Fakty

Fakt – zaistniały stan rzeczy, a w rozumieniu potocznym wydarzenie, które miało miejsce w określonym czasie i miejscu. Tak definiuje fakt Wikipedia. I z faktami nie dyskutuje się, można je interpretować, choć można je również fałszować. Czasem nawet jest tak, że jeśli fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów. Niemniej jednak do prawidłowej oceny rzeczywistości niezbędna jest znajomość faktów.

Na kanale „cepolska” w dniu 24 czerwca pojawił się wywiad z Aleksandrem Jabłonowskim, poświęcony dwu rocznicom: 22 czerwca 1941 (inwazja Niemiec na Związek Radziecki) i 28 czerwca 1919 (podpisanie Traktatu Wersalskiego). https://www.youtube.com/watch?v=dLfUqTJIH-A

Omawiając pierwszą rocznicę, Jabłonowski snuje wizje, co by było, gdyby Polska poszła z Niemcami na Związek Radziecki. Wnioskuje, że w takiej sytuacji Hitler atakowałby z pozycji o 300 km dalej na wschód, i że tyle zabrakło mu do Moskwy przed zimą. Stwierdza też, że gdyby Hitler zaatakował wcześniej, na początku maja, to zdążyłby przez mrozami. Jednak z tego wywiadu wynika, że zarówno redaktor Mossakowski jak i Jabłonowski nie znają faktów i nie czytali książki Józefa Mackiewicza „Nie trzeba głośno mówić”. Jest to specyficzna powieść, o której we wstępie do niej, sam Mackiewicz tak pisze:

Akcja powieści toczy się na tle zdarzeń historycznych, ściślej: pewnych fragmentów minionej wojny, i jest z nimi związana. Przedstawienie tych zdarzeń w powieści nie ma na celu narzucania czytelnikowi jakiejkolwiek „tezy”, bądź podejmowania „polemiki politycznej”. Jest wyłącznie próbą opisania tego co było.

Zastosowałem metodę wprowadzania postaci powieściowych w bezpośrednie zetknięcie nie tylko z autentycznymi wypadkami, ale też z autentycznymi ludźmi działającymi w tamtym czasie. Odbiega to, rzecz jasna, od formy klasycznej powieści. Nie wydaje mi się jednak, aby konwencja ograniczająca w tym względzie swobodę autorską była słuszna. Jestem zwolennikiem w twórczości literackiej swobody nieograniczonej. Dziś zwłaszcza, gdy próby obalenia krępujących twórczość kategorii prowadzą do licznych eksperymentów, nieraz daleko idących, jak np. tworzenie z powieści „antypowieści” itp. – surowe przestrzeganie podziału na tzw.: „fiction” i „non-fiction” wydaje mi się anachronizmem. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem przeciwnikiem utartych konwencji. Chcę tylko uprzedzić czytelnika, że moja powieść tych konwencji nie przestrzega.

W powieści tej przewija się fabuła i dokument. I właśnie w tej części dokumentalnej jest opisana wojna niemiecko-radziecka. Na końcu książki Mackiewicz wymienia część dokumentów, z których korzystał. Było ich ponad 80. Dotarł do źródeł rosyjskich, ukraińskich, litewskich, polskich – dostępnych na Zachodzie, jak i do zachodnich, bo większą część swojego emigracyjnego życia spędził w Monachium.

Jak więc Mackiewicz opisuję tę wojnę i zachowanie Hitlera? Zestawia fakty i nie komentuje ich. Ocenę pozostawia czytelnikowi.

W niedzielę 22 czerwca o godzinie 3.15 rano nastąpił atak. Zaskoczenie było kompletne. Żadna jednostka sowiecka nie była postawiona w stan alarmu, nigdzie obsada przyczółków mostowych nie była wzmocniona, bojowe linie obronne nie były rozwinięte. Na całej długości frontu nie było przypadku niezaskoczenia. Do dnia 10 lipca poddało się na trenie Białorusi 320.000 żołnierzy sowieckich, 16 lipca w rejonie Smoleńska – 300.000, pomiędzy 5 i 8 sierpnia, w rejonie Humania, 103.000, do 26 września pod Kijowem 650.000. Łącznie – 1.388.000, w ciągu trzech miesięcy. W drugiej połowie lipca, po przebyciu 700 kilometrów, armie niemieckie stanęły na linii: Jarcewo-Smoleńsk-Jelnia-Rosławl. Do Moskwy pozostawało 350 kilometrów.

Dnie stawały się coraz krótsze. Od tygodni wojska niemieckie stały w miejscu, a rozkaz marszu na Moskwę nie nadchodził. W tym czasie gen. Guderian zamierzał zgrupowane siły pancerne pchnąć na Moskwę z rejonu Rosławla. Czekał tylko na rozkaz. O północy 22 sierpnia zadzwonił do Guderiana feldmarszałek von Bock i poprosił go o przybycie do niego do Borysowa. Guderian przyleciał o 11 przed południem. Godzinę wcześniej wylądował szef sztabu gen. Halder, który przywiózł dosłowny teks decyzji Hitlera:

Najważniejsze przed nastaniem zimy nie jest wzięcie Moskwy, lecz zajęcie Krymu, przemysłowego i węglowego Zagłębia nad Dońcem, przejęcie dopływu nafty z Kaukazu. Na północy odcięcie Leningradu i połączenie z Finami.”

Guderian nie mógł pogodzić się z tą decyzją i osobiście stawił się 23 sierpnia w kwaterze Hitlera w Rastenburgu (Kętrzyn). Argumentował: zdobycie Moskwy zadecyduje o kampanii. Obecny był Keitel, Jodl, Heusinger. Hitler był nieprzekonany. Gdy Guderian skończył, Hitler oświadczył: „Moi generałowie mają pojęcie o strategii, ale nie mają pojęcia o wojnie gospodarczej”. Stwierdził, że zboże, nafta, masło, jajka, węgiel, minerały… to decyduje o wojnie. Dobra materialne, a nie momenty strategiczno-polityczne, propagandowe czy psychologiczne. „Uderzenie pójdzie na Ukrainę, nie na Moskwę! Pan, generale zawraca 25-go całą siłą pancerną na południe. Na Konotop, węzeł kolejowy na linii Kijowa.

Stalin trwał przy swoim zdaniu, nawet gdy jego własne samoloty zwiadowcze doniosły, że wojska niemieckie skręciły na południe i prą w obejście frontu ukraińskiego od północy. Uznał, że to fortel i że Niemcy chcą obejść Moskwę od południa i rozkazał wzmocnić odcinek Briańska dwoma armiami. A czołgi Guderiana minęły odcinek Briańska wzdłuż jego frontu i 16 września spotkały się z 1-wszą pancerną grupą „Południe”, 200 km na wschód od Kijowa, zamykając w kotle pięć armii sowieckich. Zakończyło się to 26 września wielką klęską armii radzieckich. Poddało się 665.000 ludzi, 3.718 armat i 884 czołgi wpadło w ręce niemieckie.

Pogoda, jak cały czas w tej kampanii, była sucha. Dopiero po zwycięstwie na Ukrainie, Hitler uległ generałom i zdecydował się na uderzenie na Moskwę, choć nadal nie przywiązywał wagi do jej zajęcia. To zadanie polecił grupie armii „Środka”, wyznaczając pozostałym siłom inne, ekscentryczne, a nie koncentryczne, w stosunku do Moskwy zadania. Innymi słowy, nie był zwolennikiem okrążenia Moskwy i zaatakowania jej z każdej strony. Lubił przechwalać się tym, że nie popełni błędu Napoleona. Moskwa – mówił – nie jest dla mnie ważna.

Pięć „frontów” obronnych, z których pierwszy od Białego i Jarcewa poprzez Briańsk wzdłuż Desny; drugi rezerwowy od Rżewa na górnej Wołdze, przez Wiaźmę-Suchenicze; trzeci od Kalinina przez Możajsk do Kaługi; czwarty od Klimu przez Narofominsk do Tuły, i wreszcie piąty od Dmitrowa do Kołomny – opasały bezpośrednio Moskwę.

