Syjonizm

Syjonizm pojawił się w drugiej połowie XIX wieku. Czym on faktycznie był i czym nadal jest, tego z poniższych definicji nie dowiemy się, ale od czegoś trzeba zacząć. Definicje, jakiekolwiek by one nie były, jakiś porządek wprowadzają.

W Wikipedii można przeczytać taką definicję syjonizmu:

Syjonizm (od nazwy wzgórza Syjon w Jerozolimie, na którym stała Świątynia Jerozolimska) – ruch polityczny i społeczny, dążący do odtworzenia żydowskiej siedziby narodowej na terenach starożytnego Izraela, będących w okresie międzywojennym mandatem Wielkiej Brytanii (Brytyjski Mandat Palestyny). Syjonizm doprowadził do powstania państwa Izrael w 1948. Współcześnie jego celem jest także utrzymanie jedności narodu żydowskiego żyjącego w rozproszeniu i jego więzi z Izraelem. Ruch zapoczątkowany pod koniec XIX wieku miał wiele nurtów i postaci, powszechnie utożsamiany z syjonizmem politycznym, interpretowanym w różny sposób: jako patriotyzm żydowski, jako ruch narodowowyzwoleńczy i państwowotwórczy, jako kierunek kulturalny i społeczny, wreszcie jako ruch religijny. Poza syjonizmem politycznym mówiono o syjonizmie duchowym, którego celem była nowa tożsamość żydowska (Ahad ha-Am), odrodzenie języka hebrajskiego (Eliezer ben Yehuda) i powstanie literatury i kultury w tym języku.

Można oczywiście przeczytać w niej na ten temat o wiele więcej. Natomiast Słownik Wyrazów Obcych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002 definiuje to tak:

Syjonizm – ruch narodowy i towarzysząca mu ideologia, stworzone około 1895 r. przez T. Herzla, głoszące konieczność stworzenia żydowskiego państwa na obszarze Palestyny w celu przetrwania Żydów jako narodu; po powstaniu Izraela (w 1948r.) – ideologia państwowa. (od Syjon, wzgórze w Jerozolimie)

A tak definiuje to słowo Słownik Wyrazów Obcych, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1959:

Syjonizm [np. fr. sionisme, niem. Zionismus, ang. Zionism, ros. sionizm, od łac. Sion Syjon, z gr. Siōn, z hebr. (T)sījōn] burżuazyjno-nacjonalistyczny kierunek polityczny, który powstał w osiemdziesiątych latach XIX w. wśród burżuazji żydowskiej w Austrii, Niemczech, Rosji i w innych krajach, stawiając sobie za zasadniczy cel utworzenie państwa żydowskiego w Palestynie. Ruchem syjonistycznym kierowała Światowa Organizacja Syjonistyczna (powstała w Bazylei).

Z definicji Wikipedii możemy dowiedzieć się, że syjonizm to ruch dążący do odtworzenia żydowskiej siedziby narodowej na terenach starożytnego Izraela, a syjonizm polityczny jest m.in. interpretowany jako ruch religijny. To dużo, ale dla tych, którzy wiedzą. To trochę tak, jak z tymi podróżami, które kształcą wykształconych lub z wyszukiwarkami internetowymi: ci, którzy wiedzą, co wpisać, stają się jeszcze mądrzejsi. Z definicji słownika z 1959 roku dowiemy się, że celem syjonizmu było utworzenie państwa żydowskiego w Palestynie. Z kolei z definicji słownika z 2002 roku wynika, że była to konieczność stworzenia żydowskiego państwa na obszarze Palestyny w celu przetrwania Żydów jako narodu.

Czyli, Słownik Wyrazów Obcych PWN z 2002 roku powiedział najwięcej. Znaczy to, mniej więcej tyle, że przetrwanie Żydów jako narodu zostało zagrożone i stąd pojawiła się konieczność stworzenia państwa, które uchroniłoby ich od …, no właśnie, od czego? Do II wojny światowej było jeszcze daleko.

Wiek XIX, a zwłaszcza jego druga połowa, to był okres, w którym już wyraźnie zarysowała się dominacja Żydów w światowych finansach, handlu i prasie. Wydawało się, że już są o krok od spełnienia się swoich mesjanistycznych celów – panowania nad światem. Cóż więc takiego stało się w tym XIX wieku, że żydowskie kierownictwo uznało, że pojawiło się jakieś niebezpieczeństwo, i że czas zacząć działać?

„Jestem Żydem – więc mam obowiązki żydowskie”. Tak! Ci, którzy interesują się ruchem narodowym i jego historią wiedzą, że jest to parafraza słynnych słów Romana Dmowskiego ze Wstępu do Myśli nowoczesnego Polaka. Książka ta powstała w 1902 roku. Dmowski był bystrym obserwatorem i nie mógł nie dostrzec tego, co się działo w światowym żydostwie w drugiej połowie XIX wieku. Wyciągał z tego wnioski i próbował, tak mi się wydaje, niektóre żydowskie metody działania przeszczepić na polski grunt. Chętniej mówił o narodzie niż o Ojczyźnie, czyli dokładnie tak, jak Żydzi, którzy chcieli ocalić naród poprzez stworzenie własnego państwa.

Każdy kij ma dwa końce. Życie w gettach pozwalało na zachowanie tożsamości, ale ograniczało dostęp do świata zewnętrznego, do awansu, do kręgów towarzyskich. Z kolei asymilacja znosiła te ograniczenia, ale niosła też w sobie ryzyko rozmycia się w narodach chrześcijańskich. Pod koniec XIX wieku pojawił się w społeczności żydowskiej rozłam, polegający na tym, że z jednej strony byli zasymilowani, bogaci Żydzi zachodni, odchodzący od judaizmu, a z drugiej – biedni i pogardzani przez tych pierwszych Żydzi wschodni. Groziło to tym, że ten naród nie przetrwa. Nie przetrwa bez tych bogatych. Potrzebne było państwo, swego rodzaju ośrodek duchowy, który łączyłby wszystkich Żydów. I to zagrożenie dostrzegło żydowskie kierownictwo. Bo jeśli ten naród nie przetrwa, to mesjanistyczny cel – panowanie nad światem – nie dojdzie do skutku. Naród, który przez 18 wieków radził sobie wybornie, nagle, w momencie, zdawałoby się dominującej pozycji w świecie, staje w obliczu największego zagrożenia. A więc kierownictwo żydowskie zachowuje się zupełnie inaczej niż polska arystokracja i szlachta w momencie rozkwitu I Rzeczypospolitej.

Myślę, że dobrze to rozumieją polscy emigranci, którzy mieszkają gdzieś daleko i nie zamierzają wracać do Polski, ale którzy potrzebują, używając języka geodezyjnego, repera, takiego punktu dowiązania, od którego zaczyna się kreślenie nowej mapy. Takim punktem dla nich jest Polska. Bez niej stracą swoją tożsamość i będą zmuszeni szukać nowej. Żydzi też to zrozumieli, że im również potrzebny jest taki reper. Sami zapędzili się w kozi róg z masową asymilacją, że nie zauważyli nawet, że rozpuszczają się w chrześcijańskim morzu. Mieli jednak to szczęście, że sanhedryn zachował rewolucyjną czujność i w porę zareagował.

Zjawisko syjonizmu i jego istotę bardzo trafnie opisuje Henryk Rolicki w swojej książce „Zmierzch Izraela” z 1932 roku. Cytat jest bardzo długi, bo też i sam syjonizm jest ruchem złożonym. Sam Rolicki przytacza wypowiedzi wielu żydowskich ideologów, polityków, pisarzy. Jest to zresztą niezbędne do zrozumienia tego zjawiska, bo któż lepiej je zna niż sami Żydzi.

»Żydzi opanowali kapitał i socjalizm. Wzięli pod swe ideologiczne i personalne wpływy rządzących i organizacje wywrotowe. Finansjera żydowska często popierała pieniężnie organizacje i prasę socjalistyczną, jakby sobie drwiła z marksowskiej teorii o walce klas. Zdawało się, że żydzi mają już w ręku swój ideał mesjański, że panują nad światem. A jednak to kierownictwo żydowskie, operujące od wieków oszustwem, pozorną religią, pozorną asymilacją, pozorną walką z ustrojem kapitalistycznym, nagle ujrzało, że te środki dały mu w rękę zwycięstwo, ale znowu tylko pozorne. Cena moralna, jaką trzeba było płacić nieprzerwanie za utrzymanie zdobytej sytuacji, była tak olbrzymia, ze groziła żydostwu rychłym wyczerpaniem jego sił. Nie można bezkarnie zbyt długo rządzić w masce na twarzy.

