Czerwiec ’76

Jest takie powiedzenie, że dużo musi się zmienić, żeby nic nie zmieniło się. Ono oczywiście niewiele znaczy, jeśli nie zostanie poparte odpowiednim przykładem. To trochę jak z tym chińskim przysłowiem, że jeden rysunek jest więcej wart niż 1000 słów. Po tragicznych wydarzeniach na Wybrzeżu w 1970 roku wydawało się, że nastąpiła radykalna zmiana. Przyszła nowa ekipa, „otwarta na świat”. Nowy przywódca, z większą ogładą. To jedno akurat było prawdą. Gierek był wyjątkowy w naszej powojennej historii, bo jako jedyny znał języki zachodnie. Podobno biegle mówił po francusku. Znał również flamandzki, choć nie tak dobrze jak francuski. Dla naszych prezydentów po 1989 roku rzecz nie do przeskoczenia – dla wszystkich bez wyjątku. Niemniej jednak dla przeciętnego obywatela PRL-u niewielkie to było pocieszenie, pomijając już fakt, że większość i tak o tym nie wiedziała.

Żeby opisać jakąś rzeczywistość, prawdziwą czy wykreowaną, należy zebrać odpowiednie fakty i spróbować wyciągnąć z niej jakieś wnioski. Cóż więc takiego wydarzyło się w czerwcu 1976 roku? W czerwcu 1976 nastąpiła „powtórka z rozrywki” z grudnia 1970 roku. Według Wikipedii przebieg wydarzeń wyglądał tak:

„Władze komunistyczne od początku liczyły się z masowymi wystąpieniami ludności, niezadowolonej z drakońskich podwyżek cen, o czym może świadczyć wczesne przygotowanie sztabu ćwiczeń Lato 76, na czele którego stanął wiceminister MSW i szef SB generał Bogusław Stachura. Typowano, iż zamieszki mogą wystąpić w Warszawie, Gdańsku, Szczecinie, Krakowie oraz na Śląsku. Plany te nie uwzględniały Radomia, do którego 25 czerwca skierowano jedynie 75 funkcjonariuszy ZOMO. Rozpoczęto tworzenie w komendach wojewódzkich MO specjalnych grup śledczych, których zadaniem była inwigilacja potencjalnych inspiratorów wystąpień. Wprowadzono tryb przyspieszony w postępowaniu przed sądami i kolegiami do spraw wykroczeń, przygotowano wolne miejsca w aresztach. 23 czerwca w przeddzień wystąpienia Jaroszewicza podniesiono gotowość bojową jednostek podległych MSW, rozpoczęła się właściwa faza Operacji Lato 1976.”

W tym miejscu wypada zadać sobie pytanie: Skąd władze wiedziały, że będą protesty i protestujący będą zachowywać się agresywnie?

»24 czerwca – transmisja na żywo przemówienia premiera Piotra Jaroszewicza i ogłoszenie podwyżek („nowych cen”).

25 czerwca – treść przemówienia pojawia się w prasie. Strajkuje 97 zakładów, m.in w Radomiu, Ursusie i Płocku. Rząd PRL ukrył przed opinią publiczną fakt wybuchu zamieszek, nazywając je „drobnymi, chuligańskimi wybrykami”. Mimo to, szybko wycofał się z zapowiadanych podwyżek, w lęku przed rozszerzeniem się protestów na cały kraj i zaproponował rozpoczęcie „szerokich konsultacji społecznych na temat podwyżek cen i trudnościach w zaopatrzeniu”. Równolegle przeprowadzono szybką, brutalną pacyfikację strajków, nadal utrzymując, że były to tylko chuligańskie wybryki. W Radomiu okradziono i zdemolowano ponad 100 sklepów. W Ursusie zatrzymano pociąg “Opolanin” prowadzony lokomotywą EP05-22, rozkręcono także szyny na międzynarodowej linii kolejowej. Oddziały Milicji były celowo nie wyposażone w broń palną. Edward Gierek wydał zalecenia traktujące użycie milicji przeciwko robotnikom jako ostateczność. Tak też się stało, zwlekano z użyciem ZOMO do chwili, aż podpalono KW i grabież sklepów stała się faktem.

