Flaga

Czas jakby przyspieszył w Polsce. Tylko czy to jest jeszcze Polska? Jeśli w sejmie na miejscu flagi gospodarza wisi flaga gościa, czyli Ukrainy, to tym samym gość staje się gospodarzem. Taki jest przekaz i żadne tłumaczenia nie pomogą. Ma też powstać TVP Ukraina, a więc trwają przygotowania do wprowadzenia języka ukraińskiego jako drugiego języka urzędowego, pomijając już to, że niektóre urzędy, jak podobno ZUS, mają już wersję ukraińską. To nie są działania tymczasowe. A skoro tak, to wypada zapoznać się bliżej z tym, kim są ci goście, którzy powoli stają się gospodarzami w tym państwie. Jaka jest ich tożsamość? I czy w ogóle można mówić o czymś takim, jak naród ukraiński? Nie należy jednak zapominać, że prawdziwymi gospodarzami w tym kraju są Żydzi i to oni odstawiają tę hucpę.

Poniższy cytat pochodzi z ukraińskiej Wikipedii:

„Rewolucyjna flaga OUN (Flaga OUNR, Flaga Bandery) jest flagą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (Rewolucjonistów).

W czasach niepodległej Ukrainy czerwone i czarne flagi były używane przez wiele organizacji i partii nacjonalistycznych, w tym UNA-UNSO, Prawy Sektor, Kongres Ukraińskich Nacjonalistów i inne.

Rewolucyjna organizacja ukraińskich nacjonalistów powstała w 1940 roku w wyniku rozłamu OUN. Rewolucyjne skrzydło OUN, zwane także OUN(b), ponieważ było kierowane przez Stepana Banderę, dążyło do opracowania własnych symboli, aby odróżnić się od OUN(m) Andrija Melnyka, która używała niebieskiej flagi i herbu OUN – trójząb ze złotymi ramionami i mieczem pośrodku.

OUN(r) zatwierdziła swój oficjalny czerwono-czarny emblemat, a na Drugim Wielkim Zgromadzeniu OUNR w kwietniu 1941 roku postanowiła porzucić trójząb z mieczem i używać tylko „narodowego trójzębu Włodzimierza Wielkiego w formie wprowadzonej przez Radę Centralną i swoją odrębną czerwono-czarną flagę organizacyjną”. Jednak ze względu na wybuch wojny niemiecko-radzieckiej komisja ta nie spotkała się. Flaga ta składa się z dwóch kolorów: czerwonego i czarnego. Czarny symbolizuje ziemię ukraińską, a czerwony – krew przelaną za Ukrainę.”

Czerwono-czarne flagi na Euromajdanie (listopad 2013 – luty 2014); źródło: Wikipedia.

Po co im ta druga flaga? Dlaczego nacjonaliści ukraińscy nie używają oficjalnej flagi państwowej w kolorach niebieskim i żółtym? Kolory czerwony i czarny, używane w różnych kombinacjach i proporcjach, są symbolem anarchokomunizmu. Tymi kolorami posługuje się wiele ruchów anarchistycznych. A skoro tak, to może wypada sobie przybliżyć ten anarchokomunizm.

Anarchizm – doktryna polityczna i ruch społeczny, które cechują się niechęcią wobec władzy odrzuceniem własności prywatnej i wszelkich przymusowych form hierarchii. Anarchizm wzywa do zniesienia państwa, które uważa za niepotrzebne i szkodliwe.

Anarchizm to system poglądów głoszący program całkowitego zniesienia przymusu, ucisku i wyzysku społecznego, postulujący powszechność, wolność, równość i sprawiedliwość społeczną. Anarchizm taki dąży do osiągnięcia sprawiedliwości społecznej poprzez stworzenie społeczeństwa pozbawionego granic i podziałów etnicznych (bezpaństwowego).

Anarchizm komunistyczny, anarchokomunizm, komunizm wolnościowy – jeden z nurtów anarchizmu i komunizmu; doktryna polityczna zakładająca, że po likwidacji kapitalizmu i państwa ludzie powinni połączyć się w komunistyczne wspólnoty, kooperujące ze sobą na zasadach federacji, równocześnie nie pozbawiając jednostek wolności osobistej i działając na zasadach demokracji bezpośredniej.

Za czołowego ideologa anarchistycznego komunizmu uważa się Piotra Kropotkina. Kropotkin w książkach takich jak Fields, Factories and Workshops (Pola, fabryki i warsztaty) czy Zdobycie chleba analizował możliwości wprowadzenia anarchokomunizmu i szczegóły jego realizacji. Wykazywał również, że kluczowe dla anarchokomunizmu pojęcia solidarności czy pomocy wzajemnej (przeciwstawione konkurencji) nie są teoretycznym konstruktem czy wyłącznie moralnym celem, ale tendencją ujawniającą się w życiu nie tylko ludzkich społeczeństw, ale i zbiorowości zwierzęcych (w książce pt. Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju). – Tak pisze Wikipedia.

Podczas rewolucji lutowej i październikowej w Rosji anarchokomuniści włączyli się w działalność rewolucyjną. Rady robotnicze, komitety fabryczne i chłopskie, komitety lokatorów, budowane oddolnie i łączące się ze sobą oraz uspołecznienie gospodarki – były realizacją postulatów anarchistycznych. Rady zostały jednak w końcu upaństwowione w ramach tzw. „proletariackiego państwa” i pomimo początkowej umiarkowanej współpracy z bolszewikami doszło do walk z nimi. W kwietniu 1818 roku anarchistyczny ośrodek w Moskwie został zbrojnie zaatakowany przez bolszewików. W ciężkich walkach zginęło kilkunastu anarchistów, a ponad 600 zostało aresztowanych. Oskarżono ich o „niekontrolowanie”, gdyż odmówili uznania przywództwa komunistów autorytarnych i powołali „Czarną Gwardię” do walki z Czeka (później KGB).

Kulminacją tej walki było powstanie machnowców na Naddnieprzu i Zaporożu, które upadło w 1921 roku. Uchodźcy z Rosji przybywają do Francji (m.in. Nestor Machno, Piotr Arszynow i in.). Skupieni wokół czasopisma Dieło Truda (Sprawa Pracy) na bazie swoich doświadczeń wyniesionych z rewolucji rosyjskiej opracowali program anarchokomunistyczny, sformułowany w tekście „Platforma organizacyjna wolnościowego komunizmu”, na bazie którego powstała pewna tendencja organizacyjna w ramach tego nurtu – platformizm.

Ukraińska Republika Ludowa

Ukraińska Republika Ludowa funkcjonowała w latach 1917-1921. Po abdykacji cara Mikołaja II 15 marca 1917 roku Ukraińcy powołali organ swojej autonomicznej władzy o nazwie Ukraińska Centralna Rada. Określiła ona terytorium pod swoją władzą jako obszar guberni: kijowskiej, podolskiej, wołyńskiej, czernihowskiej, połtawskiej, charkowskiej, katerynosławskiej, chersońskiej i taurydzkiej bez Krymu. Na terenie guberni kurskiej, woroneskiej i chełmskiej ostateczna granica Ukraińskiej Republiki Ludowej miała być wytyczona na podstawie plebiscytów.

Powstanie Machny

Powstanie Machny – chłopskie powstanie anarchokomunistyczne pod przywództwem Nestora Machno, które miało miejsce w latach 1918-1921 na południowo-wschodniej Ukrainie. Obszar kontrolowany przez powstańców nazwany był Wolnym Terytorium lub Machnowszczyzną.

Położenie Wolnego Terytorium; źródło: Wikipedia.

Ukraińskie anarchistyczne grupy działały podczas rosyjskiej wojny domowej. Niektórzy twierdzili, że są lojalne wobec państwa ukraińskiego, ale inne nie uznawały lojalności wobec żadnej ze stron; wszyscy walczyli zarówno z czerwoną, jak i z białą armią z równą zaciekłością w początkowej fazie wojny domowej. Ze wszystkich grup anarchistycznych, najbardziej znanym i odnoszącym sukcesy był przywódca chłopskich anarchistów Nestor Machno, który rozpoczął działania na południowo-wschodniej Ukrainie przeciwko władzy hetmanatu (protektorat niemiecki)w lipcu 1918 roku. We wrześniu utworzył Rewolucyjną Powstańczą Armię Ukrainy z uzbrojeniem i wyposażeniem głównie uzyskanym z wycofujących się sił austro-węgierskich i niemieckich. Podczas wojny domowej Armia Powstańcza, w zależności od momentu, liczyła od 15 000 do 100 000 żołnierzy i była zorganizowana w oddziały piechoty, kawalerii i artylerii. Artyleria szła w straży tylnej. Nad pierwszym wozem powiewała wielka, czarna flaga. Po obu stronach miała srebrne hasła „Wolność albo śmierć” i „Ziemia w ręce chłopów, fabryki w ręce robotników”.

Flaga Wolnego Terytorium; Śmierć wszystkim, którzy stoją na drodze do zdobycia wolności przez lud pracujący; źródło: Wikipedia.

Kiedy po układzie w Brześciu Litewskim (1918) na terytorium Ukraińskiej Republiki Ludowej wkroczyły wojska niemieckie, Nestor Machno zorganizował anarchistyczną partyzantkę, która miała zatrzymać armię interwencyjną i stworzyć na zajętych przez nią terenach system anarchokomunistyczny. W czerwcu 1918 roku udał się do Moskwy, gdzie spotkał się z Piotrem Kropotkinem i Jakowem Świerdłowem. Do Hulajpola, gdzie była siedziba machnowców, wrócił w lipcu 1918 roku. Machno dowodził całą partyzantką antyniemiecką między Dnieprem a Morzem Azowskim.

Hulajpołe było w pierwszej połowie 1919 całkowicie wolne od władzy zewnętrznej. Na terenie wsi powstały autonomiczne komuny, wolne od wpływów zewnętrznych. Doskonale zorganizowane komuny rolne dostarczały dużych ilości żywności, którą wywożono do wielkich miast. Najbardziej znana była komuna imienia Róży Luksemburg. Machno ściągnął do Hulajpoła czołowych anarchistów. Wraz z Arszinowem rozpoczął wydawanie gazety „Put’ k swobodie” („Droga do wolności”) i stworzył Komisję Kulturalno-Oświatową. Armia Powstańcza walczyła przeciwko Denikinowi w ramach działań Armii Czerwonej, lecz jako autonomiczna jej część, m.in. używając czarnych sztandarów. Według przeciwników anarchiści dopuszczali się grabieży na miejscowej ludności, a w późniejszym okresie na polecenie Machno powstał oddział kontrwywiadowczy walczący na terenie Zaporoża i Naddnieprza z wrogami machnowszczyzny, słynący według jej przeciwników z okrucieństwa.

Sztandary

Machnowcy używali wielu odmian czarnych i czerwonych flag podczas rosyjskiej wojny domowej. Widniały na nich hasła anarchistyczne i socjalistyczne lub nazwa jednostki używającej flagi. Wiktor Biłasz, ukraiński anarchista, który przybył na początku stycznia 1919 do Hulajpola, wspominał później: „Przy sztabie wisiały ciężkie, czarne sztandary z hasłami: „Pokój chatom, wojna pałacom”; „Z uciśnionymi przeciwko ciemiężycielom”; „Wyzwolenie robotników, rękami robotników”. Dalej widać było przemieszane czerwone i czarne flagi zawieszone najwyraźniej przy budynkach organizacji obywatelskich. Obok sztabu, przy wejściu do „Okręgowej rady robotniczych, chłopskich i powstańczych przedstawicieli” wisiały dwie flagi – jedna czarna, z napisem „Władza tworzy pasożytów. Wiwat anarchia!”, druga – czerwona ze sloganem „Cała władza w ręce lokalnych rad”.

Po zerwaniu sojuszu z Armią Czerwoną, co nastąpiło w czerwcu 1919, wojska machnowskie ponownie powróciły do anarchistycznej symboliki, a czarny kolor stał się niezmiennym symbolem machnowskiego ruchu powstańczego.

Ideologia machnowców

Machnowcy określali siebie jako „chłopów i robotników, którzy powstali w 1918 roku przeciw brutalności burżuazji, władzy Niemiec i Austro-Węgier oraz hetmanatowi Ukrainy”. Swój cel zamierzali osiągnąć poprzez walkę zbrojną z władzą monarchistyczną, republiką socjaldemokratyczną oraz bolszewickim rządem komunistycznym. W ich miejsce chcieli wprowadzić wyłonione w wolnych wyborach rady robotnicze, które jednak, w odróżnieniu od tych proponowanych przez komunistów i socjaldemokratów, miały być w pełni antyautorytarne i przeciwne państwowemu socjalizmowi, co wyrażało się poprzez wolną, niezależną od władz, organizację życia społecznego pracujących. Machnowcy podkreślali, że „pracujący sami muszą wybierać własne rady, które mają spełniać życzenia oraz instrukcje właśnie samych pracujących. Będą to rady wykonawcze, a nie rządzące”. W kwestii własności postulowano uspołecznienie środków produkcji, tzn. przekazanie w ręce pracujących ziemi, fabryk, farm, kopalń, transportu itp.

Podstawą koncepcji politycznej Nestora Machno był anarchizm, jednak zdaniem ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka był on zdecydowanie odmienny od idei głoszonych w tym samym okresie przez anarchistów rosyjskich. Zdaniem wymienionego badacza ważną inspiracją dla działalności machnowców była Kozaczyzna, zaś ruch ten w miarę swojego rozwoju w coraz większym stopniu łączył elementy anarchistyczne, równościowe, z narodowo-ukraińskimi.

Tak to wygląda według Wikipedii.

Nestor Machno

Na portalu HistMag jest artykuł poświęcony Machno: Watażka, bohater, bóstwo. Nestor Machno oczami Ukraińców (https://histmag.org/Watazka-bohater-bostwo.-Nestor-Machno-oczami-Ukraincow-1444). Napisany w 2014 roku. Poniżej jego fragment:

»Niegdyś przedstawiany był jako krwiożerczy watażka, rabuś i bandyta. Dziś jako ukraiński bohater narodowy, a nawet wcielenie boga Wisznu. Kim był Nestor Machno? Jak jest postrzegany?

Urodził się 27 października 1888 roku w Hulajpolu, w rodzinie ukraińskiego chłopa. Według legendy, podczas chrztu małego Nestora w oknie zauważono błyskawicę. Pop wykrzyknął wówczas, że z małego dziecka wyrośnie wielki rozbójnik. Dzieciństwo i młodość Nestor miał ciężkie. Dorastał bez ojca w biednej, wielodzietnej rodzinie. Od najmłodszych lat musiał pracować na siebie i rodzinę. Ze względu na trudną sytuację materialną i charakter (określono go mianem choleryka i egocentryka) edukację zakończył prawdopodobnie na 4 klasie. Od 16 roku życia uprawiał działalność terrorystyczną, a za zabójstwo policjanta został skazany w 1908 roku na 20 lat więzienia. Z tego wyroku odbył 9 lat w moskiewskim więzieniu na Butyrkach. Tam poznał Piotra Arszynowa, również skazanego za działalność terrorystyczną. Arszynow był anarchistą – maksymalistą który uważał, że na drodze do wolności trzeba się poświęć, żeby osiągnąć konkretne rezultaty. To właśnie Arszynow zapoznał Machnę z ideologią anarchizmu.

Podczas pobytu na Butyrkach Nestor Machno rozpoczął ponownie naukę. Poznał gramatykę rosyjską, zajmował się matematyką, rosyjską literaturą, historią kultury i ekonomią polityczną. Tam też zetknął się z opowieściami o życiu słynnych kozackich watażków: Jemieliana Pugaczowa i Stieńki Razina – Kozaka dońskiego, przywódcy antycarskiej rebelii z 1670 roku. Jest bardzo prawdopodobne, że owe przekazy o działalności tych postaci i spotkania z Arszynowem zaowocowały tym, że w Machnie narodziła się specyficzna idea anarchizmu powiązanego z kozackim umiłowaniem do wolności i samostanowienia.

Po wybuchu rewolucji lutowej Nestor Machno opuścił więzienie. Do momentu wkroczenia Niemiec na Ukrainę Machno był reprezentantem anarchistów w Związku Chłopskim i w Radzie Delegatów w Hulajpolu. Po wkroczeniu wojsk niemieckich na ziemię ukraińską rozpoczął walkę na czele niewielkiego oddziału przeciw okupantowi. Później kontynuował swą walkę przeciw Pawłowi Skoropadskiemu, a po jego upadku przeciw Symonowi Petlurze. Potem walczył przeciw Armii Czerwonej i białogwardyjskim generałom Antonowi Denikinowi i Piotrowi Wranglowi, przy czym działania przeciwko Armii Czerwonej były przerywane zawartymi z nią sojuszami. W tym też czasie Nestor Machno zorganizował na terenie Ukrainy ultraradykalne formacje zbrojne anarchistów, które zajmowały się „wywłaszczeniem obszarników” i „organizacją komun agrarnych”.

