Czystka etniczna

W dniu 25 stycznia 2025 roku podczas 27. posiedzenia Sejmu Sławomir Mentzen w swoim wystąpieniu pytał o to, jaki interes ma Polska w pomaganiu Ukrainie, nie dostając w zamian nic. Trwa kampania prezydencka, więc „troska” Mentzena o państwo polskie jest zrozumiała. Poniżej skrót jego wypowiedzi, zamieszczony na kanale Wiadomości Teraz.

Jaki Polska ma interes w leczeniu mieszkańców Ukrainy, mieszkających na Ukrainie, którzy przyjeżdżają tu leczyć się? Nie rozumiem, jaki my mamy interes w fundowaniu darmowych leków mieszkańcom Ukrainy? Nie rozumiem, jaki mamy interes w fundowaniu darmowej nauki na naszych uniwersytetach czy politechnikach mieszkańcom Ukrainy?

Od wybuchu wojny na Ukrainie minęły już prawie trzy lata. To była oczywiście wielka tragedia, wielki szok, wiele ludzi musiało uciekać, wiele osób straciło dach nad głową, straciło życie, straciło rodziny. Wiele osób musiało ułożyć sobie życie zupełnie na nowo w innym miejscu Europy, nie na Ukrainie. Ale od tego momentu minęły już prawie trzy lata. Natomiast pomimo tego cały czas w Polsce obowiązuje ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy. Cały czas pomagamy Ukraińcom, którzy problem mieli trzy lata temu, pomimo tego, że od tego czasu sytuacja zmieniła się. Są całe obszary Ukrainy, gdzie nie toczą się żadne walki, a w Polsce sytuacja budżetowa od tamtej pory stanowczo się pogorszyła. Mamy na rok 2025 uchwalony budżet z rekordowym deficytem, z rekordowym poziomem odsetek. Nasz deficyt wynosi połowę naszych przychodów, wynosi 1/3 naszych wydatków. Mamy tragiczną sytuację budżetową. Premier polskiego rządu powiedział, że ten budżet jest hojny. To prawda, jest hojny, tylko niestety dla Ukraińców.

Mamy w nim pieniądze na wypłacanie 800+ dla Ukraińców, na 300+ dla Ukraińców, na 1500+ dla Ukraińców. Jeżeli ktokolwiek jeszcze wierzy, że program 800+ ma charakter demograficzny, to my teraz płacimy kilka miliardów złotych rocznie na wsparcie demografii Ukrainy. Co więcej, wypłacamy 800+ dla dzieci, które nie mieszkają w Polsce. Wypłaty 800+ dla ludzi mieszkających na Ukrainie. Wypłaty 800+ Ukraińcom, którzy w Polsce nawet nie pracują, którzy nie płacą w Polsce podatków. Dopłacamy w ramach kredytu 2% Ukraińcom do zakupu mieszkań w Polsce, pomimo tego, że mogli mieć wiele nieruchomości na terytorium Ukrainy.

Mamy pieniądze na leczenie Ukraińców, którzy nie płacą w Polsce składek. Polak, jeżeli nie jest odpowiednio zarejestrowany, nie może być leczony w Polsce, jeżeli nie opłaci składek, jeżeli nie jest zarejestrowany jak bezrobotny, a Ukrainiec może bez żadnych warunków. Mamy do czynienia z turystyką onkologiczną. Ukraińcy przyjeżdżają do Polski raz w miesiącu, żeby zachować status uchodźcy, leczą się następnie wracają na Ukrainę. Na Ukrainie wszyscy wiedzą, że można leczyć się za darmo w Polsce. Wystarczy się do Polski dostać. Co więcej, Ukraińcy mają też leki refundowane w Polsce, mają leki za darmo dla osób powyżej 65-tego roku życia i poniżej 18-tego roku życia. Przyjeżdżają do Polski, leczą się, dostają darmowe leki i wracają na Ukrainę. A w tym samym czasie nie ma pieniędzy na leczenie Polaków. Nie ma nawet pieniędzy na leczenie Ukraińców w Polsce, którzy płaca składkę zdrowotną. Płacimy nawet zasiłki dla ludzi mieszkających na Ukrainie. Według ostatnich badań 20% Ukrainek mieszkających w Warszawie pracuje zdalnie z terytorium Ukrainy, a i tak mają dostęp do wszystkich zasiłków, tak jakby mieszkały w Polsce.

Jaki mamy w tym interes? Jaki interes ma państwo polskie, jaki interes ma naród polski, żeby leczyć Ukraińców znajdujących się na Ukrainie? Jaki mamy interes w wysyłaniu na Ukrainę socjalu? Jak to ułatwia Ukrainie walkę z Rosją, jeżeli fundujemy socjal Ukraińcom? Wszędzie tak nie jest. W Norwegii albo w Szwajcarii Ukrainiec nie dostanie nawet azylu, jeżeli pochodzi z terytoriów, które nie są objęte walkami. Ukrainiec ze Lwowa nie dostanie azylu w Norwegii, nie dostanie azylu w Szwecji, Szwajcarii, bo oni to rozumieją, że on nie potrzebuje w tym momencie pomocy. Niestety w Polsce taką pomoc dostanie.

x

Gdy pod tym video napisałem, że jest to czystka etniczna, to mój wpis został natychmiast usunięty. Od samego początku twierdzę, że kanały, które mają dużą oglądalność, czyli po kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy wyświetleń, nie są kanałami niezależnymi.

To, z czym obecnie mamy do czynienia, to tworzenie wspólnego państwa polsko-ukraińskiego i jednocześnie marginalizacja obywateli polskich – nur für Nazi-Ukrainer. Ukraine über alles. Dowody:

  • świadczenia socjalne
  • świadczenia zdrowotne
  • edukacja na każdym poziomie

Jeśli świadczenia te obejmują nie tylko tych Ukraińców, którzy przybyli do Polski po 24 lutego 2022 roku, ale również tych, którzy mieszkają na Ukrainie, to znaczy, że traktowani są oni jak obywatele polscy, czyli obecne państwo polskie traktuje ich jak swoich obywateli. Jest to pierwszy krok do pełnego obywatelstwa. I nawet w takiej sytuacji są już uprzywilejowani w stosunku do obywateli Polski. Jeśli są preferowani w takich podstawowych dziedzinach dla zachowania tkanki narodu jak świadczenia zdrowotne i socjalne, to znaczy, że mamy do czynienia z czystką etniczną. To jest czystka rozłożona w czasie, więc niewidoczna. Stopniowo jednak, za sprawą preferencji w tych dziedzinach i edukacji, za 25-30 lat dojdzie do marginalizacji ludności polskiej.

Gdyby wojna na Ukrainie nie wybuchła, to nie byłoby pretekstu do przesiedleń i tego wszystkiego, co powyżej. Główny powód wybuchu tej wojny to stworzenie wspólnego państwa polsko-ukraińskiego. Pozostałe są tylko przy okazji. W żadnym innym państwie Ukraińcy nie są traktowani tak jak w Polsce. I nie pomogą tu zaklęcia różnych komentatorów i zaklinaczy rzeczywistości, że chodzi głównie o odcięcie Europy od Chin.

Jednak rozwój wydarzeń w tym przyszłym wspólnym państwie prawdopodobnie pójdzie w kierunku permanentnego konfliktu. Wiadomo, że mamy w Polsce dużą mniejszość ukraińską, która jest efektem zaszłości historycznych, a przede wszystkim powojennych przesiedleń, w których udział Ukraińców był największy. Jeśli więc nowi Ukraińcy będą bardziej uprzywilejowani, niż starzy, którzy są obywatelami polskimi, to będzie dochodzić na tym tle do konfliktów, w których starzy Ukraińcy, jako obywatele polscy od dawna, a więc „Polacy”, wystąpią przeciw tym nowym. Do tego dojdzie jeszcze nierozwiązywalna kwestia Wołynia. Będzie to więc konflikt ukraińsko-ukraiński, który oficjalnie będzie nazywany polsko-ukraińskim. Będzie tak, jak było na Ukrainie po unii lubelskiej. Rusini, którzy wcześniej przeszli na katolicyzm i stali się polską szlachtą, byli uprzywilejowani w Rzeczypospolitej, a Rusini, którzy pozostali przy prawosławiu – nie. Więcej o tym w blogu Przedmurze.

Od początku wojny na Ukrainie zadłużenie Polski skokowo wzrosło. Nie ma takiej możliwości, by ten dług został spłacony. Jedynym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie upadłości tego państwa, ale ponieważ w przypadku państw nie ma takiej możliwości, to jedyną, jaka pozostaje, będzie jego likwidacja. Wówczas wszystkie długi i kredyty, nie tylko państwowe, zostaną umorzone. I dlatego obecnie w Polsce kradnie każdy, kto może, bo wie, że nie będzie rozliczony. Oczywiście nie wszystkich to będzie dotyczyć. Prawdopodobnie będzie tak, jak w okresie istnienia Księstwa Warszawskiego, gdy Napoleon umorzył połowę długów zaciągniętych w berlińskich bankach za czasów zaboru pruskiego. Ta umorzona część to prawdopodobnie długi, które zaciągnęli Żydzi, którzy przybyli do Warszawy i innych miast wraz z pruskim wojskiem i pruską administracją po III rozbiorze. Resztę ściągnął on poprzez nałożenie drakońskich podatków na obywateli Księstwa Warszawskiego. Były to tzw. sumy bajońskie. W ten sposób Żydzi zdominowali gospodarczo ziemie, które później znalazły się pod zaborem rosyjskim.

Podobno nie ma na tym świecie darmowych obiadów. Dlaczego Ukraińców traktuje się w Polsce z taką wyrozumiałością? Czy nie przyjdzie im kiedyś za to wszystko zapłacić? Pieniądze, które dostają nie pochodzą od państwa polskiego. Ono jest tylko pośrednikiem. Pieniądze te pochodzą z pożyczek, jakie państwo polskie zaciąga w bankach, czyli u Żydów. Czy kiedyś Żydzi wystawią rachunek ukraińskiej czerni? Jeśli tak, to znajdzie się ona w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

BRICS

W dniu 24 stycznia na bułgarskim kanale Pogled Info bułgarski politolog Władimir Trifonow rozmawiał z izraelskim politologiem, ekspertem w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego i cyberterroryzmu Simonem Cipisem. Najciekawszym było jego spojrzenie czy interpretacja tego, czym jest BRICS. Poniżej streszczenie tego wątku i niektórych innych:

Po zakończeniu wojny globalny Zachód pozostał globalnym Zachodem. Tu nic nie zmieniło się. Natomiast na globalnym Wschodzie nastąpiły fundamentalne zmiany. Rozpadł się Związek Radziecki, ale nie tylko on. Rozpadł się blok państw socjalistycznych na wschodzie Europy oraz Układ Warszawski. Co mamy w zamian? W zamian mamy bardzo interesującą grę. Po pierwsze mamy globalny blok, który nazywa się BRICS. I jest w tym bloku parę osobliwości. Oprócz Federacji Rosyjskiej wszyscy pozostali członkowie BRICS to byłe kolonie Wielkiej Brytanii: Południowa Afryka, Brazylia, Chiny, Indie, Wietnam, Korea, Turcja. Jedynie Federacja Rosyjska nie była brytyjską kolonią. A zatem, co to takiego BRICS i co tam może się dziać? Według mnie są trzy scenariusze, które mogą być tam realizowane:

  • pierwszy – BRICS to anglosaski projekt, pułapka na Rosję, bo pozostałe państwa, z racji większości, mogą blokować inicjatywy Rosji, czyli taki koń trojański.
  • drugi – Rosja świadomie weszła w tę pułapkę i pewni rosyjscy politycy świadomie weszli we współpracę z Anglosasami.
  • trzeci – rosyjskie elity wiedzą, że to pułapka, ale świadomie weszły do tej gry, by przechytrzyć Anglosasów, to znaczy, używając języka piłkarskiego, wygrać z nimi na ich połowie boiska.

To trzy powody, dla których powstał BRICS. Oficjalnie mówi się, że wszystko, co nie jest Zachodem to BRICS: nie ma tam zachodniej religii, nie ma tam państw w pełni demokratycznych. Są tam dyktatury, totalitarne reżimy, monarchie, niepełne demokracje. Nie ma tam takich demokracji jak w Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii. Tak więc cechą BRICS jest wszystko, co jest antyzachodnie. Wszystko to kolonie Wielkiej Brytanii oprócz Federacji Rosyjskiej. A więc globalny Zachód kontra globalny Wschód.

x

Na pierwszy rzut oka to, w co gra Trump, to tradycyjna polityka USA: Rosja – przeciwnik od ponad stu lat. By uniknąć krytyki, Trump musi oficjalnie głosić antyrosyjską retorykę. Rosja ma trzech sojuszników w Ameryce Środkowej i Południowej. Są to Brazylia, członek BRICS, Kuba i Wenezuela. Wroga polityka Ameryki wobec Kuby i Wenezueli, to jakby atak na Rosję i chęć uniknięcia zarzutów o prorosyjskość. Tak więc Trump musi balansować. Z jednej strony droczy się z Putinem, a z drugiej – oddał jej Ukrainę, ale musi być antyrosysjki. W jaki sposób? Na Ukrainie nie może, więc musi wyżywać się na tradycyjnych sojusznikach Rosji – na Kubie i na Wenezueli. Musi pokazywać, że lubi Rosję, ale tak nie do końca i dlatego Kuba i Wenezuela to dla Trumpa taki worek bokserski, w który może uderzać, ale ten worek nie odda ciosu. I w ten sposób może powiedzieć: widzicie ja nie jestem takim wielkim przyjacielem Rosji, bo atakuję jej sojuszników.

x

Jaki teraz może być rozkład sił? Trump zadzwonił do Xi Jinpinga, a ten do Putina. Obecnie mamy złoty wiek Chin. Chiny to teraz mistrz tzw. miękkiej siły (soft power). Dlaczego? W ciągu ostatnich stu lat nie było tam żadnych wojen, oprócz II wojny światowej. Oznacza to, że ze sportowego punktu widzenia, zachowują formę. A Rosja, która również brała udział w II wojnie światowej? Rosja też jest w sportowej formie, bo Rosja, po rozpadzie ZSRR, cały czas z kimś walczy: Czeczenia, Gruzja, Syria, Ukraina. Rosja od wojny nie odzwyczaiła się, a Chiny – tak. Jak one rekompensują to sobie? Właśnie tą miękką siłą. Inwestują w nieruchomości na Zachodzie i w globalną infrastrukturę: linie kolejowe, porty morskie, międzynarodowe lotniska, w sieci hotelowe, drogi, drążą tunele (jeden z nich w Izraelu). Chiny dysponują ogromnymi zasobami i są w stanie realizować gigantyczne projekty i zarządzać nimi. Chiny inwestują w nieruchomości na Zachodzie, a Zachód inwestuje w chiński przemysł. I dlatego wojna pomiędzy Chinami a USA jest niemożliwa z punktu widzenia globalnej polityki i makroekonomii. Chiński przemysł pozwala osiągać inwestorom ogromne zyski. Chińczycy produkują dziś maszyny nie gorsze od niemieckich, ale dwa razy tańsze.

Zachodni kapitał inwestuje w chiński przemysł, ale skoro cały przemysł koncentruje się w Chinach, to Chińczykom nie pozostaje nic innego jak inwestycje na Zachodzie w sieci hotelowe, ziemię, centra biznesowe. W praktyce trzecia część nieruchomości w Ameryce należy do Chin, a cały przemysł chiński w rękach Zachodu. USA nie będzie niszczyć swego przemysłu, a Chiny nie będą niszczyć swych nieruchomości. I dlatego wojna pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi jest niemożliwa.

x

W Davos spotkały się elity NATO i unii europejskiej. To są części składowe światowego deep state. Straszą one zagrożeniem ze strony Rosji. Natomiast Rosja nie ma sił i możliwości, by zaatakować Europę Zachodnią, pomimo że dysponuje nowoczesną bronią, ale nie jest w stanie tyle jej wyprodukować i przechować, by wystarczyła na podbicie Europy. Nikt nie jest w stanie stwierdzić, w jakim stanie jest rosyjska bron jądrowa. Jeśli w większości jest ona z czasów Związku Radzieckiego, to jest ona już w bardzo złym stanie, być może nie do użycia. Skąd więc taka retoryka u europejskich członków NATO i UE? Stąd, że za tymi ultraglobalistami, elitą wojny, stoi czarna arystokratyczna dynastia, która rządzi Europą i jej cel na przestrzeni ostatnich lat nie zmienił się. Jest nim podporządkowanie kontynentu euroazjatyckiego, na którym położona jest Rosja, która rządzi tym kontynentem. Jak można go zdobyć? Wojna z Napoleonem nie udała się, z Hitlerem też, zimna wojna również. Szukają obecnie metody konfrontacji z Rosją i rozumieją, że z ich rąk wymykają się Stany Zjednoczone. Trump zapowiedział, że przestanie finansować NATO. Zapowiedział wariant wyjścia USA z NATO, a bez USA NATO nie może istnieć. I będzie to pierwszy prezydent, który dąży do rozpadu NATO. I cały ten plan walki z Rosją rozpada się jak domek z kart.

x

Walka pomiędzy elitami odbywa się na dwóch poziomach: lokalnym i globalnym. Omówiliśmy poziom globalny, ale na lokalnym – w każdym państwie bez wyjątku, wewnątrz ich elit rządzących: politycznych i wojskowych – są przedstawiciele dwóch elit: globalna elita wojny i elita antywojenna; elita Anglosasów i elita zwolenników pokoju. Jak powstają te elity? Ludzie, którzy studiują na zachodnich uniwersytetach czy akademiach wojskowych, wracają do swoich krajów. Nie wykluczam, że ci ludzie mogą być zwerbowani przez Anglosasów. I tak przykładowo, wszyscy generałowie Sztabu Generalnego Izraela przechodzą szkolenie w USA. I wszyscy oni zajmują najwyższe stanowiska w tym sztabie. Dokładnie to samo dotyczy innych państw: Australii, Nowej Zelandii, Kanady. Wszyscy szefowie sztabów generalnych, także Wielkiej Brytanii, wszyscy bez wyjątku, odbywają szkolenia w akademiach wojskowych w USA.

Podobnie było w czasach Związku Radzieckiego. Istniał tam Uniwersytet Przyjaźni Narodów imienia Lumumby. Studenci z Środkowej i Południowej Ameryki, z Bliskiego Wschodu i z Afryki przyjeżdżali studiować na tym uniwersytecie i KGB wielu z nich werbowało. Gdy ci absolwenci wracali do swych krajów, dochodzili do władzy i działali w interesie ZSRR. Te metody działania ZSRR przejął od Anglosasów. Związku Radzieckiego już nie ma, ale Anglosasi nadal werbują studentów i wielu z nich dochodzi do wysokich stanowisk w swoich krajach, nawet do stanowiska premiera i prezydenta. I tak przykładowo, jeden z najbliższych współpracowników Gorbaczowa, Jakowlew, był brytyjskim agentem. Przeszedł szkolenie w Anglii, a później został ambasadorem ZSRR w Kanadzie. I takich agentów było mnóstwo w radzieckim rządzie. I jest to jeden ze sposobów podporządkowywania sobie przez Anglosasów różnych państw.

