Rewolucja we Francji

Rewolucja francuska to okres w historii Francji przypadający na lata 1789-1799. W jej wyniku doszło do obalenia monarchii Burbonów. Za początek rewolucji uznaje się zdobycie Bastylii 14 lipca 1789 roku. Obecnie dzień 14 lipca jest świętem narodowym Francji. Za jej koniec – kres rządów Dyrektoriatu, kiedy to 9 listopada 1799 roku Napoleon dokonał zamachu stanu i ogłosił się pierwszym konsulem. Według niektórych za koniec rewolucji powinno się uważać moment restauracji Burbonów w 1814 roku.

Przedrewolucyjne społeczeństwo francuskie składało się z trzech stanów: stan pierwszy – szlachta, stan drugi – duchowieństwo, stan trzeci – chłopi i mieszczaństwo. Szlachta i duchowieństwo miały po 300 deputowanych w Stanach Generalnych, chłopi i mieszczaństwo – 600. Stan trzeci wystąpił z wnioskiem wprowadzenia głosowania większością głosów, a nie – stanami oraz podwojenia liczby przedstawicieli stanu trzeciego. Jego przedstawiciele złożyli 10 czerwca wniosek o wspólne obrady i głosowanie. Szlachta i duchowieństwo odrzuciły go. Ponownie złożono go 12 czerwca i ponownie został odrzucony. W związku z tym 17 czerwca deputowani stanu trzeciego oświadczyli, że stanowią ogromną większość narodu i sami uznają się za jego przedstawicielstwo pod nazwą Zgromadzenia Narodowego.

Król, pod nieobecność przedstawicieli, każe zamknąć salę obrad. 20 czerwca deputowani Zgromadzenia Narodowego złożyli przysięgę w sali do gry w piłkę, że nie rozejdą się dopóki nie uchwalą pierwszej konstytucji Francji. Do Zgromadzenia przyłącza się stopniowo szlachta i duchowieństwo. 9 lipca Zgromadzenie Narodowe ogłosiło się Zgromadzeniem Narodowym Konstytucyjnym, w skrócie – Konstytuantą.

11 lipca król odwołał ministra Jacques Neckera. 12 lipca paryżanie wystąpili na ulicę, obnosząc popiersia Neckera i księcia Orleańskiego, zwanego teraz Filipem Égalité. Popularność Neckera wynikała z tego, że był jedynym przedstawicielem władz czynnie popierającym dotowanie cen i kontrolowanie cen chleba, którego brakowało. Odwołanie Neckera i wcześniejsze sprowadzenie do Paryża wojska, w dużej części składającego się z zagranicznych najemników, wywołało strach przed wprowadzeniem represji.

13 lipca mieszkańcy stolicy zawiązali Komitet Stały, który wydał odezwę Do broni! i powołał do życia gwardię mieszczańską. Masowo się zbrojono, chcąc się obronić przed spodziewaną interwencją wojska. 14 lipca 1789 roku Paryżanie udali się w poszukiwaniu broni do arsenału. Zdobyli go, a w ich ręce wpadło 32 tysiące karabinów i 4 działa. Po amunicję, której w arsenale nie było, udano się do Bastylii, średniowiecznej warowni, która od XVII wieku służyła za więzienie. Trafiali do niej głównie przeciwnicy ustroju, filozofowie i pisarze. Z tych powodów Bastylia była uważana za symbol terroru monarchii absolutnej.

26 sierpnia 1789 roku Konstytuanta przyjęła akt wstępny przyszłej konstytucji pod nazwą Deklaracji praw człowieka i obywatela. Ustanowiła ona m.in. wolność i równość obywateli wobec prawa, wolność wyznania i słowa, prawo do bezpieczeństwa i własności. Wszyscy obywatele podlegali jednemu prawu i płacili jednakowe podatki. Francja przekształciła się z państwa feudalnego w państwo kapitalistyczne.

Rok 1790 był spokojnym rokiem. Zaczęły powstawać kluby i stronnictwa polityczne. Jako pierwszy powstał klub bretoński, przekształcony później w Stowarzyszenie Przyjaciół Konstytucji, znane pod nazwą klubu jakobinów – lewicowego, na którego czele stał Robespierre. Kolejnym klubem było Stowarzyszenie Przyjaciół praw Człowieka i Obywatela, zwane klubem kordelierów. Był to najbardziej skrajny blok lewicy. Jego przywódcą był George Danton. Powstały też stronnictwa feuillantów (zwolennicy monarchii konstytucyjnej) i żyrondystów. Ci ostatni skupiali przedstawicieli inteligencji i burżuazji.

3 września Konstytuanta przedstawiła królowi projekt konstytucji. 14 września 1791 roku Ludwik XVI złożył na niej swój podpis, wprowadzając tym samym jej przepisy w życie. Wprowadzała ona trójpodział władz. Powstała władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Po złożeniu projektu konstytucji, Konstytuanta rozwiązała się. Nowa izba, Zgromadzenie Prawodawcze, zwane potocznie Legislatywą, rozpoczęła obrady 1 października. Zasiadało w niej 745 deputowanych. Prawicowi feuillanci mieli 264 przedstawicieli, niezrzeszone centrum – 345, natomiast lewica reprezentowana przez żyrondystów, jakobinów i kordelierów liczyła 136 deputowanych.

Żyrondyści przekonywali o istnieniu europejskiego spisku, kierowanego przez emigrantów, mającego za cel obalenie rewolucji. W związku z tym Francja powinna zaatakować kraje udzielające im schronienia. Chodziło o niewielkie elektoraty Moguncji i Trewiru. Również zbliżenie Prus i Austrii uważano za zagrożenie dla rewolucji. 20 kwietnia wypowiedziano wojnę Austrii, a 6 lipca Prusy wypowiadają wojnę Francji. Jesienią 1792 roku Konwent wypowiada wojnę Wielkiej Brytanii, 1 lutego 1793 – Holandii, a wkrótce potem Hiszpanii. W tym samym roku wojnę Francji wypowiada Portugalia, Królestwo Neapolu i Toskania. Na Francję zostaje nałożona blokada morska.

Wypowiedzenie wojny Austrii 20 kwietnia 1792 roku skutkowało zaatakowaniem austriackich Niderlandów. Skończyło się to kompromitacją. Wojska francuskie, nieprzygotowane do wojny, spanikowały i salwowały się ucieczką. Po tym ośmieszeniu się, na początku sierpnia, paryski plebs wyszedł na ulicę i domagał się detronizacji króla, którego obwiniał o klęskę. Monarcha wraz z rodziną został uwięziony w twierdzy Temple. Legislatywa powołała nowy rząd, Tymczasową Radę Wykonawczą, z kordelierem George’em Dantonem na czele. Deputowani powołali nową izbę ustawodawczą – Konwent Narodowy. We wrześniu 1792 roku odbyły się wybory, w których uczestniczyli ludzie bez majątku.

20 listopada minister spraw zagranicznych ogłosił w Konwencie, że w pałacu Tuileries znaleziono sejf z dokumentami Ludwika XVI. Miały one dowodzić, że król blokował Zgromadzenie Narodowe a później Legislaturę, zachęcał swoich ministrów do kłamstw, popierał emigrację, prowadził politykę sprzeczną z jego publicznymi deklaracjami. 11 grudnia rozpoczął się jego proces. 15 stycznia 1793 roku, po 24-godzinnym głosowaniu, uznano go za winnego. 17 stycznia został skazany na karę śmierci, a 21 stycznia – ścięty na gilotynie.

Od tego momentu dzieje się tak jak w każdej rewolucji: powstają frakcje, ugrupowania, zaczynają się kłótnie. Rządy obejmują żyrondyści. Ale jak do tego dochodzi? Mają z jakobinami i kordelierami tylko 136 deputowanych na ogólną liczbę 745. Długo nie rządzą. 2 czerwca zostają aresztowani i oskarżeni o zdradę i działalność kontrrewolucyjną. Zostają usunięci z Konwentu. Widać, że są jakieś siły zakulisowe, które faktycznie sprawują władzę, a to, co na zewnątrz, to teatrzyk dla naiwnych.

Władzę przejmują jakobini. 17 września Konwent uchwalił dekret o podejrzanych. Na jego mocy każda osoba podejrzana o przestępstwo miała stawać przed Trybunałem Rewolucyjnym. Skąd przywódcy rewolucji bolszewickiej czerpali wzorce? No skąd? Wkrótce w różnych zakątkach Francji ginie na gilotynie wielu żyrondystów. W nocy z 30 na 31 października 21 ich przywódców zostało skazanych na śmierć. Wcześniej, bo 16 października, na tej samej gilotynie co jej mąż, ścięta została była królowa Maria Antonina, skazana za trwonienie państwowych pieniędzy. Młody Ludwik XVII został oddany pod opiekę jednego z paryskich szewców.

Jakobiński terror nie ustaje. W okresie Rządów terroru, tj. od czerwca 1793 roku do lipca 1794 roku, zgilotynowanych zostało prawie 18 tysięcy ludzi. Ginęli wszyscy przeciwnicy rządów jakobińskich, masowo oskarżani o zdradę i szpiegostwo. Na gilotynę trafiali oficerowie, którym zarzucano nieudolność. Ginęły także osoby dawniej związane z dworem królewskim. Jakobini mieli oparcie w sankiulotach. Byli to ludzie wywodzący się z nizin społecznych. Nazwa pochodzi z połączenia dwóch słów: sans culotte – bez gaci. Powodem zaangażowania sankiulotów był dekret Konwentu, zakładający, że ziemia osób skazanych zostanie skonfiskowana i rozdzielona między biedaków. Taka populistyczna polityka pozwoliła jakobinom na krwawą rozprawę z kordelierami. Ich przywódca, Danton, również zostaje zgilotynowany. Jednak w czasie Wielkiego Terroru sytuacja się zmienia i niezadowolenie z rządów jakobinów stało się dominujące. Kupcy często bankrutowali i nie kupowali towarów od chłopstwa, co z kolei powodowało niezadowolenie w tej grupie społecznej. Burżuazję przemysłową ograniczały ceny maksymalne i w dłuższej perspektywie była zmuszona do zmniejszania pensji robotniczych.

Terror trwał nadal. W Konwencie powoli tworzyła się opozycja wobec jakobińskiej dyktatury. 27 lipca 1794 roku deputowani przegłosowali aresztowanie Robespierre’a i jego czterech najbliższych współpracowników. Konwent obradował całą noc. Ze względu na to, że Gwardia Narodowa odmówiła mu posłuszeństwa, wezwał on na pomoc wojsko. 28 lipca żołnierze wtargnęli do ratusza i aresztowali robespierrystów, którzy zostali straceni tego samego dnia po południu po zwykłym sprawdzeniu tożsamości. Władzę przejmuje stronnictwo termidorian. Klub jakobinów zamknięto. Wielu z nich trafia na galery i do więzień. Zmieniono urzędników na lojalnych wobec nowego rządu. Burżuazja szybko bogaci się, a pochodzący z niej niektórzy termidorianie wspierają ją kosztem innych. W społeczeństwie ponownie ukształtowały się podziały klasowe. W miastach pojawiły się, prowadzone przez burżuazję, bogato urządzone salony – miejsca dysput politycznych, w których urodziwe Żydówki owijały sobie wokół palca tego, kogo trzeba było. Na frontach wojska republiki odnosiły sukcesy.

22 sierpnia 1795 roku Konwent Narodowy uchwalił nową ustawę zasadniczą zwaną Konstytucją dyrektorialną. Została ona przyjęta w referendum. Władzą ustawodawczą było Ciało Prawodawcze złożone z dwóch izb: Rady Starszych, składającej się z 250 deputowanych i Rady Pięciuset – izby niższej, posiadającej inicjatywę ustawodawczą. Każda ustawa, by wejść w życie musiała być zatwierdzona przez Radę Starszych. W Konstytucji znalazło się też prawo dwóch trzecich. Zakładało ono, że 2/3 deputowanych Konwentu wejdzie w skład Ciała Prawodawczego. W ten sposób termidorianie chcieli uniknąć ewentualnej przewagi rojalistów w parlamencie. Władzę wykonawczą powierzono Dyrektoriatowi. W jego skład miało wejść 5 dyrektorów wybieranych przez Radę Starszych z listy kandydatów przedstawionych przez Radę Pięciuset. Zakładano wymianę jednego dyrektora rocznie. Zupełnie tak jak dziś. Też ktoś wysuwa kandydatów, ktoś inny ich zatwierdza. To są „zdobycze” rewolucji francuskiej.

3 października wybucha w Paryżu powstanie rojalistyczne. Rebelianci zajmują znaczną cześć miasta. W tym momencie dowództwo Armii Wewnętrznej powierzono generałowi Bonaparte. W nocy sprowadził on do miasta artylerię. 5 października jego żołnierze pokonali rojalistów. Powstanie stłumiono, a Konwent Narodowy zakończył prace 25 października. Ciało Prawodawcze rozpoczęło obrady, a rządy przejął Dyrektoriat. Napoleon wyrusza za granicę, gdzie odnosi szereg spektakularnych zwycięstw m.in. we Włoszech, Szwajcarii, Egipcie.

Władza Dyrektoriatu była słaba, a do tego wyłoniła się grupa spiskowców planująca dokonanie przewrotu. Przewodniczył jej jeden z dyrektorów – Emmanuel Joseph Sieyès. Napoleon, po zwycięskich kompaniach, był bardzo popularny i po powrocie, 16 października 1799 roku, witano go entuzjastycznie. Wobec słabości Dyrektoriatu myślał o przejęciu władzy. I to właśnie jemu Sieyès zaproponował takie rozwiązanie.

9 listopada 1799 roku żołnierze Napoleona opanowali kluczowe punkty w mieście. Dyrektorzy zostali zmuszeni do ustąpienia. 10 listopada Napoleon wygłosił przemówienie w Radzie Starszych. Zaproponował ustanowienie Konsulatu i likwidację Dyrektoriatu. Pierwszym konsulem miał zostać on sam, drugim Sieyès, trzecim Ducos. Deputowani Rady Starszych przyjęli propozycję i zaakceptowali zmiany polityczne. W Radzie Pięciuset opór był większy. Deputowani nie pozwolili Napoleonowi na wygłoszenie przemówienia i próbowali go zasztyletować. Wobec takiego obrotu spraw, Lucien Bonaparte (brat Napoleona) wezwał na salę posiedzeń grenadierów. Żołnierze wypchnęli deputowanych z budynku i rozpędzili (demokracja demokracją, ale ktoś musi rządzić). Wybrano kilkunastu przychylnych przedstawicieli Rady Pięciuset, którzy zebrali się i zatwierdzili uchwałę rady Starszych. I w taki sposób rozwiązano Dyrektoriat, a władzę przejęło trzech konsulów. Realna władza znalazła się w rękach Napoleona. To był koniec rewolucji francuskiej.

To bardzo skrótowe i wybiórcze ukazanie historii tej rewolucji, ale chodziło o przedstawienie pewnego schematu. Rewolucja francuska, podobnie jak angielska, kończy się restauracją monarchii. Wprawdzie jest to już trochę inna monarchia, ale nasuwa się pytanie: Po co ona była? W wyniku rewolucji angielskiej Żydzi uzyskują w Anglii równouprawnienie i prawa polityczne. Ten sam cel przyświeca rewolucji francuskiej. W tym jednak wypadku nie chodzi tylko o Francję, ale i o resztę Europy. I po to rewolucyjna Francja wypowiada jej wojnę. Tam, gdzie pojawiają się wojska francuskie, tam Żydzi zyskują równouprawnienie. Konstytucja z 1795 roku zapewniła Żydom pełne prawa obywatelskie, a potem wojska francuskie poniosły za granicę hasła wyzwolenia Żydów.

Rewolucja, ledwo co wybuchła, a już pojawiają się kluby i stronnictwa polityczne. Czy to tak wszystko przypadkiem? Zaczęło się od tego, że okres przedrewolucyjny był okresem kryzysu gospodarczego. W 1788 nawiedziła Francję klęska nieurodzaju. Pojawił się głód, nędza i niezadowolenie społeczne, ale też wiele ulotek i broszur o tematyce społecznej. Szczególny oddźwięk zdobyła broszura Czym jest stan trzeci?, autorstwa duchownego katolickiego, opata Emanuela Josepha Sieyèsa. Zawarł w niej słowa: Czym jest stan trzeci? Wszystkim. Czym był dotąd? Niczym. Czego żąda? Być czymś. W późniejszym okresie był on jednym z dyrektorów Dyrektoriatu, a następnie drugim konsulem. Uważa się go za jednego z inicjatorów rewolucji. I chociażby fakt, że to duchowny katolicki, skłania do refleksji, że Żydzi bardzo głęboko wnikają w społeczeństwa chrześcijańskie.

Nie da się więc pominąć wątku żydowskiego. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela opisuje obszernie ich udział. Ja zacytuję tylko wybrane fragmenty.

———-

Żydzi mieli przyjaciół w obu zwalczających się ugrupowaniach rewolucyjnych. Wśród żyrondystów „grasował” Abraham Furtado potomek maranów portugalskich, a później za czasów Napoleona prezydent parlamentu żydowskiego, poprzedzającego zwołanie Sanhedrynu, przez cesarza. Klub jakobinów był oczywiście całkowicie po stronie żydów, zaś głównymi agitatorami byli Mirabeau oraz ks. Gregoire.

Dzięki rewolucji, co Mendelssohn uważał za możliwe w dalekiej dopiero przyszłości, co orędownicy żydów Dohm i Diez wypowiadali jako pobożne życzenie, to ziściło się we Francji z nieprawdopodobną szybkością, jakby za dotknięciem różdżki czarodziejskiej.

Ks. Gregoire, wybitny i dobrze wtajemniczony wolnomularz, przyjaciel Willermoza, ucznia Martineza Paschalis, wziął najpierw pod opiekę żydów alzackich, którzy się doń zwrócili. Już przed wybuchem rewolucji znany był jako autor pracy na temat, w jaki sposób uczynić żydów we Francji pożytecznymi i szczęśliwymi, w której zajął stanowisko im przychylne. Gdy na wybuch rewolucji ludność Alzacji odpowiedziała pogromem żydów (1789), wystąpił ks. Gregoire ich imieniem przed Zgromadzeniem Narodowym (Stanami Generalnymi).

Jeszcze przed zwołaniem Zgromadzenia ks. Gregoire pisał do żyda Izajasza Binga:

„Powiedz mi pan, drogi Bing, w przeddzień zwołania Stanów Generalnych, czy nie powinniście się zjednoczyć z innymi członkami waszego narodu, aby domagać się praw i korzyści obywateli? Oto i chwila, jak nigdy. Niech Pan kocha zawsze swego niezapomnianego przyjaciela. – Gregoire, proboszcz z Embermenil”.

Terror rewolucji nie ugodził w żydów ani w ich organizację. „Zaprowadzenie na wniosek dwóch bluźnierczych członków Konwentu, Chaumetta i Herberta, religii rozumu (listopad 1793) nie odbiło się właściwie na żydach. Głębokie rozjątrzenie przeciw religii dotyczyło wyłącznie katolicyzmu lub chrześcijaństwa, spośród sług którego wydano na stracenie dziesiątki tysięcy ofiar. Dekret Konwentu brzmi przeto w ten sposób: Kult katolicki zostaje zniesiony i zastąpiony kultem Rozumu” – Henryk Graetz, Historia żydów.

Gdy więc zamknięto kościoły lub kazano ludowi oddawać cześć bogini Rozumu, nagiej dziewczynie, postawionej na ołtarzu i owianej dymem kadzideł, żydzi mogli swobodnie gromadzić się w synagogach. I nie dosięgał ich nóż gilotyny. Historyk żydowski nie może znaleźć jednego przypadku stracenia żyda, choć opisuje obszernie aresztowanie żyrondysty, Abrahama Furtado, zwolnionego niebawem na skutek interwencji żydowskiej. Nie wiemy nic o interwencji żydowskiej za ich francuskimi orędownikami. Setki wolnomularzy zginęło na szafocie, a nawet ich rzecznik Robespierre.

W czasie rewolucji żydzi przyznawali się wobec swych przyjaciół i zaufanych do swych marzeń mesjańskich. Niejaki Simonini, generał włoski dawnej armii rewolucyjnej, wysłał w dn. 5 sierpnia 1806 r. z Florencji list do ks. Barruela, autora znanych nam „Pamiętników”, który adresat otrzymał w Paryżu w dn. 20 sierpnia. Oryginał listu, którego treści nie chciał ks. Barruel zużytkować w „Pamiętnikach”, wysłał do Papieża Piusa VII i znajduje się w archiwum watykańskim, kopia zaś doręczona została cesarzowi Napoleonowi i miała wpłynąć na jego stosunek do żydów. Oto wyjątki z listu (list jest bardzo długi):

„Jak pięknie zdemaskował pan te niegodne sekty, które torują drogę Antychrystowi i są nieprzejednanymi wrogami nie tylko religii chrześcijańskiej, ale każdego kultu, każdej społeczności, każdego porządku. Istnieje jednak jedna, której pan ledwo dotknął lekko… Pan rozumie dobrze, że mówię o sekcie żydowskiej”.