Ostateczne rozbicie białogwardzistów w listopadzie 1920 roku spowodowało, że bolszewicy zwrócili się przeciwko Nestorowi Machnie. Armia Czerwona rozpoczęła szeroko zakrojone działania, mające na celu ostateczne zniszczenie ruchu machnowskiego i jego przywódcy. Do lata 1921 roku ruch machnowski na Ukrainie przestał istnieć, a sam Nestor Machno wraz niewielką grupą współpracowników i żoną udał się na emigrację.

W latach istnienia ZSRR mówiono o nim jako o bandycie, rzeźniku, który swe mordy sankcjonował żądzą posiadania. Problem grabieży czy ekspropriacji powraca cały czas, gdy mówi się o Machnie. Jest on czasem przedstawiany jako swego rodzaju trybik w maszynie czerwonego terroru, przy jednoczesnym zapomnieniu o białym terrorze, który był również okrutny i krwawy. W wojnie domowej białogwardyjskie wojska generałów Denikina i Wrangla postępowały tak samo, jak bolszewicy i machnowcy. W związku z tym, wszystkie strony konfliktu są obarczone taką samą odpowiedzialnością.

Po odzyskaniu niepodległości Ukraina zaczęła kształtować na nowo świadomość historyczną społeczeństwa. Wśród panteonu wielkich i zasłużonych dla ojczyzny znalazł się Nestor Machno – anarchista czynu. Anarchizm Machny zszedł nieco na drugi plan. Jego sylwetka została wzięta przez Ukraińców i przetransformowana, tak jak to się dzieje w wielu społeczeństwach. Odtąd jest widziany na wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim jako Machno – Ukrainiec, urodzony na Zaporożu i walczący o kozacki styl życia (niczym nieskrępowana wolność i możliwość samostanowienia). Jego anarchizm jest również wspominany, i to w sposób bardzo głośny, podczas imprezy „Dzień niezależności z Machną”. Odbywa się ona w Hulaj – Polu. Jest organizowana po raz drugi w terminie odzyskania niepodległości przez Ukrainę, czyli 24 sierpnia.«

Na stronie libcom.org znajduje się artykuł Machno, Nestoor , 1889-1934 (http://libcom.org/history/makhno-nestor-1889-1934). Poniżej wybrane fragmenty:

»Działalność Machno ustała wiosną następnego roku, kiedy rząd Włodzimierza Lenina podpisał traktat brzeski. Traktat ten oddał znaczną część Imperium Rosyjskiego, w tym Ukrainę, Niemcom i Austrii w zamian za pokój. Traktat przewidywał również inwazję na Ukrainę dużej liczby wojsk niemieckich i austriackich, które podbiły cały kraj w niecałe trzy miesiące. Machno udało się sformować kilka jednostek wojskowych, składających się z 1700 ludzi, ale nie mógł powstrzymać zajęcia Hulajpola. Po zjeździe anarchistycznym pod koniec kwietnia w Taganrogu, postanowiono zorganizować małe oddziały bojowe, liczące od pięciu do dziesięciu chłopów i robotników, aby odebrać broń nieprzyjacielowi i przygotować się do ogólnego powstania chłopskiego przeciwko wojskom obu państw oraz wysłać kilka osób do Rosji Sowieckiej, aby na własne oczy zobaczyć, co się tam dzieje zarówno z tą rewolucją, jak i z anarchistami pod rządami bolszewików. Machno należał do tej grupy.

W czerwcu Machno przybył do Moskwy. Od razu odwiedził wielu rosyjskich anarchistów (w tym swojego starego przyjaciela Piotra Arszynowa). Ruch anarchistyczny w Moskwie został zastraszony z powodu kwietniowego nalotu Czeka (bolszewickich tajnych służb), który złamał kręgosłup ruchu, kończąc tym samym polityczne zagrożenie dla bolszewików po lewej stronie. Dla Machno, pochodzącego z obszaru, gdzie wolność słowa i zrzeszania się była uważana za rzecz oczywistą, niski poziom aktywności był szokiem. Według niego „Moskwa jawiła się jako stolica Papierowej Rewolucji, ogromna fabryka produkująca puste rezolucje i hasła, podczas gdy jedna partia polityczna, za pomocą siły i oszustwa, wyrosła na pozycję klasy rządzącej”. Machno odwiedził także słynnego anarchistę Piotra Kropotkina, prosząc go o radę w sprawie pracy rewolucyjnej i sytuacji na Ukrainie.

Bolszewicy pomogli Machnie wrócić na Ukrainę. W czasie powrotu Machno o mało nie zginął. Gdy został aresztowany przez wojska okupanta, miał przy sobie libertariańskie broszury. Żydowski mieszkaniec Hulajpola, który znał Machno od jakiegoś czasu, uratował go, płacąc za jego uwolnienie sporą sumę pieniędzy. Po powrocie do Hulajpola Machno zaczął organizować opór wobec sił okupacyjnych i ich marionetkowego reżimu kierowanego przez hetmana Skoropadskiego. Można powiedzieć, że wraz z oporem rósł ruch Machno. Od lipca 1918 do sierpnia 1921 Machno przewodził walce o wolność klasy robotniczej przeciwko wszystkim ciemiężcom, czy to bolszewikom, białym (kontrrewolucjonistom), czy nacjonalistom. W trakcie tej walki udowodnił, że jest przywódcą partyzanckim o nawet wybitnych zdolnościach.«

Jak to mówią: kto szuka ten znajdzie. Wprawdzie domyślałem się, że Machno jest Żydem, ale domysł, to tyko domysł. Nigdzie nie piszą o tym i nie mówią w filmach o nim, których w internecie jest sporo. Dopiero na stronie libcom.org jest wyraźna wskazówka, że nim był. No bo jeśli jakiś Żyd płaci sporą sumę pieniędzy za uwolnienie Machna, to znaczy, że był on Żydem. Nie ma takiej opcji, by Żyd zapłacił za goja. A jeśli ktoś w to wierzy, to jest wyjątkowo naiwny.

Dla Rosjan Machno jest bandytą, rabusiem i mordercą. Dla Ukraińców – bohaterem, może nawet większym, niż Bandera. W filmie nadawanym przez rosyjską telewizję przewija się motyw białej trupiej czaszki i piszczeli na czarnej fladze. Czarny to kolor anarchistów, czarno-czerwony – anarchokomunistów. Jest również w nim wzmianka o tym, że Machno jest idolem Daniela Cohn-Bendidt, anarchisty z 1968 roku, o którym Wikipedia pisze: poseł do Parlamentu Europejskiego, reprezentujący w różnych kadencjach Francję i Niemcy.

Historia Nestora Machno. Ja niosę śmierć.

Na filmie ukraińskim jest on przedstawiony inaczej. Kanał, na którym został wyemitowany, to coś w rodzaju naszego „wRealu24” czy „Mediów Narodowych”, tak przynajmniej ja to odbieram. Tu w pewnym momencie ukraińska socjolog mówi: „Rosjanom bliżej do monarchii, a Ukraińcom do anarchii”. Być może jest w tym dużo racji, skoro Kozacy są częścią narodu ukraińskiego.

Tatko Machno i ukraińska anarchia. Historia bez mitów.

Kozacy

Zdaniem ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka ważną inspiracją dla działalności machnowców była Kozaczyzna. A skoro tak, to wypada przybliżyć ją sobie. W Wikipedii można przeczytać:

„Kozacy (z tur. Quazzaq, awanturnik) – nazwa odnosząca się do grupy ludności o charakterze wieloetnicznym z dominującym substratem ruskim, zamieszkującej stepy położone na południe od księstw ruskich, określająca później rodzaj osadnictwa wojskowego na zasiedlonych ziemiach pogranicznych Rzeczypospolitej i Rosji.

Początki Kozaków zaporoskich, czyli niżowych, sięgają XV wieku i związane są z południowo-wschodnimi kresami Wielkiego Księstwa Litewskiego (Zaporożem), od unii lubelskiej (1569) w składzie Korony.

Słowo Kozak lub Kazak według Aleksandra Brücknera jest pochodzenia tatarskiego i „wykłada się jakoby”: chudy pachołek, zdobyczy sobie szukając, nikomu poddany, za pieniądze komu chce służy. Wszelkie nazwy starszeństwa (ataman, esuał itd.), broni, ubioru, koni, żywności, urządzeń były u Kozaków tatarskie.”

Kozacy piszą list do sułtana. Obraz pędzla IIji Riepina namalowany w latach 1878-1891. Muzeum Rosyjskie w Sankt Petersburgu. Źródło: Wikipedia.

Kozacy piszą list do sułtana. A dlaczego akurat do sułtana? Pewnie dlatego, że poczuwają się do jakiegoś związku z plemionami tureckimi. Na obrazie widać zwinięte sztandary w barwach niebiesko-żółtych i czerwono-czarnych. I dla wielu jest to argument, że barwy czerwono-czarne nie mają związku z anarchokumunizmem tylko należą do kozackich tradycji. Problem jednak polega na tym, że obraz został namalowany pod koniec XIX wieku.

Ruch 26 Lipca

Ruch 26 Lipca (hiszp. Movimiento 26; w skrócie M-26), jak pisze Wikipedia, to kubański ruch rewolucyjny kierowany przez Fidela Castro. Poniżej flaga Ruchu 26 Lipca. Źródło: Wikipedia.

Ruch formalnie został założony w 1955 roku, gdy Fidel Castro udał się do Meksyku celem utworzenia oddziałów partyzanckich. Nazwa ugrupowania upamiętniała atak na koszary armii w Santiago de Cuba z 26 lipca 1953 roku. Podczas pobytu Castro w Meksyku za działalność sabotażową i polityczną ruchu na wyspie odpowiadali Enrique Oltuski i Frank Pais.

Program ruchu zakładał dystrybucję ziemi chłopom, nacjonalizacje sektora usług publicznych, industrializację, wprowadzenie powszechnej edukacji i przeprowadzenie uczciwych wyborów. Na początku 1957 roku Castro i wierni mu partyzanci przedostali się na wyspę i rozpoczęli rewolucję prowadzoną z gór Sierra Maestra. Jednocześnie powstały komórki organizacji w miastach. W 1959 roku ruch objął władzę w kraju. W 1961 roku wszedł w skład partii Zjednoczone Organizacje Rewolucyjne. Pod względem ideologicznym odwoływał się do radykalnie nacjonalistycznej ideologii Jose Marti (1853-1895).

Enrique Oltuski

Mamy tu ciekawą postać Enrique Oltuski. Angielska Wikipedia tak o nim pisze:

Oltuski urodził się w mieście Kobryń, wówczas w granicach Polski, obecnie Białoruś. W wieku czterech lat Oltuski wyemigrował na Kubę wraz z ojcem, żydowskim szewcem.

Enrique Oltuski studiował na Uniwersytecie w Miami, gdzie dołączył do Bractwa Latynoskiego Phi Iota Alpha. Ukończył studia w 1954 roku z dyplomem inżyniera architektury i rozpoczął pracę w firmie Shell Oil Co., projektującej stacje paliw na całej Kubie. To w tym czasie rozpoczął współpracę z Fidelem Castro w ruchu partyzanckim znanym jako Ruch 26 Lipca, mającym na celu obalenie prezydenta Fulgencio Batisty.

W czasie rewolucji kubańskiej Oltuski był odpowiedzialny za działania Ruchu 26 Lipca w prowincji Las Villas (obecnie Villa Clara). To właśnie tam, w Las Villas, poznał Che Guevarę, gdy ten dołączył do Ruchu w październiku 1958 r. Oltuski miał pracować pod dowództwem Guevary przez pięć lat.

Oltuski był przedstawicielem tzw. „równiny”, mniej radykalnego skrzydła ruchu rewolucyjnego, znanego z zaangażowania w obalenie Fulgencio Batisty i ustanowienia liberalnej demokracji. Po triumfie rewolucji jako minister komunikacji, został jednym z trzech ministrów członków Ruchu 26 Lipca w pierwszym gabinecie prezydenta Manuela Urrutii Lleó. Następnie został wiceprezesem Rady Centralnego Planowania, którą to funkcję piastował przez pięć lat pod kierownictwem Ernesto Guevary. W chwili śmierci w 2012 roku Oltuski pełnił funkcję wiceministra ds. przemysłu rybnego.

Wnioski

To bardzo ciekawe! Zwykły szewc wyjeżdża ze swoim czteroletnim Heniem na Kubę. Jeszcze bym zrozumiał, że do Ameryki, jako kraju, który tradycyjnie przyjmował wielu emigrantów, ale Kuba! W Ameryce pracował też, jako stolarz, ojciec Aleksandra Dubczeka, a później zabrał on pięcioletniego Olesia do… Kirgistanu. Kto by pomyślał? Stolarz i szewc, a tacy globtroterzy. Prawdziwa nacja międzynarodowa, która wszędzie czuje się, jak u siebie.

Mały Henio staje się Enrique i na studiach wstępuje do jakiejś organizacji masońskiej. A później firma Shell zatrudnia go na Kubie. Tak więc widać, że te międzynarodowe firmy zajmują się nie tylko pomnażaniem kapitału, ale są też siedliskiem różnego rodzaju szpiegów i rewolucjonistów. Tak działali na Kubie i pewnie tak nadal działają we wszystkich krajach. A więc nie tylko jakieś fundacje, think tanki, instytuty itp. Wszystko jest pod kontrolą tej nacji.

To, do czego odwołują się Ukraińcy, to co stanowi ich tradycję, to nacjonalizm ukraiński i tradycje kozackie. Ten nacjonalizm jest uosabiany nie tylko przez Stepana Banderę, ale może nawet bardziej przez Nesora Machno. I to prawdopodobnie od niego OUN czerpała inspirację i na nim się wzorowała. Jeśli przyjmiemy rosyjską ocenę Machno, to w tym kontekście rzeź wołyńska staje się bardziej zrozumiała. W internecie można obejrzeć mnóstwo filmików, na których ukraińskie zespoły muzyczne odwołują się do symboliki i wizerunku Machny.

W Polsce mamy już kilka milionów Ukraińców. Być może większość z nich nie ma nic wspólnego z tą „ukraińską tradycją”, ale wystarczy, że tylko 1% z nich będzie do niej nawiązywał i aktywnie ją kultywował. Co może się stać, gdy takim ludziom nie spodoba się tzw. Marsz Niepodległości? Jeśli oni stają się w tym kraju gospodarzami, to naturalne, że może im nie spodobać się taki marsz. A po drugiej stronie Żydzi już mają całe zastępy tzw. patriotów, bo to oni wymyślili ten marsz. Czy w związku z tym grożą nam w bliżej nieokreślonej przyszłości jakieś niepokoje społeczne na tle narodowościowym?

Wielki Głód

O Wielkim Głodzie na Ukrainie w latach 1932-1933 warto wiedzieć, choćby z tego względu, że władza pokazała tam swoją siłę i bezwzględność wobec protestujących chłopów i że obywatele zawsze przegrają walkę z aparatem władzy, bo za nim stoi siła i zorganizowanie. Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na pytanie: kto ich podburzył do tej nierównej walki i jaki miał w tym cel?

Wielki głód na Ukrainie, Hołodomor (zamorzenie głodem), jak pisze Wikipedia, to wywołana sztucznie przez komunistyczne władze ZSRR klęska głodu w latach 1932-1933, która szczególne nasilenie przybrała na terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR (dzisiejsza Ukraina wschodnia i centralna).

Głód wywołany przymusową kolektywizacją spowodował również wiele ofiar poza Ukrainą – na Kubaniu (który wówczas był przeważnie ukraińskojęzyczny), Powołżu, Zachodniej Syberii i w Kazachstanie.  Nie ulega jednak wątpliwości, że Ukraina zajmowała szczególne miejsce na mapie głodu – miał tam największe rozmiary i pochłonął najwięcej ofiar. Niektóre represje (jak zakaz wyjazdu poza granice republiki w ucieczce przed głodem) dotyczyły wyłącznie chłopów z Ukrainy i Kubania.

Nikt z badaczy głodu nie ma wątpliwości, że głód z lat 1932–1933 na Ukrainie był sztuczny. Istnieje natomiast różnica zdań na temat tego, czy była to przede wszystkim antyukraińska (zaplanowana) akcja kierownictwa stalinowskiego, czy też głód był konsekwencją bolszewickiej zbrodniczej polityki, gdzie nie może być mowy o jakimkolwiek podłożu narodowościowym. – Robert Kuśnierz, Ukraina w latach kolektywizacji i Wielkiego Głodu (1929-1933). Toruń: wyd. Adam Marszałek, 2005.

Władze ZSRR, by poradzić sobie z masowym opuszczaniem wsi przez chłopów, 27 grudnia 1932 roku wprowadziły paszporty wewnętrzne (dokumenty tożsamości). Nieposiadający takiego dokumentu nie mógł przebywać poza miejscem zamieszkania pod groźbą kary administracyjnej obozu koncentracyjnego w strukturze Gułagu. Ludność wiejska nie miała faktycznie prawa do paszportów, a w konsekwencji nie mogła opuścić wsi. Wydanie paszportu (dowodu osobistego) było bowiem decyzją szefa kołchozu (spółdzielnia) lub sowchozu (państwowe gospodarstwo), a dokumenty tożsamości były przechowywane przez administrację (kołchozową lub sowchozową). Stan taki utrzymywał się aż do 1974 roku. Restrykcje te nie mogły całkowicie zatrzymać głodujących chłopów na wsi. Jednak bardzo niewielki odsetek tych, którzy przedostali się nielegalnie do miast, mógł poprawić swój los. Nie mogąc znaleźć pracy lub kupić albo ewentualnie wyżebrać trochę chleba, rolnicy umierali na ulicach Charkowa, Kijowa, Dniepropietrowska, Połtawy, Winnicy, Humania i innych większych miast Ukrainy.