Generalny atak niemiecki rozpoczął się 2 października. 2-ga pancerna Guderiana, 2-ga armia, 4-ta pancerna, 4-ta armia, 9-ta i 3-cia pancerna, niemieckiej grupy „Środka”, rozbiły w przeciągu kilku dni pierwszy, i częściowo drugi sowiecki front obrony. Wojska Jeremienki na odcinku briańskim zostały otoczone. Sam on, ranny, ratował się ucieczką samolotem. Dnia 7 października 10-ta niemiecka dywizja pancerna od południa i 7-ma dywizja pancerna od północy zamknęły kleszcze wokół kotła Wiaźmy. W bitwie tej doszczętnie zniesione zostało osiem armii sowieckich, w tym siedemdziesiąt trzy dywizje piechoty i kawalerii, trzynaście dywizji i brygad pancernych. W ręce niemieckie wpadło 1.277 czołgów i 4.378 armat. Poddało się Niemcom 673.000 żołnierzy armii czerwonej. – W ten sposób od początku kampanii, w przeciągu pierwszych niespełna czterech miesięcy, łączna cyfra wziętych do niewoli jeńców wyniosła 2.061.000 ludzi. Niebywała od stworzenia świata i prowadzonych na nim wojen!

Na kilka godzin przed zamknięciem kotła Wiaźmy, w nocy z 6 na 7 października, spadł pierwszy, wilgotny śnieg. Tajał natychmiast. Nazajutrz niebo się nie przejaśniło. Nie było wiatru. Wciąż padał śnieg, ale od południa przeszedł w deszcz. Do wieczora rozpadał się na dobre. Zaczęło lać strugami, dzień i noc następną, i znowu dzień… Minął tydzień, drugi… Deszcz lał bez przerwy.

Dnia 5 grudnia 1941 roku na odcinku Kalinina, a 6 grudnia wzdłuż całego frontu obronnego pod Moskwą, 88 sowieckich dywizji piechoty, 15 dywizji kawalerii i 24 brygady pancerne przeszło do przeciwnatarcia. Termometr wskazywał 30 stopni poniżej zera.

Co wynika z tego opisu? W drugiej połowie lipca wojska niemieckie stały w odległości 350 km od Moskwy i stały tak przez cały miesiąc. Pod koniec sierpnia Hitler przerzuca wojska na Ukrainę i wraca pod Moskwę na początku października. A więc dwa miesiące zwłoki. Czyli – nie moment rozpoczęcia wojny decydował. Nie decydowało też miejsce, z którego zaczął. I nie zima decydowała. Na początku października, kiedy wrócił pod Moskwę, zaczęło lać. Deszcz padał tygodniami i bez przerwy. W takiej sytuacji przeprowadzenie jakiejkolwiek operacji wojskowej jest niemożliwe. A sroga zima nadeszła dopiero z początkiem grudnia. Takie są fakty. Ich interpretację pozostawił Mackiewicz czytelnikowi.

Trochę dalej poszedł Antony C. Sutton (1925-2002) autor wielu książek m.in. „Wall Street i rewolucja bolszewicka” i „Wall Street and the Rise of Hitler”. Sugeruje więc, że na to, co dzieje się na świecie, mają wpływ finansiści z Wall Street. Skoro więc Wall Street miało wpływ na rewolucję bolszewicką, to, by być konsekwentnym, musiało mieć również wpływ na wojnę polsko-bolszewicką z 1920 roku. I tę wojnę opisuje Mackiewicz w powieści „Lewa wolna”, napisanej w tej samej konwencji jak późniejsza – „Nie trzeba głośno mówić”.

Piłsudski w tej wojnie podejmuje tak samo dziwne i niezrozumiałe decyzje jak Hitler 20 lat później. I nie pozostaje nic innego, jak tylko przytoczyć pewne fragmenty tej powieści.

»W sierpniu 1919 roku Denikin wysyła do Warszawy kuriera, przedkładając Piłsudskiemu następującą propozycję:

Niech wojska polskie uderzą tylko wzdłuż linii Mozyrz – Kalenkowicze, w ogólnym kierunku na Dniepr. To wystarczy. Wydaje się, że ma Pan na tym odcinku czterokrotną przewagę nad bolszewikami. W ten sposób worek, w którym znajduje się już dziś cała 12-armia bolszewicka, zostanie ostatecznie zawiązany. Jednocześnie lewe skrzydło Armii Ochotniczej rosyjskiej uzyska zupełną swobodę działania. Natomiast prawe skrzydło frontu bolszewickiego, śmiertelnie zagrożone tym uderzeniem, musi się wygiąć do tyłu. Polska uzyska skrócenie frontu i zwolni wszystkie swoje wojska na południowym odcinku frontu. W tej perspektywie upadek Moskwy, a z nią razem ostateczny upadek bolszewizmu jest nieunikniony.

Na północnym zachodzie generał Judenicz podjął drugą w tym roku ofensywę na Petersburg. 12 października zdobył Jamburg. 17 października zajął Krasne Sioło, a kawaleria kontrrewolucji osiągnęła przedmieścia stolicy. Z Syberii rusza ponownie admirał Kołczak.

Lenin zdaje się tracić nerwy: ”Nigdy jeszcze wróg nie był tak blisko Petersburga! Nigdy jeszcze tak blisko Moskwy! To najbardziej krytyczny moment socjalistycznej rewolucji!”

Politbiuro ogłasza masową mobilizację wszystkich komunistów bez względu na zajmowane przez nich stanowiska. Miejskie komitety partii w pełnym składzie są wysyłane na front przeciw Denikinowi. 14 października prezydium Wszechzwiązkowej Centralnej Rady Związków Zawodowych podjęło uchwałę o wysłaniu przeciwko Denikinowi wszystkich bez wyjątku robotników i pracowników zawodowych. II Wszechrosyjski Zjazd Komsomołu postanowił zmobilizować wszystkich członków komunistycznego Związku Młodzieży od lat szesnastu.

W tym czasie, wzdłuż całej zachodniej granicy, na przestrzeni 1.200 kilometrów od Połocka do Rumunii ciągnie się front polski. Gdyby ten front ruszył, to losy rewolucji bolszewickiej byłyby przesądzone. Ale nie ruszył się.

Piłsudski w gronie najbardziej zaufanych dowódców wyłożył cele wojny i swoje w niej stanowisko:

Wiemy, że w tej chwili bolszewicy rzucili prawie wszystkie swe siły przeciwko Denikinowi, odsłaniając nasz front. Wydawałoby się może niektórym panom logiczne, że w takiej chwili winno nastąpić uzgodnienie działań pomiędzy naczelnym dowództwem polskim i Denikinem. a nie wstrzymanie się od wszelkiego nacisku na armię sowiecką, gdy jest ona właśnie zaangażowana najbardziej w walce z rosyjską armią ochotniczą. Taki wniosek wydaje się naturalny i słuszny z punktu widzenia postępowania wojskowego. Ale nie jest słuszny z punktu widzenia polskich interesów politycznych. Mniejszym złem jest ułatwić Rosji czerwonej pobicie Rosji białej. Gdybyśmy bowiem poparli teraz Denikina w naszej walce z bolszewikami, byłaby to w istocie walka o Rosję. A my z każdą Rosją prowadzimy walkę o Polskę. Niech sobie ten cały zafajdany Zachód gada co chce, ale my nie damy się wciągnąć i użyć do walki z rewolucją rosyjską, lecz odwrotnie, w imię nieprzemijających interesów polskich chcemy ułatwić armii rewolucyjnej jej działania przeciwko armii kontrrewolucyjnej.«

Przechodząc do sierpnia 1920 roku, wygląda to tak:

»To co nastąpiło, to rozwarcie nożyc pomiędzy „północno-zachodnim” frontem Tuchaczewskiego, a „południowo-zachodnim” Jegorowa. Gdy Tuchaczewski zbliżał się do Warszawy, Jegorow zbliżał się do Lwowa. Pomiędzy tymi frontami powstała pustka. 11 sierpnia naczelne dowództwo sowieckie dostrzegło ten błąd i nakazało 1-szej konnej armii Budiennego odejść od Lwowa i ruszyć w kierunku na Zamość – Hrubieszów. To uniemożliwiłoby polskiej „Grupie Uderzeniowej” wykonanie manewru od Dęblina na północ. Ale Budienny nie wykonał tego rozkazu, bo Stalin, przewodniczący Rewolucyjnej Rady Wojennej, będąc pewny zdobycia Warszawy, chciał zdobyć Lwów i szybko przenieść rewolucję na Bałkany. Decyzja Stalina znaczyła więcej niż decyzja Jegorowa. Bedienny nie wykonał rozkazu naczelnego dowództwa i wdaje się w polemikę, że dopiero po zdobyciu Lwowa należy przystąpić do wykonania nowego rozkazu. Tę korespondencję, prowadzoną drogą radiową, przechwytuje i rozszyfrowuje pułkownik Jan Kowalewski w sztabie generalnym w Warszawie.

