Kuba

Mówimy – Castro, a w domyśle – Kuba, mówimy – Kuba, a w domyśle – Castro. To oczywiście parafraza wiersza Włodzimierz Iljicz Lenin, którego autorem jest Władimir Władimirowicz Majakowski. Wydaje mi się, że takie skojarzenie jest nadal obecne w umysłach wielu ludzi. Trudno, by było inaczej. Fidel Castro rządził Kubą przez 49 lat. Rewolucjonista – tak myśli wielu ludzi. A był amerykańskim agentem. To jest oczywiście moje prywatne zdanie, ale przedstawiam w tym blogu fakty, które skłaniają mnie do takich wniosków.

Położenie Kuby
Położenie Kuby; źródło: Wikipedia.

Gdy tak patrzę na położenie geograficzne Kuby, to mam wrażenie, że ono zdeterminowało jej losy, podobnie jak zdeterminowało ono losy Polski. Z tą jednak różnicą, że Kuba jest wyspą, a Polska jest krajem lądowym, co umożliwia jej przesuwanie z zachodu na wschód i odwrotnie, a obawiam się, że za jakiś czas znowu zostanie przesunięta na wschód – takie państwo na kółkach.

Mapa Kuby
Mapa Kuby; źródło: Wikipedia.

Kuba jest wydłużoną w układzie równoleżnikowym wyspą. W jej zachodniej części leży Hawana, a we wschodniej – Santiago de Cuba. To dwa największe miasta kraju. Obok Santiago, od jego wschodniej strony, znajduje się amerykańska baza wojskowa Guantanamo, leżąca w pobliżu miasta o tej samej nazwie. Chyba najbardziej znana kubańska piosenka to Guantanamera – Dziewczyna z Guantanamo. Powstała w 1929 roku. Autorstwo muzyki przypisuje się Garcii Fernandezowi, a tekst napisał Jose Marti, kubański poeta i bohater narodowy. Utwór ten pełni rolę nieoficjalnego hymnu Kuby.

27 października 1492 roku Kolumb odkrył Kubę, a następnego dnia, 28 października, wylądował na jej północno-wschodnim wybrzeżu. W 1511 roku Diego Velazquez de Cuellar założył pierwszą hiszpańską osadę na wyspie. W 1515 roku została założona Hawana. W ciągu jednego stulecia miejscowa indiańska ludność przestała praktycznie istnieć. Przede wszystkim z powodu chorób zakaźnych, które przywlekli Europejczycy. W 1529 roku wybuchła na Kubie epidemia odry, która zabiła 2/3 populacji, która przeżyła poprzednią epidemię czarnej ospy.

1 września 1548 roku Gonzalo Perez de Angulo został mianowany gubernatorem Kuby. Przybył do Santiago 4 listopada i od razu zniósł niewolnictwo wszystkich tubylców. Był pierwszym, który urzędował w Hawanie, a nie – Santiago i zbudował w niej pierwszy murowany kościół.

Około 1570 roku Kubę zamieszkiwali Hiszpanie, Murzyni i ludność miejscowa. Rozwój Kuby następował powoli, ale w odróżnieniu od pozostałych wysp Karaibów nie była ona rolną monokulturą. Jej rolnictwo było zróżnicowane, a kolonia była zurbanizowana. W połowie XVIII wieku na Kubie było 50 tys. niewolników, na Barbadosie – 60 tys., w Wirginii – 300 tys., na Dominikanie – 450 tys. Te gospodarki opierały się na wielkich plantacjach trzciny cukrowej.

Wojna siedmioletnia (1756-1763), która wybuchła w całej Europie, skonfliktowała Hiszpanię, sojuszniczkę Francji, z Anglią. Kuba została opanowana przez Anglików, którzy rozwinęli handel z Ameryką Północną i Karaibami, przyczyniając się w ten sposób do szybkiej transformacji kubańskiego społeczeństwa. Po skończonej wojnie, w wyniku pokoju paryskiego z 1763 roku, w zamian za Kubę, która wróciła do Hiszpanii, Anglia otrzymała Florydę, a Francja utraciła Kanadę na rzecz Anglii.

W latach 1791-1804 trwało na Haiti powstanie, które doprowadziło do uzyskania niepodległości od Francji i zniesienia niewolnictwa. To wydawało się szansą dla kubańskich plantatorów, którzy chcieli przekształcić kraj w kraj niewolniczy i monokulturę rolniczą opartą na trzcinie cukrowej. Szacuje się, że pomiędzy 1790 a 1820 rokiem sprowadzono z Afryki na Kubę 325 tys. niewolników. Było to cztery razy więcej niż w latach 1760-1790. Jednak większość kubańskich niewolników pracowała w miastach. Z tego powodu już pod koniec XVIII wieku utrwaliła się praktyka coartacion, czyli samowykupienia się z niewolnictwa – charakterystyczna tylko dla Kuby. Ponieważ brakowało białych do pracy, czarni zdominowali rynek pracy w miastach do tego stopnia, że gdy w połowie XIX wieku biali licznie przybywali na wyspę, to nie byli w stanie usunąć czarnych pracowników. System zróżnicowanego rolnictwa z małymi farmami i niewielką liczbą niewolników sprawnie zaopatrywał miasta w żywność i inne dobra. Było to jedną z przyczyn tego, że w latach 20-tych XIX wieku, gdy pozostałe kolonie Ameryki Łacińskiej zdobywały niepodległość, Kuba pozostawała wierna Hiszpanii. Tak to opisuje angielska Wikipedia. Ale czy rzeczywiście z tego powodu? Polityka wokół Kuby była i nadal jest tak zagmatwana, że trudno zrozumieć, o co w niej chodzi.

Wiek XIX to wiek rewolucji, Wiosny Ludów – rodzących się nacjonalizmów, nie tylko w Europie, ale i w Ameryce Łacińskiej, w której ci wszyscy rewolucjoniści mają jedną wspólną cechę – nienawidzą Hiszpanii, chociaż wielu z nich ma hiszpańskie korzenie, wielu tam pobierało nauki. Byli masonami, jak większość a może wszyscy rewolucjoniści. Może ich „nieznani przełożeni” wpoili im tę nienawiść, bo Hiszpanie wypędzili Żydów z kraju. Cechą charakterystyczną było też to, że rewolucjoniści organizowali się za granicą. W przypadku Kuby były to Stany Zjednoczone. W przypadku Polski, Liga Polska, poprzedniczka Ligi Narodowej, powstała w Szwajcarii.

Wyprawa Lopeza z 1850 roku była próbą najechania i zdobycia Kuby. Kierował nią Narcisio Lopez. W skład ekspedycji wchodziło 420 emigrantów kubańskich i ochotnicy z Ameryki. Zostali oni pokonani przez siły hiszpańskie. Był to w tamtym czasie jeden z wielu tzw. prywatnych rajdów z terytorium Ameryki. Było to w okresie tzw. Manifest Destiny, czyli amerykańskiej koncepcji „Boskiego Przeznaczenia”, gdy Stany Zjednoczone szybko zdobywały nowe terytoria. To wtedy w 1848 roku Amerykanie zaanektowali meksykańskie terytoria na północ od Rio Grande. W tym samym roku prezydent Polk zaproponował zakup Kuby za 100 mln dolarów, ale Hiszpanie odrzucili ofertę. Idea przyłączenia Kuby bardzo odpowiadała zwolennikom niewolnictwa w południowych stanach Ameryki. Liczyli na to, że przejęcie Kuby dałoby im 13 do 15 dodatkowych reprezentantów w Kongresie. To właśnie podczas wyprawy Lopeza po raz pierwszy pojawiła się flaga kubańska.

Flaga Kuby, nazywana przez Kubańczyków La Estrella Solitaria (Samotna Gwiazda), została zaprojektowana w 1848 roku przez redaktora kubańskiej gazety La Verdad (Prawda) i także poetę Miguela Teurbe Tolona. Gwiazda została zapożyczona z flagi Teksasu. Po raz pierwszy flaga w tej postaci pojawiła się 19 maja 1850 roku w mieście Cardenas na północnym wybrzeżu Kuby, gdzie generał Narcisio Lopez z 600 ludźmi podjął nieudaną próbę wyzwolenia kraju spod kolonialnego panowania. Flaga ta jest oficjalnym symbolem Kuby od chwili zdobycia niepodległości, tj. od 20 maja 1902 roku.

Flaga Kuby

Umieszczony na fladze trójkąt jest masońskim symbolem wolności, równości i braterstwa, zaś umieszczona na nim gwiazda, La Estrella Solitaria, miała oświetlać drogę ku wolności.

Od niej pochodzi potoczna nazwa flagi. Naprzemiennie ułożone poziomo trzy niebieskie i dwa białe pasy nawiązują do flagi amerykańskiej. Trzy niebieskie pasy symbolizują dawny podział na trzy części: wschodnią, centralną i zachodnią. Barwa biała uosabia czystość dążeń rewolucjonistów i sprawiedliwość. Dwa białe pasy to też droga ku wolności, a czerwony – krew przelana za wolność. Zdjęcie flagi pochodzi z Wikipedii.

Herb Kuby

Herb Kuby ma postać trójdzielnej tarczy herbowej. W górnej części znajduje się wizerunek wschodzącego słońca, oznaczającego powstanie nowego narodu. Słońce to umieszczone jest nad niebieskim morzem, symbolizującym Atlantyk i podkreśla wyspiarski charakter kraju.

Dwa lądy nad morzem oznaczają dwa kontynenty amerykańskie, pomiędzy którymi leży Kuba. Złoty klucz nad powierzchnią morza nawiązuje do faktu, iż Kuba nazywana była w przeszłości kluczem do Karaibów. Zdjęcie herbu pochodzi z Wikipedii.

Trzy błękitne ukośne pasy przedzielone dwoma białymi, umieszczone w lewym dolnym polu nawiązują do symboliki flagi. Palma królewska umieszczona w prawym dolnym polu ma być przykładem typowego kubańskiego krajobrazu, a zarazem ukazywać potęgę i szlachetność kubańskiej przyrody.

Herb od dołu otoczony jest przez gałązkę dębu ostrolistnego, zwanym też dębem kamiennym, symbolizującym zwycięstwo, stałość i trwałość oraz przez gałązkę lauru, która oznacza sławę, dumę i wspaniałość Kuby. Umieszczony pomiędzy nimi pęk rózg oznacza jedność Kubańczyków.

Ponad tarczą heraldyczną, na drugim końcu pęku róż, umieszczona jest czapka frygijska – symbol rewolucji francuskiej, tutaj będąca symbolem wolności, równości i braterstwa oraz demokracji, zaś pojedyncza gwiazda na czapce ma oznaczać jedność i niepodzielność narodu. Herb przyjęto 24 kwietnia 1906 roku.

Jak widać flaga i herb Kuby są tak nasycone masońskimi symbolami, że bardziej chyba się już nie dało. I jeszcze do tego ten pęk rózg, który jest symbolem idei republikańskiej, ruchów faszystowskich, do 1914 roku ruchów lewicowych i włoskich rewolucjonistów. Jest to też symbol wszechwładzy i siły państwa.

W archiwum Barry University (Miami) znajduje się notka dotycząca Emilii Margarity Teurbe Tolon y Otero, w której historia flagi kubańskiej różni się trochę od tej z Wikipedii. Poniżej jej treść:

„W 1849 roku mąż Emilii, Miguel Teurbe Tolón, poeta i namiętny orędownik niepodległości Kuby, został ogłoszony wrogiem Hiszpanii i zmuszony do emigracji do Nowego Jorku. Rok później w domu Emilii w Matanzas znaleziono korespondencję uznaną przez władze hiszpańskie na Kubie za wywrotową i ona również została deportowana do Stanów Zjednoczonych, gdzie wraz z mężem uczestniczyła w spotkaniach politycznych przeciwko hiszpańskim rządom.

W Nowym Jorku Miguel, mason, został działaczem politycznym wraz z innymi kubańskimi wygnańcami. Jego poezja i artykuły redakcyjne apelowały o wolną i demokratyczną Kubę. Tam dołączył do Consejo Cubano (kubańska junta) wraz z innym masonem Narciso Lópezem, bogatym hiszpańskim generałem urodzonym w Wenezueli, który stacjonował na Kubie i został zmuszony do emigracji za wrogą wobec hiszpańskich rządów działalność. López opowiadał się za aneksją Kuby przez Stany Zjednoczone jako sposobem na uwolnienie Kuby spod korony hiszpańskiej. Poprosił Miguela o zaprojektowanie herbu dla nowego narodu kubańskiego, a Emilię o stworzenie flagi. López poprowadził pierwszą zbrojną wyprawę na Kubę w maju 1850 roku, a flaga Emilii po raz pierwszy załopotała na wietrze w Cárdenas, Matanzas. Wyprawa nie powiodła się i po dwóch kolejnych próbach López został stracony przez Hiszpanów, a ruch aneksji stracił impet.

W 1855 roku, wobec braku Lopeza i rozpadu ruchu, Emilia i Miguel uzyskali amnestię i pozwolono im wrócić na Kubę. Sfrustrowana i zmęczona polityką emigracyjną Emilia rozwiodła się z Miguelem i wróciła do domu. Po powrocie do Matanzas spotkała się z odrzuceniem, nawet przez własną rodzinę (ponieważ rozwiodła się) i została zmuszona do przeniesienia się do Hawany. Samotna i przygnębiona, ponownie wyszła za mąż i przeniosła się do Hiszpanii w 1888 roku, nie mając zamiaru wracać na Kubę. Jej ostatnią wolą było to, by spadek po niej przeznaczono na edukację dzieci na Kubie.

Emilia zmarła w Hiszpanii w 1902 roku. Intensywne poszukiwania przeprowadzone na madryckich cmentarzach pozwoliły w kwietniu 2010 roku na zidentyfikowanie grobu Emilii Teurbe Tolón na cmentarzu Nuestra Señora de La Almudena. Po ekshumacji i przeniesieniu szczątków, Emilia Teurbe Tolón zostanie pochowana 23 sierpnia na nekropolii Colón w Hawanie. Flaga wyhaftowana przez Emilię Teurbe Tolón jest przechowywana w Muzeum Rewolucji w Hawanie.”

W 1868 roku wybuchło na Kubie powstanie, którego celem było uniezależnienie się od Hiszpanii. Jego przywódcą był plantator Carlos Manuel de Cespedes. 27 grudnia 1868 roku wydał dekret, w którym potępiał w teorii niewolnictwo, ale akceptował je w praktyce. Deklarował uwolnienie wszystkich, których właściciele zgodzą się na ich służbę wojskową. Powstanie przerodziło się w 10-letnią wojnę. Większość powstańców była niewolnikami z Dominikany i sąsiednich wysp. Było też wielu chińskich, tzw. kontraktowych pracowników służebnych.

Stany Zjednoczone nie chciały uznać niepodległości Kuby, choć uczyniło to wiele państw europejskich i z Ameryki Łacińskiej. W 1878 roku Hiszpania zgodziła się na udzielenie Kubie większej autonomii. Niewolnictwo zniesiono w 1875 roku, choć w pełni osiągnięto to dopiero w 1886 roku. Przebywający na wygnaniu Jose Marti, poeta, filozof, dziennikarz, tłumacz, profesor i wydawca, utworzył w 1892 roku w Nowym Jorku Kubańską Partię Rewolucyjną i był twórcą jej ideologii. Celem partii było uniezależnienie się od Hiszpanii. 24 lutego 1895 roku rozpoczęły się na Kubie walki przeciwko hiszpańskiej armii. 19 maja 1895 roku w jednej z bitew zginął. Stał się on jednym z bohaterów narodowych Kuby.

Wojska hiszpańskie, liczące 200 tys. żołnierzy, zdziesiątkowały rebeliantów, którzy prowadzili wojnę partyzancką i dokonywali aktów sabotażu. Hiszpanie pacyfikowali ludność wiejską i umieszczali ją w czymś, co nazywało się „reconcentrados”, opisywanym przez międzynarodowych obserwatorów jako „ufortyfikowane miasta”. Jednak najczęściej uważano, że są to prototypy XX wiecznych obozów koncentracyjnych. Szacuje się, że w tych obozach, z powodu chorób i głodu, zmarło od 200 do 400 tys. osób. Takie postępowanie Hiszpanów wywołało protesty w Ameryce i w Europie.

W celu ochrony amerykańskich interesów, został wysłany do Hawany okręt wojenny USS Maine, ale wkrótce po przybyciu eksplodował w porcie i szybko zatonął. W wyniku tej eksplozji 3/4 jego załogi zginęło. Amerykańska prasa i opinia publiczna obwiniała Hiszpanów. W kwietniu 1898 roku Hiszpania i Stany Zjednoczone wypowiedziały sobie wojnę.

Po tej hiszpańsko-amerykańskiej wojnie, trwającej od 21 kwietnia do 13 sierpnia 1898 roku, Hiszpania i Stany Zjednoczone podpisały traktat paryski, w którym Hiszpanie scedowali na rzecz Stanów Zjednoczonych Puerto Rico, Filipiny i Guam (wyspa na zachodnim Pacyfiku) za 20 milionów dolarów, a Kuba stała się amerykańskim protektoratem. Formalnie niepodległość Kuby datuje się od 20 maja 1902 roku i oficjalnie jest to Republika Kuby. Zgodnie z nową kubańską konstytucją, Stany Zjednoczone zachowały prawo do ingerowania w sprawy wewnętrzne Kuby, nadzorowania finansów i polityki zagranicznej. Na podstawie Poprawki Platta Stany Zjednoczone wydzierżawiły od Kuby bazę morską w zatoce Guantanamo.

Tak więc Kuba stała się krajem całkowicie zależnym od Stanów Zjednoczonych, ale rozwijała się gospodarczo, głównie dzięki amerykańskim inwestycjom w turystykę. Powstawało wiele hoteli, restauracji, kasyn itp.

We wrześniu 1933 roku dochodzi do rewolucji sierżantów. Na jej czele stanął sierżant Fulgencio Batista. Wyłoniono pięcioosobowy komitet, który kierował rządem tymczasowym. Od 1934 roku Batista zdominował kubańską politykę na 25 lat, a więc do 1959 roku, czyli do kolejnej rewolucji kubańskiej.

W 1944 roku skończyła się prezydencka kadencja Batisty. Wyjechał na Florydę. W 1952 roku powrócił, by ubiegać się ponownie o prezydenturę. Jednak, nie będąc pewnym wyników wyborów, dokonał zamachu wojskowego. Powrócił do władzy przy finansowym, wojskowym i logistycznym wsparciu Stanów Zjednoczonych. Batista zawiesił konstytucję, cofnął większość politycznych swobód z prawem do strajku włącznie. Popierał interesy najbogatszych plantatorów trzciny cukrowej.

W tamtym czasie Kuba miała najwyższy w Ameryce Łacińskiej wskaźnik konsumpcji mięsa, warzyw, samochodów, telefonów, radioodbiorników, choć 1/3 populacji nie w pełni z tego korzystała. Była więc Kuba całkiem nieźle rozwiniętym krajem, jak na standardy Ameryki Łacińskiej, a do pewnego stopnia też – na światowe. Jednak Fidel Castro w swojej mowie obronnej, mówiąc „historia mi wybaczy”, stwierdził że problemy kraju dotyczące ziemi, uprzemysłowienia, mieszkalnictwa, bezrobocia, edukacji i zdrowia są problemami tymczasowymi.

Ruch 26 Lipca był awangardowym ruchem rewolucyjnym, którego przywódcą był Fidel Castro. Nazwa tego ruchu pochodzi od daty ataku na koszary Moncada w Santiago 26 lipca 1953 roku. A więc niedaleko od amerykańskiej bazy wojskowej. Atakiem kierował Castro, który był również kandydatem w wyborach prezydenckich, których przeprowadzenie uniemożliwił Batista. Atak miał być początkiem rewolucji. Jednak Castro i jego współtowarzysze zostali złapani, a on sam skazany na 15 lat więzienia. Tu zaczyna się budowanie legendy kombatanckiej. Po dwóch latach wyszedł z więzienia na mocy amnestii, po tym, jak została rozpętana kampania polityczna na rzecz jego uwolnienia. Zaangażowani w nią byli również jezuici, u których Castro pobierał nauki. W 1955 roku wyjechał do Meksyku. Tam, razem z innymi rewolucjonistami, którzy opuścili Kubę, zreorganizował Ruch. Celem było stworzenie dobrze zorganizowanej partyzantki, która obaliłaby Batistę.

2 grudnia 1956 roku 82 osoby wylądowały na Kubie. Przypłynęły jachtem Granma z miasta Tuxpan w stanie Veracruz. Trochę to zabawne, że rewolucjoniści i komuniści wypłynęli z miejscowości w stanie, którego nazwa – Veracruz, oznacza po hiszpańsku „prawdziwy krzyż” (vera cruz). Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem. Z tych 82 osób uratowały się tylko 22 osoby. Reszta zginęła lub została aresztowana. Ci, którzy przetrwali, schronili się w górach Sierra Maestra, położonych w okolicach Santiago i w prowincji Granma. Tam założyli obóz, a w miastach tworzyły się grupy „społecznego oporu” protestujące przeciwko rządom Batisty. Do partyzantów ciągle napływali ochotnicy. Doszło wtedy do wielu potyczek z kubańską armią. I taki był początek kubańskiej rewolucji.

W tym miejscu można sobie zadać pytanie: jak to możliwe, że 82 partyzantów rzuca się na całe państwo, które dysponuje regularną, uzbrojoną armią i policją? Przecież to szaleństwo! Chyba że się wie, że będzie się miało wsparcie potężnego sąsiada. I jeszcze ci partyzanci przejdą pod nosem amerykańskiej bazy w Guantanamo i może nawet ta baza dostarczała broni tym wszystkim „ochotnikom”, którzy dołączali do tych partyzantów w górskim obozie nieopodal tej bazy. Taka to była „rewolucja”.

W 1958 roku Ruch 26 Lipca stał się przewodnią siłą rewolucyjną. Stany Zjednoczone wspierały Castro poprzez nałożenie embarga na dostawy broni dla rządu Batisty. Nie pierwszy to raz, gdy Amerykanie wspierają komunistów. Już pomijając budowę potęgi Związku Radzieckiego, to w decydującym momencie walk wstrzymali dostawy amunicji dla wojsk Kuomintangu, co zdecydowało o zwycięstwie chińskich komunistów. Wprawdzie Batista próbował ratować się zakupami broni na Dominikanie, ale były to tylko półśrodki.

Trasa przemarszów Armii Partyzanckiej; źródło: Wikipedia.

W końcu 1958 roku rebelianci wyszli z gór i wywołali powstanie ludowe. Po tym jak zdobyli miasto Santa Clara, Batista uciekł na Dominikanę, a później do Portugalii. 8 stycznia 1959 roku Castro wkroczył do Hawany.

Tak więc Stany Zjednoczone popierały rewolucję kubańską, a prawdę mówiąc, wyraziły na nią zgodę, bo nic na Kubie nie mogło i nie może dziać się bez ich aprobaty. Nie po to tam mają bazę, by ktoś im robił pod nosem swoje porządki. Efektem zwycięstwa rewolucji było zalegalizowanie partii komunistycznej, egzekucje agentów Batisty, policjantów, żołnierzy. Do tego dochodziła nacjonalizacja i reforma rolna, która wywłaszczała również amerykańskich właścicieli ziemskich. To doprowadziło do zmiany polityki USA wobec Kuby. Można sobie zadać w tym momencie pytanie, może nawet głupie pytanie: to czy oni, Amerykanie, nie wiedzieli, jakie będą skutki tej rewolucji, na którą wyrazili zgodę? Wiedzieli doskonale i o to im właśnie chodziło, bo z Batistą nie dałoby się zrobić tych kryzysów, które wkrótce nastąpiły.

W marcu 1960 roku prezydent Eisenhower zaakceptował plan CIA szkolenia i uzbrojenia kubańskich uchodźców, którzy mieli obalić rząd Castro. Inwazja zwana Inwazją w Zatoce Świń miała miejsce 14 kwietnia 1961 roku za prezydentury Kennedy’ego. Około 1400 kubańskich uchodźców wylądowało w Zatoce Świń. Kubańskie wojsko i jednostki zmilitaryzowane odparły inwazję, zabijając ponad 100 osób i aresztując pozostałych.

Ilustracja
Usytuowanie Zatoki Świń na mapie Kuby; źródło: Wikipedia.

Miejsce to zupełnie nie nadawało się na inwazję, bo to teren nizinny, otoczony bagnami. Nie było więc możliwości, w razie niepowodzenia, ukrycia się w górach, tak jak to było w przypadku rewolucji z 1958 roku. Mówiąc wprost, tamta rewolucja miała się udać, a ta – nie. Miała tylko przekonać opinię publiczną, że Stany Zjednoczone są antykomunistyczne, co nie było prawdą. Nigdy takie nie były. Jak więc, w świetle tych faktów, ocenić wallenrodyzm pułkownika Kuklińskiego? Taki polski Narcisio Lopez, który opowiadał się za aneksją Polski przez Stany Zjednoczone jako sposobem na uwolnienie od Związku Radzieckiego. Co się zresztą dokonało.

W związku z obecnością amerykańskich pocisków balistycznych we Włoszech i Turcji i nieudaną inwazją w Zatoce Świń w 1961 roku, Nikita Chruszczow zgodził się na kubańską propozycję umieszczenia pocisków nuklearnych na wyspie, by zapobiec przyszłej inwazji. Podczas tajnego spotkania Chruszczowa i Castro w lipcu 1962 roku osiągnięto porozumienie i późnym latem rozpoczęła się instalacja wyrzutni rakietowych.

Mapa stworzona przez wywiad amerykański, pokazująca rozmieszczenie pocisków Ziemia-Powietrze na Kubie, 5 września 1962 roku. Źródło: angielska Wikipedia.

To doprowadziło do tzw. kryzysu kubańskiego, który miał miejsce w dniach 16-28 października 1962 roku. Po wykryciu przez wywiad USA na początku sierpnia 1962 roku dziwnych budowli na Kubie oraz nadmiernego ruchu radzieckich statków w kubańskich portach, a następnie wykryciu urządzeń i rakiet, w odpowiedzi na zagrożenia prezydent USA wprowadził blokadę morską Kuby i zażądał wycofania rakiet.

Tak to opisuje Wikipedia, ale czy to możliwe, by Rosjanie tak szybko mogli cokolwiek zdziałać na Kubie? Tajne rozmowy w lipcu, a Amerykanie już na początku sierpnia coś tam zobaczyli. Później opublikowali zdjęcia wykonane ze swojego samolotu szpiegowskiego, na których widoczne są wyrzutnie rakietowe. Francuski dziennik Le Monde początkowo zakwestionował ich autentyczność, ale zapewne przywołany do porządku wycofał się z podejrzeń.

Konflikt został zażegnany, gdy na żądanie prezydenta USA radziecki przywódca Nikita Chruszczow 28 października rozkazał zawrócić statki oraz wyraził zgodę na demontaż wyrzutni rakietowych w zamian za gwarancje nieagresji USA na Kubę, a także wycofanie rakiet amerykańskich z Turcji. Takie rozwiązanie wywołało negatywną reakcję Fidela Castro i doprowadziło do przejściowego ochłodzenia stosunków radziecko-kubańskich. Stany Zjednoczone wycofały swoje i tak już przestarzałe pociski rakietowe z Turcji i Włoch.

Po tych wydarzeniach nastąpił okres, w którym Kuba była jednym z państw socjalistycznych i utrzymywała bliskie kontakty ze Związkiem Radzieckim i innymi państwami tzw. demokracji ludowej. Poważne problemy zaczęły się po upadku Związku Radzieckiego i całego bloku. Brak wymiany handlowej z tymi krajami i amerykańskie embargo nałożone na Kubę w 1963 roku przez prezydenta Kennedy’ego dobiły kubańską gospodarkę. Jakby tego było jeszcze mało, to „pandemia” ograniczyła ruch turystyczny do zera. A turystyka dla Kuby, to najbardziej dochodowa dziedzina gospodarki. Obecnie sytuacja gospodarcza państwa jest tragiczna, co staje się przyczyną masowych protestów. Do takich doszło w lipcu 2021 roku. Wirtualna Polska zamieściła artykuł, w którym relacjonuje te wydarzenia. Link tu: https://wiadomosci.wp.pl/ogromne-protesty-na-kubie-embargo-covid-19-socjalizm-i-frustracja-6660768191564352a. Poniżej fragmenty:

»Największe protesty od lat 90. XX w. przelewają się od niedzieli przez Kubę. Mieszkańcy mają dość kryzysu gospodarczego, który pogłębiły zaostrzone przez Donalda Trumpa sankcje oraz pandemia COVID-19.

Kuba przechodzi obecnie największy kryzys gospodarczy od tzw. “okresu specjalnego” (czas po upadku ZSRR, kiedy załamał się kubański eksport i import, co przełożyło się na niespotykaną w historii porewolucyjnej Kuby recesję). Pandemia koronawirusa i embargo zaostrzone przez prezydenta Donalda Trumpa przyczyniły się do ograniczenia wpływów z turystyki, jednej z głównych gałęzi gospodarki Kuby. Na koniec kadencji wpisał również Kubę na listę krajów wspierających terroryzm, a to z kolei postawiło bariery w handlu na rynku międzynarodowym.

To przekłada się na ogromne braki w sklepach i kłopoty z zaopatrzeniem w podstawowe produkty. Sytuację pogorszyła mocno krytykowana reforma walutowa i “dolaryzacja” gospodarki, która doprowadziła do inflacji.

Pod koniec ubiegłego roku otwarto lepiej zaopatrzone sklepy MLC, gdzie mieszkańcy mogą płacić wyłącznie kartą walutową, a które stały się solą w oku Kubańczyków.

W miejsca, gdzie odbywały się protesty, skierowano specjalne oddziały policji i wojska, których rolę ograniczono jedynie do pilnowania porządku i patrolowania terenu. Mimo to doszło do kilku poważnych incydentów. Protestujący w Hawanie wywrócili na dach pusty radiowóz i obrzucili go kamieniami. Splądrowano też kilka sklepów MLC. W poniedziałek Agencja Reutera potwierdziła, że zostało zatrzymanych kilkadziesiąt osób.

Nie doszło jednak do większych zamieszek ani z policją, ani ze zwolennikami rządu, którzy zorganizowali swoje masowe kontrmanifestacje poparcia dla rządu w wielu miastach.

Podwyżki od stycznia są mordercze. Za antybiotyk na czarnym rynku płaci się 50 dolarów. Ale przecież Kuba produkuje leki. I choć nie popieram interwencji Stanów Zjednoczonych, to gdyby nie to, że mam małe dzieci, przyłączyłabym się do protestów – tłumaczy Wirtualnej Polsce jedna z mieszkanek Kuby, z którą udało nam się skontaktować.

Dodaje, że braki są ogromne, a co gorsza wielu mieszkańców nie ma kart MLC, aby zrobić zakupy w lepiej zaopatrzonych sklepach.

Na protesty na Kubie błyskawicznie zareagowały opozycyjne media kubańskie w Miami a także politycy, głównie związani z Partią Republikańską.

Burmistrz Miami Francis Suarez, wraz z senator Ileaną Garcíą wezwał do “międzynarodowej interwencji prowadzonej przez Stany Zjednoczone w celu ochrony kubańskiego narodu przed krwawą łaźnią”Internet zalały też wpisy prawicowych kongresmenów, powstała również petycja do prezydenta Joe Bidena o interwencję zbrojną na Kubie.

Biały Dom jednak zachowuje spokój. W wydanym oświadczeniu prezydent Joe Biden zaznaczył tylko, że Stany Zjednoczone “stoją po stronie Kubańczyków, których głos wzywa do wolności i uwolnienia z tragicznego uścisku pandemii oraz od dziesięcioleci represji i cierpienia gospodarczego”.

Nie zabrakło też głosu o tonowanie nastrojów oraz zdjęcie blokady. Do rządu USA zaapelował lewicowy prezydent Meksyku Andrés Manuel López Obrador.

Jeśli chcemy pomóc Kubie, pierwsza rzecz, którą powinniśmy zrobić, to zawiesić blokadę, o co wnioskuje większość krajów świata. Byłby to prawdziwie humanitarny gest. Żaden kraj na świecie nie powinien być otoczony, zablokowany. To jest przeciwieństwo praw człowieka – oświadczył.

Do słów Joe Bidena odniósł się z kolei były lewicowy prezydent Boliwii Evo Morales, który wytknął mu hipokryzję. – Skoro Joe Biden prosi rząd kubański o wysłuchanie swego ludu, sam powinien najpierw wysłuchać 28 memorandów ONZ uchwalonych od 1992 roku wzywających do zakończenia blokady.

Blokada Kuby trwa nieprzerwanie od ponad 60 lat. Pierwsze sankcje zostały nałożone na wyspę przez prezydenta USA Dwighta Eisenhowera. Był to odwet za znacjonalizowanie na wyspie m.in. zakładów amerykańskich potentatów naftowych, takich jak Texaco, którzy odmówili przetwarzania rosyjskiej ropy naftowej importowanej na Kubę. Całkowitą blokadę wyspy zatwierdził jednak dopiero John F. Kennedy 7 lutego 1963 roku.

Od 1992 roku na forum ONZ głosowana jest rezolucja wzywająca Stany Zjednoczone do zdjęcia sankcji. W ostatnim głosowaniu 23 czerwca 2021 roku za usunięciem blokady głosowały 184 kraje, przeciw opowiedziały się tylko Stany Zjednoczone i Izrael. Kolumbia i Ukraina wstrzymały się od głosu.«

Czym sobie zasłużyli Kubańczycy na takie traktowanie, na taką dyskryminację? Przy takiej blokadzie żaden kraj nie jest w stanie stanąć na nogi. Dlatego Kubańczycy jeżdżą amerykańskimi samochodami z lat 40-tych i 50-tych. I to, że są w stanie utrzymać je na chodzie, dobrze o nich świadczy. Ale jeżdżą też samochodami z dawnych demoludów. Często widać Fiata 126p. I nikt nie zgadnie, ile on tam kosztuje? A kosztuje 10 tys. dolarów! To świadczy o tym, jak mało jest towarów na kubańskim rynku. Mówiąc wprost – wielu Polaków nie byłoby stać na zakup Fiata 126p, o którym może nawet wielu nie pamięta, a może nawet nie zna. Ja tylko raz w ciągu ostatnich paru lat widziałem ten samochód na drodze.

Jest oczywiście też i inna Kuba, ta dla zagranicznych turystów, elegancka, z luksusowymi hotelami i otoczeniem wokół nich, z dobrym jedzeniem i wyszukanymi trunkami, z domami i działkami obywateli innych krajów.

Przypadek Kuby pokazuje też coś, o czym wielu mówi, a czemu inni żarliwie zaprzeczają i uznają za teorie spiskowe, a mianowicie to, że istnieje jakiś tajny rząd światowy. Mamy „pandemię” i wszystkie rządy wykonują polecenia WHO, czyli agendy ONZ-tu. Ale gdy w ONZ 184 kraje głosują za zdjęciem sankcji wobec Kuby, a dwa się sprzeciwiają i sankcje są nadal utrzymywane, to świadczy to o tym, że ONZ jest marionetkową organizacją na usługach tajnego rządu światowego i mającą tylko i wyłącznie legitymizować jego działalność.

Kalendarz

Kupiłem sobie kalendarz, taki ścienny, na nowy rok – „Góry świata”, widoki gór z wszystkich kontynentów. Wprawdzie z Afryki jest widok wulkanu Kilimandżaro, a wulkany mają zupełnie inną genezę niż góry, ale to drobiazg. Wulkan to też góra i jama to także góra – Fudżijama. Ważne są napisy. To, że na naszych kalendarzach, oprócz polskich nazw miesięcy i tygodni, umieszczane są też ich nazwy po angielsku i niemiecku nie dziwi – wszak „jesteśmy w Europie”. Tym razem zaszła jednak zmiana, bo doszedł język ukraiński. Niby drobiazg, ale świadczący o tym, że coś w naszej rzeczywistości się zmienia. Po co język ukraiński? Dla tych licznych Ukraińców, którzy tu już mieszkają? Gdy ktoś przyjeżdża do obcego kraju i chce w nim mieszkać, to uczy się języka tego kraju. Jest to naturalne. A jeśli ktoś chce w takim kraju wprowadzić drugi język urzędowy, to zaczyna od takich drobiazgów. To nie jest coś, czego można dokonać z dnia na dzień. To jest proces rozłożony na lata.

Jakiś czas temu jeden z polityków stwierdził, wypowiadając się również w imieniu innych, że oni chcą stworzyć z Ukraińców polską inteligencję. Z tego, co mi wiadomo, to polską inteligencję tworzą Żydzi, którzy jeszcze przed powstaniem styczniowym w 1863 roku postanowili, że nią zostaną i cel ten, m.in. poprzez wywołanie tego powstania, zrealizowali. O co więc tu chodzi?

Od pewnego czasu zauważyłem, że pojawiają się na YouTube vlogi młodych Ukrainek, które opowiadają o swoich wrażeniach z pobytu w Polsce, ale nie tylko. Jest taki, na którym jedna z nich opowiada różne ciekawostki z życia polskich aktorów. Na innym jakiś Ukrainiec opowiada i pokazuje stan grobów tych, którzy już umarli. Jest też kanał historyczny, na którym zachwala się ideę Rzeczypospolitej Trojga Narodów, jako dobry sposób na obronę przed Rosją. Są też inne, na których słyszę akcent ukraiński. A to wszystko wchodzi mi bez mojego udziału i szukania tego typu vlogów czy kanałów. One wszystkie mają po, co najmniej, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy wejść. To już sporo. Tak sobie pomyślałem: czy to Ukraińcy są tacy dynamiczni i przedsiębiorczy? Skąd mają pieniądze na takie inwestycje, bo to jest inwestycja. Jeśli prowadzą takie vlogi czy kanały, to nie mogą pracować gdzie indziej, bo to wymaga czasu i zaangażowania. Nie da się tego robić po godzinach. Ale akcent ukraiński słyszę też w Polskim Radiu, o czym wspomniałem w poprzednim blogu. Skoro jest to, w pewnym sensie, zmasowana akcja i na szeroką skalę, to nie dzieje się to spontanicznie i nie może to być dziełem przypadkowych ludzi. To wymaga skoordynowanego działania wielu osób i pieniędzy. I dopiero, gdy to skojarzyłem, zrozumiałem, że to nie Ukraińcy, tylko ukraińscy Żydzi, choć mogą też wysługiwać się Ukraińcami. Dlatego poprzedni blog był o tym, jak jest zorganizowana żydowska diaspora w Ameryce. Podobnie jest ona zorganizowana w Polsce i dzięki temu możliwe jest robienie z „Ukraińców” polskiej inteligencji.

Relacje polsko-ukraińskie są od wieków zatrute jakimś jadem, który ktoś wstrzyknął obu nacjom i nadal wstrzykuje im dawki przypominające. Dziel i rządź – uniwersalna, ponadczasowa zasada. Obecnie została ona jeszcze wzbogacona o segregację sanitarną: lepsi – zaszczepieni i gorsi – niezaszczepieni.

Jak zwykle wypada zacząć od początku i chociaż trochę poznać historię tego, co działo się na wschód od naszych granic.

Napływ Słowian w dorzecze Dniepru i Dźwiny rozpoczął się w V lub VI wieku n.e. Wyprawy handlowe Dźwiną, Dnieprem, Wołgą i Donem zetknęły z plemionami słowiańskimi podróżujących tędy kupców i wojowników normańskich oraz chazarskich.

Kaganat Chazarski w latach 650-850; źródło: Wikipedia.

W VII wieku ziemie w środkowym i górnym dorzeczu Dniepru dostały się na ponad dwa wieki pod panowanie koczowniczych Chazarów. W okresie największego rozkwitu państwa chazarskiego w VIII wieku kaganowi chazarskiemu płaciło trybut (podatek) 25 plemion i księstw, w tym władca Kijowa. W drugiej połowie IX wieku Kaganat został zdobyty przez Waregów, którzy przenieśli swoją siedzibę do Kijowa.

Kaganat Chazarski, Chazaria – państwo chazarskie powstałe w II połowie VII wieku w wyniku rozpadu kaganatu zachodniotureckiego położonego nad Wołgą i Donem. Władcą kaganatu, czyli federacji koczowniczych plemion był kagan – zwierzchnik arystokracji i ludu. Władcy uzależnionych plemion płacili kaganowi trybut i dostarczali niezbędnych kontyngentów wojskowych. Kronikarze arabscy piszą o dualizmie najwyższej władzy chazarskiej. Wielki Kagan, który pokazywał się poddanym jedynie cztery razy w roku, miał swojego zastępcę, kagan-bega, malika, który dowodził wojskiem i kierował sprawami państwa, czyli posiadał rzeczywistą władzę. Tak pisze Wikipedia. A może było odwrotnie, kagan-beg tylko wykonywał rozkazy, a prawdziwa władza była ukryta.

Wielki Kagan, który pochodził zazwyczaj z rodziny dynastycznej, a od IX wieku musiał być wyznawcą judaizmu, władał państwem przez okres czterdziestu lat, po którym był zwalniany bądź zabijany. Jako posiadacz boskiej siły był gwarantem pomyślności poddanych. W grodzie Itil, stolicy kaganatu, rezydowało siedmiu sędziów: po dwóch dla wyznawców islamu, chrześcijaństwa i judaizmu oraz jeden dla pogan.

Pierwszymi historycznymi władcami ruskimi byli prawdopodobnie Normanowie (książę Ruryk I), którzy przybyli na późniejsze ziemie ruskie przed rokiem 860. Założenie Nowogrodu Wielkiego przez Ruryka w 862 roku uważa się za początek historii Rusi. Ruryk zdołał skupić pod swymi rządami część Normanów, plemion wschodniosłowiańskich oraz plemion ugrofińskich i utworzył pierwsze państwo ruskie – Ruś Nowogrodzką. Ruryk był także założycielem dynastii Rurykowiczów, która sprawowała rządy na Rusi do 1598 roku.

Księstwa Rusi Kijowskiej po 1054 roku; źródło: Wikipedia.

Wyprawa następcy Ruryka, księcia nowogrodzkiego Olega Mądrego, na Kijów (882) doprowadziła do zjednoczenia północnych i południowych księstw oraz powstania Rusi Kijowskiej poprzez przeniesienie stolicy z Nowogrodu Wielkiego do Kijowa. Była ona na początku luźnym związkiem księstw, które ok. II połowy XI wieku zachowały szeroką autonomię. Książęta kijowscy Oleg i Igor Rurykowicze podpisali z Bizancjum układy handlowe, które gwarantowały krajowi zyskowny handel.

Decydujący cios kaganatowi, po którym już nie wrócił do dawnej potęgi, zadał w 965/966 roku władca Rusi Kijowskiej Światosław I. W czasie ruskiej wyprawy zbrojnej zniszczył najważniejsze ośrodki chazarskie: Itil (położony w delcie Wołgi), Samandar i Sarkel, co położyło kres państwowości chazarskiej.

Książę Włodzimierz I Wielki (958-1015) w 988 roku przyjął chrzest i uczynił z chrześcijaństwa obrządku greckiego oficjalną religię państwową. Panujący w latach 1019-1054 Jarosław I Mądry umocnił pozycję Kościoła na Rusi Kijowskiej. Ustanowione przez niego zasady dziedziczenia tronu w oparciu o regułę senioratu (władzę ma sprawować najstarszy męski przedstawiciel rodu [senior]) nie zapobiegły rozpadowi politycznej jedności kraju. W roku śmierci Jarosława (1054) dokonał się rozłam chrześcijaństwa na rzymskokatolickie i prawosławne.

W XII wieku Ruś Kijowska podzieliła się na konkurujące ze sobą dzielnice. Na północy powstała Republika Nowogrodzka, na północnym zachodzie – Księstwo Połockie, na południowym zachodzie – Księstwo Księstwo Halicko-Włodzimierskie. W centralnej części powstały Księstwa Kijowskie, Turowskie i Smoleńskie, na północnym wschodzie księstwa Rostowsko-Suzdalskie i Riazańskie, na południowym wschodzie – Czernihowskie i Perejasławskie. Z czasem uległy one dalszemu rozdrobnieniu, przy czym książęta, którym udało się zawładnąć Kijowem, stali wyżej w hierarchii feudalnej od pozostałych książąt i posługiwali się tytułem wielkiego księcia.

