Rozpad unii?

Wojna to „wspaniały” wynalazek. Nic tak nie zmienia rzeczywistości jak ona, nic tak nie usprawiedliwia wielu zmian, które nie byłyby możliwe, gdyby nie wojna. Świat po wojnie na Ukrainie będzie zupełnie inny, szczególnie w Europie środkowej i wschodniej, która tym różni się od Europy zachodniej, że granice państwowe w niej nigdy nie były stałe, co w praktyce oznaczało, że i państwa nie były trwałe. Powstawały i znikały, wchłaniane przez potężniejsze. Szczególnie dotyczyło to obszaru Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Europa zachodnia ma takie niezmienne granice od setek lat. Może więc nie przypadkiem miejsce konfliktu jest w Europie wschodniej. Może więc nie przypadkiem państwa Europy środkowej i wschodniej zostały przyjęte do unii europejskiej. Ten podział, prędzej czy później, musiał zaowocować rozłamem, a słabsze państwa musiały szukać sobie potężniejszego protektora. Tylko czy to wszystko, czego obecnie doświadczamy, dzieje się spontanicznie, czy może wyreżyserował to jakiś utalentowany reżyser? Oto jest pytanie!

Na portalu Zerohedge ukazał się 23 czerwca artykuł Ukraine War Blows Up EU’s Superpower Delusion – Wojna na Ukrainie dowodzi, że mocarstwowość Unii Europejskiej jest iluzją (https://www.zerohedge.com/geopolitical/ukraine-war-blows-eus-superpower-delusion).

»Przywódcy Francji, Niemiec i Włoch wspólnie odwiedzili Ukrainę, próbując przedstawić jednolity europejski front w sprawie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jednodniowa wizyta była bogata w formie, ale uboga w treść: jedność europejska pozostaje iluzją.

Kiedy rosyjski prezydent Władimir Putin rozpoczął inwazję na Ukrainę 24 lutego, Unia Europejska odpowiedziała następnego dnia pakietem bezprecedensowych sankcji gospodarczych mających na celu izolację Rosji.

UE, chwalona za okazanie „determinacji, jedności i szybkości” w odpowiedzi na działania Putina, stanęła w obliczu przemian, dzięki którym będzie odgrywać rolę „geostrategicznego aktora” na scenie globalnej. Jeden z obserwatorów stwierdził, że UE stała się „głównym geopolitycznym protagonistą” i że Europa „odkryła, że jest supermocarstwem”.

21 marca, niecały miesiąc po inwazji Rosji na Ukrainę, europejscy urzędnicy ogłosili ambitny plan osiągnięcia przez UE „strategicznej autonomii”, mający na celu zrównanie liczącego 27 państw bloku z Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Jego oczywistym celem było umożliwienie „suwerennej” UE działania niezależnie od Stanów Zjednoczonych i Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) w sprawach obrony i bezpieczeństwa. Ten plan jest teraz w rozsypce.

W miarę jak wojna się przeciągała, jedność europejska załamywała się, a wysiłki zmierzające do przekształcenia Unii Europejskiej w europejskie superpaństwo — Stany Zjednoczone Europy — okazały się być tym, czym są: złudzeniami wielkości.

Największe państwa członkowskie UE — Francja i Niemcy — starały się uspokoić Putina kosztem suwerenności Ukrainy. Prezydent Francji Emmanuel Macron, największy zwolennik europejskiej autonomii strategicznej, twierdzi, że Putin nie powinien być „upokarzany”, a nawet wezwał Ukrainę do ustępstw terytorialnych, aby pomóc rosyjskiemu dyktatorowi zachować twarz.

Tymczasem premier Niemiec Olaf Scholz z niejasnych powodów uparcie odmawia dostarczenia Ukrainie broni, której ona potrzebuje do obrony przed rosyjską agresją.

Niemiecko-francuska uległość rozwścieczyła większość członków UE i NATO z Europy Środkowej i Wschodniej. Słusznie obawiają się oni, że jeśli imperialne ambicje Putina nie zostaną na Ukrainie powstrzymane, to one będą następnym celem.

Rosyjski odwet i niejednomyślna reakcja UE spowodowały wyraźną zmianę w układzie sił bloku w kwestiach bezpieczeństwa. Francja i Niemcy od dawna przypisują sobie faktyczne przywództwo w UE — i oczekują, że inne państwa członkowskie dostosują się do nich. Niepowodzenie Paryża i Berlina w tym względzie w obliczu agresji Putina stworzyło próżnię przywódczą UE, którą wypełniły Polska, kraje bałtyckie i inne dawne kraje komunistyczne. Powrót do przedwojennego status quo wydaje się mało prawdopodobny.

Inwazja Putina na Ukrainę podkreśliła niezbędność Stanów Zjednoczonych i NATO dla europejskiej obrony i bezpieczeństwa. Francja i Niemcy, nie broniąc najbardziej podstawowych wartości zachodnich, podważyły swoją wiarygodność i zaufanie. Można oczekiwać, że inne państwa członkowskie UE będą zdecydowanie sprzeciwiać się wszelkim wysiłkom na rzecz rozwoju niezależnego europejskiego potencjału wojskowego, który podważa sojusz transatlantycki.

Poniżanie Putina

W szczególności Macron i Scholz wielokrotnie starali się przypodobać Putinowi. Obaj na przykład odbyli liczne indywidualne rozmowy telefoniczne z rosyjskim przywódcą – rozmowy, które inne państwa członkowskie UE skrytykowały jako kontrproduktywne, ponieważ takie rozmowy mogą przekonać Putina, że może zakończyć tę wojnę na własnych warunkach. Po jednym takim telefonie 13 maja Scholz wezwał do zawieszenia broni na Ukrainie, ale nie zażądał, aby Rosja natychmiast wycofała wszystkie swoje wojska z terytorium Ukrainy.

Według niemieckiej gazety Welt am Sonntag Niemcy, mimo wielokrotnych obietnic, nadal nie przekazały Ukrainie ani jednej sztuki ciężkiej broni. Niektórzy mówią, że Scholz gra na zwłokę. Niemiecki magazyn informacyjny Der Spiegel doniósł niedawno, że Scholz odmawia wypowiedzenia słów „Ukraina musi wygrać”, ponieważ uważa, że Ukraina nie może odnieść zwycięstwa.

Inni uważają, że niemiecki kanclerz czeka na zakończenie wojny, aby niemiecki przemysł mógł wznowić współpracę z Rosją. Zdaniem wszystkich ekspertów politycznych, rozterka Scholza, niezależnie od motywacji, poważnie nadszarpnęła wiarygodność Niemiec. Scholz wydaje się niezdolny lub niechętny do przyznania, po lekcjach brytyjskiego ułagodzenia Adolfa Hitlera w latach 30. XX wieku, że jeśli Putin wygra na Ukrainie, może skierować swój wzrok na Europę.

Tymczasem Macron uparcie trzymał się koncepcji przekształcenia UE w suwerenne superpaństwo. Podczas przemówienia w Parlamencie Europejskim 9 maja francuski prezydent wezwał do zbudowania „silniejszej i bardziej suwerennej Europy”, która może stać się „panem własnego losu”. Dodał, że wojna na Ukrainie „nie może odwracać naszej uwagi od tego programu”.

Macron, który udzielał Ukrainie wsparcia militarnego, ostrzegał też przed upokarzaniem Putina i wzywał do porozumienia z Rosją „w celu zbudowania nowej równowagi bezpieczeństwa” w Europie. Zostało to szeroko zinterpretowane jako wezwanie Ukrainy do ustępstw terytorialnych wobec Putina.

3 czerwca Macron powtórzył swoje ostrzeżenie o upokorzeniu Putina. W rozmowie z francuskimi mediami powiedział:

„Nie wolno nam upokarzać Rosji, tak aby po zakończeniu walk dojść do porozumienia kanałami dyplomatycznymi. Jestem przekonany, że rolą Francji jest bycie siłą pośredniczącą”.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba odpowiedział:

„Wezwania do uniknięcia upokorzenia Rosji mogą tylko upokorzyć Francję. Wszyscy lepiej skoncentrujmy się na tym, jak powstrzymać Rosję. To przyniesie pokój i ocali życie wielu ludziom”.

Prezydent Polski Andrzej Duda w rozmowie z niemiecką gazetą Bild powiedział, że rozmowy telefoniczne z Putinem przypominały rozmowy z Adolfem Hitlerem:

„Jestem zdumiony wszystkimi rozmowami, które w tej chwili prowadzą z Putinem Kanclerz Scholz i prezydent Emmanuel Macron. Te rozmowy są bezużyteczne. Co oni robią? Legitymują jedynie osobę odpowiedzialną za zbrodnie popełnione przez armię rosyjską na Ukrainie. Władimir Putin odpowiada za to. Podjął decyzję o wysłaniu tam wojsk. Dowódcy są mu podporządkowani. Czy ktoś tak rozmawiał z Adolfem Hitlerem podczas II wojny światowej? Czy ktoś powiedział, że Adolf Hitler musiał ratować twarz? Że powinniśmy postępować w taki sposób, aby nie upokarzało to Adolfa Hitlera?”

John Chipman, szef londyńskiego Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych, napisał na Twitterze:

Koniec francuskiej wyjątkowości. Kiedy już uznasz, że jesteś mediatorem między dobrem a złem, dni świetności się skończyły.

„Ratowanie twarzy” jest słabym celem dyplomatycznym; Putin sam może wziąć osobistą odpowiedzialność za swoją twarz.

Upokorzenie: łagodna kara za zbrodnie wojenne.

Interesy narodowe

Niektórzy obserwatorzy spekulują, że obsesja Macrona na punkcie upokorzenia Putina wynika z błędnego zrozumienia traktatu wersalskiego z czerwca 1919 r., który oficjalnie zakończył I wojnę światową. Przez długi czas utrzymywał się pogląd, że warunki narzucone Niemcom były upokarzające i podsycały nastroje nacjonalistyczne i w końcu doprowadziły do wyniesienia Adolfa Hitlera do władzy i II wojny światowej, ale współcześni uczeni zakwestionowali tę narrację: mówią, że Traktat Wersalski nie był wystarczająco surowy dla Niemiec.

Inni podejrzewają, że Macron i Scholz szukają rozwiązania w formie nowego Kongresu Wiedeńskiego w XIX-wiecznym stylu, w którym Francja, Niemcy i Rosja zgadzają się podzielić Europę na strefy wpływów. Takie porozumienie przypuszczalnie przekształciłoby Ukrainę w państwo wasalne Rosji.

Jeszcze inni uważają, że Francja i Niemcy są przede wszystkim zainteresowane ochroną interesów narodowych i interesów finansowych w Rosji.

Niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego Reinhard Bütikofer zauważył:

„Ponieważ twardogłowi z Moskwy kwestionują, czy Europa ‘przetrwa’ obecny kryzys, prezydent Macron mówi: Nie wolno nam upokarzać Rosji. Macron wydaje się nie zdawać sobie sprawy z tego, że obrona Ukrainy przed rosyjską agresją polega również na obronie wspólnego bezpieczeństwa Europy. Putin chce czegoś więcej niż tylko zdominowania Ukrainy. Macron uważa, że interesy Francji są rozbieżne z interesami Europy Wschodniej i Środkowej”.

Komentarz Bütikofera dotyka sedna sprawy: interesy narodowe wciąż mają znaczenie. Jednym z mitów założycielskich UE jest to, że suwerenność narodowa jest koncepcją przestarzałą i że interesy narodowe 27 państw członkowskich UE można podporządkować nowemu „interesowi europejskiemu”. Wojna na Ukrainie i różne reakcje na nią dowiodły, że interesy narodowe są ważne i nadal będą takimi.

Premier Łotwy Krišjānis Kariņš w rozmowie z Politico przekonywał, że jedynym sposobem na osiągnięcie trwałego pokoju i bezpieczeństwa w Europie jest pokonanie Rosji w wojnie na Ukrainie:

„Trudność polega na tym, że niektórzy z moich kolegów mają błędne przekonanie… pokój za wszelką cenę. Pokój za wszelką cenę to to, co robiliśmy przez 20 lat w relacjach z Putinem. Pokój za wszelką cenę oznacza zwycięstwo Putina. We własnym interesie Niemiec, Francji, Włoch i wszystkich innych, jeśli naprawdę chcemy bezpieczeństwa w Europie, Rosja musi przegrać, w końcu musi zdać sobie sprawę, że nie może działać w ten sposób. I wspólnie możemy tego dokonać.”

Transatlantyckie układy

Tymczasem transatlantyzm cieszy się coraz większą popularnością. Nowe badanie przeprowadzone przez Globsec, think tank z siedzibą w Bratysławie, wykazało szerokie poparcie (79%) w dziewięciu krajach Europy Środkowo-Wschodniej (Bułgaria, Czechy, Węgry, Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia i Słowacja) dla NATO jako gwaranta bezpieczeństwa.

Badanie wykazało również znaczny wzrost postrzegania przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej Stanów Zjednoczonych jako strategicznego partnera. Na przykład w Polsce takie postrzeganie wzrosło z 54 proc. w 2021 r. do 73 proc. w 2022 r. Z kolei postrzeganie Niemiec przez Polskę jako strategicznego partnera spadło z 48 proc. w 2021 r. do 27 proc. w 2022 r.

„Postrzeganie USA jako partnera strategicznego wzrosło o 10 punktów procentowych od 2021 r.” – czytamy w raporcie. „Waszyngton jest obecnie postrzegany jako kluczowy sojusznik w NATO przez 3/4 respondentów w regionie Europy Środkowo-Wschodniej”.

Niemiecki analityk Marcel Dirsus zauważył:

Bez amerykańskiego wsparcia już byłoby po Ukrainie. Kraje takie jak Niemcy i Francja jeszcze bardziej utrudniły europejską jedność, ponieważ nikt na wschód od Odry nie wierzy, że pomogą, gdy sprawy przybiorą niekorzystny obrót…

Co to za korzyść dla Polski czy Estonii, że Niemcy mają więcej czołgów, skoro ani one, ani Rosja nie wierzą, że Berlin byłby skłonny użyć ich do obrony Warszawy czy Tallina?

Bardzo wątpię, aby Europejczycy z Europy Środkowej, którzy już wcześniej byli sceptyczni co do europejskiej autonomii lub suwerenności, czy czegokolwiek innego, patrzyli na Macrona i Scholza i myśleli, że teraz nadszedł czas, aby bardziej polegać na Paryżu i Berlinie. Jeśli już, to wolą postawić na Amerykę.

Polski analityk Konrad Muzyka powiedział:

Ukraina pokazała, że Francja i Niemcy nie chcą zwiększać kosztów związanych z atakiem Rosji na Ukrainę. Paryż i Niemcy nie chcą tam wysyłać sprzętu, co więc sprawia, że ludzie myślą, że ich żołnierze zginą za Tallin, Wilno, Rygę czy Warszawę?

Amerykański ekspert ds. polityki zagranicznej Elliot Cohen podsumował:

Prezydent Macron nadal, przewrotnie, mówi o wyjściu z wojny, o wykorzystaniu europejskich gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Dlaczego, u licha, jakikolwiek Ukrainiec myśli, że Francja lub Niemcy mogą lub zechcą walczyć w ich imieniu? To próżność, a nie cechy męża stanu w działaniu.

Retoryka kontra konkrety

16 czerwca Macron, Scholz i włoski premier Mario Draghi, wraz z prezydentem Rumunii Klausem Iohannisem, przybyli do stolicy Ukrainy, Kijowa, po raz pierwszy od początku wojny. Wizyta miała najwyraźniej na celu udowodnić, że nie ma czegoś takiego jak europejski rozłam i niepełne poparcie dla Ukrainy.

Przywódcy zapewnili, że UE nie zmusi Ukrainy do poddania się lub oddania terytorium w celu zakończenia wojny. „Ukraina wybierze taki pokój, jakiego pragnie” – powiedział Draghi. „Żadne rozwiązanie dyplomatyczne nie może być oddzielone od woli Kijowa, od tego, co uważa za akceptowalne dla jego narodu. Tylko w ten sposób możemy zbudować sprawiedliwy i trwały pokój”.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski został również zaproszony do udziału w szczycie G7, który odbędzie się w Niemczech w dniach 26-28 czerwca oraz szczycie NATO w Madrycie w dniach 29-30 czerwca.

Trzej przywódcy wyrazili poparcie dla nadania Ukrainie statusu kandydata do członkostwa w UE, ale Macron podkreślił, że takiemu statusowi będzie towarzyszyć „mapa drogowa”, która zawierałaby „warunki”. Wcześniej Macron, Scholz i Draghi stwierdzili, że kandydowanie Ukrainy może potrwać kilkadziesiąt lat.

Niemiecki poseł Norbert Röttgen skrytykował wyjazd Scholza na Ukrainę jako polityczną demonstrację:

Kanclerz Scholz wzbudził duże oczekiwania związane z wyjazdem na Ukrainę. Nie spełnił ich mówiąc „tak” dla członkostwa w UE i zaproszeniem na szczyt G7. Ukraina potrzebuje teraz szybkiej pomocy, jesteśmy jej to winni. Członkostwo w UE to kwestia dziesięcioleci .

Analityk europejski David Herszenhorn, pisząc dla Politico, zauważył:

Pomimo zachęcającej retoryki trio przywódców – reprezentujących największe, najbogatsze i najpotężniejsze kraje UE – nie ogłosiło żadnej konkretnej nowej pomocy wojskowej lub finansowej dla Ukrainy, która mogłaby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Kijowa.

Z kolei prezydent USA Joe Biden poinformował w środę o dodatkowym miliardzie dolarów wsparcia dla Ukrainy….

Podczas gdy Ukraina usilnie dąży do zdobycia statusu kandydata, samo jego przyznanie nie wskazuje na to, kiedy lub nawet czy Ukraina kiedykolwiek formalnie zostanie członkiem…

Wielu urzędników i dyplomatów UE powiedziało, że trudno sobie wyobrazić, że Ukraina dokona znacznego postępu w kierunku faktycznego członkostwa, dopóki nie przestanie być w stanie wojny, a Macron powiedział, że cały proces może potrwać dekadę lub dłużej.

Korespondenci Guy Chazan, Roman Olearchyk i Amy Kazmin, pisząc dla Financial Times, stwierdzili:

Prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Olaf Scholz i premier Włoch Mario Draghi nie tylko ciepło wypowiadali się o Ukrainie – poparli również jej starania o przystąpienie do UE.

Ale kiedy euforia opadła, niektórzy Ukraińcy zaczęli zastanawiać się, czy wizyta trzech przywódców, do których dołączył również prezydent Rumunii Klaus Iohannis, oznaczała przerost formy nad treścią.

Andrij Melnyk, ambasador Ukrainy w Berlinie, podsumował tę ambiwalencję. Członkostwo Ukrainy w UE to daleka przyszłość, powiedział niemieckiej telewizji ZDF. „A teraz potrzebujemy przetrwania” – dodał. „I do tego potrzebujemy ciężkiej broni.”

Każdy, kto miał nadzieję, że wizyta ta skończy z tego typu retoryką, będzie rozczarowany. Jedyne nowe zobowiązanie wyszło od Macrona, który powiedział, że Francja dostarczy sześć dodatkowych haubic Cezar, oprócz 12, które już dała Ukrainie. …

Kwestia broni wciąż ciąży nad stosunkami między Ukrainą a jej sojusznikami. Prezydencki doradca Mychajło Podolak napisał na Twitterze na początku tego miesiąca, że Ukraina potrzebuje 1000 haubic, 300 wyrzutni rakiet, 500 czołgów, 2000 pojazdów opancerzonych i 1000 dronów, aby osiągnąć równowagę z Rosją i „zakończyć wojnę”. Sprzętu, który kraje zachodnie zobowiązały się do tej pory dostarczyć, jest zdecydowanie za mało.

Komentarz eksperta

Irlandzka analityczka Judy Dempsey w artykule German Ambiguity Is Deciding Ukraine’s Future – Niemiecka dwuznaczność decyduje o przyszłości Ukrainy opublikowanym przez brukselski think tank Carnegie Europe napisała, że zwlekanie Scholza związane z wysłaniem ciężkiej broni na Ukrainę zmniejsza szanse Kijowa na zachowanie suwerenności i że podważyło pozycję Niemiec w całej Europie:

Pozycja Scholza zdradza brak przywództwa, a wraz z nim brak przekonania i konsekwencji. Chodzi też o strach przed antagonizowaniem Kremla. Niemieckie elity polityczne, które wyrosły w czasie zimnej wojny, nie chcą rezygnować ze swojego szczególnego biznesu i politycznych powiązań z Moskwą, nadal niechętnie akceptują działania rosyjskie w Gruzji, Syrii, Białorusi, a teraz na Ukrainie.

Te działania dotyczą tego, że Rosja aspiruje do przekształcenia europejskiego porządku postzimnowojennego. Im dłużej Scholz będzie kontynuował swoją niejednoznaczną postawę wobec Ukrainy, tym większe prawdopodobieństwo, że Putin wykorzysta kanclerza Niemiec i prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by skłonić Ukrainę do kompromisu i ostatecznie zmienić europejską architekturę bezpieczeństwa.

W praktyce miałoby to katastrofalne konsekwencje dla relacji transatlantyckich, które Putin od dawna stara się osłabić. Podzieliło by to Europę. Polska i kraje bałtyckie są obecnie głęboko nieufne w stosunku do relacji Francji i Niemiec z Putinem. Uważają, że Paryż i Berlin nie traktują poważnie rosyjskiego programu imperialistycznego.

Poza Ukrainą dwuznaczna postawa Scholza szkodzi całej Europie. Putin nie zawaha się wykorzystać jej zarówno militarnie jak i politycznie.

Były szef MI6, John Sawers, w artykule Macron gra w ryzykowną grę na Ukrainie – opublikowanym przez Financial Times, ostrzegł, że naleganie francuskiego prezydenta, by nie upokarzać Putina, może doprowadzić do przedwczesnego zawieszenia broni, które utrwali rosyjskie zdobycze:

Zachód ma dwa cele w wojnie na Ukrainie: utrzymanie suwerenności Ukrainy i powstrzymanie Rosji przed podobnymi atakami na kraje europejskie w przyszłości.

Jednak walki w regionie Donbasu są wyniszczające i stąd tendencje do wspierania każdego posunięcia, które prowadziłoby do ich zakończenia. Nic dziwnego, że pojawiły się apele o jak najszybszą inicjatywę pokojową, podczas gdy prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że ważne jest to, by nie „upokarzać” Rosji z powodu jej inwazji – uwaga, która wywołała chłodną reakcję szefa sztabu ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Problem polega na tym, że zawieszenie broni w tym momencie utrwaliło by rosyjskie zdobycze wojskowe w terenie. Nie ma powodu, by sądzić, że Władimir Putin zgodziłby się na wycofanie…

Jeżeli kolejna ekipa europejskiej dyplomacji ustąpi Rosji po raz kolejny w kwestii militarnych zdobyczy na Ukrainie, wtedy Putin odzyska siłę polityczną w kraju i poczuje się upoważniony do rozpoczęcia nowych militarnych agresji w przyszłości. Ukraińcy chcą walczyć dalej i potrzebują naszego ciągłego wsparcia – zaawansowanej broni i coraz ostrzejszych sankcji wobec Rosji. To oznacza jeszcze kilka miesięcy wyniszczających walk. Ale przedwczesne zawieszenie broni pomoże Putinowi zakończyć ten konflikt zwycięsko. Żaden zachodni przywódca nie powinien być jego pomocnikiem.

Austriacki politolog Ralph Gert Schöllhammer w artykule Why Europe Hedges Its Support for Ukraine – Dlaczego Europa ogranicza swoje poparcie dla Ukrainy opublikowanym przez The Wall Street Journal twierdzi, że Paryż i Berlin obawiają się, że Ukraina w Unii może doprowadzić do konkurencyjnej osi Warszawa-Kijów:

Pomimo ponadnarodowych ambicji UE i jej najzagorzalszych zwolenników, w kalkulacjach politycznych państw członkowskich nadal dominują interesy narodowe. Dla Paryża i Berlina kryzys na Ukrainie to nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale również możliwość decydowania o przyszłym podziale władzy w UE.

Najbardziej prestiżowe stanowiska w UE zajmują politycy zachodnioeuropejscy, co odzwierciedla brak równowagi sił między Europą Wschodnią i Zachodnią, od pani von der Leyen (Niemcy) i prezes Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde (Francja) po wysoką przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell (Hiszpania) i przewodniczącego Rady Europejskiej Charles Michel (Belgia). Rządy Europy Wschodniej dały jasno do zrozumienia, że ten status quo jest dla nich coraz bardziej nie do zaakceptowania, a wojna na Ukrainie dała im dodatkową pewność, że to się zmieni.

UE jest zbudowana wokół Niemiec i Francji, a oba państwa zazdrośnie strzegą swojej pozycji jako ostatecznych decydentów w Europie. Politycy w obu krajach są świadomi, że Ukraina w Unii może prowadzić do konkurencyjnej osi Warszawa-Kijów, czego ani Francja ani Niemcy nie chcą. Ukraina jest politycznie i kulturowo bliżej Polski niż Niemcy, co oznacza, że siła Niemiec w UE może zostać znacznie zmniejszona i zastąpiona przez rosnące wpływy Europy Wschodniej.

Myśli te mogą wydawać się cyniczne w świetle heroicznej walki Ukrainy i jej mieszkańców, ale błędem byłoby sądzić, że polityka siły została zastąpiona powszechnie wyznawanymi ideałami.

Ekspert europejski Stefan Auer w eseju pt. Walka Ukrainy o wolność demaskuje suwerenną Europę jako iluzję – opublikowanym przez Financial Times, napisał, że Europejczycy z Europy Środkowej lepiej niż Francja czy Niemcy rozumieją związek między narodową niepodległością a bezpieczeństwem:

Wspólne oburzenie z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę początkowo wzmocniło europejską jedność. Ale wyzwania, które wywołała wojna, wydają się wzmacniać rozłam w Europie. Państwa Europy Środkowej i Wschodniej, z godnym uwagi wyjątkiem Węgier, zdecydowanie popierają walkę Ukrainy o integralność terytorialną, podczas gdy Niemcy, Francja i Włochy szukają sposobów na zaakceptowanie postawy Rosji.

Dla UE nawrót do suwerenności państwowej jest nieoczekiwany. Integracja europejska rzekomo sprawiła, że państwa narodowe stały się coraz bardziej przestarzałe. Dialog, a nie groźby przemocy, utrzymałby pokój…

Zamiast wrogów, Europejczycy myśleli, że mają partnerów, konkurentów lub w najgorszym wypadku rywali. Rosyjska inwazja na Ukrainę wymusiła nagłą ponowną rewizję tego poglądu…

Kiedyś truizmem było, że Francja potrzebowała UE do ukrycia swojej słabości, podczas gdy Niemcy potrzebowały jej do ukrycia swojej siły. W odniesieniu do Rosji można argumentować, że Niemcy wykorzystują względną słabość UE, aby usprawiedliwić własną bezczynność…

Ale jeśli chodzi o pomoc Ukrainie w samej wojnie, to stolice narodowe, a nie Bruksela, mają znaczenie. To, czego chce Moskwa, a wielu zachodnich zwolenników Putina wydaje się gotowych zaakceptować, to podział Europy na strefy wpływów. Idea Grossraum wyartykułowana przez prawnika koronnego nazistowskich Niemiec, Carla Schmitta: teoria wielkich przestrzeni gospodarczych kontrolowanych przez wielkie mocarstwa….

Niemiecki kanclerz Olaf Scholz powtarza takie argumenty, kiedy deklaruje, że „Rosja nie może wygrać tej wojny”, zamiast jednoznacznie opowiedzieć się za zwycięstwem Ukrainy. Jest to tak logiczne, jak błędne. Tam, gdzie nie ma wrogów, nie może być zwycięzców.

Natomiast przywódcy Europy Środkowej i Wschodniej nie boją się łączyć języka wartości z polityką siły. Francuska i niemiecka wizja pokoju implikuje ukraińskie ustępstwa terytorialne. Takie pomysły są nieroztropne i nie zapewnią bezpieczeństwa ani Europie, ani Ukrainie. Nie wolno dążyć do suwerennej Europy kosztem suwerenności Ukrainy….

W rzeczywistości, aby Europa mogła być wolna, Ukraina musi wygrać tę decydującą bitwę naszych czasów. Przegranym będzie nie tylko Rosja Putina. Klęska rosyjskiego imperializmu powinna w końcu położyć kres francusko-niemieckim złudzeniom, bez względu na to, czy ich celem jest suwerenna czy post-narodowa Europa.

Niemiecki analityk Ulrich Speck w eseju Wojna ukraińska i odrodzenie NATO opublikowanym przez szwajcarską gazetę Neue Zürcher Zeitung stwierdził, że działania Macrona i Scholza scementowały NATO, a nie UE, jako podstawę europejskiego bezpieczeństwa:

Trzy wydarzenia uczyniły NATO ponownie głównym rozgrywającym.

Po pierwsze: otwarty atak Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Tym razem nie tylko mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej, ale także mieszkańcy Europy Zachodniej i Ameryki Północnej byli zaszokowani naruszeniem wszelkich norm, na których opiera się europejski porządek pokojowy: otwarta, agresywna wojna i podbój z niezliczonymi okrucieństwami i zbrodniami wojennymi. Jest więc jasne, że Putin jest gotowy do realizacji swojego projektu nowego imperium rosyjskiego, nawet dużym kosztem. Jasne jest też, że jeśli odniesie sukces, prawdopodobnie nie zatrzyma się na Ukrainie.

Drugim powodem odrodzenia NATO jest to, że Stany Zjednoczone wypełniają swoją klasyczną rolę przywódczą w sojuszu zachodnim. Dla administracji Bidena odrodzenie sojuszy znajduje się w centrum polityki zagranicznej: ścisła współpraca z sojusznikami jest postrzegana jako decydująca przewaga nad Chinami i Rosją, co pozwala jej radzić sobie z autokratycznymi przeciwnikami z pozycji „siły”.

Trzecim powodem jest to, że przywódcy UE, Francja i Niemcy, bardzo zachowawczo zareagowali na atak Rosji na Ukrainę. Podczas gdy Stany Zjednoczone poczyniły zdecydowane postępy w dostawach broni i sankcjach, wspierane przez zdecydowanie działającą Wielką Brytanię, wydawało się, że Paryż i Berlin miały do końca nadzieję, że będą w stanie zmienić zdanie rosyjskiego prezydenta. Obaj są niechętni dostawom broni na Ukrainę i są bardziej skłonni do współpracy niż do konfrontacji w formie sankcji. Fakt, że Macron i Scholz od początku wojny nie byli w Kijowie, podkreśla ich chłodny stosunek do Ukrainy.

Z taką postawą Berlin i Paryż zdyskredytowali się w oczach Europy Środkowo-Wschodniej i Skandynawów jako wiarygodni partnerzy na wypadek rosyjskiego zagrożenia. Bardziej niż kiedykolwiek, w polityce bezpieczeństwa, Europa wschodnia i północna będzie polegać na Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – czyli na NATO.