To, o czym sztab polski nie wiedział, a o czym również nie wiedział Tuchaczewski, to osobista ingerencja Lenina, zaniepokojonego nagłym zwrotem na wewnętrznym froncie kontrrewolucyjnym w Rosji. 2 sierpnia depeszował on do Stalina:

Przed chwilą przeprowadziliśmy w Biurze Politycznym podział frontów, abyście się zajęli wyłącznie Wranglem. W związku z powstaniami, szczególnie na Kubaniu, a następnie również na Syberii, niebezpieczeństwo ze strony Wrangla staje się olbrzymie, i w łonie KC wzmaga się dążenie do niezwłocznego zawarcia pokoju z burżuazyjną Polską. Proszę was, abyście bardzo wnikliwie rozważyli, jaką jest sytuacja z Wranglem i przedstawili waszą opinię. – Lenin.

A owego 11 sierpnia, w którym naczelne dowództwo nakazuje Budiennemu „bez najmniejszej zwłoki” ruszyć na Zamość – Hrubieszów, Stalin otrzymuje nową depeszę:

Zwycięstwo nasze w Polsce jest wielkie i będzie całkowite, jeżeli dobijemy Wrangla. Podejmiemy tutaj wszelkie środki ku temu. Naciśnijcie również i wy, aby w wyniku obecnego uderzenia odebrać za wszelką cenę cały Krym. Od tego zależy teraz wszystko. – Lenin.

A Wrangel nie tylko utrzymał się, ale 25 lipca rozpoczął nowe natarcie i zmusił południowo-zachodni front sowiecki do przerzucenia znacznych sił na front krymski. To spowodowało, że Stalin zaabsorbowany wypadkami na południowym odcinku frontu i jeszcze do tego obligowany uwagami Lenina, wahał się, tym bardziej że Tuchaczewski wydawał się być zupełnym zwycięzcą na północnym froncie.

Rozpoczęty 16-go sierpnia atak polskiej „Grupy Uderzeniowej” od Dęblina, 17-go zdobywa Białą Podlaską i Siedlce, 18-go Drohiczyn nad Bugiem. Karta się odwraca, ale jeszcze nie do końca. Na północy, daleko wysunięta na zachód, 4-a armia sowiecka wisi w powietrzu. Plan Tuchaczewskiego polega na tym, by zawrócić ją na wschód i uderzyć w tyły 5-tej armii polskiej Sikorskiego: na Płońsk – Warszawę.

O świcie 15 sierpnia VIII brygada kawalerii polskiej, pod dowództwem gen. Karnickiego, wykonała rajd na tyły 4-ej armii sowieckiej. O godzinie 11 przed południem wpadła do Ciechanowa, gdzie kwaterował sztab 4-ej armii. Zaskoczenie było zupełne. Cały sztab rzucił się do ucieczki. Pozostała kancelaria dowództwa, mapy, meldunki, rozkazy, ale najważniejsze było to, że w polskie ręce dostała się radiostacja, jedyna forma łączności, najdalej wysuniętej na zachód armii, z dowództwem frontu i III korpusem konnym. Natychmiast zarządzone przeciwnatarcie, wyborowej 33-ciej dywizji kubańskiej, wyparło brygadę Karnickiego, ale nie odzyskano radiostacji. I od tego momentu załamał się porządek dowodzenia w sztabie armii. To prawdopodobnie zdecydowało o tym, że natarcie na Warszawę od strony północno-zachodniej nie doszło do skutku. Wojska z tamtego rejonu w ostateczności albo wycofały się na wschód, albo przeszły na stronę pruską i zostały internowane.

Resztki rozbitych wojsk sowieckich wycofują się spod Warszawy i 26 sierpnia próbują utworzyć nowy front, biegnący do Grodna na południe, przez Kuźnicę – Świsłocz – Białowieżę – Kamieniec Litewski – Żabinkę nad Muchawcem – Tyszowiec. W tym czasie stan liczebny armii polskich wzrasta do ponad 900 tysięcy. Ale dopiero po miesiącu, 21 września, Piłsudski decyduje się uderzyć na bolszewików. 2-ga armia pod wodzą generała Rydza Śmigłego forsuje Niemen koło Druskiennik, z zamiarem wyjścia na Lidę i obejścia frontu sowieckiego od północy.

To drugie uderzenie z 22 września, po odparciu wojsk bolszewickich spod Warszawy, całkowicie rozbija bolszewików na przestrzeni całego frontu i rozpędza ich armie. Ta operacja, nazwana bitwą niemeńską przesądziła o losach wojny. Generał Weygand, już na podstawie oceny bitwy warszawskiej, stwierdził 21 sierpnia w wywiadzie dla paryskiej gazety:

Jeżeli wojskowe kierownictwo polskie zechce w pełni i zupełności wyzyskać odniesione zwycięstwo, jestem absolutnie pewny, że armia bolszewicka przestanie wkrótce odgrywać jakąkolwiek rolę.

No właśnie! Jeśli zechce w pełni i zupełności wyzyskać. Tereny na północ od Prypeci, na całej Białorusi, były ogołocone z przeciwnika. Droga na Moskwę stała otworem. I ta 900-tysięczna armia stoi. Nie pierwszy zresztą raz w tej wojnie, dziwnej wojnie.

W dniu 21 września zbiera się w Moskwie na tajnej konferencji kilku członków CK partii. Są tam m.in. Lenin, Trocki, Stalin. W jej wyniku zapada uchwała o utworzeniu nowego „Południowego Frontu”, skierowanego wyłącznie przeciwko wojskom generała Wrangla, liczącym około 40 tysięcy żołnierzy. Na drugi dzień po tym postanowieniu, 22 września, czyli w dniu rozpoczęcia „niemeńskiej” ofensywy polskiej, Lenin przemawia na IX Konferencji RKP (bolszewików) i proponuje zawarcie pokoju z Polską. W rezultacie uchwalono rezolucję o konkretnych warunkach zawarcia pokoju, które osobiście sporządza i redaguje Lenin.

Klęska na froncie polskim nie zmieniła decyzji zapadłych na tajnej konferencji z dnia 21 września o skierowaniu wszystkich sił przeciwko Wranglowi. Z trudem udaje się ściągnąć z fińskiej i estońskiej granicy 6-tą armię czerwoną. Ale armia ta nie zostaje rozwinięta na Białorusi jako ostatnia zapora, zamykająca drogę na Moskwę. Przechodzi, niezatrzymywana, przed frontem polskim i kieruje się na front krymski. A tam napierał, powstrzymywany ostatkiem sił, Wrangel. Przed prawie milionowym wojskiem polskim droga na stolicę rewolucji wolna. Tylko ruszyć!

Dnia 8 października wojska polskie dotarły o 16 wiorst na zachód od Mińska. Władze bolszewickie uciekły z miasta. Mińsk pozostawiony sam sobie, leży przez kilka dni na ziemi niczyjej. A wojska polskie stoją, nie posuwają się naprzód, jakby zamieniły się w słup soli. Bolszewicy wracają. Ludzie głupieją. Lenin mówi o klęsce w wojnie z Polską, a wszystkie siły kieruje przeciwko Wranglowi. I deklaruje: „Zwycięstwo nad Wranglem jest obecnie naszym głównym i podstawowym celem”… O co w tym wszystkim chodzi? Polska dysponuje siłą dwudziestokrotnie większą niż Wrangel.

12 października został zawarty rozejm wojskowy i wstępny traktat pokojowy pomiędzy Polską i bolszewikami. W dniu 16 listopada 4-ta armia czerwona, ta rozbita pod Ciechanowem i później powtórnie pod Grodnem, ta armia wkracza do Teodozji. 18-go zajęła Jałtę. Niedobitki armii Wrangla i cywile, zapakowani na statki, odpływali do Konstantynopola.«

Te powyższe cytaty pochodzą z moich wcześniejszych blogów: „Wojna 1920 roku” i „Wojna niemiecko-radziecka”. Tam jest wszystko opisane od początku do końca. Te cytaty miały tylko zwrócić uwagę na pewne fakty i dziwne zachowanie Piłsudskiego i Hitlera i ich przychylny stosunek do bolszewików i wrogi do białych.

