Chanuka

W jakim kraju żyjemy? W Polsce czy w Polin? 28 listopada wieczorem zapalono pierwszą świecę na menorze chanukowej, ustawionej przez Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. A więc w samym centrum Warszawy, a tym samym – całej Polski, ustawiono wielki żydowski symbol. Już nie w sejmie, nie w Pałacu Prezydenckim, czy w innych kątach, nie po kryjomu, a otwarcie – w najruchliwszym miejscu w Polsce. A skoro tak, to warto przybliżyć sobie to święto, co ono symbolizuje i w jakich okolicznościach powstało. Żydowskie przekazy są z natury nieobiektywne, czemu nie należy się dziwić. Niemniej jednak warto się z nimi zapoznać, chociażby po to, by porównać je z innym spojrzeniem na wypadki z roku 165 p.n.e. Relację z tego wydarzenia zamieścił Chabad Lubawicz – Hanukkah 5782.

Na stronie Muzeum Historii Żydów Polskich Polin zamieszczono artykuł zatytułowany Chanuka – święto świateł. Link do oryginalnego tekstu tu: https://www.polin.pl/pl/chanuka-swieto-swiatel

»Chanuka to ośmiodniowe święto określane współcześnie jako Hag ha-Urim (hebr. Święto Świateł), które powstało na bazie wydarzeń historycznych opisanych w Księgach Machabejskich. W kalendarzu żydowskim święto rozpoczyna się 25 kislew a kończy 2 tewet, i wypada przeważnie w grudniu. W 2021 roku Chanuka rozpoczyna się wieczorem 28 listopada, kończy wieczorem 6 grudnia.

Chanuka to święto historyczne, które nie pochodzi wprost z Tory. Dlatego wszystkie świąteczne dni są zwykłymi dniami roboczymi. Najważniejszym elementem obchodów Chanuki jest codzienne zapalanie świateł – jednego pierwszego dnia, dwóch – drugiego itd. aż do ósmego dnia, kiedy zapala się osiem świateł. Światła palą się w charakterystycznym, dziewięcioramiennym świeczniku zwanym chanukiją lub menorą chanukową.

Celem zapalania świateł w kolejne wieczory jest rozgłaszanie chanukowego cudu (aram. pirsuma danisa). Cud ten miał zdarzyć się w starożytnej Judei w II w. p.n.e. w czasie, kiedy trwała wojna o wolność religijną między żydowskimi powstańcami – Machabeuszami, a okupującą kraj armią króla syryjskiego Antiocha IV, który usiłował przemocą hellenizować Żydów. Kiedy Machabeusze odzyskali świątynię jerozolimską i wznowili w niej rytuał zapalania menory, posłużyło im do tego odnalezione małe naczynie z oliwą wystarczającą zwykle jeden dzień. Tymczasem menora paliła się aż przez osiem dni.

Innym cudem, wzmiankowanym w dodatkowych modlitwach świątecznych, jest fakt pokonania potężnej i doskonale uzbrojonej armii syryjskiej przez garstkę żydowskich rebeliantów.

Chanuka, podobnie jak Boże Narodzenie, jest świętem wesołym i rodzinnym. W każdy wieczór wokół chanukiji stawianej przy oknie tak, aby jej światło wychodziło na zewnątrz domu, gromadzi się cała rodzina. W zależności od przyjętego zwyczaju, wszyscy zapalają jeden świecznik lub każdy domownik zapala własny.

Tradycja zaleca używanie lampek oliwnych, przypominających legendę o cudzie. Zapalaniu chanukiji towarzyszą określone błogosławieństwa i pieśni. Je się wtedy specjalne potrawy, na pamiątkę cudu smażone na oleju (pączki, placki ziemniaczane i inne tłustości), a dzieci dostają prezenty. Dorośli zasiadają do kart, a dzieci grają w drejdel, gdzie stawką jest gelt, czekoladowe pieniążki lub inne łakocie.

“Drejdel” czyli świąteczny bączek oddaje myśl przewodnią Chanuki: pamięć o cudzie. Zasady gry są bardzo proste. Na każdej z czterech stron bączka znajduje się hebrajska litera: nun, gimel, hej, szin. Każda z nich symbolizuje wygraną lub przegraną w grze, a jednocześnie jest początkiem słowa. Kręcąc bączkiem losowo wygrywamy lub przegrywamy słodkości, a jednocześnie układamy zdanie “wielki cud stał się tam” (hebr. nes gadol haja szam).«

Świętokrzyski Sztetl z okazji zeszłorocznej Chanuki 2020 zamieścił VideoSztetl, w którym jest dokładniejsze wyjaśnienie w jaki sposób powstało to święto.

Można w nim m.in. usłyszeć, że okoliczności upamiętniające wydarzenia ze 165 roku p.n.e. związane są ze zwycięstwem nad rządzącą wówczas Palestyną dynastią Seleucydów. Władcy ci, po rozpadzie imperium greckiego po śmierci Aleksandra Macedońskiego (podobno zmarł z przepicia – przyp. W.L), usiłowali zmusić Żydów do przyjęcia religii greckiej. Ukoronowaniem tego dążenia była desakralizacja najświętszego dla nich miejsca i zamienienia go w obiekt kultury helleńskiej poprzez ustawienie w nim ołtarza Jowisza Kapitolińskiego. Chodzi tu oczywiście o zbezczeszczenie Świątyni Jerozolimskiej przez ostatniego władcę Seleucydów, czyli Antiocha IV Epifanesa. Stało się to przyczyną powszechnego buntu i powstania narodowego w Judei. Dzięki przymierzu z Rzymem, a także kilku wygranym starciom, udało się ocalić świątynię. Według Talmudu, by na powrót przywrócić w niej kult ofiarny, wymagane było oczyszczenie rytualne tego miejsca. Aby tego dokonać niezbędne było palenie czystej oliwy w lampce nieprzerwanie przez 8 dni. Jednak znaleziono tylko jeden dzban z nietkniętą pieczęcią arcykapłana, co miało starczyć na jeden dzień. Stał się wówczas cud i oliwy wystarczyło na 8 dni. I to na pamiątkę tych wydarzeń, rok rocznie, przez 8 dni jest obchodzone święto Chanuka.

Henryk Rolicki w swojej książce Zmierzch Izraela wydanej w 1932 roku szerzej opisuje to, co się wtedy działo:

»W państwie syryjskim, pod którego władzą znalazł się Babilon, żydzi również otrzymują pełnię praw obywatelskich; z Babilonu rozchodzą się do miast, założonych przez dynastię Seleucydów i dają początek m.in. wielkiemu żydowskiemu skupieniu w Antiochii.