Żydzi otrzymali w Europie (prócz Rosji) i w Ameryce pełnię praw obywatelskich, ale za jaką cenę? Musieli zapłacić zrzeczeniem się swej przynależności narodowo-szczepowej. Musieli oświadczyć swe przystąpienie do narodów aryjskich. Zapłacili fałszywą monetą, zasymilowali się tylko pozornie, ale mimo to skutki nie dały na siebie długo czekać. Pragnąc zachować pozory wobec otoczenia, separowali się od życia żydowskiego i stopniowo obojętnieli na sprawy judaizmu. Niektórzy z nich usiłowali nawet zerwać z judaizmem wprost, zawierali małżeństwa mieszane i po paru pokoleniach następowało już istotne zlanie się tych rodzin z aryjskim otoczeniem. Inni znowu, aby tym lepsze zapewnić sobie pozory, przyjmowali chrzest, chodzili do kościołów, a nawet usiłowali wysuwać się na przód w życiu religijnym chrześcijańskiego otoczenia. W rezultacie judaizm na zachodzie Europy i w Ameryce mimo zwycięstwa ideowo-politycznego z wolna obumierał. Poza kręgiem asymilacji znajdowały się tylko masy żydostwa wschodniego, pogardzanego przez żydów zachodnich, ekonomicznie słabszego i pozbawionego w Rosji praw politycznych, a po części i cywilnych. Między żydostwem zachodnim a wschodnim rysowała się niezgłębiona przepaść.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej groźna, gdy rozpoczęła się liczna emigracja żydostwa wschodnio-europejskiego do Stanów Zjednoczonych. Do Ameryki licznie emigrował proletariat żydowski z Rosji, proletariat nie objęty asymilacją, stanowiący rdzenną część szczepu, rezerwuar etniczny żydostwa. I tym masom na terenie amerykańskim zagroziła teraz asymilacja do życia amerykańskiego z jego gorączkowym tempem, zagroziła zatrata wiedzy judaistycznej i odrębności.

(…) I tak wyniki rewolucji francuskiej, nadanie żydom pełni praw, w rezultacie zagroziły ich istnieniu. Nie pomógł i socjalizm. Wyrzekł się wprawdzie ojczyzny, a więc nie wymagał też asymilacji, ale aż do pierwszych lat XX w. żądał wyrzeczenia się narodowości wszelkiej, a więc także i żydowskiej. Toteż żydzi i w międzynarodówce musieli uprawiać fałszywą grę; musieli odżegnywać się od tego, jakoby uważali się za żydów. Tak więc zdobycze rewolucji francuskiej i socjalizm rozprzęgły żydostwo. To, co wyszło na dobre indywiduum żydowskiemu, stało się pułapką dla żydostwa. – S. Bernstein, Der Zionismus, sein Wessen und seine Organisation, str. 16.

W połowie XIX w. kierownicy judaizmu poczęli sobie zdawać z tego sprawę, że socjalizm, beznarodowy i międzynarodowy, ułatwiał im położenie, lecz nie rozwiązywał trudności. Usiłowano więc chwycić się środków, które by obudziły wśród żydów zachodnich poczucie przynależności do szczepu i tradycji żydowskich. Najbardziej obiecującym środkiem było zainteresowanie ich Palestyną.

W r. 1856 Mojżesz Montefiore (Blumenberg) zakłada pod Jaffą plantację pomarańcz. W tym samym czasie powstaje związek mający skupić ogół żydostwa, Alliance Israelite Universelle założony przez Adolfa (Mojżesza Icka) Cremieux. Cremieux odegrał poważną rolę w rewolucji francuskiej 1848 r. i był członkiem rządu prowizorycznego. Musiał być widać dobrze postawiony w wolnomularstwie, skoro do niego Wielki Wschód Francji po sukcesie rewolucji skierował adres powitalny, na który Cremieux odpowiedział tymi słowy:

Republika mieści się w wolnomularstwie; z tego powodu we wszystkich czasach, szczęśliwych i nieszczęśliwych, wolnomularstwo znajdowało adherentów na całej powierzchni globu. Obywatele i bracia wolnomularze, niech żyje republika. – Cytuje N. Deschamps, Les Sociétés secretes et la socjété, t. I, str. 579.

Założona przez byłego członka rządu francuskiego Alliance Israelite Universelle poszła w ślady Mojżesza Montefiore i ufundowała w r. 1869 w Palestynie szkołę rolniczą hebrajsko-francuską.

Niezależnie od tych zapoczątkowań wśród żydostwa zachodniego, przypominających im Ziemię Świętą, także i wśród żydów wschodnich zjawia się inicjatywa podobna, lecz wynikła z odmiennych motywów. Gdy na zachodzie raczej względy duchowe dyktowały potrzebą obudzenia ruchu palestyńskiego, to na wschodzie położenie gospodarcze mas żydowskich, ograniczenie praw i strefa osiadłości w Rosji domagały się znalezienia terenów dla emigracji. Rosnąca wciąż emigracja do Stanów Zjednoczonych groziła zatratą duchowej odrębności, więc uwaga kierowników wschodniego żydostwa zwróciła się także na Palestynę, przypomnianą już przez Mojżesza Montefiore i Alliance Israelite. Rolę pierwszego apostoła odegrał na wschodzie lekarz, dr Lejba (Leo) Pinsker, założyciel tajnego związku „Howewe Cjon” (wielbiciele Syjonu) ok. r. 1880.

(…) Tak więc niezależnie od siebie żydostwu zachodniemu i wschodniemu przypomniano o istnieniu Palestyny. Działalność Pinskera miała za skutek wędrówkę nielicznych osadników, tzw. bilu do Palestyny w charakterze pionierów kolonizacji żydowskiej. Przełomem w życiu żydostwa stała się dopiero działalność wiedeńskiego żyda, Teodora Herzla, a szczególnie jego niewielka książeczka, wydana w r. 1895 pt. „Der Judenstaat” (Państwo żydowskie).

Herzl postawił sobie za zadanie uratować żydostwo od grożącej mu zguby. W przedmowie do jednego z późniejszych wydań jego książki pisze o nim Wartburg:

Podczas tworzenia zrębów „Państwa żydowskiego” przejęła go idea jego misji, mającej na celu uratowanie żydostwa; wówczas to, w czerwcu 1895 roku, otrzymał wyświęcenie na kierownika i dojrzał do roli przodownika w walce o ideę ludu żydowskiego.

(…) Twórca syjonizmu postawił przed żydostwem ideał państwa żydowskiego w Palestynie, albo też w Argentynie. Istotne znaczenie syjonizmu nie leżało w samym haśle, lecz w drodze, na którą wstąpiono, celem jego realizacji. Herzl planował przegrupowanie całego osiedlenia żydowskiego, co musiało za sobą pociągnąć przebudowę jego dotychczasowym form organizacyjnych.

(…) Pragnąc w jedno złączyć żydostwo zachodnie i wschodnie, musiał Herzl, a za nim ruch syjonistyczny, stwierdzić wyraźnie, że czynnikiem jednoczącym żydostwo nie jest religia mojżeszowa ani stosunek do przepisów Talmudu. Wszak żydostwo zachodnie, wychowane w atmosferze niewiary religijnej, którą samo zresztą wytworzyło, nie dałoby się wtłoczyć z powrotem w ramy organizacji religijnej. A więc żydostwo to naród.

Żydostwo nie jest religią. Jest to żyjący szczep ludu, który ze swego narodowego charakteru w biegu dziejów stworzył religię, stworzył określoną postawę polityczno-obyczajową wobec świata. – Heinrich Kohn, Die politische Idee des Judentums, str. 21.

Syjonizm oparł się na fakcie istnienia narodowości żydowskiej. Programem jego stało się wywalczenie pełni praw w takich warunkach, by nie była ona, jak za czasów rewolucji francuskiej, okupiona zrzeczeniem się własnego poczucia ludowego. – Ignaz Zollschan, Revision des juedischen Nationalismus, str. 134.

Ale syjonizmu nie powinno się zestawiać z nacjonalizmem innych narodów. Zbliża się raczej do tego, co nazywamy dziś imperializmem narodowym. Ogólnoludzkie znaczenie żydowskiego nacjonalizmu, będącego czystym przeciwieństwem nacjonalizmu innych ludów, próbowałem już wielokrotnie przedstawić. – Max Brod, Sozialismus in Zionismus, str. 7.

Syjonizm – to nie Palestyna.

Jest to zupełnym błędem, jak to często – nie zawsze w dobrej wierze – czynią przeciwnicy syjonizmu, twierdząc, że państwo jest kwintesencją syjonizmu, albo przynajmniej podstawą, na której syjonizm się wznosi. Przeciwnie syjonizm jest, jak każdy wie, kto zajmował się tym zagadnieniem, daleko starszego pochodzenia niż państwo żydowskie i był już do pewnego stopnia udoskonalony teoretycznie, zanim Herzl zaczął się interesować żydowskimi sprawami. – Przedmowa Wartburga do Herzla „Der Judenstaat”, str 4.