Tak to wyglądało. Widać wyraźnie, że prawdziwym wrogiem dla bolszewików nie był Piłsudski, ale biali. Dla Piłsudskiego prawdziwym wrogiem byli biali, a nie bolszewicy. Dla Hitlera prawdziwym wrogiem nie był Związek Radziecki tylko Rosja. Jakkolwiek głupio by to brzmiało, ale tak było. Wychodzi więc na to, że te wszystkie wojny były sztucznie wykreowane a ich celem wcale nie było zwycięstwo którejś ze stron, tylko stworzenie pretekstu do dokonania, po tych wojnach, zmian. Po pierwszej wojnie światowej powstała Liga Narodów – taki zaczątek rządu światowego, a po drugiej – ONZ. To już nie zaczątek, forma embrionalna, to w pełni ukształtowany płód.

Dziwne i niezrozumiałe decyzje sugerują, że Piłsudski był agentem Wall Street. Dokładnie według tego samego schematu postępuje 20 lat później Hitler. Tam, gdzie nie pozostaje nic innego jak dobicie przeciwnika, następuje wstrzymanie działań, po to właśnie, by go oszczędzić. Jak gdyby chodziło o to, by wojna trwała jak najdłużej, by zginęło jak najwięcej ludzi, by straty materialne były jak największe.

Zastanawia też zachowanie bolszewików. 13 listopada 1918 roku wypowiadają oni postanowienia Pokoju Brzeskiego, zawartego z Niemcami w marcu tego roku. I ruszają na podbój świata. Jeszcze nie do końca pokonali siły kontrrewolucji a już chcą zawojować świat. Trochę to dziwne i nielogiczne. Nie zaczyna się nowej wojny, gdy stara niedokończona. Tylko czy to są siły kontrrewolucji?

Rewolucja lutowa z 1917 roku była faktycznie rewolucją, bo w jej wyniku 15 marca abdykował car Mikołaj II i powstał Rząd Tymczasowy. Kończyła się więc w Rosji monarchia i zaczynała demokracja. Rząd Tymczasowy to był okres dwuwładzy. Rządy były sprawowane równolegle przez Rząd Tymczasowy i Piotrogrodzką Radę Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Dwuwładza trwała do zbrojnego przewrotu dokonanego przez bolszewików w nocy z 6-go na 7-go listopada. I ten przewrót nazywa się rewolucją październikową według kalendarza używanego w Rosji. Bolszewicy oficjalnie deklarowali, że jego powodem była ochrona wolnych wyborów do Zgromadzenia Konstytucyjnego przed „zamachem reakcji”. Wolne wybory (25 listopada) wygrała partia eserowców (socjalistów-rewolucjonistów), która zdobyła 58% głosów. Bolszewicy uzyskali 25% głosów. Parlament zebrał się tylko jeden raz 18 stycznia 1918 roku, po czym został rozpędzony przez bolszewików.

Zwolenników władzy bolszewików określano jako czerwonych, a przeciwników – jako białych. To była walka o władzę, a nie kontrrewolucja. Białym wcale nie chodziło o restaurację caratu. Utworzyli oni Armię Ochotniczą, którą wspomagały rządy Anglii, Francji i USA. Czerwonych finansowała Wall Street. A co by było, gdyby któraś ze stron nie otrzymała znikąd pomocy? – Nie byłoby konfliktu.

Można by zapytać po co wielki kapitał finansuje te wszystkie wojny i rewolucje? Nawet jeśli rządy robią to samo, to też są to pieniądze finansjery. A może ten wielki kapitał nie tylko finansuje, ale i kreuje konflikty i wojny? Czy dlatego finansuje, że tak sobie zapragnął, czy może jest w tym jakiś ukryty cel? Ten „rozwój poprzez sprzeczności” niszczy społeczeństwa w sensie fizycznym, moralnym i materialnym. Nad zdegenerowanymi, zubożałymi, zdezorientowanymi łatwiej zapanować i podporządkować ich sobie.

Czy świat mógłby rozwijać się pokojowo? Rozwijać te technologie, które służą ludziom, a nie te, które mają ich zniewolić. Pewna nacja przekupuje najzdolniejszych naukowców i inżynierów, by rozwijali te nieprzyjazne człowiekowi. Kiedyś może się to obrócić przeciwko jednym i drugim.

25 thoughts on “Fakty

  1. Cała ich strategia polega na napuszczaniu jednych gojów na drugich, teraz jest to samo.
    Ciekawe tylko, czy pewnego dnia nastąpi przegięcie pały i reakcja zwrotna?

    Like

    • Problem polega na tym, że jest wystarczająca ilość szabesgojów, którzy za pieniądze zrobią wszystko. Rozwiązanie jest proste, tylko chyba niemożliwe do wykonania: zabronić im kreować pieniądz.

      Like

  2. ” Jak gdyby chodziło o to, by wojna trwała jak najdłużej, by zginęło jak najwięcej ludzi, by straty materialne były jak największe.” –

    – Henry Morgenthau ( US- sekretarz skarbu ), Żyd – do ’44 jego firma zaopatrywała japońskie okręty w paliwo (” żeby wojna nie skończyła się zbyt szybko ” – to jego słowa ).

    Like

  3. Odzywam się głównie z wdzięczności za przypomnienie „Rękopisu znalezionego w Saragossie”. Uznałem ten film za niesłychanie użyteczne wprowadzenie do kabały.

    Pierwszy akapit, definicja „faktu” to raczej dzieło kogoś, kto nie przywiązuje wagi do kabały. Mylę się?
    Bo fakty, takie jak przedstawione w definicji, to są dla ślimaków czy kretów. Ludzie na wyższym poziomie, czy raczej bogowie, determinują fakty, te które determinują życie i śmierć ślimaków i kretów. Pewnie między innymi o tym jest kabała.

    Jeśli chodzi o rozważania historyczne, to mam wrażenie że są one z zasady jałowe. Możemy tylko dojść do wniosku że g#wno wiemy i więcej się nie dowiemy. W tekście jest mowa o powodach zwłoki w ataku Niemiec na Moskwę. A ja przypomnę list, który prawdopodobnie jest mało znany w polskojęzycznych rozważaniach historycznych, a który chyba ma dość fundamentalne znaczenie w kontekście wybuchu Wielkiej wojny ojczyźnianej.

    Chodzi mi o list kanclerza Hitlera do marszałka Stalina z 15 maja 1941 roku. Oczywiście są opinie że to fałszywka, ale akurat autor książki, z której go czerpię, uważa że może on być rzeczywisty. Strona 96, przypis: http://lit.md/files/nstarikov/rouble_nationalization-the_way_to_russia%27s_freedom.pdf
    Powierzchownie poprawione tłumaczenie rebe Gugle.

