Konflikty

Ostatnio jakoś tak częściej zastanawiam się nad tą rzeczywistością i dochodzę do wniosku, że jest ona od początku do końca sztucznie kreowana. I nie chodzi mi tutaj bynajmniej o bieżące wydarzenia ostatniego roku. Chodzi mi o to, co dzieje się od początku tego naszego świata, od początku chrześcijaństwa. Skąd biorą się te wszystkie konflikty, wojny, powstania, zamieszki itp. Model dziejów opisany przez Hegla, a więc teza, antyteza i synteza, zdaje się mieć zastosowanie od początku. Dwa sprzeczne ze sobą poglądy, czy światopoglądy, ścierają się ze sobą i powstaje nowa rzeczywistość, czyli synteza. Skąd jednak biorą się te przeciwieństwa? Zawsze były państwa, które miały zapędy imperialistyczne. Takim było imperium Czyngis-chana. Ale były też Chiny, które przez wieki nie chciały mieć nic wspólnego ze światem zewnętrznym i odgrodziły się od niego murem. Naród, który uważał się za lepszy i predestynowany do panowania nad innymi narodami, robił to w sposób otwarty i często brutalny. Dzięki temu walka z nim była łatwiejsza, bo przeciwnik był znany i znane były jego zamiary. Jest jednak taki naród, który chce panować nad światem, ale chce to osiągnąć w zupełnie inny sposób, nie tak otwarcie, raczej skrycie i podstępem. Dlatego walka z nim jest bardzo trudna, tym bardziej, że naród ten żyje w rozproszeniu wśród innych narodów. I naród ten tworzy sztuczne konflikty, których ofiarami padają inni. On sam za każdym razem zyskuje.

Nie ma na świecie drugiego tak jątrzącego narodu jak Żydzi. Henryk Rolicki w swojej książce Zmierzch Izraela tak opisuje początek relacji Żydów z Rzymem:

»Jak przedtem hellenizm, tak teraz Rzym z początku odniósł się do żydów przyjaźnie. Wspomniałem już o tym, jak na rozkaz senatu rzymskiego musiał Antioch Wspaniały wycofać swe wojska z Egiptu. Potem znów państwo Machabejczyków cieszyło się opieką senatu rzymskiego. Szymon Machabejczyk wyprawia do Rzymu poselstwo z prośbą o przymierze i uzyskuje uroczyste oświadczenie senatu, że Judejczycy są jego sprzymierzeńcami (140 przed Chr.). W 7 lat później Hyrkan Machabejczyk wyprawia znów posłów do Rzymu i otrzymuje potężne poparcie przeciw Syrii (133 przed Chr.).

Na prośbę samych żydów mieszają się Rzymianie po raz pierwszy w sprawy wewnętrzne Judei. W r. 65 przed Chr. dwaj dowódcy Pompejusza, Scaurus i Gabinus zostają przez Arystobula Hasmonejczyka opłaceni, aby się wmieszali w jego spór o władzę z bratem Hyrkanem – Scaurus otrzymuje dwa miliony, Gabinus zaś półtora, jak nas o tym informuje żydowski historyk starożytny, Józef Flavius. Niebawem zwaśnieni bracia zwrócili się znowu wprost do samego Pompejusza, składając mu dary i prosząc o ich rozsądzenie.

Nagle ni stąd, ni zowąd Arystobul czyni zwrot i uderza na chwilowo kwaterujące w Judei wojska rzymskie. W rezultacie Pompejusz zdobywa po dłuższym oblężeniu Jerozolimę. Zwycięzca zachowuje się łaskawie, nie tyka nawet skarbca świątyni (61 przed Chr.).

Judea zachowała wprawdzie niezależność polityczną i samorząd, lecz pozostawała odtąd w stosunku pewnej zawisłości od Rzymu jako autonomiczna prowincja rzymska pod władzą żydowskich wielkorządców, czy prokuratorów rzymskich, czy też nawet jako państwo samodzielne pod władzą królów z dynastii herodiańskiej.

Rzym w swym postępowaniu wobec Judejczyków był od pierwszej chwili paraliżowany przez ich wpływy zakulisowe. Wspomniałem już o szerokim rozlaniu się fali dobrowolnej emigracji żydowskiej. Dwa szczególne skupienia, Aleksandria i Rzym, urastają w tym czasie do dużej potęgi. Kolonia żydowska w Rzymie powstała jeszcze wtedy, gdy Rzymianie nie znali żydów palestyńskich. Dopiero zdobycie Jerozolimy przez Pompejusza i uprowadzenie do Rzymu w triumfie więźniów żydowskich dało gminie żydowskiej w stolicy świata odpowiednie kierownictwo.