26–30 czerwca – wydarzenia radomskie – rozszerzenie się strajków na wszystkie zakłady państwowe w Radomiu w odpowiedzi na brutalne pacyfikacje i aresztowania organizatorów pierwszych strajków. Władze lokalne ogłaszają stan wyjątkowy i czasowo zamykają wszystkie zakłady. W efekcie na ulice wychodzą zrewoltowane tłumy mieszkańców miasta, łącznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, które dokonują m.in. podpalenia budynku komitetu wojewódzkiego PZPR. Miasto zostaje całkowicie spacyfikowane przez liczne oddziały ZOMO, z użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych. Skala aresztowań osiąga znaczne rozmiary. Aresztowanych poddaje się m.in. torturom polegającym na przechodzeniu przez szpaler milicjantów tłukących aresztanta pałkami, znanej jako „ścieżka zdrowia”. Edward Gierek dowiedziawszy się o tego typu praktykach nakazał natychmiastowe ich zaprzestanie. Równolegle, w całym kraju narasta oficjalna propaganda nazywająca uparcie protestującą ludność miasta – chuliganami i wichrzycielami, organizowane są „spontaniczne” wiece protestacyjne przeciw działaniom „radomskich warchołów”.

Według raportu sporządzonego przez MSW na potrzeby Biura Politycznego na terenie 12 województw zastrajkowało 112 zakładów, w strajkach uczestniczyło ponad 80 tysięcy osób (w tym 20 800 w Radomiu i 14 200 w Ursusie). Dramatyczny los spotkał także robotników, którzy protestowali w mniejszych zakładach pracy na prowincji. Tutaj najczęściej nie docierali emisariusze Komitetu Obrony Robotników, o represjonowanych nie mówiło się w rozgłośni Wolna Europa, a częściowa rehabilitacja nastąpiła w 1981lub później.«

Wikipedia pisze o drakońskich podwyżkach cen. Według niej wynosiły one średnio 70%. Istotnie – były one wyższe niż w 1970 roku. Mięso i ryby zdrożały o 70%, nabiał 64%, ryż 150%, cukier 90%. Portal historyczny DZIEJE.PL tak opisuje przebieg tamtych wydarzeń:

„W Radomiu, Ursusie i Płocku doszło do pochodów i demonstracji, zakończonych starciami z MO, a w przypadku Radomia – dramatycznymi walkami ulicznymi. W Radomiu strajk rozpoczęli robotnicy Zakładów Metalowych im. gen. Waltera, którzy wyszli na ulicę, aby powiadomić o strajku inne zakłady i ruszyć pod gmach KW PZPR. Do strajku przyłączyły się załogi 25 przedsiębiorstw, łącznie ok. 17 tys. osób. W kulminacyjnym momencie na ulicach demonstrowało ok. 20 tys. osób.

Gdy przed siedzibą KW zgromadziło się kilka tysięcy ludzi, demonstranci, którzy weszli do budynku, nakłonili I sekretarza Janusza Prokopiaka do przekazania do Warszawy żądania odwołania podwyżki. Po dwóch godzinach oczekiwania, gdy okazało się, że w budynku nie ma już przedstawicieli partii (zostali ewakuowani), tłum zaczął niszczyć wyposażenie, a przed godz. 15.00 gmach podpalono. Władze skierowały do miasta oddziały ZOMO z Warszawy, Łodzi, Kielc i Lublina oraz Wyższej Szkoły Oficerskiej MO w Szczytnie – wieczorem oddziały MO liczyły ok. 1550 funkcjonariuszy. Doszło do gwałtownych walk, w czasie których młodzi ludzie wznosili barykady, rzucali kamieniami, cegłami, wyrwanym brukiem, a nawet butelkami z benzyną; MO posługiwała się pałkami, armatkami wodnymi i gazami łzawiącymi. Dwóch demonstrantów, Jan Łabęcki i Tadeusz Ząbecki, zginęło w tragicznym wypadku, zabitych przez rozpędzoną przyczepę wypełnioną betonowymi płytami, którą spychali w kierunku zomowców. Oprócz gmachu KW PZPR atakowano budynek KW MO i Urzędu Wojewódzkiego. Doszło do dewastacji sklepów i kradzieży. Oddziały MO opanowały sytuację w centrum miasta dopiero późnym wieczorem.