    =========
    List Hitlera do Stalina z 15 maja 1941 r:
    „Piszę ten list, kiedy w końcu doszedłem do wniosku, że nie da się osiągnąć długoterminowego pokoju w Europie – nie tylko dla nas, ale także dla przyszłych pokoleń, bez ostatecznej klęski Anglii i jej upadku jako państwa. Jak wiecie, minęło trochę czasu, odkąd podjąłem decyzję o podjęciu działań militarnych, aby osiągnąć ten cel. Im bardziej zbliżam się do decydującej bitwy, tym bardziej znacząca jest liczba problemów, które mam. Dla narodu niemieckiego żadna wojna nie jest popularna, a zwłaszcza wojna z Anglią, ponieważ naród niemiecki postrzega Anglików jako naród braterski, a wojnę między naszymi krajami jako tragedię.
    Będę z tobą szczery i przyznaję, że miałem takie samo zdanie i więcej niż raz zaoferowałem Anglii warunki pokojowe. Jednak obraźliwe odpowiedzi na moje oferty i rosnąca ekspansja Anglików w dziedzinie operacji wojskowych, które pokazują ich chęć wciągnięcia całego świata w wojnę, przekonały mnie, że nie ma wyjścia z tej sytuacji, z wyjątkiem inwazji na Wyspy Brytyjskie.
    Angielski wywiad dość sprytnie zaczął stosować koncepcję „wojny bratobójczej” do osiągnięcia swoich celów, wykorzystując ją w propagandzie – i to nie bez powodzenia. Sprzeciw wobec mojej decyzji rozprzestrzenia się na wiele warstw społeczeństwa niemieckiego, w tym przedstawicieli elity. Musisz być świadomy, że jeden z moich zastępców, pan Hess, w przypływie szaleństwa poleciał do Londynu, aby rozbudzić poczucie jedności w języku angielskim. Według moich źródeł takie pomysły są podzielane przez kilku generałów w mojej armii, szczególnie tych, którzy mają krewnych w Anglii.
    Okoliczności te wymagają specjalnych środków. Aby zorganizować wojska z dala od Anglików i ze względu na niedawne operacje na Bałkanach, znaczną część moich żołnierzy, około 80 dywizji znajduje się obecnie w pobliżu granic Związku Radzieckiego. Może to powodować pogłoski o potencjalnym konflikcie zbrojnym między naszymi dwoma krajami.
    Chcę cię zapewnić i daję słowo, że to nieprawda …
    W takiej sytuacji nie można wykluczyć przypadkowych incydentów konfliktów zbrojnych. Ze względu na dużą koncentrację żołnierzy incydenty te mogą osiągnąć dość znaczną skalę, co utrudniłoby określenie, kto był pierwszym.
    Chcę być z tobą absolutnie szczery. Obawiam się, że niektórzy z moich generałów mogą świadomie rozpocząć konflikt, aby ocalić Anglię przed nadchodzącymi wydarzeniami i zrujnować moje plany. Mówię o okresie powyżej miesiąca. Od około 15 do 20 czerwca planuję rozpocząć masowy transfer żołnierzy z twoich granic na zachód. Z tego powodu proszę was, abyście w miarę możliwości nie ulegali prowokacjom, które mogą być organizowane przez tych generałów, którzy zapomnieli o swoich obowiązkach. I, rzecz jasna, nie zwracaj na nie zbytniej uwagi. Praktycznie niemożliwe stało się unikanie prowokacji ze strony moich generałów. Proszę o zachowanie umiarkowania i nie reagowanie na prowokacje i natychmiastowe skontaktowanie się ze mną za pośrednictwem znanych wam kanałów. Jest to jedyny sposób na osiągnięcie wspólnych celów, które, jak rozumiem, uzgodniliśmy … Czekam na nasze spotkanie w lipcu.
    Z poważaniem, Adolf Hitler.”
    =========

    Oczywiście list może być fałszywką, a nawet jakby był prawdziwy, to mógł być (udaną) próbą oszukania Stalina. Bo wiemy że Stalin ataku się nie spodziewał a wiedział doskonale o koncentracji niemieckich wojsk u granic ZSRR.

    Jednak również wiemy że list oddaje prawdziwe zachowanie Anglików (to głupia nazwa, chodzi przecież o elity Judeoanglosaskie) a kanclerz Hitler, który sam taplał się w błocie 1WŚ, doskonale wiedział jak śmiertelną pułapką jest wojna na dwa fronty. Dlaczego więc rozpoczął drugi front?

    Jeśli list jest prawdziwy i autor przedstawił w nim swoje prawdziwe intencje, to dużo mówi o okolicznościach inicjacji wojen w których giną dziesiątki milionów ludzi. Okazuje się że w tych okolicznościach kanclerz Hitler był takim ślimakiem czy kretem, którego zachowanie determinują bezimienni ludzie o statusie bogów.

    I to jest mój wkład w rozważania historyczne. G#wno się dowiemy…

    Like

    • “Jeśli chodzi o rozważania historyczne, to mam wrażenie że są one z zasady jałowe. Możemy tylko dojść do wniosku że g#wno wiemy i więcej się nie dowiemy.”

      To jest tylko próba zastosowania dedukcji do szukania prawdy w historii. Z braku dokumentów, czy możliwości dotarcia do nich, tylko to nam pozostaje i ocena czy wnioskowanie jest prawidłowe.

      Like

    • “Odzywam się głównie z wdzięczności za przypomnienie „Rękopisu znalezionego w Saragossie”. Uznałem ten film za niesłychanie użyteczne wprowadzenie do kabały.”

      Motyw kabały pojawia się w filmie “Lekcja martwego języka” od… 66 minuty. Film jest dostępny na YouTube.

      Like

      • Mi się zdaje że cały film, te 180 minut, to czysta kabała.
        Trochę podobne do “Truman Show” choć dużo bardziej wyrafinowane.
        To musiał być bardzo ważny kultowy film w pewnych środowiskach, o czym świadczy chociażby liczba wersji językowych poświęconych temu dziełu w Wikipedii.

        Skoro kabalistyczne dzieło napisał 200 lat temu polski(?) arystokrata, to fakt ten rzuca światło na ich kulturową przynależność w epoce napoleońskiej. Bo dzisiaj to nie ma już żadnych wątpliwości.

        Like

  4. “Mi się zdaje że cały film, te 180 minut, to czysta kabała.”

    Tak jest. Już na samym wstępie, gdy pojawiają się nazwiska aktorów, reżysera, scenarzysty i inne, to są one wyświetlane na tle symboli masońskich. Sam Potocki był masonem. Nawet nie znał dobrze polskiego. Powieść napisał po francusku. Przez trzy lata jego edukacją zajmował się szwajcarski pastor. Było to w latach 1774-1777. Przebywał wtedy w Szwajcarii.

    Like

  5. Ciekawy wykład, w którym jest trochę o kabale oraz o Pitagorasie. O Żydach niewiele, ale też jest (pod koniec). Należy wziąć poprawkę, że wygłasza to katolicki ortodoks.

    Like

    • Dziwne jest, że wszyscy, nawet największe autorytety, mówią o rewolucji bolszewickiej, a to nie była żadna rewolucja, tylko przewrót. Była rewolucja lutowa w 1917 roku. W jej wyniku abdykował car Mikołaj II i powstał Rząd Tymczasowy. Tymczasowy dlatego, że miał sprawować władzę do wyborów zaplanowanych na 25 listopada. Rewolucja jest wtedy, gdy obalany jest stary porządek i powstaje nowy. Skończyła się w Rosji monarchia i zaczęły się rządy demokracji. O tym wyżej w tym blogu.

      Holandia była w większości krajem katolickim, tylko dwór i jego otoczenie było protestanckie. O tym pisała w swoim dzienniku Maria Dąbrowska, która dowiedziała się tego od holenderskiego polonisty, z którym się spotkała, i który miał tłumaczyć “Noce i dnie”.

      Like

  6. Oglądnąłem 10 minut. W ciemno zapewniam że wykłada żyd, który jest katolickim ortodoksem. Okultyzm to przemysł żydowski. A prowadzi to CEP, żydowska organizacja. Na Powiślu to goje raczej tylko sprzątają.

    Uczą nas w szkołach i nie tylko, że historia jest przypadkowa, a to jest nieprawda. Historia toczy się według jakiegoś planu w tym sensie że główni aktorzy historii mają wyznaczony cel i katalog metod zdążania do owego celu.

    O tym, że Karol Marks działał inspirowany planem biblijnym, pisałem tutaj: https://bb-i.blog/2020/04/21/cele-socjalizmu/#comment-1488

    Tutaj o ostatnich 500 latach z okultystycznego punktu widzenia: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/04/wszedzie-marrani-chrzescijanscy-kabalisci-i-podboj-nowego-swiata/

    Ta książka zaczyna się trochę później, ale zawiera dużo ciekawych informacji, między innymi tekst „Protokołów” ale ponad 100 lat przed oficjalną publikacją: https://archive.org/details/PawnsInTheGameWilliamGuyCarr1958

    Ta książka przedstawia okultystyczne aspekty działania światowego ruchu rewolucyjnego: https://docer.pl/doc/x88scse
    Książka jest obszerna i szczegółowa ale autor to łobuz, bo zapomniał wspomnieć kto na to daje pieniądze.

    Jeśli chodzi o pieniądze, to w tej książce (http://lit.md/files/nstarikov/rouble_nationalization-the_way_to_russia%27s_freedom.pdf) autor przypomina postać Maksima Litwinowa (https://pl.wikipedia.org/wiki/Maksim_Litwinow) który był kanałem dozującym pieniądze dla Władimira Lenina i jego kolegów przez dekady, a potem pośredniczył pomiędzy ZSRR a „reptilianami”. Jako ambasador ZSRR w Waszyngtonie Litwinow podobno miał tak wysoki status, że jak dzwonił do Białego Domu to FDR z miejsca był gotów organizować spotkanie rujnując porządek dnia. Z tego punktu widzenia Litwinow był wówczas jednym z kilku najważniejszych ludzi w Waszyngtonie. Taki człowiek.

