Cztery narody

W dniu 22 kwietnia pojawił się na kanale wRealu24 program zatytułowany: Czeka nas unia polsko-ukraińska?! Suwerenność Polski zagrożona? Telefony na żywo! Do prowadzącego, Pawła Zdziarskiego, mogli dzwonić oglądający i zadawać pytania. Pod filmem pojawił się komentarz, który przytaczam w całości:

„Panie Pawle. Zatrzęsienie przesiedleńców ponieważ to nie są uchodźcy jest w: Gdańsk, Gdynia, Sopot, Wrocław, Warszawa. We Wrocławiu do polskiej rodziny grającej w piłkę ręczną (7 osób) w parku, Ukrainka zwróciła się z pretensją i krzykiem po ukraińsku, żeby przestali grać i mówić po polsku, bo sobie tego nie życzy. Jedna z grających osób podeszła do Ukrainki i powiedziała, że jest Polką, jest u siebie i j. polski to jej język ojczysty. Ukrainka zdania nie zmieniła, a jej syn rzucił kamieniem w Polkę. Nie trafił ale cała grupa Polaków zapowiedziała, że dzwoni w tej chwili na policję. Ukrainka zaczęła się śmiać i powiedziała, że to ona jest u siebie, że domy, mieszkania, praca jest dla Ukraińców, a wy Polacy musicie szukać miejsca dla siebie i pracy.

Drugie zdarzenie we Wrocławiu w Biedronce. Kasjerka z Ukrainy powiedziała pani przy kasie, że Polacy muszą uczyć się ukraińskiego, bo tu rządzą Ukraińcy i mają wiele przywilejów i życzenie, aby Polacy mówili w ich języku, bo wszystkie sklepy obsadzone są ludźmi tej narodowości. Panie Pawle to się w głowie nie mieści. Zastanawia mnie bierność ludzi, brak jakiegokolwiek odzewu, brak reakcji. Przecież widać gołym okiem, co się dzieje. W Zakopanem relokacja uchodźców – do ich dyspozycji mieszkania, domy i praca. Polacy są zwalniani, aby na ich stanowisku pracowali Ukraińcy. Robi się to w białych rękawiczkach, ale coraz częściej. Panie Pawle, trzeba głośno o tym mówić, trzeba edukować społeczeństwo, pokazywać zagrożenia, zapraszać ludzi z charyzmą, odważnych, którzy mają coś do zaoferowania patriotom. Przykład – pani Justyna, dzielna kobieta i nieugięta. Nie trzeba komentować Panowie, dywagować, tylko zacząć energicznie zabierać się do pracy dla Ojczyzny. Domagam się tego od Was, bo jesteście stacją niezależną i patriotyczną. Trzeba mówić konkretnie i konkretnie działać.”

Tego typu zdarzeń jest coraz więcej i problem będzie narastał. Skoro jednak ci ludzie zachowują się tak w obcym kraju, to znaczy, że ktoś im powiedział, że mogą się tak zachowywać, że polskie prawo ich nie obowiązuje, że to ich państwo, a nie – polskie. Widać wyraźnie, że rządzący celowo dążą do zantagonizowania ludności miejscowej z napływową, zgodnie ze starą zasadą: dziel i rządź.

Komentująca chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, w jakim świecie żyje. Nie chce zauważyć, że prowadzący program ma typowo żydowską aparycję, a wRealu24 nie jest polską stacją, na co zwracali jej uwagę niektórzy komentujący, ale nie przekonali jej. Nie chce też zauważyć albo nie wie, że to wszystko dzieje się za zgodą „polskich” władz centralnych i samorządowych i zgodnie z prawem, które przyjęli posłowie Werchownej Rady. Zapewne też nie wie, że wszelkie protesty są wywoływane sztucznie i są pod kontrolą nieznanych przełożonych, a nie dlatego, że jacyś ludzie nie zgadzają się z działaniami władzy.

Są słowa wytrychy, których używają Żydzi, by neutralizować czy osłabiać narody osiadłe. Tymi słowami są „wspólnota” i „wolność”. Jak coś jest wspólne, to nie jest nasze. Jeśli mamy mieć wspólne państwo z Ukrainą, to znaczy, że rezygnujemy z własnego państwa. Każdy chce mieć własny dom czy mieszkanie, własny samochód czy rower. Cóż jest złego w chęci posiadania własnego państwa?

Jak najłatwiej osłabiać narody? Poprzez łączenie ich z innymi pod pozorem obrony przed silniejszymi. Tak, poprzez unię lubelską, rozrzedzono naród polski, którego resztki plączą się jeszcze gdzieś w tym multi-kulti państwie, które zaledwie w ciągu dwóch miesięcy stało się częścią państwa ukraińskiego. Natomiast nie uchroniła ona tego idiotycznego tworu, jakim była I RP, przed rozbiorami, więc argument fałszywy. Warto o tym pamiętać, bo tego typu argumentacja powraca: musimy się jednoczyć przeciw wspólnemu wrogowi.

Państwo ukraińskie, z jego oficjalną ideologią, jest wrogie Polakom i jego obywatele też są wrogo nastawieni do nich. Zresztą ani obywatele tego państwa, ani jego władze tego nie kryją. Cóż więc w takiej sytuacji należy czynić? Jak nauczał Sun Tzu, jeśli chcesz pokonać wroga, to najpierw musisz go poznać. Poznać jego mocne i słabe strony. Przede wszystkim warto wiedzieć, że Ukraina to nie monolit i że nie wszyscy „Ukraińcy” są naszymi wrogami. Żeby to wszystko zrozumieć, to, jak zwykle, wypada zacząć od początku. Historia magistra vitae est, znaczy że historia jest nauczycielką życia, jak powiedział Cyceron.

Ukraina – nazwa

Termin Ukraina pojawił się po raz pierwszy w Latopisie Kijowskim, opisującym wydarzenia w XII wieku, którego najstarszy egzemplarz pochodzi z XV wieku. Opisując śmierć Włodzimierza, księcia perejasławskiego, autor tekstu stwierdził, iż po jego zgonie Ukraina wielce rozpaczała, co odnosi się do dziedzictwa zmarłego, czyli księstw perejasławskiego, kijowskiego i czernihowskiego, a relacjonując wypadki 1189 roku, nazwał Ukrainą tereny leżące między Bohem i Dniestrem. Dniestr to nie Dniepr. Tereny pomiędzy Bohem i Dniestrem, to Księstwo Halickie, położone na południowy-zachód od w/w księstw. Te księstwa to dzisiejsza środkowa Ukraina, a Księstwo Halickie, to jej obecna południowo-zachodnia część.

Nazwa własna ukraina została użyta po raz pierwszy za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów w roku 1590 w tytule konstytucji sejmowej według projektu Jana Zamoyskiego: Porządek ze strony Niżowców i Ukrainy. Określała ona wówczas tereny województw kijowskiego i bracławskiego Rzeczypospolitej. W okresie pomiędzy pokojem polanowskim (1634) a traktatem Grzymułtowskiego (1686) w skład terytorium określanym nazwą Ukrainy wchodziło również województwo czernihowskie. W 1613 roku na mapie Tomasza Makowskiego, wydanej w Amsterdamie, obszar prawego brzegu Dniepru określano jako Wołyń Dolny, który nazywają Ukrainą lub Niżem. W czasie sejmu 1659 roku wymieniono „Województwa Ukrainne” i były to województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie.

Jak widać z tego opisu z Wikipedii określenie historycznego obszaru Ukrainy nie jest precyzyjne. Natomiast jeśli chodzi o samo słowo, to według współczesnego ukraińskiego językoznawstwa, nazwa ukraina wywodzi się od staroruskiego kraj (swoja ziemia, rodzima ziemia) i przydomku „u”, co oznacza w połączeniu antonim słowa czużbina – cudza ziemia, obca ziemia. Natomiast tłumaczenie jej jako pogranicze z rosyjskiego okraina, po raz pierwszy pojawiło się pod koniec XVII wieku w rosyjskich pracach historycznych.

To, o czym większość w Polsce nie wie, to to, że nie ma czegoś takiego jak naród ukraiński. Jak pisałem w poprzednim blogu, jest naród rusiński i kozacki. Kozacy wywodzą się z plemienia turecko-chazarskiego. To właśnie do tradycji tego plemienia odwoływał się Żyd Nestor Machno. Społeczność kozacka pojawiła się na trenie byłego państwa chazarskiego w XV wieku. Z kolei Rusini wywodzą się od skandynawskich Waregów i ludności słowiańskiej. To ta ludność daje początek Rusi Kijowskiej.

Kaganat Chazarski

W VII wieku ziemie w środkowym i górnym dorzeczu Dniepru dostały się na ponad dwa wieki pod panowanie koczowniczych Chazarów. W okresie największego rozkwitu państwa chazarskiego w VIII wieku kaganowi chazarskiemu płaciło trybut (podatek) 25 plemion i księstw, w tym władca Kijowa. W drugiej połowie IX wieku Kaganat został zdobyty przez Waregów, którzy przenieśli swoją siedzibę do Kijowa.

Wielki Kagan, który pochodził zazwyczaj z rodziny dynastycznej, a od IX wieku musiał być wyznawcą judaizmu, władał państwem przez okres czterdziestu lat, po którym był zwalniany bądź zabijany. Jako posiadacz boskiej siły był gwarantem pomyślności poddanych. W grodzie Itil, stolicy kaganatu, rezydowało siedmiu sędziów: po dwóch dla wyznawców islamu, chrześcijaństwa i judaizmu oraz jeden dla pogan.

Decydujący cios kaganatowi, po którym już nie wrócił do dawnej potęgi, zadał w 965/966 roku władca Rusi Kijowskiej Światosław I. W czasie ruskiej wyprawy zbrojnej zniszczył najważniejsze ośrodki chazarskie: Itil (położony w delcie Wołgi), Samandar i Sarkel, co położyło kres państwowości chazarskiej.

Ruś Kijowska

Pierwszymi historycznymi władcami ruskimi byli prawdopodobnie Normanowie (książę Ruryk I), którzy przybyli na późniejsze ziemie ruskie przed rokiem 860. Założenie Nowogrodu Wielkiego przez Ruryka w 862 roku uważa się za początek historii Rusi. Ruryk zdołał skupić pod swymi rządami część Normanów, plemion wschodniosłowiańskich oraz plemion ugrofińskich i utworzył pierwsze państwo ruskie – Ruś Nowogrodzką. Ruryk był także założycielem dynastii Rurykowiczów, która sprawowała rządy na Rusi do 1598 roku.

Wyprawa następcy Ruryka, księcia nowogrodzkiego Olega Mądrego, na Kijów (882) doprowadziła do zjednoczenia północnych i południowych księstw oraz powstania Rusi Kijowskiej poprzez przeniesienie stolicy z Nowogrodu Wielkiego do Kijowa. Była ona na początku luźnym związkiem księstw, które ok. 2 połowy XI wieku zachowały szeroką autonomię. Książęta kijowscy Oleg i Igor Rurykowicze podpisali z Bizancjum układy handlowe, które gwarantowały krajowi zyskowny handel.

Okres świetności Rusi Kijowskiej przypada na czas rządów Włodzimierza Wielkiego (960-1015), który za swego panowania dokonał chrztu Rusi w roku 988 i Jarosława Mądrego (978-1054). Jarosław I Mądry umocnił pozycję Kościoła na Rusi Kijowskiej. Ustanowione przez niego zasady dziedziczenia tronu w oparciu o regułę senioratu (władzę ma sprawować najstarszy męski przedstawiciel rodu [senior]) nie zapobiegły rozpadowi politycznej jedności kraju. W roku śmierci Jarosława (1054) dokonał się rozłam chrześcijaństwa na rzymskokatolickie i prawosławne. Po jego śmierci Ruś Kijowska weszła w okres rozbicia dzielnicowego (skąd my to znamy?).

Ruś Kijowska po śmierci Jarosława Mądrego; źródło: angielska Wikipedia.

W latach 1237-1240 Batu-chan dokonał inwazji na Ruś. 6 grudnia 1240 roku zdobył i zburzył Kijów, mordując i uprowadzając w niewolę jego mieszkańców. Podbił wówczas wszystkie ziemie będące pod jurysdykcją władców ruskich z wyjątkiem księstw Połockiego, Pińskiego i Republiki Nowogrodzkiej. Mongołowie nie sprawowali bezpośrednich rządów w podległych księstwach, ograniczając się do zatwierdzania kandydatów do tronów książęcych, którzy pełnili funkcje zwierzchnie nad resztą książąt z tytułem wielkiego księcia i którzy mieli prawo zwracania się o pomoc do chana Złotej Ordy.

W XIII wieku Księstwo Halicko-Włodzimierskie stało się, wobec zniszczenia Kijowa i Rusi centralnej, drugim obok państw tzw. Rusi Zaleskiej (Twer, Włodzimierz nad Klaźmą, Moskwa, Republika Nowogrodu) ruskim ośrodkiem państwowym, prowadzącym samodzielną politykę dynastyczną i zagraniczną oraz podejmującym próby zjednoczenia Rusi. W grudniu 1253 roku książę halicko-włodzimierski Daniel I (założyciel Lwowa) został koronowany w Drohiczynie przez legata papieskiego na króla Rusi. Daniel Halicki związał się małżeństwami dynastycznymi z Piastami mazowieckimi.

W 1338 roku potomek Daniela I, Bolesław Jerzy I, książę i pan Rusi, szukając pomocy przeciwko bojarom (klasa panująca Rusi), zawarł układ z Kazimierzem Wielkim i uznał go za dziedzica Rusi. W 1349 roku, po ponownej wyprawie zbrojnej, Kazimierz Wielki przyłączył do Korony Ruś Czerwoną ze Lwowem i Haliczem. Wołyń z Łuckiem i Włodzimierzem zajął książę litewski Lubart.

W wyniku ostatecznych rozgraniczeń dawne terytoria księstwa zostały podzielone pomiędzy Koronę (Ruś Czerwona) i Wielkie Księstwo Litewskie, które zatrzymało Wołyń i Podole kamienieckie, zaś król Polski przyjął tytuł księcia Rusi, co podkreślało odrębny charakter wcielonych terytoriów. Ten stan utrzymał się do unii lubelskiej (1569), gdy do Rusi Czerwonej dołączył Wołyń, Podole i pozostałe ziemie na Ukrainie.

Kozacy

Kozacy zaporoscy (kozacy niżowi) to społeczność zorganizowana na sposób wojskowy, której początki sięgają XV wieku i związane są z południowo-wschodnimi kresami WKL. Centrum Kozaczyzny znajdowało się na Zaporożu – nizinnym, stepowym kraju położonym w dolnym biegu Dniepru za ciągnącymi się na długości 80 km odcinkami skalnych progów rzecznych. Mówiono o nich porohy, stąd kraj za porohami – Zaporoże oraz Kozacy zaporoscy. Kozacy odegrali ważną rolę w dziejach Europy wschodniej, zwłaszcza Ukrainy, Polski i Rosji. Szczyt rozwoju ich organizacji przypada na XVII wiek, gdy przez pewien czas stanowili samodzielny czynnik polityczny. Od ugody zborowskiej (1649) Kozacy posiadali system autonomicznych rządów określanych jako Hetmanat. Kozaczyznę zaporoską zlikwidowała w latach 1775-1780 caryca Katarzyna II. Dzisiejsza Ukraina uznaje dzieje Kozaków za integralną część własnej historii i jedno z najważniejszych źródeł tożsamości narodowej.

Obszar Hetmanatu (fiolet), Siczy (sepia), Ukrainy Słobodzkiej (zieleń) w połowie XVIII wieku; źródło: Wikipedia.

Powstania kozackie – przyczyny

26 maja 1569 roku włączono do Korony województwo wołyńskie, 6 czerwca województwo kijowskie i bracławskie (wschodnia część Podola), a później, z tak okrojonym do połowy Wielkim Księstwem Litewskim, zawarto 1 lipca unię. Szlachta rusińska otrzymała przywileje identyczne z przywilejami polskiej szlachty. Status prawny tych ziem był zbliżony do autonomii. Językiem urzędowym nadal miał być język ruski, a szlachta ruska uzyskała miejsce w sejmie. Pomimo rozległych swobód przyznanych Rusinom doszło do niezadowolenia społecznego, które miało pewien wpływ na późniejsze powstania kozackie przeciw Rzeczypospolitej, z których najważniejszym było powstanie Chmielnickiego (1648-1654).

Skoro było tak dobrze, jak pisze Wikipedia, to dlaczego było tak źle? Cały urok Wikipedii polega na tym, że w jednym miejscu pisze tak, a w innym zupełnie inaczej:

„Właściwe rządy sprawowały rody magnackie (gł. Wiśniowieccy, Zasławscy, Ostrogscy), złożone ze spolonizowanej szlachty ruskiej i zarządzające ogromnymi latyfundiami. Ich polonizacja motywowana była często ambicjami politycznymi i nieodłącznie związana z porzuceniem prawosławia. Ukraińska historiografia właśnie im przypisuje główną odpowiedzialność za wybuch buntów – ich zaborcza i ekspansywna polityka rolna miała prowadzić do stałego podnoszenia powinności pańszczyźnianych i wpędzać chłopstwo w nędzę. W ten sposób nawarstwiała się nienawiść tzw. prostego ludu do warstw uprzywilejowanych, oparta również na uprzedzeniach narodowościowych i religijnych.”

Wikipedia całej prawdy napisać nie może. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela (1932) pisze:

»Możnowładcy na wschodzie oddali kozactwo w pacht rozwydrzonemu żydostwu. W liście do Władysława IV, czytanym już po śmierci króla na sejmie konwokacyjnym (1648), Chmielnicki skarży się na ucisk ze strony magnatów, po czym pisze:

„Czem rozzuchwaleni żydzi takie nam zbytki czynią, że i w tureckiej niewoli niepodobna, aby chrześcijanie takie biedy mieli ponosić”. – Miscellanea Adam Mniszek, Rękopis Bibl. Ossol.

Jakie to biedy doznawane były od żydów?

„Trzy domy magnackie kolonizowały Ukrainę i Małą Ruś: Koniecpolscy, Wiśniowieccy i Potoccy, którzy nałożone na kozaków uciążliwe podatki wypuszczali w dzierżawę swoim plenipotentom żydowskim. Kozacy musieli opłacać podatek od każdego nowonarodzonego dziecka, od każdej świeżo zaślubionej pary. Aby nie można było ominąć tej daniny, arendarze żydowscy przechowywali u siebie klucze od kościołów greckich i ilekroć duchowny miał chrzcić dziecko lub połączyć ślubem jakie stadło, musiał o nie prosić arendarza, który je wręczał dopiero po uiszczeniu daniny”. – Henryk Graetz Historia żydów. (a więc żydowski historyk widzi dualizm: Ukraina i Mała Ruś – przyp. W.L.)

Po wybuchu powstania jeden z jego wodzów, Krzywonos, w liście do ks. Dominika Zasławskiego radził żydów „aż do Wisły zawrócić, bo ta wojna zaczęła się od żydów”. – Miscellanea Adam Mniszek, Bibl. Ossol.

Hasłem, którym Chmielnicki rozagitował tłumy było „Polacy oddali nas w niewolę przeklętemu nasieniu żydowskiemu”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Toteż całe kozactwo i zbuntowany lud ruski rzucił się przede wszystkim na żydów, a potem na szlachtę, która ich żydom oddała. Ofiarą padło także wielu księży katolickich, z czego ukuli później historycy zarzut, że przyczyną buntu była zbyt obcesowa propaganda katolicka. Sądzę jednak, że nie trzeba aż tak daleko idących przypuszczeń, aby wyjaśnić zwrócenie się kozaków przeciw duchowieństwu katolickiemu.«

Z kolei Stanisław Staszic w artykule O przyczynach szkodliwości żydów i środkach usposobienia ich, aby się społeczeństwu użytecznymi stali pisze:

„Któż się z nas nie przypatrzył do jakiego stopnia zuchwałości gwałtowność żydów wzniosła się na Podolu i na Ukrainie, gdy z włościan żaden ojciec nie mógł rozporządzić postanowieniem swoich dzieci, żadna nie mogła pójść za mąż, jeżeli żyd nie dał pozwolenia, jeżeli żydowi nie opłaciła kunicy.” Opłacić kunicę – uiścić opłatę pańszczyźnianą.