W 2013 roku Instytut Demografii i Badań Społecznych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy przeprowadził międzynarodową konferencję naukową „Głód na Ukrainie w pierwszej połowie XX stulecia: przyczyny i skutki (1929-1923, 1932-1933, 1946-1947)”, gdzie przedstawiono wyniki szacunków strat demograficznych w wyniku Wielkiego Głodu z lat 1932-1933. Ustalono, że nadmierna liczba zgonów ludności Ukrainy wynosiła 3 mln 917,8 tys. osób, a Rosji – 4 mln 519,8 tys. (w tym Kazachstanu, który wówczas wchodził w skład ZSRR, – 1 mln 258,2 tys.). Łącznie na terenie ZSRR – 8 mln 731,9 tys.

Ukraiński punkt widzenia

Na stronie ukrainer.net znajduje się obszerny artykuł i krótki film na temat głodu na Ukrainie (https://ukrainer.net/czym-byl-wielki-glod/). Poniżej zapis z tego filmu:

»Wielki Głód to jedna z największych zbrodni przeciwko ludzkości w historii świata. Polityka radziecka na terenie Ukrainy w latach 1932-33 uśmierciła miliony osób. W 1922 roku powstało państwo, które przez agresję wojsk oraz rewolucję połączyło setki narodów i kultur – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. To „zrzeszenie” zaczęto również nazywać więzieniem narodów. Polityka nowo-powstałego państwa obrała kurs na kolektywizację. Za hasłem „raj na ziemi” stało w istocie przymusowe zrzeszenie prywatnych gospodarstw ziemskich w kolektywne gospodarstwa państwowe. Jednak realnym celem władzy była grabież i zniszczenie ukraińskiej wsi. Dla tutejszych ziemia i praca były podstawą ich dobrobytu. Od nich zależał rozwój ich rodzin. A rezygnacja z tego oznaczała rezygnację z własnej bezpiecznej przyszłości, ze swojej tożsamości. W praktyce oznaczało to oddanie swego dorobku, zdobywanego latami ciężkiej pracy, na rzecz obcego ideologicznie i o innym systemie wartości państwa, by w zamian za pracę otrzymywać głodową rację żywności.

Roman Podkur – historyk:

Każda grupa narodowa wyróżnia się czymś. Ukrainiec to właściciel. Korzystamy ze stalinowskiego terminu „kurkul” („kułak”). A według encyklopedii kurkulem nazywano jastrzębia, który atakuje, porywa i ucieka. Oni wykorzystali to, że kurkul, to drapieżne, paskudne zwierzę, które chwyta, zabiera itp. Ale kurkul, to nie kurkul, to chłop-właściciel.

W tym momencie prawie 90% Ukraińców stanowili chłopi. I większość z nich posiadała prywatne gospodarstwa. Nie podobało się im, że z pewnych siebie właścicieli ziemskich stali się niewolnikami pracującymi za żywność. Na początku lat 30-tych XX wieku miało miejsce ponad 40 tysięcy buntów chłopów, którzy sprzeciwiali się działalności władzy. Nie chcieli pracować dla abstrakcyjnych idei, gdy ich dzieci nie miały co jeść, a ich indywidualizm i poczucie tożsamości narodowej były przeszkodą dla ZSRR, stojącego u wrót kolektywnego raju.

Dlatego w 1932 roku Ukraina została obciążona nierealnym do wykonania planem zbioru 365 milionów pudów chleba. 1 pud – to trochę ponad 16 kilogramów. Łatwo sobie wyobrazić, jaka to niewyobrażalna ilość zboża. W celu zatwierdzenia planów zbioru do Charkowa przyjechali najbliżsi współpracownicy Stalina – Kaganowicz i Mołotow. Obydwaj byli świadomi zamiaru Stalina – złamania oporu za wszelką cenę, szczególnie na Ukrainie.

Witalij Portnikow – dziennikarz:

Wielki Głód na Ukrainie wyniszczył ją cywilizacyjnie. Adolf Hitler i Józef Stalin mieli różne cele. Głównym politycznym celem Hitlera było całkowite zniszczenie narodu żydowskiego. To była część rasowej ideologii nazizmu. Celem Józefa Stalina było doszczętne zniszczenie Ukraińców, by naród ukraiński nigdy więcej nie miał możliwości stać się niezależnym.

Rosyjscy szowiniści, do których należał również Stalin, mimo że był bolszewikiem, byli zaszokowani tym, co działo się na ukraińskich ziemiach w latach 1917-1920 oraz tym, że nawet w warunkach radzieckiej okupacji Ukrainy kontynuowano rozmowy w elicie partyjno-gospodarczej o jej niezależności. I stało się jasne, a Stalin był specjalistą w tej kwestii, że jeżeli zniszczy ukraińską wieś, dzięki temu uniemożliwi dalszy rozwój ukraińskiego narodu.

Po pierwszych falach kolektywizacji chłopi masowo sprzeciwiali się jej. Występowali z kołchozów, zabierali własny inwentarz, bydło i zboże. 7 sierpnia 1932 roku wyszło rozporządzenie O ochronie majątku przedsiębiorstw państwowych, kołchozów i spółdzielni oraz wzmocnieniu publicznej (socjalistycznej) własności, bardziej znane jako Prawo pięciu kłosów. Za kradzież kołchozowej własności groziło rozstrzelanie, w przypadku wystąpienia „okoliczności łagodzących”, można było być skazanym na minimum 10 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z tym prawem ludziom faktycznie zabroniono zabierania nawet nadwyżki plonów. W tym czasie specjalne oddziały chodziły od drzwi do drzwi, odbierając mieszkańcom wszystkie ziarno.

Entuzjazm Mołotowa nie znał granic. Już 18 listopada 1932 roku wprowadzono „czarne listy”, tzw. „czarne tablice”. Wsie, które trafiły na taką listę, były otaczane przez oddziały wojskowe, zabraniano wjazdu i wyjazdu, ze sklepów zabierano najpotrzebniejsze rzeczy – sól, zapałki, gaz, a mieszkańcom odbierano wszelką żywność. To było oblężenie, podczas którego ludzie umierali z głodu.. Coś takiego wprowadzono jedynie na Ukrainie i na Kubaniu, czyli tam, gdzie mieszkali jedynie Ukraińcy.

Wołodymir Sergijczuk – historyk:

Rozporządzenie KC KPZR i RKL ZSRR z 22 stycznia 1933 roku uniemożliwiło Ukraińcom wyjazd z USRR i Kubania po żywność. Wiosną i na początku lata 1933 roku widoczna była ogromna śmiertelność tamtejszej ludności. Z żadną inną częścią ZSRR nie obchodzono się w ten sposób. W rozporządzeniu KC KPZR i RKL ZSRR z 14 grudnia 1932 roku, podpisanym przez Stalina i Mołotowa, O postępie produkcji zboża na Ukrainie, Kaukazie Północnym i w zachodnich obwodach, czyli na Smoleńszczyźnie, nie ma mowy o niewykonaniu planu, nie ma też żadnej informacji, co do kary za niewykonanie planu zbioru zboża przez Smoleńszczyznę. Nie ma kary za niewykonanie planu zbioru zboża przez Smoleńszczyznę, ale dla Ukrainy i Kubania karę dokładnie sprecyzowano. Przede wszystkim należy wskazać winnych. Skazać na Ukrainie na pokaz na 5-10 lat kilku sekretarzy partyjnych i kierowników komitetów wykonawczych. I co ważne zatrzymać ukrainizację.

Stalin celowo manipulował statystykami, by zataić masową śmiertelność. Światu pokazywano dane, według których w latach 30-tych XX wieku w ZSRR liczba urodzeń wzrosła, ale nie mówiono, że w USRR liczba ludności dramatycznie zmalała. Ci, którym wtedy udało się przeżyć, milczeli kilkadziesiąt lat. W przeciwnym razie mogliby narazić siebie, swoich bliskich i znajomych. Wtedy władza radziecka osiągnęła swój cel. Złamała opór ludności, niszcząc tych, którzy sprzeciwiali się.«

W tym filmie pada w pewnym momencie zdanie: „Na początku lat 30-tych XX wieku miało miejsce ponad 40 tysięcy buntów chłopów, którzy sprzeciwiali się działalności władzy.” W praktyce oznacza to, że było to powstanie chłopskie. A któż to był w średniowieczu fachowcem od wywoływania powstań chłopskich w Europie zachodniej? Wywoływanie buntów na tak dużym obszarze i w tym samym czasie musiało być zorganizowaną akcją. Takie rzeczy nie dzieją się spontanicznie.

Nacjonalizm ukraiński

Czy w tamtym czasie działo się na Ukrainie coś jeszcze, co mogło mieć wpływ na postawę władz radzieckich i Stalina? Czym sobie zasłużyła Ukraina na takie wyjątkowo bezwzględne i brutalne potraktowanie? I czy motywy działania Stalina nie są tożsame z tymi Putina?

W blogu „Nacjonalizm ukraiński” pisałem:

Rewolucja narodowa” jako droga do niepodległości

Punkt 2 uchwały I Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (Wiedeń, 1929 r.) głosił:

Całkowite usunięcie wszystkich okupantów („zajmańców”) z ziem ukraińskich, co nastąpi w toku rewolucji narodowej i otworzy możliwości rozwoju narodu ukraińskiego (Nacji Ukraińskiej), zabezpieczy tylko system własnych militarnych sił i celowa polityka sojusznicza.

Główną rolę w „rewolucji narodowej”, która miała przynieść niepodległość, mieli odegrać ukraińscy chłopi. Do nich przede wszystkim nacjonaliści kierowali swoją propagandę.

Bezwzględność „rewolucji narodowej”

Czasopismo Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów Rozbudowa nacji z listopada-grudnia 1930 roku zapowiadała krwawy przebieg „rewolucji narodowej”:

Kiedy nadejdzie ten nowy, wielki dzień, będziemy bez litości. Nie będzie żadnego zawieszenia broni, nie powtórzy się ani perejasławska, ani hadziacka umowa – przyjdzie nowy Żeleźniak, nowy Gonta. Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego, ani dla małego, a poeta zaśpiewa: „I zarżnął ojciec syna”. (…) Tylko w morzu krwi, tylko bezwzględnością, tylko w jednym żelaznym szeregu i z jednym wodzem wywalczymy sobie prawa człowieka.

Na tym Kongresie Ukraińskich Nacjonalistów w Wiedniu w 1929 roku powstaje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Według Dmytro Doncowa (twórcy ukraińskiej koncepcji nacjonalizmu, przyjętej w latach 30. XX wieku przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów za podstawę ideologiczną działalności politycznej) głównym wrogiem Ukrainy miała być Rosja, niezależnie od jej formy ustrojowej, kraj o skrajnie odmiennej od Europy cywilizacji. Doncow przypisywał Ukrainie rolę obrońcy Europy przed Rosją i jej nieuchronnym imperializmem, powracającym pod różną nazwą i w różnej postaci (stawiał carat na tej samej płaszczyźnie, co bolszewizm).

Mamy więc konkretną ideologię, stworzoną przez Żyda Doncowa, która jest skierowana przeciwko Rosji, zarówno tej carskiej jak i bolszewickiej. Siłą rewolucyjną nie jest, jak w przypadku krajów uprzemysłowionych, klasa robotnicza, tylko chłopi ukraińscy. Żydzi – twórcy nacjonalizmu ukraińskiego, podobnie jak polskiego ruchu narodowego – to jedna strona medalu. A druga? Druga – to Stalin.

Kto rządził na Kremlu?

Najlepszą ilustracją będzie cytat z książki Socjalizm, komunizm, anarchizm (1936), której autorem jest Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński):

»Do sposobów wytwarzania przez żydostwo pożądanych dla siebie osobników spośród narodów rdzennych należy zaliczyć śluby mieszane, głównie gojów z żydówkami, bądź w ogóle pożycie z żydówkami, jako utrzymankami, „sekretarkami” itd. Osobnik przeznaczony do sprawowania ważniejszych funkcji w życiu narodów rdzennych, a żyjący z żydówką, daje się tym łatwiej użyć żydostwu za narzędzie interesów żydowskich.

Żydówka wywiera wpływ, zwłaszcza na Europejczyka, bowiem on, w zgodzie z kulturą aryjską, patrzy na kobietę jako na stworzenie – słabsze, lepsze, idealniejsze.

Całkowite przeciwieństwo do poglądów na kobietę żyda, jako Azjaty: ten ostatni pogardza kobietą, jako istotą gorszą, a skutkiem tego handluje kobietami. Jeżeli żyd ma taki stosunek do kobiety, to czyż on może żałować gojom swojej żony, swojej siostry, swojej córki itd., zwłaszcza jeżeli goje biorą je sobie za żony, dzięki których wpływom interesy żydostwa mogą się rozwijać?

Józefa Dżugaszwiliego żydostwo musi być, zdaje się, pewne. Swój człowiek – z kultury, z organizacji. Wykonuje wszystko, co jest pożądane dla żydostwa – jest, jak „stal”, twardy w niszczeniu zwierzchnictwa narodów rdzennych na obszarze Związku Sowieckiego, w tej liczbie Gruzji, swojej istotnej ojczyzny, a jednak za żonę dostał… żydówkę, córkę znanego nam komisarza, Łazarza Kaganowicza, istotnego kierownika polityką w tym państwie:

Łazarz, syn Mojsieja, Kaganowicz ma obecnie 43 lata. Jego córka, mająca obecnie 21 lat, jest żoną Stalina… – „Der Moment”, nr 260, 13 XI 1934 r. – „Łazarz syn Mojsieja Kaganowicz – zastępca Stalina i jego prawa ręka”.

Następca tow. Lenina dostał za żonę również żydówkę. Żargonówka warszawska we wrześniu 1931 r. doniosła:

żona Rykowa, byłego prezydenta komisarzy ludowych, następcy Lenina, pochodzi ze znanej rodziny żydowskiej, Marszak. Stara Marszak, teściowa Rykowa, w czasie wojny owdowiała, zamieszkując sama w Rostowie nad Donem. Gdy Rykow po śmierci Lenina stał się przewodniczącym rady komisarzy ludowych, żona jego postanowiła sprowadzić swoją matkę do Moskwy, aby ona nacieszyła się swoim zięciem. Ryków wysłał specjalnego wysłannika do Rostowa, aby sprowadzić swoją teściową do Kremla. Na dworcu w Moskwie oczekiwała ją kryta kareta, o dwóch tęgich koniach, aby zabrać starą żydówkę do pałaców byłych carskich despotów.

Nie chcąc jadać potraw nierytualnych, stara Marszak zaprowadziła odrębną kuchnię rytualną i tymi potrawami częstowała zazwyczaj swego zięcia, Rykowa.

Z nastaniem piątku, teściowa Rykowa nalegała na swoją córkę, aby dostarczyła jej bezwarunkowo kilka świec szabasowych. Żona Rykowa udała się więc do spółdzielni w Kremlu na poszukiwanie świec szabasowych, ale akurat wówczas ta spółdzielnia nie miała ani jednej świecy. Wówczas Rykow sam wpadł na pomysł. Świecę szabasową dla teściowej można dostać tylko gdzieś w klasztorze. Wysłał więc niezwłocznie swego służącego, aby puścił się w drogę szukać tych świec u duchownych po klasztorach moskiewskich i kupił ich jak najwięcej. Rykow sam spieszył się wówczas na posiedzenie „Sownarkomu” (rada komisarzy ludowych), ale przed wyjściem zapowiedział zonie, ze o ile służący nie otrzyma tych świec, winna ona porozumieć się z nim telefonicznie pod adresem posiedzenia. Żona zaoszczędziła mężowi czasu w jego ważnej pracy…

Jedna ze świec była tak gruba i długa, że teściowa Rykowa postanowiła ją zachować na święto Kipur. Resztę pocięła na kawałki – w obecnych czasach, powiedziała ona, trzeba oszczędzać. Rykow był zachwycony oszczędnością swojej teściowej, a na następnym posiedzeniu „Sownarkomu” przygotował dekret o zaprowadzeniu „systemu oszczędności” na obszarze całego państwa, to jet systemu zapobiegliwości i oszczędzania… – „Der Moment”, nr 211, 9 IX 1931r. – teściowa Rykowa uroczyście paliła świece w Kremlu”.

W Kremlu – „pałacu byłych carskich despotów” palą się przed szabasem świeczki, osadzone w wieloramiennych świecznikach, i spożywa się koszerne potrawy.

I to w okresie „walki z religią”, w okresie, gdy gojom podsuwa się hasło – „religia to opium”…

A stało się to możliwe właściwie dlatego, że tow. Rykowowi podsunięto żydówkę… Słowem, czynniki żydowskie czują się pewniejsze takiego osobnika, który ma koło siebie żydówkę…«

Można więc sobie zadać pytanie: jeśli w latach 30-tych XX wieku palono na Kremlu świece szabasowe, to czy dziś ich się nie pali? Po obu stronach barykady, w czasie Wielkiego Głodu, Żydzi byli tymi, którzy pociągali za sznurki. Czy w obecnej wojnie na Ukrainie może być inaczej?

