Kreowanie konfliktu

Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie mamy do czynienia z dziwnymi decyzjami polskiego rządu. Niektórzy, jak choćby Tomasz Piekielnik czy Leszek Sykulski, tłumaczą to tzw. aferą podkarpacką i szantażem niektórych polskich polityków. Problem jednak polega na tym, że nie są to polscy politycy tylko ukraińscy, którzy udają polskich.

W dniu 22 września ukazał się na Interii artykuł Zmiany przepisów o pobycie Ukraińców w Polsce. Kijów: Nie możemy ignorować, w którym Iryna Wereszczuk, wiceszefowa biura prezydenta Zełeńskiego, nie pozostawiła złudzeń, kto rządzi w tym kraju Zulu-Gula. Poniżej fragment:

Ukraińskie władze nie mogą ignorować stopniowego zaostrzania zasad pobytu Ukraińców w Polsce – stwierdziła Iryna Wereszczuk, wiceszefowa biura prezydenta Zełenskiego. Wskazała również na rozmowy z “polskimi partnerami” o wsparciu dla osób, które planują powrót do Ukrainy.

“W Warszawie spotkałam się z naszymi rodakami mieszkającymi w Polsce. Nie jest im łatwo. Jest to szczególnie trudne dla osób starszych, osób niepełnosprawnych, samotnych matek z małymi dziećmi” – napisała Wereszczuk w mediach społecznościowych w niedzielę.

Cytowana przez agencję Interfax-Ukraina wskazuje, że Kijów “nie może ignorować stopniowego zaostrzania warunków pobytu Ukraińców w Polsce”.

x

Tomasz Piekielnik w swoim komentarzu z dnia 22 września w 10:20 tak mówi:

Pewna ukraińska aktywistka, Natalia Panczenko, która Polakom kojarzy się raczej z szantażem i z groźbami dotyczącymi pożarów w Polsce, która mówiła przecież, że jeśli Polska nie będzie Ukraińców wspierać, spraw ukraińskich w Polsce, to tutaj będzie problem, będzie bunt, będą pożary, będą płonąć hale, magazyny. Z tym kojarzy się Natalia Panczenko. I teraz jest reprezentantką Polski w Stanach Zjednoczonych w związku z pewnymi politycznymi działaniami.

W 38:30 Piekielnik cytuje wpis Panczenko zamieszczony przez nią na Facebook-u. Poniżej jego fragment:

Na zaproszenie U.S. Department of State oraz U.S. Embassy Warsaw przebywam teraz w USA, gdzie biorę udział w prestiżowym programie International Visitor Leadership Program (IVLP). 

To dla mnie wyjątkowy zaszczyt reprezentować Polskę i spotkać się w Stanach Zjednoczonych z ekspertami z całego świata w ramach tematu przewodniego „wzmacnianie bezpieczeństwa”.

Na co dzień zajmuję się wzmacnianiem bezpieczeństwa Polski i naszego regionu. Szczególnie bliskie są mi tematy cyberbezpieczeństwa oraz walki z dezinformacją – wyzwań, które stają się coraz bardziej istotne dla nas wszystkich.

To jest – mówi Piekielnik – plucie Polakom w twarz, wysyłać Ukrainkę, zapraszać Ukrainkę, by reprezentowała Polskę za granicą w Stanach Zjednoczonych. To są sprawy, które rozgrywane są nam na naszych oczach i nie łudźmy się, że te środowiska, z którymi prezydent Nawrocki spotyka się, między innymi mieszają tutaj, by tak to się właśnie działo, by jawnie pluć Polakom w twarz, by pokazywać, że polskimi sprawami to będą rządzić Ukraińcy, Niemcy, Żydzi i Amerykanie, ale nie Polacy. Co z polskimi elitami? Ponieważ zostały wymordowane, a to z lewej, a to z prawej, a to przez Niemców, a to przez bolszewików, a to przez jeszcze nie wiadomo jakie siły, UB, SB, to już działo się w Polsce. Któż tworzył te organizacje, któż tworzył piony decyzyjne? – To jest wszystko do rozważenia przez Państwa we własnym zakresie. Natomiast, jeśli tych elit nie ma, z dziada pradziada, to uważam, iż pora jest obudzić w sobie, proszę Państwa, elitarność, polskość, propolskość. Polecam to Państwu bardzo serdecznie, aby każdy z Państwa obudził w sobie te odpowiednie pokłady mentalne, duchowe, polskie, aby powstały polskie elity.

x

Podstawowe pytanie, jakie należy sobie zadać to: dlaczego Polska? Dlaczego inne kraje graniczące z Ukrainą, a więc Słowacja, Węgry, Rumunia nie są tak zaangażowane w pomoc Ukrainie, w przyjmowanie „uchodźców”; dlaczego politycy tych państw nie reprezentują interesów Ukrainy i nie mówią, że pomoc Ukrainie jest najważniejsza? Odpowiedź jest bardzo prosta – to historia.