Utrata Ukrainy naddnieprzańskiej

W styczniu 1654 roku Hetmanat w ugodzie perejasławskiej poddał Ukrainę naddnieprzańską pod władzę cara Rosji z zachowaniem autonomii i przywilejów kozackich. Konsekwencją ugody była długoletnia (1654-1667) wojna Rzeczpospolitej z Carstwem Rosyjskim, toczona na obszarze Rzeczpospolitej po środkową Wisłę. W 1658 roku została zawarta pomiędzy Hetmanatem a Rzeczpospolitą unia hadziacka, przekreślająca podległość Ukrainy od Rosji i ustanawiająca Księstwo Ruskie jako trzeci człon Rzeczypospolitej (obok Korony i Litwy). Postanowienia unii nie weszły jednak w życie. Kończący działania wojenne rozejm andruszowski z 1667 roku rozstrzygał, że Rzeczpospolita utraciła na rzecz Rosji Zadnieprze, czyli województwo czernihowskie i większość (ok. 140 tys. km2) województwa kijowskiego. Podział Ukrainy pomiędzy Rzeczpospolitą a Carstwo Rosyjskie został potwierdzony w 1686 roku traktatem Grzymułtowskiego, który oprócz cesji Zadnieprza uznawał władze Rosji nad Kijowem i jego okręgiem. Również w 1686 roku prawosławna metropolia kijowska, podległa dotąd Patriarchatowi Konstantynopola, została podporządkowana Patriarchatowi Moskiewskiemu.

Mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów

Na powyższej mapie widać ziemie utracone po rozejmie andruszowskim w 1667 roku. Nie tylko województwo czernichowskie i część województwa kijowskiego, ale też i województwo smoleńskie i Inflanty. Źródło mapy: Wikipedia.

Tak więc Ukraina naddnieprzańska, a właściwie Zadnieprze, czyli to, co jest obecnie Ukrainą wschodnią i częściowo środkową zostaje przy Rosji, a zachodnia Ukraina, czyli wschodnia Galicja pozostaje w granicach Rzeczpospolitej. To, co stanowiło wcześniej Kaganat Chazarski, stopniowo przejmuje Rosja i osiedla tam ludność rosyjską. Na ziemiach byłego Chanatu Krymskiego powstaje gubernia taurydzka, która obejmuje obszar dzisiejszej południowej Ukrainy i Krym. To właśnie tam tate Dmytro Doncowa „odziedziczył” ponad 1600 hektarów ziemi. Skoro usuwano ludność pochodzenia tureckiego, to pojawiło się wiele „bezpańskiej” ziemi.

Po rozbiorach Rzeczpospolitej Galicja wschodnia dostaje się w ręce Austriaków i przez ponad sto lat należy do Europy, a Ukraina wschodnia przez ponad dwieście lat należy do Rosji. W 2014 roku w Kijowie Kozacy, podpuszczeni przez Amerykanów, powiedzieli, że oni chcą do Europy, a Rosjanie ze wschodniej Ukrainy odpowiedzieli, że oni chcą do Rosji. I tak to się zaczęło.

Tworzenie się nacjonalizmu ukraińskiego

Amerykański historyk John Armstrong, jak pisze Wikipedia, uważa, że pierwszych śladów tworzenia się ideologii ukraińskiego nacjonalizmu należy doszukiwać się w twórczości pisarzy ukraińskich: Tarasa Szewczenki, Iwana Franki, Mykoły Kostomarowa oraz w szczególności historyka Mychajła Hruszewskiego, który być może bardziej niż ktokolwiek inny zasługuje na tytuł ojca ukraińskiego nacjonalizmu. Wskazuje on, że inspiracją dla początków tej ideologii mógł być również dziewiętnastowieczny nacjonalizm niemiecki, a także działalność ludności polskiej w Galicji. Tezę o dziewiętnastowiecznych korzeniach nacjonalizmu ukraińskiego podziela historyk ukraiński Jarosław Hrycak, który za obszar jego formowania uważa austriacką Galicję. Jego zdaniem podstawową inspiracją dla rozwoju ruchu narodowego Ukraińców stanowiło przekonanie o związku Ukrainy z Europą Zachodnią oraz naśladownictwo polskiego nacjonalizmu. Pierwszym przedstawicielem nowoczesnego nacjonalizmu był Mykoła Michnowśkij (mason, jak pisze Wikipedia), który przed I wojną światową postulował powstanie niepodległego państwa ukraińskiego. Sformułował on hasło: „Ukraina dla Ukraińców”.

W połowie XIX wieku szerszego znaczenia nabiera wpływ Naddniestrza na Galicję Wschodnią. Pierwszym zwolennikiem połączenia był Pantelejmon Kulisz, członek Bractwa Cyryla i Metodego. Prześladowany przez władze rosyjskie, przeniósł się do Lwowa w 1891 roku. Kolejnymi byli Mychajło Drahomanow i Mychajło Hruszewski. Na początku XX wieku działali we Lwowie kolejni zwolennicy połączenia obu ziem – Dmytro Antonowycz, Wołodymir Wynnyczenko, Symon Petlura. Przedstawiciele „Wielkiej Ukrainy” rozpoczęli działalność w galicyjskim ruchu spółdzielczym i studenckim. Działania tych, jak i wielu innych osób, miały wpływ na rozwój poczucia narodowego Ukraińców galicyjskich. Po wykształceniu się bloków polityczno-militarnych (Ententa i Państwa Centralne) w pierwszej dekadzie XX wieku, Galicja została uznana przez nacjonalistów ukraińskich za „Piemont Ukrainy”, a państwa centralne za siłę, przy pomocy której oderwie się Ukrainę Naddniestrzańską od Rosji i połączy z Galicją, tworząc niepodległe państwo ukraińskie.

Dzisiejsza Ukraina dzieje Kozaków uznaje za integralną część własnej historii i jedno z najważniejszych źródeł tożsamości narodowej. Czasopismo Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów Rozbudowa nacji z listopada-grudnia 1930 roku zapowiadała krwawy przebieg „rewolucji narodowej”:

Kiedy nadejdzie ten nowy, wielki dzień, będziemy bez litości. Nie będzie żadnego zawieszenia broni, nie powtórzy się ani perejasławska, ani hadziacka umowa – przyjdzie nowy Żeleźniak, nowy Gonta. Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego, ani dla małego, a poeta zaśpiewa: „I zarżnął ojciec syna”. (…) Tylko w morzu krwi, tylko bezwzględnością, tylko w jednym żelaznym szeregu i z jednym wodzem wywalczymy sobie prawa człowieka.

Maksym Żeleźniak i Iwan Gonta są odpowiedzialni za tzw. rzeź humańską. 21 czerwca 1768, po opanowaniu zamku w Humaniu (najdalej wysunięte na południowy-wschód miasto I RP – przyp. W.L.), wymordowali w mieście w ciągu jednego dnia około 20 tysięcy Polaków, Żydów, księży katolickich i unickich oraz innych ludzi szukających tam ratunku. Obaj są bohaterami poematu wieszcza narodowego Tarasa Szewczenki Hajdamacy.

Pod koniec 2009 roku w telewizji ukraińskiej podczas emisji popularnonaukowego serialu Historia ziem ukraińskich, którego sponsorem był Browar Lwowski pojawiło się sformułowanie „Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka”, którego używało ruskie chłopstwo i hajdamacy podczas wieszania na szubienicy Polaków i Żydów, przy których na wspólnej belce dla pohańbienia zwłok wieszano także psa. Skandal wywołał odcinek tego serialu poświęcony rzezi humańskiej, który zachęcał do poznania „chwalebnej przeszłości ojczyzny”. W odcinku tym ataman Żeleźniak po zdobyciu miasta, posilając się piwem „Lwowskie” powiesił na kościelnej wieży „Lacha, Żyda i psa – bo ich wiara jednaka”. – Wikipedia.

Po rewolucji

Po rewolucji lutowej w Rosji w 1917 roku powstaje Ukraińska Republika Ludowa. Przetrwała cztery lata. W tym czasie na terenie byłego Hetmanatu działa Żyd Nestor Machno, który odwołuje się do kozackiej tradycji, ubiera się po kozacku i po kozacku wyrzyna wszystkich, którzy stają mu na drodze. Gdy w 1922 roku Związek Radziecki już się jakoś ogarnął, powstała Ukraińska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka, która obejmowała tereny dzisiejszej środkowej i wschodniej Ukrainy. Stało się tak, pomimo że ludność wschodniej i południowej Ukrainy chciała być w Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republice Radzieckiej. Jednak Lenin lepiej wiedział, co zrobić, by stworzyć zarzewie przyszłego konfliktu. To jest podstawa żydowskiego działania – tak tworzyć państwa, tak wykreślać ich granice, by skłócać narody.

Po II wojnie światowej „europejska” część Ukrainy, czyli Galicja wschodnia, połączyła się z azjatycką, czyli rosyjską częścią. Ale tego było jeszcze za mało. W 1954 roku, w trzechsetną rocznicę ugody perejasławskiej, Nikita Chruszczow podarował Ukraińskiej Republice Radzieckiej Krym. Nikita pewnie był za durny, by wpaść na taki pomysł, ale Żydzi rządzący Związkiem Radzieckim, już nie. Po jego rozpadzie, który to rozpad ci Żydzi zaprogramowali, powstało niepodległe państwo ukraińskie. I to niepodległe państwo, którego tak pragnęli Ukraińcy i o które tak „walczył” batko Machno i batko Bandera, chce wstąpić do unii europejskiej i NATO, czyli zrzec się niepodległości. Ci „dumni” Kozacy, którzy są takim narodem, który nie poddaje się nikomu, teraz chcą się poddać unii europejskiej i nawet niektórzy giną za niewolę waszą i naszą.

Wnioski

Mamy więc na Ukrainie cztery narody: rusiński, kozacki, rosyjski i żydowski. Może jest ich więcej, ale te są podstawowe. Do nas napływają, jako obywatele ukraińscy, Rusini, Kozacy i Żydzi. Nie wiemy w jakich proporcjach. Obawiam się jednak, że przeważają Kozacy i Żydzi. Nie jest więc tak, jak chcą nas niektórzy przekonywać, cytując Sienkiewicza końcowe zdanie z „Ogniem i mieczem”, że Nienawiść wrosła w serca i zatruła pobratymczą krew. Nie jest to żadna pobratymcza krew, a nienawiść jest jak najbardziej, o czym zapewne jeszcze nie raz przekonamy się.

Broń

Obok nas toczy się wojna, dostarczane są niewyobrażalne dla nas ilości różnego rodzaju broni, a my jak we śnie, jak we mgle, to wszystko trwa obok obok nas, a my, przynajmniej niektórzy, pomagamy Ukraińcom, współczujemy im i nawet nie zdajemy sobie sprawy z zagrożenia, jakie niesie niekontrowane dostarczanie broni, której cześć trafia do ukraińskich nazistów i terrorystów. Na portalu ZeroHegde pojawił się artykuł „Czarna dziura” – Biały Dom nie wie, dokąd trafia amerykańska broń po dostarczeniu na Ukrainę (https://www.zerohedge.com/military/white-house-doesnt-know-where-us-weapons-go-after-entering-ukraine).

»Przedstawiciel USA powiedział, że Biały Dom ma „prawie zerową” zdolność śledzenia broni, którą wysyła na Ukrainę. Jak dotąd prezydent Joe Biden zatwierdził dostawy broni do Kijowa o wartości ponad 3 miliardów dolarów.

Rozmawiając z CNN o broni, jeden z informatorów powiedział: „Wiemy co się z nią dzieje przez krótki czas, ale kiedy dostarczana jest na teren, na którym toczy się wojna, tracimy kontrolę. Wpada jak do dużej czarnej dziury i ślad się urywa”.

Drugi z nich powiedział, że w USA brakuje personelu „naziemnego”, co sprawia, że śledzenie transportu broni broni jest prawie niemożliwe. Inny dodał, że CNN Ukraine zachęcano do kłamstwa, aby uzyskać dostęp do większej ilości broni, mówiąc: „To wojna – każde oświadczenie, każdy wywiad – to operacja informacyjna. Każda transmisja wystąpienia Zełenskiego jest nią również”.

Stany Zjednoczone niesławnie uzbroiły ruch oporu przeciwko syryjskiemu prezydentowi Baszarowi al-Assadowi, tylko po to, by wiele z tej broni wpadło w ręce Państwa Islamskiego i innych grup powiązanych z Al-Kaidą. Konsekwencją był islamski kalifat, który przejął duże połacie Iraku i Syrii.

Grupy neonazistowskie, takie jak Batalion Azowski, zostały włączone do ukraińskich sił zbrojnych. W niedawnym wywiadzie zapytano prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o obecność tych ekstremistycznych grup w armii Ukrainy. Zełenski stwierdził, że „bronią naszego kraju”, mówiąc „są tym, kim są”.

Brak możliwości śledzenia, co dzieje się z tą bronią, nie powstrzymuje USA przed dalszym jej wysyłaniem na Ukrainę. W zeszłym tygodniu Biden zatwierdził pakiet broni o wartości 800 milionów dolarów. We wtorek Matt Miller, urzędnik Białego Domu, powiedział: „zawsze przygotowujemy kolejny pakiet pomocy w zakresie bezpieczeństwa”.

Stany Zjednoczone twierdzą, że transfery broni zakończyły się sukcesem przy niewielkiej ingerencji ze strony Moskwy, a trzeci informator rozmawiający z CNN twierdzi, że Rosja nie zagraża dostawom broni.

Na całym świecie jest niezliczona ilość rynków i pól bitewnych, na których mogłyby się znaleźć wszystkie te dziesiątki tysięcy karabinów, Stingerów i Javelinów. Ukraina była już przed wojną jednym z najbardziej skorumpowanych krajów świata (i najbiedniejszym w Europie). Każda wojna to wspaniała okazja dla handlarzy. – komentuje Mark Ames na Twitterze.

Odbyłem fascynującą pogawędkę z dobrze poinformowanym przyjacielem, który podpowiedział mi coś, co bardzo irytuje eurokratów: jest teraz miejsce w Europie, w którym świat przekazuje broń anonimowym osobom, które nie podlegają żadnej kontroli i nie ma nad nimi nadzoru. Spluwy, które wrócą do miast UE. – johnstokes komentuje na Twitterze.

CNN poinformowała również, że „nie wydaje się, aby Rosja aktywnie atakowała zachodnie dostawy broni na Ukrainę – chociaż nie jest jasne, dlaczego, zwłaszcza że USA mają dane wywiadowcze, według których Rosjanie chcą i dyskutowali o tym zarówno publicznie jak i prywatnie.”«

Stany Zjednoczone niesławnie uzbroiły ruch oporu przeciwko syryjskiemu prezydentowi Baszarowi al-Assadowi, tylko po to, by wiele z tej broni wpadło w ręce Państwa Islamskiego i innych grup powiązanych z Al-Kaidą. Konsekwencją był islamski kalifat, który przejął duże połacie Iraku i Syrii.

Czy możliwe, by coś takiego stało się na Ukrainie? Takie postępowanie Stanów Zjednoczonych nie jest przypadkowe. Zbyt poważni ludzie rządzą tym państwem, by podejmowano tam takie lekkomyślne decyzje. Obawiam się, że i w tym wypadku nie ma mowy o jakimś niedopatrzeniu, czy braku „naziemnego” personelu. A skoro tak, to czy grozi nam, że po zakończeniu tej wojny, może powstać jakieś państwo nacjonalistów ukraińskich na części obecnego terytorium Ukrainy? Końca wojny nie widać, a Stany Zjednoczone wysyłają na Ukrainę coraz więcej broni. Nawet drony, które są wykorzystywane do oprysku pól, mogą zostać użyte jako broń chemiczna.

Kozacy idealnie nadają się do wykorzystania jako element terrorystyczny i dywersyjny. Słowo Kozak lub Kazak według Aleksandra Brücknera jest pochodzenia tatarskiego i „wykłada się jakoby”: chudy pachołek, zdobyczy sobie szukając, nikomu poddany, za pieniądze komu chce służy. Wszelkie nazwy starszeństwa (ataman, esuał itd.), broni, ubioru, koni, żywności, urządzeń były u Kozaków tatarskie.

Będziemy mieć w Polsce kłopot, a może nie tylko w Polsce. To nie nasz styl życia i nie nasza kultura. Ci, którzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak naród ukraiński, mają racje. Jest naród rusiński i naród kozacki, jeśli to półkoczownicze chazarskie plemię zasługuje na taką nazwę. Problem, nasz problem, polega na tym, że to Kozacy zdominowali państwo ukraińskie i narzucili mu swoją, wrogą nam tradycję i ideologię. Ci, którzy przekonują nas, że jesteśmy bratnimi narodami, świadomie, jak sądzę, pomijają tę niewygodną dla nich prawdę, że Kozacy, to nie nasi bracia, wprost przeciwnie.

I teraz dostają oni broń od Amerykanów i nikt nad tym nie panuje. Nie panuje, bo nie chce. Świadomie dąży do destabilizacji tej części Europy, a może nie tylko tej części. A kto tak naprawdę odpowiada za ten stan? Tego chyba już nie muszę wyjaśniać.

Grupy neonazistowskie, takie jak Batalion Azow, zostały włączone do ukraińskich sił zbrojnych.

W blogu „Amerykanie na Ukrainie” cytowałem inny artykuł z portalu ZeroHedge, w którym informowano, że to Amerykanie decydują o tym, kogo przyjmują do armii ukraińskiej. Czy o tym, że grupy neonazistowskie włączono do ukraińskich sił zbrojnych, również decydowali Amerykanie?

CNN poinformowała również, że „nie wydaje się, aby Rosja chciała przerwać zachodnie dostawy broni na Ukrainę – chociaż nie jest jasne, dlaczego, zwłaszcza że USA mają dane wywiadowcze, według których Rosjanie chcieliby i dyskutowali o tym zarówno publicznie jak i prywatnie.”

Rosjanie niby nie chcą przerwać dostaw broni na Ukrainę, a chcą. Doprawdy dziwna jest ta wojna. Wygląda na to, że to jedna wielka ustawka. Tak realizują swoje wizje wielcy tego świata: po trupach do celu; im gorzej, tym lepiej.

Ukraińska okupacja

W dniu 20 kwietnia w budynku Werchownej Rady, dawniej budynku Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, Konfederacja Korony Polskiej przedstawiła swoje stanowisko w sprawie deklaracji uczestników VII Europejskiego Kongresu Samorządów odnośnie utworzenia unii polsko-ukraińskiej. Panel dyskusyjny zatytułowano „Europa w poszukiwaniu przywództwa”. Bardzo to zastanawiające. Czy to znaczy, że Europa nie ma przywództwa, czy może następuje zmiana tego przywództwa, a o czym my jeszcze nie wiemy. Coś jednak musi być na rzeczy, skoro tak zatytułowano panel, a „polscy” politycy tak otwartym tekstem mówią o unii polsko-ukraińskiej.

Ja o możliwości powstania takiej unii piszę od dawna, ale myliłem się. Na podstawie tego, co już się dzieje w relacjach polsko-ukraińskich, a o czym pisałem w poprzednim blogu, wyraźnie widać, że to nie żadna unia, tylko ukraińska okupacja. Jeśli człowiek, który zdjął ukraińską flagę z budynku urzędu w Pucku i ją podeptał, będzie karany z ukraińskiego kodeksu karnego, to już lepszego dowodu chyba nie potrzeba. Polska flaga była niejednokrotnie bezczeszczona, nawet robili to Ukraińcy w Polsce, i „polskie” władze i sądy nie dopatrywały się w tym żadnego przestępstwa.

