Komunizm

Komunizm kojarzy się wielu ludziom bardzo źle ze względu na sposób, w jaki próbowano go wcielić w życie. Warto jednak bliżej przyjrzeć się tej ideologii, bo ona nadal nie jest martwa, co więcej, tzw. globaliści dążą do stworzenia globalnej gminy komunistycznej, ale przede wszystkim wypada zastanowić się nad tym, skąd ona się wzięła.

Wikipedia tak m.in. pisze:

Komunizm (od łac. communis „wspólny, powszechny”) – polityczna i ekonomiczna ideologia klasyfikowana jako utopijna, której celem jest utworzenie społeczeństwa pozbawionego ucisku i wyzysku klasowego, opartego na braku własności prywatnej (w rozumieniu marksistowskim), kolektywnej własności środków produkcji i wspólnotowym podziale dóbr. W pismach Karola Marksa, Fryderyka Engelsa i innych teoretyków marksizmu, komunizm jest przyszłym ustrojem rozwiniętych społeczeństw, w którym wspólnota własności obejmować będzie przede wszystkim środki produkcji. Potocznie mianem komunizmu określa się też ustrój polityczny zaprowadzony w państwach, w których władzę zdobyły dyktatury i partie komunistyczne (zob. ZSRR i blok wschodni).

Jako ideologia zaczął się tworzyć już od XV wieku, gdy przyjmował postać komunizmu utopijnego, który głosił hasła likwidacji nierówności społecznych i prywatnej własności. W XIX wieku narodziły się dwa warianty ideologii: wariant w wydaniu anarchistycznym, który głosił zniesienie instytucji państwa i kolektywizmu, oraz ten w wydaniu marksistowskim, oparty na Manifeście Komunistycznym z 1848 roku. Według marksistowskiego wariantu komunizmu, do osiągnięcia bezklasowego społeczeństwa dojść miało na drodze rewolucji.

Komunizm jak ustrój społeczno-gospodarczy

Komunizm jest najczęściej kojarzony z myślą marksistowską. Ustrój taki pojawia się również poza marksizmem. Ideę ustroju komunistycznego można znaleźć np. w Państwie Platona, gdzie wspólność obejmuje nie tylko własność, ale także żony i dzieci. Także angielski pisarz Tomasz Morus sportretował w swojej Utopii (1516) społeczeństwo oparte na wspólnej własności nieruchomości. Dzieła tych twórców nie nosiły jednak znamion doktryny politycznej i nie stały się podstawą działania ruchów politycznych.

Komunizm chrześcijański

Komunizm chrześcijański jest formą ustroju i ideologią panującą w niektórych wspólnotach chrześcijańskich. Według członków tych wspólnot, Biblia i życie 12 apostołów nakazywały życie w powszechnej równości i zniesienie indywidualnej własności. Wspólnoty takie były zwykle niewielkie, traktowane jako radykalne i często zwalczane przez główny nurt chrześcijaństwa. Chrześcijańskie wspólnoty komunistyczne zakładane były m.in. przez taborytów, huterytów czy szejkersów.

Komunizm pierwotny

Pojęcie komunizmu pierwotnego pojawiło się w połowie XIX wieku w ewolucjonistycznej antropologii kulturowej. Pojęcie to pełniło ważną rolę w pismach Lewisa Henry’ego Morgana i Johanna Jacoba Bachofena. Zgodnie z nimi społeczeństwa pierwotne charakteryzowały się egalitaryzmem i wspólnotą własności. Teza, że komunizm stanowił powszechny i pierwotny etap rozwoju społeczeństw, spotkała się później z szeroką krytyką, jednak w XIX wieku była ona szeroko rozpowszechniona.

Pojęcie komunizmu pierwotnego przyjął Karol Marks w swojej filozofii. Wskazywał, że komunizm pierwotny był charakterystyczny dla pierwotnego, łowiecko-zbierackiego etapu ludzkości (wspólnoty pierwotnej). Komunizm taki różnił się od zakładanego przez Marksa przyszłego komunizmu niższym technologicznie zaawansowaniem procesów produkcji.

x

Sztuczna inteligencja tak pisze o komunizmie:

Komunizm to ideologia polityczno-ekonomiczna dążąca do stworzenia społeczeństwa bezklasowego, opartego na wspólnej własności środków produkcji, zniesieniu własności prywatnej i wyzysku, z równym podziałem dóbr i pracy. W praktyce historycznie wiąże się z totalitarnymi reżimami (jak w ZSRR), gdzie władzę sprawowała partia komunistyczna, wprowadzając centralne planowanie, ograniczanie swobód i prześladowanie opozycji, co często prowadziło do załamania gospodarczego i masowych represji.