To jest wewnętrzna walka pomiędzy tymi dwoma elitami. Ona ma miejsce w każdym państwie i tu nie ma wyjątków. I tak jest w Rosji, w Izraelu, w Niemczech, także u was w Bułgarii. Na najwyższych szczeblach władzy obowiązkowo jest ktoś z tych elit: albo elita patriotów albo elita deep state albo Anglosasów albo globalistów czy ultarglobalistów.

xxx

Wszyscy politolodzy i tym podobni fachowcy na całym świecie mówią mniej więcej to samo, że są jakieś elity, że jest jakieś deep state i że one ze sobą walczą. Jeśli jednak Cipis powiedział wyraźnie, że Zachód zainwestował w chiński przemysł, to znaczy, że ten przemysł jest jego własnością. I teraz ten Zachód, poprzez podstawionych Chińczyków, kupuje po całym świecie wszystko, co się da. Nie ulega wątpliwości, że – wykorzystując potencjał i liczebność Chińczyków – wykupi wszystko, czyli cały świat. A kto ma od początku plan zawładnięcia wszelką własnością na Ziemi?

Ja to się robi? Bardzo prosto. Najpierw trzeba poznać ten świat. W związku z czym tworzy się dwie potęgi morskie, czyli Hiszpanię i Portugalię. Kiedy ma się już w zarysach rozeznanie, to już się wie, że prawdziwe mocarstwo, które Żydzi będą wykorzystywać do podporządkowywania reszty świata, musi leżeć na wyspach. I stąd wybór Anglii. Później doszła Ameryka, która jest prawie wyspą i Australia oraz Nowa Zelandia. Takie mocarstwo morskie umożliwia kontrolowanie wszystkich szlaków handlowych i może trzymać w szachu państwa położone na pozostałych kontynentach i wzniecać w nich wojny, samemu będąc w bezpiecznym miejscu. Nie przypadkiem też państwa protestanckie leżą na wyspach lub półwyspach jak Skandynawia albo w górach jak Szwajcaria.

Jak jednak podporządkować sobie wszystkie państwa na tych rozległych kontynentach? Co innego kontrolować szlaki komunikacyjne, a co innego całe kontynenty. Trzeba z najludniejszego, jak to było w trakcie tworzenia koncepcji, kraju, stworzyć fabrykę świata i stopniowo poprzez handel, inwestycje w nieruchomości i we wszelkie inne inwestycje, przejmować wszystko, co się da. Więcej o tym przejmowaniu w blogu Rabini.

Oczywiście podporządkowanie jest nie tylko materialne, ale również dotyczy sfery niematerialnej. Wielkie anglosaskie mocarstwo ma na wszystko pieniądze i dlatego wszystko było czy nadal jest tam na najwyższym poziomie. Dotyczy to w szczególności systemu edukacji. Zatem dla wszystkich na świecie skończenie studiów w Ameryce czy w Wielkiej Brytanii było i nadal jest wielką nobilitacją w ich krajach. I tak się tworzy własne lobby we wszystkich pozostałych państwach na świecie.

Do czego zatem to wszystko zmierza? Wszystko wskazuje na to, że NATO rozpadnie się. Co w takim razie z BRICS, które, według Cipisa, zstąpiło Układ Warszawski? Pewnie też rozpadnie się. Jeśli Trump wycofa się z Europy, a przejmie Grenlandię i oficjalnie Kanał Panamski, to będzie to oznaczać powstanie powiększonego mocarstwa morskiego, czyli: obie Ameryki, Grenlandia, Australia i Nowa Zelandia i pewnie jeszcze Japonia, o której Cipis nie wspomniał. Z drugiej strony będzie mocarstwo lądowe euroazjatyckie. To, żeby nie było wątpliwości, nie jest moja koncepcja, tylko Kissingera – dwóch konkurujących ze sobą supermocarstw: morskiego i lądowego. O tym w blogu Doktryna.

Pozostaje jeszcze kwestia tego czy to mocarstwo lądowe będzie monolitem, czy może będą w nim jakieś tarcia, bo przecież po rozpadzie NATO, a pewnie i unii, to Niemcy będą przeciwwagą dla Rosji. Być może razem z odtworzoną Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Tak dla bezpieczeństwa, by to mocarstwo lądowe nie za bardzo urosło w siłę.

Czy tak będzie? Wprawdzie pierwsze jaskółki nie czynią wiosny, ale sprawy powoli zmierzają w tym kierunku.

Niemcy zjednoczone

Niemcy – jako państwo znajdujące się w samym środku Europy, z racji tego położenia – wpływało i wpływa na jej losy. Trudno zrozumieć jej historię bez znajomości historii Niemiec, ale też trudno zrozumieć bez tego jej teraźniejszość. Cechą charakterystyczną Niemiec w całej ich historii było to, że wschodnia granica tego państwa, jeśli tak je można było nazywać, była zmienna, w odróżnieniu od zachodniej, która była i jest stabilna. Drugą cechą charakterystyczną było to, że zachodnia część składała się z wielu małych księstw czy państw, a wschodnia, to monarcha Habsburgów i Prusy, które rywalizowały ze sobą o dominację na całym obszarze I Rzeszy. Jeśli więc wschodnia granica Niemiec jest zmienna, na co wskazują jej dzieje i zmieniała się w wyniku wojen, to czy tym razem będzie inaczej? Wprawdzie Niemcy nie są bezpośrednio zaangażowane w wojnę na Ukrainie, ale w sytuacji, gdy Ameryka oficjalnie wycofuje się z Europy, to o jej powojennym kształcie będą decydować Niemcy i Rosja. Dla Polski będzie to oznaczało utratę ziem zachodnich. Informacje zawarte poniżej pochodzą z Wikipedii.

Wojna trzydziestoletnia (1618-1648) zakończyła wojny religijne w Rzeszy, która pozostała jednak podzielona na wiele małych państw. W XVIII wieku było ich około 1800. Od 1740 roku spory pomiędzy austriacką monarchią Habsburgów oraz Prusami zdominowały niemiecką historię. Od 1618 roku Elektorat Brandenburgii (jako część Świętego Cesarstwa Rzymskiego) i Księstwo Pruskie (do 1657 lenno Królestwa Polskiego, następnie suwerenne państwo) były połączone unią personalną, związek ten określany jest nazwą Brandenburgia-Prusy.

Brandenburgia-Prusy; źródło: Wikipedia.

16 listopada 1700 cesarz Leopold I (Habsburg) podpisał tzw. „traktat koronny”, zgodnie z którym zezwolił Fryderykowi I na podniesienie Prus Książęcych do rangi królestwa w zamian za udzielenie pomocy w wojnie o sukcesję hiszpańską. Królestwo powstało 18 stycznia 1701, w momencie koronacji elektora brandenburskiego i księcia Prus Fryderyka I na „króla w Prusach” z rezydencją królewską w Berlinie. Nie mógł on przyjąć tytułu króla Prus (gdyż ich część leżała w Królestwie Polskim), ani „króla Brandenburgii” (gdyż Brandenburgia formalnie pozostawała częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego). Koronacja miała miejsce w Królewcu, który był tradycyjną stolicą dotychczasowego Księstwa Pruskiego.

Prusy

Królestwo Prus (niem. Königreich Preußen) – historyczne państwo rządzone przez dynastię Hohenzollernów, powstałe w 1701 roku w wyniku koronacji Fryderyka III na „króla w Prusach”. W latach 1815–1866 państwo członkowskie Związku Niemieckiego, w latach 1866–1871 Związku Północnoniemieckiego, w latach 1871–1918 Cesarstwa Niemieckiego. Król Prus był jednocześnie cesarzem niemieckim, a Prusy w Cesarstwie miały pozycję hegemoniczną.

W maju 1715 roku Królestwo Prus dołączyło do III wojny północnej, stając po stronie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Danii, Saksonii, Rosji i Hanoweru. Fryderyk I osobiście prowadził swoją 30-tysięczną armię podczas oblężenia Stralsundu, choć rzeczywiste dowództwo nad wojskiem powierzył Leopoldowi I, księciu Anhaltu-Dessau. W wyniku pokoju w Nystad Prusy uzyskały wschodnią część Pomorza Szwedzkiego ze Szczecinem oraz wyspami Wolin i Uznam.

W 1740 roku, po objęciu władzy w państwie przez Fryderyka II wojska pruskie wkroczyły na Śląsk, będący częścią Monarchii Habsburskiej, wywołując tym samym wybuch I wojny śląskiej. Na mocy pokoju wrocławskiego i traktatu berlińskiego Prusy zajęły większość ziem Śląska, poza księstwami cieszyńskim i opawskim, a także częścią księstwa karniowskiego.

Wojna siedmioletnia rozpoczęła się 29 sierpnia 1756 wtargnięciem wojsk pruskich pod wodzą Fryderyka II Wielkiego, do Saksonii. Przeciwko Prusom wystąpiła Austria, chcąc odzyskać Śląsk (tzw. III wojna śląska). W 1757 Rosja przystąpiła do wojny – po stronie Austrii i Francji przeciwko Prusom, zajmując Królewiec i ogłaszając przyłączenie Prus (Wschodnich) do Rosji. W sierpniu 1759 w bitwie pod Kunowicami oddziały pruskie zostały pokonane przez koalicję rosyjsko-austriacką. W październiku 1760 roku Berlin był przez kilka dni okupowany przez Austriaków i Rosjan.

W 1758 roku Prusy Wschodnie znalazły się pod okupacją rosyjską, która trwała do roku 1762. Śmierć carycy w 1762 roku, nazywana „cudem domu brandenburskiego”, spowodowała jednak przywrócenie władzy Hohenzollernów i podpisanie pokoju w Hubertusburgu w 1763 roku, przypieczętowującego włączenie znacznej części Śląska do Królestwa Prus.

Prusy uczestniczyły w roku 1772 roku w I rozbiorze Polski, w wyniku którego uzyskały 36 000 km², a także obszar województw: chełmińskiego, malborskiego, pomorskiego oraz części inowrocławskiego i kaliskiego. Fryderyk II przyjął wówczas tytuł króla Prus (niem. König von Preussen).

27 sierpnia 1791 król Prus wraz z cesarzem Leopoldem II Habsburgiem wydał deklarację z Pillnitz, wzywając siły europejskie do przywrócenia monarchii absolutnej we Francji. Pomimo że sama deklaracja miała charakter przede wszystkim symboliczny, to we Francji była odczytywana jako zagrożenie dla rewolucji i doprowadziła do jeszcze większej radykalizacji w środowisku rewolucjonistów. 20 kwietnia 1792 Francja wypowiedziała wojnę Austrii, a Prusy stanęły po stronie Habsburgów. We wrześniu 1792 roku została powstrzymana ofensywa wojsk Pruskich w bitwie pod Valmy. W 1795 Prusy wycofały się z wojny, podpisując z Francją traktat pokojowy w Bazylei.

Źródło: Wikipedia (autor: Tournasol7).

W 1793 roku Prusy wzięły udział w drugim rozbiorze Polski, uzyskując 58 000 km², obejmujących obszar województw: poznańskiego, gnieźnieńskiego, kaliskiego, sieradzkiego, inowrocławskiego, brzeskokujawskiego, płockiego, a także części mazowieckiego i rawskiego oraz ziemi dobrzyńskiej, Gdańska i Torunia. W roku 1795 Prusy w wyniku trzeciego rozbioru Polski uzyskały 43 000 km², zajmując część Mazowsza (z Warszawą) i Litwy oraz Podlasie.

Związek Reński

Związek Reński, Konfederacja Reńska (fr. États confédérés du Rhin, niem. Rheinbund) – konfederacja państw niemieckich, zależnych od I Cesarstwa Francuskiego, istniejąca w latach 1806–1813.

Związek Reński w 1812 roku, w okresie swojego największego zasięgu; źródło: Wikipedia.

Utworzenie Związku Reńskiego było rezultatem zwycięskiej dla Napoleona wojny z Austrią i Rosją w 1805 r., zakończonej podpisaniem pokoju w Preszburgu (obecnie Bratysława). Na jego mocy największą stratą Austrii było pozbawienie przodownictwa w Rzeszy. Jej miejsce zajęła Francja. Władcy niemieccy, pod naciskiem Napoleona, postanowili wystąpić ze Świętego Cesarstwa Rzymskiego i zawiązać konfederację pod jego protektoratem. W ramach Związku przeprowadzono likwidację drobnych państw niemieckich i włączenie ich do większych terytoriów (mediatyzacja); objęła ona przede wszystkim terytoria kościelne i tzw. wolnych rycerzy Rzeszy. Państwa wchodzące w skład Związku formalnie zachowały suwerenność – mogły prowadzić politykę zagraniczną, ale faktycznie pozostawały pod przemożnym wpływem Napoleona. Związek Reński pozostawał w sojuszu wojskowym z Cesarstwem Francji. Był on zobowiązany do wystawienia na czas wojny 63-tysięcznego wojska. W zamian Napoleon miał wystawić, w razie konfliktu zagrażającego państwom skonfederowanym, 200-tysięczny korpus.

Związek Niemiecki

Związek Niemiecki (niem. Deutscher Bund) – konfederacja państw niemieckich i wolnych miast, utworzona podczas kongresu wiedeńskiego na mocy aktu z dnia 8 czerwca 1815 roku, służąca wspólnemu zorganizowaniu gospodarek tych państw. Związek upadł w 1866 roku, w wyniku rywalizacji między Cesarstwem Austrii i Królestwem Prus (tzw. Deutscher Dualismus), działań wojennych, Wiosny Ludów oraz niemożności dojścia wielu państw-członków do porozumienia.

Związek Niemiecki w 1820 roku; główne kraje Cesarstwo Austrii (na żółto) i Królestwo Prus (na niebiesko) nie były całkowicie w granicach Związku (czerwoną linią); źródło: Wikipedia. Na tej mapce wyraźnie widać, jakie znaczenie ma dla Niemców granica polsko-niemiecka z 1937 roku.

Na kongresie wiedeńskim cesarz Austrii nie odzyskał tytułu cesarza rzymskiego. Wielka Brytania zaakceptowała Związek Niemiecki jako przeciwwagę dla agresywnej polityki Francji i Rosji. Związek miał zastąpić rozwiązane w 1806 r. Święte Cesarstwo Rzymskie. W jego skład wchodziło początkowo 35 państw (księstwa, królestwa i Cesarstwo Austriackie) i 4 wolne miasta: Brema, Hamburg, Frankfurt nad Menem i Lubeka. Z racji posiadania ziem na terytorium Związku Niemieckiego członkami Związku były też Wielka Brytania (Hanower, do 1837), Holandia (Luksemburg, do 1867) i Dania (Holsztyn, do 1864). Zachodnia część Wielkiego Księstwa Luksemburga została w 1839 przyłączona do Belgii. Prezydentem Związku zostawał każdorazowo cesarz Austrii.

Wojna prusko-austriacka

Wojna prusko-austriacka (niem. Deutscher Krieg, Preußisch-Deutscher Krieg, czes. Prusko-rakouská válka) – konflikt zbrojny pomiędzy Królestwem Prus, Królestwem Włoch i kilkoma państwami-członkami Związku Niemieckiego, a Cesarstwem Austriackim, Saksonią, Królestwem Hanoweru, Królestwem Bawarii oraz kilkoma państwami-członkami Związku Niemieckiego, w dniach od 16 czerwca do 23 sierpnia 1866.

Podłoże

Między Prusami a Austrią od dawna trwała rywalizacja o przewodnictwo w utworzonym w 1815 r. Związku Niemieckim. Od władców obu państw oczekiwano, że przeprowadzą polityczną unifikację Niemiec i przekształcą Związek w federacyjne państwo ogólnoniemieckie. O ile większość władców niemieckich i arystokracja feudalna tradycyjnie popierały Habsburgów, depozytariuszy tradycji Świętego Cesarstwa Rzymskiego, o tyle niemiecka burżuazja i intelektualiści wiązali swe nadzieje z Hohenzollernami i rządem pruskim, bardziej dynamicznym od austriackiego. Od 1834 większość państw niemieckich łączył także Niemiecki Związek Celny, zorganizowany przez Prusy, który zapewniał sprawniejszą współpracę gospodarczą i stanowił pruską przeciwwagę dla wpływów austriackich. Od 1862 funkcję premiera Królestwa Prus pełnił Otto von Bismarck, otwarcie kontestujący dominację austriacką i konsekwentnie dążący do zjednoczenia Niemiec pod przewodnictwem pruskim. Po wojnie z Danią (1864 r.), Cesarstwo Austrii zyskało oddalone od jej granic Księstwo Holsztynu, natomiast Prusy Księstwo Szlezwiku. Spowodowało to konflikt, który wykorzystał Otto von Bismarck i w 1866 r. rozpoczął działania wojenne (choć pierwszy krok należał do Austrii, bo na jej żądanie Bundestag – powołując się na artykuł 19. Aktu Związkowego Kongresu Wiedeńskiego o „ochronie wewnętrznego bezpieczeństwa Niemiec i zagrożonych praw jego członków” – uchwalił 11 kwietnia 1866 r. mobilizację związkowych sił zbrojnych, oczywiście poza oddziałami pruskimi). Z uwagi na ten akt – formalnie i w znacznym stopniu faktycznie – była to wojna prusko-niemiecka, jednakże jej główną treścią była rywalizacja pomiędzy dwiema głównymi potęgami, stąd tradycyjna nazwa konfliktu w historiografii. Wcześniej, dzięki działaniom dyplomacji, Bismarck zapewnił sobie neutralność Rosji i Francji oraz wsparcie Włoch, którym obiecał pomoc w uzyskaniu należącej do Austriaków Wenecji.

Zakończenie wojny

Wojna zakończyła się pokojem w Pradze podpisanym 23 sierpnia 1866, który obowiązywał Prusy i Austrię. 10 października 1866 zawarty został układ pokojowy pomiędzy Włochami a Austrią. Na jego mocy Prusy przejęły Holsztyn wraz z ostatecznym włączeniem Szlezwiku, który od 1864 znajdował się pod administracją pruską. Ponadto Prusy anektowały niektóre państwa niemieckie, które wystąpiły przeciwko nim. Były to: Królestwo Hanoweru, Księstwo Nassau, Elektorat Hesji i Wolne Miasto Frankfurt. W wyniku tych zmian granic terytorium państwa pruskiego stanowiło teraz zwartą, geograficzną całość. Wbrew sugestiom króla Wilhelma I Hohenzollerna i pruskiej generalicji, Bismarck zrezygnował z odbierania Austrii terytoriów takich jak Czechy lub Austria właściwa i z ewentualnej aneksji Saksonii. Uznał, że w przyszłości Austria może stać się sojusznikiem zjednoczonych pod pruskim przewodnictwem Niemiec. Ponadto dzięki staraniom Bismarcka, sojusznicze Włochy uzyskały Wenecję. Najważniejszym skutkiem wojny było jednak wycofanie się Austrii z polityki niemieckiej (rozwiązanie Związku Niemieckiego i utworzenie Związku Północnoniemieckiego, oba wydarzenia w 1866 r.), co umożliwiło w 1871 r. zakończenie jednoczenia Niemiec pod przewodnictwem Królestwa Prus i powołanie Cesarstwa Niemieckiego.

Związek Północnoniemiecki

Związek Północnoniemiecki (niem. Norddeutscher Bund) – początkowo sojusz wojskowy części państw niemieckich, zawiązany 18 sierpnia 1866 r. w ramach procesu zjednoczenia Niemiec pod przywództwem Prus, w miejsce Związku Niemieckiego rozwiązanego po wojnie austriacko-pruskiej, przekształcony 1 lipca 1867 r. w państwo federalne, podniesione następnie w 1871 r. do rangi Cesarstwa Niemieckiego. Był to najwcześniejszy podmiot prawa międzynarodowego, z którym współczesne Niemcy zachowują ciągłość prawną, a zarazem pierwsze niemieckie państwo narodowe, w którego skład Prusy weszły jako całość, zatem włączając w to również Prusy Wschodnie oraz zabór pruski podzielonej Polski, toteż nasiliła się zarówno germanizacja tych terenów, jak i opór Polaków przeciwko niej.

