1 września

Wrzesień kojarzy się nam przede wszystkim z nowym rokiem szkolnym. Mam jednak nadzieję, że nie tylko. To także początek jakże tragicznej dla nas wojny. W sumie to już wszystko na jej temat powiedziano i napisano. Rozważano różne warianty, analizowano błędy, krytykowano politykę zagraniczną Sanacji – „egzotyczne sojusze” oraz gospodarczą. Niewątpliwie błędów było wiele i wiele złego uczynił Polsce i Polakom Piłsudski, a jednak na krótko przed śmiercią, chyba w 1934 roku, powiedział tzw. sierotom po Marszałku mniej więcej tak: Wojna będzie, daje wam pięć lat, za więcej nie ręczę. Polska pod żadnym pozorem nie powinna wchodzić do wojny jako pierwsza, a najlepiej, jak wejdzie do niej jako ostatnia. Lepszej rady nie mógł udzielić. Czyżby ruszyło go sumienie i w ten sposób chciał zrehabilitować się i uchronić Polskę przed najgorszym? Tego nigdy nie dowiemy się i nie dowiemy się, czym się motywował, udzielając takiej rady swoim „sierotkom”. Sierotki postąpiły dokładnie odwrotnie. Czy dlatego, że były tak głupie, czy może kierowały nimi inne motywy i inspiracja przyszła z zewnątrz. Osobiście nie uważam, że to byli głupi ludzie, pozostaje więc druga ewentualność.

Czy Polska w ogóle powinna była się bronić? Że co? Że Niemcy zabiorą nam Wielkopolskę i Pomorze? Zabiorą – i co z tego? Czechom zabrali Sudety a później całe Czechy, a dziś Sudety znowu są czeskie. Nikt w Europie nie chciał walczyć z Niemcami, bo nikt nie chciał kopać się z koniem. Kopać się z koniem mogła tylko Anglia i Związek Radziecki i kopali się. Takie kraje jak Węgry, Rumunia i Bułgaria walczyły nawet u boku Niemiec przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Po wojnie stały się one częścią bloku sowieckiego i nie miały z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Tak jak były lojalne wobec Niemiec, tak i stały się lojalne wobec Związku Radzieckiego. Mocarstwo wie, że państwa lojalne wobec jednego, będą również lojalne wobec drugiego, a te nielojalne zawsze takimi pozostaną. Wszystkie państwa Europy kontynentalnej zaakceptowały zaistniałą sytuację, nawet Francja, która uchodziła za mocarstwo, musiała się jakoś z Niemcami ułożyć. Tylko Polska się postawiła.

Czy Polska powinna była się bronić? Tak na zdrowy rozum, mając wyjątkowo niekorzystny układ granic z Niemcami, który po zajęciu przez III Rzeszę Czech i Moraw i wkroczeniu niemieckich wojsk na Słowację, stał się jeszcze bardziej niekorzystny – 1600 km i możliwość zaatakowania Polski z północy, zachodu i południa. Już sam ten fakt skłaniał do refleksji, że przy takim układzie granic walka z daleko silniejszym przeciwnikiem jest szaleństwem. Przewaga militarna również nie pozostawiała złudzeń co do wyniku konfrontacji. Strona niemiecka wystawiła 1.850 tys. żołnierzy, polska – 950 tys., dział: 11 tys. – 4,8 tys., czołgów: 2.800 – 700, samolotów: 2000 – 400. A więc dwa razy więcej żołnierzy, ponad dwa razy więcej dział, cztery razy więcej czołgów, pięć razy więcej samolotów. Trzeba być wyjątkowym idiotą, by podejmować walkę przy takiej przewadze militarnej i tak niekorzystnym układzie granic. A jednak tę walkę podjęto. Czy to byli idioci? Raczej nie. Czy liczyli na to, że Anglia i Francja zaatakuje Niemcy? Sądzę, że – nie. W relacjach silniejszy – słabszy realizowane są interesy silniejszego. Nie mam wątpliwości, że rządzący Polską zdawali sobie z tego sprawę, a jednak podjęli takie decyzje, jakie podjęli. Jakie były ich motywy? Wygląda na to, że świadomie dążyli do zniszczenia państwa, do jak największych start ludzkich i materialnych. Ale dlaczego? W sytuacjach ekstremalnych najważniejsze jest przetrwanie narodu, zachowanie jego dorobku materialnego i kulturalnego. Argument, że poddanie się Niemcom oznaczałoby oddanie im Wielkopolski i Pomorza jest kretyński. Nie było szans na obronę, a Niemcy i tak włączyli te ziemie do Rzeszy. Wprawdzie poborowi z tamtych terenów walczyli w AK, ale nie była to Armia Krajowa, tylko… Afrika Korps – przynajmniej niektórzy z nich.