Na żydowskiej gminie w Rzymie opiera się Juliusz Cezar w swej walce o dyktaturę. Siedzi po uszy w długach i od bankierów zależy. Toteż całe życie jest wiernym przyjacielem Izraela. Zadając pierwszy cios śmiertelny rzymskiej rzeczypospolitej, zdobywa sobie na skrzydłach judaizmu tak przereklamowane miejsce w historii.

Gdy wojska Pompejusza pod wodzą Krassusa poniosły klęskę w wojnie z Partami (Persami), wybuchło powstanie w Judei, zakończone rozgromieniem wojsk judzkich. W tym czasie Cezar w Rzymie wypuszcza na wolność Arystobula Hasmonejczyka, tego samego, który przedtem zaatakował zdradziecko wojska rzymskie. Toteż w walce z Pompejuszem całe żydostwo popiera Cezara, a senat pod jego dyktandem ogłasza ich za przyjaciół i sojuszników narodu rzymskiego. Żydzi aleksandryjscy otrzymują od Cezara potwierdzenie wszelkich swobód obywatelskich i własną jurysdykcję pod władzą arabarchy. Żydzi w małej Azji dostają prawa obywatelskie, a nadto przywilej swobodnego odbywania zebrań, w odróżnieniu od reszty mieszkańców. Wszystkim żydom poza Palestyną specjalny edykt cezara zezwala na wysyłanie złota do Jerozolimy. Żydzi w Rzymie mają odeń prawo stowarzyszania się i zgromadzeń, choć wszystkim rdzennym Rzymianom dyktator odebrał tę wolność.

Nic dziwnego, że po zgonie dyktatora Judejczycy rzymscy do tego stopnia nie mogli się w żalu utulić, iż przez kilka nocy z kolei u mogiły jego płakali. Później znowu sojusznikiem żydów był Oktawian, podczas gdy przeciwnik jego Antoniusz, uchodził za ich wroga.

Antoniusz, władając na wschodzie, wprowadza na tron Judei Heroda, przedstawiciela kierunku hellenistyczno-aleksandryjskiego wśród żydów. Żydzi „pobożni” stawiają opór i Herod decyduje się siłą zbrojną na własnych ziomkach zdobywać Jerozolimę.

Zwycięstwo Oktawiana nad Antoniuszem, odniesione przy poparciu żydostwa, przynosi żydom nowe swobody i przywileje w Aleksandrii, Rzymie i Azji Mniejszej. Herod przed upadkiem Antoniusza przechodzi oczywiście na stronę silniejszego i otrzymuje od Oktawiana potwierdzenie swego królestwa. Upamiętnia swe rządy wspaniałą rozbudową świątyni jerozolimskiej.

Nienawiść faryzeuszów do taktyki hellenistów posunęła się aż tak daleko, że po jego śmierci wysłali do Oktawiana deputację, by go poprosić o pozbawienie Judei niepodległości i wcielenie jej do Syrii w charakterze rzymskiej prowincji z zachowaniem samorządu. Pięćdziesięciu najprzedniejszych mężów Judei wchodziło w skład deputacji, a cała rzymska kolonia żydowska orędowała za jej życzeniem. Mimo to jednak Oktawian nie ustąpił i zachował Judei niepodległość. Czy przyjaźń dla żydów aż tak mu wrosła w serce, że na przekór ich żądaniom uszczęśliwił ich nadal niepodległym państwem? A może właśnie bał się iść na rękę tym właśnie, którzy żądali wcielenia Palestyny do państwa rzymskiego, a równocześnie podziemnie patronowali spiskom i rewolucji? Po kilku latach jednak faryzeusze postawili na swoim i Judea stała się prowincją rzymską (6 po Chr.).

Opowieść, jakoby Rzym pozbawił żydów niepodległego państwa, jest więc historyczną legendą. To właśnie przedstawiciel Rzymu bronił przed nimi bezskutecznie przez kilka lat niepodległości Judei, a odebranie jej niepodległości było koncesją dla faryzeuszów.

Partia antyhellenistyczna opierała się na tajnych związkach, przede wszystkim na „pobożnych” (Asydejczykach, chassidim), których zewnętrzną przesłoną byli faryzeusze. Za Heroda odłam skrajny „pobożnych” organizuje się w związki „zelotów” czyli żarliwców; na czele ich staje Juda Galilejczyk. Są to organizacje partyzanckiej walki zbrojnej z Rzymianami, a na zewnątrz ukrywają się pod hasłami republikańskimi (przeciw dynastii Herodiadów).