Wśród żydów kwitnie dobrobyt a handel nie jest im nowiną. Już Salomon dorobił się bogactw na handlu. Udało mu się bowiem wziąć na siebie funkcję pośrednika w handlu końmi między hodującym je Egiptem a państwami azjatyckimi. W państwie izraelskim (tzw. państwie dziesięciu pokoleń) majętni trudnili się lichwą, a szczególnie lichwą zbożową. „W latach głodowych otwierali swe spichrze, sprzedawali żywność – przy czym używali fałszywej miary i wagi – a gdy biedacy nie mogli zwrócić pożyczki, zabierali im dzieci”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Obecnie te zdolności w świecie helleńskim znalazły szerokie zastosowanie. W Egipcie, a później w Syrii, żydzi dzierżawili cła i „łupili ludność ze skóry”. Charakterystyczną postacią staje się siostrzeniec arcykapłana Oniasza, Józef. Sprytną sztuką wkrada się w łaski króla egipskiego, Energetesa, i ubiega innych kandydatów na dzierżawę ceł, ofiarowując ceną podwójną. Król żąda odeń rękojmi, lecz sprytny Judejczyk arogancko oznajmia, że postawi dwóch najlepszych poręczycieli: króla i królową. Ten ukłon przypadł do serca królowi i oddał Józefowi w dzierżawę cła z wszystkich miast i prowincji Celesyrii i Fenicji.

Z nadzwyczajną surowością egzekwował podatki. „ W Gazie i Scytopolis, których grecka ludność ośmieliła się stawiać mu opór i obrzuciła go obelgami, kazał ściąć najprzedniejszych i najbogatszych obywateli”. – Henryk Graetz Historia żydów.

W ten sposób zdobył niezamierzone bogactwa. „Józef zdarł z całej Syrii mięso i same kości z niej zostawił” – mawiano. Z tych rabunków spadł na Judeę deszcz złota. Na poborców brał sobie Józef samych Judejczyków. Z Syrii pozostały „same kości”, a za te bogactwa lud izraelski opływał w dostatki. Dosłownie pomyślność finansową zawdzięcza Palestyna Józefowi, który łupił bezlitośnie skórę z Greków na rzecz swojego plemienia.

Za to, gdy w walkach między państwem syryjskim a Egiptem, szala zaczęła się przechylać na rzecz Seleucydów, nie kto inny, jak synowie Józefa zapomnieli o wdzięczności dla domu Ptolomeuszów, któremu cała Juda winna była bogactwo i zawiązali stronnictwo Seleucydów. Zaraz potem w r. 202. Judea przeszła pod panowanie syryjskie, zaś około r. 200 sam król Antioch zajął Jerozolimę, witany przez Wysoką Radę.

Antioch nadał żydom różne swobody i prawa obywatelskie. W Azji Mniejszej popierał kolonizację żydowską i od czasów Antiocha datują swe powstanie skupienia żydowskie w Efezie, Sardesie i Pergamonie.

Hellenizacja, czyli asymilacja żydów czyniła znaczne postępy. Do walki z nią wystąpiły w Palestynie znowu związki tajne. „Stowarzyszenie pobożnych” (chasydzi) wznowiło swą działalność. Piętnowali hellenistów (asymilatorów) mianem „gwałcicieli Zakonu i zdrajców przymierza”. Mieli przewagę w kierownictwie gminy jerozolimskiej i występowali wszelkimi środkami przeciw hellenistom. Ze zgrozą patrzyli, jak liczni Judejczycy występują nago na igrzyskach wśród Greków i dla zatarcia śladów swego pochodzenia dokonują wymyślnej i bolesnej operacji.

Wzbogacenie się żydów drogą Józefowego łupiestwa i ekskluzywizm pogardliwy chasydów przyczyniły się niewątpliwie do powstania antysemityzmu wśród Greków. Gdy żydzi helleniści przy pomocy Antiocha Wspaniałego wynieśli na godność arcykapłańską Oniasza Menelausa, nie należącego do kasty Aronidów, stało się to kamieniem obrazy dla „pobożnych”. Oskarżyli nowego arcykapłana przed królem o rabunek świątyni. Oskarżenie to poparł poprzedni arcykapłan „pobożny” Oniasz III.

Wtem Oniasz padł na rozkaz namiestnika królewskiego Andronika. O spowodowanie tego zabójstwa oskarżyli znowu „pobożni” arcykapłana, nie pochodzącego z ich grona. W Jerozolimie tłum napadł na grekofilów i dokonywał samosądu kamieniami i pałkami. Antioch wezwał obie strony przed swój sąd w Tyrze i po wysłuchaniu ich skazał na śmierć trzech przedstawicieli „pobożnych” jako oszczerców.

Tymczasem wybuchła wojna między Syrią a Egiptem. Antioch zdobył Aleksandrię i posuwał swe wojska w głąb kraju. „Pobożni” śledzili bieg wojny z zapartym oddechem; dwór egipski sprzyjał im wyraźnie i jego zwycięstwo mogło ich znowu przywieść do steru. I nagle rozeszła się w Jerozolimie wiadomość o zgonie Antiocha na polu bitwy. Od razu „pobożni” pod wodzą mianowanego przez siebie arcykapłana Jazona uderzyli na miasto i opanowali je.

Tymczasem pogłoska o klęsce i śmierci Antiocha okazała się fałszywa. Antioch, wracając z Egiptu, najechał Jerozolimę i nie oszczędził nawet świątyni. Od niego pochodzi pogłoska, która rozszerzyła się wśród Greków, jakoby znalazł w świątyni spętanego Greka, który wyjawił, że Judejczycy co roku zwykli zarzynać Greka w świątyni i kosztować jego wnętrzności. Był to prototyp średniowiecznych opowieści o mordzie rytualnym.

Antysemityzm wśród Greków był już wówczas w pełni rozwoju. W Aleksandrii, jako reakcja na wielkie skupienie żydowskie, powstała cała literatura antyżydowska. Manethos, po przeczytaniu Księgi Wyjścia, napisał swoją parafrazę tej księgi i przypisał Izraelitom pochodzenie od trędowatych Egipcjan, których Faraon odosobnił w kamieniołomach. Ta opowieść znajdowała wiarę i później.

Sukcesy Antiocha w Egipcie niespodzianie zostały zakwestionowane przez Rzymian. Pod groźbą nakazu senatu rzymskiego Antioch musiał się ukorzyć i wycofać się z Egiptu. To upokorzenie króla znalazło radosny oddźwięk wśród „pobożnych”. „Może zbyt głośno mówili, że ich Bóg, który poniża pysznych, zgotował mu to upokorzenie”. – Henryk Graetz Historia żydów. Może dali głośny wyraz swemu mniemaniu? Dość, że jeden z wodzów Antiocha, Apoloniusz, pewnej soboty na czele żołdactwa urządził pogrom w Jerozolimie.

Rozpoczęło się na rozkaz królewski prześladowanie żydów. Król zakazał nawet obrzezania, święcenia soboty i wstrzymywania się od jedzenia wieprzowiny. Ogłosił w całym państwie, że zakon mojżeszowy głosi nienawiść do wszystkich ludów obcych i wyznawanie jego jest wzbronione.

Poskutkował ten zakaz w miastach Fenicji i Syrii, gdzie żydzi wypróbowanym już sposobem „uchylili wprawdzie głowy, sprawowali pozorne ofiary greckim bałwanom, kryli się z pełnieniem ustaw Zakonu lub też zapierali się swojej religii”. – Henryk Graetz Historia żydów.