W latach 1237-1240 Batu-chan dokonał inwazji na Ruś. 6 grudnia 1240 roku zdobył i zburzył Kijów, mordując i uprowadzając w niewolę jego mieszkańców. Podbił wówczas wszystkie ziemie będące pod jurysdykcją władców ruskich z wyjątkiem księstw Połockiego, Pińskiego i Republiki Nowogrodzkiej. Mongołowie nie sprawowali bezpośrednich rządów w podległych księstwach, ograniczając się do zatwierdzania kandydatów do tronów książęcych, którzy pełnili funkcje zwierzchnie nad resztą książąt z tytułem wielkiego księcia i którzy mieli prawo zwracania się o pomoc do chana Złotej Ordy.

Tytuł wielkiego księcia był związany z obowiązkiem podatkowym (trybutem) wobec chanatu (forma monarchii). Wielki książę był inkasentem daniny na rzecz chana, płacił ją osobiście i bezpośrednio oraz windykował z podległych książąt ruskich. Z tego powodu znaczna część Rusi zachodniej i centralnej poddała się w XIV wieku władcy Wielkiego Księstwa Litewskiego, który nie płacił trybutu na rzecz chana.

W XIII wieku Księstwo Halicko-Włodzimierskie stało się, wobec zniszczenia Kijowa i Rusi centralnej, drugim obok państw tzw. Rusi Zaleskiej (Twer, Włodzimierz nad Klaźmą, Moskwa, Republika Nowogrodu) ruskim ośrodkiem państwowym, prowadzącym samodzielną politykę dynastyczną i zagraniczną oraz podejmującym próby zjednoczenia Rusi. W grudniu 1253 roku książę halicko-włodzimierski Daniel I (założyciel Lwowa) został koronowany w Drohiczynie przez legata papieskiego na króla Rusi. Daniel Halicki związał się małżeństwami dynastycznymi z Piastami mazowieckimi.

W 1338 roku potomek Daniela I, Bolesław Jerzy I, książę i pan Rusi, szukając pomocy przeciwko bojarom (klasa panująca Rusi), zawarł układ z Kazimierzem Wielkim i uznał go za dziedzica Rusi. W 1349 roku, po ponownej wyprawie zbrojnej, Kazimierz Wielki przyłączył do Korony Ruś Czerwoną ze Lwowem i Haliczem. Wołyń z Łuckiem i Włodzimierzem zajął książę litewski Lubart.

Wielkie Księstwo Litewskie w XIII-XV wieku; źródło: Wikipedia.

Na powyższej mapie widać, że Kaganat Krymski, to miejsce, w którym formowała się w XV wieku społeczność wojskowa Kozaków zaporoskich. Czy to by oznaczało, że państwo chazarskie miało swój udział w jej tworzeniu?

W wyniku ostatecznych rozgraniczeń dawne terytoria księstwa zostały podzielone pomiędzy Koronę (Ruś Czerwona) i Wielkie Księstwo Litewskie, które zatrzymało Wołyń i Podole kamienieckie, zaś król Polski przyjął tytuł księcia Rusi, co podkreślało odrębny charakter wcielonych terytoriów. Ten stan utrzymał się do unii lubelskiej (1569), gdy do Rusi Koronnej dołączył Wołyń, Podole i pozostałe ziemie na Ukrainie.

W 1320 roku, po klęsce Księstwa Kijowskiego w bitwie nad rzeką Irpień, Litwa przejściowo uzależniła od siebie Kijowszczyznę. Rurykowicze kijowscy zostali pozbawieni władzy. W XIII i XIV wieku większość zachodnich księstw ruskich przeszła w strefę wpływów nabierającej znaczenia Litwy. Po upadku Księstwa Halicko-Włodzimierskiego, stanowiącego przeciwwagę dla wpływów litewskich, większość ziem należących do Rusi Zachodniej i Centralnej została w konsekwencji podporządkowana WKL. Stąd rywalizacja księstw Rusi północnej, później Wielkiego Księstwa Moskiewskiego z WKL, a po unii lubelskiej Carstwa Moskiewskiego z Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

W latach 1331-1362 Księstwo kijowskie znajdowało się we władzy Rurykowiczów podporządkowanych Złotej Ordzie. W 1362 roku wielki książę Olgierd Giedymowicz po bitwie nad Sinymi Wodami zajął i wcielił do WKL Kijów. Bezpośrednie wcielenie księstw ruskich do WKL (usunięcie książąt lokalnych) nastąpiło dopiero po zawarciu unii polsko-litewskiej w 1385 roku.

5 marca 1569 roku, w przededniu unii lubelskiej (1 lipca 1569), sejm koronny, przy aprobacie posłów z Podlasia, przegłosował włączenie województwa podlaskiego do Korony. 26 maja 1569 roku włączono do Korony z terytorium WKL, edyktem Zygmunta Augusta jako dziedzicznego wielkiego księcia litewskiego, województwo wołyńskie, a 6 czerwca województwo kijowskie i bracławskie. Unia lubelska powołała Rzeczpospolitą jako związek państwowy dwóch równorzędnych podmiotów: Korony i Litwy. W tym samym czasie władcy Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, przyjmując tytuł „Cara Wszechrusi”, nie uznawany przez WKL i Koronę, rozpoczęli rywalizację z Rzeczpospolitą o władzę nad ziemiami dawnej Rusi Kijowskiej, wchodzącymi w skład Korony i Litwy.

Rzeczpospolita Obojga Narodów w granicach z 1635 roku oraz ziemie utracone na wschodzie w latach 1657-1686; źródło: Wikipedia.

W 1596 roku w wyniku unii brzeskiej większość biskupów Cerkwi prawosławnej w granicach Rzeczypospolitej przyjęła zwierzchnictwo papieża. Wobec oporu wiernych za panowania Władysława IV została przywrócona autokefaliczna struktura Cerkwi prawosławnej w Rzeczypospolitej, Cerkwi podległej kanonicznie patriarchatowi Konstantynopola.

W drugiej połowie XVI wieku na pograniczu Naddnieprza, tzw. Dzikich Polach (historyczna nazwa Zaporoża), uformowała się społeczność wojskowa Kozaków zaporoskich, chroniąca pogranicze przed Tatarami i uczestnicząca w wojnach pierwszej połowy XVII wieku w ramach wojsk Rzeczypospolitej. Kozaczyzna od końca XVI wieku była jednocześnie ośrodkiem powstań kozackich w obronie swego niezależnego statusu, a z czasem i statusu ludności ruskiej w Rzeczypospolitej.

Mapa hipsometryczna Ukrainy; źródło: Wikipedia.

Kozacy zaporoscy (kozacy niżowi) to społeczność zorganizowana na sposób wojskowy, której początki sięgają XV wieku i związane są z południwo-wschodnimi kresami WKL. Centrum Kozaczyzny znajdowało się na Zaporożu – nizinnym, stepowym kraju położonym w dolnym biegu Dniepru za ciągnącymi się na długości 80 km odcinkami skalnych progów rzecznych. Mówiono o nich porohy, stąd kraj za porohami – Zaporoże oraz Kozacy zaporoscy. Kozacy odegrali ważną role w dziejach Europy wschodniej, zwłaszcza Ukrainy, Polski i Rosji. Szczyt rozwoju ich organizacji przypada na XVII wiek, gdy przez pewien czas stanowili samodzielny czynnik polityczny. Kozaczyznę zaporoską zlikwidowała w latach 1775-1780 caryca Katarzyna II. Dzisiejsza Ukraina uznaje dzieje Kozaków za integralną część własnej historii i jedno z najważniejszych źródeł tożsamości narodowej.

Na Dnieprze, na trudno dostępnych wyspach, Kozacy budowali ufortyfikowane obozy zwane siczami, w których obywały się rady kozackie, gdzie przyjmowano gości z zewnątrz, gdzie pewna część „rycerskiego bractwa” pozostawała na zimę. Reszta powracała do chutorów (wiejska zagroda na słabo zaludnionych obszarach), wsi i miasteczek. Była również grupa Kozaków na stale osiadła w miasteczkach, często też we własnych posiadłościach ziemskich, a część służyła w prywatnych pocztach magnackich. Dlatego też często stosuje się rozróżnienie na Kozaków zaporoskich (niżowych), grodzkich i dworskich. Społeczność kozacka stanowiła żywioł z trudem podporządkowujący się jakiejkolwiek władzy i nie mieszczący się w ramach podziałów stanowych, na których oparty był system ustrojowy dawnej Rzeczypospolitej. Kozacy uważali się za część państwa i rządzącego nim „narodu politycznego”. Tego statusu konsekwentnie odmawiała im jednak szlachta.

W końcu XVI wieku doszło do serii powstań Kozaków zaporoskich przeciwko Koronie. Pierwszymi były powstanie Kosińskiego (1591-1593) i powstanie Nalewajki (1594-1596). W 1637 roku wybuchło w Naddnieprzu powstanie Pawluka, którego stłumienie doprowadziło do przejściowego ograniczenia praw Kozaczyzny. Najpoważniejszym było powstanie w latach 1648-1655 pod wodzą Bohdana Chmielnickiego. Objęło ono terytorialnie Naddnieprze, Wołyń, Podole, Ruś Czerwoną po Zamość i znaczny obszar WKL. Od ugody zborowskiej (1649) Kozacy posiadali system autonomicznych rządów określanych jako Hetmanat (Hetmańszczyzna) lub Wojsko Zaporoskie. W styczniu 1654 roku Hetmanat w ugodzie perejasławskiej poddał Ukrainę naddnieprzańską pod władzę cara Rosji z zachowaniem autonomii i przywilejów kozackich. Konsekwencją ugody była długoletnia (1654-1667) wojna Rzeczpospolitej z Carstwem Rosyjskim, toczona na obszarze Rzeczpospolitej po środkową Wisłę. W 1658 roku została zawarta pomiędzy Hetmanatem a Rzeczpospolitą unia hadziacka, przekreślająca podległość Ukrainy od Rosji i ustanawiająca Księstwo Ruskie jako trzeci człon Rzeczypospolitej (obok Korony i Litwy). Postanowienia unii nie weszły jednak w życie. Kończący działania wojenne rozejm andruszowski z 1667 roku rozstrzygał, że Rzeczpospolita utraciła na rzecz Rosji Zadnieprze, czyli województwo czernihowskie i większość (ok. 140 tys. km2) województwa kijowskiego. Podział Ukrainy pomiędzy Rzeczpospolitą a Carstwo Rosyjskie został potwierdzony w 1686 roku traktatem Grzymułtowskiego, który oprócz cesji Zadnieprza uznawał władze Rosji nad Kijowem i jego okręgiem. Również w 1686 roku prawosławna metropolia kijowska, podległa dotąd Patriarchatowi Konstantynopola, została podporządkowana Patriarchatowi Moskiewskiemu.

Tak to opisuje Wikipedia, jednak nie dowiemy się z niej, jak to się stało, że takie potężne państwo chazarskie raptem przestało istnieć, a w jego miejsce pojawiły się księstwa ruskie. Pisze, że w drugiej połowie IX wieku Kaganat został zdobyty przez Waregów, którzy przenieśli swoją siedzibę do Kijowa. Decydujący cios kaganatowi, po którym już nie wrócił do dawnej potęgi, zadał w 965/966 roku władca Rusi Kijowskiej Światosław I. Jednak na jednej z map widać, że jeszcze w XV wieku resztki tego państwa zachowały się na Krymie.

Jak pisał w latach 30-tych Adolf Nowaczyński w jednym ze swoich felietonów: „Kaganowicz! Szara eminencja Kaganowicz! prawa ręka dyktatora. Kaganowicz jest bratem rodzonym narzeczonej Józefa Stalina, Rebeki Kaganowicz”. A więc państwo chazarskie przestało istnieć, ale jego wpływy w tym rejonie nadal trwają. Jedne potężne państwa upadają, w ich miejsce powstają nowe, a rządzą zawsze ci sami.

Wikipedia nie pisze, co było przyczyną buntów kozackich. Zresztą nie tylko ona. Tak naprawdę, to nikt o tym nie pisze, a to jest klucz do zrozumienia realiów tamtych czasów i nie tylko tamtych. Bez podania prawdziwych przyczyn wybuchu tych powstań, nie zrozumiemy też nacjonalizmu ukraińskiego i dlaczego doszło do rzezi wołyńskiej. Komuś bardzo zależy na tym, by nienawiść pomiędzy narodami polskim i ukraińskim nie wygasła i stale ją podgrzewa. Obecnie czyni to, nie owijając w bawełnę, mówiąc wprost, że chce zrobić z Ukraińców polską inteligencję. Tylko czy aby na pewno z Ukraińców?

Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela z 1932 roku pisze:

»Kwestia żydowska w Polsce zaostrzyła się nie tylko dzięki napływowi żydów niemieckich w okresie wojny trzydziestoletniej. Żydostwo zachowywało się bowiem bezwzględnie wobec ludności chrześcijańskiej i prowokowało ją swą zuchwałą postawą.

Czy to nie przypomina nam przypadkiem obecnej sytuacji? Czyż zachowanie rządów wszystkich państw wobec swoich obywateli nie jest zuchwałą postawą?

„Wierząc w przepowiednie kłamliwego Zoharu oczekiwali w r. 1648 przybycia mesjasza i doby zbawienia, w której mieli zapanować nad światem i z tego powodu poczynali sobie bezwzględniej i niefrasobliwiej niż zwykle”. – Hneryk Graetz Historia żydów.

Za tę butę żydowską zapłaciła Rzeczpospolita krwawym buntem Chmielnickiego.

Możnowładcy na wschodzie oddali kozactwo w pacht rozwydrzonemu żydostwu. W liście do Władysława IV, czytanym już po śmierci króla na sejmie konwokacyjnym (1648), Chmielnicki skarży się na ucisk ze strony magnatów, po czym pisze:

„Czem rozzuchwaleni żydzi takie nam zbytki czynią, że i w tureckiej niewoli niepodobna, aby chrześcijanie takie biedy mieli ponosić”. – Miscellanea Adam Mniszek, Rękopis Bibl. Ossol.

Jakie to biedy doznawane były od żydów?

„Trzy domy magnackie kolonizowały Ukrainę i Małą Ruś: Koniecpolscy, Wiśniowieccy i Potoccy, którzy nałożone na kozaków uciążliwe podatki wypuszczali w dzierżawę swoim plenipotentom żydowskim. Kozacy musieli opłacać podatek od każdego nowonarodzonego dziecka, od każdej świeżo zaślubionej pary. Aby nie można było ominąć tej daniny, arendarze żydowscy przechowywali u siebie klucze od kościołów greckich i ilekroć duchowny miał chrzcić dziecko lub połączyć ślubem jakie stadło, musiał o nie prosić arendarza, który je wręczał dopiero po uiszczeniu daniny”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Po wybuchu powstania jeden z jego wodzów, Krzywonos, w liście do ks. Dominika Zasławskiego radził żydów „aż do Wisły zawrócić, bo ta wojna zaczęła się od żydów”. – Miscellanea Adam Mniszek, Bibl. Ossol.

Hasłem, którym Chmielnicki rozagitował tłumy było „Polacy oddali nas w niewolę przeklętemu nasieniu żydowskiemu”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Toteż całe kozactwo i zbuntowany lud ruski rzucił się przede wszystkim na żydów, a potem na szlachtę, która ich żydom oddała. Ofiarą padło także wielu księży katolickich, z czego ukuli później historycy zarzut, że przyczyną buntu była zbyt obcesowa propaganda katolicka. Sądzę jednak, że nie trzeba aż tak daleko idących przypuszczeń, aby wyjaśnić zwrócenie się kozaków przeciw duchowieństwu katolickiemu.

„Salwandy w swej Histoire de Jean Sobieski Paryż r. 1829 pisze, że wielu socynianów przyłączyło się do kozaków. My wiemy o jednym tylko wypadku, dotyczącym Grzegorza Niemierycza, który podróżował z Ruarusem i Wiszowatym i był autorem polskiej książki Modlitwy i Pieśni wydanej w r. 1653 i kilku rozpraw w języku łacińskim. Mając znaczne posiadłości na Ukrainie, a głównie po lewej stronie Dniepru, w kraju kozaków, przechylał się Niemierycz do kościoła wschodniego i miał namawiać swych współwyznawców do tego samego, spodziewając się przez to pozyskać wielki wpływ na zwolenników tego kościoła i użyć go na posunięcie naprzód sprawy socyniańskiej… Salwandy pisze również, że szlachta socyniańska wywołała powstanie chłopów w okolicach Krakowa i Poznania.” – Hr. W. Krasiński Zarys dziejów reformacji w Polsce.

Jak nam już wiadomo, „bracia” mieli zwykle w swym repertuarze powstania chłopskie, tak „bracia włoscy” jak „bracia niderlandzcy”, „bracia angielscy”, jak „bracia czescy”, „bracia niemieccy”, jak wreszcie „bracia polscy”. Skoro byli wśród kozaków, to na pewno nie zachęcali ich do łagodnego obchodzenia się z duchownymi katolickimi.«

Z kolei Stanisław Staszic w artykule O przyczynach szkodliwości żydów i środkach usposobienia ich, aby się społeczeństwu użytecznymi stali pisze:

„Któż się z nas nie przypatrzył do jakiego stopnia zuchwałości gwałtowność żydów wzniosła się na Podolu i na Ukrainie, gdy z włościan żaden ojciec nie mógł rozporządzić postanowieniem swoich dzieci, żadna nie mogła pójść za mąż, jeżeli żyd nie dał pozwolenia, jeżeli żydowi nie opłaciła kunicy.” Opłacić kunicę – uiścić opłatę pańszczyźnianą.

Skąd się wziął ukraiński nacjonalizm?

Amerykański historyk John Armstrong, jak pisze Wikipedia, uważa, że pierwszych śladów tworzenia się ideologii ukraińskiego nacjonalizmu należy doszukiwać się w twórczości pisarzy ukraińskich: Tarasa Szewczenki, Iwana Franki, Mykoły Kostomarowa oraz w szczególności historyka Mychajła Hruszewskiego, który być może bardziej niż ktokolwiek inny zasługuje na tytuł ojca ukraińskiego nacjonalizmu. Wskazuje on, że inspiracją dla początków tej ideologii mógł być również dziewiętnastowieczny nacjonalizm niemiecki, a także działalność ludności polskiej w Galicji. Tezę o dziewiętnastowiecznych korzeniach nacjonalizmu ukraińskiego podziela historyk ukraiński Jarosław Hrycak, który za obszar jego formowania uważa austriacką Galicję. Jego zdaniem podstawową inspiracją dla rozwoju ruchu narodowego Ukraińców stanowiło przekonanie o związku Ukrainy z Europą Zachodnią oraz naśladownictwo polskiego nacjonalizmu. Pierwszym przedstawicielem nowoczesnego nacjonalizmu był Mykoła Michnowśkij (mason, jak pisze Wikipedia), który przed I wojną światową postulował powstanie niepodległego państwa ukraińskiego. Sformułował on hasło: „Ukraina dla Ukraińców”.

No cóż, można sobie tworzyć teorie, doktoryzować się na nich, wydawać książki i zarabiać na nich. Czemu nie! Jakiż to związek mieli Kozacy zaporoscy z Europą? I doszukiwać się z całą powagą nacjonalizmu ukraińskiego w XIX wieku? Można! Problem tylko polega na tym, że XIX wiek w Europie był wiekiem nacjonalizmu. W całej Europie. I nie tylko w Europie. W Ameryce Południowej też. 7 września 1822 roku nad brazylijską rzeką Ipiranga padły słynne słowa Independencia ou Morte! (Niepodległość albo śmierć), wypowiedziane przez regenta Piotra, pretendenta do brazylijskiego tronu. Chodziło oczywiście o uniezależnienie się od Portugalii, by wpaść w objęcia Stanów Zjednoczonych. Wiele lat później padły bliźniacze słowa, już nie po portugalsku, a po hiszpańsku – Socialismo o muerte. A dziś wszystkie rządy, we wszystkich językach, stręczą nam podobne hasło: szczepionka albo śmierć.

Nacjonalizm ukraiński ma te same korzenie, co polski. Mamy „Ukrainę dla Ukraińców” i mamy „Polskę dla Polaków”. Mamy „Wielką Polskę” i „Wielką Ukrainę”. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by zauważyć, że takie podejście musi prowadzić do konfliktu. Trudno, by było inaczej. Ruch narodowy na Ukrainie tworzył mason Michnowśkij, a ruch narodowy w Polsce tworzył mason Dmowski. Te chore ideologie, oderwane od rzeczywistości, bo oba narody nie miały i nie mają możliwości, by zrealizować te zamiary, służą tylko i wyłącznie jednemu celowi – konfrontacji. A komu służy skłócanie wszystkich ze wszystkimi?

O rzezi wołyńskiej szerzej pisałem w blogu 11 lipca ’43. Tu zacytuję tylko jego fragmenty:

»Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) – ukraińska nacjonalistyczna organizacja polityczno-wojskowa została założona w 1929 roku w Wiedniu. Kierowała się ona ideologią ukraińskiego nacjonalizmu, dążąc do zbudowania na ziemiach uznawanych przez nią za ukraińskie nieodległego państwa o ustroju zbliżonym do faszyzmu. W praktyce działała konspiracyjnie, głównie w II Rzeczypospolitej, prowadząc działalność terrorystyczną, dywersyjną, szkoleniową i propagandowo-oświatową. W 1940 roku doszło do rozłamu OUN na dwie frakcje, następnie organizacje: OUN-B (banderowców pod przywództwem Stepana Bandery) oraz OUN-M (melnykowców pod przywództwem Andrija Melnyka).

OUN była od początku w II RP organizacją nielegalną i opowiadała się przeciwko polityce ugody polsko-ukraińskiej, reprezentowanej ze strony ukraińskiej przez UNDO (Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne) – ukraińską partię legalnie działającą w Polsce, ze strony polskiej – przez wpływową część obozu piłsudczyków.

Polityka ugody prowadzona w Małopolsce Wschodniej przez UNDO i obóz piłsudczyków załamała się w 1938 roku wobec zbliżenia rządzącej części obozu sanacyjnego (Edward Rydz-Śmigły, Adam Koc) do haseł nacjonalistycznych środowisk obozu endecji w Polsce. Jednocześnie Henryk Józewski, wojewoda wołyński (1928-1929 i 1930-1938), zwolennik budowy niepodległej Ukrainy w oparciu o Wołyń, zostaje zwolniony. Natomiast Wojsko Polskie przeprowadziło akcję tzw. drugiej pacyfikacji, połączonej z masowym burzeniem cerkwi na terenach etnicznie mieszanych. Istotną rolę odegrał tu gen. Gustaw Paszkiewicz. Przeprowadzenie tej operacji uzasadniano potrzebą konsolidacji narodowej w obliczu zaostrzającej się sytuacji międzynarodowej. W konsekwencji doprowadziło to dalszej eskalacji konfliktu narodowościowego na terenach etnicznie mieszanych.

Wyburzanie cerkwi na Chełmszczyźnie miało miejsce od maja do lipca 1938, rozbiórki dokonywali wynajmowani robotnicy, więźniowie, saperzy lub strażacy. Głównodowodzącym akcji był gen. Brunon Olbrycht (zastąpiony 21 maja przez płk. Mariana Turkowskiego), zaś nowym wojewodą lubelskim został jawny zwolennik polonizacji major Jerzy de Tramecourt. Olbrycht 20 stycznia 1938 przedstawił szczegółowe wytyczne w sprawie prowadzenia akcji: na szczeblu powiatowym mieli być powołani kierownicy-oficerowie pochodzący z lokalnych jednostek wojskowych, stojący na czele zespołów terenowych. Olbrycht podkreślał również wagę oprawy ideowej całego przedsięwzięcia, konsekwentnego podkreślania ważności działań polonizacyjnych. Szczególną rolę wyznaczał Towarzystwu Rozwoju Ziem Wschodnich, którego nowe placówki nakazał powoływać w każdym powiecie, gdzie powstał zespół terenowy. W kwietniu tego samego roku Olbrycht przedstawił również postulat nasycenia terenu księżmi rzymskokatolickimi.

W tekście wytłuściłem trzy nazwiska i zrobiłem to celowo. To gen. Gustaw Paszkiewicz, gen. Brunon Olbrycht i płk Marian Turkowski. Wszyscy oni byli oficerami sanacyjnymi, odpowiedzialnymi za akcję wyburzania cerkwi na Chełmszczyźnie. I jakoś tak się dziwnie złożyło, że wkrótce po wojnie wszyscy oni wstąpili do Ludowego Wojska Polskiego. Taką informację zamieszcza Wikipedia. Dziwne? Sanacyjni oficerowie w LWP! I jakoś tym Ukraińcom, których w wysokich władzach PRL-u nie brakowało, nie przeszkadzało to. Innym decydentom również. Czyżby więc były to jakieś szczególne osoby? Wychodzi na to, że tak.

Po stronie polskiej mamy dwie koncepcje: asymilacyjną Dmowskiego i federacyjną Piłsudskiego. Po stronie ukraińskiej mamy koncepcję nacjonalistów ukraińskich, dla których część terytorium II RP jest ziemią ukraińską. Obie polskie koncepcje stoją w sprzeczności do ukraińskiej. Wprawdzie obóz piłsudczykowski szukał porozumienia ze stroną ukraińską, ale jakoś tak dziwnie w 1938 roku zbliżył się do stanowiska endecji. I wkrótce po tym następuje akcja wyburzania cerkwi na Chełmszczyźnie. A wcześniej, bo w grudniu 1937 roku, ma miejsce na Wołyniu akcja przymusowej konwersji miejscowej ludności na rzymski katolicyzm, czyli tzw. asymilacja. Z drugiej strony mamy działającą na terenie II RP nielegalną, terrorystyczną organizację OUN i ciągłe szkolenie młodzieży, i nie tylko jej, w duchu nienawiści do wszystkiego co nieukraińskie, a w szczególności do wszystkiego, co polskie.

O ile w przypadku polskiej strony źródło finansowania było znane, bo było nim państwo, o tyle w przypadku Ukraińców, niemających własnego państwa, źródło finansowania było zewnętrzne. Skoro jednak członków OUN dzielono według stopnia wtajemniczenia, to nie można wykluczyć, że korzenie tej organizacji są masońskie, podobnie jak naszej endecji, o czym pisałem w blogu „Endecja”.

Czy musiało dojść do tej tragedii? Zapewne tak, bo niektóre fakty przedstawione powyżej skłaniają do takich wniosków. I RP była sztucznym tworem, skleconym z dwóch państw, które zupełnie nie pasowały do siebie. I to potwierdziły przyszłe jej losy. Tak więc odtworzenie jej w postaci II RP było świadomą decyzją wielkich tego świata, którzy zdawali sobie sprawę z tego, że powstanie państwo, dla którego wszyscy jego sąsiedzi będą wrogami. I o to chodziło! Bo żeby był rozwój, to musi być konflikt. Tak uważają ci, którzy rządzą tym światem. Ale ten rozwój to nie ma być taki przypadkowy, on musi realizować pewne cele pewnej nacji. Gdyby zaś tak, jak uważał Józef Mackiewicz, powstało oddzielne państwo w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego, to nie byłoby 17 września 1939, Katynia, Wołynia. Tak jednak nie mogło być.«

Jak widać relacje polsko-ukraińskie są dalekie od dobrosąsiedzkich. I nic nie wskazuje na to, by uległy poprawie w dającej przewidzieć się przyszłości. Przyczyna takiego stanu jest prozaiczna: w Polsce nie rządzą Polacy, a na Ukrainie – Ukraińcy.

Diaspora

O tym, że Żydzi odgrywają dominującą rolę w światowej polityce i gospodarce decydują nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim sposób organizacji tej rozproszonej społeczności. Dobrze to opisuje Marian Miszalski w swojej książce Ukryta wojna cicha kapitulacja (Polityka polska wobec żydowskiego rasizmu), Capital sp. zo.o., Warszawa 2019. Wybrałem fragmenty z rozdziału Jak zorganizowana jest żydowska diaspora w dzisiejszej Ameryce i z rozdziału Żydowska „metoda sieci” w Polsce. Miszalski pisze:

»Po wojnie w 1967 roku Żydzi zrozumieli, że bez dostatecznie silnego żydowskiego lobby politycznego w Ameryce przyszłość Izraela jest nader niepewna. I właśnie od schyłku lat 60. i początku lat 70. rozpoczyna się intensywna rozbudowa tego lobby. Nie oszczędzano na kosztach i nakładach na polityczną inwestycję.

Jedną z uzupełniających „technik budowlanych” było właśnie (i jest nadal) wysyłanie z Izraela do Ameryki młodych, zdolnych agentów – „słupów” – wyposażonych w środki finansowe, wystarczająco duże, do założenia własnego przedsiębiorstwa. Z pomocą miejscowych Żydów i ulokowanej wcześniej agentury, przedsiębiorstwo rozrasta się – ale głównym zadaniem agenta jest finansowanie z zarabianych pieniędzy organizacji żydowskich – za pośrednictwem fundacji, którą zakłada.

Śledząc biografie wielu takich przybyszów, wyrastających niebywale szybko na „biznesmenów-sponsorów”, łatwo odkrywamy pewną prawidłowość: większość przybywa do Ameryki jako młodzi ludzie, po służbie wojskowej w Izraelu; stosunkowo szybko uzyskują amerykańskie obywatelstwo; słabo znają Amerykę; pierwsze zatrudnienie znajdują więc w amerykańsko-żydowskich „think tankach”, „instytutach badawczych”, czy w innych żydowskich organizacjach. Potem, nie opuszczając tych organizacji, zakładają własne biznesy… O dziwo – zawsze udane, szybko rozrastające się, nigdy nie plajtujące… Potem na bazie tych biznesów, zakładają fundacje, wspierające rozmaite inicjatywy żydowskie – wchodząc zarazem do ich zarządów, rad, czy „ciał doradczych”. Ich zadaniem jest rozbudowa i zagęszczanie sieci organizacji żydowskich w Ameryce, stanowiących bazę dla żydowskiego lobby politycznego. Zapewne mają i inne, bardziej szczegółowe zadania.

Nazwałbym to agenturalnym wsparciem diaspory i jej lobby politycznego. Jest to metoda zagęszczania istniejącej sieci.

Do budowy takiej gęstej siatki organizacyjnej w Ameryce Żydzi przywiązują ogromną wagę. Myślę, że nie mniejszą, niż przywiązywali do sztucznego tworzenia państwa Izrael w przeszłości. Nakłady finansowe na rozbudowę tej siatki są dzisiaj z pewnością ogromne. Doskonale przecież zdają sobie sprawę, że bez żydowskich wpływów na politykę amerykańską, Izrael nie przetrwałby długo.

O Żydach amerykańskiej diaspory powiadają w Ameryce, że „gdzie dwóch Żydów, tam sześć żydowskich organizacji: każdy należy do jednej, obydwaj tworzą trzecią, a każda z tych organizacji należy do jeszcze innej”… Rzeczywiście: amerykańska diaspora żydowska opleciona jest gęstą siecią żydowskich organizacji o rozmaitym charakterze: politycznym, ekonomicznym, oświatowym, kulturalnym, społecznym, charytatywnym. Spełniają dwie funkcje: po pierwsze – cementują wewnętrznie żydowską mniejszość narodową, ułatwiając zarazem jej polityczną kontrolę przez najważniejsze żydowskie ośrodki władzy; po wtóre – są narzędziem szybkiej mobilizacji całej diaspory; po trzecie – intensywnie poszukują kontaktów i partnerów pośród nieżydowskich amerykańskich organizacji, by wciągnąć Amerykanów na orbitę swego oddziaływania.

W Ameryce istnieje dzisiaj ponad 80 żydowskich organizacji o charakterze ogólnokrajowym (nie licząc lokalnych, stanowych), które propagują syjonizm i całkowite poparcie dla polityki Izraela. 51 z tych 80 ogólnokrajowych organizacji tworzy osobną, nadrzędną organizację kontrolną: Konferencję Prezesów Głównych Amerykańsko-Żydowskich Organizacji. Jej zasadnicze cele: „Jednoczenie różnych grup w jednolitą siłę działającą dla dobra Izraela” oraz: „Wzmacnianie i podtrzymywanie specjalnych relacji Izraela i Stanów Zjednoczonych”.

Niezależnie od tych 81 organizacji żydowskich o charakterze ogólnoamerykańskim – istnieje ponad 1,5 tysiąca innych, o najrozmaitszym charakterze (organizacje religijne, charytatywne, studenckie, organizacje non profit, pozarządowe organizacje polityczne, edukacyjne lub propagandowe, „think tanki” – czy ośrodki analityczno-propagandowe, najczęściej pod nazwą „instytutów” – fundacje). Żadna inna mniejszość narodowa w Ameryce – choćby i znacznie liczniejsza – nie założyła tylu swoich organizacji, co Żydzi! Niektóre z nich powstały w końcowych latach ubiegłego wieku i w początkach obecnego, ale prawdziwy „rozkwit” miał miejsce w latach 60. i 70. XX wieku (od czasu prezydentury J.F. Kennedy’ego i po jego śmierci, a zwłaszcza po wojnie 1967 roku). Towarzyszyła mu żydowska penetracja amerykańskiego życia publicznego jako sposób zdobywania politycznych wpływów. Jak wspomniałem – niemal wszystkie te organizacje nakładają się na siebie, zazębiają się, jedne uczestniczą w drugich, drugie w trzecich, trzecie – w pierwszych… – a członkowie zarządu, rady czy kierownictwa jednej organizacji zasiadają w zarządzie, radzie czy kierownictwie innej organizacji… jeszcze innej… Sieć staje się przez to jeszcze bardziej gęsta, zwarta. To właśnie metoda i struktura antycznej „falangi” albo „żółwia” przeniesiona w warunki walki politycznej innej epoki. Metoda zorganizowanego rasizmu w warunkach demokratycznych.

Z czego bierze się ten uderzający fenomen? Niewielka mniejszość – a tyle organizacji?…

To nie fenomen – to metoda. Metoda zwiększania swych wpływów obejmująca wymianę pozyskiwanych informacji, propagandowe nagłaśnianie swych żądań, narzucanie żydowskiego punktu widzenia i promowanie „swoich” autorytetów. Jest to metoda budowania coraz silniejszego lobby politycznego. Ilość śpiewaków w tym chórze jest niewielka, bo diaspora nie jest zbyt liczna – ale tworzy ją wiele wzajemnie nagłaśniających się „chórków”, współpracujących ze sobą ściśle na co dzień, koordynujących swe działania. Tworzą też skonsolidowaną kadrę „dyrygentów”. Zagłuszają w ten sposób głosy innych mniejszości. Głosy innych mniejszości, nawet znacznie większych, są przez to słabiej słyszalne.

(Powtórzmy raz jeszcze, że metoda tworzenia wielości rozmaitych organizacji połączonych ze sobą i powiązanych kadrowo – stosowana przez Żydów także w dzisiejszej Polsce, w której – wskutek dziwnej polityki kolejnych polskich rządów – osiedla się z polskimi paszportami coraz więcej Żydów. Już w lutym 2008 roku ówczesny wicepremier i szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Grzegorz Schetyna zadeklarował, że nakazał podległym mu wojewodom „potwierdzić obywatelstwo polskie emigrantom marcowym bardzo szybko, w błyskawicznej procedurze”. Jednak jeszcze wcześniej, bo w maju 2000 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski oświadczył w izraelskim Knesecie, że kilka tysięcy żydowskich emigrantów marcowych już otrzymało z powrotem polskie obywatelstwo! Ilu zatem Żydów osiedliło się w Polsce po 1989 roku? Wedle spisu powszechnego z 2002 roku – narodowość żydowską podało niespełna 1400 obywateli. Dziś szacuje się tylko to najnowsze osadnictwo żydowskie w Polsce na ponad 40 tysięcy: prawie 30-krotny wzrost w niespełna 30 lat. A przecież przed 1989 rokiem – wedle obliczeń profesora Bogusława Wolniewicza – mieszkało już w Polsce co najmniej 50 tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego. Osadnictwo żydowskie w Polsce rozbudowywane jest systematycznie, nieustannie).

Wracajmy jednak do Ameryki.

Taka gęsta sieć organizacyjna (ponad półtora tysiąca organizacji!), wielopoziomowa i szeroko zarzucona, oplatająca 6 milionów amerykańskich Żydów, zapewnia wielką spójność działania całej diaspory. To bardzo skuteczna metoda egzekwowania „jednolitego frontu”. W tę sieć naganiana i łowiona jest także naiwna, mało interesująca się polityką i światem część społeczności amerykańskiej.

Jednym z filarów żydowskiego lobby w Ameryce jest Konferencja Prezesów Głównych Amerykańsko-Żydowskich Organizacji, skupiająca 51 żydowskich organizacji o ogólnokrajowym charakterze. Jej głównym celem jest zaprzęganie amerykańskiej polityki do realizowania żydowskiej racji stanu, żydowskich interesów i polityki Izraela – pod stwarzanym uporczywie pozorem, że żydowska racja stanu, żydowskie interesy i żydowska polityka są tożsame z interesami pozostałych Amerykanów i Stanów Zjednoczonych.

W „Izraelskim lobby w Ameryce” autorzy, profesor John J. Mearsheimer z Uniwersytetu Chicagowskiego i profesor Stephen M. Walt z Uniwersytetu Harvarda, piszą celnie:

„W kraju demokratycznym nieliczna grupa ludności może wywierać znaczny wpływ na pozostała część, jeśli tylko jest silnie zaangażowana w osiągnięcie swych celów, podczas gdy reszta obywateli jest wobec nich obojętna”.

Stany Zjednoczone są dziś najdoskonalszym przykładem głębokiej słuszności tego twierdzenia.

Przy tej okazji autorzy wyjaśniają mechanizm, dzięki któremu w polityce amerykańskiej Żydzi odgrywają tak dużą rolę, sami będąc w zdecydowanej mniejszości. Ich wyjaśnienie – to klucz do zrozumienia, w jaki sposób Żydzi podporządkowują sobie tak wielu amerykańskich polityków:

  • w Stanach Zjednoczonych władza jest rozproszona; w kraju demokratycznym nawet nieliczne grupy mogą wywierać znaczący wpływ na pozostałą część narodu, jeśli tylko są silnie zaangażowane w osiągnięcie swych celów (co potwierdza trafność uwagi Miltona Friedmana o demokracji amerykańskiej: że to nie „rządy większości”, ale „dobrze zorganizowanych mniejszości”…);
  • udział w wyborach jest w Ameryce bardzo kosztowny, przy czym systemu finansowania kampanii wyborczych nie poddaje się ścisłej kontroli; żydowskie lobby polityczne kieruje finansowe dotacje dla popieranych przez siebie, wygodnych i posłusznych kandydatów; sprawdza ich posłuszeństwo i uległość żydowskim zamiarom, zapraszając na spotkania z organizacjami żydowskimi, gdzie testuje się – zadawanymi im pytaniami – ich identyfikację i wolę popierania interesów żydowskich; kandydaci wystarczająco zamożni (lub wspierani z innych źródeł) mogą pozwolić sobie na niezależność ocen i osądów, ale mniej zamożni łatwo ulegają pokusie żydowskich pieniędzy;
  • kandydaci na polityków, kongresmanów, senatorów czy polityków lokalnych chętnie spełniają życzenia takiej mniejszości, gdy wiedzą, że dla reszty obywateli nie są to sprawy pierwszoplanowe.

Przypomnijmy: niewielka grupa etniczna, dobrze zorganizowana etc., skoncentrowana na sobie, umocniona rasistowskim spojrzeniem na świat, spojona gęstą siecią tak wielu organizacji – może w takim tyglu narodowości, sentymentów i religii, jakim jest Ameryka łatwo osiągnąć bardzo wpływową pozycję.

Zarówno żydowskie osadnictwo w Polsce jak i żydowskie roszczenia materialne wobec Polski oraz prowadzona wobec Polski propagandowa wojna psychologiczna, świadczą dobitnie o wielkiej wadze, jaką żydowskie ośrodki kierownicze w Ameryce i Izraelu przywiązują do zdobycia w Polsce decydujących wpływów. Nie ma innego kraju na świecie, któremu te ośrodki kierownicze poświęcałyby tyle uwagi i wysiłku. Nic też dziwnego, że temu celowi towarzyszy taka sama metoda tworzenia i umacniania wpływów, jaka sprawdziła się w Ameryce: metoda sieci.

Zauważmy, że wraz z niejasnym wzrostem ludności pochodzenia żydowskiego w Polsce, po roku 1989 wzrasta wartość majątku, jakiego domagają się żydowskie centra kierownicze: żydowskie lobby polityczne w Ameryce i państwo Izrael. Jeszcze kilka lat temu żydowscy rasiści żądali majątku wartości 65 miliardów dolarów, teraz – już 300 miliardów.

…Czy nie w podobny sposób powstawało państwo Izrael? Czyż metoda, zastosowana przy tworzeniu państwa Izrael (masowe, zorganizowane osadnictwo w Palestynie pod przygotowaną wcześniej własność ziemi, wykupywanej od Turków), nie jest powtarzana, w przypadku trwającej dziś piątej już próby zastąpienia Polski – Judeopolonią?… Tworząc Izrael w Palestynie walczono z Arabami i Anglikami zbrojnym terrorem. Czy propagandowy terror i polityczny szantaż wobec Polski – który poznaliśmy, aż za dobrze – w połączeniu z napędzanym osadnictwem żydowskim w Polsce i wyłudzaniem nieruchomości – nie jest łagodniejszą tylko kontynuacją metody zastosowanej przy tworzeniu Izraela w Palestynie: tworzenia Judeopolonii w dzisiejszej Polsce?…

W Polsce mamy zatem liczne elementy „sieci”:

  • koncern medialny „Agora”, w którym spore udziały ma grandziarz, „filantrop” i najprawdopodobniej agent zaufania („słup”) tajnych służb żydowskich – Jerzy Soros;
  • filosemickie szabes-gojstwo, uprawiane przez „Tygodnik Powszechny”, wydawnictwo „Więź”, „Znak”;
  • Fundacja Batorego (założona w 1988 roku);
  • Żydowski Instytut Historyczny (finansowany z budżetu państwa);
  • Muzeum Historii Żydów Polskich (ekspozycja bardziej propagandowa niż historyczna);
  • Fundacja Ronalda S. Laudera, finansuje: żydowskie Biuro i Centrum Młodych w Gdańsku, żydowskie Centrum Edukacyjne i Klub Młodzieży w Łodzi, żydowskie Centrum Edukacji im. Mojżesza Schorra, żydowski miesięcznik „Midrasz”;
  • Loża B’nai B’rith (utworzona w Polsce w 2007 roku);
  • Żydowskie Centrum Wolontariatu;
  • Stowarzyszenie Dzieci Holokaustu;
  • Stowarzyszenie Drugie Pokolenie – Potomkowie Ocalałych z Holokaustu (utworzone w 2010 roku);
  • Żydowska Ogólnopolska Organizacja Młodzieżowa (cel: integracja młodzieży żydowskiej);
  • Stowarzyszenie Midrasz;
  • Stowarzyszenie Żydowskich Kombatantów i Poszkodowanych w II wojnie światowej;
  • Związek Postępowych Gmin Żydowskich „Beit Polska”. Zajmuje się przeprowadzaniem konwersji na judaizm. Wpisany do rejestru Kościołów i związków wyznaniowych;
  • Beit Kraków (założona w 2011 roku) – osobna organizacja od ww.; reprezentuje judaizm reformowany;
  • Gmina Wyznaniowa Starozakonnych RP w Warszawie;
  • Izraelicka Niezależna Gmina Wyznaniowa w Poznaniu;
  • Niezależna Gmina Wyznania Mojżeszowego w Gdańsku;
  • Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense (współzałożyciele: Urząd Miasta Łodzi i Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego z Nowego Jorku, czyli jeden z filarów przedsiębiorstwa holocaust z jego bezpodstawnymi żądaniami majątkowymi wobec Polski…);
  • Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi;
  • Fundacja Cmentarza Żydowskiego „Gęsia”;
  • Fundacja Rodziny Nissbaumów;
  • Fundacja im. Mojżesza Schorra;
  • Stowarzyszenie Żydowskie Czulent (prowadzi żydowski klub młodzieżowy w Krakowie);
  • Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego (prowadzi „monitoring przejawów antysemityzmu w Polsce” – działalność donosicielska, oparta na żydowskiej interpretacji „antysemityzmu”);
  • Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce (członek Światowego Kongresu Żydów, którego przewodniczący Singer, w 1996 roku, wypowiedział, w imieniu Kongresu, wojnę propagandowo-psychologiczną Polsce, nasilającą się z roku na rok);
  • Polskie Biuro Jewish Agency – Fundacja Agencji Żydowskiej „Sochnut”;
  • Centrum Edukacyjne Kultury Żydowskiej;
  • Fundacja Chai, reprezentująca Chabad Lubawicz w Polsce;
  • Muzeum Galicja w Krakowie;
  • Federacja Stowarzyszeń Żydowskich (cel: „koordynacja działań organizacji żydowskich”, odpowiednik amerykańskiej Konferencji Prezesów).