Oznacza to, że nie ma alternatywy dla NATO – przynajmniej tak długo, jak Rosja zajmuje stanowisko rewizjonistyczne, nie szanuje granic i nie uznaje zmian w regionie po zakończeniu zimnej wojny. Lekcja z obecnych doświadczeń jest taka, że tylko Stany Zjednoczone są w stanie utrzymać Rosję w szachu. Narzędziem do tego pozostaje NATO, które nie przeżyło się, ale jest jeszcze ważniejszym instrumentem polityki bezpieczeństwa wolnego Zachodu, niż było nim przez dziesięciolecia.«

A więc wszystko jasne! Wszystko wskazuje na to, że dni unii są policzone, choć jej rozpad nastąpi jeszcze nie tak szybko. Jeszcze długo będzie spierać się „stara” unia z „nową” o to, jakie stanowisko zająć wobec Rosji. Do porozumienia oczywiście nie dojdzie.

Gdy czytam te opinie ekspertów, to się zastanawiam, czy to są eksperci czy „eksperci”? I dochodzę do wniosku, że chyba jednak eksperci, którzy nie mogą wszystkiego powiedzieć i są raczej od tego, by wszystko bardziej zagmatwać niż wyjaśnić. No bo jak wytłumaczyć fakt, że oni nie widzą słonia w składzie porcelany, to znaczy nie widzą, że dokonuje się największa po wojnie wędrówka ludów i miliony „uchodźców” wlewają się do Polski i od razu uzyskują oni prawa, które dają im przewagę nad miejscową ludnością. Ewenement na skalę światową, a oni o tym ani słowa. Nie widzą też oni tego, że ci „uchodźcy” przybywają z terenów nieobjętych wojną. W Polsce dokonuje się podmiana społeczeństw, kładzie się podwaliny pod nowe państwo. I tego też nie widzą. Jak więc w takiej sytuacji można rzetelnie opisywać zaistniałą sytuację i wyciągać logiczne wnioski? Nie można. To wszystko przecież nie dzieje się przypadkiem, to zostało zaplanowane znacznie wcześniej i jest konsekwentnie realizowane. A skoro tak, to czemuś to służy. Ktoś ma w tym jakiś cel.

W jakim celu zamykane są kopalnie węgla kamiennego w Polsce, podczas gdy w innych krajach trwa wydobycie? Chyba nie w celu zmniejszenia emisji dwutlenku węgla? Jeśli skojarzymy sobie fakt, że prawie wszystkie te kopalnie znajdują się na tzw. ziemiach poniemieckich, to jedynym sensownym wnioskiem będzie ten, że ziemie te za jakiś czas powrócą do Niemiec, co w praktyce będzie oznaczać likwidację jałtańskiego porządku w tej części Europy. Postawa Niemiec w tym rosyjsko-ukraińskim sporze nie jest przypadkowa. To one do spółki z Rosją będą wykreślać nową mapę Europy po tej wojnie.

Eksperci twierdzą, i nie tylko oni, że celem Putina, po zwycięstwie na Ukrainie, będzie podbój kolejnych państw w Europie. Jednak fakty tego nie potwierdzają. Początkowo Putin uderzył z trzech stron: z północy, wschodu i południa. Ofensywa z północy szła w kierunku Kijowa i wydawało się, że celem jest opanowanie połowy Ukrainy, tj. Ukrainy zadnieprzańskiej. Dziś wojska rosyjskie bronią tylko terenów wschodniej i południowej Ukrainy, łącznie z Krymem, a więc terenów, które nigdy Ukrainą nie były.

Piszą eksperci, że Niemcy i Francja obawiają się osi Kijów-Warszawa w przyszłej unii i stąd taki stosunek tych państw do pomocy Ukrainie. Trzeba być nieźle naćpanym, by uwierzyć w taką bzdurę. Niemcy, których ambicją zawsze, od zjednoczenia, było dominowanie nad Europą, ci Niemcy mieliby bać się państw, o jednym z których jeden z jego wysokich urzędników powiedział, że to państwo to ch…, d… i kamieni kupa. O drugim, upadłym, to nie warto nawet wspominać.

O co więc w tym wszystkim chodzi? Podział w unii jest widoczny: państwa starej unii, tworzące jej rdzeń, skłaniają się ku Rosji i bardzo dbają o to, by Putin nie stracił twarzy, bo Putin to taka delikatna i subtelna dziewczynka, która w razie niepowodzenia może się popłakać. W żadnym wypadku nie można do tego dopuścić.

Z kolei kraje nowej unii walczą o powstrzymanie imperialistycznych zapędów Putina, a więc o obronę demokracji. A jak obrona demokracji, to nie może w niej zabraknąć Stanów Zjednoczonych, które przecież na całym świecie poświęcają się temu szczytnemu celowi.

Ukraina nawet nie myśli o tym, by odstąpić Rosji część swego terytorium, a Rosja, niby już nie carska, ale wyznaje zasadę Denikina: Ani piędzi ziemi rosyjskiej w zamian za pomoc w walce z bolszewikami!

Tak więc Ukraina nie chce oddać ziemi, którą już nie włada. Rosja nie wycofa się z ziemi, którą zajęła. Francja i Niemcy nie odstąpią od dbania o kondycję psychiczną Putina, żeby przypadkiem nie popadł w depresję. Stany Zjednoczone nie odstąpią od obrony demokracji, bo to mają we krwi. Wydaje się, że sytuacja jest patowa.

Jest jednak rozwiązanie, które, moim zdaniem, zadowoli wszystkich i wszystkim pozwoli wyjść z twarzą z tego konfliktu. Jeśli Ukraina ma stracić ziemie, które i tak już do niej nie należą, to w zamian musi otrzymać jakąś rekompensatę. Czymś takim może być nowe państwo ukraińsko-polskie. Rosja na to zgodzi się. Niemcy też się zgodzą, pod warunkiem, że odzyskają swoje utracone po II wojnie światowej ziemie. Zapewne zgodzą się na to obywatele obu, zrujnowanych do tego czasu państw, bo likwidacja tych państw będzie oznaczała likwidację ich długów. Oczywiście będzie musiało być referendum, by ich obywatele mogli się wypowiedzieć w tak fundamentalnej dla nich kwestii. Na to zgodzą się również Amerykanie, bo demokracja ponad wszystko. I tak to się skończy, jak w bajce Krasickiego: „Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły, wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły.” Tym zającem będzie oczywiście Polska, a właściwie Polacy.

Podstawowym celem tej wojny jest, w mojej opinii, likwidacja państwa polskiego, ale przy jej okazji realizuje się również inne ważne cele, z których najważniejszym jest spotęgowanie światowego kryzysu, który umożliwi osiągnięcie podstawowego celu globalistów (Żydów), czyli nowego porządku świata.

Eksperyment wołyński

Dla wielu ludzi to, co dzieje się obecnie w relacjach polsko-ukraińskich jest całkowicie niezrozumiałe, wprost nie do uwierzenia, że tak można faworyzować obcy naród kosztem swojego. Problem polega na tym, że to nie jest „swój naród”. Ludzie, którzy rządzą tym państwem i narodem nie są Polakami. To, że oni tak twierdzą, nie ma najmniejszego znaczenia. Gdyby oni byli Polakami, to nie postępowaliby tak. To jest tak oczywiste, że tu już niczego nie trzeba dodawać i dokonywać jakichś intelektualnych wygibasów dla usprawiedliwienia tej postawy. Kim oni zatem są? Zapewne Żydami, masonami, szabesgojami. Podobnie było w II RP, która po zamachu majowym stała się państwem całkowicie zdominowanym przez Żydów i masonów. I tylko w takim państwie mogło dojść do czegoś takiego jak eksperyment wołyński. Ewenement na skalę światową, jak sądzę. I ten eksperyment w konsekwencji doprowadził do rzezi wołyńskiej.

W internecie znalazłem kilka artykułów na temat tego eksperymentu. Wszystkie one są jednak tak napisane, by niby coś wyjaśnić, ale niczego nie wyjaśniają, wprost przeciwnie – zaciemniają obraz sytuacji. Dopiero artykuł Lucyny Kulińskiej, mówiąc wprost, wykłada kawę na ławę.

Kto zapomina historię powtarza ją. Refleksja nad polską polityką wschodnią – Lucyna Kulińska (https://patrznarece.pl/analizy/kto-zapomina-historie-powtarza-ja-refleksja-nad-polska-polityka-wschodnia-czesc-2/). Artykuł pochodzi ze strony internetowej Patrz Na Ręce.pl.

»Idea prometejska

Ruch prometejski był międzynarodówką antykomunistyczną, której celem było zniszczenie Związku Radzieckiego i przekształcenie jego republik w niepodległe państwa. Jednym z filarów realizacji idei prometejskiej była ścisła współpraca z byłymi przedstawicielami władz Ukraińskiej Republiki Ludowej z Petlurą na czele, a po jego śmierci, wprowadzenie w życie sojuszu polsko-ukraińskiego. Było ono rozumiane nie tylko jako współpraca polityczna, ale i wojskowa. Emigranci ukraińscy z URL zostali przyjęci gościnnie. Udzielono wszechstronnej pomocy Petlurze i jego rodzinie, wyasygnowano pomoc finansową dla przywódców ukraińskich i byłych urzędników z URL. 

Tymczasem ukraińscy emigranci wojskowi nie asymilowali się i nie włączali się w nurt polskiego życia społecznego. Nie uczyli dzieci języka polskiego – posyłali je jedynie do szkół ukraińskich, pracowali w instytucjach ukraińskich w zupełnym oderwaniu od spraw polskich. Ci, którzy przedostali się za sowiecką granicę z reguły ulegali przewerbowaniu. Taki stan przetrwał do roku 1939, a wraz z nim wiara, umacniana przez Polaków przez lata, że jedynym możliwym rozwiązaniem dla Ukraińców jest konflikt zbrojny – totalny i prowadzony do końca. Nadzieja, że dzięki polskiej pomocy emigracja ukraińska zrezygnuje z antypolskich dążeń w odniesieniu do województw południowo-wschodnich, a koncentrować się będzie jedynie na planach odbudowy państwa naddnieprzańskiego, nie sprawdziła się. 

Wojna pokazała to dobitnie. Ukraińska „rewolucja narodowa” w konsekwencji nie została skierowana przeciw Rosji, a została bez skrupułów wykorzystana przeciw Polsce. Obóz Piłsudskiego, nie rozstając się z ideami odbudowy państwa ukraińskiego za Zbruczem, nie przewidział jakże prostego faktu. Wspierając czynniki niemające w konfrontacji ze stalinowskim aparatem przemocy żadnych szans, wzmacniał wyłącznie siły, które przyczynią się później nie tylko do unicestwienia władztwa państwa polskiego nad województwami wschodnimi, ale w ogóle do fizycznego wyniszczenia ludności polskiej na tym terenie. 

Szkolenie Ukraińców w organizacjach paramilitarnych

Jednym z elementów tych działań było sponsorowane i wspierane przez władze paramilitarne szkolenie młodzieży ukraińskiej. Głównie w masowych organizacjach „Łuh” i „Sokił”. Tylko w legalnej organizacji „Łuh” przeszkolono wojskowo co najmniej 50 tysięcy młodych Ukraińców. Tajnym celem szkolenia było przygotowanie ukraińskiej młodzieży do „odwojowania” z rąk sowieckich Ukrainy Kijowskiej, tzw. Wielkiej Ukrainy.

Oficjalnie Towarzystwo Gimnastyczno-Pożarnicze, działając głównie na terenach Polski południowo-wschodniej „Łuh” posiadał w 1927 r. 627 oddziałów terenowych. Tymczasem, podobnie jak pozostałe, od początku był infiltrowany przez terrorystyczne UWO i OUN. Legalne organizacje młodzieżowe stały się więc kuźnią kadr antypolskich. Osłanianie ich przez władze państwowe tajnym parasolem ochronnym budzi grozę. Dokumenty i raporty KOP kierowane do władz zwierzchnich, dotyczące prawdziwego oblicza działalności ukraińskich organizacji młodzieżowych nie pozostawiają złudzeń, co do charakteru ich poczynań.

Skutkiem tego w Małopolsce Wschodniej wyszkolono za polskie pieniądze armię partyzancką zdolną do przekształcenia się w armię regularną i złożoną zarówno z emigrantów, jak i z młodzieży ukraińskiej. Nie chciała ona przepędzić, jak łudziły się władze, Rosjan z dalekiej Kijowszczyzny, ale Polaków z Lwowskiego, Tarnopolskiego i Stanisławowskiego. Zamiast oczekiwanych sojuszników przygotowano i wyćwiczono śmiertelnych wrogów, którzy kiedy przyszedł czas nie cofnęli się przed ludobójstwem polskich cywilów w imię budowy „Samostijnej Ukrainy”. Jest faktem, że wśród dowódców oddziałów mordujących Polaków w czasie II wojny światowej aż się roiło od owych wyszkolonych przez Polaków oficerów i podoficerów.

Wołyński eksperyment Henryka Józewskiego i jego skutki

Przez 11 lat Henryk Józewski, przyjaciel i protegowany Piłsudskiego był wojewodą wołyńskim. Zmarnował szansę, by to największe polskie województwo stało się bogatą i nowoczesną dzielnicą Polski. Była ona wieloetniczna, więc po 132 latach okupacji i wynaradawiania każdy wojewoda powinien przystąpić do jej jak najszybszego integrowania z resztą kraju. Tymczasem do niczego takiego nie doszło. Przeciwnie Józewski i jego petrulowcy współpracownicy zaczęli działać na rzecz zruszczenia i odłączenia tej dzielnicy od Rzeczpospolitej i to na koszt polskiego podatnika. 

Był to ewenement na skalę światową. Z ocalałych dokumentów wiemy, że w administracji Józewskiego nie zabrakowało ruso i ukrainofilów, z pochodzenia rdzennych Rosjan, o których lojalność do państwowości polskiej była wątpliwa. Byli to naczelnicy wydziałów, referenci bezpieczeństwa, prezes Urzędu Ziemskiego. Jak wykazały późniejsze dochodzenia, prawie wszyscy z nich byli podejrzewani o szpiegostwo! Zamiast asymilacji następowała więc dramatyczna ukrainizacja Wołynia. 

Większość znaczących towarzystw ukraińskich i Cerkiew dostały się pod wpływy nacjonalistów z OUN lub komunistów. Tworzone za polskie pieniądze Wołyńskie Ukraińskie Objednanje i jego rozliczne przybudówki: Proświtańskie Chaty, Ridne Chaty, chóry, teatry – wszystkie zostały wkrótce przez nich opanowane. W dziedzinie szkolnictwa i edukacji młodzieży też nastąpiło dramatyczne pogorszenie. Polacy musieli wręcz prosić o zgody na założenie polskiej szkoły. Polskie dzieci musiały przymusowo uczyć się języka ruskiego. Powołano trzy gimnazja ukraińskie: w Krzemieńcu, Łucku i Równem. W gimnazjach tych młodzież wychowywana była w duchu ukraińskiego szowinizmu. Dalszą edukację młodzież ta odbierała we Lwowie, skąd wracała na Wołyń przygotowana do samodzielnego zakładania terrorystycznych komórek. 

W tym samym czasie społeczeństwo polskie, w tym najbardziej propaństwowy element – osadnicy wojskowi – pozostawieni zostali samym sobie, ba, nawet oni poddawani ukrainizacji. Doszło do tego, że jeden z wołyńskich starostów mówiącemu do niego po polsku osadnikowi publicznie zwrócił uwagę „czemu ne howoryte do mene w ridnim jazyci?”. Aby zamaskować działalność ukrainizacyjną, ludzie Józewskiego urządzali pokazowe, reżyserowane, ale za to szumne obchody świąt i polskich rocznic narodowych. Był przypadek biskupa Polikarpa, wielkiego przyjaciela Józewskiego, który powitany z honorami podczas wizytacji kanonicznej oburzył się na polską komendę i polskie przemówienie, a o godle państwowym – Orle – wyraził się: „ten piweń (kogut) tu całkiem niepotrzebny!”. 

Podsumowując wojewoda Józewski zasłużył sobie rzetelnie na określenie: „grabarz polskości Wołynia”: 

  • za zniszczenie polskiego stanu posiadania
  • za wzmocnienie ukrainizmu przez likwidowanie polskiej własności drogą rozdziału ziemi polskiej wyłącznie między miejscową ludność ukraińską; 
  • za terroryzowanie polskiego społeczeństwa, rozbijanie jego spójności; 
  • za sprowadzanie z zagranicy (Niemiec, Czech) Ukraińców i obsadzanie nimi administracji przy równoczesnym usuwaniu ze stanowisk Polaków; 
  • za ukrainizowanie Cerkwi prawosławnej przez wprowadzenie do liturgii języka ukraińskiego w miejsce starosłowiańskiego; 
  • za zakładanie ukraińskich szkół; 
  • za założenie ukraińskiej partii politycznej „Wołyńskie Ukraińskie Objednanie” oraz całego szeregu innych organizacji którym przewodzili sprowadzeni z kijowszczyzny Ukraińcy. 

Procederu tego Józewski dopuszczał się przez kluczowych 11 lat!  Eksperyment wołyński był jednym z wielu przedsięwzięć władz sanacyjnych mających na celu zjednanie ludności ukraińskiej kolejnymi koncesjami, kosztem polskiego stanu posiadania. 

Te koncesje, zamiast lojalności ukraińskich mieszkańców państwa, przyniosły jedynie pogarszanie się stanu bezpieczeństwa w województwie i reszcie kraju. Zgodnie ze scenariuszem terrorystów kolejne zamachy i akty wrogości musiały wywoływać reakcję władz, a o to szowinistom ukraińskim chodziło.

Bolesny w konsekwencje brak wyobraźni

Dowodem tego jak dalece idea prometejska zaćmiła umysły części polskich elit może być cytat z artykułu pt.Realizm i prometeizmz roku 1938! Autor jego pisał: 

Obecny rozwój wydarzeń politycznych w Europie dowodzi, że prometeizm jest wyrazem największego realizmu politycznego. Przynajmniej nie znam żadnej koncepcji politycznej, która by tak logicznie łączyła potrzeby poszczególnych narodów z potrzebami gospodarczego i politycznego rozwoju całej Europy. Żadna koncepcja „równowagi” politycznej nie może dać tego, co może dać koncepcja prometejska, a mianowicie uwolnić Europę od koszmarnego przekonania, iż wojna jest nieunikniona, co zmusza państwa do ogromnych zbrojeń, mogących się skończyć naprawdę tylko wojną. Prometeizm był może jedynym terenem, gdzie nie było rozdźwięków między Polakami i Ukraińcami. Przeciw moskiewski front [].

Wstrząsający jest fakt, że kiedy pisano te słowa od lat w najlepsze szła hitlerowsko-ukraińska współpraca, która miała na zasadach V kolumny zapalić w razie wojny ogniem powstania całe wschodnie województwa Rzeczypospolitej.

Epilog 

Polityka prowadzona przez Piłsudskiego i jego współpracowników, choć być może teoretycznie uzasadniona, z czasem stawała się szkodliwa, a szczególnie zabójcza także dla polskiej ludności, która pozostała poza granicami Polski. Stalin wykorzystywał i bowiem zagraniczne działania polskich służb jako pretekst do rozprawienia się z Polakami. Oznaczało to w praktyce skupienie się na Sowietach z całkowitym niemal zlekceważeniem zagrożeń płynących ze strony Niemiec oraz terroryzmu skrajnych ukraińskich organizacji nacjonalistycznych. Jakby tego było mało, sugeruje, że kręgi skupione wokół Piłsudskiego świadomie rezygnowały co najmniej do roku 1928 z neutralizowania ukraińskiego szowinizmu, bo był przydatny do walki z komunizmem. Zakończyło się to ludobójstwem dokonanym przez Ukraińców w czasie II wojny światowej.

Dopiero gdy kolejna wojna pukała do wrót Rzeczpospolitej, a współpraca Niemców hitlerowskich z nacjonalistami ukraińskimi szła pełna parą, władze uzmysłowiły sobie nagle, że zaniechanie działań w kierunku unifikacji i polonizacji województw wschodnich prowadzi jedynie do ich utraty. Było już jednak za późno. Wszystkie szanse stwarzane przez państwo wykorzystali tak naprawdę tylko Ukraińcy.

Forsowany przez obóz Piłsudskiego prometeizm przetrwał w polityce polskiej do dziś i jest realizowany z konsekwencją. Trudno nie zauważyć analogii. Pomimo swej podstawowej nieprzystawalności do rzeczywistości, pomimo że w znacznym stopniu przyczynił się i może przyczynić się do wielu nieszczęść jakie spotkały i spotykają nasz kraj, okazał się na swój sposób niezniszczalny. W stosunkach Polski z ukraińskimi i białoruskimi sąsiadami nieustannie dochodzi do dramatycznego zderzenia dwóch mentalności i sposobów myślenia, które niestety stronę polską czynią bezbronną.

Polacy z natury prezentują w kontaktach z Ukraińcami dążność do porozumienia za każdą cenę. Takie podejście odbierane jest przez wschodniego sąsiada, jak dawniej jako słabość i wykorzystywane dla własnych celów. Kto zapomina historię – powtarza ją. Może warto o tym pamiętać?«

Ten artykuł w części faktograficznej, w porównaniu z innymi, jest bardzo dobry. Jednak interpretacja tych faktów i próba objaśnienia tego zjawiska, jakim był eksperyment wołyński, jest wysoce naiwna. Być może autorka nie chciała lub nie mogła napisać prawdy, bo pisanie o polskich elitach i ich błędach nie jest zbyt oryginalne. Przede wszystkim nie było i nie ma polskich elit politycznych i nie popełniały i nie popełniają one błędów. Wszystko było i jest zaplanowane i realizowane zgodnie z przyjętym wcześniej scenariuszem.

Wmawianie, że sojusz polsko-ukraiński może stanowić przeciwwagę dla Rosji jest wysoce infantylne i tylko ktoś bardzo naiwny może w to uwierzyć. Historia to wielokrotnie pokazała, że to nie działa. Rosja jest zbyt potężna dla dwóch takich państw. Prawdziwy cel jest zawsze ten sam – skłócanie Polaków z Ukraińcami, bo wtedy ani jedni, ani drudzy nie będą silni, zwłaszcza Polacy. Kim więc byli ludzie, którzy forsowali takie koncepcje? Kim był Józewski? Na portalu Histmag jest artykuł Henryk Józewski – twórca „eksperymentu wołyńskiego” (https://histmag.org/Henryk-Jozewski-tworca-eksperymentu-wolynskiego-7743), w którym czytamy:

»Henryk Józewski urodził się w 1892 r. w Kijowie, będącym wówczas częścią Imperium Rosyjskiego. Jego rodzice przybyli do miasta kilka lat wcześniej w poszukiwaniu pracy, której nie mogli znaleźć w zacofanej gospodarczo Galicji, z której pochodzili (ojciec Henryka był inżynierem). Młody Józewski bardzo wcześnie zaczął się obracać w kręgach niepodległościowych. Już ok. 1905 r. jako uczeń gimnazjum wstąpił do „Korporacji” będącej organizacją samokształceniową, nastawioną na promocję nauki prowadzonej w języku polskim. W kolejnym roku rozpoczęła ona współpracę z zawiązaną w Kijowie komórką Polskiej Partii Socjalistycznej Frakcji Rewolucyjnej (PPS-FR). Zresztą wielu członków należało jednocześnie do obu struktur.

W czasie studiów należał prawdopodobnie do organizacji „Filarecja”, ale nie jest do końca jasne, jaką odgrywał w niej rolę, ponieważ była ona stosunkowo niewielka (ok. 100 członków) i głęboko zakonspirowana. W 1914 r. ukończył studia matematyczne w Kijowie i zdecydował się wyjechać do Krakowa, by podjąć studia malarskie. Jego pobyt trwał tam jednak bardzo krótko. Wiadomo, że spotkał się z Walerym Sławkiem i zadeklarował lojalność wobec Józefa Piłsudskiego, którego jednak osobiście nie spotkał. Tuż przed wybuchem wojny powrócił do Kijowa. Jak sam pisał, nastąpiło to w ostatniej chwili, gdyż zaraz po przejeździe pociągu armia austriacka wysadziła most w powietrze, aby opóźnić spodziewane natarcie wojsk rosyjskich.

W niedługim czasie wszedł w skład Komendy Naczelnej III (Wschodniej) Polskiej Organizacji Wojskowej i zaangażował się w działania zwiadowcze na rzecz Legionów, co równało się działalności na rzecz Austrii. W listopadzie 1915 r. jego ojciec, będący poddanym austriackim, został przesiedlony do Saratowa jako „element niepewny”. Henryk pojechał wraz z nim, choć prawdopodobnie nie został do tego zmuszony, gdyż jako urodzony w Kijowie nie był poddanym austriackim. Mógł więc powodować się albo względami sentymentalnymi (bo uważał, że powinien dzielić los z ojcem), albo też wykonał polecenie którejś z organizacji, do których należał (POW lub PPS-FR). Przez cały okres pobytu w Saratowie prowadził zresztą działalność wśród polskich uchodźców i jeńców. Przeżył tam także rewolucję lutową. Był nawet przez krótki okres członkiem miejskiego komitetu rewolucyjnego, jednak niepokoił go powrót do kraju Lenina i rosnąca siła bolszewików. W związku z pogłębiającym się chaosem w czerwcu 1917 r. wrócił do Kijowa.«

Z cytowanego fragmentu wynika, że jego ojciec pochodził z Galicji i wyjechał do Kijowa w poszukiwaniu pracy. Dlaczego nie do Wiednia, gdzie pewnie jako inżynier miałby szansę na znalezienie dobrej pracy i nie musiałby się uczyć języka, bo zepsuty niemiecki, a takim jest jidisz, to jednak niemiecki. Nazwisko „Józewski” pochodzi od imienia Józef, a więc jego ojciec, a może dziadek, był neofitą żydowskim. Działalność Józewskiego w tajnych organizacjach tylko utwierdza w jego pochodzeniu. Po zawarciu sojuszu z Petlurą w 1919 roku został Józewski wiceministrem spraw wewnętrznych Ukraińskiej Republiki Ludowej i tak sam określał swój status:

(…) byłem Polakiem – mężem zaufania Polski i byłem Polakiem – wiceministrem ukraińskim, mężem zaufania Ukrainy. Nie byłem narzędziem Polski w ukraińskim rządzie, nie byłem agentem albo wtyczką. Polska mogła mieć do mnie zaufanie. W mierze nie mniejszej mogła mieć do mnie zaufanie Ukraina.

Odegrał znaczącą rolę w przygotowywaniu wyborów parlamentarnych w 1928 r. Wraz z Kazimierzem Świtalskim i Walerym Sławkiem współtworzył Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) i był odpowiedzialny za budowę jego struktur regionalnych oraz stworzenie list kandydatów w przyszłych wyborach. Po ich przeprowadzeniu, wiosną 1928 r., Józewski wyjechał z Warszawy do Łucka, gdzie objął funkcję wojewody wołyńskiego.

Województwo wołyńskie

Województwo wołyńskie liczyło w 1931 roku około 2 mln ludności. Z tego 70% to Ukraińcy, 15 % – Polacy, 10% – Żydzi, 2,3% – Niemcy. Resztę stanowiły inne narodowości. Około 1/3 ludności polskiej zamieszkiwała w miastach. Jan Kęsik w swojej pracy z 2008 roku Województwo wołyńskie pod rządami Henryka Józewskiego pisze:

»Ludność polską na Wołyniu w latach międzywojennych można podzielić na cztery zasadnicze, wyraźnie wyodrębniające się grupy: element autochtoniczny, osadnicy wojskowi i cywilni, ziemiaństwo wraz z duchowieństwem rzymskokatolickim oraz administracja państwowa. Pierwszą z nich tworzyli głównie chłopi i szlachta zagrodowa. Pod względem wyznaniowym wśród Polaków – autochtonów wyodrębnić można dwie kategorie: katolików i prawosławnych, przy czym ci ostatni, zresztą zdecydowanie przeważający liczebnie, to ludność silnie zrutenizowana bądź zrusyfikowana. Szlachta zagrodowa wyznania prawosławnego niejednokrotnie nie posiadała wyraźnie określonego poczucia przynależności narodowej, wielu z nich potrafiło określić się tylko jako „tutejszy”, „prawosławny”.«

Jeśli więc ludność autochtoniczna była w większości zrutenizowana i prawosławna – a ludność napływową w dużym stopniu, jak wynika z artykułu Lucyny Kulińskiej, stanowili Ukraińcy z Galicji – to, o co tak naprawdę chodziło w rzezi wołyńskiej, dokonanej na terenie całkowicie zdominowanym przez Ukraińców? Spośród czterech województw południowo-wschodnich II RP, tj. stanisławowskiego, tarnopolskiego, lwowskiego i wołyńskiego, to właśnie województwo wołyńskie miało najmniejszy odsetek ludności polskiej.

UPA

11 lipca 1943 roku około godziny 3.00 oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim, które leżały obok siebie w południowo-zachodniej części województwa i graniczyły z województwem lubelskim. Była to akcja przygotowana i zaplanowana: przykładowo akcję w powiecie włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Tak to opisuje Wikipedia.

Dziwnie to wygląda. Na cztery dni przed akcją rozgłoszono o zamiarze wymordowania Polaków. To tak, jakby ktoś celowo chciał nagłośnić ten zamiar. Trudno sobie wyobrazić, by taka informacja nie dotarła do zainteresowanych, a mimo to wydawali się być zaskoczeni. A może atak nastąpił tam, gdzie mówiono o tym otwarcie i dlatego ludzie byli zaskoczeni, bo sądzili, że będzie dotyczył kogo innego.

UPA to formacja zbrojna Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, utworzona przez frakcję banderowską tej organizacji pod koniec 1942 roku. Oznacza to, że nie mogła ona w tak krótkim czasie, czyli około pół roku, stworzyć tak licznej i sprawnej formacji, by przeprowadzić taką skomplikowaną pod względem logistycznym i wojskowym operację. Taka formacja była już gotowa. Dzięki eksperymentowi wołyńskiemu wyszkolono i wyposażono formacje paramilitarne, które przekształcono później w UPA. Działała ona głównie na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i na trenach na zachód od linii Curzona, czyli obecnej wschodniej granicy Polski. Można więc powiedzieć, że to władze II RP stworzyły UPA, a głównym odpowiedzialnym był Piłsudski, bo to z jego polecenia działał na Wołyniu Józewski i realizował jego plan. Pośrednio więc to właśnie Piłsudskiemu można przypisać odpowiedzialność za stworzenie warunków, umożliwiających rzeź wołyńską. Szokujące, nieprawdaż? Dla wielu bohater narodowy, który wskrzesił Polskę, a tu się okazuje, że to zwykły bandzior bez skrupułów. Nie wprost, ale Kulińska to potwierdza, pisząc:

Zamiast oczekiwanych sojuszników przygotowano i wyćwiczono śmiertelnych wrogów, którzy kiedy przyszedł czas nie cofnęli się przed ludobójstwem polskich cywilów w imię budowy „Samostijnej Ukrainy”. Jest faktem, że wśród dowódców oddziałów mordujących Polaków w czasie II wojny światowej aż się roiło od owych wyszkolonych przez Polaków oficerów i podoficerów.

I co z tego wynika?

Kulińska oczywiście usprawiedliwia, w pewnym sensie, władze II RP, że oni chcieli dobrze, że chodziło o sojusz przeciwko Związkowi Radzieckiemu, że to było działanie w interesie obu państw i narodów. Nie zgadzam się z taką interpretacją. To nie były polskie władze i świadomie działały na szkodę narodu polskiego i świadomie skłócały Polaków z Ukraińcami. Obecne władze postępują dokładnie tak samo. Przypadek? Naiwność? Nie! Perfidia! Żaden sojusz polsko-ukraiński, żadne wspólne państwo, żadna unia nie są w stanie stworzyć realnej przeciwwagi dla Rosji. Tylko wyjątkowy dzban może tak myśleć. A takich chyba nie brakuje.