Sądzę, że czytelnik tę dawność syjonizmu zdoła łatwo uchwycić, gdy mu przytoczę dwa zdania cytowanych już żydowskich pisarzy:

Przyjaciele i przeciwnicy mówią o syjonizmie, że jest on dalszym ciągiem mesjanizmu. – S. Bernstein, Der Zionismus, sein Wesen und seine Organization, str. 29.

Każdorazowy ruch mesjański był jakby próbą, był wysuwaniem macek, czy też stosunki do życia rasowego pomyślniej się ułożyły. Ruch syjoński jest mesjanizmem nowoczesnym. – Zewi Parnass, Kwestia żydowska w świetle nauki, str. 65.

Nacjonalizm żydowski żywi więc dalej tradycyjne zamiary żydowskie narzucania światu swej władzy. Nie jest ruchem religijnym, wyrzeka się religii jako łącznika żydostwa, a mimo to jest ruchem mesjańskim. Jasny to chyba dowód, jeszcze jeden z szeregu wielu poprzednich, że mesjanizm żydowski jest celem politycznym, a nie religijnym.

Gdyby się chciało zastosować schematy Hegla, to można by rozwój od chwili otwarcia granic getta trafnie oznaczyć w ten sposób, że przyjęłoby się za twierdzenie (tezę – przyp. aut.) żydostwo, za przeczenie (antytezę – przyp. aut.) asymilację, za syntezę – syjonizm. – Wilhelm Stein, Wandlungen im Zionismus, zamieszczone w „Vom Judentum, str. 142.

A więc syjonizm jest połączeniem żydostwa z asymilacją. W jaki sposób? Oto żydostwo było życiem wewnętrznym w diasporze bez praw obywatelskich i politycznych, asymilacja była zrzeczeniem się życia wewnętrznego za pełnię praw, zaś synteza obojga, syjonizm – to życie wewnętrzne z pełnią praw w diasporze.

W swym dążeniu do państwa żydowskiego syjonizm Herzla mieścił w sobie jedno niebezpieczeństwo dla żydów. Oto, zwracając uwagę na Palestynę i poświęcając temu celowi całą propagandę, mógł łatwo doprowadzić do zaniechania walki w krajach rozproszenia, a szczególnie w Rosji. Tendencji takiej przeciwstawia się Aszer Ginsberg, znany pod pseudonimem Achad ha-Am (jeden z ludu). Jemu to fama przypisała autorstwo sławnych „Protokołów Mędrców Syjonu, co do ich autentyczności nie mam zamiaru zabierać głosu.

Aszer Ginsberg urodził się w r. 1856 w Skwirze, guberni kijowskiej, z rodziców chasydów. Wychowany został więc w atmosferze mesjanizmu i kabały praktycznej. Był uczniem znanego nam już Lejby Pinskera.

Już na pierwszym kongresie syjonistycznym w Bazylei w r. 1897 wystąpił Achad ha-Am, jako krytyk Herzla. Uważał on, że kolonizacja Palestyny, pojęta jako wywędrowanie żydów z Europy i Ameryki, jako likwidacja diaspory, byłaby dla żydów katastrofą i zrzeczeniem się celów mesjańskich. Należało – jego zdaniem – poświęcić całą baczność wychowaniu ludu żydowskiego, nie zaś usiłowaniom zdobycia Palestyny. Zanim się bowiem przygotuje kraj dla narodu, trzeba naród przygotować przygotować dla kraju. Położył więc nacisk na rozpowszechnienie języka hebrajskiego wśród żydów i na szerzenie wśród nich poczucia narodowego, rolę zaś Palestyny zredukował do roli centrum duchowego judaizmu, gdzie by pewna część ludu żydowskiego mogła żyć pełnym życiem, promieniując na wszystkie na wszystkie kraje rozproszenia. Natomiast walka w krajach diaspory ze społeczeństwami chrześcijańskimi winna być prowadzona dalej, gdyż „materialna i polityczna niedola żydostwa może być tylko przezwyciężona w krajach, w których żydzi dziś mieszkają”. W tej kampanii pomagał Ginsbergowi swą propagandą drugi sympatyk chasydyzmu, Martin Buber.

U Achad ha-Ama i Bubera mamy do czynienia z idealistycznym nacjonalizmem w wyższym znaczeniu, z ideą, która zwracała się do nacjonalizmu z motywów przeciwstawnych wszystkim innym ruchom narodowym, czyli dyktowana była nie tylko względem na interes własnego narodu, ale także zamiarem, aby własny zdrowiejący naród uzdolnić do wypełnienia jego misji wobec ludzkości. Ten ideał misyjny ma przecież wielkie znaczenie w życiu duchowym żydostwa… Spełnienie tej czynności fermentacyjnej, dzięki rozproszeniu między wszystkimi ludami wydawało się właśnie historycznym zadaniem żydów. – Ignaz Zollschan, Revision des juedischen Nationalismus, str. 132.

Ginsbergowi przyświecał więc także cel mesjański opanowania świata. Dla „przeparcia” swych poglądów zorganizował tajny związek „Bnei Mosze” (Synowie Mojżesza), wzorowany na strukturze organizacyjnej wolnomularstwa. Przypominam, że to samo w XVII w. czynił Frank, a także i Izrael z Międzyborza, twórca chasydyzmu. W ogóle forma organizacyjna tajnych związków żydowskich i związków wolnomularskich opierała się na tych samych zasadach strukturalnych.

Herzl opierał swoją działalność na lożach „Bnei Brith” (Synowie Zakonu), także o typie masońskim. W wyniku walki „Bnei Brith” opanowane zostało z góry przez „Bnei Mosze” tak samo, jak kiedyś iluminaci Weishaupta opanowali wolnomularstwo niemieckie. Kierunek Achad ha-Ama zwyciężył.

Ułatwiło mu zwycięstwo powstanie wśród żydów kierunku skrajnie nacjonalistycznego , który wyrzekał się Palestyny, a domagał się dla żydostwa praw narodowych jedynie w diasporze. Achad ha-Am przeciwstawił swój syjonizm nacjonalizmowi przeciwpalestyńskiemu i twierdził, że bez powstania centrum duchowego w Palestynie diaspora żydowska skazana jest na zagładę.

Kierunek Achad ha-Ama zatriumfował na kongresie syjonistycznym w Brnie morawskim w 1912 r., gdzie zobowiązano wszystkich syjonistów do czynnego udziału w nacjonalistycznej polityce wewnętrznej w krajach rozproszenia.

W ten sposób Achad ha-Am stał się sztandarowym przywódcą tzw. syjonizmu duchowego, znanego pod popularną nazwą „syjonizmu krajowego”. Palestyna miała być tylko centrum duchowym, zaś rozproszenie miało pozostać i wywalczyć sobie autonomię zupełną.

Różnica polegała na tym, że polityczny syjonizm skazywał żydów będących poza żydowskim państwem na śmierć narodową przez asymilację, zaś syjonizm duchowy uzależniał dalszy narodowy byt diaspory od wpływu tej wybranej mniejszości narodu, która stworzy w Palestynie centrum czystej narodowej kultury, źródło duchowego pokarmu dla całego rozproszonego narodu. Ten drugi rodzaj syjonizmu zaprzeczał narodowej żywotności diaspory (bez centrum w Palestynie – przyp. aut.) bezwzględnie, albo pośrednio. Ale w tym czasie powstała doktryna, która uznała istnienie narodowego centrum wewnątrz diaspory (na ziemiach historycznej Polski – przyp. aut.) i uznała jego żywotność pod warunkiem zachowania zasady autonomii, regulującej całe wewnętrzne życie żydostwa, rozproszonego w ciągu tysiącleci. – S. Dubnow, Nowiejszaja istoria jewrejskiego naroda, t. III, str. 331.

Postulaty tej teorii uwzględniało w czasie wojny światowej biuro syjonistyczne w Kopenhadze, ogłaszając oficjalnie postulat „udzielenia narodowej autonomii we wszystkich krajach wschodu, w których osiedliły się masy żydowskie i w tych krajach zachodu, gdzie sobie tego żydzi będą życzyć”.

W okresie zawierania traktatów pokojowych postulat biura kopenhaskiego był oficjalnym postulatem całego żydostwa, popartym przez finansjerę żydowsko-amerykańską. Louis Marshall, głowa finansjery żydowskiej w Ameryce, na bankiecie w Paryżu wśród żydów rosyjskich tak mówił:

Jakub Schiff (finansista amerykański – przyp. autora) zwykle podkreślał, że kwestia żydów w innych krajach musi być przede wszystkim rozwiązana na miejscu, gdzie oni mieszkają. To mieliśmy na względzie, gdyśmy przeprowadzali traktat ochrony praw mniejszości narodowych. – Cytuję „Hajnt” z dn. 16 lipca 1928 r. nr 166.

Stanowisko to wobec diaspory zachowane zostało do dziś dnia i nic się nie zmieniło.