Nie są to wszystkie ogniwa „sieci” w Polsce, sieci intensywnie rozbudowywanej, w formę organizacyjną „falangi”. I – podobnie jak w Ameryce – dla wzmocnienia rozmaitych ogniw tej sieci, delegowani są – w zależności od potrzeb – zadaniowani ekstra funkcjonariusze. I tak, na przykład, zaprzestania ekshumacji w Jedwabnem, zażądali od ówczesnego ministra sprawiedliwości, Lecha Kaczyńskiego, dwaj „rabini” nasłani z zagranicy. Lech Kaczyński uległ ich dziwacznemu, rasistowskiemu żądaniu, chociaż prawo polskie wymaga ekshumacji, celem ustalenia prawdy. Ci dwaj zagraniczni rabini (prawdopodobnie zadaniowani przez tajne służby Izraela, o ile nie ich agenci) powiedzieli Lechowi Kaczyńskiemu, ze prawo żydowskie zakazuje ekshumacji, a Kaczyński chętnie w to uwierzył…).

Dla porównania: 148-tysięczna mniejszość narodowa niemiecka, ma w Polsce 3 organizacje (Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim, Rada Niemców Górnośląskich, Związek Młodzieży Mniejszości Niemieckiej w RP), a 51-tysięczna mniejszość ukraińska – 11 (w tym dwie ściśle zawodowe: ukraińskich nauczycieli i ukraińskich lekarzy).

Poza terrorem zbrojnym – mamy tu zatem wszystkie te elementy, jakie towarzyszyły 50-letniemu budowaniu żydowskiego państwa Izrael na terenach zamieszkałych przez Palestyńczyków i wszystkie elementy, jakich używano do budowy żydowskiego lobby politycznego w Ameryce. Tylko skala przedsięwzięcia jest na razie mniejsza. Ale licząc od 1989 roku (rząd Mazowieckiego) – budowa Judeopolonii trwa w Polsce dopiero 30 lat. I wyraźnie nabiera rozmachu i tempa.«

Wybrałem te fragmenty dlatego, że w następnym blogu chcę poruszyć problem mniejszości ukraińskiej w Polsce i bez przybliżenia tego, jak działają Żydzi, trudno będzie zrozumieć proces zmierzający do osiedlenia w Polsce jak największej ilości Ukraińców i zrobienia z nich polskiej inteligencji, jak to swego czasu ujął jeden z „polskich” polityków. Nie pamiętam, czy to był Schetyna, czy ktoś inny. Fakt, że Ukraińcy są coraz bardziej widoczni i słychać ich wszędzie, m.in. w Polskim Radiu (ja ich i ich akcent słyszę w I Programie PR), w internecie. Zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych instytucjach, uczelniach itp. Jest tylko jeden problem. Czy Ukraińcy są tacy przedsiębiorczy, ekspansywni i zdolni? Dlaczego nie? – zapyta ktoś. Skoro w Kanadzie mogą, to dlaczego nie w Polsce? No właśnie! A może to nie Ukraińcy, tylko ukraińscy Żydzi? Ukraińcy pracują na pewno na budowach i w wielu innych podobnych miejscach, ale wyżej? I tu zaczynają się schody i dlatego wypada potraktować ten problem oddzielnie.

Miszalski napisał, że mniejszość niemiecka w Polsce ma 3 organizacje, a trzy razy mniej liczna, według niego, mniejszość ukraińska ma ich 11, a więc Ukraińcy lepiej zorganizowani od Niemców. A ja myślałem, że naród, który walczył w obu wojnach światowych na dwa fronty, jest najlepiej zorganizowanym narodem na świecie, a tu masz ci babo placek! – Ukrainer über alles.

Moją uwagę zwrócił fakt, że niektóre żydowskie instytucje mają w swojej nazwie „centrum edukacyjne”, „centrum edukacji”, a i samo słowo „centrum” też pojawia się często. Tak od razu skojarzyło mi się to z kanałem internetowym Centrum Edukacyjne Polska, zwanym wcześniej Centrum Edukacyjne Powiśle. Kanał o nie imponującym zasięgu, jak na internetowe standardy, ale, jak podejrzewam, również z czosnkowym rodowodem. Żydzi zagospodarowują cały internet, nawet jego zakamarki.

Kryzys sueski

Często powtarzam i będę to do znudzenia powtarzał, że żeby zrozumieć jakiś konflikt, czy cokolwiek innego, to trzeba zacząć od początku. Jeśli próbuje się analizować go na tle bieżących dla tego konfliktu wydarzeń, to wyjdzie z tego chaos i kupa frazesów, z których nic nie wynika. Jedno z haseł Marca ’68 głosiło: „Syjoniści do Syjamu”. Pojawiło się ono na jakimś spędzie robotników, spontanicznym – czyli zorganizowanym przez partię. Ktoś z żydowskich propagandystów przedobrzył, bo jak się tak zastanowić, to nie ma wątpliwości, że żaden robotnik nie wymyślił go. A zapewne intencją autora tego hasła było ich ośmieszyć, a sam nie pomyślał. No bo skoro robotnik, niby taki głupi, to skąd wiedziałby, że jest takie państwo jak Syjam (obecnie Tajlandia)? A gdyby wiedział, to wiedziałby też, gdzie ono leży, że to daleko od… no właśnie!… od czego? Czy użyłby słowa syjonista? Jeszcze w tamtych czasach! Pewnie znał tylko słowo „Żyd”. Czy on wiedział, że było takie zjawisko jak syjonizm i że słowo to pochodzi od Syjonu, czyli wzgórza w Jerozolimie? To był raczej przekaz do Żydów w Polsce, by ich zachęcić, czy może zastraszyć i tym samym skłonić do wyjazdu do Izraela. Oni na pewno wiedzieli, gdzie leży wzgórze Syjon.

Gdy tylko powstało w 1948 roku na Bliskim Wschodzie państwo Izrael, od razu zaczęły się wojny. Już pierwsza z nich pomiędzy Izraelem i Egiptem w latach 1948-1949 nie wróżyła dobrze na przyszłość. I tak jest do dziś. Rejon ten jest źródłem niekończących się konfliktów i wojen. A wszystko to za sprawą jednego państwa. Ale czy ten pomysł, pomysł osiedlenia Żydów w Palestynie mógł się skończyć inaczej?

Nie sposób zrozumieć tego, co działo się na Bliskim Wschodzie po powstaniu państwa Izrael, bez wyjaśnienia, chociaż pobieżnego, czym był, czy może nadal jest syjonizm. Pisałem o tym szerzej w blogu „Syjonizm”. Tu zacytuję tylko jego fragmenty.

»Syjonizm – ruch narodowy i towarzysząca mu ideologia, stworzone około 1895 r. przez T. Herzla, głoszące konieczność stworzenia żydowskiego państwa na obszarze Palestyny w celu przetrwania Żydów jako narodu; po powstaniu Izraela (w 1948r.) – ideologia państwowa. – To definicja słownikowa.

Twórca syjonizmu postawił przed żydostwem ideał państwa żydowskiego w Palestynie, albo też w Argentynie. Istotne znaczenie syjonizmu nie leżało w samym haśle, lecz w drodze, na którą wstąpiono, celem jego realizacji. Herzl planował przegrupowanie całego osiedlenia żydowskiego, co musiało za sobą pociągnąć przebudowę jego dotychczasowym form organizacyjnych.

Pragnąc w jedno złączyć żydostwo zachodnie i wschodnie, musiał Herzl, a za nim ruch syjonistyczny, stwierdzić wyraźnie, że czynnikiem jednoczącym żydostwo nie jest religia mojżeszowa ani stosunek do przepisów Talmudu. Wszak żydostwo zachodnie, wychowane w atmosferze niewiary religijnej, którą samo zresztą wytworzyło, nie dałoby się wtłoczyć z powrotem w ramy organizacji religijnej. A więc żydostwo to naród.

Żydostwo nie jest religią. Jest to żyjący szczep ludu, który ze swego narodowego charakteru w biegu dziejów stworzył religię, stworzył określoną postawę polityczno-obyczajową wobec świata. – Heinrich Kohn, Die politische Idee des Judentums.

Syjonizm oparł się na fakcie istnienia narodowości żydowskiej. Programem jego stało się wywalczenie pełni praw w takich warunkach, by nie była ona, jak za czasów rewolucji francuskiej, okupiona zrzeczeniem się własnego poczucia ludowego. – Ignaz Zollschan, Revision des juedischen Nationalismus.

Syjonizm – to nie Palestyna.

Jest to zupełnym błędem, jak to często – nie zawsze w dobrej wierze – czynią przeciwnicy syjonizmu, twierdząc, że państwo jest kwintesencją syjonizmu, albo przynajmniej podstawą, na której syjonizm się wznosi. Przeciwnie syjonizm jest, jak każdy wie, kto zajmował się tym zagadnieniem, daleko starszego pochodzenia niż państwo żydowskie i był już do pewnego stopnia udoskonalony teoretycznie, zanim Herzl zaczął się interesować żydowskimi sprawami. – Przedmowa Wartburga do pracy Herzla „Der Judenstaat”.

Nacjonalizm żydowski żywi więc dalej tradycyjne zamiary żydowskie narzucania światu swej władzy. Nie jest ruchem religijnym, wyrzeka się religii jako łącznika żydostwa, a mimo to jest ruchem mesjańskim. Jasny to chyba dowód, jeszcze jeden z szeregu wielu poprzednich, że mesjanizm żydowski jest celem politycznym, a nie religijnym.

Gdyby się chciało zastosować schematy Hegla, to można by rozwój od chwili otwarcia granic getta trafnie oznaczyć w ten sposób, że przyjęło by się za twierdzenie (tezę – przyp. aut.) żydostwo, za przeczenie (antytezę – przyp. aut.) asymilację, za syntezę – syjonizm. – Wilhelm Stein, Wandlungen im Zionismus, zamieszczone w „Vom Judentum”.

A więc syjonizm jest połączeniem żydostwa z asymilacją. W jaki sposób? Oto żydostwo było życiem wewnętrznym w diasporze bez praw obywatelskich i politycznych, asymilacja była zrzeczeniem się życia wewnętrznego za pełnię praw, zaś synteza obojga, syjonizm – to życie wewnętrzne z pełnią praw w diasporze.«

Kryzys sueski to militarna agresja Wielkiej Brytanii, Francji i Izraela na Egipt, która rozpoczęła się 29 października 1956 roku. Agresja została poprzedzona decyzją Egiptu o nacjonalizacji Kanału Sueskiego w dniu 26 lipca 1956 roku. Jednak rzeczywistą przyczyną było pragnienie utrzymania przez Wielką Brytanię i Francję kontroli nad kanałem. Państwa te dla realizacji swoich celów posłużyły się Izraelem, którego statki handlowe nie mogły korzystać z Kanału Sueskiego.

Tak to opisuje Wikipedia, z której czerpię informacje do tego bloga. Jednak jej stwierdzenie, że Wielka Brytania i Francja posłużyły się Izraelem, należy potraktować z przymrużeniem oka, podobnie jak wiele innych, co nie zmienia faktu, że jest w niej wiele ciekawych informacji, często porozrzucanych w różnych miejscach, ale są.

Kanał został zbudowany w latach 1859-1869 z państwowych funduszy Francji i Egiptu pod kierunkiem F.M. Lessepsa. Zbudowano go na Przesmyku Sueskim pomiędzy deltą Nilu i wyżyną półwyspu Synaj, łącząc Morze Śródziemne z Morzem Czerwonym. W 1875 roku egipskie długi zagraniczne zmusiły chedywa Isma’ila do sprzedania egipskich akcji Brytyjczykom, co zapewniło im decydujący głos w sprawach kanału. Przejmując nad nim całkowitą kontrolę, utworzyli oni w strefie kanału swoje posterunki i bazy wojskowe.

Ferdynand de Lesseps uzyskał w 1854 roku zgodę od wicekróla Muhammada Saida Paszy (Egipt był częścią Imperium Otomańskiego) zgodę na rozpoczęcie prac przy kanale. Lesseps zdobył poparcie wicekróla i wielu francuskich akcjonariuszy, którzy zainwestowali w Kampanię Kanału Sueskiego. Brytyjczycy, pomimo że mogli wiele zyskać na powstaniu krótszej drogi do Indii, nie kupowali akcji. Choć kanał miał skrócić drogę z Londynu do Bombaju o 7334 km, rząd brytyjski starał się projekt udaremnić. Krytykowano go jako „fizycznie niewykonalny i zbyt kosztowny, aby przynieść zyski”.

Uroczyste otwarcie kanału, z udziałem wielu koronowanych głów i książąt, nastąpiło 17 listopada 1869 roku. Po wykupieniu akcji przez ówczesnego premiera Anglii Benjamina Disraeli’ego, kanał od 1882 roku znalazł się pod pełną kontrolą Wielkiej Brytanii, dla której miał wielkie strategiczno-wojskowe znaczenie. Wtedy to utworzyli w strefie kanału swoje posterunki i bazy wojskowe. W 1888 roku w Konstantynopolu (Stambule) podpisano międzynarodową konwencję o wolności żeglugi na Kanale Sueskim. Zawarta umowa ogłaszała kanał strefą pozostającą pod brytyjską kontrolą.

Wikipedia nie podaje, co stało się z francuskimi akcjami. Skoro jednak kanał znalazł się pod całkowitą brytyjską kontrolą, to może oznaczać, że Disraeli wykupił też akcje francuskie. Ale dlaczego Francuzi sprzedali akcje Anglikom? Czy dlatego, że tymi akcjonariuszami byli Żydzi? I Żydzi francuscy sprzedali je Żydom angielskim. A może akcje francuskie posiadali tzw. rozproszeni akcjonariusze, których głos wcale się nie liczył? Brak tej informacji nie pozwala na jednoznaczne określenie, w jaki sposób Anglicy zdobyli kontrolę nad kanałem.

Po proklamowaniu niepodległości Egiptu w 1922 roku status kanału nie uległ zmianie, a egipsko-brytyjska umowa z 1936 roku gwarantowała Wielkiej Brytanii prawo do utrzymywania baz wojskowych w jego strefie. Przez całą II wojnę światową Brytyjczycy kontrolowali kanał, czerpiąc spore zyski z żeglugi po nim.

Po przegranej w 1949 roku pierwszej wojnie izraelsko-arabskiej (1948-1949) Egipt zamknął Kanał Sueski dla izraelskiej żeglugi oraz zablokował rejon Zatoki Akaba (pomiędzy półwyspem Synaj a półwyspem Arabskim). Było to w sprzeczności z postanowieniami Konwencji Konstantynopolskiej z 1888 roku. Jednak Egipt usprawiedliwiał swoją decyzję stanem wojny z Izraelem. Z kolei Izrael oskarżał Egipt o złamanie warunków zawieszenia broni, ale nie podjął żadnych działań zmierzających do złamania blokady.

Wojna domowa w Palestynie rozpoczęła się 30 listopada 1947 roku, dzień po przyjęciu rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 181 w sprawie podziału Palestyny na dwa państwa: żydowskie i arabskie. Jej bezpośrednią kontynuacją była I wojna izraelsko-arabska, która rozpoczęła się po proklamacji niepodległości Izraela w dniu 14 maja 1948 roku. Wojna ta zakończyła się zwycięstwem Żydów, którym udało się przejąć kontrolę nad większością terytorium przyszłego państwa żydowskiego.

Do czasu I wojny światowej większość Bliskiego Wschodu znajdowała się pod panowaniem Imperium Osmańskiego. W 1917 roku Brytyjczycy pokonali wojska tureckie, zajmując całość terytorium Palestyny, Syrii i Libanu.

Źródło zdjęcia: Wikipedia.

Do końca wojny obszar ten pozostawał pod brytyjską administracją wojskową. Od samego początku Brytyjczycy starali się uzyskać międzynarodowy mandat na sprawowanie kontroli nad Palestyną. Osiągnęli to podczas konferencji w San Remo, kiedy to 25 kwietnia 1920 roku formalnie przyznano Wielkiej Brytanii mandat do Palestyny, a Francji do Syrii i Libanu. W konferencji tej wzięli udział przedstawiciele ruchu syjonistycznego i społeczności arabskiej w Palestynie.

Dla strony żydowskiej ważne były brytyjskie obietnice utworzenia w Palestynie „żydowskiej siedziby narodowej” zawarte w deklaracji Balfoura z 1917 roku. Już wtedy pojawił się początek przyszłego konfliktu izraelsko-arabskiego. Rosnące osadnictwo żydowskie w Palestynie budziło coraz większe niezadowolenie społeczności arabskiej. Z tego powodu doszło do pierwszych wystąpień arabskich – zniszczono żydowską osadę Tel Chaj. Natomiast społeczność żydowska, czując się zagrożona ze strony arabskich sąsiadów, rozpoczęła tworzenie własnej paramilitarnej organizacji samoobronnej – Hagany.

W sierpniu 1951 roku brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden udzielił Egiptowi pełnych praw do decydowania o Kanale Sueskim. Tym samym udzielił Egiptowi prawa do decydowania o przepuszczaniu lub blokowaniu izraelskich statków pragnących korzystać z kanału lub Cieśniny Tirańskiej. Problem, zignorowany początkowo przez Wielką Brytanię, został podjęty przez międzynarodową społeczność i 1 września 1951 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję nr 95, która nazwała zamknięcie Kanału Sueskiego „nadużyciem ograniczającym prawo” i wezwała Egipt do otwarcia kanału dla wszystkich statków i wszystkich towarów. W odpowiedzi Egipt anulował układ egipsko-brytyjski z 1936 roku, zmuszając wojska brytyjskie do opuszczenia w 1954 roku strefy Kanału Sueskiego.

I tu się zaczyna cyrk na kółkach, bo inaczej nie da się tego nazwać. W 1949 roku Egipt, po przegranej wojnie z Izraelem, zamknął kanał dla żeglugi izraelskiej i zablokował rejon Zatoki Akaba. A jakaż to była wtedy „żegluga izraelska” kraju, który dopiero co powstał i jeszcze się dobrze nie ogarnął na nowym miejscu. W sierpniu 1951 roku minister Eden udziela Egiptowi pełnych praw do decydowania o przepuszczaniu lub blokowaniu izraelskich statków. Jednym słowem, o wszystkim decyduje Egipt, pomimo że w strefie kanału Anglicy nadal mają swoje bazy wojskowe. We wrześniu 1951 roku Rada Bezpieczeństwa wzywa Egipt do otwarcia kanału, a Egipt w odpowiedzi zmusza wojska brytyjskie do opuszczenia w 1954 roku strefy kanału. W jaki sposób? Przegrał wojnę z Izraelem, ledwo co powstałym państwem, a tu tupnął nogą i Anglicy wzięli nogi za pas. Zupełnie tak jak u nas w 1956 roku. Gomułka też tupnął nogą i Rosjanie, z Chruszczowem na czele, odlecieli do Moskwy, pomimo że ich wojska już szły na Warszawę i też się tego tupnięcia tak przestraszyły, że aż zawróciły do baz w zachodniej Polsce. A w Budapeszcie nie przestraszyły się. – Kabaret.

W Egipcie postępowała stopniowa radykalizacja nastrojów społecznych i w 1952 roku oficerowie armii przeprowadzili zamach stanu, który zakończył rządy króla Faruka I, będącego brytyjską marionetką i wprowadzili pół-dyktaturę wojskową. Nowy rząd prowadził agresywną politykę antyizraelską, wspierając m.in. rajdy fedainów (samopoświęcający się dla islamu) na Izrael, na co izraelska armia odpowiadała rajdami niszczącymi arabskie obozy szkoleniowe w strefie Gazy (obszar graniczny Egiptu z Izraelem).

Rewolucja egipska (gdzie się nie obejrzysz, to tylko rewolucje!) 1952 roku, to rewolucja Wolnych Oficerów, przewrót wojskowy przeprowadzony w Kairze 23 lipca 1952 roku przez tajne ugrupowanie Wolnych Oficerów. To także rewolucja społeczna, jaka po nim nastąpiła.

Wolni Oficerowie – nielegalna, konspiracyjna organizacja wojskowa powstała w armii egipskiej w 1949 roku. Jej członkowie zorganizowali rewolucję egipską w 1952 roku i utworzyli po niej w kraju nową elitę władzy. Powstała ona z inicjatywy Gamala Abdela Nasera. W 1951 roku kierownictwo organizacji liczyło dziesięciu wojskowych w stopniu majora lub podpułkownika, urodzonych pomiędzy 1917 a 1922 rokiem, pochodzących, z nielicznymi wyjątkami, ze średnich warstw społecznych. Do 1952 roku grupa Wolnych Oficerów liczyła 327 członków na ogólną liczbę 5500 oficerów egipskich.

Tajna i nielegalna organizacja, a więc nie ma wątpliwości, że masońska, a skoro powstała z inicjatywy Nasera, to znaczy, że i on był masonem, a jego „nieznanymi przełożonymi” byli zapewne Żydzi.

Wolni Oficerowie nie sformułowali konkretnego programu politycznego. Program ogólny sformułowany w 1951 roku zakładał walkę z nierównościami i niesprawiedliwością społeczną, wymianę klasy panującej, zlikwidowanie zależności od Wielkiej Brytanii i podjęcie walki z imperializmem, likwidację feudalizmu, rozwój gospodarki przy ważnej roli inicjatywy prywatnej i równocześnie aktywnym udziale państwa. Członkowie organizacji sympatyzowali z różnymi środowiskami politycznymi. Niektórzy należeli do Stowarzyszenia Braci Muzułmanów. Spora grupa należała w przeszłości do partii Młody Egipt. Niektórzy mieli związek z Komunistycznym Demokratycznym Ruchem Wyzwolenia Narodowego. Ali Sabri (generał i polityk tureckiego pochodzenia) kontaktował się z ambasadą Stanów Zjednoczonych. W ten sposób o Wolnych Oficerach wiedziała amerykańska dyplomacja i wywiad, odnosząc się przychylnie do organizacji. W marcu 1952 roku wyższy urzędnik CIA Kermit Roosevelt rozmawiał w Kairze z niektórymi członkami organizacji, po czym w sporządzonej analizie uznał ich organizację za korzystną dla swojego kraju, alternatywną wobec rządów króla egipskiego Faruka, co oznaczało, że USA powinny zaakceptować przeprowadzenie przez nich wojskowego przewrotu.

Członkowie organizacji sympatyzowali z różnymi środowiskami politycznymi. To zupełnie tak samo, jak w Meksyku, gdzie przywódca powstania Miguel Hidalgo y Costilla spotykał się w swoim domu z wieloma osobami i to zarówno Indianami, Metysami, Kreolami i półwyspiarzami. Niektórzy należeli do partii Młody Egipt. W Turcji w XIX wieku istniała masońska organizacja Młoda Turcja. A wszystko i tak pod kontrolą tych, którzy w całym świecie dokonywali przewrotów politycznych w imię „szczytnego” celu, jakim było szerzenie demokracji.

Według wspomnień as-Sadata Wolni Oficerowie rozpoczęli przygotowania do obalenia monarchii w styczniu 1952 roku i planowali prowadzić je przez najbliższe trzy lata. Masowe demonstracje w Kairze w końcu miesiąca miały skłonić przewodniczącego organizacji Gamala Abdela Nasera do przesunięcia terminu na listopad 1952 roku. Natychmiastowe wystąpienie uniemożliwiały niedostateczne wpływy Wolnych Oficerów w kairskim garnizonie. Ostatecznie jednak Naser zdecydował o przeprowadzeniu przewrotu w nocy z 22 na 23 lipca, obawiając się, że organizacja zostanie wykryta i rozbita. Po zwycięskiej rewolucji Wolni Oficerowie utworzyli nowy rząd – Radę Rewolucyjnych Dowódców.

Wystąpienie wojskowych obaliło monarchię króla Faruka I, a władza przeszła w ręce Rady Rewolucyjnych Dowódców. Przeprowadzili oni reformę rolną, która zlikwidowała w Egipcie wielką własność ziemską, co doprowadziło do utraty politycznych wpływów przez dominującą dotąd z życiu publicznym warstwę ziemiańską i wprowadzili państwową kontrolę gospodarki, do 1956 roku dość ograniczoną. Egipska konstytucja została zawieszona, a partie polityczne zdelegalizowane. Szczególnym represjom poddano organizacje skrajnej lewicy i prawicy: egipskich komunistów oraz Braci Muzułmańskich. Do znacznych zmian doszło w egipskiej polityce zagranicznej. Dążąc do dominacji w świecie arabskim i rywalizując z Irakiem, Egipt pozostał w najgorszych stosunkach z Izraelem, przyjął orientację proradziecką i pomoc wojskową ZSRR. W rezultacie walki o władzę w obozie zwycięskich oficerów autorytarną władzę w kraju zdobył najbardziej popularny z przywódców wojskowych – Gamal Abdel Naser.

Marionetka brytyjska – król Faruk I, jak pisze Wikipedia, została zastąpiona amerykańską marionetką, czyli Naserem, a ten zwrócił się o pomoc wojskową do Związku Radzieckiego, który swoje istnienie zawdzięcza żydowskiemu kapitałowi z Ameryki. Nawet nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że to państwo jest nadal finansowane przez Amerykę.

Nasilający się konflikt izraelsko-arabski skomplikował budowę Wielkiej Tamy Asuańskiej w Egipcie. Koszt budowy był szacowany na 1,5 mld dolarów. Tama miała nawodnić pustynię oraz dostarczyć Egiptowi energii elektrycznej, umożliwiając tym samym rozwój przemysłu. Początkowo tama miała być współfinansowana przez Stany Zjednoczone, Francję i Wielką Brytanię, ale po uznaniu przez Egipt Chińskiej Republiki Ludowej rząd amerykański i jego sojusznicy wycofali się ze swoich obietnic. Reakcją Nasera było nawiązanie stosunków ze Związkiem Radzieckim, który zaproponował pokrycie około jednej trzeciej kosztów budowy tamy. ZSRR zaoferował także pomoc radzieckich inżynierów, sprzęt budowlany oraz pomoc wojskową. W konsekwencji we wrześniu 1955 roku Egipt zawarł z Czechosłowacją umowę na dostawy sprzętu wojskowego. W wyniku tego porozumienia w ciągu roku (do października 1956) do Egiptu dostarczono 230 czołgów, 300 transporterów opancerzonych, 500 dział i moździerzy, 170 samolotów bojowych oraz kilkanaście okrętów. Dodatkowo do Egiptu docierał sprzęt wojskowy zakupiony przez Syrię we Włoszech i Czechosłowacji.

A więc planowano wojnę, ale jak tu walczyć, gdy nie ma czym? Stąd te pośpieszne zamówienia. Rozumiem, że można szybko nauczyć obsługi czołgów, transporterów opancerzonych, dział i moździerzy, ale z okrętami, a tym bardziej z samolotami, to tak szybko się nie da.

W ten sposób Egipt bardzo szybko zdobył przewagę wojskową nad Izraelem. Wywołało to wzrost pewności u Egipcjan i w rezultacie 2 marca 1956 roku prezydent Naser zażądał od Izraela przywrócenia granic określonych w rezolucji nr 181 z 1947 roku.

Na przełomie czerwca i lipca 1956 roku ostatnie brytyjskie oddziały wojskowe opuściły strefę kanału, a następnie ewakuowały się z Egiptu. 26 lipca 1956 roku prezydent Naser ogłosił nacjonalizację Kanału Sueskiego. W „Suez Canal Company” 44% akcji posiadały brytyjskie firmy i banki. W momencie nacjonalizacji całość przeszła na własność skarbu Egiptu. Naser spodziewał się, że wysokie opłaty za korzystanie z kanału pomogą Egiptowi zebrać fundusze na budowę Wielkiej Tamy Asuańskiej. W praktyce jednak opłaty te całkowicie zablokowały ruch przez kanał.

1 sierpnia 1956 roku odbyło się w Londynie pierwsze spotkanie przedstawicieli Stanów Zjednoczonych (ambasador Robert Daniel Murphy), Wielkiej Brytanii (sekretarz spraw zagranicznych Selwyn Lloyd) i Francji (minister spraw zagranicznych Christian Pineau). Wkrótce po tym spotkaniu zostało zawarte porozumienie brytyjsko-francuskie w sprawie interwencji zbrojnej w Egipcie. Dokument porozumienia podpisali brytyjski premier Anthony Eden i francuski premier Guy Mollet. Siedzibę wspólnego sztabu umiejscowiono w Londynie, a dowódcami zostali generał Stockwell i admirał Barjot. Inwazję na Egipt planowano przeprowadzić we współpracy z Izraelem. Czas realizacji planu przewidywano na 1956 rok.

Co tam robił przedstawiciel Stanów Zjednoczonych? Chyba nakreślił plan operacji i wydał rozkazy.

Na przełomie sierpnia i września sztabowcy wojskowi Izraela, Francji i Wielkiej Brytanii zaczęli opracowywać plany wspólnej operacji. Natomiast politycy zajęli się przygotowaniem właściwego usprawiedliwienia dla rozpoczęcia wojny. Na arenie międzynarodowej polityki oświadczono, że do agresji doszło na mocy zawartej 19 października 1954 roku umowy brytyjsko-egipskiej, która regulowała tryb i zasady wycofania wojsk brytyjskich z Egiptu. Umowa zakładała, że Brytyjczycy mają prawo obsadzać swoimi wojskami strefę Kanału Sueskiego w przypadku zagrożenia wolności żeglugi na tym szlaku wodnym. A tym zagrożeniem dla wolności żeglugi miała być nowa wojna izraelsko-arabska.

Mamy tu do czynienia ze sztucznym kreowaniem konfliktu. Już zmieniliśmy rząd w Egipcie na taki, który nie będzie brytyjską marionetką, bo wtedy „cały misterny plan w p…”, tylko na rewolucyjny, młodych niepokornych oficerów, antyizraelski oczywiście, który będzie parł do konfrontacji.

W dniach 22-24 października 1956 roku w miejscowości Sevres pod Paryżem odbyła się tajna narada przedstawicieli rządu Izraela (premier Dawid Ben Gurion, dyrektor departamentu w ministerstwie obrony Szimon Peres, szef sztabu Mosze Dajan), Francji (minister obrony Maurice Bourges-Maunoury, minister spraw zagranicznych Christian Pineau, szef sztabu Maurice Challe) i Wielkiej Brytanii (sekretarz spraw zagranicznych Selwyn Lloyd i jego asystent Patrick Dean).Podpisano tzw. protokół z Sevres, w którym zaplanowano, że Izrael dokona inwazji na półwysep Synaj, zaś Francja i Wielka Brytania wystąpią jako „rozjemcy” i wkroczą do Egiptu, aby „rozdzielić walczące strony”, przejmując przy okazji kontrolę nad Kanałem Sueskim.

Źródło: http://www.swiat-obrazow.pl.

29 października 1956 roku o godzinie 17:00 Izrael rozpoczął operację „Kadesz”. Jej nazwa pochodziła od nazwy starożytnego miasta Kadesz na półwyspie Synaj, wspomnianego w Księdze Powtórzonego Prawa (piąta księga Tory, czyli Pięcioksięgu Mojżeszowego). Osiągnięcie sukcesu zależało od zrealizowania głównych celów:

  • zdobycie Strefy Gazy i usunięcie z jej terenu baz fedainów
  • zdobycie Al-Arisz i Abu Ageili na półwyspie Synaj, dwóch głównych baz egipskich sił zbrojnych
  • zdobycie Szarm el-Szejk, który był bazą sił blokujących Cieśninę Tirańską, będącą wyjściem na Morze Czerwone

Osiągnięcie tych celów rozgromiło by egipską armię, zmuszając ją do wycofania się z Synaju i umożliwiło by lądowanie brytyjskich i francuskich wojsk w strefie Kanału Sueskiego.

29 października Izrael zaatakował Egipt, który 30 października wezwał swoich arabskich sojuszników – Syrię i Jordanię – do uderzenia na Izrael z drugiej strony. 30 października Francja i Wielka Brytania wystosowały 24-godzinne ultimatum, w którym zażądały od Izraela i Egiptu wstrzymania walk i wycofania wszystkich wojsk na odległość 10 mil od brzegów Kanału Sueskiego, pod pretekstem bezpieczeństwa żeglugi. Jednak izraelskie wojska nie doszły jeszcze na taką odległość od kanału, a przyjęcie ultimatum przez Egipt oznaczało by konieczność wycofania się znad kanału i z Synaju. Egipt odrzucił ultimatum, natomiast Izrael wyraził gotowość jego przyjęcia.

31 października dowództwo izraelskiej armii, nie dostrzegając żadnych ruchów wojsk syryjskich i jordańskich, rozpoczęło generalne natarcie na Synaju przy użyciu całości sił uderzeniowych.

31 października, po wystosowaniu ultimatum, Francja i Wielka Brytania przegrupowały swoje morskie siły uderzeniowe na odległość 50 mil morskich od wybrzeży Egiptu. Przed północą 31 października brytyjskie bombowce z Malty i Cypru zaatakowały cele w Egipcie, a nad ranem 1 listopada brytyjskie i francuskie samoloty startujące z pokładów lotniskowców rozpoczęły bombardowanie egipskich obiektów wojskowych. W ciągu dwóch dni zniszczono 255 egipskich samolotów. W reakcji na bombardowania prezydent Naser zarządził ewakuacje wojsk egipskich z Synaju i ich koncentrację w rejonie Aleksandrii i Port Saidu.

Skoro w ciągu dwóch dni zniszczono 255 egipskich samolotów, to znaczy, że one stały gdzieś na lotniskach, bo pewnie Egipt nie miał pilotów, którzy mogliby je obsługiwać.

2 listopada izraelskie oddziały dotarły w pobliże kanału, zatrzymując się w odległości 10 km od jego wschodniego brzegu. Dalej jednak Izraelczycy prowadzili działania wojenne na południu półwyspu Synaj, kończąc je 5 listopada zdobyciem miasta Szarm el-Szejk i odblokowaniem Cieśniny Tirańskiej.

Dlaczego oddziały izraelskie zatrzymały się 10 km od kanału? Nie chciały go zająć? Zapewne takie były ustalenia, że nie miały go zająć.

Stany Zjednoczone nie były zainteresowane dalszym trwaniem konfliktu i ewentualnym przejęciem kontroli nad kanałem, gdyż mogło by to grozić eskalacją konfliktu na cały region. Ponadto administracja prezydenta Dwighta D. Eisenhowera została zaskoczona powstaniem węgierskim i radziecką interwencją zbrojną na Węgrzech. Eisenhower obawiał się, że Naser może oficjalnie zwrócić się do Związku Radzieckiego z prośbą o pomoc wojskową. Mogło by to doprowadzić do dalszego wzrostu napięcia z Blokiem Wschodnim i spowodować konflikt pomiędzy Zachodem i ZSRR i ostatecznie przekształcić zimną wojnę w prawdziwy konflikt zbrojny na skalę globalną. Dlatego Eisenhower wezwał Radę Bezpieczeństwa ONZ do wymuszenia zawieszenia broni w Egipcie. Jednak Wielka Brytania i Francja, jako stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ zawetowali projekt rezolucji.

Wówczas Stany Zjednoczone zaapelowały do Zgromadzenia Ogólnego ONZ, proponując przyjęcie rezolucji wzywającej do zawieszenia broni, wycofania wojsk i otwarcia Kanału Sueskiego dla powszechnej żeglugi. Zgromadzenie Ogólne zwołało nadzwyczajne posiedzenie i 2 listopada 1956 roku przyjęło rezolucję. W tej nowej sytuacji Izrael, na prośbę Francji i Wielkiej Brytanii, poprosił Zgromadzenie Ogólne o sprecyzowanie treści rezolucji. Było to „granie na czas”, z którego korzystały europejskie mocarstwa przygotowujące swoje siły inwazyjne do lądowania w Egipcie.

5 listopada wieczorem brytyjscy spadochroniarze zajęli lotnisko El Gamil i opanowali teren egipskiej bazy wojskowej. Zaczęły tu lądować kolejne samoloty transportowe z oddziałami desantowymi. 6 listopada brytyjska piechota morska wylądowała na plażach Port Saidu w pobliżu kanału. Po południu francuscy komandosi zajęli mosty w Al-Raswa i opanowali Port Fuad. W ten sposób prawie 30 tys. brytyjskich i francuskich żołnierzy opanowało 20 km strefę kanału. Chaotyczne i niezbyt dobrze zorganizowane walki trwały jeszcze do 7 listopada. Zdesperowany Naser nakazał wówczas zatopienie w kanale 47 lub 49 statków, blokując na nim żeglugę do 1957 roku.

Prezydent Eisenhower zagroził Wielkiej Brytanii, że sprzeda amerykańskie rezerwy funta szterlinga i tym samym spowoduje załamanie się brytyjskiej waluty. Dodatkowo Arabia Saudyjska ogłosiła embargo na dostawy ropy naftowej do Wielkiej Brytanii i Francji, a Stany Zjednoczone odmówiły uzupełnienia braków w dostawach paliwa do czasu szybkiego wycofania wojsk brytyjskich i francuskich z Egiptu.

W wyniku tych nacisków 6 listopada 1956 roku zostały wstrzymane wszystkie działania wojenne w Egipcie. Następnie 6 grudnia Izrael przesunął swoje oddziały na odległość 30 km od kanału, a 22 grudnia Wielka Brytania i Francja wycofały swoje oddziały z Egiptu. 7 marca 1957 roku Izrael zakończył wycofywanie swoich wojsk z półwyspu Synaj i Strefy Gazy.

W sensie materialnym wojna przyniosła większe straty Egiptowi. Ostatecznie jednak jej wybuch był korzystny dla Egiptu. Próba przejęcia kanału zakończyła się przegraną koalicji i ponowną jego nacjonalizacją przez rząd Egiptu. Armia izraelska odnotowała 197 zabitych, Brytyjczycy – 56, Francja – 10, Egipt – 650.

Efekty polityczne konfliktu okazały się dla Francji i Wielkiej Brytanii wysoce negatywne. Zadecydowała o tym postawa Stanów Zjednoczonych, dla których konflikt ten był bardzo niewygodny. Groźba kryzysu gospodarczego spowodowała upadek rządu brytyjskiego premiera Anthony Edena. Nowy rząd Harolda MacMillana wycofał wojsko z Egiptu. Podobnie zadecydowali Francuzi. Konflikt wykazał, że Wielka Brytania nie może już praktycznie prowadzić całkowicie samodzielnej polityki zagranicznej, gdyż w każdym poważnym konflikcie międzynarodowym decydującą rolę ogrywają relacje pomiędzy „supermocarstwami”, tj. Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim.

Francja odebrała zachowanie Stanów Zjednoczonych w konflikcie jako rodzaj „zdrady”, która uświadomiła jej, że nie można opierać swojej polityki na zbyt ścisłym aliansie z tym krajem, gdyż interesy obu państw są często sprzeczne. Konstatacja ta na długo określiła politykę zagraniczną Francji.

Naser, pomimo militarnej klęski w tym konflikcie, stał się rodzajem arabskiego bohatera. Wokół niego zaczął się krystalizować ruch panarabski, postulujący wyzwolenie wszystkich krajów arabskich spod kontroli Zachodu. Spadek znaczenia międzynarodowego Francji i Wielkiej Brytanii na skutek konfliktu przyspieszył proces dekolonizacji na całym świecie. Egipt ponownie przejął kontrolę nad kanałem, a Izrael zgodnie z rezolucją ONZ opuścił na wiosnę 1957 roku Synaj i Strefę Gazy, które przeszły pod tymczasową kontrolę międzynarodowych sił pokojowych UNEF. Sumaryczny efekt konfliktu był jednak dla tego państwa, w ogólnym bilansie, pozytywny.

Kryzys sueski doprowadził do tego, że rozgrywającymi na Bliskim Wschodzie stały się Stany Zjednoczone i Związek Radziecki. Jedni popierali Izrael, drudzy – Arabów. Wobec pewnej równowagi sił rozpoczęła się era czegoś, co można by nazwać „never ending story”. I tak to trwa do dziś. Po co jednak te sztucznie kreowane konflikty i wojny? Po to, by skłonić Żydów z całego świata do osiedlania się w nowym żydowskim państwie, przekonania ich, że państwo to jest niezbędne do zrealizowania mesjanistycznych celów Żydów. Tak ja to rozumiem i nie znajduję lepszego wytłumaczenia dla tego, co tam się dzieje. Być może dla Żydów ten etap kończy się powoli i zanim zniszczą ten świat i siebie w dążeniu do realizacji tych celów, to może jeszcze zechcą, likwidując państwo Izrael, odtworzyć ten swój raj na ziemi, jakim była dla nich I RP, co dla nas oznacza koniec III RP i państwa polskiego. I RP, przynajmniej przez pewien okres, była centrum światowego żydostwa, które przeniosło się do niej z Hiszpanii. I może stąd ten sentyment.

To, co się obecnie dzieje, to końcowe odliczanie. To elektroniczne kreowanie pieniądza bez ograniczeń i w mniejszym stopniu podobne jego drukowanie, oznacza, że proces zadłużania wszystkiego i wszystkich zmierza ku końcowi. Tak dokonuje się przejmowanie na własność wszystkiego: państw i wszelkiej jego własności, gmin, firm i własności osób fizycznych, będących dłużnikami. Jeszcze do niedawna brakowało pieniędzy na służbę zdrowia. A teraz na „walkę z pandemią” nie brakuje. Cud, cud! Jeśli ktoś wierzy w to, że to z jego podatków, to musi być bardzo naiwny. Zresztą, większość tych firm, w których ludzie pracują i płacą podatki, też jest zadłużona.

Węgierska rewolucja

Po I wojnie światowej, po przerwie w latach 1918-1920 (Węgierska Republika Ludowa, Węgierska Republika Rad i ponownie Węgierska Republika Ludowa), Węgry 29 lutego 1920 roku ponownie stały się królestwem (1920-1946). Jednak bez króla, bo nie dopuszczono na tron Karola Habsburga. Państwem rządził regent adm. Miklos Horthy.

Traktat wersalski, zamiast ustanowić trwały pokój, został tak sformułowany, by skłócić wszystkich ze wszystkimi i doprowadzić do kolejnej wojny. W przypadku Polski do ziem dawnej Korony, czyli polskich, dołączono ziemie byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, co od razu nastawiło wrogo Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Nowe państwo miało od początku samych wrogów. Podobnie było w przypadku Węgier, z tą różnicą, że do nich niczego nie dołączono, tylko je drastycznie okrojono z każdej strony, co skutkowało tym, że Węgry z każdej strony miały wrogów i były osamotnione.

Ilustracja
Źródło: Wikipedia.

Podczas rządów Horthyego Węgry stały się pierwszą po wojnie prawicową dyktaturą w Europie. Rząd Horthyego zamierzał dokonać rewizji traktatu z Trianon z 1920 roku. Chciano m.in. zwrotu części Czechosłowacji, Rumunii i Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, gdzie mieszkało ponad 3 miliony Węgrów. Zagrożenie ekspansją komunizmu i okrążone przez wrogie państwa Królestwo Węgier znalazło się w trudnym położeniu. Sojusz z Niemcami, które zgodziły się na przyłączenie części ziem węgierskich, utraconych wcześniej na rzecz Czechosłowacji i Rumunii, wydawał się większości węgierskiej klasy politycznej jedynym rozwiązaniem.