Żyjemy pod ukraińską okupacją, ale dopóki nikt tego głośno nie powie, to większość ludzi tego nie dostrzeże. Przedmiot czy zjawisko nie nazwane nie istnieje. O tym dobrze wiedzą wszyscy propagandyści, ale wiedzą też oni dobrze o tym, że jak czegoś nie ma i to coś, czego nie ma, nazwie się, to ta nazwa będzie zastępowała byt. Mamy więc okupację ukraińską, a politycy chcą to nazwać unią polsko-ukraińską. Unia jest wtedy, gdy obie strony mają równe prawa, a taki przypadek na Zachodniej Ukrainie, którą wielu nazywa jeszcze Polską, nie zachodzi. Ja wiem, że dla większości jest bardzo trudno pogodzić się ze stanem faktycznym, ale to już nie wróci. Ni z tego, ni z owego, nie mamy już Polski od pierwszego. W tym wypadku od 24 lutego.

Marta Czech, rzecznik prasowy Konfederacji Korony Polskiej, mówiąca z wyraźnym ukraińskim akcentem, powiedziała:

„We wtorek 12 kwietnia, w czasie VII Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach, odbył się panel dyskusyjny zatytułowany „Europa w poszukiwaniu przywództwa”. Dlaczego o nim mówimy? Ponieważ w trakcie tego panelu padła powtarzana przez wszystkich jego uczestników deklaracja utworzenia unii polsko-ukraińskiej. Z doniesień medialnych wiemy, że uczestnikami wydarzenia byli m.in. sam prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz, pan marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski, poseł Maciej Gdula z Nowej Lewicy czy prezes Porozumienia sam pan Jarosław Gowin.

Zwróćmy uwagę, że na przestrzeni wieków politycy, mający na uwadze dobro swojej ojczyzny, zwykli mawiać: handel, przyjacielskie stosunki – ze wszystkimi narodami; sojusze – z żadnym. Słowa te, maksymę tę przypisuje się trzeciemu bodajże prezydentowi Stanów Zjednoczonych Tomaszowi Jeffersonowi, ale po nim powtarzali ją inni rozmaici, zacni mężowie stanu, mając na uwadze dobro własnego narodu. Tymczasem urzędujący w Polsce robią dokładnie na odwrót – kosztem swobodnej wymiany handlowej, kosztem dobrze, sprawnie funkcjonującej gospodarki, kosztem przyjaznych stosunków z innymi państwami – oferują nam, proponują nam mętne, eksploatujące Polskę sojusze i tak, podczas gdy na zachodzie Polski jesteśmy już mocno wycięczani unią europejską, a w zasadzie eurokołchozem, na wschodzie proponuje nam się ukrokołchoz, a może powinniśmy powiedzieć kondominium euro-ukro kołchozowe. Zadajemy pytania: Czy mówimy w tym momencie o nowym tworze politycznym, o nowym stanie geopolitycznym? Jaki to ma wpływ na Polskę, jakie ciągnie, pociąga za sobą konsekwencje? – Na te pytania i inne odpowiedzą kolejni mówcy.”

Takie to mądrości opowiada pani Ukrainka, a pozostali też nie lepsi. Buńczuczno- patriotyczne wypowiedzi, z których nic nie wynika, bo nie może, ale na elektorat działa. Nikt z nich jednak nie zająknął się, że Polacy już są obywatelami drugiej, a właściwie trzeciej kategorii, bo prawdziwymi gospodarzami i prawdziwą inteligencją są w tym kraju Żydzi.

Zastanawiam się, co siedzi w głowie tego Żyda Brauna? Zatrudnia na rzecznika prasowego Ukrainkę, która mówi z wyraźnym akcentem ukraińskim. Jej nazwisko to Czech. Kiedyś był taki polityk, ukraińskiego pochodzenia, Mirosław Czech z Unii Demokratycznej i Unii Wolności. No, ale jak ktoś ma takie nazwisko, to Czechem raczej nie jest, ale Żydem jak najbardziej może być, znaczy ukraińskim Żydem. Czy pani Marta Czech to rodzina?

Zdjęcie i podeptanie ukraińskiej flagi to zapewne ustawka. Nikt o zdrowych zmysłach nie zrywałby jej z budynku urzędu. Wszędzie wokół takich budynków jest wiele kamer i zanim ktokolwiek zdążyłby ją zdjąć, to już miałby na karku policję, zwłaszcza w takim małym mieście. Być może ma to na celu pokazanie Polakom, gdzie ich miejsce i przygotowywanie ich do nowej rzeczywistości. A poza tym, to takie działanie nic nie daje. Wszelkiego rodzaju protesty i powstania przynosiły Polakom tylko straty. A podżegaczy było i jest wielu. Jedna nacja ma wielkie doświadczenie w skłócaniu narodów i zapewne zechce z tego skorzystać. Być może to był ich pierwszy ruch. Jakoś mam takie przekonanie, graniczące z pewnością, że to nie sami Ukraińcy wpadli na pomysł, by na polskich urzędach wieszać ukraińskie flagi. Podejrzewam zresztą, że wszystko to, co się dzieje w tej chwili w tym państwie, to wszystko wymyśliła jedna nacja, wyjątkowo wredna nacja. Tak się skłóca narody. Kozacy są na to za durni. Oni potrafią tylko rżnąć i pić na umór. Źle się dzieje w byłym państwie polskim.

Dziś, tj. 21 kwietnia, ponownie pojawił się Braun i pomstował na postępującą ukrainizację Polski, że wszędzie język ukraiński zstępuje język polski, nawet na stronach rządowych i w telewizji. A pod tym filmem ktoś skomentował: „Czy jest coś gorsze od yda? Tak! yd z ukrainy”. Znaczy to, że są Polacy, którzy potrafią trafnie ocenić rzeczywistość i zdają sobie sprawę z tego, kto tu robi nam piekło.

Jeszcze nie minęły dwa miesiące, bo zaczęło się to wszystko 24 lutego, a my żyjemy już w zupełnie innym państwie. To niemożliwe, by taka zmiana mogła dokonać się w tak krótkim czasie bez uprzedniego przygotowania, trwającego może nawet wiele miesięcy, jeśli nie dłużej. Mamy już pewnie ze cztery miliony nowych obywateli, jeszcze obywateli Ukrainy, drugi prawie równorzędny język i szereg nieadekwatnych do sytuacji przywilejów dla ludzi, którzy prawdopodobne tylko w niewielkim stopniu są prawdziwymi uchodźcami wojennymi. I jakoś tak się dziwnie składa, że ci wszyscy „uchodźcy” suną do Polski, a nie na Słowację, na Węgry, do Rumunii, czy na zachód Europy.

A skoro tak, to wypada sobie zadać pytanie fundamentalne: czy ta wojna również nie została zaplanowana i sztucznie wywołana? W oparciu o to, co dzieje się w Polsce, odpowiedź może być tylko jedna – zaplanowana. Jeśli się czyta te wszystkie analizy na temat tej wojny, to jakoś dziwnie nikt nie pisze o tym, o największej od czasów II wojny światowej akcji przesiedleńczej, o zastępowaniu jednego narodu drugim i o wszystkich konsekwencjach, jakie niosą te zmiany. To jest ewenement na skalę światową, a tu cisza, mordy w kubeł. Właśnie dlatego cisza, bo nawet pobieżna analiza tej sytuacji musiałaby, co bystrzejszym, uzmysłowić, że wojna na Ukrainie została zaplanowana i jest konsekwentnie prowadzona: po trupach do celu. I tu widać potęgę wszelkiego rodzaju żydowskich mediów. Ten temat ma nie istnieć w świadomości międzynarodowej społeczności i nie istnieje.

Egzamin

W dniu 5 kwietnia premier Zachodniej Ukrainy Morawiecki wniósł do Werchownej Rady, obradującej w budynku byłego Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, projekt ustawy – o zmianie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa oraz niektórych innych ustaw. Wytłuszczenia moje.

Po art. 23 dodaje się art. 23a w brzmieniu:

Art. 23a. 1. Obywatele Ukrainy, przebywający na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny na podstawie art. 2 ust. 1 lub obywatele Ukrainy przebywający legalnie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, mogą być zatrudniani na stanowiskach pomocniczych i obsługi w jednostkach wymienionych w art. 2 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz. U. z 2022 r. poz. 530).

Ustęp 2 brzmi: Obywatele Ukrainy, przebywający na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny na podstawie art. 2 ust. 1 lub obywatele Ukrainy przebywający legalnie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, mogą być zatrudniani na stanowisku pracy, na którym wykonywana praca nie polega na bezpośrednim lub pośrednim udziale w wykonywaniu władzy publicznej i funkcji mających na celu ochronę generalnych interesów państwa w urzędach, o których mowa w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (Dz. U. z 2021 r. poz. 1233, 2447 i 2448 oraz z 2022 r. poz. 655).

Ustęp 3: Przepis ust. 2 znajduje zastosowanie również wobec stanowisk pracy, na których wykonywana praca nie polega na bezpośrednim lub pośrednim udziale w wykonywaniu władzy publicznej i funkcji mających na celu ochronę generalnych interesów państwa w urzędach, o których mowa w art. 1 ust. 2 ustawy z dnia 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych (Dz. U. z 2020 r. poz. 537 oraz z 2021 r. poz. 2447 i 2448), wobec których nie mają zastosowania przepisy ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej.

Ustęp 4: Wymogu potwierdzenia znajomości języka polskiego dokumentem, o którym mowa w art. 11 ust. 3 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych oraz w art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej, nie stosuje się do obywateli Ukrainy, przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny na podstawie art. 2 ust. 1 lub obywateli Ukrainy przebywających legalnie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

A więc witamy na Ukrainie! Tak, gwoli ścisłości, na Zachodniej Ukrainie. Chyba nie przypadkiem w dniu 24 lutego wniesiono do Werchownej Rady projekt ustawy – o zmianie ustawy o języku polskim.

Art. 1. W ustawie z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (Dz.U. z 2021 r. poz. 672 wprowadza się następujące zmiany:

W art. 11h po ust. 1 dodaje się ust. 1a w brzmieniu:

Egzamin może być przeprowadzany w trybie zdalnym przy użyciu systemu informatycznego zapewniającego prawidłowy przebieg egzaminu.

W art. 11i pkt 5 otrzymuje brzmienie:

Szczegółowe warunki, sposób i tryb prowadzenia egzaminów stacjonarnych oraz egzaminów przeprowadzanych w trybie zdalnym przy użyciu systemu informatycznego oraz sposób dokonywania oceny egzaminów i jej weryfikacji, uwzględniając konieczność zapewnienia jednolitego standardu przeprowadzania egzaminów i wiarygodności ich wyników oraz zapewnienia bezpiecznego przesyłu i weryfikacji danych i informacji.

Art. 2. Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Do tej ustawy dołączone jest uzasadnienie. Poniżej jego fragment:

„Założenia, które legły u podstaw systemu certyfikacji znajomości języka polskiego, przewidywały zainteresowanie na poziomie około 3000 osób rocznie. Tymczasem obecnie liczba osób, które chcą przystąpić do egzaminu, jest znacznie wyższa. Według szacunków Państwowej Komisji Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako Obcego roczne zapotrzebowanie na certyfikaty znajomości języka polskiego wynosi ok. 20 000 rocznie i wykazuje tendencję rosnącą.

Aktualnie do jednej sesji egzaminacyjnej podchodzi ponad 3 tys. zdających. Rocznie organizowane są cztery sesje, co jednak nie jest wystarczające dla pokrycia potrzeb wszystkich zainteresowanych. Według danych Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej (NAWA): w roku 2016 liczba zdających wynosiła 1111, w 2017 r. były to już 2803 osoby, w 2018 r. – 5122, w 2019 r. – 7440, w 2020 – 6498 (spadek wynikający z pandemii), w 2021 r. (dane z prognozy) – 12 300.

Rozwiązaniem, które pozwoli na stworzenie wszystkim zainteresowanym możliwości przystąpienia do egzaminu, jest wprowadzenie formy zdalnej. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez NAWA wersja on-line egzaminu została już przygotowana, a w połowie 2021 r. odbył się pilotaż, którego wyniki są satysfakcjonujące. Wprowadzenie w życie zdalnej formy zdawania egzaminu powstrzymuje tylko brak nowelizacji ustawy, gdyż obecnie obowiązujące przepisy nie przewidują takiej możliwości.

Sytuacja, w której wiele osób nie może przystąpić do egzaminu z języka narodowego, wpływa niekorzystnie na wizerunek Polski. Stanowi barierę dla osób pochodzenia polskiego, które starają się o obywatelstwo, ale także utrudnia podjęcie pracy tym, którzy mogliby zasilić nasz rynek, np. lekarze, służby medyczne. Jest to również marnotrawstwo, ponieważ z jednej strony Polska traci wpływy z opłat, które wniosłyby osoby przystępujące do egzaminu, a z drugiej nie korzysta z opracowanego i przetestowanego już programu do zdalnego egzaminowania, na który zostały wydatkowane środki publiczne.

Wejście w życie ustawy nie będzie miało wpływu na budżet państwa oraz sytuację mikroprzedsiębiorców oraz małych i średnich przedsiębiorców.

Przedmiot projektu ustawy nie jest objęty prawem Unii Europejskiej.”

Nie ulega najmniejszej wątpliwości fakt, że wprowadzenie zdalnej formy zdawania egzaminu z języka polskiego ma na celu obniżenie poziomu tego egzaminu i tym samym stworzenie dla Ukraińców furtki do możliwości szybkiego zatrudniania w państwowych i samorządowych urzędach i innych instytucjach państwowych lub finansowanych przez państwo. Tu chodzi nie tylko o tych Ukraińców, którzy już są w Polsce, ale także o tych, którzy są jeszcze na Ukrainie, jak choćby lekarze czy personel medyczny. Tak więc ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa jest faktycznie ustawą o zastępowaniu obywateli polskich obywatelami ukraińskimi w państwowych i samorządowych urzędach i instytucjach im podległym.

Wkrótce pojawi się w wielu urzędach i innych instytucjach wiele osób, których znajomość języka polskiego będzie pozostawiała wiele do życzenia. Już obecnie często można usłyszeć osoby mówiące po polsku z ukraińskim akcentem i takąż składnią. Nawet w tym uzasadnieniu mamy sformułowanie „język narodowy”. Przecież my tak nie mówimy. Mówimy – język ojczysty.

Śpieszmy się kochać język polski, tak szybko odchodzi.

Firma

W ostatnim blogu „Amerykanie na Ukrainie” pisałem o tym, że Żydzi, poprzez swoją propagandę, wciskają kit rdzennym narodom po to, by ukryć prawdziwy cel. I takim kitem jest wmawianie ludziom, że na kryzysie i wojnie bogacą się wielkie korporacje i one są zainteresowane w tym, by ten kryzys i ta wojna trwały a zyski były jak największe. Innymi słowy wszystko obraca się wokół pieniędzy i to jest prawdziwa motywacja. Goje dają się na to nabierać i uczestniczą w tym tak zwanym wyścigu szczurów: więcej pieniędzy to bardziej okazały dom, ekskluzywny samochód, wakacje w egzotycznych miejscach i to wszystko pokazać na żydowskim Facebooku. A że wszystko na kredyt, a co tam, raz się żyje!

Oczywiście to jest prawda, że korporacjom i nie tylko im, zależy na jak największym zysku, ale ten zysk nie jest celem samym w sobie. To jest tylko środek. Pieniądze dla Żydów są narzędziem do podporządkowania sobie pozostałych narodów. Oni o pieniądze nigdy nie musieli i nie muszą zabiegać, bo oni je sami wyrabiali i nadal wyrabiają i mogą sobie z tego uszczknąć tyle, ile żydowska dusza zapragnie. Ich cel nie jest materialny i przyziemny. Ich cel jest mesjański – podporządkowanie sobie narodów rdzennych i zrobienie z nich swoich niewolników. I tylko taki cel wyzwala niezwykłą energię w sytuacji, gdy taki człowiek ma już wszystko w ilościach wielokrotnie przekraczających potrzeby jego i jego rodziny.

Nadmierne bogacenie się Żydów oznacza, że inni muszą biednieć. Cała ziemia ma do nich należeć, wszystkie nieruchomości i ruchomości. I wszyscy muszą być u nich zadłużeni albo mają nic nie mieć. Wszystko, co robią ku temu zmierza. Opanowali wszelkie instytucje, których kontrolowanie jest niezbędne do osiągnięcia ich celu ostatecznego.

O tym, jak oni to robią, można przeczytać m.in. w różnego rodzaju powieściach. Ostatnio przeczytałem jedną z nich: Firma – John Grisham. Pojawiła się ona na rynku w 1991 roku. Bohaterem książki jest młody prawnik, który po ukończeniu studiów na Harvardzie, zachęcony wysokimi zarobkami, podejmuje pracę w prestiżowej kancelarii doradców podatkowych w Memphis. Głównym zajęciem tych prawników było doradzanie swoim klientom, jak unikać płacenia podatków. Jednak pod tym parasolem zajmowano się bardziej dochodowym zajęciem, a mianowicie praniem brudnych pieniędzy, co oznaczało kontakty z mafią.

Nie wiem, jak można wyprać brudne pieniądze. Na zdrowy rozum, nie jest to możliwe, chyba że wszystkie firmy zamieszane w ten proceder są pod pewną ochroną. Autor wspomnianej powieści w dwóch miejscach opisuje cały proces prania brudnych pieniędzy:

„Zarejestrowana w osiemdziesiątym szóstym roku z wkładem dziesięciu milionów dolarów, które zostały przekazane korporacji przelewem z numerowego konta w Banco de Mexico – tych samych dziesięciu milionów, które przyleciały na Grand Cayman pewnym learem zarejestrowanym przez małą, cichą firmę prawniczą w Memphis, z tym, że było to pierwotnie czterdzieści milionów, która to suma po zapłaceniu tego co trzeba kajmańskim celnikom i kajmańskim bankierom skurczyła się jednak do dziesięciu milionów. Gdy rejestrowano spółkę, jej założycielem był facet o nazwisku Diego Sanchez, wiceprezes Banco de Mexico. Prezesem pewien poczciwiec, który nazywa się Nathan Locke, sekretarzem nasz stary znajomy Royce McKnight, a skarbnikiem Al Rubinstein.

Po zainwestowaniu w ten ryzykowny interes pierwszych dziesięciu milionów dolarów, w ciągu trzech lat zdeponowano tam kolejne dziewięćdziesiąt milionów w gotówce. Bardzo zyskowne przedsięwzięcie. Spółka zaczęła wydawać pieniądze w Stanach. Kupowali fermy bawełniane w Teksasie, kompleksy mieszkaniowe w Dayton, sklepy jubilerskie na Beverly Hills, hotele w St. Petersburgu i Tampie. Płacąc najczęściej dokonywali przelewów z czterech czy pięciu różnych banków na Kajmanach. Jest to podstawowa metoda prania brudnych pieniędzy.”

I drugi fragment:

„Najłatwiejszym i najbardziej popularnym sposobem było przerzucanie brudnej gotówki za granicę. Wykorzystywano do tego prywatną linię lotniczą firmy Bendiniego, przy czym na pokładzie samolotu znajdowało się zwykle dwóch lub trzech prawników, by nadać podróży pozory legalności. Amerykańska służba celna, mająca masę problemów z przemytem do kraju narkotyków, nie zwracała zbytniej uwagi na ładunki wywożone za granicę. Samoloty opuszczały kraj „brudne”, a wracały „czyste”. Znajdujący się na pokładzie prawnicy opłacali na Kajmanach celników i odpowiednich bankierów. Niekiedy dwadzieścia pięć procent przerzuconych pieniędzy przeznaczano na łapówki.

Zdeponowanych – najczęściej na numerowych kontach – pieniędzy nie można już było potem praktycznie odnaleźć. Lecz wiele transakcji bankowych zbiegło się z zakrojonymi na dużą skalę operacjami przeprowadzanymi przez spółki. Pieniądze były zwykle deponowane na jednym z wielu kont numerowych. Albo superkont, jak je nazwał Mitch. Po zarejestrowaniu nowych spółek pieniądze były przelewane z superkont na konta owych spółek, często w obrębie jednego banku. Gdy pieniądze znalazły się już w legalnej spółce kajmańskiej, rozpoczynał się proces prania gotówki. Najprostszą i najczęściej przez firmę stosowaną metodą było nabywanie w Stanach nieruchomości lub innych legalnych aktywów. Transakcje te przygotowywali ci wspólnicy firmy Benedini, Lambert i Locke (tytułowa firma – przyp. W. L.), którzy zajmowali się pracą koncepcyjną, a wszystkie pieniądze przekazywano przelewem. Zdarzało się często, że spółka kajmańska wykupywała inną spółkę, która była właścicielem spółki panamskiej, a ta z kolei była właścicielem duńskiej spółki holdingowej. Duńczycy kupowali fabrykę łożysk tocznych w Toledo, przelewając pieniądze z banku w Monachium. I w ten sposób brudne pieniądze stawały się czyste.”