W Palestynie „związek pobożnych” zorganizował partyzantkę przeciw wojskom syryjskim. Oddziały te zostały wytępione zbrojnie. Jednak stowarzyszenie pobożnych działało dalej. Na czele ruchu staje Matatiasz, pochodzący z rodu Machabeuszów, czyli Hasmoneuszów i rozpoczyna walkę nieregularną. Napada z zasadzek na oddziały syryjskie i – gdzie tylko może – dokonuje na dzieciach żydowskich przymusowo „znaku przymierza”.

Wśród Judejczyków niewidzialna ręka rozpowszechnia w tym czasie dwie księgi o charakterze mesjanicznym: Księgę Estery i Księgę Daniela. Księga Daniela wyszła z kół organizacji „pobożnych” i prorokuje upadek państwa syryjskiego i przejście władzy do „narodu świętych”, któremu złożą hołd wszyscy królowie świata: będzie to królestwo świętych (żydów). Rzecz znamienna, że ta właśnie Księga Daniela stała się źródłem natchnień w XVI w. dla ruchów komunistyczno-rewolucyjnych.

Powstanie machabejskie rosło w siły; sprzyjał mu rozkład państwa syryjskiego i najazdy sąsiadów na dzierżawy Antiocha. Machabeusze opanowali stopniowo cały kraj i zdołali wreszcie owładnąć Jerozolimą. Tymczasem Antioch Wspaniały umarł „wśród osobliwych okoliczności”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Wiele lat jeszcze trwały walki z wojskami syryjskimi lecz skończyły się zwycięstwem Machabeuszów. Poczęli jednak oni zbytnio dbać o swą władzę świecką i odsunęli od siebie „stowarzyszenie pobożnych”. Stało się to przyczyną upadku powstania i ponownego oddania hołdu Palestyny władcom syryjskim.

W r. 159 przywódcy partii wojennej (machabejskiej) wykorzystali znowu dogodną sytuację i wznowili powstanie. Dzięki zatargom o tron w państwie syryjskim, do którego wmieszał się Rzym, udało się powstańcom owładnąć Jerozolimą, tym razem już na stałe. W kilkanaście lat potem padła twierdza grekofilów, Akra (r. 141 przed Chr.). Odtąd ustala się panowanie Machabeuszów. Szymon Hasmonejczyk otrzymuje godność dziedzicznego arcykapłana i wodza narodu (nassi). Ta druga godność przetrwała w Jerozolimie wieki i spotykamy ją nawet w czasach nowożytnych, mimo utraty państwowej niepodległości.

W rodzie hasmonejskim władza świecka połączyła się z duchową. Poza tymi dwoma zakresami władzy, istniał w jednak w Izraelu trzeci, ponad tamtymi postawiony. Już w czasie powstania machabejskiego podejmuje swe czynności znana nam „wysoka rada”, złożona z „mędrców”. Jest ona emanacją zewnętrzną „stowarzyszenia pobożnych”, a raczej ich kierowników. Już w tym czasie przybiera rada tytuł „Sanhedrynu”. Na terenie Sanhedrynu walczą ze sobą dwa kierunki ortodoksyjne: Saduceusze i Faryzeusze. Walka ich przetrwała okres rządów książąt hasmonejskich. Saduceusze trwali przy Zakonie, lecz byli zwolennikami szerokiego uwzględniania konieczności politycznych. Faryzeusze, należący do „pobożnych”, uważali, że Zakon jest jedyną miarą oceny postępowania politycznego. Natomiast najskrajniejszy odłam „pobożnych” usunął się z życia politycznego i powołał związek Esseńczyków.

„Najpierwsze gminy (komunistyczne – przyp. autora) wytworzyły się na wschodzie, ekonomicznie najdalej rozwiniętym, a zwłaszcza wśród żydów, wśród których już około r. 100 przed Chr. Napotkamy tajny związek komunistyczny – związek esseńczyków”. – Karol Kautsky Historia komunizmu w starożytności i średniowieczu. Był to więc pierwszy zalążek ruchu komunistycznego i nie należy zapominać, że utworzyli go najbardziej zagorzali ze „stowarzyszenia pobożnych” (chassidim).«

Antioch nadał żydom różne swobody i prawa obywatelskie. W Azji Mniejszej popierał kolonizację żydowską i od czasów Antiocha datują swe powstanie skupienia żydowskie w Efezie, Sardesie i Pergamonie.

Jak widać trudno dogodzić Żydom i bez względu na to, co się zrobi, zawsze będzie źle. Jak nie ma antysemityzmu, to Żydzi sami go wymyślają. W Polsce mieliśmy ostatnio namiastkę tego, jak to się robi. Spalenie kopii Statutu kaliskiego jest tego najlepszą ilustracją. Szabesgojów w Polsce nie brakuje. I już jest antysemityzm. A ilu ludzi w Polsce wie, że było coś takiego jak Statut kaliski i czego on dotyczył? Czy ktoś taki, kto nic o nim nie słyszał mógłby dokonać jego spalenia? A skąd on wziąłby jego kopię? Zapewne została ona wydana w bardzo ograniczonym nakładzie i dotarła tylko do osób zainteresowanych i nielicznych, uprzywilejowanych szabesgojów. Któż więc podrzucił pajacom, Olszańskiemu i Osadowskiemu, tę kopię?

Cyrk musi trwać. Dziś czytam na Interii, że ambasador Izraela w Polsce, podczas otwarcia w Kaliszu wystawy „Rzecz o Izraelu”, odniosła się do wydarzeń z 11 listopada:

„To, co wydarzyło się tutaj przed trzema tygodniami jest bolesnym przypomnieniem, że nie wszyscy wierzą w pokojowe współistnienie, równe prawa i przeciwstawianie się niesprawiedliwości – powiedziała ambasador.”

Tak się robi antysemityzm tam, gdzie go nie ma.

Domiar

Historii wokół spalenia kopii Statutu kaliskiego ciąg dalszy. W dniu 18 listopada pojawił się na Interii artykuł „Skandal, na którym robią biznes”. Organizatorzy marszu pod lupą skarbówki. Link do oryginalnego tekstu tu: https://wydarzenia.interia.pl/autor/irmina-brachacz/news-skandal-na-ktorym-robia-biznes-organizatorzy-marszu-pod-lupa,nId,5651035

Interia pisze:

»Nawet 500 tys. zł mogli zarobić organizatorzy antysemickiego marszu w Kaliszu, o którym był głośno nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Takie szacunki przedstawili działacze Porozumienia Jarosława Gowina. – Sprzedaż koszulek, flag, wszystko bez paragonów. To nie pierwsza akcja tych panów. Nie wierzymy, że poniosą dotkliwe konsekwencje karne. Wiemy za to, że jedyne co może ich zaboleć to cios prosto w portfel – mówią przedstawiciele kaliskiego Porozumienia Jarosława Gowina i składają do Urzędu Skarbowego wniosek o karnoskarbowe ściganie organizatorów marszu.

– Nie ma zgody Porozumienia na głoszenie haseł faszystowskich i antysemickich oraz zarabianie na tym pieniędzy. Jako ugrupowanie rozsądne, dbające o dobro publiczne składamy wniosek do Urzędu Skarbowego o przeprowadzenie kontroli skarbowej wobec Wojciecha O. oraz Marcina O. Nie ma naszego przyzwolenia na tego typu działalność – podkreślili na konferencji prasowej Mariusz Niżniowski, Szymon Furman i Filip Herman z Porozumienia Jarosława Gowina w Kaliszu.