Kluczowe założenia ideologiczne

  • Własność wspólna: Środki produkcji (fabryki, ziemia) mają być własnością publiczną, a nie prywatną.
  • Społeczeństwo bezklasowe: Zniesienie podziału na klasy społeczne, eliminacja wyzysku.
  • Równość: Równość w dostępie do dóbr i możliwości, oparte na zasadzie „każdemu według potrzeb”.
  • Fazy rozwoju: Marksizm zakładał dwie fazy: socjalizm (przejściowy, z państwem) i pełny komunizm (bezklasowy, bezpaństwowy).

Komunizm w praktyce (realny socjalizm)

  • Dyktatura partii: Władza skupiona w rękach jednej partii komunistycznej (np. partii bolszewickiej), monopol władzy.
  • Centralne planowanie: Państwo decyduje o produkcji i dystrybucji.
  • Ograniczone swobody: Represje wobec przeciwników politycznych, brak wolności słowa.
  • Historyczne przykłady: Związek Radziecki (ZSRR) i blok wschodni, Chiny.

Różnice i praktyka

  • Teoria a praktyka: Teoretyczne ideały równości i wspólnoty często ustępowały miejsca totalitarnej kontroli, terrorowi i zbrodniom.
  • Ruch komunistyczny: Wyłonił się z ruchu socjalistycznego, dążąc do rewolucyjnego obalenia kapitalizmu.

x

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN (1962-1970) m.in. pisze:

Komunizm (łac. communis „wspólny, powszechny”):

1) Ideologia społeczna, która – uznając zasadę rzeczywistej równości socjalnej wszystkich członków społeczeństwa za podstawę sprawiedliwego ustroju społecznego – głosi program zniesienia stosunków społecznych opartych na prywatnej własności środków produkcji, klasowym podziale społeczeństwa i wyzysku człowieka przez człowieka oraz postuluje zbudowanie społeczeństwa bezklasowego opartego na społecznej własności środków produkcji i równym podziale dóbr jako na zasadniczych przesłankach realizacji zasad egalitarnych we wszystkich dziedzinach życia społecznego; zasadniczymi formami tej ideologii są różne postacie k. utopijnego i k. naukowy – marksizm.

2) Ustrój społeczny postulowany przez ideologię komunistyczną; w marksistowskiej teorii rozwoju społecznego – wyższe, bezklasowe stadium społeczeństwa socjalistycznego, różniące się od jego stadium niższego, socjalizmu, nie sposobem produkcji, nie typem stosunków produkcji, lecz stopniem rozwoju tego społeczeństwa, przede wszystkim stopniem rozwoju ekonomicznego, stwarzającym możliwość przejścia od zasady podziału „według pracy” do zasady podziału „według potrzeb”, oraz stopniem dojrzałości stosunków społecznych opartych na zasadach równości społecznej i aktywnego współuczestnictwa obywateli w zarządzaniu społeczeństwem; również określenie całej formacji społecznej obejmującej zarówno socjalistyczne, jak i komunistyczne stadium rozwoju społecznego.

3) Ruch społeczno-polityczny dążący do zasadniczej przebudowy społeczeństwa w duchu zasad ideologii komunistycznej; w odniesieniu do współczesności – rewolucyjny kierunek w ruchu robotniczym oparty na teorii marksizmu-leninizmu.

xxx

Z powyższych cytatów wynika, że PRL-owska WEP najprościej, a więc i najlepiej, wyjaśniła różnicę pomiędzy socjalizmem i komunizmem. W socjalizmie jest to podział „według pracy”, a w komunizmie – „według potrzeb”. Czy to jednak ma sens, skoro według komunizmu jako ideologii, podział dóbr ma być równy? Jak zmierzyć wartość pracy, jak zmierzyć potrzeby poszczególnych ludzi i kto to ma zrobić, żeby było sprawiedliwie? Na te pytania nie można udzielić jasnej i sensownej odpowiedzi, a skoro tak, to cała ta ideologia jest zwykłym bełkotem, a może nawet bełkotem naukowym.

