Jednym z najwybitniejszych dzieł w literaturze światowej jest Don Kichote. Jego autorem jest Miguel de Cervantes Saavedra (1547-1616). Żył na przełomie renesansu i baroku. Don Kichote jest parodią średniowiecznego romansu rycerskiego, ale jest też obrazem hiszpańskiego społeczeństwa na przełomie XVI i XVII wieku. Cervantes piętnuje próżność i przesadne poczucie honoru klas wyższych, pogardę dla pracy szerzącą się wśród drobnej i średniej szlachty oraz manię tzw. czystości krwi powszechną w ówczesnej Hiszpanii. Z powieścią tą wiąże się pojęcie donkiszoterii, czyli postawy marzycielskiej, pozbawionej poczucia rzeczywistości. Ja jednak sięgnąłem po nią z ciekawości. Interesowało mnie czy znajdę w niej coś na temat Żydów i ich wypędzenia z Hiszpanii. Praktycznie nie było prawie nic. Tylko jeden krótki fragment, ale bardzo wiele mówiący, w końcowej części tej powieści. Warto było dotrwać do tego momentu. Poniżej jego treść:
Dobrze wiecie, o Sanczo Pansa, sąsiedzie i druhu mój, jaką trwogę i przerażenie pośród naszych wzbudziło wywołanie i edykt wydany przez Jego Królewską Mość przeciwko naszemu narodowi; a przynajmniej na mnie takie wrażenie zrobiły, że zdawało mi się, iż jeszcze przed czasem wyznaczonym nam na opuszczenie Hiszpanii już spadnie na mnie i na moje dzieci cała srogość kary. Postanowiłem przeto, zdaje mi się, roztropnie (jak ten, który wie, że musi w określonym czasie opuścić dom, w którym żyje, i postarać się o inny, gdzie by się przesiedlić), postanowiłem, mówię, wyjechać sam bez rodziny z mej wioski i udać się na poszukiwanie, gdzie bym mógł przewieść rodzinę wygodnie i bez pośpiechu, z jakim inni wyjeżdżali; zdawałem sobie sprawę – podobnie jak starsi naszego narodu – że owo wywołanie nie było próżnymi groźbami, jak niektórzy prawili, ale prawdziwymi ustawami, które miały być w oznaczonym czasie w życie wprowadzone; a umocniła mię w tym przekonaniu wiadomość o zgubnych i szaleńczych zamiarach, jakie nasi żywili, a które były takie, iż chyba natchnienie boże skłoniło Jego Królewską Mość do powzięcia tak śmiałego postanowienia; nie, abyśmy wszyscy winni byli, nie brakło bowiem pośród nas szczerych i prawdziwych chrześcijan, ale byli oni tak nieliczni, że nie w ich mocy było przeciwstawiać się innym, którzy nimi nie byli, i nie należało karmić węża na łonie, trzymając w swym domu wrogów. Słusznie tedy zostaliśmy ukarani wygnaniem, karą, która niejednym wydała się łagodna i lekka, ale która dla nas była najsroższą, jaką sobie wyobrazić można. Gdziekolwiek byliśmy, opłakiwaliśmy Hiszpanię; tuśmy się przecie rodzili i ona jest naszą prawdziwą ojczyzną; w żadnym kraju nie doznajemy przyjęcia, jakiego nasza niedola żąda; właśnie w Berberii i we wszystkich częściach Afryki, gdzie spodziewamy się przyjęcia, wsparcia i gościny, prześladują nas i znęcają się nad nami najbardziej. Nie znaliśmy naszego szczęścia, pókiśmy go nie stracili; a tak wielka jest w nas tęsknota, że prawie wszyscy pragnęliśmy powrócić do Hiszpanii, a znaczna większość tych, którzy język znają tak jak ja (a są oni liczni), powraca pozostawiając swoje żony i dzieci bez oparcia: taka jest w nich miłość do kraju; teraz wiem z doświadczenia, co znaczy powiedzenie: „Słodka jest miłość ojczyzny.” Kiedy opuściłem, jak rzekłem, naszą wieś, udałem się do Francji, i chociaż tam doznałem dobrego przyjęcia, chciałem zwiedzić wszystko. Przejechałem Włochy i dostałem się do Niemiec, i zdawało mi się, że tam będzie można żyć najswobodniej, bowiem