Powieść to fikcja, choć może oparta na faktach, bo autor, prawnik z wykształcenia, znał to środowisko. Natomiast mechanizm prania brudnych pieniędzy jak najbardziej pokrywa się z rzeczywistością. Autor nie mógł tego napisać wprost, któż to dokonuje tego typu operacji. Tylko naród rozproszony jest zdolny do tego typu działań. Jak wiemy wszystkie banki są pod kontrolą Żydów. A więc żadna operacja dokonywana w jakimkolwiek banku na świecie nie może dojść do skutku bez ich wiedzy i aprobaty.

W pierwszym fragmencie jest mowa o korupcji. Bez niej nie można się obejść przy tego typu działaniach. Człowiek, którego uda się skorumpować pozostaje wierny do końca. Nie ma wyjścia. Korupcja jest niezmiernie ważnym elementem żydowskiego działania. W tego typu operacje muszą być również zaangażowani bankowcy, którzy zapewne i tak w większości są żydami, przynajmniej ci na kierowniczych stanowiskach.

W drugim fragmencie mamy zdanie: „Lecz wiele transakcji bankowych zbiegło się z zakrojonymi na dużą skalę operacjami przeprowadzanymi przez spółki.” To jest klasyczne działanie. Jeśli chce się ukryć jakieś operacje, to ukrywa się je pośród wielu innych, dokonywanych w tym samym czasie i wtedy szukaj igły w stogu siana. To jest działanie bardzo podobne do tego, co się działo w aferze Art-B. W blogu „Mistyka finansów c.d.” pisałem:

„Z wypowiedzi prokuratora Radomskiego wynika, że spółka Art-B miała kilkadziesiąt rachunków w różnych bankach w Polsce. W okresie lipca 1991 na zlecenie Bagsika i Gąsiorowskiego wystawione zostały ogromne ilości czeków z rachunków na których nie było środków własnych. Wystawione czeki sprawiły, że inne banki, do których te czeki trafiły, uznały je za prawidłowe i przekazały środki. Zaliczyły je na dobro Art-B.”

A więc mamy dokładnie ten sam mechanizm działania: wystawienie ogromnych ilości czeków w krótkim czasie. Przypadek? Ale jak to zrobić? Tak:

„Zdarzało się często, ze spółka kajmańska wykupywała inną spółkę, która była właścicielem spółki panamskiej, a ta z kolei była właścicielem duńskiej spółki holdingowej. Duńczycy kupowali fabrykę łożysk tocznych w Toledo, przelewając pieniądze z banku w Monachium.”

Duńska spółka holdingowa. W tym samym blogu, który cytowałem powyżej, jest taki opis holdingu:

„Istotą holdingu jest zarządzanie oraz kontrolowanie działalności wielu podmiotów zależnych przez jedną organizację. Odbywa się to dzięki zależnościom kapitałowym lub personalnym. Holding jest zatem formą kumulacji kapitału.”

Holdingiem była też spółka Art-B. Jeśli kontroluje się działanie wielu podmiotów, to tego typu operacje, wykonywane na komendę, są jak najbardziej możliwe. Możliwe, gdy ma się wszędzie swoich ludzi. W blogu „Diaspora” cytowałem fragment z książki Mariana Miszalskiego Ukryta wojna cicha kapitulacja (Polityka polska wobec żydowskiego rasizmu):

„O Żydach amerykańskiej diaspory powiadają w Ameryce, że gdzie dwóch Żydów, tam sześć żydowskich organizacji: każdy należy do jednej, obydwaj tworzą trzecią, a każda z tych organizacji należy do jeszcze innej… Rzeczywiście: amerykańska diaspora żydowska opleciona jest gęsta siecią żydowskich organizacji o rozmaitym charakterze: politycznym, ekonomicznym, oświatowym, kulturalnym, społecznym, charytatywnym. Spełniają dwie funkcje: po pierwsze – cementują wewnętrznie żydowską mniejszość narodową, ułatwiając zarazem jej polityczną kontrole przez najważniejsze żydowskie ośrodki władzy; po wtóre – są narzędziem szybkiej mobilizacji całej diaspory; po trzecie – intensywnie poszukują kontaktów i partnerów pośród nieżydowskich amerykańskich organizacji, by wciągnąć Amerykanów na orbitę swego oddziaływania.”

Ten cytat wyjaśnia wszystko. A skoro tak jest, to ilu musi być Żydów na świecie, by to wszystko ogarnąć i kontrolować? Najbardziej niewygodne dla nich pytanie, którego oni bardzo nie lubią. Robią wszystko, by przekonać innych, że jest ich mało. Właśnie po to, by negować wnioskowanie wyżej przedstawione, bo jeśli jest ich mało, to nie mogą tego wszystkiego kontrolować. I po oto też wymyślili holokaust. Ja oczywiście nie neguję faktu, że w obozach niemieckich Żydzi ginęli. Ale ilu ich zginęło? Ginęła przede wszystkim niezasymilowana biedota, która nie znała języka polskiego i nie utrzymywała kontaktów z miejscową ludnością. Dla bogatych Żydów z Zachodu stanowili oni balast, bo musieli oni pomagać tej biedocie za jej życia, ale po śmierci ci biedni Żydzi byli bezcenni, bo ich śmierć w obozach można było wykorzystać do szantażowania reszty świata i domagać się zwrotu „majątku” pozostawionego przez tę biedotę. – Perfidia doskonała.

A na co wydają pieniądze pochodzące m.in. z procederu zwanego praniem brudnych pieniędzy?

„Kupowali fermy bawełniane w Teksasie, kompleksy mieszkaniowe w Dayton, sklepy jubilerskie na Beverly Hills, hotele w St. Petersburgu i Tampie. Płacąc najczęściej dokonywali przelewów z czterech czy pięciu różnych banków na Kajmanach. Jest to podstawowa metoda prania brudnych pieniędzy.”

Wszędzie robią tak samo, nie tylko w Ameryce. W Polsce robią dokładnie to samo. Wszystko ma być ich własnością. Do realizacji tego celu wykorzystują też prawo podatkowe. Podatki płacą biedni. Korporacje i bogaci podatków nie płacą. W tym celu stworzyli skomplikowane prawo podatkowe, którego interpretacją zajmują się wyspecjalizowane firmy, które znajdują luki w prawie podatkowym i je wykorzystują. A skąd biorą się te luki? Przez niedopatrzenie czy przypadek? Nic z tych rzeczy. Są, bo mają być i prawo podatkowe jest tak skonstruowane, by te luki prawne służyły tylko tym, którym mają służyć. A jaki to problem obciążyć podatkiem obrotowym, nawet 1%, wszystkie osoby prawne, czyli firmy, a osoby fizyczne, tak się w prawie podatkowym nazywa ludzi, zwolnić z podatku dochodowego? Problem, bo wtedy Żydzi nie bogaciliby się tak szybko, a pozostali nie biednieliby tak szybko. Ot i cała tajemnica żydowskiej wiary, wiary w potęgę pieniądza.

Amerykanie na Ukrainie

Może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale III wojna światowa już trwa. Każda kolejna wojna wygląda trochę inaczej. I wojna światowa była wojną pozycyjną. Walczące ze sobą wojska, ukryte w okopach, ostrzeliwały się wzajemnie. Linia frontu była wyraźna. II – była wojną mobilną. Pojawiły się nowe rodzaje broni: wojska pancerne i lotnictwo. Linia frontu nie była już tak wyraźna, bo samoloty mogły ją przekraczać i atakować cele znajdujące się na terytorium wrogiego państwa. III – to tylko niewielki udział wojsk ograniczający się do wojny na Ukrainie. To jednak nie zmienia faktu, że w tę wojnę zaangażowane są praktycznie wszystkie państwa europejskie i Stany Zjednoczone, a nawet Japonia, która zażądała od Rosji zwrotu dwóch niewielkich wysp w archipelagu Wysp Kurylskich.

Nakładanie na Rosję sankcji przez państwa europejskie, to właśnie jest angażowanie się w tę wojnę. Ale Stany Zjednoczone i Wielka Brytania angażują się bardziej bezpośrednio. W praktyce jest to wojna NATO z Rosją na terenie Ukrainy. Podobnie było w przypadku wojny nazistowskich Niemiec z bolszewicką Rosją w Hiszpanii w latach 1936-1939.

To Amerykanie rządzą na tej wojnie, mówi francuski dziennikarz, który wrócił z Ukrainy. Taki tytuł nosi artykuł, który ukazał się na portalu ZeroHedge (https://www.zerohedge.com/geopolitical/americans-are-charge-war-says-french-journalist-who-returned-ukraine).

»Francuski dziennikarz, który pojechał na Ukrainę z bojownikami ochotnikami, gdy wrócił, powiedział stacji CNews, że to Amerykanie bezpośrednio „kierują” tą wojną.

Tak zapewniał starszy korespondent międzynarodowy Le Figaro, Georges Malbrunot. Powiedział on, że towarzyszył francuskim bojownikom-ochotnikom, z których dwóch walczyło wcześniej przeciwko ISIS.

„Zdziwiłem się i oni też, gdy dowiedzieli się, że aby móc wstąpić do ukraińskiej armii, to trzeba mieć zgodę Amerykanów – powiedział Malbrunot. Dodał też, że on i ochotnicy „prawie zostali aresztowani” przez Amerykanów, którzy twierdzili, że to oni rządzą. Dziennikarz ujawnił, że ochotnicy ci zostali zmuszeni do podpisania kontraktu „do końca wojny”.

„A kto tu rządzi? To Amerykanie, widziałem to na własne oczy” – powiedział Malbrunot, dodając: „Myślałem, że to międzynarodowe brygady, a to Pentagon.

Malbrunot wspomniał również, że Ameryka zaopatruje Ukrainę w zabójcze drony z ostrzami sprężynowymi, co potwierdził sekretarz obrony Lloyd Austin w tweecie, w którym ujawnił, że ukraińscy żołnierze byli szkoleni w zakresie obsługi tych urządzeń w Biloxi w stanie Mississippi.

Powołując się na francuskie źródło wywiadu, Malbrunot napisał również na Twitterze, że brytyjskie jednostki SAS „są obecne na Ukrainie od początku wojny, podobnie jak amerykańskie – Delta”.

Rosja najwyraźniej doskonale zdaje sobie sprawę z „tajnej wojny” prowadzonej na Ukrainie przez obcych komandosów przebywających na Ukrainie od lutego.

Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Wielka Brytania publicznie zapewniły, że na Ukrainie nie będzie „żołnierzy w akcji”, ale wygląda na to, że wojska USA i Wielkiej Brytanii znajdują się tam od początku wojny.

„Sondaże wykazały, że w okresie poprzedzającym wojnę przytłaczająca większość Amerykanów chciała, aby nasz rząd trzymał się z dala od niej, ale nasi przywódcy wiedzą lepiej i są bardziej niż szczęśliwi, że mogą zaryzykować III wojnę światową w obronie marionetkowego reżimu na Ukrainie” – pisze Chris Menahan.«

Stany Zjednoczone walczyły ze Związkiem Radzieckim praktycznie od zakończenia II wojny światowej, tyle że były to wojny prowadzone na terytoriach państw trzecich i przy użyciu broni konwencjonalnej. Tym razem wojna toczy się nie tylko przy użyciu broni konwencjonalnej, ale również przy wykorzystaniu mechanizmów gospodarczych. Sankcje ekonomiczne ograniczają aktywność gospodarczą i wymianę handlową, przerywane są łańcuchy dostaw.

Konsekwencje tego będą bardzo poważne, bo ucierpią na tym gospodarki najbardziej rozwiniętych krajów świata, bo to one nawzajem wyniszczają się. Jeśli dodamy do tego szalejące władze chińskie, które z powodu „pandemii” zamknęły cały Szanghaj, to wyłania się z tego ponura wizja. Wszak Chiny to fabryka świata. Pół biedy, gdy nie dotrą do nas produkty przemysłowe z Chin, ale Rosja i Ukraina, to około 1/3 światowej produkcji zbóż. Wizja głodu jest jak najbardziej realna, a jeśli nawet nie głodu, to problemów z zaopatrzeniem w podstawowe produkty żywnościowe.

Różnica polega na tym, że poprzednie wojny, poza tym, że same w sobie były tragedią, to nie stanowiły takiego zagrożenia dla ludności cywilnej, bo gospodarki poszczególnych państw były w dużym stopniu samowystarczalne. A jeśli nawet cierpiały w czasie II wojny światowej z powodu zmniejszonej produkcji rolnej, to Argentyna zaopatrywała w żywność wszystkie walczące i potrzebujące strony.

Obecnie sytuacja jest diametralnie odmienna za sprawą globalizacji, czego efektem jest to, że praktycznie żadna gospodarka nie jest w stanie przetrwać, opierając się tylko na własnej produkcji, bo często nawet jej nie ma. Kapitał międzynarodowy podzielił sobie rynki światowe, czyniąc z wielu krajów jedynie wielkie hurtownie towarów napływających z różnych stron świata.

Wygląda więc na to, że globalizacja to jest kolejny punkt programu narodu wybranego na jego drodze do realizacji jego celu ostatecznego. Tylko przy takiej organizacji światowej gospodarki można szybko i skutecznie wywołać głęboki kryzys w skali świata. To może być nawet skuteczniejsze od tej sztucznej pandemii. Potrzebny był tylko pretekst do wywołania tego kryzysu i tym pretekstem stała się trwająca na Ukrainie wojna. Ona również została sztucznie wykreowana. Wszystkie wojny i kryzysy ekonomiczne wyniszczają narody rdzenne. Korzysta tylko naród rozproszony, więc to w jego interesie są te wojny i kryzysy, co w praktyce oznacza, że to on je wywołuje.

Na nic te wszystkie „uczone” wywody doktorów i profesorów, teorie geopolityczne, cykle koniunkturalne, trendy, srendy, pierdendy. Wszystko to żydowska ściema, która ma na celu robienie ludziom wody z mózgu i ukrycie przed nimi ich prawdziwych celów. Obsiedli ten internet jak szarańcza, ja od ponad 20-tu lat nie mam telewizora, i wtłaczają ludziom do głów ten żydowski kit.

Ja oczywiście pamiętam o kryzysie z 1929 roku, który też był kryzysem globalnym, gdy nie było jeszcze globalizacji w obecnej skali. Niemniej jednak był to „tylko” kryzys finansowy, też wywołany sztucznie, ale on doprowadził do wojny. Wojna jest wyższą formą kryzysu, bo, wykorzystując ją, można załatwić wiele spraw, których nie dałoby się załatwić przy wykorzystaniu kryzysu finansowego. Jedną z nich jest zmiana granic w regionie, w którym toczy się wojna. A zmiana granic oznacza po prostu powstanie nowego państwa, czy nowych państw. Tak było w przypadku wojny w Jugosławii. Bez niej jej rozpad nie byłby możliwy. Tak więc wojna na Ukrainie oznacza, że w tym rejonie dojdzie do zmiany granic – na Ukrainie i w Polsce, która jest najbardziej zaangażowana w ten konflikt.

Kiedyś w Polsce, za komuny, krążył taki wierszyk: „W Poroninie na jedlinie, wiszą gacie po Leninie, kto chce w Polsce awansować, musi gacie pocałować”. Ten Poronin wziął się stąd, że Lenin przez pewien czas tam przebywał. Dzisiaj końcowa część tego wierszyka brzmi: kto chce w Polsce awansować, musi Ukraińca w dupę pocałować. Jak na to wszystko patrzę, to przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo i o zgrozo!… rosyjskie – naplewat, co się po polsku wykłada jako – splunąć.

Anarchizm

Ledwo skończyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji, a już Antifa daje znać o sobie. Nie podoba się jej to, że do drugiej tury przeszła Marine Le Pen z Frontu Narodowego. Na portalu ZeroHedge pojawił się artykuł (https://www.zerohedge.com/political/antifa-riots-french-cities-because-they-didnt-election-result), w którym można przeczytać:

„Członkowie Antify we Francji zareagowali na wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich zamieszkami w kilku miastach, ponieważ nie podobał im się wynik.

Populistka Marine Le Pen zmierzy się z urzędującym Emmanuelem Macronem w drugiej i ostatniej turze wyborów za dwa tygodnie po tym, jak para zdobyła najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów.

To najwyraźniej rozzłościło członków skrajnie lewicowej grupy ekstremistycznej Antifa, którzy odpowiedzieli na demokratyczne głosowanie zamieszkami w kilku dużych miastach.

Po tym, jak ogłoszono wstępne wyniki, Rennes w Bretanii stało się ostatniej nocy miejscem licznych aktów podpaleń i kilku brutalnych starć.

Protestujący, którzy maszerowali ulicami, niszczyli także mienie prywatne. Inni uczestnicy zamieszek z Antify próbowali wtargnąć się do banku. Interweniowały antyterrorystyczne jednostki policji. Do zamieszek i starć dochodziło również w Lionie i Marsylii.

Pomimo sukcesu Le Pen, wszystkie inne partie establishmentu, od republikanów po komunistów, wezwały swoich zwolenników do głosowania na Macrona w drugiej turze, zwierając szyki wokół byłego bankiera Rothschildów i socjalistycznego technokraty.”

Antifa, jak pisze Wikipedia, to zbiorcze określenie ogółu osób deklarujących się jako antyfaszyści i czynnie sprzeciwiających się tendencjom skrajnie prawicowym, utożsamianym przez Antifę z faszyzmem. Antifa jest ruchem nieformalnym, pozbawionym jakiegokolwiek kierownictwa czy wewnętrznej hierarchii. Określana również jako subkultura. Choć z Antifą nie jest związana żadna ideologia polityczna, wyróżniają się w niej socjaliści, anarchiści, socjaldemokraci i liberałowie.

Symbolicznymi kolorami Antify są czerń, czerwień i biel. Często używanym przez nią hasłem jest No pasaran (Nie przejdą) oraz różne jego wariacje i tłumaczenia, jak te używane przez „Porozumienie 11 listopada”: Faszyzm nie przejdzie.

Istnieją różne loga Antify. Jednym z najczęściej używanych jest logo przedstawiające dwie flagi – czerwoną i czarną, jedna przed drugą w kole ratunkowym. Ten wizerunek nawiązuje do symboliki niemieckiej Akcji Antyfaszystowskiej z 1932 roku. Oryginalne flagi były czerwone i miały symbolizować dwie zdelegalizowane przez nazistowski rząd partie polityczne – Socjaldemokratyczną Partię Niemiec i Komunistyczną Partię Niemiec. We współczesnej wersji symbolu zmieniono kolor jednej z flag na czarny, co ma nawiązywać do anarchizmu i zmieniono kierunek, w którym powiewają flagi z prawego na lewy.

Innym często używanym symbolem są Trzy Strzały, będące logiem, założonego w 1931 roku przez SPD, Frontu Żelaznego. Symbolizują one sprzeciw wobec wojny, faszyzmu i nacjonalizmu, choć oryginalnie Trzy Strzały symbolizowały anty-monarchizm, antyfaszyzm i antykomunizm. Charakterystyczne dla Antify, szczególnie tej bojówkowej, są czarne ubrania oraz maski.

Antifa, jak wskazuje sama nazwa, jest antyfaszystowska, ale nie wszędzie. Na Ukrainie jest faszystowska. I ten ukraiński faszyzm i odwoływanie się do nazistowskiej symboliki, m.in. swastyki, jakoś nikomu nie przeszkadza, jak choćby Żydom z Gazety Wyborczej, która ma swoją filię na Ukrainie, na faszystowskiej (nazistowskiej) Ukrainie. Tak działają Żydzi. Antifa to po prostu ich narzędzie, które wykorzystują, tak jak im pasuje.

