Konsekwencje wojny

Wojna na Ukrainie jest największym konfliktem w Europie od zakończenia II wojny światowej. Wprawdzie 30 lat temu była wojna w Jugosławii, która doprowadziła do jej rozpadu, ale nie stanowiła ona takiego zagrożenia. Po prostu inna skala. Natomiast konsekwencje tej wojny odczuje cały świat. Nie można w tej chwili przewidzieć wszystkich jej skutków, ale nawet po tym, co już widać, zmiany będą bardzo poważne. Największe oczywiście na terenie, na którym toczy się wojna i w krajach, które najbardziej się w nią zaangażowały, czyli w Polsce.

Lenin powiedział kiedyś, że są takie okresy, w których latami nic się nie dzieje, ale są też takie, w których w ciągu tygodni dzieje się więcej, niż przez dziesiątki lat. I dokładnie w takim okresie żyjemy. Być może wielu nie zdaje sobie z tego sprawy. Tak było pod koniec I wojny światowej, gdy większość ludzi wcale nie wierzyła w to, że powstanie Polska. Nawet popularne było takie powiedzenie: ni z tego, ni z owego mamy Polskę od pierwszego. Obawiam się, że niedługo może okazać się, że ni z tego, ni z owego mamy Ukrainę od pierwszego. Być może dla wielu brzmi to obrazoburczo, ale wszystko zmierza w tym kierunku.

W tej chwili mamy do czynienia z największym po II wojnie światowej przesiedleniem ludności. Wszystkie media mówią o kryzysie uchodźczym, ale to nie są uchodźcy, to są przesiedleńcy. Obecnie w Polsce jest już ponad 2 miliony tych przesiedleńców. Jeśli ta wojna przedłuży się w niekończący się konflikt, to, według ONZ, z Ukrainy wyjedzie około 10 milionów ludzi. Jeśli większość z nich miałaby trafić do Polski, to Ukraińcy będą najliczniejszą narodowością w Polsce. Prawdę mówiąc, to uważam, że już są, jeśli dodamy do nich tych, którzy są obywatelami polskimi i uważają się za Ukraińców.

Żeby sobie uświadomić skalę tego zjawiska, to trzeba porównać go z kryzysem migracyjnym z 2015 roku, bo trzeba wiedzieć, że tak naprawdę wszelka wiedza bierze się z porównań. Rozpatrywanie jakiegokolwiek zjawiska czy zdarzenia wyrwanego niejako z kontekstu jest jałowe. W ciągu jednego roku 2015 do Europy, głównie do Niemiec i Szwecji, przybyło z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej 1,3 miliona uchodźców. To jest dwa razy mniej, niż liczba Ukraińców, która przyjechała do Polski w ciągu jednego miesiąca.

Trudno powiedzieć czy to przypadek, czy – nie, ale w Niemczech też dokonuje się wielka rewolucyjna zmiana. Dotyczy ona doktryny obronnej tego kraju. W trzecim dniu tej wojny, podczas sesji Bundestagu, kanclerz Olaf Schultz ogłosił rewolucyjny plan dotyczący armii niemieckiej. Dostanie ona jednorazowo 113 miliardów dolarów na modernizację. W następnych latach wydatki na wojsko będą wzrastać o ponad 2% rocznego PKB. Oznacza to, że roczne wydatki na zbrojenia wzrosną do 78 miliardów. To spowoduje, że armia niemiecka stanie się trzecią na świecie armią pod względem ilości funduszy przeznaczonych na jej rozwój. Tylko Chiny i Stany Zjednoczone wydają więcej na swoje wojsko. To oznacza, że budżet ten będzie większy niż Rosji. W sumie po niecałych stu latach armia niemiecka znowu będzie najpotężniejszą w Europie.

Jeśli tak się dzieje, to znaczy, że dzieje się to za przyzwoleniem Stanów Zjednoczonych, czyli Amerykanie godzą się na to, by armia niemiecka była najsilniejszą armią na kontynencie. To z kolei oznacza, że Amerykanie nie będą wtrącać się w to, w jaki sposób zakończy się ta wojna i w tworzenie powojennego porządku w Europie. Tym zajmą się Niemcy i Rosja. Dla Polski wróży to jak najgorzej.

W styczniu tego roku w trakcie rozmów NATO-Rosja w Genewie, Rosjanie zażądali m. in. wycofania wojsk NATO z Europy Środkowej. NATO nie zgodziło się. Zdaje się, że robi ono dobrą minę do zlej gry. Jeśli armia niemiecka ma być tak potężna, to NATO będzie zbędne i wycofa się nie tylko z Europy Środkowej, ale z całej Europy i tym samym rosyjskie żądanie zostanie spełnione.

Ukraina jest 5-tym co do wielkości eksporterem pszenicy na świecie. W 2020 roku wyeksportowała 18 milionów ton do wielu krajów, szczególnie na Bliski Wschód i do Afryki Północnej. 60% zaopatrzenia Libanu pochodzi z Ukrainy. Egipt jest największym na świecie importerem pszenicy. 85% jego importu pochodzi z Ukrainy i Rosji. 1/3 światowego eksportu pszenicy i jęczmienia należy do Rosji. Mocno ucierpią takie kraje jak Syria i Jemen. Tym krajom grozi głód. Odcięcie rosyjskiej i ukraińskiej pszenicy od światowych rynków spowoduje drastyczny wzrost jej ceny. Ostatnio taki przypadek miał miejsce w 2010 roku. Najbardziej narażone były kraje Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. W konsekwencji doprowadziło to do protestów i zamieszek zwanych arabską wiosną i rewolucyjnych zmian w Tunezji, Libii, Egipcie, Jemenie i Syrii.

Jednego możemy być pewni, że wojny, nie tylko te z XXI wieku, zawsze niosą ze sobą poważne zmiany dla całego świata. Po to właśnie wywołuje się je, by dokonać zmian, które nie byłyby możliwe do wdrożenia w warunkach pokojowych. Wojna Rosji z Ukrainą zmieni ten świat na wiele różnych sposobów. Nawet nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak on będzie po niej wyglądał, ale będzie zupełnie inny. Już teraz jednak widzimy, że akacja przesiedleńcza Ukraińców do Polski nie byłaby możliwa bez tej wojny, a zaplanowano ją, tę akcję, znacznie wcześniej.

Jaki jest cel tej wojny? Chodzi, w mojej ocenie, o dokonanie zmian w tej części Europy. Podział Ukrainy, połączenie jej zachodniej części z Polską wschodnią, Białorusią i Litwą, czyli odtworzenie I RP, może w formie federacji. Będzie to duży neutralny obszar, bez wojsk NATO czy innych, czyli to, czego chce Rosja. Niemcom też to będzie odpowiadać, jeśli dostaną swoje, utracone po II wojnie światowej, ziemie. Czy tak będzie? Na weryfikację tej mojej koncepcji trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Profanacja

Są pewne granice przyzwoitości, których nie należy przekraczać, choćby z tego powodu, że można urazić innych. Ja wielokrotnie krytykowałem i krytykuję to państwo, nazywam je Rzeczpospolitą Ukraińską, a ludzie, którzy nim kierują, zasługują tylko na pogardę. Krytykowałem też I RP, II RP, PRL i III RP, które nie były państwem polskim. Natomiast czym innym jest godło, którego tradycja sięga Królestwa Polskiego i stanowi dla tych, którzy uważają się za Polaków, ważny symbol i głęboko tkwi w naszej tradycji i kulturze. Dlatego jego profanacja jest nie do zaakceptowania, bo żółty orzeł na niebieskim tle, to profanacja. Jeśli ktoś chce się solidaryzować z Ukrainą, to można to robić na wiele sposobów, a najlepszym z nich jest przyjęcie pod swój dach obywateli Ukrainy.

Wpisy te zostały zamieszczone w artykule “Mieszkanie prawem nie towarem”? Ekonomista: To komunistyczne hasło, zamieszczonym na Interii (https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-mieszkanie-prawem-nie-towarem-ekonomista-to-komunistyczne-ha,nId,5927421). “Poseł na Sejm RP/MP from Poland” – tak się przedstawia na Twitterze Franek Sterczewski z Poznania.

Godłem Rzeczpospolitej Polskiej jest wizerunek orła białego ze złotą koroną na głowie, zwróconą w prawo, z rozpostartymi skrzydłami, ze złotym dziobem i szponami, umieszczony na czerwonym polu tarczy.

Orzeł biały odwzorowany jest symbolicznie w białej, górnej barwie flagi polskiej, złożonej z dwóch poziomych pasów. Zgodnie z zasadami heraldyki pas górny polskich barw narodowych reprezentuje białego orła, a dolny – czerwone pole tarczy.

Według legendy założyciel państwa Polan, Lech, podczas postoju w okolicach Poznania ujrzał pod wieczór na drzewie sporych rozmiarów gniazdo. Znajdował się w nim biały orzeł z trzema pisklętami. Gdy Lech przyglądał się nim, orzeł rozpostarł skrzydła na tle czerwonego od zachodzącego słońca nieba. Lech zachwycił się, postanowił tam osiąść, umieścił orła w swym herbie, a miejsce na pamiątkę nazwał Gniezdnem (obecne Gniezno) od słowa gniazdo. Historia ta – będąca częścią legendy o Lechu, Czechu i Rusie – pierwszy raz została spisana w Kronice wielkopolskiej, napisanej po łacinie w 1273 roku oraz w Kronice Dalimila, spisanej w języku czeskim w 1319 roku. Informacje o orle, jako godle Królestwa Polskiego, zapisane zostały przez polskich kronikarzy. Zanotował je Jan Długosz w swoich Rocznikach, pisanych w latach 1455-1480.

Znieważanie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie godła Polski to występek zagrożony karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do roku (Art. 137 $ 1 Kodeksu karnego).