Simonini opowiada potem, że wszedł w zażyłość z żydami podczas rewolucji w Piemoncie. Oni pierwsi zwrócili się do niego, a on po pewnym czasie przyznał im się, że urodził się w Livorno z rodziny żydowskiej. Pozbawiony rodzeństwa, jako mały chłopiec został ochrzczony i wychowany przez chrześcijan, lecz zachował zawsze miłość dla judaizmu. Na to żydzi zaproponowali mu wstąpienie do wolnomularstwa, na co się Simonini zgodził. Po dłuższych latach obcowania, żydzi rozwiązali przed nim swe języki. I oto, czego się dowiedział:

„1) że Manes (twórca sekty manichejczyków – przyp. aut.) i niegodny Starzec z Gór (Raszid ad-Din Sinan, postrach krzyżowców i pielgrzymów udających się do Ziemi Świętej – przyp. mój) wyszli z ich narodu;

2) że wolnomularze i iluminaci zostali stworzeni przez żydów, których nazwiska mi wymieniono, lecz wyszły mi z pamięci;

3) że – jednym słowem – od nich biorą swój początek wszystkie sekty przeciwchrześcijańskie, tak liczne obecnie w świecie, że liczą większą ilość milionów ludzi każdej płci, każdego stanu, każdej rangi i każdego zawodu;

4) że w samych tylko naszych Włoszech mają 800 zwolenników wśród księży, tak świeckich, jak zakonnych, kilku biskupów i kilku kardynałów i nie tracą nadziei, że wkrótce mogą mieć papieża swego stronnika (przypuściwszy, że byłby to papież schizmatycki, rzecz wydaje się możliwa);

5) że również w Hiszpanii mają wielką liczbę zwolenników, nawet wśród kleru, mimo że w tym kraju panuje jeszcze przeklęta inkwizycja;

6) że dom Burbonów był ich największym wrogiem i mają jeszcze nadzieję zniszczyć go za parę lat;

7) że, aby lepiej zmylić chrześcijan, udają sami, że są chrześcijanami, podróżując i przejeżdżając z jednego kraju do drugiego z fałszywymi świadectwami chrztu, które kupują od pewnych, skąpych i przekupionych proboszczów;

8) że mają nadzieję otrzymać za pomocą pieniędzy i kabały od wszystkich rządów obywatelstwo, jak to już stało się w niektórych krajach;

9) że, posiadając prawa obywatelskie, jak inni, kupowaliby domy i ziemię, ile by tylko mogli i że za pomocą lichwy dojdą wkrótce do przepędzenia chrześcijan z ich dóbr nieruchomych i skarbów;

10) że wskutek tego obiecują sobie prędzej niż w ciągu wieku stać się panami świata, znieść wszystkie inne sekty, aby ich sekta mogła rządzić, porobić synagogi z kościołów chrześcijan i tych z nich, co pozostaną, doprowadzić do stanu prawdziwego niewolnictwa”.

List ten miał zachwiać Bonapartem. Wielki Korsykanin, syn rewolucji, która wyniosła go do władzy, był w pierwszych swych latach gorącym poplecznikiem żydostwa. Później zaczął się chwiać. Mimo to zwołał w r. 1806 ze swych dzierżaw zjazd notablów żydowskich i nagle zaproponował zwołanie Sanhedrynu w liczbie 71 członków.

Dnia 9 lutego 1807 r. zebrał się Sanhedryn pod przewodnictwem nassiego i dwóch zastępców ab-bet-din’a i chacham’a, jak ongiś w Jerozolimie. Rząd francuski postawił Sanhedrynowi pytania, na które otrzymał starym obyczajem odpowiedź wykrętną, po czym Sanhedryn rozwiązał się.

Nagle Napoleon w dn. 17 marca 1808 r. wydaje pamiętny edykt, zawieszający żydów na lat dziesięć w wykonywaniu niektórych praw obywatelskich, aż póki nie nauczą się ich używać. Dekret ów zwą żydzi „haniebnym” (decret turpe). Dekret ten obowiązywał także w Księstwie Warszawskim.

Napoleon był wolnomularzem, lecz mało wtajemniczonym. Zdawało mu się, że przez opanowanie oficjalnych władz masonerii ma w ręku tę organizację. Pomylił się i za tę pomyłkę zapłacił utratą korony. Józef de Maistre, dobrze wtajemniczony, mason tzw. ścisłej obserwy, tak mówił o Napoleonie: „Jestże on naczelnikiem, czy oszukanym, czy może jednym i drugim w stosunku do stowarzyszenia, o którym mu się zdaje, że je zna, podczas gdy ono sobie z niego drwi”. – Gaston Martin, Manuel d’histoire de la Franc-Maçonnerie.

Napoleon upadł przy współudziale żydostwa, które sobie był zraził swym edyktem haniebnym. „Nikt nie przypuszczał, że wielkie sprawy pociągną za sobą małe, że upadek Napoleona wtrąci na czas długi z powrotem w dawną niewolę żydów, którym, acz niechętnie, przyniósł przecież wolność”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Nastąpił okres świętego przymierza, przerwany dopiero wynikami spisków węglarstwa: rewolucją lipcową w Paryżu i powstaniem listopadowym w Warszawie. Rewolucja francuska 1830 r. oddała znowu władzę w ręce wolnomularstwa. „Przewrót ten wyszedł na dobre i żydom, a pośrednio też i judaizmowi, jak każda przełomowa zmiana w historii”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Od razu na posiedzeniu z sierpnia 1830 r. izba posłów zwróciła żydom wszystkie prawa obywatelskie, a opór w izbie panów złamał pierwszy minister oświaty w Europie, węglarz Merilhou.

———-

Rewolucja angielska zapewniła Żydom zdobywanie wpływów wszędzie tam, gdzie docierało Imperium Brytyjskie. Rewolucja francuska podporządkowywała im Europę i stanowiła wstęp do rewolucji październikowej. „Zdobycze” i jej doświadczenie zostały „twórczo” wykorzystane przez bolszewików, którzy, jak Lenin, dokładnie przeanalizowali jej przebieg i skutki. I w praktyce wykorzystali to osobiście.

Deklaracja praw człowieka i obywatela ustanowiła wolność i równość obywateli wobec prawa, wolność wyznania i słowa, prawo do bezpieczeństwa i własności. Już większej kpiny nie można sobie wyobrazić. Wolność wyznania? Owszem, dla wszystkich poza katolikami. A więc fikcja. Albo jest wolność dla wszystkich, albo jej nie ma. To samo dotyczy bezpieczeństwa. Gilotyna działała i nie przejmowała się deklaracjami. A prawo własności? Nie dotyczyło to własności kościelnej. Deklaracje deklaracjami, a intencje zupełnie inne. Dziś jest tak samo. Nic się nie zmieniło. Warto o tym pamiętać, ale żeby pamiętać, to trzeba znać historię. I dlatego obecnie tak bardzo fałszuje się ją. Ale czy wcześniej było inaczej?

Rewolucja w Anglii

Po wypędzeniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii Amsterdam stał się dla nich nową Jerozolimą. I tu działał Manasse ben Izrael (1604-1657), portugalski maran, kontynuator Mojżesza Majmuni, apologety pozornego przyjmowania obcej wiary. Pod koniec wojny trzydziestoletniej (1618-1648) był on przywódcą żydostwa, a później jedną z głównych postaci rewolucji Cromwella. Najważniejszym dziełem Manassego była wydana w 1645 roku po portugalsku praca „Thezoro do Dinim” (Skarbnica rytów). Dzieło to, chyba nie przypadkowo tak zatytułowane, bo w tym czasie cały protestancki świat pokryty był siecią tajnych organizacji, należących do różnorodnych rytów (obrzędów symbolicznych).

Zanim Żydzi zostali wypędzeni z Hiszpanii i Portugalii, brali udział we wszystkich wyprawach morskich Portugalczyków i Hiszpanów i finansowali je. Razem z Kolumbem dotarli do Ameryki. Po wypędzeniu wielu z nich przeniosło się do Amsterdamu. Nie przypadkiem więc pojawia się flota holenderska. To było dobre miejsce do obserwowania, co dzieje się na morzu. W 1588 roku Anglicy zwyciężają u swoich wybrzeży słynną Armadę, czym przełamują hiszpańską dominację na morzach i sami stają się ich niepodzielnymi władcami. Ta zmiana układu sił na oceanach nie mogła ujść uwadze Żydów. Wszak wszystko to działo się w pobliżu Amsterdamu. Anglia musiała znaleźć się w centrum ich uwagi.

Ostatnie lata wojny trzydziestoletniej to okres, w którym Anglia pod panowaniem Karola I Stuarta jest terenem zażartych walk. Jego żoną jest pochodząca z dynastii Burbonów Maria Henrieta, gorliwa katoliczka. Z jednej strony mamy więc króla, opartego o państwowy kościół anglikański – bardziej schizmatyczny niż reformowany, z drugiej – obóz purytanów popierany przez parlament. Purytanie to tacy kalwini i anabaptyści w jednym.

W 1641 roku pojawia się w Anglii, wezwany przez parlament, Jan Amos Komeński (Komeniusz) należący do sekty braci czeskich i koordynujący działalność tajnych związków w całej Europie. Mieszka głównie w Polsce. Rok później wybucha wojna domowa (1642-1645). Wynosi ona jednego z jej podrzędnych wodzów – Olivera Cromwella na dyktatora rewolucji. Po wstrzymaniu walk (1645) toczą się rokowania pomiędzy purytanami a królem, przerwane wybuchem drugiej wojny domowej w 1648 roku. W tym samym roku na kontynencie zawarto Traktat Westfalski, który zakończył wojnę trzydziestoletnią. Wybucha też powstanie kozackie na Ukrainie, a w Turcji pojawia się mesjasz – Sabbataj Cwi. Cromwell staje na czele najradykalniejszego skrzydła purytanów tzw. niezależnych purytanów i pokonuje popierające króla wojska szkockie. Zaczyna się czas jego dyktatury. Rozpędza parlament, a król zostaje ścięty w 1649 roku. Podobny los spotka później Ludwika XVI podczas rewolucji francuskiej.

Rzeziami i mordami wymusza Cromwell posłuszeństwo. Wywłaszcza katolików. W 1650 roku tłumi powstanie katolickie w Irlandii (trzecia wojna domowa). W 1653 roku, po zwycięstwie nad flotą holenderską, przyjmuje tytuł Lorda Protektora, zmieniony później na tytuł Wysokiego Lorda Protektora. Rewolucja angielska miała charakter dyktatury sekciarsko-społecznej. Za Cromwellem i jego działaniami kryło się skrajne skrzydło purytanów, którzy otwarcie nawiązywali do tradycji żydowskich. Tak jak niegdyś Machabeusze (judejski ród kapłański, a po powstaniu Machabeuszy w 167 roku p.n.e. – dynastia panująca w Judei), trzymali miecz w dłoni i chwałę bożą na ustach. Przed bitwą i po bitwie czytali Biblię, ale nie Nowego tylko Starego Testamentu.

Reformacja w Anglii doprowadziła do jej zażydzenia. Ruch purytański wprowadzili tam w XVI wieku anabaptyści Jana z Lejdy. Po wypędzeniu Żydów z Anglii w 1290 roku oficjalnie ich tam nie było. Co najwyżej hiszpańscy marani, głęboko zakamuflowani. Zachodzi jednak ciekawe zjawisko: sami chrześcijanie stają się praktycznie nieobrzezanymi żydami. Doszło nawet do tego, że oficerowie Cromwella proponowali mu, by do rady państwa wybierano 70 członków, tak jak w Sanhedrynie. W parlamencie zasiadał generał Tomasz Harrison, anabaptysta, który razem ze swoją partią chciał wprowadzić w Anglii prawo mojżeszowe.

Niemiecki poeta żydowskiego pochodzenia, Henryk Heine tak pisał:

„Czyż protestanccy Szkoci nie są Hebrajczykami, których imiona brzmią biblijnie, których śpiew religijny nawet brzmi nieco po jerozolimsku i po faryzejsku, których religia jest judaizmem, tylko żrącym wieprzowinę?”

W 1608 roku pojawia się książka „Der calvinische Judenspiegel”, którą cytuje żydowski ekonomista Werner Sombart w swojej pracy Die Juden und das Wirtschaftsleben:

„Jeżeli mam pod przysięgą podać powód i przyczynę, dla której zostałem kalwinem, to muszę wyznać, że nic innego nie skłoniło mnie do tego, jak to, że między wyznaniami nie da się znaleźć takiego, które by tak dokładnie zlewało się z judaizmem i którego odpowiedzi, tyczące wiary i życia, byłyby tak z nim identyczne.”

Analiza wiary i etyki kalwińskiej, a szczególnie purytańskiej, skłaniała wielu do refleksji, że to judaizm. Można więc bez obaw postawić znak równości pomiędzy purytanizmem a judaizmem. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela tak to tłumaczy:

„Nawet nauka kalwińska, a potem purytańska o predestynacji jest niczym więcej, jak nauką Faryzeuszów, że nie ma zapłaty według uczynków, że zbawienie leży w wierze, a nie w uczynkach. Wobec zupełnej swobody kalwinów i purytanów w zakresie czytania i rozumienia Pisma Świętego, ta wiara, która zbawia, jest czymś zupełnie fikcyjnym. Cóż więc jest istotne? Chyba tylko pozostawienie tajemnic wiary uczonym w Piśmie z zastrzeżeniem, że wyznawcy – za cenę zbawienia – będą powolni swym organizacyjnym przewodnikom. Tak rozumieli to właśnie Faryzeusze, gdy głosili, że do zbawienia prowadzą nie uczynki, lecz wiara w prawdy religii Izraela… dostępne jedynie dla najbardziej wybranych i tajone zazdrośnie przed tymi, których jedynym obowiązkiem jest wiara… w niedostępne tajemnice. W ten sposób wiara religijna rozwiewa się wniwecz i prowadzi do zupełnej niewiary, albo – jak w Izraelu – staje się ślepą wiarą nie w dogmaty, lecz w ludzi, stojących u steru jego organizacji tajnej.

Taka to nauka ugruntowała się w Anglii i z ekspansją rasy anglosaskiej poszła wkrótce za morze, obejmując szczególnie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i Kanadę. Na gruncie purytanizmu wyrosły tam sekty rozliczne.”

Za rządów Cromwella dochodzi do ponownego sprowadzenia Żydów do Anglii. W akcji tej bierze też udział, w porozumieniu z nim, Manasse ben Izrael z Amsterdamu. Zaczyna się od zapewnienia swobody maranom, dotąd starannie utajnionym, dzięki czemu wracają oni masowo na judaizm. Tak więc zanim jeszcze oficjalnie wpuszczono ich do Anglii, to już się tam pojawili. Nie było, a tu raptem są. W Polsce też jest ich oficjalnie kilka tysięcy. A jak się ujawnią, gdy nadejdzie stosowna chwila? Ilu ich wtedy będzie?

Tomasz Collier, za aprobatą Cromwella, pisze panegiryk na cześć Żydów, kończąc go tymi słowami: Poważajmy żydów! Oczekujmy pełnego chwały dnia, który uczyni ich głową narodów. O, czas ten już bliski, w którym każdy się będzie czuł szczęśliwy, jeżeli będzie mógł dotknąć choćby szaty żyda! Od nich przychodzi nasze zbawienie.

I w takim to nastroju Anglia ponownie wpuściła Żydów. Od 1657 roku osiedlają się początkowo w Londynie, a później w innych miastach. W 1753 roku otrzymują, z pewnymi ograniczeniami, obywatelstwo angielskie i prawa polityczne. O wiele wcześniej niż w Europie kontynentalnej (po rewolucji francuskiej). To wydatnie ułatwiło im penetrację społeczeństw chrześcijańskich oraz wchodzenie do tajnych organizacji. Zmarłego w 1657 roku Manassego zastępuje jego uczeń, sławny filozof, Baruch Spinoza (1632-1677), hiszpański maran. Spinoza, podobnie jak Manasse, był kabalistą i wierzył w mesjańskie przepowiednie Zoharu.

To, co wydarzyło się w tamtym czasie w Anglii, to była rewolucja, która zadecydowała o losach świata. Rewolucja, bez której nie byłoby rewolucji francuskiej. W 1694 roku powstaje Bank Anglii i zaczyna drukować pieniądz papierowy tj. banknoty. Powstał głównie po to, by ułatwić rządowi finansowanie działań wojennych. Wielka Brytania staje się powoli potęgą kolonialną, imperium o zasięgu światowym. Jakież tu możliwości dla handlu, dla inwestowania w żeglugę, koleje, eksploatowanie zamorskich bogactw naturalnych. Imperium rosło a wraz z nim rośli i Żydzi, którzy byli wszędzie, gdzie obracano pieniądzem. Pozycja Żydów wśród Anglosasów umożliwiła im osiągnięcie dominacji w świecie. Bez rewolucji w Anglii nie byłoby to możliwe, a rewolucja francuska tylko ugruntowała ich przewagę.

Po śmierci Cromwella w 1658 roku zastąpił go syn – Richard. Jednak już w 1659 roku mieszczaństwu i szlachcie znudziła się dyktatura. Przywrócono parlament, a Richard musiał ustąpić. W 1660 roku parlament powołał na tron Karola II Stuarta – syna ściętego Karola I. Ten cofnął wszystkie postanowienia i ustawy dyktatury. Miał poparcie arystokracji (torysów). Druga znacząca grupa w parlamencie to możni mieszczanie, których nazwano później wigami. W 1689 roku przyjęto ustawę gwarantującą przewagę parlamentu nad monarchą.

Po co więc była ta hucpa? Detronizowanie króla, by wprowadzić dyktaturę, w której Lord Protektor miał do wykonania jedno zadanie: musiał tylko obalić stary porządek. A kiedy już to zrobił, to stał się zbędny. Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Wróciła monarchia parlamentarna, ale już nie taka jak wcześniej. Parlament dominował nad królem, a więc demokracja – raj dla Żydów.

Często można spotkać się z opinią, że ogon wywija psem. Dotyczy to relacji Stanów Zjednoczonych z Izraelem. Nie da się ukryć, że Ameryka realizuje jego interesy. Jest to jednak nie tyle efekt jakichś sprytnych poczynań Żydów, ile sympatii purytanów do nich. Tak przynajmniej wynika z cytowanych wyżej fragmentów i nie ma podstaw, by sądzić, że obecnie coś się zmieniło. Widać gołym okiem, że nie. Purytanie są najwyraźniej szczęśliwi, że mogą służyć Izraelowi.

Są oni potrzebni Żydom do realizacji ich mesjańskich celów i oni to doceniają. Nie przypadkiem największymi centrami finansów światowych jest Londyn i Nowy Jork. Nie przypadkiem też Szwajcaria jest największą na świecie pralnią brudnych pieniędzy. W Szwajcarii kalwini, a w Londynie i Nowym Jorku – purytanie. Po części w ten schemat wpisuje się też Szkocja – prezbiterianie.

Jeśli więc kalwinizm i purytanizm są tak blisko judaizmu, to rodzi się pytanie: skąd takie podobieństwo? Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest to, że powstały z inspiracji żydowskiej, że wyłoniły się z sekt, które stworzyli Żydzi. Są one (te wyznania) na polu religii tym, czym w polityce partie socjalistyczne i komunistyczne z lewej strony, a masoneria z – prawej.