Związek Północnoniemiecki (1866-1871); źródło: Wikipedia.

Do Związku Północnoniemieckiego weszły 22 państwa niemieckie położone na północ od linii Menu oraz Królestwo Prus wraz z jego częściami nienależącymi do uprzednio istniejących Świętego Cesarstwa Rzymskiego i Związku Niemieckiego: Prowincją Prusy, Wielkim Księstwem Poznańskim oraz wchodzącymi w skład Prowincji Pomorze terytorium dawnego starostwa drahimskiego.

Do Związku nie weszły: Cesarstwo Austrii, Bawaria, Wirtembergia, Badenia, część Hesji, Luksemburg, Liechtenstein, oraz kantony szwajcarskiej Alemanii.

W 1867 r. Reichstag uchwalił nową konstytucję opracowaną przez Ottona von Bismarcka (kanclerz Związku), była ona wstępem do zjednoczenia Niemiec pod egidą Prus. Związek istniał do 1871 r.

Cesarstwo Niemieckie

Źródło: Wikipedia.

Po pokonaniu przez Związek Północnoniemiecki Francji podczas wojny w 1870 r., 18 stycznia 1871 r. w okupowanym Wersalu proklamowano w Galerii Zwierciadlanej pałacu wersalskiego Cesarstwo Niemieckie, które połączyło wszystkie państewka niemieckie poza Austrią, Luksemburgiem, Liechtensteinem oraz kantonami szwajcarskiej Alemanii. Prusy, które zajmowały ok. 2/3 powierzchni nowego państwa, zdominowały je. Pruscy królowie z dynastii Hohenzollernów przybrali tytuł cesarski, a Berlin stał się jego stolicą. W kolejnych latach dzięki polityce zagranicznej Bismarck jako kanclerz Niemiec pod rozkazami cesarza zapewnił państwu silną pozycję na arenie międzynarodowej poprzez luźne trzymanie się przymierzy, odosabnianie Francji w sprawach dyplomatycznych i unikanie wojen.

x

W Geografii Powszechnej PWN (1962-67) w rozdziale poświęconym Niemcom zawarty jest syntetyczny zarys historii Niemiec autorstwa Jerzego Kowalewskiego, którego fragment warto przytoczyć, ponieważ zawiera on informacje, których brak w Wikipedii (wytłuszczenia W.L.):

W roku 1618 elektor brandenburski otrzymał od Polski jako lenno ziemie zakonu krzyżackiego (Prusy Książęce – sekularyzowane w 1525 r.). W czasie wojny polsko-szwedzkiej Fryderyk Wilhelm uzyskał zrzeczenie się przez Polskę zwierzchnictwa nad Prusami Książęcymi (1657r.). Elektor Fryderyk III koronował się w 1701 r. na króla Prus, zaś Fryderyk II (1740-86) powiększył terytorium Prus o oderwany od Austrii Śląsk. Prusy stały się znaczną potęgą polityczną i militarną. W trzech rozbiorach Polski (1772-95) Prusy zagarnęły ok. 150 tys. km² ziem polskich. Poważną siłą stała się również Austria, która w pierwszym i trzecim rozbiorze Polski zagarnęła ok. 130 tys. km² ziem polskich, a w ciągu XVII i XVIII w. w wojnach z Turcją uzyskała znaczne nabytki na Węgrzech.

Austria i Prusy wystąpiły zbrojnie przeciw rewolucji francuskiej, poniosły szereg ciężkich klęsk w wojnach prowadzonych z rewolucyjną Francją i Napoleonem. W wyniku tych klęsk Francja zajęła terytoria na lewym brzegu Renu, zniesione zostały prawie wszystkie niemieckie państwa kościelne i wiele mniejszych państewek świeckich, przestało istnieć Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego (1806 r.) i utworzony został pod protektoratem Napoleona Związek Reński, który z biegiem czasu objął nie tylko państwa południowoniemieckie, lecz również północno-zachodnio-niemieckie. Na mocy traktatu pokojowego w Tylży (1807 r.) Prusy straciły znaczną część swoich terytoriów, a z części zagarniętych przez nie ziem polskich utworzono Księstwo Warszawskie, rozszerzone następnie na część ziem zagarniętych przez Austrię. Klęski poniesione w walce z Francją skłoniły Prusy do przeprowadzenia szeregu reform wewnętrznych i rozbudziły w kraju ruch przeciw Napoleonowi. W toku wyprawy Napoleona na Rosję wojska pruskie, które uczestniczyły w tej wyprawie, przeszły na stronę Rosji i brały następnie udział w rozbiciu armii Napoleona.

Na kongresie wiedeńskim (1814-15) utworzono związek 39 państw niemieckich, w którym dominowała Austria, ale który był terenem stałej rywalizacji Austrii i Prus. Rywalizacja ta nie przeszkadzała wspólnej walce Austrii i Prus z tendencjami liberalno-burżuazyjnymi, które przybierały na sile w krajach niemieckich w miarę rozwoju kapitalizmu i wzrostu świadomości narodowej. Część burżuazji niemieckiej rozwijała plany utworzenia jednolitego państwa niemieckiego w oparciu o Prusy, które w 1834 r. utworzyły Niemiecki Związek Celny i utorowały w ten sposób drogę szybszemu rozwojowi gospodarki kapitalistycznej. Część burżuazji, zwłaszcza w krajach południowych, zmierzała do zjednoczenia kraju pod przewodnictwem Austrii. Obok ruchów liberalno-burżuazyjnych rozwijały się również ruchy demokratyczne, ze swymi żądaniami zaczęła występować również klasa robotnicza (powstanie tkaczy śląskich w 1844 r.). W roku 1847 Marks i Engels założyli Związek Komunistów.

Rewolucja 1848-49 r. nie osiągnęła swego głównego celu, jakim było utworzenie jednolitego demokratycznego państwa niemieckiego. Po pierwszych zwycięstwach ludu w Wiedniu, Berlinie i innych miastach burżuazja zawarła ugodę z klasami rządzącymi dla walki z ruchem demokratycznym i robotniczym oraz z ruchami wyzwoleńczymi na ziemiach polskich. Zgromadzenie Narodowe we Frankfurcie i utworzony przez nie rząd centralny nie zdobyły realnej władzy. Klęska powstania w Wiedniu stała się sygnałem do wystąpienia sił kontrrewolucyjnych również w Prusach i w innych krajach i do zduszenia rewolucji. Z pomocą caratu rząd austriacki stłumił rewolucję na Węgrzech. W oparciu o Rosję Austria uniemożliwiła nawet podjęte przez Prusy próby zreformowania Związku Niemieckiego (1850 r.).

Klęska rewolucji nie mogła jednak powstrzymać tendencji do zjednoczenia Niemiec. Dzieło zjednoczenia podjął rząd pruski, a mianowany w 1862 r. szefem tego rządu Otto von Bismarck realizował je poprzez politykę „żelaza i krwi”. Pomógłszy rządowi carskiemu w walce z powstaniem styczniowym w Polsce, zapewnił sobie poparcie Rosji przeciw Austrii. Po rozbiciu Danii w wojnie o Szlezwik-Holsztyn (1864 r.) rozgromił Austrię(1866 r.) i zmusił ją do uznania prawa Prus do stworzenia nowego Związku Niemieckiego, już bez udziału Austrii. Zwycięskie Prusy włączyły w swoje granice szereg nowych ziem niemieckich i utworzyły w 1867 r. pod swoją hegemonią Związek Północnoniemiecki. Bawaria, Badenia, Wirtembergia i Hesja-Darmsztadt nie weszły w skład związku, ale połączyły się z Prusami tajnym przymierzem wojskowym. Po rozbiciu Francji (1870-71) również państwa południowoniemieckie weszły w skład proklamowanego 18.I.1871 r. cesarstwa niemieckiego, które zaanektowało Alzację i Lotaryngię.

x

Jak widać historia Niemiec jest bardzo zawiła i zagadkowa. W 1273 roku królem został Rudolf I Habsburg. Od 1438 na tronie niemieckim na stałe zasiadła dynastia Habsburgów, wywodząca się z Górnej Alzacji. W XIII wieku przejęli oni Austrię i Styrię po wymarłym rodzie Babenbergów. Dzięki układom z Jagiellonami zdobyli na stałe trony czeski i węgierski. W 1415 Hohenzollernowie, wywodzący się ze Szwabii, otrzymują od cesarza Brandenburgię. W XVII wieku wzrasta potęga Prus.

Jak to się stało? W roku 1618 elektor brandenburski otrzymał od Polski jako lenno ziemie zakonu krzyżackiego (Prusy Książęce – sekularyzowane w 1525 r.). W czasie wojny polsko-szwedzkiej Fryderyk Wilhelm uzyskał zrzeczenie się przez Polskę zwierzchnictwa nad Prusami Książęcymi (1657r.). – Tak pisał cytowany wyżej Jerzy Kowalewski. Wypadałoby uściślić. To była Rzeczpospolita, a nie Polska. Pierwsza decyzja w 1618 roku, to panowanie Zygmunta III Wazy, a druga w 1657 roku, to – Jana Kazimierza, obaj Wazowie, czyli Szwedzi. Był to czas potopu szwedzkiego i rosyjskiego (zajęcie ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego), a więc państwo w zasadzie nie istniało.

Habsburgowie próbują doprowadzić do likwidacji państwa pruskiego (wojna siedmioletnia 1756-1763). W 1757 Rosja przystępuje do wojny po stronie Austrii, czyli Habsburgów, przeciwko Prusom. Zajmuje Królewiec i ogłasza przyłączenie Prus Wschodnich do Rosji. Rosjanie zajęli tereny od Królewca po Berlin, zagrażając w 1762 roku istnieniu państwa pruskiego. Wtedy umiera caryca Elżbieta Piotrowna – śmiertelny wróg króla pruskiego, a jej następca Piotr III, który uwielbiał Fryderyka II Wielkiego, nakazał natychmiastowy odwrót armii rosyjskiej, a nawet przekazał część swojej armii Fryderykowi (tzw. cud domu brandenburskiego). Piotr III został zamordowany po paru miesiącach panowania, a jego miejsce zajęła Katarzyna II, która uznała, że ani zwycięstwo, ani upadek Prus, nie są w interesie Rosji i postanowiła wycofać się z wojny. To skutkuje podpisaniem pokoju w 1763 roku i Prusy zajmują Śląsk, a więc stają się jeszcze silniejsze. Tak więc rosnąca potęga Prus, to nie wynik jakich szczególnych predyspozycji ich władców (Fryderyk II Wielki), tylko efekt opisanych wyżej decyzji królów Rzeczypospolitej i carów Rosji, co w przypadku Rosji nie dziwi. Dynastia Romanowów była bardziej niemiecka niż rosyjska. Tym bardziej więc nie dziwi, że w czasie kampanii napoleońskiej w Rosji, wojska pruskie zdradziły Napoleona i przeszły na stronę rosyjską.

O ile większość władców niemieckich i arystokracja feudalna tradycyjnie popierały Habsburgów, depozytariuszy tradycji Świętego Cesarstwa Rzymskiego, o tyle niemiecka burżuazja i intelektualiści wiązali swe nadzieje z Hohenzollernami i rządem pruskim, bardziej dynamicznym od austriackiego.

Tak m.in. Wikipedia tłumaczy źródło sporu, który doprowadził do wojny niemiecko-austriackiej w 1866 roku i w konsekwencji do powstania Cesarstwa Niemieckiego. Ta burżuazja niemiecka i intelektualiści to po prostu Żydzi. Czasy się zmieniały i arystokracja feudalna, nawet jeśli wśród niej było dużo Żydów, musiała ustąpić. A później te Cesarstwo – które nie powstałoby, gdyby nie postawa Rosji – napadło na tę Rosję w 1914 roku. Ale jakie to ma znaczenie? Przecież w wojnach i tak giną tylko narody rdzenne.

Wygląda więc na to, że pierwszym kluczowym momentem w historii Niemiec był rok 1657. Rzeczpospolita, będąc pod okupacją rosyjską i szwedzką, zrzeka się zwierzchnictwa nad Prusami Książęcymi. Drugim – był tzw. cud domu brandenburskiego. Czy zatem współczesne Niemcy, które powstały w wyniku zdominowania I Rzeszy przez Prusy, istnieją dzięki cudom brandenburskim? Dlaczego nie? Skoro był „cud nad Wisłą”? Rosjanie wycofali się spod Berlina w 1759 roku, pomimo że mogli go zdobyć. Podobnie bolszewicy pod Warszawą w 1920 roku. W obu przypadkach nie było cudu, wszystko odbyło się zgodnie z wcześniej ustalonym planem.

x

Dziś prezydent Ameryki mówi: America first! „Polski” prezydent i „polski” rząd mówią: Ukraine first! Czy też dostaną jakieś posiadłości ziemskie we Francji czy w innym bezpiecznym kraju jak Jan Kazimierz? Czy tak jak on działają w interesie Prus?

Wojna trzydziestoletnia

Wojna trzydziestoletnia, o której zapewne każdy, kto interesuje się historią i polityką, słyszał. Jednak w szczegółach, jak sądzę, mało kto się orientuje, bo wojna ta nie toczyła się na polskich ziemiach, choć zaczęła się blisko, bo w Pradze. Warto więc sobie przybliżyć to jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach nowożytnej Europy. Wikipedia tak m.in. pisze:

Wojna trzydziestoletnia (łac. Bellum tricennale) – europejski konflikt trwający od 23 maja 1618 do 24 października 1648 pomiędzy protestanckimi państwami Świętego Cesarstwa Rzymskiego (I Rzeszy) wspieranymi przez inne państwa europejskie (takie jak Szwecja, Dania, Republika Zjednoczonych Prowincji [obecna Holandia – przyp. W.L.], Francja), a katolicką dynastią Habsburgów. Mimo że wojnę zainicjowały przyczyny natury religijnej, na jej długotrwałość wpłynęło m.in. dążenie mocarstw europejskich (nie tylko protestanckich) do osłabienia potęgi Habsburgów.

Święte Cesarstwo Rzymskie w 1648 roku; źródło: Wikipedia.

W historiografii konflikt ten dzielony jest na cztery fazy (okresy):

  • 1618–1623 – okres wojny czesko-palatynackiej,
  • 1623–1630 – duński okres wojny,
  • 1630–1636 – szwedzki okres wojny,
  • 1636–1648 – francusko-szwedzki okres wojny.

W wojnie tej, pośrednio lub bezpośrednio, uczestniczyły niemal wszystkie państwa europejskie. Stronę katolicką reprezentowały państwa podległe Habsburgom (Austria i Hiszpania), niektóre księstwa I Rzeszy (m.in. Bawaria, niemieckie księstwa biskupie, m.in.: arcybiskupstwo Kolonii, arcybiskupstwo Moguncji oraz arcybiskupstwo Trewiru). Oficjalnie swojego wsparcia katolikom nie udzieliła Rzeczpospolita Obojga Narodów, jednak polskie oddziały lisowczyków (8–10 tys. żołnierzy) uczestniczyły w konflikcie za zgodą króla Zygmunta III Wazy.

Po stronie protestanckich państw Rzeszy (m.in. Czech – w tym Śląska, Palatynatu, Brandenburgii, Saksonii, księstw meklemburskich) stanęła Dania (do 1629 roku), Siedmiogród, Szwecja i katolicka Francja.

Wojna nie zakończyła się zupełnym zwycięstwem strony protestanckiej. Jej głównymi skutkami, oprócz zapewnienia częściowej wolności wyznania na terenie Rzeszy, było osłabienie dynastii Habsburgów, wzmocnienie pozycji Francji i Szwecji oraz uznanie niepodległości Zjednoczonych Prowincji Niderlandów. Z drugiej strony Habsburgowie przeprowadzili rekatolicyzację Czech i umocnili swoją pozycję w tym państwie. Wojnę zakończył pokój westfalski podpisany w 1648 roku.

Geneza wojny

Mimo pokoju w Augsburgu zawartego w 1555, katoliccy Habsburgowie dążyli do powstrzymania postępów reformacji w Niemczech, jak również do umocnienia władzy cesarskiej i politycznej jedności Rzeszy oraz wspierali wysiłki kontrreformacyjne Kościoła i swych katolickich wasali. Protestanci, w odpowiedzi na akty naruszania prawa, jakich kilkakrotnie dopuścili się cesarze, powołali w 1608 roku tzw. Unię Protestancką (zwaną też Unią Ewangelicką), która miała reprezentować ich interesy w sejmie Rzeszy. Pretekstem do jej zawiązania były wydarzenia związane ze sprawą miasta Donauwörth. Unii przewodził palatyn reński, Fryderyk V. Protestanci zaczęli szukać sprzymierzeńców w państwach wrogo nastawionych do potężnego rodu Habsburgów.

Sprawa miasta Donauwörth w Bawarii

O mieście Donauwörth zrobiło się głośno w roku 1607. Miasto to należało do miast Rzeszy, w których gwarantem tolerancji religijnej był sam cesarz (ponadto w miastach Rzeszy nie obowiązywała zasada cuius regio, eius religio). Zdecydowana większość mieszkańców była wyznania luterańskiego i rada miasta prowadziła wrogą politykę wobec mniejszości katolickiej. W święto Bożego Ciała protestanci napadli na katolików biorących udział w procesji związanej z tym świętem, zniszczyli monstrancję, podarli sztandary. Cesarz Rudolf II nakazał władcy Bawarii – Maksymilianowi Wittelsbachowi zająć się sprawą, ale jego komisarze zostali przepędzeni z Donauwörth. W wyniku tego zdarzenia Rudolf II wydał na miasto dekret o banicji (1607), a wykonawcą tego dekretu został Maksymilian. Miasto zostało zdobyte i podporządkowane katolickiemu władcy Bawarii. Zostali tam wprowadzeni jezuici, którzy w ciągu 20 lat spowodowali rekatolizację miasteczka. Sprawa tego miasta miała wielkie znaczenie, to właśnie po tych wydarzeniach powstała Unia Protestancka – jedna ze stron w nadchodzącej wojnie trzydziestoletniej.

Tło historyczne

Święte Cesarstwo Rzymskie w XVII wieku stanowiło konglomerat kilkuset księstw, hrabstw, biskupstw i miast. Było także zróżnicowane pod względem religijnym oraz etnicznym. W Królestwie Czeskim, Saksonii, na Śląsku i księstwach północnych dominowały wyznania protestanckie, zaś Bawaria, Austria i liczne inne (zwłaszcza południowe) księstwa były katolickie. Księstwa protestanckie zrzeszone były w Unii Ewangelickiej, którą kierował elektor-hrabia Palatynatu, a państwa katolickie stworzyły w 1609 roku Ligę Katolicką, pod przewodnictwem Maksymiliana I, księcia Bawarii.

Panujący w Rzeszy cesarze z dynastii Habsburgów wierni byli ortodoksji katolickiej i w ramach polityki kontrreformacji prześladowali protestantów. Z kolei w państwach protestanckich dochodziło do prześladowania katolików. Tymczasem obrona wolności religijnej stała się dla ich poddanych, podobnie jak dla książąt Rzeszy, pretekstem do poszerzania zakresu swobód i ograniczania cesarskiej kontroli. Na tym tle doszło w 1609 do potwierdzenia zupełnej wolności religijnej w Czechach przez cesarza Rudolfa II (tzw. List majestatyczny). Nowy cesarz Maciej nie dotrzymywał wolności i dlatego w Pradze 23 maja 1618 doszło do sporu i ostrego konfliktu w zamku królewskim na Hradczanach, w wyniku którego protestanccy delegaci czescy wyrzucili przez okno katolickich przedstawicieli cesarskich (defenestracja praska). Stało się to bezpośrednią przyczyną wojny pomiędzy stanami czeskimi a nowo wybranym królem Ferdynandem II, która następnie rozprzestrzeniła się na całą Rzeszę i stała się wojną między Unią Protestancką a Ligą Katolicką.