Według kaliskich działaczy Porozumienia podczas marszu była prowadzona działalność handlowa. W masowej liczbie sprzedawano koszulki, flagi, książki, płyty. Zdaniem działaczy – wszystko to bez paragonów.

Tego, że organizatorzy marszu prowadzili sprzedaż bez paragonów i nabijania czegokolwiek na kasę fiskalną przedstawiciele kaliskiego Porozumienia są pewni, bo sami to sprawdzili.

– Poszedłem na ten marsz i poświęciłem 50 zł, żeby kupić ich koszulkę. I jestem dowodem na to, że paragonu nie dawali. A z naszych informacji wynika, że takich koszulek sprzedali około 1700, co daje 85 tys. zł z samych koszulek – mówi Szymon Furman, prezes Porozumienia w Kaliszu.

Do tego, jak dodaje, należy doliczyć dochód ze sprzedanych flag po 120 zł za sztukę czy dowodów tożsamości obywatela II RP po 200, 300 zł za sztukę. W ofercie były także płyty i książki, które, jak wynika z informacji obecnych na marszu członków Porozumienia, reklamowane były jako egzemplarze z podpisem ambasadora Rosji.

– Z informacji, które posiadamy, wynika, że dzięki owemu wydarzeniu organizatorzy zarobili od 350 000 zł do nawet 500 000 zł. I naszym zdaniem nie był to pierwszy raz, kiedy panowie wykorzystywali demonstracje do wzbogacenia się. Już w Warszawie sprzedawali masowo rzeczy, też prawdopodobnie nieopodatkowane, bo bez żadnych kas fiskalnych czy paragonów, co w świetle obowiązujących przepisów stanowi ukrywanie dochodów – mówi Szymon Furman.

– Zirytowało mnie to, że politycy, którzy są zobowiązani do reagowania na tego typu wydarzenia, podeszli do tematu typowo populistycznie. Pogadali, pogrozili palcem, a tak naprawdę zaczęli zbijać na tym obrzydliwym marszu kapitał polityczny. Mówienie, że to jest złe, robienie dziesięciu konferencji krytykujących marsz – jaki to ma sens? Wszyscy to wiedzą, że takie historie nie powinny mieć miejsca – komentuje dla Interii Szymon Furman, prezes kaliskiego Porozumienia Jarosława Gowina.

I dlatego kaliskie Porozumienie zdecydowało się pójść o krok dalej i wymierzyć organizatorom konkretny cios. Finansowy.

– Ci ludzie już wielokrotnie bywali przez prokuraturę aresztowani, ale nigdy nie odpowiedzieli w sposób adekwatny i co widać było 11 listopada, nie wyciągnęli z wcześniejszych sytuacji żadnych wniosków. Takich ludzi najbardziej zaboleć może kiedy dostaną po portfelu. Śledzę działalność tych panów od jakiegoś czasu i jestem pewien, że i tym razem chodziło im tylko i wyłącznie o biznes. Jeśli odczują z niego mniejsze korzyści to może to ukróci ich działalność – dodaje Furman.

Przedstawiciel Porozumienia w rozmowie z Interią podkreśla, że jego zdaniem całe to przedsięwzięcie nie ma wiele wspólnego z ideologią.

– Wojciech O. znany jako Aleksander J. jest patostreamerem, zarabia na tego typu działalności, wie, jak się robi show, żeby, mówiąc kolokwialnie, kasa się zgadzała. Z zawodu jest aktorem i reżyserem, więc umie zbudować wokół siebie zainteresowanie. To jest kluczowe, by zrozumieć, że to całe wydarzenie to zwykły “teatr” i biznes – mówi Szymon Furman.«

Tak bawią się w rachowanie panowie z Porozumienia Jarosława Gowina, który stwierdził swego czasu, że Polska jest miejscem, w którym żyją dwa narody – polski i żydowski i nic nie jest w stanie tego zmienić. To prawda i nikt rozsądny nie neguje tego faktu. Znamienne jest jednak to, że mówi to tak otwarcie jeden z najważniejszych polityków polskiej sceny. Wcześniej prezydent Duda mówił o tym, że każdy Polak ma w sobie domieszkę żydowskiej krwi. A więc coraz śmielej, coraz pewniej. Dobrze to nie wróży.

Każdy w Polsce, kto prowadził czy prowadzi jakąś działalność gospodarczą, nie odważyłby się na sprzedaż bez wystawiania paragonów czy faktur sprzedaży. Urząd Skarbowy zniszczyłby go w pięć minut. Za coś takiego dostałby domiar, czyli podatek do zapłacenia za nieudokumentowaną sprzedaż. Jego wysokość zależy od decyzji urzędnika. Ta uznaniowość jest zapisana w ustawie. Jest to więc narzędzie, które może jednych niszczyć, a innych chronić, bo urzędnik zawsze może wytłumaczyć się niewielką szkodliwością czynu lub, w przeciwnym wypadku, narażeniem skarbu państwa na starty.

W Polsce od najdawniejszych czasów przywilej bicia monety należał do Żydów. Ale nie tylko to. Również ściąganie podatków było im powierzane przez władców. Skoro tak było kiedyś, to czy obecnie jest inaczej? Często można się spotkać z uwagami, że podatki w Polsce są wysokie, a urzędnicy bezduszni i bezwzględni, że w innych krajach jest inaczej. Z czego można dalej wysnuć wniosek, że Polacy to taki wredny naród, że jeden Polak drugiemu wilkiem itp. A prawda jest taka, że skarbowością w Polsce nadal żądzą Żydzi i stąd taka bezwzględność w stosunku do podatników, ale nie wszystkich. Niektórzy są traktowani zupełnie inaczej. Jeśli więc niejaki Olszański/Jabłonowski odważa się, jako organizator, na tego typu sprzedaż, to znaczy, że wie, że jest kryty i nic mu się nie stanie.

Z drugiej strony można sobie zadać pytanie, kto wyprodukował te gadżety, książki itp. Bo ten ktoś też wprowadził na rynek produkty, od których nie odprowadził podatku. Prawdopodobnie tego typu imprezy służą niektórym do robienia całkiem niemałych pieniędzy, a ten Olszański dostaje wynagrodzenie za swoją pracę, czyli w tym wypadku za spalenie kopii statutu. Takie okolicznościowe imprezy idealnie nadają się do tego typu szwindli, bo dziś jest sprzedaż, a jutro szukaj wiatru w polu.

Jeśli więc ktoś odważa się na takie działanie, to znaczy, że jest pewny, że nikt mu krzywdy nie zrobi. A kto może być tego pewny? Żydzi, bo to oni, jako kierownicy skarbowości decydują o tym, kogo karać, a kogo – nie. I to właśnie dlatego nigdy w Polsce nie wykryto sprawców największych afer finansowych.

I jaki z tego zdarzenia w Kaliszu wynika wniosek? Ano taki, że Żydzi nieźle zarabiają na polskim tanim, naiwnym patriotyzmie. Jeśli w Kaliszu zarobili od 350 000 do 500 000 zł, to ile zarobili na Marszu Niepodległości?