Siedem tez

Redaktor i wydawca pisma „Hammer” Teodor Fritsch w artykule „Der falsche Gott” (Fałszywy Bóg), Lipsk 1920, Hammer’s Verlag, przedstawił siedem tez:

  1. Nie istniało nigdy żadne państwo zamieszkałe wyłącznie przez żydów. Nie była nim Palestyna. Żydzi tworzyli zawsze wstręt w innych narodach, warstwę albo górną albo dolną, która czasowo drogą finansowej uzurpacji dochodziła do władzy i następnie przyswajała sobie i duchowe skarby narodu ujarzmionego. Dlatego nie może być mowy o samodzielnej kulturze żydowskiej.
  2. Izrael i Juda są to dwa rasowo różniące się narody, które w długim pożyciu wspólnym przemieszały się ze sobą, złączyły w jednym kulcie religijnym, przy czym w interesie tego kultu religijnego połączono dzieje obu plemion w jedną całość.
  3. Pisma Starego Testamentu są zbiorem z piśmiennictwa i wiar dawnych przedżydowskich kulturalnych narodów, któremu przez odpowiednie przerobienie starano się nadać pozór jednolitości, z którego atoli przy bliższym badaniu wychodzi na jaw różnorodność pochodzenia.
  4. Pisma proroków wyszły z duchowego ruchu izraelskiego ludności wieśniaczej, odrzucającego i zwalczającego wzrastające zjudaizowanie i korupcję. Są więc pierwszymi antysemickimi pismami starożytności.
  5. Gdzie w starotestamentowych pismach przeziera podniosłe pojęcie idei boskiej i głęboki patos etyczny, tam wszędzie należy doszukiwać się źródła izraelskiego. Prawdziwa istota judaizmu natomiast zasadza się na zupełnym braku poczucia etycznego; zastępuje je pojęcie: korzyści, zysku. Cnotliwym i bogobojnym nazywa Judejczyk wszystko, co daje materialną korzyść (bogactwo, długie życie, liczne potomstwo etc.). Godności ludzkiej i praw ludzkich w narodach nieżydowskich judejska wiara nie uznaje. Istotą judaizmu jest tylko nienawiść do świata niejudejskiego.
  6. Chrystus pochodzi z niejudejskiego plemienia Galilejczyków a Jego nauka, jako nadmierny idealizm, stanowi najjaskrawsze przeciwieństwo, ba nawet przezwyciężenie judejskich przykazań samolubstwa. Dlatego Judejczycy uznają w Chrystusie wroga i wzgardziciela ich pojęć zasadniczych i stąd wypływa i nadal żywotna nienawistna wzgarda idealizmu Chrystusowego¹.
  7. Zarówno era izraelicka, jak i chrystjaniczna pozostały bez najmniejszego wpływu na etyczny światopogląd żydowski. W kilka wieków po Chrystusie rekonstruują rabini w Talmudzie swojego starego Boga judejskiego, Schaddai Abrahamowego w Jego niezmiennej formie, jako ekskluzywnie narodowego Boga Hebrajów, który łaską obdarza tylko swój lud, a przepełniony nienawiścią, wzgardą i żądzą zemsty nad wszystkimi pozostałymi narodami. Talmud wyciąga bezlitosne konsekwencje z wyjęcia z pod praw wszystkich niejudejskich narodów. Na wielu miejscach wyrażono w nim jasno, że żydzi nie mają się poczuwać do żadnych norm etycznych w stosunku do nieżydów, którzy winni być traktowani, jako istoty zwierzęcego świata. Ponieważ Judejczycy, nawet nowocześnie oświeceni, nigdy nie dementowali i nie wyparli się tego pojęcia bóstwa, ludzkość niejudejską potępiającego, przeto należy przyjąć, że pojęcie to jest nadal dla nich obowiązującym.

¹ Na tym stanowisku stoją wobec tego problemu Chamberlain, Dühring, Hartmann i von Wirth (Rasse und Volk, 1914). Ten ostatni udowadnia, że Galilea zamieszkana była przez Hetytów, inaczej Kassów. Poglądy te zwalczał prof. teologii Edward König (Das Antisemitische Hauptdogma, 1914). Według Chamberlaina Galilea granicząca z Fenicją zamieszkiwana była w północnej swej części przez Hetytów, w południowej przez Amorytów; ci ostatni wedle Chamberlaina – byli Arjami.

Powyższy tekst pochodzi ze zbioru Adolfa Nowaczyńskiego Mocarstwo anonimowe, wydanego w 1921 roku.

Mienie bezdziedziczne

Problem polega chyba na tym, że my nie wiemy, czym była przedwojenna społeczność żydowska. Ona była zorganizowana w gminy zwane kahałami. To może nie dotyczyło tych 10-15% zasymilowanych czy znających język polski i utrzymujących z Polakami kontakty towarzyskie, ale reszta około 90% nie utrzymywała żadnych kontaktów, a 80-90% z nich nie znało nawet języka polskiego. Mieli własne szkolnictwo, administrację, sądy. Takie państwo w państwie. Czasem nawet zdarzało się tak, że gmina wykupywała długi Żyda od goja, jeśli takie miał, zgodnie z żydowską zasadą, że mienie Żyda nie może przejść na własność goja. W takim wypadku mienie tego Żyda stawało się własnością gminy. W praktyce sprowadzało się to do tego, że każdy Żyd był w jakimś stopniu uzależniony od gminy. A skoro tak, to i jego majątek był majątkiem gminy.

Takie było ich prawo i stosowanie do nich prawa rzymskiego mija się z celem, bo to jest cywilizacja żydowska, a nie cywilizacja łacińska. Nie ma sensu spierać się o to, czyje prawo jest ważniejsze. Skoro przedwojenne Państwo Polskie sankcjonowało tego typu rozwiązania, w dużym stopniu pod przymusem Ligi Narodów, to nie można Żydom odmówić racji.

Nie tu jednak leży problem. Problem leży w tym, gdzie jest ten majątek i jak go oszacowano. Niech go pokażą, te miejsca, te działki należące wcześniej do Żydów. W polskich miastach jest wiele takich działek. Nikt ich nie rusza, bo wie, że zaraz znajdą się “właściciele”. One na nich czekają. W Łodzi, w centrum miasta, stoją opuszczone, zaniedbane kamienice – nikt ich nie rusza. One czekają, tęsknią, one wręcz krzyczą: Żydzi przyjdźcie, weźcie nas, odrestaurujcie nas! Niech będziemy takie piękne jak wtedy, gdy Łódź była ziemią obiecaną. Ale nikt się nie zgłasza.

A tam, gdzie ktoś odważył się i kupił pożydowską działkę w atrakcyjnym miejscu i coś na niej pobudował, to pewnie Żyd. Swemu nic nie zrobią. To m. in. jeden ze sposobów poznawania zasymilowanych Żydów.

Taki wpis zamieściłem na kanale CEPolska na YouTube i gdy po paru minutach odświeżyłem stronę, wpis zniknął. Link do miejsca wpisu tu: https://www.youtube.com/watch?v=fFNu8PcuhhU&t=1736s

Wokół tego mienia bezdziedzicznego robi się mnóstwo hałasu, ale nikt nie chce rzeczowo rozmawiać. Bo jeśli takie mienie jest, to pierwszą rzeczą, jaką należałoby zrobić, to utworzenie rejestru tego mienia. Innymi słowy, spisanie wszystkich nieruchomości, które ocalały i wycenienie ich. Tam, gdzie są opuszczone niezabudowane grunty czy, tak jak w Łodzi, opuszczone kamienice, to ich oddanie. Obawiam się jednak, że Żydom wcale nie o to chodzi.

Mogą być jeszcze budynki, które nie zostały zniszczone i są przez kogoś użytkowane. W tym wypadku, gdyby miał nastąpić zwrot, to należałoby właścicielowi zrekompensować koszy utrzymania, remontów, odnowienia budynku itp. To mogłaby regulować ustawa o zadośćuczynieniu opuszczającym mienie bezdziedziczne. I o to też im nie chodzi.

Jeszcze jednym problemem są grunty, na których mieszkali Żydzi, przeważnie biedota żydowska w nędznych chałupkach. Ludność z takich osiedli została wywieziona do obozów zagłady. Po wojnie w wielu miastach wyburzano te domki i budowano osiedla mieszkaniowe. W tym wypadku mogłyby pojawić się roszczenia do ziemi. Tylko czy one miałyby sens? Z punktu widzenia żydowskiego, pewnie tak, bo według Talmudu cała ziemia, nawet ta w rękach gojów, należy do Żydów. Jednak w tym momencie dochodzimy już do absurdu. Jeśli jednak Żydzi upieraliby się, to w tym wypadku należałoby ich odesłać do tych, którzy wywołali wojnę i doprowadzili do unicestwienia tamtego świata, świata żydowskiej biedoty. Będąc jednak w zgodzie z logiką, to należałoby ich odesłać do samych siebie, bo to im zależało na likwidacji tej biedoty, stanowiącej obciążenie dla amerykańskiej i zachodnioeuropejskiej finansjery, która łożyła na ich utrzymanie, przynajmniej częściowo.

Gdybyśmy mieli polski rząd, to pewnie w ten sposób podszedłby do tego problemu. Niestety ten rząd tak nie podchodzi, bo jest rządem żydowskim, podobnie jak inne, które były i te, które dopiero będą. Trudno więc od niego żądać rzeczowego podejścia do problemu.

A wszystkie te niby niezależne kanały na YouTube same się cenzurują, bo boją się, by ich nie skasowano. I głośno krzyczą, że nie ma wolności słowa. A kiedy ona była? Palono papirusy, palono książki. W 213 roku p.n.e. chiński cesarz Ts’in Shinhuangti zarządził spalenie wszystkich książek, by ukarać w ten sposób wszystkich autorów, którzy ośmielili się krytykować jego działalność polityczną. Dziś już niczego nie trzeba palić. Książki niewygodne w treści, jeśli ukazują się, to w niewielkich nakładach i nie docierają do masowego czytelnika. Inna sprawa, że ten masowy czytelnik już nie czyta. On, co najwyżej, ogląda kanały na YouTube. A te można usunąć jednym delikatnym ruchem palca wskazującego.

Mamy więc sytuację, w której nikomu nie zależy na zdroworozsądkowym podejściu do tematu. Mam wrażenie, że chodzi o to, by gadać i gadać, bo to temat wywołujący ferment. I o to chodzi, zwłaszcza gdy się powie, że za te 300 miliardów Żydzi kupią sobie nasze złoża naturalne. Tylko po co oni mieliby je kupować, skoro one są ich. Jeśli bogactwa naturalne są własnością państwa, a państwem rządzą Żydzi, to czyje to są bogactwa? No czyje?

Reformacja w Polsce

Jeszcze w XV wieku Żydzi zdecydowali, że państwem, które ma im zastąpić Hiszpanię będzie Polska. To kraj zamieszkały przez szczere słowiańskie dusze z niezbyt mocno zakorzenioną cywilizacją łacińską. A więc łatwo w nim będzie zdobyć dominującą pozycję. Taki sposób rozumowania potwierdza fakt, że Żydzi rugowani z Niemiec, Czech i Węgier, osiadają w Polsce, choć możliwości powrotu pojawiały się często.

Początkowo Polacy nie byli przyjaźnie ustosunkowani do Żydów. W XIV i XV wieku miały miejsce liczne pogromy pod hasłem uwolnienia się od lichwiarzy. Dochodziło do nich w Poznaniu, Krakowie, Lwowie i w Bochni. Jak widać inicjatywa wychodziła od mieszczan. Później to się zmieniło. Zwrot w ich stosunku do Żydów wywołują humaniści, którzy docierają do Polski i popularyzują kulturę odrodzenia. Od połowy XV wieku sprowadza się tłumaczone na łacinę dzieła hiszpańskich i włoskich Żydów. Czyżby mieszczanie pod wpływem lektury zmienili swój stosunek do nich? Raczej wątpliwe, by oni czytali te dzieła. Ktoś jednak te pogromy wywoływał, a później wygaszał. W polityce chyba nic nie dzieje się przypadkiem.

Włoch Filip Buonacorsi, znany pod pseudonimem Kallimach, co jest charakterystyczne dla tajnych związków humanistycznych, jest przyjacielem Żydów. Król Kazimierz Jagiellończyk uważnie wsłuchuje się w jego dysputy z Żydami i zapewne jest nimi zafascynowany, bo powierza mu wychowanie swych synów. Ale nie tylko! Król otwarcie lekceważy Rzym: sprzyja husytom i nie słucha papieża w sprawach nominacji biskupich.

Złote czasy dla polskich Żydów zaczynają się od wstąpienia na tron Zygmunta Starego – wychowanka Kallimacha. Właśnie wtedy nie uznają oni mianowanych przez niego poborców podatkowych, uzyskują autonomię w zakresie administracji, sądownictwa i szkolnictwa. Za panowania ostatnich Jagiellonów (Zygmunt Stary i Zygmunt August) Polska stała się dla Żydów niezwykle przyjaznym krajem, co nie pozostało bez wpływu na przebieg reformacji, która paraliżowała oddziaływanie Rzymu i poprzez spory wśród licznych sekt rozbijała jedność duchową państwa.

Tolerancja dla husytyzmu utorowała w Polsce drogę reformacji. Po części sympatia ta była wynikiem tego, że wielu polskich studentów uczęszczało do utrzymywanej przez „braci” akademii w Goldbergu (Złotoryja). W 1526 roku Czechy dostają się pod panowanie Habsburgów i rozpoczynają się prześladowania braci czeskich. W 1548 roku około 1000 z nich przeszło do Polski i osiedliło się w Toruniu. Wkrótce rozpoczęli swą działalność. Byli popierani przez niektórych magnatów. Powstał też zbór w Poznaniu.

Ruch luterański przynieśli do Polski Niemcy i propagowali go wśród niemieckiego mieszczaństwa. Jednak kościół augsburski nie zyskał w Polsce uznania. Natomiast kalwinizm – jak najbardziej. Jego głównym ośrodkiem stał się Pińczów, w którym działała „reformowana” drukarnia, w której tłumaczono biblię z oryginału hebrajskiego. Tu była szkoła kalwińska i tu narodzili się bracia Arianie.

Stanowisko króla Zygmunta wobec reformacji było chwiejne. Dopiero przybycie królowej Bony zmieniło ten stan. Nie tylko włoszczyznę przywlokła ze sobą do Polski. Wraz z nią pojawiły się tajne związki, z których miało się później wyłonić polskie wolnomularstwo. Jednym z jej nadwornych lekarzy był Mojżesz Fiszel, a jego matka i córka należały do świty królowej. Na dworze królewskim kręcą się żydowscy bankierzy. Nic więc dziwnego, że stosunek Bony do protestantów był co najmniej dziwny, żeby nie powiedzieć – przychylny.

W 1540 roku powstaje tajne stowarzyszenie dla szerzenia nauk ewangelicznych. Składa się ono z najwybitniejszych uczonych owego okresu. Na jego czele stał Włoch, Franciszek Lismanini, prowincjał zakonu franciszkańskiego, kapelan i spowiednik Bony. Do stowarzyszenia należeli też Jan Trzecieski – pierwszy polski gramatyk, jego syn, Andrzej Trzecieski – uczony i lingwista, Bernard Wojewódka – księgarz i radny miasta. Obaj byli uczniami Erazma z Rotterdamu. Andrzej Frycz-Modrzewski – uczeń Melanchtona, Jakub Przyłuski – wybitny prawnik, Adam Drzewiecki – kanonik kapituły krakowskiej, Andrzej Zebrzydowski – późniejszy biskup krakowski, ulubiony uczeń Erazma, Jakub Uchański – referendarz koronny, następnie arcybiskup gnieźnieński i prymas, który popierał protestantów. Oprócz nich wiele innych wybitnych osób należało do tego stowarzyszenia. Można więc bez przesady powiedzieć, że po stronie reformacji opowiedziała się cała ówczesna polska elita umysłowa.

Całe centrum organizacyjne reformacji działało pod bokiem dwóch ostatnich Jagiellonów: Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta. Nic dziwnego, że Zygmunt Stary był pierwszym w Europie, który oficjalnie uznał reformację w 1525 roku, przyjmując hołd od Albrechta brandenburskiego, wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego i nadając mu dobra zakonne, jako świeckie lenno, tzw. sekularyzacja Prus. To posunięcie uznane zostało przez wszystkich historyków polskich za wielki błąd, który w konsekwencji doprowadził do rozbiorów. Ale czy z punktu widzenia króla był to błąd? Jemu bliższa była reformacja niż interes państwa, które chyba było mu obojętne. Tak to jest jak rządzą obcy. W tym samym czasie, brat wychrzczonego Żyda Abrama Ezofowicza, mianowanego przez Zygmunta Starego podskarbim litewskim – Michał Ezofowicz, otrzymuje nobilitację za sprawą tegoż Zygmunta Starego, podczas uroczystości składania hołdu przez Albrechta. Był to jedyny w dziejach Polski przypadek nobilitacji niechrzczonego Żyda.

Za czasów Zygmunta Augusta siły reformacji nadal rosną. Misje dyplomatyczne i polityczne powierza król w ręce jej zwolenników. Są to m.in. Andrzej Frycz-Modrzewski, Jan Łaski, Lismanini. Na najważniejsze stanowiska w państwie mianowani są kalwini. To jest oczywiście bardzo na ręką Żydom, bo kalwinizm jest im przychylny i opiera się na Starym Testamencie. Michał Oleśnicki, pan na Pińczowie, wypędził mnichów z klasztoru, wyrzucił z kościoła obrazy i zaprowadził w nim publiczne nabożeństwo ewangeliczne według zasad i obrządku kościoła helweckiego. Był to pierwszy w Polsce akt wojującego kalwinizmu.

Po śmierci Zygmunta Augusta kandydatem do tronu jest Henryk Walezy, umiarkowany katolik, brat króla francuskiego, Karola IX. Jego kandydaturę wysunęli na początku 1572 roku biskup Walencji J. De Monluc i admirał de Coligny – hugenot. Henryk zobowiązuje się wobec delegacji protestantów polskich do zachowania swobód różnowiercom w Polsce i we Francji. Francuscy hugenoci liczą na to, że ich połączone siły w obu krajach pokonają Rzym i Austrię. Tymczasem 24 sierpnia 1572 roku dochodzi w Paryżu do ich rzezi, tzw. noc św. Bartłomieja. Współodpowiedzialnym za masakrę jest m.in. Walezy. Jego szanse słabną na korzyść kandydata bardziej katolickiego, arcyksięcia Ernesta, syna cesarza Maksymiliana II. Wtedy Żyd, Salomon Askenazy, tajny agent wielkiego wezyra Sokollego, mając za sobą autorytet Turcji, popiera kandydaturę Walezego przeciw Habsburgowi.

21 lutego 1574 Walezy został koronowany w Krakowie. Podczas uroczystości dochodzi do skandalu. Po nocy św. Bartłomieja Walezy nie chce złożyć przysięgi na gwarancje dla różnowierców. Wówczas marszałek wielki koronny, wojewoda krakowski – Firlej, przerwał uroczystości i oświadczył, że nie dopuści do koronacji, jeśli nie będzie wcześniej obiecanych gwarancji. Walezy nie przysięga. Na wieść o bezpotomnej śmierci swego brata, Karola IX, 18 czerwca 1574 roku ucieka potajemnie do Francji i obejmuje tron francuski. Po jego ucieczce, pod wpływem protestantów i Salomona Askenazego, wybrano na króla Batorego. 15 grudnia 1575 roku, wbrew większości senatu, zostaje okrzyknięty przez szlachtę królem. 1 maja 1576 roku koronowano go w Krakowie. Jednak Batory zawodzi ich, bo sprowadza do Polski zakon jezuitów, którego działalność doprowadziła do obrony katolicyzmu. A może nie do końca zawodzi, bo otacza opieką akademię w Wilnie. Za czasów Zygmunta Wazy reformacja słabnie.

Cechą charakterystyczną okresu panowania reformacji w Polsce było to, że przed nią miasta polskie uzyskiwały przywileje królewskie, zabraniające w nich mieszkać Żydom tzw. privilegia de non tolerandis Judaeis. Po niej, w XVI i XVII wieku, dzielnice żydowskie otrzymują przywileje, że nie wolno w nich mieszkać chrześcijanom tzw. privilegia de non tolerandis Christianis. Widać więc, że te 1000 lat wspólnego życia, wcale nie było takim sielankowym, jak chce prezydent Duda. Wprost przeciwnie! Było raczej oparte na wzajemnej wrogości i nieufności.

W pewnym momencie reformacja miała wyraźną przewagę. Objęła prawie całe Niemcy, kraje skandynawskie, Szwajcarię, Anglię. We Włoszech dominował ruch humanistyczny, a Karol V (król hiszpański), na tle sporu z papieżem, zajął Rzym. We Francji hugenoci poczynali sobie coraz śmielej. Turcy zajęli Węgry. W Polsce cała elita i dwór królewski opowiedzieli się po stronie reformacji. Praktycznie tylko monarchia habsburska pozostała poza jej wpływem. Dlaczego więc reformacja nie zwyciężyła?

Dziwnie to wszystko wygląda. Tak jakby w tych wojnach religijnych wcale nie chodziło o pokonanie przeciwnika, tylko o samo wyżynanie się, ale też nie do końca. Zupełnie tak, jak we współczesnych czy wcześniejszych konfliktach, jak podczas pierwszej i drugiej wojny światowej: strona zwyciężająca raptem wstrzymuje działania. Do tego dochodzą dziwne zachowania poszczególnych osób. Prymas Jakub Uchański popiera protestantów, niby swoich największych wrogów. Batorego faworyzują protestanci i „przepychają” jego kandydaturę, wysługując się szlachtą i wbrew większości senatu, a on sprowadza zakon jezuitów, który ratuje katolicyzm w Polsce a jednocześnie ochrania akademię (protestancką) w Wilnie. Ażeby to jeszcze bardziej zagmatwać, to trzeba dodać, że są opinie wśród zainteresowanych tematem, że zakon jezuitów był spenetrowany przez Żydów, i że sam jego założyciel miał również żydowskie korzenie.

O co w tym wszystkim chodzi? Wgląda to na działanie bez sensu. A może jednak nie bez sensu. Tylko dla kogo z sensem? Czasem odnoszę wrażenie, że cały ten świat jest dla Żydów jedną wielką zabawką, w którym oni bawią się figurkami, ustawiając i przestawiając je, zastępując jedne drugimi, a wszystko wedle własnego uznania czy potrzeb.

Ustawa JUST

Ustawa JUST, pełna nazwa: Ustawa z 2017 roku o niezwłocznym uczynieniu sprawiedliwości ocalonym z Holocaustu, którym nie zadośćuczyniono ich strat (ang. Justice for Uncompensated Survivors Today Act of 2017), w Polsce potocznie nazywana również „ustawa 447”.