Po konferencji w Monachium (wrzesień 1938) Węgry bezskutecznie zabiegały u mocarstw zachodnich o przyznanie im południowej Słowacji, która po traktacie z Trianon należała do Czechosłowacji i była w większości zamieszkana przez ludność węgierską. Po tym niepowodzeniu Horthy postanowił zwrócić się o pomoc do Niemiec. Hitler i Mussolini zgodzili się na rolę arbitrów (pierwszy arbitraż wiedeński). Zgodnie z ich rozstrzygnięciem Węgry zaanektowały w listopadzie 1938 roku sporne terytorium południowej Słowacji i południowej Rusi Zakarpackiej. Po rozpadzie Czecho-Słowacji w marcu 1939 roku Węgry, podejmując działania zbrojne przeciw Karpato-Ukrainie, zlikwidowały po walkach z oddziałami Siczy Karpackiej jej państwowość i uzyskały w ten sposób wspólną granicę z Polską wzdłuż Karpat Wschodnich. Wsparcie Węgier przez Niemców wymusiło ich udział w późniejszej agresji na Związek Radziecki.

Komunistyczna Partia Węgier powstała 24 listopada 1918 roku. Po krótkim okresie sprawowania władzy w Węgierskiej Republice Rad (21 marca 1919 – 1 sierpnia 1919) rząd republiki został obalony przez interwencyjne wojska Czechosłowacji i Rumunii po tym, jak odrzucił ultimatum Ententy w sprawie utworzenia strefy demarkacyjnej. Ponownego znaczenia partia ta nabrała podczas II wojny światowej, gdy kierował nią Matyas Rakosi. Wraz z ugrupowaniami opozycyjnymi współtworzyła Antyfaszystowski Front Niepodległościowy. Rząd węgierski był wobec komunistów bezwzględny. Na wiosnę 1942 roku aresztowano a następnie stracono 450 działaczy komunistycznych. Do kolejnej fali aresztowań doszło w zimie 1942-43. Doprowadziło to do samorozwiązania się partii w czerwcu 1943 roku. W jej miejsce utworzono Partię Pokoju, głoszącą mniej radykalne hasła. Po fali represji, które dotknęły partię, sekretarzem generalnym partii został Janos Kadar. W okresie istnienia rządu kolaboracyjnego (z III Rzeszą) partia została zdziesiątkowana w obozach koncentracyjnych. W maju 1944 przyłączyła się do opozycyjnego Frontu Węgierskiego, co zwiększyło jej wpływy i umożliwiło prowadzenie działalności dywersyjnej. We wrześniu 1944 roku powróciła do starej nazwy i rozpoczęła zintensyfikowaną akcję propagandową przeciwko rządowi. 10 października podpisała umowę o współpracy z kierownictwem socjaldemokracji.

Na emigracji w Moskwie trójka działaczy komunistycznych, Erno Gero (Erno Singer), Imre Nagy i Matyas Rakosi, prowadziła akcję szkoleniową wśród węgierskich jeńców wojennych w Związku Radzieckim i propagandową wśród jeszcze walczących ze stroną radziecką oddziałów węgierskich. Dzięki ich działaniom na stronę radziecką, wraz z grupą oficerów, przeszedł Bela Miklos (węgierski arystokrata i wojskowy).

Po przejęciu władzy przez strzałokrzyżowców (faszystowskie, antysemickie, antykomunistyczne ugrupowanie założone w 1935 roku), za uprzednią zgodą Niemców, w październiku 1944 roku komuniści włączyli się do antyfaszystowskiego zbrojnego ruchu oporu. Po wkroczeniu Armii Czerwonej aktywnie uczestniczyli w tworzeniu nowej państwowości Węgier. 3 grudnia powstał Węgierski Narodowy Front Niepodległościowy, do którego weszli komuniści, socjaldemokraci, Partia Drobnych Rolników, Narodowa Partia Chłopska i demokratyczna Partia Mieszczańska. Jego program skupiał się na potrzebie włączenia się do wojny po stronie aliantów, wsparciu Armii Czerwonej w walkach z Niemcami, demokratyzacji kraju, reformie rolnej i nacjonalizacji przemysłu. 21 grudnia zebrało się pierwsze Tymczasowe Zgromadzenie Narodowe. Dzień później powstał Tymczasowy Rząd Narodowy, na czele którego stanął Bela Miklos. W jego skład weszło 3 komunistów. 28 grudnia Tymczasowy Rząd Narodowy wypowiedział wojnę Niemcom, a 20 stycznia 1945 roku podpisał zawieszenie broni z przedstawicielami koalicji antyhitlerowskiej. W jego wyniku Węgry musiały wypłacić kontrybucję wojenną i zgodzić się na stacjonowanie w kraju Armii Czerwonej, co pozwoliło komunistom na przejęcie władzy. W lutym 1945 roku Janosa Kadara na stanowisku sekretarza generalnego partii zastąpił przybyły z ZSRR Matyas Rakosi.

1 lutego 1946 roku ogłoszono powstanie Republiki Węgierskiej, która, podpisując pakty o przyjaźni i współpracy z blokiem wschodnim, w praktyce stała się jego częścią. Jej prezydentem został Zoltan Tildy z Niezależnej Partii Drobnych Rolników. Koalicyjny rząd z udziałem wszystkich partii utworzył Ferenc Nagy, polityk Partii Drobnych Posiadaczy. Wicepremierem został Matyas Rakosi. Komuniści, wraz z ugrupowaniami o profilu chłopskim, socjaldemokratycznym i ze związkami zawodowymi, utworzyli własną koalicję wyborczą – Blok Lewicowy, w ramach którego doprowadzili do zwiększenia swego udziału we władzy. Stopniowe jej przejmowanie ułatwił komunistom fakt, że Laszlo Rajk pozostał w rządzie koalicyjnym ministrem spraw wewnętrznych, dzierżąc w swoich rekach cały aparat represji. Pod pretekstem udziału w antyrządowych spiskach usunięto z rządu najbardziej antykomunistycznych działaczy. W sfałszowanych wyborach w 1947 roku blok sformowany przez komunistów zdobył 60,1% głosów.

W latach 1949-1953 komuniści, kierowani przez Matyasa Rakosiego (1892-1971), zaprowadzili w kraju reżim wzorowany na stalinowskim. Krótki, czteroletni okres systemu wielopartyjnego zakończył się, gdy węgierska socjaldemokracja połączyła się z partią komunistyczną. W 1948 roku powstała, sprawująca jednopartyjną władzę, Węgierska Partia Pracujących. W tym samym roku powstała PZPR i Komunistyczna Partia Czechosłowacji. W 1949 roku została proklamowana Węgierska Republika Ludowa.

Sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Węgier był Matyas Rakosi (Matyas Rosenfeld). W 1945 roku objął urząd wicepremiera rządu koalicyjnego. W 1947 roku doprowadził do przejęcia władzy przez komunistów i został premierem. Rządził on w sposób dyktatorski. Był bezpośrednio odpowiedzialny za masowe represje wobec faktycznych i domniemanych przeciwników politycznych. Liczba więźniów politycznych na Węgrzech była znacznie większa niż w Polsce przy trzykrotnie mniejszej liczbie ludności. Rakosi uważał siebie za najlepszego węgierskiego ucznia Stalina. Jest autorem określenia „taktyka salami”, czyli stalinowskiej praktyki eliminowania opozycji krok po kroku (plasterek po plasterku).

Jego pozycja uległa osłabieniu po śmierci Stalina (5 czerwca 1953), gdy Ławrentij Beria bez ogródek oświadczył, że „Węgry miały wielu cudzoziemskich królów, ale żydowskiego tolerować nie będą”. Bezpośrednim skutkiem tej śmierci było mianowanie 4 lipca 1953 roku Imre Nagya na premiera Węgier. W 1955 roku usunięto go z partii i pozbawiono stanowisk państwowych, w tym stanowiska premiera. Po ogłoszeniu przez Chruszczowa w lutym 1956 roku tajnego referatu, w którym określił on Stalina jako przestępcę działającego w partii komunistycznej, Rakosi został odwołany z pełnionej funkcji. Po radzieckiej interwencji na Węgrzech, 4 listopada 1956 roku został ewakuowany przez władze radzieckie do ZSRR, do miasta Gorki (Niżny Nowogród) i tam zmarł w 1971 roku.

W latach 1950-1952 służba bezpieczeństwa eksmitowała 26 tys. Węgrów i skonfiskowała ich mieszkania dla członków Komunistycznej Partii Węgier. Tym sposobem wyeliminowała zagrożenie nastawionej antykomunistycznie inteligencji i mieszczaństwa. Eksmitowani ludzie byli umieszczani w obozach koncentracyjnych lub wywożono ich do Związku Radzieckiego, gdzie po krótkim procesie rozstrzeliwano ich. Taki los spotkał też komunistę Laszlo Rajka, ministra spraw wewnętrznych i twórcę tajnej policji.

Powojenna sytuacja Węgier nie była taka zła. Problem jednak polegał na tym, że większość dochodów przeznaczano na rozwój przemysłu. Ponadto Węgry zmuszone były płacić reparacje wojenne Związkowi Radzieckiemu, Czechosłowacji i Jugosławii. Tak więc przeciętny Węgier żył bardzo skromnie.

14 maja 1955 roku powstał Układ Warszawski jako odpowiedź na powstanie w 1949 roku NATO. W jego skład wchodziły również Węgry. 15 maja alianci okupujący Austrię podpisali z rządem austriackim porozumienie, na mocy którego powstała neutralna Austria. Powstała pomiędzy dwoma zwalczającymi się blokami wojskowymi: NATO i Układem Warszawskim, czyli pomiędzy USA i Związkiem Radzieckim. W czerwcu 1956 roku miały miejsce protesty w Poznaniu, a ich konsekwencją był Październik ’56. Te wydarzenia miały duży wpływ na postawę Węgrów i były jednym z tych bodźców, które uruchomiły falę protestów. Mieli nadzieję, że skoro Austria mogła zostać krajem neutralnym, to oni również nim mogą być. Wszak wspólna z Austrią historia usprawiedliwiała tego typu rozumowanie.

W okresie tzw. zimnej wojny w latach 50-tych Amerykanie wspierali antykomunistyczną opozycję w krajach Układu Warszawskiego. CIA podważała autorytet Związku Radzieckiego, szczególnie poprzez działania propagandowe, które w końcu 1956 roku uległy nasileniu. Jednak realia tamtych czasów zmuszały Stany Zjednoczone do utrzymywania normalnych stosunków dyplomatycznych ze Związkiem Radzieckim i innymi krajami socjalistycznymi. Trochę inaczej wyglądało to w przypadku Węgier. Rozgłośnia radiowa Wolna Europa zachęcała do obalenia istniejącego komunistycznego rządu. Pomimo że ta dwulicowa polityka nie była skuteczna, amerykański wiceprezydent Nixon, pełniący tę funkcję w latach 1953-1961, zachęcał Radę Bezpieczeństwa Narodowego do kontynuowania antyradzieckiej propagandy. Jej celem było prowokowanie Związku Radzieckiego do gwałtownego tłumienia wszelkich antykomunistycznych protestów w krajach Układu Warszawskiego, co było zgodne z geopolitycznymi celami Stanów Zjednoczonych. Jednak Nixon okłamywał Radę, twierdząc, że Amerykanie mają na Węgrzech sieć tajnych antykomunistycznych agentów. To z kolei nie wróżyło dobrze planom obalenia reżimu, do czego zachęcała rozgłośnia radiowa Wolna Europa.

W tle wydarzeń na Węgrzech jest jeszcze kryzys sueski, który miał miejsce w dniach 29 października – 6 listopada 1956 roku. Rozpoczął się on od militarnej agresji Wielkiej Brytanii, Francji i Izraela na Egipt. Przyczyną była decyzja Egiptu o nacjonalizacji Kanału Sueskiego. Być może wydarzenia na Węgrzech miały odwrócić uwagę od wypadków w tamtym rejonie. Ale o nich to w oddzielnym blogu.

Portal historyczny DZIEJE.PL w artykule 59. rocznica wybuchu Rewolucji Węgierskiej tak opisuje przebieg tamtych wydarzeń:

»Trzy miesiące po śmierci Józefa Stalina, w czerwcu 1953 r., I sekretarz Węgierskiej Partii Pracujących (WPP) Matyas Rakosi na życzenie nowych władz sowieckich zrezygnował ze stanowiska premiera Węgier. Nowym szefem węgierskiego rządu został bardziej pragmatyczny Imre Nagy. Odwrót od polityki stalinowskiej zapowiadały rozpoczęte przez niego reformy, co prowadziło do demokratyzacji życia publicznego.

W kwietniu 1955 r., w rezultacie zabiegów Rakosiego, Nagy został zdymisjonowany i wykluczony z kierownictwa WPP. Funkcję premiera objął stalinowiec Andras Hegedues.

Część wprowadzonych przez Nagy’a reform uległa zahamowaniu, ale na skutek rozluźnienia kontroli nad społeczeństwem i dopuszczenia wewnętrznej krytyki w WPP przywrócenie stalinizmu było już niemożliwe.

W lipcu 1956 r. na polecenie Moskwy Rakosi zrezygnował ze stanowiska I sekretarza. Kierownictwo partii przejął wyznaczony przez Anastasa Mikojana następca, Ernoe Geroe.

Tymczasem w społeczeństwie węgierskim nasiliły się dążenia wolnościowe. Wspomagane one były doniesieniami z Polski, gdzie po czerwcowych wydarzeniach poznańskich żywiono nadzieję na liberalizację reżimu.

6 października odbył się uroczysty pochówek Laszlo Rajka, b. ministra spraw zagranicznych straconego w 1949 roku po procesie pokazowym i zrehabilitowanego w 1954 r. Pogrzeb przerodził się w demonstrację polityczną z udziałem 200 tys. osób.

16 października w mieście Szeged studenci reaktywowali zakazane przez reżim komunistyczny demokratyczne stowarzyszenie studenckie, do którego zaczęli przystępować także studenci z innych miast. 20 października sformułowali listę demokratycznych żądań.

22 października na politechnice w Budapeszcie odbyło się wielkie zgromadzenie studentów z różnych uczelni. Uczestnicy uchwalili 16 postulatów pod adresem władz. Żądano m. in. natychmiastowego opuszczenia kraju przez wojska sowieckie, powołania nowego rządu z Nagy’em jako premierem, wolnych wyborów i wprowadzenia systemu wielopartyjnego. Studenci postanowili jednocześnie przyłączyć się do wiecu poparcia dla polskich przemian, jaki Węgierski Związek Pisarzy zwołał na następny dzień pod pomnikiem Józefa Bema w Budapeszcie.

23 października pod pomnikiem Bema zgromadziło się ok. 20 tysięcy ludzi. Po odczytaniu studenckich postulatów demonstranci przeszli na drugą stronę Dunaju, pod gmach parlamentu. W niewielkim odstępie czasu tłum urósł do ponad 200 tysięcy ludzi. Wśród zgromadzonych byli nie tylko studenci, ale także robotnicy i przedstawiciele innych warstw społeczeństwa. Protest miał charakter pokojowy. W nadanym o godz. 20 przemówieniu radiowym Geroe potępił żądania studentów i pisarzy, określając ich wystąpienie jako reakcyjne.

Gdy manifestanci pomaszerowali pod budynek radia domagając się publicznego ogłoszenia 16 postulatów, funkcjonariusze tajnej policji politycznej AVH użyli przeciw nim broni, powodując pierwsze ofiary śmiertelne w ich szeregach. Demonstranci, którzy zdobyli wcześniej broń z koszar oraz zabierając żołnierzom, którzy ochraniali gmach radia, rozpoczęli oblężenie budynku. Moment ten uznaje się za początek powstania. Demonstranci obalili także pomnik Stalina stojący na Placu Bohaterów. Na wiadomość o tych wydarzeniach, Geroe wezwał sowieckie dowództwo wojskowe do interwencji.

24 października nad ranem do Budapesztu wjechały sowieckie czołgi, zajmując stanowiska przed parlamentem, przy mostach i najważniejszych skrzyżowaniach. Ogłoszono stan wyjątkowy. W wielu punktach miasta spontanicznie powstały barykady.

Imre Nagy przejął po Hegeduesie stanowisko premiera. W wystąpieniu radiowym wezwał do powstrzymania się od przemocy i obiecał wznowienie reform. W międzyczasie uzbrojeni demonstranci opanowali gmach radia. 25 października siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do pokojowych demonstrantów przed parlamentem, zabijając lub raniąc 100 osób. Geroe i Hegedues uciekli do ZSRS. Pierwszym sekretarzem KC WPP został represjonowany wcześniej przez ekipę Rakosiego Janos Kadar, który objął ponadto stanowisko wicepremiera w rządzie Nagya.

Starcia zbrojne wybuchły w całym kraju. Powstały komitety rewolucyjne, spontanicznie tworzyły się zbrojne milicje. Z ulic zniknęły czerwone gwiazdy i inne symbole dotychczasowej władzy.

27 października w przemówieniu radiowym Nagy zaakceptował rewolucję jako “szeroki demokratyczny ruch masowy”. Ogłosił powstanie rządu narodowego złożonego z komunistów mniej skompromitowanych w czasach Rakosiego lub prześladowanych. Rząd ten rozwiązał AVH i anulował system jednopartyjny.

28 października został zawarty rozejm z wojskami sowieckimi w Budapeszcie, a dwa dni później wycofały się one do garnizonów na prowincji.

W ostatnich dniach października odrodziły się zlikwidowane przez komunistów: Partia Drobnych Rolników i Partia Socjaldemokratyczna. Powstały też nowe ugrupowania polityczne. Na wolność wyszli więźniowie polityczni. 30 października kierownictwo WPP zatwierdziło legalność funkcjonujących w całym kraju lokalnych rad rewolucyjnych. Zarząd nad państwowymi przedsiębiorstwami przejęły rady robotnicze. W wielu miastach – jak Debreczyn, Gyoer i Sopron – doszło do krwawych incydentów.

31 października Nagy ogłosił, że rozpoczęto rozmowy w sprawie wystąpienia Węgier z Układu Warszawskiego. Na wiadomość o tym, oddziały sowieckie z Rumunii i Ukrainy ruszyły w kierunku Węgier. Informację o planowanej interwencji w rozmowie z węgierskim premierem zataił m.in. ambasador ZSRS, Jurij Andropow.

3 listopada węgierska delegacja, której przewodził minister obrony Pal Maleter, udała się do kwatery sowieckiego dowództwa pod Budapesztem na negocjacje w sprawie wycofania wojsk sowieckich z Węgier. Nadzorujący rozmowy szef KGB Iwan Sierow nakazał aresztowanie Węgrów.

4 listopada o godz. 4 wojska sowieckie rozpoczęły atak na stolicę Węgier. Nagy i jego współpracownicy schronili się w ambasadzie Jugosławii. Siły sowieckie i AVH zajęły parlament.

W Budapeszcie zorganizowana obrona ostatecznie wygasła ok. godz. 20. Ostatnim ośrodkiem oporu była przemysłowa dzielnica na wyspie Csepel, gdzie starcia trwały do 10 listopada.

W czasie sowieckiej interwencji w miejscowości Szolnok utworzono przychylny Moskwie „Węgierski Rewolucyjny Rząd Robotniczo-Chłopski”, na którego czele stanął Janos Kadar. 7 listopada przybył on wraz z rządem do Budapesztu i objął władzę.

Liczba zabitych w walkach na Węgrzech nie jest dokładnie znana. Tajny raport urzędu statystycznego z 1957 r. mówi o co najmniej 2,7 tys. zabitych po stronie węgierskiej i dziesięć razy większej liczbie rannych. Dane te nie obejmują osób, które zostały pochowane w parkach i ogrodach. Jeszcze bardziej niepewne są szacunki liczby ofiar na wsi. W przypadku strat strony sowieckiej dokumenty podają liczbę 669 zabitych, 51 zaginionych i ok. 1,5 tys. rannych rannych żołnierzy.

Tysiące uczestników rewolucji zostało aresztowanych i deportowanych do Związku Sowieckiego, 26 tys. osób stanęło przed sądami na Węgrzech – połowę z nich skazano na kary więzienia, a 1,2 tys. stracono. Przez otwartą dłuższy czas granicę z Austrią udało się na emigrację około 200 tys. ludzi.

W styczniu 1957 r. komunistyczne władze na Węgrzech straciły pierwszych przywódców rewolucji – Jozsefa Dudasa i Janosa Szabo. W czerwcu następnego roku za „działalność kontrrewolucyjną” powieszono także Imre Nagy’a. Jego rehabilitacja i uroczysty pogrzeb nastąpiły 31 lat później. (PAP)«

Dwie rzeczy zwracają uwagę w powyższym tekście. Pierwsza to to, że wojska radzieckie wkroczyły do Budapesztu 24 października. 28 października zawarty został z nimi rozejm i 30 października wycofały się do garnizonów na prowincji, a 4 listopada ponownie wkroczyły. Trochę to dziwne zachowanie. Druga to to, że w trakcie tej rewolucji czy powstania, granica z Austrią była przez dłuższy czas otwarta. Czy przypadkiem nie po to, by węgierscy Żydzi, jako niby węgierscy uchodźcy polityczni, mogli swobodnie osiedlić się na Zachodzie? Ta sytuacja powtórzyła się w Czechosłowacji w 1968 roku. Tam też granica z Niemcami Zachodnimi była otwarta w trakcie Praskiej Wiosny i ponad 300 tys. osób ją przekroczyło. Czy to byli tylko Czesi i Słowacy?

To była dziwna rewolucja, bo jej głównymi aktorami, po obu stronach barykady, byli komuniści. I czy można uwierzyć w to, że niektórzy z nich raptem przejrzeli na oczy, ruszyło ich sumienie i troska o kraj i państwo i raptem stali się gorliwymi patriotami?Ja oczywiście w te bajki nie wierzę, ale podziwiam Żydów za ich umiejętność „gry na wielu fortepianach jednocześnie” i umiejętność robienia wody z mózgu tym, których tak nienawidzą.

Żeby nie być gołosłownym, to wypada przybliżyć sobie życiorys głównego bohatera tamtych wydarzeń. Imre Nagy (1896-1958) pochodził z chłopskiej rodziny. Jego ojciec był stangretem, a matka pokojówką. Podczas I wojny światowej, jako żołnierz armii austro-wegierskiej dostał się w 1915 roku do niewoli rosyjskiej. W obozie jenieckim na Syberii stał się komunistą i po rewolucji październikowej walczył w szeregach Armii Czerwonej. Działał podczas krótkotrwałego istnienia Węgierskiej Republiki Rad. Od 1929 roku na emigracji w Związku Radzieckim. Podczas terroru Wielkiej Czystki był agentem NKWD (pseudonim „Wołodia”), co pozwoliło mu przetrwać jako jednemu z nielicznych działaczy Węgierskiej Republiki Rad. W trakcie II wojny światowej wraz z działaczami takimi jak Erno Gero i Matyas Rakosi prowadził akcję szkoleniową wśród węgierskich jeńców wojennych w ZSRR.

Od 1944 roku w rządzie węgierskim z ramienia Komunistycznej Partii Węgier (następnie Węgierska Partia Pracujących) jako minister rolnictwa. Jak widać zmiana nazw partii, to nie jest zjawisko nowe. W latach 1953-1955 był premierem Węgier. W 1955 roku usunięto go z partii i pozbawiono stanowisk partyjnych i państwowych.

Po wybuchu powstania węgierskiego 24 października 1956 roku ponownie wyznaczono go na stanowisko premiera . Dzień wcześniej 300 tys. demonstrantów, głównie studentów domagało się powołania Nagya na urząd premiera, uniezależnienia się od Związku Radzieckiego, wprowadzenia wolności słowa i prasy oraz przeprowadzenia wolnych wyborów. 1 listopada Nagy ogłosił neutralność Węgier i wystąpienie z Układu Warszawskiego. Anulował system jednopartyjny i rozwiązał policję polityczną. 4 listopada Armia Radziecka wkroczyła na Węgry, tworząc jednocześnie wierny Moskwie rząd Janosa Kadara. Imre Nagy i jego współpracownicy schronili się w jugosłowiańskiej ambasadzie. Część wprowadzonych przez Nagya reform uległa zahamowaniu, ale przywrócenie stalinizmu na Węgrzech było niemożliwe za sprawą rozluźnienia kontroli nad społeczeństwem i dopuszczenia krytyki w Węgierskiej Partii Pracujących.

W kwietniu 1957 roku przeniesiono Imre Nagya do Rumunii i aresztowano. Po tajnym procesie skazano go na karę śmierci przez powieszenie i stracono 16 czerwca 1958 roku. Pochowano go w anonimowym grobie. Podczas rządów komunistycznych stał się symbolem oporu przeciw proradzieckiej dyktaturze. 16 czerwca 1989 roku odbył się jego uroczysty pogrzeb, w którym wzięło udział około 250 tys. osób. Formalnie zrehabilitowano go 6 lipca 1989 roku. Powstał o nim film Niepochowany w reżyserii Marty Meszaros (jakie ładne węgierskie nazwisko!), w którym w rolę głównego bohatera wcielił się polski aktor Jan Nowicki.

Informacje, które zamieszczam w tym blogu pochodzą głównie z Wikipedii. Te o CIA i Nixonie pochodzą z angielskiej Wikipedii. W życiorysie Imre Nagya Wikipedia pisze tylko o tym, że wojska radzieckie wkroczyły do Budapesztu 4 listopada. W innym miejscu, gdy pisze o rewolucji węgierskiej wspomina też o ich pierwszym wejściu 24 października. Jednak nigdzie nie pisze o tym, dlaczego tak się stało. Czy kryzys sueski w dniach 29 października – 6 listopada mógł mieć wpływ na taką decyzję radzieckiego dowództwa?

Wikipedia jaka jest, taka jest, ale jak się w niej trochę poszpera, to można się nawet mocno zdziwić. Napisałem powyżej, że Meszaros to ładne węgierskie nazwisko. Wymawia się je – Mesarosz. Węgierski ma taki urok, że nasze „sz” wymawia się jak „s”, a nasze „s” – „sz”. Dlatego nazwisko Soros po węgiersku brzmi Szorosz. Czytane po polsku brzmi po prostu nienaturalnie. Co więc pisze Wikipedia o Marcie Meszaros?

Marta Meszaros urodziła się 19 września 1931 roku w Budapeszcie. Córka rzeźbiarza i działacza komunistycznego Laszlo Meszarosa. Z całą rodziną wyemigrowała do ZSRR (Kirgistan), gdzie mieszkała do 1946 roku. Absolwentka moskiewskiego Wszechrosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Kinematografii im. S.A. Gierasimowa z 1956 roku. Początkowo pracowała w studiu kroniki filmowej w Budapeszcie, a następnie dwa lata w wytwórni filmów dokumentalnych w Bukareszcie. Po powrocie na Węgry w 1958 roku realizowała początkowo filmy popularnonaukowe i dokumentalne. W 1968 roku zadebiutowała filmem fabularnym Dziewczyna.

W 1960 roku wyszła za mąż za węgierskiego reżysera Miklosa Jancso. Po rozwodzie z nim przez wiele lat była w związku z polskim aktorem Janem Nowickim, który wystąpił w jej licznych filmach. Często powierzała mu główne role. Również syn Nowickiego z wcześniejszego związku, Łukasz Nowicki, wystąpił w jednej z głównych ról w filmie Meszaros Mała Vilma. Nowicki i Meszaros rozstali się w 2008 roku. Mieszka w Polsce.

Położenie Kirgistanu
Kirgistan; źródło: Wikipedia.

To, co zwróciło moją uwagę, to wątek Kirgistanu. „Z całą rodziną wyemigrowała do ZSRR (Kirgistan).” Dokładnie tak samo jak Alexander Dubczek. Cóż to za zwierz ten Kirgistan? W angielskiej Wikipedii można przeczytać:

„W rdzennej kirgiskiej strukturze społecznej dominowały tradycje koczownicze, które miały wpływ na sposób sprawowania władzy przez rządzących i stosunki społeczne. Proces urbanizacji tej radzieckiej republiki rozpoczął się w momencie zasiedlenia jej przez rosyjskie społeczności (communities), co było efektem realizacji wytycznych i polityki partii komunistycznej. Nie jest jasne, co było przyczyną tego typu decyzji partii. Jasne jest tylko to, że tego typu polityka zmusiła Rosjan pewnego pochodzenia do zasiedlenia Republiki.”

„Rosjan pewnego pochodzenia” – cóż za piękne sformułowanie. Z kolei w polskiej Wikipedii piszą: „W latach 1939-1940 deportowano do Kirgistanu część ludności (w tym Polaków) z terenów wcielonych do ZSRR.” Jak widać na przykładzie Marty Maszaros i Alexandra Dubczeka, z Kirgistanu wracano. A z Kazachstanu do dziś wielu Polaków wrócić nie może. Ci z Kirgistanu mieli zapisany w swoim życiorysie piękny epizod: zsyłka w głąb Związku Radzieckiego. Gotowy „materiał” na prawdziwych patriotów i antykomunistów. Jak widać zsyłka zsyłce nierówna. Nie jest więc niejasne, jak pisze angielska Wikipedia, co było przyczyną tego typu decyzji.

Węgierska rewolucja była, jak każda rewolucja, dziełem Żydów. Co do tego, ja osobiście, nie mam wątpliwości. Nie jest tak, że raptem, ni stąd, ni zowąd, pojawiają się jacyś ludzie, którzy zaczynają protestować. Przygotowania do takiej akcji trwają latami i zaangażowanych jest w to mnóstwo ludzi, z których wielu może być nawet nieświadomymi w czym bierze udział. I co ważniejsze muszą to być ludzie z wielu środowisk: studenci, inteligencja, robotnicy itp. Całość musi robić wrażenie spontanicznej akcji. A że tak nie jest, to inna sprawa. Wysuwanie nierealnych żądań typu neutralność, wyjście z Układu Warszawskiego, system wielopartyjny świadczyły o tym, że to był tylko pretekst do wkroczenia Armii Czerwonej. Postanowienia jałtańskie były wtedy znane i nikt w tamtym czasie, realnie myślący, nie łudził się, że może dojść do ich rewizji. Mam oczywiście na myśli ludzi z kręgu władzy, a nie tych zwykłych, którzy jeszcze wtedy żyli nadzieją, że wróci Anders na białym koniu. A Imre Nagy należał do tego kręgu ludzi, którzy doskonale wiedzieli, że żadnych ustępstw ze strony Związku Radzieckiego nie będzie.

W tej rewolucji zginęło około 2,7 tys. ludzi. Zupełnie niepotrzebnie, ale władza, realizując swoje cele, nie ma skrupułów, nie liczy się z ludzkim życiem. Zawsze tak było. I obecnie nie liczy się z nim. Zamordowała już mnóstwo ludzi, odcinając im dostęp do szpitali i przychodni. I co z tego, skoro większość z nich tego nie widzi i łudzi się, że to wszystko dla ich dobra i zdrowia.

Czechosłowacja ’68

Ostatnio obchodziliśmy okrągłą 40-tą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. W związku z tym pojawiło się w internecie mnóstwo artykułów, wywiadów, komentarzy itp. Nie sposób to wszystko ogarnąć, ale z tego, co zobaczyłem, czy wysłuchałem, to nie ma czego żałować. Nikt tam przecież nie powie, że to wszystko zostało wyreżyserowane, a już na pewno nie odważy się nawet pomyśleć, któż mógłby być reżyserem. Wszyscy wiemy, że filmy najlepiej reżyserują Żydzi. Ale czy tylko filmy? Jeśli obserwujemy takie wydarzenia jak Grudzień ’70, Radom ’76 czy Sierpień ’80, to uderza w nich podobieństwo przyczyn wybuchu tych protestów. Za każdym razem zaczynały się one od podwyżki cen żywności. Przypadek? Nie miejsce tu, by rozwijać ten wątek, bo tym wypadkom poświęcone są oddzielne blogi.

Jednak Sierpień ’80, a właściwie jego koniec, czyli czas poprzedzający stan wojenny, ma wiele wspólnego z tym, co wydarzyło się w Czechosłowacji w 1968 roku. A jeśli tak, to może scenariusze pisali ci sami reżyserzy? Różnica jest taka, że u nas trwało to około 1,5 roku, w Czechosłowacji – niecałe 8 miesięcy. Ale jest jeszcze jedna różnica – siły jakie zaangażowano w stłumienie Solidarności i Praskiej Wiosny. Tam była to największa operacja wojskowa po II wojnie światowej. Solidarność pacyfikowało 30 tys. milicjantów i 70 tys. żołnierzy. W Czechosłowacji w pierwszym rzucie siły inwazyjne liczyły 250 tys. żołnierzy, a po drugim – ogólna liczba żołnierzy doszła do 450 tys. Po co aż tylu? Bardzo starano się coś ukryć. Tam naprawdę chodziło o coś innego. Szkoda tylko ludzi, którzy zupełnie nieświadomi tego, że w polityce prawdziwe cele są zawsze ukryte i znane tylko nielicznym wtajemniczonym, myśleli, że to wszystko, to tak na poważnie, że komunista Dubczek, ni z tego, ni z owego, zmienił swoje poglądy. Tak to nie wyglądało, ale jak zwykle, wypada zacząć od początku.

W 1948 roku czeska partia socjaldemokratyczna została włączona do partii komunistycznej. Było więc podobnie jak u nas. 15 grudnia 1948 roku w wyniku połączenia PPS-u i PPR-u powstała PZPR. I prawie od razu wszystkiego zaczęło brakować. W 1953 roku po śmierci Klementa Gottwalda pierwszym sekretarzem Komunistycznej Partii Czechosłowacji zostaje Antonin Novotny. Od 1957 roku jest on również prezydentem. Obie funkcje pełnił do 1968 roku.

W latach 60-tych zaczęły jednak stopniowo narastać głosy krytyczne wobec Novotnego i kierownictwa, nawet w obrębie rządzącej partii komunistycznej. Ich powodem był przede wszystkim kryzys społeczny i gospodarczy, który coraz bardziej ogarniał Czechosłowację na skutek zniszczenia gospodarki rynkowej po 1948 roku. Grupy te, nawołujące do zastąpienia centralnego planowania „socjalistyczną gospodarką rynkową”, w partii komunistycznej skupiały się wokół Oty Szika, członka KC i kierownika Instytutu Gospodarki przy Praskiej Akademii Nauk. Na Słowacji dochodziły do tego napięcia na tle narodowościowym, spowodowane centralistyczną polityką Novotnego i ograniczaniem uprawnień organów słowackich. Wśród słowackich komunistów dużą popularnością cieszył się Gustav Husak, który w latach 50-tych, podobnie jak Władysław Gomułka, był oskarżany o odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne.

W coraz większej opozycji do rządu byli pisarze. Już na początku lat 60-tych na kongresie pisarzy wezwano do uznania znaczenia twórczości Franza Kafki, do tej pory wyklętego przez ideologów komunistycznych. Tubą nowych prądów stało się czasopismo literackie Literarni Noviny,o dużym jak na Czechosłowację nakładzie 140.000 egzemplarzy. Jego trzej delegaci na IV zjeździe Związku Pisarzy Czechosłowackich w czerwcu 1967 roku skrytykowali nie tylko osobę Novotnego, ale też cały okres 20 lat od przejęcia władzy przez komunistów. Novotny zareagował poleceniem wyrzucenia wymienionych trzech redaktorów z partii i poddania czasopisma pod nadzór Ministra Kultury. Nie doprowadziło to jednak do uspokojenia nastrojów wśród inteligencji i studentów. Kolejnym polem konfrontacji stały się stłumione przez milicję w dniu 31 października 1967 roku demonstracje studentów z akademików w dzielnicy Strahova w Pradze. Żądali oni poprawy warunków zakwaterowania. Brutalność milicji wywołała falę krytyki w społeczeństwie, a kiedy Novotny zwrócił się do Moskwy, ta dała mu do zrozumienia, że nie może liczyć na pomoc, lecz musi sam uporać się z problemami.

To jest zastanawiające, że zaczyna się od krytyki wewnątrz partii, tylko nigdy nie wiadomo, kto daje sygnał, że trzeba ją zacząć. Informacja zawsze jest przedstawiana w formie bezosobowej. Później dołączają literaci i im pokrewni, następnie ożywiają się studenci, a na końcu anonimowy tłum. No i partia musi zareagować, a w niej dochodzi do podziału na dogmatyków i reformatorów. U nas też w latach 1980-1981 partia była tak samo podzielona.

Wszystkie te wydarzenia i zaostrzająca się walka pomiędzy dogmatycznymi i reformatorskimi kręgami w partii doprowadziły wreszcie do zmiany na stanowisku I sekretarza KC KPCz, do której doszło na posiedzeniu KC KPCz 4 stycznia 1968 r. Od 5 stycznia 1968 r. nowym przywódcą KPCz został, z poparciem Breżniewa, dotychczasowy I sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Słowacji Alexander Dubczek. Novotny zachował stanowisko prezydenta państwa.

Już po kilku tygodniach stało się jasne, że rezultatem tych wewnątrzpartyjnych walk będą głębokie zmiany nie tylko w partii, lecz w całym społeczeństwie. W przemówieniu wygłoszonym w lutym, w 20-tą rocznicę przewrotu komunistycznego, Dubczek ogłosił konieczność zmian w życiu społecznym i gospodarczym kraju i przyznał, że w rządach partii komunistycznej dochodziło do wypaczeń. Również inni czołowi działacze komunistyczni i ludzie kultury zaczęli publicznie krytykować swoich poprzedników. 22 marca Novotny, pod naciskiem opinii publicznej, ustąpił ze stanowiska prezydenta Czechosłowacji. Na jego miejsce Zgromadzenie Narodowe wybrało 30 marca bohatera wojennego Ludvika Svobodę.

Zmian dokonano także w rządzie. Premierem został Oldrzich Czernik. Zwolennikami reform byli też wicepremier odpowiedzialny za sprawy gospodarcze i minister spraw wewnętrznych. W partii opracowano zatwierdzony przez KC KPCz „Program działań”, który wytyczał kierunki zmian. Nie zamierzano odchodzić od gospodarki socjalistycznej. Celem reform było:

  • wprowadzenie do gospodarki elementów rynkowych
  • uwolnienie cen
  • koncentracja produkcji na dobrach konsumpcyjnych
  • zwiększenie samodzielności przedsiębiorstw
  • umożliwienie samorządom pracowniczym współudziału w zarządzaniu zakładami pracy

W dziedzinie polityki celem reform było:

  • zachowanie kierowniczej roli KPCz przy jej rezygnacji z wszechwładnego kierowania wszystkimi aspektami życia gospodarczego i społecznego, które powinny przejść do kompetencji rządu, poddanemu kontroli parlamentu
  • uczynienie partii bardziej pluralistycznej i pełniącej w społeczeństwie rolę „naturalnego autorytetu”
  • zwiększenie wolności prasy i wolności wypowiedzi
  • umożliwienie swobodnego przemieszczania się
  • ograniczenie władzy tajnej milicji
  • potencjalne wycofanie się z Układu Warszawskiego

Te postulaty pełniły mniej więcej taką samą rolę jak 21 postulatów Solidarności. Ci, którzy je układali wiedzieli dobrze, że nie dojdzie do ich realizacji. Bo w obu przypadkach chodziło o coś zupełnie innego.

Reformy Praskiej Wiosny zostały zainicjowane przez klasę rządzącą, ale szybko zostały zaakceptowane przez ogół społeczeństwa. Organizowano demonstracje i spotkania, domagano się większej wolności praktyk religijnych i powstania partii niekomunistycznych. Pod naciskiem społeczeństwa otwarto granice, zrehabilitowano osoby bezprawnie skazane po 1948 roku. Ogól społeczeństwa akceptował socjalizm w odpowiednio zreformowanej i niezależnej od Moskwy postaci. Tylko nieliczni, jak Vaclav Havel, wykraczali poza dogmaty kierowniczej roli partii komunistycznej, odrzucając koncepcję opozycji jako partnerstwa i domagając się utworzenia niezależnej partii chadeckiej. Próbowano też odtwarzać dawne partie, jak choćby partię socjaldemokratyczną, która w lutym 1948 roku została połączona z partią komunistyczną. Działania te stawały się coraz bardziej kłopotliwe i niebezpieczne dla rządzącej KPCz. Coraz wyraźniej było widać, że zapoczątkowana budowa „socjalizmu z ludzką twarzą” może zakończyć się obaleniem ustroju socjalistycznego i coraz jaśniejsze stawało się, że z taką perspektywą Związek Radziecki nie pogodzi się.

Szczególnie kłopotliwa okazała się petycja Dwa tysiące słów, napisana przez Ludvíka Vaculíka z inicjatywy pracowników Czechosłowackiej Akademii Nauk i później podpisana przez wiele znaczących osobistości ze świata polityki i kultury. Petycja, która po raz pierwszy została opublikowana 27 czerwca w czasopiśmie Literarni listy, wyrażała zaniepokojenie utrzymującą się obecnością „betonu partyjnego” w KPCz i nawoływała do jeszcze większego pogłębienia reform poprzez aktywne uczestnictwo społeczeństwa, wyrażające się nawet poprzez strajki i demonstracje. Kierownictwo KPCz odrzuciło petycję, pogłębiła ona jednak zaniepokojenie Związku Radzieckiego rozwojem sytuacji.

Dokładną kopią tego typu działania, czyli eskalacją żądań, które nie mogą być spełnione i niechęcią do jakichkolwiek rozmów, było zachowanie działaczy Solidarności w październiku i listopadzie 1981 roku. To było świadome parcie do konfrontacji. Czescy działacze opozycyjni zachowywali się podobnie jak polscy działacze opozycyjni, którzy byli agentami komunistycznymi. Mieli oni dostarczyć pretekstu do inwazji na Czechosłowację i stąd taka ich postawa.

Początkowe poparcie Moskwy dla Dubczeka znikło bardzo szybko, kiedy zorientowano się, w jakim kierunku zmierzają reformy w Czechosłowacji. Już 23 marca w Dreźnie na spotkaniu przedstawicieli partii komunistycznych i rządów Czechosłowacji, ZSRR, NRD, Węgier, Bułgarii i Polski, na określenie sytuacji w Czechosłowacji użyto słowa „kontrrewolucja”. Kolejne spotkania tych krajów (tzw. warszawskiej piątki), tym razem bez udziału Czechosłowacji miały miejsce w maju i czerwcu. Od 18 czerwca do 3 lipca na terenie Czechosłowacji przeprowadzono ćwiczenia wojsk Układu Warszawskiego pod kryptonimem „Szumawa”, które były elementem nacisku na przywódców KPCz, a jednocześnie stanowiły przygotowania do późniejszej inwazji.

14 i 15 lipca doszło w Warszawie do narady „piątki” (bez udziału przedstawicieli władz czechosłowackich), po której uczestnicy spotkania wystosowali wspólny list otwarty do KC KPCz, w którym domagali się zwalczania sił opozycyjnych, przywrócenia cenzury, zdelegalizowania nowo powstałych organizacji i rozprawienia się ze wszystkimi siłami „wrogimi ustrojowi socjalistycznemu”. List, który opublikowano w środkach masowego przekazu, był jednocześnie upublicznieniem konfliktu pomiędzy Moskwą a politykami czechosłowackimi. Władze czechosłowackie odrzuciły żądania listu, co spowodowało, że na południu Polski i NRD zaczęły gromadzić się wojska, przygotowujące się do interwencji.

Skoro władze czechosłowackie odrzuciły żądania listu, to znaczy, że samie nie chciały użyć własnych sił milicyjnych i wojska do zaprowadzenia porządku, jak to stało się w Polsce w grudniu 1981 roku. Gdyby to zrobiły, to interwencja nie byłaby możliwa, a przecież właśnie o to chodziło, by była możliwa. Tak więc władze Czechosłowacji i opozycja wykonywały polecenia tych samych swoich „nieznanych przełożonych”.