Czym jest anarchizm? Kto jest jego twórcą i komu on służy? O tym pisze Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński) w książce Socjalizm, komunizm, anarchizm (1936):

»Anarchizm – konieczność walki z wszelką władzą

Głównym powodem, dla którego nawet ustrój komunistyczny nie może zapewnić żydom osiągnięcia na stałe ich celu ostatecznego, jest zagadnienie władzy.

W warunkach rozproszenia, czyli pozostawania w mniejszości wśród narodów rdzennych, nawet przy ustroju socjalistycznym nie jest możliwe skupienie przez żywioł żydowski władzy w całości.

Nawet przy ustroju socjalistycznym władza musi się znajdować, przynajmniej w części, w rekach społeczeństwa rdzennego, i to w części tym znaczniejszej, im więcej życie poczyna iść normalnie, chociażby „na zasadach nowych”, jak się wyraża Abram Idelson, czyli im więcej upływa czasu od chwili wybuchu przewrotu społecznego, który ułatwił wprowadzenie tych „nowych zasad”.

Dzieje się to dlatego, że jednostki spośród społeczeństw rdzennych, biorące udział we władzy, jako ideowo urobione pod wpływem żydowskim na modłę już socjalistyczną – czyli „socjaliści” – nie są zdolni całkowicie oderwać się od życia tego społeczeństwa, z którego pochodzą, tym więcej, że to życie zadaje zbyt wyraźnie kłam przesłankom socjalistycznym. Te jednostki kierownicze poczynają coraz więcej uwzględniać realne warunki bytu swego społeczeństwa, czyli poczynają coraz więcej odchylać się od linii, ustalonej przez czynniki żydowskie.

G. Biesiedowski

Grigori Biesiedowski, b. członek poselstwa sowieckiego w Paryżu, żyd z Połtawy, w wywiadzie swoim, udzielonym w Paryżu w październiku 1929 r. przedstawicielowi żargonówki warszawskiej, oświadczył:

O Stalinie nie powiedziałbym, że jest zdecydowanym judofobem. Gruzinie są w ogóle bardzo rzadko judofobami. Lecz on stosuje system „uwalniania” administracji sowieckiej od żydów z motywów czysto państwowych. Masy są nastrojone antyżydowsko i dlatego nie należy im dawać możności twierdzenia, że administracja sowiecka jest żydowska. Nawet w korpusie dyplomatycznym dąży do przeprowadzenia tego systemu… – „Der Moment”, nr 248, 25 X 1929 r. – Zbiegły dyplomata Biesiedowski o swojej żydowskości i o położeniu żydów w Rosji”, I. Szechtman.

A jeżeli tak jest, że władza, nawet przy ustroju najwięcej dla żydów pożądanym, zmuszona jest uwzględniać postulaty narodów rdzennych, nawet postulaty judofobii, to reprezentowany przez każdą władzę czynnik przymusu musi nieodwołanie zaciążyć w końcu na pasożytującym życiu mniejszości żydowskiej. Zmusza to żydów do stałej walki z władzą jako taką w każdym kraju i w każdym czasie swego bytu w rozproszeniu. Walcząc z każdą władzą narodów rdzennych, czyli walcząc z przymusowym regulatorem życia społecznego, żydostwo musi rozszerzyć propagandę idei wolności do granic ostatecznych, które wyrażają się w negacji wszelkiej władzy, czyli w anarchizmie.

Anarchizm zatem jest dla żywiołu żydowskiego koniecznym wyrazem jego walki z pozostałą rodziną narodów.

Związek organizacji anarchistycznych ze społeczeństwem żydowskim

Anarchizm w życiu społeczeństwa żydowskiego jest prądem umysłowym zupełnie naturalnym, bo sprzyjającym rozwojowi żywiołu żydowskiego w warunkach rozproszenia. Tym się tłumaczy, że wśród żydostwa anarchista jest takim samym zasłużonym działaczem społecznym jak każdy inny, np. syjonista.

Ab. Goldberg

Korespondent dziennika żargonowego w Warszawie z Nowego Jorku w 1929 r. pisał:

W Nowym Jorku odbył się dwudziestopięcioletni jubileusz działalności Ab. Goldberga. Na bankiecie urządzonym na jego cześć byli przedstawiciele wszystkich odłamów miejscowego żydostwa: sędziowie i poeci, syjoniści i niesyjoniści, ortodoksi i wolnomyślni, bowiem Ab. Goldberg zagnieździł się, dzięki słowom i czynom, w najróżniejszym otoczeniu.

Rozpoczynał on swoją działalność w piśmie anarchistycznym – „Freie arbejter sztime”, w rok później staje się on redaktorem – „Dos jidisze folk”, oficjalnego organu amerykańskiej organizacji syjonistycznej. Ale w wigilię swego jubileuszu Ab. Goldberg czyni niespodziankę: jego nazwisko zjawia się znów w „Freie arbejter sztime” – pod pieśniami, lirycznymi pieśniami.

Już się przyzwyczajono, że Goldberg zaskakuje ludzi swoimi wystąpieniami publicznymi. Lecz nie są to żadne skoki, żadne „ucieczki” z jednego obozu do drugiego. W ciągu całej swojej działalności on pozostaje wiernym swemu nacjonalistycznemu światopoglądowi. Lecz są punkty, na których można zejść się z przeciwnikami ideowymi – są to punkty neutralne. W każdej idei tkwi iskra, która przemawia do każdego serca, bez względu na to, do jakiego kierunku ono może należeć. Tylko ludzie zasklepieniu nie chcą tego zrozumieć. Goldberg nigdy nie był człowiekiem zasklepionym. On stale jest dynamiczny, wybuchowy, poszukujący…

Goldberg, wódz syjonistyczny, powaga w najwyższych kołach, pozostał całkowicie człowiekiem ludu, towarzyszem i dobrym kolegą. W najgorętszych momentach działalności polityki syjonistycznej, wyrywa się on do grona literatów..

Sporo spośród uznanych obecnie powieściopisarzy żydowskich w Ameryce zawdzięcza Goldbergowi swoje imię. Ab. Goldberg, jako redaktor „Dos jidisze folk”, przed laty wprowadził na szeroki świat cały szereg powieściopisarzy i poetów, których nazwiska dźwięczą obecnie w całym świecie żydowskim… – „Der Moment”, nr 28, 1 II 1929 r. – „Ab. Goldberg” („z powodu jego 25-letniego jubileuszu”), A. Almi, Nowy Jork.

Anarchista jest syjonistą i odwrotnie… Na bankiecie urządzonym na jego cześć są obecni przedstawiciele wszystkich odłamów miejscowego żydostwa… Ich wszystkich łączą… „neutralne punkty”…

Jakie? Przede wszystkim walka z otoczeniem i konieczność, wobec tego, podważania władzy tego otoczenia. To jest ta „iskra”, która zapala serca żydowskie dla idei anarchizmu.

Odezwa atamana Machno

Jako przykład, czym są organizacje anarchistyczne dla żydów może służyć odezwa atamana Machno „do żydów na całym świecie”.

W „L’ouverture”, organie francuskiej federacji anarchistyczno-komunistycznej ogłasza Machno, słynny ukraiński przywódca, wielką odezwę – „Do żydów na całym świecie”. Odezwa jest skierowana przede wszystkim przeciw powieści Józefa Kesela – „Machno et sa Juife” (Machno i jego Żydówka), a następnie przeciw albumowi z fotografiami o pogromach na Ukrainie… – „Hajnt”, nr 96, 26 IV 1927 r. – „Ataman Machno tłumaczy się”.

Machno, jak się okazuje, został przedstawiony przez wymienionego autora żydowskiego, Józefa Kesela, jako „pogromca” żydów. Machno chciał się wytłumaczyć przed społeczeństwem żydowskim, że tak nie jest i, niewątpliwie, chciał trafić do tego społeczeństwa, aby ono go wysłuchało. Charakterystyczne, że tę swoją odezwę – „do żydów na całym świecie” – umieścił w tym celu właśnie w organie… anarchistyczno-komunistycznym.

Czy mógł on wybrać ten organ w Paryżu bez porozumienia się z żydami, i to takimi, którym nie jest obce środowisko żydowskie?

Szalom Szwarcbard anarchistą

A kim był z przekonań Szalom Szwarcbard, który zabił na ulicy w Paryżu w maju 1926 r. atamana ukraińskiego, Siemiona Petlurę?

Jesteście zatem anarchistą? – zadał Sz. Szwarcbardowi na sądzie zapytanie Kampenki, obrońca z ramienia wdowy po zamordowanym.

Minutę Szwarcbard milczy, wkrótce jednak odpowiada: Tak! jestem anarchistą… – „Hajnt”, nr 236, 23 X 1927 – Szczegółowe wyjaśnienie Szwarcbalda w sądzie w początku procesu”.

Czyn Szwarcbarda, jak wyjaśniono w innym miejscu, był uznany ze strony żydowskiej za tyle pożądany z punktu widzenia interesów polityki żydowskiej, że na czele akcji obrony tej osobistości stanął sam Leon Mockin, prezes „Komitetu akcyjnego” światowej organizacji syjonistycznej i przewodniczący „Komitetu delegacji żydowskich” (Paryż), a więc, niewątpliwie, wyraziciel poglądów światowego żydostwa.

Federacja anarchistów „polskich”

Organ syjonistyczny w marcu 1929 r. doniósł:

Sobotnia prasa polska podała wiadomość o sensacyjnym aresztowaniu 143 anarchistów w lokalu niezależnych socjalistów przy ul. Leszno 49 (w Warszawie, przyp. aut.). Według informacji policji politycznej jeszcze w czerwcu 1928 r., po rozłamie w organizacji komunistycznej, utworzyła się organizacja – Polska Federacja Anarchistyczna. Jako założyciele Federacji figurują: Izrael Neiman (pseudonim „Piotr”), Dzika 18, Bunem Wolman (pseudonim „Paweł”) – nigdzie nie meldowany i „ciotka polskiej rewolucji”, 55-letnia była komunistka, Marim Landau vel Linde, Prosta 4. Zeszłego piątku niejaki Mojżesz Gotheil, Franciszkańska 10, zalegalizował u władzy odczyt o Lesingu (anarchista) w lokalu niezależnych socjalistów, przy ulicy Leszno 49. Kiedy Gotheil miał mowę, nadeszła policja, spośród obecnych – około 200 – zatrzymała 143, którzy są oskarżeni o przynależność do organizacji anarchistycznej. U niektórych z nich, jak piszą pisma polskie, znaleziono wiele broszur i proklamacji anarchistycznych. Podczas rewizji w mieszkaniu p. Landau znaleziono 47 kilo druków o treści anarchistycznej. – „Hajnt”, 54, 10 III 1929r. – „Znów duże aresztowania polityczne”.

Izrael Neiman, Bunem Wolman i „ciotka polskiej rewolucji”, Marim Landau – są założycielami Polskiej Federacji Anarchistycznej. Sami… „Polacy”, jak wskazują choćby imiona…

Żargonówka warszawska w maju 1934 r. doniosła:

W ciągu ostatnich dni dokonano w Warszawie masowych rewizji i aresztowań wśród członków nowo założonej organizacji anarchistycznej… Anarchiści opracowali szereg występnych planów, jednak nie zdołali ich zrealizować. 26 młodych ludzi – większość żydów – osadzono w więzieniu przy ul. Pawiej… – „Der Moment”, nr 116, 18 V 1934 r. – „Likwidacja dużej organizacji anarchistów”.

Wzmiankując o likwidacji tej organizacji anarchistycznej taż żargonówka po kilku dniach doniosła:

Ostatnio polscy anarchiści nawiązali styczność z zagranicą i jako Polska Federacja Anarchistyczna stali się oni filią centrali w Bazylei. Ponieważ centrala w Bazylei poczęła wysyłać do Polski różne „plany” z „rozkazami” ich wykonania, przeto władze postanowiły zlikwidować całą „filię”. – „Der Moment”, nr 118, 23 V 1934 r. – „Jak zlikwidowano dużą organizację anarchistyczną”.

Anarchizm jest koniecznym wyrazem walki żywiołu żydowskiego w warunkach rozproszenia z pozostałą rodziną narodów, wobec czego ten ruch musi być w XX wieku coraz silniej przez czynniki żydowskie rozwijany i popierany w skali światowej, jako dalszy po socjalizmie etap pochodu żydostwa po jego „historycznej drodze”.«

„Lecz są punkty, na których można zejść się z przeciwnikami ideowymi – są to punkty neutralne.” – No właśnie! I w ten sposób można atakować wszystkich „przeciwników” ideowych we wszystkich partiach, robiąc narodom rdzennym wodę z mózgu. Taka Marine Le Pen i cały ten jej Front Narodowy jest takim samym żydowskim tworem, jak i inne partie we Francji, w Polsce i w pozostałych krajach. Jeśli więc ktoś mówi z telewizyjnego czy monitorowego okienka, że trzeba głosować na właściwych ludzi, to oznacza, że realizuje cele żydowskie, bez względu na to, jak bardzo będzie agresywny w stosunku do swoich politycznych oponentów.

Czy można to zmienić? Teoretycznie tak i to w bardzo prosty sposób. Wystarczy nie pójść na wybory. Przy frekwencji bliskiej zeru demokracja staje się fikcją i musi zejść ze sceny. Tyko czy to byłby skuteczny środek w obronie przed żydostwem? Częściowo tak, bo demokracja to wielkie ułatwienie dla Żydów, zgodnie z jej pełną definicją:

“Demokracja jest najgorszym z ustrojów, bo przed wyborami trzeba płaszczyć się przed motłochem, ale nikt nie wymyślił lepszego ustroju, żeby wybrani nie odpowiadali za swe czyny. W ten sposób w demokracji mamy władzę zbliżoną do boskiej. Tylko Bóg nie odpowiada przed nikim za swoje czyny”. – Winston Churchill.

Flaga

Czas jakby przyspieszył w Polsce. Tylko czy to jest jeszcze Polska? Jeśli w sejmie na miejscu flagi gospodarza wisi flaga gościa, czyli Ukrainy, to tym samym gość staje się gospodarzem. Taki jest przekaz i żadne tłumaczenia nie pomogą. Ma też powstać TVP Ukraina, a więc trwają przygotowania do wprowadzenia języka ukraińskiego jako drugiego języka urzędowego, pomijając już to, że niektóre urzędy, jak podobno ZUS, mają już wersję ukraińską. To nie są działania tymczasowe. A skoro tak, to wypada zapoznać się bliżej z tym, kim są ci goście, którzy powoli stają się gospodarzami w tym państwie. Jaka jest ich tożsamość? I czy w ogóle można mówić o czymś takim, jak naród ukraiński? Nie należy jednak zapominać, że prawdziwymi gospodarzami w tym kraju są Żydzi i to oni odstawiają tę hucpę.

Poniższy cytat pochodzi z ukraińskiej Wikipedii:

„Rewolucyjna flaga OUN (Flaga OUNR, Flaga Bandery) jest flagą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (Rewolucjonistów).

W czasach niepodległej Ukrainy czerwone i czarne flagi były używane przez wiele organizacji i partii nacjonalistycznych, w tym UNA-UNSO, Prawy Sektor, Kongres Ukraińskich Nacjonalistów i inne.

Rewolucyjna organizacja ukraińskich nacjonalistów powstała w 1940 roku w wyniku rozłamu OUN. Rewolucyjne skrzydło OUN, zwane także OUN(b), ponieważ było kierowane przez Stepana Banderę, dążyło do opracowania własnych symboli, aby odróżnić się od OUN(m) Andrija Melnyka, która używała niebieskiej flagi i herbu OUN – trójząb ze złotymi ramionami i mieczem pośrodku.

OUN(r) zatwierdziła swój oficjalny czerwono-czarny emblemat, a na Drugim Wielkim Zgromadzeniu OUNR w kwietniu 1941 roku postanowiła porzucić trójząb z mieczem i używać tylko „narodowego trójzębu Włodzimierza Wielkiego w formie wprowadzonej przez Radę Centralną i swoją odrębną czerwono-czarną flagę organizacyjną”. Jednak ze względu na wybuch wojny niemiecko-radzieckiej komisja ta nie spotkała się. Flaga ta składa się z dwóch kolorów: czerwonego i czarnego. Czarny symbolizuje ziemię ukraińską, a czerwony – krew przelaną za Ukrainę.”

Czerwono-czarne flagi na Euromajdanie (listopad 2013 – luty 2014); źródło: Wikipedia.

Po co im ta druga flaga? Dlaczego nacjonaliści ukraińscy nie używają oficjalnej flagi państwowej w kolorach niebieskim i żółtym? Kolory czerwony i czarny, używane w różnych kombinacjach i proporcjach, są symbolem anarchokomunizmu. Tymi kolorami posługuje się wiele ruchów anarchistycznych. A skoro tak, to może wypada sobie przybliżyć ten anarchokomunizm.

Anarchizm – doktryna polityczna i ruch społeczny, które cechują się niechęcią wobec władzy odrzuceniem własności prywatnej i wszelkich przymusowych form hierarchii. Anarchizm wzywa do zniesienia państwa, które uważa za niepotrzebne i szkodliwe.

Anarchizm to system poglądów głoszący program całkowitego zniesienia przymusu, ucisku i wyzysku społecznego, postulujący powszechność, wolność, równość i sprawiedliwość społeczną. Anarchizm taki dąży do osiągnięcia sprawiedliwości społecznej poprzez stworzenie społeczeństwa pozbawionego granic i podziałów etnicznych (bezpaństwowego).

Anarchizm komunistyczny, anarchokomunizm, komunizm wolnościowy – jeden z nurtów anarchizmu i komunizmu; doktryna polityczna zakładająca, że po likwidacji kapitalizmu i państwa ludzie powinni połączyć się w komunistyczne wspólnoty, kooperujące ze sobą na zasadach federacji, równocześnie nie pozbawiając jednostek wolności osobistej i działając na zasadach demokracji bezpośredniej.

Za czołowego ideologa anarchistycznego komunizmu uważa się Piotra Kropotkina. Kropotkin w książkach takich jak Fields, Factories and Workshops (Pola, fabryki i warsztaty) czy Zdobycie chleba analizował możliwości wprowadzenia anarchokomunizmu i szczegóły jego realizacji. Wykazywał również, że kluczowe dla anarchokomunizmu pojęcia solidarności czy pomocy wzajemnej (przeciwstawione konkurencji) nie są teoretycznym konstruktem czy wyłącznie moralnym celem, ale tendencją ujawniającą się w życiu nie tylko ludzkich społeczeństw, ale i zbiorowości zwierzęcych (w książce pt. Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju). – Tak pisze Wikipedia.

Podczas rewolucji lutowej i październikowej w Rosji anarchokomuniści włączyli się w działalność rewolucyjną. Rady robotnicze, komitety fabryczne i chłopskie, komitety lokatorów, budowane oddolnie i łączące się ze sobą oraz uspołecznienie gospodarki – były realizacją postulatów anarchistycznych. Rady zostały jednak w końcu upaństwowione w ramach tzw. „proletariackiego państwa” i pomimo początkowej umiarkowanej współpracy z bolszewikami doszło do walk z nimi. W kwietniu 1818 roku anarchistyczny ośrodek w Moskwie został zbrojnie zaatakowany przez bolszewików. W ciężkich walkach zginęło kilkunastu anarchistów, a ponad 600 zostało aresztowanych. Oskarżono ich o „niekontrolowanie”, gdyż odmówili uznania przywództwa komunistów autorytarnych i powołali „Czarną Gwardię” do walki z Czeka (później KGB).

Kulminacją tej walki było powstanie machnowców na Naddnieprzu i Zaporożu, które upadło w 1921 roku. Uchodźcy z Rosji przybywają do Francji (m.in. Nestor Machno, Piotr Arszynow i in.). Skupieni wokół czasopisma Dieło Truda (Sprawa Pracy) na bazie swoich doświadczeń wyniesionych z rewolucji rosyjskiej opracowali program anarchokomunistyczny, sformułowany w tekście „Platforma organizacyjna wolnościowego komunizmu”, na bazie którego powstała pewna tendencja organizacyjna w ramach tego nurtu – platformizm.