Tak to tłumaczy Wikipedia. Już bardziej tego nie dało się zamotać. A przecież poeta pisał: „Chodzi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa, a czasem był jak piorun jasny, prędki…” No właśnie! Jasny, prędki. A więc: Ustawa z 2017 roku o zadośćuczynieniu ocalałym i nadal żyjącym. Słowo „zadośćuczynienie” jest bogate w treść. W nim jest zwarte słowo „sprawiedliwość” i ”rekompensata”. Już nic więcej nie trzeba dodawać. Język polski jest językiem, w którym wiele można wyrazić prosto i precyzyjnie. Czasem jednak mam wrażenie, że ktoś nas próbuje do niego zniechęcić. Ale może się mylę.

Wikipedia podaje link do oryginalnego tekstu ustawy i każdy, kto chce, może zapoznać się z nim. Jest w nim doprecyzowanie, o jakich ocalałych chodzi. Nie wiem, czy ktoś przetłumaczył ten tekst na polski i podał do publicznej wiadomości, chociażby dla tych, którzy zbierają podpisy pod hasłem – stop 447, ale przyzwoitość nakazywałaby to zrobić. W tej ustawie nie ma nic o żydowskich roszczeniach, a tym bardziej, na jaką kwotę one opiewają. To, że jakiś żydowski publicysta, uchodzący za polskiego patriotę, tak napisze, to wcale jeszcze nie znaczy, że to jest prawda.

Ustawa ta weszła w życie w maju 2018 roku i do listopada 2019 roku Departament Stanu miał przedstawić Kongresowi jednorazowy raport o stanie realizacji niewiążącej deklaracji terezińskiej. I co tu mamy? Jednorazowy raport, niewiążącą deklarację i raport, o którym nie wiemy, czy został przedstawiony Kongresowi, czy – nie. I tyle krzyku wokół tej ustawy, ale nic o jej treści. To już jakaś paranoja!

O co więc w tym wszystkim chodzi? – Też chciałbym wiedzieć. Jest to jakaś żydowska gra, w której chcą coś ugrać. Żądanie 300 miliardów dolarów oznaczałoby zniszczenie tego państwa. Tylko po co Żydzi mieliby niszczyć to państwo, które jest ich państwem? Jeśli ministrem finansów jest Żyd, który nawet nie mówi dobrze po polsku, to czyż trzeba lepszego dowodu na to, że to nie jest polskie państwo? Przecież finanse są najważniejsze. Bez tego nic nie działa. A premier? Żydom nie jest potrzebna żadna „JUST”. Oni już dawno sobie zapewnili możliwość transferowania pieniądza od polskiego podatnika do swoich kieszeni. Robią to po cichu i skutecznie, i co najważniejsze, zgodnie z prawem. Tym narzędziem jest ustawa z 1997 roku o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej. O niej pisałem w blogu „Ustawa”. Jeśli więc kogoś interesują szczegóły, to tam je znajdzie.

Zbierają podpisy przeciw ustawie 447 po to, by Sejm zablokował żydowskie roszczenia. To niby inicjatywa obywatelska. I co z tego? Kogo to obchodzi? Inną sprawą jest to, że jest to ustawa amerykańska i żadne inne państwo nie ma możliwości wpłynięcia na amerykański rząd. Tym bardziej nie ma takiej możliwości „polski” rząd. Jakiś czas temu była taka inicjatywa obywatelska, której celem było zmuszenie rządzących do wprowadzenia w Polsce ordynacji większościowej w postaci jednomandatowych okręgów wyborczych. Zebrano wymaganą ilość podpisów i zaniesiono do Sejmu. I co? I całą tę papirologię wrzucono do sejmowych niszczarek. Tak działa demokracja. To było dobre ponad 10 lat temu, więc mało kto pamięta. Już wyrośli młodzi naiwni, albo są jeszcze starzy naiwni, cierpiący na starczą demencję, których można nabrać na te odgrzewane kotlety. Oni ciągle wierzą, że jest coś takiego jak demokracja i że politycy ulegną. A może nie wierzą, tylko grają. W końcu tę akcję prowadzą internetowe „Media Narodowe” i niby środowiska narodowe. Wybrali Bosaka na kandydata na prezydenta. Chyba tylko po to, by nie był konkurencją dla Kidawy-Blońskiej. Baba i Żydówka ma być przyszłym prezydentem Polski i pewnie będzie, i wszystkie inne partie też wybiorą takich kandydatów, którzy jej nie zagrożą. Tak działa demokracja. A prezydent mówi: Polacy nic się nie stało, przecież wy też jesteście Żydami.

Reformacja

Reformacja – ruch religijny wyrosły na podłożu konfliktów społeczno-politycznych XV-XVI wieku, który doprowadził w XVI wieku do powstania niezależnych od papiestwa kościołów protestanckich. Poprzedziły go ideowo herezje średniowieczne z wiklefizmem i husytyzmem na czele; u jego podstaw leżały rozwijające się w późnym średniowieczu (XIV-XV w.) dążenia do zerwania z formalizacją życia religijnego w ramach instytucji kościelnych, do uzupełnienia bądź nawet zastąpienia oficjalnej liturgii indywidualnymi rozmyślaniami i ascezą. W prądach tych (tzw. devotio moderna) znalazło wyraz zarówno pogłębienie rozumienia religii w szerokich kręgach społecznych, jak rosnący brak zaufania do oficjalnego kościoła, krytykowanego ogólnie za skostnienie, zeświecczenie i nadużycia jego hierarchii z papiestwem na czele. Próby reformy kościoła od wewnątrz (koncyliaryzm) załamały się, a humanizm zaatakował intelektualne podstawy średniowiecznej doktryny kościelnej. Do fermentu umysłowego dołączył się społeczny: dążenie feudałów do zagarnięcia dóbr duchownych, ogólna niechęć do uciążliwych opłat na rzecz kleru, u niektórych krytyków kościoła połączenie postulatu reform kościelnych z żądaniem naprawy najjaskrawszych krzyw społecznych. W tych warunkach wystąpienie M. Lutra w Wittenberdze (1517) spotkało się z poparciem dużej części ludności Niemiec. Powstanie rycerzy (1522-1523) i chłopów (wojna chłopska 1525), którzy wystąpili m.in. z hasłami radykalnej reformacji zostało wprawdzie stłumione, jednakże za luteranizmem opowiedziała się część książąt, która dostrzegła w nim szansę wzmocnienia swej władzy; w obronie reformacji założyli oni związek szmalkaldzki (1531). Pod protektoratem książąt zaczęto wprowadzać w Niemczech nową administrację kościelną, podporządkowaną świeckiej władzy terytorialnej. Dążenie cesarza Karola V i książąt katolickich do zlikwidowania reformacji siłą spowodowało wybuch wojen religijnych. Kończący je augsburski pokój religijny (1555) przyniósł prawne uznanie podziału wyznaniowego Niemiec: większość księstw północnych (m. in. Saksonia, Brandenburgia) pozostała luterańska, południe zaś (z Bawarią na czele) katolicka. Układ ten zapewnił Niemcom pokój wewnętrzny aż do 1618 roku.

Poza granicami Niemiec luteranizm zyskał sobie zwolenników w krajach skandynawskich, których władcy (Gustaw I Waza w Szwecji 1527, a Chrystian III w Danii i Norwegii 1536) uczynili go religią panującą, oraz w sąsiadujących z Niemcami państwach: Francji, Czechach, Węgrzech i Polsce. Luteranizm przyjęły sekularyzowane państwa zakonne w Prusach i Inflantach. W Szwajcarii część kantonów przyjęła różniącą się znacznie od luteranizmu doktrynę U. Zwingliego (szerzoną przez niego od 1522), część zaś pozostała wierna katolicyzmowi; zwinglianie przyłączyli się później do zwolenników J. Kalwina, działającego (od 1541) w Genewie, skąd kalwinizm promieniował na inne kraje. We Francji zyskał on sobie licznych wyznawców (zw. Hugonotami); doszło tam do 8 kolejnych wojen religijnych, toczonych (z przerwami) 1562-98, a zakończonych Edyktem nantejskim (1598), przyznającym hugonotom znaczne swobody wyznaniowe. Również w podległych Hiszpanii Niderlandach próby zdławienia reformacji siłą doprowadziły do wybuchu powstania (1566), w wyniku którego północne stany kalwińskie oderwały się od Hiszpanii i utworzyły Republikę Zjednoczonych Prowincji (1588). Także i na zachodzie Niemiec kalwinizm opanował szereg księstw i miast. Od 1559 J. Knox wprowadził go w Szkocji (prezbiterianie). W Anglii w wyniku opowiedzenia się Henryka VIII za reformacją, powstał kościół anglikański (1534); zostawiono w nim dawną organizację kościelną, stawiając na jego czele króla, czemu się sprzeciwiali się zwolennicy zreformowania tego kościoła w duchu bezkompromisowego kalwinizmu, zwani w Anglii purytanami.

Tak opisuje reformację Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1967. Jest to tylko fragment. W dalszej części jest mowa o kontrreformacji, która nie wnosi nic nowego do opisu tego wydarzenia. Podobnie jest w Wikipedii – dużo informacji, ale o tym, co najważniejsze, o roli Żydów, nie mówi się.

Nic nie dzieje się przypadkiem i żeby zrozumieć istotę reformacji, trzeba cofnąć się w czasie, nawet do odległej przeszłości. Reformy Ezdrasza i Nehemiasza odizolowały Żydów od świata zewnętrznego. Ten stan utrwalił później Talmud, który pozbawił ich bezpośredniego wpływu na państwa chrześcijańskie i stworzył faktyczne getto na długo przed tym, zanim uzyskało ono podstawę prawną. Ale każdy kij ma dwa końce. Taki stan uniemożliwiał Żydom realizację ich mesjańskich celów. Tym, co miało zmienić ten niewygodny dla żydostwa stan, była filozofia Mojżesza Majmuni, znanego w Europie pod nazwą Majmonidesa.

Urodził się on w 1135 roku w Kordobie. W tamtym czasie Hiszpania była głównym ośrodkiem żydostwa. Jego przodkowie przez osiem pokoleń byli uczonymi w Talmudzie i członkami kolegium rabinicznego. Pierwszym jego dziełem była apologia tych, którzy pozornie przyjmują inną wiarę. W 1180 roku pojawiło się jego drugie dzieło: Miszna-Tora. Jednak tym najważniejszym był ukończony około 1199 roku „Przewodnik błądzących”. Powstał on w oparciu o zniekształconą filozofię Arystotelesa. Nie znano wtedy w Europie jego dzieł w greckim oryginale, tylko w bardzo pokrętnym łacińskim przekładzie dokonanym przez Żydów. „Przewodnik błądzących” miał wykazać, że judaizm biblijny i talmudyczny da się pogodzić z rozumem, i że poglądy, szczególnie wówczas cenionego, greckiego filozofa prowadzą wprost do judaizmu. Przewodnik ten był pisany w formie listów rabina ben Jehudy do rabina Józefa. Przykład tych myśli poniżej:

„Uznałem, że godzien jesteś tego, aby ci udzielone były tajemnice pism prorockich tj. rozumne wykładanie tych rzeczy, które tajemnicami są dla tych, co klucza do nich nie posiedli.”

„Prawdy będą się w tym dziele ukazywać, aby natychmiast ponownie się ukryć.”

„W tym celu pismo musi się posługiwać wieloznacznymi wyrażeniami, które człowiek przeciętny w zgodzie ze swymi przeciętnymi zdolnościami, natomiast mędrzec na rozumniejszy sposób wykładać powinien.”

„Jeżeli chodzi o ważne prawdy, których nie można, ani powinno się wykładać wyraźnie, jeżeli można je czytelnikowi podać tylko po części, wtedy jest się upoważnionym do utrzymania pewnej pozornej sprzeczności. Wszelako zręczny autor potrafi się tak wówczas urządzić, iż ordynarny (przeciętny – przyp. mój) czytelnik nawet nie zauważy sprzeczności.”

Miało to być, jak zapewnia autor, zgodne z filozofią Arystotelesa. Ale przecież arystotelesowska logika, to narzędzie myślenia stworzone po to, by szukać prawdy i tylko prawdy, a to, co powyżej, to po prostu kpina z logiki.

Niektórzy twierdzą, że wszelka wiedza bierze się z porównań i pewnie coś w tym jest. Jaka jest więc ta arystotelesowska logika? Jostein Gaarder, w swojej książce Świat Zofii, opisał ją bardzo przystępnie:

»Arystoteles starł się udowodnić, że wszystkie rzeczy w przyrodzie należą do różnych grup i podgrup (…). Powiedziałem: królestwo roślin, królestwo zwierząt, królestwo minerałów. Przypomina mi się gra towarzyska, w której jakiegoś nieboraka albo nieboraczkę wygania się na korytarz, a reszta towarzystwa ustala, o czym będzie myśleć. Ów nieborak, kiedy wróci do pokoju, ma odgadnąć, o czym myślą pozostali.

Towarzystwo postanawia myśleć o kotku Monsie, który właśnie w tej chwili siedzi w ogrodzie sąsiadów. Nieborak wraca z przedpokoju i zaczyna zgadywać. Zebrani mogą mu tylko odpowiadać „tak” lub „nie”. Jeśli nieborak jest dobrym arystotelikiem – a w takim razie wcale nie jest nieborakiem – zabawa może przebiegać następująco: Czy to coś konkretnego? (Tak!). Czy to należy do królestwa minerałów? (Nie!). Czy to coś żywego? (Tak!). Czy to należy do królestwa roślin? (Nie!). Czy to zwierzę? (Tak!). Czy to ptak? (Nie!). Czy to ssak? (Tak!). Czy to całe zwierzę? (Tak!). Czy to kot? (Tak!). Czy to Mons? (Taaak! Śmiech…).

A więc tę zabawę towarzyską wymyślił Arystoteles. Zasługą Platona jest wymyślenie zabawy w chowanego. Uznanie dla Demokryta za wynalezienie klocków Lego już wyraziliśmy.

Arystoteles był pedantycznym porządnisiem, pragnącym zaprowadzić ład wśród pojęć, którymi posługują się ludzie. On to właśnie dał podstawy logice jako nauce. Podał wiele surowych zasad ustalania, jakie sądy i pojęcia są logicznie udowodnione.«

Majmuni był żydowskim mesjanistą. Razem z nim mesjańskie marzenia szerzyli kabaliści. Ich przedstawicielem był w owym czasie Mojżesz Nachmani (Bonastruc de Porta ur. ok. 1195, zm., ok. 1270 roku). Jego śladem podążyli inni. Uczeń Nachmaniego, Salomon ben-Abram ben-Adret, uprawiając kabałę żądał, by jej wykład odbywał się ezoterycznie (dla wybranych), a nie publicznie. Tym sposobem nawet ogół wykształconych Żydów został wyłączony z korzystania z tej tajemnej wiedzy.

Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela tak to ujmuje:

„Kabalistyka żydowska, ściśle związana z pojętym po żydowsku mesjanizmem, była w dużej mierze skarbnicą tajnej tradycji politycznej. Istotą jej były tajemnice, czyli misteria, o których zdobyciu bez wtajemniczenia nie można było marzyć. Była nauką dla wybranych, chrześcijanie zaś bywali niekiedy za pomocą fałszywego klucza wtajemniczani w kabałę dla konkretnych celów polityki żydowskiej.”

Jest więc kabała swego rodzaju misterium, tajemnicą. Towarzyszą jej tajne związki, niewidoczne na zewnątrz, a faktyczna władza głęboko ukryta. To wszystko sprzyjało organizowaniu różnego rodzaju ruchów rewolucyjnych, które w realiach średniowiecza przyjmowały charakter sekt religijnych i wywrotowych zarazem. Wszystkie one były inspirowane Starym Testamentem.

Pierwsze takie ruchy pojawiają się na większą skalę pod koniec XII wieku w południowej Francji w postaci sekty waldensów, czyli albigensów. Rejon ten nie wchodził jeszcze w skład królestwa francuskiego lecz podlegał pomniejszym władcom, wśród których dominowali hrabiowie Tuluzy. Sąsiadował on z Hiszpanią, która od kilku wieków była pod znaczącym wpływem Żydów i powoli stawał się terenem ich ekspansji.

Nauka albigensów jest dziełem sekty manichejczyków, która pojawiła się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Jej twórcą był Manes z Aleksandrii, prawdopodobnie Żyd. Przez Bułgarię i Włochy dotarła ona do południowej Francji. Sekta posiadała tu dwa biskupstwa: w Tuluzie i w Albi (stąd nazwa albigensów). Z tego miejsca rozchodzili się oni po całej Europie. Dotarli do północnej Francji, północnych Włoch, do Niemiec i Czech. Wszystkie ich gminy pozostają w ciągłym kontakcie za pośrednictwem tajnych posłańców.

W połowie XIII wieku pojawia się w północnych Włoszech ruch rewolucyjno-religijny, ruch tzw. „braci apostolskich”, który zagroził nawet papiestwu. Sekta ta początkowo rozwijała się na tajnych nocnych schadzkach. Była ona zbliżona do albigensów i utrzymywała z nimi tajne kontakty. W sekcie tej zakazywano własności prywatnej i małżeństw.

Kościół jakoś sobie poradził z tymi sektami, podobnie jak z zakonem templariuszy, który, zamiast walczyć z muzułmanami, zajmował się handlem i bankierstwem. Został też on potępiony za uprawianie tajnych obrzędów i bałwochwalstwo. Rozwiązano go w 1312 roku. Jego wielki mistrz, Jakub de Molay, spalony na stosie w 1314 roku, stał się później symboliczną postacią w rytuałach masońskich. Co ciekawe, to proces templariuszy został poprzedzony wypędzeniem Żydów z Francji w 1306 roku.

Albigensi, wytępieni w południowej Francji, przenieśli się do Niderlandów jako sekta beghardów. Szybko rozprzestrzeniła się ona po Francji, Niemczech i Anglii. Rozwijała się konspiracyjnie pod różnymi nazwami. We Flandrii, jako beghardzi, wywołała powstanie zbrojne w 1358 roku. We Francji działała jako „bracia i siostry wolnego ducha”. W Anglii – jako lollhardzi, we Włoszech jako „bracia apostolscy”, w Czechach ujawniła się jako husyci.

Najradykalniejszą z tych sekt byli francuscy „bracia i siostry wolnego ducha”. Głosiła ona wspólnotę dóbr i wspólnotę kobiet. Jednym z najwybitniejszych jej przywódców był Dawid z Dinant. Do Anglii sektę tę przenieśli tkacze flamandzcy. Już wcześniej działał tam Jan Wycleff. To, czego albigensi nauczali potajemnie, on nauczał publicznie. W praktyce nauka jego była nauką protestantów, którzy pojawili się wiek później. Uczniem Wycleffa był Jan Hus.

Beghardzi, występujący w Anglii jako lollhardzi, wywołali w 1381 roku krwawy bunt chłopski. Powstańcy zdobyli nawet Londyn i zamordowali arcybiskupa. Jednak najgroźniejszy dla Kościoła i porządku społecznego wybuch miał miejsce w Czechach. Henryk Rolicki tak o nim pisze:

»Po spaleniu Husa na stosie organizacje beghardów w Czechach, odtąd zwane husyckimi, rozpadły się na kilka ugrupowań, z których najskrajniejszym byli taboryci, sekta jawnie komunistyczna. Założyła ona miasto na pagórku nad rzeką Łuźnicą i w języku Starego Testamentu nazwała je Tabor. Mieszkańcy Taboru byli znowu przeważnie tkaczami. Taboryci głosili, że sam Bóg (Jehowa Starego Testamentu) ma królować nad ludźmi, zaś ludowi (Izraelowi Starego Testamentu) należy oddać władzę na ziemi. Domagali się zburzenia kościołów i zniesienia władzy monarchicznej, ceł, podatków i na cztery niemal wieki przed rewolucją francuską szermowali hasłem równości. Znieśli również u siebie własność prywatną i wprowadzili wspólność kobiet, proklamując zniesienie rodziny.

Następcami taborytów są „bracia czescy” i „bracia morawscy”. Biskupem „braci czeskich” był autorytet pedagogiki, złowieszczo zapisany w dziejach Polski, sławny Komeński.«

Tajne sekty rewolucyjno-religijne zagrażały Kościołowi i ustrojowi społecznemu. Trudno się oprzeć wrażeniu, że ich siłą napędową byli Żydzi. Cały czas wierni swej tradycji, sięgającej początków chrześcijaństwa, by rozsadzać organizację kościelną od środka. Realizację tego zadania ułatwiało im to, że w razie potrzeby swobodnie i pozornie przechodzili na katolicyzm. Za czasów wojen krzyżowych mnóstwo Żydów, w obawie przed krzyżowcami, przyjmowało katolicyzm, dzięki czemu mogli wnikać w społeczeństwa chrześcijańskie, torując tym samym drogę herezjom i ruchom rewolucyjnym. Wojny husyckie poprzedziły w Europie okres wojen religijnych, a sekta beghardów, pod różnymi nazwami, ponownie pojawi się w okresie reformacji.