Skoro w województwie wołyńskim odsetek ludności polskiej był najniższy ze wszystkich województw południowo-wschodnich i wynosił tylko 15%, a 1/3 tej ludności mieszkała w miastach, to rodzi się pytanie: Kto ginął w tej rzezi? Polacy czy Ukraińcy? A może większość to byli Ukraińcy czy Rusini? Zdaję sobie sprawę, że tego typu pytania mogą być dla wielu szokujące, ale przecież wiemy, że w przypadku tzw. holokaustu ilość ofiar przeszacowano wielokrotnie. A skoro tak, to może w przypadku rzezi wołyńskiej mamy do czynienia z podobnym zabiegiem? A może to ci sami, którzy stworzyli mit holocaustu, czyli ludobójstwa 6 milionów Żydów, może ci sami stworzyli nam mit rzezi wołyńskiej, czyli ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Pewne fakty przytoczone w tym blogu podważają ten oficjalny przekaz. Prawdy zapewne nigdy nie poznamy, co nie znaczy, że nie należy dążyć do tego.. Zdawanie pytań, to jeszcze nie negacja, to tylko próba dotarcia do prawdy.

Polacy domagają się przeprosin za rzeź wołyńską, a Ukraińcy nie chcą przepraszać. No i mamy konflikt, nierozwiązywalny. Najlepsi na świecie reżyserzy wyreżyserowali go obu nacjom i one skaczą sobie do oczu, nie próbując nawet rozmawiać ze sobą na te tematy. Czyż można sobie wyobrazić coś lepszego, co będzie podtrzymywać nienawiść na długi czas.

I jeszcze ta liczba „99”. Dlaczego akurat taka? Przypadek? Niektóre środowiska, szczególnie masoneria i żydostwo, przywiązują wagę do numerologi. Jeśli nie był to przypadek, to właśnie do tych środowisk prowadzi ta liczba, czyli do prawdziwych sprawców rzezi wołyńskiej.

Zwrot

Na portalu ZeroHedge ukazał się 31 maja artykuł zatytułowany The New York Times’ Dramatic Shift On Victory In Ukraine (Zdecydowany zwrot New York Times’a w ocenie możliwości zwycięstwa na Ukrainie).(https://www.zerohedge.com/political/new-york-times-dramatic-shift-victory-ukraine)

»11 maja The New York Times opublikował artykuł informujący o tym, że w wojnie na Ukrainie nie wszystko idzie po myśli Stanów Zjednoczonych oraz dodatkową opinię, sugerującą, że ten zwrot jest jak najbardziej w porządku.

Następnie, 19 maja, redakcja, w pełnym składzie, przeszła od sugestii do otwartego wezwania do zmiany kierunku, oświadczając, że „całkowite zwycięstwo” nad Rosją nie jest możliwe i że Ukraina będzie musiała negocjować pokój w sposób, który odzwierciedla „realistyczną ocenę” i „granice” zaangażowania USA. The Times jest jednym z głównych opiniotwórczych mediów dla elity, więc tej deklaracji nie należy lekceważyć.

Amerykańskie ograniczenia

Poniżej najistotniejsze fragmenty tego artykułu:

„W marcu redakcja ta argumentowała, że przesłanie Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników zarówno do Ukraińców, jak i Rosjan musi brzmieć: Bez względu na to, jak długo to potrwa, Ukraina będzie wolna. …”

„Ten cel nie może się zmienić, ale ostatecznie nadal nie jest w najlepiej pojętym interesie Ameryki, aby pogrążyć się w totalnej wojnie z Rosją, nawet jeśli wynegocjowany pokój może wymagać od Ukrainy podjęcia trudnych decyzji.”

Aby upewnić się, że nie ma w tym dwuznaczności, kontynuowano:

„Decydujące zwycięstwo militarne Ukrainy nad Rosją, w którym Ukraina odzyskuje całe terytorium zajęte przez Rosję od 2014 roku, nie jest realistycznym celem. …Rosja jest zbyt silna…”

Następnie, aby upewnić się, że prezydent Joe Biden i Ukraińcy rozumieją, co powinni zrobić, dodano:

„…Pan Biden powinien również wyjaśnić prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu i jego ludziom, że istnieje granica tego, jak daleko Stany Zjednoczone i NATO posuną się w konfrontacji z Rosją, oraz że istnieją ograniczenia w zakresie broni, pieniędzy i wsparcia politycznego, jakie mogą uzyskać. Konieczne jest, aby decyzje rządu ukraińskiego opierały się na realistycznej ocenie jego możliwości oraz na tym, jak wiele zniszczeń może jeszcze znieść Ukraina”.

Gdyby prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przeczytał te słowa, z pewnością przyprawiłyby go o przyśpieszone bicie serca. Głos jego mistrzów mówił mu, że on i Ukraina będą musieli dokonać pewnych ustępstw, aby zachować twarz. Kiedy będzie on podejmować swoje decyzje, będzie musiał wrócić myślami do lutego 2014 roku i wspieranego przez USA zamachu stanu na Majdanie, którego kulminacją było pospieszne ustąpienie prezydenta Wiktora Janukowycza z urzędu i jego wyjazd z kraju.

Zbyt niebezpieczna gra

W oczach redaktorów „Timesa” wojna ta stała się wojną zastępczą Stanów Zjednoczonych przeciwko Rosji, które wykorzystują Ukraińców jako mięso armatnie – i wymyka się spod kontroli:

„Obecny rozwój wydarzeń w tym konflikcie jest chaotyczny, co może tłumaczyć niechęć prezydenta Bidena i jego gabinetu do wyznaczania jasnych celów.”

„Stany Zjednoczone i NATO są już mocno zaangażowane militarnie i gospodarczo. Nierealistyczne oczekiwania mogą wciągnąć ich jeszcze bardziej w tę kosztowną, przeciągającą się wojnę…”

„Niedawne wojownicze oświadczenia z Waszyngtonu – zapewnienie prezydenta Bidena, że Putin „nie może pozostać u władzy”, komentarz sekretarza obrony Lloyda Austina, że Rosja musi zostać „osłabiona” oraz obietnica przewodniczącej Izby, Nancy Pelosi, że Stany Zjednoczone będą wspierać Ukrainę „aż do zwycięstwa” — mogą utwierdzać w dalszym poparciu, ale nie przybliżą do negocjacji”.

Chociaż „Times” odrzuca te „porywające deklaracje”, jest aż nazbyt jasne, że dla neokonserwatystów, odpowiedzialnych za politykę zagraniczną USA, celem zawsze była wojna zastępcza mająca na celu osłabienie Rosji. Ta wojna nie stała się wojną zastępczą, ona była taką od początku.

Neokonserwatyści działają zgodnie z Doktryną Wolfowitza, ogłoszoną w 1992 roku, wkrótce po zakończeniu Zimnej Wojny 1.0, przez neokonserwatystę Paula Wolfowitza, wówczas podsekretarza obrony:

„Staramy się zapobiec zdominowaniu przez jakąkolwiek wrogą siłę regionu, którego zasoby, pod skonsolidowaną kontrolą, byłyby wystarczające do stworzenia globalnej potęgi.”

„Musimy utrzymać mechanizm odstraszający potencjalnych konkurentów nawet od aspirowania do bycia regionalną lub globalna potęgą”.

Oczywiście, jeśli Rosja jest „zbyt silna”, by można ją było pokonać na Ukrainie, to jest również zbyt silna, by pozbawić ją jej mocarstwowości.

Co się zmieniło?

Czy po siedmiu latach rzezi w Donbasie i trzech miesiącach działań wojennych na południu Ukrainy redakcja „Timesa” nagle poczuła przypływ współczucia dla wszystkich ofiar wojny i zniszczenia Ukrainy i zmieniła zdanie? Biorąc pod uwagę zachowanie „Timesa” na przestrzeni dziesięcioleci, wydaje się, że działają też inne czynniki.

Przede wszystkim Rosja poradziła sobie z sytuacją nadspodziewanie dobrze, pomimo niekorzystnych prognoz Zachodu. Poparcie dla rosyjskiego prezydenta Władimira Putina przekracza 80 proc.

Spośród 195 krajów 165 – w tym Indie i Chiny z 35 procentami światowej populacji – odmówiło poparcia sankcji wobec Rosji, pozostawiając USA, a nie Rosję, stosunkowo odizolowane od świata.

Rubel, który według Bidena będzie „gruzem”, nie tylko powrócił do poziomu sprzed lutego, ale ostatnio jego kurs jest na najwyższym poziomie od dwóch lat, wynoszącym około 60 rubli za dolara w porównaniu do 150 w marcu.

Gra słów: ruble – rubel, rubble – rumowisko, gruzy.

Rosja spodziewa się rekordowych zbiorów, a świat potrzebuje pszenicy i nawozów, ropy i gazu, które zapewniają znaczne dochody. UE w dużej mierze uległa rosyjskiemu żądaniu zapłaty za gaz w rublach. Sekretarz skarbu USA Yellen ostrzega Europejczyków, którzy mają skłonności samobójcze, że embargo na rosyjską ropę jeszcze bardziej zaszkodzi gospodarkom Zachodu.

Siły rosyjskie powoli, ale stale zyskują przewagę w południowej i wschodniej części Ukrainy po zwycięstwie w Mariupolu, największej dotychczas bitwie w tej wojnie i demoralizującej porażce Ukrainy.

W USA inflacja, która już przed kryzysem ukraińskim była wysoka, wzrosła jeszcze bardziej i osiągnęła ponad 8 procent, a obecnie Rezerwa Federalna stara się kontrolować ją poprzez podnoszenie stóp procentowych. Częściowo w wyniku tego rynek akcji zbliżył się do strefy niedźwiedzia. W miarę postępu wojny coraz więcej osób zgadza się z opinią Bena Bernanke, byłego prezesa Fed, przewidując okres wysokiego bezrobocia, wysokiej inflacji i niskiego wzrostu — straszliwej stagflacji.

W kraju widoczne są oznaki zmniejszającego się poparcia dla wojny. Co najbardziej uderzające, 57 republikanów z Izby Reprezentantów i 11 republikanów z Senatu głosowało przeciwko wysłaniu na Ukrainę kolejnej partii broni, w skład której wchodziły znaczne ilości wieprzowiny i ukryte bonusy dla spekulantów wojennych. (Zdumiewające, żaden Demokrata, ani jeden, nawet najbardziej „postępowy”, nie głosował przeciwko dolewaniu oliwy do ognia szalejącej na Ukrainie wojny. Ale to już inna historia.)

I chociaż amerykańska opinia publiczna nadal opowiada się za zaangażowaniem USA na Ukrainie, pojawiają się głosy przeciwne takiej polityce. Na przykład, Pew donosi, że liczba tych, którzy uważają, że USA nie robią wystarczająco dużo, zmniejszyła się w okresie od marca do maja. Wraz z rosnącą stagflacją, rosnącymi cenami gazu i żywności oraz głosami takimi jak Tucker Carlson i Rand Paul, wskazującymi na związek między inflacją a wojną, niezadowolenie z pewnością będzie rosło.

Wreszcie, gdy wojna staje się coraz mniej popularna i zbiera swoje żniwo, może to przełożyć się w latach 2022 i 2024 na słaby wynik wyborczy Bidena i Partii Demokratycznej, dla których „Times” jest tubą propagandową.

Nuta paniki

W tym apelu o znalezienie rozwiązania na drodze negocjacji jest nuta paniki. Stany Zjednoczone i Rosja to największe światowe mocarstwa nuklearne z tysiącami pocisków nuklearnych w trybie ostrzeżenia, czyli „alarmu”. W momentach zaognionego konfliktu możliwości przypadkowego nuklearnego Armagedonu są aż nazbyt realne.

Zdolność Bidena do kontrolowania wydarzeń jest poddawana w wątpliwość. Wiele osób w jego wieku radzi sobie z taką sytuacją, ale wielu – nie i wydaje się, że należy on do tej drugiej kategorii.

Neokonserwatyści kontrolują obecnie politykę zagraniczną administracji Bidena, Partii Demokratycznej i większości Partii Republikańskiej. Ale czy rządzący neokonserwatyści poddadzą się i pójdą w rozsądnym i pokojowym kierunku, jak tego chce redakcja „Timesa”?

To iluzja. Jak zauważyli inni komentatorzy, jastrzębie, tacy jak sekretarz stanu Antony Blinken, podsekretarz stanu Victoria Nuland i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan, nie potrafią wyhamować; zawsze podwajają stawkę. Nie służą interesom ludzkości ani interesom narodu amerykańskiego. W rzeczywistości są zdrajcami USA. Muszą zostać zdemaskowani, zdyskredytowani i zepchnięci na bok. Od tego zależy nasze przetrwanie.«

Czasem mam wrażenie, że ja do znudzenia, jak mantrę, powtarzam, że te wszystkie wojny są wyreżyserowane i ta na Ukrainie też, ale co ja na to poradzę, że tak jest. Niby chodzi o to, by osłabić Rosję, by przestała być mocarstwem, bo wtedy jej agresja osłabnie i będzie bezpieczniej. No to dlaczego osłabienie tylko jednego agresora? A jeszcze większy agresor, czyli Stany Zjednoczone? Czy jego też nie należało by osłabić?

Kiedyś niejaki Giedroyć twierdził, a po nim niejaki Brzeziński również, że bez Ukrainy Rosja nie będzie mocarstwem. Bzdura, którą powtarzają za nimi wszyscy tzw. komentatorzy od geopolityki. A czym się różni polityka od geopolityki?

Gdy się spojrzy na mapę świata, to od razu widać, że największym państwem pod względem obszaru jest Rosja. Ukraina przy niej, choć największe państwo w Europie, jest bardzo mała. Jej bogactwa naturalne w porównaniu z Rosją są mizerne. Na samym tylko Uralu jest prawie cała tablica Mendelejewa, znaczy prawie wszystkie pierwiastki. A na Syberii? Że nie miałaby wyjścia na Morze Czarne? Osłabiło by to trochę jej pozycję w tym rejonie, ale nie przestałaby być mocarstwem.

Jeśli Amerykanie, jak wynika z cytowanego artykułu, doszli do wniosku, że tej wojny nie można wygrać, to czy oni byli takimi durniami, że nie wiedzieli o tym przed jej rozpoczęciem? Wiedzieli doskonale. To, o co w takim razie chodzi? We wszystkich tych analizach, dotyczących tej wojny, mówi się o wielu negatywnych jej konsekwencjach: kryzysie gospodarczym, kryzysie energetycznym, głodzie itp. Ale o jednej rzeczy, może w tym wszystkim najważniejszej, nie mówi się wcale. A skoro tak, to może to jest prawdziwy cel tej wojny. Największa po wojnie akcja przesiedleńcza i zastępowanie jednego narodu drugim, rzecz bez precedensu w najnowszej historii świata, a tu cisza. Choć z drugiej strony pojawiają się już pierwsze propozycje, które powoli odkrywają prawdziwy cel.

Niektórzy przebąkują, że wobec braku zgodności w unii europejskiej co do stanowiska wobec Rosji, należy stworzyć nowy sojusz czy nową unię, w skład której weszłyby Wielka Brytania, Polska, Ukraina i republiki bałtyckie. Nietrudno domyślić się, czyj to jest pomysł. Wygląda więc na to, że ta wojna jest po to, by odtworzyć I RP, o czym wielokrotnie wspominałem.

Dobrze wyreżyserowane? Pierwszym widocznym znakiem, że coś tu się może zmienić, były wspólnie organizowane przez Polskę i Ukrainę Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro 2012. Już wtedy dano do zrozumienia, poprzez wyznaczenie na mecz finałowy Kijowa, a nie – Warszawy, kto tu jest ważniejszy. Dwa lata później Majdan, czyli amerykańska prowokacja, w wyniku której doszło do zajęcia przez Rosję wschodniej Ukrainy. Następnie wojna, pretekst do stworzenia fali uchodźców, którzy nimi nie są, w dalszej kolejności sztucznie stworzona w państwach unii różnica zdań na temat tego, czy bojkotować Rosję, czy – nie, a na końcu propozycja nowej unii czy sojuszu skierowanego przeciw Rosji. Oczywiście swoje role grają tu również Putin i Zełenski.

A więc dobrze wyreżyserowana wojna. A skoro tak, to wypada sobie odpowiedzieć na pytanie; któż jest takim dobrym reżyserem? Ten, kto dobrze reżyseruje filmy, potrafi też dobrze wyreżyserować rzeczywistość.

NWO

Nowy porządek świata, to pojęcie, które jest już od lat powszechnie używane na określenie zmian, jakie zachodzą na świecie, jednak jego definicja nie jest precyzyjna. Najczęściej używa się go w znaczeniu teorii spiskowej lub jako terminu z zakresu polityki. Wikipedia tak je opisuje (wytłuszczenia W.L.):

»Nowy porządek świata (łac. Novus Ordo Mundi, ang. New World Order, skrótowo: NPŚ, ang. NWO) – teoria spiskowa wykorzystywana do opisu rzekomych przyczyn istotnych zmian w polityce międzynarodowej, według której „zakonspirowana elita globalnej władzy” dąży do objęcia władzy nad światem poprzez autorytarny rząd światowy, który ma zastąpić suwerenne państwa.

Teoria ta wykorzystuje jako pretekst:

  • program pokojowy prezydenta USA Thomasa Woodrowa Wilsona, znany jako Czternaście Punktów Wilsona;
  • utworzenie Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych;
  • zmianę układu sił politycznych na świecie, który ukształtował się jeszcze w latach 50-tych XX wieku, w wyniku rozpadu ZSRR i bloku wschodniego.

Jednym z pretekstów stosowania tej teorii spiskowej po zakończeniu zimnej wojny było również określenie „nowy porządek świata”, użyte przez Michaiła Gorbaczowa i George’a H.W. Busha oraz członków Klubu Bilderberg, Komisji Trójstronnej i Rady Stosunków Zagranicznych rządu USA dla określenia zmian jakie nastąpiły wtedy na świecie.

Niektórzy twierdzą, że świat jest zakulisowo sterowany przez grupę bądź grupy ludzi dążących do wprowadzenia „Nowego Porządku Świata”, który ma się rzekomo cechować utworzeniem jednej zależnej religii, praniem mózgu, wszczepianiem innym ludziom chipów pod skórę, powszechną inwigilacją za pomocą monitoringu i projektu Echelon (globalna sieć wywiadu elektronicznego) oraz bezgotówkowym obrotem towarami.«

Wypada jednak wyjaśnić sobie pewną nieścisłość w tłumaczeniu tego terminu na język polski. New World Order tłumaczy się na polski od końca, czyli Porządek Nowego Świata, a to znaczy coś innego niż Nowy Porządek Świata. Można też przetłumaczyć ten zwrot od początku, czyli Nowego Świata Porządek – tak bardziej poetycko. Oba te tłumaczenia kładą nacisk na Nowy Świat, a nie na Nowy Porządek. Bo jeśli ma być Nowy Porządek w starym świecie, to nie jest to jeszcze takie groźne, ale Nowy Świat brzmi znacznie bardziej złowieszczo. Nowy Porządek nie oznacza diametralnych zmian, bo nadal funkcjonujemy w tym samym świecie, a Nowy Świat – jak najbardziej. Niestety słowniki internetowe i tłumacz Google tłumaczą ten zwrot jako Nowy Porządek Świata, ale North Atlantic Treaty Organization tłumaczą jako Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, czyli prawidłowo – od tyłu. Dlaczego więc w przypadku NWO jest inaczej?

Być może nie jest to takie ważne, czy będziemy mówić o Nowym Porządku Świata czy Porządku Nowego Świata. Ważniejsze jest to, co się kryje za tym pojęciem. Angielska Wikipedia pisze (wytłuszczenia W.L.):

»Termin „nowy porządek światowy” odnosi się do nowego okresu historii, w którym widoczne są dramatyczne zmiany w światowej myśli politycznej i układzie sił w stosunkach międzynarodowych. Pomimo różnych interpretacji tego terminu, jest on przede wszystkim kojarzony z ideologicznym pojęciem rządu światowego, ale jedynie w sensie nowych wspólnych wysiłków zmierzających do zidentyfikowania, zrozumienia lub rozwiązania globalnych problemów, które wykraczają poza możliwości poszczególnych państw narodowych.«

Wydaje się, że cechą charakterystyczną „nowego porządku świata” jest rząd światowy, a więc wspólny dla całego świata rząd. Problem jednak polega na tym, że nie wiadomo, kto ma wchodzić w skład tego rządu, czyli kto tak naprawdę będzie rządził. Ci, którzy propagują takie rozwiązanie, nie mówią, w jaki sposób miałby być wyłaniany taki rząd i spośród kogo. Skoro wszystko wokół tego rządu jest takie tajne, to jak nie wierzyć w teorie spiskowe? Jedyne co nam przekazują apologeci takiego rządu i takiego porządku, to to, że nie będziemy mieli nic i będziemy szczęśliwi. Może więc warto zastanowić się nad ukrytym znaczeniem słów „wspólny”, „wspólnota”.

Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński) w książce z 1936 roku Socjalizm, komunizm, anarchizm w rozdziale Wspólnota, jako hasło umożliwiające żydostwu opanowanie dóbr materialnych narodów rdzennych pisze:

»Zwalczanie światopoglądu indywidualistycznego

Na przeszkodzie do opanowania przez żydów dóbr materialnych narodów rdzennych stoi silne poczucie prawa indywidualnej własności u tych narodów, jako kamień węgielny ich ustroju społecznego, będącego wynikiem bytu osiadłego. A zatem, żeby żydostwo miało możność łatwego opanowania dóbr pozostałej rodziny narodów, trzeba aby światopogląd indywidualistyczny w łonie społeczeństw rdzennych ustąpił miejsca światopoglądowi komunistycznemu. Takiej zmiany światopoglądu u swego otoczenia żydostwo może dokonać jedynie przez podważenie więzów, które narody osiadłe sobie wytworzyły. A jakież są te więzy bytu społecznego narodów osiadłych? Ustaliliśmy, że są one trojakiego rodzaju:

  • gospodarcze
  • kulturalne
  • polityczne

Dla żydostwa w jego wysiłkach do podboju narodów rdzennych największe niebezpieczeństwo stanowią więzy polityczne i kulturalne. Kulturalne dlatego, że warunkują siłę duchową danego środowiska, a więc jego odporność na obcy najazd.

Polityczne dlatego, że warunkują formy organizacyjne tego środowiska, a więc jego wolę zbiorową, jego zbiorową prężność, tak dla każdego najeźdźcy niebezpieczną. Gdy więzy w tych dwóch dziedzinach będą rozluźnione, dziedzina gospodarcza musi już łatwo stać się łupem żydostwa.

W dziedzinie kulturalnej na czoło warunków siły duchowej każdego środowiska wysuwają się uczucia religijne. Im bowiem człowiek mniej wznosi się myślami do nieba, do Stwórcy wszechrzeczy, do Boga, tym bardziej jest skazany na więź z doczesnością, czyli mniej jest zdolny do wysiłków duchowych, a z takim środowiskiem łatwo jest już żydostwu dać sobie radę.

W dziedzinie politycznej na czoło warunków zbiorowej prężności danego środowiska, wysuwa się poczucie władzy, niezbędnej do sprawowania rządów na danym obszarze, a więc poczucie państwowe; następnie – plemienne, bądź narodowe, bowiem im żywsze są one, im silniejsze i w treści pełniejsze, tym pomyślniejsze wytwarzają warunki dla spajania ludności w jedną całość zwartą, a wreszcie – poczucie rodzinne, ponieważ rodzina stanowi podstawową komórkę społeczną i od jej spoistości, jej siły zależy właściwie cała budowa społeczna danego środowiska.

A zatem – rodzina, naród, władza, bądź państwo, oraz religia – to są główne podstawy bytu społecznego narodów osiadłych, główne więzy, które warunkują światopogląd indywidualistyczny.

Trzeba zachwiać zatem w pojęciu otoczenia „świętością” tych więzów, trzeba podważyć w jego opinii ich słuszność, to w wyniku musi nastąpić całkowita zmiana światopoglądu indywidualistycznego na pożądany dla żydostwa u otoczenia światopogląd komunistyczny.

Treść teorii wspólnoty

Temu zadaniu odpowiada właśnie hasło „wspólnoty” wszystkich dóbr na świecie: Nie powinno być rodziny indywidualnej, jak to jest obecnie… Nie powinno się tolerować rozwoju uczuć odrębności u poszczególnych narodów… Nie powinny istnieć odrębne państwa z ich granicami, tamującymi swobodę ruchów… Nie powinny istnieć odrębne wyznania, tamujące postęp „ludzkości”… Wszystkie tego typu pojęcia są to „przesądy”. Trzeba je zmienić, bo one są wynikiem egoistycznego „ja”. Gdy się je zmieni, wytworzy się nowy, pozbawiony swego „ja” typ człowieka. Nie może on posiadać „przesądów” co do swego szczęścia i nieszczęścia osobistego, nie może czuć pociągu do władania zarówno w zakresie materialnym jak duchowym, nie powinien cierpieć na „manię” żądzy własności. Całe nieszczęście obecnej ludzkości tkwi w „ja” obecnego człowieka. W przyszłości nie powinno istnieć żadne „ja siedzę” – „ja myślę”, „ja pragnę” itd., lecz tylko „my siedzimy”, „myślimy”, „pragniemy” itd. itd. Słowem, winna nastąpić całkowita przebudowa istniejącego układu stosunków w świecie, przebudowa psychiki ludzkiej, przebudowa „ludzkości”…

Taka jest dla użytku na zewnątrz w ogólnych zarysach treść teorii wspólnoty, uzasadniającej konieczność wyzbycia się światopoglądu indywidualistycznego i przyjęcia za punkt wyjścia w swoim rozumowaniu światopoglądu komunistycznego.

Zapewnia ona żydostwu bezpośredni dostęp do dóbr materialnych narodów rdzennych. Narody zaś rdzenne prowadzi przez osłabienie wszystkich więzów do słabnięcia, zmarnienia, rozkładu…«

A jak to wyglądało w praktyce? Krasnowski podaje wiele przykładów. Ja ograniczę się do kilku.

»Organ syjonistyczny w Warszawie w lutym 1924 r. pisał, poruszając sprawę kolonizacji żydowskiej na południu Rosji:

Najbardziej odpowiedni dla żydów jest teren znajdujący się w pobliżu Odessy i Petrowska. Rząd sowiecki chce go oddać bezpłatnie, o ile żydzi zgodzą się tam pracować na roli… Są tam wolne grunty dawnej arystokracji rosyjskiej, ciągnące się na przestrzeni wielu tysięcy morgów… W czasie wojny i lat głodowych mnóstwo ludzi wymarło na półwyspie… – „Nasz Przegląd”, nr 43, 12 II 1924 r. – „Projekt republiki żydowskiej na Krymie”.

Trudno przypuścić, aby akurat w miejscowościach, pożądanych dla żydostwa do kolonizacji, ludność rdzenna „wymarła”.

Prawda, operował tam, jak już wiadomo, Bela Kuhn, który wymordował na Krymie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Przypuszczalnie, niejedna rodzina, stracona przez niego, uwolniła w ten sposób miejsca dla przyszłych kolonistów żydowskich…

W maju 1928 r. „Journal de Geneve” podał informację byłego dyrektora Czerwonego Krzyża (dr. Jerzego Ladygiańskiego), w której czytamy, że Bela Kuhn stracić kazał: w Teodozji 7500 osób, w Symferopolu – 12 000, w Sewastopolu przeszło 10 000, w Kerczu 6000, w Jałcie przeszło 5000… Ogólną liczbę zamordowanych z rozkazu Beli Kuhna na Krymie Rosjan i Tatarów, obliczają na 60 do 70 tysięcy.

„Hajnt” nr 101 z 30 IV 1928 r. podaje:

Pewnego razu delegowano go (Bela Kuhna) w celu zduszenia na Krymie kontrrewolucji. Bela Kuhn popełnił wówczas takie okrucieństwa, że moskiewska władza centralna musiała go odwołać. Rozkazał on wówczas rozstrzelać tysiące ludzi. Wówczas rozeszła się pogłoska, ze Bela Kuhn nie jest przy zdrowych zmysłach; lecz ta pogłoska okazała się nieprawdziwa.

Musieli jednak być i tacy chłopi na Krymie, którzy przeżyli czasy „wojny i lat głodowych”, a którym ziemię po prostu odebrano.

Historyk żydowski, Ben Cion Kac, omawiając sprawę kolonizacji żydowskiej w Rosji, w czerwcu 1928 r. pisał:

Pieniądze, które amerykańscy milionerzy dają na kolonizację, są przeznaczone na osiedlenie się żydów na Krymie w różnych okolicach. Prawda, dotąd wciąż liczono, że na Krymie jest bardzo mało wolnej ziemi, a zwłaszcza ziemi dobrej. Kalinin już od dawna wyjaśnił, że dla kolonizacji żydowskiej na Krymie jest przeznaczona ziemia, gdzie nie ma wody i która skutkiem tego nie nadaje się dla chłopa rosyjskiego, a którą filantropi amerykańscy mogą udoskonalić dla kolonizacji żydowskiej, dzięki świeżym kapitałom. To jest w części północnej Krymu. Jednak, okazuje się, że kwota dziesięciu milionów dolarów jest przeznaczona akurat na kolonizację w części południowej Krymu. Mereżin oświadczył, że to dlatego, iż rząd postanowił zmniejszyć przestrzeń ziemi dla włościan na Krymie. Poprzednio podzielono na rzecz Tatarów i innych dużo ziemi, lecz oni sami nie mogą jej całkowicie obrobić. Rząd sowiecki w ogóle nie chce, aby było wielu „właścicieli ziemskich”, tj. większych posiadaczy ziemi, i będzie się obecnie ustalało mniej ziemi dla każdego chłopa. W ten sposób zwolniono ziemię dla kolonizacji żydowskiej. I właśnie na tej ziemi zamierzają filantropi żydowscy osiedlić sporą ilość rodzin żydowskich. W rosyjskiej prasie sowieckiej o tym nie ma ani słowa. Jest to w ogóle przeciw polityce rządu sowieckiego, który, odbierając ziemię u Tatarów i dając ją żydom, obawia się wzmożenia judofobii, i tak już dosyć obecnie silnej. – „Hajnt”, nr 134, 8 VI 1928.

H. D. Nomberg w swoim sprawozdaniu z pobytu w Rosji pisał:

Włościaństwo żydowskie, w równej mierze jak każde inne włościaństwo, nie wykazuje żadnej skłonności do socjalizmu. Przeciwnie, zdradza ono wszelkie oznaki masy konserwatywnej, i czym więcej włościanie żydowscy stają się osiadli, zakorzenieni, tym więcej ciągnie ich w gospodarce do form indywidualistycznych, tym więcej z powrotem ciągnie ich w dziedzinie kulturalnej – do starych form żydowskości… – „Der Moment”, nr 186, 12 VIII, 1927 r. – „Z mojej podróży w Rosji”, H. D. Nomberg.

Ten sam brak zapału do zasad wspólnoty wśród żydów w koloniach stwierdziła komisja leningradzkich robotników-komunistów, kiedy w lecie 1928 r. badała stosunki w koloniach żydowskich. ŻAT w depeszy z Moskwy doniosła:

Koloniści żydowscy są w ogóle dobrymi rolnikami, jakkolwiek duch komunistyczny upada w koloniach nawet wśród młodzieży. – „Der Moment”, nr 181, 5 VIII 1928 r. – depesza z Moskwy ŻAT.