Zeloci są właściwymi inicjatorami zbrojnych powstań żydowskich. Oni starają się przeszkodzić gwałtem zarządzonemu przez Rzym spisowi ludności. Utrzymują najściślejsze stosunki z żydami babilońskimi, którzy pod osłoną rządów Partów (Persów) mogą bezkarnie podżegać do nienawistnych wystąpień przeciw Rzymowi. Wszak Rzym z Partami był w ustawicznej wojnie.

Wrzenie podziemne wzrasta. Jak zwykle w ugrupowaniach tajnych i skrajnych odrywa się od zelotów jeszcze skrajniejsze skrzydło, „sykariusze”. Trudnią się oni po prostu bandytyzmem i sianiem anarchii w kraju; jednakowoż celem ich jest wywołanie „ruchawki” rewolucyjnej.

Żydzi w stosunku do Rzymian i Greków są stroną napadającą. Uderzają podstępnie, z ukrycia, jak właśnie ci sykariusze, albo tam gdzie czują się w przewadze. Sykariusze nadają stopniowo kierunek taktyce „zelotów”. Zaczynają od pogromu Samarytan.

Rewolucjoniści nie ograniczają swej działalności do Palestyny. W Cezarei za Nerona uderzają nagle na ludność grecką, lecz zostają odparci. W Aleksandrii powiodło się im gorzej, bo w odwecie za napad żydów na ludność nieżydowską namiestnik cesarski Tyberiusz Aleksander kazał legionom uderzyć na dzielnice żydowskie i sprawił rzeź.

Ernest Renan (żyd) w swej „Historii Izraela” pisze z całą słusznością: „Antysemityzm nie jest wynalazkiem naszych czasów i nigdy nie był bardziej płomienny, jak w ostatnim wieku przed naszą erą… W Aleksandrii, w Antiochii, w Małej Azji, w Cyrenajce, w Damaszku walka między żydami a nieżydami była rzeczą stałą. Rozpoczyna się czas nienawiści religijnych i nie można zaprzeczyć, że te objawy nienawiści były zazwyczaj prowokowane przez żydów”.

Gdy więc Neron, ulegając naciskowi opinii, pozbawił w końcu żydów praw obywatelskich, to wybuch powstania w Judei stał się iskrą, rzuconą lekkomyślnie na prochy. Również wódz wojsk rzymskich, Tytus, inspirowany przez swoją kochankę, żydowską księżniczkę Berenikę, która nie odstępowała od jego boku podczas kampanii, musiał jednak ulec nastrojowi swoich żołnierzy i rzymskiej racji stanu.

Wódz rzymski przy oblężeniu Jerozolimy za podszeptem Bereniki każe oszczędzać świątynię, nie może jednak powstrzymać swych żołnierzy w czasie zwycięskiego szturmu i rzucona ręką nieznanego sprawcy żagiew płonąca wpada do świątyni, a triumfujące szeregi, wbrew osobistej interwencji Tytusa niecą w niej pożar. Jerozolima obrócona została w kupę gruzów.

Odtąd cały Izrael zaprzysiągł Rzymowi wiekuistą nienawiść. Rzymowi w każdym czasie i w każdej postaci. Ta nienawiść i chęć zemsty stała się odtąd dla Izraela istotnym składnikiem jego religii politycznej.«

Henryk Rolicki w swojej książce opierał się przeważnie na opracowaniach żydowskich historyków, więc niczego nie wymyślał. W zasadzie ten powyższy cytat w zupełności wystarcza, by uświadomić sobie, czym jest żydowska natura, jak oni działają. Nie było możliwości, by Rzym zadowolił Żydów. Skoro oni dzielą się na niby wrogie sobie stronnictwa, z których jedno chce niepodległości od Rzymu, a drugie – wprost przeciwnie, to musi dojść do konfliktu. Wystarczy byle jaki powód, by wzniecić powstanie czy wojnę. No bo przecież spis ludności, to nie jest powód do wywoływania powstania. A skoro im się nie podobał spis, to po co godzili się na uzależnienie od Rzymu. Tak wygląda logika żydowska i nie ma takiego, który by ich zadowolił. Po to ona właśnie taka jest. I obecnie jest tak samo. To oni uraczyli nas tą „pandemią” i to oni organizują te wszystkie protesty.