Tak to opisuje Wikipedia. To, co zrobił ten poseł, to nie było znieważenie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie godła. To po prostu profanacja. Ale to zrobił poseł, więc jest bezkarny. On może, ale zapewne nie odważyłby się podmienić barw godła Ukrainy i umieścić białego tryzuba na czerwonym tle. Niechby tylko spróbował! A jak ktoś nie wierzy, to niech umieści swój wpis w mediach społecznościowych i zamiast flagi Ukrainy wstawi jej godło w kolorach białym i czerwonym. Rzygać się chce, jak patrzę na to, co ci ludzie wyrabiają. Gdyby im kazano zjeść to, co nasrał Ukrainiec, to w ramach solidarności z Ukrainą, zżarliby to gówno i jeszcze powiedzieli, że smakowało. Dla tych ludzi nie ma granic upodlenia. Dla pieniędzy i kariery zrobią wszystko. Takie czasy. Tylko czy kiedyś były inne?

Godło i flaga pochodzą z czasów Królestwa Polskiego, a więc z czasów, gdy Polska była Polską, choć już w unii personalnej od 1385 roku. Unia z Litwą z 1569 roku to koniec tego Królestwa, to unia realna. To nie była Polska tylko unia, czyli wspólne państwo. I to państwo miało inne godło. Wielkie Księstwo Litewskie zdominowało Koronę. Bojarzy przeszli na katolicyzm, polska szlachta przyjęła ich do swoich rodów i w ten sposób “polscy katoliccy panowie” zaczęli gnębić biedny prawosławny lud na Ukrainie i na Białorusi. I już mamy gotowy konflikt na tle religijnym i narodowościowym. Dobrze pomyślane i wykonane.

Po I wojnie światowej Polska nie została odtworzona w jej, w przybliżeniu, etnicznych granicach, czyli obejmujących Wielkopolskę, Małopolskę, Mazowsze i Pomorze, tylko odtworzono ją w granicach zbliżonych do I RP. Tak miało być, bo gdyby odtworzono Polskę w jej granicach etnicznych, to nie byłoby 17 września 1939 roku, bo nie byłoby pretekstu do “wyzwalania ludności białoruskiej i ukraińskiej spod polskiej okupacji”. Nie byłoby też prawdopodobnie akcji wyburzania cerkwi na Chełmszczyźnie i rzezi wołyńskiej.

Po II wojnie światowej też nie powstała Polska w swoich granicach etnicznych. Za dobrze by to było. Przesiedlenie na Ziemie Odzyskane ludności z Kresów, a więc w większości tzw. mniejszości narodowych, spowodowało, że w granicach tej nowej Polski pojawiła się znowu, jak w II RP, znaczna mniejszość ukraińska. Skutki tego dają właśnie znać o sobie.

III RP zaczęła się od rządu Mazowieckiego, o którym krążył dowcip, że w nim sami Żydzi i jeden Syryjczyk – Tadeusz Syryjczyk, też Żyd. Już nie było wątpliwości, kto w tej Rzeczpospolitej Polskiej rządzi i czyje to państwo. Cechą pewnej nacji jest stałe mieszanie i skłócanie rdzennych narodów. I to ciągłe dążenie, by wszystko było wspólne, nawet wspólne państwo, jak I RP. I teraz też ma być wspólne państwo. Tak łatwiej skłócać narody, a przez to je osłabiać. To jest istota polityki tej nacji. Dopóki narody będą żreć się miedzy sobą i osłabiać się wzajemnie, to oni będą silni i będą nimi rządzić.

Mieszanie narodów ma taki skutek, że są ludzie, którzy nie widzą niczego niestosownego w zmianie barw w godle państwowym, czyli w herbie i zastąpienie ich barwami flagi narodowej sąsiedniego państwa oraz tacy, którzy nawet nie dostrzegają tej zmiany albo uważają, że nie ma w tym nic niestosownego. I o to chodzi, by wszyscy byli nijacy, bez jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego i systemu wartości, ulegli, podlizujący się swoim mocodawcom.

Organizacje pomocnicze

Ostatnio zbulwersowała niektórych wypowiedź rzecznika MSZ, który, odnosząc się do wywiadu, jakiego udzielił prezydent Ukrainy, stwierdził: „Nawiążę do wypowiedzi ministra Dworczyka: jesteśmy do dyspozycji Ukrainy, jej decyzji, próśb, jej wniosków w tej sprawie. Jeżeli nasi ukraińscy przyjaciele będą chcieli z tego planu skorzystać, pozostajemy do dyspozycji, podobnie jak w przypadku sojuszników. Jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego i jego próśb.”

Ja bym poszedł jeszcze dalej i wnioskował o to, by nasz hymn narodowy zaczynał się od słów: „Jeszcze Ukraina nie zginęła kiedy my żyjemy”. Myślę, że „nasi” rządzący dostawaliby zwielokrotnionego orgazmu w trakcie jego śpiewania. A swoją drogą, to skoro inwokacja naszej epopei narodowej zaczyna się od słów: „Litwo, Ojczyzno moja!”, to mam uzasadnione prawo zapytać, w jakim kraju ja żyję? I co to w ogóle za kraj? Gdzie tu Polska?

Wszystko to jakieś takie płynne, nijakie, niepewne. Tylko jedno jest pewne: tym wszystkim rządzą Żydzi. Może rzecznik MSZ chciałby być sługą narodu ukraińskiego, ale jest sługą narodu wybranego. Właśnie służenie temu narodowi polega na jątrzeniu, skłócaniu innych narodów, by skakali sobie do oczu, nienawidzili się i, w skrajnych wypadkach, zabijali się.

Do tego momentu myślałem, że najbardziej stłamszonym przez Żydów narodem są Polacy, a teraz widzę, że są nim Ukraińcy. Marne to pocieszenie. Nawet nie domyślają się, co im Żydzi szykują. Nie ma darmowych obiadów – tak twierdził Milton Friedman, tylko czy ci wszyscy Ukraińcy, którzy tu przyjeżdżają i wszystko dostają za darmo, czy oni o nim słyszeli i zdają sobie sprawę z tego, co to oznacza dla nich w dłuższej perspektywie? Jak już Żydzi wypchną Polaków (za przyjęcie ukraińskiego dziecka do przedszkola, dostanie ono 5000 zł, a za polskie nic; to kogo będą przyjmować przedszkola?), to zabiorą się za nich, ale wtedy nie będzie drugiego Chmielnickiego i nie będzie można schronić się pod opiekuńcze skrzydła Rosji. Wtedy Żydzi wystawią im rachunek.

Tak więc mamy tu, w tym Polin, dużo sług narodu wybranego, który chyba od początku zjednywał sobie różnych pomocników wśród narodów rdzennych. I wcale nie jest aż tak trudno ich rozszyfrować.

Poniższy cytat pochodzi z książki Zbigniewa Krasnowskiego (Tadeusz Gluziński) Socjalizm, komunizm, anarchizm, wydanej w 1936 roku. Pomimo że od jej ukazania się na rynku upłynęło 86 lat, to nic nie straciła na aktualności. Może nawet dziś jest bardziej aktualna niż wcześniej.

»Ze stałej walki, prowadzonej przez żydostwo z narodami rdzennymi, wynika dla niego konieczność posiadania w łonie tych narodów oddanych sobie ludzi, jako swoich pomocników, którzy by mu ułatwili przenikanie do danego kraju i do danego środowiska. Wszak żywioł żydowski stanowi wszędzie mniejszość i bez posiadania pomocy z łona tych narodów nie byłby w możliwości ich opanowania. Ogół tych pomocników stanowi instytucję żydowską, zwaną przez nas „czynnikami pomocniczymi”.

Wytwarzanie organizacji pomocniczych

Narzucanie narodom rdzennym zależnego od siebie kierownictwa we wszystkich dziedzinach życia żydostwo osiąga przez podsunięcie im całego szeregu zależnych od siebie organizacji, zarówno jawnych, jak i tajnych. Jawnych głównie dla szerokich mas; tajnych, przy tym opartych na stopniowaniu „wtajemniczenia”, dla tak zwanych warstw „oświeconych”, a wyrażając się ściślej, okaleczonych duchowo kulturą żydowską.

Z chwilą, gdy członek narodu rdzennego wchodzi do jednej z tego typu organizacji, powstaje dla niego stosunek nie tylko dobrowolnej uległości wobec czynników żydowskich, ale stosunek zależności, stosunek służebniczy. Taki osobnik staje się dla żydostwa już czynnikiem służebniczo-pomocniczym, podlegającym pewnym sankcjom w razie niewykonania nałożonych na niego obowiązków.

Główne cechy organizacji dla gojów

Wszystkie organizacje przeznaczone dla gojów, a więc zarówno pośród „oświeconych”, jak i najszerszych mas, mają kilka wspólnych cech. Przede wszystkim oparte są na ideologii żydowskiej, a więc mają na celu dobro żydostwa, jakkolwiek nie dla wszystkich dostrzegalne. W składzie swoim są przesypane „zasymilowanymi” członkami społeczeństwa żydowskiego. Mają tajną organizacyjną nadbudówkę żydowską, dzięki której czynniki żydowskie posiadają możność nadawania działalności tych organizacji kierunku pożądanego dla siebie. Mają charakter międzynarodowy, bowiem – dzięki rozproszeniu żydowskiemu w różnych krajach – wszelka narodowa działalność żydowska, jako mająca na celu dobro całego żydostwa, musi obejmować cały szereg krajów, czyli musi być międzynarodowa. Wreszcie mają one zasięg światowy i stałe zabarwienie – „uniwersalizmu”, „wszechludzkości”…

Organizacyjne nadbudówki żydowskie

Największą wątpliwość, bądź całkowitą niewiarę, zwłaszcza u oficjalnych „przywódców” i „kierowników” organizacji przeznaczonych dla gojów, wywołuje istnienie organizacyjnych nad nimi nadbudówek żydowskich. Ale na co wskazuje życie? Korespondent palestyński w grudniu 1927 r. pisał:

przed rokiem był tutaj, w Erec Israel, na krótki pobyt, Feliks Warburg. Czynił tutaj bez ustanku swoje wycieczki poprzez kolonie żydowskie, tak że nawet kpiono, iż „nocuje w samochodzie”. Wrażenia ze swojej podróży wpisywał do notatnika, nie rozmawiając z nikim i nie wtajemniczając nikogo w swoje poglądy. Kiedy bliscy nalegali z pytaniami, odpowiedział, z chłodnym uśmiechem, że nie może jeszcze nic powiedzieć o Erec Israel, gdyż stąd jedzie zaraz do Rosji, gdzie zwiedzi kolonie żydowskie na Krymie. Zaledwie po tym, jak porówna je, poweźmie decyzję, dokąd należy kierować kolonizację żydowską – do Erec Israel czy na Krym… – „Der Moment”, nr 291, 21 XII 1927r. – „Feliks Warburg odkupuje zatokę w Hajfie”, I. L. Wohlman, Tel Awiw.