ŻAT w depeszy z Moskwy w sierpniu 1930 r. doniosła:

(…) Ogólne wrażenie jest takie, że żydowscy włościanie są tymczasem słabymi zwolennikami budowy socjalistycznej. Nawet komsomolcy we wsiach żydowskich ideologicznie nie są wytrzymali, gdy przychodzi do praktyki. – „Hajnt”, nr 196, 24 VIII 1930 – depesza ŻAT z Moskwy.«

Autor tak podsumowuje ten rozdział:

»Słowem, przez hasło „wspólnoty” do wywrotu społecznego i do „budowy” socjalizmu, a przez socjalizm do władania ziemią na prawie… własności prywatnej, i to na zwartych obszarach, mających stać się „republikami żydowskimi”…

Na nienawiści więc do właścicieli ziemskich, wywołanej wśród chłopów i w ogóle pracowników fizycznych przez… komunistów w okresie „wielkiej rewolucji rosyjskiej”, ludność żydowska, jak się okazuje, nie straciła.

Bankierzy żydowscy z krajów poza Rosją zawierają umowy z rządem „robotników i włościan”, wyjeżdżają komisje na pożądane dla żydostwa tereny, ziemię obficie się dla żydów wydziela i powstają w ten sposób w diasporze kolonie żydowskie, jako zaczątki przyszłych „republik żydowskich”.

A trzeba pamiętać to, co słusznie podkreślił Menachem Usiszkin, w grudniu 1928 r., w swej mowie w Erec Israel na II zjeździe nauczycieli żydowskich, że

największe przewroty, najcięższe i najokropniejsze, za które ludzkość zapłaciła krwią i życiem milionów ludzi, były głównie wynikiem kwestii ziemi. Tak stało się w Irlandii, tak wydarzyło się również w innych krajach. – „Hajnt”, nr 66, 24 III 1929 r. – „Głos ziemi”, M. Usiszkin.

Tak było i w Rosji…

Za ziemię ludność żydowska, wbrew przytoczonej tezie Menachema Usiszkina, nie płaci nie tylko swoją „krwią i życiem”, ale nawet pieniędzmi. Rząd sowiecki, jak wynika z przytoczonych wyżej informacji, wydziela ludności żydowskiej ziemię za darmo. Krwią zapłaciła ludność… rosyjska.«

Cytaty pochodzą z książki, która ukazała się na rynku w 1936 roku, a więc w całkiem innej rzeczywistości. Obecnie żydostwo ma – do realizacji swojego mesjanistycznego celu, polegającego na przejęciu wszelkiego bogactwa pozostałej części ludzkości i na jej niewolniczym podporządkowaniu sobie – znacznie potężniejsze środki. Ten cel nazywa ono, na użytek naiwnych, „Nowym Porządkiem Świata”, a tych, którzy dążą do tego – globalistami. Konieczność jego wprowadzenia uzasadnia tym, że z globalnymi problemami może sobie poradzić tylko rząd światowy.

Te globalne problemy to wydumane zagrożenie epidemiologiczne, zmiany klimatu, rzekomo wywołane przez człowieka, globalne kryzysy globalnej gospodarki, terroryzm, wojny itp. Wszystko wyssane z palca lub sztucznie wykreowane jak terroryzm, wojny i kryzysy gospodarcze. Przecież globalna gospodarka nie wzięła się sama z siebie. Ktoś świadomie dążył do stworzenia globalnych firm i skoncentrowania prawie całej produkcji w jednym państwie. Wszystko po to, by żadne państwo nie było samodzielne pod względem gospodarczym i nie mogło we własnym zakresie zabezpieczyć swoich potrzeb materialnych, a nawet kulturalnych i duchowych.

Żydostwo od wieków dąży do realizacji swojego mesjanistycznego celu, ale dopiero od niedawna pojawiły środki czy narzędzia, które diametralnie ułatwią i przyspieszą jego realizację. Są to pandemia i cyfryzacja społeczeństwa.

„Pandemia” to potężne narzędzie. Wirus jest niewidzialny, rozprzestrzenia się poprzez wydychane powietrze, a więc jest wszędzie i każdy może zarażać i być zarażonym. Można być „chorym” bezobjawowo, co oznacza, że każdego można potraktować jako potencjalne zagrożenie dla innych. Co z tego, że my mamy w swoim organizmie miliony, jeśli nie więcej, różnych wirusów i większość z nich jest nawet niezbędna dla naszego życia. Co z tego, że skoro ludzki organizm ma w sobie ich tyle, to ma też wypracowane mechanizmy obrony przed tymi, które nie są dla niego korzystne. To nie ma znaczenia. Najważniejsze są szczepienia, maski, kwarantanny, ograniczenia w przemieszczaniu się, czyli upodlenie człowieka. Co z tego, że nie godzę się na ingerencję w mój organizm? Skoro stanowię „zagrożenie” dla innych, to moim obowiązkiem jest odpowiedzialna postawa. Jeśli nie mam możliwości decydowania o sobie, o swoim zdrowiu, jeśli moje ciało nie należy do mnie, to czy ja nadal jestem wolnym człowiekiem, czy już niewolnikiem. Jest więc „pandemia”, czy „zagrożenie epidemiologiczne” jednym z dwóch narzędzi koniecznych do uczynienia z wolnego człowieka niewolnika.

Drugim narzędziem jest totalna cyfryzacja świata. Po co rządy wszystkich krajów chcą, by wszelkie czynności odbywały się za pośrednictwem mediów elektronicznych? Tylko i wyłącznie po to, by całkowicie kontrolować ludzi i wiedzieć o nich wszystko: co czytają, jakie filmy oglądają, jakie strony internetowe odwiedzają, jakie mają upodobania seksualne, co jedzą, czy są pijakami czy narkomanami, jakich mają znajomych, jak spędzają wolny czas, gdzie jeżdżą na wakacje, jakich krewnych mają i gdzie oni mieszkają itp. Słowem – totalna inwigilacja.

Klaus Schwab powiedział, że początkowo czipy będą umieszczane w ubraniach, później pod skórą, a w końcu w mózgu, po to, by człowiek był ciągle podłączony do świata cyfrowego. Tylko po co? O tym ani on, ani nikt inny nie mówi, tylko zapewniają, że tak będzie lepiej. Być może, tylko dla kogo? Podłączenie człowieka do tego świata cyfrowego będzie skutkowało jego permanentną inwigilacją oraz możliwością sterowania nim, a przymusowe szczepienia będą oznaczały, że takiego człowieka będzie można, jeśli zajdzie taka potrzeba, zlikwidować, bo my nie wiemy, co tak naprawdę jest w tych szczepionkach. Jednym będzie można wstrzyknąć jakieś placebo, a innym – truciznę. Zresztą wszczepiony chip też może być wykorzystany do usuwania niewygodnych ludzi.

Wygląda na to, że ten świat, do którego dążą Żydzi, będzie zupełnie inny, niż ten, który znamy. Będą w nim żyły istoty cyborgopodobne, które będą tylko wyglądem przypominały ludzi. A więc może jednak „Porządek Nowego Świata”.

Wielka Ukraina

Ukraina to dla Polaków wielki problem, a „Wielka Ukraina”, to dla nich bardzo wielki problem. Skąd wzięło się to pojęcie? Idea nie jest nowa. Lucyna Kulińska w artykule Nacjonalizm na dzisiejszej Ukrainie poważnym zagrożeniem dla Polski (https://www.nawolyniu.pl/artykuly/nacjonalizm.htm) pisze:

»Nacjonalizm ukraiński miał zawsze charakter antypolski. Tak było przed II wojną światową, w jej trakcie, kiedy przybrał wymiar ludobójczy, tak jest i dzisiaj. Przejawów niechęci, a nawet nienawiści wobec narodu polskiego nie brak ani w deklaracjach ideowych nacjonalistów, ani w wystąpieniach ich liderów. Część z tych oświadczeń ma nawet charakter stricte rewizjonistyczny, nawiązujący do idei “Wielkiej Ukrainy”. Godzi to bezpośrednio w integralność polskiego terytorium. Padają nawet żądania “oddania” 19 powiatów – ziem sięgających po Kraków i Warszawę! Roszczenia terytorialne dotyczące tzw. Zakierzonii pojawiają się też w finansowanym z pieniędzy polskich podatników “Naszym Słowie”, organie Związku Ukraińców w Polsce. ZUwP ma niechlubna kartę związaną ze wspieraniem ukraińskiej ideologii nacjonalistycznej odwołującej się bezpośrednio do banderyzmu. Niestety, zamiast potępienia tego typu zachowań, władze, w osobie prezydenta Bronisława Komorowskiego honorują ludzi takich jak Tyma, Sycz, Syrnyk, Huk, pochwałami i odznaczeniami. Jest to dla każdego zdrowo myślącego Polaka obelga!

Rozszerzanie zasięgu działania nacjonalizmu ukraińskiego nieuchronnie prowadzi do konfliktów z sąsiadami. To państwa graniczące z Ukrainą będą ponosić konsekwencje głoszonych przez szowinistów haseł budowania “Wielkiej Ukrainy”. Aby poznać cele Prawego Sektora, trzeba sięgnąć do programu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, skąd zaczerpnięto szereg tez programowych, włącznie z “sobornością” Ukrainy, czyli budową Wielkiej Ukrainy poprzez włączenie do tego państwa wszystkich historycznych ukraińskich ziem etnicznych. W wypadku Polski oznacza to sięgnięcie po kilkanaście wschodnich powiatów. Już teraz rejony pogranicza wypełniają się dziesiątkami tysięcy niechcianych przybyszów, których w osiedlaniu i nabywaniu nieruchomości wspierają przedstawiciele dobrze usadowionej w lokalnych władzach mniejszości ukraińskie. Dozbrojona przez Zachód ogarnięta szowinizmem i antypolonizmem Ukraina może podjąć próbę skompensowania sobie utraty terytoriów na wschodzie, podnoszeniem pretensji terytorialnych do naszego państwa. Jakimi mogłoby to być realizowane metodami – Polacy wiedzą aż za dobrze! Jest to wielce prawdopodobne, a znając historię zarówno Niemcy, jak i Rosja z którą jesteśmy przez kwestię Ukrainy skonfliktowani – odebrałyby taką napaść z satysfakcją.«

Jaka jest więc ta Wielka Ukraina? Podczas wiecu w 2011 roku deputowany do lwowskiej rady obwodowej Rostysław Nowożeniec nawoływał, jak informował portal Fronda.pl, do odebrania od sąsiednich państw terenów, które, jego zdaniem, są etnicznie ukraińskie. Wtórował mu Jurij Szuchewycz, syn komendanta UPA, Romana Szuchewycza. Straciliśmy – mówił – Łemkowszczyznę, Nadsanie, Chełmszczyznę i Podlasie, które weszły w skład Polski oraz ziemię brzeską i Homelszczyznę, które znajdują się na Białorusi. W tym kontekście wymienił także należące do Rosji wschodnią Słobożeńszczyznę i Kubań oraz mołdawskie Naddniestrze i południową Bukowinę, która jest częścią Rumunii.

No więc już wiemy, jak wygląda ta Wielka Ukraina, ale kto to wymyślił? Kurier Wileński z dnia 21.12.1938 w artykule „Wielka Ukraina” Hitlera (http://retropress.pl/kurjer-wilenski/wielka-ukraina-hitlera/) pisze:

»Sprawa t. zw. „Wielkiej Ukrainy” nie schodzi ze szpalt gazet całego świata. W prasie zagranicznej na ten temat codzień można czytać różnego rodzaju sensacje i wprost fantastyczne przepowiednie. Szczególnie prasa II Republiki Czesko – Słowackiej i różnych związków oraz ugrupowań ukraińskich, dostarcza pod tym względem niezmiernie obfitego materiału.

Związane to było z układem monachijskim zawartym na konferencji w Monachium w dniach 29-30 września 1938 roku.

W tych wszystkich relacjach i rewelacjach na temat „Wielkiej Ukrainy” niesposób dzisiaj z całą dokładnością zorientować się. Jedno, co w nich wszystkich już dzisiaj nie ulega wątpliwości, to to, że za sprawą „Wielkiej Ukrainy” stoi Trzecia Rzesza, stoi sam Fuehrer, jako rzecznik tej sprawy. Co prawda ostatnio t j. od chwili wypłynięcia tej sprawy na pierwsze stronice różnych dzienników, Hitler na ten temat nie wypowiedział żadnego słowa i nie sprecyzował swego stanowiska. Ale ta okoliczność jest bez większego znaczenie politycznego.

Wódz Trzeciej Rzeszy w sprawie „Wielkiej Ukrainy” wypowiedział się nie tylko w biblii narodowego socjalizmu „Mein Kampf” ale również w wywiadach udzielanych prasie ukrainskiej już po zdobyciu władzy państwowej. Jeden z takich wywiadów, obecnie w różny sposób komentowanych i wałkowanych w prasie zagranicznej, był udzielony w styczniu 1934 r., czasopismu ukraińskiemu „Nowyj Czas”. Przedstawicielowi tej gazety Hitler między innymi oświadczył: „Niemcy pragnęłyby utworzenia na Wschodzie Europy potężnego państwa ukraińskiego. Jednak takie państwo może powstać tylko wówczas, kiedy będzie postawiona sprawa podziału Rosji”. Przy czym Hitler, powołując się na swoją książkę „Mein Kampf”, wskazywał, że sprawa „podziału Rosji” była tam przezeń dość szczegółowo omówiona i że wcześniej czy później ze sfery rozważań publicystyczno – teoretycznych przejdzie ona w dziedzinę działań praktyczno – politycznych.

Czyli w styczniu 1934 roku Hitler już wiedział, że napadnie na Związek Radziecki.

Powstaje zasadnicze pytanie, czy Hitler, zgodnie ze swymi przepowiedniami sprzed kilku lat, już zdecydował o postawieniu na porządek dzienny sprawy „podziału Rosji” a co za tym idzie i tworzenia „Wielkiej Ukrainy”? Na to pytanie daremnie szukalibyśmy wyczerpującej i bezpośredniej odpowiedzi, w na ogół dość szczerych enuncjacjach imperializmu niemieckiego. Kierownicza prasa niemiecka unika stawiania tego zagadnienia z właściwą sobie szczerością. Przeciwnie można w niej znaleźć wręcz odmienne twierdzenia, zmierzające do zaprzeczenia różnym enuncjacjom zagranicznym. Tego rodzaju postawa oficjalnej prasy hitlerowskiej nie znaczy jednak, by pewne koła niemieckie nie zajmowały się powyższym zagadnieniem.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi hitlerowskiej w sposób wyraźny wskazują, że Trzecia Rzesza wykazuje niezmierną aktywność dookoła sprawy „Wielkiej Ukrainy”. Przy czym unikając prawdopodobnie narazie bezpośredniego angażowania się w akcję na rzecz „Wielkiej Ukrainy”, posługuje się dla realizacji tego celu różnego rodzaju organizacjami ukraińskimi, a głównie stworzoną przez się t. zw. „Ukrainą Zakarpacką” i swym nowvm wasalem II Republiką Czesko -Słowacką. Wystarczy spojrzeć na poczynania rządu „ukraińskiego” „Ukrainy Zakarpackiej” i rządu praskiego by przekonać się, z czyjego polecenia i pod czyim kierownictwem rozwijają one dość intensywną akcję na rzecz „Wielkiej Ukrainy”. Akcja ta bowiem jest tak uderzająco podobna do zakreślonych swego czasu przez Hitlera wytycznych, że nie może być żadnej wątpliwości, kto jest jej inspiratorem i kierownikiem.

Nie jest również przypadkiem to, że Trzecia Rzesza stoi za kulisami akcji na rzecz „Wielkiej Ukrainy” nie zaś na jej czele. Wydana bowiem ostatnio mapa „Wielkiej Ukrainy”, wskazuje, że to nowe państwo, które według projektów jej twórców miałoby posiadać przeszło 40 milionów mieszkańców, ma składać się z obszarów nie tylko Rosji Sowieckiej ale Polski, Rumunii, Węgier i dzisiejszej „Ukrainy Zakarpackiej”. Innymi słowy sprawa „Wielkiej Ukrainy” jest wiązana nie tylko z „podziałem Rosji Sowieckiej” ale również z dość znacznym okrojeniem szeregu innych państw. Wysunięcie na porządek dzienny przez Berlin nowego podziału szeregu państw europejskich po tem, jak Hitler w przededniu Monachium uroczyście oświadczył, że sprawa sudecka jest ostatnim postulatem rewizjonistycznym państwa niemieckiego w Europie – bardzo podważyłoby zaufanie całego świata do uroczystych słów Fuehrera i wytworzyłoby taki pierścień izolacji dokoła Trzeciej Rzeszy, że przy jego istnieniu sprawa „Wielkiej Ukrainy” byłaby z góry przesądzona na niekorzyść jej twórcy. Wystarczy wspomnieć deklarację polsko – sowiecką z 26 listopada, oraz bezwzględną likwidację agentury Trzeciej Rzeszy w Rumunii, by stwierdzić że już dzisiaj państwa zainteresowane doskonale zdają sobie sprawę dokąd Hitler zamierza ze swym pupilem Rusią Zakarpacką i że utworzenie kolonii niemieckiej w postaci „Wielkiej Ukrainy” to bynajmniej nie to samo co przyłączenie Austrii lub opanowanie Czecho-Słowacji.«

Teraz już chyba jest bardziej zrozumiałe, skąd u Ukraińców, czy może nazistów ukraińskich, takie zamiłowanie do tej nazistowskiej symboliki i skąd ten kult Hitlera. Wydaje się jednak, że Hitler nie był oryginalny w tym pomyśle, bo przecież uznanie Ukraińskiej Republiki Ludowej przez cesarskie Niemcy i Austro-Węgry zostało zmaterializowane w traktacie brzeskim z 9 lutego 1918 roku. Tak więc Niemcy, bez względu na to, czy cesarskie czy hitlerowskie, popierały Ukrainę kosztem Polski. I prawdopodobnie obecne Niemcy również to robią, choć w sposób bardzo dyskretny.

Tygodnik Ilustrowany z dnia 06.09.1919 w artykule Sojusz habsbursko-ukraiński (http://retropress.pl/tygodnik-illustrowany/sojusz-habsbursko-ukrainski/) pisze:

»Wiadomo, że zamach zbrojny Rusinów na Lwów i Galicyę Wschodnią to dzieło austryacko-pruskie. Z pułków wschodnio-galicyjskich usunięto na jesieni zeszłego roku Polaków, w samym Lwowie umieszczono prawie samych Rusinów, zaopatrzono ich należycie w broń i amunicyę, opracowano im dokładnie organizacyę zamachu. Tajne narady odbywały się u sekretarza Komitetu ruskiego, d-ra Barana, przy ulicy Kraszewskiego; w naradach tych brali udział politycy i oficerowie ruscy z oficerami austryackimi i pruskimi.

Sojusz ten był konsekwencyą planowej polityki zaborczej austryacko-pruskiej. W pochodzie podbojowym na wschód potrzebna im była „Ukraina”, połączona z państwami centralnemi jak najściślejszymi węzłami. Sojusz ten zawiązano także przeciwko Polsce, wygrywając w parlamencie wiedeńskim Rusinów przeciwko Polakom. Słynny traktat brzeski dał tego jawne dowody. Że zaś ten sojusz z Prusakami nie ustał dotąd mimo upadku Prus i Austryi, jest dowodem także niedawny wypadek nieszczęśliwy z wielkim latawcem niemieckim, który spadł z 8 pasażerami w lesie dziergowickim, w powiecie raciborskim, na Górnym Śląsku. Wśród zabitych znajdował się ataman „zachodnio-ukraiński”, Witowskij, i pewien agent niemiecki, którego legitymacya nadpalona dostała się w ręce polskie (red. „Dziennika Cieszyńskiego”), z której wynika, że agent ten był używany do specyalnych misyi niemieckich do Ukraińców. Wśród spalonych szczątków były także ruskie pieniądze – „Karbowańce” i „hrywny”, wiezione z drukarni niemieckiej w Lipsku do Kamieńca Podolskiego, obecnej siedziby rządu „zachodnio-ukraińskiego”.

Udział pruskich i austryackich oficerów w walkach Rusinów przeciwko Polakom został nieraz urzędowo przez komendy polskie stwierdzony.

Walczył po ich stronie także słynny „Wasyl Habsburg”, syn arcyksięcia Stefana z Żywca, b. pretendenta do korony polskiej. Wyższa polityka austryacka przeznaczyła go na regenta „ukraińskiego” w celu opanowania dostępu do Czarnego morza, a tem samem drogi handlowej na Wschód. Wilhelm Habsburg przejął się tą rolą, zmienił imię na Wasyl, nauczył się ruskiego języka i tańców ruskich i nosił dla demonstrancyi koszulę z wyszywankami ruskiemi.

Utrzymywał ścisłe stosunki z metropolitą Szeptyckim, odwiedzał go we Lwowie, ten zaś rewizytował gościa w kwaterze na froncie, i tak sobie cudnie marzyli i gwarzyli nieraz o „wielkiej, złączonej Ukrainie” z królem Wasylem i kardynałem ukraińskim Andrzejem.

Na pamiątkę jednej takiej pogawędki, w której uczestniczył także renegat pułkownik Gużkowski, fotografowali się, przyczem „Wasylko” rozpiął kołnierz munduru, ażeby widoczne były wyszywanki na koszuli, które widać także na mankiecie.«

Od 1916 roku Niemcy, a raczej Żydzi w ich imieniu, planowali już stworzenie państwa polskiego, więc państwo ukraińskie, czy nawet sama idea takiego państwa musiała stać w sprzeczności z polskimi interesami. Ostatecznie Żydzi odtworzyli Polskę w granicach zbliżonych do granic I RP, co musiało skutkować skłóceniem tego państwa ze wszystkimi sąsiadami, a więc i z Ukraińcami. I o to właśnie chodziło! A postanowienia traktatu wersalskiego zostały tak sformułowane, by nikt nie był zadowolony i na skutki tego typu zabiegów nie trzeba było długo czekać.

W końcowej części cytowanego na początku fragmentu artykułu Lucyna Kulińska pisze:

»Ignorowanie “urzędowego banderyzmu” na Ukrainie, zamykanie oczu na zaliczanie członków frakcji banderowskiej OUN do panteonu bohaterów Ukrainy to gorzej niż błąd – to głupota. W opinii znających się na tej problematyce politologów, jest to polityka krótkowzroczna. Jak podkreśla A. Zapałowski “Jak bowiem można prowadzić tego typu politykę w stosunku do państwa, które zamieszkuje kilkanaście milionów Rosjan, kilkadziesiąt milionów ludności ukraińskiej przynależnej jednak do kultury rosyjskiej i zaledwie kilka milionów Ukraińców o orientacji zachodniej, zamieszkującej cztery obwody. Nigdzie na świecie to się nie powiodło. Jak zatem kilka milionów zachodnich Ukraińców może zukrainizować kilkadziesiąt milionów etnicznych Rosjan. De facto taka polityka jest nastawiona na dezintegrację państwa, które jest wewnętrznie rozrywane i podzielone po części na Rosję, a po części na Europę”. Warto dodać, że ta zachodnia część ulega postępującej faszyzacji i systematycznie obraża swojego jedynego promotora.… Spora część politologów twierdzi, że lansowanie przez dzisiejsze ukraińskie władze banderyzmu jest jedynie podstępną taktyką nastawioną na rozbicie ukraińskiego społeczeństwa. Dzisiaj, kto nacjonalistów i banderyzmu nie wspiera, ten wróg Ukrainy i stronnik Rosji. Tak rozbudzony szowinizm ma mobilizować do walki na wschodzie Ukrainy najbardziej patriotyczny element społeczeństwa, który zostanie tam spożytkowany jako mięso armatnie, więc w przyszłości nie będzie się buntował przeciwko rządom oszustów międzynarodowej proweniencji. Oligarchowie dodatkowo dorobią się na handlu bronią a “międzynarodowe organizacje finansowe” wpuszczą Ukraińców, podobnie jak wcześniej Polaków, w pułapkę finansową. Wtedy rozpocznie się krucjata przeciwko nacjonalizmowi, ksenofobii, homofobii oraz antysemityzmowi. Ponieważ Ukraińcy, jak żaden naród, mają tu “nagrabione”, to i kara będzie adekwatna. Być może nawet zagrają rolę dyżurnych antysemitów, wyznaczoną dotąd przez żydowskie organizacje Polakom.

Polska musi zweryfikować swoją politykę wobec Ukrainy. Podstawą stosunków dwustronnych między państwami jest zasada wzajemności. Jeżeli Ukraina, będąc w tragicznej sytuacji, pozwala sobie na upokarzanie przyjaznej Polski, to co będzie po uzyskaniu wewnętrznej stabilizacji. Bardzo prawdopodobne, że wróci do tradycyjnego sojuszu z Niemcami i wykopie Polsce grób.

W rejonie przygranicznym obserwujemy gwałtowny wzrost przestępczości zorganizowanej, napędzanej ubożeniem społeczeństwa ukraińskiego, wzrost niepokojących incydentów (np. blokowanie przejść granicznych itp.), nasilenie się ataków terrorystycznych ze strony bezwzględnie indoktrynowanych młodych ludzi. Dowodzi to postępującej radykalizacji postaw u Ukraińców.

Jeśli do tego dodamy handel i przemyt broni, rajdy oddziałów nacjonalistycznych na teren Polski w razie pościgów, próby ukrywania się terrorystów w Polsce, obraz realnego zagrożenia się dopełnia. Co mogłoby obudzić uśpione i oszukiwane przez media i polityków co do istoty ukraińskiego szowinizmu polskie społeczeństwo? Wydaje się, że pojawienie się (ponowne, bo były na Majdanie) – haseł “odzyskania” kilkunastu powiatów dzisiejszej Polski. Już obecnie trwa za przyzwoleniem władz proces “reukrainizacji” na tzw. Zakerzoniu. Płyną na te ziemie tysiące niechcianych zarobkowych imigrantów ukraińskich. Opanowują stopniowo przedsiębiorstwa min. monopolizując graniczny handel przez eliminację Polaków, wchodzą do samorządów, uczelni wyższych, placówek medycznych, masowo i w sposób niekontrolowany wykupują nieruchomości. Z tym procederem mamy do czynienia na ogromnych przestrzeniach od Lublina po Przemyśl.«

A w podsumowaniu całego artykułu dodaje:

»Jak widać zagrożenie ze strony nacjonalistów ukraińskich u naszych wschodnich rubieży istnieje i potęguje się z każdym miesiącem. Potencjalny konflikt Polski ze zdestabilizowaną Ukrainą, wynikający z gospodarczej zapaści, demoralizacji obywateli i postaw radykalnych i szowinistycznych, a nade wszystko z przeniknięcia do Polski setek tysięcy Ukraińców o agresywnych postawach jest o wiele bardziej prawdopodobny niż jakikolwiek konflikt z Rosją. Już dzisiaj na Zakarpaciu, kilkanaście kilometrów od naszej granicy rozlokował się uzbrojony po zęby (także przez Polaków) oddział Prawego Sektora. Jest to wysoce niepokojące, bo mogą wtargnąć do Polski. Węgry i Słowacja wzmocniły swoje granice. Prawy Sektor to dzisiaj kilka tysięcy bojówkarzy, z których spora część ma wyszkolenie i doświadczenie bojowe. Oznacza to, że mogą skutecznie jako terroryści destabilizować dowolne państwo. Ich ideologia i programy nie pozostawiają złudzeń, że Ukraina posiadająca dziesiątki mniejszości narodowych ma być państwem “tylko dla Ukraińców”. Ideologie tę wyznaje ponad połowa parlamentarzystów ukraińskich. Czy w Polsce ktokolwiek myśli o losie naszej mniejszości na Wschodzie? Mordy, porwania, gwałty czy tortury stosowane przez Prawy Sektor, wszystko to przypomina scenariusz działań OUN-UPA.

Wydaje się, że gdy konflikt ulegnie wyciszeniu, Ukraińcy, zostaną napiętnowani przez Zachód za popieranie banderyzmu, z którym przed “Majdanem” ci z Ukrainy centralnej i wschodniej się nie utożsamiali, mimo intensywnie prowadzonej indoktrynacji. Rykoszetem zostaną uderzeni także Polacy, którzy poparli antysemitów zamiast się od nich odciąć.«

Lucyna Kulińska cytuje również uchwałę ukraińskiego Prowidu OUN:

Uchwała Krajowego Prowidu OUN z 1990 r. nakazywała Ukraińcom i ich sympatykom prowadzić działania zmierzające do odebrania Polsce wielu powiatów na wschodzie i południu kraju i do rozpadu państwa polskiego. W tym celu Ukraina nie zawaha się przed użyciem siły. Zobacz:

http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/uchwala.html. Dostęp 10 lipca 2015 : i : http:// narodowikonserwatysci.pl/tag/maria-jazownik/ Dostęp 9 lipca 2015.

Nakazy tajnej Uchwały Krajowego Prowidu OUN z 1990 r. nakazują :

  • Bagatelizowanie zbrodni ukraińskich na Polakach, przemilczanie ich i fałszowanie krwawej, przestępczej historii UPA.
  • Pobudzanie proukraińskich sympatii;
  • Blokowanie informacji o ludobójstwie ukraińskim na Polakach;
  • Blokowanie informacji o współczesnym szowinizmie ukraińskim;
  • Wspomaganie separatystycznych ruchów w Polsce;
  • Napuszczanie Rosjan na Polaków i Polaków na Rosjan;
  • Straszenie polskiego społeczeństwa rzekomą zbliżającą się inwazją Rosji by nie dopuścić do niewygodnego dla hitlerowskiej Ukrainy zachodniej a korzystnego dla Polski politycznego i ekonomicznego zbliżenia polsko-rosyjskiego.

Prowid OUN z 1990 r. potwierdzany w rzeczywistości. Zwolennicy banderyzmu są wierni literze “Uchwały”: http://widzianezdaleka.salon24.pl/605988,milosnicy-ukrainy-w-bezpardonowym-ataku.

Jak wynika z cytowanych powyżej artykułów Ukrainę wspierają Stany Zjednoczone, Kanada i Niemcy. I co może wydawać się dziwne, również Rosja. Cel jest widoczny aż nadto – likwidacja państwa polskiego. Narzędziem do tego służącym jest państwo ukraińskie, a w szczególności jego nazistowska i wroga Polsce i Polakom ideologia. I tak jak zauważyła Lucyna Kulińska, jak murzyn, czyli nacjonaliści ukraińscy zrobią swoje, to murzyn będzie musiał odejść.

Żydzi stworzyli I RP, bo im tak pasowało, a jak im przestało pasować, to ją zlikwidowali. Podobnie było z II RP, PRL-em i III RP. Ta ostatnia trwała od 1989 roku do 24 lutego 2022 roku, a więc 33 lata. Czy to przypadek? Czy może, jak chciał Mickiewicz w swoich mesjańskich wizjach, Polska Chrystusem Narodów?