Źródło: Wikipedia.

x

Jak widać na powyższej ilustracji, wojna trzydziestoletnia toczyła się na terenie Niemiec. Z zewnątrz interweniowały Dania, Szwecja i Francja. A więc to Niemcy zostały zniszczone w wyniku tej wojny, a nie cała Europa. W dalszej części Wikipedia bardzo szczegółowo opisuje przebieg tej wojny i w tych szczegółach giną gdzieś najważniejsze kwestie. W związku z tym przytaczam poniżej opis tej wojny z Encyklopedii Powszechnej Wydawnictwa Gutenberga (1929-38):

Trzydziestoletnia wojna, wojna domowa na tle religijnym w latach 1618-48; brały w niej udział również państwa ościenne, na skutek czego przybrała ona rozmiary wojny europejskiej. Oprócz spraw wyznaniowych należy przyczyn wojny trzydziestoletniej szukać w politycznym układzie sił w Niemczech na początku XVII wieku. Pokój augsburski 1555 nie zdołał doprowadzić do istotnej pacyfikacji między katolikami a protestantami; jedni i drudzy przygotowywali się do walnej rozprawy, co stało się już tylko kwestią krótkiego czasu z chwilą zawiązania w 1608 roku przez protestantów „Unii”, obejmującej wszystkie księstwa protestanckie prócz Saksonii, a przez katolików w 1609 roku „Ligi” pod wodzą Maksymiliana księcia bawarskiego. Złamanie praw i przywilejów, nadanych protestantom czeskim przez Rudolfa II spowodowało tzw. defenestrację, tj. wyrzucenie przez okno delegatów cesarskich, co było początkiem I okresu.

Okres czeski (1618-20)

Czesi wybrali królem Fryderyka V., palatyna (odpowiednik wojewody – przyp. W.L.) reńskiego, lecz zostali pobici w 1620 na Białej Górze, a tym samym wydani odtąd w następnych wiekach na łup germanizacji. Cesarz Ferdynand II., chcąc zgnębić zupełnie przeciwników, odebrał Fryderykowi V. prawo elektorskie i chciał pozbawić go Palatynatu.

Okres palatyński (1621-24)

Palatynat zajęły zwycięskie wojska cesarskie pod wodzą Tillyego, po pobiciu Fryderyka i jego protestanckich sprzymierzeńców. Pobitym protestantom pospieszył na pomoc Chrystian IV., król duński.

Okres duński (1624-30)

Chrystian IV. pobity przez Tillyego i Wallensteina zmuszony został do zawarcia pokoju w Lubece 12 maja 1629 roku. Wojska cesarskie zwyciężyły również członków „Unii”, opanowały sytuację w całych Niemczech, a triumfujący cesarz wydał w 1629 edykt restytucyjny, w którym nakazał protestantom zwrócić wszystkie dobra kościelne, sekularyzowane po 1552 roku. Książęta „Ligi” w obawie przed niezwykłą potęgą cesarza, spowodowali ustąpienie Wallensteina. Niemal zupełnie pokonani protestanci sprowadzili w 1630 na pomoc króla szwedzkiego Gustawa Adolfa.

Okres szwedzki (1630-36)

Sprowadzenie króla szwedzkiego zdecydowanie odwróciło sytuację. Gustaw Adolf w przymierzu z Sasami pobił w 1631 Tillyego pod Breitenfeld, Sasi zajęli Czechy. Cesarz powołał ponownie Wallensteina, który wyparł Sasów z Czech, lecz pod Lützen pobity został w 1632 przez Gustawa Adolfa, który tu zginął. Kanclerz szwedzki Oxenstierna, pragnąc odnieść jak największe korzyści dla Szwecji, zorganizował w 1632 związek w Heilbronn, obejmujący Frankonię, Szwabię i Nadrenię; sam Wallenstein w porozumieniu ze Szwedami zamyślał o zdradzie, lecz zginął w 1634 zamordowany. Gdy jednak cesarz zwyciężył wojska szwedzko-protestanckie Horna i Bernarda Weimarskiego pod Nördlingen w 1634, zawarła Saksonia w 1635 pokój odrębny, do którego przyłączyły się Brandenburgia i inne księstwa północne. Wypalającą się pożogę wojenną podsyciła pomoc francuska.

Okres szwedzko-francuski (1636-48)

Na czele sił francuskich (uzyskanych na podstawie układu Saint-Germain-en-Laye z 1635 roku) pobił Bernard Weimarski wojska cesarskie nad Renem w 1638; feldmarszałek szwedzki Torstenson zwyciężył w 1642 pod Breitenfeld, w 1645 pod Jankowem i zagroził Wiedniowi; Francuzi zwyciężali w Bawarii, a miary niepowodzeń dopełniło zajęcie w 1648 Pragi przez szwedzkiego wodza Königsmarka. Wówczas cesarz zmuszony widział się zawrzeć w 1648 pokój zwany westfalskim. Trzydziestoletnia wojna prócz poważnych strat terytorialnych, zrujnowała Niemcy gospodarczo, osłabiła doszczętnie władzę cesarską, spowodowała niemal zupełną niezawisłość książąt, którzy obcych władców uznawali za swych suwerenów.

x

Wikipedia tak podsumowuje zakończenie tej wojny:

Pokój westfalski – wielostronny traktat pokojowy kończący wojnę trzydziestoletnią (1618–1648), zawarty 24 października 1648 pomiędzy Świętym Cesarstwem Rzymskim a Królestwem Francji (małoletniego Ludwika XIV zastępował w rządach pierwszy minister, kardynał Jules Mazarin) i jej sojusznikami w Münster oraz między Habsburgami a Szwecją w Osnabrücku. Jeden z najbardziej znaczących traktatów międzynarodowych w historii nowożytnej Europy.

Skutki

  • Pokój westfalski w 1648 był wielkim zwycięstwem Francji w jej wielowiekowej rywalizacji z dynastią Habsburgów. Król francuski stał się gwarantem pokoju, a więc także stanu ustrojowego w Cesarstwie, gwarantem słabości władzy cesarskiej (podobnie, w XVIII w. car Rosji będzie gwarantem słabości władzy królewskiej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów).
  • Pokój westfalski umacniał niemiecki partykularyzm polityczny i dodatkowo osłabiał cesarski autorytet, o którego wzmocnienie zabiegali Habsburgowie.
  • Ostateczne fiasko walki Habsburgów z niemieckim protestantyzmem. Po 1648 w zasadzie nie będą już wybuchały wojny religijne.
  • Habsburgowie hiszpańscy musieli ostatecznie przyzwolić na istnienie protestanckich, wolnych i niepodległych Niderlandów Północnych. W II połowie XVII w. głównym wrogiem Holandii stanie się Francja, a Hiszpania będzie nawet holenderskim sprzymierzeńcem.
  • Widząc upadek swoich planów, Habsburgowie główną uwagę skupili na budowie scentralizowanego państwa absolutnego oraz zdecydowanej walce z reformacją w Austrii, Czechach i na Węgrzech.
  • Francja uzyskała Alzację, krainę germańskojęzyczną (dialekt alemański). Alzacja, Lotaryngia i Kraj Saary będą przedmiotem sporów francusko-niemieckich aż do 1957 r.
  • Wzrosło znaczenie elektorów saskiego i brandenburskiego, których pozycja na arenie międzynarodowej będzie się odtąd umacniać. Mimo anulowania pokoju praskiego Wettynowie zachowali Łużyce uzyskane w 1635, a Hohenzollernowie przejęli Pomorze Tylne. Będą teraz dążyć do połączenia go z posiadłościami w Prusach.
  • Pomimo podziału Palatynatu katolicy zachowali większość głosów w Kurii Elektorów Rzeszy, co gwarantowało Habsburgom sukcesję tronu niemieckiego i cesarskiego.

Znaczenie wojny trzydziestoletniej i pokoju westfalskiego

  • Zwycięstwo monarchii absolutnych: największym zwycięzcą okazała się Francja. Upadła monarchia stanowa w Czechach. Rozpoczął się proces budowy monarchii absolutnych w Niemczech.
  • Prawo wszystkich państw niemieckich do własnej polityki zagranicznej. Rzesza staje się luźnym związkiem państw.
  • Dowód na nietrwałość pokoju augsburskiego, który wprowadzał wzajemną tolerancję tylko pomiędzy katolikami a luteranami, pomijał kalwinistów.
  • Koniec wielkich konfliktów religijnych i trwały pluralizm religijny w Rzeszy.
  • Wzrost znaczenia armii zawodowych.

x

Z tego, co zostało zacytowane z Encyklopedii Gutenberga, można wywnioskować, że w początkowym okresie tej wojny przewagę uzyskała strona katolicka. I w tym momencie dochodzi do odsunięcia Wallensteina – jednego z dwóch głównodowodzących po stronie katolickiej. Tłumaczono to w ten sposób, że książęta „Ligi” obawiali się wzrostu potęgi cesarza. Można więc tu zapytać: czy wojnę prowadzi się po to, by ją wygrać, czy w jakimś innym celu? W końcowej fazie tej wojny strona protestancka zdobywa przewagę i zagraża Wiedniowi. I tu znowu strona przeważająca nie chce zwyciężyć, tylko dochodzi do zawarcia pokoju. W sumie więc można powiedzieć, że stan powstały po zakończeniu tej wojny niewiele różnił się od stanu przedwojennego. Rzesza, jak była rozbita na wiele księstw i księstewek, tak i pozostała taką. Pozostał też podział na katolików i protestantów. Jedno tylko zmieniło się. Po tej wonie nie było już w Rzeszy wojen religijnych. Można więc wysnuć z tego wniosek, że różnice na tle religijnym były tylko pretekstem, zasłoną dymną, no bo skoro po stronie protestanckiej walczyła katolicka Francja, to wszystko to nie trzyma się kupy. Na tym tle łatwiej zrozumieć, dlaczego reformacja wybuchła w Rzeszy. Wiele księstw i księstewek, czyli rozdrobnienie, ułatwiało zasianie fermentu w różnych jej częściach, w przeciwieństwie do silnej władzy Habsburgów w jej południowo-wschodniej części. A jeśli takich warunków zabrakło, to łączyło się państwo katolickie z prawosławnym, czyli Koronę z Wielkim księstwem Litewskim i konflikt gotowy.

O co więc chodziło w tej wojnie? – O zniszczenie gospodarki i depopulację. Ale taka sytuacja, to okazja do odbudowy i zastąpienia tych wymordowanych innymi. I o to chodziło. Odbudował ten, kto miał kapitał i zastąpił tych, których pozbyto się, ale zapewne nie pozbyto się ich nazwisk.

Straty ludzkie w Rzeszy na skutek wojny; źródło: Wikipedia.

W sumie więc wojna trzydziestoletnie umożliwiła Żydom zdobycie dominującej pozycji w Rzeszy. Na mniejszą skalę schemat ten zastosowali oni podczas potopu szwedzkiego, który zniszczył Koronę. Odkąd pojawili się Żydzi w Palestynie, odtąd trwają tam nieprzerwanie wojny. I wcale nie jest tak, że Żydzi wyniosą się stamtąd, bo grozi im jakieś niebezpieczeństwo. Nie grozi im żadne niebezpieczeństwo, bo to oni je stwarzają narodom rdzennym. Nie wyniosą się, bo oni muszą wzniecać wojny na całym świecie, bo tylko taki stan zapewnia im ich dominację nad pozostałymi narodami, które wykrwawiają się w nich.

Ukrainizm

W dniu 15 stycznia 2025 roku Leszek Sykulski skomentował na swoim kanale wypowiedź Nikołaja Patruszewa, który w pewnym momencie stwierdził, że w przyszłym roku Ukraina przestanie istnieć. Poniżej streszczenie tego wątku.

Jeden z najbliższych współpracowników Władimira Putina Nikołaj Patruszew udzielił wywiadu Komsomolskiej Prawdzie, wysokonakładowemu dziennikowi rosyjskiemu, w którym odniósł się do założeń tego, co Rosjanie określają mianem Specjalnej Operacji Wojskowej. Patruszew to Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i były szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Zapytano go o to, co Rosja chce osiągnąć i na to rosyjski urzędnik odpowiedział wprost: prezydent Putin wielokrotnie wymieniał te cele rosyjskiego zaangażowania militarnego na Ukrainie i to nie zmieniło się. Stanowisko Rosji to:

  • nierozszerzanie NATO na wschód
  • nierozmieszczanie broni ofensywnej blisko granic Rosji
  • nielokalizowanie baz NATO blisko Rosji

Patruszew podkreślił, że naród ukraiński jest bliski Rosjanom, złączony wielowiekowymi więzami z Rosją. Natomiast Rosja nie będzie tolerować na Ukrainie promowania ideologii, które w Rosji są nie do zaakceptowania. Patruszew użył określenia ukrainizm, które jest czymś przeciwnym kulturze i tradycji ukraińskiej. Ukrainizm to według niego banderyzm i rusofobia.

Patruszew powiedział też, że nie ma o czym rozmawiać z Londynem czy Brukselą. Przywódcy Europy – stwierdził – nie są w stanie wypowiadać się w imieniu wielu państw, takich jak choćby Słowacją, Węgry, Rumunia, Austria czy wielu innych. Zakwestionował on więc zdolność przywódców europejskich do reprezentowania wszystkich państw.

Druga ważna kwestia, to jego stwierdzenie: możliwe, że w przyszłym roku Ukraina w ogóle przestanie istnieć. Czy istnieją zatem plany dezintegracji państwa ukraińskiego i czy Stany Zjednoczone zgodziły się na to? – pyta Sykulski. A może to zostało już uzgodnione i może nastąpić jakaś nowa forma koncertu mocarstw, jakaś forma resetu amerykańsko-rosyjskiego i jakaś forma porozumienia, co do zakończenia wojny na Ukrainie, która uwzględniałaby jakąś formę dezintegracji państwa ukraińskiego, o czym pod koniec ubiegłego roku pisały ukraińskie media. Agencja Interfax Ukraina zamieściła nawet taką mapę, na której pokazała taką możliwą formę dezintegracji Ukrainy, jako rzekomy plan rosyjski.

x

W tym samym dniu, czyli 15 stycznia 2025 roku Interia zamieściła informację Rosjanie grożą kolejnemu państwu. “Mołdawia może przestać istnieć”. Poniżej jej treść:

– Mołdawia albo stanie się częścią innego państwa, albo w ogóle przestanie istnieć – stwierdził Nikołaj Patruszew, oskarżając władze w Kiszyniowie o antyrosyjską narrację. Bliski doradca Władimira Putina rzucał oskarżeniami, wskazując m.in., że to Mołdawia odpowiada za energetyczny kryzys w Naddniestrzu – prorosyjskiej samozwańczej republice.

Mocne słowa Nikołaja Patruszewa padły w wywiadzie dla rosyjskiej gazety “Komsomolskaja Prawda”. Były szef Rady Bezpieczeństwa Rosji i doradca Władimira Putina mówił o energetycznym kryzysie w Naddniestrzu – nieuznawanej samozwańczej republice – który wybuchł po tym, jak Kijów nie przedłużył z Moskwą umowy o tranzycie gazu do Europy.

Nikołaj Patruszew ostro do władz Mołdawii. “Kraj może przestać istnieć”

Patruszew obwinił w tej sprawie władze w Kiszyniowie, oskarżając je o antyrosyjską politykę. Jak stwierdził narracja taka sprawi, że “Mołdawia albo stanie się częścią innego państwa, albo w ogóle przestanie istnieć”. Patruszew przewidywał też, że “Ukraina, jako suwerenne państwo, może przestać istnieć w 2025 roku”.

x

Na początku swojego komentarza Sykulski wspomniał też o tym, że Stany Zjednoczone ograniczają dostęp do najnowocześniejszych technologi związanych ze sztuczną inteligencją do krajów Europy Zachodniej, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Tak więc widać, że unia europejska w obecnym kształcie jest fikcją i od początku tak było. Nie ulega wątpliwości, że szykują się zmiany.

Stwierdzenie, że za rok może już nie być Ukrainy, jest oczywiście na wyrost, ale jest to delikatna sugestia, w którym kierunku to wszystko zmierza. Można oczywiście udawać, że tak nie będzie i używać określenia „dezintegracja”, chociaż należałoby mówić wprost – rozbiór. Dezintegracja oznaczałaby rozpad na różne części, ale niekoniecznie musiałyby one być wchłonięte przez jakieś państwo czy państwa. W wypadku Ukrainy mamy już do czynienia z rozbiorem. Zajęcie części Ukrainy przez Rosję to rozbiór. To początek. Drugim etapem będzie zajęcie przez nią środkowej części. Reszta przypadnie Polsce. Być może Mołdawia stanie się częścią Rumunii, by zrekompensować jej utratę Siedmiogrodu na rzecz Węgier. Taki wniosek można wysnuć z informacji, że Mołdawia stanie się częścią innego państwa. Oczywiście ten scenariusz, jak na obecną chwilę, wydaje się snem szaleńca, ale czy ktoś w momencie wybuchu I wojny światowej wyobrażał sobie, jak będzie wyglądać po niej Europa?

Jeśli jednak „zejdziemy na ziemię”, to mamy tu konkretne symptomy tego, że Ukraina zostanie podzielona. Jej zachodnie ziemie zostaną przyłączone do Polski, której, z kolei, ziemie zachodnie przypadną Niemcom. Powstanie więc wspólne państwo polsko-ukraińskie, na co wskazują przesiedlania milionów Ukraińców do Polski, które jeszcze się nie skończyły. Cały system socjalny, szkolnictwo różnych szczebli, opieka zdrowotna itp. zostały dostosowane do przyjęcia tych ludzi. Kolejnym dowodem, że to zmierza w tym kierunku, jest dopuszczenie do pracy w dyplomacji ludzi z podwójnym obywatelstwem. Tych faktów nie da się wytłumaczyć inaczej, niż tworzeniem nowego państwa. Jeżeli ktoś myśli, że tak nie będzie, to myli się. Przecież mamy wojnę, której konsekwencje odczuwamy na każdym kroku. A po wojnie będą zmiany, bo po to wybuchają wojny, by dochodziło do zmian, których nie można wprowadzić bez nich. Czy w warunkach pokojowych możliwe byłoby przesiedlenie milinów Ukraińców do Polski?

Patruszew stworzył, czy może za kimś powtórzył, pojęcie ukrainizmu, pod którym rozumie banderyzm i rusofobię. Banderyzm to nacjonalizm ukraiński, a nacjonalizm ten musi nieodparcie łączyć się z rusofobią. To jest efekt rozbicia dzielnicowego Rusi Kijowskiej i niedokończonego po nim zjednoczenia ziem ruskich. Z jakichś powodów nie udało się włączyć do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego południowo-zachodnich wschodniosłowiańskich księstw. Była to prawdopodobnie świadoma decyzja tych, którzy tym wszystkim dążą, czyli ówczesnego deep state. Ci, którzy podjęli taką decyzję, dobrze znali mentalność Słowian wschodnich i wiedzieli, że są oni kłótliwi, zawistni i skłonni do anarchii. Jedynym dla nich rozwiązaniem, by normalnie funkcjonować, jest silna czy wręcz despotyczna władza. I tak się stało w Wielkim Księstwie Moskiewskim, które z czasem wyewoluowało w Rosję. Tam, gdzie tej silnej władzy zabrakło, czyli w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, panowała anarchia. I RP to właśnie dowód na to, co potrafią wschodni Słowianie. Oczywiście wszystko tam działo się pod żydowskim nadzorem.