Ukraińska polityka historyczna

Zdaniem Davida R. Marplesa (historyk kanadyjski) rewizja sowieckiej interpretacji przeszłości przez rządy Ukrainy pojawiła się w połowie lat 90. XX wieku, natomiast tworzenie zupełnie nowej polityki pamięci jest widoczne od 2001 roku. Większość badaczy jest zgodnych, że najbardziej dynamicznie i konsekwentnie realizowano tę politykę w latach 2005–2010 za sprawą osobistego zaangażowania Wiktora Juszczenki. W chwili uzyskania niepodległości w roku 1991 ukraiński oficjalny dyskurs dotyczący przeszłości był niemal całkowicie zdominowany przez wzorce radziecko-rosyjskie. Społeczna pamięć dotycząca przede wszystkim represji w okresie komunistycznym zachowywana była w kręgu rodzinnym i prywatnym. Wyobrażenie dziejów Ukrainy podporządkowane było rosyjskiej narracji, wedle której Ukraina jest jedynie składową częścią Wszechrusi.

Komentatorzy zachodni uważają, że politykę historyczną Ukrainy po 1991 roku kształtowały publikacje ukraińskich autorów emigracyjnych, związanych z UPA. Powojenni emigranci, wśród których było wielu nacjonalistów ukraińskich, zdominowali życie ukraińskiej diaspory. Zdaniem Pera A. Rudlinga (historyk szwedzki) interpretacja historii opracowana przez diasporę była gotowym wzorcem, po który z czasem sięgnęły ukraińskie władze. – Tak to opisuje Wikipedia. Ja tylko mogę dodać, że jeśli ukraińska diaspora została zdominowana przez nacjonalistów, to znaczy, że była pod kontrolą Żydów. A czy z polską diasporą jest inaczej?

Wiktor Juszczenko, jak pisze Wikipedia, to ukraiński ekonomista, polityk, w latach 1993-1999 prezes Narodowego Banku Ukrainy, w latach 1999-2011 premier Ukrainy, w latach 2005-2010 prezydent Ukrainy.

Wiktor Juszczenko jest mężem Kateryny, Ukrainki, która urodziła się w Chicago. Pracowała m.in. w Białym Domu i Departamencie Stanu USA, była przewodniczącą różnych fundacji charytatywnych.

Od 1977 do 1991 roku był działaczem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Od 1976 roku zatrudniony w Banku Państwowym ZSRR, m.in. jako kierownik oddziału. Od 1985 członek kierownictwa banku rolno-przemysłowego z siedzibą w Kijowie. Po jego komercjalizacji w 1990 roku objął stanowisko wiceprezesa zarządu. W 1993 został prezesem Narodowego Banku Ukrainy. W 1996 uczestniczył we wprowadzaniu ukraińskiej waluty (hrywny). Działał w tym czasie w Partii Ludowo-Demokratycznej.

W sierpniu 2004 roku, kierowany przez niego Blok Nasza Ukraina, był współorganizatorem (razem z Blokiem Julii Tymoszenko) akcji pod hasłem „Wołyń – ukraińska ziemia; OUN i UPA – nasi bohaterowie”. Pikietowano m.in. pod polską ambasadą. Uczestnicy protestów domagali się, aby prezydent nie przepraszał Polaków za rzeź wołyńską.

Po wygranych wyborach w 2005 roku prezydent Wiktor Juszczenko promował działalność państwowych instytutów, mających prowadzić politykę historyczną (zwaną skrótowo „OUN – UPA – Hołodomor”), w tym gloryfikować działalność organizacji uznawanych przez część badaczy za faszystowskie i winne zbrodni ludobójstwa: OUN, UPA.

12 sierpnia 2006 podczas odbywającego się zjazdu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Wiktor Juszczenko napisał: OUN zawsze była na czele walk o umocnienie idei narodowej (…). OUN przeszła surową praktykę walk w dwudziestych i trzydziestych latach XX stulecia (z Polakami), w burzliwe lata II wojny światowej. Wasze unikalne doświadczenie i umiejętności łączenia twardej postawy narodowej z giętkim konstruktywizmem dziś nie traci na aktualności (…). Dlatego OUN może być chwalebnym przykładem dla wielu politycznych i społecznych sił Ukrainy. Jestem przekonany że Wasza organizacja nadal pozostanie jednym z kamieni węgielnych budowy Państwa Ukraińskiego (…). Sława Ukrainie (…).

W styczniu 2010 roku pod koniec swojej kadencji nadał Stepanowi Banderze Tytuł Bohatera Ukrainy, za niezłomny duch w służbie idei narodowej, bohaterstwo, poświęcenie w walce o niezależne państwo ukraińskie. 29 stycznia 2010 wydał dekret o uznaniu UPA i OUN za uczestników walk o niepodległość Ukrainy.

Podsumowanie

Jak już wcześniej pisałem, czytanie życiorysów, to bardzo ciekawa lektura. W przypadku Juszczenki nie mam najmniejszej wątpliwości, że jest Żydem, bo czy ktoś inny mógłby zostać prezesem Narodowego Banku Ukrainy? A jego żona? Ukrainka, która pracowała w Białym Domu, Departamencie Stanu USA i była przewodniczącą różnych fundacji charytatywnych. Tak tylko mogła ukraińska żydówka. Nic więc dziwnego, że skoro tylko Juszczenko został prezydentem, to polityka historyczna Ukrainy wróciła w stare koleiny ukraińskiego nacjonalizmu. Trudno się temu dziwić. Wszak jej twórca – Doncow – też był Żydem. Żydzi kierujący ukraińskim ruchem nacjonalistycznym dążyli, poprzez wywołanie powstania chłopskiego, do sprowokowania władz radzieckich i Stalina do brutalnej interwencji. I w ten sposób skłócili naród ukraiński z narodem rosyjskim. I to jest odpowiedź na pytanie postawione na początku: kto ich podburzył do tej nierównej walki i jaki miał w tym cel?

W 2005 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył Wiktora Juszczenkę najstarszym i najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej Polskiej Orderem Orła Białego. W 2009 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył Juszczenkę Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. To drugie po względem starszeństwa polskie państwowe odznaczenie. A więc w czasie, gdy nie było już żadnych wątpliwości, kim on jest i jaką prowadzi wobec Polski politykę. Ale jakie to miało znaczenie. Kwaśniewski i Kaczyński to Żydzi i Juszczenko też, więc z ich punktu widzenia i ich systemu wartości Juszczenko prowadził właściwą politykę antagonizowania narodu polskiego i ukraińskiego. W tamtym czasie wydawało się to niezrozumiałe i oburzające, ale były to tylko niewinne igraszki w porównaniu z tym, co teraz wyprawiają Żydzi polscy i ukraińscy w państwie, które jeszcze oficjalnie nazywa się Rzeczpospolitą Polską. Z każdym dniem przekonuję się coraz bardziej, że nie ma granic dla tego szaleństwa.

A na Interii, w części ukraińskiej, artykuł po… rosyjsku Niebiesko-żółta Warszawa ze zdjęciem Zamku Królewskiego, podświetlonego chyba, bo zdjęcie zrobione o zmierzchu. Aluzja czytelna. Chodzi o Hołd Szujskich złożony królowi polskiemu 29 października 1611 roku na Zamku Królewskim. Czy to jest dom wariatów, czy może ja już sfiksowałem. Piszą w im jeszcze, że Polska jest obecnie dla Ukraińców tym, czym były dla Polski na początku II wojny światowej Rumunia i Węgry. Zapomnieli tylko dodać, że to raczej chodziło o rząd polski. Przeciętni Polacy nie mieli możliwości ucieczki, chyba że uznamy, że niektórzy „uciekali” do Kazachstanu. Tu też jest przekaz dla Ukraińców: Polakom pomogli Rumuni i Węgrzy, to teraz oni mogą spłacić ten dług, pomagając wam. Któż z nich zna prawdziwą historię?

W 1972 roku zespół Dwa plus Jeden wydał album Nowy wspaniały świat, a w nim utwór Chodź, pomaluj mój świat i taka w nim fraza: Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko. No i wyśpiewali nam ten „nowy wspaniały świat”, a jakby tego było mało, to jeszcze pomalowali go nam na żółto i na niebiesko.

I RP bis c.d.

A więc stało się! Moje „fantazje” na temat tego, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wszystko zmierza ku odtworzeniu I RP – powoli stają się rzeczywistością. Jeśli mówi o tym otwartym tekstem polityk, to chyba coś jest na rzeczy. W krótkim wystąpieniu na kanale wRealu24 zatytułowanym: Patryk Jaki ujawnia szokujący plan Niemiec! Powstanie nowe ponadnarodowe imperium? Co z Polską? W siódmej minucie Jaki tak niby mimochodem mówi:

„Ja uważam, że jeżeliby się udało Ukrainie zwyciężyć Rosję, oczywiście tu możemy porozmawiać, co oznacza zwycięstwo w sytuacji mocarstwa nuklearnego, jakim jest Rosja, ale gdyby udało się to zrobić, to ja uważam, że Polska powinna próbować budować silną współpracę z Ukrainą i odbudowywać, można by powiedzieć, I Rzeczpospolitą, oczywiście na równych zasadach, dlatego że ja widzę wiele korzyści. Pamiętajcie państwo, że my i Ukraina mamy razem więcej ludności, niż mają Niemcy. Mamy ogromny potencjał. Ukraina by miała, jak to się skończy, armię bardzo doświadczoną, z ogromną ilością sprzętu w tej chwili. Żywność to jest ta część, po prostu, której zaczyna brakować na świecie. To jest ta część, Środkowa Europa, która może dostarczyć produkt, który stanie się za chwilę deficytowy i będzie bardzo ważnym składnikiem konkurencyjności gospodarek. No i taki sojusz Polski i Ukrainy, być może w przyszłości Białorusi, jak coś by się tam zmieniło, oparty o Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone, mógłby skutecznie wkładać klina, za każdym razem, kiedy Niemcy i Rosja będą chciały dogadywać się ponad naszymi głowami.”

Tako rzecze Patryk Jaki. No cóż, I RP była „mocarstwem”, co nie uchroniło jej przed dogadaniem się Niemców i Rosjan ponad jej głową. Karykaturalny zlepek trzech czy czterech nacji, które służyły za podnóżek tej „wybranej”. Patryk Jaki, jako Żyd, chyba wie do czego dąży żydostwo. Skoro zlepek takich państw nadal miałby być oparty o sojusz z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi, to znaczy, że takie państwo nie byłoby w stanie samo obronić się przed sąsiadami. To po co to tworzyć coś, co nie sprawdziło się w przeszłości? Ja nie wątpię, że ta I RP bis powstanie, bo chcą tego Żydzi, a to oni tym wszystkim rządzą. Jednak Jaki nie dopowiedział, że odtworzenie I RP oznacza utratę tzw. Ziem Odzyskanych. To już dawno postanowione, a dowód na to jest w postaci zakazu wydobywania węgla z polskich kopalń. Tak się jakoś dziwnie składa, że one wszystkie znajdują się na ziemiach poniemieckich. Jest więc zakaz wydobywania węgla z kopalń i ich sukcesywne zamykanie, a nie ma zakazu jego importu. I dziwią się ludzie, że Polska sprowadza węgiel z RPA i innych odległych krajów. Nic nie dzieje się przypadkiem czy z głupoty. To jest polityka.

A jaki to jest ten szokujący plan Niemiec? Na portalu ZeroHedge ukazał się artykuł: European Union Unveils New Strategy To Become A Global Power (https://www.zerohedge.com/geopolitical/european-union-unveils-new-strategy-become-global-power). O co chodzi w tym planie?

»Celem jest „strategiczna autonomia” — zdolność UE do działania niezależnie i jako przeciwwaga dla Stanów Zjednoczonych i Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego — w sprawach obrony i bezpieczeństwa.

Kluczowym elementem Kompasu Strategicznego jest rozwój tak zwanej zdolności szybkiego rozmieszczania (RDC) siły wojskowej, zdolnej do interweniowania w przypadku zagrożenia demokracji w różnych miejscach na świecie.

RDC ma stać się w pełni operacyjny do 2025 r. i dowodzony przez instytucję o nazwie „Zdolność planowania i prowadzenia działań wojskowych UE”. (Termin „zdolność” jest politycznie poprawnym substytutem „sztabu”, jak w „sztabie wojskowym”).

Nacisk na osiągnięcie przez Europę strategicznej niezależności od Stanów Zjednoczonych jest inicjowany przez Macrona, który w ramach swojej kampanii reelekcyjnej najwyraźniej ma nadzieję na zastąpienie byłej kanclerz Niemiec Angeli Merkel jako de facto lidera Europy.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że wiele propozycji nierealnej polityki zawartych w Strategicznym Kompasie wydrenuje zasoby i finanse stamtąd, gdzie są faktycznie potrzebne, czyli z NATO.

Logicznym kierunkiem działania byłoby dotrzymanie przez państwa członkowskie UE wcześniejszych obietnic zwiększenia wydatków na obronę w ramach ich wkładu w sojusz transatlantycki. Byłoby to jednak sprzeczne z folie de grandeur – manią wielkości – europejskich federalistów, którzy marzą o przekształceniu UE w geopolityczną „wielką potęgę”.«

Widać więc wyraźnie, że Amerykanie wycofują się z Europy, nie tylko w sensie politycznym, ale i militarnym. Pan każe sługa musi. Teraz naocznie przekonujemy się, jak bardzo była potrzebna wojna na Ukrainie i jak wiele ona zmieni. Mapa Europy środkowej i wschodniej będzie po niej wyglądać zupełnie inaczej.

W blogu I RP bis pisałem:

Na tym blogu pisałem, że I RP była dziełem Żydów. To oni wymyślili jej idiotyczny ustrój, ale nie dla nich. Dla nich był idealny, by rządzić z tylnego siedzenia. To był ich raj. Jednak w pewnym momencie uznali, że więcej korzyści odniosą, gdy go zlikwidują. Teraz wracają do tego pomysłu. I to jest właśnie dowód na to, że to oni stworzyli I RP powstałą w wyniku unii polsko-litewskiej. Gdyby to Polacy stworzyli to państwo, to po tych wszystkich doświadczeniach tej dwustuletniej symbiozy z Wielkim Księstwem Litewskim i po doświadczeniach II wojny światowej, a w szczególności, po Katyniu i Wołyniu, nigdy by już nie pchali się na wschód. Bo nie byłoby Katynia i Wołynia, gdyby po I wojnie światowej powstała Polska bez Kresów. Może mała, ale na swych historycznych najstarszych ziemiach. Ich przyłączenie oznaczało, że była to decyzja Żydów, bo to im były potrzebne wszystkie te konflikty, które zrodziło to karykaturalne państwo, jakim była II RP. Było im ono potrzebne do rozpoczęcia wojny polsko-niemieckiej, co doprowadziło do wybuchu II wojny światowej. I znowu następuje powrót w stare koleiny. Dla Polaków wróży to jak najgorzej, a dla innych będzie raj.

Konsekwencje wojny

Wojna na Ukrainie jest największym konfliktem w Europie od zakończenia II wojny światowej. Wprawdzie 30 lat temu była wojna w Jugosławii, która doprowadziła do jej rozpadu, ale nie stanowiła ona takiego zagrożenia. Po prostu inna skala. Natomiast konsekwencje tej wojny odczuje cały świat. Nie można w tej chwili przewidzieć wszystkich jej skutków, ale nawet po tym, co już widać, zmiany będą bardzo poważne. Największe oczywiście na terenie, na którym toczy się wojna i w krajach, które najbardziej się w nią zaangażowały, czyli w Polsce.

Lenin powiedział kiedyś, że są takie okresy, w których latami nic się nie dzieje, ale są też takie, w których w ciągu tygodni dzieje się więcej, niż przez dziesiątki lat. I dokładnie w takim okresie żyjemy. Być może wielu nie zdaje sobie z tego sprawy. Tak było pod koniec I wojny światowej, gdy większość ludzi wcale nie wierzyła w to, że powstanie Polska. Nawet popularne było takie powiedzenie: ni z tego, ni z owego mamy Polskę od pierwszego. Obawiam się, że niedługo może okazać się, że ni z tego, ni z owego mamy Ukrainę od pierwszego. Być może dla wielu brzmi to obrazoburczo, ale wszystko zmierza w tym kierunku.

W tej chwili mamy do czynienia z największym po II wojnie światowej przesiedleniem ludności. Wszystkie media mówią o kryzysie uchodźczym, ale to nie są uchodźcy, to są przesiedleńcy. Obecnie w Polsce jest już ponad 2 miliony tych przesiedleńców. Jeśli ta wojna przedłuży się w niekończący się konflikt, to, według ONZ, z Ukrainy wyjedzie około 10 milionów ludzi. Jeśli większość z nich miałaby trafić do Polski, to Ukraińcy będą najliczniejszą narodowością w Polsce. Prawdę mówiąc, to uważam, że już są, jeśli dodamy do nich tych, którzy są obywatelami polskimi i uważają się za Ukraińców.