mieszkańcy nie zważają na drobiazgi: każdy żyje, jak chce, bo przeważnie panuje tam wolność sumienia. Wynająłem w pewnej wiosce pod Augsburgiem dom, przyłączyłem się do innych pielgrzymów, którzy mają zwyczaj co roku udawać się do Hiszpanii, aby odwiedzić jej miejsca święte, które są dla nich jakby drugimi Indiami, krainą pewnego zysku i dobrego zarobku. Przebiegają oni cały kraj i nie masz wioski, z której by nie wyszli nakarmieni i napojeni, jak to się mówi, a przynajmniej z jednym realem w kieszeni; przy końcu swej podróży mają ponad sto talarów zysku, wymieniają to na złoto i chowają we wnętrzu swych kosturów, czy to pod łatami swych kapot, czy to innym możliwym przemysłem – wynoszą je z królestwa do swoich krajów, na przekór strażom granicznym i portowym, u których zgłaszać się mają. Teraz moim zamiarem jest odkopanie ukrytego skarbu, jaki zostawiłem, mogę to uczynić bezpiecznie, jest to bowiem daleko od miejsc zamieszkałych, a potem napisać z Walencji albo dostać się samemu do mej córki i żony, które, jak wiem, przebywają w Algierze, aby jakimś sposobem przewieźć je do jednego z portów francuskich, a stamtąd zabrać je do Niemiec, gdzie oczekiwać będziemy dalszych planów bożych wobec nas. Jestem bowiem pewny, że Ricota moja córka i Franciszka Ricota moja żona są dobrymi katoliczkami, a choć ja im nie dorównam, jednak więcej mam z chrześcijanina niż Maura i zawsze modlę się do Boga, aby otworzył oczy mego umysłu i natchnął mię, jak mam służyć. Dziwię się tylko temu, dlaczego moja żona i córka udały się raczej do Berberii niż do Francji, gdzie mogłyby żyć jako chrześcijanki. – Na to odpowiedział Sanczo: Zważ, Ricote: to nie od nich zależało, zabrał je bowiem Juan Tiopieyo, brat twej żony, a musi on być prawym Maurem, postąpił, jak mu się najlepiej wydawało;
x
Cytat pochodzi z wydania piątego PIW z 1983 roku i przekładu Anny Ludwiki Czerny i Zygmunta Czerny. Pełny tytuł powieści to Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy. Zanim przejdę do informacji zawartej w tym cytacie, wypada trochę przybliżyć ten okres i wydarzenia, które miały wtedy miejsce. Henryk Rolicki w swojej książce Zmierzch Izraela wydanej w 1932 roku pisze:
Żydom robi się coraz ciaśniej, a wśród ludu wrzenie przeciw nim coraz silniej występuje na jaw. W 1391 roku miał miejsce pogrom żydów w Sewilli i spalenie synagog, a zaraz potem fala rozruchów rozlała się po całej Hiszpanii. Żydzi, zastraszeni nastrojem tłumów, wypróbowanym obyczajem postanowili wdziać maskę i tłumnie jęli przyjmować chrzest. Więcej niż połowa żydów hiszpańskich przyjęła pozornie chrześcijaństwo. Ci pozorni chrześcijanie,uprawiający skrycie judaizm, otrzymali później w historii nazwę marranów („przeklęci”).
„W ciągu dwudziestu lat dziesiątki tysięcy żydów przyjęło chrzest, całe gminy przeszły na łono Kościoła, bożnice zmieniły się w kościoły, miejsce rodałów zajęły ołtarze, miejsce gwiazdy Dawidowej, krzyże. Rabini zmieniali się w nader krótkim czasie w księży, zdolniejsi zajęli krzesła biskupie, bogatsi posiedli berła komturskie w zakonach rycerskich Alkantara i Kalatrawa; kobiety żydowskie lub ich córki stały się przeoryszami klasztorów, a również i wśród urzędników świeckich zajęli marrani pierwsze miejsca. Bogaci koligowali się z arystokracją rodową i złocili swym majątkiem zblakłe herby podupadłej szlachty. Wydostawszy się raz z getta, pobudowali marrani pałace i zajęli najpiękniejsze dzielnice miast.” – Majer Bałaban Historia i literatura żydowska.