Żeby to wszystko zrozumieć, to trzeba cofnąć się do czasów zamierzchłych. Polska Piastów była częścią I Rzeszy, o czym pisałem w blogu 1025, a więc nie było wtedy suwerennego państwa polskiego. Dopiero Łokietek z księcia, czyli kogoś podległego, staje się królem, czyli, przynajmniej formalnie, kimś niezależnym. To państwo, czyli Zjednoczone Królestwo Polskie, powstaje po to, by połączyć się później w unię personalną z częścią byłej Rusi Kijowskiej, czyli z Wielkim Księstwem Litewskim. I w ten sposób wielki książę litewski Jagiełło staje się królem Polski. Połączenie części I Rzeszy z częścią byłej Rusi Kijowskiej daje w efekcie twór zwany I Rzeczpospolitą.

Zanim jednak do tego doszło, to Europa środkowa doświadczyła mongolskich najazdów. Dotarli do Legnicy, łupili ziemie polskie, zdziesiątkowali ludność, zrujnowali gospodarkę. Tego też doświadczyły Węgry i Czechy. A jednak Mongołowie nie próbowali pójść dalej na zachód – wycofali się. Na tak oczyszczony teren wkroczyli Niemcy. Ich osadnictwo było totalne. Zdominowali miasta i wsie. Każda rodzina niemiecka dostawała 1 łan ziemi, czyli 18 ha i szereg zwolnień od podatków. Nie ulega więc wątpliwości, że ludność ta szybko zdominowała pozostałą, która wkrótce popadła w stan chłopa pańszczyźnianego, czyli niewolnika.

Nie wiadomo jak później potoczyły się losy ludności niemieckiej, ale pojawiła się szlachta. Czy to byli Żydzi, którzy w wyniku różnorakich operacji finansowych przejęli dobrze prosperujące, na skutek przyznanych uprzednio ulg i udogodnień, gospodarstwa niemieckie? Czy ludność niemiecka została sprowadzona, przynajmniej w części, do stanu chłopów pańszczyźnianych? Prawdopodobnie tak.

Unia personalna Polski i Litwy, trwająca od 1385 do 1569 roku, służyła dostosowaniu Królestwa Polskiego do standardów WKL. Oznaczało to w praktyce marginalizację mieszczaństwa i sprowadzenie chłopów do stanu niewolnictwa. Warstwą dominującą stała się szlachta. W tym momencie niemiecka ludność napływowa podzieliła los miejscowej ludności i zapewne w większości zasiliła stan chłopów pańszczyźnianych. A kim była szlachta? Jakie miała korzenie?

W wyniku unii horodelskiej z 1413 roku 47 rodów rusińskich i litewskich bojarów adoptuje 47 herbów szlachty polskiej. Był to ewenement na skalę światową, bo przecież nigdzie warstwy wyższe nie dzieliły się swoim szlachectwem w aż tak rozrzutny sposób. W każdym razie bojarzy rusińscy i litewscy stali się polskimi panami.

Na krótko przed unią lubelską z WKL, czyli unią realną, zostaje wydzielone województwo podlaskie, wołyńskie, bracławskie i kijowskie, czyli w dużym stopniu obszar dzisiejszej Ukrainy. Te województwa zostają przyłączone do Korony i dopiero wtedy dochodzi do unii z Litwą, czyli okrojonym WKL. Tak więc w przededniu unii lubelskiej powstaje wspólne państwo polsko-rusińskie. W sejmie Rzeczypospolitej zasiadają posłowie i senatorowie koronni i litewscy. Problem polega jednak na tym, że rusińscy posłowie i senatorowie z południowej części WKL wraz z posłami i senatorami litewskimi stanowią większość w sejmie Rzeczypospolitej. Posłowie i senatorowie z dawnej Korony są w mniejszości. W ten sposób Rzeczpospolita zostaje zdominowana przez elity ze wschodu, które nazywa się powszechnie polskimi.

Ledwie doszło do unii lubelskiej, a już na Ukrainie zaczęły wybuchać powstania tam, gdzie Szwed, Jan Kazimierz, nadał wielkie dobra Wiśniowieckiemu, który przeszedł na katolicyzm. Chmielnicki z kolei pozostał przy prawosławiu. Obaj kształcili się w kolegium jezuickim we Lwowie. Bojarzy rusińscy, którzy przeszli na katolicyzm, mogli zostać posłami i senatorami Rzeczypospolitej. Z tym wiązały się większe prawa i przywileje, których nie mieli pozostali bojarzy. I to było prawdziwe podłoże tych wszystkich powstań.

