Judeochrześcijaństwo

Kiedy chce się przekonać ludzi do jakiejś idei czy koncepcji, to często używa się słów, które mają za zadanie usunąć ich niechęć czy brak zaufania lub ułatwić im zaakceptowanie nowej rzeczywistości. Takim słowem jest obecnie „judeochrzścijaństwo”. To ono ma być podstawą, fundamentem tożsamości europejskiej, przynajmniej na naszym podwórku. Przed wejściem Polski do wspólnoty europejskiej, bo wtedy jeszcze nie było unii europejskiej, akcentowano nasze wspólne korzenie antyczne.

Jerzy Trammer w zbiorze swoich opowiadań „Tyłem”, Wydawnictwo Spis Treści, Warszawa 2004, w jednym z nich – „Korzenie Europy” – pisze:

Wiedziony ważnym dla turystów przewodnikiem Grzegorza Rąkowskiego „Polska egzotyczna”, zwiedzałem ziemie wzdłuż wschodniej granicy Polski na rowerze. Właśnie u sadownika we wsi pomiędzy Huczwą a Bugiem jadłem śniadanie, gdy z radia leciały wiadomości. „W nowej europejskiej konstytucji – powiedział spiker – chce się podkreślić przede wszystkim antyczne korzenie Europy”. Wtedy staruszek, który wraz ze mną też w kuchni jadł, lecz dotąd milczał, odezwał się.

-Antyczne korzenie Europy… Wie pan – zwrócił się do mnie – my tu na Wschodzie we wrześniu 1939 roku aż zwijaliśmy się od sprzecznych wiadomości. „Nasze zwycięstwo” – mówiło się jednego dnia. „Zupełna klęska” – twierdziło się innego. Na pomoc wielkim pędem ruszyli nam Francuzi, za moment będą. Idą Sowieci… Nie! To Petain i Foch – Niemcy dostaną lanie.

Więc chodziliśmy pod krzyż na skrzyżowanie traktu hrubieszowskiego z naszym gościńcem i patrzyliśmy na północ, na południe, na wschód i zachód. Kto się pojawi? Co przyniesie? Z początku było pusto. Chociaż od wpatrywania się w te miejsca, gdzie wdali najpierw cienieją, a potem nikną drogi, aż nas bolały oczy, nikt nie przybywał. Może żyjemy tak na uboczu, że tu nie dotrze nikt i będzie tak, jak było?

Aż tu nagle, kolejnego dnia, w tumanie pyłu, błyskawicznie, z rykiem silników, jak gdyby ciśnięte w nasz krajobraz albo stworzone tu z niczego, zjawiły się auta pancerne. Na skrzyżowaniu zahamowały. Zanim pył opadł, zaczęli wyskakiwać z nich żołnierze. Nie było wtedy rzecz jasna telewizji. Nie wiedzieliśmy, jaki ma wygląd żołnierz niemiecki, a jaki francuski lub rosyjski. Z plebanii wyszedł ksiądz.

-Qui estis? (Kim jesteście?) – spytał żołnierzy po łacinie. Ukłonił się. – Germani sumus – też po łacinie odpowiedział oficer w motocyklowych okularach. Odkłonił się. Ksiądz uśmiechnął się. – Łączą nas wspólne, antyczne, prastare korzenie Europy – powiedział do nas. – Nie będzie źle. – A jednak – skończył staruszek – to była forpoczta apokalipsy, po przejściu której na ziemiach pomiędzy Bugiem a Huczwą nie został kamień na kamieniu.

Teraz, po latach członkostwa w unii, wiemy już, że Polsce jako państwu, te wspólne, antyczne korzenie wychodzą bokiem:

  • zlikwidowany własny przemysł
  • sieci handlowe – bo tylko tam są potężne obroty, generujące niewyobrażalne zyski – w obcych rękach
  • prawo polskie w 90% to prawo unijne
  • emigracja zarobkowa kilku milionów ludzi i zastępowanie jej imigrantami z Ukrainy i innych krajów

To tylko niektóre z tych negatywnych zjawisk, których dalekosiężne skutki nie w pełni są jeszcze odczuwalne. Skończył się pewien etap. Przechodzimy do następnego. Już nie łączą nas antyczne korzenie, tylko… judeochrześcijańskie! Jak to się wszystko zmienia! Nic stałego!

W numerze 21-22 z dnia 13-26 maja 2019 roku dziennikarz Najwyższego Czasu zapytał księdza profesora Waldemara Chrostowskiego, czy judeochrześcijaństwo jest precyzyjnym określeniem korzeni Europy. Ksiądz profesor tak to ujął:

Trzeba tego sformułowania używać z wielką ostrożnością oraz je doprecyzować, jeżeli w ogóle ma być używane. Jest źle i opacznie rozumiane wtedy, gdy przez „korzenie judeochrześcijańskie” rozumie się coś, co miałoby wynikać z połączenia chrześcijaństwa i judaizmu rabinicznego, czyli judaizmu w tym kształcie, w jakim istnieje on po narodzinach chrześcijaństwa. W tym znaczeniu nie można mówić o korzeniach judeochrześcijańskich, ponieważ drogi chrześcijaństwa i judaizmu rabinicznego rozeszły się w połowie I wieku, a później rozchodziły się coraz bardziej. Zatem szczególnie wspólnego dziedzictwa nie ma, było natomiast narastanie obustronnej niechęci, często posuniętej do wrogości, co skutkowało rozmaitymi napięciami i konfrontacją. Natomiast jeżeli mówiąc o „korzeniach judeochrześcijańskich” mamy na myśli judaizm czasów biblijnych, a dokładnie ostatnich kilku stuleci ery przedchrześcijańskiej – bo początki judaizmu sięgają reform Ezdrasza i Nehemiasza przeprowadzonych w połowie V wieku przed Chrystusem – wtedy to sformułowanie staje się poprawne. Na glebie judaizmu biblijnego jako części religii biblijnego Izraela wyrosły dwie religie: chrześcijaństwo i judaizm rabiniczny. Obawiam się jednak, że większość chrześcijan takiej świadomości nie ma ani takich rozróżnień nie czyni, co nakazuje, by tego rodzaju sformułowania rzetelnie doprecyzować albo ich zaniechać. Wprowadzają w błąd zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się w ustach polityków, których nie interesują niuanse historyczne i teologiczne, lecz polityczna koniunktura i poprawność.

Ksiądz profesor nie dopowiada jednak na czym polegały reformy Ezdrasza i Nehemiasza. Teodor Jeske-Choiński w książce „Historia Żydów w Polsce” pisze:

Jak Ezdrasz, zrozumiał także on, że naród słaby, otoczony zewsząd możnymi wrogami, jeżeli nie chce zginąć, roztopić się w potężnej fali obcych żywiołów, powinien się od nich odciąć, zasklepić się w skorupie swoich tradycji, swoich zwyczajów i obyczajów. By odciąć Żydów od możnych sąsiadów, rozkazał Nehemiasz razem z Ezdraszem zerwać wszelkie stosunki z innowiercami, odwrócić się od nich z pogardą, zrzec się żon wziętych z innych narodów i wypędzić je z domu z dziećmi spłodzonymi w małżeństwach mieszanych. Albowiem „Żyd powinien czuć się lepszym, wyższym od swoich chwilowych panów”.

Zwrot ten ocalił Żydów, wydobył ich z bagna bałwochwalstwa, zlał ich w jedną rodzinę, trzymającą się kupy. Uwierzyli oni w swoją świętość, osobliwość, wybraństwo i spoglądali odtąd z pogardą na wszystkich innowierców. Mieli się za jedyny bogobojny naród na świecie, co potwierdza Talmud.

Uratował ich powrót do Zakonu Mojżesza, stworzył ich niezwykłą, podziwu godną solidarność i wytrwałość, ale śmieszna arogancja „świętego nasienia i osobliwego, wybranego narodu” nie osłodziła im życia, czego Ezdrasz i Nehemiasz nie przewidzieli.

Wróciwszy do Zakonu Mojżeszowego, mieli się Żydzi za najmądrzejszych mędrców świata. Nie wiedzieli, że uczeni kapłani egipscy uprzedzili ich o kilka tysięcy lat, i że genialny Mojżesz kształcił się w tajemnej szkole nadnilowego państwa. Czego ich Mojżesz nie nauczył, to dopełniły ludy mieszkające dawno przed najazdem Jozuego w Palestynie i wysoko kulturalni Babilończycy, Asyryjczycy, Syryjczycy i Fenicjanie. Przyswoili sobie dużo od owych kulturalnych narodów.

W Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN, Warszawa 1963 czytamy:

W połowie I wieku najznaczniejszymi skupiskami chrześcijan były Jerozolima i inne miejscowości palestyńskie oraz Antiochia; już wówczas w chrześcijaństwie występowały różne kierunki: gdy chrześcijanie palestyńscy uważali się wciąż za jedną z sekt żydowskich głoszących ideę mesjańską i akcentowali swą wierność prawu mojżeszowemu, to organizowane przez Pawła Apostoła gminy w świecie rzymsko-hellenistycznym składały się już w większości z nawróconych „pogan”, odrzucających zwyczaje żydowskie; zburzenie Jerozolimy w 70 r. n.e. i klęska powstań żydowskich przeciw Rzymowi zadały cios pierwszemu z tych kierunków: straciło aktualność oczekiwanie mesjasza, mającego być politycznym przywódcą i wybawicielem „narodu wybranego”, zwyciężyło uniwersalistyczne pojmowanie mesjasza jako wyzwoliciela całej ludzkości. Przezwyciężenie nacjonalistycznego mesjanizmu pozwoliło rozwinąć się chrześcijaństwu z sekty żydowskiej w religię ponadnarodową i pretendować do roli religii światowej.

Na podstawie przytoczonych cytatów widać więc, że poruszamy się po bardzo niepewnym gruncie i mówienie o wspólnych judeochrześcijańskich korzeniach jest co najmniej dyskusyjne. Judaizm to monolatria, czyli religia, w której Bóg jest wyłącznie Bogiem żydowskim. Chrześcijaństwo jest religią uniwersalną, w której Bóg jest Bogiem wszystkich ludzi tej religii, a nie – tylko narodu wybranego. Stąd u Żydów nienawiść do chrześcijan i do Krzyża, bo chrześcijaństwo pozbawiło ich charakteru narodu uprzywilejowanego w oczach Boga i mającego własnego Boga.

Czy judeochrześcijaństwo wyjdzie nam bokiem tak jak wspólne, antyczne korzenie Europy? Wszystko wskazuje, że tak. Prawdę mówiąc, to wychodzi nam od dawna, tylko dopiero teraz niektórzy z nas obudzili się. Szkoda tylko, że trochę za późno.

52 thoughts on “Judeochrześcijaństwo

  1. Tak krótko. Kiedyś termin “judeochrześcijaństwo” bardzo mnie irytował ponieważ doktryna Jezusa “Chrystusa” jest zaprzeczeniem judaizmu. W każdym razie wtedy tak uważałem. Teraz rozumiem, że termin ten ma sens, choć zapewne nie o to chodziło spin-doktorom, którzy ten wytwór nowomowy upowszechniają.

    Chrześcijaństwo to rozwinięcie judaizmu, ale dla złych i występnych gojów. Chrześcijaństwo to religia niewolników. Chrześcijaństwo jest oparte na judejskiej dogmatyce, ponad 90% objętości świętej księgi religii chrześcijańskiej to antyczna judejska literatura. Choć pewnie także „Nowy Testament” to rodzaj antycznej judejskiej literatury. Wtedy ten wskaźnik dochodzi do 100%.

    Dogmatycznie chrześcijaństwo to jakaś judejska sekta oparta na nauczaniu rzeczywistego czy mistycznego (w tym kontekście to bez znaczenia) żydowskiego (fałszywego) mesjasza. Dobrzy chrześcijanie oczekiją nadejścia tego mesjasza. Cywilizacja chrześcijańska nie była nigdy samodzielna. W każdym kraju chrześcijańskim obrót pieniężny był domeną żydów i rzadko próbowano realizować sprawy monetarne bez żydów (Anglia – pieniądz symboliczny oparty na kijach). Tymczasem w takich Chinach, którym bogowie chrześcijaństwa oszczędzili, obrót pieniężny był domeną władców i używali oni pieniądza papierowego już dwa tysiące lat temu.

    Doktryna chrześcijaństwa (także islamu) nadaje specjalny status żydom. W chrześcijańskiej Europie, która uznawała prymat biskupów Rzymu, żydzi mieli specjalny status, cieszyli się ochroną papieży jako ich własność. Obowiązywała wtedy doktryna „Sicut Judaeis” (https://en.wikipedia.org/wiki/Sicut_Judaeis). To było wtedy, gdy np. dokonano masakry katarów a Prusowie czy Słowianie z DDR, jako poganie, zostali starci z powierzchni ziemi.

    W rzeczywistości bardziej adekwatną nazwą cywilizacji chrześcijańskiej jest cywilizacja judeochrześcijańska. Tak samo z religią. A fakt, że wychodzi nam to zjawisko bokiem, to odrębna sprawa.

    Like

    • “Cywilizacja chrześcijańska nie była nigdy samodzielna. W każdym kraju chrześcijańskim obrót pieniężny był domeną żydów i rzadko próbowano realizować sprawy monetarne bez żydów”

      No więc wypada się zastanowić, z jakiego powodu? Czy dlatego, że Platon narzucił pogląd, że lichwa jest złem, czy dlatego, że Żydzi zdominowali chrześcijaństwo i we własnym interesie wprowadzili do jego doktryny zakaz uprawiania lichwy?

      A tak zupełnie z innej beczki, a może nie z innej, zastanawiam się od dłuższego czasu, po jakiego czorta była potrzebna Polsce unia polsko-litweska? Jaki sens miała ekspansja na wschód narodu, który, i tak nieliczny, po mongolskich najazdach, rozpłynął się w tych przestrzeniach, a który, w sensie cywilizacyjnym, sam nie miał nic do zaoferowania tamtym ludom. Wytłumaczenie, moim zdaniem, jest tylko jedno, a właściwie to dwa: interes misyjny Watykanu i interes Żydów, którzy dążyli i dążą do podporządkowania sobie wszystkich narodów.

      Like

    • Pieniądz symboliczny czy fiducjarny może narzucić tylko władza polityczna. Tylko władca może zadekretować że np. kawałek papieru czy mała łopata/motyka (jak w Chinach ~5 tys. lat temu) albo gliniana tabliczka (Mezopotamia) ma jakąś wartość oczywiście znacząco wyższą od wartości samego surowca. Poza granicami państwa ta mała łopata czy gliniana tabliczka już drastycznie traci wartość.

      W obrocie międzynarodowym historycznie (w sumie można powiedzieć że do 1971 roku) jako pieniądz funkcjonowało srebro czy złoto czy pieniążki wymienialne na metale szlachetne.
      W chrześcijańskiej Europie na poziomie międzynarodowym chyba tylko papież czy cesarz mógłby narzucić międzynarodowy pieniądz niezależny od żydów. Nie zrobili tego i chyba nawet nie próbowali, co moim zdaniem było wynikiem ideologicznego uzależnienia od żydów. Żydzi dali im religię i zdobyli specjalny status w chrześcijańskim świecie (może to łobuzy, ale dały nam „Zbawiciela”). A to właśnie żydzi organizowali obrót pieniężny, potrafili zdobyć nieprawdopodobne ilości pieniądza dla władcy.

      Relacja władca-żydzi to symbioza. Władca pozwala na strzyżenie owieczek lichwą a w zamian żydzi zdobywają pieniądze dla sfinansowania potrzeb władcy – już przy niższej stopie lichwy. Ustrój monetarny Stanów Zjednoczonych, z prywatnym bankiem centralnym, w sumie jest bardzo podobny do tego (nie tylko) średniowiecznego modelu.

      ===============

      Mam wrażenie że pogląd, iż lichwa jest złem, to raczej dorobek ogólnoludzki. Proszę sobie wyobrazić jak destrukcyjna była lichwa w czasach kiedy pieniądz był oparty na kruszcu, którego ilości nie da się łatwo zwiększyć, a roczna lichwa to np. 33%. Każdy rozumiał, że lichwiarze swoją działalnością doprowadzą do przejęcia na własność wszystkiego. Podobno już w XII wieku żydzi byli właścicielami 1/3 Paryża.

      Dzisiaj destrukcyjna działalność lichwy jest łagodzona stale zwiększającą się ilością pieniądza. Tylko dlatego gospodarka funkcjonuje jako-tako. A co można było zrobić w czasach, kiedy nie dało się łatwo zwiększyć ilości pieniądza, bo był oparty na metalu? To wtedy lichwa z całą mocą pokazywała swoją destrukcyjną siłę.

      W 1945 roku Stany Zjednoczone skończyły wojnę z długiem w wysokości ~300 miliardów dolarów. To była olbrzymia suma, ponad 100% PKB. To oczywiście koszty wielkiej wojny. Dzisiaj taka kwota to budżet Pentagonu na 6 miesięcy. To jest właśnie żydowski talent do tworzenia pieniądza. Gospodarka działa bo ciągle zwiększa się ilość pieniądza łagodząc destrukcyjne działanie lichwy.

      Pogląd, że to źli chrześcijanie zmusili dobrych żydów do praktykowania lichwy, nie wytrzymuje krytyki. I nie chodzi to tylko o treść „Pisma świętego”. Tutaj Święty Prorok Mahomet (http://www.planetaislam.com/koran_bielawski.html):

      2:275 A ci, którzy pożerają lichwę, 
      nie powstaną inaczej, niż powstaje ten,
      którego przewrócił szatan przez dotknięcie.
      Tak jest, ponieważ oni mówią:
      “Handel jest podobny do lichwy.”
      Lecz Bóg dozwolił handel, a zakazał lichwy.
      A ten, kto otrzymał napomnienie od swego Pana
      i powstrzymał się,
      będzie miał swoje poprzednie zyski
      i jego sprawa należy do Boga.
      A którzy powrócą,
      tacy będą mieszkańcami ognia;
      oni tam będą przebywać na wieki.

      3:130 O wy, którzy wierzycie!
      Nie zdzierajcie lichwy podwójnie podwojonej i
      I bójcie się Boga!
      Być może, wy będziecie szczęśliwi!

      4:160 I z powodu niesprawiedliwości
      tych, którzy wyznają judaizm,
      zakazaliśmy im rzeczy przyjemnych,
      które były dla nich dozwolone;
      i dlatego że odsunęli się bardzo
      od drogi Boga;
      161 i ponieważ brali lichwę,
      chociaż to było im zakazane;
      i ponieważ niesłusznie zjadali majątek ludzi
      – My przygotowaliśmy dla tych, którzy są niewierni,
      karę bolesną.

      Mahomet ten system rozkminił dość porządnie. Mekka była ważnym ośrodkiem handlowym a on miał dużo czasu na studia socjologiczne. W surze 3 pisze wprost o procencie składanym. Niezły bystrzacha, a analfabeta.

      ===============

      Jeśli chodzi o Unię z Litwą, to doszedłem kiedyś do identycznych wniosków. Początek ekspansji to Kazimierz Wielki, a już wtedy żydzi mieli w Polsce bardzo silną pozycję, o czym świadczy chociażby Statut kaliski. Kazimierz „Wielki” dlatego, że żył dobrze z żydami, a to oni piszą historię. Oni skredytowali jego ekspansję na ziemie ruskie a papież tylko pobłogosławił bo wyobrażał sobie ostateczny podbój Rusi i likwidację schizmy.

      Symptomatyczna jest Unia brzeska z 1596 roku, która faktycznie zdelegalizowała w państwie prawosławie. Parę lat później zaczęły się dymitriady, a były to typowe judeochrześcijańskie awantury. Wtedy zaistniały realne szanse na likwidację prawosławia w największym prawosławnym państwie. To mogło doprowadzić do wchłonięcia schizmy. Sama myśl o tym pewnie powodowała erekcję u papieży. Te awantury ktoś musiał sfinansować…

      Faktycznie dymitriady z dwóch stron były obstawione przez żydów. (Nie tylko) jezuici to był zakon zdominowany przez żydów (http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/05/recenzja-zakon-jezuitow-jako-synagoga-zydow/).

      „Judeochrześcijaństwo” to naprawdę dobry termin, choć zapewne wbrew intencjom jego autorów.

      Like

  2. ” Stąd u Żydów nienawiść do chrześcijan i do Krzyża, ” –

    – a w jaki inny sposób Żydzi mogli przekonać gojów, że religia, którą ją im interesownie zaaplikowali nie ma z Żydami nic wspólnego ? … czujemy bluesa ?

    Like

  3. Bjerknes (żyd) twierdzi że plan przejęcia świata za pomocą lichwy został zapisany w “Piśmie świętym”: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/11/christopher-jon-bjerknes-starozytny-zydowski-plan-przejecia-swiata-za-pomoca-lichwy/

    Więc, w kontekście wyżej przytoczonych słów Proroka Mahometa, który odnosił się do realiów z Arabii, która nigdy chrześcijańska nie była, trudno przyjąć, że to źli chrześcijanie zmusili dobrych żydów do zajęcia się paskudną lichwą.