Edykt nakazywał żydom zlikwidowanie całej własności nieruchomej i ruchomej w terminie do końca lipca 1492 r. Przeszło trzysta tysięcy żydów (5% ogółu ludności) opuściło kraj, pozostawiając marranów na łasce inkwizycji. Ci – stanowiąc nie mniej niż połowę żydów hiszpańskich – pozostali w kraju i wielu z nich przez kilka wieków przechowało tradycje żydowskie, dając w XVIII i XIX wieku kontyngent adeptów sekt masońskich, aż ujawnili się niedwuznacznie w czasie ostatniej rewolucji w Hiszpanii.
Marrani wspomagali opuszczających Hiszpanię żydów moralnie i materialnie. I potem jeszcze „tych, co dopuścili się nieludzkich czynów względem emigrantów, prześladowali z nieubłaganą srogością i odwracając narzędzie przeciw jego sprawcom, oddawali w ręce inkwizycji” – Henryk Graetz Historia żydów.
x
Jednak ten rozdział hiszpańskiej historii daje o sobie znać również w naszych czasach. W listopadzie 2015 roku na portalu historycznym DZIEJE.PL ukazał się artykuł Król Hiszpanii oddał hołd Żydom wygnanym w 1492 r. Poniżej jego treść:
Król Hiszpanii Filip VI podczas uroczystości w pałacu królewskim w Madrycie oddał w poniedziałek hołd Żydom sefardyjskim wygnanym w 1492 roku z Półwyspu Iberyjskiego edyktem Królów Katolickich: Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego.
Król wyraził wdzięczność wobec Żydów sefardyjskich za ich wielowiekowy wkład w rozwój kraju przed 1492 rokiem.
“Drodzy Sefardyjczycy, dziękuję za waszą wierność. Dziękuję za zachowanie, jak cennego skarbu, waszego języka i waszych obyczajów, które są również naszymi obyczajami. Dziękuję za to, że sprawiliście, że miłość wygrała z urazą, i za to, że przekazaliście waszym dzieciom miłość do hiszpańskiej ojczyzny. Bardzo nam was brakowało” – powiedział Filip VI.
Według różnych szacunków co najmniej 200 tys. Żydów zamieszkiwało Hiszpanię, zanim Izabela i Ferdynand nakazali im albo przyjęcie chrztu, albo wygnanie. Żydzi sefardyjscy (nazwa ta pochodzi od hebrajskiego słowa oznaczającego Hiszpanię) uciekli m.in. do Włoch, północnej Afryki i krajów Imperium Otomańskiego. Większość Sefardyjczyków zamieszkuje obecnie Wenezuelę, Turcję i Maroko.
Ponad pięć wieków później, w czerwcu ub. roku, hiszpańskie Kortezy jednomyślnie przyjęły ustawę pozwalającą potomkom Sefardyjczyków na łatwe przyjęcie hiszpańskiego obywatelstwa. Warunkiem jego uzyskania jest wykazanie się znajomością języka i kultury hiszpańskiej oraz związków z Hiszpanią. Nie musi to być opanowanie współczesnego hiszpańskiego – wystarczy znajomość mówionej jego odmiany z XV wieku, zwanej ladino. Niektóre żydowskie rodziny o hiszpańskich korzeniach posługują się nim bowiem we własnym gronie jeszcze dziś, w pół tysiąca lat po wygnaniu.
x
Ladino to zepsuty hiszpański, tak jak jidisz jest zepsutym niemieckim. Nie ulega wątpliwości, że Żydzi hiszpańscy kochają Hiszpanię tak, jak polscy Żydzi kochają Polskę. I zapewne jest to miłość szczera. Żydzi kochają każdy kraj, w którym mogą zrobić dobry interes, dobry dla nich, ale już niekoniecznie dla narodów rdzennych. Warto o tym pamiętać i nie posądzać, np. Brauna, o to, że jest nieszczery. Jest szczery, do bólu szczery. Trzeba tylko wiedzieć, co on ma na myśli.