Nie jest więc tak, jak twierdzi Patruszew, że ukrainizm jest czymś przeciwnym kulturze i tradycji ukraińskiej. Jest jego esencją. Rosji więc chodzi o to, by pozbyć się z terenów, które zajmie Rosja, tych wschodnich Słowian, którzy nie chcą podporządkować się jej. Temu zapewne też służą przesiedlenia do Polski. Rosja na zdobytych terenach będzie miała spokój, a wschodniosłowiański anarchizm w pełni rozwinie się w nowym państwie ukraińskim, które powstanie z połączenia zachodniej Ukrainy i wschodniej i centralnej Polski. Tak więc to, co się teraz dzieje na Ukrainie, to rodzaj czystki etnicznej i dlatego Rosjanie nazywają to Specjalną Operacją Wojskową, bo w klasycznej wojnie ludność wroga traktuje się jak monolit. Na samym początku tej operacji Putin powiedział przecież, że chodzi w niej przede wszystkim o denazyfikację, czyli denacjonalizację Ukrainy. W tej rosyjskiej Ukrainie ma być miejsce tylko dla tych, którzy uznają zwierzchnictwo polityczne i religijne Moskwy. Więcej o tych kłótniach wschodnich Słowian w blogu Przedmurze.

Natomiast przedsmak tego, co będzie się działo w ukraińskiej Polsce, mamy już dziś za sprawą nieuregulowanej kwestii rzezi wołyńskiej. W latach 1937-38 rząd sanacyjny przeprowadził na Wołyniu akcję konwersji ludności prawosławnej na katolicyzm. W ten sposób udało się „pozyskać” kilkanaście tysięcy katolików, a jak katolik to Polak. Doszło tam prawdopodobnie do sytuacji, w której nacjonaliści ukraińscy, wyszkoleni przez rząd sanacyjny podczas eksperymentu wołyńskiego, wymordowali tych katolików. Później, w trakcie akcji Wisła, sprawców tej zbrodni i ich rodziny przesiedlono na ziemie poniemieckie, natomiast miejscową ludność, czyli świadków, wywieziono w głąb Związku Radzieckiego. Na miejscu wszelkie ślady zatarto: spalono domy i zabudowania, ciała pomordowanej ludności prawdopodobnie spalono w tych domach i zabudowaniach, ale zanim to zrobiono, nie zapomniano o tym, by zrobić zdjęcia pomordowanych. Nikt obecnie nie zadaje sobie pytania, jakiego wysiłku, czasu i organizacji wymagałoby pogrzebanie tylu ofiar, bo niektórzy mówią o 100 tysiącach, a inni nawet o 500 tysiącach. O wiele prościej było spalić ciała pomordowanych. Ale załóżmy, że pochowano ciała pomordowanych. Ale jak: pojedynczo czy w zbiorowych grobach? Jednak bez względu na to jak, czy te ciała, po tylu latach, nie są już w stanie takiego rozkładu, że nie można dokonać ich identyfikacji? W takim razie, o co chodzi tym, którzy chcą godnie pochować swoich bliskich? W jaki sposób chcą ich rozpoznać? – Tylko czy dziś, w dobie sztucznej inteligencji, ktoś zadaje sobie takie pytania? Tak więc spór o rzeź wołyńską jest sporem pomiędzy potomkami ofiar lub ich udających, a tymi, którzy ekshumacji sprzeciwiają się, bo ten spór ma trwać. Natomiast Polacy mają tu być stroną konfliktu, choć nie mieli z tym nic wspólnego. Dzieje się dokładnie tak jak za czasów I RP i powstań na Ukrainie. Wschodniosłowiańska zawiść i kłótliwość może wkrótce dać o sobie znać. Już niektórzy przebąkują, że Ukraińcy, wcześniej czy później, pogodzą się z Rosjanami, a jedynymi winnymi będą Polacy i przeciwko nim zwróci się ich nienawiść. Tylko jacy Polacy? „Polski” rząd, „polscy” politycy? Takie to skutki unii ze społecznościami obcymi kulturowo i cywilizacyjnie.

Przedmurze

Obecnie położenie Polski w Europie określane jest jako strefa zgniotu lub mówi się, że jest ona zderzakiem strategicznym, miejscem, w którym ścierają się interesy Zachodu i Wschodu. W przeszłości używano innego określenia. Norman Davies w książce Boże igrzysko Wydawnictwo ZNAK, 1999 pisał:

Dla każdego okresu na przestrzeni dziejów od r. 1000 do 1939 można przytoczyć wypowiedzi będące dowodem przeświadczenia, że Polska była, jest i zawsze będzie najdalej wysuniętą placówką zachodniej cywilizacji. W wiekach najwcześniejszych widziano w niej obrońcę okopów oddzielających od pruskich i litewskich pogan, w okresie nowożytnym – zaporę broniącą dostępu islamowi i moskiewskim schizmatykom, w w. XX – straż szańców wzniesionych na linii frontu walczącego komunizmu. We wszystkich okresach dziejów przeznaczone Polsce „miejsce w Europie” – podobnie jak miejsce sąsiednich Węgier – było zupełnie jasno określone: antemurale, przedmurze.

Pojęcie antemurale zawsze cieszyło się szczególnym upodobaniem ze strony pisarzy katolickich, a ostatnio przyjął je także watykański Instytut Historii Polski, używając jako tytułu swego znakomitego czasopisma. Łączy się je często z dwoma innymi sloganami – Polonia semper fidelis (Polska zawsze wierna) oraz Polska „przystanią tolerancji”. W ten sposób rzymscy apologeci stwarzali wrażenie, że Polska była w stanie powstrzymać napór pogaństwa, po pierwsze dlatego, że była krajem jednolicie katolickim, po drugie zaś – ponieważ jej cudowna tolerancja nie stwarzała powodów do prowadzenia walk religijnych wewnątrz kraju ani do ingerencji z zewnątrz. Zarówno forma, jak i treść uchwały konfederacji warszawskiej z 28 stycznia 1573 r. były istotnie czymś wyjątkowym jak na warunki panujące w tym czasie w innych częściach Europy; miały one decydować o zasadach życia religijnego w Rzeczypospolitej przez następne dwieście lat:

Uchwała ta zawierała jednak w sobie dowód pewnej subtelnej sprzeczności. Jeśli katolicka Rzeczpospolita istotnie była „przystanią tolerancji”, to mogło się tak stać jedynie dzięki obecności w niej licznych dissidentes; jeśli jednak społeczność innowierców była tak duża, że aż trzeba ją było tolerować, to Rzeczpospolita nie mogła być jednolicie katolicka. Niełatwo podać dokładna miarę katolicyzmu Polski oraz jej tolerancji.

Krótka wyprawa poznawcza w przeszłość religijną Polski jest zatem wycieczką pełną niespodzianek. Z jednej strony obserwuje się bowiem nieprzerwaną obecność Kościoła rzymskokatolickiego, którego początki sięgają najdalszych początków pisanych dziejów i którego supremacji zagrażały jedynie przemijające niebezpieczeństwa; z drugiej strony zaś – bezustanne dowody istnienia licznych odmian religijnego nonkonformizmu, sekciarstwa, schizmy i herezji.

x

Davies prezentuje również dane dotyczące wyznań religijnych w Rzeczypospolitej. Tak więc katolicy stanowili mniejszość w stosunku do pozostałych wyznań. W 1772 roku wyglądało to tak:

  • katolicy 43%
  • unici 33%
  • prawosławni 10%
  • judaizm 9%
  • protestanci 4%
  • Ormianie, muzułmanie 1%

Pisze on, że zarówno forma, jak i treść uchwały konfederacji warszawskiej z 28 stycznia 1573 r. były istotnie czymś wyjątkowym jak na warunki panujące w tym czasie w innych częściach Europy. Nie było to nic wyjątkowego w tym sensie, że był to pragmatyzm wynikający z faktu, że w 1569 roku doszło do unii polsko-litewskiej. W Wielkim Księstwie Litewskim prawosławie było dominujące i stąd takie a nie inne uchwały tej konfederacji. Konsekwencją tej unii była też unia brzeska z 1596 roku, w wyniku której nastąpił rozłam w Cerkwi, a którego skutki trwają do dziś, choćby w postaci wojny na Ukrainie.

W dalszej części Davies pisze (wytłuszczenia W.L.):

Najwięcej problemów stwarzała sytuacja społeczności prawosławnej. Na terenie Polski ludność prawosławna zamieszkiwała obszary położone na północnych obrzeżach Karpat, sięgające na zachodzie po Sanok i Krosno. Na Rusi Czerwonej, przyłączonej do Polski w 1340 r., oraz w Wielkim Księstwie Litewskim stanowiła ona element dominujący. W zjednoczonej Rzeczypospolitej prawosławni stanowili około 40% ogólnej liczby mieszkańców. Należeli do prastarych prawosławnych diecezji kijowskiej i nowogrodzkiej.

Nie było im jednak dane żyć w spokoju, a największe niepokoje były skutkiem tarć wewnętrznych. Od r. 1453, kiedy to patriarchat Konstantynopola dostał się w ręce Turków otomańskich, padali oni bez przerwy ofiarą sprzecznych interesów rozmaitych ugrupowań politycznych. Z jednej strony moskiewscy carowie usiłowali ich objąć swymi roszczeniami do sprawowania powszechnego patronatu, z drugiej zaś – hierarchia rzymska wiązała z nimi swe nadzieje na zakończenie schizmy. Wynikiem był nieustający konflikt. W XVI w., po krótkotrwałym flircie z Rzymem za czasów kardynała metropolity Izydora i jego następców, metropolici kijowscy ponownie przyjęli zwierzchnictwo Konstantynopola. Próby, jakie legat papieski Antoni Possevino podejmował w latach 1581-83 w celu ponownego ustalenia zwierzchnictwa Rzymu nad Kościołem wschodnim, zakończyły się porażką.

W 1589 r. car Fiodor, działając w porozumieniu z patriarchą konstantynopolitańskim Jeremiaszem, utworzył odrębny patriarchat moskiewski, którego duszpasterskie roszczenia sięgały daleko poza granice państwa moskiewskiego. Prawosławni magnaci Rzeczypospolitej, przyzwyczajeni do sprawowania kontroli zarówno nad rozdziałem kościelnych beneficjów, jak i nad dobrami kościelnymi, poczuli się zagrożeni ze wszystkich stron. Zwłaszcza książę Konstanty Wasyl Ostrogski (zm. 1608), wojewoda kijowski, którego akademia teologiczna w Ostrogu odegrała istotną rolę w odrodzeniu życia prawosławnego i wydała pierwszą drukowaną Biblię w języku staro-cerkiewno-słowiańskim, nie miał ochoty podporządkować się Rzymowi, ani Konstantynopolowi, ani Moskwie. Jak większość jego współwyznawców, chciał, aby go pozostawiono w spokoju. Uzyskał poparcie księcia Andrieja Kurbskiego, który w r. 1567 osiadł na Wołyniu i zajął się, między innymi, działalnością dewocyjną. Ale naciski ze strony biskupów prawosławnych nie ustawały. Niezadowoleni z podatków, jakich domagał się Konstantynopol, a także z autonomii przyznanej świeckim bractwom religijnym, w obawie przed działalnością patriarchy moskiewskiego, który systematycznie podkopywał ich autorytety, sprzymierzyli się ze swymi kolegami w Rzymie.

Pod przywództwem swego metropolity Michała Rahozy, biskupa łuckiego, Cyryla Terleckiego oraz Hipacego Pocieja, uprzednio kasztelana brzeskiego, a w owym czasie biskupa włodzimierskiego, skierowali petycję do papieża. Była to wyrażona w imieniu wszystkich wiernych prośba o przyjęcie ich do Kościoła rzymskiego. 23 grudnia 1595 papież Klemens VIII uczcił fakt zadośćuczynienia tej prośbie uroczystą mszą odprawioną w Bazylice Świętego Piotra. Tymczasem w kraju nastał opór. Gdy 8 października 1596 r. zebrał się w Brześciu połączony synod dwóch prowincji prawosławnych, biskupi nie byli już jednomyślni. Rahoza odczytał bullę papieską ogłaszającą koniec schizmy i poprowadził procesję do rzymskokatolickiego kościoła pod wezwaniem Błogosławionej Maryi Panny. Następnie przyjął delegację duchowieństwa katolickiego w kościele prawosławnym pod wezwaniem św. Mikołaja, gdzie też wysłuchał radosnego kazania Piotra Skargi, jezuity i spowiednika królewskiego. Natomiast biskupi orientacji przeciwnej zabrali się w domu prywatnym w innym punkcie miasta. Książę Ostrogski przybył wraz z armią księży, zakonników i żołnierzy akurat na czas, aby móc posłyszeć, jak archimandryci Ławry Peczerskiej, Pińska i Supraśla przyłączają swe głosy do głosów posłów z Konstantynopola, przeklinając tych, którzy „zdradzili Matkę naszą, Kościół grecki”. Dzień zakończył się wzajemnymi ekskomunikami. Z punktu widzenia Rzymu, synod w Brześciu dokonał potwierdzenia aktu zjednoczenia. Z punktu widzenia Kościoła prawosławnego w Moskwie i Konstantynopolu, był to akt rozbicia jedności.

Kłopoty natury religijnej łączyły się z problemami społecznymi i politycznymi. Kozacy naddnieprzańscy nie uznali unii brzeskiej. Bunt Nalewajki w r. 1596 był pierwszym z wielu powstań, które szukały usprawiedliwienia w konieczności obrony wiary prawosławnej przed działalnością wywrotową katolików. Nalewajkę, którego stracono w Warszawie jako zdrajcę politycznego, na Ukrainie czczono jako męczennika, który oddał życie w obronie religii.

Tak więc rozłam wśród ludności prawosławnej utrzymał się. Ta część duchowieństwa, która opowiedziała się za unią, zachowała obrządek słowiański, odrębną hierarchię oraz prawo do zawierania małżeństwa, równocześnie jednak przyjęli oni katolicką doktrynę o Eucharystii, zwierzchnictwo papieża oraz dyscyplinę kurii rzymskiej. Członków tego „Kościoła greckokatolickiego z obrządkiem słowiańskim” zwano w Rzeczypospolitej unitami. W oczach Konstantynopola byli schizmatykami, w oczach Moskwy zaś – zdrajcami. Tych natomiast, którzy się od unii odcięli, nazywano w Polsce dyzunitami – należeli oni do „Kościoła prawosławnego z obrządkiem słowiańskim” i wraz z protestantami można by ich uznać za dissidentes in religione. Przez niemal 40 lat odmawiano im jakiegokolwiek oficjalnego uznania.

Wrzenie wśród wyznawców religii prawosławnej, sprowokowane przez unię, nie ustawało. Gorzkie uczucia zrodzone w tym okresie walki religijnej wpłynęły niewątpliwie na zaostrzenie konfliktu politycznego w nadchodzących latach. Unici zwalczali dyzunitów, przy czym i jedni, i drudzy walczyli jednocześnie o zachowanie własnej niezależności od instytucji Kościoła katolickiego. Sytuacje ich odmalował w żywych barwach Melecjusz Smotrycki w pochodzącym z 1610 r. dziele Threnos, to jest Lament Wschodniej Cerkwie. Na początku konfliktu w prowincjach południowo-wschodnich stoczono szereg regularnych bitew – były to tak zwane „wojny diaków”, podczas których duchowni uniccy i dyzuniccy walczyli ze sobą o kontrolę nad beneficjami i dobrami Kościoła prawosławnego. W prowincjach północno-wschodnich analogiczny konflikt osiągnął szczyt z chwilą zamordowania unickiego biskupa połockiego, Józefata Kuncewicza. Arcybiskup Kuncewicz nie był człowiekiem miłującym pokój i brał udział we wszelkiego rodzaju akcjach podejmowanych przeciwko ludności prawosławnej – w tym także w najwstrętniejszej z wszystkich drobnych szykan, jaką była odmowa wydania chłopom prawosławnym zezwolenia na chowanie zmarłych w poświęconej ziemi. Jego śmierć wywołała gwałtowne oburzenie w Rzymie, ale w jego własnej diecezji przyjęta została z uczuciem pewnej ulgi. Poruszenie i gniew wywołała także kategoryczna odmowa Zygmunta III w sprawie zatwierdzenia nominacji na biskupów, dokonanych przez patriarchę jerozolimskiego – Teofanesa. Żale i pretensje w związku z tym incydentem stały się w 1620 r. zarzewiem niepokoju wśród Kozaków.

Z czasem jednak wywiązała się walka w sprawach bardziej zasadniczych. Kościoły unicki i prawosławny, straciwszy nadzieję na zlikwidowanie dzielących je przepaści, rozpoczęły prace nad umocnieniem swych odrębnych tożsamości oraz formułowaniem własnych doktryn. Jeśli chodzi o Kościół prawosławny, ważną rolę w tym procesie odegrał Piotr Mohyła (1596-1647), prawosławny metropolita kijowski. Pochodził z Mołdawii i należał do rodziny książęcej, której burzliwe losy były ściśle związane z działalnością kanclerza Zamoyskiego na Bałkanach. Zarówno jego stryj Jeremi, jak i stryjeczny brat Konstanty, ojciec Symeon oraz starszy brat Michał pretendowali w różnych okresach do tytułu hospodara, a także do tronu bądź Mołdawii, bądź Wołoszczyzny. On samo jako młody człowiek służył w polskim wojsku, zaś w r. 1621 walczył z Chodkiewiczem pod Chocimiem. W 1627 wstąpił do klasztoru, Ławry Peczerskiej w Kijowie, i w pięć lat później pojawił się na arenie wydarzeń jako metropolita i nieubłagany przeciwnik unii. Po założeniu w 1632 r. własnej akademii, szybko przekształcił ją w przodujący ośrodek teologii prawosławnej, pierwszą wyższą instytucję naukową w świecie Słowian Wschodnich, skutecznie rywalizującą z miejscowym kolegium jezuickim. Jego sprawie znacznie dopomogła klęska unitów w walce o przyznanie pełnych praw politycznych. Wbrew postanowieniom zawartej początkowo umowy, biskupów unickich nigdy nie dopuszczono do grona senatorów Rzeczypospolitej. Unickie duchowieństwo i szlachtę traktowano jako drugorzędnych katolików, co stawiało ich w obliczu stałego kryzysu sumienia. Ich szeregi z wolna kurczyły się, zarówno z powodu przyłączenia się unitów do głównego nurtu katolicyzmu, jak i przechodzenia na religię prawosławną. W połowie XVII w. odrodzenie w łonie Kościoła prawosławnego dorównywało już sukcesom reformacji katolickiej. W 1633 r., po trzydziestu siedmiu latach prześladowań, hierarchia prawosławna oficjalnie odzyskała swoją dawną pozycję.