Czy popierać takie „decyzje” co do kolonizacji na Krymie może ktoś nienależący do organizacji stojącej znacznie wyżej od oficjalnej władzy sowieckiej?

Te „decyzje”, jak wskazuje poprzednia treść, nie pozostały w sferze marzeń żydowskich…

Nie trzeba zapominać, że Feliks Warburg jest to największy bankier żydowski w Stanach Zjednoczonych (Nowy Jork), zięć bankiera Jakuba Schiffa, tego samego, z którego nazwiskiem jest związany zasiłek 12 mil. dol. na wywołanie rewolucji w Rosji. I dlatego to współpraca bankiera z członkami rządu „proletariatu” w Związku Sowieckim, który „walczy” z kapitalizmem, a więc i z finansjerą, jest tym więcej znamienna i pouczająca…

Albo weźmy zachowanie innego potentata żydowskiego ze Stanów Zjednoczonych.

Juliusz Rosenwald, znany żydowski przemysłowiec i filantrop z Chicago, oświadczył, że… emigracja żydowska do Erec Israel nie powinna być subsydiowana. Pieniędzmi, które kosztuje osiedlenie jednej rodziny żydowskiej w Erec Israel, można pomóc, zgodnie z opinią Rosenwalda, pięciu rodzinom żydowskim w Rosji… – „Hajnt”, nr 257, 4 XI 1928 r. – depesza z 3 XI 1928 z Nowego Jorku ŻAT.

Trzeba mieć władzę, aby decydować o kolonizacji przez żywioł żydowski całych obszarów w obcym dla żydostwa kraju, a bez istnienia organizacji, która musi uskuteczniać tę władzę, rzecz naturalna tajnej, obejść się nie można.

Zresztą, czy istnienia tych nadbudówek nie potwierdzają wynurzenia samych żydów, np. Apolinarego Hartglasa?

nasza opinia rozpowszechnia się lepiej i prędzej od każdego pisma. Dzięki temu, że w każdym kraju posiadamy inteligentnych ludzi oraz że mamy połączenia („Verbindungen”) we wszystkich kołach społecznych – działamy na opinie publiczną tych narodów, wśród których zamieszkujemy… – „Hajnt”, nr 12, 14 I 1927 r. – „Państwo anonimowe”, A. Hartglas.

Nazwy nadbudówek

Jakie nazwy noszą te organizacje stanowiące nadbudówki nad organizacjami przeznaczonymi dla gojów?

Nie chodzi przecież o nazwy. Nazwy są obojętne. Chodzi o sam fakt posiadania przez żydów „inteligentnych ludzi” i istnienia „połączeń” we „wszystkich kołach społecznych”, a więc zarówno nieżydowskich, jak i żydowskich…

Niektóre z tych organizacji mają nazwy o dźwięku hebrajskim. Oficjalnie w zakres ich działalności wchodzi tylko… „dobroczynność”… Goje nie powinni nimi interesować się i wtajemniczać się w ich działalność. Byłoby to niedopuszczalne wkraczanie gojów w kompetencje wyższej władzy, sprawującej rządy w imieniu „ludzkości”…

Nie budzi chyba żadnych wątpliwości fakt, że organizacje przeznaczone dla gojów mają charakter międzynarodowy. Organizacje socjalistyczne działają w różnych krajach, ale w łączności składają się na II Międzynarodówkę, z centralą w Zurychu. Organizacje komunistyczne działają również w różnych krajach, ale w łączności tworzą III Międzynarodówkę, tak zwany „Komintern”, z centralą w Moskwie.

A czyż organizacje – socjalistyczna, komunistyczna, anarchistyczna – nie mają na celu oficjalnie dobra wszystkich narodów, a więc całej „ludzkości”? Czy hasło „wszechludzkości”, „uniwersalizmu” nie znajduje wyrazu choćby w odezwach Kominternu, bądź pisemnych, bądź wygłaszanych przez radio z Moskwy, a zaczynających się słowami – „do wszystkich, do wszystkich, do wszystkich”…?

„Do wszystkich”… – do kogo?

Żydzi – zarówno ci, którzy piszą i czytają te hasła, jak i ci, którzy je słuchają – wiedzą, co to oznacza – „do wszystkich”…

Chodzi o gojów, o tę hołotę, która nie może, według żydowskich wierzeń religijnych, obejść się bez… żydostwa…

Chodzi o rabów, ujarzmionych przez żydostwo, którym ono mąci modlitwę, jak pisał w swoim wyznaniu Saul Wagman:

mącimy modlitwę rabów i zakłócamy milczenie pokornych ognistym zewem: wolność!…

Łatwość dla żydostwa tworzenia organizacji dla gojów

Gdy w krajach rozproszenia rozszerza się kultura żydowska, czynnikom żydowskim nie jest trudno skupić w pewnych organizacjach odpowiednich dla siebie osobników. Ich właściwie nie trzeba zapraszać. Ci osobnicy sami garną się do tych organizacji, bowiem żydowska atmosfera, panująca w nich, odpowiada potrzebom ducha tych ludzi, wrażliwego już na wszystko, co żydowskie, a więc niechętnego na to, co jest rodzime, swojskie.

Ci osobnicy sami już skupiają się, wzajemnie popierają się, czują bowiem swoją obcość wobec środowiska, z którego wyszli i swoją „wyższość” wobec niego.

Cecha żydowskiej „wyższości”, żydowskiego „wybraństwa” nie mogła bowiem nie przeniknąć i do nich, tym więcej, że niejeden z tych służebników żydowskich, zwłaszcza na szczeblach „wyższych”, dostąpił takiego „wtajemniczenia” w zadaniu danej organizacji wobec „ludzkości”, że w podnieconej jego wyobraźni „zwykły” śmiertelnik musiał zejść do roli „hołoty”, tych właśnie „rabów”, pod którą to kategorię podciąga on nie siebie, jako już „wtajemniczonego”, a resztę swoich rodaków, którzy nie dostąpili tego „zaszczytu”…

Gdy tacy ludzie, członkowie owych organizacji, osiądą na poszczególnych posterunkach życia narodów rdzennych, wypełniają oni właściwie sami, z własnego popędu, bez przymusu żydowskiego, żądania polityki żydowskiej. Czynniki żydowskie mogą ograniczać się właściwie do lekkiego tylko nad ich działalnością dozoru…«

Takich ludzi i organizacji pomocniczych jest mnóstwo. Najbardziej jaskrawym przykładem w skali świata jest chyba Bill Gates. U nas też ich pełno. To są ludzie typu Owsiaka, Ochojskiej itp. Jest bardzo dużo różnych fundacji, instytutów, think tanków, kanałów internetowych, a wszystko to finansowane przez Żydów i działa w ich interesie.

Prawdziwy cel

O co chodzi w wojnie na Ukrainie? Jaki jest jej prawdziwy cel? Wszyscy straszą, że może ona przerodzić się w III wojnę światową, że Putinowi chodzi o odbudowanie Związku Radzieckiego i jego strefy wpływów. Inni mówią, że chodzi o to, by nie powstał Nowy Jedwabny Szlak, o wywołanie jeszcze większego kryzysu poprzez przerwanie łańcucha dostaw itp.

Czy rzeczywiście Putinowi chodzi o odbudowę Związku Radzieckiego i jego strefy wpływów? W takim przypadku musiałoby dojść do podziału Niemiec, a Niemcy wcale nie angażują się w ten konflikt po stronie Ukrainy. Czy chodzi o Jedwabny Szlak? Chiny są fabryką świata i eksportują na cały świat. Europa jest obecnie tylko częścią tego rynku i to wcale nie dominującą nad resztą odbiorców chińskiego eksportu. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że część dostaw odbywa się przy wykorzystaniu transportu lotniczego. A poza tym, to bez względu na to, jaką drogą docierają towary z Chin do Europy, to i tak ich dystrybucja jest pod kontrolą jednej nacji.

Jeden z polskich emerytowanych generałów powiedział, że powinniśmy odzyskać Kaliningrad. Jakby kiedykolwiek on był nasz. Drugi, też emerytowany, powiedział, że w Polsce powinny być zainstalowane rakiety dalekiego zasięgu, które mogłyby niszczeć cele w Moskwie. Minister Obrony Narodowej powiedział, że powinniśmy przyjąć tyle wojsk amerykańskich, ile to będzie możliwe. Przykłady takich wypowiedzi można mnożyć. Wygląda to na świadome drażnienie Rosji. Rodzi się więc pytanie: czy to głupota, czy działanie zamierzone? Na pewno nie jest to głupota, bo ci ludzie nie są idiotami. Wprost przeciwnie! Jeśli zajmują czy zajmowali najwyższe stanowiska, to musieli wykazać się jakimiś zaletami. Przynajmniej musieli być posłuszni i skrupulatnie wykonywać rozkazy swoich przełożonych, może nawet nieznanych przełożonych. I nadal je wykonują. Pan każe, sługa musi. „Sługa narodu” – to taki film, w którym główną rolę odgrywał obecny prezydent Ukrainy. A więc sługa narodu, tylko którego?