Żeby sobie uświadomić skalę tego zjawiska, to trzeba porównać go z kryzysem migracyjnym z 2015 roku, bo trzeba wiedzieć, że tak naprawdę wszelka wiedza bierze się z porównań. Rozpatrywanie jakiegokolwiek zjawiska czy zdarzenia wyrwanego niejako z kontekstu jest jałowe. W ciągu jednego roku 2015 do Europy, głównie do Niemiec i Szwecji, przybyło z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej 1,3 miliona uchodźców. To jest dwa razy mniej, niż liczba Ukraińców, która przyjechała do Polski w ciągu jednego miesiąca.

Trudno powiedzieć czy to przypadek, czy – nie, ale w Niemczech też dokonuje się wielka rewolucyjna zmiana. Dotyczy ona doktryny obronnej tego kraju. W trzecim dniu tej wojny, podczas sesji Bundestagu, kanclerz Olaf Schultz ogłosił rewolucyjny plan dotyczący armii niemieckiej. Dostanie ona jednorazowo 113 miliardów dolarów na modernizację. W następnych latach wydatki na wojsko będą wzrastać o ponad 2% rocznego PKB. Oznacza to, że roczne wydatki na zbrojenia wzrosną do 78 miliardów. To spowoduje, że armia niemiecka stanie się trzecią na świecie armią pod względem ilości funduszy przeznaczonych na jej rozwój. Tylko Chiny i Stany Zjednoczone wydają więcej na swoje wojsko. To oznacza, że budżet ten będzie większy niż Rosji. W sumie po niecałych stu latach armia niemiecka znowu będzie najpotężniejszą w Europie.

Jeśli tak się dzieje, to znaczy, że dzieje się to za przyzwoleniem Stanów Zjednoczonych, czyli Amerykanie godzą się na to, by armia niemiecka była najsilniejszą armią na kontynencie. To z kolei oznacza, że Amerykanie nie będą wtrącać się w to, w jaki sposób zakończy się ta wojna i w tworzenie powojennego porządku w Europie. Tym zajmą się Niemcy i Rosja. Dla Polski wróży to jak najgorzej.

W styczniu tego roku w trakcie rozmów NATO-Rosja w Genewie, Rosjanie zażądali m. in. wycofania wojsk NATO z Europy Środkowej. NATO nie zgodziło się. Zdaje się, że robi ono dobrą minę do zlej gry. Jeśli armia niemiecka ma być tak potężna, to NATO będzie zbędne i wycofa się nie tylko z Europy Środkowej, ale z całej Europy i tym samym rosyjskie żądanie zostanie spełnione.

Ukraina jest 5-tym co do wielkości eksporterem pszenicy na świecie. W 2020 roku wyeksportowała 18 milionów ton do wielu krajów, szczególnie na Bliski Wschód i do Afryki Północnej. 60% zaopatrzenia Libanu pochodzi z Ukrainy. Egipt jest największym na świecie importerem pszenicy. 85% jego importu pochodzi z Ukrainy i Rosji. 1/3 światowego eksportu pszenicy i jęczmienia należy do Rosji. Mocno ucierpią takie kraje jak Syria i Jemen. Tym krajom grozi głód. Odcięcie rosyjskiej i ukraińskiej pszenicy od światowych rynków spowoduje drastyczny wzrost jej ceny. Ostatnio taki przypadek miał miejsce w 2010 roku. Najbardziej narażone były kraje Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. W konsekwencji doprowadziło to do protestów i zamieszek zwanych arabską wiosną i rewolucyjnych zmian w Tunezji, Libii, Egipcie, Jemenie i Syrii.

Jednego możemy być pewni, że wojny, nie tylko te z XXI wieku, zawsze niosą ze sobą poważne zmiany dla całego świata. Po to właśnie wywołuje się je, by dokonać zmian, które nie byłyby możliwe do wdrożenia w warunkach pokojowych. Wojna Rosji z Ukrainą zmieni ten świat na wiele różnych sposobów. Nawet nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak on będzie po niej wyglądał, ale będzie zupełnie inny. Już teraz jednak widzimy, że akacja przesiedleńcza Ukraińców do Polski nie byłaby możliwa bez tej wojny, a zaplanowano ją, tę akcję, znacznie wcześniej.

Jaki jest cel tej wojny? Chodzi, w mojej ocenie, o dokonanie zmian w tej części Europy. Podział Ukrainy, połączenie jej zachodniej części z Polską wschodnią, Białorusią i Litwą, czyli odtworzenie I RP, może w formie federacji. Będzie to duży neutralny obszar, bez wojsk NATO czy innych, czyli to, czego chce Rosja. Niemcom też to będzie odpowiadać, jeśli dostaną swoje, utracone po II wojnie światowej, ziemie. Czy tak będzie? Na weryfikację tej mojej koncepcji trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Profanacja

Są pewne granice przyzwoitości, których nie należy przekraczać, choćby z tego powodu, że można urazić innych. Ja wielokrotnie krytykowałem i krytykuję to państwo, nazywam je Rzeczpospolitą Ukraińską, a ludzie, którzy nim kierują, zasługują tylko na pogardę. Krytykowałem też I RP, II RP, PRL i III RP, które nie były państwem polskim. Natomiast czym innym jest godło, którego tradycja sięga Królestwa Polskiego i stanowi dla tych, którzy uważają się za Polaków, ważny symbol i głęboko tkwi w naszej tradycji i kulturze. Dlatego jego profanacja jest nie do zaakceptowania, bo żółty orzeł na niebieskim tle, to profanacja. Jeśli ktoś chce się solidaryzować z Ukrainą, to można to robić na wiele sposobów, a najlepszym z nich jest przyjęcie pod swój dach obywateli Ukrainy.

Wpisy te zostały zamieszczone w artykule “Mieszkanie prawem nie towarem”? Ekonomista: To komunistyczne hasło, zamieszczonym na Interii (https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-mieszkanie-prawem-nie-towarem-ekonomista-to-komunistyczne-ha,nId,5927421). “Poseł na Sejm RP/MP from Poland” – tak się przedstawia na Twitterze Franek Sterczewski z Poznania.

Godłem Rzeczpospolitej Polskiej jest wizerunek orła białego ze złotą koroną na głowie, zwróconą w prawo, z rozpostartymi skrzydłami, ze złotym dziobem i szponami, umieszczony na czerwonym polu tarczy.

Orzeł biały odwzorowany jest symbolicznie w białej, górnej barwie flagi polskiej, złożonej z dwóch poziomych pasów. Zgodnie z zasadami heraldyki pas górny polskich barw narodowych reprezentuje białego orła, a dolny – czerwone pole tarczy.

Według legendy założyciel państwa Polan, Lech, podczas postoju w okolicach Poznania ujrzał pod wieczór na drzewie sporych rozmiarów gniazdo. Znajdował się w nim biały orzeł z trzema pisklętami. Gdy Lech przyglądał się nim, orzeł rozpostarł skrzydła na tle czerwonego od zachodzącego słońca nieba. Lech zachwycił się, postanowił tam osiąść, umieścił orła w swym herbie, a miejsce na pamiątkę nazwał Gniezdnem (obecne Gniezno) od słowa gniazdo. Historia ta – będąca częścią legendy o Lechu, Czechu i Rusie – pierwszy raz została spisana w Kronice wielkopolskiej, napisanej po łacinie w 1273 roku oraz w Kronice Dalimila, spisanej w języku czeskim w 1319 roku. Informacje o orle, jako godle Królestwa Polskiego, zapisane zostały przez polskich kronikarzy. Zanotował je Jan Długosz w swoich Rocznikach, pisanych w latach 1455-1480.

Znieważanie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie godła Polski to występek zagrożony karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do roku (Art. 137 $ 1 Kodeksu karnego).

Tak to opisuje Wikipedia. To, co zrobił ten poseł, to nie było znieważenie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie godła. To po prostu profanacja. Ale to zrobił poseł, więc jest bezkarny. On może, ale zapewne nie odważyłby się podmienić barw godła Ukrainy i umieścić białego tryzuba na czerwonym tle. Niechby tylko spróbował! A jak ktoś nie wierzy, to niech umieści swój wpis w mediach społecznościowych i zamiast flagi Ukrainy wstawi jej godło w kolorach białym i czerwonym. Rzygać się chce, jak patrzę na to, co ci ludzie wyrabiają. Gdyby im kazano zjeść to, co nasrał Ukrainiec, to w ramach solidarności z Ukrainą, zżarliby to gówno i jeszcze powiedzieli, że smakowało. Dla tych ludzi nie ma granic upodlenia. Dla pieniędzy i kariery zrobią wszystko. Takie czasy. Tylko czy kiedyś były inne?

Godło i flaga pochodzą z czasów Królestwa Polskiego, a więc z czasów, gdy Polska była Polską, choć już w unii personalnej od 1385 roku. Unia z Litwą z 1569 roku to koniec tego Królestwa, to unia realna. To nie była Polska tylko unia, czyli wspólne państwo. I to państwo miało inne godło. Wielkie Księstwo Litewskie zdominowało Koronę. Bojarzy przeszli na katolicyzm, polska szlachta przyjęła ich do swoich rodów i w ten sposób “polscy katoliccy panowie” zaczęli gnębić biedny prawosławny lud na Ukrainie i na Białorusi. I już mamy gotowy konflikt na tle religijnym i narodowościowym. Dobrze pomyślane i wykonane.

Po I wojnie światowej Polska nie została odtworzona w jej, w przybliżeniu, etnicznych granicach, czyli obejmujących Wielkopolskę, Małopolskę, Mazowsze i Pomorze, tylko odtworzono ją w granicach zbliżonych do I RP. Tak miało być, bo gdyby odtworzono Polskę w jej granicach etnicznych, to nie byłoby 17 września 1939 roku, bo nie byłoby pretekstu do “wyzwalania ludności białoruskiej i ukraińskiej spod polskiej okupacji”. Nie byłoby też prawdopodobnie akcji wyburzania cerkwi na Chełmszczyźnie i rzezi wołyńskiej.

Po II wojnie światowej też nie powstała Polska w swoich granicach etnicznych. Za dobrze by to było. Przesiedlenie na Ziemie Odzyskane ludności z Kresów, a więc w większości tzw. mniejszości narodowych, spowodowało, że w granicach tej nowej Polski pojawiła się znowu, jak w II RP, znaczna mniejszość ukraińska. Skutki tego dają właśnie znać o sobie.

III RP zaczęła się od rządu Mazowieckiego, o którym krążył dowcip, że w nim sami Żydzi i jeden Syryjczyk – Tadeusz Syryjczyk, też Żyd. Już nie było wątpliwości, kto w tej Rzeczpospolitej Polskiej rządzi i czyje to państwo. Cechą pewnej nacji jest stałe mieszanie i skłócanie rdzennych narodów. I to ciągłe dążenie, by wszystko było wspólne, nawet wspólne państwo, jak I RP. I teraz też ma być wspólne państwo. Tak łatwiej skłócać narody, a przez to je osłabiać. To jest istota polityki tej nacji. Dopóki narody będą żreć się miedzy sobą i osłabiać się wzajemnie, to oni będą silni i będą nimi rządzić.

Mieszanie narodów ma taki skutek, że są ludzie, którzy nie widzą niczego niestosownego w zmianie barw w godle państwowym, czyli w herbie i zastąpienie ich barwami flagi narodowej sąsiedniego państwa oraz tacy, którzy nawet nie dostrzegają tej zmiany albo uważają, że nie ma w tym nic niestosownego. I o to chodzi, by wszyscy byli nijacy, bez jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego i systemu wartości, ulegli, podlizujący się swoim mocodawcom.

Organizacje pomocnicze

Ostatnio zbulwersowała niektórych wypowiedź rzecznika MSZ, który, odnosząc się do wywiadu, jakiego udzielił prezydent Ukrainy, stwierdził: „Nawiążę do wypowiedzi ministra Dworczyka: jesteśmy do dyspozycji Ukrainy, jej decyzji, próśb, jej wniosków w tej sprawie. Jeżeli nasi ukraińscy przyjaciele będą chcieli z tego planu skorzystać, pozostajemy do dyspozycji, podobnie jak w przypadku sojuszników. Jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego i jego próśb.”

Ja bym poszedł jeszcze dalej i wnioskował o to, by nasz hymn narodowy zaczynał się od słów: „Jeszcze Ukraina nie zginęła kiedy my żyjemy”. Myślę, że „nasi” rządzący dostawaliby zwielokrotnionego orgazmu w trakcie jego śpiewania. A swoją drogą, to skoro inwokacja naszej epopei narodowej zaczyna się od słów: „Litwo, Ojczyzno moja!”, to mam uzasadnione prawo zapytać, w jakim kraju ja żyję? I co to w ogóle za kraj? Gdzie tu Polska?

Wszystko to jakieś takie płynne, nijakie, niepewne. Tylko jedno jest pewne: tym wszystkim rządzą Żydzi. Może rzecznik MSZ chciałby być sługą narodu ukraińskiego, ale jest sługą narodu wybranego. Właśnie służenie temu narodowi polega na jątrzeniu, skłócaniu innych narodów, by skakali sobie do oczu, nienawidzili się i, w skrajnych wypadkach, zabijali się.

Do tego momentu myślałem, że najbardziej stłamszonym przez Żydów narodem są Polacy, a teraz widzę, że są nim Ukraińcy. Marne to pocieszenie. Nawet nie domyślają się, co im Żydzi szykują. Nie ma darmowych obiadów – tak twierdził Milton Friedman, tylko czy ci wszyscy Ukraińcy, którzy tu przyjeżdżają i wszystko dostają za darmo, czy oni o nim słyszeli i zdają sobie sprawę z tego, co to oznacza dla nich w dłuższej perspektywie? Jak już Żydzi wypchną Polaków (za przyjęcie ukraińskiego dziecka do przedszkola, dostanie ono 5000 zł, a za polskie nic; to kogo będą przyjmować przedszkola?), to zabiorą się za nich, ale wtedy nie będzie drugiego Chmielnickiego i nie będzie można schronić się pod opiekuńcze skrzydła Rosji. Wtedy Żydzi wystawią im rachunek.

Tak więc mamy tu, w tym Polin, dużo sług narodu wybranego, który chyba od początku zjednywał sobie różnych pomocników wśród narodów rdzennych. I wcale nie jest aż tak trudno ich rozszyfrować.

Poniższy cytat pochodzi z książki Zbigniewa Krasnowskiego (Tadeusz Gluziński) Socjalizm, komunizm, anarchizm, wydanej w 1936 roku. Pomimo że od jej ukazania się na rynku upłynęło 86 lat, to nic nie straciła na aktualności. Może nawet dziś jest bardziej aktualna niż wcześniej.

»Ze stałej walki, prowadzonej przez żydostwo z narodami rdzennymi, wynika dla niego konieczność posiadania w łonie tych narodów oddanych sobie ludzi, jako swoich pomocników, którzy by mu ułatwili przenikanie do danego kraju i do danego środowiska. Wszak żywioł żydowski stanowi wszędzie mniejszość i bez posiadania pomocy z łona tych narodów nie byłby w możliwości ich opanowania. Ogół tych pomocników stanowi instytucję żydowską, zwaną przez nas „czynnikami pomocniczymi”.

Wytwarzanie organizacji pomocniczych

Narzucanie narodom rdzennym zależnego od siebie kierownictwa we wszystkich dziedzinach życia żydostwo osiąga przez podsunięcie im całego szeregu zależnych od siebie organizacji, zarówno jawnych, jak i tajnych. Jawnych głównie dla szerokich mas; tajnych, przy tym opartych na stopniowaniu „wtajemniczenia”, dla tak zwanych warstw „oświeconych”, a wyrażając się ściślej, okaleczonych duchowo kulturą żydowską.

Z chwilą, gdy członek narodu rdzennego wchodzi do jednej z tego typu organizacji, powstaje dla niego stosunek nie tylko dobrowolnej uległości wobec czynników żydowskich, ale stosunek zależności, stosunek służebniczy. Taki osobnik staje się dla żydostwa już czynnikiem służebniczo-pomocniczym, podlegającym pewnym sankcjom w razie niewykonania nałożonych na niego obowiązków.