Na uwagę zasługuje fakt, że reformacja wybucha w czasie, gdy kryzys w Kościele ma się ku końcowi. Natomiast wcześniejszy ruch Wycleffa i husytyzm miał miejsce w czasie jego największego rozkładu: schizma zachodnia, równoczesne panowanie dwóch lub trzech papieży, a mimo to Kościół wyszedł z tego obronną ręką. Wystąpienia Lutra i Zwingliego przypadają na okres, gdy najgorsze już minęło, jednak dochodzi do rozłamu. Gdyby ruch reformacyjny był skutkiem oburzenia na zgniliznę i zepsucie Kościoła i księży, to właśnie ruch Wycleffa w czasie schizmy powinien był rozwinąć się najbardziej, ponieważ właśnie wtedy rozkład papiestwa był największy. Tymczasem atak generalny nastąpił 100 lat później. Dlaczego tak się stało? Przyczyn należy szukać w Hiszpanii. W 1492 roku wypędzono stamtąd Żydów. Ruch reformacyjny podważył autorytet moralny Kościoła, a tym samym dyskredytował inkwizycję. Był im na rękę. A skoro tak, to zapewne nie bez ich udziału.

To nie jest tak, że „zadymę” można wywołać spontanicznie. To tak nie działa. I w przypadku reformacji było podobnie. Pewne rzeczy musiały być przygotowane wcześniej. W XIII wieku pojawia się we Włoszech prąd humanizmu, nawiązujący do idei świata starożytnego. W 1453 roku upada Konstantynopol. Uczeni bizantyńscy uciekają do Włoch i podsycają go. Dzięki odkryciu rękopisów starożytnych następuje wzmożone zainteresowanie antykiem. Humanizm propaguje indywidualizm, a więc coś przeciwnego dotychczasowemu systemowi opartemu na wartościach wspólnych dla organizacji społecznych czy religijnych. Jego ogniskami są akademie, czyli związki osób interesujących się starożytnością. Nie miały one nic wspólnego z dawnymi uniwersytetami.

Akademie były zakładane przez zwykłych ludzi, którzy spotykali się na zebraniach czy biesiadach i rozmawiali nie tylko o starożytności, ale też o rzeczach, o których publicznie mówić zabraniano. Najsłynniejsza była akademia platońska we Florencji, która, jak sama nazwa wskazuje, zajmowała się Platonem. Była też rzymska i wenecka. Rzymska nigdy nie działała jawnie. Pod pozorem uroczystości czy biesiad unikano odpowiedzialności za niepoprawne poglądy. Z czasem organizacje te nabrały charakteru związków tajnych, a ich członkowie posługiwali się łacińskimi lub greckimi pseudonimami.

Duży wpływ na ruch humanistyczny wywarli Żydzi uciekający z Hiszpanii. Gemistos Plethon (zm. 1450), główna postać akademii platońskiej, był uczniem żydowskim. Nie dziwi zatem, że akademie walczące z filozofią Kościoła, będące pod wpływem Żydów, musiały kryć się ze swoją działalnością.

Humanizm prowadził do konfliktu pomiędzy wiedzą i wiarą. Stał na stanowisku, że postęp wiedzy podważa dogmaty religii. W ten sposób osłabiał autorytet Kościoła. Powoli skłaniał się ku wolności myślenia w zakresie religii, dając podstawy teoretyczne reformacji, a później – w XVII i XVIII wieku – racjonalizmowi tj. religii naturalnej lóż wolnomularskich. Środowiska uczonych i intelektualistów były tymi, w których zajmowano się astrologią, a nawet magią. Astrologami byli przeważnie Żydzi, którzy wiedzę tę przynieśli z Azji. Na dworach panujących i magnatów odgrywali ważną rolę. Od ich horoskopów często zależały ważne decyzje. Tak samo jak w lożach wolnomularskich XVIII wieku, tak i tu kult rozumu i wiedzy idzie w parze z wiarą w zabobony, gusła i magiczne obrzędy. Samo w sobie stanowiło to sprzeczność, ale jak widać nikomu nie przeszkadzało. Podobnie jak obecnie.

Reformacja w Niemczech zaczyna się od sporu o Talmud, a właściwie o treści w nim zawarte i dotyczące chrześcijaństwa. Zakon dominikański, na skutek informacji przekazanych przez neofitę Pfefferkorna, starał się przekonać cesarza Maksymiliana do jego konfiskaty. Utworzono komisję do zbadania, czy Talmud rzeczywiście tchnie nienawiścią do chrześcijaństwa. W skład komisji wchodzili Pfefferkorn, przedstawiciel dominikanów, sprzyjający Żydom arcybiskup Moguncji oraz Reuchlin. To właśnie on był najważniejszą postacią całej reformacji, ważniejszą od Lutra.

Jan Reuchlin (1455-1522) był wtajemniczony w kabałę i podczas pobytu we Florencji został wciągnięty w tajne związki humanistów włoskich. Nosił pseudonim organizacyjny „Capnio”. W Niemczech Żyd, Jakub Loans, przyboczny lekarz cesarza Fryderyka III, wprowadził go w arkana języka i literatury hebrajskiej. Później kontynuował studia w Rzymie pod kierunkiem innego Żyda – Obadiasza Sforno.

Po usunięciu Pfefferkorna z komisji, Reuchlin mógł uchodzić za eksperta, bo nikt poza nim nie znał hebrajskiego. Nic dziwnego, że wydał pomyślną dla Żydów opinię o Talmudzie.

Pfefferkorn wystosował publiczne pismo do Reuchlina i ten odpowiedział mu podobną notą pt. „Zwierciadło oczne”, w której atakował dominikanów i bronił Talmudu. Tak bardzo zaangażował się w swej pracy, że powołano go przed specjalny trybunał duchowy (1513). Sprzyjający Żydom arcybiskup moguncki, Uriel von Gemmingen, rozkazał wyrok odroczyć. Jak widać ówczesne sądy i trybunały niczym nie różniły się od współczesnych: odraczają wyroki, usuwają niewygodnych świadków bądź ich nie dopuszczają do głosu. To odroczenie to zwycięstwo Reuchlina i porażka dominikanów. Obawiając się jednak, że odroczony wyrok może być ostatecznie niekorzystny dla niego, wysłał Reuchlin list do Żyda, Boneta de Lates, przybocznego lekarza papieża Leona X, z prośbą o przychylność w jego sprawie. Gdyby ten list dostał się ręce dominikanów, mogliby dowieść życzliwości Reuchlina dla Żydów, ponieważ zawierał on wiele szczegółów, o których nie wspominał w rozprawach publicznych. Papież Leon X nie zorientował się i polecił zbadać sprawę Reuchlina innemu forum duchownemu w Niemczech. A tam teren był już przygotowany i korzystny dla Reuchlina wyrok zapadł w 1514 roku.

Dominikanie odwołali się do papieża, a w Niemczech rozpoczął się wielki ruch w obronie Reuchlina. Ujawniły się tajne związki humanistów w postaci stronnictwa Reuchlinistów. W Rzymie jego sprawą zajęli się Żydzi, choć robili to bardzo dyskretnie, by nie zwrócić na siebie uwagi. W międzyczasie paryski fakultet teologiczny, bardzo prestiżowy wówczas, uznaje obronę Talmudu za odejście od wiary. Z kolei Reuchlin wydaje anonimowo „Listy obskurantów”, satyryczny paszkwil na Kościół i duchowieństwo. Jego wpływy w Niemczech są wielkie i wygląda na to, że drobny z pozoru spór o Talmud, zatacza coraz szersze kręgi społeczne, stając się zarzewiem poważniejszego konfliktu.

Reuchlin w obawie, że wyrok może go pogrążyć, zgłasza gotowość wykazania papieżowi zgodności kabały z nauką Kościoła. Żydzi dostarczyli mu jakieś niedorzeczne pisma, jakąś sfałszowaną chrześcijańską kabałę. Papież dal się przekonać i przychylnie ustosunkował się do kabały i Talmudu. Reuchlin został uniewinniony, bo tą fałszywą kabałą, podsuniętą przez Żydów, wykazał zgodność nauk kabalistycznych a więc i talmudycznych z chrześcijaństwem.

Jak pisze żydowski historyk: „Dopiero dzięki konfliktowi o Talmud znalazła tak doniosła reformacja przyjazną dla siebie atmosferę, bez której ani powstać, ani wzmóc się by nie mogła”. (Henryk Graetz Historia Żydów). Warto o tym pamiętać, że pozornie nic nie znaczący spór może odbić się szerokim echem w społeczeństwie i przerodzić się w rewolucję, bo tym faktycznie był ruch reformacyjny.

A gdzie jest w tym wszystkim Luter? Luter od czasów swoich studiów erfurckich (1501) należał do związku humanistów. Był on narzędziem w ręku innych, raczej agitatorem niż twórcą ideologii. Wprawdzie formalnie stał się, dzięki ogłoszeniu tez (1517) i ściągnięciu na siebie klątwy papieskiej, wodzem reformacji, to jednak rola Reuchlina, a później Melanchtona, była o wiele donioślejsza. Melanchton to grecki pseudonim organizacyjny. Krył się pod nim Filip Schwarzerd, spokrewniony z Reuchlinem, przyjaciel Lutra. Luter był pozbawiony własnej inicjatywy. Był raczej kierowany przez przyjaciół i wrogów.

Luter, chcąc przetłumaczyć Biblię na niemiecki, uczy się hebrajskiego i szuka wsparcia u Żydów. Jednak po jakimś czasie zmienia front. Za nim i inni protestanci, zwłaszcza z konfesji augsburskiej, zaczęli odnosić się do nich niechętnie. Na ile to było szczere? Może nie chcieli być posądzani o to, że chcą podkopać chrześcijaństwo i zastąpić je judaizmem. Nie da się jednak ukryć, że reformacja kładła nacisk na Stary Testament i wprowadzała jego nauki w życie codzienne swoich wyznawców. Znacznie dalej poszli w tym kierunku Zwingli i jego następca Kalwin.

Tajne związki waldensów (albigensów), czyli beghardów, po wojnach husyckich zeszły do podziemia aż do czasu reformacji. Gdy Luter spalił Bullę ekskomunikacyjną papieża i pod osłoną Książąt Rzeszy stawił się bezkarnie na zgromadzeniu w Wormacji, tajne związki rewolucyjne nabrały odwagi i ujawniły się.

W południowej Saksonii wybuchło powstanie przeciw Kościołowi, a w górniczym mieście Zwickau pojawił się ruch rewolucyjny „marzycieli z Zwickau”. Przejęli oni od Żydów „marzenia mesjańskie” i oczekiwali przyjścia królestwa tysiącletniego (ery mesjańskiej), które poprzedzi rewolucja. Ich wodzem był tkacz Mikołaj Storch.

Uczniem „marzycieli z Zwickau” był Tomasz Muenzer, prawdopodobnie Żyd. Był księdzem w Zwickau od 1520 roku. Jako pierwszy z reformatorów usunął łacinę z obrzędów kościelnych i odczytywał z ambony fragmenty ze Starego Testamentu. Zdecydowanie występował przeciw obrazom w kościołach. W Alstaett zorganizował tajne związki rewolucyjne, które miały doprowadzić do wybuchu wielkiego powstania chłopskiego. On i tajne związki anabaptystów (szwajcarscy waldensi) w 1525 roku doprowadzili do wybuchu takiego powstania. Jego stłumienie kosztowało Niemcy 150 tysięcy ofiar. Muenzer został złapany i stracony.

Reformacja objęła prawie całe Niemcy. Podobnie było w Szwajcarii. Z Genewy promieniowała na Francję. Kraje skandynawskie nie pozostały w tyle. Gustaw I Waza, król szwedzki, skonfiskował wszystkie dobra kościelne. Król duński, Fryderyk I, przeszedł na protestantyzm w 1525 roku. Podobnie postąpił zakon krzyżacki, a jego wielki mistrz Albrecht, margrabia brandenburski, otrzymał od Zygmunta I posiadłości zakonne jako lenno (Hołd Pruski, 1525). We Włoszech dominowali humaniści.

Na sejmie w Augsburgu w 1555 roku ustalono w Niemczech zasadę: cuius regio, eius religio (czyja władza, tego religia). Odtąd od panującego zależało, jaką religię jego poddani mieli wyznawać. I tak reformacja głosząca humanistyczne hasło wolności sumienia, skończyła się najsurowszym jego pogwałceniem.

W przypadku Kościoła katolickiego atak reformacji był udany, ale był też drugi – nieudany. Henryk Rolicki tak to opisuje:

»Jest rzeczą niesłychanie ciekawą, że zamachowi na Kościół katolicki towarzyszył w tym samym czasie podobny, choć nieudany, zamach żydów na cerkiew prawosławną. Za panowania Iwana III Wasyliewicza, gdzieś między r. 1464 a 1474 zjawił się w Moskwie pewien żyd litewski, który się wychrzcił i nazwał Teodorem. Począł z cicha podkopywać chrześcijaństwo. Równocześnie niemal (1470 r.) przybył z Kijowa do Nowogrodu żyd kabalista Zachariasz, który począł wtajemniczać w kabałę księży prawosławnych. Na pomoc przybyło im jeszcze dwóch żydów z Litwy, Szmul Skariawy i Mojżesz Hapusz. Dwóch wtajemniczonych w kabałę księży prawosławnych okazało taki zapal do nowej doktryny, że chcieli się dać obrzezać, lecz żydzi nie pozwolili im na to, mówiąc, że gdyby podejrzenie na nich padło, ta okoliczność posłużyłaby przeciw nim za świadectwo, że przeciwnie, powinni zachować reguły judaizmu tajemnie, pozostając jeszcze chrześcijanami i zachowując na zewnątrz ścisłą pobożność.

Sekta judaizująca rozszerzyła się w kościele prawosławnym. Sekciarze na swych sekretnych zebraniach znieważali przedmioty kultu religijnego, ikony i krzyże, i dopuszczali się aktów świętokradztwa. Obaj na początku wtajemniczeni księża, Alexis i Denis, zdołali dostać się w bezpośrednie pobliże wielkiego księcia Iwana III, który zabrał ich z Nowogrodu do Moskwy i mianował arcybiskupami. Obaj arcybiskupi zajęli się tajemnie rozkrzewianiem judaizującej sekty wśród duchowieństwa i na dworze wielkoksiążęcym. Udało im się nawet wciągnąć do spisku Helenę, synową Iwana III, matkę następcy tronu i wiele innych wpływowych osób. Wsparty o tak potężnych popleczników Alexis został metropolitą prawosławnym; żydzi, sprawcy tego niesłychanego zamachu, ulotnili się z Rosji.

Dopiero w r. 1487, po trzynastoletnim istnieniu, sekta judaizantów został odkryta przypadkowo, lecz metropolita Alexis dopiero w r. 1503 zmuszony został do ustąpienia. W r. 1504 sobór potępił sektę i sekciarze jeszcze głębiej weszli pod ziemię. Za Iwana Groźnego ujawnili się znowu i w r. 1553 spadły na nich represje. Odtąd sekta ta przeniosła się na Litwę i pod kierunkiem Teodora Kossoja rozszerzyła się wśród prawosławnych tak dalece, że mnich prawosławny Zenobiusz Oleński w dziele naówczas przeciw niej skierowanym tak pisze: „Diabeł skorumpował wschód za pomocą Bahometa (Mahometa), zachód za pomocą Niemca Marcina Lutra, zaś Litwę za pomocą Kossoja”.

I tak szczęśliwy zbieg okoliczności udaremnił ostateczne zwycięstwo sekty judaizantów, którego skutki nie dałyby się wprost obliczyć.«

Cechą charakterystyczną reformacji i okresu ją poprzedzającego jest niezliczona ilość tajnych związków, sekt religijnych, stowarzyszeń i organizacji. Pojawiają się i znikają, przechodzą do podziemia, by po jakimś czasie wydobyć się pod inną nazwą. Wspólnym mianownikiem była daleko posunięta tolerancja cudzych przekonań, z jednym wszakże wyjątkiem – nienawiścią do Kościoła. Tak jak dziś. Widać więc wyraźnie, że model wcześniej wypracowany równie dobrze sprawdza się w demokracji. Jak by powiedział cesarz Hajle Syllasje: „bo w świecie nigdy nie dzieje się nic nowego”. Ta sama mnogość partii politycznych, ich przekształcanie, zmiana nazw, przechodzenie z jednej partii do drugiej, co dowodzi, że nie chodzi o żaden program polityczny, czy ideologię. Wszystko tak samo. W średniowieczu nie mogło być partii politycznych, bo byli królowie i książęta. Obecnie mamy demokrację i sekty, tajne stowarzyszenia, akademie itp. nie są już niezbędne. Zastąpiły je partie, stronnictwa, fundacje, jawne stowarzyszenia. A tym wszystkim kierują potomkowie tamtych, którzy wypichcili reformację. Wszystkie partie polityczne w Polsce, od prawa do lewa, są przez nich kontrolowane i są ich wytworem. Gdzie indziej nie jest pewnie inaczej. Demokracja – z tymi niezliczonymi, zmieniającymi się jak w kalejdoskopie partiami – to żydowski wymysł, służący im i tylko im.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia do wyjaśnienia: Humanizm prowadził do konfliktu pomiędzy wiedzą i wiarą. Stał na stanowisku, że postęp wiedzy podważa dogmaty religii. W ten sposób podważał autorytet Kościoła.

Trudne zagadnienie! Kościelną teorię poznania da się streścić w zdaniu św. Augustyna: „Wierzę, abym mógł poznać”. Wiara jest narzędziem poznania, a intelekt ma charakter wtórny. W nauce jest zawsze jakaś wiara, jakiś pogląd na świat, jakaś idea, jakaś wola – a rzeczą rozumu jest tę wolę zanalizować i wykazać. Wszystko i zawsze zmierza ku jednemu: ku „quod erat demonstrandum” (co należało udowodnić). Scholastycy XII i XIII wieku twierdzili, że dla filozofii nie może być prawdą to, co jest fałszem dla teologii. Idąc tym tropem wypadałoby stwierdzić, że w przyrodoznawstwie nie może być prawdą to, co dla filozofii jest fałszem.

To bardzo skomplikowane, ale jeśli przyjrzymy się dążeniom tych, którzy obecnie uparcie szukają życia pozaziemskiego i nie znajdują go, ale dalej szukają, bo wierzą, że ono jest, to parcie to oparte jest tylko i wyłącznie na wierze, a więc kłania się św. Augustyn: Wierzę, abym mógł poznać. – I tym sposobem wróciliśmy do średniowiecza, tak obecnie ośmieszanego, posądzanego o zacofanie, wstecznictwo i co tam jeszcze.

Domieszka

Kilka dni temu prezydent Andrzej Duda powiedział, że w każdym Polaku jest trochę krwi żydowskiej. Stwierdził, że to niemożliwe, by było inaczej po 1000 lat wspólnego życia. I zapewne tak by było, gdyby to było wspólne życie, żeby nie powiedzieć – pożycie. Krew pewnie mieszałby się. No właśnie, gdyby… Problem jednak polega na tym, że to nie było wspólne życie, tylko życie obok siebie. Gdzieś obok, obok nas…

Do 1939 roku 90% społeczności żydowskiej w Polsce nie znało języka polskiego. To była zresztą cecha całego żydostwa wschodnioeuropejskiego. Była to społeczność zamknięta, nieutrzymująca żadnych kontaktów z otoczeniem, odnosząca się z pogardą do miejscowej ludności. Żydzi mieli swój język – jidysz, taki zepsuty niemiecki. Co ciekawe, po wypędzeniu z Hiszpanii, ci, którzy osiedlili się w Turcji, również posługiwali się tam swoim żargonem tzw. zepsutym hiszpańskim.

Wracając jednak na rodzimy grunt, warto przypomnieć powieść Elizy Orzeszkowej Meir Ezofowicz. Opisuje ona w niej taką zamkniętą społeczność żydowską. Ci ludzie, nawet gdyby chcieli, nie mogli kontaktować się ze światem zewnętrznym. Tytułowy bohater, Meir Ezofowicz, buntuje się i wychodzi poza ten zaklęty krąg. Płaci za to wysoką cenę, nawet bardzo wysoką – zostaje wykluczony z tej społeczności. Jest w tej powieści też bardzo wymowna scena, gdy do rabina przychodzi szlachcic i ze zdumieniem, a nawet zszokowany, konstatuje, że rabin go nie rozumie.

Orzeszkowa opisała ten żydowski świat jeszcze z okresu zaborów, ale on przetrwał do wybuchu II wojny światowej. Nie było więc wspólnego życia od 1000 lat. Dotyczyło to 90% społeczeństwa polskiego i żydowskiego. Jedynie te 10% – ta polska niepolska szlachta kontaktowała się z 10% społeczności żydowskiej, zasymilowanej, mówiącej po polsku. I w tym wypadku można by mówić o tej domieszce żydowskiej krwi, choć pewnie w większości przypadków łączyły obie grupy bardziej interesy niż wzajemne przyciąganie.

Po co więc prezydent Duda powiedział to, co powiedział? Czyżby nie znał realiów tamtych czasów, mając za żonę Esterkę? Jako prezydent zapewne nie wyrażał własnej opinii tylko oficjalną. Najwyraźniej ktoś chce przychylniej nastawić Polaków do Żydów. A dlaczego? Najpierw były świece hanukowe w sejmie i pewnie gdzie indziej. Później – wspólne judeo-chrześcijańskie korzenie i „Polin” – wymiennie z „Polska”. A teraz dowiadujemy się, że każdy Polak ma domieszkę krwi żydowskiej.