Niby cały świat jest przeciwko Rosji, ale chyba tylko na pokaz. Prezydent Francji upomina prezydenta USA, by nie nazywał Putina rzeźnikiem. Niemcy i Francja jakoś nie obnoszą się ze swoim poparciem dla Ukrainy, a reszta krajów unii będzie kierować się tym, jak one postępują. Jedynie Polska wychodzi przed szereg i prowokuje Rosję. Ale ci politycy w Polsce, bo nie polscy, wiedzą, co robią i po co to robią. Jeśli za jakiś czas dojdzie do zakończenia tej wojny i Rosja do spółki z Niemcami i może jeszcze z Francją ustalą nowy porządek w tej części Europy, to jedynymi winowajcami tego zamieszania będą Polska i Ukraina. A winnych trzeba ukarać. A jak? Podzielić Ukrainę i Polskę. W zamian za zgodę Niemiec na podział Ukrainy, Rosja zgodzi się na zajęcie przez Niemcy ziem utraconych przez nich po II wojnie światowej. Bardzo możliwe, że łącznie z obwodem kaliningradzkim.

Ktoś może mi zarzucić, że ja fantazjuję, że są to majaczenia jakiegoś chorego umysłu. Może, jak najbardziej, tylko że ja wiem, jaka była sytuacja przed rozbiorami Polski i wtedy też w Europie uważano, że najlepszym rozwiązaniem dla Europy są rozbiory Polski, państwa niestabilnego, niepoważnego, ogarniętego anarchią i zagrażającego reszcie Europy. Taka retoryka, w kontekście zachowania się „polskich” polityków w stosunku do Rosji, może powrócić w Europie szybciej niż nam się wydaje, takiego niepoważnego państwa, które poprzez swoje antyrosyjskie nastawienie, stanowi zagrożenie dla innych państw. A jeśli tak, to trzeba to zagrożenie jakoś zneutralizować.

W blogu „Żydzi a rozbiory” z 6 lutego 2020 roku pisałem:

»Rozkład w jakim znalazło się centrum żydowskie w Polsce zmusił ich kierownictwo do wybrania trzeciego rozwiązania. Wyjściem z tego pata były rozbiory Polski. Decyzja o nich zapadła w 1645 roku po wojnach kozackich. Najazd szwedzki i plany rozbiorowe Karola Gustawa zyskują żydowskie poparcie. Nie do końca to się udało, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Następnym krokiem było sfinansowanie wyboru Augusta II Sasa (protestanta) na tron polski. Wojna północna (1700-1721) jeszcze bardziej osłabiła państwo. August II, w oparciu o Rosję i Prusy, snuje plany rozbiorowe. Król, który planuje zlikwidować swoje królestwo. Wydawałoby się, że to jakaś paranoja, ale gdy zajrzymy za kulisy, to wszystko staje się jasne. Warto o tym pamiętać, bo reguły w polityce są niezmienne. Obecnie jest tak samo. Nasze władze od dawna zachowują się tak, jakby chciały zlikwidować państwo, którym rządzą. Na pozór nielogiczne. Ale tylko na pozór.

W 1789 roku powstaje w Paryżu klub jakobinów, któremu przewodniczy Mirabeau, członek iluminatów bawarskich Weishaupta oraz bojownik walczący o równouprawnienie Żydów. W tym samym roku, przedstawiony przez Sieyès’a, zostaje członkiem tego klubu król Stanisław August. Klubu, który dąży do pozbawienia tronu Ludwika XVI i innych panujących w Europie. Także Szczęsny Potocki zostaje przyjęty do klubu jakobinów.

Król Polski, po pierwszym rozbiorze, pragnąc zachować swoje dobra w Galicji, składa przysięgę na wierność cesarzowi Austrii. To już jakaś paranoja! I tak pod przewodnictwem króla – jakobina, zaprzysiężonego na wierność cesarzowi, odbywają się obrady Sejmu Czteroletniego i powstaje Konstytucja 3-go maja, będąca odbiciem haseł Zgromadzenia Narodowego i Konstytuanty francuskiej. Konstytucja ta przyczyniła się do wybuchu wojny z Rosją i do powstania konfederacji targowickiej. Na jej czele staje jakobin Szczęsny Potocki. Za radą innego jakobina, Hugona Kołłątaja, akces do niej zgłasza król – jakobin. Na czele ruchu rewolucyjnego w Polsce stają też wolnomularze. W takiej sytuacji wkraczają do Polski wojska pruskie pod pretekstem walki z rewolucją i jakobinizmem. I tak dochodzi do drugiego rozbioru Polski. Tym razem bez udziału Austrii.

Swoją drogą to ciekawe. Wolnomularze rządzą Prusami – i Polską też tacy rządzą, a Prusacy wkraczają do Polski pod pretekstem walki z rewolucją i jakobinami, czyli wolnomularze „walczą” z wolnomularzami. Trochę to przypomina obecną sytuację. Na Ukrainie rządzą Żydzi, w Polsce rządzą Żydzi, w Ameryce – też i w Rosji. A tu Ukraina „walczy” z Rosją, Polska też „walczy” z Rosją, choć na razie tylko na pyskówki, mając „poparcie” Ameryki. A ona niby też „walczy” z Rosją. A za sznurki pociągają Żydzi.

O co w tym wszystkim chodziło? Zwolennicy Konstytucji 3-go maja byli jakobinami i wolnomularzami. Przywódcy konfederacji targowickiej również. Król początkowo był po jednej stronie, a później przeszedł na drugą. Prusy pod wpływem masonów. W Rosji Katarzyna II też pod ich urokiem. I oni wszyscy ze sobą „walczą”. Ale o co? Chyba nie o idee i programy polityczne, bo wszyscy z jednej stajni. Chyba tylko o to, by poprzez pozorne konflikty mieć pretekst do zlikwidowania Polski i „przemalowania” mapy Europy. To bardzo przypomina mi obecny pozorny konflikt na Ukrainie, który chyba też zmierza do tego samego. Do przemalowania mapy Europy? I znowu wymazania z niej Polski? Czy może pozostawienia „Księstwa Warszawskiego”?

Niektórzy przebąkują, że konflikt ukraiński ma na celu podział tego kraju, co już się dokonało, a jego zachodnia część ma być połączona ze wschodnią Polską, co ma dopiero nastąpić. Sądząc po tym jak kształtują się stosunki polsko-ukraińskie i jak są w Polsce traktowani imigranci ukraińscy i jak silne jest lobby ukraińskie w Polsce, to może rzeczywiście coś jest na rzeczy. Nic nie dzieje się przypadkiem. Tylko jak to zrobić? Polska jest częścią unii europejskiej i wydarcie kawałka jej obszaru, wschodniej Polski, chyba nie wchodzi w grę. Może rozwiązaniem byłoby wyjście Polski z unii. Coraz śmielej padają takie propozycje. Anglia już z niej wychodzi, a więc zapoczątkowuje pewien proces. A może jest to początek końca unii? A może tylko korekta? Stworzenie z kresów dawnej Rzeczypospolitej drugiego państwa żydowskiego. Przecież wszystko co najlepsze w żydostwie, najlepsze dla nich, powstało właśnie na tych terenach. Czują do nich taki sam sentyment jak do Palestyny.«

To, co powyżej przedstawiłem, to moja interpretacja tego, co się dzieje w związku z tą wojną. Czas to zweryfikuje. Trzeba jednak pamiętać, że w polityce prawdziwe cele są zawsze ukryte, a propaganda służy jedynie odwróceniu uwagi. Żadne media, również zagraniczne, nie zauważają tego słonia w składzie porcelany, czyli masowej akcji przesiedleńczej Ukraińców do Polski. A to oznacza podmianę społeczeństwa. Działania rządu nie pozostawiają wątpliwości, że zmiany idą w tym kierunku. I tak to przekonałem się, u schyłku swego życia, że żyłem w obcym kraju, wśród obcych ludzi, choć mówiących tym samym językiem. Wcześniej tylko tego domyślałem się, a teraz to już mam namacalny dowód. I przypomina mi się to, co napisał pod koniec swego życia Dmowski w Przewrocie popowstaniowym. Pisał wtedy nie jak mason. Prawdopodobnie już nim wtedy nie był.

„Jeszcze przed ostatnim powstaniem psychika inteligencji polskiej była wcale jednolita; w okresie popowstaniowym uległa ona głębokiemu rozbiciu. Wytworzyły się odłamy inteligencji tak mało wspólnego mające między sobą, jakby należały do różnych narodów. Ścierały się między sobą trzy jej typy: zachodni, wyrosły na tradycjach polskich i wpływach europejskich; wschodni, wychowany przez rewolucję rosyjską i jej literaturę; wreszcie żydowsko-polski, reprezentowany przez spolszczonych Żydów i zżydzonych Polaków. Ostatnie dwa w postępowaniu i nawet w ideach często zbliżały się do siebie, ile że w rewolucji rosyjskiej pierwiastek żydowski coraz silniejszą odgrywał rolę. Różnice między tymi trzema typami były o wiele głębsze, niż te, które wytworzył podział narodu pomiędzy trzy państwa. Stwierdzaliśmy to w naszych latach uniwersyteckich, kiedy porozumienie się z młodzieżą Galicji i Poznańskiego przychodziło nam o wiele łatwiej, aniżeli w naszej dzielnicy z młodzieżą typu wschodniego lub żydowsko-polskiego.”