    Jeszcze warto wspomnieć o książce chińskiego lobbysty Rotszyldów: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_o_pieni%C4%85dz

    A jeśli chodzi o sam okultyzm i plan okultystów, to w bieżącym kontekście COVID-19 i towarzyszących wydarzeń warto chyba przeczytać króciutką księgę Sofoniasza: http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=812

    Cokolwiek Krajski napisał to wątpię aby było to odkrywcze. Ale posłucham.

    Like

    • “Na Powiślu to goje raczej tylko sprzątają.”

      Na Powiślu to Stasio wykupił mieszkanie ze składek naiwnych… nawet nie wiem, jak ich nazwać… Dziękuję za ciekawe linki. Ten KIP-u to czytałem, ale wrócę do niego, bo do pewnych rzeczy trzeba co jakiś czas wracać. Ten – “Pawns in the game” skojarzył mi się z figurami szachowymi i ich nazwami w języku angielskim. Bishop – biskup i goniec w szachach, knight – rycerz i konik w szachach, pawn – pionek w szachach i jako czasownik – zastawiać, oddawać w zastaw.

      Like

    • Wersja że rebe Stasio wykupił mieszkanie ze środków ze zbiórki publicznej to może być tylko legenda miejska. Tzn. zbiórka była i Stasio zgromadził pieniądze, ale np. 90% środków mogło pochodzić od jednego dobroczyńcy. Bywa że ten dobroczyńca wpłaca po kawałku, korzystając z setek czy tysięcy kont.
      Patronejty w takim kontekście sytuacyjnym bywają wykorzystywane do prania brudnych pieniędzy przez służby. Biorąc pod uwagę rolę rebe Stasia w Polsce i sukces zbiórki to taką właśnie wersję uznałbym za najbardziej prawdopodobną.

      “Pawns in the game” to podobno bardzo dobra książka, autor nie zmyślał, a pisał niestworzone rzeczy.

      Like

  7. Zapomniałem o klasycznej publikacji ks. Stanisława Trzeciaka z 1934 roku: https://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=192781

    Ks. Trzeciak pisał na bardzo wysokim poziomie a rozumiał zjawisko mimo własnego uwikłania z powodów religijnych (przecież jednego z fałszywych żydowskich mesjaszy uznał za boga złych i występnych gojów). Książka Krajskiego (może przeczytam kiedyś ale na pewno nie wydam na nią ani grosza) nie jest żadną nowością na rynku polskim.

    Nawet nie dałem rady wysłuchać Krajskiego do końca. To prymitywna propaganda. Oni robią kampanię demonizacji komunizmu, w domyśle Rosji, eksploatując lekko sparciały mit cywilizowanego Zachodu. Mi to cuchnie padliną.

    Kampania CEP, Frondy i brednie wypowiadane przez samego Krajskiego dają pojęcie o ciągłości żydowskiej polityki. Oni znajdują się w obozie pana Rydzyka i demonizują Rosję za „zbrodnie komunizmu” a sąsiedni obóz pana Michnika demonizuje Rosję za „brak demokracji”. Oni demonizują Rosję dokładnie tak jak Adam Szlomo Mickiewicz dwieście lat temu. A robią to dlatego żeby wykorzystać Polaków jako tanie mięso armatnie i wyludnić kraj, dokładnie jak to zrobili z Ukrainą.

    Like

    • Oni znajdują się w obozie pana Rydzyka i demonizują Rosję za „zbrodnie komunizmu” a sąsiedni obóz pana Michnika demonizuje Rosję za „brak demokracji”.

      Ale są też tacy, którzy “demonizują” Rosję z pozycji panslawistycznych. A Rosja, a ściślej – Rosjanie, to tak nie do końca Słowianie, bo mongolskie panowanie pozostawiło domieszkę krwi azjatyckiej. To, poniekąd, tłumaczy te “zbrodnie komunizmu” i “brak demokracji”. Bez domieszki krwi azjatyckiej nie byliby Rosjanie tym, czym są, tak jak Czesi – bez domieszki krwi niemieckiej.

      Like

    • 1. Nie chcę rozwijać narracji „zbrodni komunizmu” bo to temat rzeka i nie jestem kompetentny do całościowego ujęcia tematu ale mam wrażenie że to w dużym stopniu to narracja dla ignorantów & przygłupów. Jako przykład podam „Archipelag Gułag” podobno pisany przez ghost-writerów i faktycznie zawierający ewidentne bzdury, które utrwaliły się w zbiorowej świadomości.

      Poza tym chętnie zapoznałbym się z wiarygodnym zestawieniem zbrodni komunizmu i zbrodni kapitalizmu. 15mln ofiar ataku USA na Koreę to zbrodnie komunizmu czy kapitalizmu? 6mln ofiar głodu w USA po 1929 roku to zbrodnie którego systemu?
      Chodzi mi o to że promowana w mass-mediach narracja to ewidentna manipulacja.

      2. Euroazjatyzm, bo chyba o to chodzi, to zgrubsza znam i cenię. Nie chodzi mi o Dugina, który tą ideę promuje, ale dla mnie dość wulgarnie. Dugina nie uważam za osobę wiarygodną. Chodzi mi o Lwa Gumilowa, który pisał w tym duchu historię Rosji trochę wcześniej.
      Rosjanie byliby jak Czesi gdyby mieszkali w środkowej Europie w takim samym otoczeniu. Ale nie są. Domieszkę krwi (nie tylko) mongolskiej potraktowałbym tak jak domieszkę krwi (czy raczej spermy) wilczej u psów. Tylko uszlachetnia. Wilczak czechosłowacki charakterem różni się od cziłała i większy udział wilczej krwi u pierwszego ma na to wpływ.
      To Gumilow pisał że koczownicy mają w historiografii fatalną opinię dlatego że relacje o nich mamy tylko od ich przeciwników. A Gumilow próbował innej metody i doszedł do innych wniosków.
      To oczywiście tylko judeofilska ezoteryka, ale mityczną czy rzeczywistą domieszkę krwi azjatyckiej uznałbym raczej za uszlachetniającą, dokładnie jak wilczą u psów.

      Like

      • “Poza tym chętnie zapoznałbym się z wiarygodnym zestawieniem zbrodni komunizmu i zbrodni kapitalizmu.”

        Czyli matematyczne podejście do tematu: kto więcej zabił? W zbrodniach są rzeczy nieporównywalne. Jest okrucieństwo i wyrafinowanie. Pierwsze obozy koncentracyjne założyli Anglicy Burom w Afryce Południowej. W listopadzie 1922 roku George Orwell (Eric Arthur Blair) wstąpił do Królewskiej Policji Imperialnej w Birmie. 1 stycznia 1928 roku porzucił ją, nie wracając z urlopu w Anglii. Są różne tortury, ale czy można sobie wyobrazić coś bardziej okrutnego, niż to, co robili w Birmie Anglicy i Orwell jako królewski policjant? Pętano i unieruchomiano więźnia i umieszczano jego głowę w klatce, w której znajdował się wygłodniały szczur. I jak to porównać z głodem na Ukrainie? A ludobójstwo Ormian w 1915 roku. A co było na Wołyniu? Wszystkie ustroje i wiele nacji ma coś na sumieniu. Tu nie chodzi o licytację. Wybielanie komunizmu nie ma sensu. Gdyby to był ustrój do zniesienia, to żołnierze Armii Czerwonej nie poddawaliby się masowo Hitlerowi.

        “Domieszkę krwi (nie tylko) mongolskiej potraktowałbym tak jak domieszkę krwi (czy raczej spermy) wilczej u psów. Tylko uszlachetnia. Wilczak czechosłowacki charakterem różni się od cziłała i większy udział wilczej krwi u pierwszego ma na to wpływ.”

        Pisząc, że Rosjanie mają domieszkę krwi mongolskiej, stwierdzałem tylko fakt. Nie oznacza to, że jest to coś gorszego. Wprost przeciwnie! Azjaci dowodzą tego na każdym kroku.

        Like

    • Jeśli chodzi o „brak demokracji” to łatwo zdemaskować ośrodki taki zarzut stawiające posługując się cytatem z innej książki ks. Trzeciaka (str. 169, https://swietatradycja.files.wordpress.com/2018/10/ks-dr-stanisc582aw-trzeciak-talmud-o-gojach-a-kwestia-c5bcydowska-w-polsce.pdf).