Erec Izrael (Palestyna – przyp. autora) jest dla nas tylko metropolią światowego żydostwa, jest tylko historycznym i jedynym krajem, gdzie żydzi będą mogli rozwijać się samodzielnie i zdrowo, tworząc własne formy polityczne i kulturalne. Ze zdrowego i samodzielnego Erec Izrael będzie się rozwijać kultura żydowska we wszystkich krajach wygnania, gdzie jeszcze pozostali żydzi, lecz cale żydostwo z całego świata będzie nadal tworzyło jeden naród. I my twierdzimy, że bez silnego ekonomicznie żydostwa rozproszenia nie możemy mieć ekonomicznie silnej kolonizacji żydowskiej w Erec Izrael. – „Hajnt” z dn. 3 kwietnia 1927 r. nr 79.«

Były więc w syjonizmie trzy główne nurty:

  • syjonizm Herzla: wszystkich zgonić do Palestyny
  • syjonizm Achad ha-Ama: Palestyna tak, ale przede wszystkim odrodzenie poczucia narodowego w diasporze
  • syjonizm skrajnie nacjonalistyczny, domagający się praw narodowych w diasporze bez budowania państwa w Palestynie

Na kongresie syjonistycznym w Brnie w 1912 roku pogląd Achad ha-Ama zwyciężył, co więcej, zobowiązano tam wszystkich syjonistów do czynnego udziału w nacjonalistycznej polityce w krajach rozproszenia. Na naszą teraźniejszą rzeczywistość przekłada się to w ten sposób, że po polskiej tzw. prawej stronie, w PiS i Konfederacji, są syjoniści. Nie muszą udawać. Są narodowcami, tyle że żydowskimi. Gdy mówią Polska, myślą – Izrael. W innych partiach są Żydzi socjaliści, komuniści. A Żydzi liberałowie są chyba po obu stronach. Żydzi obstawiają wszystkie partie, stronnictwa, ruchy. Nawet taki nic nie znaczący Ruch JOW – i też kontrolują. Jedyny polski KW – 1 Polska szybko zlikwidowali. Wytyczne z 1912 roku nadal obowiązują.

Tak więc koncepcja państwa narodowego jako ośrodka promieniującego na diasporę zwyciężyła. Uznano, że jedno bez drugiego nie może się obyć. W takim razie, jak do tego ma się, wypowiedziany – jakiś czas temu – przez Henry Kissingera, pogląd, że „za parę lat Izrael przestanie istnieć”? Czyżby, ten jeden z najwybitniejszych żydowskich polityków, mylił się? Nawet nie można zakładać, że nie znał on koncepcji ruchu syjonistycznego. Czy chciał w ten sposób uśpić czujność przeciwników? Może rzeczywiście Izraela nie będzie, gdy Stany Zjednoczone przestaną być światowym hegemonem, ale to nie jest chyba kwestia paru lat. Ale to też świadczy o tym, że Żydzi planują z dalekim wyprzedzeniem. Może się tak zdarzyć, ale nie musi. Nie mniej jednak nie wykluczają takiego scenariusza, nawet jeśli miałby on nastąpić w dalekiej przyszłości.

Ale w tym czasie powstała doktryna, która uznała istnienie narodowego centrum wewnątrz diaspory (na ziemiach historycznej Polski – przyp. aut.) i uznała jego żywotność pod warunkiem zachowania zasady autonomii, regulującej całe wewnętrzne życie żydostwa, rozproszonego w ciągu tysiącleci.” – Co to oznacza w praktyce? Ano to, że w razie zniknięcia Izraela, a nawet, jeśli nadal będzie istniał, to takim centrum diaspory będzie Polska. Dziś wiemy, że takim centrum może być Ukraina i Polska lub jej wschodnia część. Sądząc po tym, co dzieje się na Ukrainie i w Polsce, nie można chyba mieć złudzeń, co do tego, że narodowe centrum wewnątrz diaspory ma właśnie powstać w tym rejonie.

Czas, w którym powstała ta doktryna, to kongres syjonistyczny w Brnie w 1912 roku. Na efekty nie trzeba było długo czekać:

»Już w 1919 roku przedstawiciele Żydów złożyli Tymczasowemu Naczelnikowi Państwa, Józefowi Piłsudskiemu, projekt, by „życie Żydostwa w Polsce zbudowane zostało na podstawie sieci gmin ludowych (kahałów), których kompetencja powinna obejmować wszystkie odrębne problemy żydowskie”, a „władza (kahałów) powinna być wyłaniana na podstawie pięcio-przymiotnikowego prawa wyborczego”.

Domagano się nadto w tym projekcie powołania „Żydowskiego Zjazdu Narodowego dla uchwalenia Konstytucji Żydów w Polsce”!

W roku 1920 poseł Izaak Grunbaum ze Związku Polaków Narodowości Żydowskiej zgłosił słynny – czy raczej niesławny… – projekt art. 113 przygotowywanej Konstytucji II Rzeczypospolitej, uzgodniony ze swym Klubem i wyrażający opinię Żydów przez ten klub reprezentowanych, a więc w imieniu „Polaków narodowości żydowskiej”, których żyło już na ziemiach odrodzonej II Rzeczypospolitej ponad 3 miliony.

Zaproponowany przez posłów żydowskich artykuł 113 głosił:

Ziemie Rzeczypospolitej, zamieszkałe w przeważającej większości przez narodowości niepolskie, stanowić będą autonomiczne prowincje, które otrzymają osobne przedstawicielstwo ustawodawcze, wybierane na podstawie wyborów powszechnych, bezpośrednich, równych, tajnych i stosunkowych. Osobne ustawy określą kompetencje tych ciał ustawodawczych oraz stosunek prowincji autonomicznych do Państwa.« – Marian Miszalski Żydowskie lobby polityczne w Polsce.

Zdecydowana postawa posła Polskiej Partii Socjalistycznej, Mieczysława Niedziałkowskiego, rozwiała żydowskie nadzieje. Ale, jak mówi przysłowie, co się odwlecze to nie uciecze. Po 1989 roku zabrakło nam takich ludzi. 20 lutego 1997 roku Sejm uchwalił ustawę „o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej”.

W artykule 7 tej ustawy ust. 1 czytamy: Tworzenie nowych gmin żydowskich oraz znoszenie lub przekształcanie już istniejących następuje w trybie przewidzianym w prawie wewnętrznym.

Ust. 2: O faktach, o których mowa w ust. 1, zarząd Związku Gmin powiadamia niezwłocznie wojewodę właściwego ze względu na siedzibę gminy żydowskiej.

Ust. 3: Nowo utworzone gminy żydowskie nabywają osobowość prawną z chwilą pisemnego powiadomienia właściwego wojewody. Odpis powiadomienia, z umieszczonym na nim potwierdzeniem odbioru, jest dowodem uzyskania osobowości prawnej.

Ust. 4: Powiadomienie powinno zawierać informację o siedzibie gminy żydowskiej, jej zasięgu terytorialnym oraz wskazanie osób wchodzących w skład zarządu gminy.

Innymi słowy – o tworzeniu, przekształcaniu i likwidacji gmin żydowskich decyduje ich prawo wewnętrzne. Powiadamiają tylko właściwego wojewodę o powstaniu nowej gminy, a odpis powiadomienia z potwierdzeniem odbioru jest dowodem uzyskania osobowości prawnej przez taką gminę. Znaczy to, że wojewoda może się tylko przyglądać, co na jego terenie robią Żydzi. Administracja państwowa nie ma już nad nimi władzy. Jest tam wiele innych ciekawych punktów. Gdyby kogoś to interesowało, to wystarczy wpisać nazwę tej ustawy w wyszukiwarkę.

Ta ustawa była niezbędna, bo wszelkie nieruchomości nabywane przez gminy żydowskie stają się z automatu eksterytorialne. To jest ta zasada autonomii, o której mówiono w 1912 roku na wspomnianym wyżej kongresie syjonistycznym.

Przyjaciele i przeciwnicy mówią o syjonizmie, że jest on dalszym ciągiem mesjanizmu.” – Jeśli syjonizm jest dalszym ciągiem mesjanizmu, to wypada zadać sobie pytanie, czy syjonizm nadal trwa, czy może ubrał się w nowe szatki? Wszystko wskazuje, w mojej ocenie, że ubrał się w nowe szatki. A jakie są te nowe szatki? Te nowe szatki to holocaust. Są tacy, którzy w swojej nadgorliwości piszą już – Holocaust. Niektórzy, drapujący się w narodowe i katolickie szatki, używają określenia „holokau”. Używają tego określenia, bo dostali na nie licencję, tak jak kiedyś Stefan Kisielewski dostał w PRL-u licencję na bycie opozycjonistą. I później, po 1989 roku stworzył UPR. A dziś, jego kontynuator – stary satyr – Korwin-Mikke, miesza młodym Polakom w głowach.