Jednak wydaje się, że idea równego podziału nie jest taka głupia. Równego to znaczy, że wszyscy otrzymują takie samo wynagrodzenie za swoją pracę, bez względu na wykształcenie i rodzaj wykonywanej pracy. Ludzie, w odróżnieniu od zwierząt, potrafią pracować zespołowo. W praktyce więc żaden wytwór ludzkiej myśli i pracy nie jest dziełem pojedynczego człowieka, zawsze jest dziełem wielu współpracujących ze sobą jednostek. Czy zatem zbiorowy wysiłek nie powinien być równo dzielony? Jakiś czas temu zepsuł mi się w drodze samochód, to znaczy filtr paliwa przestał działać, bo nie wymieniłem go na czas. Samochód stanął i w tym momencie stał się kupą złomu, chociaż wszystkie inne części, łącznie z silnikiem, działały. Podobno w samochodzie najważniejszy jest silnik i pewnie on jest najdroższy, ale i on w tym momencie był kupą złomu. Niby taki drobiazg jak filtr paliwa, a jednak nie taki drobiazg!

Podobnie jest w przypadku ludzkich społeczności. Są grupy społeczne, które wykonują prostsze prace, nie wymagające wysokich kwalifikacji, i takie, które ich wymagają. Czy zatem tym lepiej wykształconym należy płacić więcej i o ile więcej, i kto ma o tym decydować? Czy rolnik ma zarabiać mniej, niż inżynier, lekarz, prawnik, przedsiębiorca? Bez jedzenia wszyscy ci pozostali umrą z głodu. A gdy zabraknie śmieciarzy, to utoniemy w śmieciach. Ci wszyscy wybitni ludzie mogą pracować w swoich zawodach tylko wtedy, gdy inni będą wykonywać prostsze czynności. A gdy zabraknie któregoś z tych ogniw, to cały mechanizm społeczny, działający na zasadzie współpracy wszystkich ze wszystkimi, załamie się, tak jak w moim samochodzie, w którym przestał działać drobiazg – filtr paliwa. Zatem sama idea nie jest taka głupia, jakby na pozór się wydawało i nie wzięła się ona z teoretycznych rozważań tylko z praktyki.

W pewnych sytuacjach idea komuny, czyli równego podziału wypracowanych dóbr, była jedyną możliwą, by osiągnąć zamierzony cel. Tak działo się w przypadku kolonizacji Ameryki Północnej. Pierwsi osadnicy nie działali w pojedynkę, wkraczali na nieznany teren, na którym nie było niczego, a dookoła wrodzy tubylcy. Tylko działając w zorganizowanej grupie mogli przetrwać. Wspólnie pracowali i dzielili po równo owoce swojej pracy, w przeciwnym razie skazani by byli na zagładę. W miarę upływu czasu pojawiały się kolejne grupy osadników, tak samo zorganizowane, powoli wkraczające w głąb kontynentu i mordujące bez litości tubylców. Tak powstawała protestancka Ameryka. Inny model podboju zastosowano w Ameryce Łacińskiej – poprzez asymilację, czyli narzucanie miejscowej ludności chrześcijaństwa, co często bywało równie brutalne jak na północy.

Sposób działania i zorganizowania takich gmin opisał Bolesław Prus w „Placówce”:

  Maciek poszedł zagonem cmokając na szkapy, a Ślimak siedział na zboczu i patrzył. Siedział, oprał łokcie na kolanach, a głowę na rękach, aż mu na kark zsunęło kapelusz, palił fajkę pomaleńku... pyk-pyk, i wciąż patrzył. 
O kilkaset kroków od niego, za rzeką, na ugorze Niemcy rozkładali obóz. Ślimak wciąż palił fajkę, a spoglądał i każde drgnienie tej ciżby tłumaczył sobie w głowie.
Już Niemcy wozy płótnem kryte uszykowali w kwadraty, tworząc z nich jakby parkan, wewnątrz którego stoi bydło i konie, a zewnątrz kręcą się ludzie. Ten wydobywa przenośny żłób na czterech nóżkach i stawia go przed krowami, inny wsypuje tam obrok z maniaka, inny z wiadrami idzie po wodę do rzeki. Kobiety wynoszą spod płacht żelazne kociołki i woreczki legumin, a gromada dzieci biegnie do jarów po opał.
- Ale mają kupę hołoty! - odezwał się Ślimak. - Z całej wsi nie zebrał by tyle dziecisków.
- Jak wszów - odparł Maciek.
Chłop wciąż pali fajkę i dziwi się. uroki czy co?... Wczoraj jeszcze pole to było puste i ciche, a dziś - istny jarmark. Ludzie nad wodą, ludzie w jarach, ludzie na zagonach. Tną krzaki, znoszą wiązki chrustu, palą ogniska, karmią i poją bydło. Już jeden Niemiec otworzył kramik na wozie i widać handluje, bo koło niego ciśnie się tłum kobiet i wyciąga ręce: ta po sól, tamta po ocet, inna po cukier. Już kilka młodych Niemek porobiły kołyski z płacht na widełkach i jedną ręką szumują zupę w kotłach, drugą huśtają płachty. Już znalazł się i konował, który ogląda nogę podbitej szkapie, już i cerulik, który goli na stopniu wozu starego Szwaba. W polu gwar, bieganina, robota, a na niebie słońce podnosi się coraz wyżej.
Ślimak odwrócił się do Owczarza.
- Miarkujesz ty, Maciek, jak ony prędko robią? Od nas, z chałupy, przecie bliżej do jarów niż z tela, a od nas idzie się po chrust na pół dnia. Te ci zasię pary uwinęły się we dwa pacierze.
- Oho-ho!... - odparł Maciek czując, że to do jego powolności wypito.
- Albo przypatrz ty się - mówi Ślimak - jak ony kupą wszystko robią? Przecie i nasi ludzie, bywa, że wyjdą gromadą; ale każdy krząta się sam za siebie, ino częściej odpoczywa albo jeszcze innym przeszkadza. te zaś psiekrwie tak jakosik zwijają się, jakby jeden naganiał drugiego. Nie spróżnujesz, choćby cię kładło na ziemię, bo ci jeden tka w garść robotę, a już drugi na nią czeka i pili, żebyś kończył. Ino przypatrz się im i sam powiedz.
Dopalającą się fajkę oddał Owczarzowi i wrócił do chałupy zadumany.
- Wartki naród te Szwaby - mruczał - i mądry..
Sokoli jego wzrok w pół godziny odkrył dwie tajemnice nowożytnej pracy: pośpiech i organizację.

Prus opisał tu, bardzo obrazowo zresztą, działanie takiej komuny, która wkraczała na podbijany teren. Tam oczywiście nie było mowy o handlu, tylko o – rozdzielnictwie, bo komuny te nie posługiwały się pieniądzem i nie była to też tajemnica nowożytnej pracy, tylko z dawna wypracowana metoda podboju, którą, w tym wypadku, stosowano w trakcie niemieckiego osadnictwa na wschodzie.

W książce Zmierzch Izraela (1932), wznowionej przez Dom Wydawniczy „Ostoja”, Henryk Rolicki cytuje Karola Kautsky’ego z jego książki Historia komunizmu w starożytności i średniowieczu:

„Najpierwsze gminy (komunistyczne – przyp. autora) wytworzyły się na wschodzie, ekonomicznie najdalej rozwiniętym, a zwłaszcza wśród żydów, wśród których już około r. 100 przed Chr. napotykamy tajny związek komunistyczny – związek Esseńczyków.”

Nie dziwi zatem, że pierwsze gminy, komunistyczne jak chce Rolicki, były żydowskie. Nie było innej metody rozprzestrzeniania się po świecie, wkraczania na nowy, nieznany teren, często wśród wrogo nastawionej ludności tubylczej. To był naturalny etap. Bardzo dobrze obrazuje go sposób, w jaki rozprzestrzeniała się na wschód I Rzesza. Widać dwa kierunki: północno-wschodni, wzdłuż wybrzeży Bałtyku i południowo-wschodni, równolegle do łańcuchów górskich Sudetów i Karpat. To ułatwiało ekspansję, bo od strony Bałtyku nie groziło niebezpieczeństwo i podobnie – od strony gór. W obu przypadkach w zasięgu ręki był niezbędny do budowy zamków surowiec, czyli w przypadku gór – skały, najczęściej wapienne, a w przypadku Bałtyku – iły i muły, czyli glina, z której wytwarzano cegły i dlatego największa budowla ceglana na świecie, czyli zamek w Malborku, powstała na terenie obfitującym w osady polodowcowe, czyli właśnie w glinę. Zamki te to były takie ufortyfikowane gminy, które z czasem stawały się ośrodkami władzy dla tubylczej ludności. Jak je budowano? Najczęściej lokalizowane na szczytach wzniesień czy czasem nawet na wyspach na jeziorach, jak w Szkocji, albo otoczone zewsząd wodą, jak w przypadku Malborka. W jaki sposób transportowano materiał budowlany w tak niedostępne miejsca? Kto pracował przy wznoszeniu tych zamków? Ich powstanie jest równie zagadkowe jak katedr gotyckich czy piramid.