    Like

  4. Nie wiem, jak jest ze światem, ale odnoszę wrażenie, że plan przejmowania Polski nasilił się. Sądzę tak po skali inwestycji w infrastrukturę kolejową i drogową. W całej Polsce trwa modernizacja i budowa dróg i kolei. To wszystko z kredytu. Tyle inwestycji w tak krótkim czasie oznacza, że w pewnym momencie spłacanie tych kredytów okaże się niemożliwe. A niektóre z nich zastanawiają.

    Obserwuję taką linię kolejową o długości 25 km całkowicie odnowioną. Wcześniej na nasypie nie było już nawet szyn, a on sam zrósł, już nawet nie trawą, ale i drzewami. Oddano ją do użytku jesienią zeszłego roku. Nic po niej nie jeździło. Wczesną wiosną, w paru miejscach nad strumykami, rozebrano tory i mostki i zaczęto budować nowe mostki. Do dziś nie widać końca i nie widać, by ktoś tam pracował, chociaż jakiś sprzęt tam stoi i czasem nawet widać jakichś ludzi.

    Wygląda to na marnotrawstwo lub celowe działanie. W Białymstoku wyremontowano dworzec kolejowy około 10 lat temu. I teraz znów jest w remoncie – zupełnie nowy budynek, w bardzo dobrym stanie. Widać też mnóstwo inwestycji samorządowych, których wcześniej na taką skalę nie było.

    Poprzez takie inwestycje zadłużane jest państwo i samorządy. Może przyjść taki moment, że spłata tych kredytów będzie trudna lub wręcz niemożliwa. Wtedy może powtórzyć się historia tych wyspiarzy, którzy tak ochoczo brali kredyty. Stary schemat, ale działa.

    Like

    • Przygotowywany jest chyba wariant grecki. “Ich” korporacje wykupią wszystko, o ile oczywiście zdążą zanim parowóz dziejów zmieni kurs (na co ukrycie liczę).

      Like

      • Z jednej strony wygląda na to, że są na ostatniej prostej, ale z drugiej strony wygląda na to, ze dochodzimy do ściany.

        The economy seems to be reaching an equally strange situation. It is not a situation where we are running out of oil; it is a situation of too much wage disparity, and this wage disparity makes the prices of many commodities too low for producers of these commodities. For example, farmers cannot afford to pay their mortgages. And prices for all fossil fuels and many metals are too low for companies extracting these materials to make an adequate profit for reinvestment and taxes. The problem is not simply low oil prices.

        This situation of excessive wage disparity is related to globalization, with many workers around the world earning very low wages, so that they cannot afford goods such as homes and cars. It is related to the increased use of robots substituting for manual labor. It is also related to wage disparity within countries as jobs become increasingly specialized.

        As this situation plays out, energy prices fall when common sense would seem to suggest that they should rise. In fact, the problem of falling prices extends to more commodities than fossil fuels and food; it extends to minerals of many kinds, including copper and aluminum.

        In such a situation of falling commodity prices, we can expect many related problems. For example, governments of countries that depend on the revenue of these exports may fail, leading to Balkanization of these countries in some cases. A wide range of debt defaults can be expected, leading to failing financial institutions that need to be bailed out. Rapidly changing relativities among currencies are likely to put markets for derivatives at the risk of failing. Needless to say, stock markets are likely to be adversely affected. So-called renewables will quickly fail because they are currently dependent on fossil fuels for repairs and the electric grid. In fact, it is hard to see any aspect of the world economy that can continue unaffected.

        Całość tu: https://ourfiniteworld.com/2019/08/22/debunking-lower-oil-supply-will-raise-prices/

        Like

  5. Nawet nie dotykam problemu cen ropy, bo one w dużym stopniu są ustawiane. Przecież o kryzysie naftowym z 1973 roku rozpoczętym saudyjskim embargo w październiku ostrzegał politycznych celebrytów Henry Kissinger podczas spotkania grupy Bilderberg, które miało miejsce w pierwszej połowie maja (https://publicintelligence.net/1973-bilderberg-meeting-participant-list/). Oni już 13 maja wiedzieli że za kilka miesięcy skokowo wzrośnie cena ropy naftowej.
    Cała teoria tradycyjnej ekonomii to w dużym stopniu bzdury, to koszerna pseudonauka.

    Przypuszczam, że obecny kryzys kapitalizmu ma związek z jego fundamentami, mianowicie z kształtem krzywej wzrostu zadłużenia obciążonego procentem składanym. Najpierw dłuższy fragment tekstu Gottrieba Federa sprzed stu lat (http://www.economics.kiev.ua/download/Feder.pdf str 14).

    ================

    Istnieją trzy czynniki, które sprawiają, że odsetki od kapitału pożyczkowego są widoczne jako autentyczna i prawdziwa przyczyna naszej nędzy finansowej.

    Po pierwsze, monstrualna dysproporcja kapitału pożyczkowego o stałym oprocentowaniu, a więc kapitału, który rośnie z własnej woli bez zastosowania pracy twórczej, a nawet rośnie w nieskończoność. Wśród nas w Niemczech kapitał pożyczkowy osiągnął już poziom 250 miliardów marek, którego nie uważamy za zbyt wysoki. W przeciwieństwie do tej ogromnej sumy, przemysłowy kapitał obrotowy naszego całego niemieckiego przemysłu wynosi zaledwie 11,8 miliarda. Ponadto istnieje 3,5 miliarda kapitału 16 000 przemysłowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością [G.m.b.H], tak że łącznie mamy tylko około 15 miliardów kapitału przemysłowego. 20:1 to pierwsze podstawowe odkrycie. Ta ocena oznacza, że w przypadku problemów finansowych o największym znaczeniu wszystkie środki związane z kapitałem pożyczkowym muszą być 20 razy bardziej skuteczne niż środki skierowane na duży kapitał przemysłowy.

    Po drugie: odsetki od powyższego kapitału pożyczkowego, szacowanego na 250 miliardów, rozpatrywane w całości przez cały czas, wynoszą około 12,5 miliarda rocznie. Natomiast suma wszystkich dywidend przemysłowych wypłaconych w 1916 roku za rok poprzedni wyniosła około miliarda marek. W poprzednich dekadach liczba ta wynosiła średnio około 600 milionów marek. W ciągu ostatnich dwóch lat wojny [1914-1918] może wzrosnąć, ale zanotuje znaczny spadek w bieżącym roku [1919].

    Średnia rentowność wszystkich niemieckich korporacji [AG – spółek akcyjnych] wynosiła 8,21%; tylko o około 3,5% więcej niż średni zwrot z pożyczek o stałym oprocentowaniu.
    Podsumowując, w przyszłości naród niemiecki będzie musiał zapłacić około 12,5 miliarda [rocznie] za różne wieczne oprocentowanie dużego kapitału pożyczkowego, podczas gdy dochód z kapitału przemysłowego w formie dywidend w największym boomie wynosił 1 miliard marek, a w czasach niezakłóconego dobrobytu tylko 0,6 miliarda. Widzimy więc ponownie proporcję rzędu wielkości 20:1 do 12:1.

    Trzecim i najbardziej niebezpiecznym czynnikiem jest ogromny wzrost dużego kapitału pożyczkowego poprzez odsetki i odsetki od odsetek. Muszę dokonać małej dygresji w kierunku wyższej matematyki dla wyjaśnienia problemu. Najpierw kilka przykładów.

    Urocza historia wynalezienia gry w szachy jest dobrze znana. Bogaty król Indii Shihram, w podziękowaniu za wynalezienie królewskiej gry, zgodził się na spełnienie jego jednego życzenia. Życzeniem mędrca było, aby król dał mu jedno ziarno pszenicy na pierwszym polu gry w szachy, dwa na drugim, cztery na trzecim, a więc zawsze na każdym kwadracie dwa razy więcej niż na pierwszym przed. Król uśmiechnął się na pozór skromne życzenie mędrca i nakazał przynieść worek pszenicy, aby na każdy kwadrat można było rozdzielić ziarna pszenicy. Jak wszyscy wiemy, spełnienie tego życzenia było niemożliwe nawet dla najbogatszego księcia na świecie. Wszystkie zbiory świata w ciągu tysiąca lat nie byłyby wystarczające, aby wypełnić 64 kwadraty szachownicy.

    Jeszcze jeden przykład: wielu nadal pamięta z czasów szkolnych tortury obliczania odsetek składanych; jak grosz zainwestowany w czasie narodzin Chrystusa pomnaża się w złożonym oprocentowaniu, aby podwajał się co 15 lat. W roku 15 po narodzinach Chrystusa grosz urósł do 2 centów, w roku 30 do 4 centów, w roku 45 do 8 centów i tak dalej. Niewielu zapamięta, jaką wartość będzie dziś reprezentował ten grosz: objętość złota odpowiadająca objętości Ziemi, Słońca i wszystkich połączonych planet nie będzie wystarczająca do reprezentowania wartości tego grosza oprocentowanego procentem składanym.

    Trzeci przykład: majątek Rotszylda, najstarszej międzynarodowej plutokracji, jest dziś szacowany na około 40 miliardów marek. Wiadomo, że we Frankfurcie około 1800 roku stary Mayer Amschel Rotszyld, nie wspominając o swoim majątku, położył podwaliny pod gigantyczną fortunę jego domu dzięki pożyczkom milionów, które miał hrabia Wilhelm I powierzone mu na przechowanie, w oparciu o zasadę rezerwy cząstkowej.
    Gdyby przyrost pieniędzy dzięki odsetkom i oprocentowaniu odsetek od Rotszylda zachodził tak jak w przypadku grosza z urodzin Chrystusa, wartość jego fortuny nie wzrosłaby tak gwałtownie jak to miało miejsce. Ale zakładając, że zbiorowe bogactwo Rotszyldów wzrosło tylko w tempie grosza, majątek Rotszyldów w 1935 roku wyniósłby 80 miliardów marek, w 1950 roku 160 miliardów, w 1965 roku 320 miliardów, a przy tym przekroczyłby znacznie całkowite niemieckie bogactwo narodowe.

    Z tych trzech przykładów można wyprowadzić prawo matematyczne. Krzywa reprezentująca wzrost fortuny Rothschilda, krzywa, którą można wyprowadzić z liczby ziaren pszenicy na szachownicy, oraz liczba, jaką mnożenie grosza wytwarza w procencie składanym, to proste krzywe matematyczne. Wszystkie te krzywe mają ten sam kształt. Po początkowo skromnym i stopniowym wzroście krzywa staje się coraz bardziej stroma i wkrótce zbliża się prawie stycznie do nieskończoności.

    Zupełnie inaczej jednak zachowuje się krzywa wzrostu kapitału przemysłowego. Podobnie powstaje głównie z małych początków, wkrótce pojawia się silna eskalacja krzywych, aż do osiągnięcia pewnego nasycenia kapitału. Wówczas krzywe stają się bardziej płaskie, a w niektórych branżach może nawet nieco się zmniejszyć, jeśli nowe wynalazki doprowadzą do dewaluacji istniejących fabryk, maszyn i tak dalej. Chciałbym wybrać tylko jeden przykład, rozwój zakładów Kruppa.

    W 1826 roku stary Krupp zmarł prawie bez majątku. W 1855 roku Alfred Krupp otrzymał pierwsze zamówienie na 36 armat od rządu egipskiego. W 1873 r. Krupp zatrudniał już 12 000 pracowników. W 1903 roku pani Berta Krupp sprzedała całość zakładów i nieruchomości spółce akcyjnej Alfred Krupp za 160 milionów marek. Obecnie łączna wartość kapitału akcyjnego wynosi 250 milionów.

    Co znaczy dla nas Niemców nazwa Krupp? To kulminacja naszego rozwoju przemysłowego. Pierwszy budowniczy dział na świecie. To niesamowicie trudna, świadoma celu, intensywna praca. Dla setek tysięcy naszych rodaków przedsięwzięcie Kruppa oznaczało chleb i pracę. Dla naszych ludzi to broń i obrona, a jednak jest krasnoludem przeciwko miliardowi Rotszyldów. Jaki jest wzrost majątku Kruppa w ciągu stulecia w porównaniu ze wzrostem majątku Rotszylda dzięki bezproblemowemu i nieskończonemu gromadzeniu odsetek i odsetek od odsetek?

    ————–
    Dwie krzywe narysowane wytłuszczonymi liniami reprezentują oprocentowanie pożyczki. Górna krzywa pokazuje rozwój fortuny Rotszylda, a dolna krzywa [Leich-Kapital], początkowo płaska, a następnie gwałtownie rosnąca, pokazuje w bardzo ogólny sposób charakterystyczny rozwój wszystkich takich krzywych, w którym mały postęp na osi poziomej może spowodować podwojenie wartości na osi pionowej. Wytłuszczona przerywana linia [Industrie-Kapital] pokazuje przebieg rozwoju naszego przemysłu w ciągu ostatnich 40-50 lat. Różnie cienkie linie przerywane pokazują rozwój kilku losowo wybranych dużych przedsiębiorstw przemysłowych, od których wywodzi się ogólny charakter krzywej rozwoju kapitału przemysłowego.

    Należy wyraźnie zaznaczyć, że krzywe kapitału pożyczkowego są silnie spłaszczone. Na przykład krzywa fortuny Rothschilda musi być ustawiona 80 razy tak wysoko, jak krzywa Kruppa. Celem pokazania krzywych jest oczywiście tylko wykazanie zasadniczo odmiennego charakteru dwóch rodzajów kapitału, przemysłowego i pożyczkowego. Krzywe kapitału pożyczkowego pokazują początkowo dość stopniowy wzrost; aż staje się coraz bardziej dziki i ciągnie za sobą wszystko, wznosi się daleko poza ludzkie koncepcje i dąży do nieskończoności.

    Natomiast krzywa kapitału przemysłowego pozostaje w skończonym zakresie! Jakkolwiek silne są rozbieżności, ogólnie rzecz biorąc podstawowy charakter rozwoju przemysłowego zawsze będzie taki, że po silnym początkowym rozwoju następuje pewien okres dojrzałości, nasycenia, po którym prędzej czy później następuje spadek.
    ————–

    Nic nie pokazuje nam wyraźniej głębokiej różnicy między kapitałem pożyczkowym a kapitałem przemysłowym. Nic nie może nam uświadomić dramatycznej różnicy między niszczącymi skutkami pożyczek a zyskami operacyjnymi (dywidendami) kapitału zainwestowanego w wielkie przedsięwzięcia przemysłowe, jak to porównanie.

    Nie można wystarczająco podkreślić, że samo uznawanie praw matematycznych, które rządzą zachowaniem kapitału pożyczkowego i kapitału przemysłowego, pokazuje nam jasną drogę naprawy naszego zrujnowanego systemu finansowego. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie kapitalistyczny porządek gospodarczy, który wcale nie jest kapitałem, jest plagą ludzkości. Nienasycona potrzeba kapitału pożyczkowego jest zmorą całej pracującej ludzkości!

    Zerwanie tej więzi interesów to możliwa do osiągnięcia i racjonalna istota rewolucji światowej. Kapitał musi istnieć! Praca musi istnieć! Sama praca może niewiele osiągnąć. Sam kapitał nie może nic zdziałać!

    Kapitał bez pracy może być tylko sterylny, nie przyniesie żadnych odsetek! Dlatego najważniejszym żądaniem, najszlachetniejszym zadaniem rewolucji, najbardziej sensownym znaczeniem rewolucji światowej, jest zniesienie niewolnictwa odsetkami.

    Dom Rotszylda jest dziś wart 40 miliardów marek. Miliarderzy amerykańskich finansów, panowie Kuhn, Loeb, Schiff, Speyer, Morgan, Vanderbilt i Astor, są wyceniani łącznie na 60-70 miliardów. Przy stopie procentowej wynoszącej zaledwie 5% oznacza to dochód dla tych ośmiu rodzin w wieku 5-6 miliardów, co według badań Karla Helffericha stanowi około 75% rocznego dochodu, jaki wszyscy podatnicy w Prusach osiągnęli w ciągu 1912 roku. (W tym czasie było około 21 milionów podatników, z czego 75% to około 15 mln. Na każdego podatnika przypada średnio 1,56 krewnych; stąd 23 miliony krewnych).

    Około 38 milionów Niemców musiało więc żyć z tego, co wspomniani miliarderzy zarabiają w ciągu roku. Z pewnością amerykańscy miliarderzy nie są czystymi kapitalistami pożyczkowymi w tym samym znaczeniu, co Dom Rotszylda i tak dalej. Wcale nie dbam o to, czy amerykańscy miliarderzy są tak naprawdę „100-milionowymi milionerami” czy „miliarderami”; w pierwszym przypadku należałoby się liczyć tylko z jednym lub dwoma tuzinami dodatkowych oligarchów. Albo po prostu zaakceptujmy “Komitet 300” Walthera Rathenaua (…).

    ================

    Wszystko już było. Chodzi właśnie o krzywą narastania odsetek składanych. Ona jest wszędzie. Średnia i mediana ceny amerykańskiego domu, w 1900 roku zaczynają się od 2000 dolarów.

    Wszystkie takie wykresy przypominają ten zamieszczony wyżej z długiem federalnym Stanów Zjednoczonych i nie ma w tym żadnego przypadku. Oni teraz mają olbrzymi dług, część odsetek spokojnie sobie narasta ale część wymaga spłaty. Aby zachować stabilność tego systemu finansowego podaż pieniądza musi podążać do nieskończoności, ale teraz już chyba nie można tego zrobić bo zwiększanie podaży pieniądza w sytuacji braku nowych „rynków” dla zatrudnienia pieniądza może spowodować, że sytuacja wymknie się spod kontroli.

    „Oni” próbują ratować sytuację na różne sposoby, a to obniżając stopę lichwy nawet poniżej „0”, a to pompując biliony dolarów w celu opłacania narastających odsetek (umorzenie długów jest herezją, w ogóle nie wchodzi pod uwagę), a to szukając innych rozpaczliwych metod w sposób przypominający działanie załogi szalupy walczącej z dziurą w kadłubie pod linią wody. Tylko że mechanizm odsetek od odsetek działa nieubłaganie a całego świata ciągle nie udało się podbić.

    Feder pisał o tym sto lat temu, z historii wiemy że dobrym sposobem „resetu” jest wojna czy hiperinflacja.

    Jak to wykazał jasno Christopher Jon Bjerknes, to judejski bóg nakazał żydom zdobycie władzy nad światem przy pomocy lichwy. Magia długu obciążonego odsetkami składanymi doskonale nadaje się do podbijania świata. Judejski system finansowy potrafi wyczarować nowe pieniądze potrzebne na podbój nowych terenów czy nowych „rynków”. Problematyczna jest sytuacja, gdy ilość zasobów fizycznych czy nowych „rynków” przestaje wzrastać. Wtedy system traci stabilność i z taką sytuacją mamy do czynienia.

    Jak pamiętam, „oni” już wiele lat temu próbowali forsować płynne przejście z pieniądza opartego na lichwie (który nadaje się do podboju świata) do pieniądza bezodsetkowego, dobrego do zarządzania podbitą planetą. Tak interpretuję pomysł na kredyty węglowe czy to na poziomie międzynarodowym czy jako równoległa waluta krajowa. Jak rozumiem w obrocie krajowym te kredyty węglowe to miał być pieniądz równoległy w stosunku do klasycznego pieniądza, coś na kształt kartek z lat 80-tych. Klasyczny pieniądz traciłby znaczenie bo ważniejsze stałyby się kredyty węglowe, dokładnie jak kartki. Wdrażany w Chinach Ludowych kredyt społeczny to również idea pieniądza równoległego, którego podaż już nie rośnie w nieograniczony sposób tylko pozostaje stabilna. Chyba zdychający pomysł CIA w postaci Bitcoina również ma mieć ograniczoną podaż. Neurotyczna Greta Thunberg chyba też działa w tej dziedzinie, bo jej efemeryczna kariera to właśnie ożywienie idei kredytu CO2 w obrocie międzynarodowym. To ma być jakiś równoległy pieniądz, którego ilość będzie tylko spadać, bo przecież klimat się ociepla…

    Rozumiem, że wszystkie problemy finansowe rozwiązałaby w jakiś sposób czy odsunęła w czasie ostateczna wojna o panowanie nad światem, podobna do 1WŚ czy 2WŚ i pewnie między innymi właśnie z globalną sytuacją finansową są związane naciski na Trumpa, od którego oczekuje się ataku na Iran czy Koreę, Wenezuelę czy kogokolwiek.

    Wojny nie ma a demoniczny Putin zebrał grupę państw, która prowadzi handel międzynarodowy bez użycia dolara. Chyba stąd napięcia.

    Like

  6. Problem odsetek i procentu składanego jest niebezpieczny tylko wtedy, gdy kredyt i odsetki nie są spłacane. W przypadku osób prywatnych tak najczęściej nie dzieje się, bo ludzie mają świadomość, czym to grozi. W przypadku osób prawnych czy państw odpowiedzialność rozmywa się, więc i pokusa większa, zwłaszcza że z tych branych kredytów płyną profity dla decydentów.