Żydostwo nie jest religią. Jest to żyjący szczep ludu, który ze swego narodowego charakteru w biegu dziejów stworzył religię, stworzył określoną postawę polityczno-obyczajową wobec świata.” – To, że ktoś napisze, że ktoś stworzył religię ze swego narodowego charakteru, to może być niezrozumiałe. Musimy się tu odwołać do naszych chrześcijańskich doświadczeń. Chrześcijanie pielgrzymują do Ziemi Świętej, do Santiago de Compostela i pewnie do wielu innych miejsc. W Polsce pielgrzymują do Częstochowy. I pielgrzymka jest jednym z tych nieodłącznych atrybutów chrześcijaństwa. A dokąd pielgrzymują Żydzi? No! Dokąd pielgrzymują Żydzi!? Do… Oświęcimia! Ja wiem, niektórzy może się oburzą: to nie Oświęcim, to Auschwitz! To jednak nie jest w tym momencie najważniejsze, bo rozstrzygamy zupełnie inny problem, problem tego, czy żydostwo jest religią w naszym rozumieniu, czy – nie. Otóż, w naszym rozumieniu, żydostwo nie jest religią, jest polityką. I dopiero z tej polityki tworzy religię, religię holocaustu. I z tej religii chcą jeszcze ciągnąć zyski. W religii chrześcijańskiej nagroda jest po życiu, jeśli było ono godziwe, pełne dobrych uczynków. W religii żydowskiej jest odwrotnie. Czyż może być większa rozbieżność? Jest więc holocaust kontynuacją syjonizmu, jego nowym wcieleniem i religią, bo Żydzi z polityki tworzą religię.

I na koniec znowu muszę zacytować Rolickiego:

W Izraelu odwieczną jest jego światowa polityka. Konspiracyjność jej metod, połączona z przechowywaniem tradycji politycznej przez tysiąclecia, uczyniła z niej tajemnicę, której kierownictwo Izraela strzeże zazdrośnie. Ale zatajenie celów i metod da się stosować z powodzeniem tylko wobec tych, którzy żyją wyłącznie teraźniejszością. W świetle przeszłości, w skonfrontowaniu z nieprzerwanym łańcuchem czynów, wiążących się logicznie, spada najbardziej nieprzenikniona zasłona i odsłania rzeczywiste dążenia i cele. W blasku historii rozjaśniają się największe mroki, najsztuczniej ukrywane zagadki stają się „jajkiem Kolumba”. Stąd znaczenie historii, historii nie sfałszowanej dla życia dzisiejszego.

U ludzi praktycznych spośród narodów chrześcijańskich znajomość historii jest w niesłusznej pogardzie. Inaczej u Żydów, nawet u najciemniejszych.

„Jedyna w swoim rodzaju świadomość historyczna ożywia ten lud, przenika każde z jego dzieł, wszystkie jego czynności, daje mu trwałość i pewność wprost niezrozumiałą”. – Heinrich Kohn, Die politische Idee des Judnetums, str. 17.

16 thoughts on “Syjonizm

  1. //Żydzi opanowali kapitał i socjalizm. Wzięli pod swe ideologiczne i personalne wpływy rządzących i organizacje wywrotowe. Finansjera żydowska często popierała pieniężnie organizacje i prasę socjalistyczną, jakby sobie drwiła z marksowskiej teorii o walce klas.//

    Świetnym przykładem melanżu żydowskich kapitalistów i żydowskich rewolucjonistów jest życie samego Karola Marksa.

    W tym wideo:

    jest właśnie mowa o związkach Marksa z elitą kapitalizmu. Jest chyba ciągle taki holenderski (?-no właśnie) koncern „Phillips”. Akcjonariusz tej firmy Lion Phillips (https://de.wikipedia.org/wiki/Lion_Philips) przez lata dofinansowywał Karola Marksa „pożyczkami”, oczywiście bezzwrotnymi. Dofinansowywał Marksa, który pracował nad ideologią uzasadniającą pozbawienie pana Phillipsa własności. Widać więc że panów Phillipsa i Marksa łączyły więzy dużo silniejsze niż podziały klasowe.

    Zresztą samo życie Marksa daje więcej przykładów poddania się dość specyficznej ideologii. Jeśli Marks żył jak jakiś obszczymur, a miał takie etapy, to nie dlatego że brakowało mu pieniędzy, a dlatego, że wyznawał światopogląd, jak dzisiaj byśmy to określili, hipisowski czy nihilistyczny. Znana jest sprawa śmierci, rzekomo głodowej, dwojga dzieci Marksa. Narrator twierdzi przytomnie, że Marks nigdy nie znajdował się w tak rozpaczliwym położeniu, aby dzieci musiały umierać z głodu. Miał naprawdę bogatą rodzinę, która go wspierała i na pewno dostarczyłaby funduszy w krytycznej sytuacji. Mi to oczywiście skojarzyło się z ofiarą z ludzi, która należy do głównego nurtu judaizmu, Kpł 27, 28-29, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=119 czy Sdz 11:29-40, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1147. No ale to takie skojarzenia…

    To tylko Marks, a życie Trockiego to następny doskonały przykład na potwierdzenie tezy że kapitalizm i rewolucja socjalna to po prostu dwie skrajności z dialektycznego sporu, który żydowska elita narzuciła światu.

    Jest taki artykuł kryptożydowskiego polityka sprzed stu lat, słynny głównie z powodu osoby autora, już wówczas zbrodniarza wojennego, który dopiero 20 lat później rozwinął skrzydła.

    https://zygumntbalas.neon24.pl/post/145585,winston-churchill-syjonizm-kontra-bolszewizm

    Ten tekst to jakiś znak czasów, sto lat temu Churchill pisał o dwóch konkurencyjnych nurtach w światowym żydowstwie, których politycznymi emanacjami były syjonizm i bolszewizm. Jak się okazuje, zaskakująco niewiele się od tego czasu zmieniło.

    //Syjonizm – to nie Palestyna.//

    Oczywiście że nie. Syjonizm nie jest ograniczony do Palestyny, to program globalny, czego dowodzi choćby lektura „Pisma świętego”. Dwa rozdziały proroctwa obłąkanego Izajasza na początek (60-61, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=532).

    (o Jerozolimie)
    10 Cudzoziemcy odbudują twe mury, 
    a ich królowie będą ci służyli. 
    Bo uderzyłem cię w moim gniewie, 
    lecz w mojej łasce okazałem ci litość. 
    11 Twe bramy zawsze stać będą otworem, 
    nie zamkną się we dnie ni w nocy, 
    by wpuszczać do środka bogactwo narodów 
    i królów ich, którzy je prowadzą. 
    12 /Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, 
    i poganie zostaną całkiem wygładzeni/. 

    Like

    • Ks.dr Stanisław Trzeciak w książce “Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce” pisze:

      Syn Dawida (Mesjasz) nie przyjdzie wpierw, dopóki nie ustanie nawet najmniejsze panowanie nad Izraelem. – To cytat z Sanhedrynu. Dalej pisze:

      Ponieważ po różnych tragicznych doświadczeniach przy występowaniu kilkudziesięciu mesjaszów, doznawało żydostwo bolesnego zawodu, przeto jak zapowiedział ostatni pseudomesjasz, występujący w Polsce, Jakub Lejbowicz Frank Dobrucki: “Teraz gwiazda Jakuba musi się inaczej wyłamać”.

      Stąd to występujący jako mesjasz w Palestynie Bar Kochba 132 – 135 po Chr. używał gwiazdy jako symbolu swego królestwa mesjańskiego, czyli królestwa żydowskiego.

      Jeśli Frank, syn rabina, wtajemniczony i przysłany do Polski w roku 1755, by na gruzach jej założyć królestwo żydowskie, zapowiada, że teraz w inny sposób do tego królestwa będzie dążyć, a w połowie osiemnastego wieku potomek kilku rabinackich rodów, wywodzący się również z Polski, Mordochaj Marks, występuje ze swym socjalizmem, o którym Hans Kohn, teolog i filozof żydowski mówi, że socjalizm ma również mesjanistyczne cele. “Pewność nowego koniecznie mającego przyjść porządku świata, mówi Kohn, uczyniła z nauki żyda Marksa ewangelię dla mas europejskich. Także i tutaj mesjanizm stał się celem dążeń, sam w sobie i dla jednostki niedostępny, czyli że jednostka nie może tego mesjanizmu urzeczywistnić. Nie Bóg jednak sprowadza tu królestwo przez jednorazowy akt łaski, tylko naukowo uznana konieczność praw socjalnego świata”. – cytat z Die Politische Idee des Judentums.

      A zatem nowy porządek świata, który ma koniecznie przyjść, prowadzony przez socjalizm Marksa, czyli komunizm, to wyrażenie odnoszące się do proroctwa Jakuba, przepowiadającego Mesjasza.