Żydzi nie mieli powodu, by pałać nienawiścią do Rzymu, więc musieli taki powód stworzyć. Imperium Rzymskie zostało w dużym stopniu zbudowane w oparciu o wojsko, o sprawne i zdyscyplinowane wojsko. Bez tego nie ma mowy o podbojach i utrzymaniu w ryzach ludności zamieszkującej zdobyte tereny. Czy możliwe jest więc, że żołnierze rzymscy w trakcie zdobywania Jerozolimy okazali się tak niezdyscyplinowani? Dlaczego w 61 r. p.n.e. Pompejusz, po zdobyciu Jerozolimy, nawet nie tknął jej skarbca, a żołnierze okazali się zdyscyplinowani? A w 70 r. n.e. było inaczej? Ktoś podrzucił płonącą żagiew, a żołnierze wzniecają pożar. A gdyby tego nie zrobili, to nie byłoby powodu do nienawiści. A może ktoś postarał się, by taki powód był. Po tym, czego Żydzi dokonali wcześniej, nie można wykluczyć, że to oni sami podpalili tę świątynię. Jej unicestwienie to był faktyczny koniec państwa żydowskiego w Palestynie i tamtejsi Żydzi rozproszyli się po świecie. Życie w diasporze to chyba jedyny dla nich stan do przyjęcia, stan, w którym w pełni mogą żerować na innych nacjach.

Może tak miało być. Wszak 70 lat wcześniej pojawił się mesjasz, który głosił zupełnie nową religię, którą należało rozpowszechnić wszędzie, gdzie się dało, zaczynając od Rzymu. Trzeba było też ją w pełni kontrolować i nienawidzić jej wyznawców. Nowa religia była skierowana do ubogich, których Żydzi również chcieli sobie podporządkować. I niby stąd konflikt, jak również z powodu różnic „ideologicznych”. Według tej religii Bóg objawia się w trzech postaciach: Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Człowiek posiada duszę, która jest nieśmiertelna. To tylko niektóre z dogmatów tej nowej religii. Wraz z nią pojawiły się sekty, które je podważały. Najważniejszą z nich w tym początkowym okresie był arianizm. Henryk Rolicki tak o niej pisze:

»Teza ariańska była przekreśleniem pojęcia Trójcy i zwrotem w kierunku judaistycznie pojętego monoteizmu, który wzdragał się przed przyznaniem Chrystusowi Boskości, a godził się co najwyżej na przyznanie mu roli proroka lub Mesjasza, to jest człowieka, objawiającego wolę Boga. Te próby pogodzenia chrześcijaństwa z odmówieniem Chrystusowi Boskości miały miejsce przed powstaniem arianizmu.

Sam Ariusz, kapłan z Aleksandrii, sprawca rozłamu w Kościele, pochodził z Cyrenajki (dzisiejszy Trypolis), a więc z kraju, w którym ludność żydowska stanowiła przeważającą większość. Epifaniusz, pisarz prawosławny XVII w. tak opisywał Ariusza: „Ariusz miał wszystkie przymioty węża niebezpiecznego, a powierzchowność tak układną, że dzięki niej snadnie uwodził ludzi prostodusznych i łatwowiernych”.

Rozłam w Kościele, wywołany przez arianizm, wstrząsnął Kościołem głęboko, nie mniej niż reformacja w tysiąc lat później. Całe stulecia wypełniły walki zbrojne o religię, podczas których arianie zdobywali kościoły i zdzierali wizerunki i obrazy. W tym obrazoburstwie przejawił się znowu widoczny wpływ judaizmu, zakazującego – jak wiadomo – plastycznego przedstawiania Jehowy i ludzi. Dlatego przecież sztandary z wizerunkiem cesarzy rzymskich były obrazą wierzeń żydowskich i grzeczne hufce rzymskie omijały na ogół Judeę, aby wizerunkami nie drażnić ludności.

Arianizmowi przypadła smutna rola polityczna w upadku cesarstwa rzymskiego. Wszak Rzym za Konstantyna, poszukując za wszelką cenę ostoi w jedności religijnej, zdecydował oprzeć się na chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo miało państwu dodać sił w rozpaczliwej walce z najazdami barbarzyńców, z tzw. wędrówką ludów. I wtedy właśnie jakieś ciemne siły rozdzierają jedność chrześcijaństwa.

Zdawał sobie sprawę z doniosłości tej groźby cesarz Konstantyn, gdy osobiście brał udział w soborze nicejskim, mającym rozstrzygnąć spór (325 r. po Chr.). Wystosował nawet list do obu stron, w którym pisał: „Powróćcie mi dnie spokojne i noce od trosk wolne… Jak długo bowiem naród Boży pozostanie rozdzielony walką zbyteczną, a zgubną, ja nie będę mógł się uspokoić”.