Mówi się, ze II wojna światowa była tylko dokończeniem pierwszej, a traktat wersalski niczego nie załatwiał, tylko rodził nowe konflikty. Problemem było to, że w wyniku pierwszej wojny światowej nastąpił upadek Austro-Węgier, co skutkowało powstaniem nowych państw, które wcześniej wchodziły w skład tego imperium. Powstał też problem Polski, bo jej część należąca do Austro-Węgier stała się wolna. W takiej sytuacji musiała również powstać Polska, tylko co, oprócz Galicji, miało miało ją tworzyć? Klecono więc naprędce nową mapę Europy. A co nagle, to po diable.

Czechy wchodziły w skład Austro-Węgier. Po ich rozpadzie stały się niepodległym państwem. Po włączeniu Austrii do Niemiec (kwiecień 1938) wbijały się one klinem w III Rzeszę. Dla Hitlera nie była to zbyt komfortowa sytuacja. Tereny przygraniczne z Niemcami i Austrią były zamieszkałe w zdecydowanej większości przez ludność niemiecką (85%) i to było podstawą jej roszczeń i chęcią przyłączenia ich do Niemiec oraz przedmiotem konferencji w Monachium w dniach 29-30 września 1938 roku. Wygląda więc na to, że granice Czech wykreślono tak, by stanowiły one zarzewie konfliktu. Podobnie było w przypadku Śląska Cieszyńskiego, gdzie ludność polska stanowiła większość, a mimo to teren ten został przyłączony do Czech.

Po zakończeniu konferencji monachijskiej 30 września 1938 roku i uznaniu przez rząd Czechosłowacji cesji terytorialnych na rzecz Niemiec, gwarantowanych przez Francję, Niemcy, Wielką Brytanię i Włochy, Polska zażądała 30 września o godzinie 23:45 od rządu Czechosłowacji korekty granicy polsko-czechosłowackiej na terenie Zaolzia na zasadzie rozgraniczenia etnicznego. Po zgodzie rządu Czechosłowacji, Polska przejęła okupowane w 1919 roku i przejęte bez plebiscytu przez Czechosłowację, w konsekwencji konferencji w Spa i decyzji Rady Ambasadorów, powiaty: trzyniecko-karwiński, zaolziańską część powiatu cieszyńskiego i część powiatu frydeckiego Śląska Cieszyńskiego.

Tak więc przejęcie Zaolzia przez Polskę było konsekwencją cesji terytorialnych Czechosłowacji wobec Niemców, przyjętych przez rząd Czechosłowacji i zaakceptowanych przez mocarstwa zachodnie na konferencji monachijskiej. Skoro można było zastosować takie prawo wobec Niemiec, bo konferencja ustanowiła pewne prawo międzynarodowe, to dlaczego nie miałoby z niego skorzystać inne państwo? Rząd czechosłowacki wyraził zgodę, bo cóż innego mógł zrobić? Niemcom oddajemy, a Polakom – nie? Nie było tak jak chcą niektórzy, że Polska zajęła Zaolzie w momencie, gdy Niemcy wkroczyły do Czech i Moraw w marcu 1939 roku, a Słowacja ogłosiła niepodległość i poddała się pod protektorat Niemiec. Można by zapytać w tym momencie, dlaczego nie kierowano się tą zasadą w Wersalu? Dlaczego w Polsce robiono plebiscyty, a nie robiono ich na terenach przyszłej Czechosłowacji? Gdyby je zrobiono na terenach przekazanych Niemcom, to nie byłoby problemu. Od razu zostałyby włączone do Niemiec. Ale chyba o to chodziło, by był problem, a tu już czuć żydowską rękę: konflikt poprzez sprzeczności.