Dmowski napisał to w latach 30-tych, a zmarł 2 stycznia 1939 roku. Wygląda na to, że jego diagnoza jest nadal aktualna. Jedyna różnica polega na tym, że teraz problem dotyczy nie tylko inteligencji, ale całego społeczeństwa. Propaganda komunistyczna wmówiła ludziom, że Polska Ludowa była krajem jednolitym etnicznie, co nie było prawdą, ale ludzie uwierzyli w to i wielu nadal wierzy. A obecnie niektórzy już wmawiają nam, że prawosławny Rusin, nawet jak nie zna języka polskiego, to też jest Polakiem.

Podział

Już od jakiegoś czasu piszę, że to wszystko, co dzieje się na Ukrainie, zmierza ku jej podziałowi. Co innego jednak, gdy pisze to ktoś taki, jak ja, a co innego, gdy mówi to, i to tak otwarcie, amerykański polityk i też nie jakiś drugorzędny. Jeśli wypowiedział się w ten sposób, to chyba jest coś na rzeczy. Dla nas oznacza to w praktyce, że ci wszyscy „uchodźcy” zostaną tu i staną się polskimi obywatelami.

Na portalu ZeroHedge ukazał się artykuł Buchanan: Is Ukraine’s Partition Zelensky’s Fate? (https://www.zerohedge.com/geopolitical/buchanan-ukraines-partition-zelenskyys-fate), w którym amerykański polityk Pat Buchanan snuje swoje rozważania na temat konfliktu na Ukrainie. Poniżej jego treść (wytłuszczenia – W.L.):

»„Czas się spotkać, czas porozmawiać… czas przywrócić integralność terytorialną… dla Ukrainy” – powiedział w sobotę prezydent Wołodymyr Zełenski. Zełenski dodał, że Moskwa jeszcze bardziej potrzebuje tych negocjacji. „W przeciwnym razie straty Rosji będą tak ogromne, że kilku pokoleń nie wystarczy na powrót do poprzedniego stanu”.

Według Pentagonu Rosja straciła 7000 żołnierzy; Kijów podaje liczbę 14 000 zabitych. Mimo to prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi mniej zależy na spotkaniach i rozmowach. Co to oznacza? Zełenski nie wierzy, że dalsze walki i straty zrekompensują Ukrainie ewentualne korzyści. I chce, żeby wojna się skończyła.

Jeśli chodzi o Putina, jak powiedział w niedzielę sekretarz obrony Lloyd Austin: „Nie był w stanie osiągnąć celów tak szybko, jak się spodziewał”. Putin potrzebuje więcej czasu. Rosyjski prezydent rozpoczął inwazję na Ukrainę, gdy Krym już wcześniej został zaanektowany, a enklawy Ługańska i Doniecka również ogłosiły niezależność od Kijowa.

Od rozpoczęcia inwazji wojska Putina oblegają Kijów, ale nie zdobyły go, ani nie zdobyły drugiego co do wielkości miasta – Charkowa. Wojska rosyjskie znajdują się teraz w Mariupolu nad Morzem Azowskim i mają połączenie przez Donbas na Krym, a stamtąd już niedaleko do Odessy, ostatniego dużego ukraińskiego portu nad Morzem Czarnym. Rosja nie przegrywa tej wojny, pomimo że armia ukraińska i ludność cywilna stawiają większy opór, niż się tego spodziewano.

Jeśli weźmiemy pod uwagę zdobycze terytorialne, to Putin wygrywa. Nie zdobył Kijowa ani Charkowa, ale powiększył kontrolowane przez Rosję terytoria. A matuszka Rosja nie straciła w tej wojnie ani cala ziemi.

Jak to się skończy? – pytał Gen. David Petraeus w drodze do Bagdadu.

Żadne rozwiązanie polityczne nie wydaje się bardziej prawdopodobne niż nowy podział Ukrainy, z ziemiami na wschód od Dniepru i wzdłuż wybrzeży Morza Azowskiego i Czarnego, zaanektowanymi przez Moskwę, a zachód Ukrainy zostanie uznany za państwo neutralne, takie jak Austria czy Finlandia podczas zimnej wojny.

Problem z tym prawdopodobnym rozwiązaniem polega na tym, że Zełenski wykluczył jakiekolwiek ustępstwa terytorialne na rzecz Rosji. I stara się „przywrócić”, a nie – zaakceptować oderwanie od Ukrainy w 2014 roku Krymu i Donbasu.

Dylemat: Zełenski prawdopodobnie nie przeżyje oddania Rosji kontroli nad jakąkolwiek ukraińską ziemią. A Putin prawdopodobnie nie przeżyje porażki w rozmowach pokojowych o oddaniu ukraińskich posiadłości, z którymi rozpoczął wojnę.

Integralność terytorialna” Ukrainy jest kluczową kwestią dla zakończenia tej wojny. I właśnie tutaj wydaje się, że porozumienie obu stron jest niemożliwe. Jedyną kwestią, co do której obie strony prawdopodobnie zgodzą się w ramach jakiegokolwiek porozumienia pokojowego, jest kwestia, na którą należało się zgodzić, aby zapobiec wojnie: formalna deklaracja Kijowa, że nigdy nie przyłączy się do sojuszu NATO stworzonego w celu powstrzymania Rosji i, jeśli to konieczne, pokonania jej w wojnie.

Sfrustrowany i wściekły prezydent Joe Biden zaczął nazywać Putina „mordercą”, „morderczym dyktatorem” i „przestępcą wojennym”, który rozpoczął „niemoralną wojnę” – epitety, które Kreml nazywa „niewybaczalnymi” Taka retoryka wydaje się wykluczać jakąkolwiek rolę dyplomacji amerykańskiej w negocjowaniu zakończenia tej wojny. Inne państwa – Izrael, Turcja, Francja, Niemcy – utrzymują stały kontakt z Putinem, który kontroluje największy na świecie arsenał nuklearny.

Rozważmy moralny dylemat Stanów Zjednoczonych.

Nasz prezydent mówi, że Rosją kieruje „zbrodniarz wojenny”, prowadzący „niemoralną” wojnę, w której umyślne atakuje się szpitale, szkoły, przedszkola i placówki kulturalne. A mimo to USA i NATO nie dostarczą Ukrainie broni, w tym używanych MiG-ów, które mogą spowodować odwet Rosji przeciwko nam lub NATO, ryzyko III wojny światowej lub użycie przez Rosję taktycznej broni atomowej, ponieważ Ukraina, plądrowana i prześladowana, nie jest członkiem NATO.

Jeśli jednak Łotwa, z 5% mniejszością ukraińską, zostanie zaatakowana, zaangażujemy się militarnie i do diabła z ryzykiem III wojny światowej lub możliwym jej odwetem z użyciem broni atomowej.

Na wojnie wysokie morale żołnierzy ma się tak do uzbrojenia, jak trzy do jednego – powiedział Napoleon. Niestety, to, co powiedział cynicznie George Bernard Shaw, również wydaje się prawdą: podczas wojny Bóg jest po stronie wielkich batalionów.

Zełenski prawdopodobnie nie przeżyje zrzeczenia się tytułu własności do jakiejkolwiek ukraińskiej ziemi, czy to Krymu, czy Donbasu. A Putin prawdopodobnie nie przeżyje, nie zachowując nowego terytorium z rosyjskiego „zwycięstwa”.

Ponownie, być może jedyną kwestią, co do której prawie wszyscy się teraz zgadzają, jest to, że Ukraina zrzeka się swojego prawa do przystąpienia do sojuszu NATO.«

Ta wypowiedź dużo wyjaśnia, ale dla Polski oznacza to wielkie niebezpieczeństwo, bo Stany Zjednoczone, poprzez retorykę swego prezydenta, wykluczają się z negocjacji dotyczących zakończenia tej wojny. Znaczy umywają ręce. Nasz „największy” sojusznik olewa nas tak samo, jak wcześniej Wielka Brytania. W praktyce oznacza to, że pierwsze skrzypce w tym koncercie będą grały Niemcy i Rosja. Gorzej być nie może.

Czy jest zatem jakieś wyjście z tej patowej, według Buchanana, sytuacji? Wyjście, które zadowoliłoby obie strony, do zaakceptowania przez Putina i Zełenskiego? Jest! Tym wyjściem jest przyłączenie zachodniej Ukrainy do Polski. W tym wypadku problemem byłoby to, że ta zachodnia Ukraina jest poza unią. Ale Niemcy pewnie coś wymyślą.

Pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie: po co wybuchła ta wojna, która zaczęła się w 2014 roku? Już wtedy, a może jeszcze wcześniej, wiedziano po co i jak to ma się skończyć. W blogu „Finis Ucrainae” z dnia 25 lutego, a więc miesiąc temu pisałem:

Dlaczego więc Wikipedia zmieniła tak szybko godzinę. Ktoś tam w końcu załapał, że o 4:45 1 września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę. Podobno nie ma przypadków, są tylko znaki. Jakby tego było mało, to przypominam, że Polska została zaatakowana z trzech stron: z zachodu, północy i południa. Ukraina została zaatakowana też z trzech stron: ze wschodu, północy i południa. To jest bardo niebezpieczna i czytelna aluzja, że tak naprawdę zaczęło się końcowe odliczanie dla Polski jako państwa w tej postaci i że bardziej w tej wojnie to o nią chodzi.

Art-B bis

24 lutego rozpoczęła się wojna na Ukrainie, a już w dwa tygodnie później pojawiła się ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy, składająca się ze 116 artykułów, bardzo rozbudowana i bardzo szczegółowo regulująca wiele spraw dotyczących pomocy obywatelom Ukrainy. Warto zwrócić uwagę na to, że jest tu mowa o obywatelach Ukrainy, a nie o uchodźcach. A więc mamy tu do czynienia nie z pomocą uchodźcom, tylko z zasiedlaniem państwa nowymi obywatelami, którym ta ustawa, w niektórych wypadkach, daje więcej praw niż obywatelom Polski.