      ==========
      Czym jest demokracja dla żydów, to najlepiej to wyjaśnia żydowskie pismo pt. “Napiink”, wychodzące w Rumunii, gdzie powiedziano: “Nie można zaprzeczyć, że stosunek żydów do światowej demokracji jest zawsze jak najprzychylniejszy. My żydzi jesteśmy jak najgłębszymi wyrazicielami tej demokracji. Musimy być także jej wytrwałymi obrońcami. Żydzi w Nowym Yorku słusznie uczynili, oświadczając, że 5 milionów żydów może znaleźć jedyny ratunek walcząc o prawdziwą demokrację, organizującą cały świat” 436.
      A zatem “Demokratyczny front” niczym innym nie jest jak tylko agenturą żydowską, kierowaną przez masonerię i żydów.
      ==========

      I to w zasadzie wszystko w tej sprawie. Demokracja, w takiej formie w jakiej jej interpretacja jest powszechnie narzucana, to iluzja. Myślę że bez okultystycznego treningu istotę demokracji bardzo trudno zrozumieć.

      Demokracja przedstawicielska to ustrój żydowski a zarzuty o „brak demokracji” – zawsze żydowskie – często pochodzą z europejskiego państwa bez konstytucji, w którym zachował się stary i dobry ustrój feudalny.

      Like

      • Ten cytat wypadałoby, tak mi się wydaje, pociągnąć dalej:

        “Nadto rolę oddziałów pomocniczych przygotowujących narybek dla masonerii spełniają towarzystwa: okultystyczne, mediumistyczne, teozoficzne, związki wolnomyślicieli, “Rotary Club’y”, których członkowie nie zdają sobie często sprawy z tego, gdzie się znajdują, bo zawsze podaje się im wyższe i wzniosłe cele, a zataja się przed nimi cele właściwe. Ogólna jednak atmosfera oparta na liberalizmie i internacjonalizmie ma ich przygotować do przyjęcia do masonerii. Tworzą one jakby przedszkola, tej mafii i dlatego wszystkie razem z masonerią powinny być bezwzględnie zakazane jako obce agentury, bo ich władze naczelne, skąd dostają rozkazy, znajdują się poza granicami Polski.”

        Demokracja to żydowski wynalazek do skłócania społeczeństw. Demokracja to opium dla ludu – obietnice, które nigdy nie zostaną spełnione, ale za każdym razem, z okazji nowych wyborów, dają nadzieję, która nigdy się nie ziści.

        Like

      • Podobno Wolter, podczas opracowywania szczegółów nowego systemu politycznego, zapytany „czy lud w końcu się nie zorientuje że jest oszukiwany w trakcie wyborów?” powiedział: „nie zorientuje się, wystarczy każdorazowo w kampanii wyborczej używać komunały i składać obietnice bez pokrycia”.

        To chyba rebe Lis powiedział: „lud nie jest tak głupi jak myślimy. Jest o wiele głupszy”.

        Like

  8. Tak, tak, dobra ale niesprawiedliwie zaszczuta Rosja.
    Otóż Rosja przez wieki była ponadnarodowym imperium. A w imperium liczy się tylko własna siła i ekspansja. Tak że stawianie Rosji jako przykładu dla Słowian jest błędem, bo Rosja nie jest słowiańska, ma tylko pewne elementy słowiańszczyzny, obok wielu innych, zwłaszcza silnych wpływów historycznych dalekiego wschodu i Niemiec. Rosja jest też od ponad 100 lat narzędziem Żydów, ostatnio sekty Chabad Lubawicz, która kręci tym krajem, podobnie jak Ukrainą. Jej niezatapialny prezydent Putin, który zresztą będzie rządził do 2036, dopóki na nowo nie przedłuży sobie kadencji, jest co najmniej współpracownikiem Chabad, o ile nie zwykłym wykonawcą poleceń.
    Rosji nie ma co demonizować, ale i nie ma co wybielać. Co dobrego przyszło do nas ze wschodu? Po “wyzwoleniu” w 1945, które zresztą było wynikiem kontraktu politycznego a nie dobrej woli Sowietów, Polska była eksploatowana tak samo jak teraz. Nakaz kupowania technologii i eksportu tego co akurat chcieli. Surowce, żywność a nawet proste produkty przemysłowe jechały do Sojuza za ułamek ceny. W Afganie, jeśli ktoś nie pamięta, wojsko jadło tuszonkę z Polski. Taki drobny szczegół, ale wymowny. Tak że jest to zamiana z deszczu pod rynnę, ani lepiej ani gorzej niż poprzednio, w sumie wszystko jedno kto nas okrada, wuj Sam, czy wuj Iwan.
    Ale mam taką obserwację socjologiczną. Widzę, że są w fanatyczni obrońcy Rosji, którzy nie widzą żadnych wad a same zalety. Te same osoby bardzo często szczują na Żydów i to w bardzo ostry sposób.
    MOIM ZDANIEM SĄ TO AGENCI WPŁYWU ukrywający się pod maską antysemitów, w rzeczywistości mogą pracować dla żydostwa, żeby wyłowić niepokornych, albo dla Rosji, jako zwykli szczekacze. Obie opcje się nie wykluczają.
    Pozdrawiam Autora bloga, innych niekoniecznie.

    Like

    • “Rosji nie ma co demonizować, ale i nie ma co wybielać. Co dobrego przyszło do nas ze wschodu? Po “wyzwoleniu” w 1945, które zresztą było wynikiem kontraktu politycznego a nie dobrej woli Sowietów, Polska była eksploatowana tak samo jak teraz. Nakaz kupowania technologii i eksportu tego co akurat chcieli. Surowce, żywność a nawet proste produkty przemysłowe jechały do Sojuza za ułamek ceny. W Afganie, jeśli ktoś nie pamięta, wojsko jadło tuszonkę z Polski. Taki drobny szczegół, ale wymowny. Tak że jest to zamiana z deszczu pod rynnę, ani lepiej ani gorzej niż poprzednio, w sumie wszystko jedno kto nas okrada, wuj Sam, czy wuj Iwan.”

      W zasadzie to mógłbym powiedzieć: wyjął mi to Pan z ust. W zasadzie, bo wypada uzupełnić: skąd PRL brał pieniądze na deficytowy przemysł, bo takim był, co Pan sam stwierdził. Za Gomułki inwestycje przemysłowe finansowano z zysków z rolnictwa (przymusowe dostawy). Gomułka pewnie nie wiedział, że realizuje XVIII-wieczne koncepcje fizjokratów, według których jedyną dochodową branżą jest rolnictwo i dlatego należy je opodatkować, natomiast przemysł nie jest i dlatego powinien być zwolniony z podatków. Za Gierka finansowano przemysł z kredytu, który obciążał Polskę, a nie Związek Radziecki, który korzystał z tych kupowanych na Zachodzie technologii.

      Pod koniec życia (chyba 1980 rok) Gomułka, w rozmowie z Albinem Siwakiem, powiedział, że on zostawił Polskę bez długów, a “wy będziecie spłacać je nie wiadomo jak długo”. Tylko nie dodał, jakim cudem udało mu się nie zaciągać długów. W tej austriackiej szkole ekonomii, czy jakiejś tam, mówią: “nie ma darmowych obiadów”. Zawsze ktoś płaci. W tym wypadku – rolnicy.

      Są tacy jak Aleksander Jabłonowski, kanał “nptv” czy “Telewizja Narodowa” i pewnie jeszcze inne, które wychwalają PRL i Rosję, głoszą jakieś odgrzewane idee panslawistyczne i jednocześnie podkreślają swój negatywny stosunek do Żydów. Ale jakoś dziwnym trafem nie wdają się w dociekania, skąd ten PRL brał pieniądze na budowę tego przemysłu, tych miejsc pracy – czysta demagogia.

      Pozdrawiam!

      Like

    • Zacytowany fragment zapewne pochodzi z katalogu kłamstw Radia Wolna Europa. Generalnie – kupa z CIA.