Ale to wcale nie jest tak, że nie prowadzą „uczciwych” biznesów. W czerwcu tego roku byłem w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Trafiłem tam na mały żydowski sklepik, który sprzedawał różne drobiazgi związane z judaizmem. Były tam różnego rodzaju gadżety, np. kubki z Gwiazdą Dawida, grafiki, obrazy, książki. Ale mnie zainteresowało tylko wino. Zainteresowało, bo nigdy nie piłem wina izraelskiego i innego z tamtych okolic. Kupiłem dwie butelki. Jedno czerwone wytrawne, drugie białe wytrawne. Kosztowały po 50 zł za butelkę. To nie było tanio, bo ja za 20 zł mogę kupić wino chilijskie, całkiem dobre. Czerwone wytrawne miało smak, z którym się jeszcze nie zetknąłem, a białe było podobne do chilijskich białych wytrawnych. Zapłaciłem i dostałem paragon. A więc wszystko zgodnie z przepisami.

A na paragonie taki napis: Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie ul. Twarda 6, 00-950 Warszawa Sklepik Judaica – Beitenu ul. Lubelska 4, 24-120 Kazimierz Dolny www.sklepikjudaica.pl, www.beitenu.pl tel. 692-578-677. Na paragonie wybita kwota zgodnie z zakupem. Wszystko zgodnie z prawem. – Tak sobie pomyśli przeciętny kupujący, ale ja takim nie byłem i wiedziałem swoje.

W blogu „Ustawa” pisałem:

Ustawa z dnia 20 lutego 1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej została uchwalona głosami posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Unii Wolności i Unii Pracy.

Art. 3. Autonomia gmin żydowskich w sprawach własnych

1. Gminy żydowskie swobodnie wykonują zasady wyznania mojżeszowego oraz zarządzają swoimi sprawami. – To pojęcie – „swoimi sprawami” – jest bardzo ogólnikowe i nie zostało doprecyzowane w dalszej części tej ustawy. Wszystko można podciągnąć pod te „swoje sprawy”, np. sprzedaż majątku odzyskanego od Skarbu Państwa.

2. Gminy żydowskie rządzą się w swoich sprawach własnym prawem wewnętrznym, określającym w szczególności organizację gmin żydowskich, uchwalanym przez walne zebranie Związku Gmin w porozumieniu z Radą Religijną Związku Gmin. – Skoro Związek Gmin tworzy własne prawo, to jest lokalnym Knesetem, a Rada Religijna – rządem.

Wracając do tego paragonu, to jeśli ktoś sądzi, że od tej sprzedaży zostanie odprowadzony podatek, to bardzo się myli i na dodatek jest bardzo naiwny. Pomijając już to, że o tym kto ma płacić podatki, a kto nie, decydują Żydzi, to żaden urzędnik skarbowy nie odważy się zrobić kontroli, a nawet gdyby się odważył, to spotka się z odmową, bo powołają się oni na ustawę, wedle której gminy żydowskie w swoich sprawach rządzą się własnym prawem wewnętrznym.

Może jakieś 10 lat temu, gdy jeszcze czytałem „Najwyższy Czas”, Korwin-Mikke, który był wtedy jego właścicielem, zareklamował w nim swój nowy kwartalnik „Stańczyk Królewski”. Roczna prenumerata wynosiła 40 zł. Wpłaciłem pieniądze i przysłał mi dwa egzemplarze za pierwszy i drugi kwartał. Egzemplarzy za trzeci i czwarty kwartał nie dostałem. Nie dostałem też zwrotu pieniędzy za nie, ani żadnej informacji, dlaczego ich nie otrzymałem. Jeśli do wszystkich nie mógł wysłać takiej informacji, to mógł poinformować prenumeratorów w „Najwyższym Czasie”, ale tego też nie zrobił. Mówiąc wprost, okradł mnie na 20 zł. 20 zł to nie majątek, ale chodzi o zasady, zwłaszcza że konserwatyści mają takie zasady. Tak przynajmniej on twierdzi. A okazało się, że to zwykły hochsztapler.

I gdybym ja chciał się pobawić w rachowanie, tak jak chłopcy Gowina z Kalisza, to mógłbym policzyć: Najwyższy Czas rozchodził się wtedy w nakładzie około 25 tys. egzemplarzy. Gdyby tylko co 10-ty czytający jego tygodnik zaprenumerował „Stańczyka”, to byłoby to 2500×40=100.000 zł. Z tego wynika, że 50.000 zł miał na czysto. Nie wiem, czy było tego mniej czy więcej, ale to pokazuje pewien mechanizm i mówi też o czymś innym. Korwin-Mikke uzyskał dochód, z którego prawdopodobnie nie rozliczył się z Urzędem Skarbowym. I nie obawiał się, że ktoś na niego doniesie, czy złoży skargę, bo komu chciałoby się dochodzić swoich 20 zł, tak jak w moim przypadku. Drobne kwoty, ale w dużej ilości tworzą konkretne pieniądze. Żydzi o tym wiedzą i to wykorzystują i ich pomysłowość jest w tym zakresie nieograniczona, a jest nieograniczona, bo wiedzą, że za te swoje geszefty nic im nie grozi. Tak to i ja miałbym nieograniczoną pomysłowość.

Sądzę, że na kaliskim happeningu zarobił przede wszystkim Korwin-Mikke, bo jak wcześniej wspomniałem, Olszański i Osadowski przez pewien czas nadawali od niego. Olszański jest dobrym aktorem, Osadowski czaruje swoimi animacjami komputerowymi, ale ani jeden, ani drugi nie odważyłby się na palenie kopii statutu, za cienkie Bolki.

Media Narodowe poświęciły niedawno cykl czterech programów Olszańskiemu, by go zdyskredytować. Ujawnili przy okazji, że zorganizował on, razem z Osadowskim, jakiś spęd patriotyczny na polach Grunwaldu. Zjechało się tam parę tysięcy „kamratów”, którzy musieli zapłacić za parking na jakimś polu i pobierali za to opłaty i nie wydawali paragonów. Sprzedawali jakieś gadżety, też bez paragonu. Na coś takiego mógł się odważyć ktoś, kto wie, że będzie bezkarny, że Urząd Skarbowy go nie ruszy. Będzie, bo za tym wszystkim stał zapewne Korwin-Mikke. Jego, jako Żyda, nikt nie ruszy. Tak zarabiają Żydzi na polskim naiwnym patriotyzmie.

Media Narodowe oszacowały ich zarobek na 300.000 zł. Nieźle jak na jeden dzień. A do kogo należało to pole? Pewnie do gminy. A skoro do gminy, to musiało być zezwolenie na imprezę. Gmina mogła je wydać lub nie. Wydała i nic na tym nie zarobiła. I czyje to jest państwo?

Riposta

Jest akcja i jest reakcja, jak to mówią. Zareagowali Żydzi i dzięki temu, jak zauważył ktoś z komentujących, Kalisz stał się znany na całym świecie. Ale zareagowali też „mieszkańcy” Kalisza. Informuje o tym Interia w artykule Manifestacja „Kalisz wolny od faszyzmu”. Link tu: https://wydarzenia.interia.pl/wielkopolskie/news-manifestacja-kalisz-wolny-od-faszyzmu,nId,5644698.