Sobór potępił doktrynę Ariusza, lecz ten nie ugiął się i zorganizował potężne odszczepieństwo. Sam Konstantyn chwiał się na obie strony i raz popierał prawowiernych chrześcijan, to znowu pod koniec życia wziął stronę arian. Po nim cesarze jedni stali przy Kościele, to znów inni byli arianami. Zwłaszcza ludy barbarzyńskie, które osiedlały się na terytoriach cesarstwa, jak Gotowie, Wandale przyjmowały arianizm.

Cesarz Teodozjusz Wielki stanął po stronie Kościoła, lecz nie zdołał stłumić arianizmu. „Można było mieć nadzieję, że triumf chrześcijaństwa da w wyniku ustalenie jedności moralnej i religijnej cesarstwa. Powstanie i wspaniałe powodzenie, jakie miała herezja ariańska, zniszczyły tę nadzieję”. – Leon Homo, L’empire romain.

Chrześcijaństwo i cesarstwo rzymskie, oba znienawidzone przez żydów, za jednym zamachem otrzymały cios potężny. I gdziekolwiek odtąd przyjrzymy się panowaniu arian, są oni zdecydowanie przyjaciółmi żydów. Arianizm przetrwał aż do VI w. po Chrystusie.«

A więc mamy konflikt: czy można przedstawiać Boga na obrazach, czy – nie. Można by zapytać: a co w tym jest złego? Może więc wypada pójść o krok dalej. Wypada i wypada zacytować fragment z monumentalnego dzieła E.H. Gombricha O sztuce:

»O wiele trudniejsza i bardziej złożona okazała się dekoracja bazylik, gdyż pojawił się tu problem rzeźby lub obrazu i jego funkcji w kulcie religijnym. Sprawa ta wywołała bardzo gwałtowne spory. Wszyscy niemal chrześcijanie byli zgodni co do jednego: zakazu ustawiania posągów w domu Bożym. Rzeźby zbyt przypominały bożki i pogańskie idole potępione w Biblii. Umieszczenie na ołtarzu posągu Boga lub jednego ze świętych wydawało się niedopuszczalne. W jaki sposób mieliby nieszczęśni poganie, których dopiero co nawrócono na nową wiarę, pojąć różnicę między starymi wierzeniami a religią chrześcijańską, gdyby tego rodzaju wizerunki oglądali w kościołach? Mogliby uznać, iż taka statua rzeczywiście „przedstawia” Boga, tak jak rzeźba Fidiasza w powszechnym mniemaniu wyobrażała Zeusa. Wówczas zrozumienie idei jedynego, wszechmogącego i niewidzialnego Boga, na którego podobieństwo zostaliśmy stworzeni, byłoby dla nich jeszcze trudniejsze. Chociażby wszyscy gorliwi chrześcijanie wyrazili sprzeciw wobec monumentalnych posągów o wyglądzie człowieka, ich koncepcje na temat malarstwa religijnego różniły się zdecydowanie. Niektórzy uznali obrazy za użyteczne, gdyż przywoływały w pamięci wiernych nauki, jakie otrzymali, i ożywiały w wyobraźni epizody z życia świętych. Taka opinia panowała przede wszystkim w łacińskiej, zachodniej części rzymskiego imperium. Postawę tę reprezentował też żyjący pod koniec VI w. n.e. papież Grzegorz Wielki. Przeciwnikom malarstwa przypominał, że wielu członków Kościoła nie potrafi czytać, ani pisać i że do celów edukacyjnych wyobrażenia plastyczne są bardzo użyteczne. „Obraz jest bowiem tym dla ludzi prostych, czym pismo dla ludzi umiejących czytać”, podkreślał.«

Tak więc można, według chrześcijan, przedstawiać Boga na obrazach, ale rzeźbić nie można. Kościoły wschodnie idą o krok dalej, bo według nich można malować Boga, ale tylko w określony sposób. Jedni twierdzą, że nie wolno w żaden sposób przedstawiać wizerunku Boga, inni – że można na obrazach, jeszcze inni, że można, ale tylko w określony sposób. I jest to przedmiotem sporów, wrogości i agresji. Czy to już dom wariatów? Jakoś trzeba było podzielić tych ludzi, by skakali sobie do oczu i spierali się o sprawy zupełnie bez znaczenia. Różnice religijne i wyznaniowe dzielą ludzi jeszcze bardziej niż polityka.

Źródło grafiki: Wikipedia.