Nadchodziły jednak kolejne polityczne niepokoje. Gdy tylko Kościół prawosławny umocnił swe pozycje przeciwko atakom unitów i zdobył prawo do tolerancji ze strony Rzeczypospolitej, natychmiast zaczął odczuwać wpływ prądów idących z Moskwy, która starała się przemodelować tradycyjne praktyki prawosławne i przekształcić prawosławie w religię państwową państwa moskiewskiego. W połowie XVII w. stary Kościół grecko-prawosławny z obrządkiem słowiańskim znalazł się o krok od przekształcenia w rosyjski Kościół prawosławny. W 1648 r. wybuch wojen kozackich odciął najdalej wysunięte na wschód prowincje Rzeczypospolitej od reszty kraju. W 1654 r., gdy Kozacy Chmielnickiego uznali zwierzchnictwo cara, a zatem także pośrednio zwierzchnictwo patriarchy moskiewskiego nad prawosławną ludnością zamieszkującą obszary ich rozległych podbojów, patriarcha Nikon przeprowadzał właśnie reformę liturgii. W 1662 r. wojska cara okupowały Kijów. Wreszcie w r. 1667, kiedy na mocy rozejmu w Andruszowie władza nad całą lewobrzeżną Ukrainą na stałe przeszła w ręce Moskwy, car Aleksy zwalczał właśnie Nikona – nie odrzucając jednak jego reform – oraz podporządkował Kościół prawosławny władzy państwowej. W ten sposób wyznawcy religii prawosławnej zostali zmuszeni do wyboru między poddaniem się nowej liturgii Nikona i nowej dyscyplinie Rosji a zachowaniem dawnych wierzeń i przyjęciem narzuconego im przez Moskwę piętna schizmatyków. W rezultacie nastąpiła wielka schizma, czyli raskoł, która pociągnęła za sobą długotrwałe skutki. Starowiercy przenosili się oczywiście na tereny przygraniczne, gdzie carska policja nie mogła ich łatwo dosięgnąć. Gdy w r. 1667 przyjęto nową linię demarkacyjną, w miejsce dwóch założonych od początku ośrodków starowierców – w miejscowościach Starodub i Wietka na północ od Kijowa – pojawiły się nowe, wysunięte dalej na zachód. Natomiast te wspólnoty prawosławne na terenie Rzeczypospolitej, które przyjęły reformy oraz towarzyszącą im dyscyplinę moskiewską, stopniowo przesunęły się na pozycję, na której fakt wyznawania prawosławia był równoznaczny z prawdopodobieństwem wcześniejszego lub późniejszego wcielenia do imperium rosyjskiego.

Rozbicie Kościoła prawosławnego znalazło odbicie w losach wielkich rodów, z których wiele straciło wszelkie poczucie trwałej lojalności wobec tej czy innej religii. Sam książę Ostrogski był żonaty z katoliczką, panną Tarnowską. Jego spadkobierca, książę Janusz, był katolikiem i prawa do swych rodzinnych dóbr zapisał rycerzom maltańskim. Dwóch spośród jego trzech synów było katolikami, trzeci zaś wyznawcą religii prawosławnej; jedna z dwóch córek poślubiła kalwińskiego hetmana litewskiego Krzysztofa Radziwiłła, zwanego Piorunem, druga zaś – Jana Kiszkę, najzamożniejszego arianina w Wielkim Księstwie. Przedstawiciele głównych linii rodów Radziwiłłów, Chodkiewiczów,Sapiehów i Paców przeszli na protestantyzm. Natomiast Sanguszkowie, Czartoryscy, Czetwertyńscy i Ogińscy przeszli z wyznania prawosławnego na katolicyzm. W dziejach wielu rodzin prawosławnych przyjęcie kalwinizmu w XVI w. stało się krokiem na drodze ku nawróceniu się na katolicyzm w w. XVII.

x

Wszystko zaczyna się od Powieści minionych lat z 1143 roku, historii wschodnich Słowian. Jest to najsłynniejszy zabytek ruskiego piśmiennictwa, który wiąże powstanie ich państwa z Waregami: „I zaczęli się rządzić sami, i nie było wśród nich prawdy, i klan stanął przeciw klanowi, i mieli spory, i zaczęli walczyć ze sobą. I powiedzieli sobie: szukamy księcia, który by nami rządził i sprawiedliwie sądził. I przeprawili się przez morze do Waregów do Rusi (…). Powiedzieli: nasza ziemia jest wielka i obfita, ale nie ma w niej porządku, chodź panować nad nami. I wybrano trzech braci (…). Najstarszy – Ruryk siedział w Nowogrodzie, a drugi – Sineus na Biełoozierze, a trzeci – Truvor w Izborsku. I od tych nazwano ziemie ruską”.

Tak więc Słowianie wschodni nie stworzyli sami swego państwa. Jedynymi Słowianami, którzy to potrafili zrobić, byli Polacy i Czesi. Polacy zostali zdominowani przez Słowian wschodnich, a Czesi przez Niemców. To jest podstawowa informacja niezbędna do zrozumienia dzisiejszej rzeczywistości i tego, dlaczego polskie „elity” polityczne mają taką fobię na punkcie Rosji. Zawsze kłótnie w rodzinie wyzwalają najwięcej emocji i nienawiści.

Powstało potężne państwo zwane Rusią Kijowską. Z jakichś powodów nastąpił w XI wieku jej rozpad dzielnicowy. Podobnie było w Polsce Piastów. Początkowo przewagę zdobył Aleksander Newski, który uzyskał od chana zwierzchnictwo nad wszystkimi księstwami ruskimi. Po jego śmierci zaczęła się walka o sukcesję po nim. Zwycięsko z niej wyszło niewielkie Księstwo Moskiewskie. Na tronie zasiadał tu Daniel, najmłodszy syn Aleksandra, założyciel moskiewskiej linii Rurykowiczów.

W 1325 roku metropolita Piotr przeniósł siedzibę metropolitów z Włodzimierza do Moskwy. Syn Daniela Iwan Kalita pokonał w 1328 roku przy pomocy Tatarów najgroźniejszego z rywali do tronu włodzimierskiego, księcia twerskiego Aleksandra i w tym samym roku zyskał panowanie we Włodzimierzu. W 1328 roku Kalita przeniósł stolicę swego państwa z Włodzimierza do rodzimej Moskwy, dając początek Wielkiemu Księstwu Moskiewskiemu. Nadal jednak władcy moskiewscy (do końca XIV wieku) najpierw obejmowali władzę we Włodzimierzu i tytułowali się najprzód wielkimi książętami włodzimierskimi.

Wnuk Kality Dymitr Doński w bitwie na Kulikowym Polu (1380) pokonał Tatarów, co stało się początkiem upadku Złotej Ordy na Rusi. Wraz z osłabieniem pozycji Tatarów znaczenia nabrały zjednoczeniowe dążenia książąt moskiewskich. Na przeszkodzie ich realizacji stanęło Wielkie Księstwo Litewskie (pozostające od 1386 roku w unii personalnej z Polską), pod którego wpływami znalazły się dawne zachodnie ziemie Rusi Kijowskiej.

Tak więc w Wielkim Księstwie Moskiewskim rządzili twardą ręką Rurykowicze, a w Wielkim Księstwie Litewskim każdy książę był panem we własnym księstwie. Stąd mamy powiedzenie: musi to na Rusi, a w Polsce – jak kto chce. Tyle że to nie była Polska, tylko nadal WKL, które tę Polskę zdominowało i rządziło się swoimi prastarymi prawami, czyli anarchią. To był i nadal jest stan naturalny dla Słowian wschodnich, gdy nie czują nad sobą bata.

Pierwszy kontakt Polski ze Wschodem miał miejsce za panowania Kazimierza Wielkiego. W 1340 roku do Korony została przyłączona Ruś Czerwona. Jakiś książę ruski obiecał Kazimierzowi Wielkiemu, że ten otrzyma po nim w spadku tę ziemię, jeśli umrze on bezpotomnie. I tak się stało. W czasie trwania unii personalnej z Litwą, w 1413 roku na mocy unii horodelskiej, 47 rodów bojarów litewskich i ruskich zaadoptowało 47 herbów szlachty polskiej i tym samym stali się oni oficjalnie polskimi panami w WKL. W rok później, w 1414 roku, powstaje metropolia w Kijowie. I tym sposobem mamy dwie metropolie: jedną w Moskwie, drugą w Kijowie. Można to uznać za początek rozłamu w prawosławiu i początek konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Unia personalna z Litwą to nie tylko okres dostosowywania Korony do „standardów” WKL, ale to także proces tworzenia nowych elit polskich. Bojarzy litewscy i rusińscy przechodzą na katolicyzm, uczą się języka polskiego. I gdy dochodzi do unii realnej w 1569 roku, na wschodzie są już one gotowe do nowej roli. Jednak połączenie dwóch tak różnych organizmów rodzi problemy. Największym z nich jest oczywiście religia, a raczej wyznanie. Prawie cale WKL to prawosławie, do rządów duszami prawosławnych rości sobie pretensje Moskwa – czyja religia, tego władza. Należało więc to zmienić i stąd unia brzeska, której celem było stworzenie nowej religii czy wyznania, tak by ludność nowo powstałego państwa nie była bardziej lojalna wobec wrogiego państwa.

I tu zaczynają się schody. Mamy wschodnich Słowian, którzy są katolikami już od dawna i oni stoją najwyżej w hierarchii. Niżej są unici, a najniżej prawosławni, przynajmniej na początku. Ci którzy są katolikami, są posłami i senatorami w „polskim” sejmie. Posłowie i senatorowie z ziem byłego WKL stanowią w nim większość. Natomiast biskupów unickich nigdy nie dopuszczono do grona senatorów. Nietrudno domyślić się, kto stał za podjęciem takiej decyzji. W sumie więc różni Słowianie wschodni kłócili się pomiędzy sobą w „państwie” zwanym Rzeczpospolitą, a wszystkiemu byli winni Polacy katolicy. Jednym słowem: cygan ukradł, a kowala powiesili.

Wbrew pozorom nic nie zmieniło się od tamtego czasu. W XV i XVI wieku nastąpiła podmiana elit. Polskie zastąpiono wschodnimi Słowianami. W XIX wieku wyprodukowano tam na masową skalę nowych Polaków. Dziś polskie społeczeństwo to mozaika różnych narodowości z dominującym elementem wschodnim. Nie można oczywiście zapominać o tym, że nad tym wszystkim snuło się i snuje się widmo judaizmu. Warto o tym wszystkim pamiętać, zwłaszcza gdy chce się zrozumieć to, co dzieje się na Ukrainie i zachowanie „polskiego” rządu w tej kwestii.

Kanał Panamski

Ostatnio głośno zrobiło się o Kanale Panamskim, a to za sprawą prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który w swoich wypowiedziach daje do zrozumienia, że zamierza przejąc nad nim kontrolę. Może więc warto przybliżyć sobie historię i okoliczności, w jakich powstawał ten kanał. Wikipedia pisze:

„Pierwszymi białymi, którzy przebyli w poprzek Przesmyk Panamski byli w 1513 r. Hiszpanie, którymi dowodził Vasco Núñez de Balboa. Pierwszy pomysł przekopania kanału przez Przesmyk rzucił w roku 1529 jeden z jego kompanów, Alvaro de Saavedra. O budowie kanału żeglownego poprzez Przesmyk Panamski dla skrócenia transportu bogactw z Peru do Hiszpanii marzył też już w XVI wieku król Karol V Habsburg. Jednak budowę kanału zainicjował dopiero w 1879 roku Francuz Ferdinand Marie de Lesseps (budowniczy Kanału Sueskiego). Kierował on francuskim przedsiębiorstwem Compagnie Universelle du Canal Interocéanique, które w latach 1881–1889 prowadziło tu pracę, przerwaną bankructwem firmy (tzw. afera panamska). W roku 1903 teren pod kanał (późniejszą Strefę Kanałową) wydzierżawili od nowo powstałego państwa Panamy Amerykanie i w latach 1904–1914 – inspirowani przez prezydenta Theodore’a Roosevelta – ukończyli budowę kanału. Przez ponad 75 lat Strefa Kanału Panamskiego znajdowała się pod jurysdykcją amerykańską, dopiero traktat w sprawie trwałej neutralności i funkcjonowania kanału podpisany w Panamie 7 września 1977 roku zapewnił Panamie prawa do terenu, którego przekazanie odbyło się w 1999 roku.”

W Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN (1962-1970) można przeczytać:

„W 1879 F. Lesseps zorganizował Compagnie Universelle du Canal Interocéanique de Panama z kapitałem 400 mln franków francuskich, uzyskał dla niej koncesję na budowę kanału. Koszt budowy rozpoczętej w 1881 roku, znacznie wyższy od przewidywanego, i przeciągnięcie prac spowodowały w 1889 bankructwo spółki Lessepsa; pociągnęło to za sobą ataki prawicy na ówczesny rząd francuski, którego członków oskarżono o przekupstwo (tzw. afera panamska). W 1894 powstała nowa spółka francuska, która podjęła dalsze prace. Wojna Stanów Zjednoczonych z Hiszpanią (1898) obudziła zainteresowanie sprawą kanału w Ameryce Środkowej, a gdy w 1901 komisja prezydenta Stanów Zjednoczonych opowiedziała się za budową takiego kanału w Nikaragui, spółka francuska pospiesznie sprzedała Amerykanom swe prawa do budowy kanału. Odrzucenie w 1903 przez Kolumbię proponowanego przez Stany Zjednoczone traktatu w sprawie odstąpienia Strefy Kanału wywołało sprowokowane przez Amerykanów oderwanie się Panamy, której nowy rząd przyjął 18 XI 1903 warunki amerykańskie. Budowę kanału zakończono w sierpniu 1914 roku.”

W powieści Ziemia Obiecana Władysława Reymonta jest taki dialog:

- Co słychać w szerokim świecie, panie Blumenfeld?
- Wiktor Hugo umarł wczoraj (22 V 1885 - przyp. W.L.) - rzekł nieśmiało muzyk i zaczął odczytywać głośno jakieś sprawozdanie.
- Dużo zostawił? - zapytał bankier w przerwie, oglądając sobie paznokcie.
- Sześć milionów franków.
- Ładny grosz. W czym?
- W trzyprocentowej rencie francuskiej i w Suezach.
- Doskonały papier. W czym robił?

Te „Suezy” to pewnie akcje Kanału Sueskiego. W cytowanych powyżej fragmentach nie ma informacji, o co chodziło w tej aferze panamskiej. O tym pisał w jednej ze swoich Kronik Tygodniowych Bolesław Prus. Chodziło o to, że akcje spółki panamskiej były powszechnie reklamowane przez członków rządu jako doskonała inwestycja finansowa i zabezpieczenie emerytalne. Społeczeństwo francuskie dało się na to nabrać, być może po części z racji tego, że akcje Kanału Sueskiego były uważane za doskonałą inwestycję. I stąd afera, bo mnóstwo ludzi straciło swoje oszczędności. A może bankructwo spółki było zaaranżowane? Przecież Lesseps, po przekopaniu Kanału Sueskiego, zdobył wielkie doświadczenie nie tylko w sprawach technicznych, ale również finansowych. Parafrazując słowa pewnej piosenki, mógłbym powiedzieć: nie wierz nigdy rządowi, dobrą radę ci dam; nic gorszego na świecie nie przytrafia się nam.

Traktat z 1903 roku przyznawał USA wieczystą dzierżawę Strefy Kanału Panamskiego i prawo stacjonowania na terenie Panamy wojsk amerykańskich. Pierwszy prezydent kraju Manuel Amado Geurrero uzależnił Panamę od USA, które kilkakrotnie interweniowały zbrojnie w latach 1908, 1910, 1918-1919. W 1936 rząd panamski podpisał traktat przedłużający amerykańskie wpływy w Panamie. W 1940 roku wybory prezydenckie wygrał Arias, który rok później został obalony wskutek puczu wojskowego, bo prowadził politykę antyamerykańską.

W czasie II wojny światowej powstały na terenie Panamy amerykańskie bazy wojskowe. W 1949 roku prezydentem ponownie został Arias, który w 1951 roku został obalony przez wojskowych puczystów. Następca, Cantera, powrócił do przyjaznych relacji z USA. W 1953 roku utworzył on Gwardię Narodową. Na początku lat 60-tych ujawniła się w rządzącej partii frakcja procastrowska. W 1964 doszło do nieudanej próby uregulowania statusu Kanału Panamskiego. W 1968 roku miał miejsce zamach stanu i władzę przejęła junta wojskowa. Od 1969 faktyczną władzę sprawował Omar Torrijos. Nastąpił wzrost gospodarczy i napływ kapitału inwestycyjnego, głównie z USA. W 1973 roku doszło do zaostrzenia konfliktu z USA. Panama wystąpiła z żądaniem suwerenności w strefie kanału i wycofania z jej terenu wojsk amerykańskich. Kilkuletnie rokowania w sprawie kanału, prowadzone przy poparciu państw latynoamerykańskich dla Panamy, zostały zakończone w 1977 układem, który spełnił roszczenia Panamy i ustalił warunki przekazania jej strefy kanału. W 1978 ponownie wprowadzono rządy cywilne, choć faktyczne władzę sprawował gen. Torrijos. W 1979 roku przy jego wsparciu utworzono centrolewicową Demokratyczną Partię Rewolucyjną która rządziła do początku lat 80-tych. I tu zaczyna się najciekawszy, choć tragiczny okres w historii Panamy, związany z rządami generała Noriegi i amerykańskiej inwazji na Panamę. Wikipedia pisze:

Inwazja Stanów Zjednoczonych na Panamę, kryptonim operacja Just Cause (pol. W słusznej sprawie) – inwazja wojsk USA na Panamę przeprowadzona w grudniu 1989 roku. Odbyła się ona za prezydentury George H.W. Busha, na dziesięć lat przed przekazaniem jurysdykcji nad Kanałem Panamskim Republice Panamy. Podczas trwania operacji, po zajęciu przez wojska USA kluczowych pozycji, Panamskie Siły Zbrojne złożyły broń. Jednym z celów inwazji było przywrócenie status quo w rejonie kanału oraz pochwycenie gen. Manuela Noriegi, de facto dyktatora Panamy.

Przyczyny inwazji

Porozumienie Torrijos-Carter, które zakładało rozpoczęcie stopniowego procesu przekazania kontroli nad Kanałem Panamie (mającego się zakończyć w 1999 roku), zostało podpisane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Jimmy’ego Cartera i Omara Torrijosa w dniu 7 września 1977 roku.

Kontakty USA z Manuelem Noriegą rozpoczęły się w 1959 roku, a trwały do początku lat osiemdziesiątych. Współpracował z CIA, pomagając w tajnych operacjach przeciwko lewicy w Ameryce Łacińskiej. Noriega poznał George H.W. Busha w latach siedemdziesiątych, kiedy Bush był szefem CIA. Jego zadaniem było wspomaganie amerykańskich interesów w Ameryce Środkowej, w szczególności sabotowanie działań socjalistycznego rządu w Nikaragui, sandinistów oraz rewolucjonistów w Salwadorze. W latach 1971–1976 otrzymywał od Amerykanów za swoje działania ok. 100 000 USD rocznie. Pomimo współpracy z amerykańską Administracją Legalnego Obrotu Lekarstw, wspomagał jednocześnie handlarzy narkotyków. Doniesienia o udziale Noriegi w przemycie narkotyków dotarły do USA i Europy już w 1971 roku, jednakże prezydent Richard Nixon w uznaniu dla roli jaką spełnia w Ameryce Łacińskiej powstrzymał śledztwo. Dziesięć lat po schwytaniu przez Amerykanów wyszła na jaw sprzedaż Kubie tajnych dokumentów amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego; współpracował również z Układem Warszawskim, przekazując zachodnie technologie wojskowe. Na tym procederze zarobił blisko 3 mln USD.

W 1981 roku, po śmierci Omara Torrijosa w wypadku lotniczym, Noriega wszedł w skład junty. W krótkim czasie, bo już w 1983 roku stał się formalnym przywódcą armii, co czyniło go faktycznym władcą kraju. Po dojściu do władzy, współpraca z Amerykanami zacieśniła się. Noriega zezwolił na obecność na terytorium Panamy amerykańskich stacji nasłuchowych oraz stworzył obozy szkoleniowe dla Contras (prawicowa partyzantka w Nikaragui). Nadużycia, fałszerstwa wyborcze, oskarżenia o zaaranżowanie śmierci poprzedniego prezydenta, a także o zabójstwo człowieka, który ujawnił jego narkotykowe interesy, spowodowały masowy sprzeciw wobec rządów Noriegi w samej Panamie. W 1986 roku powstała opozycyjna Narodowa Krucjata Obywatelska.