»W niedzielę w Kaliszu zorganizowano marsz “Kalisz wolny od faszyzmu”. To odpowiedź na wydarzenia, do których doszło podczas marszu 11 listopada. Grupa osób wznosząc antysemickie hasła, spaliła wówczas tekst Statutu Kaliskiego.

Manifestujący spotkali się w niedzielę o godz. 16 pod pomnikiem poety Adama Asnyka. Organizatorzy w mediach społecznościowych napisali: “W dniu Święta Niepodległości Kalisz został pohańbiony. Hordy przybyłych z różnych miejsc w Polsce faszystów, zwołanych przez Wojciecha Olszańskiego vel Aleksandra Jabłonowskiego, wykrzykiwały na ulicach naszego Miasta obrzydliwe hasło: ‘Śmierć Żydom’. Spalono publicznie, przed gmachem ratusza, najważniejszy dla Kalisza dokument – “Statut kaliski” z 1264.”.

“Pokażmy, że to nie kaliszanie, że nazizm, rasizm i wszelka pogarda dla człowieka są nam obce! Pokażmy, że Kalisz jest wolny od faszyzmu!” – dodano.

Statut Kaliski to jeden z najważniejszych dokumentów w historii Kalisza. Zagwarantował on Żydom istnienie sądów żydowskich i osobnych sądów dla spraw, w których brali udział zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie. Dodatkowo zapewniał on wolność osobistą i bezpieczeństwo Żydom, włączając w to swobodę wyznania, podróżowania i handlu.«

Ze zdjęcia, które zamieściła Interia wynika, że w tej „manifestacji” wzięły udział trzy osoby na krzyż. Nie zmienia to jednak faktu, że informacja poszła w świat. Dlaczego jednak protestujący uważają, że przywilej, zwany Statutem kaliskim, jest najważniejszym dla Kalisza dokumentem? Chyba już nie mieszkamy w Polsce tylko w Polin. To jedna strona medalu, a druga to ten Olszański/Jabłonowski, który działa na szkodę Polski i Polaków. Jest tak samo na usługach Żydów jak ci protestujący. Tak się kreuje konflikt. Obie strony są przez nich opłacone. Pieniądze miękczą serca.

W poprzednim blogu cytowałem Jeske-Choińskiego, który starał się zgłębić motywy kierujące postępowaniem Bolesława Pobożnego, ale warto też zacytować Mariana Miszalskiego, który w swojej książce Żydowskie lobby polityczne w Polsce wydanej w 2018 roku też wspomina o tym przywileju. Pisze on tak:

»Znaczący przywilej polityczny nadał Żydom w Polsce książę wielkopolski Bolesław Pobożny w 1264 roku – wspomniany przywilej kaliski (wzorowany na przywileju cesarza Barbarossy), mocą którego Żydzi zyskali prawo do własnego, żydowskiego sądownictwa, sprawowanego przez rabinów. Osłabiło to ich zainteresowanie krajem, w którym żyli, odseparowało od otoczenia. Co więcej – sprawowanie tego odrębnego sądownictwa przez rabinów wprowadziło w państwie polskim istotny element nie tylko niepolskiej państwowości, ale był to w dodatku element obcego państwa wyznaniowego. Tymczasem w państwach należących do cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej – władza sądownicza była oddzielona była od władzy kościelnej. Te sądy rabinackie mogły wydawać nawet wyroki śmierci, a Żyd, który w sporze z innym Żydem zwróciłby się do sadu polskiego, narażał się na religijną klątwę – herem. Osobne sądownictwo dla Żydów, sprawowane przez rabinów, potężnie utrudniało proces asymilacyjny Żydów już u progu ich osadnictwa w Polsce, utrwalając postawę obcych, zainteresowanych własnymi sprawami, obojętnych na sprawy kraju, w którym żyli, więc gotowych układać się z każdą władzą we własnym, partykularnym, żydowskim interesie. Bolesław Pobożny nazwał Żydów „sługami skarbu królewskiego” (servi camerae regis), bezpośrednio podległymi księciu, co sankcjonowało tylko ich faktyczny już status: najbliższych współpracowników władcy w ustalaniu i ściąganiu podatków, biciu pieniądza i polityce pieniężnej. Szczególnie uprzywilejowany status prawny, nadany Żydom, polegał także na tym, że Żydzi w sporach z chrześcijanami wyłączeni zostali spod jurysdykcji sądów kasztelańskich i miejskich, którym podlegała cała szlachta i mieszczaństwo, a poddani sądom królewskim (książęcym) – wojewodzińskim – przy czym w skład sądu obowiązkowo powoływany był sędzia żydowski (iudex Iudeaorum). Wydaje się, że te sądy nie były surowe dla wspólników i „sług skarbu królewskiego”… W sporze prawnym Żyda z chrześcijaninem sprawę rozpatrywał ów żydowski sędzia, powód chrześcijański musiał nadto przedstawiać koniecznie obok świadków chrześcijańskich także świadków żydowskich. Przywilej zaostrzał także karę za zabicie Żyda. Przywilej kaliski zrównywał Żydów w prawach handlowych z chrześcijanami, ale przyznawał im przywilej pożyczania na procent, zakazany przez Kościół chrześcijanom. Był to nader istotny przywilej! Dawał olbrzymią przewagę ekonomiczną. Stwarzał z Żydów jedyną grupę społeczną uprawnioną do działania jak bank. Powstające kahały szybko doceniły ten przywilej…

Przywilej kaliski przyjęty został w innych księstwach śląskich: wrocławskim, głogowskim i jaworskim.

Przywilej kaliski nie był oryginalnym pomysłem księcia Bolesława Pobożnego i nie wynikał z jego filosemityzmu… Była to kopia przywileju, jakiego udzielił Żydom w 1157 roku cesarz Fryderyk I Barbarossa, będący w pilnej potrzebie finansowej. (…) Fryderyk I po prostu zaoferował niemieckim Żydom transakcję handlową: nadanie przywileju w zamian za pieniądze, których potrzebował. „Będziecie sługami mego skarbu (servi camerae), pożyczając mi i organizując dla mnie pieniądze – w zamian otaczać was będę moją szczególną cesarską opieką” – taka była mniej więcej treść tej politycznej transakcji. Dostrzegając korzyści w takiej umowie – inni władcy powielali ją później, w tym i nasz książę Bolesław Pobożny.

Nawiasem mówiąc – jeszcze przed cesarzem Fryderykiem I niemiecki król Konrad III (1137-1152) za swą opiekę nad Żydami zażądał ekwiwalentu – pisze historyk.