      W tym filmie – “Władcy pieniądza”, który mi Pan podesłał Gary Allen mówi tak:

      “Jeśli ktoś zrozumie, że komunizm nie ma na celu podzielenia bogactwa, ale jest w rzeczywistości metodą na konsolidację i kontrolę bogactwa, wtedy pojawiający się paradoks z bogaczami finansującymi socjalizm nie staje się paradoksem. Staje się logiczne, że jest perfekcyjnym narzędziem dla poszukujących władzy megalomanów. Komunizm, a bardziej dokładnie socjalizm, nie jest ruchem uciskanych mas, a – ekonomicznej elity.”

      Nie ma więc w tym nic dziwnego, że kapitaliści wspierali Marksa.

      Z kolei Henryk Rolicki w książce “Zmierzch Izraela” pisze:

      Żydzi nadają się do roli kierowniczej w socjalizmie, o ile ten działa wśród narodów nieżydowskich, lecz wewnątrz żydostwa socjalizm nie ma nic do czynienia. Tam hasło “proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!” zastępuje się innym: “proletariusze, burżuje, inteligenci i kapitaliści, łączcie się!” i z hasłem tym zaciąga się pod sztandar czerwonej międzynarodówki.

      Like

    • Takie terminy jak „socjalizm” czy „komunizm” niestety niosą ładunek emocjonalny, dla jednych pozytywny a dla innych negatywny, co niesłychanie utrudnia chłodną dyskusję. Poza tym są to terminy relatywnie nowe, mają najwyżej paręset lat, a w perspektywie historycznej to tylko drobny ułamek czasu.
      Śmiem twierdzić że tu nie chodzi o żaden „socjalizm” czy „komunizm” a o inny, o wiele bardziej dalekosiężny cel, przepowiadany przez świętych rabinów wiele setek lat temu, a wcześniej przez proroków. Te przepowiednie przedstawia nam rabin Michael Higger w książce z 1932 roku „The Jewish Utopia” (https://archive.org/details/pdfy-RV2PgDFu380Hl3xK).

      ===========
      Albowiem ludzkość powinna zostać podzielona na dwie i tylko dwie odrębne i odseparowane grupy, mianowicie prawych i niegodziwych. Do sprawiedliwych będzie należeć wszystko, co cudowny świat Boży oferuje; do niegodziwych nie ma należeć nic. W przyszłości spełnią się słowa Izajasza (Iz 65, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=537):
      13 Dlatego tak mówi Pan Bóg: 
      Oto moi słudzy jeść będą, 
      a wy będziecie łaknąć. 
      Oto moi słudzy pić będą, 
      a wy będziecie cierpieć pragnienie. 
      Oto moi słudzy weselić się będą, 
      a wy będziecie wstyd odczuwać. 
      14 Oto moi słudzy śpiewać będą 
      z radości serdecznej, 
      a wy jęczeć będziecie z bólu serdecznego 
      i zawodzić będziecie zgnębieni na duchu. 
      (…)
      Wszystkie skarby i zasoby naturalne świata w końcu wejdą w posiadanie sprawiedliwych. Będzie to zgodne z proroctwem Izajasza (Iz 23:18, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=495):
      „Ale jego zarobek i jego zysk będą poświęcone Panu i nie będą gromadzone ani przechowywane. Albowiem jego zarobek będzie użyty dla tych, którzy przebywają przed obliczem Pana, żeby mogli jeść do syta i przyodziewać się wystawnie.”
      Podobnie skarby złota, srebra, kamieni szlachetnych, pereł i cennych naczyń, które zaginęły w morzach i oceanach na przestrzeni wieków, zostaną podniesione i przekazane prawym. Józef ukrył trzy skarby w Egipcie: Jeden odkrył Koral, drugi Antoninus, a kolejny jest zarezerwowany dla sprawiedliwych w idealnym świecie.
      W obecnej epoce niegodziwcy są zwykle bogaci, ciesząc się wygodami życia, podczas gdy prawi są biedni, brakuje im radości życia. Ale w epoce idealnej Pan otworzy wszystkie skarby dla prawych, a niesprawiedliwi będą cierpieć.
      Bóg, Stwórca świata, nie jest zadowolony z teraźniejszej epoki, w której niegodziwcy prosperują. Będzie szczęśliwy, że tak powiem, tylko w nadchodzącej epoce, kiedy świat będzie rządzony przez uczynki i działania prawych, a zatem i wszystkie radości i szczęścia będą dzielić prawi i sprawiedliwi”. (str 12/13).
      ===========

      Co wynika z tych przepowiedni?
      Ogólnoświatowy mesjański cel, w zakresie stosunków własnościowych, to przejęcie całego świata przez „prawych i sprawiedliwych”. Kim są ci szczęśliwcy, to również precyzuje rabin Higger w rozdziałach swojej książki „Prawość i sprawiedliwość” oraz „Izrael i narody”. Realizację celu mesjańskiego miał zapewnić komunizm, ale również kapitalizm, oba działały w tym samym celu w żelaznym uścisku boskiej dialektyki. Wiemy że ostatecznie kapitalizm zwyciężył i to on prowadzi nas do ery mesjańskiej.

      Wiemy, że własność na świecie jest już niebywale skoncentrowana. W 2011 roku opublikowano szwajcarski raport „The Network of Global Corporate Control” (https://www.globalresearch.ca/bankers-rule-the-world-the-network-of-global-corporate-control/28235) który wykazał że tysiące międzynarodowych korporacji są kontrolowane przez twarde jądro z sektora finansowego, który jest przecież domeną „prawych i sprawiedliwych”. W ten sposób, na naszych oczach, spełniły się słowa Pisma (Pwt 28, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=243):

      12 Pan otworzy dla ciebie bogate swoje skarby nieba, dając w swoim czasie deszcz, który spadnie na twoją ziemię, i błogosławiąc każdej pracy twoich rąk. Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki. 
      13 Pan umieści cię zawsze na czele, a nie na końcu; zawsze będziesz górą, a nigdy ostatni, bylebyś tylko słuchał poleceń Pana, Boga swego, które ja ci dziś nakazuję pilnie wypełniać. 

      Tak jak przewidział Jahwe tysiące lat temu, „prawi i sprawiedliwi” zdobyli władzę nad światem dzięki „pożyczaniu wielu narodom”, dodajmy że na lichwę kalkulowaną z wykorzystaniem mechanizmu procentu składanego. To kapitalizm. Ojciec Heinrich Pesch definiował kapitalizm jako lichwę rozkwitającą pod patronatem państwa, o to właśnie w kapitalizmie chodzi. Socjalizm czy komunizm były tylko incydentami wiodącymi nas do ery mesjańskiej.

      Like

      • Jeśli “prawi i sprawiedliwi” oraz “Prawość i sprawiedliwość” odegrały tak ważną rolę w życiu żydostwa, to czyż z nazwy “Prawo i Sprawiedliwość” nie płynie pewien przekaz? Przekaz dla nas wyjątkowo niebezpieczny. Czy takie nazwanie partii, to przypadek?

        Like

      • Bardzo celna uwaga. Wstyd powiedzieć, dotychczas obok tej zbieżności przechodziłem obojętnie. Ponownie cytat z książki rabina Higgera.

        ==========
        PRAWOŚĆ I SPRAWIEDLIWOŚĆ
        Słowa oznaczają określone symbole lub idee; ale niektóre słowa były tak często nadużywane, że często straciły swoje pierwotne znaczenie, które miały przekazać. Jednym z tych niefortunnych określeń jest słowo „prawość”. Wraz z powstaniem nowoczesnej liberalnej szkoły religijnej termin „prawość” stał się słowem-kluczem dla kaznodziei każdej religii. Tak jak homilie starożytnych rabinów były nasycone terminami „Bóg”, „Izrael” i „Tora”, tak współczesne kazanie jest ozdobione „prawością” w swojej istocie, w treści i podsumowaniu.
        Ale nie próbuje się analizować znaczenia i siły tego terminu. Do tej pory trudno jest przekonać świat, że słowo “prawość” wymaga analizy; że możliwe jest konkretne określenie, co stanowi prawość; że żydowska Utopia zbudowana jest na tym samym pojęciu prawości; lub, że Królestwo Boże na tym świecie przyjdzie tylko wtedy, gdy cierpiąca ludzkość przejdzie przez bramę prawości.
        Po dokładnym przestudiowaniu rabinicznych przepowiedni przedstawiających idealny świat można zrozumieć, co stanowi żydowską Utopię. Z pewnością niektóre fragmenty nie odnoszą się do tego życia, ale raczej do życia duszy w przyszłym świecie. Niemniej jednak odzwierciedlają i rejestrują jednocześnie rabiniczne podejście do idealnego życia jednostki, a także rodziny narodów. (str 11)
        (…)
        W konsekwencji, w nowej erze, prawi i sprawiedliwi zajmą pozycję obok Boga. Będą nazwani imieniem Boga; i dlatego będą nazywani „świętymi”. Mojżesz, ideał prawego człowieka, będzie wychwalany przez mnóstwo sprawiedliwych, tak jak Bóg był wychwalany przez Mojżesza w obecności tłumów Izraela. „W przyszłości Pan będzie chodził w ogrodzie Eden w towarzystwie sprawiedliwych, uważając ich za równych sobie. Ponownie, w idealnym świecie cała chwała i zwycięstwo będą z prawymi”. Zanim Go wezwą, Bóg odpowie, a gdy jeszcze będą mówić, usłyszy. „W obecnej epoce Pan cierpi razem z tymi, którzy Go czczą. Ale w Millenium zawsze będzie o nich pamiętał”. W nowej erze prawi i sprawiedliwi zostaną przyjęci przez Boga, tak jak dzieci są przyjmowane przez ich ojca, a jako uczniowie przez ich mistrza. Zostaną postawieni wyżej niż anioły. (str 15)
        ==========