W cytowanym na początku fragmencie jest opis tego, jak Żydzi wywieźli złoto z Hiszpanii. Cervantes niewiele napisał, ale to wystarczyło, by uruchomić wyobraźnię. Żydzi, przebrani za pielgrzymów, wykorzystywali naiwny, prosty lud, który oferował im nie tylko nocleg i wyżywienie, ale również pieniądze. Drobne sumy z każdej chaty urastały do całkiem pokaźnej gotówki: grosz do grosza, a będzie kokosza. Dzisiejsza wersja tego pomysłu, to – postaw mi kawę, praktykowana prawie na każdym kanale internetowym. Pieniądze te wymieniali oni na złoto, które wędrowało do krajów ich nowego osiedlenia. Można sobie w tym momencie zadać pytanie: czy było to tylko złoto nabyte w trakcie pielgrzymek i te wcześniej zakopane?
Wygnanie Żydów z Hiszpanii to rok 1492. To też rok odkrycia Ameryki czy może raczej oficjalna data, podana do publicznej wiadomości. Wiemy wszyscy, że hiszpańskie galeony przewoziły ogromne ilości złota i srebra z nowo odkrytego kontynentu. Znana jest też opinia, że Hiszpania nie wzbogaciła się na imporcie tego złota, sugerująca, że to nie złoto jest podstawą bogactwa, tylko praca. To oczywiście wychodziło ze środowisk protestanckich, które w ten sposób starały się wykazać, że wyznanie protestanckie góruje nad katolickim, i że wszystkie kraje protestanckie są bogate, a katolickie tylko niektóre, a większość – nie.
A może przyczyna tego, że Hiszpania nie wzbogaciła się na złocie z Ameryki i popadła w stagnację nie wynikała z tego, że była katolicka, tylko dlatego, że kapitał w postaci złota dopływał wprawdzie do Hiszpanii, ale tam podlegał redystrybucji i trafiał do krajów przeważnie protestanckich, takich jak Szwajcaria, kraje skandynawskie, Holandia, Niemcy, Anglia itp. Tak na marginesie, Holandia, dopóki była krajem chrześcijańskim, dopóty była w większości katolicka, jedynie rodzina królewska była protestancka i stąd mylne pojęcie o Holandii jako kraju protestanckim. To właśnie wtedy, po opuszczeniu przez Żydów Hiszpanii i Portugalii, potęga morska obu tych państw zgasła, a objawiła się – Anglii i Holandii.
Po co była inkwizycja? Skoro Żydzi, którzy ochrzcili się, najczęściej pozornie, mogli zostać w Hiszpanii, to jej cel oficjalny pozbycia się Żydów nie spełniał tego warunku. Zatem ten cel musiał być inny. Wszyscy Żydzi, którzy opuścili Hiszpanię mieli więc pretekst, by móc osiedlić się w innych krajach, a władcy tych państw byli usprawiedliwieni przed swymi poddanymi, bo przecież zachowywali się humanitarnie i po chrześcijańsku. Czy nie po to właśnie Żydzi wymyślili chrześcijaństwo? Ale ci władcy mieli swój interes w przyjmowaniu Żydów, interes mniej humanitarny, ale bardziej praktyczny, oczywiście z ich punktu widzenia. Jak wiemy, chociażby z wojny na Ukrainie, że do prowadzenia wojen potrzebne są pieniądze, których ci władcy przeważnie nie mieli, ale przeważnie mieli je Żydzi. Interes był więc korzystny dla obu stron. Władcom poszczególnych królestw czy księstw przyświecał cel doraźny, np. zdobycie pieniędzy na pokonanie sąsiada i zagarnięcie jego ziemi. Natomiast Żydzi mieli cel dalekosiężny – podporządkować sobie Europę. Tak więc, rad nierad, król hiszpański musiał wydać edykt, który podyktowali mu Żydzi i wymyślili inkwizycję. A ponad 500 lat później król hiszpański przeprasza Żydów za „wygnanie” ich z Hiszpanii. Taka to potęga, czy to komuś podoba się, czy – nie. Potęga pieniądza oczywiście.
Sama inkwizycja i związane z nią wygnanie Żydów z Hiszpanii było i pewnie nadal jest przedmiotem licznych sporów i dyskusji. Inne spojrzenie mają na te zdarzenia środowiska prawicowe, a inne – lewicowe. Jednak celem tych dyskusji i polemik nie jest dochodzenie do prawdy tylko jej ukrycie.