I znów: nie tylko Żydów traktowali w ten sposób wówczas monarchowie. Wszyscy – lennicy władcy, miasta, panowie feudalni, kupcy i rzemieślnicy – płacili władcom „za opiekę” (tak jest do dzisiaj – my też płacimy demokratycznemu państwu podatki „za opiekę”. Niekiedy z demokratycznym państwem konkurują gangi czy mafie; bywa że opiekują się obywatelem lepiej i taniej niż państwo…). Ale bankierzy, organizatorzy pożyczek dla dworów (więc kredytodawcy) i ich poborcy podatkowi wymagali ochrony szczególnej…«

Czasem trafiam na komentarze, że Niedzielski, Morawiecki czy inni politycy nie podlegają polskiemu prawu. Ale przecież tak jest od początku. Miszalski pisał:

Szczególnie uprzywilejowany status prawny, nadany Żydom, polegał także na tym, że Żydzi w sporach z chrześcijanami wyłączeni zostali spod jurysdykcji sądów kasztelańskich i miejskich, którym podlegała cała szlachta i mieszczaństwo, a poddani sądom królewskim (książęcym) – wojewodzińskim – przy czym w skład sądu obowiązkowo powoływany był sędzia żydowski (iudex Iudeaorum). Wydaje się, że te sądy nie były surowe dla wspólników i „sług skarbu królewskiego”… W sporze prawnym Żyda z chrześcijaninem sprawę rozpatrywał ów żydowski sędzia, powód chrześcijański musiał nadto przedstawiać koniecznie obok świadków chrześcijańskich także świadków żydowskich.

Z tego wynika, że skazanie Żyda przed takim sądem było praktycznie niemożliwe. I dziś jest tak samo. Wystarczy przypomnieć sobie sprawę Najsztuba. Portal press.pl w dniu 19.10.2021 pisał:

„Najsztub w październiku 2017 roku potrącił w Konstancinie-Jeziornie przechodzącą przez pasy 77-letnią kobietę, która w wyniku doznanych obrażeń trafiła do szpitala. Dziennikarz był trzeźwy, ale nie miał prawa jazdy, a samochód – polisy OC i ważnego przeglądu technicznego. Prokuratura oskarżyła go o nieumyślne spowodowanie wypadku przez niedostosowanie prędkości do warunków jazdy.

Trzy lata temu Sąd Rejonowy w Piasecznie zasądził od dziennikarza grzywnę, ale po odwołaniu prokuratury, która uznała, że kara jest za niska – uniewinnił Najsztuba. Podobnie jak w listopadzie 2019 roku – sąd drugiej instancji. Od tego – prawomocnego – wyroku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wniosła kasację odrzuconą przez Sąd Najwyższy 19 maja 2021 roku.”

Jak to nie jest Polin, to co to jest?

Statut kaliski

W dniu 12 listopada na Interii pojawił się artykuł Antysemickie okrzyki w Kaliszu. Spalono tekst „Statutu Kaliskiego”. Zawiadomiono prokuraturę. Link tu: https://wydarzenia.interia.pl/wielkopolskie/news-antysemickie-okrzyki-w-kaliszu-spalono-tekst-statutu-kaliski,nId,5640717. Można w nim m.in. przeczytać:

»11 listopada w Kaliszu publicznie spalono tekst “Statutu Kaliskiego” – przywileju tolerancyjnego dla Żydów, wydanego przez księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego w 1264 r. Uczestnicy wydarzenia wznosili antysemickie okrzyki. “Wstyd, hańba i smutek” – takie komentarze dominowały 11 listopada na portalach społecznościowych kaliszan. Prezydent Kalisza złożył zawiadomienie do prokuratury.

“Kilkaset osób wzięło dziś udział w marszu organizowanym przez grupę nacjonalistów i kontrowersyjnego Aleksandra Jabłonowskiego w Kaliszu” – napisano na portalu kalisznaszemiasto.pl. 

“Jabłonowski wybrał Kalisz jako najstarsze miasto w Polsce do organizowania swojego marszu, bo ten warszawski uznaje za skompromitowany i sprzyjający rządom PiS” – czytamy na stronie faktykaliskie.pl

Uczestnicy wydarzenia, wznosząc antysemickie hasła, przemaszerowali na Główny Rynek, gdzie spalono tekst Statutu Kaliskiego, przywileju tolerancyjnego dla Żydów, wydanego przez księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego w 1264 r.

Historyk kaliski Maciej Błachowicz na swojej stronie społecznościowej napisał, że “spalenie statutu można z pełną odpowiedzialnością porównać do palenia książek podczas Nocy kryształowej w Berlinie”.

Jego zdaniem współodpowiedzialność za te zdarzenia ponoszą prezydent Krystian Kinastowski i wydelegowany przezeń na marsz obserwator, którzy nie rozwiązali zgromadzenia oraz policja, która nie zareagowała.

“Przedstawiciel Prezydenta Miasta Kalisza, wspólnie z przedstawicielami Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu podjęli decyzję o nierozwiązywaniu zgromadzenia z uwagi na bezpieczeństwo i zachowanie porządku publicznego. Rozwiązanie zgromadzenia mogłoby doprowadzić do eskalacji agresji wśród uczestników” – podano.«

Z kolei na stronie https://www.ostrow24.tv/news/154321-kontrowersyjny-marsz-doszlo-do-spalenia.html można m.in. przeczytać:

»Do Kalisza zjechało około 2 tysiące osób z całej Polski. Byli także przedstawiciele Polonii z innych krajów. Skupił ich marsz i wiec prowadzony przez Aleksandra Jabłonowskiego.

Najczęściej wykrzykiwany hasłem przez prowadzących było: „Śmierć wrogom ojczyzny”, zmienione w trakcie na „Śmierć wrogom Polski”, na co tłum odkrzykiwał „śmierć, śmierć śmierć”. Drugim co do popularności hasłem było „Tu jest Polska, a nie Polin”, co jest odniesieniem się do teorii, że Żydzi rządzą Polską.

Najwięcej emocji wśród Kaliszan śledzących przebieg zgromadzenia przez internet, wywołało publiczne podpalenie kopii „Statutu Kaliskiego”.

Jabłonowski mówił ze sceny: „My to unieważniamy, likwidujemy prawa żydowskie na tej ziemi! To jest wola wolnych Polaków! Nie będzie już nigdy Polak Żydowi niewolnikiem!”

Tłum skandował: „Tu jest Polska, a nie Polin”. Statut ciągle płonął, kiedy śpiewano Rotę.«

Drobna uwaga: Interia pisze “kaliszan”, a ostrowska telewizja “Kaliszan”. Słownik poprawnej polszczyzny PWN W-wa 1973 podaje jako poprawną wersję tę Interii.

W Polsce niby oficjalnie nie rządzą Żydzi, ale Interia i telewizja ostrowska piszą czołobitnie „Statut Kaliski” zamiast „Statut kaliski”. Ten słynny z imprezy pijackiej redaktor Mazurek w wywiadzie z Niedzielskim wystąpił w koszulce z nadrukiem menory i hebrajskim napisem. To są właśnie współcześni szabesgoje.

Innymi takimi szabesgojami są Aleksander Jabłonowski i Marcin Osadowski produkujący się na kanale nptv (niezależna polska telewizja). Swego czasu udzielił im gościny Korwin-Mikke i przez jakiś czas od niego nadawali. Nie wiem czy dalej tak jest, ale zależność zapewne pozostała. Nie muszę chyba dodawać, że jest to zależność finansowa. Nawet zorganizowanie takiego marszu jak w Kaliszu jest wielkim wyzwaniem organizacyjnym, logistycznym i finansowym. Skąd mieli na to pieniądze? A kto wpadł na pomysł spalenia kopii statutu? Jabłonowski jest dobrym aktorem, może nawet bardzo dobrym, ale dobrze odegra tylko to, co inni wyreżyserują. Sam na taki pomysł by nie wpadł, a gdyby nawet wpadł, to nie odważyłby się. Nie od dziś wiadomo, że najlepszymi reżyserami filmowymi są Żydzi. I nie tylko filmowymi.