Dominacja żydowska staje się coraz bardziej widoczna. Właściwie to już jest Polin, a mówiąc bardziej brutalnie – to jest Żydoland. Tego stanu na dłuższą metę nie da się ukryć, więc trzeba jakoś łagodzić tę dysproporcję, dla wielu Polaków jeszcze niewidoczną, i dmuchać na zimne: No, wprawdzie Żydzi dominują, ale przecież wy też jesteście Żydami. Konflikt z poziomu etnicznego – nie do rozwiązania, przechodzi w konflikt społeczny, który można załagodzić, choćby poprzez obiecanki cacanki.

Masoneria

Często można usłyszeć opinię, że wszystkiemu winni są Żydzi i masoni. Czasem ktoś tak mówi poważnie, czasem w formie żartu lub ironii. Warto więc zastanowić się nad tym czy łącznie Żydów i masonów ma jakieś podstawy, czy – nie. Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1969 tak opisuje wolnomularstwo:

»Wolnomularstwo, masoneria, międzynarodowy burżuazyjny ruch parareligijno-etyczny o charakterze antyklerykalnym i kosmopolitycznym, powstały na początku XVIII w. jako typ tajnych stowarzyszeń, stawiający sobie za cel doskonalenie ludzi poprzez rozwój osobowości oraz doprowadzenie ich do powszechnego zbratania przez wyzwolenie z różnic religijnych i stanowych.

Podstawy organizacyjne wolnomularstwo przejęło od średniowiecznych bractw cechowych wolnych murarzy-budowniczych katedr (stąd nazwa w.), jak również okultystycznych stowarzyszeń XVII w. (różokrzyżowcy). U podstaw ideologii w. leżą zaczerpnięte z tradycji oświeceniowych przekonania racjonalistyczne i deistyczne (uznanie Boga za „Wszechmocnego Architekta Świata”), humanitarna etyka, walka z fanatyzmem i nietolerancją religijną, z szowinizmem politycznym, dążenie do zjednoczenia ludzkości w imię zasad racjonalizmu, równości i wolności wszystkich ludzi. Wolnomularstwo jest „związkiem mężczyzn”, istnieją jednak również uznane „zakony” organizowane przez wolnomularzy dla kobiecych członków swoich rodzin (tzw. loże adopcyjne). Ideologia wolnomularstwa znajduje wyraz w bogatej, mającej oddziaływać na wyobraźnię i uczucie, symbolice zgromadzeń, obrzędów, strojów (fartuszek, rękawice itp.) i narzędzi (pion, dłuto, młotek, kielnia) wolnomularskich. Od miejsc zebrań średniowiecznych bractw murarskich (ang. lodge) lokalne stowarzyszenia wolnomularzy nazwano lożami; między sobą wolnomularze nazywają się braćmi; na czele loży stoi wybierany na określony czas mistrz loży; członkowie loży dzielą się według 3 podstawowych stopni – na uczniów, czeladników i mistrzów; z czasem wykształciły się ponad stopniem mistrza systemy (ryty, obrządki) wyższych stopni (np. ryt szkocki o 33 stopniach). Nowych członków przyjmuje się na podstawie rekomendacji członków loży w tajnym głosowaniu i poddaje obrzędowi – inicjacji, mającemu wręcz misterny charakter (próby odwagi, odporności psychicznej i fizycznej). Wolnomularstwo nie ma tajnej doktryny, ukrywanej przed nie wtajemniczonymi, jednakże dla utrzymania integracji wewnętrznej i ekskluzywnego charakteru przestrzega ono zachowania tajemnicy rytuału, symboliki i znaków rozpoznawczych członków lóż.

W celu zapewnienia jednolitości działania loże poszczególnych krajów jednoczą się w związki zwane Wielkimi Lożami lub Wielkim Wschodem z tzw. wielkim mistrzem na czele; Wielkiej Loży przysługuje prawo powoływania do życia nowych lóż. Każda wielka Loża jest w zasadzie samodzielna, posiada własną ideologię społeczno-polityczną, ukształtowaną w zależności od warunków danego kraju, i do początku XX w. nie istniała żadna centralna nadbudowa nad Wielkimi Lożami, jakkolwiek występowały między nimi pewne powiązania.

Początek regularnego wolnomularstwa stanowiło połączenie w 1717 roku w Londynie 4 lóż w pierwszą Wielką Lożę. Zasady wolnomularstwa sformułował w 1723 roku J. Anderson w tzw. Starych obowiązkach (Magna Charta). Z Anglii wolnomularstwo jako ruch odpowiadający duchowi oświecenia, rozprzestrzeniło się szybko w XVIII w., zwłaszcza w Europie i Ameryce. Jego członkowie rekrutowali się głównie spośród bogatego mieszczaństwa, korpusu oficerskiego i urzędniczego, ale także spośród arystokracji świeckiej i duchownej.«

To tylko fragment tego opisu. Również Wikipedia podaje bardzo rozbudowaną informację. Jednak ani ona, ani Wielka Encyklopedia Powszechna nie informują o tym, co najważniejsze. Ks. Stanisław Trzeciak w swojej książce Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce (1939), pisze:

»Tak jak socjalizm Marksa, tak również i masoneria jest pochodzenia żydowskiego. O żydowskim pochodzeniu masonerii świadczy rabin Izaak M. Wise w słowach:

„Masoneria jest urządzeniem żydowskim, jej historia, stopnie, urzędy, hasła i wyjaśnienia są żydowskimi od początku do końca”

„Idea masonerii również wyszła z żydostwa, na mocy wewnętrznej konieczności. Jako jej założyciel uchodzi Salomon, który widział najwyższy rozkwit żydostwa”. Tak mówi o pochodzeniu masonerii żyd dr Karpeles.

Już sama nazwa loży (liszche), jak mówi Alfred Miller, jest pochodzenia żydowskiego. „Liszche” oznacza pokój przyległy. Alfred Miller wyjaśnia to w następujący sposób: „Świątynia Salomona miała oprócz trzech istotnych części dużo pokojów przyległych lóż. Dlaczego zakon masoński wybrał nazwę loża, a nie świątynia albo Dom Boży, tłumaczy się w ten sposób: Prawdziwa świątynia albo Dom Boży może być tylko na górze Morja, gdzie można sobie pomyśleć pion do niebieskiego Jeruzalem, czyli Duchowego Syjonu, a więc do pałacu Wielkiego Budowniczego Wszechświata. Dlatego wszystkie miejsca odległe od Morja, muszą otrzymać, bo nie mogą inaczej, tylko nazwę pokoje przyległe do świątyni Salomona, czyli loże.

Masoneria posiada, oprócz przepisów pisanych, cały szereg przepisów ustnych, które drogą tradycji ustnej przechodzą z pokolenia na pokolenie jak u żydów i nigdy nie zostały ujęte w formę przepisów pisemnych. Stąd to wielka tajemniczość i brak dokładniejszych znajomości zwyczajów masońskich, bo poszczególne egzemplarze drukowanych przepisów wydają za numerami tylko swoim braciom, a ustne przepisy każdy mason zachowuje pod przysięgą w największej tajemnicy.«

Celem masonerii, według masona wysokiego stopnia Uhlmanna (Dr Uhlmann, Die grosse Werklehre der Freimaurerai), jest budowa świątyni Salomona. Z kolei według Żydów mesjasz ma stworzyć wszechświatowe królestwo izraelskie i ma zbudować świątynię w Jeruzalem. A więc wspólny cel i masoni mają obowiązek pomagać Żydom w budowie ich królestwa.

Dewiza masonerii to: wolność, równość, braterstwo. Została ona sformułowana we Francji i stała się hasłem rewolucji francuskiej. W jej efekcie Żydzi zyskali równouprawnienie. Kolejnym etapem była rewolucja w Rosji. Następnym ma być rewolucja światowa, mająca na celu zapanowanie nad światem narodu wybranego. Urzeczywistnienie tego planu nie jest łatwe i sami Żydzi tego nie osiągną i maja tego świadomość. Poprzez socjalizm Marksa wykreowali sobie agentów i pomocników wśród klasy robotniczej, a przez masonerię – wśród warstw wyższych i najwyższych. Obecnie znaczenie klasy robotniczej maleje, ale znaleźli się godni następcy.

Socjaldemokracja, masoneria i komunizm wyrastają z jednego pnia. Masoni jak i skrajni socjaliści, czyli komuniści, mają wspólne godło: młot, kulę i gwiazdę. Natomiast komunistyczny sierp był, w symbolice starożytnego Egiptu, narzędziem śmierci przy ścinaniu głów. Można go uważać za nieco zmieniony masoński półksiężyc. Gdy dodamy do niego trzon, będzie przypominać sierp – godło chłopa, młot – godło robotnika. Półksiężyc jest wprawdzie godłem muzułmanów, ale wcześniej, jako nów Księżyca, pełnił ważną role u Żydów. Obchodzili oni święto nowiu Księżyca na równi z sabatem. Widać więc, że symbolika ta sięga daleko w przeszłość, często bardzo odległą. Z tego też względu może być zupełnie nieczytelna dla nieświadomych ich znaczenia.

Masoneria jest żydowską ekspozyturą, tworzy prawe skrzydło żydowskiej armii w pokojowym podboju świata. Na lewym skrzydle są socjaliści i komuniści. Centrum i naczelne dowództwo obejmują Żydzi. Oni rozkazują masonom gojom i socjalistom.

Rabin Reichorn w swojej mowie tak wyraził się o gojach:

„Nasz interes wymaga, byśmy okazywali zrozumienie dla aktualnych i socjalnych zagadnień, szczególniej dla tych, które zmierzają do poprawy stosunków klas pracujących. W rzeczywistości zaś musi nasz trud do tego zdążać, abyśmy z tej strony opanowali opinię społeczną i nakreślili jej kierunek.

Zaślepienie mas i ich skłonność do tego, że dają się ująć patetycznymi frazesami sprawia, że stają się one dla nas łatwą do uzyskania zdobyczą i wyjednują dla nas w ich kołach popularność i zaufanie. – My znajdujemy łatwo pośród naszych ludzi takich, którzy mogą przyoblec swoje sztuczne uczucia w tego rodzaju wymowność, w jaką przyoblekają szczerzy chrześcijanie swoje prawdziwe natchnienie.

Konieczną jest rzeczą zatrzymać, o ile tylko możliwe, proletariat życzliwie usposobionym dla żydów i im go podporządkować, którzy rozporządzają pieniędzmi.

Będziemy cisnąć do rewolucji i przewrotów, a każda podobna katastrofa zbliży nas w naszych dążeniach do jedynego celu, do panowania na ziemi, jak to było obiecanym naszemu ojcu Abrahamowi.”

Co do masonów, to „Protokoły mędrców Syjonu” nie pozostawiają złudzeń:

„Kto lub co zdolne jest obalić siłę niewidzialną? A siła nasza jest właśnie taką siłą. Masoństwo zewnętrzne służy właśnie do ukrycia jej oraz jej celów, plan zaś działań tej siły, a nawet miejsce, gdzie się znajduje, nie będzie nigdy ludziom wiadome”.

W innym miejscu te Protokoły głoszą:

„W stowarzyszeniach gojów, gdzie zasialiśmy ziarna nieładu, protestów, można przywrócić porządek tylko przy użyciu środków bezwzględnych dowodzących istnienia niezłomnej władzy”.

Tak więc sami Żydzi przyznają, że do utrzymania ładu i porządku niezbędna jest niezłomna władza, ale gdy tylko goje próbują coś takiego wprowadzić w życie, to podnoszą larum, protestują, propagują liberalizm jako podkład do masonerii i komunizmu. W ten sposób wprowadzają nieład i zamieszanie, co osłabia państwa i rządy rdzennych narodów, wśród których żyją. Ich taktyka polega na tym, by dostać się do obozu przeciwnika, by rozsadzać go od wewnątrz, wzniecać walki wewnętrzne i zamieszki, podzielić na partie i skłócać, szczuć jednych na drugich.

Tajne związki towarzyszą Żydom od zarania ich dziejów. Walka z Kościołem była prowadzona przy pomocy szeroko rozgałęzionych ukrytych organizacji o międzynarodowym zasięgu. W XII, XIII i XIV wieku pojawiają się ruchy sekciarsko-rewolucyjne wywołujące powstania ludowe, kierowane przez tajne związki, które cały czas pozostają w kontakcie, informując się nawzajem o zaistniałej sytuacji. Tworzyły one jedną organizację z ekspozyturami w poszczególnych krajach. Przejawiało się to we wspólnej nazwie np. braci. Mamy braci włoskich, morawskich, czeskich, niemieckich, niderlandzkich, angielskich i braci polskich.

„Braćmi” nazywają się też członkowie współdziałających organizacji – tajnych akademii odrodzenia. Są to anabaptyści, socynianie, taboryci oraz członkowie akademii humanistycznych, tacy jak Luter, Reuchlin czy Kalwin. Oni też byli „braćmi” organizacyjnymi. I te „braterskie” akademie i stowarzyszenia (societates) są poprzednikami dzisiejszych lóż wolnomularskich. Można więc chyba wysnuć wniosek, ze wolnomularstwo ma swoje korzenie w tajnych związkach walczącej reformacji.

Na początku XVII wieku pojawia się związek różokrzyżowców. Prawdopodobnie jest to organizacja nadrzędna nad akademiami, które z kolei są wyższym stopniem stowarzyszeń (societates) i kollegiów. Godłem różokrzyżowców jest „croix in rosa” (krzyż w róży). Według księgi Zohar róża jest symbolem ludu izraelskiego. Łączy ono symbol chrześcijaństwa z symbolem żydowskim. Można to rozumieć jako próbę judaizacji chrześcijaństwa, co w praktyce sprowadza się do wprzęgnięcia go w mesjańską ideę Żydów. W działalności różokrzyżowców można wyróżnić trzy podstawowe dziedziny ich aktywności: studia alchemiczne, studia kabalistyczne i działalność w ruchu reformacyjnym.

Alchemia była bardzo popularna w okresie odrodzenia. Opierała się ona na przekonaniu, że metale są jednorodne tj. składają się z tego samego pierwiastka, wobec czego przemiana jednego metalu w drugi jest możliwa, a więc także przemiana w złoto. W tajnej wiedzy różokrzyżowców alchemia odgrywała ważną rolę, ale jej jądro stanowiła kabała.

Według jednej wersji różokrzyżowcy stworzyli masonerię, według drugiej – rozpłynęli się w niej w XVIII wieku. Dowodem na to miałyby być różokrzyżowcowe stopnie masonerii szkockiej.

Wolnomularstwo powstało około 1630 roku w Anglii. Jest ono rozwinięciem i kontynuacją wcześniejszych związków z okresu reformacji (akademii i societates). Jego celem jest wzmocnienie ruchu filożydowskiego wśród purytanów. Konsekwencją tego jest rewolucja Cromwell’a. Po niej Żydzi mogą wrócić do Anglii. Do jej przeprowadzenia zostają wykorzystane, jako zaplecze organizacyjne, korporacje „wolnych mularzy”. To takie współczesne związki zawodowe, skupiające majstrów, czeladników i uczniów. Stały się one wygodnym parawanem dla sprzysiężonych, osłaniając ich przed okiem władz duchowych i świeckich. Do tych lóż robotniczych chętnie wprowadzano szlachtę i osoby zajmujące eksponowane stanowiska i stąd też szereg masońskich symboli pochodzi z budownictwa (młot, kielnia, węgielnica itp.).

Wiek XVIII jest okresem rozkwitu idei masońskich w całym cywilizowanym świecie. Duch wolnomularstwa przenikał wszędzie, nawet tam, gdzie znajdowali się jego naturalni przeciwnicy, czyli do Kościoła katolickiego. Reformacja głosiła oderwanie religii od hierarchii Kościoła i zerwanie z jego autorytetem w sprawach wiary, dając tym samym swym wyznawcom prawo samodzielnego czytania i komentowania Pisma Świętego. Podważała dogmaty religijne. Twierdziła, że nie tylko teksty Biblii, ale i wiedza naukowa, negują prawdy podawane do wierzenia przez Kościół. W wyniku reformacji wyłoniły się dwie metody teologiczne:

  • jedna opierała się na gruncie rozumu i racjonalizmu i oddzielała wiarę od wiedzy; głosiła, że do zbawienia potrzeba jedynie wiary, nawet wbrew rozumowi.
  • druga, o charakterze mistycznym, dążyła do wyjaśnienia tajemnicy wiary, odwołując się do kabały.

Pierwszy kierunek przywiązywał dużą wagę do postępów nauki, szczególnie nauk matematyczno-przyrodniczych. Zrównywał Stary Testament z Nowym. Drugi odwoływał się bezpośrednio do Starego Testamentu i kabały. Pierwszy dominował w Kościele augsburskim, drugi w – helweckim (kalwińskim), sektach angielskich i amerykańskich.

Te dwie metody teologiczne, rozumową i mistyczną albo filozoficzną i kabalistyczną, połączył w jeden system panteistyczno-materialny filozof Baruch Spinoza (1632-1677). Opiera się on na twierdzeniu, że Bóg i materia to jedno, że Bóg obejmuje sobą cały świat materialny, że każda cząstka materii jest cząstką Boga. Takie podejście faworyzowało badania przyrodnicze, a z drugiej strony łączyło się z kabałą. Podobno Spinoza był wielbicielem Zoharu i wierzył w mesjańską rolę Sabbataja Cwi. Spinoza był oczywiście Żydem, hiszpańskim maranem.

Jego filozofia była podstawą lóż wolnomularskich. Skoro Bóg to natura, to i prawa przyrodnicze są prawami boskimi. Wielki Budowniczy – Bóg lóż wolnomularskich – jest w XVIII-wiecznym ruchu filozoficznym Naturą. Pojawiają się pojęcia religii danej człowiekowi przez przyrodę tzw. religii naturalnej i etyki wrodzonej tzw. etyki naturalnej. Taką religię i etykę otrzymuje człowiek od natury. Jest więc ona niezależna od wszelkich wyznań religijnych, narodowości czy rasy. Wiązanie religii i etyki z wyznaniem to przesąd.

Przeciwieństwem „przesądów” jest „oświecenie”, które pozwala wyzwolić się z przesądów i poznać prawdy religii i etyki naturalnej. I dostrzec „światło”. Światło zaś promieniuje z lóż. Uznanie wartości tego „światła” to hołd złożony ”duchowi czasu”. Trwanie przy „przesądach” to zacofanie.

W etyce naturalnej człowiek ma pewne prawa, które dała mu natura. Ma on prawo do życia i działania według własnego uznania. Ma też prawo do tego, by nikogo nie musiał słuchać i przed nikim nie poniżał się i płaszczył. Prawo do wolności i równości uznano za „prawa naturalne”. I tu pojawia się sprzeczność, bo jak pogodzić owe prawa z obowiązkami, jakie narzuca każda społeczność? Nie pozostaje nic innego, jak odwołać się do pewnej fikcji, że ludzie kiedyś, w prehistorii, zawarli ze sobą umowę społeczną, w której zrzekli się części swej wolności na rzecz zbiorowości. I tym sposobem ograniczenie wolności jednostki na rzecz instytucji społecznej będzie można uznać za zrzeczenie się dobrowolne. Tak zrodziła się teoria „kontraktu społecznego” Rousseau, przypominająca w swej konstrukcji kontrakt Izraela z Jehową. W teorii tej można też doszukać się genezy rewolucyjnej „deklaracji praw człowieka i obywatela”.

Rozpowszechnienie takiej ideologii musiało doprowadzić do ataków na Kościół katolicki. W 1870 roku zlikwidowano państwo papieskie. Z królami i książętami rozprawiono się w czasie rewolucji francuskiej, a później podczas Wiosny Ludów w 1848 roku.

„Religia naturalna” była bardzo popularna wyłącznie w warstwach wykształconych. W niższych, szczególnie wśród ludu, trafiała na opór. Trzeba było specjalnie wychować ten lud. Leibnitz – filozof, różokrzyżowiec – mawiał: „dajcie mi na przeciąg wieku wychowanie publiczne, a zmienię świat”. Temu celowi służyło wypędzenie jezuitów i likwidacja ich zakonu. Po tym mogła nastąpić w krajach katolickich sekularyzacja dóbr zakonnych i szkolnictwa. Od tego momentu wychowaniem ludu, edukacją – jak to dziś nazywamy, zajmuje się wolnomularstwo.

Masoneria miała tylko jeden dogmat – ubóstwienie własnej organizacji. Świątynia Salomona była owym „świętym świętych”. Tylko jej nie wolno było zdradzić, dbać tylko o jej pomyślność. W tym wypadku obowiązywała żydowska zasada: cel uświęca środki. To była jedyna etyka uznawana przez loże.

Druga zasada to braterstwo. Braterstwo powszechne było kłamstwem. W istocie dotyczyło tylko „braci” – członków zakonu. Tak jak i Talmud zobowiązuje Żydów do „braterstwa” tylko wobec członków własnego plemienia. Panowanie braterstwa to panowanie lóż wolnomularskich i braci pod kierownictwem „nieznanych przełożonych”.