Ukraińska Republika Ludowa

Ukraińska Republika Ludowa funkcjonowała w latach 1917-1921. Po abdykacji cara Mikołaja II 15 marca 1917 roku Ukraińcy powołali organ swojej autonomicznej władzy o nazwie Ukraińska Centralna Rada. Określiła ona terytorium pod swoją władzą jako obszar guberni: kijowskiej, podolskiej, wołyńskiej, czernihowskiej, połtawskiej, charkowskiej, katerynosławskiej, chersońskiej i taurydzkiej bez Krymu. Na terenie guberni kurskiej, woroneskiej i chełmskiej ostateczna granica Ukraińskiej Republiki Ludowej miała być wytyczona na podstawie plebiscytów.

Powstanie Machny

Powstanie Machny – chłopskie powstanie anarchokomunistyczne pod przywództwem Nestora Machno, które miało miejsce w latach 1918-1921 na południowo-wschodniej Ukrainie. Obszar kontrolowany przez powstańców nazwany był Wolnym Terytorium lub Machnowszczyzną.

Położenie Wolnego Terytorium; źródło: Wikipedia.

Ukraińskie anarchistyczne grupy działały podczas rosyjskiej wojny domowej. Niektórzy twierdzili, że są lojalne wobec państwa ukraińskiego, ale inne nie uznawały lojalności wobec żadnej ze stron; wszyscy walczyli zarówno z czerwoną, jak i z białą armią z równą zaciekłością w początkowej fazie wojny domowej. Ze wszystkich grup anarchistycznych, najbardziej znanym i odnoszącym sukcesy był przywódca chłopskich anarchistów Nestor Machno, który rozpoczął działania na południowo-wschodniej Ukrainie przeciwko władzy hetmanatu (protektorat niemiecki)w lipcu 1918 roku. We wrześniu utworzył Rewolucyjną Powstańczą Armię Ukrainy z uzbrojeniem i wyposażeniem głównie uzyskanym z wycofujących się sił austro-węgierskich i niemieckich. Podczas wojny domowej Armia Powstańcza, w zależności od momentu, liczyła od 15 000 do 100 000 żołnierzy i była zorganizowana w oddziały piechoty, kawalerii i artylerii. Artyleria szła w straży tylnej. Nad pierwszym wozem powiewała wielka, czarna flaga. Po obu stronach miała srebrne hasła „Wolność albo śmierć” i „Ziemia w ręce chłopów, fabryki w ręce robotników”.

Flaga Wolnego Terytorium; Śmierć wszystkim, którzy stoją na drodze do zdobycia wolności przez lud pracujący; źródło: Wikipedia.

Kiedy po układzie w Brześciu Litewskim (1918) na terytorium Ukraińskiej Republiki Ludowej wkroczyły wojska niemieckie, Nestor Machno zorganizował anarchistyczną partyzantkę, która miała zatrzymać armię interwencyjną i stworzyć na zajętych przez nią terenach system anarchokomunistyczny. W czerwcu 1918 roku udał się do Moskwy, gdzie spotkał się z Piotrem Kropotkinem i Jakowem Świerdłowem. Do Hulajpola, gdzie była siedziba machnowców, wrócił w lipcu 1918 roku. Machno dowodził całą partyzantką antyniemiecką między Dnieprem a Morzem Azowskim.

Hulajpołe było w pierwszej połowie 1919 całkowicie wolne od władzy zewnętrznej. Na terenie wsi powstały autonomiczne komuny, wolne od wpływów zewnętrznych. Doskonale zorganizowane komuny rolne dostarczały dużych ilości żywności, którą wywożono do wielkich miast. Najbardziej znana była komuna imienia Róży Luksemburg. Machno ściągnął do Hulajpoła czołowych anarchistów. Wraz z Arszinowem rozpoczął wydawanie gazety „Put’ k swobodie” („Droga do wolności”) i stworzył Komisję Kulturalno-Oświatową. Armia Powstańcza walczyła przeciwko Denikinowi w ramach działań Armii Czerwonej, lecz jako autonomiczna jej część, m.in. używając czarnych sztandarów. Według przeciwników anarchiści dopuszczali się grabieży na miejscowej ludności, a w późniejszym okresie na polecenie Machno powstał oddział kontrwywiadowczy walczący na terenie Zaporoża i Naddnieprza z wrogami machnowszczyzny, słynący według jej przeciwników z okrucieństwa.

Sztandary

Machnowcy używali wielu odmian czarnych i czerwonych flag podczas rosyjskiej wojny domowej. Widniały na nich hasła anarchistyczne i socjalistyczne lub nazwa jednostki używającej flagi. Wiktor Biłasz, ukraiński anarchista, który przybył na początku stycznia 1919 do Hulajpola, wspominał później: „Przy sztabie wisiały ciężkie, czarne sztandary z hasłami: „Pokój chatom, wojna pałacom”; „Z uciśnionymi przeciwko ciemiężycielom”; „Wyzwolenie robotników, rękami robotników”. Dalej widać było przemieszane czerwone i czarne flagi zawieszone najwyraźniej przy budynkach organizacji obywatelskich. Obok sztabu, przy wejściu do „Okręgowej rady robotniczych, chłopskich i powstańczych przedstawicieli” wisiały dwie flagi – jedna czarna, z napisem „Władza tworzy pasożytów. Wiwat anarchia!”, druga – czerwona ze sloganem „Cała władza w ręce lokalnych rad”.

Po zerwaniu sojuszu z Armią Czerwoną, co nastąpiło w czerwcu 1919, wojska machnowskie ponownie powróciły do anarchistycznej symboliki, a czarny kolor stał się niezmiennym symbolem machnowskiego ruchu powstańczego.

Ideologia machnowców

Machnowcy określali siebie jako „chłopów i robotników, którzy powstali w 1918 roku przeciw brutalności burżuazji, władzy Niemiec i Austro-Węgier oraz hetmanatowi Ukrainy”. Swój cel zamierzali osiągnąć poprzez walkę zbrojną z władzą monarchistyczną, republiką socjaldemokratyczną oraz bolszewickim rządem komunistycznym. W ich miejsce chcieli wprowadzić wyłonione w wolnych wyborach rady robotnicze, które jednak, w odróżnieniu od tych proponowanych przez komunistów i socjaldemokratów, miały być w pełni antyautorytarne i przeciwne państwowemu socjalizmowi, co wyrażało się poprzez wolną, niezależną od władz, organizację życia społecznego pracujących. Machnowcy podkreślali, że „pracujący sami muszą wybierać własne rady, które mają spełniać życzenia oraz instrukcje właśnie samych pracujących. Będą to rady wykonawcze, a nie rządzące”. W kwestii własności postulowano uspołecznienie środków produkcji, tzn. przekazanie w ręce pracujących ziemi, fabryk, farm, kopalń, transportu itp.

Podstawą koncepcji politycznej Nestora Machno był anarchizm, jednak zdaniem ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka był on zdecydowanie odmienny od idei głoszonych w tym samym okresie przez anarchistów rosyjskich. Zdaniem wymienionego badacza ważną inspiracją dla działalności machnowców była Kozaczyzna, zaś ruch ten w miarę swojego rozwoju w coraz większym stopniu łączył elementy anarchistyczne, równościowe, z narodowo-ukraińskimi.

Tak to wygląda według Wikipedii.

Nestor Machno

Na portalu HistMag jest artykuł poświęcony Machno: Watażka, bohater, bóstwo. Nestor Machno oczami Ukraińców (https://histmag.org/Watazka-bohater-bostwo.-Nestor-Machno-oczami-Ukraincow-1444). Napisany w 2014 roku. Poniżej jego fragment:

»Niegdyś przedstawiany był jako krwiożerczy watażka, rabuś i bandyta. Dziś jako ukraiński bohater narodowy, a nawet wcielenie boga Wisznu. Kim był Nestor Machno? Jak jest postrzegany?

Urodził się 27 października 1888 roku w Hulajpolu, w rodzinie ukraińskiego chłopa. Według legendy, podczas chrztu małego Nestora w oknie zauważono błyskawicę. Pop wykrzyknął wówczas, że z małego dziecka wyrośnie wielki rozbójnik. Dzieciństwo i młodość Nestor miał ciężkie. Dorastał bez ojca w biednej, wielodzietnej rodzinie. Od najmłodszych lat musiał pracować na siebie i rodzinę. Ze względu na trudną sytuację materialną i charakter (określono go mianem choleryka i egocentryka) edukację zakończył prawdopodobnie na 4 klasie. Od 16 roku życia uprawiał działalność terrorystyczną, a za zabójstwo policjanta został skazany w 1908 roku na 20 lat więzienia. Z tego wyroku odbył 9 lat w moskiewskim więzieniu na Butyrkach. Tam poznał Piotra Arszynowa, również skazanego za działalność terrorystyczną. Arszynow był anarchistą – maksymalistą który uważał, że na drodze do wolności trzeba się poświęć, żeby osiągnąć konkretne rezultaty. To właśnie Arszynow zapoznał Machnę z ideologią anarchizmu.

Podczas pobytu na Butyrkach Nestor Machno rozpoczął ponownie naukę. Poznał gramatykę rosyjską, zajmował się matematyką, rosyjską literaturą, historią kultury i ekonomią polityczną. Tam też zetknął się z opowieściami o życiu słynnych kozackich watażków: Jemieliana Pugaczowa i Stieńki Razina – Kozaka dońskiego, przywódcy antycarskiej rebelii z 1670 roku. Jest bardzo prawdopodobne, że owe przekazy o działalności tych postaci i spotkania z Arszynowem zaowocowały tym, że w Machnie narodziła się specyficzna idea anarchizmu powiązanego z kozackim umiłowaniem do wolności i samostanowienia.

Po wybuchu rewolucji lutowej Nestor Machno opuścił więzienie. Do momentu wkroczenia Niemiec na Ukrainę Machno był reprezentantem anarchistów w Związku Chłopskim i w Radzie Delegatów w Hulajpolu. Po wkroczeniu wojsk niemieckich na ziemię ukraińską rozpoczął walkę na czele niewielkiego oddziału przeciw okupantowi. Później kontynuował swą walkę przeciw Pawłowi Skoropadskiemu, a po jego upadku przeciw Symonowi Petlurze. Potem walczył przeciw Armii Czerwonej i białogwardyjskim generałom Antonowi Denikinowi i Piotrowi Wranglowi, przy czym działania przeciwko Armii Czerwonej były przerywane zawartymi z nią sojuszami. W tym też czasie Nestor Machno zorganizował na terenie Ukrainy ultraradykalne formacje zbrojne anarchistów, które zajmowały się „wywłaszczeniem obszarników” i „organizacją komun agrarnych”.

Ostateczne rozbicie białogwardzistów w listopadzie 1920 roku spowodowało, że bolszewicy zwrócili się przeciwko Nestorowi Machnie. Armia Czerwona rozpoczęła szeroko zakrojone działania, mające na celu ostateczne zniszczenie ruchu machnowskiego i jego przywódcy. Do lata 1921 roku ruch machnowski na Ukrainie przestał istnieć, a sam Nestor Machno wraz niewielką grupą współpracowników i żoną udał się na emigrację.

W latach istnienia ZSRR mówiono o nim jako o bandycie, rzeźniku, który swe mordy sankcjonował żądzą posiadania. Problem grabieży czy ekspropriacji powraca cały czas, gdy mówi się o Machnie. Jest on czasem przedstawiany jako swego rodzaju trybik w maszynie czerwonego terroru, przy jednoczesnym zapomnieniu o białym terrorze, który był również okrutny i krwawy. W wojnie domowej białogwardyjskie wojska generałów Denikina i Wrangla postępowały tak samo, jak bolszewicy i machnowcy. W związku z tym, wszystkie strony konfliktu są obarczone taką samą odpowiedzialnością.

Po odzyskaniu niepodległości Ukraina zaczęła kształtować na nowo świadomość historyczną społeczeństwa. Wśród panteonu wielkich i zasłużonych dla ojczyzny znalazł się Nestor Machno – anarchista czynu. Anarchizm Machny zszedł nieco na drugi plan. Jego sylwetka została wzięta przez Ukraińców i przetransformowana, tak jak to się dzieje w wielu społeczeństwach. Odtąd jest widziany na wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim jako Machno – Ukrainiec, urodzony na Zaporożu i walczący o kozacki styl życia (niczym nieskrępowana wolność i możliwość samostanowienia). Jego anarchizm jest również wspominany, i to w sposób bardzo głośny, podczas imprezy „Dzień niezależności z Machną”. Odbywa się ona w Hulaj – Polu. Jest organizowana po raz drugi w terminie odzyskania niepodległości przez Ukrainę, czyli 24 sierpnia.«

Na stronie libcom.org znajduje się artykuł Machno, Nestoor , 1889-1934 (http://libcom.org/history/makhno-nestor-1889-1934). Poniżej wybrane fragmenty:

»Działalność Machno ustała wiosną następnego roku, kiedy rząd Włodzimierza Lenina podpisał traktat brzeski. Traktat ten oddał znaczną część Imperium Rosyjskiego, w tym Ukrainę, Niemcom i Austrii w zamian za pokój. Traktat przewidywał również inwazję na Ukrainę dużej liczby wojsk niemieckich i austriackich, które podbiły cały kraj w niecałe trzy miesiące. Machno udało się sformować kilka jednostek wojskowych, składających się z 1700 ludzi, ale nie mógł powstrzymać zajęcia Hulajpola. Po zjeździe anarchistycznym pod koniec kwietnia w Taganrogu, postanowiono zorganizować małe oddziały bojowe, liczące od pięciu do dziesięciu chłopów i robotników, aby odebrać broń nieprzyjacielowi i przygotować się do ogólnego powstania chłopskiego przeciwko wojskom obu państw oraz wysłać kilka osób do Rosji Sowieckiej, aby na własne oczy zobaczyć, co się tam dzieje zarówno z tą rewolucją, jak i z anarchistami pod rządami bolszewików. Machno należał do tej grupy.

W czerwcu Machno przybył do Moskwy. Od razu odwiedził wielu rosyjskich anarchistów (w tym swojego starego przyjaciela Piotra Arszynowa). Ruch anarchistyczny w Moskwie został zastraszony z powodu kwietniowego nalotu Czeka (bolszewickich tajnych służb), który złamał kręgosłup ruchu, kończąc tym samym polityczne zagrożenie dla bolszewików po lewej stronie. Dla Machno, pochodzącego z obszaru, gdzie wolność słowa i zrzeszania się była uważana za rzecz oczywistą, niski poziom aktywności był szokiem. Według niego „Moskwa jawiła się jako stolica Papierowej Rewolucji, ogromna fabryka produkująca puste rezolucje i hasła, podczas gdy jedna partia polityczna, za pomocą siły i oszustwa, wyrosła na pozycję klasy rządzącej”. Machno odwiedził także słynnego anarchistę Piotra Kropotkina, prosząc go o radę w sprawie pracy rewolucyjnej i sytuacji na Ukrainie.

Bolszewicy pomogli Machnie wrócić na Ukrainę. W czasie powrotu Machno o mało nie zginął. Gdy został aresztowany przez wojska okupanta, miał przy sobie libertariańskie broszury. Żydowski mieszkaniec Hulajpola, który znał Machno od jakiegoś czasu, uratował go, płacąc za jego uwolnienie sporą sumę pieniędzy. Po powrocie do Hulajpola Machno zaczął organizować opór wobec sił okupacyjnych i ich marionetkowego reżimu kierowanego przez hetmana Skoropadskiego. Można powiedzieć, że wraz z oporem rósł ruch Machno. Od lipca 1918 do sierpnia 1921 Machno przewodził walce o wolność klasy robotniczej przeciwko wszystkim ciemiężcom, czy to bolszewikom, białym (kontrrewolucjonistom), czy nacjonalistom. W trakcie tej walki udowodnił, że jest przywódcą partyzanckim o nawet wybitnych zdolnościach.«

Jak to mówią: kto szuka ten znajdzie. Wprawdzie domyślałem się, że Machno jest Żydem, ale domysł, to tyko domysł. Nigdzie nie piszą o tym i nie mówią w filmach o nim, których w internecie jest sporo. Dopiero na stronie libcom.org jest wyraźna wskazówka, że nim był. No bo jeśli jakiś Żyd płaci sporą sumę pieniędzy za uwolnienie Machna, to znaczy, że był on Żydem. Nie ma takiej opcji, by Żyd zapłacił za goja. A jeśli ktoś w to wierzy, to jest wyjątkowo naiwny.

Dla Rosjan Machno jest bandytą, rabusiem i mordercą. Dla Ukraińców – bohaterem, może nawet większym, niż Bandera. W filmie nadawanym przez rosyjską telewizję przewija się motyw białej trupiej czaszki i piszczeli na czarnej fladze. Czarny to kolor anarchistów, czarno-czerwony – anarchokomunistów. Jest również w nim wzmianka o tym, że Machno jest idolem Daniela Cohn-Bendidt, anarchisty z 1968 roku, o którym Wikipedia pisze: poseł do Parlamentu Europejskiego, reprezentujący w różnych kadencjach Francję i Niemcy.

Historia Nestora Machno. Ja niosę śmierć.

Na filmie ukraińskim jest on przedstawiony inaczej. Kanał, na którym został wyemitowany, to coś w rodzaju naszego „wRealu24” czy „Mediów Narodowych”, tak przynajmniej ja to odbieram. Tu w pewnym momencie ukraińska socjolog mówi: „Rosjanom bliżej do monarchii, a Ukraińcom do anarchii”. Być może jest w tym dużo racji, skoro Kozacy są częścią narodu ukraińskiego.

Tatko Machno i ukraińska anarchia. Historia bez mitów.

Kozacy

Zdaniem ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka ważną inspiracją dla działalności machnowców była Kozaczyzna. A skoro tak, to wypada przybliżyć ją sobie. W Wikipedii można przeczytać:

„Kozacy (z tur. Quazzaq, awanturnik) – nazwa odnosząca się do grupy ludności o charakterze wieloetnicznym z dominującym substratem ruskim, zamieszkującej stepy położone na południe od księstw ruskich, określająca później rodzaj osadnictwa wojskowego na zasiedlonych ziemiach pogranicznych Rzeczypospolitej i Rosji.

Początki Kozaków zaporoskich, czyli niżowych, sięgają XV wieku i związane są z południowo-wschodnimi kresami Wielkiego Księstwa Litewskiego (Zaporożem), od unii lubelskiej (1569) w składzie Korony.

Słowo Kozak lub Kazak według Aleksandra Brücknera jest pochodzenia tatarskiego i „wykłada się jakoby”: chudy pachołek, zdobyczy sobie szukając, nikomu poddany, za pieniądze komu chce służy. Wszelkie nazwy starszeństwa (ataman, esuał itd.), broni, ubioru, koni, żywności, urządzeń były u Kozaków tatarskie.”

Kozacy piszą list do sułtana. Obraz pędzla IIji Riepina namalowany w latach 1878-1891. Muzeum Rosyjskie w Sankt Petersburgu. Źródło: Wikipedia.

Kozacy piszą list do sułtana. A dlaczego akurat do sułtana? Pewnie dlatego, że poczuwają się do jakiegoś związku z plemionami tureckimi. Na obrazie widać zwinięte sztandary w barwach niebiesko-żółtych i czerwono-czarnych. I dla wielu jest to argument, że barwy czerwono-czarne nie mają związku z anarchokumunizmem tylko należą do kozackich tradycji. Problem jednak polega na tym, że obraz został namalowany pod koniec XIX wieku.

Ruch 26 Lipca

Ruch 26 Lipca (hiszp. Movimiento 26; w skrócie M-26), jak pisze Wikipedia, to kubański ruch rewolucyjny kierowany przez Fidela Castro. Poniżej flaga Ruchu 26 Lipca. Źródło: Wikipedia.

Ruch formalnie został założony w 1955 roku, gdy Fidel Castro udał się do Meksyku celem utworzenia oddziałów partyzanckich. Nazwa ugrupowania upamiętniała atak na koszary armii w Santiago de Cuba z 26 lipca 1953 roku. Podczas pobytu Castro w Meksyku za działalność sabotażową i polityczną ruchu na wyspie odpowiadali Enrique Oltuski i Frank Pais.