    Rynki nie są z gumy. mają swoją pojemność i przeinwestowanie musi skończyć się bankructwem. I tak powinna funkcjonować zdrowa gospodarka. Inwestujesz – ryzykujesz i ponosisz konsekwencje. Ale tak się nie dzieje. Stąd mamy narastający dług i brak winnego. Dla Żydów jest to sposób na przejęcie bogactw całego świata. Ale wina jest obopólna, “… bo do tanga trzeba dwojga”. Nie tylko Żydzi są winni.

    Like

    • ==========
      Problem odsetek i procentu składanego jest niebezpieczny tylko wtedy, gdy kredyt i odsetki nie są spłacane. W przypadku osób prywatnych tak najczęściej nie dzieje się, bo ludzie mają świadomość, czym to grozi. W przypadku osób prawnych czy państw odpowiedzialność rozmywa się, więc i pokusa większa, zwłaszcza że z tych branych kredytów płyną profity dla decydentów.
      ==========

      Oczywiście tak to działa. Tylko że o tym, kto płaci odsetki, w jakiej wysokości i kiedy (jeszcze chodzi o wybór waluty), a kto nie musi ich płacić, decyduje „rynek” czy „rynki”.
      .
      Przypuszczam zresztą, że z powodu:
      (1) arbitralności rozstrzygnięć „rynku” czy „rynków”,
      (2) ostateczności jego/ich wyroków, oraz
      (3) konieczności poddania się mu/im bez możliwości apelacji, czy jakiegokolwiek oporu bądź protestu,
      „rynek” czy „rynki” to po prostu kryptonim operacyjny pustynnego demona Jahwe używany przez niego w sferze decyzji gospodarczych. Proszę zauważyć że te same cechy (1-3) wykazuje pojawiająca się na naszych oczach Sztuczna Inteligencja (chyba trzeba pisać z wielkiej litery). A Sztuczna Inteligencja to z pewnością nowa inkarnacja Jahwe.

      Jeśli chodzi o odpowiedzialność decydentów, ta uwaga szczególnie dotyczy państw demokratycznych, w których odpowiedzialność rozmywa się w sposób niemal doskonały. Pewnie dlatego „oni” tak mocno forsowali demokrację, tam horyzonty decyzyjne decydentów tylko wyjątkowo przekraczają 10 lat i zwykle nikt nie ponosi odpowiedzialności za swoje decyzje.

      Jedyny człowiek, który przychodzi mi na gorąco do głowy, o którym wiadomo że przełamał ograniczenia demokracji i przyjął na siebie odpowiedzialność i wykazał horyzont decyzyjny na wiele dekad do przodu to Mahatir bin Mohamad, aktualny premier Malezji.

      Takich ludzi jest oczywiście więcej, ale w skali świata to ciągle rzadkość.

      ==========
      Rynki nie są z gumy. mają swoją pojemność i przeinwestowanie musi skończyć się bankructwem. I tak powinna funkcjonować zdrowa gospodarka. Inwestujesz – ryzykujesz i ponosisz konsekwencje. Ale tak się nie dzieje. Stąd mamy narastający dług i brak winnego. Dla Żydów jest to sposób na przejęcie bogactw całego świata. Ale wina jest obopólna, “… bo do tanga trzeba dwojga”. Nie tylko Żydzi są winni.
      ==========

      „Inwestujesz – ryzykujesz i ponosisz konsekwencje.” Nie do końca się z tym zgodzę.

      Inna ekonomika dotyczy panów a inna gminu. Powyższa zasada obowiązuje tylko gmin.
      Jak banki Synagogi Szatana kilkanaście lat temu zainwestowały w „obligacje zabezpieczone długiem” (collateralized debt obligations) grubą kasę i na tym popłynęły z powodu banalnego ryzyka systemowego (o którym zapomniały), to cały amerykański naród musiał się złożyć na pomoc dla lichwiarzy, bo banki były „zbyt wielkie aby upaść”.
      Ekonomika to nauka społeczna. Różne klasy społeczne doświadczają różnych praw ekonomicznych.

      Wina jest obopólna. Von Goethe opisał to jako „zaprzedanie duszy diabłu”. To niby kontrakt, dobrowolna umowa. A jakoś ta mechanika działa w taki sposób, że zawsze znajdą się chętni.
      Z jednej strony: obydwie strony są winne, i diabeł i zaprzedający duszę.
      Z drugiej strony: gdyby nie było diabła i nie oferował takiego kontraktu, to nikt by duszy nie zaprzedawał.

      Like

  7. Inwestujesz – ryzykujesz i ponosisz konsekwencje. Ale tak się nie dzieje. Stąd mamy narastający dług i brak winnego.

    Tak napisałem, mając na myśli – bo banki były „zbyt wielkie aby upaść”. A skoro już Pan przywołał Goethe, to dialog pomiędzy Mefistofelesem a Faustem brzmiał:
    M: Also Sie mochtem wider jung sien… (A więc chce Pan być znowu młodym…)
    F: Ja. (Tak)
    M: Kein Problem. (Nie ma problemu)
    F: Kein Problem?
    M: Eine Routinesache. Ihre Uterschrift bitte. (To rutynowa sprawa. Proszę o pański podpis.)
    F: Meine Unterschrift? (Mój podpis?)
    M: Ja. Hier bitte. (Tak. Tu.)

    Tak to przynajmniej opisał L. L. Szkutnik w swoimi samouczku do nauki języka niemieckiego. Ale dobrze oddal istotę zjawiska. Ludzkie emocje decydują. Chcę być młody i zrobię wszystko, by nim być, nawet zaprzedam duszę. Chcę żyć wygodnie i wezmę kredyt. Taka jest ludzka natura i Żydzi to wykorzystują. Malo jest takich, którzy oszczędzają i za oszczędzone pieniądze kupują to, co chcą. Większość chce już i teraz. Życie jest krótkie, a po mnie, choćby potop. Tak rozumują, jak sądzę.

    Like

    • Jak widzę w dostępnych wersjach “Doktora Fausta”, to wygląda zupełnie inaczej (43-44, https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/goethe-faust.pdf).

      Tak to działa w skali indywidualnej. “Oni” świetnie okłamują, marketing to “ich” specjalność. W skali zbiorowej to jest zawsze rozgrywanie przez “nich” jednej grupy przeciwko drugiej.

      To, że mamy narastający dług i nie wiemy co z tym zrobić, to wina naszej edukacji, którą zapewniają “oni”. Przypadek? Bo przecież najprostsza rzecz, którą można zrobić z długiem, to umorzyć. Pomijam tutaj projekt nowego systemu finansowego, który byłby bardziej sprawiedliwy.

      “Oni” twierdzą że jesteśmy jak głupie zwierzęta, które trzeba prowadzić aby nie zrobiły sobie krzywdy i pożytecznie pracowały. Gdyby spojrzeć na to z dystansu, to rzeczywiście w ten sposób ta cała cywilizacja wygląda…

      Like

      • Ja domyślam się, że Szkutnik wymyślił sobie ten dialog. Ja go przytoczyłem dlatego, że on doskonale zobrazował istotę zjawiska, o którym rozmawiamy. Chodzi właśnie o ten podpis: rutynowa sprawa. Domyślam się, że frankowicze dali się złapać na ten numer. Nikt im nie powiedział, że, jeśli już brać kredyty, to w walucie, w której się zarabia. Niby banalne, ale chyba nie za bardzo, skoro tylu ludzi weszło w nie.

        A wracając do Szkutnika, który znany jest z tego, że pisał samouczki do angielskiego, w tym do niemieckiego, wydanego w 1998 roku, napisał takie zdanie: Myślenie nie ma przyszłości, przyszłość należy do programowania. Skoro pojawiło się to w samouczku w 1998 roku, to musiał napisać to trochę wcześniej. Ale nawet w 1998 roku nie była to oczywistość. Wprost przeciwnie – mało kto to rozumiał. Dzisiaj prawie wszyscy to rozumieją.

        Umarzanie kredytów znane jest od czasów starożytnych. Już wtedy władcy ogłaszali tzw. lata jubileuszowe, chyba co 50 lat, w których umarzano niespłacone kredyty. Rozwiązanie niby dobre, ale promujące ludzi nieodpowiedzialnych kosztem odpowiedzialnych.

        Like

      • //Ja domyślam się, że Szkutnik wymyślił sobie ten dialog. Ja go przytoczyłem dlatego, że on doskonale zobrazował istotę zjawiska, o którym rozmawiamy. Chodzi właśnie o ten podpis: rutynowa sprawa. Domyślam się, że frankowicze dali się złapać na ten numer. Nikt im nie powiedział, że, jeśli już brać kredyty, to w walucie, w której się zarabia. Niby banalne, ale chyba nie za bardzo, skoro tylu ludzi weszło w nie.//

        Patrzę na to jako na typową magiczną sztuczkę z arsenału żydowskiego marketingu.

        Wyj 12
        35 Synowie Izraela uczynili według tego, jak im nakazał Mojżesz, i wypożyczali od Egipcjan przedmioty srebrne i złote oraz szaty. 
        36 Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów, i pożyczyli im. I w ten sposób [Izraelici] złupili Egipcjan.

        To było po dziewięciu plagach, gdy Izraelici cieszyli się już ograniczoną wiarygodnością w Egipcie. Takim ludziom na pewno się nie ufa, a tym bardziej nie pożycza srebrnych i złotych gratów. A jednak „Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów”. Podobnie tłumaczę sprawę frankowiczów, „Pan wzbudził życzliwość naiwniaków dla lichwiarzy”. Przypuszczam że obydwie operacje były przeprowadzane w podobny sposób, nawet jeśli pierwsza należy wyłącznie do świata mitów.

        //A wracając do Szkutnika, który znany jest z tego, że pisał samouczki do angielskiego, w tym do niemieckiego, wydanego w 1998 roku, napisał takie zdanie: Myślenie nie ma przyszłości, przyszłość należy do programowania. Skoro pojawiło się to w samouczku w 1998 roku, to musiał napisać to trochę wcześniej. Ale nawet w 1998 roku nie była to oczywistość. Wprost przeciwnie – mało kto to rozumiał. Dzisiaj prawie wszyscy to rozumieją.//

        O tym, że „rynek pracy” ewoluuje w kierunku zwiększania ilości prostych prac dla mas i skromnej liczby bardziej skomplikowanych zadań dla nielicznych, pisał C Wright Mills:

        Mills pisał o tym ponad pół wieku temu. Ale Mills do dzisiaj jest uważany za jednego z największych socjologów XX wieku, raczej zasłużenie.

        //Umarzanie kredytów znane jest od czasów starożytnych. Już wtedy władcy ogłaszali tzw. lata jubileuszowe, chyba co 50 lat, w których umarzano niespłacone kredyty. Rozwiązanie niby dobre, ale promujące ludzi nieodpowiedzialnych kosztem odpowiedzialnych.//

        W „Piśmie świętym” o umorzeniu długów jest mowa co siedem lat. To rok szabasowy.

        Pwt 15
        1 Pod koniec siódmego roku przeprowadzisz darowanie długów. 
        2 Na tym będzie polegało darowanie długów: każdy wierzyciel daruje pożyczkę udzieloną bliźniemu, nie będzie się domagał zwrotu od bliźniego lub swego brata, ponieważ ogłoszone jest darowanie ku czci Pana. 
        3 Od obcego możesz się domagać zwrotu, lecz co ci się należy od brata, daruje twa ręka. 

        Co 49 lub 50 lat miał miejsce rok jubileuszowy, kiedy własność gruntowa miała wracać do pierwotnych właścicieli.

        Kpł 25
        10 Będziecie święcić pięćdziesiąty rok, oznajmijcie wyzwolenie w kraju dla wszystkich jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz – każdy z was powróci do swej własności i każdy powróci do swego rodu.

        W starożytności, przy braku możliwości stałego wzrostu podaży pieniądza, która zmniejsza ciężar lichwy obecnie, umarzanie długów było środkiem walki z tendencją kumulacji własności w rękach lichwiarzy. Ilość pieniądza nie wzrastała a stawki lichwy również były wyższe.

        Jak pamiętam to w Mezopotamii stosowano umorzenie długów w reakcji na różne sytuacje kryzysowe, np. susze czy powodzie. W sytuacji gdy nie było zbiorów to trudno obarczać rolnika obowiązkiem zapłaty lichwy. To zupełnie nieracjonalne – a tak jest właśnie w naszej cywilizacji. Jest tak dlatego ponieważ to lichwiarze okupują najwyższe pozycje w hierarchii władzy.

        Like

  8. “Co 49 lub 50 lat miał miejsce rok jubileuszowy, kiedy własność gruntowa miała wracać do pierwotnych właścicieli.”

    Wszystko zależy od źródła. Willem Middelkoop w książce “Wielki reset walki ze złotem i koniec systemu finansowego” pisał:

    “W tradycjach żydowskiej i chrześcijańskiej istniały tak zwane lata jubileuszowe, czyli powszechnego ułaskawienia. W hebrajskim prawie mojżeszowym rok jubileuszowy obowiązywał co pięćdziesiąt lat. Ziemia wówczas wracała do byłych właścicieli, niewolnicy zyskiwali wolność, a długi anulowano.”

    To z tego źródła pamiętałem te 50 lat, ale resztę zapomniałem i dlatego muszę skorygować moją poprzednią wypowiedź. Tu jest mowa o anulowaniu długu, ale i o powrocie ziemi do byłych właścicieli i odzyskiwaniu wolności przez niewolników. Rozumiem więc, że ci, którzy wzięli kredyt na zakup ziemi i nie spłacili go, musieli ją oddać, a inni za niespłacanie pożyczki stawali się niewolnikami.

    Samo oprocentowanie kredytu nie jest złe, pod warunkiem, że nie jest ono duże. W warunkach zerowej inflacji powinno ono być na poziomie 5-10%. Zdrowa gospodarka finansowa polega na tym, że banki pożyczają pieniądze klientów, którzy je w nich deponują. Jakaś nagroda im się za to należy tj. motywacja do oszczędzania. Z drugiej strony banki ponoszą ryzyko tego, że jakaś część kredytów nie zostanie spłacona, i że są to pieniądze klientów. Stąd oprocentowanie musi być.Jednak pieniądze na kredyty nie biorą się, w tym wypadku, z niczego. Są to pieniądze klientów, którzy zdobyli je własną pracą, a więc nie są to puste pieniądze.

    Zło wzięło się stąd, że, od kiedy pojawiły się banki centralne, zaczęto stosować system rezerwy cząstkowej, oznaczającej, że kredyty mają tylko niewielkie pokrycie w realnym pieniądzu. Zaczęto produkować pieniądz z niczego i w ten sposób okradać ludzi, bo taki pieniądz jest źródłem inflacji. Na niej tracą uczciwi ludzie. Tak więc sam kredyt i oprocentowanie nie jest złe. Wszystko zależy od tego, skąd się bierze pieniądz na kredyt i do czego służy oprocentowanie. Jeśli służy do zabezpieczenia interesów klientów deponujących swoje pieniądze w banku, to chyba jego pobieranie jest uzasadnione. Jeśli natomiast procent służy tylko do wzbogacenia się tych, którzy te pieniądze tworzą z niczego, to jest to złe oprocentowanie.

    Wmawianie wszystkim, że oprocentowanie to zło, i że tego czynić nie można, to zwykła żydowska propaganda, której celem jest ochrona własnego monopolu na ten biznes.

    Like

    • //Rozumiem więc, że ci, którzy wzięli kredyt na zakup ziemi i nie spłacili go, musieli ją oddać, a inni za niespłacanie pożyczki stawali się niewolnikami.//

      Pisałem o „Piśmie świętym”. Rozumiem, że ci którzy wzięli kredyty i nie spłacili ich, niezależne od celu, musieli się oddać w niewolę. I rodzinę też, jeśli nie starczało. Akcja oddłużania i uwalniania niewolników miała miejsce co 7 lat.
      Co 49 albo 50 lat ziemia wracała do pierwotnych właścicieli i było to tzw. czarny podział, powrót do pierwotnego podziału gdzie każdy ród miał „po równo”. Teoretycznie jest to odrębna instytucja od umorzenia długów.
      W judaizmie były to odrębne instytucje, w chrześcijaństwie to nie pamiętam, choć chyba konkretny kształt każdego roku jubileuszowego był efektem decyzji politycznej odpowiedniego papieża.
      Widziałem kiedyś treść edyktu Ammi-Saduqui (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ammi-saduqa) gdzie mowa była o umorzeniu kredytów prywatnych, rolniczych, z wyłączeniem kredytów kupców, „zaciągniętych w ramach prowadzonej działalności gospodarczej”. Nie pamiętam nawet słownictwa i nie ponawiam próby szukania dekretu bo już raz mi się nie udało, ale edykt Ammi-Saduqui to był przykład bardzo subtelnej ingerencji w gospodarkę. Tamto konkretne umorzenie długów miało być reakcją na lata nieurodzaju, a nie miało charakteru regularnego oddłużania, jak w „Piśmie świętym”.

      //Samo oprocentowanie kredytu nie jest złe, pod warunkiem, że nie jest ono duże. W warunkach zerowej inflacji powinno ono być na poziomie 5-10%. Zdrowa gospodarka finansowa polega na tym, że banki pożyczają pieniądze klientów, którzy je w nich deponują. Jakaś nagroda im się za to należy tj. motywacja do oszczędzania. Z drugiej strony banki ponoszą ryzyko tego, że jakaś część kredytów nie zostanie spłacona, i że są to pieniądze klientów. Stąd oprocentowanie musi być.Jednak pieniądze na kredyty nie biorą się, w tym wypadku, z niczego. Są to pieniądze klientów, którzy zdobyli je własną pracą, a więc nie są to puste pieniądze.//

      Jak rozumiem to powyższe rozumowanie jest oparte na założeniu, że społeczeństwo ma generalnie charakter egalitarny, nie istnieją szokujące różnice majątkowe i „każdy” może mieć depozyt w banku, a fakt braku depozytu jest raczej wynikiem osobistych zaniedbań a nie jest dziedziczny, będący wynikiem np. przynależności do „złej” klasy społecznej czy „złej” narodowości.

      Jeśli przyjął Pana takie założenia, to się zgadzam z cytowanym fragmentem. Tylko że te założenia zwykle nie są spełnione. Pamiętam statystykę z końca lat 80-tych z tak egalitarnego kraju jak ZSRR. Około 85% populacji nie miało depozytów przekraczających miesięczne wynagrodzenie, a ponad 90% wartości depozytów skoncentrowane było u 3% deponentów. Tak wyglądają realia ze społeczeństwa egalitarnego od wielu dekad.

      Jeśli te warunki nie są spełnione, to bliższy realiom jest przykład stąd, czerwoną czcionką: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/11/christopher-jon-bjerknes-starozytny-zydowski-plan-przejecia-swiata-za-pomoca-lichwy/
      Mamy wtedy osobną klasę lichwiarzy i tak jest chyba generalnie w rzeczywistości.

      //Zło wzięło się stąd, że, od kiedy pojawiły się banki centralne, zaczęto stosować system rezerwy cząstkowej, oznaczającej, że kredyty mają tylko niewielkie pokrycie w realnym pieniądzu. Zaczęto produkować pieniądz z niczego i w ten sposób okradać ludzi, bo taki pieniądz jest źródłem inflacji. Na niej tracą uczciwi ludzie. Tak więc sam kredyt i oprocentowanie nie jest złe.//

      Przyjmuje się że pierwszy bank centralny to Bank of England założony w 1694 roku. Wówczas rezerwa cząstkowa miała już setki lat, choć od początku był to żydowski spisek powoli formalizowany (obecnie za słabo znam historię finansów aby głębiej brnąć w to zagadnienie, ale licząc od 1694 roku były to już setki lat i robili to średniowieczni lichwiarze we Florencji i innych miastach tego regionu, tulipomania (https://pl.wikipedia.org/wiki/Tulipomania) nie mogłaby wybuchnąć bez tworzenia pieniędzy „z niczego”).
      Zresztą BoE nie był pierwszy, był on wzorowany na bankach amsterdamskich i sztokholmskich, choć tam nie było wówczas całkowicie sformalizowanego banku centralnego.