W 476 roku n.e. upada cesarstwo zachodniorzymskie. W latach 481-814 rozwija się Imperium Franków. Ten okres, od V do IX wieku, to tzw. wieki ciemne. Tak go nazwano ze względu na niewielką ilość zachowanych informacji. Jakoś tak dziwnie się stało, że zniknęli arianie. Według Rolickiego w VI wieku. Zajmowali taki wielki obszar i rozpłynęli się. A może musieli zniknąć na pewien czas. W 732 roku Karol Młot w bitwie pod Poitiers pokonuje Arabów nasłanych przez Żydów. Chyba ci ostatni nie wysyłaliby Arabów na arian, tak im przecież bliskich ideowo. W 800 roku Karol Wielki otrzymuje z rąk papieża Leona III tytuł cesarza rzymskiego. Po jego śmierci w 814 roku jego imperium rozpada się. Następuje okres rozwoju Kościoła katolickiego. Świadczą o tym imponujące katedry średniowieczne. Najwyraźniej Żydzi pozwolili, by „przeciwnik” nabrał siły do dalszej walki.

Ruch rewolucyjno-religijny wybucha na wielką skalę pod koniec XII wieku w południowej Francji. Pojawia się tam sekta waldensów, czyli albigensów. Południowa Francja nie była jeszcze wtedy częścią królestwa francuskiego, lecz stanowiła dzierżawy kilku drobnych władców, wśród których wyróżniali się hrabiowie Tuluzy. Żydzi w południowej Francji mieli duży wpływ na ludność i byli dopuszczani do urzędów, podobnie jak w sąsiedniej Hiszpanii. Mieli tam też swoje uczelnie talmudyczne.

Nauka albigensów dotarła ze wschodu, jako sekta manichejczyków, pochodzących z pierwszych wieków chrześcijaństwa i wywodzących się od Manesa z Aleksandrii, który prawdopodobnie był Żydem. Posiadali oni dwa biskupstwa w Tuluzie i w Albi. I stąd ich nazwa. Feliksa Eger w książce Historia towarzystw tajnych tak opisuje tę sektę:

»W III wieku powstał manicheizm. Twórcą nauki tej był Manes lub Manicheusz pochodzący z Persji, a według Efraima, z Chaldei. Dzieckiem będąc, kupiony został jako niewolnik przez bogatą wdowę z Ktezifonu w Babilonie. Wdowa upodobała sobie chłopczynę, wychowała go jakby własnego syna, obdarzyła wolnością i pozostawiła mu cały swój majątek. Wraz z innymi odziedziczonymi przedmiotami dostała mu się księga, którą przeczytał, przetłumaczył i poczyniwszy w niej pewne zmiany podał za swoją. Odtąd zaczął wykładać przyswojone teorie, a zmieniwszy imię Kurbikusa na Manesa, ogłosił się Parakletem (Duchem św.), przyobiecanym przez Jezusa Chrystusa. W swoim systemie religijnym Manes wyłożył jaśniej naukę o dwóch początkach: światłości i ciemności, będącej podstawą gnostycyzmu, z którym zapoznali go magowie Persji. Manichejczycy czcili gwiazdy i słońce, nie tylko jako symbol światłości wiecznej, ale jako materię Boga samego. Potępiali wszelkie prawo, wszelką władzę, jako dzieło złego początku… Napadali stanowczo na prawo własności i nauczali według świadectwa św. Epifaniusza i św. Augustyna, że nie można mieć żadnej własności, ani domu, ani pola, ani czegokolwiek innego… Mosheim, pisarz protestancki, twierdzi, że i magia wchodziła w zakres manicheizmu, jako konieczny wynik wiary w dwojaki początek.

Manichejczycy dzielili się na trzy kategorie: słuchaczy, czyli wierzących, wybranych i doskonałych. Do jakiejkolwiek należał kto kategorii, zobowiązywał się zachować sekret przysięgą, której złamać pod żadnym pozorem nie było wolno. Prawo pozwalało nawet krzywoprzysięstwem wyłamać się od zdradzenia tajemnicy. Poznawali się manichejczycy między sobą jako dzieci światłości po pewnych znakach, wyrazach, hasłach, dotknięciu rąk lub łona… S. Leon tak się o nich wyraża: Prawem ich – łakomstwo, religią – szatan, ofiarą – czyny bezecne. „Uczniowie Manesa, pisze B. Redares, rozszerzyli naukę swą na całym Wschodzie; gnostycy, kopci i inne sekty Egiptu i Asyrii złączyły się z nimi i utworzyły jedno stowarzyszenie religijne”.«

Albigensi rozwydrzyli się do tego stopnia i stali się tak groźni dla porządku społecznego, że papież Innocenty III ogłosił przeciw nim krucjatę w 1208 roku. Walka z nimi, pod wodzą Szymona de Montfort, toczyła się przez kilkanaście lat. Sobór w Tuluzie w roku 1229 ustanowił sądy inkwizycyjne przeciw członkom tego tajnego związku. Główną rolę w tych sądach odegrał zakon dominikanów. Inkwizycja zwróciła się też przeciw Żydom, którzy byli inspiratorami i organizatorami kacerstwa, czyli odstępstwa od kościoła rzymskokatolickiego.