Taka sytuacja jest też doskonałą okazją do robienia, pod pozorem pomocy, wszelkich malwersacji finansowych, przy których afera Art-B wydaje się dziecinną igraszką. Mam wrażenie, że tego państwa już nie ma. Są tylko mafie, które chcą wyciągnąć jak najwięcej, bo jak będą to państwo likwidować, czyli, według mnie, dzielić i łączyć wschodnią Polskę z zachodnią Ukrainą, to już nikt nie będzie wnikał w to, kto ile nakradł. Tym, którzy nadrukowali tych pieniędzy, nie zależy na ich odzyskaniu, tylko na realizacji swojego celu. Dla nich pieniądz jest narzędziem, a nie celem samym w sobie. Nowe państwo, to nowy rząd i nowe otwarcie. Będzie to taki rok jubileuszowy, w którym anuluje się wszelkie długi., bo jeśli ulegnie likwidacji państwo, to i automatycznie jego dług zniknie. To jest czas tworzenia się nowych elit finansowych, według których pierwszy milion trzeba ukraść, choć obecnie to już raczej chodzi chyba o kilka czy kilkanaście tych pierwszych milionów.

Ustawa z dnia 12 marca 2022 roku o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. Wybrałem cztery artykuły:

Art. 14.1. W Banku Gospodarstwa Krajowego tworzy się Fundusz Pomocy, zwany dalej „Funduszem”, w celu finansowania lub dofinansowania realizacji zadań na rzecz pomocy Ukrainie, w szczególności obywatelom Ukrainy dotkniętym konfliktem zbrojnym na terytorium Ukrainy, w tym zadań realizowanych na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, jak i poza nim.

Po co tworzy się taki odrębny fundusz, skoro w pomoc obywatelom Ukrainy zaangażowane są wszystkie jednostki samorządu terytorialnego i podległe im instytucje i mają środki na realizację tej pomocy?

2. Prezes Rady Ministrów zawiera z Bankiem Gospodarstwa Krajowego umowę określającą w szczególności zasady dokonywania wypłat ze środków Funduszu, na finansowanie lub dofinansowanie realizowanych zadań, o których mowa w ust. 1.

3. Wypłaty ze środków Funduszu są realizowane na podstawie dyspozycji wypłaty składanej do Banku Gospodarstwa Krajowego przez Prezesa Rady Ministrów.

5. Środki Funduszu pochodzą:

  1. z wypłat środków pieniężnych jednostek sektora finansów publicznych;
  2. ze środków, które za zgodą Komisji Europejskiej mogą zostać przeznaczone na wsparcie zadań, o których mowa w ust.1;
  3. z wpłat z budżetu państwa;
  4. z wpływów ze skarbowych papierów wartościowych;
  5. ze środków z wyemitowanych obligacji;
  6. z innych przychodów, w tym darowizn;
  7. ze środków pochodzących ze źródeł zagranicznych nie podlegających zwrotowi.

6. Środki Funduszu mogą być przeznaczone na:

  1. finansowanie lub dofinansowanie realizacji zadań, o których mowa w ust.1;
  2. wykup i zapłatę odsetek od obligacji, o których mowa w art. 16. ust. 3 oraz pokrycie kosztów ich emisji;
  3. zwrot Bankowi Gospodarstwa Krajowego środków, o których mowa w art. 16 ust. 2, wraz z wynagrodzeniem w wysokości ustalonej z ministrem właściwym do spraw finansów publicznych;
  4. zwrot wydatków poniesionych na realizację zadań, o których mowa w ust. 1;
  5. udzielanie pożyczek.

Fundusz może udzielać pożyczek. Ale komu? Zapewne temu, kto chce pomóc obywatelom Ukrainy. Tylko pożyczać, by pomagać? Znaczy, że chcący pomóc nie ma własnych pieniędzy, a chce pomóc. Ale pożyczkę trzeba zwrócić. A może nie trzeba? Przy tej skali “pomocy”, to kto się doliczy? Fundusz Pomocy zajmuje się udzielaniem pożyczek, czyli działalnością finansową.

7. Ze środków Funduszu dokonuje się wypłaty wynagrodzenia prowizyjnego przysługującego Bankowi Gospodarstwa Krajowego. Wysokość wynagrodzenia jest ustalana w umowie, o której mowa w ust. 2.

Za pracę należy się zapłata. A gdyby nie było takiego funduszu, to nie byłoby zapłaty. To chyba jasne.

8. Środki Funduszu mogą być przeznaczone na finansowanie, dofinansowanie lub zwrot wydatków lub kosztów poniesionych na realizację zadań, o których mowa w ust. 6 pkt 1 i 4, również w przypadku, gdy ustawa lub przepisy odrębne przewidują finansowanie tego rodzaju zadań z budżetu państwa, w tym w formie wpłat lub dotacji z budżetu państwa.

To nic, że państwo już pomogło. My tak kochamy Ukraińców, że pomożemy im jeszcze raz.

11. Finansowanie lub dofinansowanie ze środków Funduszu może być udzielone jednostkom sektora finansów publicznych oraz jednostkom spoza tego sektora.

A więc i prywatna firma może załapać się na państwowe pieniądze pod pozorem pomocy, nie mówiąc już o tym, że jednostki z sektora publicznego, które mają pieniądze na ten cel z budżetu, mogą też je dostać z drugiego źródła.

Art. 16. 1. Minister właściwy do spraw finansów publicznych przekazuje do Funduszu środki niezbędne do terminowej obsługi zobowiązań z tytułu wyemitowanych obligacji, o których mowa w ust. 3, w przypadku gdy poziom środków Funduszu jest niewystarczający do obsługi tych zobowiązań.

2. W przypadku niedoboru na rachunku Funduszu środków niezbędnych do terminowej obsługi działań, o których mowa w art. 14 ust. 6, finansowanie ich realizacji może odbywać się, po uzgodnieniu z ministrem właściwym do spraw finansów publicznych, ze środków Banku Gospodarstwa Krajowego.

3. Bank Gospodarstwa Krajowego może emitować obligacje w kraju i za granicą na rzecz Funduszu.

Po co ten bank ma emitować obligacje? Żeby je sprzedać i dostać za nie pieniądze na “pomoc”. Ale ktoś, kto je kupił, zechce je za jakiś czas sprzedać emitentowi z zyskiem, wynikającym z ich oprocentowania. Jeśli bank nie będzie miał tych pieniędzy, bo wydał je na “pomoc”, to co wtedy? To wtedy to, co poniżej.

4. Zobowiązania Banku Gospodarstwa Krajowego z tytułu wyemitowanych obligacji, o których mowa w ust. 3, są objęte gwarancją Skarbu Państwa, reprezentowanego przez ministra właściwego do spraw finansów publicznych.

Gdy Bank Gospodarstwa Krajowego nie będzie w stanie wykupić wyemitowanych przez siebie obligacji, to wtedy Skarb Państwa je wykupi, bo udzielił gwarancji. To jest dokładnie ten sam mechanizm, jak w przypadku afery Art-B. Czeki bez pokrycia, wydawane przez jeden bank, a realizowane w innych bankach, gwarantował Skarb Państwa.

6. Gwarancja, o której mowa w ust. 4, jest udzielana do wysokości 100% pozostających do wypłaty świadczeń pieniężnych wynikających z wyemitowanych obligacji objętych gwarancją wraz ze 100% należnych odsetek od tej kwoty i innych kosztów bezpośrednio związanych obligacjami.

7. Gwarancja, o której mowa w ust. 4, jest wolna od opłaty prowizyjnej.

8. Jeżeli odzyskanie wierzytelności Skarbu Państwa, powstałych z tytułu udzielonej gwarancji, nie jest możliwe, Rada Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw finansów publicznych, może umorzyć wierzytelność w całości albo części.

To może być taka sytuacja, że instytucja, która wykupiła obligacje i chce je sprzedać emitentowi z zyskiem, a emitent, czyli Bank Gospodarstwa Krajowego, nie ma pieniędzy, to wtedy Skarb Państwa przejmuje zobowiązanie banku i odkupuje te obligacje i staje się wierzycielem banku. I w takim wypadku Rada Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw finansów publicznych, może umorzyć wierzytelność w całości lub części, znaczy zrezygnować z odzyskiwania tych pieniędzy od banku.

9. Bank Gospodarstwa Krajowego jest zwolniony z obowiązku udzielania zabezpieczenia do gwarancji, o których mowa w ust. 4.

Czyli żadnego ryzyka ze strony Banku Gospodarstwa Krajowego. Przecież on nie jest od tego, by bankrutować, tylko od tego, by za jego pośrednictwem wyprowadzać pieniądze z budżetu państwa pod pretekstem pomocy obywatelom Ukrainy.

Art. 12. 8. W celu zapewnienia pomocy, o której mowa w ust. 1, 4 i 18, wojewoda, organ jednostki samorządu terytorialnego, związku jednostek samorządu terytorialnego lub związku metropolitalnego oraz organ administracji publicznej i jednostki organizacyjne podległe organom administracji publicznej mogą zlecić organizacjom pozarządowym, podmiotom wymienionym w art. 3 ust. 3 ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz. U. z 2020 r. poz. 1057 oraz z 2021 r. poz. 1038, 1243, 1535 i 2490) oraz związkom zawodowym realizację zadania publicznego z pominięciem otwartego konkursu ofert, o którym mowa w dziale II rozdziale 2 tej ustawy.

Czyli bez przetargu. Jakież pole do malwersacji! Inna sprawa, że przetargi nie utrudniały tych malwersacji. Zawsze znajdowano jakieś furtki prawne, bo tak została zredagowana ustawa o zamówieniach publicznych. Teraz po prostu będzie szybciej. Nie trzeba będzie stosować żadnych wybiegów.