Program ruchu zakładał dystrybucję ziemi chłopom, nacjonalizacje sektora usług publicznych, industrializację, wprowadzenie powszechnej edukacji i przeprowadzenie uczciwych wyborów. Na początku 1957 roku Castro i wierni mu partyzanci przedostali się na wyspę i rozpoczęli rewolucję prowadzoną z gór Sierra Maestra. Jednocześnie powstały komórki organizacji w miastach. W 1959 roku ruch objął władzę w kraju. W 1961 roku wszedł w skład partii Zjednoczone Organizacje Rewolucyjne. Pod względem ideologicznym odwoływał się do radykalnie nacjonalistycznej ideologii Jose Marti (1853-1895).

Enrique Oltuski

Mamy tu ciekawą postać Enrique Oltuski. Angielska Wikipedia tak o nim pisze:

Oltuski urodził się w mieście Kobryń, wówczas w granicach Polski, obecnie Białoruś. W wieku czterech lat Oltuski wyemigrował na Kubę wraz z ojcem, żydowskim szewcem.

Enrique Oltuski studiował na Uniwersytecie w Miami, gdzie dołączył do Bractwa Latynoskiego Phi Iota Alpha. Ukończył studia w 1954 roku z dyplomem inżyniera architektury i rozpoczął pracę w firmie Shell Oil Co., projektującej stacje paliw na całej Kubie. To w tym czasie rozpoczął współpracę z Fidelem Castro w ruchu partyzanckim znanym jako Ruch 26 Lipca, mającym na celu obalenie prezydenta Fulgencio Batisty.

W czasie rewolucji kubańskiej Oltuski był odpowiedzialny za działania Ruchu 26 Lipca w prowincji Las Villas (obecnie Villa Clara). To właśnie tam, w Las Villas, poznał Che Guevarę, gdy ten dołączył do Ruchu w październiku 1958 r. Oltuski miał pracować pod dowództwem Guevary przez pięć lat.

Oltuski był przedstawicielem tzw. „równiny”, mniej radykalnego skrzydła ruchu rewolucyjnego, znanego z zaangażowania w obalenie Fulgencio Batisty i ustanowienia liberalnej demokracji. Po triumfie rewolucji jako minister komunikacji, został jednym z trzech ministrów członków Ruchu 26 Lipca w pierwszym gabinecie prezydenta Manuela Urrutii Lleó. Następnie został wiceprezesem Rady Centralnego Planowania, którą to funkcję piastował przez pięć lat pod kierownictwem Ernesto Guevary. W chwili śmierci w 2012 roku Oltuski pełnił funkcję wiceministra ds. przemysłu rybnego.

Wnioski

To bardzo ciekawe! Zwykły szewc wyjeżdża ze swoim czteroletnim Heniem na Kubę. Jeszcze bym zrozumiał, że do Ameryki, jako kraju, który tradycyjnie przyjmował wielu emigrantów, ale Kuba! W Ameryce pracował też, jako stolarz, ojciec Aleksandra Dubczeka, a później zabrał on pięcioletniego Olesia do… Kirgistanu. Kto by pomyślał? Stolarz i szewc, a tacy globtroterzy. Prawdziwa nacja międzynarodowa, która wszędzie czuje się, jak u siebie.

Mały Henio staje się Enrique i na studiach wstępuje do jakiejś organizacji masońskiej. A później firma Shell zatrudnia go na Kubie. Tak więc widać, że te międzynarodowe firmy zajmują się nie tylko pomnażaniem kapitału, ale są też siedliskiem różnego rodzaju szpiegów i rewolucjonistów. Tak działali na Kubie i pewnie tak nadal działają we wszystkich krajach. A więc nie tylko jakieś fundacje, think tanki, instytuty itp. Wszystko jest pod kontrolą tej nacji.

To, do czego odwołują się Ukraińcy, to co stanowi ich tradycję, to nacjonalizm ukraiński i tradycje kozackie. Ten nacjonalizm jest uosabiany nie tylko przez Stepana Banderę, ale może nawet bardziej przez Nesora Machno. I to prawdopodobnie od niego OUN czerpała inspirację i na nim się wzorowała. Jeśli przyjmiemy rosyjską ocenę Machno, to w tym kontekście rzeź wołyńska staje się bardziej zrozumiała. W internecie można obejrzeć mnóstwo filmików, na których ukraińskie zespoły muzyczne odwołują się do symboliki i wizerunku Machny.

W Polsce mamy już kilka milionów Ukraińców. Być może większość z nich nie ma nic wspólnego z tą „ukraińską tradycją”, ale wystarczy, że tylko 1% z nich będzie do niej nawiązywał i aktywnie ją kultywował. Co może się stać, gdy takim ludziom nie spodoba się tzw. Marsz Niepodległości? Jeśli oni stają się w tym kraju gospodarzami, to naturalne, że może im nie spodobać się taki marsz. A po drugiej stronie Żydzi już mają całe zastępy tzw. patriotów, bo to oni wymyślili ten marsz. Czy w związku z tym grożą nam w bliżej nieokreślonej przyszłości jakieś niepokoje społeczne na tle narodowościowym?

Wielki Głód

O Wielkim Głodzie na Ukrainie w latach 1932-1933 warto wiedzieć, choćby z tego względu, że władza pokazała tam swoją siłę i bezwzględność wobec protestujących chłopów i że obywatele zawsze przegrają walkę z aparatem władzy, bo za nim stoi siła i zorganizowanie. Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na pytanie: kto ich podburzył do tej nierównej walki i jaki miał w tym cel?

Wielki głód na Ukrainie, Hołodomor (zamorzenie głodem), jak pisze Wikipedia, to wywołana sztucznie przez komunistyczne władze ZSRR klęska głodu w latach 1932-1933, która szczególne nasilenie przybrała na terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR (dzisiejsza Ukraina wschodnia i centralna).

Głód wywołany przymusową kolektywizacją spowodował również wiele ofiar poza Ukrainą – na Kubaniu (który wówczas był przeważnie ukraińskojęzyczny), Powołżu, Zachodniej Syberii i w Kazachstanie.  Nie ulega jednak wątpliwości, że Ukraina zajmowała szczególne miejsce na mapie głodu – miał tam największe rozmiary i pochłonął najwięcej ofiar. Niektóre represje (jak zakaz wyjazdu poza granice republiki w ucieczce przed głodem) dotyczyły wyłącznie chłopów z Ukrainy i Kubania.

Nikt z badaczy głodu nie ma wątpliwości, że głód z lat 1932–1933 na Ukrainie był sztuczny. Istnieje natomiast różnica zdań na temat tego, czy była to przede wszystkim antyukraińska (zaplanowana) akcja kierownictwa stalinowskiego, czy też głód był konsekwencją bolszewickiej zbrodniczej polityki, gdzie nie może być mowy o jakimkolwiek podłożu narodowościowym. – Robert Kuśnierz, Ukraina w latach kolektywizacji i Wielkiego Głodu (1929-1933). Toruń: wyd. Adam Marszałek, 2005.

Władze ZSRR, by poradzić sobie z masowym opuszczaniem wsi przez chłopów, 27 grudnia 1932 roku wprowadziły paszporty wewnętrzne (dokumenty tożsamości). Nieposiadający takiego dokumentu nie mógł przebywać poza miejscem zamieszkania pod groźbą kary administracyjnej obozu koncentracyjnego w strukturze Gułagu. Ludność wiejska nie miała faktycznie prawa do paszportów, a w konsekwencji nie mogła opuścić wsi. Wydanie paszportu (dowodu osobistego) było bowiem decyzją szefa kołchozu (spółdzielnia) lub sowchozu (państwowe gospodarstwo), a dokumenty tożsamości były przechowywane przez administrację (kołchozową lub sowchozową). Stan taki utrzymywał się aż do 1974 roku. Restrykcje te nie mogły całkowicie zatrzymać głodujących chłopów na wsi. Jednak bardzo niewielki odsetek tych, którzy przedostali się nielegalnie do miast, mógł poprawić swój los. Nie mogąc znaleźć pracy lub kupić albo ewentualnie wyżebrać trochę chleba, rolnicy umierali na ulicach Charkowa, Kijowa, Dniepropietrowska, Połtawy, Winnicy, Humania i innych większych miast Ukrainy.

W 2013 roku Instytut Demografii i Badań Społecznych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy przeprowadził międzynarodową konferencję naukową „Głód na Ukrainie w pierwszej połowie XX stulecia: przyczyny i skutki (1929-1923, 1932-1933, 1946-1947)”, gdzie przedstawiono wyniki szacunków strat demograficznych w wyniku Wielkiego Głodu z lat 1932-1933. Ustalono, że nadmierna liczba zgonów ludności Ukrainy wynosiła 3 mln 917,8 tys. osób, a Rosji – 4 mln 519,8 tys. (w tym Kazachstanu, który wówczas wchodził w skład ZSRR, – 1 mln 258,2 tys.). Łącznie na terenie ZSRR – 8 mln 731,9 tys.

Ukraiński punkt widzenia

Na stronie ukrainer.net znajduje się obszerny artykuł i krótki film na temat głodu na Ukrainie (https://ukrainer.net/czym-byl-wielki-glod/). Poniżej zapis z tego filmu:

»Wielki Głód to jedna z największych zbrodni przeciwko ludzkości w historii świata. Polityka radziecka na terenie Ukrainy w latach 1932-33 uśmierciła miliony osób. W 1922 roku powstało państwo, które przez agresję wojsk oraz rewolucję połączyło setki narodów i kultur – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. To „zrzeszenie” zaczęto również nazywać więzieniem narodów. Polityka nowo-powstałego państwa obrała kurs na kolektywizację. Za hasłem „raj na ziemi” stało w istocie przymusowe zrzeszenie prywatnych gospodarstw ziemskich w kolektywne gospodarstwa państwowe. Jednak realnym celem władzy była grabież i zniszczenie ukraińskiej wsi. Dla tutejszych ziemia i praca były podstawą ich dobrobytu. Od nich zależał rozwój ich rodzin. A rezygnacja z tego oznaczała rezygnację z własnej bezpiecznej przyszłości, ze swojej tożsamości. W praktyce oznaczało to oddanie swego dorobku, zdobywanego latami ciężkiej pracy, na rzecz obcego ideologicznie i o innym systemie wartości państwa, by w zamian za pracę otrzymywać głodową rację żywności.

Roman Podkur – historyk:

Każda grupa narodowa wyróżnia się czymś. Ukrainiec to właściciel. Korzystamy ze stalinowskiego terminu „kurkul” („kułak”). A według encyklopedii kurkulem nazywano jastrzębia, który atakuje, porywa i ucieka. Oni wykorzystali to, że kurkul, to drapieżne, paskudne zwierzę, które chwyta, zabiera itp. Ale kurkul, to nie kurkul, to chłop-właściciel.

W tym momencie prawie 90% Ukraińców stanowili chłopi. I większość z nich posiadała prywatne gospodarstwa. Nie podobało się im, że z pewnych siebie właścicieli ziemskich stali się niewolnikami pracującymi za żywność. Na początku lat 30-tych XX wieku miało miejsce ponad 40 tysięcy buntów chłopów, którzy sprzeciwiali się działalności władzy. Nie chcieli pracować dla abstrakcyjnych idei, gdy ich dzieci nie miały co jeść, a ich indywidualizm i poczucie tożsamości narodowej były przeszkodą dla ZSRR, stojącego u wrót kolektywnego raju.

Dlatego w 1932 roku Ukraina została obciążona nierealnym do wykonania planem zbioru 365 milionów pudów chleba. 1 pud – to trochę ponad 16 kilogramów. Łatwo sobie wyobrazić, jaka to niewyobrażalna ilość zboża. W celu zatwierdzenia planów zbioru do Charkowa przyjechali najbliżsi współpracownicy Stalina – Kaganowicz i Mołotow. Obydwaj byli świadomi zamiaru Stalina – złamania oporu za wszelką cenę, szczególnie na Ukrainie.

Witalij Portnikow – dziennikarz:

Wielki Głód na Ukrainie wyniszczył ją cywilizacyjnie. Adolf Hitler i Józef Stalin mieli różne cele. Głównym politycznym celem Hitlera było całkowite zniszczenie narodu żydowskiego. To była część rasowej ideologii nazizmu. Celem Józefa Stalina było doszczętne zniszczenie Ukraińców, by naród ukraiński nigdy więcej nie miał możliwości stać się niezależnym.

Rosyjscy szowiniści, do których należał również Stalin, mimo że był bolszewikiem, byli zaszokowani tym, co działo się na ukraińskich ziemiach w latach 1917-1920 oraz tym, że nawet w warunkach radzieckiej okupacji Ukrainy kontynuowano rozmowy w elicie partyjno-gospodarczej o jej niezależności. I stało się jasne, a Stalin był specjalistą w tej kwestii, że jeżeli zniszczy ukraińską wieś, dzięki temu uniemożliwi dalszy rozwój ukraińskiego narodu.

Po pierwszych falach kolektywizacji chłopi masowo sprzeciwiali się jej. Występowali z kołchozów, zabierali własny inwentarz, bydło i zboże. 7 sierpnia 1932 roku wyszło rozporządzenie O ochronie majątku przedsiębiorstw państwowych, kołchozów i spółdzielni oraz wzmocnieniu publicznej (socjalistycznej) własności, bardziej znane jako Prawo pięciu kłosów. Za kradzież kołchozowej własności groziło rozstrzelanie, w przypadku wystąpienia „okoliczności łagodzących”, można było być skazanym na minimum 10 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z tym prawem ludziom faktycznie zabroniono zabierania nawet nadwyżki plonów. W tym czasie specjalne oddziały chodziły od drzwi do drzwi, odbierając mieszkańcom wszystkie ziarno.

Entuzjazm Mołotowa nie znał granic. Już 18 listopada 1932 roku wprowadzono „czarne listy”, tzw. „czarne tablice”. Wsie, które trafiły na taką listę, były otaczane przez oddziały wojskowe, zabraniano wjazdu i wyjazdu, ze sklepów zabierano najpotrzebniejsze rzeczy – sól, zapałki, gaz, a mieszkańcom odbierano wszelką żywność. To było oblężenie, podczas którego ludzie umierali z głodu.. Coś takiego wprowadzono jedynie na Ukrainie i na Kubaniu, czyli tam, gdzie mieszkali jedynie Ukraińcy.

Wołodymir Sergijczuk – historyk:

Rozporządzenie KC KPZR i RKL ZSRR z 22 stycznia 1933 roku uniemożliwiło Ukraińcom wyjazd z USRR i Kubania po żywność. Wiosną i na początku lata 1933 roku widoczna była ogromna śmiertelność tamtejszej ludności. Z żadną inną częścią ZSRR nie obchodzono się w ten sposób. W rozporządzeniu KC KPZR i RKL ZSRR z 14 grudnia 1932 roku, podpisanym przez Stalina i Mołotowa, O postępie produkcji zboża na Ukrainie, Kaukazie Północnym i w zachodnich obwodach, czyli na Smoleńszczyźnie, nie ma mowy o niewykonaniu planu, nie ma też żadnej informacji, co do kary za niewykonanie planu zbioru zboża przez Smoleńszczyznę. Nie ma kary za niewykonanie planu zbioru zboża przez Smoleńszczyznę, ale dla Ukrainy i Kubania karę dokładnie sprecyzowano. Przede wszystkim należy wskazać winnych. Skazać na Ukrainie na pokaz na 5-10 lat kilku sekretarzy partyjnych i kierowników komitetów wykonawczych. I co ważne zatrzymać ukrainizację.

Stalin celowo manipulował statystykami, by zataić masową śmiertelność. Światu pokazywano dane, według których w latach 30-tych XX wieku w ZSRR liczba urodzeń wzrosła, ale nie mówiono, że w USRR liczba ludności dramatycznie zmalała. Ci, którym wtedy udało się przeżyć, milczeli kilkadziesiąt lat. W przeciwnym razie mogliby narazić siebie, swoich bliskich i znajomych. Wtedy władza radziecka osiągnęła swój cel. Złamała opór ludności, niszcząc tych, którzy sprzeciwiali się.«

W tym filmie pada w pewnym momencie zdanie: „Na początku lat 30-tych XX wieku miało miejsce ponad 40 tysięcy buntów chłopów, którzy sprzeciwiali się działalności władzy.” W praktyce oznacza to, że było to powstanie chłopskie. A któż to był w średniowieczu fachowcem od wywoływania powstań chłopskich w Europie zachodniej? Wywoływanie buntów na tak dużym obszarze i w tym samym czasie musiało być zorganizowaną akcją. Takie rzeczy nie dzieją się spontanicznie.

Nacjonalizm ukraiński

Czy w tamtym czasie działo się na Ukrainie coś jeszcze, co mogło mieć wpływ na postawę władz radzieckich i Stalina? Czym sobie zasłużyła Ukraina na takie wyjątkowo bezwzględne i brutalne potraktowanie? I czy motywy działania Stalina nie są tożsame z tymi Putina?

W blogu „Nacjonalizm ukraiński” pisałem:

Rewolucja narodowa” jako droga do niepodległości

Punkt 2 uchwały I Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (Wiedeń, 1929 r.) głosił:

Całkowite usunięcie wszystkich okupantów („zajmańców”) z ziem ukraińskich, co nastąpi w toku rewolucji narodowej i otworzy możliwości rozwoju narodu ukraińskiego (Nacji Ukraińskiej), zabezpieczy tylko system własnych militarnych sił i celowa polityka sojusznicza.

Główną rolę w „rewolucji narodowej”, która miała przynieść niepodległość, mieli odegrać ukraińscy chłopi. Do nich przede wszystkim nacjonaliści kierowali swoją propagandę.

Bezwzględność „rewolucji narodowej”

Czasopismo Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów Rozbudowa nacji z listopada-grudnia 1930 roku zapowiadała krwawy przebieg „rewolucji narodowej”:

Kiedy nadejdzie ten nowy, wielki dzień, będziemy bez litości. Nie będzie żadnego zawieszenia broni, nie powtórzy się ani perejasławska, ani hadziacka umowa – przyjdzie nowy Żeleźniak, nowy Gonta. Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego, ani dla małego, a poeta zaśpiewa: „I zarżnął ojciec syna”. (…) Tylko w morzu krwi, tylko bezwzględnością, tylko w jednym żelaznym szeregu i z jednym wodzem wywalczymy sobie prawa człowieka.

Na tym Kongresie Ukraińskich Nacjonalistów w Wiedniu w 1929 roku powstaje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Według Dmytro Doncowa (twórcy ukraińskiej koncepcji nacjonalizmu, przyjętej w latach 30. XX wieku przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów za podstawę ideologiczną działalności politycznej) głównym wrogiem Ukrainy miała być Rosja, niezależnie od jej formy ustrojowej, kraj o skrajnie odmiennej od Europy cywilizacji. Doncow przypisywał Ukrainie rolę obrońcy Europy przed Rosją i jej nieuchronnym imperializmem, powracającym pod różną nazwą i w różnej postaci (stawiał carat na tej samej płaszczyźnie, co bolszewizm).

Mamy więc konkretną ideologię, stworzoną przez Żyda Doncowa, która jest skierowana przeciwko Rosji, zarówno tej carskiej jak i bolszewickiej. Siłą rewolucyjną nie jest, jak w przypadku krajów uprzemysłowionych, klasa robotnicza, tylko chłopi ukraińscy. Żydzi – twórcy nacjonalizmu ukraińskiego, podobnie jak polskiego ruchu narodowego – to jedna strona medalu. A druga? Druga – to Stalin.

Kto rządził na Kremlu?

Najlepszą ilustracją będzie cytat z książki Socjalizm, komunizm, anarchizm (1936), której autorem jest Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński):

»Do sposobów wytwarzania przez żydostwo pożądanych dla siebie osobników spośród narodów rdzennych należy zaliczyć śluby mieszane, głównie gojów z żydówkami, bądź w ogóle pożycie z żydówkami, jako utrzymankami, „sekretarkami” itd. Osobnik przeznaczony do sprawowania ważniejszych funkcji w życiu narodów rdzennych, a żyjący z żydówką, daje się tym łatwiej użyć żydostwu za narzędzie interesów żydowskich.