Główne cechy organizacji dla gojów

Wszystkie organizacje przeznaczone dla gojów, a więc zarówno pośród „oświeconych”, jak i najszerszych mas, mają kilka wspólnych cech. Przede wszystkim oparte są na ideologii żydowskiej, a więc mają na celu dobro żydostwa, jakkolwiek nie dla wszystkich dostrzegalne. W składzie swoim są przesypane „zasymilowanymi” członkami społeczeństwa żydowskiego. Mają tajną organizacyjną nadbudówkę żydowską, dzięki której czynniki żydowskie posiadają możność nadawania działalności tych organizacji kierunku pożądanego dla siebie. Mają charakter międzynarodowy, bowiem – dzięki rozproszeniu żydowskiemu w różnych krajach – wszelka narodowa działalność żydowska, jako mająca na celu dobro całego żydostwa, musi obejmować cały szereg krajów, czyli musi być międzynarodowa. Wreszcie mają one zasięg światowy i stałe zabarwienie – „uniwersalizmu”, „wszechludzkości”…

Organizacyjne nadbudówki żydowskie

Największą wątpliwość, bądź całkowitą niewiarę, zwłaszcza u oficjalnych „przywódców” i „kierowników” organizacji przeznaczonych dla gojów, wywołuje istnienie organizacyjnych nad nimi nadbudówek żydowskich. Ale na co wskazuje życie? Korespondent palestyński w grudniu 1927 r. pisał:

przed rokiem był tutaj, w Erec Israel, na krótki pobyt, Feliks Warburg. Czynił tutaj bez ustanku swoje wycieczki poprzez kolonie żydowskie, tak że nawet kpiono, iż „nocuje w samochodzie”. Wrażenia ze swojej podróży wpisywał do notatnika, nie rozmawiając z nikim i nie wtajemniczając nikogo w swoje poglądy. Kiedy bliscy nalegali z pytaniami, odpowiedział, z chłodnym uśmiechem, że nie może jeszcze nic powiedzieć o Erec Israel, gdyż stąd jedzie zaraz do Rosji, gdzie zwiedzi kolonie żydowskie na Krymie. Zaledwie po tym, jak porówna je, poweźmie decyzję, dokąd należy kierować kolonizację żydowską – do Erec Israel czy na Krym… – „Der Moment”, nr 291, 21 XII 1927r. – „Feliks Warburg odkupuje zatokę w Hajfie”, I. L. Wohlman, Tel Awiw.

Czy popierać takie „decyzje” co do kolonizacji na Krymie może ktoś nienależący do organizacji stojącej znacznie wyżej od oficjalnej władzy sowieckiej?

Te „decyzje”, jak wskazuje poprzednia treść, nie pozostały w sferze marzeń żydowskich…

Nie trzeba zapominać, że Feliks Warburg jest to największy bankier żydowski w Stanach Zjednoczonych (Nowy Jork), zięć bankiera Jakuba Schiffa, tego samego, z którego nazwiskiem jest związany zasiłek 12 mil. dol. na wywołanie rewolucji w Rosji. I dlatego to współpraca bankiera z członkami rządu „proletariatu” w Związku Sowieckim, który „walczy” z kapitalizmem, a więc i z finansjerą, jest tym więcej znamienna i pouczająca…

Albo weźmy zachowanie innego potentata żydowskiego ze Stanów Zjednoczonych.

Juliusz Rosenwald, znany żydowski przemysłowiec i filantrop z Chicago, oświadczył, że… emigracja żydowska do Erec Israel nie powinna być subsydiowana. Pieniędzmi, które kosztuje osiedlenie jednej rodziny żydowskiej w Erec Israel, można pomóc, zgodnie z opinią Rosenwalda, pięciu rodzinom żydowskim w Rosji… – „Hajnt”, nr 257, 4 XI 1928 r. – depesza z 3 XI 1928 z Nowego Jorku ŻAT.

Trzeba mieć władzę, aby decydować o kolonizacji przez żywioł żydowski całych obszarów w obcym dla żydostwa kraju, a bez istnienia organizacji, która musi uskuteczniać tę władzę, rzecz naturalna tajnej, obejść się nie można.

Zresztą, czy istnienia tych nadbudówek nie potwierdzają wynurzenia samych żydów, np. Apolinarego Hartglasa?

nasza opinia rozpowszechnia się lepiej i prędzej od każdego pisma. Dzięki temu, że w każdym kraju posiadamy inteligentnych ludzi oraz że mamy połączenia („Verbindungen”) we wszystkich kołach społecznych – działamy na opinie publiczną tych narodów, wśród których zamieszkujemy… – „Hajnt”, nr 12, 14 I 1927 r. – „Państwo anonimowe”, A. Hartglas.

Nazwy nadbudówek

Jakie nazwy noszą te organizacje stanowiące nadbudówki nad organizacjami przeznaczonymi dla gojów?

Nie chodzi przecież o nazwy. Nazwy są obojętne. Chodzi o sam fakt posiadania przez żydów „inteligentnych ludzi” i istnienia „połączeń” we „wszystkich kołach społecznych”, a więc zarówno nieżydowskich, jak i żydowskich…

Niektóre z tych organizacji mają nazwy o dźwięku hebrajskim. Oficjalnie w zakres ich działalności wchodzi tylko… „dobroczynność”… Goje nie powinni nimi interesować się i wtajemniczać się w ich działalność. Byłoby to niedopuszczalne wkraczanie gojów w kompetencje wyższej władzy, sprawującej rządy w imieniu „ludzkości”…

Nie budzi chyba żadnych wątpliwości fakt, że organizacje przeznaczone dla gojów mają charakter międzynarodowy. Organizacje socjalistyczne działają w różnych krajach, ale w łączności składają się na II Międzynarodówkę, z centralą w Zurychu. Organizacje komunistyczne działają również w różnych krajach, ale w łączności tworzą III Międzynarodówkę, tak zwany „Komintern”, z centralą w Moskwie.

A czyż organizacje – socjalistyczna, komunistyczna, anarchistyczna – nie mają na celu oficjalnie dobra wszystkich narodów, a więc całej „ludzkości”? Czy hasło „wszechludzkości”, „uniwersalizmu” nie znajduje wyrazu choćby w odezwach Kominternu, bądź pisemnych, bądź wygłaszanych przez radio z Moskwy, a zaczynających się słowami – „do wszystkich, do wszystkich, do wszystkich”…?

„Do wszystkich”… – do kogo?

Żydzi – zarówno ci, którzy piszą i czytają te hasła, jak i ci, którzy je słuchają – wiedzą, co to oznacza – „do wszystkich”…

Chodzi o gojów, o tę hołotę, która nie może, według żydowskich wierzeń religijnych, obejść się bez… żydostwa…

Chodzi o rabów, ujarzmionych przez żydostwo, którym ono mąci modlitwę, jak pisał w swoim wyznaniu Saul Wagman:

mącimy modlitwę rabów i zakłócamy milczenie pokornych ognistym zewem: wolność!…

Łatwość dla żydostwa tworzenia organizacji dla gojów

Gdy w krajach rozproszenia rozszerza się kultura żydowska, czynnikom żydowskim nie jest trudno skupić w pewnych organizacjach odpowiednich dla siebie osobników. Ich właściwie nie trzeba zapraszać. Ci osobnicy sami garną się do tych organizacji, bowiem żydowska atmosfera, panująca w nich, odpowiada potrzebom ducha tych ludzi, wrażliwego już na wszystko, co żydowskie, a więc niechętnego na to, co jest rodzime, swojskie.

Ci osobnicy sami już skupiają się, wzajemnie popierają się, czują bowiem swoją obcość wobec środowiska, z którego wyszli i swoją „wyższość” wobec niego.

Cecha żydowskiej „wyższości”, żydowskiego „wybraństwa” nie mogła bowiem nie przeniknąć i do nich, tym więcej, że niejeden z tych służebników żydowskich, zwłaszcza na szczeblach „wyższych”, dostąpił takiego „wtajemniczenia” w zadaniu danej organizacji wobec „ludzkości”, że w podnieconej jego wyobraźni „zwykły” śmiertelnik musiał zejść do roli „hołoty”, tych właśnie „rabów”, pod którą to kategorię podciąga on nie siebie, jako już „wtajemniczonego”, a resztę swoich rodaków, którzy nie dostąpili tego „zaszczytu”…

Gdy tacy ludzie, członkowie owych organizacji, osiądą na poszczególnych posterunkach życia narodów rdzennych, wypełniają oni właściwie sami, z własnego popędu, bez przymusu żydowskiego, żądania polityki żydowskiej. Czynniki żydowskie mogą ograniczać się właściwie do lekkiego tylko nad ich działalnością dozoru…«

Takich ludzi i organizacji pomocniczych jest mnóstwo. Najbardziej jaskrawym przykładem w skali świata jest chyba Bill Gates. U nas też ich pełno. To są ludzie typu Owsiaka, Ochojskiej itp. Jest bardzo dużo różnych fundacji, instytutów, think tanków, kanałów internetowych, a wszystko to finansowane przez Żydów i działa w ich interesie.

Prawdziwy cel

O co chodzi w wojnie na Ukrainie? Jaki jest jej prawdziwy cel? Wszyscy straszą, że może ona przerodzić się w III wojnę światową, że Putinowi chodzi o odbudowanie Związku Radzieckiego i jego strefy wpływów. Inni mówią, że chodzi o to, by nie powstał Nowy Jedwabny Szlak, o wywołanie jeszcze większego kryzysu poprzez przerwanie łańcucha dostaw itp.

Czy rzeczywiście Putinowi chodzi o odbudowę Związku Radzieckiego i jego strefy wpływów? W takim przypadku musiałoby dojść do podziału Niemiec, a Niemcy wcale nie angażują się w ten konflikt po stronie Ukrainy. Czy chodzi o Jedwabny Szlak? Chiny są fabryką świata i eksportują na cały świat. Europa jest obecnie tylko częścią tego rynku i to wcale nie dominującą nad resztą odbiorców chińskiego eksportu. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że część dostaw odbywa się przy wykorzystaniu transportu lotniczego. A poza tym, to bez względu na to, jaką drogą docierają towary z Chin do Europy, to i tak ich dystrybucja jest pod kontrolą jednej nacji.

Jeden z polskich emerytowanych generałów powiedział, że powinniśmy odzyskać Kaliningrad. Jakby kiedykolwiek on był nasz. Drugi, też emerytowany, powiedział, że w Polsce powinny być zainstalowane rakiety dalekiego zasięgu, które mogłyby niszczeć cele w Moskwie. Minister Obrony Narodowej powiedział, że powinniśmy przyjąć tyle wojsk amerykańskich, ile to będzie możliwe. Przykłady takich wypowiedzi można mnożyć. Wygląda to na świadome drażnienie Rosji. Rodzi się więc pytanie: czy to głupota, czy działanie zamierzone? Na pewno nie jest to głupota, bo ci ludzie nie są idiotami. Wprost przeciwnie! Jeśli zajmują czy zajmowali najwyższe stanowiska, to musieli wykazać się jakimiś zaletami. Przynajmniej musieli być posłuszni i skrupulatnie wykonywać rozkazy swoich przełożonych, może nawet nieznanych przełożonych. I nadal je wykonują. Pan każe, sługa musi. „Sługa narodu” – to taki film, w którym główną rolę odgrywał obecny prezydent Ukrainy. A więc sługa narodu, tylko którego?

Niby cały świat jest przeciwko Rosji, ale chyba tylko na pokaz. Prezydent Francji upomina prezydenta USA, by nie nazywał Putina rzeźnikiem. Niemcy i Francja jakoś nie obnoszą się ze swoim poparciem dla Ukrainy, a reszta krajów unii będzie kierować się tym, jak one postępują. Jedynie Polska wychodzi przed szereg i prowokuje Rosję. Ale ci politycy w Polsce, bo nie polscy, wiedzą, co robią i po co to robią. Jeśli za jakiś czas dojdzie do zakończenia tej wojny i Rosja do spółki z Niemcami i może jeszcze z Francją ustalą nowy porządek w tej części Europy, to jedynymi winowajcami tego zamieszania będą Polska i Ukraina. A winnych trzeba ukarać. A jak? Podzielić Ukrainę i Polskę. W zamian za zgodę Niemiec na podział Ukrainy, Rosja zgodzi się na zajęcie przez Niemcy ziem utraconych przez nich po II wojnie światowej. Bardzo możliwe, że łącznie z obwodem kaliningradzkim.

Ktoś może mi zarzucić, że ja fantazjuję, że są to majaczenia jakiegoś chorego umysłu. Może, jak najbardziej, tylko że ja wiem, jaka była sytuacja przed rozbiorami Polski i wtedy też w Europie uważano, że najlepszym rozwiązaniem dla Europy są rozbiory Polski, państwa niestabilnego, niepoważnego, ogarniętego anarchią i zagrażającego reszcie Europy. Taka retoryka, w kontekście zachowania się „polskich” polityków w stosunku do Rosji, może powrócić w Europie szybciej niż nam się wydaje, takiego niepoważnego państwa, które poprzez swoje antyrosyjskie nastawienie, stanowi zagrożenie dla innych państw. A jeśli tak, to trzeba to zagrożenie jakoś zneutralizować.

W blogu „Żydzi a rozbiory” z 6 lutego 2020 roku pisałem:

»Rozkład w jakim znalazło się centrum żydowskie w Polsce zmusił ich kierownictwo do wybrania trzeciego rozwiązania. Wyjściem z tego pata były rozbiory Polski. Decyzja o nich zapadła w 1645 roku po wojnach kozackich. Najazd szwedzki i plany rozbiorowe Karola Gustawa zyskują żydowskie poparcie. Nie do końca to się udało, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Następnym krokiem było sfinansowanie wyboru Augusta II Sasa (protestanta) na tron polski. Wojna północna (1700-1721) jeszcze bardziej osłabiła państwo. August II, w oparciu o Rosję i Prusy, snuje plany rozbiorowe. Król, który planuje zlikwidować swoje królestwo. Wydawałoby się, że to jakaś paranoja, ale gdy zajrzymy za kulisy, to wszystko staje się jasne. Warto o tym pamiętać, bo reguły w polityce są niezmienne. Obecnie jest tak samo. Nasze władze od dawna zachowują się tak, jakby chciały zlikwidować państwo, którym rządzą. Na pozór nielogiczne. Ale tylko na pozór.

W 1789 roku powstaje w Paryżu klub jakobinów, któremu przewodniczy Mirabeau, członek iluminatów bawarskich Weishaupta oraz bojownik walczący o równouprawnienie Żydów. W tym samym roku, przedstawiony przez Sieyès’a, zostaje członkiem tego klubu król Stanisław August. Klubu, który dąży do pozbawienia tronu Ludwika XVI i innych panujących w Europie. Także Szczęsny Potocki zostaje przyjęty do klubu jakobinów.

Król Polski, po pierwszym rozbiorze, pragnąc zachować swoje dobra w Galicji, składa przysięgę na wierność cesarzowi Austrii. To już jakaś paranoja! I tak pod przewodnictwem króla – jakobina, zaprzysiężonego na wierność cesarzowi, odbywają się obrady Sejmu Czteroletniego i powstaje Konstytucja 3-go maja, będąca odbiciem haseł Zgromadzenia Narodowego i Konstytuanty francuskiej. Konstytucja ta przyczyniła się do wybuchu wojny z Rosją i do powstania konfederacji targowickiej. Na jej czele staje jakobin Szczęsny Potocki. Za radą innego jakobina, Hugona Kołłątaja, akces do niej zgłasza król – jakobin. Na czele ruchu rewolucyjnego w Polsce stają też wolnomularze. W takiej sytuacji wkraczają do Polski wojska pruskie pod pretekstem walki z rewolucją i jakobinizmem. I tak dochodzi do drugiego rozbioru Polski. Tym razem bez udziału Austrii.

Swoją drogą to ciekawe. Wolnomularze rządzą Prusami – i Polską też tacy rządzą, a Prusacy wkraczają do Polski pod pretekstem walki z rewolucją i jakobinami, czyli wolnomularze „walczą” z wolnomularzami. Trochę to przypomina obecną sytuację. Na Ukrainie rządzą Żydzi, w Polsce rządzą Żydzi, w Ameryce – też i w Rosji. A tu Ukraina „walczy” z Rosją, Polska też „walczy” z Rosją, choć na razie tylko na pyskówki, mając „poparcie” Ameryki. A ona niby też „walczy” z Rosją. A za sznurki pociągają Żydzi.

O co w tym wszystkim chodziło? Zwolennicy Konstytucji 3-go maja byli jakobinami i wolnomularzami. Przywódcy konfederacji targowickiej również. Król początkowo był po jednej stronie, a później przeszedł na drugą. Prusy pod wpływem masonów. W Rosji Katarzyna II też pod ich urokiem. I oni wszyscy ze sobą „walczą”. Ale o co? Chyba nie o idee i programy polityczne, bo wszyscy z jednej stajni. Chyba tylko o to, by poprzez pozorne konflikty mieć pretekst do zlikwidowania Polski i „przemalowania” mapy Europy. To bardzo przypomina mi obecny pozorny konflikt na Ukrainie, który chyba też zmierza do tego samego. Do przemalowania mapy Europy? I znowu wymazania z niej Polski? Czy może pozostawienia „Księstwa Warszawskiego”?