W dniach 29 lipca – 2 sierpnia doszło do kolejnej próby rozwiązania konfliktu. Z inicjatywy Leonida Breżniewa w miejscowości Czerna nad Cisą odbyły się rozmowy radziecko-czechosłowackie. Wkrótce potem, 3 sierpnia w Bratysławie, doszło do krótkiego spotkania, na które dołączyli pozostali członkowie „warszawskiej piątki”: Bułgaria, NRD, Polska i Węgry. Rezultatem obu spotkań był kompromis, na który zgodził się Breżniew i którego efektem była tzw. Deklaracja Bratysławska. Władze czechosłowackie zadeklarowały swoją wierność wobec socjalizmu, wolę pozostania w Układzie Warszawskim, obiecały również poskromić tendencje antysocjalistyczne i dążenia do odrodzenia socjaldemokracji oraz skuteczniej kontrolować treści publikowane w prasie. W Deklaracji ponownie zobowiązały się do wierności zasadom marksizmu-leninizmu, zwalczania sił „burżuazyjnych” i „antysocjalistycznych”. Rozmowy w Czernej nad Cisą i Bratysławie nie zmieniły praktycznie sytuacji wewnętrznej w Czechosłowacji. Rosła za to determinacja w społeczeństwie. 27 lipca Literarni listy opublikowały Orędzie obywateli do władz KPCz pisarza Pavla Kohouta, w którym nawoływano władze do przyjęcia stanowczej postawy wobec żądań radzieckich. Pod orędziem w krótkim czasie podpisało się ponad milion osób.

Wobec takiego rozwoju sytuacji władze radzieckie postanowiły rozwiązać problem siłą. Ostateczna decyzja o wkroczeniu wojsk pięciu państw Układu Warszawskiego na terytorium Czechosłowacji zapadła podczas posiedzenia ścisłego kierownictwa KC KPZR w dniach 15-17 sierpnia 1968 roku. W nocy z 20 na 21 sierpnia rozpoczęła się operacja „Dunaj”. Pretekstem do inwazji był list opublikowany w radzieckiej prasie, w którym rzekomo czechosłowaccy przywódcy zwracali się do Kremla o niezwłoczną pomoc, łącznie z użyciem sił zbrojnych. List ten uważano początkowo za fałszerstwo. Jednak na początku lat 90-tych władze Rosji przekazały Vaclavowi Havlowi jego kopię. List ten, jak się okazało, został podpisany przez Vasyla Bilaka, Oldrzicha Szvestkę, Drahomira Koldera, Aloisa Indrę i Antonina Kapkę, reprezentujących stalinowskie skrzydło w KPCz.

W nocy 20 sierpnia Alexander Dubczek i inni wysocy rangą funkcjonariusze zostali aresztowani i wywiezieni do Moskwy. KPCz zdecydowała nie stawiać zbrojnego oporu, co nie zapobiegło ofiarom śmiertelnym na skutek spontanicznego oporu społeczeństwa. Przywódcy partii i państwa formalnie nadal pozostawali przy władzy. KPCz i inne organy państwa natychmiast potępiły interwencję. W trybie pilnym na 22 sierpnia zwołano nadzwyczajny XIV zjazd KPCz, który odbył się w ukryciu w jednym z praskich zakładów przemysłowych w dzielnicy Wysoczany. Wyrażono na nim ostry sprzeciw wobec inwazji i wezwano do godzinnego strajku powszechnego w dniu 23 sierpnia. Ze wszystkich funkcji usunięto też kolaborantów próbujących zalegalizować interwencję, a w ich miejsce wybrano członków partii sprzyjających reformom.

Tymczasem w Moskwie 23 sierpnia, z inicjatywy prezydenta Svobody, podjęto rozmowy z aresztowanymi funkcjonariuszami partii i rządu. Ich wynikiem był tajny „protokół moskiewski” podpisany 27 sierpnia. Przywódcy Czechosłowacji zobowiązali się w nim do anulowania decyzji zjazdu w Wysoczanach i „normalizacji” sytuacji w kraju, polegającej między innymi na usunięciu ze stanowisk niektórych polityków i rozwiązaniu „antysocjalistycznych” organizacji, w zamian za zgodę na pozostanie przy władzy. W praktyce postanowienia protokołu moskiewskiego oznaczały cofnięcie prawie wszystkich reform Praskiej Wiosny.

Po powrocie Alexandra Dubczeka i innych przywódców z Moskwy podpisano umowę o czasowej obecności wojsk radzieckich w Czechosłowacji (w przeciwieństwie do NRD czy Polski, do 1968 roku nie stacjonowały one w tym kraju), wznowiono cenzurę, zaczęto też ograniczać wolność zrzeszania się i usuwać ze stanowisk ludzi krytycznych wobec nowej rzeczywistości. Wynikiem praskiej wiosny stała się też federalizacja Czechosłowacji, której przeprowadzenie planował też Dubczek. Na mocy ustawy z 27 października 1968 r. Słowacja w ramach jednego państwa stała się równoprawnym partnerem Czech. Kreml pragnął w ten sposób pozyskać społeczeństwo słowackie i odwrócić jego uwagę od zniweczonych reform.

Interwencja państw Układu Warszawskiego nie oznaczała natychmiastowego załamania dążeń społeczeństwa czechosłowackiego. Protesty społeczne przeciwko stłumieniu praskiej wiosny trwały aż do połowy 1969 r. Demonstracje przeciwko obecności radzieckich wojsk miały miejsce np. w rocznicę powstania Czechosłowacji 28 października i w rocznicę rewolucji październikowej. Protesty te były brutalnie tłumione przez siły bezpieczeństwa.

Do demonstracji doszło też 21 i 28 marca po zwycięstwie reprezentacji Czechosłowacji w hokeju na lodzie nad drużyną Związku Radzieckiego na mistrzostwach świata w Szwecji. Zaatakowano wtedy m.in. budynek Aerofłotu w Pradze. Zamieszki te posłużyły za pretekst do usunięcia 17 kwietnia 1969 roku Alexandra Dubczeka ze stanowiska I sekretarza KPCz (później „zesłano” go w charakterze ambasadora na placówkę dyplomatyczną w Turcji). Nowym przywódcą partii komunistycznej został Gustaw Husak, który od sierpnia 1968 roku był pierwszym sekretarzem Komunistycznej Partii Słowacji.

W operacji „Dunaj” wzięła udział bardzo duża liczba żołnierzy i ściągnięto masę sprzętu wojskowego. W pierwszym rzucie wojska inwazyjne liczyły 250 tysięcy żołnierzy, 4200 czołgów. Po drugim rzucie liczba ta wzrosła do 450 tysięcy żołnierzy i 6500 czołgów. Polski kontyngent liczył 24 tysiące oficerów i żołnierzy, 647 czołgów, 566 transporterów, 191 dział i moździerzy, 84 działa przeciwpancerne, 96 dział przeciwlotniczych, 4798 samochodów i 36 śmigłowców (była to największa powojenna operacja wojskowa sił LWP (Ludowe Wojsko Polskie), aż do Grudnia ’70.

Spalony w Pradze radziecki czołg; źródło: Wikipedia.

Wszystkie informacje w tym blogu zaczerpnąłem z Wikipedii. Nie podaje ona jednak podziału na poszczególne rodzaje wojsk dla całych sił inwazyjnych, tylko dla LWP. W sumie nie jest to takie ważne. Ważne jest to, że użyto nieproporcjonalnie dużych sił w stosunku do zagrożenia, jeśli ono w ogóle było. Po co ciągnięto działa i moździerze, działa przeciwpancerne, działa przeciwlotnicze, skoro KPCz oświadczyła, że nie będzie stawiać oporu zbrojnego? Przeciw ludności cywilnej? To bez sensu. Solidarność spacyfikowało 30 tys. milicjantów i 70 tys. żołnierzy, a Polska miała wtedy ponad dwa razy więcej ludności i ponad dwa razy większą powierzchnię państwa. W Czechosłowacji wystarczyło by 15 tys. milicjantów i 35 tys. żołnierzy, czyli razem 50 tys. A użyto sił prawie 10-krotnie większych. Coś chciano ukryć i odwrócić uwagę. Czyją uwagę? Chyba Amerykanów i ich szpiegów.

Na właściwą informację natrafiłem dopiero czytając życiorys Dubczeka. Jego ojciec był stolarzem, który pracował przez kilka lat w Stanach Zjednoczonych. Tam stał się pacyfistą i komunistą. W niepodległej Czechosłowacji był jednym z twórców Komunistycznej Partii Czechosłowacji. W 1926 roku Alexander Dubczek (ur. 1921) wyjechał z rodzicami do miasta Frunze (obecnie Biszek) w radzieckim Kirgistanie. Tu Wikipedia ogranicza się tylko do tej informacji, ale angielska podaje, że mieszkali tam w komunie, która miała pomagać budować komunizm w tej republice radzieckiej. Później Dubczekowie przenieśli się do miasta Gorki (obecnie Niżny Nowogród). W 1938 roku wracają na Słowację, a w1939 roku młody Dubczek wraz z ojcem wstąpił do ówcześnie nielegalnej Komunistycznej Partii Słowacji. Od dziecka więc przesiąkał Dubczek ideami komunizmu i raczej trudno w to uwierzyć, że w późniejszym okresie zmienił swoje poglądy. Ponadto ten życiorys sugeruje, że był Żydem. Zwykły stolarz w tamtych czasach nie rozjeżdżał się tak po świecie.

I tak czytając cierpliwie i do końca jego życiorys w Wikipedii natknąłem się na takie zdania: „Plan inwazji na Czechosłowację istniał w siedzibie Rady Najwyższej ZSRR już w czerwcu 1968 roku. Według niektórych źródeł, plan inwazji powstał jeszcze wcześniej, a jego głównym założeniem było przeniesienie sowieckiego arsenału nuklearnego na zachodnią granicę bloku komunistycznego.” Bo Czechosłowacja wbijała się klinem pomiędzy Niemcy Zachodnie a Wschodnie. Jej krańce zachodnie były bardziej wysunięte na zachód niż Berlin i stosunkowo blisko Monachium.

Mapa Czechosłowacji w latach 1969-1990; źródło: Wikipedia.

I tu jest pies pogrzebany! W takiej masie ludzi i sprzętu i przy masowych protestach ludności, próba dopatrzenia się tam głowic nuklearnych, to jak szukanie igły w stogu siana. I jeszcze trzeba wiedzieć, czego szukać.

Przykład inwazji na Czechosłowację pokazuje, że władza komunistyczna nie liczyła się zupełnie z ludźmi. Traktowała ich jak bydło, choć deklaracje były zgoła odmienne. A czy obecna władza jest inna? Natomiast plan inwazji powstał pewnie znacznie wcześniej niż pisze Wikipedia. Zaczęło się od zmian w partii. Później ferment ogarnął intelektualistów. Następni byli studenci, którzy raptem zauważyli, że ich warunki zakwaterowania są złe. A na końcu rozlało się to na zwykłych ludzi, którzy też „zauważyli”, że żyje im się źle, choć przez dwadzieścia poprzednich lat tego nie odczuwali, a jeśli odczuwali, to jakoś nie przyszło im to do głowy, by protestować.

Jak wielkimi możliwościami muszą dysponować ci, którzy potrafili rozruszać taką nację jak Czesi, którzy nie zostali obdarzeni przez naturę jakimś wybuchowym temperamentem. A jednak udało im się!

Meksyk

W poprzednich blogach opisywałem, jak doszło do utraty kolonii przez Portugalię i Hiszpanię w Ameryce Południowej. Pozostał jeszcze Meksyk, który zdobył niepodległość w 1821 roku. Tak więc proces uniezależniania się hiszpańskich kolonii w Nowym Świecie trwał praktycznie od 1798 do 1826 roku. Wystarczyło więc 28 lat, by potężne imperium przestało istnieć. Jak to możliwe, że mogło to stać się tak szybko?

Hiszpańskie kolonie w Nowym Świecie oznaczone na niebiesko. Źródło: angielska Wikipedia.

Hiszpania straciła wszystkie swoje terytoria w Północnej i Południowej Ameryce po szeregu rewolucji i wojen w latach 1808-1826. W 1808 roku Napoleon zajął Hiszpanię. W latach 1798-1808 toczyła się wojna Hiszpanii z Wielką Brytanią, w trakcie której brytyjska flota odcięła Hiszpanię od jej kolonii. Handel został przejęty przez amerykańskich i holenderskich kupców. W ten sposób kolonie uzyskały niezależność ekonomiczną od Hiszpanii, ustanowiły rządy tymczasowe, tzw. junty, odseparowane od macierzystego kraju. Po 1814 roku, gdy Napoleon został pokonany, a Ferdynand VII wrócił na tron, wysłał armie, by odzyskać kontrolę nad koloniami. W latach 1809-1816 Hiszpania stłumiła wszystkie powstania. Druga runda 1816-1825 była zwycięska i zmusiła Hiszpanów do opuszczenia całego kontynentu. Hiszpania w tej walce była osamotniona. Nikt jej nie wsparł. A Wielka Brytania i Stany Zjednoczone walczyły przeciwko niej.

Odcięte od Hiszpanii kolonie stały się areną walki pomiędzy Hiszpanami urodzonymi w Hiszpanii, tzw. półwyspiarzami, a Hiszpanami urodzonymi w Nowej Hiszpanii. Byli to Kreole. Dążyli oni do zdobycia niepodległości. W 1824 roku armia generała Jose de San Martina z Argentyny i Simona Bolivara z Wenezueli pokonały resztki wojsk hiszpańskich. Ostatnia bitwa miała miejsce pod Ayacucho w południowym Peru. Po tych wydarzeniach pozycja Hiszpanii na arenie międzynarodowej znacznie osłabła. Gospodarka i handel w byłych koloniach znalazły się pod brytyjską kontrolą. Hiszpanii w Nowym Świecie pozostała tylko Kuba i Puerto Rico.

Tak to opisuje angielska Wikipedia. Nie dodaje jednak, że skoro handel i gospodarka byłych kolonii znalazły się pod brytyjską kontrolą, to nie była to niepodległość, tylko zamiana suwerena. Nie dodaje też, że ci Kreole, którzy wystąpili przeciwko Hiszpanii, wyjeżdżali kształcić się do Hiszpanii i innych krajów europejskich i tam przesiąkali ideami oświecenia i zapewne masońskimi. Widać więc, że atak był totalny, na wszystkie kolonie, na Hiszpanię, na lądzie i na morzu. Co ciekawe, Anglia niby walczyła z Napoleonem w Europie, ale w hiszpańskich koloniach wspierała idee napoleońskie i ludzi je głoszących.

Meksyk zdobył dla Hiszpanów w latach 1518-1521 Hernan Cortes. Po podboju Azteków na terenie współczesnego Meksyku zostało utworzone hiszpańskie wicekrólestwo Nowej Hiszpanii. Od samego początku wielką rolę w nowej kolonii odgrywał Kościół katolicki, a zwłaszcza jezuici, którzy stworzyli zręby systemu edukacji, pomocy społecznej i położyli podwaliny pod rozwój kulturalny kraju. W tym czasie doszło do wymieszania się ludności pochodzącej z Hiszpanii z miejscowymi Indianami i czarnymi niewolnikami sprowadzanymi z Afryki.

To mieszanie ras i kultur było cechą charakterystyczną Meksyku. Dzięki temu powstało bardzo zróżnicowane społeczeństwo. Pojawili się Metysi, czyli rasa powstała z wymieszania się krwi indiańskiej i europejskiej, Mulaci – wymieszanie się rasy białej i czarnej, Zombosi – osoby mające pochodzenie indiańskie i afrykańskie. Pod koniec XIX wieku ludność o korzeniach afrykańskich wtopiła się całkowicie w „metyskie społeczeństwo” Meksyku i praktycznie była nierozpoznawalna. Obecnie Metysi stanowią 60% społeczeństwa, Indianie – 30%, biali, przeważnie Hiszpanie – 9%.

Przynależność rasowa była podstawowym wskaźnikiem pozycji społecznej w kolonialnym Meksyku. Najwyższą klasę stanowili półwyspiarze, czyli ludzie urodzeni w Hiszpanii, ale mieszkający w Meksyku. Ludzie tej kategorii byli wysyłani z ojczyzny w celu obejmowania najważniejszych stanowisk zarówno w administracji państwowej, jak i kościelnej. Półwyspierze stanowili nie więcej niż 1% całej ludności i z góry traktowali Kreolów, czyli ludzi o europejskich korzeniach, którzy urodzili się w Meksyku. Kreole stanowili drugą pod względem ważności klasę społeczną. Nigdy jednak nie powierzano im najważniejszych stanowisk urzędniczych. Nienawiść Kreolów do półwyspiarzy stała się później jedną z głównych przyczyn powodzenia ruchu niepodległościowego. Następni w hierarchii byli Metysi, a po nich najniżej na drabinie społecznej stali czarni i Indianie.

Gospodarka Meksyku opierała się na taniej sile roboczej, jaką stanowili Indianie. Dzięki nim funkcjonowały takie gałęzie gospodarki jak rolnictwo, pasterstwo i górnictwo, którego podstawą było wydobycie srebra. Pomimo tego, że Indianom zagwarantowano status wolnych najemników uprawnionych do pobierania wynagrodzenia, to w praktyce byli traktowani niewiele lepiej niż niewolnicy. To niekorzystne położenie spowodowane było głównie ustanowieniem tzw. systemu encomienda (specjalnie wydzielonego majątku), według którego wszyscy europejscy osadnicy, odkrywcy i żołnierze mieli mieć nieograniczony dostęp do określonego „kontyngentu” indiańskiej siły roboczej, która miała pracować w ich rozległych posiadłościach ziemskich.

Istniał też system pracy przymusowej tzw. repartimiento (z hiszp. dział, nadział), który pojawił się w połowie XVI wieku. W systemie tym wymagano od społeczności indiańskiej dostarczenia określonej liczby pracowników, którzy mogli być wynajęci lub „wydzierżawieni”. Osoby takie były odrywane od swoich gospodarstw, w których pozostawiały własne rodziny bez środków do utrzymania.

Srebrne peso, wydobywane i bite w kolonialnym Meksyku, stało się globalną walutą.

Źródło: angielska Wikipedia.

W Meksyku dobrze rozwijało się rolnictwo i hodowla. Jednak najlepiej prosperowało górnictwo oparte o wydobycie srebra. Cortes był jedną z pierwszych osób, które weszły w posiadanie kopalni. Była ona położona 110 km na południowy-zachód od miasta Meksyk. W przeciwieństwie do artykułów rolnych srebro zawsze cieszyło się w Europie i w Azji powodzeniem, co powodowało, że jego transport w tamte rejony był opłacalny. Górnictwo pozwalało na pewne wzbogacenie się elity kolonialnej w większym stopniu niż rolnictwo, które było bardzo wrażliwe na kapryśny klimat kraju (m.in. częste susze i powodzie).

Nowa Hiszpania była najważniejszą dla hiszpańskiego globalnego handlu. Na biało hiszpańskie drogi morskie, na niebiesko – portugalskie. Źródło: angielska Wikipedia.

Handel w Nowej Hiszpanii (Meksyku) był zdominowany głównie przez dużych kupców. Handlowano głównie towarami importowanymi z Hiszpanii, ale także i z innych krajów. Rząd kolonialny wydał przepisy, według których do Hiszpanii dozwolony był tylko eksport wyrobów nieprzetworzonych i surowców (np. srebro), natomiast gotowe produkty miały być wwożone tylko z metropolii przez hiszpańskich kupców. Te regulacje okazały się jednak tylko martwymi zarządzeniami i były bardzo często omijane. Pomimo tego, że większość wydobywanego w Meksyku srebra w taki czy w inny sposób docierała do skarbca królewskiego w Hiszpanii, to szacuje się, że ok. jedna trzecia kruszcu była wysyłana do Azji (głównie na zyskowny handel z Japonią i z Chinami).

Ktoś może sobie pomyśleć, że te informacje są nudne i bez znaczenia. Ale czy rzeczywiście? Cortes miał kopalnię srebra i był konkwistadorem. Widać więc, że te podboje miały konkretny cel. Szukano przede wszystkim złota, ale srebro było też bardzo opłacalną inwestycją. W tamtym czasie bito monety ze srebra, produkowano z niego wiele przedmiotów użytecznych, m.in. zastawy stołowe. Srebro było też znacznie droższe w stosunku do złota niż obecnie. Płacono nim za towary z Japonii i Chin, z których cześć zapewne trafiała do Nowego Świata. W czyich rękach był handel i kto bił monety? Nie powinno być więc zaskoczeniem, że wielu konkwistadorów, jeśli nie większość, była Żydami. Trzeba też pamiętać, że odkrycie Ameryki w 1492 roku zbiegło się z datą wypędzenia Żydów z Hiszpanii.

Maximum extent of the Viceroyalty of New Spain, with the addition of Louisiana (1764–1801). The areas in light green were territories claimed by Spain.
Wicekrólestwo Hiszpanii w okresie swojego największego zasięgu terytorialnego z dołączoną Luizjaną (1764-1801). Obszary oznaczone kolorem jasnozielonym były terytoriami, do których prawo rościła sobie Hiszpania. Źródło: angielska Wikipedia.

Zręby podstawowej, dobrze funkcjonującej administracji ustanowił Cortes wkrótce po podboju. Zarząd kraju opierał się na ośrodkach znajdujących się w miastach. Zarządy miejskie kontrolowały mniejsze miasta i wioski. W 1528 roku król ustanowił Sąd Najwyższy, znany jako Audiencja. W 1530 roku w jego skład weszli sędziowie przybyli z Hiszpanii, co umożliwiło mu kontrolowanie swoich podwładnych w kolonii. W 1535 roku rząd hiszpański ustanowił Wicekrólestwo Nowej Hiszpanii i mianował do jego władz pierwszego wicekróla, którym został Antonio de Mendoza. Wicekról oprócz władzy wykonawczej zasiadał także w Audiencji jako jej przewodniczący. Był także zwierzchnikiem sił zbrojnych kolonii.

Innymi ważnymi ogniwami hiszpańskiej kolonii były tzw. consulado (rodzaj gildii kupieckiej), które zajmowały się sprawami handlu. Istniał także specjalny trybunał tzw. Juzgado de Indios (założony w 1573 roku), który przyjmował od Indian skargi na działanie gubernatorów. Powołanych zostało też szereg innych drobniejszych urzędów, które zajmowały się kompleksowo innymi sprawami kolonii.

W całej Ameryce Łacińskiej wszystko zaczęło się mniej więcej w tym samym czasie, tylko przebieg był inny w zależności od rejonu. W Brazylii to była pełna „kultura”. Po prostu Portugalia sprzedała Brazylię. W Ameryce hiszpańskojęzycznej już takiej kultury nie było. Były wojny. Ale w obu przypadkach była to sprawa elit. W przypadku Meksyku doszło do powstania chłopskiego. – A co to za problem dla Żydów! Wywoływali plebejskie powstania w Rzymie, w średniowieczu, to i w XIX wieku mogli. Oczywiście posłużyli się masonami i całym tym towarzystwem wzajemnej adoracji.

Główną postacią meksykańskiego ruchu niepodległościowego oraz jego inicjatorem był Miguel Hidalgo y Costilla (1753-1811) – proboszcz niewielkiej parafii w miejscowości Dolores. Pochodził z kreolskiej rodziny. Od wczesnych lat interesował się zakazaną francuską literaturą rewolucyjną i nie poddawał się wpływom otoczenia. Władał kilkoma językami indiańskimi i otwarcie przeciwstawiał się niektórym nakazom wiary katolickiej, takim jak celibat duchowieństwa. W górniczo-rolniczym obszarze środkowego Meksyku Hidalgo i kilku innych wysoko postawionych Kreolów zaczęło układać plan rebelii przeciwko Hiszpanom, której główną siłą mieli być Metysi i Indianie – czyli stan chłopski.

Gdy czyta się taki powyższy fragment, to trudno nie zapytać: a co robili kościelni hierarchowie? Przecież to niemożliwe, by nie wiedzieli, co robi ich proboszcz, skoro nawet nie krył się z tym. Kościół w Meksyku przenikał wszelkie dziedziny życia społecznego i nie tylko społecznego. Udzielał nawet pożyczek na niektóre przedsięwzięcia gospodarcze. Tak pisze Wikipedia. A skoro wiedział, to dlaczego nie reagował?

Wkrótce po tym jak został księdzem, zaczął szerzyć ideę ogólnonarodowego powstania przeciw rządowi kolonialnemu. W czasie swojego siedmioletniego pobytu w Dolores spotykał się w swoim domu z wieloma osobami i to zarówno Indianami, Metysami, Kreolami i półwyspiarzami. Ruch niepodległościowy wziął swój początek od tych nieformalnych spotkań. 8 grudnia 1810 roku został ustalony przez działaczy niepodległościowych jako termin wybuchu powstania.

Nieformalne spotkania? Spotkania, w których brali udział wszyscy, cały przekrój ówczesnego społeczeństwa meksykańskiego, nawet znienawidzeni półwyspiarze. Któż ich tak wszystkich pogodził? Tajne związki – nie ma innego racjonalnego wytłumaczenia dla tego typu schadzek.

Plany te zostały odkryte przez rząd kolonialny a spiskowcy zostali poinformowani o grożącym aresztowaniu. Hidalgo zdecydował więc o przyspieszeniu wybuchu powstania i wyznaczył je na 16 września 1810 roku. Data ta jest obecnie świętowana w Meksyku jako Dzień Niepodległości. Hidalgo wygłosił słynną mowę tzw. Grito de Doloroes (Zawołanie z Dolores), krzycząc donośnie: „Niech żyje Najświętsza Panna z Guadelupe! Śmierć złym rządom! Śmierć gachupines! (gachupines – pejoratywne określenie półwyspiarzy – przyp. W.L.). Reakcja tłumu przekroczyła najśmielsze oczekiwania konspiratorów. Wściekli ludzie rozpoczęli marsz na stolicę prowincji w Guanajuato. Górnicy z tego miasta połączyli się z mieszkańcami Dolores i dokonali masakry mieszkających tu Hiszpanów, którzy zdecydowali się stawić opór.

Następnie powstańcy skierowali się do miasta Meksyk, zdobywając wcześniej Zacatecas, San Luis Potosi i Valladolid. 30 października 1810 roku powstańcy napotkali opór w pobliżu Monte de las Cruces i, pomimo odniesionego tam zwycięstwa, zaprzestali dalszego marszu na stolicę. Po jeszcze kilku zwycięstwach powstańcy udali się na północ do Teksasu. W marcu następnego roku rebelianci dali się złapać w zasadzkę i zostali wzięci do niewoli w miejscowości Monclova w stanie Coahuila, graniczącym z Teksasem. Hidalgo jako kapłan był sądzony przez sąd kościelny inkwizycji i został uznany za winnego zdrady i herezji, a następnie skazany na śmierć. 31 lipca 1811 został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny. Jego ciało zostało zbezczeszczone a głowa wystawiona na widok publiczny jako ostrzeżenie dla innych buntowników.

Pomimo odniesionego zwycięstwa zaprzestali dalszego marszu na stolicę. Po kilku jeszcze zwycięstwach udali się na północ do Teksasu. I tu znowu na pozór irracjonalne zachowanie: wygrywają i przestają walczyć, a później po kilku jeszcze zwycięstwach udali się do Teksasu. Miasto Meksyk leży w południowo-wschodniej części kraju, a Teksas – na północy. Najwyraźniej „nieznani przełożeni” wydali taki rozkaz. I jeszcze inkwizycja, która zawsze była dobrze poinformowana, raptem nie wiedziała, co otwarcie głosił proboszcz jednej z parafii. Same cuda w tym Meksyku.

Po śmierci Hidalga przywództwo w ruchu rewolucyjnym objął Jose Maria Morelos y Pavon (1765-1815). Urodził się w biednej rodzinie i do 25 roku życia pracował jako pastuch i poganiacz mułów. Później rozpoczął naukę w seminarium duchownym w Valladolid. Jako kałan służył głównie w ubogich parafiach wśród Indian i Metysów. Na początku 1811 roku przyłączył się do powstańców Hidalgo. Po jego śmierci objął dowództwo nad siłami rebelianckimi w południowym Meksyku. Opracował plan okrążenia stolicy i odcięcia jej od wybrzeża. W czerwcu 1813 Morelos zwołał Kongres Narodowy złożony z reprezentantów wszystkich prowincji. Spotkanie odbyło się w Chilpancingo (obecnie stan Guerrero), a jego celem była dyskusja o przyszłym kształcie niepodległego Meksyku. Owocem Kongresu była uchwała, w której nakreślono podstawowe założenia przyszłego ustroju państwa. Miały to być m.in. suwerenność, powszechne prawo wyborcze dla wszystkich mężczyzn, religia katolicka jako religia państwowa, zniesienie niewolnictwa i pracy przymusowej oraz monopolów handlowych. Pomimo początkowych sukcesów siły rządowe z powodzeniem uwolniły miasto od okrążenia. Następnie zajęły pozycje powstańców. Później wojsko kolonialne wkroczyło do Chilpancingo. W 1815 Morelos został aresztowany. Podzielił on los pojmanego wcześniej Hidalga.

W latach 1815-1821 z sił rebelianckich ocalały jedynie niewielkie grupy, które prowadziły walkę partyzancką. Z tych małych oddziałów wyszło dwóch czołowych przywódców, którzy w dalszym okresie mieli odegrać bardzo ważną rolę. Byli to Guadalupe Victoria (którego prawdziwe nazwisko brzmiało Miguel Felix Fernandez), działający w Puebli i Vincente Guerrero operujący w Oaxace. Tymczasem hiszpański wicekról uznał już, że sytuacja w kraju jest pod jego kontrolą i nakazał swoim generałom darowanie życia wszystkim powstańcom, którzy złożą broń.

A więc pozbyto się tych, którzy wykonali swoje zadanie i zostali, nie w przenośni, ale dosłownie, odstrzeleni. Reszta czekała na odegranie swojej roli i ich oszczędzono.

Po 10 latach wojny domowej i śmierci dwóch czołowych przywódców we wczesnych latach 20. XIX wieku ruch niepodległościowy stał w martwym punkcie i był bliski upadku. Rebelianci napotykali w dalszym ciągu na nieugięty opór wojsk rządowych oraz spotykali się z coraz większą obojętnością większości wpływowych Kreolów. Brutalna i populistyczna polityka prowadzona przez Hidalgo i Morelosa sprawiła, że Kreole obawiali się ruchu niepodległościowego jako siły, która dąży jedynie do wzniecania nienawiści klasowej. Dlatego ich większość popierała działania rządu hiszpańskiego do czasu, kiedy możliwe będzie znalezienie mniej krwawej drogi do uzyskania niezależności. Na szczęście dla ruchu niepodległościowego zaszły nieprzewidziane wydarzenia. Mianowicie w Hiszpanii w wyniku rewolucji wygrało stronnictwo liberalne, a w Meksyku działania wojskowe prowadzone przez oddziały wierne królowi miały bardzo nieudolny charakter.

W Meksyku działania wojskowe prowadzone przez oddziały wierne miały bardzo nieudolny charakter. No właśnie! Dlatego, że ktoś był taki nieporadny, czy dlatego, że tak miało być?

Mimo tych zaburzeń wicekról Nowej Hiszpanii przygotował ostateczną ofensywę, która miała rozprawić się z powstańcami. W grudniu 1820 roku wicekról Juan Ruiz de Apodaca wysłał duże siły pod dowództwem kreolskiego oficera Augustina Iturbide, który miał udać się w rejon Oaxaci i pokonać tam rebeliantów dowodzonych przez Guerrera. Iturbide okazał się jednak niewłaściwym człowiekiem na tym stanowisku. Mimo że początkowo wszystkie jego cechy (Iturbide był ulubieńcem hierarchii kościelnej oraz człowiekiem o bardzo reakcyjnych i konserwatywnych poglądach) świadczyły o tym, że powinien on być zaciekłym wrogiem powstańców, to wkrótce miało się okazać jak fatalna była ta nominacja dla rządu kolonialnego.

Przydzielenie Iturbidego do wyprawy na Oaxacę zbiegło się w czasie z przewrotem w Hiszpanii, który zmierzał do obalenia króla Ferdynanda VII. Zamachowcy, którzy wcześniej mieli być użyci do stłumienia niepokojów w Nowej Hiszpanii teraz zwrócili się przeciwko swojemu monarsze. Przewrót powiódł się a król został zmuszony do podpisania liberalnej konstytucji z 1812. Kiedy wieści o tych wydarzeniach dotarły do Iturbidego, zaczął się on obawiać, że może to stanowić zagrożenie dla przywilejów kreolskich, ale jednocześnie upatrywał w tym szansę dla zyskania niezależności kraju od Hiszpanii (który miał być rządzony oczywiście przez Kreolów). Ironią tamtego okresu było to że niepodległość została osiągnięta tylko dzięki temu, że konserwatywni Kreole zbuntowali się przeciwko liberalnemu rządowi w Hiszpanii. Po początkowych starciach z siłami Guerrera, Iturbide złamał przysięgę wierności wobec króla hiszpańskiego i zaprosił do rozmów przywódcę powstańców, aby omówić z nim dalsze akcje przeciwko rządowi kolonialnemu.

Encyklopedia Britannica tak opisuje tę rewolucję z 1820 roku:

„Rozwiązaniem liberałów z Kadyksu dotyczącym problemu imperialnego było uczynienie kolonii konstytucyjnie częścią metropolitalnej Hiszpanii poprzez nadanie im reprezentacji w Kortezach. Nie powstrzymało to buntu kolonii, w których Kreole chcieli samorządu lokalnego i wolnego handlu, a nie liberalnej centralizacji. W 1814 nie było jasne, czy buntownicy pod wodzą Simóna Bolívara na północy i José de San Martína na południu odniosą sukces; jednak wszystkie wysiłki Ferdynanda, by zebrać dużą armię i flotę do wysłania do Ameryki, nie powiodły się. W 1820 r. armia, która miała ujarzmić kolonie, wystąpiła przeciwko królowi, w buncie wszczętym przez majora Rafaela de Riego y Núñez i przy wsparciu lokalnych liberałów zorganizowanych w lożach masońskich.

Rewolucja 1820 r. przyniosła władzę „ptakom więziennym” – liberałom z rocznika 1812, prześladowanym przez Ferdynanda VII. Konstytucja z 1812 r. została przywrócona wraz z innymi liberalnymi aktami prawnymi, w tym sprzedażą majątku klasztornego.”

Z kolei w Encyklopedii PWN czytamy:

„W 1808 Napoleon I zmusił Karola IV i jego syna, Ferdynanda VII, do abdykacji, a tron przekazał swojemu bratu Józefowi. 2 V 1808 powstanie w Madrycie rozpoczęło wojnę o niepodległość 1808–14. Nowy reżim zyskał poparcie niewielkiej części społeczeństwa. Powstały regionalne junty obrony oraz Junta Centralna, pełniąca funkcję rządu narodowego. Kortezy proklamowały w 1812 w Kadyksie pierwszą konstytucję hiszpańską o liberalnym charakterze. Działania partyzanckie (guerrilla) oraz interwencja wojsk brytyjskiego marszałka A. Wellingtona doprowadziły w 1814 roku do wyparcia Francuzów z Hiszpanii.

Po powrocie w 1814 roku na tron Ferdynand VII zniósł konstytucję, wszczął prześladowania liberałów i przywrócił rządy absolutne. Liberalna rewolucja 1820–23 zmusiła króla do uznania konstytucji 1812, została jednak stłumiona przez wojska francuskie interweniujące na zlecenie Świętego Przymierza.”

Mamy tu więc do czynienia z istną huśtawką. Wkrótce po zajęciu Hiszpanii przez Napoleona w 1808 roku w Ameryce Łacińskiej pojawiają się ruchy niepodległościowe. W 1812 roku Napoleon funduje Hiszpanom liberalną konstytucję. Wyparcie go z Hiszpanii, z pomocą Anglii, powoduje powrót monarchii i unieważnienie tej konstytucji oraz stłumienie dążeń niepodległościowych w Ameryce. Rewolucja liberalna w Hiszpanii w latach 1820-1823 powoduje przywrócenie konstytucji z 1812 roku i w tym czasie, prawie jednocześnie, wszystkie prowincje hiszpańskie w Nowym Świecie uzyskują niepodległość. A po 1823 roku wojska francuskie przywracają w Hiszpanii stary porządek. Te same, które 15 lat wcześniej wprowadzały tam liberalny porządek. – Tak działała masoneria na zlecenie swoich ”nieznanych przełożonych”. A wszystkie te zabiegi po to, by Stany Zjednoczone przejęły kontrolę nad Ameryką Łacińską.

Podczas pobytu w mieście Iguala Iturbide ogłosił program tzw. „trzech gwarancji”, na których miał się oprzeć niepodległy Meksyk:

  • miał on być niepodległą monarchią rządzoną przez króla Ferdynanda (którego miano zaprosić do Meksyku) albo przez jakiegoś innego europejskiego monarchę
  • miano zrównać w prawach Kreolów i półwyspiarzy
  • Kościół katolicki miał zatrzymać swoje przywileje i monopol religijny

Po przekonaniu swoich własnych oddziałów do akceptacji tych zasad, Iturbide zawarł je w tzw. Planie Iguala, ogłoszonym 24 lutego 1821. Później udało się mu namówić Guerrera, aby ten przyłączył się do jego sił. Tzw. „Nowa armia trzech gwarancji” pod dowództwem Iturbidego wyruszyła na stolicę, aby wprowadzać w życie postanowienia Planu Iguala. Założenia tego dokumentu były tak ogólnie sformułowane, że spotkał się on z poparciem zarówno lojalistów, jak i zwolenników niepodległości. Cel, jakim była niepodległość oraz ochrona kościoła katolickiego scaliły wszystkie do tej pory skłócone frakcje.

Jak widać program „trzech gwarancji” niczego nie zmieniał w dotychczasowych realiach Meksyku, bo co to za różnica, czy będzie niepodległe państwo rządzone przez króla Hiszpanii, czy będzie to państwo zależne od Hiszpanii i rządzone przez jej króla. Zrównywanie praw Kreolów z prawami półwyspiarzy, którzy stanowili 1% społeczeństwa, było symboliczne, bo ilu Kreolów mogło zająć stanowiska zwolnione przez półwyspiarzy i cieszyć się przywilejami z tego płynącymi. Również Kościół katoicki zachował swoją pozycję. Ileż to musiało się zmienić, by nic nie zmieniło się?

Do wojsk Iturbidego przyłączały się siły powstańcze w całym Meksyku. Kiedy zwycięstwo powstańców nie budziło już żadnych wątpliwości, wicekról ustąpił ze swojego stanowiska. 24 sierpnia 1821 przedstawiciele Korony hiszpańskiej i Iturbide podpisali traktat pokojowy w mieście Cordoba, w którym uznano Meksyk za niepodległe państwo oraz zgodzono się na warunki zawarte w tzw. Planie Iguala. Iturbide, były rojalista a teraz sługa rewolucji, zadbał także o wprowadzenie do umowy odpowiedniej klauzuli, według której na władcę Meksyku mógł być wybrany także Kreol, jeżeli nie znaleziono by odpowiedniego kandydata wśród europejskich rodzin królewskich.

Meksyk nie był przygotowany do istnienia jako samodzielne państwo. Wojna domowa zniszczyła ekonomię i doprowadziła do naruszenia kruchej równowagi społecznej. Przychody z podatków spadły do zastraszająco niskiego poziomu. Ponadto w kraju niewiele było osób, które miałyby jakiekolwiek doświadczenie polityczne. Lokalne elity sprzeciwiały się wszelkim próbom centralizacji kraju. Decyzja o tym, jak duże uprawnienia powinien posiadać rząd federalny, wymagała czasu, którego Meksyk nie miał. Pierwsza konstytucja ogłoszona w 1824 dawała reprezentantom narodu prawo do wyboru prezydenta oraz wiceprezydenta. W wyniku tego bardzo często dochodziło do zmian rządów, a stabilizacja była na dłuższy okres niemożliwa.

W tym czasie elita polityczna Meksyku zaczęła się dzielić na dwa stronnictwa: liberałów i konserwatystów. Konserwatyści opowiadali się za centralizacją kraju (przewidywali możliwość wprowadzenia dyktatury, jeżeli takowa okazałaby się konieczna), chcieli utrzymać wszystkie przywileje Kościoła oraz jego nadzór nad edukacją. W skład konserwatystów wchodzili najczęściej duchowni, duzi posiadacze ziemscy, Kreole i wojskowi. Liberałowie opowiadali się za federacją stanów jako najlepszym ustrojem oraz za jak najmniejszymi uprawnieniami rządu federalnego. Chcieli także ograniczenia władzy Kościoła oraz przeprowadzenia gruntownych reform społecznych.

Przywódcą liberałów stał się dawny powstaniec – Vincnte Guerrero, który został wybrany na prezydenta w 1829, ale niedługo potem, w 1831 roku, został zamordowany przez siły konserwatystów pod dowództwem Anastasia Bustamantego. Od tego czasu zapanowała anarchia, powtarzające się zamachy zdawały się nie mieć końca. Taki stan rzeczy został ukrócony dopiero w 1833, kiedy Antonio Lopez de Santa Anna został wybrany na prezydenta. Santa Anna – człowiek, który wcześniej poprowadził udaną rewoltę w celu obalenia Iturbidego i krótkotrwałego ustroju monarchicznego (cesarstwa) był człowiekiem bardzo przebiegłym i egoistycznym, który nie cofał się przed żadnym krokami, aby tylko utrzymać się przy władzy. Krótko po tym, jak objął urząd najwyższej głowy państwa Meksyk, został wplątany w konflikt z osadnikami amerykańskimi na terytorium Teksasu.

Tak więc Iturbide, początkowo rojalista, później zwolennik rewolucji, był cesarzem Meksyku od maja 1822 do marca 1823. Był to okres despotyzmu i nieporadnych rządów. Po abdykacji udał się do Włoch. W 1824 roku powrócił. Został aresztowany, uznany za zdrajcę i skazany przez kongres meksykański na karę śmierci. Został rozstrzelany. – Polityka to było bardzo niebezpieczne zajęcie w tamtym czasie w Meksyku.

Na początku XIX wieku Teksas był bardzo rzadko zaludnionym obszarem, na którym funkcjonowała jedynie szczątkowa administracja. W 1820 roku Amerykanin Moses Austin otrzymał prawo do sprowadzenia nowych osadników na te tereny. Austin zmarł wkrótce, ale jego syn Stephen F. Austin kontynuował dzieło ojca. W 1821 roku otrzymał zgodę na kontynuację projektu. W latach 30-tych XIX wieku mieszkańcy Teksasu byli głównie imigrantami z południowych stanów USA. Między rządem meksykańskim a kolonistami zaczęły występować wkrótce pewne spory. Głównym punktem zapalnym było niewolnictwo, które Meksyk zniósł w 1829 roku, a które usiłowali wprowadzić na nowo na te tereny osadnicy. W reakcji na to rząd meksykański zabronił Amerykanom dalszego osiedlania się w Teksasie.

Pojawił się konflikt, którego by nie było, gdyby nie było zgody rządu meksykańskiego na amerykańskie osadnictwo w Teksasie. Wikipedia nie informuje, kto wydał taką zgodę w 1820 i ponownie w 1821 roku. Meksyk został uznany za niepodległy 24 września 1821 roku. Kto więc podejmował te decyzje?

W 1834 doszło do kryzysu politycznego, w wyniku którego obalono konstytucję z 1824, która ustanawiała Meksyk jako republikę federalną. Nowa „centralistyczna” konstytucja, która pozbawiała stany meksykańskie ich autonomii została wprowadzona w życie w 1836 roku. W reakcji na to w całym kraju wybuchły protesty i głosy oburzenia, ale konserwatyści postawili na swoim i stłumili wszelkie sprzeciwy. Te zaburzenia zachęciły osadników amerykańskich do wystąpienia przeciwko rządowi w 1835 roku. Wydarzenia te znane są jako Rewolucja Teksańska. Santa Anna zaalarmowany tymi zamieszkami przyjechał na początku 1836 roku do Teksasu, gdzie jego oddziały pokonały małą grupkę powstańców w Alamo – małej misji franciszkańskiej, która została przekształcona w fort.