Art. 66. 1. Kierownicy jednostek organizacyjnych Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Krajowej Administracji Skarbowej oraz organizacje działające w tych służbach mogą przekazywać nieodpłatnie sprawny technicznie sprzęt, pojazdy i urządzenia jednostkom organizacyjnym Państwowej Służby Ukrainy do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych, za zgodą odpowiednio Komendanta Głównego Policji, Komendanta Głównego Straży Granicznej i Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej oraz Szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Sprzęt, pojazdy i urządzenia, o których mowa w zdaniu pierwszym, mogą być również przekazywane przez Komendanta Służby Ochrony Państwa.

Tego to nawet nie chce mi się komentować. Tu wszelkie granice przyzwoitości zostały przekroczone.

Skala korupcji z jaką prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia, przekracza wszelkie wyobrażenia. Wszystkie te afery III RP , które wydawały się nam wielkimi, takimi nie były w porównaniu z tym, co nas czeka. To jest zupełnie inna skala. Oni już wiedzą, że to państwo nie przetrwa tego rabunku. Chodzi więc im o to, by jak najlepiej przygotować się na nową rzeczywistość, nowe państwo i zając w nim jak najlepsze miejsce, pomijając członków rządu, którzy wyjadą za granicę. Ten kraj i to państwo, za zgodą wielkich tego świata, nie przetrwa. Ile czasu trzeba na jego likwidację? Jeszcze nie tak dawno temu sądziłem, że jakieś 40-50 lat. Teraz, za sprawą tej wojny, stanie się to pewnie znacznie szybciej. Może wystarczy 20-30 lat. A może mniej?

Unia polsko-ukraińska

Na kanale Media Narodowe pojawił się wywiad z mec. Kazimierzem Frąckiewiczem, autorem książki Polskość Kresów Wschodnich. Jego tytuł to: Unia polsko-ukraińska przeciwwagą dla unii europejskiej. Czy taka unia jest możliwa? – pyta prowadzący.

Zanim po I wojnie światowej powstała Polska, to były dwie koncepcje. Jedna federacyjna Piłsudskiego i druga asymilacyjna Dmowskiego. Pierwsza zakładała powstanie federacji, którą tworzyłyby Polska, Litwa, Białoruś i Ukraina. Druga zakładała istnienie jednego państwa polskiego, w którym nastąpiłaby asymilacja narodów byłej I RP. Obie bzdurne i bez sensu, bo tamte narody nie chciały ani asymilacji, ani federacji. Ale o tym co ma być, nie decydowały te narody, tylko naród wybrany. I tak jest obecnie. Obaj Żydzi w Mediach Narodowych mówią, jak ma być. I gość tego kanału wypowiada się tak, jakby wiedział, że będzie tak, jak oni chcą.

Mamy tu bardzo ciekawe stwierdzenia, które wytłuściłem. Kazimierz Frąckiewicz m.in. mówi tak:

„Kim są współcześni Ukraińcy? To są Rusini, z którymi przez kilkaset lat tworzyliśmy wspólne państwo na zasadzie gente Ruthenus, natione Polonus (z pochodzenia Rusin, narodowości polskiej – przyp. W.L.). I spośród warstwy szlacheckiej tworzyliśmy jeden wspólny naród.

Polska taka, jaka jest obecnie, czyli Polska kadłubkowa, nieco większa od Królestwa Kongresowego, czyli ideału rosyjskich zaborców, jak i niemieckich okupantów. Takie Królestwo Kongresowe plus ten jeszcze jakiś dodatek, czyli państwo bez możliwości suwerennego niepodległego trwania. To, czy my możemy godzić się na taki status, jak obecnie? Żeby nie być takim popychadłem w unii europejskiej, to musimy przemyśleć swoją pozycję geopolityczną. My niezależnie od tej wojny musimy dążyć do związania Ukraińców z Polską, z naszym społeczeństwem, tak żeby w jakimś okresie dziejowym, nawet nie za 10, 20 lat, ale za 100 może więcej lat, powstała między nami pewna wspólnota psychiczna. Jest to możliwe.

Żeby coś takiego zaistniało, to musimy skorzystać z instrumentu, który sprawdził się, tj. unii. Potrzebna jest na to zgoda społeczeństwa polskiego i społeczeństwa ukraińskiego, niekoniecznie zgoda państw. Wspólnoty psychiczne powstają wskutek kontaktów między ludźmi należącymi do różnych kultur. I wskutek tego powstaje wspólnota cywilizacyjna, podstawa do odbudowy wielkiego narodu, takiego jak w I RP, który składał się z wielu etnosów, nie tylko rzymsko-katolickich Lechitów, ale również innych etnosów. Współdziałanie ludzi z wielu kultur może stworzyć taką wspólnotę cywilizacyjną. Taką wspólnotę cywilizacyjną w jakiejś perspektywie czasowej uda nam się stworzyć.

W ukraińskim społeczeństwie jest taka wola. W 2016 roku serwis ukraiński Reporter, po przeprowadzeniu pewnego sondażu stwierdził, ze Ukraińcy już zbyt długo ubolewają nad stagnacją swego państwa i postawą unii europejskiej, jak też porażką w negocjacjach akcesyjnych z unią. I wtedy, zdaniem tych dziennikarzy, to w 2016 roku było, dobrym wyjściem w tej sytuacji byłoby przyłączenie kraju do Polski. Ta myśl nie została podchwycona przez kierownictwo państwa ukraińskiego, ale ta myśl zaistniała. Czyli w społeczeństwie ukraińskim zawsze znajdziemy orędowników takiej myśli.

Pierwszą rzeczą, którą powinniśmy robić, to wytwarzanie poczucia wspólnoty cywilizacyjnej i myślę, że to dość szybko może nastąpić. Wspólnota cywilizacyjna nie jest wspólnotą polityczną, to jest wspólnota wyobrażeń, wartości, odczuć.

W mojej ocenie sukces tej koncepcji, koncepcji wielkiego narodu, o której pisał w szczegółach Adam Doboszyński przed wojną, on jest uwarunkowany zmianami w społeczeństwie polskim i ukraińskim. To niekoniecznie musi polegać na jakimś układaniu się państw. To nasze społeczeństwa winny do tego dążyć i one dojrzewają. Nie przyspieszymy tych procesów. Ważne żebyśmy wiedzieli, w którym kierunku chcemy iść. A to jest budowanie wspólnoty cywilizacyjnej, nie będącej jeszcze narodem.

My nie potrzebujemy obecnie wspólnego państwa, żeby taką wspólnotę cywilizacyjną stworzyć. To wspólne państwo powstanie, tak czy owak, dlatego że będzie na to zapotrzebowanie oddolne. Wspólnota cywilizacyjna wymusi wspólne interesy, wspólne wartości, wspólne dążenia. Wymusi, by ta wspólnota cywilizacyjna przekształciła się w jakiejś perspektywie czasowej, być może nie za naszego życia, we wspólnotę państwa. To jest normalna procedura, normalna sytuacja, kiedy społeczeństwo organiczne, społeczeństwa organiczne poczuwają się do wspólnoty, budując ostatecznie organizm polityczny wspólny. To jest samoistny proces dziejowy, który przeszła Polska przedrozbiorowa. My winniśmy podążać tą samą drogą.”

„I spośród warstwy szlacheckiej tworzyliśmy jeden wspólny naród.” Kto? Czyli nie był to proces samoistny, tylko ktoś tworzył ten naród. Ciekawe kto? Kto mu stworzył ten ustrój, to liberum veto, elekcję króla?

„Plus ten jeszcze jakiś dodatek.” Ziemie Odzyskane nazywa dodatkiem, czyli czymś niewiele znaczącym, czymś czego będzie można się w przyszłości pozbyć. A na tym „dodatku” znajdują się praktycznie wszystkie nasze kopalnie węgla kamiennego i inne bogactwa naturalne, jak choćby miedź. Nie ma nic przypadkowego w tej wypowiedzi. To oznacza, że Ziemie Odzyskane przehandluje się, gdy zajdzie taka potrzeba. One przecież nie należały do I RP i nie są częścią przygotowywanego projektu.

„Skorzystać z instrumentu, który sprawdził się, tj. unii.” – Problem polega na tym, że instrument ten nie sprawdził się. Pomimo, jak twierdzi Frąckiewicz, kilkuset lat tworzenia wspólnego państwa, wspólny naród nie wytworzył się. Naród szlachecki powstał wskutek działań administracyjnych. Po unii lubelskiej wszyscy ci bojarzy przeszli na katolicyzm i tym sposobem stali się polską szlachtą. Podobnie było z Żydami. Ci, którzy ochrzcili się, automatycznie stawali się też szlachcicami. Natomiast chłopi polscy, podobnie jak ukraińscy, byli niewolnikami.

„Taką wspólnotę cywilizacyjną w jakiejś perspektywie czasowej uda nam się stworzyć.” – A więc to my będziemy ją tworzyć, czyli proces zaplanowany, a nie jakieś procesy cywilizacyjne i naturalne tworzenie się nowego narodu. Bardzo niepokoi to ciągle powtarzanie „wspólnota”, „wspólne”. Wszędzie czuć czosnek.

„Czyli w społeczeństwie ukraińskim zawsze znajdziemy orędowników takiej myśli.” Nie wątpię. Przecież to społeczeństwo jest tak samo zdominowane przez Żydów, jak polskie.

„Ważne żebyśmy wiedzieli, w którym kierunku chcemy iść.” – To podstawa wszelkiego działania. Cel musi być jasno sprecyzowany i realizowany z żelazną konsekwencją.

„To wspólne państwo powstanie, tak czy owak.” – Ta pewność nie pozostawia złudzeń. Skoro tak mówi, to wie, co mówi i wie, że tak już postanowiono.

„To jest samoistny proces dziejowy, który przeszła Polska przedrozbiorowa. My winniśmy podążać tą samą drogą.” – Skoro to jest proces samoistny, to nie musimy podążać tą drogą – sam sobie podąży. Problem jednak polega na tym, że sam nie podąży.