Traktat brzeski

Wojna na Ukrainie trwa i końca nie widać. W moim przekonaniu jest ona sztucznie wywołanym konfliktem, w którym stronami walczącymi są Rosja i Ukraina, a właściwie Rosja i NATO. Jednak obie walczące strony, a właściwie ich przywódcy, są tylko wykonawcami rozkazów swoich nieznanych przełożonych. Pewną wskazówką jest sposób, w jaki toczy się ta wojna i to, że państwo potężniejsze nie wykorzystuje swego całego potencjału, by szybko ją zakończyć. Ja oczywiście wiem, że Blitzkrieg, to nie rosyjski wynalazek, że według niemieckich generałów I wojna światowa miała wyglądać tak, że obiad miał być w Paryżu, a kolacja – w Petersburgu. A jak się skończyło, to wiemy. Jednak wydarzenia tamtej wojny i ich czasowa korelacja skłania do wniosków, że nic wtedy nie działo się przypadkiem, wprost przeciwnie – wszystko było doskonale zsynchronizowanym działaniem. A skoro tak, to czy możemy negować, że obecnie jest inaczej? I jakby tego było mało, wątek ukraiński pojawia się podczas pierwszej wojny, ale też i drugiej.

Tak naprawdę działania nabierają tempa w 1917 roku, w którym dochodzi w Rosji do rewolucji lutowej, czyli abdykacji cara. I to była prawdziwa rewolucja. Rewolucja październikowa była zwykłym zamachem stanu, ale nazwano go rewolucją i tak zostało. Po prostu bardziej to przemawia do wyobraźni i ułatwia kultywowanie legendy, czyli bajkopisarstwa.

Od początku wojny rząd Niemiec utrzymywał kontakty z bolszewikami mieszkającymi głównie w Szwajcarii. Również wywiad niemiecki już w 1915 roku, za zgodą cesarza Wilhelma II, wdrożył tajny program „rewolucjonizacji i insurekcjonizacji”. Jego realizacją zajmował się wydział III G niemieckiego Sztabu Generalnego.

Richard Pipes w jednej ze swoich książek pisze, że trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. „zaplombowanym wagonie” wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii i wreszcie pociągiem z Finlandii dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę, było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.

Powrót 16 kwietnia z emigracji w Szwajcarii Włodzimierza Lenina pociągiem specjalnym przez okupowane przez Niemcy tereny oraz przyłączenie się grupki niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który również powrócił swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917 roku, ożywiły bolszewików, którzy, w przeciwieństwie do mieńszewików i eserowców, opowiadali się za natychmiastowym przerwaniem działań wojennych. Propaganda i działalność bolszewików, w tym m.in. podróż Lenina i innych przywódców bolszewickich ze Szwajcarii do Rosji, a zwłaszcza wydawanie prasy i druków ulotnych w masowych nakładach (w tym organu bolszewików, dziennika „Prawda” i jego mutacji), była w znacznej mierze finansowana przez sztab niemieckiej armii i skarb Cesarstwa Niemieckiego. Celem programu było, poprzez aktywne wspieranie działalności bolszewików, wymierzonej w carat, wewnętrzne osłabienie Imperium Rosyjskiego i jego armii, a po zwycięskiej rewolucji wyeliminowanie Rosji z wojny, co miało ułatwić zwycięstwo Niemiec na froncie zachodnim. Z kolei przemysł niemiecki miał zyskać dostęp do jej bogactw naturalnych i jej zasobów gospodarczych.

To wyeliminowanie z wojny miało odbyć się poprzez zawarcie traktatu pokojowego z Rosją, do którego dążyli bolszewicy.

Traktat brzeski – 9 lutego 1918 roku

Traktat brzeski – traktat pokojowy podpisany w Brześciu 9 lutego 1918 roku pomiędzy Cesarstwem Niemieckim , Austro-Węgrami i ich sojusznikami – Cesarstwem Bułgarii i Imperium Osmańskim a Ukraińską Republiką Ludową.

Inicjatywa tego odrębnego traktatu wyszła ze strony Niemiec, które widziały w poparciu niezależnej Ukrainy korzyści ekonomiczne (import zboża i innych surowców) i polityczne: kontrolowanie „samostijnej” Ukrainy, która stanowiłaby przeciwwagę dla Rosji i przyszłego państwa polskiego.

Na podstawie traktatu Niemcy i Austro-Węgry odstępowały proklamowanej 22 stycznia 1918 roku Ukraińskiej Republice Ludowej Chełmszczyznę z miastem Chełm i część Podlasia, a w tajnej klauzuli tego dokumentu Austro-Węgry zobowiązały się do wyodrębnienia Galicji Wschodniej wraz ze Lwowem i Przemyślem jako osobnego (autonomicznego) kraju koronnego monarchii. Poza tym traktat zawierał obietnicę pomocy militarnej dla Ukraińskiej Republiki Ludowej w zamian za milion ton zboża, które Ukraińcy zobowiązali się dostarczyć Niemcom i Austro-Węgrom do końca czerwca 1918 roku.

Traktat ten oznaczał uznanie państwa ukraińskiego przez państwa centralne. Wywołał on oburzenie wśród polskiej opinii publicznej, gdyż odstępował URL ziemie, do których, ze względów etnicznych i historycznych, rościli pretensje Polacy, jednak delegacja Królestwa Polskiego nie została dopuszczona do rokowań. Spowodowało to w konsekwencji poddanie się do dymisji Jana Kucharzewskiego wraz z rządem. Określona w powyższym traktacie granica miała przebiegać na północ od istniejącej granicy pomiędzy Austro-Węgrami a Ukrainą, zaczynając od Tarnogrodu, wzdłuż linii Biłgoraj, Szczebrzeszyn, Krasnystaw, Puchaczów, Radzyń, Międzyrzec, Sarnaki i Mielnik. Traktat ten nie został ratyfikowany przez Niemcy i Austro-Węgry, a tereny na wschód od inii wyznaczonej w traktacie z Ukrainą nie zostały przekazane temu państwu.

W negocjacjach pokojowych w Brześciu uczestniczyła równolegle delegacja RFSRR, z którą Niemcy wynegocjowały osobny, bardziej zanany traktat.

Traktat brzeski – 3 marca 1918 roku

Traktat brzeski – traktat pokojowy podpisany w Brześciu 3 marca 1918 roku pomiędzy Cesarstwem Niemieckim i Austro-Węgrami i ich sojusznikami – Cesarstwem Bułgarii i Imperium Osmańskim a Rosją Sowiecką.

Jednym ze sztandarowych postulatów bolszewików, przed zbrojnym przejęciem władzy w wyniku rewolucji październikowej, było podpisanie separatystycznego pokoju i wycofanie Rosji z I wojny światowej wbrew zobowiązaniom wobec Ententy. Po objęciu władzy Lenin zdecydował o wycofaniu Rosji z wojny. W listopadzie rozpoczęto negocjacje. Obie strony zgodziły się na jedenaście dni zawieszenia broni, a po ich upływie przedłużyły je aż do stycznia. Nie obyło się bez sporów pomiędzy Rosją a państwami centralnymi. Niemcy żądali, aby Rosja uznała ich wojenne zdobycze obejmujące Polskę, Litwę i Kurlandię. Bolszewicy upierali się, że aneksja tych terenów przez Niemców jest naruszeniem prawa do samostanowienia narodów i że pokój może być osiągnięty bez aneksji terytorialnych. Przedłużali oni rozmowy tak, aby dać szansę na rozlanie się rewolucji proletariackiej na cały kontynent. 8 stycznia Lenin wezwał do przyjęcia propozycji Niemiec, ale większość bolszewików odrzuciła to stanowisko w nadziei na kontynuowanie przedłużonego rozejmu.

10 lutego Niemcy i państwa centralne ogłosiły drugie ultimatum. Komitet Centralny ponownie je odrzucił. 18 lutego armia niemiecka wznowiła ofensywę, zbliżając się coraz bardziej do Piotrogrodu. Lenin ponownie wezwał KC swojej partii do zaakceptowania żądań państw centralnych. Tym razem poskutkowało. 23 lutego państwa centralne ogłosiły nowe ultimatum, w którym zażądały od Rosji uznania kontroli niemieckiej nie tylko nad Polską, Finlandią, Estonią, Łotwą i Litwą, ale także by Rosja uznała niepodległość Ukrainy. W przypadku odmowy zagrozili inwazją na samą Rosję. 3 marca delegacja bolszewicka podpisała traktat pokojowy, znany jako traktat brzeski.

Linia frontu w grudniu 1917 roku i obszar okupowany przez państwa centralne po traktacie brzeskim; źródło zdjęcia: Wikipedia.

Postanowienia traktatu:

  • traktat stanowił wycofanie się Rosji z wojny i zerwanie sojuszu z Ententą
  • władze Rosji Sowieckiej zgodziły się na okupację przez armię niemiecką terenów na zachód od ustalonej traktatem linii granicznej
  • oznaczało to utratę przez Rosję terenów Królestwa Polskiego, Liwy, Łotwy, Estonii, zachodniej Białorusi, Finlandii i Wysp Alandzkich, okręgów Karsu, Ardahanu i Batumi na Zakaukaziu
  • Rosja zobowiązywała się do zdemobilizowania całej armii i zawarcia pokoju z Ukrainą
  • rząd sowiecki zobowiązywał się, że rozbroi i nie dopuści do formowania nowych oddziałów polskich w Rosji
  • Rosja zgodziła się też na zapłacenie Niemcom reparacji wojennych w wysokości 6 mld marek (dzisiejsze 200 mld dolarów), z których 10 i 30 września przekazali Niemcom 662,5 mln marek

Traktat ten miał dla Niemców ogromne znaczenie, pozwalając przerzucić na zachód 44 dywizje. Po tym, jak traktat został podpisany, rząd sowiecki koncentrował swoją uwagę na próbie wzniecenia rewolucji proletariackiej w Niemczech. Wydano szereg antywojennych i antyrządowych publikacji, które były rozpowszechniane wśród wojsk niemieckich. Wkrótce po tej akcji propagandowej cesarz Wilhelm II abdykował, a nowy rząd niemiecki 11 listopada podpisał w Compiegne rozejm z Ententą. Rozejm ten i traktat wersalski uznawały pokój brzeski wraz ze wszystkimi dodatkami za niebyły, nakazując Rzeszy rezygnację ze wszystkich korzyści z niego uzyskanych. Również rząd bolszewicki uznał postanowienia traktatu za nieistniejące.

Józef Mackiewicz w swojej powieści Lewa wolna tak opisuje tamten czas:

„Ale za falochronem niemieckim, w szerokim pasie od Oceanu Lodowatego po Morze Czarne, pod zewnętrzną powłoką reprezentacyjnych deklaracji, nie układało się ani łatwo, ani zgodnie. Był to pas jedyny w swoim rodzaju, a tym różniący się od reszty Europy, że w żadnym z jego krajów, od Finlandii po Ukrainę, warstwa wyższa, szlachecka, dotychczas panująca, nie mówiła tym samym językiem co warstwa niższa, chłopska. Stąd mnożyły się trudności i powikłania haseł. Każdy na zielonym suknie hucznych stołów dyskusyjnych starał się zagarnąć palcami tyle mapy, iż nie mógł nie potrącić przy tym sąsiada. Jedni wychodzili z założenia: cuius regio eius natio; inni: „pędzić won tych, którzy nami dotychczas rządzili!”

Każdy będzie pisał później historię wypadków o tych targach i przetargach, o których miliony nie pytanych ludzi nie wiedziało nic zgoła, a często i wiedzieć nie chciało. Stąd historie te wzajemnie się pokrzyżują i zniekształcą. Tylko bolszewicy pisali historię prostolinijną. Nie było bowiem pomiędzy nimi sporów ani o ziemię, ani o język, ani o narodowość, ani o religię. Nie kryli się z tym, że im chodzi wyłącznie o – rewolucję. I jeżeli spierali się między sobą, to tylko o najlepszą taktykę, która do zwycięstwa tej rewolucji prowadzi.

Dlatego ludzie nieświatli mówili: „Zaraza”. Na tej podstawie, że podobnie jak nie rozeznać gołym okiem bakcyla choroby, tak nie rozeznać było na oko bakcyla rewolucji, który zarażał człowieka, niezależnie od jego narodowości, stanu, wyznania i wykształcenia. Ludzie mówili, że bakcyl tej zarazy przewieziony został do Rosji w zaplombowanym wagonie przez tych samych Niemców, którzy teraz zmuszeni są utrzymywać przed nią kordon sanitarny. Ludzie, nawet poniektórzy światli, dochodzili do przekonania, że wzruszenie ramion lub stuknięcie palcem w czoło lepiej tłumaczyć może to, co się dzieje, niż artykuły polityczne w gazetach.”

Na pozór wyglądały te działania na działania bez sensu, ale wszystko tak wygląda, gdy nie wiemy, kto tak naprawdę rządzi i jakie ma intencje.

6 kwietnia 1917 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Niemcom. Po zatopieniu w 1915 roku transatlantyku „Lusitania”, na którym znajdowało się wielu obywateli amerykańskich, Niemcy wstrzymali swoją strategię nieograniczonej wojny podwodnej na Atlantyku właśnie z uwagi na to, że mogło by to spowodować wciągnięcie USA do wojny. Teraz, wraz z rosnącym niezadowoleniem niemieckiej opinii publicznej, w lutym 1917 sztab postanowił wznowić ataki na wszystkie statki zmierzające do portów alianckich. Myślano, że dzięki temu uda się zmusić Anglię do co najmniej 6-miesięcznej przerwy w wojnie, podczas gdy siły amerykańskie potrzebowałyby co najmniej roku na stanie się znaczącą siłą na froncie zachodnim. Początkowo okręty podwodne zbierały ogromne żniwo wśród statków handlowych, później jednak, ze względu na wprowadzenie przez aliantów systemu konwojowego, straty zostały wyraźnie zmniejszone. Tak to opisuje Wikipedia.

Jakoś jednak tak się dziwnie to zbiega z powrotem do Rosji Lenina 16 kwietnia i Trockiego z emigracji ze Sanów Zjednoczonych w maju 1917 roku, a Niemcy w lutym tego roku postanowi dać Ameryce powód do przystąpienia do wojny. W listopadzie Lenin proponuje Niemcom zawarcie pokoju i oni się na to godzą, pomimo że w Rosji trwa wojna domowa i Niemcy mogliby bez trudu zająć Piotrogród i dyktować warunki. Jednak zgodzili się na rokowania pokojowe.

Tłumaczenie, że ten pokój z marca 1918 roku dawał im możliwość przerzucenia 44 dywizji na zachód jest, według mnie, bez sensu, bo przecież Stany Zjednoczone już 6 kwietnia 1917 roku przystąpiły do wojny, o czym przecież Niemcy wiedzieli, co więcej sami dali im do tego pretekst, poprzez wznowienie ataków na statki, które to ataki wcześniej wstrzymali, by nie prowokować Ameryki. Jak to nie jest dom wariatów, to co to jest? Mija 8 miesięcy i wojska niemieckie znajdują się w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Paryża i… podpisują akt kapitulacji 11 listopada 1918 roku. Ja rozumiem, że można podpisać akt kapitulacji, gdy wojska wroga są kilkadziesiąt kilometrów od Berlina, ale na ziemi niemieckiej nie było obcych wojsk. I jeszcze nazywają ten akt kapitulacji rozejmem. Dla opinii publicznej w Niemczech to był szok i ten szok wykorzystał później po mistrzowsku Hitler. Nie było więc przypadku w takim właśnie sposobie potraktowania Niemców i zakończenia tej wojny. Na dodatek delegacje składały podpisy o 5-tej rano w wagonie kolejowym. O 5-tej rano w listopadzie to jest jeszcze ciemna noc.

Traktat brzeski zostaje zostaje anulowany. 9 listopada wybucha rewolucja bolszewicka w Niemczech. Ci sami bolszewicy, którzy dzięki wsparciu Niemiec wywołują rewolucję w Rosji, teraz robią to samo w Niemczech. Unieważniają również postanowienia traktatu brzeskiego i ruszają na podbój Europy, bo w wyniku rewolucji w Niemczech front wschodni, który decyzją aliantów miał nadal oddzielać Europę od rewolucji, zaczął się sypać, żołnierze dezerterowali i wracali do Niemiec. W miejsce ustępujących wojsk niemieckich, na mocy rozkazu Przewodniczącego Rady Wojennej Sprzymierzonych, marszałka Ferdynanda Focha, wchodzą nowo powstające jednostki wojska polskiego. Do pierwszych potyczek z bolszewikami dochodzi już w lutym 1919 roku. I tak powstaje front polsko-bolszewicki, zaczątek przyszłej wojny, w której niezrozumiałe decyzje Piłsudskiego są jakby tylko dalszym ciągiem tych niezrozumiałych decyzji z czasu I wojny światowej.

Kto więc tym wszystkim rządził i rządzi? Dlaczego postanowienia traktatu wersalskiego zostały tak sformułowane, by nikt nie był zadowolony z rozwiązań tam przyjętych. W przypadku Polski oznaczało to praktycznie skłócenie jej ze wszystkimi sąsiadami i w konsekwencji doprowadziło do Katynia i Wołynia.

Antony C. Sutton w książce Skull and bones; Tajemna elita Ameryki pisze, że wojna jest zawsze świadomym aktem twórczym konkretnych jednostek, że rewolucję ukazuje się zawsze jako spontaniczne wydarzenie skierowane przeciwko autokratycznie rządzonemu państwu, ale w żadnym z zachodnich podręczników nie znajdzie się informacji o tym, że rewolucje potrzebują pieniędzy, a źródłem tych pieniędzy w wielu wypadkach była Wall Street. Stwierdza, że oficjalna historia jest zniekształcona i ocenzurowana, ale że istnieje też inna, w znacznej mierze nieudokumentowana wersja dziejów, opowiadająca o świadomym doprowadzaniu do wojny, o celowym finansowaniu rewolucji zmierzającej do zmiany rządu i o wykorzystaniu konfliktu do zaprowadzenia Nowego Porządku Świata.

Trudno się z tym nie zgodzić. Cóż więc nam pozostaje? Jedynie na podstawie tego, co dostępne, próbować wyciągać wnioski. Przecież nie wszystko można ukryć i zafałszować. Pewne daty i fakty trzeba podać, a to może stanowić podstawę do właściwej interpretacji dziejów, do tego, że ten Nowy Porządek Świata to nic innego, jak tylko końcowy etap dążenia Żydów do realizacji ich celu ostatecznego, polegającego na uczynieniu z reszty ludzkości ich niewolników i przejęciu wszelkiej ich własności.

Cztery narody

W dniu 22 kwietnia pojawił się na kanale wRealu24 program zatytułowany: Czeka nas unia polsko-ukraińska?! Suwerenność Polski zagrożona? Telefony na żywo! Do prowadzącego, Pawła Zdziarskiego, mogli dzwonić oglądający i zadawać pytania. Pod filmem pojawił się komentarz, który przytaczam w całości:

„Panie Pawle. Zatrzęsienie przesiedleńców ponieważ to nie są uchodźcy jest w: Gdańsk, Gdynia, Sopot, Wrocław, Warszawa. We Wrocławiu do polskiej rodziny grającej w piłkę ręczną (7 osób) w parku, Ukrainka zwróciła się z pretensją i krzykiem po ukraińsku, żeby przestali grać i mówić po polsku, bo sobie tego nie życzy. Jedna z grających osób podeszła do Ukrainki i powiedziała, że jest Polką, jest u siebie i j. polski to jej język ojczysty. Ukrainka zdania nie zmieniła, a jej syn rzucił kamieniem w Polkę. Nie trafił ale cała grupa Polaków zapowiedziała, że dzwoni w tej chwili na policję. Ukrainka zaczęła się śmiać i powiedziała, że to ona jest u siebie, że domy, mieszkania, praca jest dla Ukraińców, a wy Polacy musicie szukać miejsca dla siebie i pracy.

Drugie zdarzenie we Wrocławiu w Biedronce. Kasjerka z Ukrainy powiedziała pani przy kasie, że Polacy muszą uczyć się ukraińskiego, bo tu rządzą Ukraińcy i mają wiele przywilejów i życzenie, aby Polacy mówili w ich języku, bo wszystkie sklepy obsadzone są ludźmi tej narodowości. Panie Pawle to się w głowie nie mieści. Zastanawia mnie bierność ludzi, brak jakiegokolwiek odzewu, brak reakcji. Przecież widać gołym okiem, co się dzieje. W Zakopanem relokacja uchodźców – do ich dyspozycji mieszkania, domy i praca. Polacy są zwalniani, aby na ich stanowisku pracowali Ukraińcy. Robi się to w białych rękawiczkach, ale coraz częściej. Panie Pawle, trzeba głośno o tym mówić, trzeba edukować społeczeństwo, pokazywać zagrożenia, zapraszać ludzi z charyzmą, odważnych, którzy mają coś do zaoferowania patriotom. Przykład – pani Justyna, dzielna kobieta i nieugięta. Nie trzeba komentować Panowie, dywagować, tylko zacząć energicznie zabierać się do pracy dla Ojczyzny. Domagam się tego od Was, bo jesteście stacją niezależną i patriotyczną. Trzeba mówić konkretnie i konkretnie działać.”

Tego typu zdarzeń jest coraz więcej i problem będzie narastał. Skoro jednak ci ludzie zachowują się tak w obcym kraju, to znaczy, że ktoś im powiedział, że mogą się tak zachowywać, że polskie prawo ich nie obowiązuje, że to ich państwo, a nie – polskie. Widać wyraźnie, że rządzący celowo dążą do zantagonizowania ludności miejscowej z napływową, zgodnie ze starą zasadą: dziel i rządź.

Komentująca chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, w jakim świecie żyje. Nie chce zauważyć, że prowadzący program ma typowo żydowską aparycję, a wRealu24 nie jest polską stacją, na co zwracali jej uwagę niektórzy komentujący, ale nie przekonali jej. Nie chce też zauważyć albo nie wie, że to wszystko dzieje się za zgodą „polskich” władz centralnych i samorządowych i zgodnie z prawem, które przyjęli posłowie Werchownej Rady. Zapewne też nie wie, że wszelkie protesty są wywoływane sztucznie i są pod kontrolą nieznanych przełożonych, a nie dlatego, że jacyś ludzie nie zgadzają się z działaniami władzy.

Są słowa wytrychy, których używają Żydzi, by neutralizować czy osłabiać narody osiadłe. Tymi słowami są „wspólnota” i „wolność”. Jak coś jest wspólne, to nie jest nasze. Jeśli mamy mieć wspólne państwo z Ukrainą, to znaczy, że rezygnujemy z własnego państwa. Każdy chce mieć własny dom czy mieszkanie, własny samochód czy rower. Cóż jest złego w chęci posiadania własnego państwa?

Jak najłatwiej osłabiać narody? Poprzez łączenie ich z innymi pod pozorem obrony przed silniejszymi. Tak, poprzez unię lubelską, rozrzedzono naród polski, którego resztki plączą się jeszcze gdzieś w tym multi-kulti państwie, które zaledwie w ciągu dwóch miesięcy stało się częścią państwa ukraińskiego. Natomiast nie uchroniła ona tego idiotycznego tworu, jakim była I RP, przed rozbiorami, więc argument fałszywy. Warto o tym pamiętać, bo tego typu argumentacja powraca: musimy się jednoczyć przeciw wspólnemu wrogowi.

Państwo ukraińskie, z jego oficjalną ideologią, jest wrogie Polakom i jego obywatele też są wrogo nastawieni do nich. Zresztą ani obywatele tego państwa, ani jego władze tego nie kryją. Cóż więc w takiej sytuacji należy czynić? Jak nauczał Sun Tzu, jeśli chcesz pokonać wroga, to najpierw musisz go poznać. Poznać jego mocne i słabe strony. Przede wszystkim warto wiedzieć, że Ukraina to nie monolit i że nie wszyscy „Ukraińcy” są naszymi wrogami. Żeby to wszystko zrozumieć, to, jak zwykle, wypada zacząć od początku. Historia magistra vitae est, znaczy że historia jest nauczycielką życia, jak powiedział Cyceron.

Ukraina – nazwa

Termin Ukraina pojawił się po raz pierwszy w Latopisie Kijowskim, opisującym wydarzenia w XII wieku, którego najstarszy egzemplarz pochodzi z XV wieku. Opisując śmierć Włodzimierza, księcia perejasławskiego, autor tekstu stwierdził, iż po jego zgonie Ukraina wielce rozpaczała, co odnosi się do dziedzictwa zmarłego, czyli księstw perejasławskiego, kijowskiego i czernihowskiego, a relacjonując wypadki 1189 roku, nazwał Ukrainą tereny leżące między Bohem i Dniestrem. Dniestr to nie Dniepr. Tereny pomiędzy Bohem i Dniestrem, to Księstwo Halickie, położone na południowy-zachód od w/w księstw. Te księstwa to dzisiejsza środkowa Ukraina, a Księstwo Halickie, to jej obecna południowo-zachodnia część.

Nazwa własna ukraina została użyta po raz pierwszy za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów w roku 1590 w tytule konstytucji sejmowej według projektu Jana Zamoyskiego: Porządek ze strony Niżowców i Ukrainy. Określała ona wówczas tereny województw kijowskiego i bracławskiego Rzeczypospolitej. W okresie pomiędzy pokojem polanowskim (1634) a traktatem Grzymułtowskiego (1686) w skład terytorium określanym nazwą Ukrainy wchodziło również województwo czernihowskie. W 1613 roku na mapie Tomasza Makowskiego, wydanej w Amsterdamie, obszar prawego brzegu Dniepru określano jako Wołyń Dolny, który nazywają Ukrainą lub Niżem. W czasie sejmu 1659 roku wymieniono „Województwa Ukrainne” i były to województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie.

Jak widać z tego opisu z Wikipedii określenie historycznego obszaru Ukrainy nie jest precyzyjne. Natomiast jeśli chodzi o samo słowo, to według współczesnego ukraińskiego językoznawstwa, nazwa ukraina wywodzi się od staroruskiego kraj (swoja ziemia, rodzima ziemia) i przydomku „u”, co oznacza w połączeniu antonim słowa czużbina – cudza ziemia, obca ziemia. Natomiast tłumaczenie jej jako pogranicze z rosyjskiego okraina, po raz pierwszy pojawiło się pod koniec XVII wieku w rosyjskich pracach historycznych.

To, o czym większość w Polsce nie wie, to to, że nie ma czegoś takiego jak naród ukraiński. Jak pisałem w poprzednim blogu, jest naród rusiński i kozacki. Kozacy wywodzą się z plemienia turecko-chazarskiego. To właśnie do tradycji tego plemienia odwoływał się Żyd Nestor Machno. Społeczność kozacka pojawiła się na trenie byłego państwa chazarskiego w XV wieku. Z kolei Rusini wywodzą się od skandynawskich Waregów i ludności słowiańskiej. To ta ludność daje początek Rusi Kijowskiej.

Kaganat Chazarski

W VII wieku ziemie w środkowym i górnym dorzeczu Dniepru dostały się na ponad dwa wieki pod panowanie koczowniczych Chazarów. W okresie największego rozkwitu państwa chazarskiego w VIII wieku kaganowi chazarskiemu płaciło trybut (podatek) 25 plemion i księstw, w tym władca Kijowa. W drugiej połowie IX wieku Kaganat został zdobyty przez Waregów, którzy przenieśli swoją siedzibę do Kijowa.

Wielki Kagan, który pochodził zazwyczaj z rodziny dynastycznej, a od IX wieku musiał być wyznawcą judaizmu, władał państwem przez okres czterdziestu lat, po którym był zwalniany bądź zabijany. Jako posiadacz boskiej siły był gwarantem pomyślności poddanych. W grodzie Itil, stolicy kaganatu, rezydowało siedmiu sędziów: po dwóch dla wyznawców islamu, chrześcijaństwa i judaizmu oraz jeden dla pogan.

Decydujący cios kaganatowi, po którym już nie wrócił do dawnej potęgi, zadał w 965/966 roku władca Rusi Kijowskiej Światosław I. W czasie ruskiej wyprawy zbrojnej zniszczył najważniejsze ośrodki chazarskie: Itil (położony w delcie Wołgi), Samandar i Sarkel, co położyło kres państwowości chazarskiej.

Ruś Kijowska

Pierwszymi historycznymi władcami ruskimi byli prawdopodobnie Normanowie (książę Ruryk I), którzy przybyli na późniejsze ziemie ruskie przed rokiem 860. Założenie Nowogrodu Wielkiego przez Ruryka w 862 roku uważa się za początek historii Rusi. Ruryk zdołał skupić pod swymi rządami część Normanów, plemion wschodniosłowiańskich oraz plemion ugrofińskich i utworzył pierwsze państwo ruskie – Ruś Nowogrodzką. Ruryk był także założycielem dynastii Rurykowiczów, która sprawowała rządy na Rusi do 1598 roku.

Wyprawa następcy Ruryka, księcia nowogrodzkiego Olega Mądrego, na Kijów (882) doprowadziła do zjednoczenia północnych i południowych księstw oraz powstania Rusi Kijowskiej poprzez przeniesienie stolicy z Nowogrodu Wielkiego do Kijowa. Była ona na początku luźnym związkiem księstw, które ok. 2 połowy XI wieku zachowały szeroką autonomię. Książęta kijowscy Oleg i Igor Rurykowicze podpisali z Bizancjum układy handlowe, które gwarantowały krajowi zyskowny handel.

Okres świetności Rusi Kijowskiej przypada na czas rządów Włodzimierza Wielkiego (960-1015), który za swego panowania dokonał chrztu Rusi w roku 988 i Jarosława Mądrego (978-1054). Jarosław I Mądry umocnił pozycję Kościoła na Rusi Kijowskiej. Ustanowione przez niego zasady dziedziczenia tronu w oparciu o regułę senioratu (władzę ma sprawować najstarszy męski przedstawiciel rodu [senior]) nie zapobiegły rozpadowi politycznej jedności kraju. W roku śmierci Jarosława (1054) dokonał się rozłam chrześcijaństwa na rzymskokatolickie i prawosławne. Po jego śmierci Ruś Kijowska weszła w okres rozbicia dzielnicowego (skąd my to znamy?).

Ruś Kijowska po śmierci Jarosława Mądrego; źródło: angielska Wikipedia.

W latach 1237-1240 Batu-chan dokonał inwazji na Ruś. 6 grudnia 1240 roku zdobył i zburzył Kijów, mordując i uprowadzając w niewolę jego mieszkańców. Podbił wówczas wszystkie ziemie będące pod jurysdykcją władców ruskich z wyjątkiem księstw Połockiego, Pińskiego i Republiki Nowogrodzkiej. Mongołowie nie sprawowali bezpośrednich rządów w podległych księstwach, ograniczając się do zatwierdzania kandydatów do tronów książęcych, którzy pełnili funkcje zwierzchnie nad resztą książąt z tytułem wielkiego księcia i którzy mieli prawo zwracania się o pomoc do chana Złotej Ordy.

W XIII wieku Księstwo Halicko-Włodzimierskie stało się, wobec zniszczenia Kijowa i Rusi centralnej, drugim obok państw tzw. Rusi Zaleskiej (Twer, Włodzimierz nad Klaźmą, Moskwa, Republika Nowogrodu) ruskim ośrodkiem państwowym, prowadzącym samodzielną politykę dynastyczną i zagraniczną oraz podejmującym próby zjednoczenia Rusi. W grudniu 1253 roku książę halicko-włodzimierski Daniel I (założyciel Lwowa) został koronowany w Drohiczynie przez legata papieskiego na króla Rusi. Daniel Halicki związał się małżeństwami dynastycznymi z Piastami mazowieckimi.