Po wypędzeniu z południowej Francji sekta ta przeniosła się do Niderlandów jako sekta beghardów. Pojawiła się też ona we Francji, Niemczech i Anglii. We Flandrii, jako beghardzi, wywołali zbrojne powstanie w 1358 roku. We Francji działali jako „bracia i siostry wolnego ducha”, w Anglii jako lollhardzi, we Włoszech jako „bracia apostolscy”, w Czechach jako husyci. W Anglii w 1381 roku lollhardzi wywołali krwawy bunt chłopski. Powstańcy zdobyli nawet Londyn i zamordowali arcybiskupa.

Jednak najgroźniejszy dla Kościoła i porządku społecznego wybuch miał miejsce w Czechach. Henryk Rolicki tak to opisuje:

»Po spaleniu Husa na stosie organizacje beghardów w Czechach, odtąd zwane husyckimi, rozpadły się na kilka ugrupowań, z których najskrajniejszym byli taboryci, sekta jawnie komunistyczna. Założyła ona miasto na pagórku na rzeką Łuźnicą i w języku Starego Testamentu nazwała je Tabor. Mieszkańcy Taboru byli znowu przeważnie tkaczami. Taboryci głosili, że sam Bóg (Jehowa Starego Testamentu) ma królować nad ludźmi, zaś ludowi (Izraelowi Starego Testamentu) należy oddać władzę na ziemi. Domagali się zburzenia kościołów i zniesienia władzy monarchicznej, ceł i podatków i na cztery niemal wieki przed rewolucją francuską szermowali hasłem równości. Znieśli również u siebie własność prywatną i wprowadzili wspólność kobiet, proklamując zniesienie rodziny.«

To wszystko działo się w czasie gdy Kościół katolicki był najsłabszy. Był to więc moment, w którym można było go całkowicie zniszczyć, gdyby Żydom faktycznie o to chodziło, ale chyba nie chodziło. Zupełnie jak po upadku Rzymu, gdy arianie opanowali całą jego zachodnią cześć. Zostali jednak usunięci. Henryk Rolicki tak to opisuje:

»Jest rzeczą godną uwagi, że wybuch ruchów reformatorskich ma miejsce wówczas, gdy stan rozprzężenia w Kościele katolickim ma się już ku końcowi. Ruch Wycleffa i husytyzm, który wystąpił w czasie najdalej posuniętego rozkładu w Kościele, znajdującego wyraz w tzw. schizmie zachodniej i w równoczesnym panowaniu dwóch lub trzech papieży, nie wstrząsnął podwalinami organizacji kościelnej, podczas gdy wystąpienia Lutra i Zwingliego, przypadające na okres, w którym Kościół odzyskiwał już swą wartość moralną i organizacyjną, doprowadziły do zupełnego rozłamu w świecie chrześcijańskim.

„Gdyby ruch reformacyjny był rzeczywiście skutkiem oburzenia moralnego na zgniliznę papiestwa, jak w nas wmawiają ideologiczni dziejopisarze protestantyzmu, to ruch Wycleffa właśnie w czasie schizmy powinien był rozwinąć się najszerzej, gdyż wtedy papiestwo upadło najniżej pod względem moralnym”. – Karol Kautsky, Historia komunizmu.

A tymczasem generalny atak na Rzym i jego powagę moralną został wykonany i przeprowadzony skutecznie z górą w sto lat później, gdy tymczasem na terenie Hiszpanii zaszły wypadki, stawiające żydostwo w położeniu tragicznym. Rozwijający się ruch reformacyjny obniżał powagę katolicyzmu i chrześcijaństwa w ogóle, a tym samym dyskredytował moralnie inkwizycję, był więc żydom niezmiernie na rękę. Czy trudno przypuścić, że maczali w tym palce?«

Reformację poprzedza ruch humanistyczny, który stanowi swego rodzaju przygotowanie ideologiczne. Rolicki tak o nim pisze:

»Już od XIII wieku rozwija się we Włoszech prąd humanizmu, nawiązujący ideologicznie do spuścizny świata starożytnego. Upadek Konstantynopola w r. 1453 i ucieczka uczonych bizantyńskich do Włoch, podsyca ten prąd, dzięki odkryciu rękopisów starożytnych. Humanizm staje się ruchem propagującym indywidualizm, a więc usposabiającym jednostkę niechętnie w stosunku do jakichkolwiek więzów karności społecznej czy religijnej.