      Rezerwa cząstkowa była uznawana za dobry pomysł ponieważ zwiększała ilość pieniądza dostępnego dla gospodarki, co owocowało dobrą koniunkturą. Pożyczało się w obligacjach, wekslach albo w złocie, co trzeba było zaznaczyć, a było to ważne bo nie każdy chciał przyjąć „kwity” jako aktywo w rozliczeniu.
      Późniejszy bank centralny to po prostu bank wyspecjalizowany w obsłudze państwa, co również było przedstawiane jako dobry pomysł, bo rząd miał od kogo pożyczać pieniądze, zwłaszcza na stabilnych warunkach. Więcej pieniędzy dla rządu to więcej pieniędzy na wojnę (Imperium Brytyjskie cały czas było w stanie wojny), ale także na infrastrukturę i inne potrzeby.
      Bardziej znana jest sprawa banku centralnego w naszej, rosyjskiej perspektywie. Pod koniec XIX wieku Rosja zaangażowała się w budowę Kolei Transsyberyjskiej, która wówczas była największym przedsięwzięciem inżynieryjnym świata. Wielka inwestycja to wielkie pożyczki. W tłumie poniżej jest również Aleksander II Romanow:

      Pierwotna propozycja Lionela Rotszylda dla cara brzmiała: daj nam koncesję na kolej, a my ją zbudujemy z prawem pobierania opłat. Niezrozumiałych powodów car odmówił 🙂
      Potem była mowa o założeniu przez Rotszyldów centralnego banku w Rosji, który miałby sfinansować budowę kolei, ale tutaj również car siał obstrukcję. Skończyło się na pożyczkach zagranicznych a późniejsze przychody z eksploatacji Kolei pokrywały z zapasem spłatę długu z odsetkami. To się nazywają „zdrowe finanse”. Nie na wiele to się przydało bo wybuchła rewolucja…

      //Wmawianie wszystkim, że oprocentowanie to zło, i że tego czynić nie można, to zwykła żydowska propaganda, której celem jest ochrona własnego monopolu na ten biznes.//

      Cytowałem wyżej Świętego Proroka Mahometa. W islamie lichwa to jeden z Siedmiu grzechów głównych. Przy stałej ilości pieniądza lichwa to zło absolutne – ta ocena nie wydaje się być przesadzona.

      W sytuacji stałego wzrostu podaży pieniądza lichwa jako zło może być tolerowalna ponieważ jest łagodzona zdolnością do zwiększania podaży pieniądza. Zwiększająca się podaż pieniądza finansuje wojny, ludobójstwo (Imperium Brytyjskie, USA), ale także mosty i drogi, a chwilami także zasiłki. Lichwa w takiej postaci jest jednak nieodmiennie połączona z kreacją pieniądza przez jedną grupę interesów i warto o tym pamiętać.
      Nie będę bronił poglądu Świętego Proroka Mahometa czy św. Tomasza z Akwinu (http://www.newadvent.org/summa/3078.htm) bo zmieniły się realia.

      Ale lichwa to zło 🙂

      Oni używają lichwy do podboju świata i wycinają konkurencję różnymi metodami. Rzeź Ormian sprzed stu lat to przykład bogactwa metod.

      Like

      • “Jeśli przyjął Pana takie założenia, to się zgadzam z cytowanym fragmentem. Tylko że te założenia zwykle nie są spełnione. Pamiętam statystykę z końca lat 80-tych z tak egalitarnego kraju jak ZSRR. Około 85% populacji nie miało depozytów przekraczających miesięczne wynagrodzenie, a ponad 90% wartości depozytów skoncentrowane było u 3% deponentów. Tak wyglądają realia ze społeczeństwa egalitarnego od wielu dekad.”

        To tylko znaczy, że ZSRR nie był społeczeństwem egalitarnym, tylko przejął strukturę społeczną po carskiej Rosji, i że w całej tej rewolucji październikowej wcale nie chodziło o sprawiedliwość, tylko o przejęcie władzy.

        Pojęcie sprawiedliwości społecznej zostało wyśmiane przez pajaców typu Michalkiewicz, twierdzących, że nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość społeczna, jest tylko sprawiedliwość. Problem jest złożony, bo w społeczeństwie jest tak, że jednostki zdolniejsze zawsze będą górą nad jednostkami mniej zdolnymi. I to nie zależy od ustroju. Ale problem jest jeszcze bardziej złożony, bo wcale nie jest tak, że zdolni będą mieli tylko zdolne potomstwo,a niezdolni – niezdolne. Czasem jakieś geny ujawniają się po wielu pokoleniach i to w najbardziej niespodziewanych okolicznościach.

        Prawdą jest, że najzdolniejsi decydują o jakości społeczeństwa i jego postępie. Jednak z tego względu, że masy są bardzo liczne, to właśnie one dostarczają najwięcej zdolnych, choć proporcjonalnie,będzie ich najwięcej u zdolnych.

        Jaki jest więc interes społeczeństwa? Wydobywać z niego jak najzdolniejsze jednostki, a ponieważ większość z nich, ze względu na liczebność, urodzi się w masach społecznych, a nie – w nielicznych elitach, to nie można tych mas gnębić. Żydzi to doskonale rozumieją i pomagają swoim masom. Dlatego wielcy bankierzy zachodni wspomagali finansowo biednych Żydów z Europy wschodniej.

        Gnębienie mas polega na tym, że nie daje się im wynagrodzenia pozwalającego na godziwe życie i oszczędzanie. Nawet jeśli ktoś zarabia mało, to może odkładać niewielkie kwoty i po jakimś czasie uzbierać jakąś sumkę, która mogłaby sfinansować jego marzenia – “grosz do grosza i zbierze się kokosza”. To wszystko jednak byłoby możliwe w sytuacji braku inflacji, którą wywołują kredyty w postaci pieniądza kreowanego z niczego. W mechanizmie opisanym przeze mnie jest wpisana ochrona tych, którzy zarabiają mało. Inflacja niszczy oszczędności.

        W praktyce działa to tak, jak w Niemczech. Tam ceny podstawowych produktów są tak ustawione, że nawet najmniej zarabiający, po zaspokojeniu swoich podstawowych potrzeb, mają jeszcze nadwyżkę, którą mogą spożytkować według własnego uznania. Wygląda to tak, że ktoś, kto kupuje tam podstawowe artykuły i przywozi je do Polski, dodaje swoją marżę, to cena takiego towaru i tak jest niższa niż w Polsce.

        Oprocentowanie nie jest złe. Wszystko zależy od wynagrodzenia i cen. A że Żydzi zdominowali finanse i łupią gojów, po to m. in., by wspomagać swoich mniej zdolnych braci, to już inna sprawa. Natomiast cała filozofia KK dotycząca lichwy nie przemawia do mnie, bo wygląda to na ochronę interesów żydowskich. Inna sprawa, że należałoby doprecyzować pojęcie “lichwy”.

        Like

      • //To tylko znaczy, że ZSRR nie był społeczeństwem egalitarnym, tylko przejął strukturę społeczną po carskiej Rosji, i że w całej tej rewolucji październikowej wcale nie chodziło o sprawiedliwość, tylko o przejęcie władzy.//

        To mocna teza. Moim zdaniem wszystko zależy od definicji „społeczeństwa egalitarnego”.
        Broniłbym tezy że ZSRR był krajem egalitarnym, na przyzwoitym poziomie społeczeństwem dobrobytu. Fakt braku oszczędności u większości obywateli nie miał znaczenia ponieważ pieniądze w tym kraju nie odgrywały decydującej roli w życiu. Śmiem przypuszczać że WŁAŚNIE O TO CHODZIŁO W SOCJALIZMIE.
        Kraj zapewniał bezpieczeństwo socjalne wszystkim obywatelom, wtedy oszczędności nie mają znaczenia. Ponad dwie setki milionów ludzi, od jakuckiej tundry do kazachskich stepów, miały dostęp do przyzwoitej DARMOWEJ opieki medycznej, szkolnictwa i innych nowoczesnych „bajerów”. Nikomu innemu taki cud się nie udał, na pewno nie udał się w Stanach Zjednoczonych.
        Czasami pieniądze w życiu były potrzebne także w państwie radzieckim, ale ZSRR potrafił rozwiązać ten problem. Na północy przy wydobyciu różnych minerałów, w tym niefty, naprawdę dobrze płacili. Wystarczyło pojechać na parę lat na północ popracować i człowiek wracał z oszczędnościami pozwalającymi na kupno domu czy mieszkania „na wolnym rynku”. To miało sens.

        Nie będę się wypowiadać o Stasiu Michalkiewiczu bo staram się unikać jego plugawej twórczości. Kojarzę że teraz jest mesjaszem turbokatolików, a przecież zaczynał jako regularny kurvinista (zakładał UPR). Bełkot Stasia jest częścią całej kampanii. Przecież pan Wojtyła czy pan Rydzyk opowiadali się za „gospodarką rynkową”. W ten sposób Kościół powrócił do judaizmu. Taką ewolucję KK skomentuję w ten sposób: “powraca pies do wymiocin swoich”.

        To „oni” wymyślili liberalizm, w różnych odmianach, dla gojów żeby ich osłabić. Sami go nie stosują, mają organizację plemienną. Jeśli chodzi o solidarność społeczną:
        Pwt 15:4 Ale u ciebie nie powinno być ubogiego.
        Skoro jesteśmy państwem narodowym, wspólnotą, to konsekwentnie powinniśmy stosować wspólnotowy ustrój gospodarczy, na pewno nie jakiś liberalizm czy „gospodarkę rynkową”.

        //Prawdą jest, że najzdolniejsi decydują o jakości społeczeństwa i jego postępie. Jednak z tego względu, że masy są bardzo liczne, to właśnie one dostarczają najwięcej zdolnych, choć proporcjonalnie,będzie ich najwięcej u zdolnych.//

        Kwestionuję prawdziwość tego twierdzenia.
        Po pierwsze, termin „postęp” pochodzi pewnie z kabały. Postęp to pozytywna zmiana, chyba tak należy to rozumieć. Ale politruki przy każdej zmianie, która zachodzi, muszą zaglądnąć do „Pisma świętego” (Gazeta Wyborcza czy Gazeta Polska) aby się upewnić czy konkretna zmiana to jest aby postęp czy nie, bo nawet do końca nie znają kryteriów oceny konkretnej zmiany.
        Mieliśmy dwieście lat postępu technicznego, który załatwił wiele problemów. Każdy ma w domu pitną wodę, kanalizację, woda i ścieki są odseparowane, mamy ogrzewanie i prąd elektryczny. To był postęp. Techniczny. Mamy pełno żarcia, choć czasami o dyskusyjnej wartości. Czy przemysłowy chów zwierząt to naprawdę postęp? A szczepionki? Dla politruków to postęp, a przecież są to trucizny.
        Jeśli chodzi o organizację społeczeństwa, to nie dostrzegam postępu a raczej regres. To samo w dziedzinie moralności społecznej. Myśl z tych akapitów nie jest zresztą moja, w trakcie pisania przypomniałem sobie że to samo zaobserwował Henry Ford w swojej książeczce „Moje życie i dzieło” tak koło sto lat temu.
        Twierdzę że przekonanie o powszechnym postępie to efekt hipnozy. Jak mówił św. Józef Goebbels, „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.

        Po drugie, o jakości społeczeństwa decydują ludzie mający władzę. Oni się jakoś dobierają, również według kryteriów zdolności, mogą nawet dobierać kogoś z gminu od czasu do czasu do pomocy, ale decydują ludzie dysponujący władzą. Tyle. Twierdzenie że oni są najlepsi bo mają władzę, to element ich propagandy.
        Ich celem jest zachowanie przewagi. Rzeczywiście dla siebie stosują inną edukację. Celem edukacji dla gminu i generalnie działalności całego przemysłu kulturalnego jest debilizacja.

        Piramida władzy i piramida wiedzy:

        Znam nawet plugawy holyłódzki film poświęcony temu zjawisku: https://www.cda.pl/video/12954682e

        //Prawdą jest, że najzdolniejsi decydują o jakości społeczeństwa i jego postępie. Jednak z tego względu, że masy są bardzo liczne, to właśnie one dostarczają najwięcej zdolnych, choć proporcjonalnie,będzie ich najwięcej u zdolnych.//

        Talmud mówi, że najlepsi z gojów powinni umrzeć.

        //Żydzi to doskonale rozumieją i pomagają swoim masom. Dlatego wielcy bankierzy zachodni wspomagali finansowo biednych Żydów z Europy wschodniej.//

        Wyj 19
        5 Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. 
        6 Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom».
        Jest kilka innych fragmentów potwierdzających tezę, że oni mają być klasą nadzorców niewolników. Oni konsekwentnie realizują ten program.

        //Gnębienie mas polega na tym, że nie daje się im wynagrodzenia pozwalającego na godziwe życie i oszczędzanie. Nawet jeśli ktoś zarabia mało, to może odkładać niewielkie kwoty i po jakimś czasie uzbierać jakąś sumkę, która mogłaby sfinansować jego marzenia – “grosz do grosza i zbierze się kokosza”. To wszystko jednak byłoby możliwe w sytuacji braku inflacji, którą wywołują kredyty w postaci pieniądza kreowanego z niczego. W mechanizmie opisanym przeze mnie jest wpisana ochrona tych, którzy zarabiają mało. Inflacja niszczy oszczędności.//

        „Gnębienie mas” czy „żelazne prawo płac” (zapierdalać za miskę ryżu) to program polityczny. Wspomniany wyżej Henry Ford próbował inaczej (słynne jego dwukrotnie podwyższenie stawek w Detroit do 5 dolarów za dniówkę), ale on nie należał do „klubu”.

        Iz 65
        13 Dlatego tak mówi Pan Bóg: 
        Oto moi słudzy jeść będą, 
        a wy będziecie łaknąć. 
        Oto moi słudzy pić będą, 
        a wy będziecie cierpieć pragnienie. 
        Oto moi słudzy weselić się będą, 
        a wy będziecie wstyd odczuwać. 
        14 Oto moi słudzy śpiewać będą 
        z radości serdecznej, 
        a wy jęczeć będziecie z bólu serdecznego 
        i zawodzić będziecie zgnębieni na duchu. 

        Oszczędności zawsze mają ludzie bogaci. Tak było w ZSRR, tak jest w RFN. Tak jest zawsze.
        Twierdzę że państwo egalitarne to nie takie, w którym wszyscy mają czy mogą mieć zbliżone oszczędności, ale takie, w którym pieniądz nie jest ważny. Oczywiście można próbować konfiskować oszczędności bogatych co jakiś czas i w ten sposób wprowadzać równość, ale czy to ma sens?
        Inflacja niszczy oszczędności ale to jest problem ludzi, którzy mają duże oszczędności, czyli bogatych. Biednych to nie boli. Współczesna gospodarka przemysłowa nauczyła się żyć z inflacją, emerytury czy zasiłki w systemie repartycyjnym są funkcją płac i taki system ma sens. Żyjemy z inflacją ponad sto lat i nauczyliśmy się z nią radzić.

        Mam inny pogląd na lichwę (definicja jest dość jasna, lichwa to pożyczanie pieniędzy na procent czy sam procent naliczony od pożyczek). Ale nie tutaj widzę płaszczyznę sporu, to pozór. Powinniśmy się wyzwolić z terroru pieniądza, tak jak w PRL czy w ZSRR. Pieniądz po prostu nie powinien być ważny. To jest prawdziwe wyzwolenie z kajdan judaizmu. W razie potrzeby odpowiednie ministerstwo czy państwowy bank stworzy odpowiednią ilość pieniędzy. A czy jakieś mośki będą pożyczać sobie na lichwę czy nie, to nie powinno wtedy mieć dużej wagi społecznej. Choć lichwę bym tępił z zasady. Lichwa to judaizm. Zresztą pieniądz i fascynacja pieniądzem to judaizm. Święty Karol Marks, „W kwestii żydowskiej”:

        Pieniądz jest tym żarliwym bogiem Izraela, wobec którego żaden inny bóg ostać się nie może. Pieniądz poniża wszystkich bogów człowieka i zamienia ich w towar. Pieniądz jest ogólną, samą w sobie ukonstytuowaną wartością wszystkich rzeczy. Pozbawił on zatem cały świat – świat ludzi jak i przyrodę – jego właściwej wartości. Pieniądz jest wyobcowaną od człowieka istotą jego pracy i jego bytu; ta obca istota ma go w swej mocy, on zaś zanosi do niej modły.
        Bóg żydowski stał się świeckim bogiem, stał się bogiem świata. Weksel jest rzeczywistym bogiem żydowskim, bóg zaś – tylko iluzorycznym wekslem.

        Kościół katolicki to zakłamana instytucja utworzona i promowana przez żydów, zawsze (zwykle) broniąca ich interesów. Chrześcijaństwo to religia niewolników. Święty Szaweł w najlepsze formie (Kol 3):

        22 Niewolnicy, bądźcie we wszystkim posłuszni doczesnym panom, nie służąc tylko dla oka, jak gdybyście się mieli ludziom przypodobać, lecz w szczerości serca, bojąc się [prawdziwego] Pana. 
        23 Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, 
        24 że od Pana otrzymacie dziedzictwo [wiekuiste] jako zapłatę. Służycie Chrystusowi jako Panu! 

        Like

      • Celem edukacji w Imperium Judeoanglosaskim jest debilizacja mas. Wrzuciłem materiały z Johnem Taylorem Gatto, byłym nowojorskim nauczycielem, który na emeryturze rozkminiał ten system. Jeszcze jeden materiał z panem nieznanym z nazwiska, ale będącym nauczycielem akademickim (chyba) w Nowej Anglii:

        W Imperium Judeoanglosaskim debilizacja mas to otwarta polityka. W PRL, teraz w Iranie, Korei czy w Rosji, taka polityka nie mogła być prowadzona, bo samo istnienie państwa jest w pewien sposób uzależnione od inteligencji i kreatywności miejscowych mas. Ale nawet w takich krajach trzeba zakłamywać kluczowe dla reżimu fragmenty rzeczywistości.
        Przykład z Iranu. Obecnie, 40 lat po Rewolucji islamskiej, Iran to, mimo wojny gospodarczej prowadzonej przeciw niemu, potęga przemysłowa i naukowa. To kraj, w którym jako oficjalna ideologia używane jest nauczanie Świętego Proroka Mahometa.
        Oni traktują nauczanie Mahometa tak poważnie że po ulicach Teheranu czy Meszhedu biegają partole sprawdzające czy kobity mają odpowiednio zakryte włosy i nie za krótkie rękawy czy spodnie. Znamy stanowisko Świętego Proroka Mahometa w sprawie lichwy. Można je różnie komentować ale na pewno nie było ono chwiejne. Tymczasem ustrój monetarny Islamskiej Republiki Iranu jest oparty właśnie na instytucji lichwy, która w islamie jest jednym z Siedmiu grzechów głównych. Stopa lichwy narzucana przez Bank Centralny Iranu:
        https://d3fy651gv2fhd3.cloudfront.net/charts/iran-interest-rate.png?s=irairaninttrate&v=201911191327V20191105
        Islam zabrania również handlu walutami, cinkciarstwa, a na stronie banku centralnego jest również tabela kursów riala wobec innych walut.
        https://www.cbi.ir/default_en.aspx
        Ciekawe jest że naprawdę wykształceni Irańczycy o tym nie wiedzą, że to wszystko dość konkretnie łamie zasady islamu…

        Like

  9. “Twierdzę że państwo egalitarne to nie takie, w którym wszyscy mają czy mogą mieć zbliżone oszczędności, ale takie, w którym pieniądz nie jest ważny. Oczywiście można próbować konfiskować oszczędności bogatych co jakiś czas i w ten sposób wprowadzać równość, ale czy to ma sens?”

    Egalitarne państwo i równość jest utopią, bo ludzie nie są sobie równi pod względem zdolności. W taki czy inny sposób zdolni zyskają przewagę nad mniej zdolnymi. Problem nie polega na tym, że ludzie mają mieć zbliżone oszczędności, tylko na tym, by zachować wartość pracy w czasie. Oznacza to, że ci, którzy oszczędzają, zachowują w czasie wartość swojej pracy. Zachowanie wartości pracy w czasie oznacza, że ludzi nie okrada się. Takie zachowanie wartości pracy jest możliwe tylko przy braku inflacji.

    Pieniądz, sam w sobie, nie jest zły. Złe jest tylko jego wykorzystanie. I oprocentowanie nie jest złe, jeśli służy dwóm stronom: bankowi i oszczędzającym. Obecnie służy tylko jednej stronie i nie tyle oprocentowanie, co drukowanie. Sam Pan wspomniał o pieniądzu papierowym w Chinach, który pojawił się tam na długo przed tym, zanim pojawił się w Europie. Fałszowanie tego pieniądza było chyba karane śmiercią. Pieniądz jest złem, ale tylko w rękach Żydów, bo dla nich jest to narzędzie do podporządkowania sobie innych nacji. Dla innych nacji jest to narzędzie do wymiany dóbr i usług.

    Like

    • //Egalitarne państwo i równość jest utopią, bo ludzie nie są sobie równi pod względem zdolności. W taki czy inny sposób zdolni zyskają przewagę nad mniej zdolnymi.//

      Pierwsze zdanie to ucieczka w bok. Sofistyka.
      Drugie zdanie to prawda tylko wtedy, kiedy w społeczeństwie dominuje paradygmat konkurencji, wojny wszystkich ze wszystkimi. Tak jest kiedy nauczamy darwinowskiej teorii ewolucji i rządzą nami judaiści.
      Tymczasem wiemy że makroewolucja to bzdura, nauka tylko w takim sensie, jak nauką jest teologia.
      Jeśliby w społeczeństwie obowiązywał paradygmat współpracy, jak w plemieniu, i działała gospodarka obfitości, to nikt by nie walczył o gromadzenie większej ilości dóbr materialnych. Taki model realizował Gierek, Kadafi, itp. Egalitarne społeczeństwo to jakiś ideał oparty na nie-judeochrześcijańskiej, plemiennej ideologii.