Egzekucja ponad 280 Teksańczyków w Goliad na rozkaz Santa Anny sprawiła, że żaden kompromis nie był już możliwy. W bitwie pod San Jacinto wojska Santa Anny zostały rozgromione przez powstańców dowodzonych przez Sama Houstona. W maju 1836 roku Santa Anna podpisał traktat w Velasco. W porozumieniu tym zgodzono się, że wojska meksykańskie wycofają się poza Rio Grande, a Teksas został uznany za niepodległą republikę. Mimo że rząd meksykański nigdy nie pogodził się z suwerennością Teksasu, to nie podejmował żadnych kroków w celu odzyskania tego terenu. W międzyczasie Teksańczycy wybrali Houstona na prezydenta republiki. Ten efemeryczny twór państwowy wkrótce zakończył swój żywot i został, zgodnie z wolą jego mieszkańców, włączony do Stanów Zjednoczonych.

Straty terytorialne Meksyku w latach 1823-1853. Źródło: Wikipedia.

W latach 1846-1848 miała miejsce wojna amerykańsko-meksykańska, w wyniku której Meksyk stracił ogromną część swego terytorium wchodzącego w skład obecnych stanów Kalifornia, Nevada, Utah, Arizona, Kolorado, Nowy Meksyk i Wyoming. W 1845 prezydent Stanów Zjednoczonych James K. Polk wysłał swojego przedstawiciela Johna Sildella na teren Teksasu w celu dokonania pewnych korekt granicznych i załagodzenia sporów tamtejszych osadników z rządem meksykańskim. Slidell otrzymał także pełnomocnictwa do przekonania Meksyku do odsprzedaży USA terytoriów obejmujących Kalifornię oraz Nowy Meksyk. Meksykanie nie chcieli jednak prowadzić z nim jakichkolwiek rozmów. Po niepowodzeniu tej misji gen. Zachary Taylor wraz z oddziałami amerykańskimi udał się do ujścia Rio Grande i ogłosił tę rzekę jako południową granicę Stanów Zjednoczonych. Meksyk, który uważał, że granica przebiega na rzece Nueces uznał posunięcia Taylora za jawną agresję i wysłał wojsko w tamten rejon w 1846 roku. W reakcji na to Polk uznał ruchy armii meksykańskiej za inwazję na USA a Kongres wypowiedział Meksykowi wojnę.

Jak widać na przykładzie Ameryki Łacińskiej, w polityce chodzi o zupełnie coś innego niż jest to oficjalnie deklarowane. Warto o tym pamiętać, choćby w kontekście konfliktu na naszej wschodniej granicy. Zapewne został on narzucony z góry, bo nie ma żadnych rozmów pomiędzy polskim i białoruskim rządem. To chyba dowód na to, że ktoś inny tym wszystkim zarządza. I podobnie było w przypadku Ameryki Łacińskiej. Wszystkie prowincje stały się „niepodległymi” państwami, które, mniej więcej, odziedziczyły swoje granice po hiszpańskich audiencjach. Meksyk też „wybił się” na niepodległość, ale był on najbardziej poszkodowany, bo ta niepodległość kosztowała go utratę ogromnych terytoriów i jako pierwszy z krajów tego rejonu przekonał się, jak drapieżny, bezwzględny i bezczelny był jego sąsiad z północy i wschodu.

Peru

Historia hiszpańskojęzycznej Ameryki Południowej była inna niż historia Brazylii, ale była jedna wspólna cecha. Wszystkie kolonie uzyskały niepodległość mniej więcej w tym samym czasie, tj. po wojnach napoleońskich w Europie. Przypadek? Podobno nie ma przypadków, są tylko znaki. Brazylia uzyskała niepodległość w 1822 roku, Argentyna w 1816 roku, Peru – 1821, Paragwaj – 1818, Chile – 1818, Urugwaj – 1822, Boliwia – 1825, Wenezuela – 1811, Kolumbia – 1810 (proklamowano), uznano – 1819, Ekwador – 1822. Panama uzyskała niepodległość od Kolumbii w 1903 roku. Od 1821 roku była ona związana z Kolumbią, wcześniej była kolonią hiszpańską.

Strefa Kanału Panamskiego to pas terenu wzdłuż Kanału Panamskiego o szerokości ok. 16 kilometrów wydzierżawiony w 1903 roku Stanom Zjednoczonym przez nowo utworzone państwo Panamę. Do 1979 roku kontrolę nad kanałem oraz otaczającą go Strefą Kanału Panamskiego sprawowały Stany Zjednoczone. Jasno więc z tego wynika, że Panama została utworzona po to, by umożliwić Stanom Zjednoczonym kontrolę nad kanałem.

Inca Expansion.svg Źródło: Wikipedia

Jak zwykle wypada jednak zacząć od początku. A początek był taki, że w Ameryce Południowej były dwie kolonie: portugalska i hiszpańska. Hiszpanie zaczęli swoją ekspansję od strony Panamy i dotarli do dzisiejszego Peru. Na jego obszarze w okresie prekolumbijskim rozwijało się kilka znaczących cywilizacji indiańskich. Ostatnią z nich, państwo Ajmara (Aymara), podbiły w IX wieku plemiona Kiczuanów, które utworzyły wielkie imperium Inków o wysokim stopniu rozwoju gospodarczego i organizacyjnego. Ukształtowanie cywilizacji inkaskiej miało miejsce w XII wieku. Jednak znaczniejsza ekspansja terytorialna miała miejsce w XV i na początku XVI wieku. Stolicą imperium było Cuzco. Mapka pochodzi z Wikipedii.

W 1524 roku na tereny cywilizacji Inków dotarli Hiszpanie. Wykorzystując osłabienie państwa toczącą się wojną domową pomiędzy synami ostatniego władcy Huayna Capac – Atahualpą i Huascarem, 160 osobowy oddział (60 konnych i 100 pieszych) pod dowództwem Francisca Pizarra rozpoczął konkwistę na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej. W 1525 roku doszło do rozpadu imperium Inków, co wykorzystali Pizarro i jego podkomendni Diego de Almagro i Hernando de Luque. W krótkim czasie (1531-1535) Hiszpanie, często podstępem, rozbili wojska inkaskie i opanowali cały kraj. Atahualpa został aresztowany i zgładzony w 1539 roku. Pizarro założył Limę w 1535 roku, a w 1542 roku powstało Wicekrólestwo Peru (Nowa Kastylia).

Francisco Pizarro, konkwistador i pierwszy gubernator Nowej Kastylii; źródło: Wikipedia.

Jak widać na załączonym obrazku, prawa ręka charakterystycznie ułożona. Prawdopodobnie większość hiszpańskich konkwistadorów była Żydami. Nie po to przecież byli obecni we wszystkich odkrywczych wyprawach Portugalczyków i Hiszpanów, by ktoś inny mógł zagospodarować i rządzić się w Nowym Świecie.

Wicekrólestwo Peru to kolonia hiszpańska założona w 1542. Jej stolicą była Lima. Dzieliło się ono na audiencje. Audiencje to w XVI-XVIII wieku w koloniach hiszpańskich w Ameryce oraz na Filipinach organy władzy sądowniczej i administracyjnej. Początkowo były dwie: audiencja Panamy (1535) i Limy (1542). Jednak wraz z postępującym podbojem tworzono kolejne: Santa Fe de Bogota (1549), Charcas (1559) – dzisiejsza Boliwia, Quito (1563), Chile (1609), Buenos Aires (1661).

W skład audiencji wchodziły rady miejskie zwane gobernaciones, na czele których stał gubernator. Audiencja Limy miała ich pięć. Każdy gubernator miał do dyspozycji grupę niższych urzędników, a wśród nich asystenta gubernatora i burmistrza. Najniżej w hierarchii znajdowali się gobernador de indios (zarządca Indian) oraz radni gmin hiszpańskich i gmin indiańskich.

Ulokowanie Limy na wybrzeżu nie było przypadkowe i miało zepchnąć w polityczny niebyt starą stolicę państwa inkaskiego Cuzco, położoną w głębi lądu. Lima, zwana „Miastem królów”, stała się wraz z ustanowieniem wicekrólestwa głównym miastem południowej części hiszpańskiej Ameryki. Wraz z Meksykiem stanowiła główny ośrodek kulturalny, finansowy i duchowy (kościelna metropolia) wicekrólestw. Znajdowały się tu szkoły średnie (colegios), a w 1551 roku powołano do życia Uniwersytet Świętego Marka, otwarty 25 lat później.

Audiencje Wicekrólestwa Peru:

  • Panama (1) 1538
  • Santa Fe de Bogota (2) 1548
  • Quito (3) 1563
  • Lima (4) 1543
  • Charcas (5) 1559
  • Chile (6) 1563-1573; 1606
  • Buenos Aires 1661-1672; 1776
  • Caracas 1786
  • Cuzco 1787

Źródło mapy: Wikipedia

W XVII i XVIII wieku Peru było najcenniejszą kolonią Hiszpanii. W tym okresie i wcześniej wybuchały indiańskie powstania, m.in. Manko Kapaka w latach 1535-1537. W połowie XVIII wieku wybuchło powstanie, którego przywódcą był Juan Santos Atahualpa. W 1780 roku – powstanie Tupaca Amaru II. Jednak za każdym razem powstania te były krwawo tłumione. Na początku XIX wieku w latach 1809, 1812 i 1814 wybuchały kolejne, ale bez powodzenia. Peru pozostawało wierne Madrytowi. Trochę to dziwne, bo zaledwie 7 lat później wierne Madrytowi nie chciało być, ale tym razem to nie Indianie przeciwstawili się hiszpańskiej dominacji. I od razu się udało. Ciekawe.

Powstanie Tupaca Amaru II

Tupac Amaru (1545-1572) – ostatni, dziewiętnasty król i przywódca powstania antyhiszpańskiego Inków. Uwięziony i stracony przez hiszpańskich kolonizatorów.

Tupac Amaru II (Jose Gabriel Condorcanqui y Noguera) 1741-1781 – przywódca zakończonego klęską indiańskiego powstania przeciwko Hiszpanom w 1780 roku w Peru. Potomek inkaskiego przywódcy Tupaca Amaru urodził się w Tincie w prowincji Cuzco. Otrzymał jezuickie wychowanie w szkole w San Francisco de Borja. Studiował na uniwersytecie w Limie. Tutaj też kontynuował studia u Jezuitów, co znacząco wpłynęło na jego wiarę. Był bogatym plantatorem koki, przedsiębiorcą przewozowym, właścicielem kopalni kruszców i licznych stad bydła. Swoje interesy prowadził w Limie i Buenos Aires.

W 1770 roku wstąpił na drogę sądową, domagając się uwolnienia indiańskich przymusowych robotników w kopalniach. Ze względu na niepowodzenie działań pokojowych 4 listopada 1780 roku na czele 10.000 Indian wkroczył do Tinty, gdzie osądził i skazał na śmierć Antonia de Arriagę, tamtejszego hiszpańskiego urzędnika do spraw Indian, za notoryczne przekraczanie kompetencji, nieludzkie traktowanie mieszkańców regionu. I tak rozpoczął powstanie, w którym powstańcy nie zamordowali nikogo więcej. Nie próbowali mścić się na białych mieszkańcach miasta, a walki toczone były tylko z regularnym hiszpańskim wojskiem. Początkowo Tupac Amaru II odnosił zwycięstwa, jednak, pomimo rosnącej popularności i sukcesów powstania w wielu miejscowościach, nie potrafił on zjednoczyć swoich sił i ostatecznie uległ Hiszpanom.

W tym miejscu można by zapytać, co skłoniło człowieka bogatego, wykształconego i o ustalonej pozycji społecznej do podjęcia takich działań? Czyżby wychowanie jezuickie? A może tę pozycję osiągnął właśnie dzięki jezuitom i w pewnym momencie dostał propozycję nie do odrzucenia. A może po prostu chodziło o budowanie legendy powstań antyhiszpańskich, po to, by Indianie poparli w przyszłości kogoś, kto wystąpi przeciwko Hiszpanom, choć nie będzie Indianinem.

Tupac Amaru II stał się symbolem i wzorem dla licznych ugrupowań politycznych w Peru, reprezentujących rozmaite frakcje. Jego imię przyjął Ruch Rewolucyjny im. Tupaca Amaru w Peru, a także partyzantka miejska w Urugwaju – Tupamaros.

Decydujące znaczenie dla niepodległości Peru miało powodzenie antyhiszpańskich powstań w sąsiednich krajach pod przywództwem Argentyńczyka Jose de San Martina i Wenezuelczyka Simona Bolivara. Jose de San Martin zdobył Limę w 1821 roku i doprowadził do proklamacji niepodległości Peru. Pełnię niepodległości uzyskało Peru po zwycięstwie podkomendnego Simona Bolivara, gen. Antonio de Sucre, który w 1824 roku pokonał Hiszpanów w bitwie pod Ayacucho. W 1825 roku powstała Boliwia poprzez oderwanie się od Górnego Peru. W latach 1836-1839 Peru i Boliwia tworzyły Konfederację Peruwiańsko-Boliwijską. W 1845 roku prezydentem Peru został Ramon Castilla. Zniósł on niewolnictwo, wprowadził reformę finansów, rozbudował kolej i wprowadził powszechny system oświaty.

Wszystkie informacje zawarte w tym blogu pochodzą z Wikipedii. Jednak nie podaje ona, skąd się wzięły te wojska, które walczyły przeciw Hiszpanom, ale zamieszcza obrazy z epoki malowane przez południowoamerykańskich malarzy, którzy pewnie też, tak jak nasz Matejko, starali się wiernie oddawać realia bitew, wygląd wojsk, uzbrojenie itp. I co tam widać? Widać wojska doskonale wyposażone, mundury i czapki napoleońskie, flagi w kolorach niebieskim, białym i czerwonym, a więc barwy rewolucji francuskiej. Skąd one się wzięły, te wojska? Zapewne były częścią wojska hiszpańskiego, które pod wodzą swoich masońskich generałów przeszły na „słuszną” stronę.

Ilustracja
Bitwa pod Chacabuco, Pedro Subercaseaux (1880-1956), malarz chilijski. Muzeum Narodowe w Buenos Aires; źródło: Wikipedia.

Największe zasługi w zdobyciu niepodległości przez kraje Ameryki Południowej mieli chyba dwaj ludzie. Są to Jose de San Martin i Simon Bolivar. Jeden walczył o niepodległość południa kontynentu, drugi – północy. Ale był też jeszcze Francisco de Miranda, uważany za prekursora dążeń niepodległościowych.

Jose de San Martin (1778-1850) – generał argentyński i przywódca powstania południowych narodów Ameryki Południowej. Bohater narodowy Argentyny, Chile i Peru. Urodził się w urzędniczej rodzinie w hiszpańskim Wicekrólestwie La Platy. Edukację pobierał w Hiszpanii. Tam też rozpoczął karierę wojskową. Walczył z Portugalczykami w Afryce i Francuzami w Hiszpanii (powstanie przeciwko Napoleonowi). W 1812 roku rozpoczął walkę o niepodległość Argentyny (1816). Dowodził wojskami, które dokonały inwazji na Boliwię. W 1817 roku odniósł zwycięstwo w bitwie pod Chacabuco. Było to w czasie wojny o niepodległość Chile (1813-1826). W marcu 1818 roku jego oddziały wkroczyły do Santiago, w kwietniu wygrał bitwę pod Maipu (rzeka w okolicach Santiago). W lipcu 1821 roku zajął Limę. Po spotkaniu z Simonem Bolivarem 26 lipca 1822 zrezygnował z dowództwa na rzecz Bolivara oraz wycofał się z życia publicznego. W 1824 roku opuścił Amerykę Południową i udał się na emigrację do Francji. W 1880 roku jego szczątki zostały przewiezione do Buenos Aires.

Z tego zwięzłego życiorysu można wyczytać, że „nieznani przełożeni” zadecydowali, że dwóch to za dużo i jeden z nich musi się usunąć. Mówiąc wprost – murzyn zrobił swoje, murzyn musi odejść.

Ilustracja

Simon Bolivar (1783-1830) – urodził się w Caracas w Wenezueli. Dorastał w arystokratycznej rodzinie pochodzenia hiszpańskiego. W młodości udał się do Europy, gdzie poznał filozofię oświecenia, znalazł się pod wpływem filozofów takich jak Rousseau, Wolter, Monteskiusz i John Locke. W czasie pobytu w Rzymie w 1805 roku złożył ślubowanie na Wzgórzu Awentyńskim, w którym obiecał walczyć o wolność Wenezueli. Gdy w 1808 roku armia Napoleona zaatakowała Hiszpanię, dwa lata później, w 1810 roku, wybuchło powstanie republikańskie w Wenezueli. Bolivar powrócił do ojczyzny i przystąpił do niego. Źródło obrazu: Wikipedia.

W 1811 roku został oficerem wojsk powstańczych. Wojna domowa o niepodległość Wenezueli, prowadzona w latach 1811-1812, zakończyła się klęską republikanów, a przywódcy rebelii, w tym Francisco de Miranda, aresztowani. Bolivar został wydalony z kraju, ale wrócił po kilku miesiącach z zamiarem kontynuowania walki o niezależność hiszpańskiej Ameryki. Tym razem zastosował nową strategię, która sprowadzała się do objęcia ruchem wyzwoleńczym wszystkich prowincji Wicekrólestw Peru i Nowej Granady (Wenezuela, Kolumbia, Panama, Ekwador, Gujana i Trynidad Tobago, stolicą kraju była Bogota), prowadzenia szerokiej agitacji republikańskiej i przyciągnięcia wszystkich warstw społecznych, także niewolników, którym obiecywano wolność.

Ciekawe jest to: „Urodził się w Caracas, dorastał w arystokratycznej rodzinie pochodzenia hiszpańskiego.” Czyli że co? Że arystokratyczna rodzina pochodzenia hiszpańskiego zaadoptowała go? Wzięła na wychowanie? Dała mu swoje nazwisko? Czy to oznacza, że Bolivar był Żydem? Tereny Wenezueli oddał w 1529 roku, jako spłatę długów, Karol V Habsburg augsburskim bankierom rodziny Welser. A więc za długi Żydzi kupili sobie Wenezuelę. To teraz już chyba jasne, po co oni zadłużają cały świat, dają nowe kredyty, podczas gdy stare nie są spłacane. A walki o niepodległość w Ameryce Południowej zaczęły się od Wenezueli.

Prawie tak samo kupiono Brazylię: „Działania zbrojne mające na celu wyparcie stacjonujących w kraju sił portugalskich trwały do końca 1823 roku. Mediacji pomiędzy zwaśnionymi stronami podjęła się mająca rozległe interesy po obu stronach Atlantyku Wielka Brytania. Wobec takiego obrotu sprawy, postawiony pod ścianą rząd Portugalii zgodził się za kwotę dwóch milionów funtów zrezygnować ze swoich praw do kolonii i uznać jej niepodległość.” Za dwa miliony funtów kupili sobie Żydzi w XIX wieku Brazylię.

Swój szlak wyzwoleńczy rozpoczął Bolivar od portu Cartagena w północnej Kolumbii, w której toczyła się chaotyczna wojna domowa. Istniało wiele rozproszonych ośrodków walki z wojskami hiszpańskimi. Bolivar starał się o zespolenie sił republikańskich. Początkowo miał do dyspozycji tylko 70 ludzi, ale śmiałe działania zaczepne, zabiegi propagandowe i „napoleoński” stosunek do żołnierzy sprawiły, że jego oddziały szybko rozrastały się.

W sierpniu 1813 roku oddziały Bolivara zajęły Caracas i ponownie została proklamowana republika w Wenezueli. Powołano też republikański rząd. Jednak było to zwycięstwo krótkotrwałe, gdyż brakowało wszystkiego: broni, pieniędzy, żywności. Prawdopodobnie było to związanie z trzęsieniem ziemi z marca 1812 roku, które zniszczyło Caracas i inne miasta. Nie było też żadnej pomocy z zewnątrz, podczas gdy z Hiszpanii, po wyparciu Francuzów, napływały wielotysięczne oddziały regularnego wojska. Jesienią 1813 roku w republice Wenezueli wybuchła rebelia kierowana przez rojalistę Jose Bovesa, w wyniku której republika przestała praktycznie istnieć.

Bolivar uciekł do Kolumbii, a potem na brytyjską Jamajkę, gdy cała Kolumbia została opanowana przez nową hiszpańską armię ekspedycyjną króla Ferdynanda VII. Tam opublikował on we wrześniu 1815 roku program wyzwoleńczy dla całej Ameryki Południowej znany jako List z Jamajki.

List z Jamajki został napisany w odpowiedzi na pismo wystosowane przez Henry’ego Cullena. Był on jamajskim sklepikarzem angielskiego pochodzenia, który tłumaczył dlaczego upadła II Republika Wenezuelska (1811-1812). W liście tym Bolivar przedstawia koncepcję polityczną zakładającą powołanie federacji lub konfederacji krajów Ameryki Łacińskiej. Jako wspólny mianownik łączący przyszłe państwa wykazał on wspólny język, obyczaje, religię oraz pochodzenie. Z drugiej strony zwrócił uwagę na przeszkody, takie jak różnice klimatyczne, czy też wielkość obszaru. Dalsza część listu poświęcona jest na opis konieczności wspólnej walki z Hiszpanami oraz znalezienia odpowiedniego protektora wspierającego koncepcje reformatorskie.

W tym miejscu wypada się zastanowić nad tym, jaka jest różnica pomiędzy kolonią hiszpańską podzieloną na audiencje, a konfederacją „niezależnych” państw, których jeszcze nie było w trakcie pisania Listu z Jamajki, a które miały powstać właśnie z tych audiencji. Kolonia była zależna od Hiszpanii, a od kogo miałaby być zależna konfederacja czy federacja?

W grudniu 1815 roku Bolivar udał się na emigrację na Haiti. Tam udało mu się zorganizować dwa kilkusetosobowe oddziały i przerzucić je w marcu 1816 roku na wybrzeże Wenezueli. Ich działania przez wiele miesięcy były nieskuteczne z powodu kłótni i konfliktów pomiędzy dowódcami, nieuznającymi centralnego dowództwa i dyscypliny. Jednym z większych zwycięstw było zdobycie przez Bolivara w 1817 roku twierdzy Angostura nad rzeką Orinoko i przeciągnięcie na swoją stronę pasterzy-wojowników Llanos (trawiasta, sawannowa formacja roślinna) oraz ludności murzyńskiej po deklaracji zniesienia niewolnictwa.

Gdy na zdobytych terenach powstańcy po raz trzeci utworzyli Republikę Wenezueli, Bolivar został w 1817 roku jej Najwyższym Naczelnikiem, a od 1819 – prezydentem. Nie zrezygnował jednak ze swojego programu wyzwolenia całej Ameryki Południowej. Zgodnie z nim powstańcy na wyzwolonych terytoriach szykowali się do marszu na północne i zachodnie tereny Wicekrólestwa Nowej Granady. Rozpoczęli go w lutym 1819. Trwał on sześć lat i liczył ponad 4 tysiące kilometrów. Generał Simon Bolivar poprowadził swoje, wciąż rosnące w siłę, oddziały, wyzwalając spod panowania Hiszpanów kolejne kraje: Wenezuelę, Kolumbię, Ekwador i Peru.

Wcześniej w latach 1816-1818 niepodległość wywalczyły Argentyna, Paragwaj i Chile, do 1825 Urugwaj, w 1825 – Boliwia (część Peru), nazwana tak od nazwiska Bolivara. W 1822 powstała niepodległa Brazylia. Nowo powstałe państwa uznane zostały przez mocarstwa europejskie i Stany Zjednoczone. Ciekawe, że te same mocarstwa europejskie nie paliły się jakoś do przyznania niepodległości wielu narodom europejskim, które do niej dążyły. Musiały one jeszcze poczekać 100 lat. Jak widać w tej niepodległości, to wcale nie chodzi o prawdziwą niepodległość, tylko o coś zupełnie innego.

Stany Zjednoczone były szczególnie zainteresowane zmianami i rozwojem sytuacji w Ameryce Południowej, sprzyjając zresztą wyeliminowaniu wpływów hiszpańskich. Poprzez uchwalenie w 1823 roku tzw. doktryny Monroego zabraniały państwom europejskim interwencji i mieszania się do spraw kontynentu amerykańskiego.

Doktryna Monroego

Doktryna Monroego – doktryna w polityce amerykańskiej autorstwa sekretarza stanu Johna Quincy’ego Adamsa, którą 2 grudnia 1823 przedstawił w dorocznym orędziu do Kongresu prezydent James Monroe. Głosiła one, że kontynent amerykański nie może podlegać dalszej kolonizacji ani ekspansji politycznej ze strony Europy, w zamian zaś zapowiadała, że Stany Zjednoczone nie będą ingerowały w sprawy państw europejskich i ich kolonii. Doktryna ta stała się fundamentem amerykańskiej polityki izolacjonizmu (hasło Ameryka dla Amerykanów). Prezydent Monroe przedstawił w orędziu zasady amerykańskiej polityki zagranicznej:

  • Żaden z amerykańskich kontynentów nie może być obecnie ani w przyszłości obiektem kolonizacji.
  • Stany Zjednoczone sprzeciwiają się jakimkolwiek próbom restauracji europejskich, niedemokratycznych systemów monarchicznych w Ameryce.
  • Stany Zjednoczone nie będą ingerować w problemy kolonii europejskich (w tym Kanady).
  • Stany Zjednoczone odżegnują się od jakichkolwiek ingerencji w wewnętrzne sprawy państw europejskich.

Z czasem doktryna ta zaczęła być traktowana jako obowiązująca przez prawo międzynarodowe, co zostało potwierdzone w traktacie wersalskim w art. 21:Zobowiązania międzynarodowe takie, jak traktaty w sprawie rozjemstwa i porozumienia, dotyczące pewnego terytorium, jak doktryna Monroe’go, zapewniające utrzymanie pokoju, nie są uważane za niedające się pogodzić z postanowieniami niniejszej Umowy“.

W praktyce można tę doktrynę sprowadzić do tego: co nasze, to nasze, a co wasze, to wasze i nasze. Była to też korekta traktatu z Tordesillas. W 1823 roku jeszcze nie wszystkie państwa Ameryki Południowej wywalczyły „niepodległość”, a już zyskały nowego suwerena. Z deszczu pod rynnę – tak to chyba można w skrócie ująć.

Bolivar dążył do stworzenia federacji wszystkich państw pohiszpańskiej Ameryki Południowej. Udało mu się to tylko częściowo poprzez utworzenie w 1819 roku Federacji Wielkiej Kolumbii, grupującej Wenezuelę, Kolumbie, Ekwador i Panamę (współczesne flagi trzech pierwszych państw mają ten sam układ barw, pochodzący z flagi federacji zaprojektowanej przez samego Bolivara). Na kongres państw Ameryki Południowej w 1826 roku przybyli przedstawiciele jedynie czterech państw.

Flaga Wenezueli

Flaga Wenezueli składa się z trzech równych poziomych pasów, których następujące po sobie kolory symbolizują:

  • żółty: bogactwa tej ziemi
  • niebieski: morze u Wybrzeży Wenezueli, rzeki oraz niebo ponad nimi
  • czerwony: krew przelaną przez patriotów za niepodległość

Łuk złożony z siedmiu gwiazd w środku pasa niebieskiego symbolizuje siedem pierwszych prowincji, które podpisały Akt Niepodległości 5 czerwca 1811 roku. Ósma gwiazda została dodana 7 marca 2006 roku uchwałą parlamentu wenezuelskiego. Symbolizuje prowincję Guayana, w której skład wchodziły stany: Bolivar, Amazonas oraz terytorium Guayana Esequiba. Skąd inspiracja tymi gwiazdami? Wystarczy spojrzeć na Wielką Pieczęć Stanów Zjednoczonych i 13 gwiazd reprezentujących 13 pierwszych niepodległych stanów.

Od początku, gdy Bolivar został prezydentem tej federacji, piętrzyły się przed nim trudności związane z odbudową zniszczonych miast i zagospodarowaniem opustoszałych terenów rolniczych. Największym problemem nowo utworzonego państwa była panosząca się anarchia i samowola władz lokalnych. Po 1826 roku wybuchła wojna domowa, a w 1828 doszło do zamachu na życie „Oswobodziciela”. Trudności w sprawowaniu władzy nad olbrzymim państwem popychały go do rządów autokratycznych i dyktatorskich, jakie zaczął stosować od 1828 roku. Zraził sobie w ten sposób nawet przychylne mu dotąd kręgi społeczeństwa i najbardziej oddanych mu przyjaciół.

W styczniu 1830 roku dokonany został nieudany pucz i zamach na życie Bolivara. W ich następstwie przekazał on urząd prezydenta na rzecz generała Domingo Caycedo. Wielka Kolumbia podzieliła się z powrotem na Wenezuelę, Ekwador i Kolumbię (z Panamą). Rozpad dotychczasowego scentralizowanego państwa i sposób w jaki to się dokonało, były dla Bolivara szokiem psychicznym. Ciężko chory próbował jeszcze odbudować tę jedność, ale nikt go już nie słuchał. Okrzyknięty został wrogiem Wenezueli, oskarżono go o chęć zaprzedania ojczystego kraju cudzoziemcom. W atmosferze nagonki i wrogości złożył urząd prezydenta Wielkiej Kolumbii, nie przyjmując należnej mu emerytury. Simon Bolivar „El Libertador”, chory na gruźlicę płuc, zmarł w osamotnieniu w grudniu 1830 roku.

Francisco de Miranda (El Precursor) urodził się w 1750 roku w Caracas, a więc podobnie jak Bolivar, zmarł w 1816 roku w Kadyksie w Hiszpanii. Jak dla mnie to jego życiorys, to życiorys typowego masona, ale to jest moje prywatne odczucie. Pochodził z kreolskiej rodziny i był synem bogatego kupca z Wysp Kanaryjskich, który osiedlił się w Wenezueli.

W 1772 roku Miranda przybył do Hiszpanii, gdzie kupił stopień oficerski w armii hiszpańskiej i doszedł do stopnia pułkownika. Walczył w Północnej Afryce i na Karaibach przeciwko Brytyjczykom podczas wojny o niepodległość USA. W 1780 walczył na Kubie, ponownie przeciw Anglii. Oskarżono go tam o nadużycia finansowe. Udało mu się jednak w 1783 roku uciec do USA. Poznał tam przywódców amerykańskiej rewolucji Georga Washingtona, Thomasa Paine’a, Alexandra Hamiltona i Thomasa Jeffersona.

W USA Miranda stworzył pierwszy plan wyzwolenia Ameryki Południowej i Środkowej spod hiszpańskiego panowania. Ścigany przez agentów hiszpańskich uciekł do Anglii. W Londynie został on nieformalnym przywódcą południowoamerykańskiej, antyhiszpańskiej opozycji. W Anglii próbował zdobyć dla swego planu poparcie rządu Wielkiej Brytanii. Premier William Pitt Młodszy uznał te plany za pożyteczne dla polityki angielskiej i zapewnił mu pewne wsparcie i ochronę. Miranda miał dom w Londynie, ożenił się z Brytyjką i miał z nią dwoje dzieci. W 1785 roku uzyskał w Londynie od ambasadora Hiszpanii oczyszczenie z zarzutów i wystąpił ze służby w armii hiszpańskiej.

W latach 1785-1789 podróżował Miranda po Europie. Odwiedził m.in. Włochy, Niemcy, Francję, Holandię, Polskę, Prusy i Rosję. Stał się sensacją towarzyską. Został nawet faworytem Katarzyny II. Dotarł też do Grecji i Turcji.

Miranda był wszechstronnie wykształconym człowiekiem epoki oświecenia, podzielał jej popularne wówczas, uważane przez wielu za postępowe, idee. Podkreślał m.in. rolę edukacji dla przyszłości narodów, zwracał uwagę na organizację edukacji, więziennictwa i opieki zdrowotnej w różnych krajach. W czasie swoich podróży stał się zagorzałym zwolennikiem niepodległej Ameryki Południowej, zabiegał o wsparcie europejskich władców dla sprawy tego kontynentu. Jego przyjaciółmi stało się wówczas wielu ważnych polityków. W 1789 roku wrócił do Anglii, a od 1791 brał udział w rewolucji francuskiej.

Największym dziełem Mirandy była walka o niepodległość kolonii hiszpańskich w Ameryce. Jego plan zakładał wyzwolenie Ameryki Południowej spod panowania Hiszpanii i Portugalii i stworzenie na tym obszarze niezależnego cesarstwa, rozciągającego się od Missisipi aż do przylądka Horn. Ustrój cesarstwa był wzorowany na monarchii angielskiej: dziedzicznym cesarzem miał zostać przedstawiciel inkaskiej rodziny królewskiej, zwany „Inką”, współrządzący z dwuizbowym parlamentem. Państwo miało się nazywać „Kolumbią” na część Krzysztofa Kolumba.

Chcąc uzyskać pomoc dla swoich działań, przybył Miranda w 1805 roku do USA. Spotkał się tam z prezydentem Thomasem Jeffersonem i sekretarzem stanu Jamesem Madisonem. Nie uzyskał oficjalnej pomocy rządu amerykańskiego. Dostał jedynie zgodę na nabór ochotników. W lutym 1806 roku w sile 3 okrętów stoczył bitwę u wybrzeży Wenezueli, tracąc dwa okręty. Wyprawa zakończyła się fiaskiem. W sierpniu tego roku podjął kolejną próbę inwazji na Wenezuelę. Zdobył fort i miasto Coro, w którym po raz pierwszy zawisła trójkolorowa (żółto-niebiesko-czerwona) flaga Wenezueli, której twórcą był Miranda (w innym miejscu pisze Wikipedia, że Bolivar). Jednak po 10 dniach musiał się wycofać, bo brytyjska flota stacjonująca na Karaibach nie udzieliła mu pomocy. Przez następny rok pozostał na Karaibach, usiłując bezskutecznie zorganizować dalszą walkę.

W 1810 roku Miranda poznał w Londynie Simona Bolivara, który próbował pozyskać poparcie Wielkiej Brytanii dla rozpoczętej na nowo w tym roku walki o niepodległość Wenezueli. Bolivar namówił Mirandę do powrotu do kraju. Miranda został generałem armii rewolucyjnej. Był także członkiem Kongresu, który 5 lipca 1811 roku ogłosił akt niepodległości Wenezueli.

Hiszpanie podjęli kontratak, co było początkiem wojny o zachowanie niepodległości (1811-1812). W marcu 1812 roku miało miejsce katastrofalne trzęsienie ziemi, które zniszczyło m.in. Caracas, co niewątpliwie utrudniło działania rewolucjonistom. Do tego ruszyła jeszcze z zachodniego wybrzeża Wenezueli ofensywa rojalistów. Miranda, obawiając się całkowitej klęski, podpisał z Hiszpanami 25 lipca 1812 roku zawieszenie broni. Bolivar i inni rewolucjoniści uznali to za zdradę i uniemożliwili Mirandzie próbę ucieczki z Wenezueli. Wydali go hiszpańskiej armii. W ten sposób złamane zostały warunki zawieszenia broni. Miranda został przewieziony do Hiszpanii i uwięziony w forcie La Carraca w Kadyksie.

Ostatni okres życia Prekursora przedstawia obraz wenezuelskiego malarza Arturo Micheleny, Miranda en la Carraca (1896), ukazujący bohatera w celi więziennej w Kadyksie. Obraz ten stał się graficznym symbolem historii Wenezueli i utrwalił wizerunek Mirandy wśród pokoleń Wenezuelczyków.

Francisco de Miranda w więzieniu w Kadyksie. Źródło: Wikipedia.

Adiutant Simona Bolivara, Daniel Florencio O’Leary, powiedział po śmierci Mirandy: Miranda był człowiekiem osiemnastego wieku, którego geniusz polegał na rozwijaniu świadomości i wiary w siebie jego braci Amerykanów. Chociaż był dumny z tego, że jest żołnierzem, swoje największe bitwy stoczył używając pióra.

Napoleon Bonaparte powiedział o Mirandzie: “Don Kichot, który nie jest szaleńcem, lecz w którego sercu płonie święty ogień”. Natomiast Simon Bolivar nazwał de Mirandę “największym z Kolumbijczyków”. Mirandę określano także jako “najbardziej wykształconego Kreola swoich czasów”.

Wszyscy trzej pochodzili z bogatych, a nawet bardzo bogatych rodzin. Skąd więc u tego typu ludzi takie ciągotki do uszczęśliwiania ludzkości? Ich życiorysy skłaniają mnie do wniosku, że byli masonami. Swobodnie poruszali się po całym świecie, stykali się z najpotężniejszymi monarchami i prezydentami. Skąd mieli środki do życia? Jak się jeździ po świecie, to się nie pracuje. Ktoś ich finansował. Rewolucjonista – to był ich zawód. Wykonywali polecenia „nieznanych przełożonych”, a gdy ci „nieznani przełożeni” uznali, że swoje zadanie spełnili, to pozbywali się ich bez skrupułów. Życie jest brutalne – nie tylko na dole, ale i na górze.

W hiszpańskojęzycznej Ameryce Południowej cała rewolucja, czyli zmiana suwerena, dokonała się w ciągu 20-30 lat. Czy to długo, czy krótko? U nas Niemcy, na terenach Królestwa Polskiego, które zajęli w czasie I wojny światowej, zaczęli tworzyć polską administrację od 1916 roku. Na jej czele stała Rada Regencyjna, której członkowie musieli być zaakceptowani przez Niemców, a więc byli to ludzie im posłuszni. I tak w listopadzie 1918 roku, gdy compañero Piłsudski przyjechał z Magdeburga, to Rada Regencyjna posłusznie oddała mu władzę. Ale przecież Niemcy nie mogliby stworzyć nowej administracji w ciągu dwóch lat. Po prostu przejęli tę, która została po Rosjanach.

Nie inaczej było w hiszpańskiej Ameryce Południowej. Bo tak naprawdę, to te audiencje to były państwa. Miały własną administrację i sądy. Czegóż więcej trzeba, by było państwo? Brakowało tylko wojska. A w wojsku jest tak, że żołnierze wykonują rozkazy przełożonych. Jeśli przełożony jest masonem i będzie wykonywał rozkazy swoich „nieznanych przełożonych”, to przeciągnie podległe mu wojsko na swoją stronę. Reszta pozostanie wierna tym przełożonym, którzy będą bronić starego porządku. W Polsce przerabialiśmy ten schemat podczas zamachu majowego w 1926 roku. I już mamy to, co Żydzi kochają najbardziej – konflikt gojów z gojami.

W Ameryce Południowej było podobnie, tylko trwało to dłużej. Dlaczego? Może, żeby było bardziej wiarygodnie, autentycznie. Tam nie było takiej wojny, jak w Europie, po której można było zrobić, co się chciało. A chciało się, żeby były republiki. I republiki powstały.

Juan Lepiani (1864-1933), San Martin ogłaszający niepodległość Peru w Limie 28 lipca 1821 roku. Źródło: Wikipedia.

Co widać na tym obrazie? Widać wysokich urzędników, wysokich rangą wojskowych, wysokiego rangą duchownego. Wszyscy oni w wieku średnim lub więcej niż średnim, a więc ludzie, którzy służyli Hiszpanom przez większość swojego aktywnego życia zawodowego. I raptem ktoś im powiedział, że teraz mają nowego suwerena i oni podporządkowali się mu. Jak świat długi i szeroki, wszędzie jest tak samo.

Od nazwiska Bolivara pochodzą nazwy dwóch państw Ameryki Południowej. Boliwii i… Wenezueli, bo pewnie mało kto wie, że pełna nazwa Wenezueli to Boliwariańska Republika Wenezueli (Republica Bolivariana de Venezuela). W 2014 roku miało miejsce bardzo ważne dla Wenezueli zdarzenie. W Ekwadorze odnaleziono oryginalną, hiszpańską wersję Listu z Jamajki. Zawiera on paragraf, który nigdy nie został przetłumaczony na język angielski, co, jak stwierdził prezydent Maduro, było uchybieniem o wielkim znaczeniu ideologicznym. Szczegóły tu: https://venezuelanalysis.com/news/11002. Poniżej fragment tego listu z angielskiej wersji z 1833 roku.

„Dzisiejsi Amerykanie, żyjący w systemie hiszpańskim, nie zajmują w społeczeństwie lepszej pozycji niż chłopi pańszczyźniani, a w najlepszym razie nie mają wyższego statusu niż zwykli, bierni konsumenci. Jednak nawet ten status narzuca irytujące ograniczenia, takie jak zakaz uprawy europejskich roślin, gromadzenia produktów, na które ustanowiono królewskie monopole oraz zakaz zakładania fabryk, których sam Półwysep nie posiada. Do tego należy dodać wyłączne przywileje handlowe, nawet w przypadku artykułów pierwszej potrzeby, oraz bariery między prowincjami amerykańskimi, mające na celu uniemożliwienie wszelkiej wymiany handlowej, przemieszczania się i porozumiewania się. Krótko mówiąc, czy chcesz wiedzieć, co przyniesie nasza przyszłość? – po prostu uprawę pól indygo, zboża, kawy, trzciny cukrowej, kakao i bawełny; hodowlę bydła na szerokich równinach; polowanie na dziką zwierzynę w dżungli; kopanie w ziemi, by wydobywać jej bogactwa — ale nawet te ograniczenia nigdy nie zaspokajały chciwości Hiszpanii.

Nasza egzystencja była tak beznadziejna, że nie mogę znaleźć niczego porównywalnego w żadnym innym cywilizowanym społeczeństwie na przestrzeni dziejów. Czyż nie jest to oburzające i wbrew zdrowemu rozsądkowi, że ziemia tak wspaniale obdarzona, tak rozległa, bogata i ludna pozostaje niewykorzystana?

Jak już wyjaśniłem, zostaliśmy odcięci i niejako odsunięci od świata poprzez dyskryminacyjne działania rządu i administracji państwowej. Nigdy nie byliśmy wicekrólami ani namiestnikami, z wyjątkiem najrzadszych przypadków; rzadko arcybiskupami i biskupami; dyplomatami – nigdy; jako wojskowi – tylko podwładnymi; jako szlachta – bez przywilejów królewskich. Krótko mówiąc, nie byliśmy ani sędziami, ani finansistami i rzadko kupcami – wszystko w rażącej sprzeczności z deklaracjami naszych instytucji.

Trudniej, pisał Monteskiusz, uwolnić naród z niewoli niż zniewolić wolny naród. Prawdę tę potwierdzają kroniki wszech czasów, które ujawniają, że większość wolnych narodów została ujarzmiona, ale bardzo niewiele narodów zniewolonych odzyskało wolność. Wbrew historycznym przekazom, mieszkańcy Ameryki Południowej starali się stworzyć liberalne, a nawet doskonałe instytucje, zapewne z owego instynktu płynące dążenia do największego szczęścia, które, wspólne wszystkim ludziom, muszą nastąpić w społeczeństwach obywatelskich, opartych o zasady sprawiedliwości, wolności i równości. Ale czy jesteśmy w stanie utrzymać w odpowiedniej równowadze organy republiki? Czy można sobie wyobrazić, że nowo wyemancypowany naród może wznieść się na wyżyny wolności i, w przeciwieństwie do Ikara, ani jego skrzydła nie stopią się, ani nie spadną w otchłań? Taki cud byłby bezprecedensowy. Nie ma racjonalnych powodów, aby łudzić się taką nadzieją.

Bardziej niż ktokolwiek inny pragnę ujrzeć Amerykę ukształtowaną w największy naród na świecie, największy nie tyle ze względu na swój obszar i bogactwo, ile poprzez jej wolność i chwałę. Chociaż dążę do tego, by mój rząd był doskonały, nie jestem przekonany, że Nowy Świat może być w tej chwili zorganizowany jako wielka republika. Ponieważ jest to niemożliwe, nie śmiem tego pragnąć; jeszcze mniej pragnę, aby cała Ameryka była monarchią, ponieważ ten plan jest nie tylko niewykonalny, ale i niemożliwy do zrealizowania. Obecnie istniejące krzywdy nie mogłyby zostać naprawione, a nasza emancypacja byłaby bezowocna. Stany amerykańskie potrzebują opieki rządów ojcowskich, aby uleczyć rany, rany despotyzmu i wojny…

Z powyższego możemy wyciągnąć następujące wnioski: amerykańskie prowincje walczą o swoją wolność i ostatecznie odniosą sukces. Niektóre prowincje będą oczywiście tworzyć republiki federalne, a niektóre centralne; większe obszary nieuchronnie ustanowią monarchie, z których niektóre będą sobie radzić tak źle, że rozpadną się w obecnych lub przyszłych rewolucjach. Skonsolidowanie wielkiej monarchii nie będzie łatwym zadaniem, ale konsolidacja wielkiej republiki będzie całkowicie niemożliwa.