Równość to także hasło obejmujące tylko „braci”. Henryk Rolicki w swojej książce cytuje francuskiego autora (Gustave Bord, La Franc-Maçonnerie en France):

„Oto tak w imię równości mason tłumaczył tę równość na swoją korzyść. Pragnie on równości między wtajemniczonymi, pragnie równości między profanami, lecz nie pragnie równości między wtajemniczonymi a profanami. Znając potęgę ugrupowań zorganizowanych i milczących, organizuje się i nakazuje milczenie. Aby przeszkodzić narodzinom przeciwnika, uderza się na wszystkie ugrupowania, jakie powstają. W miarę możności wchłania je, jeżeli zaś nie może odnieść triumfu za pomocą tego środka, to niszczy je.”

Wolność, równość, braterstwo – to hasła głoszone masom przez wolnomularstwo. Miały one nie tylko zlikwidować stary porządek, zniszczyć Kościół i monarchie, ale także zapewnić Zakonowi panowanie nad światem.

Czy jest więc tak, że wszystkiemu winni są Żydzi i masoni? Masoneria to żydowskie narzędzie, które ma na celu skupienie uwagi, to zasłona dymna, która ma ukryć to, co najistotniejsze. Czy można winić narzędzie? Raczej rękę a najpewniej głowę tej ręki. Wedle starego porządku władza pochodziła od Boga i monarchowie sprawowali ją dożywotnio. W demokracji władza pochodzi od ludu, czyli nie wiadomo od kogo, a jak nie wiadomo od kogo, to wiadomo od kogo.

Żydzi

Wspólna polsko-żydowska historia ma około 1000 lat. Pierwsi Żydzi pojawili się na ziemiach polskich pod koniec XI wieku – taka jest wersja oficjalna. Z XII wieku pochodzą dokumenty z Mazowsza pisane po hebrajsku. Żydzi, przynajmniej niektórzy, utrzymują, że to oni pierwsi pojawili się na tych ziemiach, dając tym samym do zrozumienia, że mają do nich więcej praw. Ta kwestia pozostanie pewnie nierozstrzygniętą. Jednak sam fakt tak długiej obecności Żydów na tych terenach powinien zachęcać do bliższego zapoznania się z historią tego narodu, jego religią i polityką, jaką on prowadzi wobec innych.

Henryk Rolicki w swojej książce Zmierzch Izraela (1932) pisze:

„Jedynym kluczem do zrozumienia żydostwa jest znajomość jego historii. Religia żydowska, to religia historyczna i polityczna. W przekroju teraźniejszości żydostwo dla każdego stanowić musi zagadkę niezgłębioną, coś nienaturalnego, po prostu niesamowitego. W świetle historii rozjaśniają się mroki tajemnicy.”

I cytuje żydowskiego filozofa (Heinrich Kohn, Die politische Idee des Judentums):

„Korzenie całej religii żydowskiej tkwią w historii żydowskiego ludu. Początkiem jej jest akt historyczny: wywędrowanie z Egiptu. We wszystkich jej chwilach zwrotnych znajdujemy historyczne zdarzenia. Z nich czerpie ona swą siłę, w głębiach żydowskiego charakteru narodowego leży jej tajemnica: formą jej rozwoju jest polityka.”

A co ma polityka do wierzeń religijnych – pyta Rolicki i ponownie zamieszcza cytat z tego samego źródła:

„Etyczno-polityczne idee stanowiły rdzeń żydostwa. Mojżesz, a po nim wszyscy wielcy przywódcy ludu, których działalność rozwijała się pozornie w całości na terenie religijnym, nie troszczyli się o religię, lecz o Królestwo Boże. Ale w tym pojęciu właśnie polityka jest religią, jest entuzjastycznym dążeniem, skierowanym bezpośrednio ku Absolutowi, ku Bogu, jest jedyną rzeczywistością życia, mieszczącą w sobie wszystkie inne. Nie jest więc już ona jakimś zajęciem pośród innych, jakąś płaszczyzną świadomości pomiędzy innymi, lecz jest ustosunkowaniem się człowieka, woli ludzkiej, w sposób, obejmujący całe życie, do żądań, jakie mu stawia Absolut. A w innym znaczeniu polityką jest tak uregulować stosunki ludzkie i życie codzienne każdego pojedynczego człowieka, aby były po upływie tego okresu skierowane ku celowi ostatecznemu. To skierowanie nazwali żydzi sprawiedliwością.”

Jest to dosyć zawiłe i dlatego Rolicki wyjaśnia to tak:

„Powiedzmy to sobie w języku mniej filozoficznym. Oto prawodawcy religijni żydów nie troszczyli się o religię, lecz o zapewnienie Jehowie królestwa Bożego na ziemi. Był to cel polityczny i religia, którą głosili, stała się religią polityczną. Ubierając swój cel polityczny w szatę religijną, uzyskiwali zaszeregowanie całego plemienia i późniejszych pokoleń w jeden zastęp bojowników politycznych. Innym znowu zadaniem było tak uregulować całe prawodawstwo, by każdy czyn jednostki mógł zostać skierowany ku ostatecznemu celowi politycznemu i w ten sposób stać się czynem politycznym. Głównym środkiem działania kierownictwa Izraela było stworzenie dla mas specjalnej etyki; sprawiedliwym, a więc działającym zgodnie z żydowską etyką, jest tylko ten żyd, którego każdy czyn zmierza ku osiągnięciu ostatecznego celu politycznego, czyli ku zapewnieniu królestwa Jehowy.

Żywo musi nas zainteresować Jehowa, ów Bóg izraelski, mający zakrólować nad światem. Przekonujemy się, że nie jest to Bóg uniwersalny, Bóg dla wszystkich, lecz typowe bóstwo plemienne, bóstwo Izraela.

Księga Izajasza tak głosi ludowi izraelskiemu: To mówi Pan: praca egipska i kupiectwo etiopskie i Sabaim, mężowie wysocy do ciebie przyjdą i twoi będą; za tobą chodzić będą, okowami w okowy pójdą i tobie się kłaniać i modlić będą; tylko w tobie jest Bóg, a nie masz oprócz ciebie Boga. (XLV 14).

Albo w innym miejscu: będą otworzone bramy twoje ustawicznie; we dnie i w nocy nie będą zamknięte, aby noszono do ciebie moc narodów i króle ich, aby przywiedziono. Bo naród i królestwo, które tobie nie służyło, zginie. I przyjdą do ciebie, kłaniając się, synowie tych, którzy cię trapili. I będziesz ssać mleko narodów, a piersiami królów karmion będziesz. (LXI).

Jak widzimy, owo królestwo Jehowy nie jest wcale pomyślane nieziemsko, jest to królestwo z tego świata, zapewniające działaczom tego kultu polityczno-religijnego, uczestnikom przymierza z Jehową niedwuznaczne korzyści w postaci władztwa nad innymi narodami.

Oto jest sens przymierza, interes, jaki obie strony kontraktujące znalazły w tym przymierzu: Sprzedam wam moją naukę i jestem sprzedany wraz z nią (Midrasz Theruma 34). Oto istotna tajemnica religii politycznej, ku której spełnieniu dąży Izrael przez wieki.

Środki działania ulegają zmianom; gdy zawiodą jedne, sięga się po inne. A tajemniczość celu ostatecznego uzasadnia dostatecznie utajnienie środków, dla których jedynym kryterium etycznym jest sprawiedliwość, czyli ich wartość praktyczna dla osiągnięcia celu. Stąd odwieczna, powszechna opinia, że żydzi hołdują zasadzie: cel uświęca środki.”

Mamy więc do czynienia z pewnym prawodawstwem, z którego wynika pewna etyka zwana sprawiedliwością, a więc prawo i sprawiedliwość, a może – Prawo i Sprawiedliwość. Warto się czasem zastanawiać, skąd biorą się nazwy partii. Zapewne nie są przypadkowe.

Żydzi dużo przejęli ze starożytnego Egiptu: rządy kapłańskie, tajemniczość kultu, magię, tajne zrzeszenia, a nawet takie rzeczy jak kult byka i zakaz jedzenia wieprzowiny. Kapłani w Izraelu, tak jak w Egipcie, tworzyli zamkniętą kastę wtajemniczonych. Rekrutowali się oni wyłącznie z Aronidów (od Arona). Ich pomocnikami byli Lewici (od Lewiego). Księgi święte znane były tylko wtajemniczonym, a prosty lud nie znał nawet dekalogu. Z tego też względu szerzyły się wśród niego różne kulty, takie jak kult bóstw fenickich Baala i bogini Isztar (Astarte), kult gwiazd zapożyczony z Babilonii, egipski kult Byka (złotego cielca). Kult Jehowy uprawiali tylko kapłani. W okresie niewoli asyryjskiej i babilońskiej pojawia się tajne zrzeszenie – „stowarzyszenie pobożnych” (chassidim).

Początkowo byli Żydzi plemieniem koczowniczym. Księgi mojżeszowe opowiadają o wędrówkach trzech „patriarchów”: Abrahama, Izaaka i Jakuba około 2000 p.n.e., jednak są to tylko legendy. Dowodów nie mamy. Uległo to zmianie dopiero po zdobyciu Palestyny. Ich wodzem był wtedy Mojżesz – wychowanek kapłanów egipskich. Trudno więc dziwić się, że swą wiedzę tajemną przekazał swemu następcy. W egipskiej „Księdze umarłych” znajdują się przykazania, których część ogłosił on Żydom, dostosowawszy je do warunków ludu uciekającego z Egiptu i do potrzeb wynikających z charakteru tego narodu. Mojżesz nie doczekał zdobycia Palestyny. Zmarł na pustyni. „Ziemię obiecaną” zdobył około 1450 roku p.n.e. jego następca Jozue. Nie zdobył jej jednak w całości. Niektóre prowincje broniły się zaciekle i utrudniały rządy nad całym obszarem. Ammonici, Moabici, Midianici, Amalekici, Filistyni (Filistyna przerobiona przez Greków na Palestynę) i Amoryci byli tymi, którzy sprawiali Żydom wiele problemów. Te drobne narody przewyższały ich kulturą i rozwojem. Żydzi wiele od nich zapożyczyli.

Po śmierci Jozuego rządy w Palestynie przejęli tzw. sędziowie (szefetim), którzy do 1055 roku p.n.e. sprawowali władzę. Nie bardzo jednak sobie radzili, bo w roku 1070 p.n.e. Filistyni pokonali Żydów pod Afek-Tabor. Nie sędziowie byli tu potrzebni, ale wybitni wodzowie. I takimi byli kolejno Saul, Dawid i Salomon. Szczególnie zasłużył się Salomon, który do dziś pozostaje we wdzięcznej pamięci Żydów. Nam pozostało przysłowie: z pustego i Salomon nie naleje (często cytowane przez Gomułkę). To właśnie on ucywilizował Żydów, wzbogacił i złączył w jedno, dobrze zorganizowane państwo. Zmarł w 953 roku p.n.e. Zaraz po jego śmierci zaczęły się kłótnie pomiędzy Judaitami a Izraelitami. Izraelici byli liczniejsi, tworzyli 10 plemion, zdolniejsi od pokolenia Judy, które miało tylko dwa plemiona. Uważali, że to im należy się panowanie nad całym narodem. Judaici nie chcieli ustąpić. Spór zakończył się rozpadem państwa na dwie części, na dwa królestwa: izraelskie i judajskie.

Tak utalentowanych wodzów jak Saul, Dawid i Salomon, nie wydał naród żydowski do czasów niewoli asyryjskiej i babilońskiej. Królestwo izraelskie doszczętnie zniszczył asyryjski król Salmanazar VI w 726 roku p.n.e., a judajskie babiloński – Nabuchodonozor w 586 roku p.n.e. Obaj zabrali do swoich państw elitę narodu. Na miejscu został tylko ubogi proletariat. Na dodatek Nabuchodonozor zrabował świątynię jerozolimską. Izraelici nigdy nie wrócili do Palestyny. Przeniesieni przez króla asyryjskiego do Medii, zlali się z innymi narodami i zniknęli na zawsze. Zostali tylko Judaici, którzy niesłusznie nazywają się Izraelem. Są potomkami Judy i dlatego nazywa się ich Żydami. Asyria zajmowała teren Syrii i częściowo Iraku, natomiast Babilonia położona była na terenie Iraku w dorzeczu Tygrysu i Eufratu. Wszystkie wielkie starożytne cywilizacje rozwijały się w dorzeczach wielkich rzek. – Ale w obu Amerykach – nie.

Niewola Judaitów w Babilonii nie była zbyt dokuczliwa. Języki Babilonii i Judei były podobne, co ułatwiło Żydom obcowanie z Babilończykami. Pomagała im również wspólna wiara, bo byli czcicielami Baala i Astarte. Prawdopodobnie rozpłynęliby się i oni w narodach chaldejskich (starożytnych ludach semickich), gdyby nie dwaj wybitni wyznawcy Jehowy – Ezdrasz i Nehemiasz.

W 538 roku p.n.e. perski król, Cyrus, podbił Babilonię. Był nadzwyczaj łagodny dla obcych narodów i pozwolił wrócić Żydom do Palestyny i zbudować nową świątynię. Był nawet tak przychylnie nastawiony, że oddał im wszystko, co zostało zrabowane ze Świątyni Salomona przez Nabuchodonozora. Żydzi odbudowali świątynię jerozolimską. W 516 roku została oddana do użytku. Była to nowa, druga świątynia Jehowy.

Nowa świątynia nie zrobiła na Judaitach takiego wrażenia, jak spodziewali się tego prawowierni Lewici. Widząc, że Zakon Mojżeszowy chyli się ku upadkowi, poprosili o pomoc Ezdrasza i Nehemiasza. Ezdrasz był potomkiem arcykapłanów, Nehemiasz podczaszym króla Arakserksesa I. Obaj wiedzieli, że obojętność Żydów wobec Jehowy musi ostatecznie doprowadzić do zniknięcia ich spośród żyjących narodów. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że naród słaby, otoczony potężniejszymi sąsiadami, jeśli nie chce rozpłynąć się w obcych żywiołach, powinien się od nich odciąć, pozostać wiernym swoim obyczajom i tradycji. By to osiągnąć, nakazali Żydom zerwanie wszelkich stosunków z innowiercami, zrzec się żon wziętych z innych narodów, wyrzucić je z domu wraz z dziećmi spłodzonymi w mieszanych małżeństwach, bo „Żyd powinien czuć się lepszym, wyższym od swoich chwilowych panów”.

Ezdrasz i Nehemiasz przekonywali swoich ziomków, że są „nasieniem świętym i narodem osobliwym, wybranym”, że zawładną całym światem, jeżeli będą posłuszni Staremu Zakonowi. Żydzi w końcu uwierzyli w ich obietnice i poddali się ich rozkazom. Ten zwrot ocalił ich. Uwolnił od bałwochwalstwa, złączył w jedną, trzymającą się razem rodzinę. Uwierzyli w swą wyjątkowość i odtąd patrzyli z pogardą na wszystkich innowierców. Nie miało to uzasadnienia, bo przecież dużo nauczyli się od Egipcjan, Syryjczyków, Fenicjan i innych narodów mieszkających w Palestynie. Nie mniej jednak na ich przykładzie widać, że sentencja – wiara czyni cuda – nie jest sloganem bez pokrycia. Ale nie sama wiara, lecz jej wprzęgnięcie w życie pojedynczego człowieka i w politykę, oddziałującą na życie zbiorowe jednostek, miało decydujące znaczenie.

Żydzi po powrocie do Palestyny nie władali nią samodzielnie. Po upadku Persji w 332 roku p.n.e. stali się poddanymi Aleksandra Wielkiego. Po jego śmierci, jeszcze przez jakiś czas rządzili Palestyną jego wodzowie, a po nich przyszli Rzymianie. Stosunki Rzymu z Żydami były skomplikowane. Po raz pierwszy Rzymianie mieszają się w sprawy Judei na prośbę samych Żydów. W 65 roku p.n.e. dwaj dowódcy Pompejusza, Scaurus i Gabinius zostają opłaceni przez Arystobula Hasmonejczyka, by wmieszali się w jego spór o władzę z bratem Hyrkanem. Niebawem proszą o to samego Pompejusza, składając mu przy okazji dary. Nagle – ni stąd, ni zowąd – Arystobul uderza na kwaterujące w Judei wojska rzymskie. Pompejusz odpowiada oblężeniem Jerozolimy, którą zdobywa po krótkim czasie w 61 roku p.n.e. Jednak nie burzy i nie grabi świątyni, ale zabiera ze sobą do Rzymu jeńców żydowskich, co wydatnie wzmocniło miejscową gminę żydowską.

I na tej gminie opiera się Juliusz Cezar w walce o władzę. A to, jak wiadomo, kosztuje. Jest całkowicie uzależniony od bankierów. Całe życie jest przyjacielem Izraela. Zwycięstwo Oktawiana nad Antoniuszem, odniesione przy wsparciu Żydów, skutkuje nadaniem im przywilejów i swobód w Aleksandrii, Rzymie i Azji Mniejszej.

O co bije się Oktawian z Antoniuszem? O władzę po zabójstwie Juliusza Cezara. Wydaje się, że to dawno temu i nas nie dotyczy. A jednak! Są pewne ponadczasowe problemy, które są aktualne niezależnie od epoki, w której żyjemy. N.N. Taleb w książce Zawiedzeni przez losowość wraca do tego i pisze:

„Byłem zaskoczony, kiedy usłyszałem, że Maurice Tempelsman – ostatni mąż Jackie Kennedy Onassis – odczytał na jej pogrzebie pożegnalny wiersz Kawafisa zatytułowany Bóg opuszcza Antoniusza. Adresatem utworu jest Marek Antoniusz, który właśnie przegrał bitwę z Oktawianem i został porzucony przez chroniącego go do tej pory boga Bachusa. To jeden z najbardziej pokrzepiających wierszy, jakie w życiu czytałem, a jego piękno wynika z tego, że jest kwintesencją pełnego godności estetyzmu, a także łagodnego, lecz budującego tonu narratora doradzającego człowiekowi, który właśnie doświadczył katastrofalnego odwrócenia się wyroków losu.

Podmiot liryczny zwraca się do pokonanego i zdradzonego Antoniusza (według legendy opuścił go nawet jego koń, odchodząc do Oktawiana). Prosi, by pożegnał traconą na zawsze Aleksandrię. Radzi, by nie płakał, że zabrakło mu szczęścia i że nic mu się nie udało; każe mu nie dowierzać zwodniczym podszeptom. Antoniuszu, nie zniżaj się do próżnej nadziei. Antoniuszu, słuchaj ze wzruszeniem, lecz bez lamentu tchórzy.”

O co w tym wszystkim chodziło? To wyjaśnia Wikipedia:

„Marek Antoniusz rozwiódł się z siostrą Oktawiana Oktawią i poślubił królową Egiptu Kleopatrę. Od tej pory drogi triumwirów ostatecznie rozeszły się.

Oktawian przekonał westalki do wydania mu testamentu Antoniusza, z którego wynikało, że zapisał on niektóre wschodnie prowincje rzymskie dzieciom swoim i Kleopatry, a także Cezarionowi, synowi Kleopatry i Juliusza Cezara. Doprowadziło to do wybuchu wojny. W 31 roku p.n.e. doszło do bitwy morskiej pod Akcjum. Siłami Oktawiana kierował Marek Agryppa. Zwyciężył Oktawian, Antoniusz i Kleopatra uciekli do Aleksandrii, gdzie w krótkich odstępach czasu popełnili samobójstwo.”

Na kanwie tych wydarzeń powstał słynny swego czasu film Kleopatra. O roli Żydów w tym konflikcie nie wspomniano, co zrozumiałe, bo to film amerykański. A Hollywood jest w rękach Żydów. Takich zdarzeń, w których ich zakulisowa rola miała decydujący wpływ na politykę, było w Rzymie mnóstwo, co musiało, prędzej czy później, wywołać nastroje antyżydowskie. Gdy Neron, pod naciskiem opinii, pozbawia Żydów praw obywatelskich, w Judei wybucha powstanie. Tytus, wódz rzymskich wojsk, otacza Jerozolimę. Odcięta od dostaw żywności była skazana na śmierć głodową. Żydzi bronili się bohatersko, ale to nie pomogło. Głód był silniejszy. W pewnym momencie obrońcy Jerozolimy musieli odżywiać się mięsem dzieci i trupów. Tytus zburzył Jerozolimę nie oszczędzając świątyni Jehowy. Było to w 70 roku n.e. I tak skończyło się państwo żydowskie. Odtąd cały Izrael przysiągł Rzymowi wieczną nienawiść, w każdym czasie i w każdej postaci. I ta nienawiść i pragnienie zemsty stała się dla Żydów istotnym składnikiem ich religii politycznej.

Tytus miał przydomek „łagodny” i takim był. Miał kochankę, księżniczkę żydowską Berenikę, która była przy nim podczas kampanii. Pod jej wpływem każe żołnierzom oszczędzić świątynię. Nie był jednak w stanie powstrzymać ich podczas zwycięskiego szturmu. Jakbyśmy to dziś powiedzieli: sytuacja wymknęła się spod kontroli. Żydzi chyba w swojej historii niejednokrotnie doświadczali tego typu sytuacji, jednak niczego to ich nie nauczyło.