Palenie kopii Statutu kaliskiego jest wyjątkowym kretynizmem. Bo cóż można przez to osiągnąć? Jaki cel? Jest to zwykła prowokacja, podobnie jak ten marsz z pochodniami. To już nawet nie były race jak na Marszu Niepodległości. To skojarzenie jest już jednoznaczne – idą naziści. I to wszystko odbyło się za przyzwoleniem władz i policji. Bardzo to dziwne.

Ja niejednokrotnie pisałem w komentarzach pod moimi blogami, że te niszowe kanały internetowe, które mają po kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy subskrybentów, należą lub są kontrolowane przez Żydów. I takim kanałem jest nptv.

Jednak ten kretyński marsz i nie mniej kretyńskie palenie kopii Statutu kaliskiego są okazją do przypomnienia czy zapoznania się z pewnymi faktami dotyczącymi tego statutu. Teodor Jeske-Choiński w swojej Historii Żydów w Polsce wydanej po raz pierwszy w 1919 roku pisał:

»Uświadamiał się powoli lud polski, a władcy i wielmoże politykowali na swoją korzyść. Bez denarów żydowskich nie mogli się obyć. Potrzeby państwowe zmuszały ich do pobłażliwości dla bankierów żydowskich, co działo się także w innych państwach. Królowie angielscy, Jan bez Ziemi i Henryk III, kazali lichwiarzom suto opłacać swoją pobłażliwość; cesarz niemiecki, Henryk IV, nadał im pożądany dla nich przywilej, nie mieszający się do ich spraw religijnych, pozwalał ochrzczonym przeciw ich woli wracać do judaizmu; Fryderyk I waleczny (w r. 1244), Ottokar czeski (w r. 1254-1255) i Bela IV węgierski (w r. 1251 i 1256) nadali im także przywileje. Za ich przykładem poszedł nasz Bolesław Pobożny, z tą tylko różnicą, że jego mentorowie zagraniczni nie bronili ludowi rozprawiać się po swojemu z jego pijawkami, a nawet, gdy im się sprzykrzyła zależność od spekulacji Żydów, wypędzić ich ze swojego państwa (np. Jan bez Ziemi), książę polski zaś nie cofał swojego postanowienia – dotrzymał danego słowa.

Rozumny i uczciwy Polak dzisiejszy, który nauczył się już psychologii Żydów, zapyta zdziwiony po przeczytaniu przywileju Bolesława Pobożnego: co spowodowało tego księcia do takiej niezwykłej tolerancji?

Odpowiedź na to prosta:

Bolesław pobożny nie znał duszy żydowskiej i nie miał wyobrażenia o zamiarach i celach wodzów pokolenia Judy, nie wiedział nawet, że tacy wodzowie istnieją i że trzymają swój lud żelazną ręką żelaznej woli. Gdyby był znał duszę żydowską i zamiary wodzów Judy, nie byłby był zrównał wiecznych koczowników ze swoimi poddanymi i bronił ich przeciw słusznemu gniewowi chrześcijan, których rozmyślnie krzywdzili.

By znać duszę żydowską , spaczoną kilku niewolami (egipską, asyryjską, babilońską, rzymską), trzeba zbadać Talmud, który ulepił nowego Żyda po niewoli babilońskiej i stworzył jego wodzów. Tymi wodzami byli i są dotąd „uczeni w piśmie”, kapłani Jehowy, nasamprzód faryzeusze, a potem rabini, tzw. „królowie”. Opętali oni wolę swojego ludu tysiącami nakazów i zakazów, i przepoili jego dusze nieubłaganą nienawiścią do wszelakich innowierców. Dążąc do panowania nad całym światem, nie tylko pozwolili oszukiwać, okradać, niszczyć, zabijać „gojów”, ale nawet wprost nakazywali te zbrodnie, aby przyśpieszyć zgubę „bałwochwalców”. Niepotrzebnie wzywał wojewódzki sąd kaliski Żydów do oczyszczenia się przysięgą w sprawach karnych z chrześcijanami, bo Talmud pozwalał im krzywoprzysięgać, gdy nie mieli ochoty przyznać się do kłamstwa lub jakiego występku. Krzywoprzysięstwo ułatwiali im ich sędziowie żydowscy, tak samo talmudyści, jak oni.

Talmudu nie znał jeszcze w owych czasach świat chrześcijański. Nie mógł go znać także Bolesław Pobożny razem ze swoimi wojewodami. Nie było więc Żydom trudno otumanić go i nadużyć do ich celów.

Oto pierwsza odpowiedź na pytanie, dlaczego książę kaliski otoczył Żydów staranną opieką, szkodząc nierozmyślnie swojemu narodowi.

A druga odpowiedź na pytanie?…

I druga odpowiedź jest prosta…

Bolesław Pobożny był Słowianinem, a w piersi Słowian bije dobre serce, litujące się nad cudzym nieszczęściem. Dużo już klęsk zawdzięcza Słowiańszczyzna swojemu przedobremu sercu i swojej nieopatrzności. Nie hańbi to jej, bo dobroć serca nie hańbi nikogo, owszem zasługuje na dyplom szlachetności. Nie hańbi, ale szkodzi, niestety, ludziom dobrym i uczciwym, a toruje dla chciwych łotrów drogę do dobrobytu.

Jeszcze jedna, trzecia odpowiedź na pytanie…

Bolesław Pobożny miał małe księstewko (kaliskie), a duże, rozległe zamiary. Wojował z Krzyżakami i margrabim brandenburskim, do takiej zaś krwawej roboty potrzeba obfitej mamony. Wojna zjada górę pieniędzy. Tej złotej i srebrnej góry nie było w skarbcu kaliskim, bo sprzątnęła ją chciwość ludokupców i lichwiarzy. Do nich więc trzeba było udawać się po brzęczącą zapomogę.

Żydzi umieli wyzyskać wojenne kłopoty księcia. Nie ukrywali przed nim swoich napęczniałych worków, sypali denarami na zawołanie rządu, przez co zjednali sobie zapewne jego tolerancję. „Złoto miękczy serca”… drwili.

Zdaje się, że na redakcję przywileju Bolesława Pobożnego wpłynęli także Żydzi, na co zwraca uwagę Antoni Marylski. Bowiem w tym przywileju znajdują się paragrafy, na które by się pobożni chrześcijanie nie byli zdobyli.

Jednak nie ludokupcy i lichwiarze podsunęli autorom przywileju to, co im było potrzebne, jeno ich wodzowie, ich rząd. Zdawałoby się, że ich rząd żydowski znikł po zburzeniu Jerozolimy i rozproszeniu Żydów po całym świecie. Myli się, kto tak przypuszcza. Władze żydowskie nie zgasły razem z państwem plemienia Judy, żyły jeszcze długie lata i żyją dotąd.«