W późnych latach 80. zaczął przeciwstawiać się polityce realizowanej przez amerykańskie agencje, które wyniosły go do władzy. Prezydent rozpoczął współpracę z kubańskim rządem Fidela Castro, z którym wcześniej prowadził już interesy gospodarcze będąc nieoficjalnym pośrednikiem Stanów Zjednoczonych w handlu z wyspą. Zbliżenie się do Kuby ze strony prawicowego rządu spowodowało niechęć Stanów Zjednoczonych. W 1988 roku Departament Sprawiedliwości oficjalnie oskarżył gen. Noriegę o handel narkotykami. Tego samego roku CIA zawiesiła współpracę z generałem. Administracja Reagana nałożyła sankcje ekonomiczne na Panamę, dodatkowo zamrażając 56 milionów dolarów depozytów w amerykańskich bankach. W marcu 1989 roku, miał miejsce pierwszy nieudany zamach stanu (zaplanowany przez CIA), zdławiony przez siły zbrojne. W maju tego samego roku, doszło do fałszerstw w wyborach krajowych, w których dzięki oszustwu przegrał kandydat sojuszu partii opozycyjnych (pieniądze na kampanię Guillermo Endary, 10 milionów dolarów, przekazały USA). Noriega zadeklarował utrzymywanie władzy do końca życia.

W październiku 1989 roku, doszło do drugiej nieudanej próby zamachu stanu. Również i ten zamach został przygotowany przez rząd USA. W odpowiedzi na zamach parlament przyjął ustawę stwierdzającą o stanie wojny między Panamą i Stanami Zjednoczonymi. W międzyczasie Noriega zaczął kwestionować porozumienie Torrijos-Carter; dyplomacja panamska już wcześniej domagała się przekazania w trybie natychmiastowym kanału i znajdujących się tam instalacji wojskowych, zakazano także prowadzenia na terytorium Panamy tajnych operacji przeciwko Nikaragui. W odpowiedzi prezydent Bush oświadczył, że USA nie będą negocjować ze znanym handlarzem narkotyków, jednocześnie zaprzeczył jakoby USA posiadały jakąkolwiek wiedzę o tym procederze przed oskarżeniem Noriegi. Zastrzelenie amerykańskiego żołnierza stacjonującego w strefie Kanału oraz inne dwa incydenty, które nastąpiły na krótko przed operacją, zostały wymienione przez prezydenta Busha jako główny powód do inwazji.

Uzasadnienie inwazji

Oficjalnie Stany Zjednoczone uzasadniły inwazję w dniu 20 grudnia 1989 roku, kilka godzin po rozpoczęciu operacji. Prezydent Bush wymienił cztery powody inwazji:

  • ochrona życia obywateli amerykańskich w Panamie. W swoim oświadczeniu, Prezydent Bush stwierdził, że stan wojny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Panamą, zagraża życiu około 35 tys. obywateli amerykańskich. Dochodziło już do licznych starć pomiędzy siłami USA i Panamy;
  • obrona demokracji i praw człowieka w Panamie;
  • zwalczanie handlu narkotykami. Panama stała się centrum handlu narkotykami oraz pralnią brudnych pieniędzy, służąc jako punkt tranzytowy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą;
  • ochrona porozumienia Torrijos-Carter. Zagrożenie neutralności Kanału Panamskiego miały obligować Stany Zjednoczone do interwencji zbrojnej, w celu ochrony Kanału.

Panama stwierdziła, że deklaracja wojny była odpowiedzią na surowe sankcje gospodarcze oraz prowokacyjne manewry wojskowe u swoich granic (operacje Purple Storm i Sand Flea). Manewry wojskowe w obrębie kanału zostały zakazane przez porozumienie Torrijos-Carter.

Inwazja

Inwazja rozpoczęła się 20 grudnia 1989 roku, o pierwszej w nocy czasu lokalnego. W operacji udział miało brać 57684 żołnierzy USA oraz ponad 300 samolotów, w tym AC-130, A-37 Dragonfly służący do obserwacji oraz F-117 Nighthawk i śmigłowce AH-64 Apache jako wsparcie. Inwazja na Panamę była chrztem bojowym dla maszyn AH-64 Apache, Humvee oraz F-117A. Panamskie Siły Zbrojne (PDF) liczyły około 46 tys. ludzi. Operacja rozpoczęła się od ataku na strategiczne instalacje, takie jak lotnisko Punta Paitilla w Panamie, garnizon PDF i lotnisko w Rio Hato, gdzie Noriega posiadał swoją rezydencję oraz kilka innych ośrodków wojskowych na terenie całego kraju. Atak na centralną siedzibę PDF (zwaną La Comandancia), wywołał kilka pożarów, z których jeden zniszczył gęsto zaludnioną dzielnicę El Chorrillo w centrum Panamy. Podczas walk o La Comandancia, wojska panamskie zestrzeliły dwa śmigłowce operacyjne Hughes OH-6 Cayuse.

Ofiary

Stany Zjednoczone straciły 24 żołnierzy, a 325 zostało rannych. Liczba zabitych żołnierzy panamskich wynosi 205 osób. Liczba ofiar cywilnych spowodowana inwazją nie jest dokładnie znana. Oficjalnie opublikowane dane mówią o 314 zabitych i 537 rannych, szacuje się jednak że mogło zginąć nawet kilka tysięcy osób.

Pozarządowa organizacja, „Physicians for Human Rights” – PHR (Lekarze na rzecz Praw Człowieka) – w swoim sprawozdaniu wydanym rok po inwazji oceniła, że co najmniej 300 osób cywilnych zginęło w wyniku walk; niezależne śledztwo prowadzone przez byłego prokuratora generalnego Ramsey Clarka wykazało ponad 4 tys. ofiar.

W raporcie PHR stwierdzono, że ani USA, ani rządy Panamy nie podały dokładnej liczby rannych oraz że wysiłki dokonywane dla zaspokojenia podstawowych potrzeb tysięcy bezdomnych cywilów były niewystarczające. Raport szacował liczbę wysiedlonych cywilów na ponad 15 tys., podczas gdy USA zapewniły wsparcie i pomoc dla 3 tys. z nich. Tak duża liczba ofiar miała być skutkiem nadmiernego użycia siły oraz nowych broni użytych przez amerykańskie wojsko.

Po inwazji

W wyniku interwencji wojsk USA w 1989 aresztowano gen. Noriegę, a rządy objął prezydent Guillermo Endara. Już w 1990 roku nowy rząd udaremnił próbę wojskowego zamachu stanu. Inwazja amerykańska doprowadziła do szerokiego kryzysu gospodarczego, wybuchu antyrządowych walk partyzanckich prowadzonych przez guerillę M-20 oraz serii zamachów terrorystycznych w latach 1991–1992 przeprowadzonych przez zwolenników obalonego prezydenta. W rezultacie Endara szybko stracił poparcie społeczeństwa (w 1992 odrzucono w referendum jego projekt reformy konstytucji). Katastrofą dla rządu okazało się też ujawnienie przyjęcia pieniędzy kartelu narkotykowego przez prezydenta. W wyborach prezydenckich w 1994 r. zwyciężył Ernesto Pérez Balladares z opozycyjnej Rewolucyjnej Partii Demokratycznej. Panamskie wojsko zostało rozwiązane konstytucyjną poprawką w roku 1994. Bezpieczeństwo zewnętrzne jest zapewnione dzięki Traktatowi o Neutralności Kanału Panamy z USA, które przejęło ochronę terytorialną. Efektem rozwiązania wojska jest usunięcie ryzyka powrotu do wcześniejszego reżimu wojskowego. Podjęto rokowania na temat formy obecności Amerykanów po 1999 w strefie Kanału Panamskiego i przyszłości bazy lotniczej w Howard, która jest wielonarodowym ośrodkiem walki z handlem narkotykami. Przyjęto prawo o Władzy Kanału Panamskiego, autonomicznej i niezależnej finansowo, która przejęła zarząd w grudniu 1999 po zakończeniu działalności Komisji Kanału Panamskiego. W 2004 roku władzę objął Martín Torrijos, syn generała Omara Torrijosa.

x

Nie jest chyba dziełem przypadku, że zaledwie po 34 latach od powstania Stanów Zjednoczonych, dochodzi w Ameryce Południowej do powstania niepodległych państw. Dzieje się to w latach 1810-25. Więcej o tym w blogu Peru. To skutek wojen napoleońskich w Europie. Również w tym czasie, w 1821 roku, Meksyk staje się niepodległy i w końcu, po wojnie Stanów Zjednoczonych z Hiszpanią w 1898 roku, Kuba staje się protektoratem Ameryki. Pozostaje jeszcze przejęcie kontroli nad Panamą, gdzie Francuzi zaczynają przekopywać kanał. Sytuacja jest trochę podobna do tego, co działo się podczas budowy Kanału Sueskiego. Zbudowali go Francuzi, a finansowali francuscy akcjonariusze. Budowę kanału rozpoczęto w 1854, zakończono w 1869 roku. Po wykupieniu akcji przez ówczesnego premiera Anglii Benjamina Disraelego, kanał od 1882 roku znalazł się pod pełną kontrolą Wielkiej Brytanii. W przypadku Kanału Panamskiego F. Lesseps uzyskał w 1879 koncesję na budowę tego kanału, ale od kogo? Od Kolumbii, do której należała wtedy Panama? Tej informacji brak. Po aferze panamskiej nowa spółka szybko sprzedaje prawa do budowy kanału Amerykanom. Nie wiadomo więc, jak została sporządzona umowa tej spółki z rządem Kolumbii. Czy miała ona prawo do odsprzedaży swoich praw do budowy kanału? Być może po powstaniu nowego państwa francuska spółka nie miała wyboru i musiała sprzedać swoje prawa Amerykanom. W każdym razie jest to przykład tego, jak można było rozwiązać problem. Kolumbia nie zgadzała się, więc Stany Zjednoczone oderwały interesującą ich część od tego państwa i po problemie.

Mamy więc taką sytuację, że Amerykanie wykorzystują swojego głównego agenta, generała Noriegę, do tego, by ten stworzył Amerykanom pretekst do inwazji na Panamę. Co oni chcieli przez to osiągnąć? Przecież od 1903 roku państwo to było cały czas pod ich kontrolą. Cały system polityczny Panamy jest pod ich kontrolą. Większość prezydentów, którzy po inwazji sprawowali władzę, kształciła się w Stanach Zjednoczonych. Oficjalne powody inwazji, które podali Amerykanie, były wręcz śmieszne. Czy chodziło o pokazanie światu, że Panama po inwazji stała się państwem niezależnym, a strefa kanału była pod międzynarodowa kontrolą? Taki stan, oficjalny, bo nie faktyczny, umożliwia dziś wysuwanie roszczeń do kontroli nad kanałem, który i tak kontrolują. Czy to samo dotyczy Kanady, o której niektórzy mówią, że jest to stan klonowego liścia? Czy to ma być oficjalny pretekst do pozornego wycofania się z Europy i do układu z państwami europejskimi: my wycofujemy się z Europy, a wy sami robicie w niej porządek, ale nie wtrącacie się w nasze sprawy.

Przykład Panamy pokazuje, jak bardzo świat polityki i ten przestępczy są ze sobą powiązane, jak fałszywi są politycy, którzy co innego mówią, a co innego robią, jak zupełnie bez powodu można napaść na jakieś państwo i doprowadzić do śmierci wielu ludzi i do strat materialnych. Dla rządzących życie ludzkie nie ma najmniejszego znaczenia. Dla nich ich wyborcy to śmieci. Warto o tym pamiętać, bo tak się dzieje nie tylko w Panamie.

Kto skorzysta?

W dniu 5 stycznia Tomasz Piekielnik na swoim kanale komentował symptomy, które, jego zdaniem, wskazują na to, że Polska zostanie wciągnięta do wojny na Ukrainie. W pewnym momencie (18:09) zaczyna wyjaśniać, kto może skorzystać na eskalacji tej wojny. Poniżej zapis tego fragmentu.

Czy konsekwencje nie będą dla nas opłakane w razie wywołania takiej większej wojny? Ale wskażę Państwu, kto na tym skorzysta, bo zawsze działa reguła: poszukaj, kto na czym korzysta, masz winnego sytuacji1. Gdzie można się spodziewać, nie będzie zniszczeń, nie będzie wojny? Gdzie można się spodziewać, powstaną tylko korzyści, bo jeżeli wojna eskaluje, potrzeba będzie wielkich pieniędzy. Trzeba będzie zamawiać wielkie ilości uzbrojenia. W wielkiej części trzeba będzie to robić w Stanach Zjednoczonych. A więc już wiemy, gdzie znajduje się ten prowokator i nie myślę o Amerykanach, którzy w dużej mierze nie rozumieją, co się dzieje w Europie, na Bliskim Wschodzie, którzy sami zadają pytania: dlaczego są pod okupacją? dlaczego ich kongresmeni, dlaczego ich senatorzy, dlaczego mają bardzo często, zamiast flag amerykańskich, flagi izraelskie w swoich gabinetach?; dlaczego mają napisane: I support Israel albo dlaczego mają napisane: Israel first. To są masowe przypadki, to nie są odosobnione przypadki. Zatem Amerykanie zadają sobie pytanie: jak to jest, że Ameryka jest pod polityczną okupacją? I to samo dotyczy tzw. deep state w Stanach Zjednoczonych, jako dalszego ciągu tutaj tych rozważań, który ma w kieszeni ten konglomerat militarno-zbrojeniowy, który generalnie zarabia gigantyczne pieniądze, ale walczy przede wszystkim o inną swoją odnogę, o hegemonię dolara na świecie. O to idą tutaj wojny.

Teraz, jeżeli o to idą wojny, to zastanówmy się, do czego są gotowi ci włodarze z deep state? Jeżeli mówią nam, że trzeba Rosję pokonać i mówią to także ustami polskich, niemieckich, holenderskich, skandynawskich polityków, to pytanie, do czego są gotowi posunąć się, aby zrealizować swoje cele? Czy myślicie Państwo, że zależy tym, którzy decydują o wojnach, czy im zależy na tym, że zginie np. 5 albo 50 milionów ludzi? W mojej opinii absolutnie im na tym nie zależy i te skutki uboczne nie ruszają ich totalnie. Tyle że, niestety, my znajdujemy się w tzw. strefie zgniotu. Rozumieją to politycy na Słowacji, na Węgrzech i uważam, że nawet w dużej części rozumieją to politycy niemieccy, bo zwróćcie uwagę, Niemcy nie przekazali zgody na użycie rakiet typu Taurus do atakowania celów w głębi Rosji. Niemcy w dosyć powściągliwy sposób włączają się w tę wojnę. Kanclerz Olaf Scholz dwukrotnie rozmawiał z Putinem, zabiega o jakiś kontakt, ale nie można tego powiedzieć o politykach nad Wisłą, że zabiegają o to, by zrobić wszystko, co można, aby ta wojna deeskalowała.

Zadam tu jeszcze pytanie następujące: jakie korzyści ma Polska z tego, że włącza się w wojnę na Ukrainie, że produkuje dla Ukrainy potajemnie uzbrojenie, że prowadzi naprawę sprzętu wojskowego, w tym czołgów? Jakie korzyści ma w tym Polska politycznie, jakie korzyści ma w tym polskie społeczeństwo, polscy obywatele? – Ja tych korzyści nie widzę, za to widzę ryzyka, koszty i niebezpieczeństwa. Polska klasa polityczna, antypolska klasa polityczna, która jest władzą tak zwaną – niestety, wykorzystuje polską państwowość, polski naród, polski budżet, polski system fiskalny, polską gospodarkę do tego, żeby krok po kroku stawać się stroną wojny.

I teraz zwróćcie Państwo uwagę, porównajcie sobie to krótko w myślach, jak wybuchła wojna i kilka miesięcy po wybuchu, na ile mocno byliśmy uwikłani w tę wojnę? A jak to jest dziś? Przecież jeszcze niedawno głoszono, że wojsko innego państwa NATO uruchomi swoje myśliwce, żeby chronić lotnisko Rzeszów-Jasionka. Zatem jakieś dodatkowe ryzyka muszą być identyfikowane, że np. Rosja obierze za cel. Ale w wyniku czego te ryzyka są identyfikowane, że Amerykanie wprowadzają dodatkowe systemy antyradarowe? Być może do obrony, być może ofensywne. O ile jesteśmy bliżej stania się stroną tej wojny dziś, w porównaniu z czasem, powiedzmy, dwa lata temu? I pytanie, czy to jest w interesie narodowym Polski? Jeszcze inne pytanie zadam: jak Państwo myślicie, jeśli do tego dojdzie, że Rosja będzie atakować, poprzez użycie dronów czy systemów rakietowych, jakieś cele w Polsce, to jak myślicie, jakie będą tego konsekwencje? Konsekwencjami mogą być potem kolejne, powodujące eskalację i wspinanie się na drabinie eskalacyjnej, ataki nazywane odwetowymi. Ale z jakiego terytorium? Czy myślicie, że Niemcy wystrzelą jakieś rakiety ze swego terytorium albo Holendrzy, albo Francuzi? Nie, to znowu z Polski.

Tak więc może to powodować duże niebezpieczeństwo dla nas. Na marginesie zdradzę Państwu, że ja nie wierzę w to, że wojna, która mogłaby pochłonąć Polskę, będzie przypominać II światową, że zaleje nas tutaj piechota rosyjska, czołgi – w razie eskalacji wojny. Mam szczere przekonanie, że jeśli do tego dojdzie, a prawdopodobieństwo oceniam wysoko, że będą to ataki rakietowe precyzyjne, takie które mają też zneutralizować pewne cele, ale także też nie mają przyczyniać się do uznania, że jesteśmy już w pełnoskalowej wojnie. Czy strona rosyjska, realizując odpowiedzi po użyciu amerykańskiej czy angielskiej broni przeciwko celom w głębi Rosji, czy jest tutaj prowokacyjna czy raczej powściągliwa w swoich odpowiedziach?

x

W dalszej części Piekielnik cytuje Daily Mail z 3 stycznia 2025 roku, który informuje o tym, że 1700 ukraińskich żołnierzy z brygady liczącej 5400 osób, przeszkolonych i wyposażonych we Francji, uciekło z frontu. Strona ukraińska przyznaje się, mówi Piekielnik, do około 200 tys. dezercji. W tej sytuacji około 300 tys. poborowych w Polsce ma być przeszkolonych i wcielonych do wojska. I czy nie będzie ich więcej? – pyta Piekielnik. Czy Polacy będą chcieli walczyć na Ukrainie? Jaka liczba dezercji jest możliwa tutaj? W Polsce ta skala może wynieść około 40-60%. Tyle tylko, że władza, wbrew społeczeństwu, może dopuścić się zamknięcia granic. Ich zamknięcie byłoby tym bardziej szokujące, że Ukraina nie zamknęła granic dla swoich obywateli. Od początku wojny miliony Ukraińców, także młodych, opuściło swój kraj. Z publikacji bankier.pl z maja 2024 roku wynika, że zakazu wyjazdów z Polski w razie konfliktu zbrojnego chce 73% mężczyzn. Jest to według Piekielnika operacja psychologiczna, zamówiony sondaż pod pewną tezę. Czyli, moim zdaniem, gotowanie żaby na wolnym ogniu.