Po zburzeniu Jerozolimy nie pozostaje Żydom nic innego jak tylko włóczęga (diaspora) po całym świecie. Jednak rozproszenie nie unicestwia ich. To, co ich ratuje, to księga. Ta księga, a raczej zbiór ksiąg, to Talmud. Treść Talmudu tak wniknęła w duszę Żydów, że stała się ich przewodnikiem życiowym.

Po powrocie z niewoli babilońskiej założyli „uczeni w piśmie” w Palestynie mnóstwo szkół dla wiernych. Znaczna część narodu zapomniała o Zakonie Mojżeszowym i trzeba było go ponownie uświadomić religijnie. Wykładali i komentowali pięcioksiąg Mojżesza (Tora), uzupełniając go ustnie podawaną tradycją. Pięcioksiąg to pięć pierwszych rozdziałów w Biblii, w Starym Testamencie: I księga Mojżeszowa (Genesis), II Księga Mojżeszowa (Exodus), III Księga Mojżeszowa (Leviticus), IV Księga Mojżeszowa (Numeri), V Księga Mojżeszowa (Deuteronomium). Następny rozdział to już Księga Jozuego. Ustnie podawana tradycja polegała na tym, że Mojżesz przekazywał Jozuemu, Jozue swemu następcy i tak dalej, z kapłana na kapłana, z nauczyciela na nauczyciela. Nad dopełnieniem Tory pracowało przez kilkaset lat wielu uczonych żydowskich. Materiału było tak dużo, że należało go uporządkować. Nie wszyscy się z tym zgadzali. Sekta saduceuszy nie była zwolennikami przeróbki pięcioksięgu , ale liczniejsi i bardziej wpływowi faryzeusze postawili na swoim i stworzyli nowe „pismo święte”.

Jego uporządkowaniem zajął się rabi Jochanan ben Zakaj, uczeń Hillela, członek sanhedrynu jerozolimskiego i nauczyciel. Uzyskał on zgodę Wespazjana na założenie szkoły w Jabne w 68 roku. Mieli więc w niej Żydzi punkt oparcia a Jochanan uczył ich: „Judaizm nie zależy wcale od miejsca i nie potrzeba mu do wytrwania przy Jehowie i tradycjach narodowych ani Jerozolimy ani świątyni Salomona. Gdziekolwiek będziecie, wszędzie możecie sobie zbudować świątynię i czcić w niej Jehowę, a nawet tam, gdzie by wam nie pozwolono sprawować ofiary przy własnym ołtarzu, możecie zastąpić obrzędy wiarą i dobrymi uczynkami”.

Jochanan wytyczył Żydom drogę i sposób wytrwania w wierze wśród obcych narodów. Nie zdążył uporządkować materiału talmudycznego. Zmarł w 80 roku. Jego pracę kontynuowali rabi ben Akiba, po nim rabi Meir, po Meirze rabi Jehuda hanassi („święty”). Przeniósł on szkołę z Jabne do Seforis, a jego wnuk – do Tiberias. Wszystkie te trzy miasta znajdują się na terenie obecnego Izraela. Rabi Jehuda zakończył pracę nad pierwszą, główną połową Talmudu około 200 roku. Razem z nim – jego pomocnicy – tanaici.

Komentarze tanaitów, zamknięte przez Jehudę, wyczerpały całą tradycję. Od tego momentu nie wolno było Żydom, choćby najmądrzejszym, komentować Tory. Tę pierwszą połowę Talmudu nazwano Miszną (wykład, powtórzenie). Jednak można było ją wykładać, czym zajęli się bardziej pośledni nauczyciele (amoraici). Dodali oni tyle podkomentarzy, że trzeba było uporządkować ten materiał, który stał się drugą częścią Talmudu. Dokonał tego rabi Achai ben Huna około 500 roku. Dodatek do Miszny nazwał Gemarą (zakończeniem, zamknięciem). Tak więc Miszna i Gemara to Talmud, czyli „Nauka”.

Miszna jest skrystalizowaną tradycją narodu żydowskiego, wywodzącą swój początek od Mojżesza, rozszerzoną i pogłębioną przez tanaitów, Gemara zaś stanowi dopełnienie Miszny, czyli szczegółowy wykład jej dogmatów i praw, komentowanych i popularyzowanych przez amoraitów. Miszna stała się „Księgą Świętą”, w którą nakazano „wierzyć tak samo, jak w objawienie Jehowy”. – Tak to ujmuje Jeske-Choiński. Z kolei Henryk Rolicki pisze:

„Już faryzeusze poświęcili dużo trudu rozwojowi halachy, tj. prawa tradycyjnego, istniejącego poza Torą. Zbiór i rzeczowe ugrupowanie halach oraz uzasadnienie ich mocy obowiązującej – oto jest Miszna. Wyjaśnienie Miszny – Gemara.

Niezależnie od Miszny rozwijały się tzw. Agady, czyli ubrane w szatę przypowieści pouczenia polityczne. Z uprawiania Agad wyrosła Kabała.” – Dalej cytuje (Majer Bałaban, Historia i literatura żydowska):

O ile halachę wykładano publicznie we wszystkich szkołach, o tyle uważano mistykę za rzecz poufną i tajną, przeto przekazywał ją nauczyciel na ucho swemu najmilszemu uczniowi. Zresztą uważano kabałę za naukę, do której trzeba mieć osobną dyspozycję umysłu i serca, albowiem jest ona czymś wyższym, czymś nadludzkim, dostępnym jedynie dla wybrańców narodu.

„Początki kabały przypisują rabi ben-Akibie, patronowi powstania żydowskiego. Za jego czasów powstaje też anonimowa ‘Hagada na Pesach’, opowiadająca o zebraniu rabinów w wigilijny wieczór i o ich gawędzie na temat wyjścia Izraelitów z Egiptu. Temat ten był – zdaje się – przesłoną dla aktualnej rzeczywistości politycznej.” – I tu kolejny cytat z w/w autora i jego dzieła:

Nowsi badacze dziejów żydowskich uważają owo zebranie w Bnei-Brak w mieszkaniu Akiby za pierwszą rewolucyjną naradę przed wybuchem powstania za Hadriana, tak też każą rozumieć wszystkie przemówienia i obliczenia, zawarte w Hagadzie, a wyglądające dość niejasno, a nawet naiwnie.

„Kabałą trudnił się również rabi Szymon ben Jochaj, któremu – słusznie, czy niesłusznie – w XII w. przypisywano autorstwo tzw. księgi Zohar, noszącej charakter kabalistyczno-polityczno-mesjański. Z Zoharu wyrosła i na tej księdze po dziś dzień opiera się organizacja ‘pobożnych’ (chasydów). Chasydzi polscy dziś jeszcze obchodzą uroczyście rocznicę śmierci Szymona ben Jochaj.”

Czym jest zatem owa kabała? Jeske-Choiński w książce Historia Żydów w Polsce pisze:

»Około r. 1200 przypomniał sobie ślepy rabi Izaak z dwoma uczniami Asrielem i Ezdraszem, mistyczną naukę persko-macedońską, uprawianą już przez Żydów w niewoli babilońskiej. W Talmudzie, głównie w księgach Zohar, spotyka się ową naukę mistyczną, opracowaną podobno w jakiejś jaskini przez Symona-ben-Johaja. Naukę tę nazwano „Kabałą” (Kaballą), albo „masora” (podaniem).

Pierwsi kabaliści żydowscy zajmowali się tylko Bogiem i stworzeniem świata. Dopiero następcy ich dopełnili Kabałę egzegezami, moralnością, filozofią, tworząc w ten sposób mistyczną filozofię religijną.

Według Kabały „unosi się Bóg ponad wszystko, ponad byt i myśl (En-Sof). Objawia się on za pomocą tryskających z Niego promieni w formie dziesięciu „Sefirów”, którym Kabała nadaje poszczególne imiona, stosownie do ich cnót. Posługując się blaskiem Sefirów, może się Bóg objawić śmiertelnikom, Sefirowie zaś mogą się przemieniać w żywych, znakomitych, cnotliwych ludzi, np. w żydowskich patriarchów i proroków. Dusze powinny być w świecie duchowym przygotowane, bo mają zejść na ziemię a wejść w ciała ludzkie, aby w tych ciałach mogły odbyć próbę cnoty. Gdyby nie złożyły egzaminu cnoty, muszą wchodzić powtórnie w inne ciała. Dopiero wtedy, gdy wszystkie do wędrówki po ziemi przygotowane dusze urodzą się po ziemsku, może się także ukazać dusza Mesjasza i przywrócić wolność wszystkim, ciałem spętanym duszom”.

Kabaliści wierzyli w swoją moc cudotwórczą, ich wybitni przedstawiciele (Mojżesz z Kordowy i Izaak Luria) wmawiali w siebie, iż „mogą wywierać na każdego człowieka wszelkie wrażenia z pomocą tajemnych nazwisk boskich albo znaków, postu, gorliwej modlitwy i mogą stać się niewidzialnymi i jasnowidzącymi”.

Szeroką falą rozlał się kabalizm po całej Europie, zacząwszy od Hiszpanii, Francji i Niemiec. Ale nie tylko sami Żydzi uczepili się Kabały, lecz także chrześcijanie. Bawili się nią różnego rodzaju uczeni, badali ją: magicy, alchemicy, astrologowie, czarnoksiężnicy itp., którzy pragnęli koniecznie odkryć tajemnicę świata. Oprócz uczonych zajmowali się Kabałą przebiegli szarlatani, dorabiający się „głęboką mądrością” i „nieomylnymi” wróżbami znacznych majątków, Mundus vult decipi, ergo decipiatur«

Mamy więc Torę, czyli pierwsze pięć ksiąg Biblii, mamy Misznę i Gemarę, czyli Talmud, a oprócz tego jeszcze – halachy, agady i kabały. Jak to ma się do siebie? Co jest ważniejsze? Czort wie! Może nawet sami Żydzi gubią się w tym wszystkim. Ale nawet z samym tylko Talmudem był problem. To wielotomowe dzieło, nad którym pracowało wielu ludzi. Drobiazgowe sprawy wnoszone do niego przez pedantycznych dialektyków zachwaściły go. Obok głębokich i rozumnych myśli, zawarto w nim mnóstwo zbytecznego gadulstwa i dzielenia włosa na czworo. I żeby nie być gołosłownym! – Przykład sporu pomiędzy szkołą Szamaja i szkołą Hillela, odnoszący się do porządku biesiady. Szkoła Szamaja uczy: naprzód błogosławi się dzień, a dopiero potem wino. Ale szkoła Hillela twierdzi: naprzód błogosławi się wino, a dopiero potem dzień. Szkoła Szamaja uczy: naprzód umywa się ręce, a dopiero potem napełnia się puchar. Ale szkoła Hillela twierdzi: naprzód napełnia się puchar, a dopiero potem umywa ręce. – I w tym momencie przypomina mi się niezapomniany „docent mniemanologii stosowanej” – Jan Tadeusz Stanisławski, znany z „wykładów” radiowych z lat 70-tych pt. „O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia”. To oczywiście nie oznacza, że w Talmudzie tego typu problemy dominują, czy są najważniejsze, ale też nie zmienia to faktu, że właśnie z powodu takich wymyślonych problemów rozrósł się on niepomiernie.

Ze względu na swoją objętość (12 tomów) Talmud był trudny do strawienia dla przeciętnego Żyda. Dlatego późniejsi uczeni starali się zredagować go na nowo. Pierwszym z nich był rabi Izaak Alfossi, który w 1032 roku usunął wiele zbędnych treści. Jednak jego „Mały Talmud” nie zyskał powszechnego uznania. Więcej powodzenia miał Mojżesz Majmonides, który stworzył 4-tomowe dzieło „Miszna-Tora”. Zostało ono przyjęte w 1180 roku jako podręcznik. Współczesny Talmud pochodzi z 1576 roku i nazywa się „Szulchan aruch”(Stół zastawiony). Jego redaktorami byli rabini: Józef Karo z Palestyny i Mojżesz Izarles z Krakowa. Tak utrzymuje Jeske-Choiński w swojej książce Historia Żydów w Polsce. Z kolei ks. Stanisław Trzeciak w książce Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce wymienia tylko Józefa Karo (1488-1577) i pisze, że pochodził on z Hiszpanii i mieszkał w Palestynie. Dodaje też, że dzieło to (Szulchan aruch) zawiera przepisy talmudyczne, odnoszące się do życia praktycznego i zostało podzielone na 4 części: „Orach chaim” (Droga życia) podaje przepisy odnoszące się do życia domowego i synagogalnego, „Jore deah” (Umiejętność życia), mówi o potrawach i przepisach czystości, „Choszen hamiszpat”(Tarcza prawa) przedstawia przepisy prawa cywilnego i kryminalnego, „Eben haezer” (Kamień zwycięstwa), mówi o prawie małżeńskim.

Talmud jest rozwinięciem Tory, czyli pięcioksięgu Mojżesza. Już w nim jest mowa o wyjątkowości Żydów. Biblia jest powszechnie dostępna, więc ktoś, kto chciałby zapoznać się z Torą, może kupić ją sobie i spróbować przeczytać. Nie będzie to łatwa lektura, ale nic za darmo. Nie zawsze trzeba płacić pieniędzmi. Czasem płaci się własnym czasem i poświęceniem. Natomiast Talmud, w odróżnieniu od Biblii, jest poza zasięgiem przeciętnego człowieka, choćby ze względu na język. Nie mniej jednak znaleźli się ludzie, którzy poznali język hebrajski i zapoznali się z jego treścią i dzięki nim możemy poznać jego zawartość. Teodor Jeske-Choiński w książce Historia Żydów w Polsce pisze:

„Jak pająk oprzędza muchę pajęczyną, aby ją schwycić, tak oprzędli także twórcy Talmudu wolę i duszę Judaitów. Bowiem Talmud jest nie tylko wykładem czy powtórzeniem Tory, ale księgą obejmującą życie Żyda, jego stosunek do Boga i ludzi, do współwierców i innowierców – jest księgą wyznaniową, ustawodawczą, polityczną i obyczajową, księgą tak potężną, iż idzie ona z Żydem aż po grób, do raju, gdzie nieboszczycy zagłębiają się w niej i dyskutują o jej traktatach z samym Jehową.

Potęgę Talmudu uznali nie tylko Żydzi z czasów dawniejszych, ale uznają ją dotąd nowocześni, już po europejsku wykształceni rabini, jak szwajcarski rabin, dr Rubens, i niemiecki, Kroner, co potwierdzają francuskie Archives Israelites (XXV, 150), mówiąc: uznajemy wyższość Talmudu nad Biblią.

Był on i jest w istocie dotąd mocarzem, bo prowadzi znaczną część Judaitów jeszcze dziś na swoim powrozie do celu wytkniętego przez tanaitów.

W pojęciach prawowiernego Żyda, wychowanego przez tanaitów, amoraitów i rabinów ma tylko on, jako ulubieniec Boga, jako Jego syn wybrany, prawo do tytułu człowieka. Reszta narodów nie jest człowiekiem. Ta charakterystyczna pycha, megalomania, zaprawiona goryczą w miarę mnożących się niepowodzeń Judei, rosła i doszła do absurdu – do nieprzejednanej nienawiści i pogardy wszystkich ras i religii. Według megalomanów talmudycznych są Żydzi Bogu milszymi od aniołów, są najdoskonalszymi pośród narodów, jak serce jest najprzedniejszą częścią członków ciała.

Cały Talmud jeży się sentencjami i przepisami, ziejącymi nienawiścią i pogardą wszystkiego, co nie pochodzi od Żydów (Jeske-Choiński podaje mnóstwo przykładów, ja przytoczę tylko niektóre):

  • Nasienie nie-Żyda jest jako nasienie zwierzęcia (tylko Żydzi są nasieniem „świętym”).
  • Bóg stworzył świat tylko dla Żydów. Oni są owocem ludzkości, reszta zaś narodów jest skorupą. Jedna dusza żydowska jest więcej warta przed Bogiem niż wszystkie dusze innowierczego narodu.
  • Żydzi są ludźmi, albowiem dusze ich pochodzą od Boga, gojów zaś, których dusze pochodzą od nieczystego ducha, można tylko świniami nazwać.
  • Chociaż innowiercy mają postać ludzką, mimo to są tylko małpami w porównaniu z człowiekiem (tj. Żydem).
  • Od pogan bierze się lekarstwo tylko dla zwierząt, nigdy dla siebie.
  • Słońce oświeca ziemię, deszcz użyźnia ją tylko dlatego, że na niej Żydzi mieszkają.

Żyd jest, według Talmudu, panem świata. Należą do niego: ludzie, ziemie, domy, sprzęty, zwierzęta, złoto, srebro, słowem wszystko, co istnieje, bo to wszystko stworzył Bóg tylko dla Izraela. Ponieważ innowiercy nie posiadają prawa do jakiejkolwiek własności, przeto wolno Żydowi rabować ich mienie bez względu na drogi i środki, jakich do dopięcia swego celu użyje. Stąd: lichwa, krzywoprzysięstwo w sądach chrześcijańskich, sprzedawanie goja (bez jego wiedzy) przez kahał pierwszemu z brzegu szachrajowi, obdzieranie wierzyciela ze skóry bez litości i różne nieprawości, na które goj codziennie patrzy.

Wielu twórców Talmudu skaziło Torę, pozwalając nawet bogobojnym Żydom szachrować, wyzyskiwać, oszukiwać goja, czego sobie Mojżesz nie życzył.

Zebrawszy wszystko, co się wyżej powiedziało o Talmudzie, dochodzi się do następujących wyników:

  • Tanaici i amoraici (później: faryzeusze, rabini), posłuszni programowi Ezdrasza i Nehemiasza, odgrodzili Judaitów od wszystkich obcych im narodów, ocaliwszy w ten sposób ich odrębność narodową.
  • Wynieśli żydowską odrębność narodową do godności dogmatu.
  • Nauczyli Żydów nienawiści do wszelakich gojów.
  • Cofnęli etykę mojżeszową do epoki patriarchów, w stosunku do innowierców, pozwoliwszy ich okłamywać, oszukiwać, okradać itd.
  • Zamknęli Żydów w obręczy formalizmu, upstrzonego dziwacznymi drobiazgami.

Talmud służył Żydom i nie służył. Służył im, bo ocalił ich narodowość, nie służył, bo zohydził ich na całej kuli ziemskiej.”

Gdyby chcieć wyznaczyć jedno, najważniejsze wydarzenie w historii Żydów, to pewnie byłyby to reformy Ezdrasza i Nehemiasza. Dokonują się one przy wydatnym poparciu tajnych związków. Zapewne, gdyby nie „pobożni” (chassidim), szanse na ich powodzenie byłyby nikłe. W krytycznym momencie załamywania się ich ponownie ściągają Nehemiasza z dworu królewskiego. Jednym ze skutków tych reform jest powstanie „najwyższej rady”, składającej się z 71 członków, których większość to „mędrcy”. Z tego organu wyłoni się później Sanhedryn – symbol wewnętrznej jedności żydostwa.

Reformy Ezdrasza i Nehemiasza to V wiek p.n.e. A więc od 2500 lat Żydzi stanowią, jako naród, monolit, przekonani o swojej wyjątkowości i wyższości. Istotnie, ich dokonania mogą budzić respekt, a może nawet czasem poczucie niższości wobec nich, o co właśnie Żydom chodzi, ale czy rzeczywiście tak jest. Czy jest to naród wyjątkowy i, z racji swojej wyjątkowości, przeznaczony do panowania nad innymi narodami a tym samym nad całym światem? Cóż? Pozostaje mi tylko przytoczyć Romana Dmowskiego, którego Żydzi bardzo, ale to bardzo, nie lubili.

Sądzę, że jednolitość i konsekwencja, jaką się widzi powszechnie w działaniach Żydów, jest wynikiem nie tyle jakiegoś mądrze obmyślonego i wykonywanego planu, ale jednolitości instynktów instynktów i spójności tego starego azjatyckiego ludu, która by nas mniej wprawiała w podziw, gdybyśmy w ogóle lepiej starą Azję znali. Żydzi pod tym względem nie stanowią wyjątku wśród starych ludów. Różnica jest tylko taka, że gdy tamte ludy siedzą w Azji na swych obszarach rasowych i tworzą państwa, bądź kolonie państw europejskich, Żydzi swej siedziby ojczystej nie mają (pisane w 1918 roku – przyp. mój) i koczują od niepamiętnych czasów po innych krajach, upodobawszy sobie, prawie od początku naszej ery, kraje cywilizacji europejskiej.

Warto zwrócić uwagę na ostatnie słowa – „prawie od początku naszej ery, kraje cywilizacji europejskiej”. Jest to, według mnie, aluzja do chrześcijaństwa. A skoro tak, to czy chrześcijaństwo nie było żydowskim narzędziem do podporządkowywania sobie innych narodów? Obecnie mają wiele innych możliwości, więc ono nie jest już najważniejsze.