      Poza tym społeczeństwo konsumpcyjne to wytwór judaizmu.

      Iz 23
      17 Przyjdzie więc do tego, pod koniec siedemdziesięciu lat, że Pan nawiedzi Tyr. Ten zaś powróci do swego zarobkowania i odda się nierządowi ze wszystkimi królestwami świata na powierzchni ziemi. 
      18 Ale jego zarobek i jego zysk będą poświęcone Panu i nie będą gromadzone ani przechowywane. Albowiem jego zarobek będzie użyty dla tych, którzy przebywają przed obliczem Pana, żeby mogli jeść do syta i przyodziewać się wystawnie.

      Wyścig konsumpcyjny, to co Amerykanie nazywają „keeping up with the Joneses”, to efekt całkowitego zjudaizowania tych ludzi, co było łatwe do przeprowadzenia w XX wieku bo w wyniku emigracji zostali oni pozbawieni korzeni i w wyniku ciągłych przeprowadzek całkowicie zdani na mass-media.

      //Oznacza to, że ci, którzy oszczędzają, zachowują w czasie wartość swojej pracy. Zachowanie wartości pracy w czasie oznacza, że ludzi nie okrada się. Takie zachowanie wartości pracy jest możliwe tylko przy braku inflacji.//

      Wyczuwam tutaj czosnek, narrację mośków od von Misesa. To wszystko nieprawda.
      Jak łatwo się przekonać z praktyki, niemieckiej czy radzieckiej czy polskiej, to nie ludzie pracy mają wielkie oszczędności. Oszczędności nie pochodzą z pracy! Duże oszczędności pochodzą ze różnych zysków, spekulacji, kradzieży, łapówek, różnych szachrajstw itp. To nie są dochody ludzi pracy. Jak Polacy mieli duże oszczędności z pracy, to mośki z IMF tłumaczyły, że to nie są oszczędności tylko „nawis inflacyjny”, który trzeba zlikwidować.
      Jeżeli „zachowanie wartości pracy” ma być takim problemem, to można to załatwić wysokim oprocentowanie depozytów złożonych przez ludzi pracy. W państwowym banku. Problem rozwiązany.

      //Pieniądz, sam w sobie, nie jest zły.//

      Święty Szaweł (1Tym 6:10):

      Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami.

      Ludzie mieli jakieś przemyślenia dotyczące pieniędzy przez tysiąclecia. Pieniądz nie jest zły, tak jak np, nóż. Nożem można pokroić chleb i dźgnąć człowieka. Ale fascynacja pieniądzem na pewno jest zgubna.

      //I oprocentowanie nie jest złe, jeśli służy dwóm stronom: bankowi i oszczędzającym. Obecnie służy tylko jednej stronie i nie tyle oprocentowanie, co drukowanie.//

      Moim zdaniem to problem całkowicie pozorny. Oszczędności (zwykłych ludzi) nigdy nie miały wielkiego znaczenia gospodarczego. I tak zostanie. Oszczędności mogą mieć znaczenie wyłącznie indywidualne. Nowoczesna gospodarka wymaga tworzenia pieniądza z niczego, tylko tak zbuduje się most czy fabrykę.

      //Sam Pan wspomniał o pieniądzu papierowym w Chinach, który pojawił się tam na długo przed tym, zanim pojawił się w Europie. Fałszowanie tego pieniądza było chyba karane śmiercią. Pieniądz jest złem, ale tylko w rękach Żydów, bo dla nich jest to narzędzie do podporządkowania sobie innych nacji. Dla innych nacji jest to narzędzie do wymiany dóbr i usług.//

      Na pewno nie jestem ekspertem od chińskiego pieniądza. Historia chińskiego pieniądza papierowego (jedwabnego) to dwa tysiące lat. Oczywiście fałszowanie było karane, tak jak fałszowanie każdego państwowego dokumentu. Tylko co z tego?
      Bywały tam okresy, kiedy na banknotach były daty ważności. Po określonej dacie banknot tracił ważność. Dlaczego? Bo tak! Bo cesarz był ważniejszym bogiem niż pieniądz. W ten sposób cesarz się zabezpieczał przed powstaniem jakiejś potężnej władzy opartej na pieniądzu. Poza tym chińscy cesarze organizowali niezapowiedziane wymiany pieniędzy.
      Dla mośków od von Misesa to herezja a pomysł ma sens, bo przecież pieniądz to TYLKO koncepcja biorąca swoją siłę z prawa. A prawo stanowił cesarz. Tak cesarz się zabezpieczał, aby ktoś za dużo nie „oszczędził”.

      Jak zauważał Arystoteles i chyba także Platon, czym innym jest handel miejscowy a czym innym handel międzynarodowy. Zajmują się tym zupełnie inni ludzie. Czym innym jest pieniądz wewnętrzny, krajowy a czym innym międzynarodowy.

      Pieniądz to tylko środek wymiany. Pieniądz sam w sobie nie pozwala na przeniesienie siły nabywczej na przyszłość, co ma być dla Pana jakąś wielką wartością (czego nie rozumiem). Pieniądz może przenosić na przyszłość siłę nabywczą tylko wtedy, jeśli towarzyszy temu odpowiednia wola polityczna. I nie ma tutaj znaczenia, czy pieniądz jest papierowy czy złoty.

      Przecież rosyjskie złote ruble sprzed rewolucji mają tylko wartość numizmatyczną. Sporą, bo są ze złota, ale nie można za nie nic kupić bo wybuchły rewolucje, które wszystko zmieniły. Te monety straciły funkcję pieniądza, choć może nie straciły wartości. Przedrewolucyjne papierowe pieniądze też straciły wartość, może drastyczniej. Ale takie przykłady obrazują iluzoryczność wartości pieniądza, iluzoryczność zdolności przenoszenia przezeń siły nabywczej.

      Podobno złoto ma perfekcyjnie przechowywać siłę nabywczą a jak nie mamy złotego pieniądza to jest źle. FDR w 1933 roku odkupił złoto Amerykanów przymusowo po 20,67 dolarów za uncję a następnie ustalił cenę na 35 dolarów. I coś się stało z tego powodu? Żadna klęska chyba nie nastąpiła. Złoto oddały małe rybki, ich oszczędności, czy to w złocie czy w papierze, nie mają gospodarczego znaczenia. W tamtym kraju przez kilkadziesiąt lat w złocie się nie oszczędzało a były to najlepsze lata tego państwa. Więc złoty pieniądz i fakt konfiskaty oszczędności nie ma znaczenia makroekonomicznego. Taka jest prawda.

      Like

  10. “Znamy stanowisko Świętego Proroka Mahometa w sprawie lichwy. Można je różnie komentować ale na pewno nie było ono chwiejne. Tymczasem ustrój monetarny Islamskiej Republiki Iranu jest oparty właśnie na instytucji lichwy, która w islamie jest jednym z Siedmiu grzechów głównych. Stopa lichwy narzucana przez Bank Centralny Iranu:”

    Iran nie może funkcjonować w oderwaniu od reszty świata. Do pewnych reguł musi dostosować się. Musi mieć porównanie z gospodarką światową. Druga sprawa, to kto jest właścicielem banków w Iranie? Podejrzewam, że państwo. Jeśli tak, to może dlatego Irańczycy godzą się na łamanie zasad islamu.

    Edukacja to bardzo złożony problem. Raz, że ludzie są różni, mają różne predyspozycje i zdolności,a próbuje się ich wtłoczyć w jeden system. Dwa, że jej celem jest “wyprodukowanie” posłusznego obywatela. Dlatego w edukacji kładzie się nacisk na naukę pamięciową i ideologię. Nikt nie dba o naukę logicznego myślenia, wyciągania wniosków z zaobserwowanych zdarzeń czy faktów. Bo i po co? Komu potrzebny samodzielnie myślący?

    Miałem ostatnio możliwość obserwowania takiego przypadku. Z okazji niedawnego (listopad) meczu Izrael-Polska dziennikarz sportowy zamieścił w swojej relacji z Jerozolimy zdanie: “O tej porze roku na tej szerokości geograficznej słońce zachodzi o 16,30”. Komentujący zbeształ dziennikarza, bo stwierdził, że szerokość geograficzna w przypadku zachodu słońca ma mniejsze znaczenie niż długość geograficzna. Na to jeden z komentujących poprosił go o podanie godziny zachodu słońca za kołem podbiegunowym w czerwcu. Ten mu odpowiedział, że nie będzie szukał za kołem polarnym, tylko podał mu godziny zachodu słońca w Jerozolimie i w Kursku. W obu przypadkach była to ta sama godzina. Znalazł to w internecie, bo tam można sprawdzić godzinę zachodu słońca w każdym większym mieście na świecie, a że żadnych miast nie ma za kołem podbiegunowym, to się wypiął. Nie zwrócił jednak uwagi na wschód słońca w obu miastach, a tam różnica wynosi dobre ponad 1,5 godziny (strefy czasowe, czas letni, zimowy itp.). Problem polega na tym, ze ten głupek miał mnóstwo łapek w górę, a jego oponenci łapki w dól. Taka to dziś edukacja. Myślenie nie ma przyszłości. Po co? Jest internet.

    Like

    • //Iran nie może funkcjonować w oderwaniu od reszty świata. Do pewnych reguł musi dostosować się. Musi mieć porównanie z gospodarką światową. Druga sprawa, to kto jest właścicielem banków w Iranie? Podejrzewam, że państwo. Jeśli tak, to może dlatego Irańczycy godzą się na łamanie zasad islamu.//

      O tym w sposób mocno fachowy mówi profesor Wiktor Jefimow:

      Profesor Jefimow tłumaczy dlaczego Adolf Hitler uganiał się tysiące kilometrów za naftą Kaukazu a mógł przejechać kilkadziesiąt kilometrów i zając złoto Zurychu, a mimo tego takiego ruchu nie wykonał.

      Pieniądz jest narzędziem władzy. Władzy konceptualnej. To jest to „wszystkowidzące oko”.
      Miejscowa religia i nauczanie Świętego Proroka Mahometa są mniej ważne od dyrektyw „wszystkowidzącego oka”. Przykład Iranu pokazuje, że właśnie taka jest hierarchia. Tą granicę próbował przekroczyć Muamar Kadafi i wiemy jak skończył.

      //Edukacja to bardzo złożony problem. Raz, że ludzie są różni, mają różne predyspozycje i zdolności,a próbuje się ich wtłoczyć w jeden system. Dwa, że jej celem jest “wyprodukowanie” posłusznego obywatela. Dlatego w edukacji kładzie się nacisk na naukę pamięciową i ideologię. Nikt nie dba o naukę logicznego myślenia, wyciągania wniosków z zaobserwowanych zdarzeń czy faktów. Bo i po co? Komu potrzebny samodzielnie myślący?//

      O tym opowiadał fachowo John Taylor Gatto. Podobno jeszcze w XVIII wieku wprowadzono w Prusach nowoczesną edukację nakierowaną na bezkompromisowe oświecenie ludu. I to przyniosło efekty, tylko że w czasie wojen napoleońskich żołnierze zaczęli dyskutować – czy jest sens się bić? A ponieważ byli nauczeni krytycznego myślenia, to doszli do prawidłowego wniosku – nie ma sensu! I oddali broń. Potem drastycznie zmieniono pruskie zasady edukacji. Lud ma być ciemny i posłuszny. I tak już zostało. Pruska edukacja została upowszechniona na świecie.
      Zgrubsza polega to na tym, że wcześniej na komendę -skacz! ludzie zastanawiali się i pytali -dlaczego? Teraz na komendę -skacz! odpowiedź jest -jak daleko?

      //Miałem ostatnio możliwość obserwowania takiego przypadku. (…)//

      Pomijając jakieś nowe syberyjskie miasteczka związane z wydobyciem ropy i gazu, to jednak stwierdzenie że „nie ma miasta za kołem podbiegunowym” jest fałszywe. Za kołem podbiegunowym jest duże europejskie miasto – Murmańsk. Sprawdziłem – 300 tys. mieszkańców.
      Teraz bachury nic nie czytają, opracowania lektur są w Internecie. Ale to jest odgórny program debilizacji. Dr Deep State (wyżej) wspominał, że jego najlepsi studenci otwarcie deklarują że nie czytają książek, czytanie książek jest dla zgredów.

      Like

  11. “Wyczuwam tutaj czosnek, narrację mośków od von Misesa. To wszystko nieprawda.
    Jak łatwo się przekonać z praktyki, niemieckiej czy radzieckiej czy polskiej, to nie ludzie pracy mają wielkie oszczędności. Oszczędności nie pochodzą z pracy! Duże oszczędności pochodzą ze różnych zysków, spekulacji, kradzieży, łapówek, różnych szachrajstw itp. To nie są dochody ludzi pracy. Jak Polacy mieli duże oszczędności z pracy, to mośki z IMF tłumaczyły, że to nie są oszczędności tylko „nawis inflacyjny”, który trzeba zlikwidować.
    Jeżeli „zachowanie wartości pracy” ma być takim problemem, to można to załatwić wysokim oprocentowanie depozytów złożonych przez ludzi pracy. W państwowym banku. Problem rozwiązany.”

    Źle Pan wyczuwa. Ja jem dużo surowej cebuli. Czosnku nie jem, choć wiem, że jest bardzo zdrowy i bakteriobójczy. Żydzi jedzą dużo czosnku, choć nie tylko oni, Bułgarzy też, i pewnie jest to jeden z powodów ich długowieczności. Ale to tylko dygresja, żart.

    Ja nie teoretyzuje. W latach 1980-1981 miał miejsce w Polsce tzw. galopująca inflacja. Ja wcześniej nie wiedziałem, co to jest inflacja. Zajrzałem do słownika i przeczytałem, że jest to utrata wartości pieniądza, i że w państwach socjalistycznych nie występuje. I faktycznie tak było! Ale tylko do 1980 roku! W tamtym czasie, w ciągu niecałych dwóch lat, moi rodzice stracili oszczędności swojego życia. Inni, którzy wzięli kredyt na dom, spłacili go za wartość przysłowiowej kury. Stało się tak dlatego, że wraz z rosnącą inflacją nie zmieniano oprocentowania lokat i kredytów. W ten sposób jedni ludzie drugim sfinansowali budowę domów, tyle że mieszkali w nich nie ci, którzy za to zapłacili. I to wszystko działo się w państwowym banku. Tak więc ja czerpię z życia, a nie – z Misesa, który to “von” kupił sobie pewnie jeszcze za czasów Franciszka Józefa, a raczej jego rodzice czy dziadkowie, i z tym “von” wyemigrował do Ameryki.

    “Moim zdaniem to problem całkowicie pozorny. Oszczędności (zwykłych ludzi) nigdy nie miały wielkiego znaczenia gospodarczego. I tak zostanie. Oszczędności mogą mieć znaczenie wyłącznie indywidualne. Nowoczesna gospodarka wymaga tworzenia pieniądza z niczego, tylko tak zbuduje się most czy fabrykę.”

    Są inwestycje, które nigdy nie spłacą się, i one muszą być sfinansowane z podatków. Taką inwestycją jest most. Natomiast fabryka jest inwestycją, która ma przynosić zyski i z tych zysków powinna spłacić kredyt. Jeśli natomiast taka fabryka okaże się inwestycją nietrafioną tj. taką, której produkty nie znajdują nabywców, to taka fabryka staje się źródłem inflacji, bo ci, którzy wzięli na nią kredyt, wprowadzili do gospodarki puste pieniądze – stworzyli produkty, których nikt nie chce kupować. Ci, którzy zbudowali tę fabrykę, wzięli za to pieniądze, ale te pieniądze, ze względu na to, że fabryka jest nieefektywna, są pustymi pieniędzmi, pieniędzmi inflacyjnymi. Jeśli więc nowoczesna gospodarka wymaga tworzenia pieniądza z niczego, to kto ma ponosić konsekwencje nietrafionych inwestycji?

    Like

    • O inflacji z 1980-81 roku nie mogę się wypowiedzieć. Takie sytuacje że ktoś traci a inny zyskuje chyba są nie do uniknięcia, ale ważne jest żeby każdy miał zapewnione godne życie.
      O inflacji z 1980 roku wiem niewiele ale więcej o tej z 1988 i następnych. A to był zwykły żydowski spisek. Najpierw sankcje a potem faryzeusze z IMF doradzali dyrektorom przedsiębiorstw podwyższanie cen na potęgę. Podziękowania dla piekłoszczyka Wojtyły za ochronę ideologiczną.

      Aktualna inflacja z Iranu czy z Turcji.

      Takie rzeczy nie biorą się z błędów rządów w zarządzaniu gospodarką a przede wszystkim z dywersji władzy konceptualnej, jak to ująłby profesor Jefimow.

      Sama myśl że „pieniądz nie jest zły, złe tylko jest przejęcie pieniądza przez żydów”, nie jest zła. Poniekąd jest prawdziwa. Tylko że to nic nie znaczy. W sytuacji, kiedy pieniądz nie znajduje się pod ich kontrolą (np. w Bloku Wschodnim) to „oni” są zaprogramowani do przeprowadzenia akcji niszczenia państwa, które się nie podporządkuje.
      O tym pisze wprost „Pismo święte”, a myślę o plagach egipskich (Wyj 7-11). To była akcja niszczenia Egiptu, dywersji aż do ludobójstwa. I w tym kontekście nie ma znaczenia, czy to tylko wyobraźnia obłąkanych lewitów, czy rzeczywistość. Taki jest ich program polityczny, realizowany do dnia dzisiejszego.

      Pomijając polskie doświadczenia, to przecież tego doświadczył Związek Radziecki. Wiemy że katastrofa w Czernobylu nie była przypadkiem. Osoby, które wywołały tamtejsze eksperymenty, które skończyły się stopieniem rdzenia reaktora, przed wymiarem sprawiedliwości uciekły do pewnego słonecznego i bandyckiego państewka na Bliskim Wschodzie. W 1989 roku miał miejsce największy na świecie wybuch gazu ziemnego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_kolejowa_pod_Uf%C4%85). Oprogramowanie sterujące pompami gazociągu pochodziło z USA i zawierało ono wirusa, którego działanie spowodowało wzrost ciśnienia gazu w jednej z sekcji gazociągu, co doprowadziło do wycieku, a przyjazd pociągu spowodował wybuch tego gazu.

      Takich zdarzeń było sporo przez dziesiątki lat, i nie chodzi tylko o dziwne katastrofy, ale także o fatalne decyzje np. gospodarcze. To były współczesne „plagi egipskie”. To nie były przypadki.

      Nie chcę rozwijać wątku i hiperinflacji, ale próby wywołania kolorowych rewolucji na wzór tej z 1980 roku teraz są przeprowadzane w Iranie. Relacja:

      Komentator mówi, że wysoka inflacja męcząca Irańczyków jest w dużej mierze spowodowana sankcjami gospodarczymi nałożonymi przez Wielkiego Szatana. Nie przypomina to PRL? Postęp technologiczny powoduje że „oni” oprócz wywoływania hiperinflacji i innych plag teraz potrafią zmieniać pogodę, Irańczycy skarżą się że od wielu lat kradnie się im deszcz. Na razie nie było trzęsienia ziemi.

      Twierdzenie że „pieniądz nie jest zły, złe tylko jest przejęcie pieniądza przez żydów” należy więc rozpatrywać w odpowiednim kontekście sytuacyjnym. „Oni” używają pieniądza do podboju świata, a jeśli nie kontrolują pieniądza, to potrafią dużo zrobić, aby przejąc nad nim kontrolę (choć w Iranie go kontrolują, ale najwyraźniej chcą więcej).

      //Są inwestycje, które nigdy nie spłacą się, i one muszą być sfinansowane z podatków. Taką inwestycją jest most. Natomiast fabryka jest inwestycją, która ma przynosić zyski i z tych zysków powinna spłacić kredyt. Jeśli natomiast taka fabryka okaże się inwestycją nietrafioną tj. taką, której produkty nie znajdują nabywców, to taka fabryka staje się źródłem inflacji, bo ci, którzy wzięli na nią kredyt, wprowadzili do gospodarki puste pieniądze – stworzyli produkty, których nikt nie chce kupować. Ci, którzy zbudowali tę fabrykę, wzięli za to pieniądze, ale te pieniądze, ze względu na to, że fabryka jest nieefektywna, są pustymi pieniędzmi, pieniędzmi inflacyjnymi. Jeśli więc nowoczesna gospodarka wymaga tworzenia pieniądza z niczego, to kto ma ponosić konsekwencje nietrafionych inwestycji?//

      Pierwsza uwaga bardzo ogólna. Żyjemy w oczywiście niesprawiedliwym i patologicznym systemie, ale ten system ma niewątpliwe zalety. Podstawową zaletą jest to, że sprawnie działa w skali globalnej. Działa sprawnie dlatego że był tworzony przez tysiące lat.
      Jeślibyśmy chcieli zmienić fundamenty systemu (np. lichwa) to trzeba zburzyć stary system i pracowicie budować nowy, co niestety może powodować zamieszanie i chaos w trakcie zmiany.
      Przechodząc do ad remu: most można sfinansować z podatków (trudne) albo z pieniędzy stworzonych z niczego. Tak samo fabrykę. Kluczowy przemysł i cała infrastruktura powinny być pod kontrolą państwa. Być może lichwa powinna nadal istnieć jako państwowy podatek od kreacji pieniądza.