W 1338 roku potomek Daniela I, Bolesław Jerzy I, książę i pan Rusi, szukając pomocy przeciwko bojarom (klasa panująca Rusi), zawarł układ z Kazimierzem Wielkim i uznał go za dziedzica Rusi. W 1349 roku, po ponownej wyprawie zbrojnej, Kazimierz Wielki przyłączył do Korony Ruś Czerwoną ze Lwowem i Haliczem. Wołyń z Łuckiem i Włodzimierzem zajął książę litewski Lubart.

W wyniku ostatecznych rozgraniczeń dawne terytoria księstwa zostały podzielone pomiędzy Koronę (Ruś Czerwona) i Wielkie Księstwo Litewskie, które zatrzymało Wołyń i Podole kamienieckie, zaś król Polski przyjął tytuł księcia Rusi, co podkreślało odrębny charakter wcielonych terytoriów. Ten stan utrzymał się do unii lubelskiej (1569), gdy do Rusi Czerwonej dołączył Wołyń, Podole i pozostałe ziemie na Ukrainie.

Kozacy

Kozacy zaporoscy (kozacy niżowi) to społeczność zorganizowana na sposób wojskowy, której początki sięgają XV wieku i związane są z południowo-wschodnimi kresami WKL. Centrum Kozaczyzny znajdowało się na Zaporożu – nizinnym, stepowym kraju położonym w dolnym biegu Dniepru za ciągnącymi się na długości 80 km odcinkami skalnych progów rzecznych. Mówiono o nich porohy, stąd kraj za porohami – Zaporoże oraz Kozacy zaporoscy. Kozacy odegrali ważną rolę w dziejach Europy wschodniej, zwłaszcza Ukrainy, Polski i Rosji. Szczyt rozwoju ich organizacji przypada na XVII wiek, gdy przez pewien czas stanowili samodzielny czynnik polityczny. Od ugody zborowskiej (1649) Kozacy posiadali system autonomicznych rządów określanych jako Hetmanat. Kozaczyznę zaporoską zlikwidowała w latach 1775-1780 caryca Katarzyna II. Dzisiejsza Ukraina uznaje dzieje Kozaków za integralną część własnej historii i jedno z najważniejszych źródeł tożsamości narodowej.

Obszar Hetmanatu (fiolet), Siczy (sepia), Ukrainy Słobodzkiej (zieleń) w połowie XVIII wieku; źródło: Wikipedia.

Powstania kozackie – przyczyny

26 maja 1569 roku włączono do Korony województwo wołyńskie, 6 czerwca województwo kijowskie i bracławskie (wschodnia część Podola), a później, z tak okrojonym do połowy Wielkim Księstwem Litewskim, zawarto 1 lipca unię. Szlachta rusińska otrzymała przywileje identyczne z przywilejami polskiej szlachty. Status prawny tych ziem był zbliżony do autonomii. Językiem urzędowym nadal miał być język ruski, a szlachta ruska uzyskała miejsce w sejmie. Pomimo rozległych swobód przyznanych Rusinom doszło do niezadowolenia społecznego, które miało pewien wpływ na późniejsze powstania kozackie przeciw Rzeczypospolitej, z których najważniejszym było powstanie Chmielnickiego (1648-1654).

Skoro było tak dobrze, jak pisze Wikipedia, to dlaczego było tak źle? Cały urok Wikipedii polega na tym, że w jednym miejscu pisze tak, a w innym zupełnie inaczej:

„Właściwe rządy sprawowały rody magnackie (gł. Wiśniowieccy, Zasławscy, Ostrogscy), złożone ze spolonizowanej szlachty ruskiej i zarządzające ogromnymi latyfundiami. Ich polonizacja motywowana była często ambicjami politycznymi i nieodłącznie związana z porzuceniem prawosławia. Ukraińska historiografia właśnie im przypisuje główną odpowiedzialność za wybuch buntów – ich zaborcza i ekspansywna polityka rolna miała prowadzić do stałego podnoszenia powinności pańszczyźnianych i wpędzać chłopstwo w nędzę. W ten sposób nawarstwiała się nienawiść tzw. prostego ludu do warstw uprzywilejowanych, oparta również na uprzedzeniach narodowościowych i religijnych.”

Wikipedia całej prawdy napisać nie może. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela (1932) pisze:

»Możnowładcy na wschodzie oddali kozactwo w pacht rozwydrzonemu żydostwu. W liście do Władysława IV, czytanym już po śmierci króla na sejmie konwokacyjnym (1648), Chmielnicki skarży się na ucisk ze strony magnatów, po czym pisze:

„Czem rozzuchwaleni żydzi takie nam zbytki czynią, że i w tureckiej niewoli niepodobna, aby chrześcijanie takie biedy mieli ponosić”. – Miscellanea Adam Mniszek, Rękopis Bibl. Ossol.

Jakie to biedy doznawane były od żydów?

„Trzy domy magnackie kolonizowały Ukrainę i Małą Ruś: Koniecpolscy, Wiśniowieccy i Potoccy, którzy nałożone na kozaków uciążliwe podatki wypuszczali w dzierżawę swoim plenipotentom żydowskim. Kozacy musieli opłacać podatek od każdego nowonarodzonego dziecka, od każdej świeżo zaślubionej pary. Aby nie można było ominąć tej daniny, arendarze żydowscy przechowywali u siebie klucze od kościołów greckich i ilekroć duchowny miał chrzcić dziecko lub połączyć ślubem jakie stadło, musiał o nie prosić arendarza, który je wręczał dopiero po uiszczeniu daniny”. – Henryk Graetz Historia żydów. (a więc żydowski historyk widzi dualizm: Ukraina i Mała Ruś – przyp. W.L.)

Po wybuchu powstania jeden z jego wodzów, Krzywonos, w liście do ks. Dominika Zasławskiego radził żydów „aż do Wisły zawrócić, bo ta wojna zaczęła się od żydów”. – Miscellanea Adam Mniszek, Bibl. Ossol.

Hasłem, którym Chmielnicki rozagitował tłumy było „Polacy oddali nas w niewolę przeklętemu nasieniu żydowskiemu”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Toteż całe kozactwo i zbuntowany lud ruski rzucił się przede wszystkim na żydów, a potem na szlachtę, która ich żydom oddała. Ofiarą padło także wielu księży katolickich, z czego ukuli później historycy zarzut, że przyczyną buntu była zbyt obcesowa propaganda katolicka. Sądzę jednak, że nie trzeba aż tak daleko idących przypuszczeń, aby wyjaśnić zwrócenie się kozaków przeciw duchowieństwu katolickiemu.«

Z kolei Stanisław Staszic w artykule O przyczynach szkodliwości żydów i środkach usposobienia ich, aby się społeczeństwu użytecznymi stali pisze:

„Któż się z nas nie przypatrzył do jakiego stopnia zuchwałości gwałtowność żydów wzniosła się na Podolu i na Ukrainie, gdy z włościan żaden ojciec nie mógł rozporządzić postanowieniem swoich dzieci, żadna nie mogła pójść za mąż, jeżeli żyd nie dał pozwolenia, jeżeli żydowi nie opłaciła kunicy.” Opłacić kunicę – uiścić opłatę pańszczyźnianą.

Utrata Ukrainy naddnieprzańskiej

W styczniu 1654 roku Hetmanat w ugodzie perejasławskiej poddał Ukrainę naddnieprzańską pod władzę cara Rosji z zachowaniem autonomii i przywilejów kozackich. Konsekwencją ugody była długoletnia (1654-1667) wojna Rzeczpospolitej z Carstwem Rosyjskim, toczona na obszarze Rzeczpospolitej po środkową Wisłę. W 1658 roku została zawarta pomiędzy Hetmanatem a Rzeczpospolitą unia hadziacka, przekreślająca podległość Ukrainy od Rosji i ustanawiająca Księstwo Ruskie jako trzeci człon Rzeczypospolitej (obok Korony i Litwy). Postanowienia unii nie weszły jednak w życie. Kończący działania wojenne rozejm andruszowski z 1667 roku rozstrzygał, że Rzeczpospolita utraciła na rzecz Rosji Zadnieprze, czyli województwo czernihowskie i większość (ok. 140 tys. km2) województwa kijowskiego. Podział Ukrainy pomiędzy Rzeczpospolitą a Carstwo Rosyjskie został potwierdzony w 1686 roku traktatem Grzymułtowskiego, który oprócz cesji Zadnieprza uznawał władze Rosji nad Kijowem i jego okręgiem. Również w 1686 roku prawosławna metropolia kijowska, podległa dotąd Patriarchatowi Konstantynopola, została podporządkowana Patriarchatowi Moskiewskiemu.

Mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów

Na powyższej mapie widać ziemie utracone po rozejmie andruszowskim w 1667 roku. Nie tylko województwo czernichowskie i część województwa kijowskiego, ale też i województwo smoleńskie i Inflanty. Źródło mapy: Wikipedia.

Tak więc Ukraina naddnieprzańska, a właściwie Zadnieprze, czyli to, co jest obecnie Ukrainą wschodnią i częściowo środkową zostaje przy Rosji, a zachodnia Ukraina, czyli wschodnia Galicja pozostaje w granicach Rzeczpospolitej. To, co stanowiło wcześniej Kaganat Chazarski, stopniowo przejmuje Rosja i osiedla tam ludność rosyjską. Na ziemiach byłego Chanatu Krymskiego powstaje gubernia taurydzka, która obejmuje obszar dzisiejszej południowej Ukrainy i Krym. To właśnie tam tate Dmytro Doncowa „odziedziczył” ponad 1600 hektarów ziemi. Skoro usuwano ludność pochodzenia tureckiego, to pojawiło się wiele „bezpańskiej” ziemi.

Po rozbiorach Rzeczpospolitej Galicja wschodnia dostaje się w ręce Austriaków i przez ponad sto lat należy do Europy, a Ukraina wschodnia przez ponad dwieście lat należy do Rosji. W 2014 roku w Kijowie Kozacy, podpuszczeni przez Amerykanów, powiedzieli, że oni chcą do Europy, a Rosjanie ze wschodniej Ukrainy odpowiedzieli, że oni chcą do Rosji. I tak to się zaczęło.

Tworzenie się nacjonalizmu ukraińskiego

Amerykański historyk John Armstrong, jak pisze Wikipedia, uważa, że pierwszych śladów tworzenia się ideologii ukraińskiego nacjonalizmu należy doszukiwać się w twórczości pisarzy ukraińskich: Tarasa Szewczenki, Iwana Franki, Mykoły Kostomarowa oraz w szczególności historyka Mychajła Hruszewskiego, który być może bardziej niż ktokolwiek inny zasługuje na tytuł ojca ukraińskiego nacjonalizmu. Wskazuje on, że inspiracją dla początków tej ideologii mógł być również dziewiętnastowieczny nacjonalizm niemiecki, a także działalność ludności polskiej w Galicji. Tezę o dziewiętnastowiecznych korzeniach nacjonalizmu ukraińskiego podziela historyk ukraiński Jarosław Hrycak, który za obszar jego formowania uważa austriacką Galicję. Jego zdaniem podstawową inspiracją dla rozwoju ruchu narodowego Ukraińców stanowiło przekonanie o związku Ukrainy z Europą Zachodnią oraz naśladownictwo polskiego nacjonalizmu. Pierwszym przedstawicielem nowoczesnego nacjonalizmu był Mykoła Michnowśkij (mason, jak pisze Wikipedia), który przed I wojną światową postulował powstanie niepodległego państwa ukraińskiego. Sformułował on hasło: „Ukraina dla Ukraińców”.

W połowie XIX wieku szerszego znaczenia nabiera wpływ Naddniestrza na Galicję Wschodnią. Pierwszym zwolennikiem połączenia był Pantelejmon Kulisz, członek Bractwa Cyryla i Metodego. Prześladowany przez władze rosyjskie, przeniósł się do Lwowa w 1891 roku. Kolejnymi byli Mychajło Drahomanow i Mychajło Hruszewski. Na początku XX wieku działali we Lwowie kolejni zwolennicy połączenia obu ziem – Dmytro Antonowycz, Wołodymir Wynnyczenko, Symon Petlura. Przedstawiciele „Wielkiej Ukrainy” rozpoczęli działalność w galicyjskim ruchu spółdzielczym i studenckim. Działania tych, jak i wielu innych osób, miały wpływ na rozwój poczucia narodowego Ukraińców galicyjskich. Po wykształceniu się bloków polityczno-militarnych (Ententa i Państwa Centralne) w pierwszej dekadzie XX wieku, Galicja została uznana przez nacjonalistów ukraińskich za „Piemont Ukrainy”, a państwa centralne za siłę, przy pomocy której oderwie się Ukrainę Naddniestrzańską od Rosji i połączy z Galicją, tworząc niepodległe państwo ukraińskie.

Dzisiejsza Ukraina dzieje Kozaków uznaje za integralną część własnej historii i jedno z najważniejszych źródeł tożsamości narodowej. Czasopismo Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów Rozbudowa nacji z listopada-grudnia 1930 roku zapowiadała krwawy przebieg „rewolucji narodowej”:

Kiedy nadejdzie ten nowy, wielki dzień, będziemy bez litości. Nie będzie żadnego zawieszenia broni, nie powtórzy się ani perejasławska, ani hadziacka umowa – przyjdzie nowy Żeleźniak, nowy Gonta. Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego, ani dla małego, a poeta zaśpiewa: „I zarżnął ojciec syna”. (…) Tylko w morzu krwi, tylko bezwzględnością, tylko w jednym żelaznym szeregu i z jednym wodzem wywalczymy sobie prawa człowieka.

Maksym Żeleźniak i Iwan Gonta są odpowiedzialni za tzw. rzeź humańską. 21 czerwca 1768, po opanowaniu zamku w Humaniu (najdalej wysunięte na południowy-wschód miasto I RP – przyp. W.L.), wymordowali w mieście w ciągu jednego dnia około 20 tysięcy Polaków, Żydów, księży katolickich i unickich oraz innych ludzi szukających tam ratunku. Obaj są bohaterami poematu wieszcza narodowego Tarasa Szewczenki Hajdamacy.

Pod koniec 2009 roku w telewizji ukraińskiej podczas emisji popularnonaukowego serialu Historia ziem ukraińskich, którego sponsorem był Browar Lwowski pojawiło się sformułowanie „Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka”, którego używało ruskie chłopstwo i hajdamacy podczas wieszania na szubienicy Polaków i Żydów, przy których na wspólnej belce dla pohańbienia zwłok wieszano także psa. Skandal wywołał odcinek tego serialu poświęcony rzezi humańskiej, który zachęcał do poznania „chwalebnej przeszłości ojczyzny”. W odcinku tym ataman Żeleźniak po zdobyciu miasta, posilając się piwem „Lwowskie” powiesił na kościelnej wieży „Lacha, Żyda i psa – bo ich wiara jednaka”. – Wikipedia.

Po rewolucji

Po rewolucji lutowej w Rosji w 1917 roku powstaje Ukraińska Republika Ludowa. Przetrwała cztery lata. W tym czasie na terenie byłego Hetmanatu działa Żyd Nestor Machno, który odwołuje się do kozackiej tradycji, ubiera się po kozacku i po kozacku wyrzyna wszystkich, którzy stają mu na drodze. Gdy w 1922 roku Związek Radziecki już się jakoś ogarnął, powstała Ukraińska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka, która obejmowała tereny dzisiejszej środkowej i wschodniej Ukrainy. Stało się tak, pomimo że ludność wschodniej i południowej Ukrainy chciała być w Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republice Radzieckiej. Jednak Lenin lepiej wiedział, co zrobić, by stworzyć zarzewie przyszłego konfliktu. To jest podstawa żydowskiego działania – tak tworzyć państwa, tak wykreślać ich granice, by skłócać narody.

Po II wojnie światowej „europejska” część Ukrainy, czyli Galicja wschodnia, połączyła się z azjatycką, czyli rosyjską częścią. Ale tego było jeszcze za mało. W 1954 roku, w trzechsetną rocznicę ugody perejasławskiej, Nikita Chruszczow podarował Ukraińskiej Republice Radzieckiej Krym. Nikita pewnie był za durny, by wpaść na taki pomysł, ale Żydzi rządzący Związkiem Radzieckim, już nie. Po jego rozpadzie, który to rozpad ci Żydzi zaprogramowali, powstało niepodległe państwo ukraińskie. I to niepodległe państwo, którego tak pragnęli Ukraińcy i o które tak „walczył” batko Machno i batko Bandera, chce wstąpić do unii europejskiej i NATO, czyli zrzec się niepodległości. Ci „dumni” Kozacy, którzy są takim narodem, który nie poddaje się nikomu, teraz chcą się poddać unii europejskiej i nawet niektórzy giną za niewolę waszą i naszą.

Wnioski

Mamy więc na Ukrainie cztery narody: rusiński, kozacki, rosyjski i żydowski. Może jest ich więcej, ale te są podstawowe. Do nas napływają, jako obywatele ukraińscy, Rusini, Kozacy i Żydzi. Nie wiemy w jakich proporcjach. Obawiam się jednak, że przeważają Kozacy i Żydzi. Nie jest więc tak, jak chcą nas niektórzy przekonywać, cytując Sienkiewicza końcowe zdanie z „Ogniem i mieczem”, że Nienawiść wrosła w serca i zatruła pobratymczą krew. Nie jest to żadna pobratymcza krew, a nienawiść jest jak najbardziej, o czym zapewne jeszcze nie raz przekonamy się.

Anarchizm

Ledwo skończyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji, a już Antifa daje znać o sobie. Nie podoba się jej to, że do drugiej tury przeszła Marine Le Pen z Frontu Narodowego. Na portalu ZeroHedge pojawił się artykuł (https://www.zerohedge.com/political/antifa-riots-french-cities-because-they-didnt-election-result), w którym można przeczytać:

„Członkowie Antify we Francji zareagowali na wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich zamieszkami w kilku miastach, ponieważ nie podobał im się wynik.

Populistka Marine Le Pen zmierzy się z urzędującym Emmanuelem Macronem w drugiej i ostatniej turze wyborów za dwa tygodnie po tym, jak para zdobyła najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów.

To najwyraźniej rozzłościło członków skrajnie lewicowej grupy ekstremistycznej Antifa, którzy odpowiedzieli na demokratyczne głosowanie zamieszkami w kilku dużych miastach.

Po tym, jak ogłoszono wstępne wyniki, Rennes w Bretanii stało się ostatniej nocy miejscem licznych aktów podpaleń i kilku brutalnych starć.

Protestujący, którzy maszerowali ulicami, niszczyli także mienie prywatne. Inni uczestnicy zamieszek z Antify próbowali wtargnąć się do banku. Interweniowały antyterrorystyczne jednostki policji. Do zamieszek i starć dochodziło również w Lionie i Marsylii.

Pomimo sukcesu Le Pen, wszystkie inne partie establishmentu, od republikanów po komunistów, wezwały swoich zwolenników do głosowania na Macrona w drugiej turze, zwierając szyki wokół byłego bankiera Rothschildów i socjalistycznego technokraty.”

Antifa, jak pisze Wikipedia, to zbiorcze określenie ogółu osób deklarujących się jako antyfaszyści i czynnie sprzeciwiających się tendencjom skrajnie prawicowym, utożsamianym przez Antifę z faszyzmem. Antifa jest ruchem nieformalnym, pozbawionym jakiegokolwiek kierownictwa czy wewnętrznej hierarchii. Określana również jako subkultura. Choć z Antifą nie jest związana żadna ideologia polityczna, wyróżniają się w niej socjaliści, anarchiści, socjaldemokraci i liberałowie.

Symbolicznymi kolorami Antify są czerń, czerwień i biel. Często używanym przez nią hasłem jest No pasaran (Nie przejdą) oraz różne jego wariacje i tłumaczenia, jak te używane przez „Porozumienie 11 listopada”: Faszyzm nie przejdzie.

Istnieją różne loga Antify. Jednym z najczęściej używanych jest logo przedstawiające dwie flagi – czerwoną i czarną, jedna przed drugą w kole ratunkowym. Ten wizerunek nawiązuje do symboliki niemieckiej Akcji Antyfaszystowskiej z 1932 roku. Oryginalne flagi były czerwone i miały symbolizować dwie zdelegalizowane przez nazistowski rząd partie polityczne – Socjaldemokratyczną Partię Niemiec i Komunistyczną Partię Niemiec. We współczesnej wersji symbolu zmieniono kolor jednej z flag na czarny, co ma nawiązywać do anarchizmu i zmieniono kierunek, w którym powiewają flagi z prawego na lewy.

Innym często używanym symbolem są Trzy Strzały, będące logiem, założonego w 1931 roku przez SPD, Frontu Żelaznego. Symbolizują one sprzeciw wobec wojny, faszyzmu i nacjonalizmu, choć oryginalnie Trzy Strzały symbolizowały anty-monarchizm, antyfaszyzm i antykomunizm. Charakterystyczne dla Antify, szczególnie tej bojówkowej, są czarne ubrania oraz maski.

Antifa, jak wskazuje sama nazwa, jest antyfaszystowska, ale nie wszędzie. Na Ukrainie jest faszystowska. I ten ukraiński faszyzm i odwoływanie się do nazistowskiej symboliki, m.in. swastyki, jakoś nikomu nie przeszkadza, jak choćby Żydom z Gazety Wyborczej, która ma swoją filię na Ukrainie, na faszystowskiej (nazistowskiej) Ukrainie. Tak działają Żydzi. Antifa to po prostu ich narzędzie, które wykorzystują, tak jak im pasuje.

Czym jest anarchizm? Kto jest jego twórcą i komu on służy? O tym pisze Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński) w książce Socjalizm, komunizm, anarchizm (1936):

»Anarchizm – konieczność walki z wszelką władzą

Głównym powodem, dla którego nawet ustrój komunistyczny nie może zapewnić żydom osiągnięcia na stałe ich celu ostatecznego, jest zagadnienie władzy.

W warunkach rozproszenia, czyli pozostawania w mniejszości wśród narodów rdzennych, nawet przy ustroju socjalistycznym nie jest możliwe skupienie przez żywioł żydowski władzy w całości.

Nawet przy ustroju socjalistycznym władza musi się znajdować, przynajmniej w części, w rekach społeczeństwa rdzennego, i to w części tym znaczniejszej, im więcej życie poczyna iść normalnie, chociażby „na zasadach nowych”, jak się wyraża Abram Idelson, czyli im więcej upływa czasu od chwili wybuchu przewrotu społecznego, który ułatwił wprowadzenie tych „nowych zasad”.

Dzieje się to dlatego, że jednostki spośród społeczeństw rdzennych, biorące udział we władzy, jako ideowo urobione pod wpływem żydowskim na modłę już socjalistyczną – czyli „socjaliści” – nie są zdolni całkowicie oderwać się od życia tego społeczeństwa, z którego pochodzą, tym więcej, że to życie zadaje zbyt wyraźnie kłam przesłankom socjalistycznym. Te jednostki kierownicze poczynają coraz więcej uwzględniać realne warunki bytu swego społeczeństwa, czyli poczynają coraz więcej odchylać się od linii, ustalonej przez czynniki żydowskie.

G. Biesiedowski

Grigori Biesiedowski, b. członek poselstwa sowieckiego w Paryżu, żyd z Połtawy, w wywiadzie swoim, udzielonym w Paryżu w październiku 1929 r. przedstawicielowi żargonówki warszawskiej, oświadczył:

O Stalinie nie powiedziałbym, że jest zdecydowanym judofobem. Gruzinie są w ogóle bardzo rzadko judofobami. Lecz on stosuje system „uwalniania” administracji sowieckiej od żydów z motywów czysto państwowych. Masy są nastrojone antyżydowsko i dlatego nie należy im dawać możności twierdzenia, że administracja sowiecka jest żydowska. Nawet w korpusie dyplomatycznym dąży do przeprowadzenia tego systemu… – „Der Moment”, nr 248, 25 X 1929 r. – Zbiegły dyplomata Biesiedowski o swojej żydowskości i o położeniu żydów w Rosji”, I. Szechtman.

A jeżeli tak jest, że władza, nawet przy ustroju najwięcej dla żydów pożądanym, zmuszona jest uwzględniać postulaty narodów rdzennych, nawet postulaty judofobii, to reprezentowany przez każdą władzę czynnik przymusu musi nieodwołanie zaciążyć w końcu na pasożytującym życiu mniejszości żydowskiej. Zmusza to żydów do stałej walki z władzą jako taką w każdym kraju i w każdym czasie swego bytu w rozproszeniu. Walcząc z każdą władzą narodów rdzennych, czyli walcząc z przymusowym regulatorem życia społecznego, żydostwo musi rozszerzyć propagandę idei wolności do granic ostatecznych, które wyrażają się w negacji wszelkiej władzy, czyli w anarchizmie.

Anarchizm zatem jest dla żywiołu żydowskiego koniecznym wyrazem jego walki z pozostałą rodziną narodów.

Związek organizacji anarchistycznych ze społeczeństwem żydowskim

Anarchizm w życiu społeczeństwa żydowskiego jest prądem umysłowym zupełnie naturalnym, bo sprzyjającym rozwojowi żywiołu żydowskiego w warunkach rozproszenia. Tym się tłumaczy, że wśród żydostwa anarchista jest takim samym zasłużonym działaczem społecznym jak każdy inny, np. syjonista.

Ab. Goldberg

Korespondent dziennika żargonowego w Warszawie z Nowego Jorku w 1929 r. pisał:

W Nowym Jorku odbył się dwudziestopięcioletni jubileusz działalności Ab. Goldberga. Na bankiecie urządzonym na jego cześć byli przedstawiciele wszystkich odłamów miejscowego żydostwa: sędziowie i poeci, syjoniści i niesyjoniści, ortodoksi i wolnomyślni, bowiem Ab. Goldberg zagnieździł się, dzięki słowom i czynom, w najróżniejszym otoczeniu.

Rozpoczynał on swoją działalność w piśmie anarchistycznym – „Freie arbejter sztime”, w rok później staje się on redaktorem – „Dos jidisze folk”, oficjalnego organu amerykańskiej organizacji syjonistycznej. Ale w wigilię swego jubileuszu Ab. Goldberg czyni niespodziankę: jego nazwisko zjawia się znów w „Freie arbejter sztime” – pod pieśniami, lirycznymi pieśniami.

Już się przyzwyczajono, że Goldberg zaskakuje ludzi swoimi wystąpieniami publicznymi. Lecz nie są to żadne skoki, żadne „ucieczki” z jednego obozu do drugiego. W ciągu całej swojej działalności on pozostaje wiernym swemu nacjonalistycznemu światopoglądowi. Lecz są punkty, na których można zejść się z przeciwnikami ideowymi – są to punkty neutralne. W każdej idei tkwi iskra, która przemawia do każdego serca, bez względu na to, do jakiego kierunku ono może należeć. Tylko ludzie zasklepieniu nie chcą tego zrozumieć. Goldberg nigdy nie był człowiekiem zasklepionym. On stale jest dynamiczny, wybuchowy, poszukujący…

Goldberg, wódz syjonistyczny, powaga w najwyższych kołach, pozostał całkowicie człowiekiem ludu, towarzyszem i dobrym kolegą. W najgorętszych momentach działalności polityki syjonistycznej, wyrywa się on do grona literatów..

Sporo spośród uznanych obecnie powieściopisarzy żydowskich w Ameryce zawdzięcza Goldbergowi swoje imię. Ab. Goldberg, jako redaktor „Dos jidisze folk”, przed laty wprowadził na szeroki świat cały szereg powieściopisarzy i poetów, których nazwiska dźwięczą obecnie w całym świecie żydowskim… – „Der Moment”, nr 28, 1 II 1929 r. – „Ab. Goldberg” („z powodu jego 25-letniego jubileuszu”), A. Almi, Nowy Jork.

Anarchista jest syjonistą i odwrotnie… Na bankiecie urządzonym na jego cześć są obecni przedstawiciele wszystkich odłamów miejscowego żydostwa… Ich wszystkich łączą… „neutralne punkty”…

Jakie? Przede wszystkim walka z otoczeniem i konieczność, wobec tego, podważania władzy tego otoczenia. To jest ta „iskra”, która zapala serca żydowskie dla idei anarchizmu.

Odezwa atamana Machno

Jako przykład, czym są organizacje anarchistyczne dla żydów może służyć odezwa atamana Machno „do żydów na całym świecie”.

W „L’ouverture”, organie francuskiej federacji anarchistyczno-komunistycznej ogłasza Machno, słynny ukraiński przywódca, wielką odezwę – „Do żydów na całym świecie”. Odezwa jest skierowana przede wszystkim przeciw powieści Józefa Kesela – „Machno et sa Juife” (Machno i jego Żydówka), a następnie przeciw albumowi z fotografiami o pogromach na Ukrainie… – „Hajnt”, nr 96, 26 IV 1927 r. – „Ataman Machno tłumaczy się”.

Machno, jak się okazuje, został przedstawiony przez wymienionego autora żydowskiego, Józefa Kesela, jako „pogromca” żydów. Machno chciał się wytłumaczyć przed społeczeństwem żydowskim, że tak nie jest i, niewątpliwie, chciał trafić do tego społeczeństwa, aby ono go wysłuchało. Charakterystyczne, że tę swoją odezwę – „do żydów na całym świecie” – umieścił w tym celu właśnie w organie… anarchistyczno-komunistycznym.

Czy mógł on wybrać ten organ w Paryżu bez porozumienia się z żydami, i to takimi, którym nie jest obce środowisko żydowskie?

Szalom Szwarcbard anarchistą

A kim był z przekonań Szalom Szwarcbard, który zabił na ulicy w Paryżu w maju 1926 r. atamana ukraińskiego, Siemiona Petlurę?

Jesteście zatem anarchistą? – zadał Sz. Szwarcbardowi na sądzie zapytanie Kampenki, obrońca z ramienia wdowy po zamordowanym.

Minutę Szwarcbard milczy, wkrótce jednak odpowiada: Tak! jestem anarchistą… – „Hajnt”, nr 236, 23 X 1927 – Szczegółowe wyjaśnienie Szwarcbalda w sądzie w początku procesu”.

Czyn Szwarcbarda, jak wyjaśniono w innym miejscu, był uznany ze strony żydowskiej za tyle pożądany z punktu widzenia interesów polityki żydowskiej, że na czele akcji obrony tej osobistości stanął sam Leon Mockin, prezes „Komitetu akcyjnego” światowej organizacji syjonistycznej i przewodniczący „Komitetu delegacji żydowskich” (Paryż), a więc, niewątpliwie, wyraziciel poglądów światowego żydostwa.

Federacja anarchistów „polskich”

Organ syjonistyczny w marcu 1929 r. doniósł:

Sobotnia prasa polska podała wiadomość o sensacyjnym aresztowaniu 143 anarchistów w lokalu niezależnych socjalistów przy ul. Leszno 49 (w Warszawie, przyp. aut.). Według informacji policji politycznej jeszcze w czerwcu 1928 r., po rozłamie w organizacji komunistycznej, utworzyła się organizacja – Polska Federacja Anarchistyczna. Jako założyciele Federacji figurują: Izrael Neiman (pseudonim „Piotr”), Dzika 18, Bunem Wolman (pseudonim „Paweł”) – nigdzie nie meldowany i „ciotka polskiej rewolucji”, 55-letnia była komunistka, Marim Landau vel Linde, Prosta 4. Zeszłego piątku niejaki Mojżesz Gotheil, Franciszkańska 10, zalegalizował u władzy odczyt o Lesingu (anarchista) w lokalu niezależnych socjalistów, przy ulicy Leszno 49. Kiedy Gotheil miał mowę, nadeszła policja, spośród obecnych – około 200 – zatrzymała 143, którzy są oskarżeni o przynależność do organizacji anarchistycznej. U niektórych z nich, jak piszą pisma polskie, znaleziono wiele broszur i proklamacji anarchistycznych. Podczas rewizji w mieszkaniu p. Landau znaleziono 47 kilo druków o treści anarchistycznej. – „Hajnt”, 54, 10 III 1929r. – „Znów duże aresztowania polityczne”.