Niektórzy przebąkują, że konflikt ukraiński ma na celu podział tego kraju, co już się dokonało, a jego zachodnia część ma być połączona ze wschodnią Polską, co ma dopiero nastąpić. Sądząc po tym jak kształtują się stosunki polsko-ukraińskie i jak są w Polsce traktowani imigranci ukraińscy i jak silne jest lobby ukraińskie w Polsce, to może rzeczywiście coś jest na rzeczy. Nic nie dzieje się przypadkiem. Tylko jak to zrobić? Polska jest częścią unii europejskiej i wydarcie kawałka jej obszaru, wschodniej Polski, chyba nie wchodzi w grę. Może rozwiązaniem byłoby wyjście Polski z unii. Coraz śmielej padają takie propozycje. Anglia już z niej wychodzi, a więc zapoczątkowuje pewien proces. A może jest to początek końca unii? A może tylko korekta? Stworzenie z kresów dawnej Rzeczypospolitej drugiego państwa żydowskiego. Przecież wszystko co najlepsze w żydostwie, najlepsze dla nich, powstało właśnie na tych terenach. Czują do nich taki sam sentyment jak do Palestyny.«

To, co powyżej przedstawiłem, to moja interpretacja tego, co się dzieje w związku z tą wojną. Czas to zweryfikuje. Trzeba jednak pamiętać, że w polityce prawdziwe cele są zawsze ukryte, a propaganda służy jedynie odwróceniu uwagi. Żadne media, również zagraniczne, nie zauważają tego słonia w składzie porcelany, czyli masowej akcji przesiedleńczej Ukraińców do Polski. A to oznacza podmianę społeczeństwa. Działania rządu nie pozostawiają wątpliwości, że zmiany idą w tym kierunku. I tak to przekonałem się, u schyłku swego życia, że żyłem w obcym kraju, wśród obcych ludzi, choć mówiących tym samym językiem. Wcześniej tylko tego domyślałem się, a teraz to już mam namacalny dowód. I przypomina mi się to, co napisał pod koniec swego życia Dmowski w Przewrocie popowstaniowym. Pisał wtedy nie jak mason. Prawdopodobnie już nim wtedy nie był.

„Jeszcze przed ostatnim powstaniem psychika inteligencji polskiej była wcale jednolita; w okresie popowstaniowym uległa ona głębokiemu rozbiciu. Wytworzyły się odłamy inteligencji tak mało wspólnego mające między sobą, jakby należały do różnych narodów. Ścierały się między sobą trzy jej typy: zachodni, wyrosły na tradycjach polskich i wpływach europejskich; wschodni, wychowany przez rewolucję rosyjską i jej literaturę; wreszcie żydowsko-polski, reprezentowany przez spolszczonych Żydów i zżydzonych Polaków. Ostatnie dwa w postępowaniu i nawet w ideach często zbliżały się do siebie, ile że w rewolucji rosyjskiej pierwiastek żydowski coraz silniejszą odgrywał rolę. Różnice między tymi trzema typami były o wiele głębsze, niż te, które wytworzył podział narodu pomiędzy trzy państwa. Stwierdzaliśmy to w naszych latach uniwersyteckich, kiedy porozumienie się z młodzieżą Galicji i Poznańskiego przychodziło nam o wiele łatwiej, aniżeli w naszej dzielnicy z młodzieżą typu wschodniego lub żydowsko-polskiego.”

Dmowski napisał to w latach 30-tych, a zmarł 2 stycznia 1939 roku. Wygląda na to, że jego diagnoza jest nadal aktualna. Jedyna różnica polega na tym, że teraz problem dotyczy nie tylko inteligencji, ale całego społeczeństwa. Propaganda komunistyczna wmówiła ludziom, że Polska Ludowa była krajem jednolitym etnicznie, co nie było prawdą, ale ludzie uwierzyli w to i wielu nadal wierzy. A obecnie niektórzy już wmawiają nam, że prawosławny Rusin, nawet jak nie zna języka polskiego, to też jest Polakiem.

Podział

Już od jakiegoś czasu piszę, że to wszystko, co dzieje się na Ukrainie, zmierza ku jej podziałowi. Co innego jednak, gdy pisze to ktoś taki, jak ja, a co innego, gdy mówi to, i to tak otwarcie, amerykański polityk i też nie jakiś drugorzędny. Jeśli wypowiedział się w ten sposób, to chyba jest coś na rzeczy. Dla nas oznacza to w praktyce, że ci wszyscy „uchodźcy” zostaną tu i staną się polskimi obywatelami.

Na portalu ZeroHedge ukazał się artykuł Buchanan: Is Ukraine’s Partition Zelensky’s Fate? (https://www.zerohedge.com/geopolitical/buchanan-ukraines-partition-zelenskyys-fate), w którym amerykański polityk Pat Buchanan snuje swoje rozważania na temat konfliktu na Ukrainie. Poniżej jego treść (wytłuszczenia – W.L.):

»„Czas się spotkać, czas porozmawiać… czas przywrócić integralność terytorialną… dla Ukrainy” – powiedział w sobotę prezydent Wołodymyr Zełenski. Zełenski dodał, że Moskwa jeszcze bardziej potrzebuje tych negocjacji. „W przeciwnym razie straty Rosji będą tak ogromne, że kilku pokoleń nie wystarczy na powrót do poprzedniego stanu”.

Według Pentagonu Rosja straciła 7000 żołnierzy; Kijów podaje liczbę 14 000 zabitych. Mimo to prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi mniej zależy na spotkaniach i rozmowach. Co to oznacza? Zełenski nie wierzy, że dalsze walki i straty zrekompensują Ukrainie ewentualne korzyści. I chce, żeby wojna się skończyła.

Jeśli chodzi o Putina, jak powiedział w niedzielę sekretarz obrony Lloyd Austin: „Nie był w stanie osiągnąć celów tak szybko, jak się spodziewał”. Putin potrzebuje więcej czasu. Rosyjski prezydent rozpoczął inwazję na Ukrainę, gdy Krym już wcześniej został zaanektowany, a enklawy Ługańska i Doniecka również ogłosiły niezależność od Kijowa.

Od rozpoczęcia inwazji wojska Putina oblegają Kijów, ale nie zdobyły go, ani nie zdobyły drugiego co do wielkości miasta – Charkowa. Wojska rosyjskie znajdują się teraz w Mariupolu nad Morzem Azowskim i mają połączenie przez Donbas na Krym, a stamtąd już niedaleko do Odessy, ostatniego dużego ukraińskiego portu nad Morzem Czarnym. Rosja nie przegrywa tej wojny, pomimo że armia ukraińska i ludność cywilna stawiają większy opór, niż się tego spodziewano.

Jeśli weźmiemy pod uwagę zdobycze terytorialne, to Putin wygrywa. Nie zdobył Kijowa ani Charkowa, ale powiększył kontrolowane przez Rosję terytoria. A matuszka Rosja nie straciła w tej wojnie ani cala ziemi.

Jak to się skończy? – pytał Gen. David Petraeus w drodze do Bagdadu.

Żadne rozwiązanie polityczne nie wydaje się bardziej prawdopodobne niż nowy podział Ukrainy, z ziemiami na wschód od Dniepru i wzdłuż wybrzeży Morza Azowskiego i Czarnego, zaanektowanymi przez Moskwę, a zachód Ukrainy zostanie uznany za państwo neutralne, takie jak Austria czy Finlandia podczas zimnej wojny.

Problem z tym prawdopodobnym rozwiązaniem polega na tym, że Zełenski wykluczył jakiekolwiek ustępstwa terytorialne na rzecz Rosji. I stara się „przywrócić”, a nie – zaakceptować oderwanie od Ukrainy w 2014 roku Krymu i Donbasu.

Dylemat: Zełenski prawdopodobnie nie przeżyje oddania Rosji kontroli nad jakąkolwiek ukraińską ziemią. A Putin prawdopodobnie nie przeżyje porażki w rozmowach pokojowych o oddaniu ukraińskich posiadłości, z którymi rozpoczął wojnę.

Integralność terytorialna” Ukrainy jest kluczową kwestią dla zakończenia tej wojny. I właśnie tutaj wydaje się, że porozumienie obu stron jest niemożliwe. Jedyną kwestią, co do której obie strony prawdopodobnie zgodzą się w ramach jakiegokolwiek porozumienia pokojowego, jest kwestia, na którą należało się zgodzić, aby zapobiec wojnie: formalna deklaracja Kijowa, że nigdy nie przyłączy się do sojuszu NATO stworzonego w celu powstrzymania Rosji i, jeśli to konieczne, pokonania jej w wojnie.

Sfrustrowany i wściekły prezydent Joe Biden zaczął nazywać Putina „mordercą”, „morderczym dyktatorem” i „przestępcą wojennym”, który rozpoczął „niemoralną wojnę” – epitety, które Kreml nazywa „niewybaczalnymi” Taka retoryka wydaje się wykluczać jakąkolwiek rolę dyplomacji amerykańskiej w negocjowaniu zakończenia tej wojny. Inne państwa – Izrael, Turcja, Francja, Niemcy – utrzymują stały kontakt z Putinem, który kontroluje największy na świecie arsenał nuklearny.

Rozważmy moralny dylemat Stanów Zjednoczonych.

Nasz prezydent mówi, że Rosją kieruje „zbrodniarz wojenny”, prowadzący „niemoralną” wojnę, w której umyślne atakuje się szpitale, szkoły, przedszkola i placówki kulturalne. A mimo to USA i NATO nie dostarczą Ukrainie broni, w tym używanych MiG-ów, które mogą spowodować odwet Rosji przeciwko nam lub NATO, ryzyko III wojny światowej lub użycie przez Rosję taktycznej broni atomowej, ponieważ Ukraina, plądrowana i prześladowana, nie jest członkiem NATO.

Jeśli jednak Łotwa, z 5% mniejszością ukraińską, zostanie zaatakowana, zaangażujemy się militarnie i do diabła z ryzykiem III wojny światowej lub możliwym jej odwetem z użyciem broni atomowej.

Na wojnie wysokie morale żołnierzy ma się tak do uzbrojenia, jak trzy do jednego – powiedział Napoleon. Niestety, to, co powiedział cynicznie George Bernard Shaw, również wydaje się prawdą: podczas wojny Bóg jest po stronie wielkich batalionów.

Zełenski prawdopodobnie nie przeżyje zrzeczenia się tytułu własności do jakiejkolwiek ukraińskiej ziemi, czy to Krymu, czy Donbasu. A Putin prawdopodobnie nie przeżyje, nie zachowując nowego terytorium z rosyjskiego „zwycięstwa”.

Ponownie, być może jedyną kwestią, co do której prawie wszyscy się teraz zgadzają, jest to, że Ukraina zrzeka się swojego prawa do przystąpienia do sojuszu NATO.«

Ta wypowiedź dużo wyjaśnia, ale dla Polski oznacza to wielkie niebezpieczeństwo, bo Stany Zjednoczone, poprzez retorykę swego prezydenta, wykluczają się z negocjacji dotyczących zakończenia tej wojny. Znaczy umywają ręce. Nasz „największy” sojusznik olewa nas tak samo, jak wcześniej Wielka Brytania. W praktyce oznacza to, że pierwsze skrzypce w tym koncercie będą grały Niemcy i Rosja. Gorzej być nie może.

Czy jest zatem jakieś wyjście z tej patowej, według Buchanana, sytuacji? Wyjście, które zadowoliłoby obie strony, do zaakceptowania przez Putina i Zełenskiego? Jest! Tym wyjściem jest przyłączenie zachodniej Ukrainy do Polski. W tym wypadku problemem byłoby to, że ta zachodnia Ukraina jest poza unią. Ale Niemcy pewnie coś wymyślą.

Pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie: po co wybuchła ta wojna, która zaczęła się w 2014 roku? Już wtedy, a może jeszcze wcześniej, wiedziano po co i jak to ma się skończyć. W blogu „Finis Ucrainae” z dnia 25 lutego, a więc miesiąc temu pisałem:

Dlaczego więc Wikipedia zmieniła tak szybko godzinę. Ktoś tam w końcu załapał, że o 4:45 1 września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę. Podobno nie ma przypadków, są tylko znaki. Jakby tego było mało, to przypominam, że Polska została zaatakowana z trzech stron: z zachodu, północy i południa. Ukraina została zaatakowana też z trzech stron: ze wschodu, północy i południa. To jest bardo niebezpieczna i czytelna aluzja, że tak naprawdę zaczęło się końcowe odliczanie dla Polski jako państwa w tej postaci i że bardziej w tej wojnie to o nią chodzi.

Art-B bis

24 lutego rozpoczęła się wojna na Ukrainie, a już w dwa tygodnie później pojawiła się ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy, składająca się ze 116 artykułów, bardzo rozbudowana i bardzo szczegółowo regulująca wiele spraw dotyczących pomocy obywatelom Ukrainy. Warto zwrócić uwagę na to, że jest tu mowa o obywatelach Ukrainy, a nie o uchodźcach. A więc mamy tu do czynienia nie z pomocą uchodźcom, tylko z zasiedlaniem państwa nowymi obywatelami, którym ta ustawa, w niektórych wypadkach, daje więcej praw niż obywatelom Polski.

Taka sytuacja jest też doskonałą okazją do robienia, pod pozorem pomocy, wszelkich malwersacji finansowych, przy których afera Art-B wydaje się dziecinną igraszką. Mam wrażenie, że tego państwa już nie ma. Są tylko mafie, które chcą wyciągnąć jak najwięcej, bo jak będą to państwo likwidować, czyli, według mnie, dzielić i łączyć wschodnią Polskę z zachodnią Ukrainą, to już nikt nie będzie wnikał w to, kto ile nakradł. Tym, którzy nadrukowali tych pieniędzy, nie zależy na ich odzyskaniu, tylko na realizacji swojego celu. Dla nich pieniądz jest narzędziem, a nie celem samym w sobie. Nowe państwo, to nowy rząd i nowe otwarcie. Będzie to taki rok jubileuszowy, w którym anuluje się wszelkie długi., bo jeśli ulegnie likwidacji państwo, to i automatycznie jego dług zniknie. To jest czas tworzenia się nowych elit finansowych, według których pierwszy milion trzeba ukraść, choć obecnie to już raczej chodzi chyba o kilka czy kilkanaście tych pierwszych milionów.

Ustawa z dnia 12 marca 2022 roku o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. Wybrałem cztery artykuły:

Art. 14.1. W Banku Gospodarstwa Krajowego tworzy się Fundusz Pomocy, zwany dalej „Funduszem”, w celu finansowania lub dofinansowania realizacji zadań na rzecz pomocy Ukrainie, w szczególności obywatelom Ukrainy dotkniętym konfliktem zbrojnym na terytorium Ukrainy, w tym zadań realizowanych na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, jak i poza nim.

Po co tworzy się taki odrębny fundusz, skoro w pomoc obywatelom Ukrainy zaangażowane są wszystkie jednostki samorządu terytorialnego i podległe im instytucje i mają środki na realizację tej pomocy?

2. Prezes Rady Ministrów zawiera z Bankiem Gospodarstwa Krajowego umowę określającą w szczególności zasady dokonywania wypłat ze środków Funduszu, na finansowanie lub dofinansowanie realizowanych zadań, o których mowa w ust. 1.

3. Wypłaty ze środków Funduszu są realizowane na podstawie dyspozycji wypłaty składanej do Banku Gospodarstwa Krajowego przez Prezesa Rady Ministrów.

5. Środki Funduszu pochodzą:

  1. z wypłat środków pieniężnych jednostek sektora finansów publicznych;
  2. ze środków, które za zgodą Komisji Europejskiej mogą zostać przeznaczone na wsparcie zadań, o których mowa w ust.1;
  3. z wpłat z budżetu państwa;
  4. z wpływów ze skarbowych papierów wartościowych;
  5. ze środków z wyemitowanych obligacji;
  6. z innych przychodów, w tym darowizn;
  7. ze środków pochodzących ze źródeł zagranicznych nie podlegających zwrotowi.

6. Środki Funduszu mogą być przeznaczone na:

  1. finansowanie lub dofinansowanie realizacji zadań, o których mowa w ust.1;
  2. wykup i zapłatę odsetek od obligacji, o których mowa w art. 16. ust. 3 oraz pokrycie kosztów ich emisji;
  3. zwrot Bankowi Gospodarstwa Krajowego środków, o których mowa w art. 16 ust. 2, wraz z wynagrodzeniem w wysokości ustalonej z ministrem właściwym do spraw finansów publicznych;
  4. zwrot wydatków poniesionych na realizację zadań, o których mowa w ust. 1;
  5. udzielanie pożyczek.

Fundusz może udzielać pożyczek. Ale komu? Zapewne temu, kto chce pomóc obywatelom Ukrainy. Tylko pożyczać, by pomagać? Znaczy, że chcący pomóc nie ma własnych pieniędzy, a chce pomóc. Ale pożyczkę trzeba zwrócić. A może nie trzeba? Przy tej skali “pomocy”, to kto się doliczy? Fundusz Pomocy zajmuje się udzielaniem pożyczek, czyli działalnością finansową.

7. Ze środków Funduszu dokonuje się wypłaty wynagrodzenia prowizyjnego przysługującego Bankowi Gospodarstwa Krajowego. Wysokość wynagrodzenia jest ustalana w umowie, o której mowa w ust. 2.

Za pracę należy się zapłata. A gdyby nie było takiego funduszu, to nie byłoby zapłaty. To chyba jasne.

8. Środki Funduszu mogą być przeznaczone na finansowanie, dofinansowanie lub zwrot wydatków lub kosztów poniesionych na realizację zadań, o których mowa w ust. 6 pkt 1 i 4, również w przypadku, gdy ustawa lub przepisy odrębne przewidują finansowanie tego rodzaju zadań z budżetu państwa, w tym w formie wpłat lub dotacji z budżetu państwa.