Kiedy sukces jest niepewny, gdy państwo jest słabe, a cel odległy, wszyscy się wahają; opinia jest podzielona, namiętności szaleją, a wróg je podsyca, aby dzięki nim odnieść łatwe zwycięstwo. Gdy tylko będziemy silni i pod przewodnictwem wolnego narodu, który udzieli nam ochrony, osiągniemy zgodę w kultywowaniu cnót i talentów, które prowadzą do chwały. Wtedy będziemy dostojnie podążać w kierunku wielkiego dobrobytu, który jest przeznaczeniem Ameryki Południowej.”

Napisałem, że Bolivar i Miranda byli masonami. I pewnie nimi byli, tylko czy do końca? Czy w pewnym momencie, pozostając wiernym ideom, które głosili, nie sprzeniewierzyli się swoim „nieznanym przełożonym”? Sposób, w jaki się ich pozbyto, może sugerować taki scenariusz. Bo przecież w całym tym zamieszaniu wcale nie chodziło o to, by Ameryka Poludniowa stała się kontynentem niepodległych państw, tylko o to, by Hiszpanię, jako suwerena, zastąpiły Stany Zjednoczone. Czy to przypadek, że zaledwie 30-40 lat po tym, jak Stany Zjednoczone stały się niezależnym państwem, w Ameryce Południowej, jak na komendę, wybuchają niepodległościowe powstania?

Historia Ameryki Południowej tego okresu pokazuje, że w polityce nic nie dzieje się przypadkiem. Tyko wielcy tego świata robią wszystko, by przekonać nas, że to wszystko to są spontaniczne działania, że te wszystkie powstania, rebelie, wojny itp., to jakaś siła wyższa. A ta siła wcale nie jest wyższa, to tylko bardzo prozaiczna i przyziemna siła… pieniądza.

Brazylia

Jeśli jakieś wydarzenie należało by uznać za najważniejsze w nowożytnych dziejach świata, to chyba jest nim rewolucja francuska i jej konsekwencje w postaci wojen napoleońskich. Napoleon sprzedał pół Ameryki Anglii, by pozyskanymi pieniędzmi sfinansować podbój Europy i całkowicie ją odmienić. Nie udało mu się pokonać Rosji, ale czy mu rzeczywiście o to chodziło? Ziarno rzucone na rosyjską glebę zaowocowało sto lat później w postaci rewolucji październikowej. Szerzej na ten temat pisałem w blogu „Przed rewolucją”.

Podejrzewam jednak, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że idee rewolucji francuskiej i skutki wojen napoleońskich dotarły do Ameryki Południowej. W efekcie początek XIX wieku, to powstawanie niepodległych państw na tym kontynencie. Historia hiszpańskojęzycznej Ameryki Południowej była bardziej burzliwa, obfitowała w wiele wojen, powstań i rewolucji. Na tym tle historia Brazylii jawi się prawie jako sielanka, ale jest ona dla nas ciekawa, szczególnie okres Cesarstwa Brazylii (1822-1889), które było monarchią parlamentarną. To, co się tam wtedy działo, mam na myśli system partyjny i zachowania parlamentarzystów, do złudzenia przypomina to, co działo się w Polsce po 1989 roku i co dzieje się do dziś. A to znaczy, że wszędzie i zawsze te same siły pociągają za sznurki. I dlatego temu okresowi historii Brazylii poświęciłem najwięcej miejsca, bo jest on, według mnie, kluczem do zrozumienia tego jak działa masoneria, ale też – do zrozumienia naszej rzeczywistości.

To, że Ameryka Południowa, a szerzej – Ameryka Łacińska, wygląda tak jak wygląda, jest wynikiem działania masonerii, która jest narzędziem do realizacji celów żydowskich. Gdy patrzy się na flagi narodowe Brazylii, Argentyny czy Urugwaju, to nie ma najmniejszych wątpliwości, kto był ich pomysłodawcą. Zdobycie przez kraje Ameryki Południowej niepodległości w praktyce było tylko zamianą jednego suwerena na drugiego. Miejsce Hiszpanii i Portugalii zajęły Stany Zjednoczone. I ta zależność jest dla tych krajów o wiele bardziej wyniszczająca, niż było to w przypadku bycia koloniami.

Henryk Rolicki w swojej książce Zmierzch Izraela z 1932 roku pisał: „W przekroju teraźniejszości żydostwo dla każdego stanowić musi zagadkę niezgłębioną, coś nienaturalnego, po prostu niesamowitego. W świetle historii rozjaśniają się mroki tajemnicy.” W okresie odkryć geograficznych Hiszpania i Portugalia były tymi krajami, którym żydostwo wiele zawdzięczało. Później, gdy Anglia rosła w siłę, dzięki jego pieniądzom, nie miało ono najmniejszych skrupułów, by wykorzystać ją do podważenia hiszpańskiej dominacji na morzach. Podobnie było w przypadku Portugalii, której potęga morska kończyła się w momencie rodzenia się nowej – holenderskiej. Nowe państwo, które chcieli wykorzystać Żydzi, czyli Stany Zjednoczone, musiało być potęgą i dostało w „prezencie ślubnym” całą Amerykę Łacińską. Obecnie nie wahają się oni, by poświęcić te Stany Zjednoczone na rzecz Chin. A zaczęło się to wszystko znacznie wcześniej, bo już w Imperium Rzymskim, a nawet jeszcze wcześniej. Bo jak to się stało, że mała Grecja oparła się potężnemu Imperium Perskiemu, a później uległa małej Macedonii i Aleksander Macedoński, zwany Wielkim, podbił potężną Persję?

Ameryka Południowa to, w moim przekonaniu, wielki masoński eksperyment, w którym głównym punktem programu było i jest mieszanie ras. Od samego początku podboju Brazylii Portugalczycy to praktykowali. Ciekawe, skąd się to u nich wzięło? Sami wpadli na ten pomysł, czy ktoś im coś zasugerował? Zupełnie inaczej wglądało to w Ameryce Północnej. Takie rzeczy zapewne nie dzieją się przypadkowo. A później można twierdzić, że Ameryka Łacińska jest taka, jaka jest, bo jest katolicka, a Ameryka Północna jest taka, jaka jest, bo jest protestancka. A może jest tak, jak jest, bo tak postanowili masoni, a raczej ich „nieznani przełożeni”.

Wszystkie poniższe informacje, oprócz tych, które wskazują na inne źródło, zaczerpnąłem z Wikipedii.

Początkowy okres historii Brazylii można podzielić na trzy części:

  • okres kolonialny trwający od 1500 do 1815 roku
  • Zjednoczone Królestwo Portugalii, Brazylii i Algarve 1815-1822
  • Cesarstwo Brazylii 1822-1889

Brazylia zajmuje połowę powierzchni Ameryki Południowej i graniczy prawie ze wszystkimi krajami oprócz Chile i Ekwadoru. Była ona kolonią portugalską, a pozostała część kontynentu była kolonią hiszpańską, która początkowo nazywała się wicekrólestwem Peru (Nowa Kastylia). W 1535 roku Pizarro założył Limę, a wicekrólestwo powstało w 1542 roku.

Kiedyś Stanisław Michalkiewicz, opisując relacje pomiędzy różnymi służbami, ujął to bardzo obrazowo: „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych”. Tak naprawdę, to do tego samego sprowadza się traktat z Tordesillas z 1494 roku, który podzielił Nowy Świat pomiędzy Hiszpanię i Portugalię. I tu należy szukać przyczyn takiego podziału Ameryki Południowej. Traktat obowiązywał do 1777 roku, jednak Portugalczycy złamali jego postanowienia jeszcze w XVII wieku i wtargnęli w głąb kontynentu.

Źródło: Wikipedia

Brazylię odkrył 22 kwietnia 1500 roku portugalski żeglarz Pedro Alvares Cabral, który nowo odkryty ląd nazwał Terra de Vera Cruz (Ziemia Prawdziwego Krzyża), przemianowany wkrótce na Santa Cruz (Święty Krzyż). Zgłosił on prawo korony do odkrytych terytoriów na mocy traktatu z Tordesillas. Traktat ten miał zapobiec konfliktowi pomiędzy Hiszpanią i Portugalią o tereny odkryte przez Kolumba w Ameryce i zapewniał Portugalczykom terytoria brazylijskie, jeszcze przed ich oficjalnym odkryciem, co rodzi przypuszczenia, że poznali oni linię brzegową Ameryki Południowej znacznie wcześniej niż to się powszechnie przyjmuje. W 1529 roku traktat z Tordesillas został uzupełniony układem z Saragossy, który rozstrzygał o podziale stref na wschodzie.

Pierwszymi białymi, którzy zostali przymusowo osiedleni, byli dwaj skazańcy pozostawieni przez Cabrala, by umacniać kontakty z tubylcami przez mieszanie ras, co było portugalską praktyką tamtych czasów. W 1501 roku przybyli pierwsi portugalscy osadnicy. Cześć z nich to biedota szukająca lepszego losu, ale prym wiodła szlachta, która otrzymywała w uznaniu zasług ziemie na terenie nowej kolonii, tzw. kapitanie. Wiele z tych olbrzymich posiadłości to obszary obecnych brazylijskich stanów. W 1554 roku kraj został podzielony na 15 dziedzicznych kapitanii, które zostały później jednostkami organizacyjnymi.

Kapitanie kolonialnej Brazylii, to jednostki podziału terytorialnego portugalskiej Ameryki, mające formę przyznawanego przez władców Portugalii dziedzicznego nadania. Taki sposób wczesnej kolonizacji (XVI wiek) pozwalał na przeniesienie obowiązku organizacji zwartego osadnictwa na dysponujące kapitałem osoby prywatne, czerpiące z tego tytułu określone dochody.

Obecna nazwa kraju pojawiła się w 1512 roku, gdy zaczęto czerpać coraz większe zyski z eksploatacji rdzenia drzewa Caesalpinia brasiliensis, które zawierało czerwony barwnik (brazyliana), wykorzystywany w tkactwie. Słowo brazyliana miało też inne znaczenie, miało, bo chyba nikt go dzisiaj nie używa. Oznaczało ono strzał na bramkę, po którym piłka odbijała się od poprzeczki i wpadała do bramki. Inną dochodową działalnością w XVI i XVII wieku były plantacje trzciny cukrowej. W związku z tym wzrastało zapotrzebowanie na niewolniczą siłę roboczą. Indianie nie nadawali się do ciężkiej pracy i masowo ginęli, więc rozpoczęto sprowadzanie czarnoskórych niewolników z Afryki.

W XVII wieku wraz z odkryciem w Brazylii złóż złota i diamentów pojawiły się zastępy zbrojnych awanturników, bandeirantes, którzy trudnili się też handlem indiańskimi niewolnikami. W XVIII wieku nastąpił ponowny rozwój rolnictwa związany z wprowadzeniem uprawy bawełny. Dobre warunki oraz łatwa dostępność taniej, niewolniczej siły roboczej spowodowały szybki wzrost produkcji. Pod wpływem zwycięskiej wojny o niepodległość w Ameryce Północnej, wybuchały nieudane powstania: 1789 w stanie Minas Gerais, 1794 w Rio de Janeiro, 1798 w stanie Bahia i 1801w Pernambuco.

Zmiana sytuacji nastąpiła dopiero za sprawą wojen napoleońskich toczonych w Europie na początku XIX wieku. Groźba inwazji zmusiła portugalskiego regenta i późniejszego króla Jana VI do opuszczenia Europy. Ucieczka do Brazylii (1807) sprawiła, że po raz pierwszy i ostatni w historii Zachodu władca rządził imperium z terytoriów zamorskich.

Za sprawą regenta i portugalskiego dworu Brazylia stała się świetnie prosperującym centrum rozległego imperium. Rio de Janeiro stało się jego stolicą. Król położył kres trwającemu trzy wieki monopolowi handlowemu Portugalii i zapoczątkował rozwój przemysłu. Założył pierwszą gazetę, bank, akademię wojskową i akademię marynarki wojennej, szkołę medyczną, teatr, bibliotekę, muzeum i obserwatorium astronomiczne. Gdy w końcu upadek Napoleona uwolnił Portugalię spod francuskiej okupacji, monarcha nie zamierzał wracać. Za sprawą ówczesnego ministra spraw zagranicznych, a późniejszego kanclerza Klemensa von Metternicha, 16 grudnia 1815 roku status Brazylii podniesiono do rangi równorzędnego królestwa, tworząc Zjednoczone Królestwo Portugalii, Brazylii i Algarve. W praktyce była to unia. W odpowiedzi w powojennej Portugalii doszło do liberalnej rewolty. Nowo wyłonione Kortezy uchwaliły projekt konstytucji, która jakkolwiek demokratyczna dla europejskiej Portugalii (osłabiająca pozycję monarchy) okazała się despotyczna w stosunku do byłych terytoriów zamorskich. Odrębny status Brazylii miał zostać zniesiony, kolonialne relacje przywrócone, a króla wezwano do powrotu. Jan VI pozbawiony możliwości manewru zgodził się na powrót do Lizbony (26 kwietnia 1821), pozostawiając jednak na miejscu swojego syna Pedro (Piotra) w roli regenta.

Ilustracja
Jose Bonifacio de Andrada; źródło: Wikipedia

Po uchwaleniu niekorzystnej dla dynastii i Brazylijczyków konstytucji Piotr, odebrawszy liczne wyrazy poparcia obiecał pozostać na miejscu i wspierać brazylijskie dążenia do niepodległości. Jednym ze wspierających był Jose Bonifacio de Andrada i przekonał go, aby ogłosił niepodległość Brazylii. On sam liczył na tron i w czerwcu 1822 roku zwołał brazylijskie zgromadzenie konstytucyjne, a 7 września, na wieść o anulowaniu wszystkich jego edyktów przez portugalskie Kortezy, wypowiedział słynne słowa „Independencia ou Morte!” (Niepodległość albo śmierć) i zerwał unię. Od tego czasu „okrzyk znad Ipirangi” (rzeka, nad którą przebywał wtedy regent) jest głównym hasłem brazylijskiego dnia niepodległości. 12 października ogłoszony przez zgromadzenie Cesarzem Brazylii. Został koronowany 1 grudnia 1822 roku.

Flaga Cesarstwa Brazylii 18 września 1822 – 15 listopada 1889; źródło: Wikipedia

Działania zbrojne mające na celu wyparcie stacjonujących w kraju sił portugalskich trwały do końca 1823 roku. Mediacji pomiędzy zwaśnionymi stronami podjęła się mająca rozległe interesy po obu stronach Atlantyku Wielka Brytania. Wobec takiego obrotu sprawy, postawiony pod ścianą rząd Portugalii zgodził się za kwotę dwóch milionów funtów zrezygnować ze swoich praw do kolonii i uznać jej niepodległość. W ten sposób groźba długotrwałego konfliktu została zażegnana, a ciągłość administracyjna w obu krajach zachowana.

W tym miejscu wypada mi wyjaśnić, że Wielka Brytania i Portugalia pozostawały w tym momencie w przyjaznych stosunkach od około 200 lat. Ostatnie wojny pomiędzy Anglią i Portugalią miały miejsce w Indiach w czasie, gdy pojawili się tam Anglicy, a Portugalczycy już tam byli. Jak to się skończyło, to opisuje Kazimierz Dziewanowski w swojej książce z 1996 roku Brzemię białego człowieka; Jak zbudowano Imperium Brytyjskie:

„Doszło więc do długotrwałych pertraktacji portugalsko-angielskich, w wyniku czego w roku 1635 angielski prezydent w Suracie, William Methwold, podpisał z wicekrólem Goa układ rozejmowy, który przekształcił się później w trwały pokój. W roku 1640 Portugalia odzyskała niezawisłość (od Hiszpanii, jak sądzę – przyp. W.L.) i odtąd datuje się długotrwała historia przyjaźni i sojuszu Portugalii z Anglią.

Po rewolucji cromwellowskiej na tron angielski wstąpił Karol II. Pogarszające się stosunki z Holandią doprowadziły w tym czasie do dalszego zacieśnienia sojuszu z Portugalią. Uwieńczeniem tego sojuszu stało się małżeństwo króla z portugalską księżniczką Katarzyną z Bragancy. Zawarto przy tym tajny układ, w którym Anglia gwarantowała obronę portugalskich posiadłości na Wschodzie przeciwko atakom holenderskim. Z kolei Portugalia, aby ułatwić Anglikom zadanie, przekazała im w posagu księżniczki wyspę w zatoce Bom, inaczej – Bom Bay, gdzie jak sądzono, można by założyć bazę dla królewskiej marynarki wojennej.”

Piotr I, w trakcie swego panowania, musiał rozwiązać wiele problemów. Powstanie secesjonistyczne w prowincji Cisplatina, które wybuchło na początku 1825 roku, a także późniejsza próba aneksji tej prowincji przez Zjednoczone Prowincje Rio de La Plata (późniejsza Argentyna), doprowadziły do wojny brazylijsko-argentyńskiej. W marcu 1826 roku Jan VI zmarł, a Piotr I odziedziczył koronę portugalską. Natychmiast abdykował, a koronę przekazał swojej córce Marii. Sytuacja pogorszyła się w 1828 roku, po utracie Cisplatiny, która stała się niezależną republiką Urugwaju. W tym samym czasie władzę w Portugalii przejął Michał, młodszy brat Piotra.

W 1826 roku po utworzeniu parlamentu Cesarstwa, Zgromadzenia Ogólnego, pojawiły się nowe problemy. Piotr I, wraz ze znaczną częścią posłów, opowiedział się za niezawisłymi sądami, wybieranymi przez obywateli, legislacją i rządem, który będzie prowadzony przez cesarza. Władca miałby szerokie uprawnienia wykonawcze i wiele prerogatyw. Oponenci chcieli mniejszej władzy monarchy i władzy legislacyjnej. Walka o to, czy rząd zostanie zdominowany przez parlament, czy przez cesarza, została przeniesiona do debat w latach 1826-1831 w sprawie ustanowienia struktury władzy. Nie dając sobie rady z problemami w Brazylii i Portugalii, 7 kwietnia 1831 roku cesarz Piotr I abdykował na rzecz swojego syna Piotra II i powrócił do Portugalii, aby pomóc córce odzyskać tron.

Anarchia

Po nagłym odejściu Piotra I głową państwa został pięcioletni chłopiec. Ponieważ mógł on objąć władzę dopiero po uzyskaniu pełnoletności, na jego miejsce wybrano regenta. Ale on nie miał wielu uprawnień i był podporządkowany Zgromadzeniu Ogólnemu.

Regent nie był w stanie rozwiązać sporów pomiędzy państwowymi a lokalnymi ugrupowaniami politycznymi. Wierząc, że zwiększenie autonomii prowincji i władz lokalnych załagodzi sytuację, w 1834 roku Zgromadzenie Ogólne przyjęło poprawkę do konstytucji, zwaną Acto Adicional (Ustawa dodatkowa). Zamiast zakończyć chaos, nowe uprawnienia spotęgowały rywalizację i konflikty. Partie lokalne rywalizowały ze sobą, aby przejąć władzę w prowincjach i miastach, gdyż każda partia, która zdominowałaby prowincję, mogłaby przejąć władzę nad systemem wyborczym i politycznym regionu. Te partie, które utraciły władzę, buntowały się i próbowały ją odzyskać, wszczynając bunty.

Politycy, którzy przejęli władzę w latach 30-tych XIX wieku poznali trudności i pułapki władzy. Według historyka R.J. Barmana, do 1840 roku „stracili wszelką wiarę w swoją zdolność do samodzielnego rządzenia państwem. Przyjęli Piotra II jako władcę, którego obecność była niezbędna dla przetrwania kraju”. Ci, którzy utworzyli Partię Konserwatywną w latach 40-tych XIX wieku uważali, że potrzebna jest postać neutralna – osoba, która mogłaby stać ponad podziałami politycznymi, aby rozwiązywać spory polityczne i zmniejszyć niezadowolenie obywateli. Chcieli cesarza, który byłby bardziej zależny od władzy ustawodawczej, niż konstytucyjny monarcha, którego chciał Piotr I, ale z większą władzą niż ta, którą chciała Partia Liberalna na początku regencji. Liberałowie chcieli zmniejszyć wiek pełnoletności, w którym cesarz mógłby objąć władzę, z 18-tego do 14-tego roku życia. Cesarz został uznany za zdolnego do samodzielnego rządzenia w lipcu 1840 roku, gdy skończył 14 lat.

Zjednoczenie

Aby osiągnąć swoje cele liberałowie połączyli się z grupą wysokich rangą urzędników pałacowych oraz wybitnymi politykami we „Frakcję Dworzan”. Dworzanie należeli do bliskich współpracowników monarchy i wywierali na niego wpływ, co umożliwiło tworzenie kolejnych gabinetów liberalno-dworskich. Ich dominacja była jednak krótkotrwała. Do 1846 roku Piotr II dojrzał psychicznie i fizycznie. Z powodzeniem ukrócił wpływy dworzan, usuwając ich ze swojego kręgu. Zdymisjonował również rząd liberałów, którzy okazali się bezskuteczni podczas sprawowania rządu i zwrócił się w 1848 roku do konserwatystów z prośbą o utworzenie rządu.

Zdolności cesarza oraz nowo utworzonego rządu konserwatystów zostały przetestowane w trakcie trzech kryzysów w latach 1848-1852. Dzięki uporaniu się z nimi Cesarstwo znacznie podniosło prestiż państwa na arenie międzynarodowej. Europejczycy przybywali do Brazylii i widzieli kraj wprowadzający w życie znane im liberalne ideały, takie jak wolność prasy i swobody obywatelskie. Reprezentatywna monarchia parlamentarna stała w sprzeczności z mieszanką dyktatury i niestabilności w innych państwach Ameryki Południowej w tym okresie.

Rozwój

Na początku lat 50. XIX wieku Brazylia osiągnęła wewnętrzną stabilność i dobrobyt ekonomiczny. Rozwijano infrastrukturę, budowano linie kolejowe, telegraficzne oraz tworzono sieć żeglugi rzecznej i morskiej spajającej całe terytorium Cesarstwa. Po pięciu latach rządów, rząd konserwatystów został odwołany i we wrześniu 1853 roku Honorio Hermeto Carneiro Leao, szef Partii Konserwatywnej, musiał utworzyć nowy gabinet. Cesarz Piotr II pragnął zrealizować ambitny plan zwany „Pojednanie”, który miał na celu wzmocnienie roli parlamentu w rozstrzyganiu sporów politycznych w kraju.

Leao zaprosi kilku liberałów do przyłączenia się do konserwatystów. Aby ich zachęcić, zaproponował im nawet urzędy ministrów. Nowy gabinet, choć odnosił duże sukcesy, od początku był nękany silną opozycją ze strony ultrakonserwatystów ze swojej partii, którzy nie zgadzali się na utworzenie rządu z liberałami. Wierzyli, że gabinet stał się machiną polityczną „zainfekowaną” przez liberałów, którzy nie podzielali poglądów partii i byli przede wszystkim zainteresowani zdobywaniem urzędów publicznych. Pomimo podejrzeń Leao wykazywał się elastycznością, która pomogła mu przezwyciężyć wszelkie przeszkody. Jednak we wrześniu 1856 roku, u szczytu swojej kariery, zmarł nieoczekiwanie, a jego gabinet przetrwał do 1857 roku.

Partia konserwatywna podzieliła się. Z jednej strony byli ultrakonserwatyści, a z drugiej umiarkowani konserwatyści popierający pojednanie. Ultrakonserwatystami kierował Joaquim Rodriguez Torres, Eusebio de Queiros i Paulino Soares de Sousa – byli ministrowie z gabinetu z lat 1848-1853. Ci starsi mężowie stanu przejęli kontrolę nad Partią Konserwatywną po śmierci Leao. Po roku 1857 żaden rząd nie przetrwał długo. Szybko upadały one z braku większości w Izbie Deputowanych.

Członkowie Partii Liberalnej, która zaczęła słabnąć od buntu Praieiry w 1849 roku, skorzystali z tego, co wydawało się zbliżać ich do konserwatystów, aby powrócić do polityki krajowej ze zdwojoną siłą. Pomogło im to zdobyć kilka miejsc w Izbie Deputowanych w wyborach w 1860 roku. Kiedy wielu umiarkowanych konserwatystów utworzyło wraz z liberałami nową partię polityczną, Ligę Progresywną, niemożliwe było utrzymanie władzy przez Partię Konserwatywną, która utraciła większość w parlamencie.

Wojna paragwajska

Okres spokoju dobiegł końca, gdy brytyjski konsul w Rio de Janeiro nieomal wywołał wojnę pomiędzy Brazylią a Wielką Brytanią. Wysłał ultimatum zawierające obraźliwe żądania, wynikające z dwóch małych incydentów z końca 1861 roku i początku 1862. Rząd brazylijski nie podporządkował się, a konsul wydał rozkaz brytyjskim statkom wojennym do przechwytywania statków handlowych jako rekompensaty. Brazylia przygotowała się na nadciągający konflikt, a obrona przybrzeżna otrzymała zgodę na strzelanie do każdego statku brytyjskiego, który próbowałby przejąć jednostki brazylijskie. W czerwcu 1863 roku rząd Brazylii zerwał wszelkie stosunki dyplomatyczne z Wielką Brytanią.

Jednocześnie w Urugwaju wybuchła kolejna wojna domowa, w której partie polityczne rozpoczęły walkę pomiędzy sobą. Konflikt ten doprowadził do mordów Brazylijczyków oraz grabieży ziem urugwajskich. Rząd Brazylii interweniował i w grudniu 1864 roku rozpoczął wojnę urugwajską. Gdy wojska brazylijskie wkroczyły do Urugwaju, paragwajski dyktator Francisco Solano Lopez zażądał ich wycofania. Po zignorowaniu tych żądań zarządził konfiskatę brazylijskiego statku kupieckiego w porcie Asuncion i wtrącił do więzienia brazylijskiego gubernatora stanu Mato Grosso, który był na jego pokładzie. Najechał prowincję Mato Grosso i zajął znajdujące się tam kopalnie diamentów. Zamierzał też pomóc urugwajskiemu prezydentowi Aguirre przeciwko rewolucyjnemu uzurpatorowi wspieranemu przez Brazylię.

To, co na początku wyglądało na krótką i łatwą interwencje wojskową, doprowadziło do prawdziwej wojny w południowo-wschodniej części Ameryki Południowej. Jednak wojna na dwa fronty, z Wielką Brytanią i Paragwajem, nie była możliwa, więc we wrześniu 1865 roku rząd brytyjski wysłał posła, który publicznie przeprosił za kryzys między imperiami. Inwazja Paragwaju w 1864 roku doprowadziła do znacznie dłuższego kryzysu niż się spodziewano, a wiara w możliwości rządu progresywnego do prowadzenia wojny zanikła. Od momentu powstania Liga Progresywna była też nękana przez wewnętrzne konflikty pomiędzy frakcjami utworzonymi przez byłych umiarkowanych konserwatystów i byłych liberałów.

Gabinet ustąpił, a w lipcu 1868 roku cesarz wybrał starszego wicehrabię Itaborai do utworzenia nowego rządu, co oznaczało powrót konserwatystów do władzy. To spowodowało, że dwie skłócone frakcje progresywne połączyły się, co doprowadziło do ponownego utworzenia Partii Liberalnej. Trzecia, mniejsza frakcja, ale bardzo radykalna, ogłosiła się republikanami, co było złym sygnałem dla monarchy. Niemniej jednak gabinet utworzony przez wicehrabię Itaborai był słabszy, niż ten, który zastąpił. Konflikt z Paragwajem zakończył się w marcu 1870 roku całkowitym zwycięstwem Brazylii i jej sojuszników. Ponad 50 tysięcy brazylijskich żołnierzy zginęło, a koszty wojny były jedenaście razy większe niż roczny budżet kraju. Jednak był on wystarczająco bogaty, by spłacić dług wojenny w zaledwie 10 lat. Konflikt był również bodźcem do wzrostu produkcji krajowej i rozwoju gospodarczego.

Wojna paragwajska (wojna trójprzymierza) – wojna stoczona w latach 1864-1870 pomiędzy Paragwajem a koalicją Brazylii, Argentyny i Urugwaju. Najbardziej krwawy konflikt w historii Ameryki Południowej. W rezultacie wojny 50% mieszkańców Paragwaju zostało pozbawionych życia, w tym 90% męskiej populacji. Głównym powodem ataku na Brazylię była chęć zapewnienia sobie korzystania z ujścia La Platy, czyli dostępu do morza, którego Paragwaj nie ma. Bezpośrednią przyczyną wojny było wkroczenie wojsk brazylijskich do Urugwaju, interweniujących w wojnie domowej w tym kraju po stronie powstańców z partii Colorado, podczas gdy Paragwaj popierał rząd pełniącego obowiązki prezydenta Aguirre z partii „Białych”. Powstańców popierała również Argentyna. Nowy rząd Urugwaju, Brazylia oraz Argentyna zawiązały trójprzymierze. Przymierze tych trzech państw poparła Wielka Brytania, wspierając je finansowo.

Ilustracja
Flaga urugwajskiej partii Colorado, powstałej w 1836 roku; źródło: Wikipedia

Apogeum

Dyplomatyczne zwycięstwo nad Imperium Brytyjskim i militarne nad Urugwajem w 1865 roku, a następnie zwycięstwo w wojnie z Paragwajem w 1870 roku oznaczało początek „złotego wieku” brazylijskiego imperium. Brazylia rozwijała się szybko, rozpoczęła modernizację infrastruktury i rosła imigracja. Cesarstwo było znane na arenie międzynarodowej jako państwo nowoczesne i postępowe, drugie w Ameryce po Stanach Zjednoczonych. Była to stabilna politycznie gospodarka o dużym potencjale inwestycyjnym.

W marcu 1871 roku cesarz Piotr II mianował konserwatystę Jose Paranhos, wicehrabię Rio Branco, na szefa rządu. Jego głównym zadaniem było uchwalenie prawa, które natychmiast pozwoli wyzwolić wszystkie dzieci urodzone przez niewolnice. W maju kontrowersyjna ustawa została wprowadzona do Izby Deputowanych i stała się obiektem ataków opozycji, która zyskała poparcie jednej trzeciej deputowanych i dążyła do zjednania sobie opinii publicznej przeciwko niej. We wrześniu prawo zwane „Rio Branco Law” zaczęło obowiązywać. Sukces premiera poważnie zaszkodził długookresowej stabilizacji politycznej Cesarstwa. Nowe prawo podzieliło konserwatystów: umiarkowani konserwatyści popierali je, natomiast ultrakonserwatyści byli przeciwko niemu.

Poparcie „Rio Branco Law” przez cesarza Piotra II doprowadziło do utraty lojalności ultrakonserwatystów wobec monarchy. Partia konserwatywna doświadczyła wcześniej poważnych podziałów, gdy monarcha dzięki polityce rozjemczej doprowadził do utworzenia Ligi Progresywnej. Ultrakonserwatyści z Joaquim Rodrigues Torres, Eusebio de Queiros oraz Paulino Soares de Sousa na czele sprzeciwiali się polityce pojednawczej. Uważali jednak, że cesarz jest niezbędny do funkcjonowania systemu politycznego kraju; monarcha był bezstronnym arbitrem w razie impasu politycznego. Młode pokolenie ultrakonserwatystów, które dochodziło do władzy, nie doświadczyło regencji i pierwszych lat panowania Piotra II, znali tylko okres dobrobytu, pokoju i stabilności. Dla nich – i dla klas rządzących w ogóle – obecność neutralnego monarchy, który mógłby rozstrzygać spory polityczne, nie była już ważna. Ponadto, gdy cesarz opowiedział się wyraźnie za nowym prawem dotyczącym dzieci niewolników, osłabił swoją pozycję jako neutralnego arbitra. Młodzi ambitni politycy nie widzieli powodu, aby podtrzymywać władzę cesarską.

Regres

W latach 80-tych XIX wieku Brazylia nadal rozwijała się. W społeczeństwie stopniowo dochodziło do zmiany poglądów na temat praw kobiet. Natomiast listy pisane przez Piotra II ukazują go jako człowieka zmęczonego światem, coraz bardziej wyobcowanego i pesymistycznie nastawionego do życia. Pozostawał skrupulatny w wykonywaniu swoich obowiązków jako cesarz, choć często zaprzestawał podejmowania jakichkolwiek działań, mających na celu zachowanie stabilności kraju. Jego rosnąca obojętność wobec losu kraju i bezczynność przy zagrożeniu monarchii jako systemu, doprowadziła do tego, że historycy obwiniali go za jej upadek. On sam uważał, że śmierć jego dwóch synów i brak męskiego dziedzica była znakiem, że cesarstwo powinno być zastąpione innym ustrojem.

Zmęczony cesarz, który już nie zajmował się tronem, spadkobierca, czyli najstarsza córka Piotra II Izabela, która nie chciała być cesarzową, coraz bardziej niezadowolona klasa rządząca, która odrzucała rolę cesarza w sprawach państwa – wszystkie te czynniki sprawiły, że zbliżał się kres cesarstwa. Inicjatywy proponujące obalenie władzy cesarskiej pojawiły się w armii. Idea republikanizmu nigdy nie przyjęła się w Brazylii. Poza wąskimi kręgami elit miała niewielkie poparcie w prowincjach. Rosnąca kombinacja idei republikańskich i pozytywistycznych w szeregach młodych oficerów i dowódców średniego szczebla zaczęła stanowić poważne zagrożenie dla monarchii. Oficerowie ci preferowali republikańską dyktaturę, którą uważali za lepszą od liberalnej monarchii demokratycznej. Począwszy od małych aktów niesubordynacji na początku lat 80-tych XIX wieku, niezadowolenie w armii rosło przez dekadę, gdy cesarz przestał się już interesować sprawami państwa, a politycy nie potrafili przywrócić władzy rządu nad wojskiem.

Upadek

W ostatnich latach Imperium Brazylijczycy cieszyli się znacznym prestiżem międzynarodowym, a także stali się wschodzącą potęgą na arenie międzynarodowej. Podczas gdy Piotr II leczył się w Europie, parlament uchwalił, a księżniczka cesarska Izabela I podpisała „złote prawo”, które całkowicie znosiło niewolnictwo w Brazylii. Przewidywania, które zapowiadały zapaść gospodarczą spowodowaną jego zniesieniem, nie sprawdziły się. Niemniej jednak podpisanie ustawy podważyło wiarę w neutralność monarchy, a to spowodowało poparcie republikanizmu przez ultrakonserwatystów, wspieranych przez bogatych i potężnych plantatorów kawy, którzy mieli ogromny wpływ na politykę, gospodarkę i społeczeństwo w kraju.

Aby zapobiec republikańskiemu sprzeciwowi, rząd wykorzystał łatwo dostępny dla cesarstwa kredyt, który miał napędzić dalszy rozwój gospodarki kraju. Rząd masowo udzielał właścicielom plantacji pożyczek z korzystnym oprocentowaniem, aby zjednać sobie ich przychylność. Pośrednio zaczął również rozwiązywać problem krnąbrnego wojska, reorganizując Gwardię Narodową.

Działania podjęte przez rząd zaalarmowały cywilów o poglądach republikańskich oraz wojskowych. Republikanie wiedzieli, że odcięłoby to wsparcie dla realizacji ich celów. Ośmieliło ich to do podjęcia dalszych działań. Reorganizacja Gwardii Narodowej, rozpoczęta w sierpniu 1889 roku, oraz stworzenie rywalizujących ze sobą sił, spowodowało, że dysydenci z korpusu oficerskiego rozważali desperackie kroki. Dla republikanów i wojskowych było to sygnałem: „teraz albo nigdy”. Chociaż większość Brazylijczyków nie pragnęła zmiany formy rządów, republikanie zaczęli naciskać na wojskowych, aby ci obalili monarchię.

Tymczasowa flaga Republiki Brazylii od 15 do 19 listopada 1889; źródło: Wikipedia

Początek zamachu stanu oraz proklamowanie republiki nastąpiło 15 listopada 1889 roku. Przywódcą rewolty został Manuel Deodoro da Fonseca. Nieliczne osoby, które były świadkami tych wydarzeń zdawały sobie sprawę, że to bunt. Przez cały zamach stanu cesarz Piotr II sprawiał wrażenie braku zainteresowania wydarzeniami w Brazylii. Odrzucał sugestie polityków oraz dowódców wojskowych, aby powstrzymać przewrót. Cesarz oraz jego rodzina zostali wygnani z kraju 17 listopada tego samego roku. Pomimo że nastąpiła reakcja monarchistów po upadku Cesarstwa, została ona całkowicie stłumiona i ani Piotr II, ani Izabela I nie poparli restauracji. Gdy zamach doszedł do skutku, establishment polityczny poparł wprowadzenie ustroju republikańskiego, głównie z tego powodu, że stan ten zaakceptował cesarz.

Flaga Brazylii od 1889 do dzisiaj; źródło: Wikipedia

Dalszy okres dziejów Brazylii dzieli się, według angielskiej Wikipedii, na następujące części:

  • Wczesna Republika 1889-1894
  • Pierwsza Republika Brazylijska 1889-1930 (stara republika)
  • Druga Republika Brazylijska 1930-1937
  • Trzecia Republika Brazylijska 1937-1946
  • Republika 1946 roku albo Republika Populistyczna 1946-1964 – Czwarta Republika
  • Rządy wojskowych 1964-1985 – Piąta Republika
  • Nowa Republika (Szósta Republika 1985 – do dziś)

Pierwszy okres to rządy Manuela Deodoro da Fonseca, jak się można domyślić, wojskowego. Od 1894 do 1930 roku to okres wpływów wielkich właścicieli ziemskich i plantatorów. A lata 1930 do 1946 roku to Era Vargasa. Prezydentem był Getulio Vargas.

Konstytucja Brazylii była wzorowana na amerykańskiej. Również system partyjny republiki czerpał z tych samych wzorców: partia konserwatywna i liberalna. Nawet flaga, obowiązująca przez cztery dni, nie pozostawiała złudzeń, skąd płyną do Brazylii instrukcje. Ustrój republikański wprowadzono w Brazylii, pomimo że większość mieszkańców wcale go nie chciała. W monarchii konstytucyjnej jest monarcha, są partie polityczne i jest parlament. Podobnie w republice: jest parlament, są partie polityczne i jest monarcha, który nazywa się prezydentem. Jedyna różnica, ale jakże istotna, polega na tym, że monarcha trwa niezmiennie i tron jest dziedziczony, a w republice prezydent jest wybierany na pewien okres i to samo dotyczy partii politycznych. Jakież tu pole do popisu, by trwać: koalicje partyjne, przechodzenie z partii do partii, zakładanie nowych partii, a wszystko to po to, by ciągle być u władzy, jak w monarchii. Tak więc dużo musiało się zmienić, by nic się nie zmieniło. Przeciętny poddany czy obywatel nigdy nie miał na nic wpływu.

Świętem Narodowym Brazylii jest dzień 7 września, bo 7 września 1822 roku padły te słynne słowa „Independencia ou Morte!”. W herbie Brazylii widnieją słowa: Federacyjna Republika Brazylii 15 listopada 1889 – powstanie republiki, a na jej fladze napis – Ordem e Progresso. Już chyba nic więcej nie trzeba dodawać.

Chiny

„Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!?” – Pytał ponad 100 lat temu Stanisław Wyspiański w pierwszej scenie “Wesela”, ustami Czepca, bawiącego na zabawie dziennikarza. To, że Wyspiański wybitnym poetą był – to wie każdy. Ale że był też prorokiem? Dzisiaj trudno pojawić się na jakimkolwiek “salonie”, by natychmiast nie spotkać się z bliźniaczym w zasadzie pytaniem – co najwyżej są “Chińczyki” zamiast oryginalnych “Chińcyków”. Ale wiadomo, o kogo chodzi. – Tak pisał w artykule wstępnym, w marcu 2010 roku, dziennikarz Forbes’a. Wyspiański nawiązywał do tzw. powstania bokserów z przełomu XIX i XX wieku i związanej z nim interwencji mocarstw europejskich, Japonii i USA.

No właśnie! Czy Wyspiański był prorokiem? Nie był. Powstanie to było skierowane przeciw panującej dynastii i dopiero po zajęciu przez powstańców dzielnicy misji dyplomatycznych nastąpiła interwencja Zachodu. A jeśli jeszcze dodamy, że ci „bokserzy” wywodzili się z tajnego stowarzyszenia, to to wszystko już tak prosto nie wygląda. Bo skoro tajne stowarzyszenie, to cel mógł być zupełnie inny niż oficjalny i daleko bardziej wybiegający w przyszłość.

Problem tak naprawdę sprowadza się do tego, czy obecne Chiny są mocarstwem działającym niezależnie i realizującym własną politykę i dbającym o własne interesy, czy są raczej narzędziem w ręku tych, którzy nazywają siebie narodem wybranym? Co do tego, że ten naród uzależnił od siebie Amerykę, to nikt już tego nie neguje. Może jeszcze nie do wszystkich dociera fakt, że Rosja też jest całkowicie od niego zależna. A skoro tak, to czy możliwe jest, że ten naród nie dostrzegł potencjału, przede wszystkim demograficznego, jaki tkwi w tym wielkim, zdyscyplinowanym i pracowitym narodzie, jakim są Chińczycy?

Chiny są, według mnie, przede wszystkim państwem komunistycznym i narzędziem mającym narzucić ten komunizm reszcie świata. Wykorzystują do tego swój potencjał demograficzny i ekonomiczny. Amerykański kapitał wiadomego pochodzenia zbudował potęgę Związku Radzieckiego, a później Chin. Czy Chiny, jak to się mówi, mogą urwać się z łańcucha? A czy te wszystkie potężne i zaawansowane technologicznie firmy chińskie są własnością Chińczyków, czy tylko oni tam pracują?

Niczego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jeśli próbujemy interpretować rzeczywistość w oderwaniu od przeszłości, czyli od historii. Żeby zrozumieć albo przynajmniej próbować zrozumieć, czym są obecne Chiny, to wypada jednak zacząć od początku. Wszystkie poniższe informacje pochodzą z Wikipedii. Nie będę jednak ukrywać, że historię Chin potraktowałem wybiórczo. Wiedziałem czego szukałem i znalazłem. To, czego szukałem, to tajne stowarzyszenia, maskujące się często jako związki religijne. Zupełnie tak jak w Europie. I tak samo jak w Europie, tak i tam, wywoływały one powstania ludowe, chłopskie.

Chińska tradycja historyczna dotycząca najwcześniejszego okresu dziejów kraju ukształtowała się za panowania wschodniej dynastii Zhou (770-265 p.n.e.) i została ostatecznie zredagowana w epoce Han (206 p.n.e. – 220 n.e). Zgodnie z tą tradycją Chiny od początku swych dziejów stanowiły jedność i były rządzone przez autokratycznych jedynowładców, najpierw w postaci Trzech Dostojnych i Pięciu Cesarzy (2850-2205 p.n.e.), następnie zaś panujących dzięki swojej cnocie królów-mędrców z dynastii Xia (2205-1766 p.n.e.) i dynastii Shang (1766-1122 p.n.e.). Nie ulega wątpliwości, że tradycja ta ma swoje źródło w ukształtowanym w drugiej połowie epoki Zhou ideale jedności Chin i ideologii imperialnej z epoki Han, a także konfucjańskiej koncepcji władzy jako mędrca rządzącego dzięki Mandatowi Niebios. – A w naszej kulturze mamy rządzącego z Bożej łaski. W sumie więc na to samo wychodzi.