        Czy takie nazwanie partii politycznej to przypadek? Trudno mi w to uwierzyć. W powyższym fragmencie jest też mowa o „Millenium”, a taka jest nazwa pewnego banku. Nie wierzę w przypadki tym bardziej że rdzeń tej partii to środowisko nazywane frankistami. Nie znam szczegółów dotyczących pochodzenia nazwy partii PiS, ale jeśli jakieś ślady się zachowały, to sprawa wydaje się być warta zbadania.

        Obawiam się, że PiS prowadzi nas do ery mesjańskiej :-/

        Like

    • Jeszcze jedna uwaga dotycząca stosunków własnościowych w erze mesjańskiej.
      Kluczowy kawałek „Pisma świętego” na początek (Wyj 19, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=69).

      3 Mojżesz wstąpił wtedy do Boga, a Pan zawołał na niego z góry i powiedział: «Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: 
      4 Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. 
      5 Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. 
      6 Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom». 

      To jest Przymierze zawarte przez pustynnego demona Jahwe z Mojżeszem. Ono właśnie ustanawia specjalny status „narodu wybranego” wśród „narodów ziemi”.
      Z przepowiedni rabinów przedstawionych przez Higgera wynika, że do nich ma należeć wszystko, co ma na ziemi jakąkolwiek wartość. Wiemy, a w każdym razie powinniśmy wiedzieć, że kapitalizm prowadzi do tego celu, ten zamysł jest najczęściej już niemalże zrealizowany na świecie, a tam, gdzie ciągle możemy zaobserwować pewne odchylenia od mesjańskiego celu, jednocześnie widzimy że sprawy posuwają się w kierunku postulowanym przez rabinów.

      Tego rodzaju ustrój był wcześniej lub równolegle postulowany również poza filozofią judejską. Bo chyba tak należy zinterpretować projekt Platona, który postulował utworzenie państwa składającego się z trzech klas społecznych, filozofów, żołnierzy i plebsu. Kluczowa warstwa filozofów miała prowadzić życie wspólnotowe, pozbawiona nie tylko indywidualnego majątku, ale nawet własnych rodzin. Dzieci miały być wychowywane w komunie bez znajomości swoich rodziców. Każda klasa społeczna miała być indywidualnie formowana od dzieciństwa, z uwzględnieniem odrębnej, właściwej klasie, diety czy muzyki.
      Pomysł nie jest więc ściśle judejski, domyślam się że Platon dużo podpatrzył w Egipcie.

      Like

  2. No właśnie! Dla nas “Prawo i Sprawiedliwość” i “Millenium”, i pewnie wiele innych nazw nic nie znaczy, a dla innych są to może słowa klucze, które stanowią informację dla wtajemniczonych. To, od czego powinni zacząć Polacy, to poznanie żydowskiej historii. Może wtedy otworzyłyby się im oczy na wiele spraw.

    Ja mam Biblię wydaną w 1979 roku przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne w Warszawie. Wydaje mi się, że zawiera ono lepsze tłumaczenie:

    3. A Mojżesz wstąpił na górę do Boga, Pan zaś zawołał nań z góry, mówiąc: Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz synom izraelskim:
    4. Wy widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom, jak nosiłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do siebie.
    5. A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia.
    6. A wy będziecie mi królestwem kapłańskim i narodem świętym. Takie są słowa, które powiesz synom izraelskim.

    To żydowskie “wybraństwo” wiąże się z tym, że wierzyli w jedynego Boga, a otoczeni byli ludami pogańskimi, które miały wiele bóstw i stąd ta wyjątkowość.

    Nie tylko Platon podpatrzył wiele w Egipcie. Rabini to przecież odpowiednicy egipskich kapłanów. Łączą funkcje polityczne, czyli władzę, z funkcjami religijnymi. Różnica polega na tym, że w Egipcie kapłani łączyli te dwie funkcje oficjalnie, a u Żydów rabini są ponad politykami i działają nieformalnie.

    Teodor Jeske-Choiński w książce “Historia Żydów w Polsce” pisze:

    Po mądrość jeździli do Egiptu znakomici mężowie greccy: Tales, Demokryt, Pitagoras, Solon, Plato i inni. Nie wszystkich dopuszczali kapłani do swych tajemnic, a tych, którym pozwolili czerpać ze źródła ich wiedzy, skrępowali przysięgą milczenia. Uczniom nie wolno było zdradzać wiedzy nauczycieli.

    Te tajemnice kapłanów egipskich odnosiły się prawdopodobnie do ich teologii, niedostępnej dla tłumu. Wykazały badania najnowsze, iż uczeni egipscy byli monoteistami, że wierzyli w duszę ludzką, w jej dalsze życie po śmierci ciała i w sąd ostateczny. Potwierdzają to pisma zawarte w zwojach papirusu, przechowywane przez historyków greckich, i różne egipskie teksty religijne. W jednym z takich ocalonych papirusów, znajdujących się w Turynie, modli się jakiś kapłan: “O Boże, który jesteś budowniczym świata, Ty nie masz ojca, bo pochodzisz z samego siebie… Ty żywisz wszystko, co stworzyłeś… Niebo i ziemia słuchają praw, które im nadałeś… Chwalimy Boga, który nad głowami naszymi rozpiął niebo z wszelkimi gwiazdami, który rozłożył kraje na ziemi i oblał je wielkim morzem”.

    Like

    • Pamiętam gdzieś wypowiedź Andrzeja Niemojewskiego, który postulował, aby w odrodzonej Polsce wprowadzić do szkół przedmiot pod nazwą „żydoznawstwo”. Chyba nic z tego nie wyszło…

      //To żydowskie “wybraństwo” wiąże się z tym, że wierzyli w jedynego Boga, a otoczeni byli ludami pogańskimi, które miały wiele bóstw i stąd ta wyjątkowość.//
      Inaczej to interpretuję.
      Wyj 20:3 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=70)
      Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 
      Tam chodzi o niewolnicze poddanie wyłącznemu bóstwu etnicznemu, które obiecuje panowanie nad całą ziemią. Rzeczywiście inne ludy miały innych bogów, wielu bogów, a tu chodzi o nadrzędność pustynnego demona Jahwe nad innymi bogami, co skutkować ma nadrzędnością żydów nad innymi ludami.
      Oni są zawsze wyjątkowi, a powody się znajduje przy okazji. Słyszałem choćby wersję o ich nadzwyczajnej inteligencji która miała być spowodowana faktem że od najmłodszych lat uczą się co najmniej dwóch alfabetów (jak Rosjanie, Gruzini, Persowie, Arabi czy Hindusi), są też w obiegu inne wersje. Ich wyjątkowy status to dogmat który czasami bywa racjonalizowany w mniej lub bardziej pokraczny sposób.

      Dużo o egipskich wierzeniach wiemy z „Księgi umarłych” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99ga_umar%C5%82ych). Jest tam między innymi „złota zasada”, „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Więc „Pan Jezus” nic nowego nie wymyślił.

      Egipska religia, a za nią judeochrześcijaństwo, oparte jest na magii, na manipulacji zmysłami ludu w celu uformowania posłusznych niewolników. Przykład (Wyj 7, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=57):
      8 Pan tak powiedział do Mojżesza i Aarona: 
      9 /Jeśli faraon powie wam tak: “Uczyńcie cud na waszą korzyść”, wtedy powiesz Aaronowi: Weź laskę i rzuć ją przed faraonem, a przemieni się w węża/. 
      10 Mojżesz i Aaron przybyli do faraona i uczynili tak, jak nakazał Pan. I rzucił Aaron laskę swoją przed faraonem i sługami jego, i zamieniła się w węża. 
      11 Faraon wówczas kazał przywołać mędrców i czarowników, a wróżbici egipscy uczynili to samo dzięki swej tajemnej wiedzy. 
      12 I rzucił każdy z nich laskę, i zamieniły się w węże. Jednak laska Aarona połknęła ich laski.