W miarę zdobywania terenu i mnogości gmin konieczna była inna forma organizacji społeczeństwa, która jednoczyła poszczególne gminy. To jednak był już inny etap, powstawały jednostki łączące pojedyncze gminy w całość, a te w jeszcze większe jednostki, czyli w księstwa, a te, z kolei, w królestwa, czyli odpowiedniki współczesnych państw. Na tym etapie niezbędny był pieniądz, a wraz z nim pojawia się wszelkiego rodzaju korupcja. Powstawała coraz liczniejsza administracja i inne instytucje charakterystyczne dla państw, nie mogło być już mowy o organizacji takiej jak w pierwszych gminach. Z drugiej strony te gminy w Nowym Świecie nie powstawały spontanicznie, a ludzie, którzy je tworzyli nie znaleźli się tam w wyniku własnego wyboru, przynajmniej większość, byli do tego zmuszani. Oni dobrze wiedzieli, że wielu z nich nie przeżyje tego początkowego okresu. Czy więc mogła to być gmina komunistyczna, w której wszyscy byli równi, a owoce wspólnej pracy dzielono po równo? Jest to raczej mało prawdopodobne. A skoro na tym etapie komunizm nie był możliwy, to tym bardziej nie jest możliwy na szczeblu państwowym.

Feliks Koneczny napisał kiedyś, że największym wynalazkiem ludzkości jest rolnictwo, bo ono wymagało osiadłego trybu życia i dostarczało tyle żywności, że większość ludzi nie musiała już koncentrować się na jej zdobywaniu i w ten sposób mogła poświęcić się innym zajęciom, co skutkowało przyspieszonym rozwojem. Czy rzeczywiście tak było? Czy koczowniczy tryb życia nie był raczej sposobem na poznanie świata, rozpoznanie terenu? I czy istniało coś takiego jak wspólnota pierwotna? A jeśli nawet istniała, to ktoś musiał nią zarządzać, a jeśli musiał zarządzać, to nie mogła to być wspólnota. Skąd zatem brała się władza? Czy była wytworem jakiegoś rozwoju ewolucyjnego, czy może od samego początku istniała? To są pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź.

Wygląda więc na to, że idealna gmina, w której podział dóbr jest równy to utopia. To, co jednak wydaje się pewne, to to, że te pierwotne gminy obywały się bez pieniądza, bo na takim etapie był on zbędny. Wytwarzane dobra dzielone są po równo, ale ktoś musi to kontrolować i ten ktoś nie podlega już tym ograniczeniom, które narzuca innym, zatem i równy podział staje się fikcją. Wydaje się, że to jest właśnie ten model, do którego dążą globaliści. Chcą stworzyć jedną ogólnoświatową gminę. I dlatego chcą zastąpić pieniądz gotówkowy elektronicznym. To umożliwi im totalną kontrolę nad ludźmi. I wtedy będą mogli wydzielać ten pieniądz, jednym według pracy, innym według potrzeb, ale wedle własnego uznania, co zresztą już się dzieje, bo wielu ukraińskich imigrantów w Polsce dostaje pieniądze według potrzeb, czyli potrzebują pracy, to ją dostają, potrzebują opieki zdrowotnej to ją dostają itp.

Gdy dziś obserwuje się zachowania „polskiego” rządu, to widać, że ci ludzie są marionetkami, że prawdziwa władza jest głęboko ukryta i nie podlega żadnej kontroli, a nam, współczesnym niewolnikom, podsuwa się różne pomysły typu komunizm, demokracja itp., które służą tylko skłócaniu nas i przekonywaniu, że nasz głos w wyborach ma jakieś znaczenie. Wydaje się, że władza od początku jest w tych samych rękach i w nich pozostaje od pokoleń.

Leave a comment