      PRL nie był eksploatowany przez ZSRR. Bilans zrobiony na koniec RWPG pokazał że to ZSRR dokładał do handlu z innymi członkami zgrupowania, chyba wszystkimi. Zasady były uczciwe, Polska wysyłała żywność na Wschód (żywność o wiele wyższej jakości niż dzisiejsze trujące g#wno) a otrzymywała ropę naftową, gaz, rudę żelaza, itp. Nawet fabrykę samochodów. Mięso wysyłano do ZSRR „za ułamek ceny” i za taki sam „ułamek ceny” otrzymywano ropę. O tym to już żydowscy kłamcy zapominają.

      2RP nie zdołała osiągnąć produkcji przemysłowej z 1913 roku. Po prostu się nie udało, dobiła do ~84% przedwojennego poziomu. 2RP była czarną dziurą cywilizacyjną. W 1948 roku osiągnięto poziom produkcji przemysłowej z najlepszych lat 2RP. To chyba mówi trochę o efektywności gospodarczej tych systemów. Elektryczność w Polsce dostępna dla ludu pojawiła się dopiero w PRL mimo że w Europie była znana od dekad.

      Rozsądny system monetarny – pieniądz tworzony przez państwo bez lichwy – taki ustrój przyszedł do Polski na bagnetach żołnierzy Armii Czerwonej. W 2RP nawet bank centralny był prywatny. Narzucony przez ZSRR system pieniężny pomógł odbudować zrujnowany kraj.

      Gomułka raczej nie realizował koncepcji fizjokratów a tylko powtórzył politykę bolszewików realizowaną w latach 30-tych w ZSRR. Ta dekada to były lata radzieckiego cudu gospodarczego, radykalnej industrializacji kraju, i był on realizowany właśnie przez rolnictwo i eksport surowców. Rolnictwo wtedy modernizowano z rewolucyjnym zapałem, na czym potem CIA zbudowała mitologię, ale to osobna historia. To właśnie uprzemysłowienie lat 30-tych umożliwiło ZSRR przetrwanie wojny. Już w 1931 roku Stalin na posiedzeniu biura powiedział: „mamy 10 lat do nowej wojny”. O tym bystrzy ludzie w Europie wiedzieli i dlatego realizowano uprzemysłowienie po trupach, nawet dosłownie.
      Jak trzeba kupić fabrykę to płaci się tym, co się ma. W tym nie ma wielkiej filozofii.

      Gomułka miał rację. Nowojorscy żydzi najpierw pożyczyli Gierkowi pieniądze na fabryki, ale zrobili to po to, aby Polskę usidlić w pętli zadłużenia.

      Te stopy procentowe, które dzisiaj są niższe niż 1%, w 1980 roku mogły wynosić 15%. Kredyt inwestycyjny przy tak wysokiej lichwie jest niespłacalny.
      Inna rzecz, że pożyczali wszyscy. Ceausescu, któremu udało się kosztem wielkich wyrzeczeń spłacić zadłużenie zaciągnięte na industrializację, został zwyczajnie zamordowany.
      Czy „austriacka” szkoła ekonomiczna (epitet „austriacka” to oczywiście tylko eufemizm) twierdząca że „nie ma darmowego posiłku” wypowiada się w sprawie lichwy? Bo to jest chyba modelowy przykład darmowego posiłku. Pieniążki spływają w wyniku upływu czasu…

      Łatwo się zorientować jak wyglądać mogłaby Polska gdyby nie została zajęta przez ZSRR. W Jałcie Stalin wymienił z Churchillem i FDR Grecję na Polskę. To dlatego Grecja weszła w skład „Imperium Dobra”. Faszystowskie rządy i gospodarcza beznadzieja z upustem krwi w postaci emigracji, los Grecji po 1945 roku – zapewne to by się zdarzyło w Polsce. Sanacja bis. Można łatwo porównać z PRL.

      Like

      • “Gomułka raczej nie realizował koncepcji fizjokratów a tylko powtórzył politykę bolszewików realizowaną w latach 30-tych w ZSRR. Ta dekada to były lata radzieckiego cudu gospodarczego, radykalnej industrializacji kraju, i był on realizowany właśnie przez rolnictwo i eksport surowców. Rolnictwo wtedy modernizowano z rewolucyjnym zapałem, na czym potem CIA zbudowała mitologię, ale to osobna historia.”

        W blogu “Kto stworzył ZSRR” pisałem:

        To że rewolucję bolszewicką finansowała Wall Street, a później również mocno zaangażowała się w uprzemysłowienie Związku Radzieckiego, wiedziano już przed wojną. O tym pisze Adolf Nowaczyński w jednym ze swoich artykułów „USA – ZSRR” ze zbioru „Plewy i perły”, wydanego po raz pierwszy w 1934 roku. Obecnie udostępnił go Dom Wydawniczy „Ostoja” z Krzeszowic. Warto przytoczyć obszerne fragmenty tego artykułu. W jego początkowej części autor zastanawia się dlaczego Polska została potraktowana przez Amerykanów tak surowo, otrzymując cztery skromne pożyczki zawarte na bardzo ciężkich warunkach, pomimo że nigdy nie była wrogim dla Ameryki państwem.

        A jak w stosunku do naszych Sąsiadów? – pyta Nowaczyński. O tym szeroko pisze w swej drugiej już słynnej książce „German Crisis” mister R. Knickerbocker… 300 milionów inwestowali w przemyśle, 200 milionów w hipotekach, 300 w akcjach, 1920 milionów w długoterminowych, 800 milionów w krótkoterminowych i jeszcze tyle a tyle milionów w innych, dość, że w sumie 3 miliardy 620 milionów. Ostatnio jeszcze wieści, że J. Pierpont Morgan zaopiekował się firmą „Oppel”, fabrykującą 40 procent samochodów niemieckich przydatnych i w razie wojny… Słowo: „Lusitania” wykreślone jest z dykcjonarza niemiecko-amerykańskiego. W Genewie ręka w rękę.

        No a jak teraz wobec naszego wschodniego sąsiada?

        Tu przypomnieć należy, że my jesteśmy, jak wiadomo, tak zwanym przedmurzem cywilizacji (sic), przedmurzem czy bastionem kapitalizmu (Kohn by się uśmiał…).

        Otóż Stany Zjednoczone do grudnia r. 1933 nie uznały USRR ani de jure (caduco), ani de facto, i co jakiś czas o tym uroczyście zapewniają orbi et urbi. Toteż i zacny a wędrowny kapitał „międzynarodowy” czy nadnarodowy nie idzie tu tak prostą drogą, jak wprost do Niemiec, ale idzie do Londynu, dopiero z Londynu do Berlina, a z Berlina wylewa się struga złota do Sowietów. Natomiast całkiem jawnie idą i jadą do Sowietów ludzie, i to ludzie nie tuzinkowi, a ważni, najlepsi, wybrani, doborowi i twórcy. Można się o tym sporo nadowiadywać, przeglądając różne nowe publikacje i periodyki. W Berlinie wychodzi fundamentalny miesięcznik „Das neue Russland”, w Paryżu również kapitalny: Le Plan quinquenal de USSR. Specjalne numery wydało „Vu” nr 192 (prosowiecki) i „J’ai suis partout”(antysowiecki). Ze swego wojażu do Rosji zdał sprawę w świeżej książce znany polityk radykalny Pierre Dominique (Qui, mais Moscou!). Najważniejsze są atoli dwa dzieła sowieckich działaczy już tłumaczone pośpiesznie na angielski… i na niemiecki, tj. inżyniera sowieckiego N. Iljina: „Fünf Jahre die Welt verändern” oraz komisarza ludowego od finansów G. Grinki „Der Fünfjahrplan USSR”.

        Więc tedy Ameryka? nowa słowiańska Ameryka? przez lud i państwo w galopującym tempie z pomocą… Amerykanów stwarzane nowe Stany Zjednoczone słowiańsko-eurazyjskie.

        Czy tylko Amerykanów? Oczywiście, że nie. W samej Moskwie przebywa obecnie 30 000 cudzoziemców, nie 3 tysiące, a trzydzieści, Niemcy, Włosi, Szwedzi, Wiedeńczycy, Japończycy, Czesi itd. Ale po hotelach język angielski i narzecze amerykańskie najbardziej zadomowione.

        Antykapitalistycznemu państwu pomagają ze wszystkich sił hiperkapitalistyczne narody. W stosunkach handlowych są oczywiście ze wszystkimi. Dystrybucja zamówień i obstalunków idzie na wszystkie boki.

        Nie ma sensu cytować całości, bo blog jest dostępny i każdy zainteresowany może go sobie przeczytać .

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s