      Tu chodzi właśnie o wiedzę tajemną (Wyj 7:11). Istnieje w Egipcie gatunek węża, którego jeśli umiejętnie złapie się za szyję i uciśnie rdzeń kręgowy, to on zesztywnieje na jakiś czas i może z daleka wyglądać jak kij. Wtedy, jak się go gwałtownie wprawi w ruch to on się równie gwałtownie obudzi. Mojżesz i Aaron znali ten numer, ale znali go również kapłani egipscy. Pewnie „laska” Aarona była dodatkowo wygłodzona – ot cała sztuczka 🙂

      Religia judeochrześcijańska to wiedza tajemna o sztuce manipulacji ludem, tak jest do dzisiaj. Większość katolików nie czytała „Pisma świętego” i ma na temat „Słowa Bożego” dość blade pojęcie, ale została zwiedziona magiczną atmosferą wykreowaną podczas nabożeństw poświęconych swojemu bogu (bogom), architekturą budowli, chóralnym śpiewem, dzwoneczkami, kadzidełkami, monumentalnymi dźwiękami organów, tubalnym głosem funkcjonariuszy mundurowych tej religii i ich śmiesznymi kostiumami, itp.
      Religia to wiedza tajemna o sztuce manipulacji ludem, co oczywiście mistrzowsko przedstawił Bolesław Prus w „Faraonie” w incydencie z zaćmieniem słońca:

      Prus opisywał Egipt w czasach, kiedy był on inaczej zorganizowany niż późniejszy judaizm. W Egipcie istniała przecież cywilna administracja pod wodzą króla i – jak opisywał Prus – czasami jej przedstawicielom „odbijało” bo próbowali uniezależnić się od kapłanów mylnie wierząc, że to królowie dzierżący tylko władzę administracyjną potrafili rządzić a kapłani tylko pasożytowali na systemie. Rzeczywista relacja pomiędzy kapłanami a królem przedstawiona w „Faraonie” to kapłani – „intelektualne centrum władzy” i król/faraon jako figurant. Wiemy że taka relacja zachodzi pomiędzy „głębokim państwem” a prezydentem również w Stanach Zjednoczonych i pewnie nie jest to przypadek. „Faraon” to nie jest powieść dla bachorów.

      Generał Konstantin Pawłowicz Pietrow (КОБ) mówił, że judaizm to właśnie kreacja egipskich kapłanów, którzy przejęli jakieś koczownicze semickie plemię i wyprawili je na 40-letnią wycieczkę po pustyni, podczas której poddali jego przedstawicieli intensywnemu szkoleniu ideologicznemu, którego skutkiem było uformowanie grupy posłusznych niewolników wyspecjalizowanych do zadania zdobycia władzy nad światem. To wszystko, zwłaszcza pierwsze ćwiczenie – podbicie Palestyny, jest opisane w nieco alegorycznej formie w „Piśmie świętym”. Rabini, nadzorcy żydów, mają być kontynuatorami egipskich kapłanów.

      Jest takie pojęcie jak „nadrzeczywistość” (https://sjp.pl/nadrzeczywisto%C5%9B%C4%87, http://www.kulturaswiecka.pl/node/1091). Jahwe w Księdze Wyjścia 19:6 tworzy z „narodu wybranego” globalną kastę kapłańską, odpowiedników platońskich filozofów, globalnych kreatorów nadrzeczywistości. To właśnie ta grupa wymyśla i promuje religie i ideologie, tworzy państwa poprzez narzucanie odpowiedniej nadrzeczywistości. Jedną z takich wersji nadrzeczywistości jest dzisiaj ideologia kapitalizmu liberalnego, inną jest komunizm, potem feminizm, antropogeniczne globalne ocieplenie, itp.

      Like

      • Metro,

        przy owej żydobiblijnej haggadzie o Mojżeszu, Aaronie, kapłanach egipskich i wężach zamieniających się w kije nie zapominajmy, że to tylko haggada. Mojżesz i Aaron to postacie fikcyjne. Tak samo, jak fikcją jest “niewola egipska”. Co nie zmienia faktu, że autorzy hebrajskiej Tanach/Starego testamentu byli oczytaną żydowską elitą, czerpiącą pełnymi garśćmi z mitologii, literatury i dorobku wielu ludów i kultur: egipskiej, sumeryjsko-babilońskiej, hinduskiej, irańskiej i greckiej. Wplatali je w wymysły biblii zaś zawsze tak, by wykazać wyższość “ludu wybranego” nad gojami. Pewnie o owym triku z wężem słyszeli. No i wstawili go jako cud w żydo-biblii, dodając, że ich wąż pożał tamte – czyli że Jahwe górował nad bogami Egiptu a on i Aaron nad egipskimi kapłanami.
        Ta żydowska mania wielkości przewyższa Himalaje.

        Like

      • Opolczyku – myślę że akurat dyskutując z Gospodarzem nie muszę zaznaczać, że “Pismo święte” jest wyssane z brudnych paluchów 🙂

        “Pan Jezus” powiedział kiedyś (z pamięci): “tam gdzie dwóch lub trzech spotyka się w imię moje tam i ja jestem”. Jemu chodziło o grupową świadomość którą w okultyzmie nazywa się “egregor”. Egregor Jezusa może zaistnieć niezależnie od tego, czy sam Jezus to postać ze sfery rzeczywistości realnej czy tylko wirtualnej.

        Andrzej Niemojewski w 1909 roku opublikował książkę, w której twierdził że chrześcijaństwo to tylko zakamuflowany kult solarny (https://docer.pl/doc/50v1en, powtórzone w filmie “Zeitgeist”). Czy to prawda? Nie wiem, wiem za to że sto lat minęło a Jezus został Królem Polski. Więc Jezus żyje, przynajmniej w rzeczywistości wirtualnej. Tak samo Mojżesz.

        ===========

        Przecież wiesz, że tylko oni są ludźmi, tak naucza “Wszechmogący i Miłosierny Bóg”. Przypomina nam o tym prorok Ezechiel (Ez 34:31, http://biblia-online.pl/Biblia/JakubaWujka/Ksiega-Ezechiela/34/31):

        A wy, trzody moje, trzody pastwiska mego, ludzie jesteście, a ja PAN Bóg wasz, mówi PAN Bóg.

        Like

      • “Pamiętam gdzieś wypowiedź Andrzeja Niemojewskiego, który postulował, aby w odrodzonej Polsce wprowadzić do szkół przedmiot pod nazwą „żydoznawstwo”. Chyba nic z tego nie wyszło…”

        Nie wyszło, bo nie mogło. System edukacji w II RP był kontrolowany przez Żydów. Dziś jest podobnie. I nie chodzi nawet o system edukacji. Wszystkie gadające głowy wypowiadające się na tematy polityczne czy historyczne w internecie, nie mówiąc o telewizji, radiu i prasie, nawet nie zająkną się o Żydach i ich roli. Boją się o swoje stołki, co jest zrozumiałe, ale to tylko dowodzi, jak bardzo kontrolują oni naszą rzeczywistość.

        Like

  3. Metro,

    nie wiesz, czy Waszej rozmowie nie przysłuchuje się ktoś mniej zorientowany, kto przytaczane przez Ciebie haggady żydo-biblijne mógłby brać za rzeczywistość.
    Dlatego dobrze jest podkreślać, że to wymyślone haggady – tam myślę.

    Egregor Joszue-Jezusa, tego wykreowanego w ewangeliach na “zbawiciela” tak naprawdę to tylko myślotwór. I choć jako egregor jest niebezpieczny, z piekła rodem (ciągle straszył piekłem), naprawdę nie istnieje. Gdy umrze ostatni krystowierca i nikt do “chrystusa” nie będzie się modlił, ten myślotwór po prostu zniknie. A razem z nim cała zła energia w tym egregorze skupiona.

    A co się tyczy pomysłu Niemojewskiego (nauka żydoznawstwa w szkołach), choć pomysł ten nie został zrealizowany, to przecież choćby ten blog jest niczym innym jak nauką żydoznawstwa – choć jeszcze nie jako przedmiotu szkolnego. Niemniej dla samouczków jest jak znalazł.

    Like

  4. ” u Żydów rabini są ponad politykami i działają nieformalnie.” –

    – to wynika z żydowskiej hierarchii zawartej w trójcy : kapłan, prorok, król.

    ps. przykład tej hierarchii odzwierciedlony był na portalu ” Salon24.pl ” gdzie lata temu w galerii fotek ” niezależnych publicystów ” jego ” właściciel ” ( czyli “król” ), obywatel Janke był zaszeregowany na trzecim, przynależnym mu miejscu. … podzieliłem się z forumowiczami tą wiedzą – efektem było zablokowanie mi konta i w krótkim czasie po tym przetasowanie fotek i późniejsze ich całkowite usunięcie.

    ps. 2 wszystkie portale z “24” w nazwie mają żydowską proweniencję – to jest ich znak rozpoznawczy.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s