Izrael Neiman, Bunem Wolman i „ciotka polskiej rewolucji”, Marim Landau – są założycielami Polskiej Federacji Anarchistycznej. Sami… „Polacy”, jak wskazują choćby imiona…

Żargonówka warszawska w maju 1934 r. doniosła:

W ciągu ostatnich dni dokonano w Warszawie masowych rewizji i aresztowań wśród członków nowo założonej organizacji anarchistycznej… Anarchiści opracowali szereg występnych planów, jednak nie zdołali ich zrealizować. 26 młodych ludzi – większość żydów – osadzono w więzieniu przy ul. Pawiej… – „Der Moment”, nr 116, 18 V 1934 r. – „Likwidacja dużej organizacji anarchistów”.

Wzmiankując o likwidacji tej organizacji anarchistycznej taż żargonówka po kilku dniach doniosła:

Ostatnio polscy anarchiści nawiązali styczność z zagranicą i jako Polska Federacja Anarchistyczna stali się oni filią centrali w Bazylei. Ponieważ centrala w Bazylei poczęła wysyłać do Polski różne „plany” z „rozkazami” ich wykonania, przeto władze postanowiły zlikwidować całą „filię”. – „Der Moment”, nr 118, 23 V 1934 r. – „Jak zlikwidowano dużą organizację anarchistyczną”.

Anarchizm jest koniecznym wyrazem walki żywiołu żydowskiego w warunkach rozproszenia z pozostałą rodziną narodów, wobec czego ten ruch musi być w XX wieku coraz silniej przez czynniki żydowskie rozwijany i popierany w skali światowej, jako dalszy po socjalizmie etap pochodu żydostwa po jego „historycznej drodze”.«

„Lecz są punkty, na których można zejść się z przeciwnikami ideowymi – są to punkty neutralne.” – No właśnie! I w ten sposób można atakować wszystkich „przeciwników” ideowych we wszystkich partiach, robiąc narodom rdzennym wodę z mózgu. Taka Marine Le Pen i cały ten jej Front Narodowy jest takim samym żydowskim tworem, jak i inne partie we Francji, w Polsce i w pozostałych krajach. Jeśli więc ktoś mówi z telewizyjnego czy monitorowego okienka, że trzeba głosować na właściwych ludzi, to oznacza, że realizuje cele żydowskie, bez względu na to, jak bardzo będzie agresywny w stosunku do swoich politycznych oponentów.

Czy można to zmienić? Teoretycznie tak i to w bardzo prosty sposób. Wystarczy nie pójść na wybory. Przy frekwencji bliskiej zeru demokracja staje się fikcją i musi zejść ze sceny. Tyko czy to byłby skuteczny środek w obronie przed żydostwem? Częściowo tak, bo demokracja to wielkie ułatwienie dla Żydów, zgodnie z jej pełną definicją:

“Demokracja jest najgorszym z ustrojów, bo przed wyborami trzeba płaszczyć się przed motłochem, ale nikt nie wymyślił lepszego ustroju, żeby wybrani nie odpowiadali za swe czyny. W ten sposób w demokracji mamy władzę zbliżoną do boskiej. Tylko Bóg nie odpowiada przed nikim za swoje czyny”. – Winston Churchill.

Flaga

Czas jakby przyspieszył w Polsce. Tylko czy to jest jeszcze Polska? Jeśli w sejmie na miejscu flagi gospodarza wisi flaga gościa, czyli Ukrainy, to tym samym gość staje się gospodarzem. Taki jest przekaz i żadne tłumaczenia nie pomogą. Ma też powstać TVP Ukraina, a więc trwają przygotowania do wprowadzenia języka ukraińskiego jako drugiego języka urzędowego, pomijając już to, że niektóre urzędy, jak podobno ZUS, mają już wersję ukraińską. To nie są działania tymczasowe. A skoro tak, to wypada zapoznać się bliżej z tym, kim są ci goście, którzy powoli stają się gospodarzami w tym państwie. Jaka jest ich tożsamość? I czy w ogóle można mówić o czymś takim, jak naród ukraiński? Nie należy jednak zapominać, że prawdziwymi gospodarzami w tym kraju są Żydzi i to oni odstawiają tę hucpę.

Poniższy cytat pochodzi z ukraińskiej Wikipedii:

„Rewolucyjna flaga OUN (Flaga OUNR, Flaga Bandery) jest flagą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (Rewolucjonistów).

W czasach niepodległej Ukrainy czerwone i czarne flagi były używane przez wiele organizacji i partii nacjonalistycznych, w tym UNA-UNSO, Prawy Sektor, Kongres Ukraińskich Nacjonalistów i inne.

Rewolucyjna organizacja ukraińskich nacjonalistów powstała w 1940 roku w wyniku rozłamu OUN. Rewolucyjne skrzydło OUN, zwane także OUN(b), ponieważ było kierowane przez Stepana Banderę, dążyło do opracowania własnych symboli, aby odróżnić się od OUN(m) Andrija Melnyka, która używała niebieskiej flagi i herbu OUN – trójząb ze złotymi ramionami i mieczem pośrodku.

OUN(r) zatwierdziła swój oficjalny czerwono-czarny emblemat, a na Drugim Wielkim Zgromadzeniu OUNR w kwietniu 1941 roku postanowiła porzucić trójząb z mieczem i używać tylko „narodowego trójzębu Włodzimierza Wielkiego w formie wprowadzonej przez Radę Centralną i swoją odrębną czerwono-czarną flagę organizacyjną”. Jednak ze względu na wybuch wojny niemiecko-radzieckiej komisja ta nie spotkała się. Flaga ta składa się z dwóch kolorów: czerwonego i czarnego. Czarny symbolizuje ziemię ukraińską, a czerwony – krew przelaną za Ukrainę.”

Czerwono-czarne flagi na Euromajdanie (listopad 2013 – luty 2014); źródło: Wikipedia.

Po co im ta druga flaga? Dlaczego nacjonaliści ukraińscy nie używają oficjalnej flagi państwowej w kolorach niebieskim i żółtym? Kolory czerwony i czarny, używane w różnych kombinacjach i proporcjach, są symbolem anarchokomunizmu. Tymi kolorami posługuje się wiele ruchów anarchistycznych. A skoro tak, to może wypada sobie przybliżyć ten anarchokomunizm.

Anarchizm – doktryna polityczna i ruch społeczny, które cechują się niechęcią wobec władzy odrzuceniem własności prywatnej i wszelkich przymusowych form hierarchii. Anarchizm wzywa do zniesienia państwa, które uważa za niepotrzebne i szkodliwe.

Anarchizm to system poglądów głoszący program całkowitego zniesienia przymusu, ucisku i wyzysku społecznego, postulujący powszechność, wolność, równość i sprawiedliwość społeczną. Anarchizm taki dąży do osiągnięcia sprawiedliwości społecznej poprzez stworzenie społeczeństwa pozbawionego granic i podziałów etnicznych (bezpaństwowego).

Anarchizm komunistyczny, anarchokomunizm, komunizm wolnościowy – jeden z nurtów anarchizmu i komunizmu; doktryna polityczna zakładająca, że po likwidacji kapitalizmu i państwa ludzie powinni połączyć się w komunistyczne wspólnoty, kooperujące ze sobą na zasadach federacji, równocześnie nie pozbawiając jednostek wolności osobistej i działając na zasadach demokracji bezpośredniej.

Za czołowego ideologa anarchistycznego komunizmu uważa się Piotra Kropotkina. Kropotkin w książkach takich jak Fields, Factories and Workshops (Pola, fabryki i warsztaty) czy Zdobycie chleba analizował możliwości wprowadzenia anarchokomunizmu i szczegóły jego realizacji. Wykazywał również, że kluczowe dla anarchokomunizmu pojęcia solidarności czy pomocy wzajemnej (przeciwstawione konkurencji) nie są teoretycznym konstruktem czy wyłącznie moralnym celem, ale tendencją ujawniającą się w życiu nie tylko ludzkich społeczeństw, ale i zbiorowości zwierzęcych (w książce pt. Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju). – Tak pisze Wikipedia.

Podczas rewolucji lutowej i październikowej w Rosji anarchokomuniści włączyli się w działalność rewolucyjną. Rady robotnicze, komitety fabryczne i chłopskie, komitety lokatorów, budowane oddolnie i łączące się ze sobą oraz uspołecznienie gospodarki – były realizacją postulatów anarchistycznych. Rady zostały jednak w końcu upaństwowione w ramach tzw. „proletariackiego państwa” i pomimo początkowej umiarkowanej współpracy z bolszewikami doszło do walk z nimi. W kwietniu 1818 roku anarchistyczny ośrodek w Moskwie został zbrojnie zaatakowany przez bolszewików. W ciężkich walkach zginęło kilkunastu anarchistów, a ponad 600 zostało aresztowanych. Oskarżono ich o „niekontrolowanie”, gdyż odmówili uznania przywództwa komunistów autorytarnych i powołali „Czarną Gwardię” do walki z Czeka (później KGB).

Kulminacją tej walki było powstanie machnowców na Naddnieprzu i Zaporożu, które upadło w 1921 roku. Uchodźcy z Rosji przybywają do Francji (m.in. Nestor Machno, Piotr Arszynow i in.). Skupieni wokół czasopisma Dieło Truda (Sprawa Pracy) na bazie swoich doświadczeń wyniesionych z rewolucji rosyjskiej opracowali program anarchokomunistyczny, sformułowany w tekście „Platforma organizacyjna wolnościowego komunizmu”, na bazie którego powstała pewna tendencja organizacyjna w ramach tego nurtu – platformizm.

Ukraińska Republika Ludowa

Ukraińska Republika Ludowa funkcjonowała w latach 1917-1921. Po abdykacji cara Mikołaja II 15 marca 1917 roku Ukraińcy powołali organ swojej autonomicznej władzy o nazwie Ukraińska Centralna Rada. Określiła ona terytorium pod swoją władzą jako obszar guberni: kijowskiej, podolskiej, wołyńskiej, czernihowskiej, połtawskiej, charkowskiej, katerynosławskiej, chersońskiej i taurydzkiej bez Krymu. Na terenie guberni kurskiej, woroneskiej i chełmskiej ostateczna granica Ukraińskiej Republiki Ludowej miała być wytyczona na podstawie plebiscytów.

Powstanie Machny

Powstanie Machny – chłopskie powstanie anarchokomunistyczne pod przywództwem Nestora Machno, które miało miejsce w latach 1918-1921 na południowo-wschodniej Ukrainie. Obszar kontrolowany przez powstańców nazwany był Wolnym Terytorium lub Machnowszczyzną.

Położenie Wolnego Terytorium; źródło: Wikipedia.

Ukraińskie anarchistyczne grupy działały podczas rosyjskiej wojny domowej. Niektórzy twierdzili, że są lojalne wobec państwa ukraińskiego, ale inne nie uznawały lojalności wobec żadnej ze stron; wszyscy walczyli zarówno z czerwoną, jak i z białą armią z równą zaciekłością w początkowej fazie wojny domowej. Ze wszystkich grup anarchistycznych, najbardziej znanym i odnoszącym sukcesy był przywódca chłopskich anarchistów Nestor Machno, który rozpoczął działania na południowo-wschodniej Ukrainie przeciwko władzy hetmanatu (protektorat niemiecki)w lipcu 1918 roku. We wrześniu utworzył Rewolucyjną Powstańczą Armię Ukrainy z uzbrojeniem i wyposażeniem głównie uzyskanym z wycofujących się sił austro-węgierskich i niemieckich. Podczas wojny domowej Armia Powstańcza, w zależności od momentu, liczyła od 15 000 do 100 000 żołnierzy i była zorganizowana w oddziały piechoty, kawalerii i artylerii. Artyleria szła w straży tylnej. Nad pierwszym wozem powiewała wielka, czarna flaga. Po obu stronach miała srebrne hasła „Wolność albo śmierć” i „Ziemia w ręce chłopów, fabryki w ręce robotników”.

Flaga Wolnego Terytorium; Śmierć wszystkim, którzy stoją na drodze do zdobycia wolności przez lud pracujący; źródło: Wikipedia.

Kiedy po układzie w Brześciu Litewskim (1918) na terytorium Ukraińskiej Republiki Ludowej wkroczyły wojska niemieckie, Nestor Machno zorganizował anarchistyczną partyzantkę, która miała zatrzymać armię interwencyjną i stworzyć na zajętych przez nią terenach system anarchokomunistyczny. W czerwcu 1918 roku udał się do Moskwy, gdzie spotkał się z Piotrem Kropotkinem i Jakowem Świerdłowem. Do Hulajpola, gdzie była siedziba machnowców, wrócił w lipcu 1918 roku. Machno dowodził całą partyzantką antyniemiecką między Dnieprem a Morzem Azowskim.

Hulajpołe było w pierwszej połowie 1919 całkowicie wolne od władzy zewnętrznej. Na terenie wsi powstały autonomiczne komuny, wolne od wpływów zewnętrznych. Doskonale zorganizowane komuny rolne dostarczały dużych ilości żywności, którą wywożono do wielkich miast. Najbardziej znana była komuna imienia Róży Luksemburg. Machno ściągnął do Hulajpoła czołowych anarchistów. Wraz z Arszinowem rozpoczął wydawanie gazety „Put’ k swobodie” („Droga do wolności”) i stworzył Komisję Kulturalno-Oświatową. Armia Powstańcza walczyła przeciwko Denikinowi w ramach działań Armii Czerwonej, lecz jako autonomiczna jej część, m.in. używając czarnych sztandarów. Według przeciwników anarchiści dopuszczali się grabieży na miejscowej ludności, a w późniejszym okresie na polecenie Machno powstał oddział kontrwywiadowczy walczący na terenie Zaporoża i Naddnieprza z wrogami machnowszczyzny, słynący według jej przeciwników z okrucieństwa.

Sztandary

Machnowcy używali wielu odmian czarnych i czerwonych flag podczas rosyjskiej wojny domowej. Widniały na nich hasła anarchistyczne i socjalistyczne lub nazwa jednostki używającej flagi. Wiktor Biłasz, ukraiński anarchista, który przybył na początku stycznia 1919 do Hulajpola, wspominał później: „Przy sztabie wisiały ciężkie, czarne sztandary z hasłami: „Pokój chatom, wojna pałacom”; „Z uciśnionymi przeciwko ciemiężycielom”; „Wyzwolenie robotników, rękami robotników”. Dalej widać było przemieszane czerwone i czarne flagi zawieszone najwyraźniej przy budynkach organizacji obywatelskich. Obok sztabu, przy wejściu do „Okręgowej rady robotniczych, chłopskich i powstańczych przedstawicieli” wisiały dwie flagi – jedna czarna, z napisem „Władza tworzy pasożytów. Wiwat anarchia!”, druga – czerwona ze sloganem „Cała władza w ręce lokalnych rad”.

Po zerwaniu sojuszu z Armią Czerwoną, co nastąpiło w czerwcu 1919, wojska machnowskie ponownie powróciły do anarchistycznej symboliki, a czarny kolor stał się niezmiennym symbolem machnowskiego ruchu powstańczego.

Ideologia machnowców

Machnowcy określali siebie jako „chłopów i robotników, którzy powstali w 1918 roku przeciw brutalności burżuazji, władzy Niemiec i Austro-Węgier oraz hetmanatowi Ukrainy”. Swój cel zamierzali osiągnąć poprzez walkę zbrojną z władzą monarchistyczną, republiką socjaldemokratyczną oraz bolszewickim rządem komunistycznym. W ich miejsce chcieli wprowadzić wyłonione w wolnych wyborach rady robotnicze, które jednak, w odróżnieniu od tych proponowanych przez komunistów i socjaldemokratów, miały być w pełni antyautorytarne i przeciwne państwowemu socjalizmowi, co wyrażało się poprzez wolną, niezależną od władz, organizację życia społecznego pracujących. Machnowcy podkreślali, że „pracujący sami muszą wybierać własne rady, które mają spełniać życzenia oraz instrukcje właśnie samych pracujących. Będą to rady wykonawcze, a nie rządzące”. W kwestii własności postulowano uspołecznienie środków produkcji, tzn. przekazanie w ręce pracujących ziemi, fabryk, farm, kopalń, transportu itp.

Podstawą koncepcji politycznej Nestora Machno był anarchizm, jednak zdaniem ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka był on zdecydowanie odmienny od idei głoszonych w tym samym okresie przez anarchistów rosyjskich. Zdaniem wymienionego badacza ważną inspiracją dla działalności machnowców była Kozaczyzna, zaś ruch ten w miarę swojego rozwoju w coraz większym stopniu łączył elementy anarchistyczne, równościowe, z narodowo-ukraińskimi.

Tak to wygląda według Wikipedii.

Nestor Machno

Na portalu HistMag jest artykuł poświęcony Machno: Watażka, bohater, bóstwo. Nestor Machno oczami Ukraińców (https://histmag.org/Watazka-bohater-bostwo.-Nestor-Machno-oczami-Ukraincow-1444). Napisany w 2014 roku. Poniżej jego fragment:

»Niegdyś przedstawiany był jako krwiożerczy watażka, rabuś i bandyta. Dziś jako ukraiński bohater narodowy, a nawet wcielenie boga Wisznu. Kim był Nestor Machno? Jak jest postrzegany?

Urodził się 27 października 1888 roku w Hulajpolu, w rodzinie ukraińskiego chłopa. Według legendy, podczas chrztu małego Nestora w oknie zauważono błyskawicę. Pop wykrzyknął wówczas, że z małego dziecka wyrośnie wielki rozbójnik. Dzieciństwo i młodość Nestor miał ciężkie. Dorastał bez ojca w biednej, wielodzietnej rodzinie. Od najmłodszych lat musiał pracować na siebie i rodzinę. Ze względu na trudną sytuację materialną i charakter (określono go mianem choleryka i egocentryka) edukację zakończył prawdopodobnie na 4 klasie. Od 16 roku życia uprawiał działalność terrorystyczną, a za zabójstwo policjanta został skazany w 1908 roku na 20 lat więzienia. Z tego wyroku odbył 9 lat w moskiewskim więzieniu na Butyrkach. Tam poznał Piotra Arszynowa, również skazanego za działalność terrorystyczną. Arszynow był anarchistą – maksymalistą który uważał, że na drodze do wolności trzeba się poświęć, żeby osiągnąć konkretne rezultaty. To właśnie Arszynow zapoznał Machnę z ideologią anarchizmu.

Podczas pobytu na Butyrkach Nestor Machno rozpoczął ponownie naukę. Poznał gramatykę rosyjską, zajmował się matematyką, rosyjską literaturą, historią kultury i ekonomią polityczną. Tam też zetknął się z opowieściami o życiu słynnych kozackich watażków: Jemieliana Pugaczowa i Stieńki Razina – Kozaka dońskiego, przywódcy antycarskiej rebelii z 1670 roku. Jest bardzo prawdopodobne, że owe przekazy o działalności tych postaci i spotkania z Arszynowem zaowocowały tym, że w Machnie narodziła się specyficzna idea anarchizmu powiązanego z kozackim umiłowaniem do wolności i samostanowienia.

Po wybuchu rewolucji lutowej Nestor Machno opuścił więzienie. Do momentu wkroczenia Niemiec na Ukrainę Machno był reprezentantem anarchistów w Związku Chłopskim i w Radzie Delegatów w Hulajpolu. Po wkroczeniu wojsk niemieckich na ziemię ukraińską rozpoczął walkę na czele niewielkiego oddziału przeciw okupantowi. Później kontynuował swą walkę przeciw Pawłowi Skoropadskiemu, a po jego upadku przeciw Symonowi Petlurze. Potem walczył przeciw Armii Czerwonej i białogwardyjskim generałom Antonowi Denikinowi i Piotrowi Wranglowi, przy czym działania przeciwko Armii Czerwonej były przerywane zawartymi z nią sojuszami. W tym też czasie Nestor Machno zorganizował na terenie Ukrainy ultraradykalne formacje zbrojne anarchistów, które zajmowały się „wywłaszczeniem obszarników” i „organizacją komun agrarnych”.

Ostateczne rozbicie białogwardzistów w listopadzie 1920 roku spowodowało, że bolszewicy zwrócili się przeciwko Nestorowi Machnie. Armia Czerwona rozpoczęła szeroko zakrojone działania, mające na celu ostateczne zniszczenie ruchu machnowskiego i jego przywódcy. Do lata 1921 roku ruch machnowski na Ukrainie przestał istnieć, a sam Nestor Machno wraz niewielką grupą współpracowników i żoną udał się na emigrację.

W latach istnienia ZSRR mówiono o nim jako o bandycie, rzeźniku, który swe mordy sankcjonował żądzą posiadania. Problem grabieży czy ekspropriacji powraca cały czas, gdy mówi się o Machnie. Jest on czasem przedstawiany jako swego rodzaju trybik w maszynie czerwonego terroru, przy jednoczesnym zapomnieniu o białym terrorze, który był również okrutny i krwawy. W wojnie domowej białogwardyjskie wojska generałów Denikina i Wrangla postępowały tak samo, jak bolszewicy i machnowcy. W związku z tym, wszystkie strony konfliktu są obarczone taką samą odpowiedzialnością.

Po odzyskaniu niepodległości Ukraina zaczęła kształtować na nowo świadomość historyczną społeczeństwa. Wśród panteonu wielkich i zasłużonych dla ojczyzny znalazł się Nestor Machno – anarchista czynu. Anarchizm Machny zszedł nieco na drugi plan. Jego sylwetka została wzięta przez Ukraińców i przetransformowana, tak jak to się dzieje w wielu społeczeństwach. Odtąd jest widziany na wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim jako Machno – Ukrainiec, urodzony na Zaporożu i walczący o kozacki styl życia (niczym nieskrępowana wolność i możliwość samostanowienia). Jego anarchizm jest również wspominany, i to w sposób bardzo głośny, podczas imprezy „Dzień niezależności z Machną”. Odbywa się ona w Hulaj – Polu. Jest organizowana po raz drugi w terminie odzyskania niepodległości przez Ukrainę, czyli 24 sierpnia.«

Na stronie libcom.org znajduje się artykuł Machno, Nestoor , 1889-1934 (http://libcom.org/history/makhno-nestor-1889-1934). Poniżej wybrane fragmenty:

»Działalność Machno ustała wiosną następnego roku, kiedy rząd Włodzimierza Lenina podpisał traktat brzeski. Traktat ten oddał znaczną część Imperium Rosyjskiego, w tym Ukrainę, Niemcom i Austrii w zamian za pokój. Traktat przewidywał również inwazję na Ukrainę dużej liczby wojsk niemieckich i austriackich, które podbiły cały kraj w niecałe trzy miesiące. Machno udało się sformować kilka jednostek wojskowych, składających się z 1700 ludzi, ale nie mógł powstrzymać zajęcia Hulajpola. Po zjeździe anarchistycznym pod koniec kwietnia w Taganrogu, postanowiono zorganizować małe oddziały bojowe, liczące od pięciu do dziesięciu chłopów i robotników, aby odebrać broń nieprzyjacielowi i przygotować się do ogólnego powstania chłopskiego przeciwko wojskom obu państw oraz wysłać kilka osób do Rosji Sowieckiej, aby na własne oczy zobaczyć, co się tam dzieje zarówno z tą rewolucją, jak i z anarchistami pod rządami bolszewików. Machno należał do tej grupy.

W czerwcu Machno przybył do Moskwy. Od razu odwiedził wielu rosyjskich anarchistów (w tym swojego starego przyjaciela Piotra Arszynowa). Ruch anarchistyczny w Moskwie został zastraszony z powodu kwietniowego nalotu Czeka (bolszewickich tajnych służb), który złamał kręgosłup ruchu, kończąc tym samym polityczne zagrożenie dla bolszewików po lewej stronie. Dla Machno, pochodzącego z obszaru, gdzie wolność słowa i zrzeszania się była uważana za rzecz oczywistą, niski poziom aktywności był szokiem. Według niego „Moskwa jawiła się jako stolica Papierowej Rewolucji, ogromna fabryka produkująca puste rezolucje i hasła, podczas gdy jedna partia polityczna, za pomocą siły i oszustwa, wyrosła na pozycję klasy rządzącej”. Machno odwiedził także słynnego anarchistę Piotra Kropotkina, prosząc go o radę w sprawie pracy rewolucyjnej i sytuacji na Ukrainie.

Bolszewicy pomogli Machnie wrócić na Ukrainę. W czasie powrotu Machno o mało nie zginął. Gdy został aresztowany przez wojska okupanta, miał przy sobie libertariańskie broszury. Żydowski mieszkaniec Hulajpola, który znał Machno od jakiegoś czasu, uratował go, płacąc za jego uwolnienie sporą sumę pieniędzy. Po powrocie do Hulajpola Machno zaczął organizować opór wobec sił okupacyjnych i ich marionetkowego reżimu kierowanego przez hetmana Skoropadskiego. Można powiedzieć, że wraz z oporem rósł ruch Machno. Od lipca 1918 do sierpnia 1921 Machno przewodził walce o wolność klasy robotniczej przeciwko wszystkim ciemiężcom, czy to bolszewikom, białym (kontrrewolucjonistom), czy nacjonalistom. W trakcie tej walki udowodnił, że jest przywódcą partyzanckim o nawet wybitnych zdolnościach.«

Jak to mówią: kto szuka ten znajdzie. Wprawdzie domyślałem się, że Machno jest Żydem, ale domysł, to tyko domysł. Nigdzie nie piszą o tym i nie mówią w filmach o nim, których w internecie jest sporo. Dopiero na stronie libcom.org jest wyraźna wskazówka, że nim był. No bo jeśli jakiś Żyd płaci sporą sumę pieniędzy za uwolnienie Machna, to znaczy, że był on Żydem. Nie ma takiej opcji, by Żyd zapłacił za goja. A jeśli ktoś w to wierzy, to jest wyjątkowo naiwny.

Dla Rosjan Machno jest bandytą, rabusiem i mordercą. Dla Ukraińców – bohaterem, może nawet większym, niż Bandera. W filmie nadawanym przez rosyjską telewizję przewija się motyw białej trupiej czaszki i piszczeli na czarnej fladze. Czarny to kolor anarchistów, czarno-czerwony – anarchokomunistów. Jest również w nim wzmianka o tym, że Machno jest idolem Daniela Cohn-Bendidt, anarchisty z 1968 roku, o którym Wikipedia pisze: poseł do Parlamentu Europejskiego, reprezentujący w różnych kadencjach Francję i Niemcy.

Historia Nestora Machno. Ja niosę śmierć.

Na filmie ukraińskim jest on przedstawiony inaczej. Kanał, na którym został wyemitowany, to coś w rodzaju naszego „wRealu24” czy „Mediów Narodowych”, tak przynajmniej ja to odbieram. Tu w pewnym momencie ukraińska socjolog mówi: „Rosjanom bliżej do monarchii, a Ukraińcom do anarchii”. Być może jest w tym dużo racji, skoro Kozacy są częścią narodu ukraińskiego.

Tatko Machno i ukraińska anarchia. Historia bez mitów.

Kozacy

Zdaniem ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka ważną inspiracją dla działalności machnowców była Kozaczyzna. A skoro tak, to wypada przybliżyć ją sobie. W Wikipedii można przeczytać:

„Kozacy (z tur. Quazzaq, awanturnik) – nazwa odnosząca się do grupy ludności o charakterze wieloetnicznym z dominującym substratem ruskim, zamieszkującej stepy położone na południe od księstw ruskich, określająca później rodzaj osadnictwa wojskowego na zasiedlonych ziemiach pogranicznych Rzeczypospolitej i Rosji.

Początki Kozaków zaporoskich, czyli niżowych, sięgają XV wieku i związane są z południowo-wschodnimi kresami Wielkiego Księstwa Litewskiego (Zaporożem), od unii lubelskiej (1569) w składzie Korony.

Słowo Kozak lub Kazak według Aleksandra Brücknera jest pochodzenia tatarskiego i „wykłada się jakoby”: chudy pachołek, zdobyczy sobie szukając, nikomu poddany, za pieniądze komu chce służy. Wszelkie nazwy starszeństwa (ataman, esuał itd.), broni, ubioru, koni, żywności, urządzeń były u Kozaków tatarskie.”

Kozacy piszą list do sułtana. Obraz pędzla IIji Riepina namalowany w latach 1878-1891. Muzeum Rosyjskie w Sankt Petersburgu. Źródło: Wikipedia.

Kozacy piszą list do sułtana. A dlaczego akurat do sułtana? Pewnie dlatego, że poczuwają się do jakiegoś związku z plemionami tureckimi. Na obrazie widać zwinięte sztandary w barwach niebiesko-żółtych i czerwono-czarnych. I dla wielu jest to argument, że barwy czerwono-czarne nie mają związku z anarchokumunizmem tylko należą do kozackich tradycji. Problem jednak polega na tym, że obraz został namalowany pod koniec XIX wieku.

Ruch 26 Lipca

Ruch 26 Lipca (hiszp. Movimiento 26; w skrócie M-26), jak pisze Wikipedia, to kubański ruch rewolucyjny kierowany przez Fidela Castro. Poniżej flaga Ruchu 26 Lipca. Źródło: Wikipedia.

Ruch formalnie został założony w 1955 roku, gdy Fidel Castro udał się do Meksyku celem utworzenia oddziałów partyzanckich. Nazwa ugrupowania upamiętniała atak na koszary armii w Santiago de Cuba z 26 lipca 1953 roku. Podczas pobytu Castro w Meksyku za działalność sabotażową i polityczną ruchu na wyspie odpowiadali Enrique Oltuski i Frank Pais.

Program ruchu zakładał dystrybucję ziemi chłopom, nacjonalizacje sektora usług publicznych, industrializację, wprowadzenie powszechnej edukacji i przeprowadzenie uczciwych wyborów. Na początku 1957 roku Castro i wierni mu partyzanci przedostali się na wyspę i rozpoczęli rewolucję prowadzoną z gór Sierra Maestra. Jednocześnie powstały komórki organizacji w miastach. W 1959 roku ruch objął władzę w kraju. W 1961 roku wszedł w skład partii Zjednoczone Organizacje Rewolucyjne. Pod względem ideologicznym odwoływał się do radykalnie nacjonalistycznej ideologii Jose Marti (1853-1895).

Enrique Oltuski

Mamy tu ciekawą postać Enrique Oltuski. Angielska Wikipedia tak o nim pisze:

Oltuski urodził się w mieście Kobryń, wówczas w granicach Polski, obecnie Białoruś. W wieku czterech lat Oltuski wyemigrował na Kubę wraz z ojcem, żydowskim szewcem.

Enrique Oltuski studiował na Uniwersytecie w Miami, gdzie dołączył do Bractwa Latynoskiego Phi Iota Alpha. Ukończył studia w 1954 roku z dyplomem inżyniera architektury i rozpoczął pracę w firmie Shell Oil Co., projektującej stacje paliw na całej Kubie. To w tym czasie rozpoczął współpracę z Fidelem Castro w ruchu partyzanckim znanym jako Ruch 26 Lipca, mającym na celu obalenie prezydenta Fulgencio Batisty.