Liczni marrani, uciekający z Hiszpanii przed inkwizycją, znajdowali dostęp do życia umysłowego we Włoszech, a od wypędzenia z Hiszpanii także żydzi. Występują oni pod imionami i nazwiskami włoskimi, przeinaczonymi z hebrajskiego tak dalece, że trzeba głębokich studiów, by odnaleźć w danym imieniu włoskim dawne hebrajskie brzmienie.

Ruch humanistyczny do ostrości doprowadził konflikt pomiędzy wiedzą i wiarą. Wykazując, że postępy wiedzy godzą w dogmatykę katolicką, osłabił autorytet Kościoła i starał się religię zepchnąć na teren pozarozumowy, a więc pozbawić podpory, jaką jej dawała średniowieczna filozofia scholastyczna. Powoli stawał na gruncie wolności myślenia w zakresie religijnym, dając podstawy umysłowe reformacji, a później w XVII i XVIII wieku racjonalizmowi i tzw. religii naturalnej lóż wolnomularskich.

Ciekawe, że te ogniska uczonych, indywidualistów i intelektualistów, były również kołami, w których zajmowano się astrologią, a nawet magią. Astrologami byli w przeważającej większości żydzi, którzy tę wiedzę tajemną przynieśli z Azji. Na dworach panujących i magnatów, w kołach uczonych astrologowie odgrywają rolę doniosłą i od ich horoskopów zależały często decyzje pierwszorzędnej wagi.

I tak, jak później w lożach wolnomularskich XVIII w., tak i teraz kult rozumu i wiedzy idzie ramię w ramię z wiarą w zabobony, gusła i obrzędy magiczne.«

Po co to wszystko? Czy rzeczywiście spory o wizerunek Boga, czy jego brak, są tak ważne dla przeciętnego człowieka? Czy to, że Bóg występuje pod jedną postacią, czy – w trzech, jest powodem do sporów i kłótni? Czy to, że ktoś zadowala się dogmatami, a inny sam chce czytać i interpretować Biblię, ma jakieś znaczenie? Przecież większość z tych, którzy czytają Biblię i tak nic z tego nie rozumie. Co to ma za znaczenie dla zwykłego człowieka? Jego celem na tym świecie jest spłodzenie potomstwa, jego wychowanie, bycie użytecznym, poprzez swoją pracę, dla innych i to wszystko. Po co skakać sobie do oczu i nienawidzić innych tylko dlatego, że ktoś inny ma inny system wartości, czy jest innego wyznania czy religii. Dlaczego ktoś, kto uważa się za racjonalistę, uważa wierzących za zacofanych, a sam jednocześnie wierzy w gusła, magię, astrologię? Dom wariatów? Wariaci są na wolności, a normalni w szpitalach psychiatrycznych. Chyba nie ma w tym wielkiej przesady? Może trochę, ale chyba nie za dużo.

2 thoughts on “Konflikty

  1. ” Tak wygląda logika żydowska i nie ma takiego, który by ich zadowolił. ” –

    – przerzucę taką konwersacją :

    / Narusza pani prawo propagując idee komunistyczne, a to jest ścigane na terytorium RP.

    odp. ( trzeciej osoby ) : ” Ściganie komunistycznej idei jest antysemityzmem.”

    Reakcja ( na to ściganie ) : @gravis ban za antysemityzm

    Rzeczywiście trudno za nimi trafić … chociaż domyślać możemy się za co ten ban – nie nada kojarzyć komunizmu z Żydami.

    ps. w międzyczasie przerzucam kanały zach. tivi – można rzygać tym C-19 🙂

    Like

  2. “…nie nada kojarzyć komunizmu z Żydami.”

    Gdyby tylko komunizmu, to nie byłoby jeszcze tak źle. A liberalizm, wolny rynek, kapitalizm i co tam kto jeszcze sobie wymyśli. Wszędzie oni. Dla podparcia ideologii wolnego rynku wykorzystali ewolucję: walka o byt, przeżywa najlepiej dostosowany. Tylko że najpierw był ten ich wolny rynek, a później dopasowali interpretację zjawisk przyrodniczych do “praw wolnego rynku”.

    A z tym C-19 to norma, to ma działać na podświadomość i działa. Ja już powoli wyłączam się ze śledzenia ich informacji.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s