      Nie widzę problemu w bankructwie jakiejkolwiek fabryki. Takie rzeczy się zdarzają. Cała ekspansja przemysłu oparta była na nieustającej ekspansji monetarnej. Ktoś wtedy musi stracić.
      Jednak konieczność nieustannego wzrostu ilości pieniądza wynika z istnienia zjawiska lichwy. Jeśli utrzymamy lichwę, to musi wzrastać ilość pieniądza, inaczej lichwiarze błyskawicznie sparaliżują gospodarkę. A jeśli wzrasta ilość pieniądza, to koniec końców pojawi się inflacja.
      Przyczyną inflacji jest lichwa, czy jak to się elegancko określa – odsetki. Warto to zrozumieć. Tłumaczył to artykuł ze strony KIP, fragment czerwoną czcionką.

      Wcześniej wspominałem że cuchnęło mi von Misesem bo narrację o złym narastającym długu i o złej inflacji zjadającej oszczędności stosują mośki od von Misesa i generalnie „austriackiej” (he he) szkoły ekonomicznej. Tylko nie dopowiadają że przyczyną inflacji jest wszechobecna lichwa, a lichwa to skutek funkcjonowania pieniądza opartego na długu.

      Like

  12. “Pomijając jakieś nowe syberyjskie miasteczka związane z wydobyciem ropy i gazu, to jednak stwierdzenie że „nie ma miasta za kołem podbiegunowym” jest fałszywe. Za kołem podbiegunowym jest duże europejskie miasto – Murmańsk. Sprawdziłem – 300 tys. mieszkańców.”

    No cóż! Ja należę do pokolenia, które uczyło się o tym, że Murmańsk jest jedynym miastem leżącym poza kołem podbiegunowym, ale to jest pokolenie, które jest w takim wieku, że ma sklerozę.

    Like

    • Celem uwagi o Murmańsku było wywołanie refleksji w rodzaju: “nie śmiej się dziadku z czyjegoś przypadku”.

      Czytając to sam zacząłem nabierać wątpliwości co jest szerokością geograficzną a co długością i czy faktycznie szerokość geograficzna nie ma znaczenia dla godziny wschodu/zachodu słońca.

      Mógł mosiek nie wiedzieć, a mógł po prostu mieć chwilowe zaćmienie związane ze stresem na wizji.

      Like

  13. ‘Czytając to sam zacząłem nabierać wątpliwości co jest szerokością geograficzną a co długością i czy faktycznie szerokość geograficzna nie ma znaczenia dla godziny wschodu/zachodu słońca.”

    Szerokość geograficzną mierzymy od równika do biegunów. Długość geograficzną mierzymy od południka 0 – GMT (Greenwich Mean Time). Dzień na równiku trwa zawsze 12 godzin. W miarę przesuwania się od równika w kierunku biegunów, dzień skraca się lub wydłuża. To zależy od pory roku. W lecie, poruszając się od równika na północ, dzień wydłuża się, a za kołem podbiegunowym w czerwcu i lipcu słońce nie zachodzi, co oznacza, że długość dnia, a co z tym związane, godzina zachodu słońca zmienia się. Na tej samej szerokości geograficznej (równoleżniku) dzień, niezależnie od długości geograficznej, ma tyle samo godzin, a więc zachód słońca jest o tej samej godzinie. To, ze występują różnice, zależy od stref czasowych, które są sztuczne. Szerokość geograficzna nie ma znaczenia tylko dwa razy do roku. Ma to miejsce w czasie równonocy wiosennej i jesiennej. Wtedy zachód słońca w miejscowościach położonych na tym samym południku trwa 12 godzin. U nas wtedy ma 12 godzin i na równiku ma 12 godzin i na biegunach też.

    Jest to związane z tym, że oś ziemska jest nachylona w stosunku do płaszczyzny ekliptyki (koło po którym porusza się Ziemia wokół Słońca) pod kątem 66 stopni. Konsekwencją tego jest wydłużający się i skracający się dzień, noc i dzień polarny, pory roku i strefy klimatyczne.

    Jednym słowem dużo wiemy na ten temat, ale nie znamy odpowiedzi na zasadnicze pytanie: dlaczego oś ziemska jest nachylona pod tym, a nie innym kątem. Inna sprawa, że zostało to bardzo mądrze zaprojektowane.

    Like

  14. “Przyczyną inflacji jest lichwa, czy jak to się elegancko określa – odsetki. Warto to zrozumieć. Tłumaczył to artykuł ze strony KIP, fragment czerwoną czcionką.”

    Skoro przyznał Pan, że nie zna Pan sytuacji z lat 1980-1981, to powinien Pan jednak bardziej wczytać się w to, co piszę. To jest moje doświadczenie życiowe. Ja nie biorę tego z książek. W tamtym czasie oprocentowanie było na stałym poziomie, a nastąpił dodruk pieniądza. Ono wtedy wynosiło około 10%. Oznaczało to, że ktoś, kto miał na koncie 200.000 zł, mógł po roku mieć dopisane 20.000, a więc miał 220.000 zł. W tym czasie ceny, z powodu dodruku pieniądza, wzrosły pięciokrotnie. Coś, co kosztowało 200.000 zł, po roku kosztowało 1.000.000 zł. Ten, kto trzymał pieniądze w banku, w państwowym banku, dostał 20.000 zł w postaci odsetek., a powinien był dostać 1.000.000 zł z tytułu inflacji plus oprocentowanie od zdeponowanego kapitału. I tu jest problem: co jest podstawą do naliczenia odsetek od zgromadzonego kapitału w okresie galopującej inflacji: stan oszczędności na początku okresu rozliczeniowego, czy stan cen na końcu okresu rozliczeniowego? Finanse to skomplikowana sprawa. Żydzi opanowali je od początku i stąd ich przewaga.

    KIP i Pan teorytyzujecie: przyczyną inflacji nie jest oprocentowanie tylko dodruk pieniądza. To jest moje doświadczenie życiowe i ani KIP, ani żaden von Mises mnie nie przekona. Pod koniec lat 80-tych urealniono oprocentowanie, a to oznaczało, że ludzie,którzy wcześniej wzięli kredyty – zbankrutowali. Oni dobrze pamiętali okres lat 1980-1981 i zakodowało się im w pamięci, że branie kredytu to dobry interes, bo za wartość kury można spłacić kredyt wartości domu. A prawda jest taka, że lata 1980-1981, to okres eliminowania Polaków, którzy zgromadzili jakieś oszczędności, a lata 1988 i późniejsze – tych, którzy chcieli dobić się jakiegoś bogactwa poprzez własną przedsiębiorczość. Za komuny i później polskimi finansami rządzili Żydzi. Dziś mamy ministra finansów, który nawet nie mówi dobrze po polsku. To już jest Polin. Można się na to obrażać, ale to jest fakt, a jak ktoś jest ślepy, to nie moja wina.

    Like

    • To jest prawda: przyczyną inflacji jest dodruk pieniądza.
      Stałą inflację mamy na całym świecie i zwykle jest ona zaniżana. Przykład z USA poniżej.

      Dlaczego wszędzie od prawie stu lat mamy inflację, dlaczego wszędzie „drukuje się” pieniądze?
      Pieniądz się ciągle drukuje aby zapobiec sytuacji, czy może tylko opóźnić efekt, kiedy na skutek lichwy lichwiarze staną się właścicielami wszystkiego i ściągną z gospodarki wszystkie pieniądze. To nie jest trudne do zrozumienia i o tym chyba była mowa w tekście na stronie KIP.

      ==============

      Nie dysponuję szczegółową wiedzą o sytuacji w Polsce w 1980-81 roku w dziedzinie sytuacji monetarnej. Ta wiedza jest celowo spychana w niebyt. Ale to co działo się wówczas w Polsce nie było niczym nadzwyczajnym na tle całego świata.

      Pod koniec lat 60-tych i na początku lat 70-tych banki Synagogi Szatana łatwo udzielały kredyty na budowę gospodarek narodowych, głównie nowym państwom powstałym na skutek upadku systemu kolonialnego. Polska, Rumunia czy Węgry załapały się na tą falę. Kredyty były udzielane w dolarach (wtedy to nie było oczywiste) i zwykle obciążone „nowoczesną” zmienną stopą procentową. Ta zmienna była wówczas trochę niższa niż stała. Wszystkie kredyty były oczywiście oparte na biznes planach zatwierdzanych przez odpowiednie banki. Wszystko miało „grać”.

      Historia zaczyna się w 1973 roku od kryzysu naftowego i czterokrotnego podwyższenia ceny ropy naftowej. Potem było już tylko drożej.

      Ropa naftowa to czynnik kosztotwórczy. Jest wszędzie. Stopniowy wzrost cen surowców czy produktów przemysłowych czy nawet rolnych amerykańscy(?) uczeni w piśmie zinterpretowali jako objaw zbyt dużej ilości pieniądza w gospodarce i rozpoczęli restrykcyjną politykę monetarną. Wycofywali pieniądze z gospodarki sprzedając bankom papiery skarbowe, zaostrzali jakościowe kryteria przyznawania kredytów i podwyższyli stopę lichwy Rezerwy Federalnej.

      Z wykresu widać że maksymalna stawka lichwy Rezerwy Federalnej, ta która teraz wynosi prawie „0”, wówczas przekraczała nawet 20%. Czasy Cartera czy Reagana to kryzys w USA i kolejna faza eksportu przemysłu do Chin Ludowych. Kraje takie jak Polska, Węgry, Argentyna, Brazylia, Meksyk, Nigeria, Mozambik, Tanzania, Kenia, stanęły wówczas pod przed widmem zabójczych warunków makroekonomicznych. Pomijając zmiany na rynkach zagranicznych (kraje te zostały uzależnione od eksportu który miał finansować lichwę i spłatę kredytów) to kredyt o oprocentowaniu 15% jest praktycznie niespłacalny.

      Wówczas dziesiątki krajów wpadły w pułapkę zadłużenia. Widzę w zakłamanej Wikipedii hasło o Ameryce Łacińskiej (https://en.wikipedia.org/wiki/Latin_American_debt_crisis) ale to oczywista manipulacja, bo kryzys dotknął PRL, Węgier, Rumunii, większości Afryki, części Azji, itd. Afryka z tego kryzysu już się nie podniosła.

      Kraj znajdujący się w pułapce zadłużenia zachowuje się tak, jak rodzina pod presją długu. Musi ograniczyć konsumpcję. I to dotknęło także Polski pod koniec lat 70-tych. W kraju o największej ilości miedzi w Europie przewody elektryczne były z aluminium. To był skutek dramatycznego podwyższenia lichwy w Nowym Jorku. A jak w kraju ilość pieniędzy była większa niż dopasowana do ograniczonej konsumpcji, to mogła pojawić się inflacja (niewykluczona jest również celowa dywersja miejscowych sajanim).

      Poniżej inflacja z Meksyku i Argentyny:

      Inflację w PRL w latach 1980-81 łączyłbym właśnie z ówczesną globalną dywersją Synagogi Szatana. Dodatkowo w Polsce miała wówczas miejsce “kolorowa rewolucja” a w takiej sytuacji zwykle wywołuje się również inflację. Wyżej przedstawiłem aktualną inflację z Turcji czy z Iranu starając się wykazać, że takie katastrofy zwykle mają zewnętrzne przyczyny czy inspirację i są związane z kalendarzem politycznym. Iranu nie ma co sprawdzać w latach 1980-tych z powodu rewolucji i wojny, ale widzę że Turcja wówczas również doświadczyła niezgorszej inflacji.

      Ówczesna inflacja była jednym z elementów „kolorowej rewolucji” której wówczas Polska doświadczała, i winnych szukałbym raczej w Nowym Jorku niż w Warszawie (choć na pewno warszawskie sajanim nie były bez winy).

      W sytuacji stałego (niskiego) oprocentowania mośki swoimi wewnętrznymi kanałami komunikacji dowiadują się, że teraz warto brać kredyty, i to właśnie robią. To samo było w Niemczech w 1923 roku i pewnie takich przypadków jest niezliczona ilość na całym świecie.

      Na pewno nie jest prawdą twierdzenie że inflacja 1980-81 roku wybuchła bo (zły/głupi) rząd wydrukował za dużo pieniędzy.

      Liked by 1 person

    • Człowiek bezpośrednio niezaangażowany, a zarazem bezsprzecznie kompetentny, wypowiada się o sytuacji wewnętrznej w Iranie.
      Sergiej Ławrow twierdzi że polityka Stanów Zjednoczonych, między innymi sankcje gospodarcze, prowadzi do fali niezadowolenia społecznego w Iranie.

      https://www.fort-russ.com/2019/12/us-tries-to-strangle-iran-economically/

      Ławrow o tym nie wspomina, ale Waszyngton już wykarmił “demokratyczną opozycję”, która będzie gotowa do przejęcia rządów w tym kraju na zlecenie CIA/MoSSadu. W Iranie nie ma “Radia Wolna Europa” ale BBC Fake News kłamie na okrągło w farsi.
      Sytuacja jest podobna do tej w Polsce w 1980 czy 1988 roku dlatego że robią to te same czy takie same instytucje według podobnego scenariusza.
      Inflacja męczy teraz Irańczyków jak w 1980 czy 1988 roku Polaków. Z tego samego powodu.

      Like

    • //Za komuny i później polskimi finansami rządzili Żydzi. Dziś mamy ministra finansów, który nawet nie mówi dobrze po polsku. To już jest Polin. Można się na to obrażać, ale to jest fakt, a jak ktoś jest ślepy, to nie moja wina.//

      A czy przed komuną polskimi finansami rządzili Polacy? Z tego co pamiętam to już podli Piastowie dawali mennicę w arendę wiadomo-komu a potem było tylko gorzej.

      Rzeczywiście przed komuną był Polak, który miał do czynienia z finansami publicznymi i nawet dobrze sobie radził. To był Jerzy Zdziechowski. Jego książeczki już nie pamiętam ale nikander na neon24 upowszechniał mądrości, że to Zdziechowski odkrył tajemnicę równowagi towarowo-pieniężnej (https://nikander.neon24.pl/post/146339,zamiast-licencjonowanych-narodowych-swiatkow), którą dzisiaj opisuje się jako:

      M ▪ V = P ▪ Q
      M – Money, ilość pieniądza
      V – Velocity, prędkość obiegu pieniądza
      P – Price, poziom cen w gospodarce
      Q – PKB, ilość towarów do wymiany

      Nie ujmując zasług Zdziechowskiemu, on nic nie odkrył. O tajemnicy równowagi towarowo-pieniężnej jest już mowa w Protokole XX, w tej redakcji §9 i §11 (https://www.zbawienie.com/pms.htm).

      Zresztą to „prawo” jest tylko jakimś przybliżeniem do rzeczywistości, ponieważ pozostawia poza swoim zasięgiem kwestię psychologii społecznej. Wybuchy inflacji/hiperinflacji zwykle związane są z rozhuśtaniem nastrojów społecznych (przez określone ośrodki) do stanu paniki, przez co cała matematyczna mechanika finansów idzie w p*zdu i warto mieć świadomość że ekonomika to nauka społeczna niemożliwa do opisania za pomocą prostych formuł matematycznych.

      Zamiar „odebrania finansów żydom” pewnie jest szlachetny i wart realizacji w sprzyjających okolicznościach, ale konieczne do jego realizacji jest zrozumienie mechaniki finansów. Odmowa zrozumienia relacji pomiędzy permanentną inflacją a wszechobecną lichwą jest świetnym sposobem do potknięcia się o własne sznurowadła na trudnej drodze do przejęcia finansów od żydów.

      Like

  15. “Na pewno nie jest prawdą twierdzenie że inflacja 1980-81 roku wybuchła bo (zły/głupi) rząd wydrukował za dużo pieniędzy.”

    Lata 1980-1981 to były lata pierwszej Solidarności i okres gwałtownych strajków. Podstawowym postulatem był postulat płacowy. Rząd “gasił” strajki poprzez podwyższanie wynagrodzenia robotników. Ponieważ nie szlo to w parze ze wzrostem wydajności pracy, to ze sklepów szybko znikły towary. Takie “wrzucanie” pieniędzy na rynek skutkowało inflacją.Oprocentowanie pozostało bez zmian.

    Pod koniec lat 80-tych sytuacja uległa zmianie. Na skutek urealnienia odsetek w stosunku do inflacji nastąpiła fala bankructw tych, którzy wzięli kredyty inwestycyjne. Wiadomo, że inwestycje mają charakter długookresowy i nie przetrwają w warunkach nagłego, skokowego wzrostu inflacji i jednoczesnego otwarcia rynku na towary zagraniczne. Jedyną branżą, która broniła się przed tym był handel, bo w nim obrót kapitałem jest bardzo szybki i pozwala na bieżąco korygować ceny.

    Tak niszczono polską gospodarkę i ludzi. Ale to jeszcze nie koniec. Jeszcze było za mało. Ustalono sztywny kurs dolara w stosunku do złotówki, której oprocentowanie było bardzo wysokie. Kapitał zagraniczny, czyli żydowski, zamieniał ogromne sumy dolarów na złotówki. Po roku (przy oprocentowaniu 200-300%) zamieniał złotówki na dolary i wywoził je.

    Like

    • //Lata 1980-1981 to były lata pierwszej Solidarności i okres gwałtownych strajków. Podstawowym postulatem był postulat płacowy. Rząd “gasił” strajki poprzez podwyższanie wynagrodzenia robotników. Ponieważ nie szlo to w parze ze wzrostem wydajności pracy, to ze sklepów szybko znikły towary. Takie “wrzucanie” pieniędzy na rynek skutkowało inflacją. Oprocentowanie pozostało bez zmian.//

      Rząd Edwarda Gierka planował wprowadzić w Polsce gospodarkę dobrobytu i był na dobrej drodze. Na przeszkodzie stanęła dramatyczna podwyżka stopy lichwy przez Rezerwę Federalną, co wymusiło zwiększenie dodatniego salda handlu zagranicznego, które musiało być przeznaczone na obsługę coraz bardziej niespłacalnego zadłużenia. Podobno średnia stopa lichwy od kredytów zagranicznych w dolarach wynosiła wówczas 15%.

      Zwiększenie dodatniego salda handlu zagranicznego dokonuje się drogą (1) zwiększenia eksportu (węgiel czy miedź na Zachód, artykuły rolne do ZSRR) oraz (2) zmniejszenia importu, w tym artykułów konsumpcyjnych, głównie z Zachodu.

      W celu zachowania „równowagi towarowo-pieniężnej” rząd wprowadzał drastyczne podwyżki cen, co spotkało się z protestami klasy robotniczej. Spanikowany rząd zgadzał się wówczas na podwyżki płac. Nierealne jest oczekiwanie skokowego podwyższenia wydajności bo trudno oczekiwać nagłego zniknięcia tarcia czy cudownego rozmnożenia stali czy węgla na wzór numerów rzekomo dokonywanych przez Bękarta Jeszu z rybami i chlebem.

      Sierpień 1980 roku to rozpoczęcie orgii strajkowej. Wiele postulatów robotniczych było uzasadnionych ale duża część strajków to była dywersja prowokowana przez sajanim w celu zniszczenia zdolności eksportowych gospodarki narodowej. W tym samym czasie żydzi kontrolujący handel CELOWO doprowadzali do lokalnych braków towarów w celu zwiększenia irytacji załóg robotniczych. Pojawiły się uciążliwe kolejki. Temu wszystkiemu towarzyszyła konfrontacyjna propaganda żydowskich imperialistów z RWE i Głosu Ameryki oraz prawdziwego wilka w owczej skórze, Kościoła katolickiego.

      Oni (żydzi zagraniczni + sajanim) podobno naprawdę grali wówczas na wojnę domową. Stan wojenny Jaruzelskiego uniemożliwił realizację tych planów. W międzyczasie, jako reakcja na dywersję w handlu, pojawiły się kartki, a internowanie żydowskich prowokatorów w grudniu 1981 roku żydzi z Nowego Jorku wykorzystali jako okazję do wprowadzenia sankcji gospodarczych, które dramatycznie obniżyły zdolności eksportowe gospodarki narodowej. Od tej chwili rozpoczęła się gra na wyczerpanie.