W Zakładach Mechanicznych Ursus od rana strajkowało 90% załogi. Robotnicy, którzy udali się pod gmach dyrekcji, usłyszeli tam wezwanie do powrotu do pracy. Wyszli na pobliskie tory kolejowe łączące Warszawę z Łodzią, Poznaniem i Katowicami, aby poinformować innych mieszkańców Polski o strajku. Ponad 1 tys. osób siedzących na torowisku tworzyło żywą zaporę i zatrzymywało pociągi. Aby na trwałe zablokować tory demonstranci próbowali przeciąć szyny palnikiem acetylenowym, a gdy to się nie udało rozkręcili je, a w powstałą wyrwę zepchnęli lokomotywę. Interwencja MO nastąpiła ok. 21.30, gdy tłum stopniał do kilkuset osób. Starcie trwało kilkanaście minut, po nim zaczęła się obława na demonstrantów.

W Płocku strajk wybuchł w Mazowieckich Zakładach Rafineryjnych i Petrochemicznych. Ok. godz. 14.00 przy jednej z bram doszło do spontanicznego wiecu, po którym grupa jego uczestników pomaszerowała pod gmach KW PZPR, ok. 17.00 tłum przed siedzibą partii liczył 2-3 tys. osób. Do zebranych przemówił I sekretarz. Część manifestantów ruszyła w stronę innych zakładów, ale ich pracownicy nie przyłączyli się do protestu. Po ogłoszeniu komunikatu o odwołaniu podwyżki, budynek KW obrzucono kamieniami, wybito kilka szyb, zaatakowano radiowóz straży pożarnej. Ok. godz. 21.00 demonstrantów zaatakowały ściągnięte z Łodzi oddziały ZOMO.”

Dwie nieścisłości wkradły się do tekstu Wikipedii. Pierwsza to, że podpalenie budynku KW miało miejsce 26 czerwca, podczas gdy w innych źródłach i w innym miejscu w Wikipedii podana jest data 25 czerwca. Druga to to, że w trakcie tych wydarzeń pojawili się emisariusze KOR-u, który oficjalnie powstał we wrześniu 1976 roku. Być może działali wtedy jeszcze nieoficjalnie, co dla pewnych organizacji jest stanem naturalnym.

Typowano, iż zamieszki mogą wystąpić w Warszawie, Gdańsku, Szczecinie, Krakowie oraz na Śląsku. Plany te nie uwzględniały Radomia, do którego 25 czerwca skierowano jedynie 75 funkcjonariuszy ZOMO.

Ach! Jakże fatalnie typowano! Tak starannie przygotowano się, obstawiono najważniejsze ośrodki w kraju, a tu masz ci babo placek! W Radomiu. Akurat tam, gdzie nie było prawie milicji i ZOMO. Taki pech!