Taki państwowo-podobny twór mógł trwać dłużej, gdyby wielcy tego świata tak zdecydowali. Doszło jednak do rozbiorów. Na terenach należących kiedyś do I Rzeszy, czyli w Wielkopolsce i w Królestwie Polskim, germanizowano i rusyfikowano miejscową ludność, natomiast na ziemiach byłego WKL prowadzono w XIX wieku intensywną polonizację, polegającą głównie na uczeniu miejscowej ludności języka polskiego i zachęcano ją do przechodzenia na katolicyzm. Z tym zapewne wiązały się też jakieś korzyści materialne i pewnie awans społeczny. Prawdopodobnie wielu osobom zmieniano nazwiska na polskie. Tam też kwitło życie kulturalne i intelektualne. Wszak większość pisarzy pochodziła z Kresów i tworzyła w języku polskim. W sumie więc powstał tam naród polski, bo wcześniej takiego nie było. Była szlachta, która uważała się za odrębny naród, za Sarmatów. Natomiast reszta posługiwała się ludowym językiem polskim. Dopiero w dobie reformacji „podrasowano” język polski. Pojawił się Rej i Kochanowski, którzy stworzyli podwaliny pod język literacki. Później, w XIX wieku, wzbogacili go głównie Prus i Sienkiewicz.

Tak więc unia lubelska umożliwiła transformację bojarów litewskich i rusińskich w polskich panów, czyli stworzenie polskich elit o wschodnich korzeniach, a w XIX wieku ukształtowano polski naród z ludności byłego WKL. Te dwa żywioły całkowicie zdominowały ludność z dawnej Korony, czyli trenów, które wcześniej były częścią I Rzeszy. Do tego w okresie Królestwa Polskiego, będącego w praktyce częścią Rosji, napłynęło wielu Rosjan, którzy opanowali administrację i inne instytucje i już tu zostali, bo do Rosji Radzieckiej nie mieli po co wracać. I jeszcze powojenne przesiedlenia z Kresów na ziemie poniemieckie. Mamy więc w obecnej Polsce ludzi z korzeniami wschodnimi, którzy dominują na wszystkich szczeblach władzy i nie tylko tam oraz pozostałych, zmarginalizowanych. Zatem nie może dziwić, że obecne władze w Polsce zachowują się tak, jak się zachowują. Przypomina to postępowanie „elit” I RP. Analogia jest aż nadto widoczna.

Po 24 lutego 2022 roku wytworzyła się nowa sytuacja, przypominająca jednak tę z czasów po unii lubelskiej. Na trenie obecnej Polski znalazło się mnóstwo obywateli Ukrainy, którzy mają tu większe prawa i szereg przywilejów, których nie mają obywatele III RP. Większość z nich ma korzenie wschodnie i zapewne przeważają ci z ukraińskimi, którzy deklarują się jako Polacy, bo przecież mają polskie obywatelstwo. I ci właśnie stają się coraz bardziej widoczni, coraz bardziej hałaśliwi. W sumie więc jesteśmy w trakcie kreowania konfliktu polsko-ukraińskiego, bo tak będzie on nazywany w mediach, choć faktycznie będzie to konflikt ukraińsko-ukraiński.

Trzeba jednak na to spojrzeć bez emocji. Żadna elita nie podzieliłaby się swoimi herbami z kimś obcym. Jeżeli tak się stało to dlatego, że ta polska szlachta to byli Żydzi, którzy zgodzili się na zaadoptowanie ich herbów przez Żydów z WKL. I tak Żydzi ukraińscy zaczęli udawać polskich panów. A obecnie Żydzi polscy z Żydami ukraińskimi kreują nowy konflikt w Polsce i intensywnie podżegają do protestów niczego nieświadomą ludność.

x

Jedno zdanie w komentarzu Piekielnika zwróciło moją uwagę: „Co z polskimi elitami? Ponieważ zostały wymordowane, a to z lewej, a to z prawej, a to przez Niemców, a to przez bolszewików…”

Jeśli mówi on o Niemcach, to powinien również mówić o Rosjanach, albo mówić o nazistach i bolszewikach. I jedni i drudzy to w większości Żydzi. Najlepszy wynik NSDAP w wyborach to 37%. Natomiast Hitler doszedł do władzy w wyniku układu, jaki zawarły pomiędzy sobą główne siły polityczne w Niemczech. Naziści nie mieli szans na zdobycie władzy w wolnych wyborach. Wmawianie nam, że wszyscy Niemcy to naziści, to też element jakiejś polityki. Takie dziwne antyniemieckie nastawienie dostrzegam nie tylko u niego i takie dziwne zarazem rusofilstwo. Sąsiadujemy z Niemcami, i jak z innymi sąsiadami, tak i z nimi powinniśmy starać się mieć dobre stosunki. Ale czy to oznacza, że Piekielnik wie, że w Polsce dominują ludzie ze wschodnimi korzeniami i to o nich trzeba zabiegać? Z nimi chce tworzyć te polskie elity?

Leave a comment