To nic, że państwo już pomogło. My tak kochamy Ukraińców, że pomożemy im jeszcze raz.

11. Finansowanie lub dofinansowanie ze środków Funduszu może być udzielone jednostkom sektora finansów publicznych oraz jednostkom spoza tego sektora.

A więc i prywatna firma może załapać się na państwowe pieniądze pod pozorem pomocy, nie mówiąc już o tym, że jednostki z sektora publicznego, które mają pieniądze na ten cel z budżetu, mogą też je dostać z drugiego źródła.

Art. 16. 1. Minister właściwy do spraw finansów publicznych przekazuje do Funduszu środki niezbędne do terminowej obsługi zobowiązań z tytułu wyemitowanych obligacji, o których mowa w ust. 3, w przypadku gdy poziom środków Funduszu jest niewystarczający do obsługi tych zobowiązań.

2. W przypadku niedoboru na rachunku Funduszu środków niezbędnych do terminowej obsługi działań, o których mowa w art. 14 ust. 6, finansowanie ich realizacji może odbywać się, po uzgodnieniu z ministrem właściwym do spraw finansów publicznych, ze środków Banku Gospodarstwa Krajowego.

3. Bank Gospodarstwa Krajowego może emitować obligacje w kraju i za granicą na rzecz Funduszu.

Po co ten bank ma emitować obligacje? Żeby je sprzedać i dostać za nie pieniądze na “pomoc”. Ale ktoś, kto je kupił, zechce je za jakiś czas sprzedać emitentowi z zyskiem, wynikającym z ich oprocentowania. Jeśli bank nie będzie miał tych pieniędzy, bo wydał je na “pomoc”, to co wtedy? To wtedy to, co poniżej.

4. Zobowiązania Banku Gospodarstwa Krajowego z tytułu wyemitowanych obligacji, o których mowa w ust. 3, są objęte gwarancją Skarbu Państwa, reprezentowanego przez ministra właściwego do spraw finansów publicznych.

Gdy Bank Gospodarstwa Krajowego nie będzie w stanie wykupić wyemitowanych przez siebie obligacji, to wtedy Skarb Państwa je wykupi, bo udzielił gwarancji. To jest dokładnie ten sam mechanizm, jak w przypadku afery Art-B. Czeki bez pokrycia, wydawane przez jeden bank, a realizowane w innych bankach, gwarantował Skarb Państwa.

6. Gwarancja, o której mowa w ust. 4, jest udzielana do wysokości 100% pozostających do wypłaty świadczeń pieniężnych wynikających z wyemitowanych obligacji objętych gwarancją wraz ze 100% należnych odsetek od tej kwoty i innych kosztów bezpośrednio związanych obligacjami.

7. Gwarancja, o której mowa w ust. 4, jest wolna od opłaty prowizyjnej.

8. Jeżeli odzyskanie wierzytelności Skarbu Państwa, powstałych z tytułu udzielonej gwarancji, nie jest możliwe, Rada Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw finansów publicznych, może umorzyć wierzytelność w całości albo części.

To może być taka sytuacja, że instytucja, która wykupiła obligacje i chce je sprzedać emitentowi z zyskiem, a emitent, czyli Bank Gospodarstwa Krajowego, nie ma pieniędzy, to wtedy Skarb Państwa przejmuje zobowiązanie banku i odkupuje te obligacje i staje się wierzycielem banku. I w takim wypadku Rada Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw finansów publicznych, może umorzyć wierzytelność w całości lub części, znaczy zrezygnować z odzyskiwania tych pieniędzy od banku.

9. Bank Gospodarstwa Krajowego jest zwolniony z obowiązku udzielania zabezpieczenia do gwarancji, o których mowa w ust. 4.

Czyli żadnego ryzyka ze strony Banku Gospodarstwa Krajowego. Przecież on nie jest od tego, by bankrutować, tylko od tego, by za jego pośrednictwem wyprowadzać pieniądze z budżetu państwa pod pretekstem pomocy obywatelom Ukrainy.

Art. 12. 8. W celu zapewnienia pomocy, o której mowa w ust. 1, 4 i 18, wojewoda, organ jednostki samorządu terytorialnego, związku jednostek samorządu terytorialnego lub związku metropolitalnego oraz organ administracji publicznej i jednostki organizacyjne podległe organom administracji publicznej mogą zlecić organizacjom pozarządowym, podmiotom wymienionym w art. 3 ust. 3 ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz. U. z 2020 r. poz. 1057 oraz z 2021 r. poz. 1038, 1243, 1535 i 2490) oraz związkom zawodowym realizację zadania publicznego z pominięciem otwartego konkursu ofert, o którym mowa w dziale II rozdziale 2 tej ustawy.

Czyli bez przetargu. Jakież pole do malwersacji! Inna sprawa, że przetargi nie utrudniały tych malwersacji. Zawsze znajdowano jakieś furtki prawne, bo tak została zredagowana ustawa o zamówieniach publicznych. Teraz po prostu będzie szybciej. Nie trzeba będzie stosować żadnych wybiegów.

Art. 66. 1. Kierownicy jednostek organizacyjnych Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Krajowej Administracji Skarbowej oraz organizacje działające w tych służbach mogą przekazywać nieodpłatnie sprawny technicznie sprzęt, pojazdy i urządzenia jednostkom organizacyjnym Państwowej Służby Ukrainy do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych, za zgodą odpowiednio Komendanta Głównego Policji, Komendanta Głównego Straży Granicznej i Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej oraz Szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Sprzęt, pojazdy i urządzenia, o których mowa w zdaniu pierwszym, mogą być również przekazywane przez Komendanta Służby Ochrony Państwa.

Tego to nawet nie chce mi się komentować. Tu wszelkie granice przyzwoitości zostały przekroczone.

Skala korupcji z jaką prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia, przekracza wszelkie wyobrażenia. Wszystkie te afery III RP , które wydawały się nam wielkimi, takimi nie były w porównaniu z tym, co nas czeka. To jest zupełnie inna skala. Oni już wiedzą, że to państwo nie przetrwa tego rabunku. Chodzi więc im o to, by jak najlepiej przygotować się na nową rzeczywistość, nowe państwo i zając w nim jak najlepsze miejsce, pomijając członków rządu, którzy wyjadą za granicę. Ten kraj i to państwo, za zgodą wielkich tego świata, nie przetrwa. Ile czasu trzeba na jego likwidację? Jeszcze nie tak dawno temu sądziłem, że jakieś 40-50 lat. Teraz, za sprawą tej wojny, stanie się to pewnie znacznie szybciej. Może wystarczy 20-30 lat. A może mniej?

Unia polsko-ukraińska

Na kanale Media Narodowe pojawił się wywiad z mec. Kazimierzem Frąckiewiczem, autorem książki Polskość Kresów Wschodnich. Jego tytuł to: Unia polsko-ukraińska przeciwwagą dla unii europejskiej. Czy taka unia jest możliwa? – pyta prowadzący.

Zanim po I wojnie światowej powstała Polska, to były dwie koncepcje. Jedna federacyjna Piłsudskiego i druga asymilacyjna Dmowskiego. Pierwsza zakładała powstanie federacji, którą tworzyłyby Polska, Litwa, Białoruś i Ukraina. Druga zakładała istnienie jednego państwa polskiego, w którym nastąpiłaby asymilacja narodów byłej I RP. Obie bzdurne i bez sensu, bo tamte narody nie chciały ani asymilacji, ani federacji. Ale o tym co ma być, nie decydowały te narody, tylko naród wybrany. I tak jest obecnie. Obaj Żydzi w Mediach Narodowych mówią, jak ma być. I gość tego kanału wypowiada się tak, jakby wiedział, że będzie tak, jak oni chcą.

Mamy tu bardzo ciekawe stwierdzenia, które wytłuściłem. Kazimierz Frąckiewicz m.in. mówi tak:

„Kim są współcześni Ukraińcy? To są Rusini, z którymi przez kilkaset lat tworzyliśmy wspólne państwo na zasadzie gente Ruthenus, natione Polonus (z pochodzenia Rusin, narodowości polskiej – przyp. W.L.). I spośród warstwy szlacheckiej tworzyliśmy jeden wspólny naród.

Polska taka, jaka jest obecnie, czyli Polska kadłubkowa, nieco większa od Królestwa Kongresowego, czyli ideału rosyjskich zaborców, jak i niemieckich okupantów. Takie Królestwo Kongresowe plus ten jeszcze jakiś dodatek, czyli państwo bez możliwości suwerennego niepodległego trwania. To, czy my możemy godzić się na taki status, jak obecnie? Żeby nie być takim popychadłem w unii europejskiej, to musimy przemyśleć swoją pozycję geopolityczną. My niezależnie od tej wojny musimy dążyć do związania Ukraińców z Polską, z naszym społeczeństwem, tak żeby w jakimś okresie dziejowym, nawet nie za 10, 20 lat, ale za 100 może więcej lat, powstała między nami pewna wspólnota psychiczna. Jest to możliwe.

Żeby coś takiego zaistniało, to musimy skorzystać z instrumentu, który sprawdził się, tj. unii. Potrzebna jest na to zgoda społeczeństwa polskiego i społeczeństwa ukraińskiego, niekoniecznie zgoda państw. Wspólnoty psychiczne powstają wskutek kontaktów między ludźmi należącymi do różnych kultur. I wskutek tego powstaje wspólnota cywilizacyjna, podstawa do odbudowy wielkiego narodu, takiego jak w I RP, który składał się z wielu etnosów, nie tylko rzymsko-katolickich Lechitów, ale również innych etnosów. Współdziałanie ludzi z wielu kultur może stworzyć taką wspólnotę cywilizacyjną. Taką wspólnotę cywilizacyjną w jakiejś perspektywie czasowej uda nam się stworzyć.

W ukraińskim społeczeństwie jest taka wola. W 2016 roku serwis ukraiński Reporter, po przeprowadzeniu pewnego sondażu stwierdził, ze Ukraińcy już zbyt długo ubolewają nad stagnacją swego państwa i postawą unii europejskiej, jak też porażką w negocjacjach akcesyjnych z unią. I wtedy, zdaniem tych dziennikarzy, to w 2016 roku było, dobrym wyjściem w tej sytuacji byłoby przyłączenie kraju do Polski. Ta myśl nie została podchwycona przez kierownictwo państwa ukraińskiego, ale ta myśl zaistniała. Czyli w społeczeństwie ukraińskim zawsze znajdziemy orędowników takiej myśli.

Pierwszą rzeczą, którą powinniśmy robić, to wytwarzanie poczucia wspólnoty cywilizacyjnej i myślę, że to dość szybko może nastąpić. Wspólnota cywilizacyjna nie jest wspólnotą polityczną, to jest wspólnota wyobrażeń, wartości, odczuć.

W mojej ocenie sukces tej koncepcji, koncepcji wielkiego narodu, o której pisał w szczegółach Adam Doboszyński przed wojną, on jest uwarunkowany zmianami w społeczeństwie polskim i ukraińskim. To niekoniecznie musi polegać na jakimś układaniu się państw. To nasze społeczeństwa winny do tego dążyć i one dojrzewają. Nie przyspieszymy tych procesów. Ważne żebyśmy wiedzieli, w którym kierunku chcemy iść. A to jest budowanie wspólnoty cywilizacyjnej, nie będącej jeszcze narodem.

My nie potrzebujemy obecnie wspólnego państwa, żeby taką wspólnotę cywilizacyjną stworzyć. To wspólne państwo powstanie, tak czy owak, dlatego że będzie na to zapotrzebowanie oddolne. Wspólnota cywilizacyjna wymusi wspólne interesy, wspólne wartości, wspólne dążenia. Wymusi, by ta wspólnota cywilizacyjna przekształciła się w jakiejś perspektywie czasowej, być może nie za naszego życia, we wspólnotę państwa. To jest normalna procedura, normalna sytuacja, kiedy społeczeństwo organiczne, społeczeństwa organiczne poczuwają się do wspólnoty, budując ostatecznie organizm polityczny wspólny. To jest samoistny proces dziejowy, który przeszła Polska przedrozbiorowa. My winniśmy podążać tą samą drogą.”

„I spośród warstwy szlacheckiej tworzyliśmy jeden wspólny naród.” Kto? Czyli nie był to proces samoistny, tylko ktoś tworzył ten naród. Ciekawe kto? Kto mu stworzył ten ustrój, to liberum veto, elekcję króla?

„Plus ten jeszcze jakiś dodatek.” Ziemie Odzyskane nazywa dodatkiem, czyli czymś niewiele znaczącym, czymś czego będzie można się w przyszłości pozbyć. A na tym „dodatku” znajdują się praktycznie wszystkie nasze kopalnie węgla kamiennego i inne bogactwa naturalne, jak choćby miedź. Nie ma nic przypadkowego w tej wypowiedzi. To oznacza, że Ziemie Odzyskane przehandluje się, gdy zajdzie taka potrzeba. One przecież nie należały do I RP i nie są częścią przygotowywanego projektu.

„Skorzystać z instrumentu, który sprawdził się, tj. unii.” – Problem polega na tym, że instrument ten nie sprawdził się. Pomimo, jak twierdzi Frąckiewicz, kilkuset lat tworzenia wspólnego państwa, wspólny naród nie wytworzył się. Naród szlachecki powstał wskutek działań administracyjnych. Po unii lubelskiej wszyscy ci bojarzy przeszli na katolicyzm i tym sposobem stali się polską szlachtą. Podobnie było z Żydami. Ci, którzy ochrzcili się, automatycznie stawali się też szlachcicami. Natomiast chłopi polscy, podobnie jak ukraińscy, byli niewolnikami.

„Taką wspólnotę cywilizacyjną w jakiejś perspektywie czasowej uda nam się stworzyć.” – A więc to my będziemy ją tworzyć, czyli proces zaplanowany, a nie jakieś procesy cywilizacyjne i naturalne tworzenie się nowego narodu. Bardzo niepokoi to ciągle powtarzanie „wspólnota”, „wspólne”. Wszędzie czuć czosnek.

„Czyli w społeczeństwie ukraińskim zawsze znajdziemy orędowników takiej myśli.” Nie wątpię. Przecież to społeczeństwo jest tak samo zdominowane przez Żydów, jak polskie.

„Ważne żebyśmy wiedzieli, w którym kierunku chcemy iść.” – To podstawa wszelkiego działania. Cel musi być jasno sprecyzowany i realizowany z żelazną konsekwencją.

„To wspólne państwo powstanie, tak czy owak.” – Ta pewność nie pozostawia złudzeń. Skoro tak mówi, to wie, co mówi i wie, że tak już postanowiono.

„To jest samoistny proces dziejowy, który przeszła Polska przedrozbiorowa. My winniśmy podążać tą samą drogą.” – Skoro to jest proces samoistny, to nie musimy podążać tą drogą – sam sobie podąży. Problem jednak polega na tym, że sam nie podąży.

Mamy więc już gotową ideologię, którą już raz zastosowano w procesie tworzenia I RP. To „gente Ruthenus, natione Polonus”, o którym wspomniał Frąckiewicz, nie było tu przypadkowe i nie przypadkiem nie dopowiedział. Jednak siedemnastowieczny kleryk pisał: canonicus cracoviensis, natione Polonus, gente Ruthenus, origine Judaeus – kanonik krakowski, narodowości polskiej, z urodzenia Rusin, z pochodzenia Żyd.

Cechą charakterystyczną tego narodu szlacheckiego było to rozmycie. Właściwie to Polakiem był każdy. Frąckiewicz mówi w pewnym momencie, że Polakiem może być Rusin, nawet jak nie mówi po polsku i jest prawosławny. Na tej zasadzie to Polakiem był, czy może nadal jest, Nigeryjczyk Emmanuel Olisadebe, któremu prezydent Kwaśniewski nadał w roku 2000 polskie obywatelstwo i dzięki temu mógł grać w polskiej reprezentacji piłki nożnej. W tym momencie staliśmy się prawdziwie europejskim krajem. Nie na długo, bo już w 2012 roku, decyzją jakichś władz, staliśmy się, do spółki z Ukrainą, organizatorem EURO 2012. Dla mnie był to pierwszy znak, że Polskę, jako kraj, przekierowują na wschód. Bo dlaczego nie z Czechami i Słowakami?

Nie sądziłem, że tak szybko zaczną oni o tym tak otwarcie mówić. A jednak! W moim przekonaniu ta wojna wybuchła po to, by dokonać tej operacji, tj podmiany społeczeństwa. To jest jej podstawowy cel, co nie znaczy, że nie ma innych celów. Mamy do czynienia z największym przesiedleniem ludności od czasów II wojny światowej. Ta wojna będzie trwać tak długo, aż przesiedli się na teren Polski odpowiednią ilość ludzi. To jest niezbędne do połączenia Ukrainy z Polską. Jakiej Ukrainy i jakiej Polski, to czas pokaże. Ja twierdzę, że będzie to połączenie zachodniej Ukrainy i wschodniej Polski, bez tzw. Ziem Odzyskanych. Zaczął się więc pierwszy etap odtwarzania I RP, która była żydowskim rajem. Wprawdzie sami to państwo zlikwidowali, bo tak im wtedy pasowało, ale obecnie, z jakichś względów, chcą je odbudować. Tak sądzę.