Scenariusz wydarzeń był więc następujący:

  • przygotowanie operacji Lato 76
  • ogłoszenie podwyżek cen żywności
  • protesty już od rana następnego dnia
  • starcia z milicją i ZOMO
  • plądrowanie sklepów
  • podpalenie budynku komitetu wojewódzkiego partii
  • wycofanie się z podwyżek

Scenariusz, który do złudzenia przypomina ten sprzed sześciu lat z Wybrzeża. Jeśli scenariusz był taki sam, to znaczy, że układali go ci sami ludzie. A skoro ci sami, to znaczy, że nikt z prawdziwych decydentów nie został usunięty, pociągnięty do odpowiedzialności za masakrę z tamtych lat. Zmieniono zewnętrzny garnitur. Zaciągnięto kredyty, Polska „otworzyła się” na świat. „Ludziom żyło się lepiej, a Polska rosła w siłę.” Tak przynajmniej nam wmawiano. Dużo więc musiało się zmienić, by wszystko, poza kosmetycznymi zmianami, pozostało po staremu.

Były też pewne różnice. Nie użyto wojska i nie strzelano do ludzi z ostrej amunicji. Nowością były „ścieżki zdrowia”, które były jednym z przejawów represjonowania robotników. To stało się pretekstem do powstania KOR-u, który miał kontrolować kolejne przesilenie, czyli Sierpień ’80. Agenci KOR-u opanowali cały związek zawodowy Solidarność. Ci planiści, którzy zaplanowali Grudzień i Czerwiec, a zapewne też Marzec, już wiedzieli, że będzie kolejny strajk, który ogarnie cały kraj.

A skąd oni wiedzieli, że będzie taki strajk? Wiedzieli, bo wiedzieli, że pojawi się poważny kryzys. A skąd o tym wiedzieli? To proste. To oni udzielili Polsce kredytów, o których wiedzieli, że Polska nie będzie w stanie ich spłacić. Te kredyty były w dużym stopniu przeznaczone na uprzemysłowienie kraju. Powstały fabryki, które coś produkowały i to coś trzeba było sprzedać. Kredyty były w tzw. twardych walutach, których w Polsce nie było, bo była ona odcięta od gospodarki światowej. Sprzedaż towarów za waluty krajów demokracji ludowej nie wchodziła w grę, bo spłata kredytów musiała być w tej samej walucie, w której je zaciągnięto. Trzeba było sprzedawać te towary na Zachodzie, ale tam rynek był zamknięty, bo na nim rządzili ci, którzy dawali Polsce te kredyty. Sprzedaż czy inwestycje w tzw. Trzecim Świecie odbywały się najczęściej po cenach dumpingowych, co nie rozwiązywało problemu. Skutki nietrudno było przewidzieć. Problemy zaczęły się pojawiać już w pierwszej połowie lat 70-tych, co stwarzało okazję do wywołania zamieszek. I tak pojawił się Czerwiec ’76 – wstęp do Sierpnia ’80.

Poprzedni blog kończyłem cytatem z książki Historia towarzystw tajnych Feliksy Eger i tym razem też tak wypada:

W parę lat później, przyjaciel p. de Gougenot des Mousseaux, protestant, wysoki urzędnik w służbie państwa niemieckiego zostający, pisał do tego ostatniego: „W obecnych czasach widzę Żydów bardzo gorliwie pracujących nad zburzeniem podstawy naszego społeczeństwa i przygotowaniem rewolucji. Należą oni do rasy dziwnie hojnie obdarzonej, wydającej geniuszów na każdym polu i z wszelkiego rodzaju dążnościami; chcę powiedzieć ludzi oryginalnych, wysoko inteligentnych i bardzo czynnych… W r. 1848, roku przewrotów rewolucyjnych, miałem stosunki z pewnym Żydem, który przez próżność zdradzał tajemnice towarzystw tajnych, do których należał. Powiadamiał on mnie na osiem lub dziesięć dni naprzód o rewolucjach mających nastąpić w jakimkolwiek punkcie Europy. Wskutek tego nabrałem niezbitego przekonania, że te wszystkie ruchy ludów uciśnionych itd. itd. są z góry postanowione przez jakichś 12 indywiduów, które wydają rozkazy towarzystwom tajnym całej Europy. Grunt pod stopami naszymi jest cały podminowany, a Żydzi dostarczają duży kontyngent tych minerów”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s