W kwietniu 1938 roku Austria zostaje wcielona do Rzeszy. W październiku tego roku, w wyniku postanowień konferencji w Monachium, zostają zajęte przygraniczne tereny na granicy czesko-niemieckiej i czesko-austriackiej. 24 października 1938 roku minister spraw zagranicznych Rzeszy Joachim von Ribbentrop, w rozmowie z ambasadorem RP w Berlinie Józefem Lipskim, wysunął następującą propozycję:

  • przyłączenie do Niemiec Wolnego Miasta Gdańska
  • przeprowadzenie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez Pomorze, czyli tzw. korytarz polski
  • przystąpienie Polski do paktu antykominternowskiego, czyli zadeklarowanie się Polski jako sojusznika III Rzeszy i przeciwnika ZSRR

W zamian III Rzesza proponowała:

  • przeprowadzenie przez korytarz Gdańska podobnej eksterytorialnej autostrady lub drogi oraz linii kolejowej oraz wolny port
  • gwarancję zbytu polskich towarów na terenie Gdańska
  • wzajemne uznanie granicy polsko-niemieckiej lub uznanie terytoriów obu państw
  • przedłużenie układu o nieagresji o kolejne 25 lat
  • niemiecką zgodę na zmiany terytorialne na wschodzie na korzyść Polski i wspólną granicę polsko-węgierską
  • współpracę w kwestii emigracji Żydów z Polski oraz w sprawach kolonialnych
  • wzajemne konsultowanie wszystkich decyzji dotyczących polityki zagranicznej

Niemieckie propozycje pozostawały tajne do końca marca 1939 roku. No właśnie! Dlaczego tajne do końca marca 1939 roku? 6 stycznia 1939 roku Ribbentrop w rozmowie z Józefem Beckiem, podczas jego wizyty w Niemczech, zażądał zgody na eksterytorialną autostradę i linię kolejową oraz przyłączenie Gdańska do III Rzeszy. Po powrocie Becka, na Zamku Królewskim w Warszawie, odbyła się narada z udziałem prezydenta Ignacego Mościckiego i Edwarda Rydza-Śmigłego, na której uznano niemieckie żądania za niemożliwe do przyjęcia. Uczestnicy narady stwierdzili, że ich przyjęcie doprowadziłoby do utraty niepodległości i roli wasala Niemiec.

30 września 1938 roku konferencja monachijska przyznała Niemcom Kraj Sudetów, zamieszkały przez etniczną większość niemiecką. 1 października Czechosłowacja przyjęła wystosowane 30 września ultimatum Polski, wyrażając zgodę na zajęcie Zaolzia. W listopadzie Węgry na mocy pierwszego arbitrażu wiedeńskiego zajęły południową Słowację i południową Ruś Zakarpacką, zamieszkałą przez etniczną większość węgierską.

W konsekwencji układu monachijskiego i załamaniu się dotychczasowego systemu sojuszy Czechosłowacji opartych o Francję, wobec rezygnacji Francji i ZSRR z obrony integralności terytorialnej sojusznika, do dymisji poddał się dotychczasowy prezydent Edvard Benes (nastawiony proradziecko i profrancusko). Zastąpił go Emil Hacha, apolityczny prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego Czechosłowacji, nastawiony na prowadzenie polityki proniemieckiej na zasadzie appeasementu, czyli ustępstw. Po utracie fortyfikacji w Kraju Sudetów, kraj był faktycznie bezbronny wobec III Rzeszy, pomimo posiadania znacznych zasobów sprzętu wojskowego i fabryk przemysłu zbrojeniowego. Próba odsprzedaży części tego sprzętu Polsce i krajom bałkańskim została zablokowana przez III Rzeszę. Nowy czeski rząd, na czele którego stanął premier Rudolf Beran zaczął kopiować model włoskiego faszyzmu, tworząc Partię Jedności Narodowej i wprowadzając cenzurę. Działalność Komunistycznej Partii Czechosłowacji i Kominternu w Czechosłowacji została zakazana.

W październiku 1938 roku Niemcy zajmują Kraj Sudetów. W związku z tym 1 października 1938 roku następuje przekształcenie republiki Czechosłowackiej w państwo federacyjne zwane drugą republiką, złożone z Czech, Słowacji i Ukrainy Zakarpackiej. Jego oficjalna nazwa to Republika Czecho-Słowacka, Czecho-Słowacja. Zostało ono zlikwidowane 16 marca 1939 roku, po utworzeniu 14 marca Republiki Słowackiej i aneksji pozostałej części przez III Rzeszę jako Protektorat Czech i Moraw. Słowacja poddaje się Niemcom i uznaje siebie jako ich protektorat.

21 marca1939 roku Adolf Hitler jako wódz i kanclerz Rzeszy wystosował oficjalne pisemne memorandum do rządu RP, ponawiając przedstawiane do tej pory ustne żądania Rzeszy w sprawie aneksji Gdańska i eksterytorialnego tranzytu przez Pomorze. Rokowania polsko-niemieckie trwały 5 miesięcy, od 24 października 1938 roku do 26 marca 1939 roku, kiedy to zakończyły się oficjalną odmową Polski wobec żądań Hitlera.