Pierwsza dynastia Shang (1766-1122 p.n.e.) została obalona przez najeźdźców z zachodu, przez zachodnią dynastię Zhou. Ta zmiana wiązała się ze spektakularnym zjawiskiem astronomicznym, jakim była koniunkcja pięciu planet i istnieją solidne podstawy do przypuszczenia, że to właśnie wydarzenie stało się podstawą do wiary Zhou w Mandat Niebios, mający przysługiwać królowi Wen (1099-1050 p.n.e.), który przyjął swój tytuł.

Mandat Niebios to tradycyjna teoria filozoficzna w Chinach, według której władca musi mieć poparcie Niebios, by rządzić. Mandat zyskują władcy sprawiedliwi, postępujący moralnie i obyczajnie, którzy dbają o lud. Jeżeli na tronie zasiada despota, Niebiosa mogą wycofać swój mandat, co sygnalizują poprzez np. zaćmienia, pojawienie się komety, klęski głodu, powodzie, trzęsienia ziemi, wojny itd. W takiej sytuacji sprawiedliwe jest wszcząć bunt przeciw władzy. To jest też konfucjańska koncepcja władzy. Mandat mógł dotyczyć zarówno pojedynczego władcy, jak i całej dynastii. Nie miał ograniczeń czasowych, ani klasowych, gdyż zakładał ciągłość instytucji cesarstwa bez względu na zmianę rodziny panującej. Dwa razy w historii Chin zdarzyło się, że założycielami dynastii były osoby wywodzące się z ludu (Han i Ming). Do tej koncepcji musieli odwoływać się rządzący Chinami cudzoziemcy, Mongołowie z dynastii Yuan czy Mandżurowie z dynastii Qing.

Wschodnia dynastia Zhou (770-256 p.n.e.)

W tym czasie rozpoczęła się w Chinach epoka żelaza, co zaowocowało rozwojem rolnictwa, wyposażonego w nowe narzędzia, jak i techniki wojskowej. Rosła liczba ludności, postępowała urbanizacja, rozwijało się rzemiosło i handel, co prowadziło do wzrostu znaczenia nowej klasy mieszczan i kupców. Znaczenie dawnej arystokracji systematycznie spadało, co wiązało się także z faktem, iż wojska oparte na rydwanach zastąpiły masowe armie złożone z piechoty i kawalerii. Synowie podupadłych arystokratów szukali szczęścia na dworach rywalizujących ze sobą władców, proponując im swoje usługi jako doradcy i żołnierze. W tym intelektualnym klimacie ciągłych zmian, rywalizacji i konieczności innowacji, rozkwitły liczne szkoły filozoficzne, z którego to powodu w chińskiej tradycji ta epoka jest znana jako okres Stu Szkół.

Najsłynniejszym z działających wówczas mistrzów miał się okazać Konfucjusz (551-479 p.n.e.), uważany za twórcę konfucjanizmu, systemu filozoficzno-religijnego, który głosi, że zbudowanie idealnego społeczeństwa i osiągnięcie pokoju na świecie jest możliwe pod warunkiem przestrzegania obowiązków wynikających z hierarchii społecznej oraz zachowania tradycji, czystości, ładu i porządku. Konfucjanizm rozpowszechnił się w Chinach i Korei a także w Wietnamie i Japonii, stając się doktryną państwowo-religijną tych krajów, kształtującą ich politykę i obyczaje do czasów współczesnych. Duch konfucjanizmu jest w wielu krajach Dalekiego Wschodu wciąż żywy i głęboko zakorzeniony w świadomości wielu ludzi, spełniając podobną rolę kulturową jak wartości chrześcijańskie w krajach Zachodu.

Drugim tradycyjnym chińskim systemem filozoficznym i religijnym, obok konfucjanizmu, był taoizm. Przyjęto, że twórcą taoizmu był Laozi, żyjący w VI w. p.n.e. Był więc współczesny Konfucjuszowi. System ten powstał w II i III wieku n.e. Ideałem taoistów było proste życie zgodne z naturą. Próba zmiany naturalnego porządku, to źródło wszelkiego zła. Podstawowa zasada taoizmu mówiła, że należy pozwolić rzeczom istnieć zgodnie z naturą, a zdarzenia mają biec, jak mają, bez wszelkiej ingerencji i narzucania czegokolwiek. Taoizm, w przeciwieństwie do konfucjanizmu, był otwarty na zapożyczenia z innych wierzeń. W różnych okresach otwierał się na elementy konfucjanizmu, szamanizmu, buddyzmu, chrześcijaństwa i manicheizmu.

Dynastia Han (206 p.n.e. – 220 n.e.)

W 124 roku p.n.e. cesarz Wu utworzył Uniwersytet Cesarski, na którym miano uczyć konfucjańskiego pięcioksięgu. To tych dzieł dotyczył edykt o spaleniu ksiąg.

Palenie ksiąg i grzebanie uczonych, to okres w historii Chin pomiędzy 213 a 206 rokiem p.n.e., w którym prowadzono politykę niszczenia klasycznych ksiąg chińskich i prześladowania konfucjańskich uczonych. Politykę tę realizowano za pierwszego cesarza dynastii Qin (221-207 p.n.e.), który został do niej przekonany przez swego kanclerza Li Si. Li Si był reprezentantem legizmu i podjął próbę zlikwidowania konkurencyjnych szkół filozoficznych, nakazując zniszczenie ich tekstów kanonicznych. Wyjątkiem miały być jedynie teksty legistyczne, a także poświęcone kwestiom praktycznym, jak m.in. medycyna, rolnictwo, wróżbiarstwo. Legiści głosili pragmatyczną zasadę przestrzegania wszystkich jasno napisanych i ogłoszonych publicznie praw wydanych przez prawowitego władcę, niezależnie od ich moralnego znaczenia. W obliczu prawa wszyscy powinni być równi.

Od tej pory, tj. od 124 roku p.n.e., żyjący do niedawna na marginesie konfucjaniści zaczęli korzystać z cesarskiego patronatu i ich nauczanie zdominowało dziedzictwo pozostałych Stu Szkół. To wszystko miało jednak swoją cenę. Gdy w cesarstwie wykrystalizowała się ideologiczna ortodoksja, swoboda myślenia, charakterystyczna dla Stu Szkół, odeszła do przeszłości. W przeciwieństwie do cesarstwa Qin, Han nie sprawowało ideologicznej kontroli poprzez prześladowania inaczej myślących, chociaż okazjonalnie także i one się zdarzały, ale raczej poprzez hojne wspieranie cesarskich uczonych, w taki sposób, że myśliciele nie związani z dworem znajdowali się na politycznym i intelektualnym marginesie.

Pięcioksiąg konfucjański to zestaw pięciu ksiąg klasycznych w Chinach. Ich autorstwo tradycja przypisuje Konfucjuszowi, jednak z ustaleń sinologów wynika, że pierwsze trzy księgi powstały jeszcze przed Konfucjuszem. Pierwotnie istniała jeszcze szósta księga, która zaginęła pod koniec panowania dynastii Zhou. Księgi Pięcioksięgu konfucjańskiego wraz z Czteroksięgiem konfucjańskim odgrywają w Chinach rolę podobną do Biblii w społeczeństwach zachodnich. Stanowią podstawę etyki i filozofii. Oryginalne teksty Pięcioksięgu zostały spalone w III w. p.n.e. z rozkazu cesarza Shi Huangdi. Odtworzono je w okresie dynastii Han na podstawie przekazów ustnych i zachowanych fragmentów.

Czteroksiąg konfucjański to zbiór czterech najważniejszych ksiąg stanowiących wykładnię filozofii konfucjańskiej. Zostały one zebrane przez filozofa Zhu Xi (1130-1200) jako uzupełnienie Pięcioksięgu konfucjańskiego.

Pojawia się tu uderzające podobieństwo. Mamy Pięcioksiąg Mojżesza, czyli Torę. Jej uzupełnieniem, tłumaczeniem, interpretacją jest Talmud, który składa się z dwóch części: Miszny (wykład, powtórzenie) i Gemary (zakończenie, zamknięcie). Uporządkowanie tej drugiej połowy zakończono około 500 r. n.e. Nie wiem czy jest to zbieżność przypadkowa, czy – nie, ale jest. Pięcioksiąg Mojżesza – Pięcioksiąg konfucjański. Talmud – Czteroksiąg konfucjański.

Dynastia Sui (589-619)

Za panowania dynastii Sui buddyzm stał się religią państwową. Zbudowano wiele świątyń, wzniesiono dziesiątki tysięcy posągów. Szkoły i świątynie konfucjańskie zamykano. Podejmowano gigantyczne roboty publiczne, jak rozbudowa Wielkiego Muru i budowa Wielkiego Kanału. Ciągłe wojny, a także prowadzone na wielką skalę roboty publiczne, znacznie osłabiły cesarstwo. Wywołało to falę powstań, które doprowadziły do upadku tej dynastii.

Dynastia Tang (619-907)

Za panowania dynastii Tang nastąpiło zjednoczenie ziem chińskich, rozwój ekonomiczny i kulturalny. Stworzone wówczas wzorce zostały przejęte przez kraje ościenne (Korea i Japonia). Kontrolowano ziemie obecnego Afganistanu. Zwierzchność Chin uznały Czampa (środkowy i południowy Wietnam) i Kambodża. Szerokie kontakty z zagranicą oraz korzystna sytuacja polityczna i gospodarcza stworzyły dogodne warunki do rozwoju nauki i kultury; rozwinęła się astronomia, matematyka, kartografia. W VIII w. rozpowszechnił się druk ksylograficzny; słynne chińskie wynalazki: papier, porcelana i sztuka drukarska zaczęły przenikać do innych państw; do Chin dotarły zoroastryzm, manicheizm, islam i chrześcijaństwo nestoriańskie (doktryna, według której Jezus Chrystus był zwykłym człowiekiem).

Dynastia Yuan (1279-1368)

W latach 1351-1368 wybuchło ludowe powstanie Czerwonych Turbanów przeciwko tej mongolskiej dynastii. Bezpośrednią przyczyną jego wybuchu była działalność mesjanistycznej sekty religijnej Białego Lotosu. W latach 40-tych XIV wieku rząd mongolski skierował 150 tysięcy chłopów do naprawy uszkodzonych wałów nad rzeką Huang He. Wyznawcy Białego Lotosu rozpoczęli akcję agitacyjną wśród chłopów. Nazwa Czerwone Turbany powstała od charakterystycznych czerwonych nakryć głowy noszonych przez chłopów powstańczej armii.

Stowarzyszenie Białego Lotosu to nazwa chińskich stowarzyszeń o charakterze religijnym i religijno-politycznym. Pierwsze stowarzyszenie pod tą nazwą powstało w 402 roku, gdy Huiyuan (wczesny buddysta chiński) zgromadził grupę 123 (przypadkowa liczba?) wyznawców kultu przed posągiem buddy Amitabhny, gdzie ślubował odrodzić się w Zachodnim Raju buddy Amiabhy-Sukhawati. Była to pierwsza znana organizacja Czystej Krainy, tzw. Stowarzyszenia Białego Lotosu. Cele organizacji były wyłącznie religijne: wspólne kontynuowanie praktyk Szkoły Czystej Krainy oraz propagowanie kultu buddy Amitabhy. Amitabha – Nieskończone Światło, czyli także Amitajus – Nieskończone Życie.

W okresie panowania mongolskiej dynastii Yuan zostało ono oficjalnie uznane dwoma dekretami z 1281 i 1308 roku. Jednak w 1313 stowarzyszenie otrzymało zakaz propagowania swoich nauk. W 1322 roku jego działalność znów została zakazana. I w tym czasie nastąpiła zmiana. Zaczęło ono czcić także bóstwa niebuddyjskie. Było to już tajne stowarzyszenie. Pod względem religijnym jego członkowie już wtedy wyznawali synkretyczne połączenie buddyzmu i taoizmu, głosząc nadejście buddy Maitrei. Ze względu na to, że budda Maitreja ma ustanowić nowy ład, kult ten łączył się często z rewolucyjnymi ruchami, najczęściej chłopskimi. Sekty związane z tym kultem stawały na czele powstań i buntów. Tajne stowarzyszenia kultu Maitrei istniały jeszcze w XX wieku. Jego historia nadała impet mesjanistycznym ruchom w Chinach. Często przywódcy tych ruchów byli uważani za proroków lub nawet inkarnacje Maitrei.

Stowarzyszenie Białego Lotosu prowadziło silną agitację wśród chłopów, doprowadzając do wybuchu w 1351 roku antymongolskiego powstania Czerwonych Turbanów pod wodzą Hana Shantonga. Hasłem jego powstania był slogan „Kraj jest w wielkim pomieszaniu i Maitreja schodzi, aby się odrodzić”. Powstanie zostało stłumione przez Mongołów w 1363 roku. Otworzyło jednak drogę do zwycięstwa powstaniu chłopskiemu Zhu Yuanzhanga (byłego członka Czerwonych Turbanów), który założył dynastię Ming (1368-1644). Po objęciu tronu Zhu Yuanzhang zwrócił się przeciwko Stowarzyszeniu Białego Lotosu. Jego członkowie wywołali powstanie, które zostało stłumione, a przywódcy ugrupowania zostali straceni.

Stowarzyszenie Białego Lotosu uaktywniło się na nowo w XVIII wieku, działając przeciwko mandżurskiej dynastii Qing (1644-1911) i wszczynając dwa powstania w Shandongu w roku 1774 (powstanie Wang Luna) i na pograniczu Syczuanu, Shaanxi i Hubei w latach 1796-1805. Pomimo stłumienia powstania w 1804 roku nie udało się zniszczyć stowarzyszenia, które dało początek kilku niezależnym organizacjom, które także wywoływały powstania, m.in. Stowarzyszenie Ośmiu Trygramów, Stowarzyszenie Niebiańskiego Porządku, czy Pięść w Imię Sprawiedliwości (bokserzy).

Dynastia Ming (1368-1644)

Po wypędzeniu Mongołów władze w Chinach objęła dynastia Ming. W pierwszym okresie jej panowania, do połowy XV wieku, nastąpiła konsolidacja cesarstwa i towarzysząca jej ekspansja terytorialna. Następnie podupadło ono nieco. A po 1520 roku przeżyło tzw. drugi renesans, zwłaszcza w dziedzinie kultury. Do Chin przybyli drogą morską pierwsi Europejczycy. Portugalczycy w 1557 założyli enklawę kolonialną w Makau, Holendrzy w 1624 osiedlili się na Tajwanie, a w 1637 roku w Kantonie pojawili się Anglicy. Zintensyfikowali swą działalność misjonarze, zwłaszcza jezuici.

W tym okresie wystąpiły istotne zmiany w Mandżurii. W 1608 roku Nurhaczi zjednoczył plemiona mandżurskie. W 1617 Mandżurowie zajęli ziemie do linii Wielkiego Muru, a w 1620 roku podbili Koreę. W cesarstwie w 1628 roku wybuchło kolejne powstanie chłopskie pod wodzą Li Zichenga (chiński chłop). W 1644 powstańcy wkroczyli do Pekinu. Ostatni cesarz Mingów popełnił samobójstwo. Jeden z dowódców wojsk cesarskich, gen. Wu Sangui, na wiadomość o śmierci władcy wezwał na pomoc Mandżurów, którzy zajęli Pekin, zmuszając powstańców i ich przywódcę do ucieczki. Na tronie chińskim osadzili potomka Nurhaczego, a swoją dynastię nazwali Qing.

Dynastia mandżurska Qing (1644-1911)

Władzę w podbitych Chinach oparli Mandżurowie na bezwzględnej dominacji elementu mandżurskiego. Chińczycy zostali zmuszeni do noszenia warkoczy jako oznaki poddaństwa wobec Mandżurów. Zdobywcy zachowali swą wojskowo-plemienną strukturę społeczną (podział ludności na Osiem Chorągwi), przejęli jednak bez zmian chiński system administracyjny. Językiem urzędowym, oprócz chińskiego, stał się także mandżurski. Nowa dynastia doceniła korzyści płynące ze społecznej teorii konfucjanizmu. Imperium Qingów bywa określane mianem „cesarstwa konfucjańskiego”. Feudalizm biurokratyczny przeżył wówczas szczyt rozwoju, a nieodłącznym elementem życia społecznego stało się przekupstwo.

Jedną z charakterystycznych cech dynastii Qing był szybki wzrost ludności Chin, od ok. 300 mln w 1787 do ok. 430 mln przed 1850. Czynnik demograficzny zaczął odtąd odgrywać istotną rolę w dalszym rozwoju tego kraju. Szybki przyrost ludności stał się przyczyną chińskiej emigracji do państw Azji Południowo-Wschodniej.

Wpływy kolonialne w Chinach

W XVII wieku do Chin zaczęły przybywać liczne misje handlowe i polityczne z Rosji, Holandii, Wielkiej Brytanii, Portugalii i Francji. W 1757 roku, chcąc bronić się przed wpływami zagranicy i importem towarów, rząd mandżurski zamknął dla cudzoziemskich statków wszystkie porty oprócz Kantonu. Wielkie zapotrzebowanie na herbatę, jedwab i porcelanę zmusiło kraje europejskie, a przede wszystkim Wielką Brytanię, do poszukiwania sposobów zbilansowania ujemnego salda w handlu z Chinami. Do cesarstwa zaczęto przywozić opium. W krótkim czasie narkomania w społeczeństwie chińskim przybrała tak duże rozmiary, że urzędnicy zaczęli przypisywać jej nadmierny odpływ srebra za granicę. W 1839 roku w Kantonie dokonano zniszczenia zapasów opium należących do kupców brytyjskich.

W latach 1839-1841 miał miejsce zbrojny konflikt pomiędzy Chinami a Wielką Brytanią, zwany I wojną opiumową. Na skutek wojny, zwycięska Wielka Brytania na mocy traktatu nankińskiego, zawartego 29 sierpnia 1842 roku, zmusiła Chiny do otwarcia niektórych portów w Kantonie, Fuzhou, Xiamen, Ningbo i Szanghaju dla statków europejskich, odstąpienia Brytyjczykom Hongkongu oraz opłacenia wysokiej kontrybucji. Podobne traktaty podpisały Chiny w 1844 roku ze Stanami Zjednoczonymi i Francją. Ich skutkiem było powstanie eksterytorialnych dzielnic europejskich, tzw. koncesji, w większych portach i miastach.

Sytuacja po pierwszej wojnie opiumowej sprzyjała aktywizacji tajnych stowarzyszeń o charakterze antymandżurskim i antyfeudalnym, takich jak Stowarzyszenie Białego Lotosu, Związek Triady, Związek Starszych Braci. W 1850 roku doszło w południowo-wschodniej części kraju do wybuchu jednego z największych w dziejach Chin chłopskiego powstania tajpingów (1851-1864), w którym zginęło co najmniej 20 milionów ludzi. W tym samym czasie w północnej części miało miejsce powstanie Nian (1853-1868), niewiele mniej niszczycielskie i muzułmańskie powstanie w południowo-zachodnich (1855-1873) i północno-zachodnich (1862-1877) Chinach.

Przywódcą powstania tajpingów był charyzmatyczny mistyk Hong Xiuquan. Kierując się ideą powszechnej równości i braterstwa proklamował on w sierpniu 1851 roku utworzenie Niebiańskiego Królestwa Wielkiego Pokoju, od którego chińskiej nazwy pochodzi nazwa powstania. Sam siebie obwołał władcą. Ogłosił też nową religię, będącą mieszanką chrześcijaństwa i konfucjanizmu. Wprowadzała ona purytańskie zasady moralne, wspólną własność majątkową, równy podział ziemi, równość kobiet i mężczyzn, mandarynów i chłopów itp., surową dyscyplinę i wojskową organizację. Znakiem tajpingów była żółta przepaska na głowie i długie włosy bez warkoczyka. Tak pisze o nowej religii Wikipedia, ale tak naprawdę ta nowa religia, to stary, żydowski komunizm, propagowany przez nich od czasów antycznych. Główną przyczyną upadku powstania w 1864 roku była interwencja mocarstw zachodnich: Wielkiej Brytanii i Francji.

W latach 1856-1860 nastąpił dalszy etap agresji mocarstw europejskich przeciwko Chinom, tzw. II i III wojna opiumowa. W efekcie nastąpiły dalsze ustępstwa Chin. Po śmierci cesarza Tongzhi (z dynastii Qing) w 1861 roku, w wyniku przewrotu pałacowego, rządy przejęła cesarzowa-wdowa Cixi, która po uzyskaniu zbrojnego poparcia Wielkiej Brytanii i Francji stłumiła powstanie tajpingów. Nadal jednak wybuchały lokalne powstania antymandżurskie, inspirowane najczęściej przez tajne organizacje, związane z Białym Lotosem. Wojna japońsko-chińska (1894-1895) zapoczątkowała faktyczny podział Chin na strefy wpływów obcych mocarstw i praktycznie nieograniczoną penetrację obcego kapitału w cesarstwie Qingów.

Pod koniec XIX wieku zaczęły powstawać pierwsze chińskie przedsiębiorstwa kapitalistyczne. Ich rozwój nie był chroniony przez rząd qingowski przed zagraniczną konkurencją. W kołach młodej burżuazji, właścicieli ziemskich i inteligencji pojawiały się tendencje reformatorskie, przede wszystkim dotyczące systemu oświaty, organizacji armii, rozwoju przemysłu i rolnictwa. Przywódcą środowisk zwolenników reform był Kang Youwei, który zdobył zaufanie cesarza Guangxu (1875-1908) i pod jego auspicjami rozpoczął realizację reform. Po stu dniach (1898) cesarzowa Cixi położyła kres przemianom. Cesarz został internowany, część reformatorów ujęta i stracona.

Rewolucja chińska

Napięcia społeczne w cesarstwie Qingów narastały. Nadal działały różne tajne stowarzyszenia. W 1898 roku w północno-wschodnich Chinach wybuchło powstanie bokserów (1898-1901), zorganizowane przez stowarzyszenie Yihequan (Pięść w imię sprawiedliwości i pokoju). Tak potocznie określa się członków tajnego stowarzyszenia. „Pięść” była jedną z grup wywodzących się z antymandżurskiego Stowarzyszenia Białego Lotosu. Słowo „pięść” (i w dalszej kolejności „bokserzy”) pochodzi od sztuki walk ćwiczonych przez członków ruchu. Bokserzy praktykowali także rozmaite techniki szamańskie, wprowadzając się przed walką w mistyczny trans.

Dwa lata później, w 1900 roku, powstańcy wkroczyli do Pekinu i zablokowali dzielnicę misji dyplomatycznych. Interwencja (1900-1901) Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii, Rosji, Austro-Węgier i Włoch zakończyła się podpisaniem tzw. protokołu końcowego, w myśl którego Chiny miały w ciągu 39 lat spłacić kontrybucję 450 mln taeli. Ochronę ambasad w Pekinie miały sprawować obce wojska. Powstanie bokserów upadło.

W ostatnich latach XIX wieku Chiny nawiedził szereg klęsk żywiołowych, m.in. wystąpienie z brzegów Żółtej Rzeki i dwuletnia susza. Prorocy różnych buddyjskich i taoistycznych sekt winą za te wydarzenia obarczali cudzoziemców, którzy zakłócili istniejącą harmonię natury, budując koleje żelazne i otwierając kopalnie. Klęska żywiołowa spowodowała wzrost przestępczości na niespotykaną dotąd skalę. W obawie przed rabusiami napadającymi na wioski chłopi powierzali swoją ochronę tajnym stowarzyszeniom.

W 1905 roku walkę o wyzwolenie Chin podjęła Liga Związkowa (brzmi to podobnie jak Liga Polska, poprzedniczka Ligi Narodowej) założona w 1905 roku przez Sun Jat-sena. W 1907 roku sformułował on program Ligi w postaci 3 zasad:

  • nacjonalizmu (obalenie dynastii Qing)
  • demokracji (ustanowienie republiki)
  • dobrobytu ludu (zrównanie w prawach do ziemi)

W 1911 roku z inspiracji Ligi Związkowej wybuchło powstanie w Wuchangu, które zapoczątkowało rewolucję Xinhai. 29 grudnia 1911 roku w Nankinie zgromadzenie przedstawicieli zrewolucjonizowanych prowincji proklamowało Republikę Chińską i wybrało Sun Jat-sena na tymczasowego prezydenta. 12 lutego 1912 opublikowano edykt o detronizacji dynastii Qing.

Wuhan

Miasto Wuhan powstało przez połączenie trzech miast: Hankou, Hanyangu i Wuchangu. Na mocy zwartego miedzy Chinami, Francją i Imperium Brytyjskim traktatu tiencińskiego, kończącego II wojnę opiumową, otwarto Hankou dla handlu zagranicznego, co dało dodatkowy impuls do rozwoju gospodarczego trzech sąsiadujących ze sobą miast. W latach 1861-1896 przyznano w Hankou koncesje Brytyjczykom, Francuzom, Niemcom, Japończykom oraz Rosjanom, dzięki czemu powstało w tym mieście wiele zagranicznych przedsiębiorstw zajmujących się handlem i spedycją.

Hankou, Wuchang i Hanyang odegrały ważną rolę w XX-wiecznej historii Chin. W 1911 roku wybuchło powstanie w Wuchangu, które dało początek rewolucji Xinhai, w wyniku której doszło do obalenia dynastii Qing i proklamowania Republiki Chińskiej. Obszar dzisiejszego Wuhanu był główną areną walk pomiędzy siłami cesarskimi a rewolucjonistami, których nadrzędnym celem było zdobycie arsenału w Hanyangu. Obecne miasto Wuhan powstało w 1949 roku z połączenia trzech wspomnianych miast. W latach 50-tych XX wieku nastąpił szybki rozwój przemysłu, głównie ciężkiego i tekstylnego. W 1958 roku w mieście utworzono Wuhański Instytut Wirusologii, którego częścią jest otwarte w 2017 roku Narodowe Laboratorium Bezpieczeństwa Biologicznego, gdzie bada się niebezpieczne patogeny m.in. SARS i wirusa Ebola.

Sun Jat-sen

Sun Jat-sen urodził się w 1866 roku w rodzinie biednych chłopów. W 1879 został ściągnięty na Hawaje przez swojego starszego brata. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w college’u „lolani School”, w którym uczył się języka angielskiego, historii Wielkiej Brytanii, matematyki, przyrody i religii chrześcijańskiej. W 1884 lub 1885 roku w czasie studiów medycznych w Hongkongu został ochrzczony przez amerykańskiego misjonarza. Uczęszczał do kościoła Tsai, założonego w 1888 roku przez brytyjską organizację misyjną London Missionary Society. Sun widział w rewolucji zjawisko podobne do misji zbawienia w kościołach chrześcijańskich, a jego nawrócenie na chrześcijaństwo wpłynęło na jego rewolucyjne idee.

Republika Chińska (1911-1949)

Brak przygotowania działaczy demokratycznych do przejęcia władzy po upadku dynastii Qing zmusił ich do kompromisu. 21 grudnia 1911 roku Sun przyjechał do Szanghaju, a następnie w trakcie spotkania w Nankinie został wybrany tymczasowo na prezydenta. W lutym 1912 roku zrzekł się prezydentury na rzecz generała Yuan Shikaia, będącego cesarskim ministrem. W ten sposób doszło do podziału władzy pomiędzy rewolucjonistów a dawnych zwolenników cesarza. W marcu 1912 uchwalono w Nankinie tymczasową konstytucję republiki. W sierpniu Sun Jat-sen założył partię polityczną Kuomintang, w której skład weszła Liga Związkowa i inne liberalne ugrupowania. Wybory w 1912 okazały się dla Kuomintangu wielkim sukcesem. Partia zdobyła 296 z 596 mandatów w izbie niższej i 123 z 274 w wyższej. W listopadzie 1912 roku Yuan Shikai zdelegalizował Kuomintang, rozwiązał parlament i wprowadził dyktaturę. To doprowadziło do walki pomiędzy Sunem a Yuanem. W kraju doszło do drugiej rewolucji, w trakcie której Sun i wojska wierne Kuomintangowi próbowały obalić reżim Yuana.

W 1915 roku Yuan ogłosił przywrócenie w Chinach monarchii, a sam koronował się na cesarza. To wszystko z pomocą Japończyków, którzy wykorzystując dążenia Yuana do władzy, w styczniu 1915 roku wysunęli 21 żądań warunkujących udzielenie pomocy. Domagali się oni m.in. udziału Japonii w kierowaniu polityką, finansami i wojskiem. Yuan przyjął te warunki i w grudniu ogłosił się cesarzem i wkrótce zmarł w 1916 roku. Władzę w Pekinie przejął po nim rząd Duana Qirui.

Walki wewnętrzne zapoczątkowały w Chinach tzw. erę militarystów, w trakcie której rzeczywistą władzę w wielu rejonach przejęli lokalni watażkowie. W rezultacie tych walk południowe Chiny pozostawały pod silnymi wpływami Kuomintangu, natomiast na północy faktyczną władzą podzieliło się kilku generałów. W latach 1912-1927 w południowych Chinach działały trzy rządy: Tymczasowy Rząd Nankiński (1912), wojskowy rząd w Kantonie (1921-1925) i Rząd w Kantonie, a następnie w Wuhanie (1925-1927). Rządy w południowych Chinach działały w opozycji do rządu pekińskiego na północy. Tam Kuomintang został zdelegalizowany przez Yuana, a tymczasowym zamiennikiem partii była Chińska Partia Rewolucyjna.

W trakcie I wojny światowej nastąpiło osłabienie nacisku politycznego i gospodarczego ze strony Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Rosji, zajętych wojną w Europie. Wzmocniły się natomiast wpływy Japonii i Stanów Zjednoczonych. Odrzucenie na paryskiej konferencji pokojowej w 1919 roku żądań chińskich w sprawie unieważnienia przywilejów i praw obcych mocarstw na ich terytorium, a także zwrotu poniemieckiego terytorium koncesyjnego w Shandongu (Szantung – prowincja na wschodnim wybrzeżu) wywołało masowe demonstracje, zwane jako Ruch 4 maja. Ten ruch to był zalążek KPCh.

Kuomintang został restaurowany 10 października 1919 roku, gdy Sun utworzył nowe ugrupowanie legitymujące się tą nazwą. Sam mianował się generalissimusem nowych władz. Po bezskutecznych próbach uzyskania pomocy od mocarstw zachodnich, jak i od Japonii, zwrócił się do ZSRR. Radziecki dyplomata Adolf Joffe odwiedził go w Szanghaju w 1922 i 1923 roku. Umowa pomiędzy rządem Suna a ZSRR została spisana w Manifeście Sun-Joffe ze stycznia 1923 roku. W kraju zaczęły organizować się kółka marksistowskie, z których w 1921 roku powstała Komunistyczna Partia Chin. W październiku 1923 roku Michaił Borodin, przedstawiciel Kominternu, przyjechał do Szanghaju i zdobył zaufanie Sun Jat-sena. Na początku 1924 roku Sunowi udało się zreorganizować i scalić Kuomintang w hierarchiczną strukturę, wzorowaną na partii bolszewickiej. Na mocy jego polecenia delegaci Kuomintangu wybrali do jego komitetu wykonawczego trzech przedstawicieli komunistów i zgodzili się na powołanie akademii wojskowej, na czele której stanął Czang Kaj-szek.

W 1924 komuniści nawiązali współpracę z Kuomintangiem, przekształconym w partię narodowo-rewolucyjną. Ta współpraca doprowadziła m.in. do utworzenia Armii Narodowo-Rewolucyjnej, podległej rządowi w Kantonie. Odegrała ona znaczną rolę w wojnie domowej lat 1924-1927. W celu doprowadzenia do zwołania ogólnokrajowego Zgromadzenia Narodowego Sun Jat-sen w imieniu rządu w Kantonie udał się na rokowania z rządem pekińskim, lecz jego śmierć w 12 marca 1925 roku przerwała jego misję. Chiny ogarnęła fala strajków, przeciw którym rząd w Pekinie zastosował ostre represje, co z kolei wywołało wspólne wspólne wystąpienia robotników, studentów a także kupców. Demonstracje te, znane jako Ruch 30 maja, sprzyjały podjęciu akcji wojennej przeciwko generałom sprawującym władzę na północy Chin. – A protesty na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 roku nazywa się w Chinach kontynentalnych incydentem z 4 czerwca.

Wojna Kuomintangu z komunistami

Armia Narodowo-Rewolucyjna rozpoczęła 9 lipca 1926 działania znane jako „ekspedycja północna”. Była to wielka kampania militarna przeprowadzona przez siły Kuomintangu w latach 1926-1928. Jej efektem było pokonanie rządzących na północy Chin militarystów i zjednoczenie kraju. Dowodzący tą armią Czang Kaj-szek, następca Sun Jat-sena, 12 kwietnia 1927 roku zerwał współpracę z komunistami, dokonał masakry ich zwolenników i utworzył nowy rząd w Nankinie. 1 sierpnia 1927 w Nanchangu wybuchło powstanie kierowane przez KPCh pod wodzą m.in. Zhou Enlaia. Tego samego roku w prowincji Hunan i częściowo w prowincjach Jiangxi i Guangdong wybuchło, pod przywództwem Mao Zedonga (za mojej młodości wymawiało się Mao Ce-tung), „powstanie jesiennych zbiorów” – jaka piękna nazwa! Oba te powstania uważa się za początek II rewolucyjnej wojny domowej (1927-1937). Powstanie w Nanchangu uznaje się za początek formowania Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. W następstwie tych powstań w środkowych i południowych prowincjach prowincjach Chin powstały liczne tereny pod wyłączną kontrolą KPCH. Stały się one bazami rewolucyjnymi. Wojska kuomintangowskie na rozkaz Czang Kaj-szeka próbowały je zlikwidować podczas tzw. kampanii okrążających w latach 1930-1934. Cztery pierwsze zostały odparte, ale w czasie piątej przewaga wojsk Kuomintangu była tak znaczna, że komuniści zdecydowali opuścić swoje bazy. W czasie Wielkiego Marszu przedarli się oni do prowincji Shaanxi (na północy), gdzie utworzyli nową bazę w okolicy miasta Yan’an.

Mandżuria

18 września 1931 roku japońska Armia Kwantuńska wysadziła w powietrze odcinek należącej do Japonii Kolei Południowomandżurskiej i oskarżyła o sabotaż Chiny. W ten sposób rozpoczęły się działania zbrojne w Mandżurii. 9 marca 1932 roku Japończycy proklamowali utworzenie marionetkowego Państwa Mandżurskiego (Madżuko). Po opanowaniu Mandżurii uderzyli 7 lipca 1937 roku na Chiny właściwe. I tak rozpoczęła się wojna chińsko-japońska (1937-1945). Jej wybuch doprowadził do porozumienia komunistów z Kuomintangiem i utworzenia wspólnego frontu antyjapońskiego. W latach 1937-1945 Japończycy opanowali znaczne obszary Chin z Pekinem, Szanghajem, Nankinem, Kantonem, Wuhanem. Wojska chińskie kontrolowały obszar środkowych i zachodnich Chin.

Wojna na Pacyfiku

Rozpoczęcie przez Japończyków 7 grudnia 1941 roku wojny przeciw Stanom Zjednoczonym na Pacyfiku odciągnęło część sił japońskich z terenu Chin. O klęsce Japonii przesądziło zrzucenie przez Amerykanów bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki w dniach 6 i 9 sierpnia 1945 roku oraz wojna wypowiedziana 9 sierpnia przez ZSRR Japonii. Armia Czerwona zajęła Mandżurię.

Po kapitulacji Japonii 2 września 1945 roku doszło wskutek mediacji amerykańskiego generała George’a Marshalla do porozumienia KPCh z Kuomintangiem w sprawie utworzenia rządu koalicyjnego w październiku 1945 roku. Jednak Czang Kaj-szek podjął działania zbrojne przeciwko siłom komunistycznym, co zapoczątkowało III rewolucyjną wojnę domową (1946-1949). Początkowo wojska Kuomintangu odnosiły sukcesy, ale w lipcu 1947 komuniści przeszli do zwycięskiej ofensywy. W zajętym Pekinie Mao Zedong proklamował 1 października 1949 roku utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej. Do końca 1949 roku Chiny zostały opanowane przez siły komunistyczne. Czang Kaj-szek i rząd Kuomintangu znaleźli schronienie na wyspie Formozie (Tajwan) i tam przetrwała Republika Chińska.

Rok 1972

To był rok przełomowy. Chiny nawiązały stosunki dyplomatyczne z USA. Antony Sutton w swojej książce Skull and bones; Tajemna elita Ameryki pisze:

»W 1971 roku Nixon mianował George’a „Poppy” (poppy – mak, opium; zapewne aluzja do tego, że rodzina Bushów była zamieszana w handel narkotykami – przyp. W.L.) Busha (wtajemniczony w roku 1948) ambasadorem Stanów Zjednoczonych przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, nie biorąc pod uwagę faktu, że Bush nie miał żadnego doświadczenia w dyplomacji. Jako główny delegat Stanów Zjednoczonych był odpowiedzialny za obronę będącej pierwotnym, wolnorynkowym członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych Republiki Chińskiej przed atakiem komunistycznych Chin. Mając do dyspozycji ogromną potęgę Stanów Zjednoczonych, Bush poniósł sromotną klęskę. Republika została usunięta z Organizacji Narodów Zjednoczonych, a jej miejsce zajęły komunistyczne Chiny. Niedługo po tej porażce Bush odszedł z Organizacji Narodów Zjednoczonych i objął funkcję przewodniczącego Krajowego Komitetu Partii Republikańskiej.

Nie jest to miejsce na opowiadanie całej historii amerykańskiego zaangażowania w Chinach. Zaczęło się ono od ingerencji Wall Street w rewolucję Sun Jat-sena w 1911 roku, który to epizod nie zapisał się jeszcze w świadomości opinii publicznej.

Podczas II wojny światowej Stany Zjednoczone pomogły chińskim komunistom w zdobyciu władzy. Autorytet w sprawach związanych z Chinami Chin-tung Liang napisał w swojej książce na temat generała Josepha W. Stilwella, w latach 1942-1944 będącego głównym przedstawicielem Stanów Zjednoczonych w Chinach, że: „Z punktu widzenia walki z komunizmem [Stilwell] bardzo źle przysłużył się Chinom”.

Stilwell był jednak jedynie wykonawcą rozkazów wydawanych w Waszyngtonie przez generała George’a C. Marshalla. Admirał Cooke oświadczył Kongresowi: „w 1946 roku generał Marshall użył taktyki przerwy w dostawie amunicji, by w niezauważalny sposób rozbroić chińskie oddziały”.

W przypadku generała Marshalla należy jednak pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych to władze cywilne mają ostatnie słowo w sprawach związanych z wojskowością, co prowadzi nas do ówczesnego sekretarza wojny Henry’ego L. Stimsona – zwierzchnika Marshalla i członka zakonu (od 1888 roku). Zadziwiającym zbiegiem okoliczności Stimson sprawował funkcję sekretarza wojny także w roku 1911, czyli w czasie rewolucji Sun Jat-sena.

Historia zdradzenia Chin i roli, jaką odegrał w tym Zakon ukaże się dopiero w kolejnym tomie. Tymczasem pragniemy jedynie zwrócić uwagę na decyzję o budowie komunistycznych Chin jako nowego ramienia dialektyki. Decyzja ta podjęta za rządów prezydenta Richarda Nixona, a w czyn wprowadził ją Henry Kissinger (Chase Manhattan Bank) i George „Poppy” Bush (Zakon).

W chwili, gdy książka ta zostanie oddana do druku (początek 1984 roku) Bechtel Coropration zakłada nową firmę, Bechtel China Inc., zajmującą się realizacją kontraktów inżynieryjnych i budowlanych dla chińskiego rządu. Nowym prezesem Bechtel China Inc. Został Sydney B. Ford, były kierownik do spraw marketingu Bechtel Civil & Minerals Inc. Obecnie Bechtel pracuje nad studiami dla China National Coal Development Corporation i China National Offshore Oil Coropration – obie są rzecz jasna chińskimi organizacjami komunistycznymi.

Wygląda na to, że Bechtel pełni obecnie podobną funkcję, jaka swego czasu przypadła mającej siedzibę w Detroit Albert Kahn Inc. – firmie, która w 1928 roku zajęła się wstępnymi studiami i planowaniem pierwszego radzieckiego planu pięcioletniego.

Około roku 2000 komunistyczne Chiny będą „supermocarstwem” zbudowanym dzięki amerykańskiej technologii i amerykańskim umiejętnościom. Celem Zakonu jest prawdopodobnie doprowadzenie do konfliktu pomiędzy tą potęgą a Związkiem Radzieckim.

Nie ulega wątpliwości, że Betchel wykona swoje zadanie. Dla firmy tej pracuje były dyrektor CIA, Richard Helms, a także sekretarz stanu George Schultz i sekretarz obrony Caspar Weinberg. Gdyby jakiś waszyngtoński planista zajmujący się bezpieczeństwem narodowym wychylił się na tyle, by zaprotestować, będzie miał do czynienia z potężna i wpływową grupą.«

Uwagi końcowe

Informacje podawane przez Wikipedię są prezentowane w sposób chaotyczny i niespójny. Czasem nawet jedne przeczą drugim. To jest szczególnie widoczne, gdy korzysta się z linków w tekście podstawowym. Stąd też i mój przekaz może być trudny i męczący w odbiorze. Na pocieszenie mogę tylko powiedzieć, że ja też się męczyłem, gdy próbowałem zrozumieć, o co w tym wszystkim chodziło, a może chodzi, bo przecież to nadal trwa. Niemniej jednak i w tym chaosie można wyłowić fakty, które skłaniają do refleksji. To, co mnie uderzyło, tak jakbym dostał obuchem w głowę, to to, gdy zobaczyłem flagę Kuomintangu. Jej masońskie konotacje nie pozostawiają złudzeń – nawet tam dotarli.

Ilustracja

Sam Kuomintang to partia, która pierwotnie reprezentowała tak zwany chiński socjalizm, a dopiero z czasem przeszła na pozycje prawicowe. Tak pisze Wikipedia i ma na myśli współczesny Kuomintang. Ale czy rzeczywiście tak jest? Ten chiński socjalizm, to jedna z trzech zasad ludowych Kuomintangu. Wikipedia nie pisze, która to zasada. A były trzy: nacjonalizm, demokracja i dobrobyt ludu. Pisze tylko, że została zdefiniowana przez Sun Jat-sena jako socjalistyczna. Polegała na podziale środków do życia na: transport, mieszkanie, jedzenie i odzież. Można to też rozumieć jako pomoc społeczną, gospodarkę przemysłową i równowagę w podziale gruntów. Skąd my to znamy? Nie będziesz miał nic, będziesz szczęśliwy.

Z powodu konfliktu w Kantonie z krajami zachodnimi na początku lat 20-tych XX wieku, nastąpiło zbliżenie ideologiczne i polityczne Chin i Związku Radzieckiego. Państwa kolonialne określiły działania rządu chińskiego jako „czerwoną rewolucję”.

Wielu działaczy powiązanych z Kuomintangiem zostało przeszkolonych na moskiewskim Uniwersytecie im. Sun Jat-sena. Ze względu na powiązania z rządem radzieckim, na Zachodzie Czang Kaj-szek określany był na ogół jako „czerwony”. W czasie radzieckich pochodów pierwszomajowych portrety Czanga „maszerowały” razem z portretami Marksa, Lenina i Stalina, a Czang był często postacią kronik filmowych. Doradcy radzieccy wspomagali budowę republikańskiej armii chińskiej, a wojsko chińskie było dozbrajane dzięki pomocy finansowej Sowietów. Nawet gdy Kuomintang zerwał z ZSRR w 1926 roku i rozpoczął zbrojne walki z komunistami, to kontynuował politykę antykapitalistyczną oraz promowanie myśli rewolucyjnej. Wbrew późniejszym opiniom komunistów, dotyczących prokapitalistycznych poglądów Czanga, Czang Kaj-szek potępiał kapitalizm i rządy kapitalistów, nawet w okresie zbrojnych walk z Komunistyczną Partią Chin.

Tak to opisuje Wikipedia. Skoro więc komuniści walczyli z komunistami, to, o co w tym wszystkim chodziło? Może o to, by bez względu na wynik, nasze było na wierzchu. A zatem, czy to Chińczyki trzymają się mocno, czy może Żydzi trzymają się mocno? Ale na to pytanie, to już każdy sam sobie musi odpowiedzieć.