W czasie rewolucji kubańskiej Oltuski był odpowiedzialny za działania Ruchu 26 Lipca w prowincji Las Villas (obecnie Villa Clara). To właśnie tam, w Las Villas, poznał Che Guevarę, gdy ten dołączył do Ruchu w październiku 1958 r. Oltuski miał pracować pod dowództwem Guevary przez pięć lat.

Oltuski był przedstawicielem tzw. „równiny”, mniej radykalnego skrzydła ruchu rewolucyjnego, znanego z zaangażowania w obalenie Fulgencio Batisty i ustanowienia liberalnej demokracji. Po triumfie rewolucji jako minister komunikacji, został jednym z trzech ministrów członków Ruchu 26 Lipca w pierwszym gabinecie prezydenta Manuela Urrutii Lleó. Następnie został wiceprezesem Rady Centralnego Planowania, którą to funkcję piastował przez pięć lat pod kierownictwem Ernesto Guevary. W chwili śmierci w 2012 roku Oltuski pełnił funkcję wiceministra ds. przemysłu rybnego.

Wnioski

To bardzo ciekawe! Zwykły szewc wyjeżdża ze swoim czteroletnim Heniem na Kubę. Jeszcze bym zrozumiał, że do Ameryki, jako kraju, który tradycyjnie przyjmował wielu emigrantów, ale Kuba! W Ameryce pracował też, jako stolarz, ojciec Aleksandra Dubczeka, a później zabrał on pięcioletniego Olesia do… Kirgistanu. Kto by pomyślał? Stolarz i szewc, a tacy globtroterzy. Prawdziwa nacja międzynarodowa, która wszędzie czuje się, jak u siebie.

Mały Henio staje się Enrique i na studiach wstępuje do jakiejś organizacji masońskiej. A później firma Shell zatrudnia go na Kubie. Tak więc widać, że te międzynarodowe firmy zajmują się nie tylko pomnażaniem kapitału, ale są też siedliskiem różnego rodzaju szpiegów i rewolucjonistów. Tak działali na Kubie i pewnie tak nadal działają we wszystkich krajach. A więc nie tylko jakieś fundacje, think tanki, instytuty itp. Wszystko jest pod kontrolą tej nacji.

To, do czego odwołują się Ukraińcy, to co stanowi ich tradycję, to nacjonalizm ukraiński i tradycje kozackie. Ten nacjonalizm jest uosabiany nie tylko przez Stepana Banderę, ale może nawet bardziej przez Nesora Machno. I to prawdopodobnie od niego OUN czerpała inspirację i na nim się wzorowała. Jeśli przyjmiemy rosyjską ocenę Machno, to w tym kontekście rzeź wołyńska staje się bardziej zrozumiała. W internecie można obejrzeć mnóstwo filmików, na których ukraińskie zespoły muzyczne odwołują się do symboliki i wizerunku Machny.

W Polsce mamy już kilka milionów Ukraińców. Być może większość z nich nie ma nic wspólnego z tą „ukraińską tradycją”, ale wystarczy, że tylko 1% z nich będzie do niej nawiązywał i aktywnie ją kultywował. Co może się stać, gdy takim ludziom nie spodoba się tzw. Marsz Niepodległości? Jeśli oni stają się w tym kraju gospodarzami, to naturalne, że może im nie spodobać się taki marsz. A po drugiej stronie Żydzi już mają całe zastępy tzw. patriotów, bo to oni wymyślili ten marsz. Czy w związku z tym grożą nam w bliżej nieokreślonej przyszłości jakieś niepokoje społeczne na tle narodowościowym?

Wielki Głód

O Wielkim Głodzie na Ukrainie w latach 1932-1933 warto wiedzieć, choćby z tego względu, że władza pokazała tam swoją siłę i bezwzględność wobec protestujących chłopów i że obywatele zawsze przegrają walkę z aparatem władzy, bo za nim stoi siła i zorganizowanie. Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na pytanie: kto ich podburzył do tej nierównej walki i jaki miał w tym cel?

Wielki głód na Ukrainie, Hołodomor (zamorzenie głodem), jak pisze Wikipedia, to wywołana sztucznie przez komunistyczne władze ZSRR klęska głodu w latach 1932-1933, która szczególne nasilenie przybrała na terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR (dzisiejsza Ukraina wschodnia i centralna).

Głód wywołany przymusową kolektywizacją spowodował również wiele ofiar poza Ukrainą – na Kubaniu (który wówczas był przeważnie ukraińskojęzyczny), Powołżu, Zachodniej Syberii i w Kazachstanie.  Nie ulega jednak wątpliwości, że Ukraina zajmowała szczególne miejsce na mapie głodu – miał tam największe rozmiary i pochłonął najwięcej ofiar. Niektóre represje (jak zakaz wyjazdu poza granice republiki w ucieczce przed głodem) dotyczyły wyłącznie chłopów z Ukrainy i Kubania.

Nikt z badaczy głodu nie ma wątpliwości, że głód z lat 1932–1933 na Ukrainie był sztuczny. Istnieje natomiast różnica zdań na temat tego, czy była to przede wszystkim antyukraińska (zaplanowana) akcja kierownictwa stalinowskiego, czy też głód był konsekwencją bolszewickiej zbrodniczej polityki, gdzie nie może być mowy o jakimkolwiek podłożu narodowościowym. – Robert Kuśnierz, Ukraina w latach kolektywizacji i Wielkiego Głodu (1929-1933). Toruń: wyd. Adam Marszałek, 2005.

Władze ZSRR, by poradzić sobie z masowym opuszczaniem wsi przez chłopów, 27 grudnia 1932 roku wprowadziły paszporty wewnętrzne (dokumenty tożsamości). Nieposiadający takiego dokumentu nie mógł przebywać poza miejscem zamieszkania pod groźbą kary administracyjnej obozu koncentracyjnego w strukturze Gułagu. Ludność wiejska nie miała faktycznie prawa do paszportów, a w konsekwencji nie mogła opuścić wsi. Wydanie paszportu (dowodu osobistego) było bowiem decyzją szefa kołchozu (spółdzielnia) lub sowchozu (państwowe gospodarstwo), a dokumenty tożsamości były przechowywane przez administrację (kołchozową lub sowchozową). Stan taki utrzymywał się aż do 1974 roku. Restrykcje te nie mogły całkowicie zatrzymać głodujących chłopów na wsi. Jednak bardzo niewielki odsetek tych, którzy przedostali się nielegalnie do miast, mógł poprawić swój los. Nie mogąc znaleźć pracy lub kupić albo ewentualnie wyżebrać trochę chleba, rolnicy umierali na ulicach Charkowa, Kijowa, Dniepropietrowska, Połtawy, Winnicy, Humania i innych większych miast Ukrainy.

W 2013 roku Instytut Demografii i Badań Społecznych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy przeprowadził międzynarodową konferencję naukową „Głód na Ukrainie w pierwszej połowie XX stulecia: przyczyny i skutki (1929-1923, 1932-1933, 1946-1947)”, gdzie przedstawiono wyniki szacunków strat demograficznych w wyniku Wielkiego Głodu z lat 1932-1933. Ustalono, że nadmierna liczba zgonów ludności Ukrainy wynosiła 3 mln 917,8 tys. osób, a Rosji – 4 mln 519,8 tys. (w tym Kazachstanu, który wówczas wchodził w skład ZSRR, – 1 mln 258,2 tys.). Łącznie na terenie ZSRR – 8 mln 731,9 tys.

Ukraiński punkt widzenia

Na stronie ukrainer.net znajduje się obszerny artykuł i krótki film na temat głodu na Ukrainie (https://ukrainer.net/czym-byl-wielki-glod/). Poniżej zapis z tego filmu:

»Wielki Głód to jedna z największych zbrodni przeciwko ludzkości w historii świata. Polityka radziecka na terenie Ukrainy w latach 1932-33 uśmierciła miliony osób. W 1922 roku powstało państwo, które przez agresję wojsk oraz rewolucję połączyło setki narodów i kultur – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. To „zrzeszenie” zaczęto również nazywać więzieniem narodów. Polityka nowo-powstałego państwa obrała kurs na kolektywizację. Za hasłem „raj na ziemi” stało w istocie przymusowe zrzeszenie prywatnych gospodarstw ziemskich w kolektywne gospodarstwa państwowe. Jednak realnym celem władzy była grabież i zniszczenie ukraińskiej wsi. Dla tutejszych ziemia i praca były podstawą ich dobrobytu. Od nich zależał rozwój ich rodzin. A rezygnacja z tego oznaczała rezygnację z własnej bezpiecznej przyszłości, ze swojej tożsamości. W praktyce oznaczało to oddanie swego dorobku, zdobywanego latami ciężkiej pracy, na rzecz obcego ideologicznie i o innym systemie wartości państwa, by w zamian za pracę otrzymywać głodową rację żywności.

Roman Podkur – historyk:

Każda grupa narodowa wyróżnia się czymś. Ukrainiec to właściciel. Korzystamy ze stalinowskiego terminu „kurkul” („kułak”). A według encyklopedii kurkulem nazywano jastrzębia, który atakuje, porywa i ucieka. Oni wykorzystali to, że kurkul, to drapieżne, paskudne zwierzę, które chwyta, zabiera itp. Ale kurkul, to nie kurkul, to chłop-właściciel.

W tym momencie prawie 90% Ukraińców stanowili chłopi. I większość z nich posiadała prywatne gospodarstwa. Nie podobało się im, że z pewnych siebie właścicieli ziemskich stali się niewolnikami pracującymi za żywność. Na początku lat 30-tych XX wieku miało miejsce ponad 40 tysięcy buntów chłopów, którzy sprzeciwiali się działalności władzy. Nie chcieli pracować dla abstrakcyjnych idei, gdy ich dzieci nie miały co jeść, a ich indywidualizm i poczucie tożsamości narodowej były przeszkodą dla ZSRR, stojącego u wrót kolektywnego raju.

Dlatego w 1932 roku Ukraina została obciążona nierealnym do wykonania planem zbioru 365 milionów pudów chleba. 1 pud – to trochę ponad 16 kilogramów. Łatwo sobie wyobrazić, jaka to niewyobrażalna ilość zboża. W celu zatwierdzenia planów zbioru do Charkowa przyjechali najbliżsi współpracownicy Stalina – Kaganowicz i Mołotow. Obydwaj byli świadomi zamiaru Stalina – złamania oporu za wszelką cenę, szczególnie na Ukrainie.

Witalij Portnikow – dziennikarz:

Wielki Głód na Ukrainie wyniszczył ją cywilizacyjnie. Adolf Hitler i Józef Stalin mieli różne cele. Głównym politycznym celem Hitlera było całkowite zniszczenie narodu żydowskiego. To była część rasowej ideologii nazizmu. Celem Józefa Stalina było doszczętne zniszczenie Ukraińców, by naród ukraiński nigdy więcej nie miał możliwości stać się niezależnym.

Rosyjscy szowiniści, do których należał również Stalin, mimo że był bolszewikiem, byli zaszokowani tym, co działo się na ukraińskich ziemiach w latach 1917-1920 oraz tym, że nawet w warunkach radzieckiej okupacji Ukrainy kontynuowano rozmowy w elicie partyjno-gospodarczej o jej niezależności. I stało się jasne, a Stalin był specjalistą w tej kwestii, że jeżeli zniszczy ukraińską wieś, dzięki temu uniemożliwi dalszy rozwój ukraińskiego narodu.

Po pierwszych falach kolektywizacji chłopi masowo sprzeciwiali się jej. Występowali z kołchozów, zabierali własny inwentarz, bydło i zboże. 7 sierpnia 1932 roku wyszło rozporządzenie O ochronie majątku przedsiębiorstw państwowych, kołchozów i spółdzielni oraz wzmocnieniu publicznej (socjalistycznej) własności, bardziej znane jako Prawo pięciu kłosów. Za kradzież kołchozowej własności groziło rozstrzelanie, w przypadku wystąpienia „okoliczności łagodzących”, można było być skazanym na minimum 10 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z tym prawem ludziom faktycznie zabroniono zabierania nawet nadwyżki plonów. W tym czasie specjalne oddziały chodziły od drzwi do drzwi, odbierając mieszkańcom wszystkie ziarno.

Entuzjazm Mołotowa nie znał granic. Już 18 listopada 1932 roku wprowadzono „czarne listy”, tzw. „czarne tablice”. Wsie, które trafiły na taką listę, były otaczane przez oddziały wojskowe, zabraniano wjazdu i wyjazdu, ze sklepów zabierano najpotrzebniejsze rzeczy – sól, zapałki, gaz, a mieszkańcom odbierano wszelką żywność. To było oblężenie, podczas którego ludzie umierali z głodu.. Coś takiego wprowadzono jedynie na Ukrainie i na Kubaniu, czyli tam, gdzie mieszkali jedynie Ukraińcy.

Wołodymir Sergijczuk – historyk:

Rozporządzenie KC KPZR i RKL ZSRR z 22 stycznia 1933 roku uniemożliwiło Ukraińcom wyjazd z USRR i Kubania po żywność. Wiosną i na początku lata 1933 roku widoczna była ogromna śmiertelność tamtejszej ludności. Z żadną inną częścią ZSRR nie obchodzono się w ten sposób. W rozporządzeniu KC KPZR i RKL ZSRR z 14 grudnia 1932 roku, podpisanym przez Stalina i Mołotowa, O postępie produkcji zboża na Ukrainie, Kaukazie Północnym i w zachodnich obwodach, czyli na Smoleńszczyźnie, nie ma mowy o niewykonaniu planu, nie ma też żadnej informacji, co do kary za niewykonanie planu zbioru zboża przez Smoleńszczyznę. Nie ma kary za niewykonanie planu zbioru zboża przez Smoleńszczyznę, ale dla Ukrainy i Kubania karę dokładnie sprecyzowano. Przede wszystkim należy wskazać winnych. Skazać na Ukrainie na pokaz na 5-10 lat kilku sekretarzy partyjnych i kierowników komitetów wykonawczych. I co ważne zatrzymać ukrainizację.

Stalin celowo manipulował statystykami, by zataić masową śmiertelność. Światu pokazywano dane, według których w latach 30-tych XX wieku w ZSRR liczba urodzeń wzrosła, ale nie mówiono, że w USRR liczba ludności dramatycznie zmalała. Ci, którym wtedy udało się przeżyć, milczeli kilkadziesiąt lat. W przeciwnym razie mogliby narazić siebie, swoich bliskich i znajomych. Wtedy władza radziecka osiągnęła swój cel. Złamała opór ludności, niszcząc tych, którzy sprzeciwiali się.«

W tym filmie pada w pewnym momencie zdanie: „Na początku lat 30-tych XX wieku miało miejsce ponad 40 tysięcy buntów chłopów, którzy sprzeciwiali się działalności władzy.” W praktyce oznacza to, że było to powstanie chłopskie. A któż to był w średniowieczu fachowcem od wywoływania powstań chłopskich w Europie zachodniej? Wywoływanie buntów na tak dużym obszarze i w tym samym czasie musiało być zorganizowaną akcją. Takie rzeczy nie dzieją się spontanicznie.

Nacjonalizm ukraiński

Czy w tamtym czasie działo się na Ukrainie coś jeszcze, co mogło mieć wpływ na postawę władz radzieckich i Stalina? Czym sobie zasłużyła Ukraina na takie wyjątkowo bezwzględne i brutalne potraktowanie? I czy motywy działania Stalina nie są tożsame z tymi Putina?

W blogu „Nacjonalizm ukraiński” pisałem:

Rewolucja narodowa” jako droga do niepodległości

Punkt 2 uchwały I Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (Wiedeń, 1929 r.) głosił:

Całkowite usunięcie wszystkich okupantów („zajmańców”) z ziem ukraińskich, co nastąpi w toku rewolucji narodowej i otworzy możliwości rozwoju narodu ukraińskiego (Nacji Ukraińskiej), zabezpieczy tylko system własnych militarnych sił i celowa polityka sojusznicza.

Główną rolę w „rewolucji narodowej”, która miała przynieść niepodległość, mieli odegrać ukraińscy chłopi. Do nich przede wszystkim nacjonaliści kierowali swoją propagandę.

Bezwzględność „rewolucji narodowej”

Czasopismo Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów Rozbudowa nacji z listopada-grudnia 1930 roku zapowiadała krwawy przebieg „rewolucji narodowej”:

Kiedy nadejdzie ten nowy, wielki dzień, będziemy bez litości. Nie będzie żadnego zawieszenia broni, nie powtórzy się ani perejasławska, ani hadziacka umowa – przyjdzie nowy Żeleźniak, nowy Gonta. Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego, ani dla małego, a poeta zaśpiewa: „I zarżnął ojciec syna”. (…) Tylko w morzu krwi, tylko bezwzględnością, tylko w jednym żelaznym szeregu i z jednym wodzem wywalczymy sobie prawa człowieka.

Na tym Kongresie Ukraińskich Nacjonalistów w Wiedniu w 1929 roku powstaje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Według Dmytro Doncowa (twórcy ukraińskiej koncepcji nacjonalizmu, przyjętej w latach 30. XX wieku przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów za podstawę ideologiczną działalności politycznej) głównym wrogiem Ukrainy miała być Rosja, niezależnie od jej formy ustrojowej, kraj o skrajnie odmiennej od Europy cywilizacji. Doncow przypisywał Ukrainie rolę obrońcy Europy przed Rosją i jej nieuchronnym imperializmem, powracającym pod różną nazwą i w różnej postaci (stawiał carat na tej samej płaszczyźnie, co bolszewizm).

Mamy więc konkretną ideologię, stworzoną przez Żyda Doncowa, która jest skierowana przeciwko Rosji, zarówno tej carskiej jak i bolszewickiej. Siłą rewolucyjną nie jest, jak w przypadku krajów uprzemysłowionych, klasa robotnicza, tylko chłopi ukraińscy. Żydzi – twórcy nacjonalizmu ukraińskiego, podobnie jak polskiego ruchu narodowego – to jedna strona medalu. A druga? Druga – to Stalin.

Kto rządził na Kremlu?

Najlepszą ilustracją będzie cytat z książki Socjalizm, komunizm, anarchizm (1936), której autorem jest Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński):

»Do sposobów wytwarzania przez żydostwo pożądanych dla siebie osobników spośród narodów rdzennych należy zaliczyć śluby mieszane, głównie gojów z żydówkami, bądź w ogóle pożycie z żydówkami, jako utrzymankami, „sekretarkami” itd. Osobnik przeznaczony do sprawowania ważniejszych funkcji w życiu narodów rdzennych, a żyjący z żydówką, daje się tym łatwiej użyć żydostwu za narzędzie interesów żydowskich.

Żydówka wywiera wpływ, zwłaszcza na Europejczyka, bowiem on, w zgodzie z kulturą aryjską, patrzy na kobietę jako na stworzenie – słabsze, lepsze, idealniejsze.

Całkowite przeciwieństwo do poglądów na kobietę żyda, jako Azjaty: ten ostatni pogardza kobietą, jako istotą gorszą, a skutkiem tego handluje kobietami. Jeżeli żyd ma taki stosunek do kobiety, to czyż on może żałować gojom swojej żony, swojej siostry, swojej córki itd., zwłaszcza jeżeli goje biorą je sobie za żony, dzięki których wpływom interesy żydostwa mogą się rozwijać?

Józefa Dżugaszwiliego żydostwo musi być, zdaje się, pewne. Swój człowiek – z kultury, z organizacji. Wykonuje wszystko, co jest pożądane dla żydostwa – jest, jak „stal”, twardy w niszczeniu zwierzchnictwa narodów rdzennych na obszarze Związku Sowieckiego, w tej liczbie Gruzji, swojej istotnej ojczyzny, a jednak za żonę dostał… żydówkę, córkę znanego nam komisarza, Łazarza Kaganowicza, istotnego kierownika polityką w tym państwie:

Łazarz, syn Mojsieja, Kaganowicz ma obecnie 43 lata. Jego córka, mająca obecnie 21 lat, jest żoną Stalina… – „Der Moment”, nr 260, 13 XI 1934 r. – „Łazarz syn Mojsieja Kaganowicz – zastępca Stalina i jego prawa ręka”.

Następca tow. Lenina dostał za żonę również żydówkę. Żargonówka warszawska we wrześniu 1931 r. doniosła:

żona Rykowa, byłego prezydenta komisarzy ludowych, następcy Lenina, pochodzi ze znanej rodziny żydowskiej, Marszak. Stara Marszak, teściowa Rykowa, w czasie wojny owdowiała, zamieszkując sama w Rostowie nad Donem. Gdy Rykow po śmierci Lenina stał się przewodniczącym rady komisarzy ludowych, żona jego postanowiła sprowadzić swoją matkę do Moskwy, aby ona nacieszyła się swoim zięciem. Ryków wysłał specjalnego wysłannika do Rostowa, aby sprowadzić swoją teściową do Kremla. Na dworcu w Moskwie oczekiwała ją kryta kareta, o dwóch tęgich koniach, aby zabrać starą żydówkę do pałaców byłych carskich despotów.

Nie chcąc jadać potraw nierytualnych, stara Marszak zaprowadziła odrębną kuchnię rytualną i tymi potrawami częstowała zazwyczaj swego zięcia, Rykowa.

Z nastaniem piątku, teściowa Rykowa nalegała na swoją córkę, aby dostarczyła jej bezwarunkowo kilka świec szabasowych. Żona Rykowa udała się więc do spółdzielni w Kremlu na poszukiwanie świec szabasowych, ale akurat wówczas ta spółdzielnia nie miała ani jednej świecy. Wówczas Rykow sam wpadł na pomysł. Świecę szabasową dla teściowej można dostać tylko gdzieś w klasztorze. Wysłał więc niezwłocznie swego służącego, aby puścił się w drogę szukać tych świec u duchownych po klasztorach moskiewskich i kupił ich jak najwięcej. Rykow sam spieszył się wówczas na posiedzenie „Sownarkomu” (rada komisarzy ludowych), ale przed wyjściem zapowiedział zonie, ze o ile służący nie otrzyma tych świec, winna ona porozumieć się z nim telefonicznie pod adresem posiedzenia. Żona zaoszczędziła mężowi czasu w jego ważnej pracy…

Jedna ze świec była tak gruba i długa, że teściowa Rykowa postanowiła ją zachować na święto Kipur. Resztę pocięła na kawałki – w obecnych czasach, powiedziała ona, trzeba oszczędzać. Rykow był zachwycony oszczędnością swojej teściowej, a na następnym posiedzeniu „Sownarkomu” przygotował dekret o zaprowadzeniu „systemu oszczędności” na obszarze całego państwa, to jet systemu zapobiegliwości i oszczędzania… – „Der Moment”, nr 211, 9 IX 1931r. – teściowa Rykowa uroczyście paliła świece w Kremlu”.

W Kremlu – „pałacu byłych carskich despotów” palą się przed szabasem świeczki, osadzone w wieloramiennych świecznikach, i spożywa się koszerne potrawy.

I to w okresie „walki z religią”, w okresie, gdy gojom podsuwa się hasło – „religia to opium”…

A stało się to możliwe właściwie dlatego, że tow. Rykowowi podsunięto żydówkę… Słowem, czynniki żydowskie czują się pewniejsze takiego osobnika, który ma koło siebie żydówkę…«

Można więc sobie zadać pytanie: jeśli w latach 30-tych XX wieku palono na Kremlu świece szabasowe, to czy dziś ich się nie pali? Po obu stronach barykady, w czasie Wielkiego Głodu, Żydzi byli tymi, którzy pociągali za sznurki. Czy w obecnej wojnie na Ukrainie może być inaczej?

Ukraińska polityka historyczna

Zdaniem Davida R. Marplesa (historyk kanadyjski) rewizja sowieckiej interpretacji przeszłości przez rządy Ukrainy pojawiła się w połowie lat 90. XX wieku, natomiast tworzenie zupełnie nowej polityki pamięci jest widoczne od 2001 roku. Większość badaczy jest zgodnych, że najbardziej dynamicznie i konsekwentnie realizowano tę politykę w latach 2005–2010 za sprawą osobistego zaangażowania Wiktora Juszczenki. W chwili uzyskania niepodległości w roku 1991 ukraiński oficjalny dyskurs dotyczący przeszłości był niemal całkowicie zdominowany przez wzorce radziecko-rosyjskie. Społeczna pamięć dotycząca przede wszystkim represji w okresie komunistycznym zachowywana była w kręgu rodzinnym i prywatnym. Wyobrażenie dziejów Ukrainy podporządkowane było rosyjskiej narracji, wedle której Ukraina jest jedynie składową częścią Wszechrusi.

Komentatorzy zachodni uważają, że politykę historyczną Ukrainy po 1991 roku kształtowały publikacje ukraińskich autorów emigracyjnych, związanych z UPA. Powojenni emigranci, wśród których było wielu nacjonalistów ukraińskich, zdominowali życie ukraińskiej diaspory. Zdaniem Pera A. Rudlinga (historyk szwedzki) interpretacja historii opracowana przez diasporę była gotowym wzorcem, po który z czasem sięgnęły ukraińskie władze. – Tak to opisuje Wikipedia. Ja tylko mogę dodać, że jeśli ukraińska diaspora została zdominowana przez nacjonalistów, to znaczy, że była pod kontrolą Żydów. A czy z polską diasporą jest inaczej?

Wiktor Juszczenko, jak pisze Wikipedia, to ukraiński ekonomista, polityk, w latach 1993-1999 prezes Narodowego Banku Ukrainy, w latach 1999-2011 premier Ukrainy, w latach 2005-2010 prezydent Ukrainy.

Wiktor Juszczenko jest mężem Kateryny, Ukrainki, która urodziła się w Chicago. Pracowała m.in. w Białym Domu i Departamencie Stanu USA, była przewodniczącą różnych fundacji charytatywnych.

Od 1977 do 1991 roku był działaczem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Od 1976 roku zatrudniony w Banku Państwowym ZSRR, m.in. jako kierownik oddziału. Od 1985 członek kierownictwa banku rolno-przemysłowego z siedzibą w Kijowie. Po jego komercjalizacji w 1990 roku objął stanowisko wiceprezesa zarządu. W 1993 został prezesem Narodowego Banku Ukrainy. W 1996 uczestniczył we wprowadzaniu ukraińskiej waluty (hrywny). Działał w tym czasie w Partii Ludowo-Demokratycznej.

W sierpniu 2004 roku, kierowany przez niego Blok Nasza Ukraina, był współorganizatorem (razem z Blokiem Julii Tymoszenko) akcji pod hasłem „Wołyń – ukraińska ziemia; OUN i UPA – nasi bohaterowie”. Pikietowano m.in. pod polską ambasadą. Uczestnicy protestów domagali się, aby prezydent nie przepraszał Polaków za rzeź wołyńską.

Po wygranych wyborach w 2005 roku prezydent Wiktor Juszczenko promował działalność państwowych instytutów, mających prowadzić politykę historyczną (zwaną skrótowo „OUN – UPA – Hołodomor”), w tym gloryfikować działalność organizacji uznawanych przez część badaczy za faszystowskie i winne zbrodni ludobójstwa: OUN, UPA.

12 sierpnia 2006 podczas odbywającego się zjazdu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Wiktor Juszczenko napisał: OUN zawsze była na czele walk o umocnienie idei narodowej (…). OUN przeszła surową praktykę walk w dwudziestych i trzydziestych latach XX stulecia (z Polakami), w burzliwe lata II wojny światowej. Wasze unikalne doświadczenie i umiejętności łączenia twardej postawy narodowej z giętkim konstruktywizmem dziś nie traci na aktualności (…). Dlatego OUN może być chwalebnym przykładem dla wielu politycznych i społecznych sił Ukrainy. Jestem przekonany że Wasza organizacja nadal pozostanie jednym z kamieni węgielnych budowy Państwa Ukraińskiego (…). Sława Ukrainie (…).

W styczniu 2010 roku pod koniec swojej kadencji nadał Stepanowi Banderze Tytuł Bohatera Ukrainy, za niezłomny duch w służbie idei narodowej, bohaterstwo, poświęcenie w walce o niezależne państwo ukraińskie. 29 stycznia 2010 wydał dekret o uznaniu UPA i OUN za uczestników walk o niepodległość Ukrainy.

Podsumowanie

Jak już wcześniej pisałem, czytanie życiorysów, to bardzo ciekawa lektura. W przypadku Juszczenki nie mam najmniejszej wątpliwości, że jest Żydem, bo czy ktoś inny mógłby zostać prezesem Narodowego Banku Ukrainy? A jego żona? Ukrainka, która pracowała w Białym Domu, Departamencie Stanu USA i była przewodniczącą różnych fundacji charytatywnych. Tak tylko mogła ukraińska żydówka. Nic więc dziwnego, że skoro tylko Juszczenko został prezydentem, to polityka historyczna Ukrainy wróciła w stare koleiny ukraińskiego nacjonalizmu. Trudno się temu dziwić. Wszak jej twórca – Doncow – też był Żydem. Żydzi kierujący ukraińskim ruchem nacjonalistycznym dążyli, poprzez wywołanie powstania chłopskiego, do sprowokowania władz radzieckich i Stalina do brutalnej interwencji. I w ten sposób skłócili naród ukraiński z narodem rosyjskim. I to jest odpowiedź na pytanie postawione na początku: kto ich podburzył do tej nierównej walki i jaki miał w tym cel?

W 2005 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył Wiktora Juszczenkę najstarszym i najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej Polskiej Orderem Orła Białego. W 2009 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył Juszczenkę Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. To drugie po względem starszeństwa polskie państwowe odznaczenie. A więc w czasie, gdy nie było już żadnych wątpliwości, kim on jest i jaką prowadzi wobec Polski politykę. Ale jakie to miało znaczenie. Kwaśniewski i Kaczyński to Żydzi i Juszczenko też, więc z ich punktu widzenia i ich systemu wartości Juszczenko prowadził właściwą politykę antagonizowania narodu polskiego i ukraińskiego. W tamtym czasie wydawało się to niezrozumiałe i oburzające, ale były to tylko niewinne igraszki w porównaniu z tym, co teraz wyprawiają Żydzi polscy i ukraińscy w państwie, które jeszcze oficjalnie nazywa się Rzeczpospolitą Polską. Z każdym dniem przekonuję się coraz bardziej, że nie ma granic dla tego szaleństwa.

A na Interii, w części ukraińskiej, artykuł po… rosyjsku Niebiesko-żółta Warszawa ze zdjęciem Zamku Królewskiego, podświetlonego chyba, bo zdjęcie zrobione o zmierzchu. Aluzja czytelna. Chodzi o Hołd Szujskich złożony królowi polskiemu 29 października 1611 roku na Zamku Królewskim. Czy to jest dom wariatów, czy może ja już sfiksowałem. Piszą w im jeszcze, że Polska jest obecnie dla Ukraińców tym, czym były dla Polski na początku II wojny światowej Rumunia i Węgry. Zapomnieli tylko dodać, że to raczej chodziło o rząd polski. Przeciętni Polacy nie mieli możliwości ucieczki, chyba że uznamy, że niektórzy „uciekali” do Kazachstanu. Tu też jest przekaz dla Ukraińców: Polakom pomogli Rumuni i Węgrzy, to teraz oni mogą spłacić ten dług, pomagając wam. Któż z nich zna prawdziwą historię?

W 1972 roku zespół Dwa plus Jeden wydał album Nowy wspaniały świat, a w nim utwór Chodź, pomaluj mój świat i taka w nim fraza: Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko. No i wyśpiewali nam ten „nowy wspaniały świat”, a jakby tego było mało, to jeszcze pomalowali go nam na żółto i na niebiesko.