31 marca 1939 roku Wielka Brytania udzieliła jednostronnie Polsce gwarancji niepodległości (ale nie integralności terytorialnej), obiecując pomoc wojskową w przypadku zagrożenia. Podobnych gwarancji udzieliła ona też Rumunii i Grecji (kwiecień 1939). 6 kwietnia Beck podpisał w Londynie układ o dwustronnych gwarancjach polsko-brytyjskich, który stał się podstawą formalnego układu sojuszniczego pomiędzy Polską a Wielką Brytanią, zawartego 25 sierpnia, jako odpowiedź na pakt Ribbentrop-Mołotow. Układy Polski z Wielką Brytanią stały się dla Hitlera pretekstem do wypowiedzenia 28 kwietnia polsko-niemieckiej deklaracji o niestosowaniu przemocy z 26 stycznia 1934 roku. W odpowiedzi Hitlerowi Beck wygłosił 5 maja w Sejmie exposé, w którym po raz pierwszy poinformował o żądaniach Rzeszy wobec Polski i gotowości do dalszych negocjacji, pod warunkiem poszanowania przez Niemcy traktatowo zagwarantowanych praw Polski do dostępu do Morza Bałtyckiego.

Żeby dokonać oceny polityków rządzących Polską bezpośrednio przed wybuchem II wojny światowej, to trzeba przeanalizować to, co oni wiedzieli i nie oceniać ich z dzisiejszej perspektywy. Niewątpliwie wiedzieli, jaki jest układ polskich granic, a po marcu 1939 roku, gdy Niemcy zajęły Czechy i Morawy a Słowacja poddała się im, sytuacja stawała się wręcz katastrofalna. Czesi po utarcie swojego systemu fortyfikacji w wyniku przekazania przygranicznych terenów Niemcom uznali, ze walka nie ma sensu, pomimo że broni i amunicji im nie brakowało. Podjęli rozsądną decyzję. W przypadku Polski nie było systemu fortyfikacji, nie było też broni, przewaga militarna Niemiec była druzgocąca. I o tym również wiedzieli „polscy” politycy.

Co jeszcze oni wiedzieli? Wiedzieli, na przykładzie Czechosłowacji, że sojusze z silniejszymi nie działają. Czesi mieli sojusz z Francją i Związkiem Radzieckim. Byli profrancuscy i proradzieccy. Niestety sojusznicy ich zawiedli. Polska miała zawarty w 1932 roku sojusz ze Związkiem Radzieckim, który w momencie wybuchu wojny nadal obowiązywał. Jak to się skończyło?

To, co się dzieje od marca 1939 roku, wygląda jakby politycy niemieccy, angielscy i „polscy” zmówili się, że zrobią wszystko, by wybuchła wojna, w której Polska zostanie zniszczona. Po załatwieniu sprawy Czech, Moraw i Słowacji Hitler zabiera się za Polskę i 21 marca 1939 roku wystosowuje oficjalne pisemne memorandum do rządu RP, ponawiając żądania w sprawie aneksji Gdańska i eksterytorialnego tranzytu przez Pomorze. 31 marca – ni z gruchy, ni z pietruchy – Anglia udziela Polsce jednostronnie gwarancji niepodległości, obiecując pomoc wojskową w przypadku zagrożenia. Jaką pomoc? Anglia była potęgą morską, a nie – lądową. Obiecywać każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej. Ta obiecanka, która przekształciła się w sierpniu w sojusz, była tylko alibi dla Hitlera i sanacyjnych polityków. Dla Hitlera, bo 28 kwietnia wypowiedział polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy z 26 stycznia 1934 roku. Dla sanacyjnych polityków, bo mogli powiedzieć: „Wprawdzie jesteśmy w beznadziejnej sytuacji militrano-strategicznej, ale mamy sojusznika – Anglię!” Doszła też, jako sojusznik, Francja, która wcześniej olała Czechy. Ale kto by tam przejmował się takimi szczegółami!