Żydówka wywiera wpływ, zwłaszcza na Europejczyka, bowiem on, w zgodzie z kulturą aryjską, patrzy na kobietę jako na stworzenie – słabsze, lepsze, idealniejsze.

Całkowite przeciwieństwo do poglądów na kobietę żyda, jako Azjaty: ten ostatni pogardza kobietą, jako istotą gorszą, a skutkiem tego handluje kobietami. Jeżeli żyd ma taki stosunek do kobiety, to czyż on może żałować gojom swojej żony, swojej siostry, swojej córki itd., zwłaszcza jeżeli goje biorą je sobie za żony, dzięki których wpływom interesy żydostwa mogą się rozwijać?

Józefa Dżugaszwiliego żydostwo musi być, zdaje się, pewne. Swój człowiek – z kultury, z organizacji. Wykonuje wszystko, co jest pożądane dla żydostwa – jest, jak „stal”, twardy w niszczeniu zwierzchnictwa narodów rdzennych na obszarze Związku Sowieckiego, w tej liczbie Gruzji, swojej istotnej ojczyzny, a jednak za żonę dostał… żydówkę, córkę znanego nam komisarza, Łazarza Kaganowicza, istotnego kierownika polityką w tym państwie:

Łazarz, syn Mojsieja, Kaganowicz ma obecnie 43 lata. Jego córka, mająca obecnie 21 lat, jest żoną Stalina… – „Der Moment”, nr 260, 13 XI 1934 r. – „Łazarz syn Mojsieja Kaganowicz – zastępca Stalina i jego prawa ręka”.

Następca tow. Lenina dostał za żonę również żydówkę. Żargonówka warszawska we wrześniu 1931 r. doniosła:

żona Rykowa, byłego prezydenta komisarzy ludowych, następcy Lenina, pochodzi ze znanej rodziny żydowskiej, Marszak. Stara Marszak, teściowa Rykowa, w czasie wojny owdowiała, zamieszkując sama w Rostowie nad Donem. Gdy Rykow po śmierci Lenina stał się przewodniczącym rady komisarzy ludowych, żona jego postanowiła sprowadzić swoją matkę do Moskwy, aby ona nacieszyła się swoim zięciem. Ryków wysłał specjalnego wysłannika do Rostowa, aby sprowadzić swoją teściową do Kremla. Na dworcu w Moskwie oczekiwała ją kryta kareta, o dwóch tęgich koniach, aby zabrać starą żydówkę do pałaców byłych carskich despotów.

Nie chcąc jadać potraw nierytualnych, stara Marszak zaprowadziła odrębną kuchnię rytualną i tymi potrawami częstowała zazwyczaj swego zięcia, Rykowa.

Z nastaniem piątku, teściowa Rykowa nalegała na swoją córkę, aby dostarczyła jej bezwarunkowo kilka świec szabasowych. Żona Rykowa udała się więc do spółdzielni w Kremlu na poszukiwanie świec szabasowych, ale akurat wówczas ta spółdzielnia nie miała ani jednej świecy. Wówczas Rykow sam wpadł na pomysł. Świecę szabasową dla teściowej można dostać tylko gdzieś w klasztorze. Wysłał więc niezwłocznie swego służącego, aby puścił się w drogę szukać tych świec u duchownych po klasztorach moskiewskich i kupił ich jak najwięcej. Rykow sam spieszył się wówczas na posiedzenie „Sownarkomu” (rada komisarzy ludowych), ale przed wyjściem zapowiedział zonie, ze o ile służący nie otrzyma tych świec, winna ona porozumieć się z nim telefonicznie pod adresem posiedzenia. Żona zaoszczędziła mężowi czasu w jego ważnej pracy…

Jedna ze świec była tak gruba i długa, że teściowa Rykowa postanowiła ją zachować na święto Kipur. Resztę pocięła na kawałki – w obecnych czasach, powiedziała ona, trzeba oszczędzać. Rykow był zachwycony oszczędnością swojej teściowej, a na następnym posiedzeniu „Sownarkomu” przygotował dekret o zaprowadzeniu „systemu oszczędności” na obszarze całego państwa, to jet systemu zapobiegliwości i oszczędzania… – „Der Moment”, nr 211, 9 IX 1931r. – teściowa Rykowa uroczyście paliła świece w Kremlu”.

W Kremlu – „pałacu byłych carskich despotów” palą się przed szabasem świeczki, osadzone w wieloramiennych świecznikach, i spożywa się koszerne potrawy.

I to w okresie „walki z religią”, w okresie, gdy gojom podsuwa się hasło – „religia to opium”…

A stało się to możliwe właściwie dlatego, że tow. Rykowowi podsunięto żydówkę… Słowem, czynniki żydowskie czują się pewniejsze takiego osobnika, który ma koło siebie żydówkę…«

Można więc sobie zadać pytanie: jeśli w latach 30-tych XX wieku palono na Kremlu świece szabasowe, to czy dziś ich się nie pali? Po obu stronach barykady, w czasie Wielkiego Głodu, Żydzi byli tymi, którzy pociągali za sznurki. Czy w obecnej wojnie na Ukrainie może być inaczej?

Ukraińska polityka historyczna

Zdaniem Davida R. Marplesa (historyk kanadyjski) rewizja sowieckiej interpretacji przeszłości przez rządy Ukrainy pojawiła się w połowie lat 90. XX wieku, natomiast tworzenie zupełnie nowej polityki pamięci jest widoczne od 2001 roku. Większość badaczy jest zgodnych, że najbardziej dynamicznie i konsekwentnie realizowano tę politykę w latach 2005–2010 za sprawą osobistego zaangażowania Wiktora Juszczenki. W chwili uzyskania niepodległości w roku 1991 ukraiński oficjalny dyskurs dotyczący przeszłości był niemal całkowicie zdominowany przez wzorce radziecko-rosyjskie. Społeczna pamięć dotycząca przede wszystkim represji w okresie komunistycznym zachowywana była w kręgu rodzinnym i prywatnym. Wyobrażenie dziejów Ukrainy podporządkowane było rosyjskiej narracji, wedle której Ukraina jest jedynie składową częścią Wszechrusi.

Komentatorzy zachodni uważają, że politykę historyczną Ukrainy po 1991 roku kształtowały publikacje ukraińskich autorów emigracyjnych, związanych z UPA. Powojenni emigranci, wśród których było wielu nacjonalistów ukraińskich, zdominowali życie ukraińskiej diaspory. Zdaniem Pera A. Rudlinga (historyk szwedzki) interpretacja historii opracowana przez diasporę była gotowym wzorcem, po który z czasem sięgnęły ukraińskie władze. – Tak to opisuje Wikipedia. Ja tylko mogę dodać, że jeśli ukraińska diaspora została zdominowana przez nacjonalistów, to znaczy, że była pod kontrolą Żydów. A czy z polską diasporą jest inaczej?

Wiktor Juszczenko, jak pisze Wikipedia, to ukraiński ekonomista, polityk, w latach 1993-1999 prezes Narodowego Banku Ukrainy, w latach 1999-2011 premier Ukrainy, w latach 2005-2010 prezydent Ukrainy.

Wiktor Juszczenko jest mężem Kateryny, Ukrainki, która urodziła się w Chicago. Pracowała m.in. w Białym Domu i Departamencie Stanu USA, była przewodniczącą różnych fundacji charytatywnych.

Od 1977 do 1991 roku był działaczem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Od 1976 roku zatrudniony w Banku Państwowym ZSRR, m.in. jako kierownik oddziału. Od 1985 członek kierownictwa banku rolno-przemysłowego z siedzibą w Kijowie. Po jego komercjalizacji w 1990 roku objął stanowisko wiceprezesa zarządu. W 1993 został prezesem Narodowego Banku Ukrainy. W 1996 uczestniczył we wprowadzaniu ukraińskiej waluty (hrywny). Działał w tym czasie w Partii Ludowo-Demokratycznej.

W sierpniu 2004 roku, kierowany przez niego Blok Nasza Ukraina, był współorganizatorem (razem z Blokiem Julii Tymoszenko) akcji pod hasłem „Wołyń – ukraińska ziemia; OUN i UPA – nasi bohaterowie”. Pikietowano m.in. pod polską ambasadą. Uczestnicy protestów domagali się, aby prezydent nie przepraszał Polaków za rzeź wołyńską.

Po wygranych wyborach w 2005 roku prezydent Wiktor Juszczenko promował działalność państwowych instytutów, mających prowadzić politykę historyczną (zwaną skrótowo „OUN – UPA – Hołodomor”), w tym gloryfikować działalność organizacji uznawanych przez część badaczy za faszystowskie i winne zbrodni ludobójstwa: OUN, UPA.

12 sierpnia 2006 podczas odbywającego się zjazdu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Wiktor Juszczenko napisał: OUN zawsze była na czele walk o umocnienie idei narodowej (…). OUN przeszła surową praktykę walk w dwudziestych i trzydziestych latach XX stulecia (z Polakami), w burzliwe lata II wojny światowej. Wasze unikalne doświadczenie i umiejętności łączenia twardej postawy narodowej z giętkim konstruktywizmem dziś nie traci na aktualności (…). Dlatego OUN może być chwalebnym przykładem dla wielu politycznych i społecznych sił Ukrainy. Jestem przekonany że Wasza organizacja nadal pozostanie jednym z kamieni węgielnych budowy Państwa Ukraińskiego (…). Sława Ukrainie (…).

W styczniu 2010 roku pod koniec swojej kadencji nadał Stepanowi Banderze Tytuł Bohatera Ukrainy, za niezłomny duch w służbie idei narodowej, bohaterstwo, poświęcenie w walce o niezależne państwo ukraińskie. 29 stycznia 2010 wydał dekret o uznaniu UPA i OUN za uczestników walk o niepodległość Ukrainy.

Podsumowanie

Jak już wcześniej pisałem, czytanie życiorysów, to bardzo ciekawa lektura. W przypadku Juszczenki nie mam najmniejszej wątpliwości, że jest Żydem, bo czy ktoś inny mógłby zostać prezesem Narodowego Banku Ukrainy? A jego żona? Ukrainka, która pracowała w Białym Domu, Departamencie Stanu USA i była przewodniczącą różnych fundacji charytatywnych. Tak tylko mogła ukraińska żydówka. Nic więc dziwnego, że skoro tylko Juszczenko został prezydentem, to polityka historyczna Ukrainy wróciła w stare koleiny ukraińskiego nacjonalizmu. Trudno się temu dziwić. Wszak jej twórca – Doncow – też był Żydem. Żydzi kierujący ukraińskim ruchem nacjonalistycznym dążyli, poprzez wywołanie powstania chłopskiego, do sprowokowania władz radzieckich i Stalina do brutalnej interwencji. I w ten sposób skłócili naród ukraiński z narodem rosyjskim. I to jest odpowiedź na pytanie postawione na początku: kto ich podburzył do tej nierównej walki i jaki miał w tym cel?

W 2005 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył Wiktora Juszczenkę najstarszym i najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej Polskiej Orderem Orła Białego. W 2009 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył Juszczenkę Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. To drugie po względem starszeństwa polskie państwowe odznaczenie. A więc w czasie, gdy nie było już żadnych wątpliwości, kim on jest i jaką prowadzi wobec Polski politykę. Ale jakie to miało znaczenie. Kwaśniewski i Kaczyński to Żydzi i Juszczenko też, więc z ich punktu widzenia i ich systemu wartości Juszczenko prowadził właściwą politykę antagonizowania narodu polskiego i ukraińskiego. W tamtym czasie wydawało się to niezrozumiałe i oburzające, ale były to tylko niewinne igraszki w porównaniu z tym, co teraz wyprawiają Żydzi polscy i ukraińscy w państwie, które jeszcze oficjalnie nazywa się Rzeczpospolitą Polską. Z każdym dniem przekonuję się coraz bardziej, że nie ma granic dla tego szaleństwa.

A na Interii, w części ukraińskiej, artykuł po… rosyjsku Niebiesko-żółta Warszawa ze zdjęciem Zamku Królewskiego, podświetlonego chyba, bo zdjęcie zrobione o zmierzchu. Aluzja czytelna. Chodzi o Hołd Szujskich złożony królowi polskiemu 29 października 1611 roku na Zamku Królewskim. Czy to jest dom wariatów, czy może ja już sfiksowałem. Piszą w im jeszcze, że Polska jest obecnie dla Ukraińców tym, czym były dla Polski na początku II wojny światowej Rumunia i Węgry. Zapomnieli tylko dodać, że to raczej chodziło o rząd polski. Przeciętni Polacy nie mieli możliwości ucieczki, chyba że uznamy, że niektórzy „uciekali” do Kazachstanu. Tu też jest przekaz dla Ukraińców: Polakom pomogli Rumuni i Węgrzy, to teraz oni mogą spłacić ten dług, pomagając wam. Któż z nich zna prawdziwą historię?

W 1972 roku zespół Dwa plus Jeden wydał album Nowy wspaniały świat, a w nim utwór Chodź, pomaluj mój świat i taka w nim fraza: Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko. No i wyśpiewali nam ten „nowy wspaniały świat”, a jakby tego było mało, to jeszcze pomalowali go nam na żółto i na niebiesko.

I RP bis c.d.

A więc stało się! Moje „fantazje” na temat tego, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wszystko zmierza ku odtworzeniu I RP – powoli stają się rzeczywistością. Jeśli mówi o tym otwartym tekstem polityk, to chyba coś jest na rzeczy. W krótkim wystąpieniu na kanale wRealu24 zatytułowanym: Patryk Jaki ujawnia szokujący plan Niemiec! Powstanie nowe ponadnarodowe imperium? Co z Polską? W siódmej minucie Jaki tak niby mimochodem mówi:

„Ja uważam, że jeżeliby się udało Ukrainie zwyciężyć Rosję, oczywiście tu możemy porozmawiać, co oznacza zwycięstwo w sytuacji mocarstwa nuklearnego, jakim jest Rosja, ale gdyby udało się to zrobić, to ja uważam, że Polska powinna próbować budować silną współpracę z Ukrainą i odbudowywać, można by powiedzieć, I Rzeczpospolitą, oczywiście na równych zasadach, dlatego że ja widzę wiele korzyści. Pamiętajcie państwo, że my i Ukraina mamy razem więcej ludności, niż mają Niemcy. Mamy ogromny potencjał. Ukraina by miała, jak to się skończy, armię bardzo doświadczoną, z ogromną ilością sprzętu w tej chwili. Żywność to jest ta część, po prostu, której zaczyna brakować na świecie. To jest ta część, Środkowa Europa, która może dostarczyć produkt, który stanie się za chwilę deficytowy i będzie bardzo ważnym składnikiem konkurencyjności gospodarek. No i taki sojusz Polski i Ukrainy, być może w przyszłości Białorusi, jak coś by się tam zmieniło, oparty o Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone, mógłby skutecznie wkładać klina, za każdym razem, kiedy Niemcy i Rosja będą chciały dogadywać się ponad naszymi głowami.”

Tako rzecze Patryk Jaki. No cóż, I RP była „mocarstwem”, co nie uchroniło jej przed dogadaniem się Niemców i Rosjan ponad jej głową. Karykaturalny zlepek trzech czy czterech nacji, które służyły za podnóżek tej „wybranej”. Patryk Jaki, jako Żyd, chyba wie do czego dąży żydostwo. Skoro zlepek takich państw nadal miałby być oparty o sojusz z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi, to znaczy, że takie państwo nie byłoby w stanie samo obronić się przed sąsiadami. To po co to tworzyć coś, co nie sprawdziło się w przeszłości? Ja nie wątpię, że ta I RP bis powstanie, bo chcą tego Żydzi, a to oni tym wszystkim rządzą. Jednak Jaki nie dopowiedział, że odtworzenie I RP oznacza utratę tzw. Ziem Odzyskanych. To już dawno postanowione, a dowód na to jest w postaci zakazu wydobywania węgla z polskich kopalń. Tak się jakoś dziwnie składa, że one wszystkie znajdują się na ziemiach poniemieckich. Jest więc zakaz wydobywania węgla z kopalń i ich sukcesywne zamykanie, a nie ma zakazu jego importu. I dziwią się ludzie, że Polska sprowadza węgiel z RPA i innych odległych krajów. Nic nie dzieje się przypadkiem czy z głupoty. To jest polityka.

A jaki to jest ten szokujący plan Niemiec? Na portalu ZeroHedge ukazał się artykuł: European Union Unveils New Strategy To Become A Global Power (https://www.zerohedge.com/geopolitical/european-union-unveils-new-strategy-become-global-power). O co chodzi w tym planie?

»Celem jest „strategiczna autonomia” — zdolność UE do działania niezależnie i jako przeciwwaga dla Stanów Zjednoczonych i Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego — w sprawach obrony i bezpieczeństwa.

Kluczowym elementem Kompasu Strategicznego jest rozwój tak zwanej zdolności szybkiego rozmieszczania (RDC) siły wojskowej, zdolnej do interweniowania w przypadku zagrożenia demokracji w różnych miejscach na świecie.

RDC ma stać się w pełni operacyjny do 2025 r. i dowodzony przez instytucję o nazwie „Zdolność planowania i prowadzenia działań wojskowych UE”. (Termin „zdolność” jest politycznie poprawnym substytutem „sztabu”, jak w „sztabie wojskowym”).

Nacisk na osiągnięcie przez Europę strategicznej niezależności od Stanów Zjednoczonych jest inicjowany przez Macrona, który w ramach swojej kampanii reelekcyjnej najwyraźniej ma nadzieję na zastąpienie byłej kanclerz Niemiec Angeli Merkel jako de facto lidera Europy.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że wiele propozycji nierealnej polityki zawartych w Strategicznym Kompasie wydrenuje zasoby i finanse stamtąd, gdzie są faktycznie potrzebne, czyli z NATO.

Logicznym kierunkiem działania byłoby dotrzymanie przez państwa członkowskie UE wcześniejszych obietnic zwiększenia wydatków na obronę w ramach ich wkładu w sojusz transatlantycki. Byłoby to jednak sprzeczne z folie de grandeur – manią wielkości – europejskich federalistów, którzy marzą o przekształceniu UE w geopolityczną „wielką potęgę”.«

Widać więc wyraźnie, że Amerykanie wycofują się z Europy, nie tylko w sensie politycznym, ale i militarnym. Pan każe sługa musi. Teraz naocznie przekonujemy się, jak bardzo była potrzebna wojna na Ukrainie i jak wiele ona zmieni. Mapa Europy środkowej i wschodniej będzie po niej wyglądać zupełnie inaczej.

W blogu I RP bis pisałem:

Na tym blogu pisałem, że I RP była dziełem Żydów. To oni wymyślili jej idiotyczny ustrój, ale nie dla nich. Dla nich był idealny, by rządzić z tylnego siedzenia. To był ich raj. Jednak w pewnym momencie uznali, że więcej korzyści odniosą, gdy go zlikwidują. Teraz wracają do tego pomysłu. I to jest właśnie dowód na to, że to oni stworzyli I RP powstałą w wyniku unii polsko-litewskiej. Gdyby to Polacy stworzyli to państwo, to po tych wszystkich doświadczeniach tej dwustuletniej symbiozy z Wielkim Księstwem Litewskim i po doświadczeniach II wojny światowej, a w szczególności, po Katyniu i Wołyniu, nigdy by już nie pchali się na wschód. Bo nie byłoby Katynia i Wołynia, gdyby po I wojnie światowej powstała Polska bez Kresów. Może mała, ale na swych historycznych najstarszych ziemiach. Ich przyłączenie oznaczało, że była to decyzja Żydów, bo to im były potrzebne wszystkie te konflikty, które zrodziło to karykaturalne państwo, jakim była II RP. Było im ono potrzebne do rozpoczęcia wojny polsko-niemieckiej, co doprowadziło do wybuchu II wojny światowej. I znowu następuje powrót w stare koleiny. Dla Polaków wróży to jak najgorzej, a dla innych będzie raj.