      Podobne metody są obecnie, od wielu lat, używane w walce z Iranem czy Wenezuelą, pomijając klasyczny przykład Korei. O Iranie wyżej wypowiedział się Siergiej Ławrow. Koncentrowałem się na Iranie, bo jest najbliżej. Teraz Iranowi kradną nawet deszcz, Polsce zresztą też, ale geoinżynieria to odrębna sprawa, zresztą chciałbym się kiedyś dowiedzieć czy „Zima stulecia” nie była przejawem wojny pogodowej.
      Rok 1980-81 w Polsce to była „kolorowa rewolucja” a wywoływanie inflacji/hiperinflacji to stały fragment gry stosowany przez żydów w takich „eventach”.

      Powtarzam co napisałem wcześniej:
      /-/Na pewno nie jest prawdą twierdzenie że inflacja 1980-81 roku wybuchła bo (zły/głupi) rząd wydrukował za dużo pieniędzy./-/
      “Dodruk” pieniądza był tylko jednym z łańcucha wydarzeń, pewnie wcale nie najważniejszym, i bez wieloaspektowego wsparcia z zagranicy z udziałem miejscowych sajanim nie musiałby się skończyć hiperinflacją.

      //Pod koniec lat 80-tych sytuacja uległa zmianie. Na skutek urealnienia odsetek w stosunku do inflacji nastąpiła fala bankructw tych, którzy wzięli kredyty inwestycyjne. Wiadomo, że inwestycje mają charakter długookresowy i nie przetrwają w warunkach nagłego, skokowego wzrostu inflacji i jednoczesnego otwarcia rynku na towary zagraniczne. Jedyną branżą, która broniła się przed tym był handel, bo w nim obrót kapitałem jest bardzo szybki i pozwala na bieżąco korygować ceny.
      Tak niszczono polską gospodarkę i ludzi. Ale to jeszcze nie koniec. Jeszcze było za mało. Ustalono sztywny kurs dolara w stosunku do złotówki, której oprocentowanie było bardzo wysokie. Kapitał zagraniczny, czyli żydowski, zamieniał ogromne sumy dolarów na złotówki. Po roku (przy oprocentowaniu 200-300%) zamieniał złotówki na dolary i wywoził je.//

      Gorąco polecam wykład Wiktora Jerofiejewa wrzucony wyżej. Wykład jest chyba nagrany jeszcze kamerą analogową, chyba na początku rządów prezydenta Putina. Profesor Jerofiejew nawiązuje do „złotych” lat dziewięćdziesiątych i ery Jelcyna i prowadzonej wówczas gospodarki Jegora Gajdara, rosyjskojęzycznego odpowiednika Balcerowicza.

      Jerofiejew mówi między innymi o nadzwyczajnej zyskowności banków czy wydobycia węglowodorów kopalnych, o dramatycznej stawce lichwy narzucanej przez rosyjski NBP i paraliżu całej reszty rosyjskiej gospodarki. Jerofiejew wprost mówi że średnia zyskowność rolnictwa w wysokości 4% rocznie uniemożliwia zaciągnięcie kredytu o stawce lichwy kilkadziesiąt procent rocznie.

      Postulat „urealnienia odsetek w stosunku do inflacji” to merytoryczna bzdura. Rolnictwo czy produkcja to nie są branże zdolne do obsługi kredytu o stawce lichwy np. 25% rocznie. Taki kredyt może obsługiwać przedsiębiorstwo zajmujące się handlem organami ludzkimi czy całymi ludźmi, narkotykami, pornografią czy innymi towarami ulubionymi przez naród wybrany przez pewnego demona.
      „Urealnienie odsetek w stosunku do inflacji” to był zakamuflowany postulat zniszczenia gospodarki i tak to się skończyło – nie ma w tym żadnego przypadku. Najszybciej wypędził uczonych w piśmie z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego Baćko Łukaszenka i jemu udało się ocalić największą część radzieckiej gospodarki – nie ma w tym żadnego przypadku.

      „Urealnienie odsetek w stosunku do inflacji” to bzdura, dzisiaj w wielu krajach stopa lichwy narzucana przez bank centralny jest niższa od urzędowej inflacji i nie ma z tego powodu kłopotu. Poniżej ta sama co wyżej stopa lichwy narzucana przez Rezerwę Federalną pomniejszona o miejscową stopę inflacji (oczywiście zafałszowaną, zaniżoną, ale oni wszystko fałszują):

      Od dziesięciu lat realna stopa procentowa Rezerwy Federalnej jest niższa od zera a świat ciągle istnieje.

      Sytuacja ze Szwajcarii. Jakaś wewnętrzna stopa lichwy u lichwiarzy i inflacja. Inflacja bywa wyższa i tragedii nie ma. Różnice są minimalne (skala) ale istnieją.

      Sytuacja z Japonii. Znowu wewnętrzna stopa lichwy u lichwiarzy i inflacja. Bywały okresy, kiedy inflacja była wyższa niż owa stopa lichwy a Pacyfik Japonii nie zalał.

      Like

  16. “Ustalono sztywny kurs dolara w stosunku do złotówki” – powinno być sztywny kurs złotówki do dolara. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba 6000 albo 8000zł. I był niezmienny przez rok czy dłużej. Przy oprocentowaniu kont złotówkowych na poziomie 100-200%, zainwestowanie 1 dolara dawało po roku 2-3 dolary zysku.

    Finanse w Polsce zawsze były w rekach Żydów. W innych krajach też. Możemy się spierać o to, co bardziej rujnuje – wysokie oprocentowanie czy wysoka inflacja, ale jak wspomniałem, nie tu jest zło. Zło jest w ludziach, którzy zrobili sobie z pieniądza narzędzie do niszczenia innych.

    Like

    • //“Ustalono sztywny kurs dolara w stosunku do złotówki” – powinno być sztywny kurs złotówki do dolara. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba 6000 albo 8000zł. I był niezmienny przez rok czy dłużej. Przy oprocentowaniu kont złotówkowych na poziomie 100-200%, zainwestowanie 1 dolara dawało po roku 2-3 dolary zysku.//

      Zrozumiałem to prawidłowo i nawet nie zauważyłem pomyłki. To było oczywiste szachrajstwo, rabunek w biały dzień. Słyszałem że korzystanie z derywatów dało w tym biznesie tysiące procent zysków.

      //Finanse w Polsce zawsze były w rekach Żydów. W innych krajach też. Możemy się spierać o to, co bardziej rujnuje – wysokie oprocentowanie czy wysoka inflacja, ale jak wspomniałem, nie tu jest zło. Zło jest w ludziach, którzy zrobili sobie z pieniądza narzędzie do niszczenia innych.//

      Wiemy kto im to kazał, to jest program polityczny:

      Pwt 15:6 Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują. 

      Moja hipoteza: przerwanie tego mechanizmu jest możliwe nie poprzez wprowadzanie do „ich” finansów „naszych” ludzi ale w drodze całkowitej zmiany systemu finansowego z „ich” na „nasz”.

      Like

      • Moja hipoteza: przerwanie tego mechanizmu jest możliwe nie poprzez wprowadzanie do „ich” finansów „naszych” ludzi ale w drodze całkowitej zmiany systemu finansowego z „ich” na „nasz”.

        To jest oczywiste, tylko jak to zrobić?

        Like

  17. „Urealnienie odsetek w stosunku do inflacji” to bzdura, dzisiaj w wielu krajach stopa lichwy narzucana przez bank centralny jest niższa od urzędowej inflacji i nie ma z tego powodu kłopotu.

    Ja tylko opisuję, to co pamiętam i takimi słowy pamiętam argumentację Balcerowicza i innych. To, o czym wspomniałem w jednym z wcześniejszych wpisów, to to, że dla mnie ta argumentacja była fałszywa, i że dzieje się rzecz wyjątkowo niesprawiedliwa. Bankructwo wielu firm i ludzi, którzy zaciągnęli kredyty inwestycyjne skutkowało tym, że i banki musiałyby zbankrutować, przynajmniej niektóre, bo to one udzielały tych kredytów. A jednak nie! One nie zbankrutowały. Wprost przeciwnie! One zostały dofinansowane przez skarb państwa, eliminując ze swoich aktywów złe kredyty. Jeśli więc wszystko miało się odbywać wedle zasad “wolnego rynku”, to i one razem z tymi firmami powinny były zbankrutować. W innych krajach można utrzymywać stopy procentowe poniżej inflacji i jest to możliwe. U nas też byłoby możliwe. Tylko że u nas chodziło i dalej chodzi o sprowadzenie Polaków do rynsztoku.
    Więc to urealnienie odsetek, to nie bzdura, tylko narzędzie do zniszczenia tego, kogo trzeba było zniszczyć. A kogo trzeba było ochronić, to argument “wolnego rynku” nie obejmował.

    Like

    • Była już o tym mowa. Powtarzam bo to jest ważne dla zrozumienia istoty marksizmu:

      Rządy Józefa w Egipcie w latach głodu, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=47

      13 W całym kraju nie było żywności, toteż nastał bardzo ciężki głód. Ziemie Egiptu i Kanaanu były wyczerpane skutkiem głodu. 14 Józef zaś gromadził wówczas wszystkie pieniądze, jakie znajdowały się w Egipcie i Kanaanie, za zboże, które kupowano, i pieniądze te oddawał do pałacu faraona. 15 W końcu wyczerpały się pieniądze mieszkańcom Egiptu i Kanaanu, i wtedy wszyscy Egipcjanie przychodzili do Józefa, prosząc go: «Daj nam chleba. Czyż mamy umrzeć na twoich oczach? Nie mamy już bowiem pieniędzy». 16 A Józef mówił: «Jeśli nie macie pieniędzy, sprowadźcie wasz żywy dobytek, a dam wam za niego zboże». 17 Sprowadzili więc swój żywy dobytek do Józefa i on dawał im żywność w zamian za konie, za stada owiec i wołów oraz za osły. I tak w owym roku żywił ich w zamian za cały ich żywy dobytek. 18 A gdy ten rok upłynął, przyszli w następnym i oznajmili mu: «Nie mamy co ukrywać przed tobą, panie mój, że gdy już wyczerpały się nam pieniądze i gdy stada nasze są u ciebie, nie pozostało nam nic, co moglibyśmy dać tobie, panie, oprócz nas samych i naszej ziemi! 19 Dlaczego na twoich oczach mamy zginąć my i nasza ziemia? Kup więc nas i ziemię naszą za chleb; będziemy niewolnikami faraona, a nasza ziemia [jego własnością]. Byleś nam dał ziarno do siewu, a przetrwamy, nie pomrzemy i ziemia nasza nie będzie leżała odłogiem».
      20 Józef wykupił więc wszystkie grunty w Egipcie dla faraona; każdy bowiem Egipcjanin sprzedał swe pole, gdyż głód był coraz większy. Tak więc ziemia stała się własnością faraona. 21 Ludność zaś od jednego do drugiego krańca Egiptu uczynił niewolnikami. 22 Nie wykupił tylko gruntów kapłanów, gdyż był przywilej faraona dla kapłanów i na jego podstawie mieli oni zapewnione utrzymanie. Dlatego nie sprzedali swych gruntów. 23 Potem Józef przemówił do ludności: «Oto dzisiaj nabyłem was i waszą ziemię dla faraona. Macie tu ziarno, obsiejcie ziemię. 24 A gdy nadejdą żniwa, oddacie piątą część plonów faraonowi, cztery zaś części zostawicie sobie na obsianie pola i na wyżywienie dla was, dla waszych domowników [i dla waszej dziatwy]!» 25 Odpowiedzieli: «Zachowałeś nas przy życiu! Obyś nas darzył życzliwością, panie nasz, a my będziemy niewolnikami faraona!» – 26 Rozporządzenie, które dał Józef w sprawie roli w Egipcie, obowiązuje po dzień dzisiejszy: piątą część plonów [należy oddawać] faraonowi. Jedynie grunty kapłanów nie stały się własnością faraona.

      Oni wówczas byli w trakcie traktowania nas szokiem, dzięki czemu “Pan wzbudził życzliwość Polaków dla Izraelitów, i posłuchali ich” (Wyj 12:36).

      Like

  18. //To jest oczywiste, tylko jak to zrobić?//

    Sądzę że nie wiem. To chyba nie zależy od nas.

    Chociaż sporo wiadomo. W 1944 roku przyszedł do nas całkiem rozsądny, w założeniach, system monetarny oparty na pieniądzu państwowym wolnym od długu, co jest, jak wiemy, bezpośrednim naruszeniem dogmatów „Pisma świętego”.

    Całkiem rozsądny system finansowy przyszedł do nas nie dlatego, że go wymyślili jacyś Polacy czy polskojęzyczni żydzi z towarzystwa wzajemnej adoracji znanego jako „rząd londyński”, a dlatego że ochraniały go czołgi i karabiny Armii Czerwonej. Zresztą powstanie takie systemu finansowego w Rosji radzieckiej jest ciekawą kwestią do zbadania, bo na początku wcale tak się nie zapowiadało. Niby Manifest Komunistyczny (https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1848/manifest.htm) zapowiadał: „centralizację kredytów w rękach państwa za pomocą banku narodowego o kapitale państwowym i o wyłącznym monopolu” ale na początku wcale się tak nie zapowiadało. Ciekawe czy Jerzy Zdziechowski miałby odwagę odebrać prywatnym lichwiarskim gangom prawo kreacji pieniądza.

    System finansowy narzuca imperium. Mamy taki system finansowy jaki mamy bo należymy do Imperium Judeoanglosaskiego. Wcześniej mieliśmy dramatycznie inny bo należeliśmy do innego imperium.

    Celem judejskiego systemu monetarnego jest podbicie świata. I to w zasadzie się udało dzięki zdolności do tworzenia nieprzebranej ilości pieniędzy a także prowadzonej równolegle akcji niszczenia wszelkich alternatywnych centrów emisji pieniądza (Indie, Chiny, Rosja, itp). To właśnie robiło Imperium Brytyjskie i jego XX-wieczny następca. Atak na Wenezuelę zaczął się, gdy Wenezuela ogłosiła plan sprzedaży ropy naftowej w kryptowalucie petro.

    System finansowy narzuca imperium a Rosjanie rozumieją fundamenty Imperium Judeoanglosaskiego, zresztą pracowicie demontują supremację ichniej waluty. Ogłaszają publicznie światu czym się zajmują:

    https://wikispooks.com/w/images/f/f3/Rouble_nationalization-the_way_to_russia%27s_freedom.pdf

    Podobno podczas jakiegoś wywiadu przeprowadzanego w gabinecie WWP miał on na biurku czy na półce tą właśnie książkę, tak aby było widać. Że niby tą książkę czyta. Książka jest wydana także po angielsku i na dodatek dostępna w Internecie, więc widać że sprawa stała się publiczna na forum międzynarodowym.

    Chyba pozostaje wyjaśniać, tłumaczyć, budować świadomość….

    =========

    Śledzę kanał YT: https://www.youtube.com/channel/UCSyTtn4i8vYD19olFzZoB_Q

    Autor to Michał Nowicki, agitator komunistyczny teraz na wygnaniu we Francji. Dla niepoznaki pracuje jako robotnik. Żydokomuna przynajmniej w trzecim pokoleniu. Autor „Chłopów i biskupów” to jego dziadek a matka ma na imię Wanda i niedawno dostała się do knesetu.

    Chociażby z powodu aktualnego miejsca zamieszkania towarzysz Michał relacjonuje aktualne protesty społeczne we Francji i jest to – jak można by się spodziewać – zafałszowana relacja żydokomunistycznego agitatora, który robi wszystko aby pominąć Judenfrage.

    Kryzys zadłużeniowy we Francji i neoliberalne “reformy” są związane z zakazem finansowania deficytu państwa przez Banque de France, wprowadzonym przez „loi Pompidou-Giscard-Rotschild” z 1973 roku (https://fr.wikipedia.org/wiki/Loi_sur_la_Banque_de_France). Duża część „Żółtych kamizelek” była tego świadoma i niejednokrotnie dawała wyraz tej świadomości:


    Macron – żydowska k#rwa

    “Oni” zdobyli władzę nad Francją właśnie poprzez władzę nad pieniądzem i raczej nie ma w tym przypadku. Sto lat temu Gottfried Feder pisał, że te wszystkie partie socjalistyczne w ogóle nie zauważają problemu lichwy, żydowskiej lichwy. To był chyba główny powód, dla którego Feder uważał socjalizm, rewolucyjny czy ewolucyjny, za kompletnie fałszywy nurt polityczny.

    Dzisiaj towarzysz Michał, zawodowy komunista w trzecim pokoleniu, uczestniczy w narzucaniu żydowskiego marksizmu jako alternatywy dla żydowskiego kapitalizmu. Sądzę że ten cały marksizm to tylko unowocześniona wersja historyjki Józefa w Egipcie z 41 i 47 rozdziału Księgi Rodzaju, w której to Józef, wicekról Egiptu, stosując to co dzisiaj nazywa się „doktryną szoku”, w ciągu siedmiu lat pierwotnie wolnych chłopów egipskich przekształcił w niewolników w taki sposób, że byli mu jeszcze wdzięczni za ratunek.

    A towarzysz Michał, dokładnie jak socjaliści sprzed stu lat, co relacjonował wówczas Gottfried Feder, nie zauważają czy pomniejszają problem lichwy. Towarzysz Michał nie zająknął się o ustawie Pompidou-Giscard-Rothschild, która wepchnęła Francję w łapska żydowskich lichwiarzy i nadal będzie promował Marksa, który twierdził, że w kapitalizmie najwyższą władzę mają ośrodki kontrolujące kluczowe środki produkcji mimo że na własne oczy widzimy, że to nieprawda, że najwyższą władzę mają ci, którzy kontrolują pieniądz i wymuszają lichwę.

    Całość tego dialektycznego sporu wyjaśnia w nowym filmiku wrzucony wyżej dr Deep State:

    Pewnie pozostaje przygotować się na kolejną kampanię dezinformacyjną żydokomuny, którą oni teraz przeprowadzają we Francji. Towarzysz Michał, towarzysz Zandberg, Szlangbaum i cała reszta, pewnie się szkolą w Fundacji Batorego czy wprost Sorosa.

    Like

    • Tutaj towarzysz Michał Nowicki w wielu materiałach relacjonuje protest Żółtych kamizelek we Francji:

      A tutaj jeden z uczestników francuskich protestów opowiada o kwestii żydowskiej, sam będąc na wygnaniu w Stambule (dlaczego musiał uciekać z Francji?):

      Na tyle na ile oglądnąłem (ze dwie godziny, głównie prof Drwęski) żydokomunista Michał ani jego goście ani razu nie zająknęli się o kwestii żydowskiej. A Stéphane Blet uciekł z Francji ścigany przez żydowskie Gestapo.

      Domyślam się że Michał Nowicki, z racji pochodzenia i wielopokoleniowego zaangażowania, wie znacznie więcej od zwykłego mośka. Spekuluję że „oni” znowu będą wrzucać marksizm jako antidotum na kapitalizm, i pewnie dlatego towarzysz Michał robi to co robi.

      Like

    • Pochrzaniło się. U Michała Nowickiego powinna była włączyć się playlista pod tytułem: “Żółte kamizelki – protesty we Francji”.

      Like

  19. A który to Szlangbaum, bo ja znam tylko jednego, tego z “Lalki”.

    “System finansowy narzuca imperium. Mamy taki system finansowy jaki mamy bo należymy do Imperium Judeoanglosaskiego. Wcześniej mieliśmy dramatycznie inny bo należeliśmy do innego imperium.”

    Ale tak nie można! To jest sprzeczne z tym, doskonałym i treściwym, filmikiem dra Deep State.

    Ludzi można eksploatować na różne sposoby: poprzez inflację, odsetki albo, jak w u nas w latach 50-tych, poprzez niekorzystną dla ludzi wymianę pieniądza lub finansowanie inwestycji przemysłowych poprzez wyzysk rolnika. Przymusowe dostawy zniósł dopiero Gierek. On mógł, bo zaczął finansować rozwój przemysłu z zachodnich kredytów.

    Ja nadal będę się upierał, że jedyne rozsądne kredytowanie może być tylko z oszczędności innych ludzi i musi im być rekompensowane w postaci odsetek. Niewielkich, bo przy braku inflacji, nie muszą one być duże. Być może rozwój byłby wolniejszy, ale coś za coś. Każde inne rozwiązanie, to oszukiwanie kogoś lub wyzyskiwanie jego pracy, jak w przypadku rolników.

    Like

    • 1. Ja też znam tylko jednego Szlangbauma, z “Lalki”. Ale przypuszczam że w sztabie Zandberga czai się niejeden Szlangbaum. Zresztą personel partii politycznych, w tym np. Zmiany, to same Szlangbaumy. Demokracja to po prostu ustrój dla żydów.

      2. System finansowy narzuca imperium. Nie znalazłem sprzeczności z filmikiem dr Deep State. Przed i w trakcie 2WŚ w Rzeszy Niemieckiej pieniądze tworzyło państwo, w Japonii zresztą też. Od końca 2WŚ ich ustrój monetarny jest oparty na lichwie. W DDR tak nie było, a z chwilą likwidacji DDR wszystko się zmieniło. Podobnie w Polsce.