Piekielnik przypomniał też, że szef polskiego MSZ-tu mówił, że polskim obowiązkiem jest strącanie rosyjskich rakiet nad Ukrainą. Mówił to w wywiadzie na łamach Financial Times. To jest portal znany na całym świecie. W ten sposób zasugerował światowej opinii publicznej, że Polskę łączą z Ukrainą jakieś szczególne relacje, że jest to prawie jedno państwo. To nie była przypadkowa wypowiedź.

x

Z tego wyłania się tragiczny scenariusz. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda ta wojna na tym froncie na dalekim wschodzie Ukrainy. Przecież tam nic nie dzieje się, poza tym, że giną tam żołnierze po obu stronach frontu. Rządy obu walczących stron nie mają skrupułów. Rosja mogłaby zakończyć tę wojnę w dwa tygodnie, ale nie chce (zapewne rozkaz), woli poświęcać swoich żołnierzy. Wysyłanie młodych poborowych, słabo przeszkolonych na front, to ich pewna śmierć. To już przerabiano w czasie I wojny światowej. Erich Maria Remarque w swojej powieści Na zachodzie bez zmian (PIW 1967) pisał:

Atak, kontratak, uderzenie, przeciwuderzenie – są to słowa, ale co one zawierają! Tracimy wiele ludzi, najwięcej rekrutów. W luki naszego odcinka znów wepchnięta zostaje rezerwa. Jest to jeden z tych nowych pułków, wyłącznie niemal chłopcy z ostatniego rocznika powołanego pod broń. Prawie niewyszkoleni, co najwyżej trochę ćwiczyli teoretycznie, zanim poszli na front. Wiedzą wprawdzie, czym jest granat ręczny, ale niewiele mają pojęcia o kryciu się, przede wszystkim nie są pod tym względem dość spostrzegawczy. Wyniosłość gleby musi mieć co najmniej pól metra, zanim ją zauważą.

Chociaż potrzeba nam posiłków, więcej niemal roboty mamy z rekrutami niźli pomocy z ich strony. Są bezradni na tym terenie ostrych ataków i padają jak muchy. Dzisiejsza wojna pozycyjna wymaga wiadomości i doświadczeń, trzeba mieć zrozumienie dla samego terenu, trzeba chwytać słuchem odmiany pocisków, ich szmery i działanie, trzeba z góry umieć oznaczyć, gdzie się wryją, jak się rozprysną i jak się można przed nimi uchronić.

Ta młoda rezerwa, oczywista, nie wie prawie nic o tym wszystkim. Zostaje zdziesiątkowana, gdyż zaledwie potrafi rozróżnić szrapnel od granatu. Ludzie bywają koszeni do cna, gdyż z trwogą nasłuchują ryjących się bomb, a puszczają mimo uszu gwiżdżące, cichutkie brzęczenie drobnych, płasko rozpryskujących się bestii. Skupiają się w gromadkę jak owce, zamiast rozbiec się pojedynczo, a nawet do rannych lotnicy strzelają jak do zajęcy.

Wybladłe twarze koloru rzepy, żałosne, kurczowo zaciśnięte ręce, opłakana odwaga tych biedaków, którzy mimo to prą naprzód i atakują, tych walecznych, biednych chłopców, którzy tak są zahukani, iż nie ośmielają się krzyczeć na głos i z postrzelonymi piersiami, brzuchami, ramionami i nogami cichutko skomlą nawołując matki i zaraz przestają, kiedy spojrzeć na nich!

Ich martwe, pokryte puchem, spiczaste twarze są przeraźliwie pozbawione wyrazu – jak twarze zmarłych dzieci.

Ściska człowieka za gardło, kiedy patrzy, jak zrywają się z miejsca i biegną, i padają, chciałoby się spuścić im lanie, że tacy głupi, wziąć ich na ramiona i zabrać stąd, gdzie nie dla nich jest miejsce. Ubrani są w szare kurtki i spodnie, i buty, ale u większości mundur jest za szeroki, luźno dynda wokół członków, barki są szczupłe, ciała za drobne, nie było mundurów przystosowanych do tej dziecinnej miary.

Na każdego starego żołnierza pada pięciu do dziesięciu rekrutów.

Niespodziewany atak gazowy zgładza wielu. Nie zdołali przeczuć nawet, co ich czeka. Na dnie jednego okopu znajdujemy pełno sinoniebieskich głów ze sczerniałymi wargami. W jednym z lejów za wcześnie rozluźnili maski ochronne; nie wiedzieli, iż gaz najdłużej trzyma się na dnie; gdy spostrzegli na górze innych bez maski, oni także zerwali je i dosyć jeszcze nałykali się, aby spalić sobie płuca. Stan ich jest beznadziejny, umierają dławiąc się w krwotokach i atakach duszności.

Widzimy ludzi, którzy jeszcze żyją, choć brak im czaszki, widzimy żołnierzy, którzy biegną, choć obie stopy poszarpane są na strzępy; potykają się na kikutach aż do następnej dziury; jakiś frajter czołga się dwa kilometry na rękach i wlecze za sobą zmiażdżone kolana, inny idzie do punktu opatrunkowego, a ponad jego kurczowo zaciśniętymi dłońmi wypełzają jelita; widzimy ludzi bez ust, bez szczeki, bez twarzy; znajdujemy jednego, który przez dwie godziny zaciśniętymi zębami wpijał się w tętnicę ramienia, aby krew nie spłynęła. Słońce wschodzi, noc powraca, granaty gwiżdżą, życie dobiega końca. Jednak pasmo zrytej ziemi, na której leżymy, obroniliśmy, oddano co najwyżej kilkaset metrów. Ale na każdy metr przypada jeden poległy.

I jeszcze taka ciekawostka:

Stopniowo miarkujemy, że zbliża się ostra zawierucha. Balony, juchy, wypatrzyły dym z naszego komina, dostajemy się pod ogień. To te drobne pryskające bestyjki, które robią niewielkie dziurki i sypią się tak daleko i płasko. Wciąż bliżej świszczą wokół nas, ale przecie nie możemy zostawić jedzenia na pastwę losu.

x

Tak więc Piekielnik mówi otwartym tekstem, że Stany Zjednoczone nie są suwerennym państwem. Dalej z jego wywodu wynika, że nie są takimi państwami Polska, Niemcy, Holandia, państwa skandynawskie. Jeśli nie są one niezależne, to czy mogą być niezależne takie państwa jak Francja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania? A czy Rosja i Chiny mogą być niezależne? Jeśli wywód Piekielnika ma być logiczny, to konsekwentnie, te państwa też nie są suwerenne, o czym pisałem w poprzednim blogu. Jeśli nie są suwerenne, to wniosek Piekielnika, że te wojny toczą się o dominację Ameryki i dominację dolara jako waluty światowej jest nielogiczny. Nie będę wnikał w to, o co toczą się wojny na Bliskim Wschodzie i gdzie indziej, bo mnie to nie interesuje. Obchodzi mnie to, co tutaj się dzieje.

Jeśli Słowacja i Węgry prowadzą inną politykę wobec Ukrainy, to dlatego, że ci, którzy rządzą Ameryką, tak każą tym państwom. Tu polecam blog Victor Orban. Mamy więc taką sytuację, że najbardziej agresywnie zachowują się polscy politycy, ci z republik bałtyckich i zachodni, ale państwa zachodnie są daleko od Ukrainy i żadnych konsekwencji nie poniosą. Wyraźnie więc widać, że agresywnie zachowuje się wszystko to, co kiedyś należało do I RP. I to jest wskazówka, że w tej wojnie chodzi o odtworzenie tego żałosnego tworu. W pierwszej kolejności chodzi o stworzenie wspólnego państwa polsko-ukraińskiego, które faktycznie będzie państwem ukraińskim, choć pewnie nadal będą nazywać to Polską.

Gdyby jeszcze tylko gra toczyła się o stworzenie takiego panoptikum, to pół biedy, ale coś gorszego nam szykują. Jeśli po wybuchu wojny na Ukrainie jej granice nie zostały zamknięte, umożliwiając milionom ludzi – w tym, tym w wieku poborowym – przesiedlenie się, głównie do Polski, to znaczy, że mamy do czynienia z procesem czystki etnicznej. Scenariusz wgląda tak:

  • przesiedlenie do Polski milionów Ukraińców pod pozorem wojny, która toczy się jedynie na 1/5 obszaru tego państwa
  • uprzywilejowanie przesiedleńców pod każdym względem w porównaniu do obywateli polskich
  • umożliwienie wyjazdu osobom w wieku poborowym i ciche przyzwolenie na dezercję tych już powołanych do służby
  • zamiar wysłania na Ukrainę wojska polskiego i równoczesnego zamknięcia granic w sytuacji, gdy większość Ukraińców w wieku poborowym przebywa w Polsce

Trzy z tych czterech warunków niezbędnych do przeprowadzenia czystki etnicznej już zostały spełnione. Pozostaje jeszcze czwarty. Gdy wojsko polskie pojawi się na Ukrainie, to zacznie się końcowe odliczanie dla Polaków czy tych, których władza uważa za Polaków.

  1. IS FECIT, CUI PRODEST Uczynił ten, dla kogo było to korzystne (zasada dochodzenia karnego) ↩︎

Deklaracje

W swoim komentarzu w dniu 1 stycznia 2025 roku Tomasz Piekielnik analizuje deklaracje Donalda Trumpa. Zamierza on zmusić kraje NATO do zwiększenia wydatków na zbrojenia do 5% PKB, przejąć Grenlandię, Kanał Panamski, Kanadę i powrócić do doktryny Monroe. Poniżej streszczenie analizy Piekielnika.

Państwa europejskie mają płacić 5% PKB, co odpowiada 25% ich dochodów budżetowych. To mają być pieniądze płacone przez pastwa NATO do Stanów Zjednoczonych. Ameryka pod wodzą Donalda Trumpa ostrzy sobie zęby na przejęcie Grenlandii, Kanału Panamskiego i wprowadzenie swoich rządów w innych państwach Ameryki Południowej. – To wprost wypowiedziane cele prezydenta elekta. Czy to nie jest czysty imperializm?

Donald Trump chce opodatkować państwa NATO i zabrać im ¼ ich dochodów budżetowych, czyli pochodzących z podatków. Jest to wielki transfer pieniędzy z Europy do Ameryki pod przymusem i pod groźbą konsekwencji, gdy któreś z państw nie spełni tego obowiązku, a co wypełnia definicję podatku.

Donald Trump chce, by państwa NATO wpłacały 5% PKB na zbrojenia. Wpływy budżetowe Polski za rok 2024 wynoszą około 600 mld złotych. Jednocześnie PKB to 3,3 biliona złotych. 5% z tych 3,3 bln zł. To 165 mld złotych. 165 mld do ponad 600 mld, to jest to ¼. Nawet jeśli ¼ tej kwoty trafi do firm europejskich, to i tak ¾ – do amerykańskich, a więc około 20% dochodu państw NATO. Jakie będą tego skutki? Spadek konkurencyjności w stosunku do firm amerykańskich, ale także azjatyckich państw BRICS. Jakie będzie ryzyko kar? Jeśli państwa europejskie nie będą płacić, to Stany Zjednoczone mogą wyjść z NATO. Jego siła znacznie spadnie i tym właśnie Donald Trump szachuje państwa europejskie. Druga propozycja Trumpa to 3,5% PKB na zbrojenia, ale w zamian za korzystne warunki handlowe dla firm amerykańskich. PKB krajów NATO to 20 bln, a więc dochód około 5 bln dolarów. Dochód USA – 5 bln. Czy to sposób na zdobycie przewagi nad gospodarką europejską i być może sfinansowanie długu publicznego Ameryki?

Zapędy imperialne: Kanada, Grenlandia, Panama. Nie należy tracić z pola widzenia faktu, że na świecie trwa wielki konflikt, materializujący się poprzez tzw. proxy wojny na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, a rzecz idzie m.in. o hegemonię Stanów Zjednoczonych i hegemonię dolara na świecie, a po drugiej stronie jest nie tylko Rosja, ale także Chiny, Indie, czyli państwa będące członkami sojuszu BRICS.

Trump już za poprzedniej kadencji wypowiadał się za przywróceniem doktryny Monroe, o czym informowała Al Jazeera w 2019 roku. Wikipedia tak m.in. pisze o tej doktrynie:

„Głosiła, iż kontynent amerykański nie może podlegać dalszej kolonizacji ani ekspansji politycznej ze strony Europy, w zamian zaś zapowiadała, że Stany Zjednoczone nie będą ingerowały w sprawy państw europejskich i ich kolonii. Doktryna ta stała się fundamentem amerykańskiej polityki izolacjonizmu (hasło „Ameryka dla Amerykanów”).”

Kolizja pomiędzy rozwojem BRICS a doktryną Monroe (Brazylia) oznacza kolejne napięcia. Czy uda się zatem Donaldowi Trumpowi powstrzymać tę rosnącą potęgę tych państw nad Stanami Zjednoczonymi i światem Zachodu? Może więc być tak, że działania, jakie podejmują Stany Zjednoczone zmierzają ku temu, by nie utracić kontroli nad dolarem, nie utracić hegemonii na świecie i aby nie zostać zdystansowanym przez rosnące w siłę państwa BRICS. Trump grozi również nałożeniem ceł na Chiny, Meksyk i Kanadę.

Podsumowując, to co robią Stany Zjednoczone i decyzje, które zapowiada Donald Trump, są spektakularne, są imperialne. Stany Zjednoczone planują nałożyć wielkie podatki na państwa europejskie, które mają płacić 25% swoich dochodów budżetowych pod pozorem wydatków na zbrojenia. Te pieniądze w większości (¾) będą trafiać do amerykańskiej gospodarki, a więc transfer przymusowy pod groźbą kar wyrzucenia z NATO albo pozostawienie Europie tego sojuszu poprzez wyjście z niego Stanów Zjednoczonych. Jeśli nie 5%, to 3,5% plus jakieś szczególne względy w relacjach handlowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a tym państwem, które miałoby płacić 3,5%. To jedno. Drugie, to potężne zapędy imperialne: Grenlandia, Kanał Panamski, cła na Meksyk i Kanadę, chęć przyłączenia Kanady jako 51 stanu.

x

Zatem zdaniem Piekielnika, ale nie tylko, Stany Zjednoczone chcą powstrzymać rozwój państw BRICS, głównie poprzez zniszczenie Europy. Wojna na Ukrainie wybuchła po to, by utrudnić przepływ chińskich towarów i rosyjskich surowców do Europy w celu osłabienia obu państw. A więc na wojnie Ameryka – BRICS ginie Europa. To jest obowiązująca narracja, z którą nie zgadzam się i twierdzę, od początku wybuchu wojny na Ukrainie, że chodzi o odtworzenie I RP. Pierwszy etap tego procesu, czyli stworzenie wspólnego państwa z Ukrainą, które istniało za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, już trwa. Kolejnym będzie unia tego państwa z Białorusią i republikami bałtyckim, tak jak to było za I RP.

Nie jest żadną tajemnicą, że Ameryka sfinansowała powstanie III Rzeszy. Wcześniej, po rewolucji październikowej, Ameryka i państwa Europy zachodniej uprzemysłowiły Związek Radziecki. Gdy Hitler napadł na tenże Związek Radziecki, to Anglosasi dozbroili go, bo bez tej pomocy przestałby on istnieć. Wniosek jest więc prosty – III Rzesza i Związek Radziecki nie były państwami suwerennymi, bo rozwój ich potęg zależał od Stanów Zjednoczonych. W Chinach wspierały one komunizm, a później kazały komuniście Czang Kaj-szekowi stać się antykomunistą i wspierały Kuomintang. A jeszcze później, po II wojnie światowej, gdy komuniści tracili kontrolę nad Chinami, to wstrzymali dostawy amunicji dla wojsk Kuomintangu. I w ten sposób Mao pokonał Czang Kaj-szeka, który uciekł na Tajwan, który teraz wspierają Stany Zjednoczone. Ale w lipcu 1971 roku Kissinger odwiedził Chiny Ludowe i od tego momentu zaczęło się intensywne uprzemysławianie Chin przez Amerykę. Jeśli do tego doda się, że Indie przez 300 lat były angielską kolonią, co skłania do wniosku, że wpływy anglosaskie są tam nadal duże, to trudno oprzeć się wrażeniu, że państwa BRICS są narzędziem w ręku Anglosasów, no bo przecież RPA i Brazylia również im podlegają.

Po co więc cały ten cyrk? Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że europejskie państwa należące do NATO nie zgodzą się na tak wysoki podatek na zbrojenia, bo ich gospodarki tego nie wytrzymają, tak jak nie wytrzymałaby tego polska gospodarka, gdyby nie była zasilana potężnymi kredytami. Stany Zjednoczone wcale nie muszą likwidować swego deficytu, bo skoro od lat rośnie on i nic z tego powodu nie dzieje się, to nie stanie się również, gdy jeszcze wzrośnie. Skoro państwa europejskie nie zgodzą się na tak wysoki podatek, to Stany Zjednoczone wyjdą z NATO, co w praktyce oznaczać będzie likwidację tego układu. Rozpadł się Układ Warszawski, to i NATO może rozpaść się. Nic przecież nie trwa wiecznie. A skoro nie będzie NATO, to do czego będzie wstępować Ukraina? Główny punkt sporu pomiędzy Rosją i Ukrainą stanie się bezprzedmiotowy. Jeśli więc Ukraina nie będzie mogła wstąpić do NATO, to co dalej? Dalej może być tylko to, na co zgadza się Rosja, a co jej podyktowali ci, którzy faktycznie nią rządzą, czyli podział Ukrainy na trzy części: ta zajęta przez Rosję pozostanie przy niej, część środkowa – rosyjskie lenno, część zachodnia – do Polski pozbawionej ziem zachodnich.

Nie jest możliwe połączenie Polski z Ukrainą w momencie, gdy istnieje NATO, do którego należy Polska, bo na to nie zgadza się Rosja. By tak mogło się stać, to albo Polska musiałaby wystąpić z tego sojuszu, albo musiałby on przestać istnieć. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy Ameryka wycofa się z niego pod pozorem powrotu do doktryny Monroe. Wtedy o nowym porządku w Europie będą decydować Niemcy i Rosja pod dyktando Ameryki. Gdy Niemcy odzyskają swoje ziemie wschodnie, a Rosja podporządkuje sobie Ukrainę wschodnią i środkową, to wytworzy się nowy układ sił. Niemcy zdominują Europę zachodnią i staną się ponownie mocarstwem. Rosja utrzyma swój status mocarstwa. Pomiędzy tymi państwami powstanie strefa buforowa w postaci współczesnej wersji I RP. Czy Żydzi chcą jej odtworzenia dlatego, że był to ich raj, czy może dlatego, że będzie to „państwo” multi-kulti, w którym dojdzie do starcia dwóch fundamentalizmów – prawosławnego i islamskiego? Nie zabraknie też innych konfliktów, jak choćby ten ukraińsko-ukraiński, w którym Ukraińcy, określający się jako potomkowie Polaków z Wołynia, domagają się ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej, a potomkowie sprawców tej rzezi omawiają jej. Tak więc odtworzenie I RP to będzie źródło niekończących się konfliktów, które tak kochają stwarzać Żydzi.

Pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie, co z bazami amerykańskim w Europie? Jeśli Ameryka „wycofa się” z NATO i Europy, to czy zlikwiduje również bazy wojskowe? O tym Trump nie wspomina. Jeśli to nie nastąpi, to tym bardziej będzie to cyrk. No cóż, dla nas to nie nowina. My, żyjący w kraju Zulu-Gula, cały czas mamy do czynienia z cyrkiem.