W odpowiedzi Hitlerowi Beck wygłosił 5 maja w Sejmie exposé, w którym po raz pierwszy poinformował o żądaniach Rzeszy wobec Polski i gotowości do dalszych negocjacji, pod warunkiem poszanowania przez Niemcy traktatowo zagwarantowanych praw Polski do dostępu do Morza Bałtyckiego. Można by w tym momencie zapytać: o czym on bredził? W niemieckich propozycjach nie było mowy o odcięciu Polski od morza. Wprost przeciwnie! Była mowa o przeprowadzeniu przez korytarz Gdańska podobnej eksterytorialnej autostrady lub drogi oraz linii kolejowej oraz o wolnym porcie. Samo zaś przeprowadzenie eksterytorialnej autostrady nie przesądzałoby o odcięciu Pomorza od Polski, chyba że warunkiem byłoby to, że Polska nie mogłaby budować nad nią wiaduktów lub przekopywać tunelów. I jeszcze ten wolny port! 24 października 1938 roku Ribbentrop proponuje Polsce wolny port! To jakaś paranoja! Przecież Polska miała już wtedy Gdynię! W 1933 roku oddano do użytku linię kolejową Górny Śląsk – Gdynia. Wszystko sztuczne! Niemieckie żądania i propozycje pozbawione były sensu i przedstawiono je tylko po to, by wywołać konflikt.

Nie ulega wątpliwości, że Niemcy nie wypełniliby swoich zobowiązań wobec Polski, gdyby ona na nie przystała. Żaden polityk nie powinien mieć co do tego najmniejszych wątpliwości. Przyjęcie tych propozycji oznaczałoby tylko przystąpienie do wojny po stronie Niemiec, bo wojna i tak by wybuchła. Komuś jednak bardzo zależało na wywołaniu wojny polsko-niemieckiej i zniszczeniu kraju i jego ludności.

22 sierpnia, podczas narady wyższych dowódców Wehrmachtu w Obersalzbergu, Hitler powiedział:

„Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem. Celem musi być nie dotarcie do jakiejś oznaczonej linii, lecz zniszczenie żywej siły. Nawet gdyby wojna miała wybuchnąć na Zachodzie, zniszczenie Polski musi być naszym pierwszym zadaniem. Dla celów propagandy podam jakąś przyczynę wybuchu wojny, mniejsza z tym, czy będzie ona wiarygodna, czy nie. Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy też nie. W sprawach z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bezlitośni, bądźcie brutalni!”

Carl von Clausewitz w swoim dziele poświęconym sztuce wojennej napisał, że istotą wojny ma być pokonanie przeciwnika i skłonienie go do realizacji naszej woli. A więc nie zniszczenie, tylko podporządkowanie go własnej woli. Skąd u Hitlera tyle nienawiści do Polaków i Polski? Czy miał jakieś osobiste powody? A może wypadałoby zadać inne pytanie? Jaka nacja najbardziej nienawidzi Polaków? Komu Polacy przeszkadzają, zajmują miejsce w ich własnym kraju, który ta nacja uważa za swój. Jeszcze w trakcie trwania I wojny światowej robiła wszystko, by nie powstało państwo polskie, a jak już nie dało się, to robiła wszystko, by było jak najsłabsze. Stąd chociażby te plebiscyty, których w Czechosłowacji nie było. Hitler był finansowany przez tę nację i jej zawdzięcza dojście do władzy. Może właśnie to był powód, dla którego stał się tak bezwzględny wobec swojego wschodniego sąsiada.

Nie ulega wątpliwości, że Żydzi mieli i mają wpływ na politykę we wszystkich znaczących krajach. Toteż wydaje się prawdopodobne, że te wszystkie działania dyplomatyczne, począwszy od konferencji monachijskiej aż do wybuchu wojny, były przez nich inspirowane i kontrolowane. Dotyczyło to Anglii, Francji, Niemiec, Związku Radzieckiego i Polski. Polska miała stanąć do beznadziejnej wojny z Niemcami tylko po to, by dać Hitlerowi pretekst do jej zniszczenia. Zachowanie „polskich” polityków było irracjonalne, ale tylko z pozoru. Z ich własnego punktu widzenia takim nie było. Zaczęli wojnę i zaraz uciekli, pozostając zupełnie obojętnymi na losy bezbronnej ludności i niszczenie ich dorobku materialnego. Jakby tego było mało, to zafundowali jeszcze te kretyńskie powstanie, kretyńskie z naszego punktu widzenia i tylko z naszego.

Zbliża się kolejna rocznica tego tragicznego września i znowu będzie dużo gadania o bohaterstwie polskiego żołnierza, zdradzie sojuszników, o tym, co by było, gdyby… i wielu innych wydarzeniach początku tej wojny, a wszystko to po to, by ukryć prawdę. Cóż, jak ma się w ręku edukację i media, to nie jest to trudne.