      3. Stała permanentna inflacja jest skutkiem wszechobecnej lichwy. I lepsza jest inflacja niż przejęcie całego pieniądza przez lichwiarzy i doprowadzenie do zablokowania gospodarki z powodu wycofania pieniądza z obiegu. Być może w systemie pieniądza państwowego (kreacja pieniądza przez bank państwowy) lichwa nadal będzie istnieć, interpretowana jako podatek od kreacji pieniądza. Ale wtedy też musi wzrastać ilość pieniądza w obiegu, z tego samego powodu, aby lichwa nie wyssała pieniądza z gospodarki. Permanentny wzrost ilości pieniądza może prowadzić do inflacji. To nie jest zależność liniowa, można zwiększać obszar „rynków” czy manipulować cenami nowych (drogich) towarów, ale tak po prostu jest.

      Wynagrodzenie ludziom oszczędzania w postaci odsetek nie jest złym pomysłem. Ale nie jest to kwestia pierwszoplanowa.

      Edward Gierek dał się wpuścić w maliny, ale nie obwiniałbym go. Taki był wówczas Zeitgeist. Kredyty na modernizację brali wówczas wszyscy i początkowe efekty były naprawdę zachęcające. Tylko że to był globalny żydowski spisek i Gierek w obliczu takiej konspiracji był zbyt małym misiem żeby cokolwiek zdziałać.
      Winą obarczałbym kierownictwo radzieckie. Od zabójstwa Józefa Stalina Kreml zajmował się głównie zaniechaniami. Stalin nie pozwoliłby na zadłużanie się państw wasalnych na Zachodzie chociażby dlatego że dobrze znał „Pismo święte” – miał wykształcenie teologiczne. Na początku lat 50-tych należało tworzyć nowoczesny przemysł maszynowy tworzący zakłady przemysłowe dla całego Bloku Wschodniego. Pewnie prowadziliby w tej dziedzinie Czesi. Należało rozwijać współpracę gospodarczą z naciskiem na postęp techniczny. Postęp techniczny to nie jest naturalny skutek kapitalizmu, tylko obsesja „reptilian” dążących do wprowadzenia cyfrowego feudalizmu.
      Zaciąganie pożyczek/kredytów przez państwa Bloku Wschodniego (pomijam ZSRR, on mógł to robić w skali całego Bloku mając największą siłę przetargową) już było dowodem bankructwa tego systemu i początkiem końca. Józef Stalin na pewno do tego by nie dopuścił.
      Rozwój przemysłu zawsze wymaga gigantycznych pieniędzy. Państwa, które uprzemysłowiły się za dług, już nigdy nie wyszły ze spirali zadłużenia. Pierwsza była Anglia, ale ona zdobyła pieniądze dzięki rabunkowi Indii (http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/04/kolonializm-made-in-england-czesc-1-3/#comment-7473). Niemcy czy Japonia mimo gigantycznej nadwyżki handlowej toną w długu. Tak po prostu jest.

      Like

  20. “Rozwój przemysłu zawsze wymaga gigantycznych pieniędzy.”

    Maria Dąbrowska cytuje w “Rozdrożu” pierwszego prezesa Banku Polskiego:

    W swoim “Pamiętniku dziesięciolecia” pisze on w r. 1924 z powodu otwarcia zapisów na akcje tego banku: “Dotychczas zapisuje się na akcje tylko inteligencja miejska: urzędnicy, nauczyciele, księża, prawnicy, lekarze, kasy przezorności, miasta i gminy… Większych przemysłowców, kupców i ziemian, wciąż brakuje”. Zaś stwierdzając pod koniec zapisów, że akcje zostały jednak pokryte, powiada: “Zwycięstwo kompletne. Cały kapitał akcyjny 100 milionów złotych zebrany. Bez udziału zagranicy i bez udziału magnatów”. Zaufanie i wydatniejsze finansowe poparcie okazały warstwy posiadające dopiero rządom pomajowym.

    Ja widać można własnymi siłami tworzyć kapitały. To jest wprawdzie wolniejsze, ale zdrowsze. Gomułka finansował rozwój przemysłu kosztem rolnictwa i nie zostawił długu. W jednej ze swoich książek Albin Siwak wspomina rozmowę z Gomułką na krótko przed jego śmiercią, chyba w 1980 roku. Gomułka powiedział (cytuję z pamięci, może być trochę niedokładnie): “Mówicie, że zostawiłem Polskę biedną, a Polak chodzi w siermiężnych gaciach. Tak, ale ja nie zostawiłem złotówki długu, a wy będziecie spłacać go nie wiadomo jak długo.”

    Są tacy, którzy twierdzą, że za Gomułki Polska rozwijała się całkiem nieźle. Został usunięty za to, że chciał bezpośrednio od Niemiec gwarancji granicy na Odrze i Nysie, bez pośrednictwa i gwarancji Związku Radzieckiego. Gomułka nie zaciągał długów, może dlatego, że miał żonę Żydówkę i wiedział czym to grozi.

    Like

    • Kapitały, w wymiarze finansowym, to tylko fikcja, cyferki. Św. Karol Marks tłumaczył to na przykładzie konsoli, wiecznych (he he) obligacji brytyjskich. Konsole wypłacały – przykładowo – 2% od sta do końca świata. Przy stopie lichwy 4% taka konsola była warta 50 a jak stopa lichwy spadła do 2% to konsola podwajała wartość. Tak to jest z kapitałem finansowym. W pewnym momencie, u pewnych ludzi, robi się sam. Kapitał finansowy jest wirtualny.

      Oni mogą, i mają, nieprzebrane ilości pieniędzy. Przecież nikt nie zabrania założycielom banku złożyć depozyty na kilkadziesiąt lat z kapitalizacją odsetek (nawet poniekąd jest to warunek założenia banku). Takie kwoty, zupełnie realnie a jednocześnie całkowicie wirtualnie, mogą urosnąć do astronomicznych rozmiarów: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/02/pieniadz-narzedziem-koncentracji-wlasnosci-wywlaszczenia-i-zniewolenia-ludzkosci-jako-kryminalny-kosmiczny-geszeft-wszechczasow/

      To między innymi dlatego konkurowanie z żydami w dziedzinie ich finansów jest od początku skazane na porażkę. Prawo dewizowe ZSRR czy PRL było oparte na zasadzie odseparowania polskich kapitałów od tych z Londynu czy Nowego Jorku. Oni mają – powiedzmy – kaczki, a my gęsi i gęsi są niewymienialne na kaczki, nieporównywalne z kaczkami. I było to słuszne rozwiązanie. Ile wynosi polskie zadłużenie zagraniczne? Pewnie jest rzędu 300 mld USD i jest niespłacalne. A dzisiaj to kwota kwartalnego deficytu państwa Stanów Zjednoczonych. Kwota abstrakcyjna w Warszawie a banalna w Nowym Jorku czy Waszyngtonie i realna dla wielu korporacji czy osób fizycznych.

      Czego ma dowodzić przykład z 2RP? Przecież to państwo było totalną porażką, podobno w 1938 roku osiągnęło największą produkcję przemysłową i było to poniżej 85% produkcji przemysłowej na tym terytorium w 1913 roku. Przyczyną nie był oczywiście fakt że jeden bank z drugim zebrał za mało pieniążków tylko „restrykcyjna polityka pieniężna” prywatnego banku centralnego, ale przykładów sukcesu gospodarczego z 2RP naprawdę trudno się doszukać.

      Gomułka prowadził taką politykę jaką prowadził bo miał warunki jakie miał. Uważam że oskarżanie Gierka o błędy nie jest uzasadnione bo on po prostu dał się oszukać dużo potężniejszym od siebie, o czym napisałem wyżej. Podstawowym błędem było zaniechanie skoordynowanej polityki ekonomicznej w skali całego Bloku Wschodniego, zaniechanie tworzenia międzynarodowego pieniądza (Stalin miał taki plan) i pozwolenie poszczególnym krajom na samodzielne zaciąganie długów na Zachodzie. To wszystko to są poważne błędy, ale nie są to błędy Gierka.

      Gomułka nie zostawił po sobie długu i to ma być jego wielka zasługa. Może i jest. Ale Nicolae Ceaușescu był bardzo blisko spłaty rumuńskiego długu i został zamordowany. Długu nie miał Muamar Kadafi, miał także ambitne plany reform monetarnych, i został zamordowany. Dług jest jedną z metod nacisku na rządy, zresztą zgodnie ze słowami „Pisma świętego”, Prz 22:7:
      Ubogimi kieruje bogaty, 
      sługą wierzyciela jest dłużnik.
      ale jest to tylko jedna z metod. Jest skuteczna, ale z historii najnowszej wiemy, że jeśli zawodzi, są używane inne, skuteczniejsze metody nacisku.

      Like

  21. “Oni mogą, i mają, nieprzebrane ilości pieniędzy. Przecież nikt nie zabrania założycielom banku złożyć depozyty na kilkadziesiąt lat z kapitalizacją odsetek (nawet poniekąd jest to warunek założenia banku). Takie kwoty, zupełnie realnie a jednocześnie całkowicie wirtualnie, mogą urosnąć do astronomicznych rozmiarów:”

    Procent składany to demagogia. Problem polega na tym, że system edukacji jest w rękach Żydów i nawet ci, którzy biegle posługują się rachunkiem różniczkowym czy całkowym, nie wykonują prostych rachunków na poziomie szkoły podstawowej. I takim sposobem każdy “wyedukowany” debil myśli, że jak weźmie 10.000 zł kredytu na 10% to zapłaci 1000 zł odsetek. Nikomu nie chce się liczyć, chociaż są to rachunki z poziomu szkoły podstawowej.

    Ja posłużę się prostym przykładem. Wykorzystam do tego prosty kalkulator, długopis i kartkę papieru. Załóżmy, że biorę 10.000 zł kredytu na 3 lata z oprocentowaniem 10% w skali rocznej.

    10.000 x 10% =1000 zł. 1000 zł/12 = 84 zł miesięcznie.
    10.000 na 3 lata =36 miesięcy. 10.000/36 = 278/miesiąc – to rata kredytu.
    278 + 84 = 362 – rata kredytu + odsetki.
    W pierwszym roku mam do spłacenia 278 x 12 = 3336 – raty kredytu + 1008 – odsetki w pierwszym roku.
    10.000 – 3336 = 6.664 – tyle zostało do spłacenia rat po pierwszym roku.
    6.664 x 10% = 666,40/12 = 55,50/miesiąc – odsetki do spłacenia po pierwszym roku.
    6.664 – 3.336 = 3.332 – po dwóch latach mam do spłacenia 3.332 zł.
    3.332 x 10% = 333 – odsetki do spłacenia po dwóch latach, co daje 28 zł na miesiąc.

    Reasumując – raty kredytu od 30.000 na 3 lata = 30.000/36 = 278 zł/ miesiąc. One są równe przez cały okres spłaty kredytu. Odsetki od kredytu, przy stałym oprocentowaniu, maleją wraz ze spłatą rat kredytu. Są więc one odwrotnością procentu składanego. W tym przypadku 1008 – w pierwszym roku, 666 – po pierwszym roku i 332 – po drugim roku. W sumie: 1.008 + 666 + 332 = 2006.

    Bank oferuje kredyt na trzy lata przy rocznym oprocentowaniu 10%, a realne oprocentowanie jest 20%. Czy można mieć pretensje do Żydów o to, że goje nie potrafią wykonać prostych obliczeń matematycznych na poziomie szkoły podstawowej, choć może czasem nawet radzą sobie z rachunkiem różniczkowym czy całkowym. To jest tylko prosty przykład. A co się dzieje przy kredytach hipotecznych na 20-30 lat? Mnie, na piechotę, to by zajęło 2-3 godziny, więc nie zrobię tego, ale bankowy komputer zrobi to w sekundę.

    Procent składany jest groźny tylko wtedy, gdy kredyt nie jest spłacany. Żydzi wymyślili coś takiego jak kredyt w rachunku bieżącym. Polega to na tym, że kredytu nie spłaca się, tylko spłaca się odsetki. I taki stan może trwać latami. W moim prostym przykładzie oznacza to, że co roku płacimy 1000 zł odsetek, a nie 666 – w drugim i 332 – w trzecim.

    Przykro mi, ale Pan i KIP uprawiacie demagogię. Człowiek odpowiedzialny powinien sobie starannie przekalkulować, zanim podejmie decyzję. A skoro tego nie robi, to powinien mieć pretensje do siebie i powinien wiedzieć, ze banki (Żydzi) będą bezlitośni, gdy przyjdzie czas egzekucji. Oni, w trudnych warunkach, potrafili żyć o chlebie i wodzie, a goje tego nie potrafią, Chcą mieć wszystko tu teraz. I oni to wykorzystują.

    Like

    • ///Przykro mi, ale Pan i KIP uprawiacie demagogię. Człowiek odpowiedzialny powinien sobie starannie przekalkulować, zanim podejmie decyzję. A skoro tego nie robi, to powinien mieć pretensje do siebie i powinien wiedzieć, ze banki (Żydzi) będą bezlitośni, gdy przyjdzie czas egzekucji. Oni, w trudnych warunkach, potrafili żyć o chlebie i wodzie, a goje tego nie potrafią, Chcą mieć wszystko tu teraz. I oni to wykorzystują.///

      Einstein podobno powiedział, że największym wynalazkiem w dziejach ludzkości jest procent składany 🙂

      Domyślam się, że przyjmuje Pan koncepcję „homo oeconomicus”, istoty doskonale racjonalnej podejmującej racjonalne decyzje.

      ==============

      Z Wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/Konsument_(ekonomia)#Decyzje_konsumenta):

      KLASYCZNA PERSPEKTYWA EKONOMICZNA

      Teoria wyboru konsumenta
      Założenia:
      1. Konsument podejmuje decyzje racjonalne.
      2. Konsument w swoich decyzjach kieruje się własnym interesem.
      3. Spośród koszyków dóbr osiągalnych konsument wybiera koszyk dający mu największą satysfakcję.
      4. Przy danym ograniczeniu budżetowym konsument stara się osiągnąć maksymalny możliwy poziom użyteczności.
      5. Konsument jest świadomy swoich postaw, motywów i potrzeb oraz ma do nich introspekcyjny dostęp. (Begg, 2007), (Maison, 2004)

      Model EKB (Engel-Kollat-Blackwell, 1968) – klasyczny model podejmowania decyzji konsumenckich
      Decyzja wyboru i zakupu produktu jest bezpośrednią konsekwencją przejścia konsumenta przez pięć etapów:
      1. Rozpoznanie problemu (w konsekwencji wzbudzenie potrzeby konsumenckiej);
      2. Poszukiwanie informacji na temat dostępnych możliwości, ich ocena pod względem ważnych dla konsumenta wymiarów, redukcja opcji;
      3. Podejmowanie decyzji i wybór jednej, najlepszej opcji;
      4. Decyzja o zakupie;
      5. Ocena postdecyzyjna, ocena produktu podczas jego użytkowania. (Maison, 2004)

      (…)

      PERSPEKTYWA PSYCHOLOGICZNA

      Założenia:
      1. Tylko nieliczne wybory konsumenckie są dokonywane świadomie i refleksyjnie, czyli po dokładnej analizie informacji o produkcie.
      2. Konsumenci w niewielkim stopniu mają świadomość swoich potrzeb konsumenckich i motywów wyborów oraz postaw i ich źródeł.
      3. Bodźce znajdujące się w polu percepcji mogą wzbudzać automatyczne zachowania, bez świadomości źródła tego zachowania i bez świadomości wpływu bodźca na zachowanie.
      4. Na decyzje konsumenckie wpływ mają procesy nieświadome, automatyczne, heurystyki. Konsumenci w swoich decyzjach konsumenckich kierują się często nieświadomymi, utajonymi postawami. (Maison, 2004)

      ==============

      Podejście „klasyczne” jest oczywistą nieprawdą. I nawet nie chce mi się tego udowadniać, tak ono jest głupie. Ludzie nie są istotami racjonalnymi, cała reklama to psychomanipulacja. Gdyby ludzie byli racjonalni, to nikomu nie opłacało by się zatrudniać np. Mieczysława Fogga do reklamowania tabletek na pierdzenie. A takie rzeczy się dzieją. Widziałem Fronczewskiego czy Kondrata co reklamowali lichwę.

      Jak widzę to teoria wyboru konsumenta (https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wyboru_konsumenta) opierająca się na założeniu o jego racjonalności to czysty judaizm sprzeczny z codziennym doświadczeniem. Zresztą ta pseudonauka jest stworzona przez żydów dla ogłupienia gojów. Dla siebie mają inną naukę, bardziej oparta na psychologii, ale prawdziwej psychologii, behawioralizmie.

      Wrzucałem kawałek z „Pisma świętego”, jak Izraelici okradli Egipcjan. Wyj 12:

      35 Synowie Izraela uczynili według tego, jak im nakazał Mojżesz, i wypożyczali od Egipcjan przedmioty srebrne i złote oraz szaty. 
      36 Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów, i pożyczyli im. I w ten sposób [Izraelici] złupili Egipcjan.

      W tej bajeczce żaden Egipcjanin nie podejmował samodzielnej i racjonalnej decyzji o pożyczeniu pozbawionym wiarygodności Izraelitom złotych i srebrnych gratów. To „Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów”, oni postąpili jak postąpili pod wpływem pochodzącego z zewnątrz impulsu. To samo dzieje się także dzisiaj.

      Ostatnia historia z „frankowiczami” to właśnie taka sytuacja. „Wszyscy” mówili że te kredyty są bardzo korzystne i tak wykazywały symulacje. I setki tysięcy ludzi wpadły w pułapkę bo, parafrazując „Pismo święte”, „Pan wzbudził życzliwość naiwniaków dla lichwiarzy”. „Pan” to cały mechanizm publicznego kłamstwa, marketingu i pijaru.

      Jeżeli setki dziesiątki czy tysięcy ludzi podejmujące decyzje dotyczące dużych (dla siebie) pieniędzy z konsekwencjami na kilkadziesiąt lat dało się tak gładko zrobić w jajo – a przecież na pewno poświęcili dużo czasu na namysł i „risercz” – to po prostu założenie o racjonalności konsumentów jest nieprawdziwe. To żydowska pseudonauka sprzeczna z codziennym doświadczeniem.

      A procent składany obowiązuje na niemalże całym świecie. Może to i demagogia, ale także rzeczywistość. Nie spotkałem się z sytuacja że gdziekolwiek kredytobiorca dostałby wybór: procent składany czy prosty.

      Liked by 1 person

  22. “A procent składany obowiązuje na niemalże całym świecie. Może to i demagogia, ale także rzeczywistość. Nie spotkałem się z sytuacja że gdziekolwiek kredytobiorca dostałby wybór: procent składany czy prosty.”

    Demagogią jest to, że jest to model teoretyczny, bo nikt nie składa depozytów na jakieś nieograniczone w czasie okresy, tylko po to, by po jakimś czasie podjąć pieniądze. Ograniczeniem jest życie ludzkie, a raczej okres ludzkiej aktywności zawodowej. A mimo to, nawet przy takich ograniczeniach, procent składany jest niebezpieczny dla banku w przypadku depozytów. I po to wymyślono inflację, która “zżera” procent składany. W przypadku kredytów sytuacja, dla banków, jest prostsza, bo to nie one muszą dopisywać procent depozytariuszowi, tylko pobierać go od kredytobiorcy.

    W przypadku kredytobiorcy nie ma procentu składanego. Procent składany, rosnący, jest w przypadku depozytariusza, ale z tym bank radzi sobie poprzez inflację. W przypadku kredytobiorcy można jedynie mówić o procencie składanym, malejącym, w przypadku, gdy kredyt jest spłacany. Ale nawet procent składany malejący, co pokazałem w swoim prostym przykładzie, jest oszustwem, bo mówi się klientowi, że odsetki w skali rocznej wynoszą 10% i on myśli, że biorąc kredyt na 100.000 zł zapłaci 10.000 odsetek, podczas gdy jest to tylko prawdą w skali jednego roku. dalej to już jest tylko oszustwo, ale on o tym nie wie.

    To, ze ja wykazałem, jak działa procent składany malejący, i że jest to proste, to jest to tylko proste dla kogoś, kto zna ten mechanizm. Ja go znam, bo prowadząc wcześniej działalność gospodarczą zaciągałem kredyty i dostawałem od banku harmonogram spłat rat tego kredytu wraz z odsetkami, więc miałem okazję zobaczyć jak to działa. To jest proste dla tego, który dostanie taki harmonogram i przeanalizuje go. Nie wiem, czy ludzie biorący kredyty hipoteczne dostają takie harmonogramy i czy je analizują.

    Inną sprawą jest tzw. kredyt w rachunku bieżącym, który oferują banki firmom. Polega to na tym, że nie spłaca się rat kredytu, tylko odsetki. To jest dla firmy niewolnictwo.

    Finanse to bardzo niebezpieczna sprawa. Powinno się ludzi edukować w tym temacie już na poziomie szkoły średniej, ale system edukacji jest w rękach żydowskich, a oni tego nie zrobią, co zrozumiałe.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s