Mamy więc już gotową ideologię, którą już raz zastosowano w procesie tworzenia I RP. To „gente Ruthenus, natione Polonus”, o którym wspomniał Frąckiewicz, nie było tu przypadkowe i nie przypadkiem nie dopowiedział. Jednak siedemnastowieczny kleryk pisał: canonicus cracoviensis, natione Polonus, gente Ruthenus, origine Judaeus – kanonik krakowski, narodowości polskiej, z urodzenia Rusin, z pochodzenia Żyd.

Cechą charakterystyczną tego narodu szlacheckiego było to rozmycie. Właściwie to Polakiem był każdy. Frąckiewicz mówi w pewnym momencie, że Polakiem może być Rusin, nawet jak nie mówi po polsku i jest prawosławny. Na tej zasadzie to Polakiem był, czy może nadal jest, Nigeryjczyk Emmanuel Olisadebe, któremu prezydent Kwaśniewski nadał w roku 2000 polskie obywatelstwo i dzięki temu mógł grać w polskiej reprezentacji piłki nożnej. W tym momencie staliśmy się prawdziwie europejskim krajem. Nie na długo, bo już w 2012 roku, decyzją jakichś władz, staliśmy się, do spółki z Ukrainą, organizatorem EURO 2012. Dla mnie był to pierwszy znak, że Polskę, jako kraj, przekierowują na wschód. Bo dlaczego nie z Czechami i Słowakami?

Nie sądziłem, że tak szybko zaczną oni o tym tak otwarcie mówić. A jednak! W moim przekonaniu ta wojna wybuchła po to, by dokonać tej operacji, tj podmiany społeczeństwa. To jest jej podstawowy cel, co nie znaczy, że nie ma innych celów. Mamy do czynienia z największym przesiedleniem ludności od czasów II wojny światowej. Ta wojna będzie trwać tak długo, aż przesiedli się na teren Polski odpowiednią ilość ludzi. To jest niezbędne do połączenia Ukrainy z Polską. Jakiej Ukrainy i jakiej Polski, to czas pokaże. Ja twierdzę, że będzie to połączenie zachodniej Ukrainy i wschodniej Polski, bez tzw. Ziem Odzyskanych. Zaczął się więc pierwszy etap odtwarzania I RP, która była żydowskim rajem. Wprawdzie sami to państwo zlikwidowali, bo tak im wtedy pasowało, ale obecnie, z jakichś względów, chcą je odbudować. Tak sądzę.

Nacjonalizm ukraiński

Każdy człowiek, by działać, potrzebuje jakiegoś bodźca i taki bodziec nazywamy motywacją. Tak samo jest w przypadku państw, narodów czy partii politycznych. Żeby pobudzić większe grupy ludzi do pewnego zgodnego działania, też potrzebna jest motywacja i w tym przypadku tę motywację nazywamy ideologią. To ona określa cel i sposób dochodzenia do niego.

Jedną z takich ideologii jest nacjonalizm ukraiński. Bliższe zapoznanie się z nim ułatwi zrozumienie tego, co dzieje się w tej wojnie na Ukrainie i kto tak naprawdę pociąga za sznurki po obu walczących stronach. Nacjonalizm ten jest kojarzony przeważnie ze Stepanem Banderą (1909-1959), a to był działacz, aktywista i terrorysta. Za głupi na to, by stworzyć ideologię. Wsławił się tym, że w styczniu 1936 roku dokonał udanego zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Zginął 15 października 1959 roku w zamachu przeprowadzonym w Monachium przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

Twórcą tej ideologii był Dmytro Doncow. Czy to „Doncow”, to od Donu? Warto, jak sądzę, przybliżyć ją sobie, bo ona wiele wyjaśnia. Ktoś może powiedzieć, że to już nieaktualne, ale jak się obserwuje, jak zachowują się walczący Ukraińcy, to widać wyraźnie, że oni działają dokładnie według założeń programowych tej ideologii. Ciekawe, że ukraiński nacjonalizm nie przeszkadza środowiskom żydowskim w Polsce i na świecie, a polski, nawet nie nacjonalizm tylko patriotyzm, jest dla nich nie do zaakceptowania. Wygląda na to, że ukraiński nacjonalizm jest tylko ich narzędziem do realizacji ich celów.

Poniższe informacje zaczerpnąłem z Wikipedii, którą coraz bardziej cenię, nie za to, co pisze, ale za to czego nie pisze lub przeinacza, bo to jest wskazówka, która naprowadza na właściwy trop.

Nacjonalizm ukraiński

Nacjonalizm ukraiński ( również ukraiński ruch narodowy) – ukraiński nurt myśli politycznej i związany z nim ruch polityczny, powstały w pierwszej połowie XIX wieku.

Jego celem było utworzenie niepodległego i zjednoczonego (z części należących do Czechosłowacji, Polski, Rumunii i ZSRR, a wcześniej – do Austro-Węgier i Rosji) państwa ukraińskiego. Ukraiński ruch narodowy w okresie tworzenia toczył zaciętą walkę z ruchem moskalofilskim.

Nacjonalizm ukraiński w latach 30-tych XX wieku wykazywał wiele cech charakterystycznych dla faszyzmu i nacjonalizmu integralnego, określanego w ukraińskiej literaturze nacjonalistycznej mianem „czynnego nacjonalizmu”, jako przeciwstawienie do tradycyjnych nacjonalizmów europejskich. Jego głównym reprezentantem w XX w. była Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), powstała w 1929 roku w Wiedniu z połączenia kilku mniejszych organizacji, przede wszystkim Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, utworzonej w 1920 roku.

Rozwój ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego zintensyfikował się po przegranej wojnie z Polską w latach 1918-1919. Część oficerów Ukraińskiej Armii Halickiej (UHA) nie pogodziła się z przegraną. Niezadowoleni wyemigrowali do Europy Zachodniej, głównie do Czechosłowacji i tam powołali do życia terrorystyczną i sabotażową Ukraińską Organizację Wojskową (UWO). Najważniejszą rolę w utworzeniu UWO odegrał płk Jewhen Konowalec.

Większość kierowniczej kadry UWO stanowili wojskowi kombatanci wojny polsko-ukraińskiej, która zakończyła się klęską militarną Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL) i jej likwidacją. Działacze i wojskowi ZURL byli nastawieni antypolsko. Po przegranej wojnie z Polską o Lwów i Galicję Wschodnią wszystkie środowiska związane z ZURL aż do 1923 roku odmawiały przyjęcia tego faktu do wiadomości i robiły wszystko, aby jak najmocniej zdestabilizować sytuację na tym obszarze. Obywatele II RP narodowości ukraińskiej zbojkotowali Pierwszy Powszechny Spis Ludności w 1921 roku, pobór do Wojska Polskiego i wybory parlamentarne w 1922 roku.

Nacjonalizm integralny

Nacjonalizm integralny – odmiana nacjonalizmu odrzucającego suwerenność narodu na rzecz władzy, która w jego interesie działa, ale jest od niego niezależna. Podstawową cechą takiego nacjonalizmu był antydemokratyzm, zakładający, że w przypadku demokracji narodem mogą rządzić kliki partyjne i cudzoziemcy, co przeczy samemu celowi nacjonalizmu. Pojęcie i zakres nacjonalizmu integralnego sformułował Charles Maurras.

Ukraiński nacjonalizm integralny

Zdaniem części badaczy ukraiński nacjonalizm od lat 20-tych XX wieku, mieszczący w sobie elementy faszyzmu i totalitaryzmu, należy zaliczyć do nacjonalizmów integralnych. Jego twórcą był Dmytro Doncow. Nacjonalizm ten zakładał, że najwyższą wartością jest naród, a najważniejszym celem jest zdobycie niezależnego państwa.

Doktryna została formalnie przyjęta za podstawy ideologiczne OUN na I Kongresie Ukraińskich Nacjonalistów w 1929 roku. Kongres ten w swojej uchwale założył wprowadzenie prawicowego ustroju totalitarnego w odzyskanym państwie, w którym niepodzielną władzę sprawować będzie jeden ruch polityczny z wodzem narodu i elitą. Mówi o tym punkt 16 Uchwały I Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów, zgodnie z którym w narodzie ukraińskim nie ma miejsca na demokrację – rządzić ma nim ponadpartyjna, niedopuszczająca do powstania jakiejkolwiek partii politycznej, obejmująca cały naród ukraiński, monokratyczna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów.

Cechy charakterystyczne dla ideologii nacjonalizmu ukraińskiego:

Walka o „Wielką Ukrainę”

W połowie XIX wieku szerszego znaczenia nabiera wpływ Naddniestrza na Galicję Wschodnią. Pierwszym zwolennikiem połączenia był Pantelejmon Kulisz, członek Bractwa Cyryla i Metodego. Prześladowany przez władze rosyjskie, przeniósł się do Lwowa w 1891 roku. Kolejnymi byli Mychajło Drahomanow i Mychajło Hruszewski. Na początku XX wieku działali we Lwowie kolejni zwolennicy połączenia obu ziem – Dmytro Antonowycz, Wołodymir Wynnyczenko, Symon Petlura. Przedstawiciele „Wielkiej Ukrainy” rozpoczęli działalność w galicyjskim ruchu spółdzielczym i studenckim. Działania tych, jak i wielu innych osób, miały wpływ na rozwój poczucia narodowego Ukraińców galicyjskich. Po wykształceniu się bloków polityczno-militarnych (Ententa i Państwa Centralne) w pierwszej dekadzie XX wieku, Galicja została uznana przez nacjonalistów ukraińskich za „Piemont Ukrainy”, a państwa centralne za siłę, przy pomocy której oderwie się Ukrainę Naddniestrzańską od Rosji i połączy z Galicją, tworząc niepodległe państwo ukraińskie.

Cel uświęca środki

W ideologii nacjonalistów ukraińskich najwyższą, absolutną wartością jest naród, a najważniejszym celem – zdobycie niezależnego państwa i to za każdą cenę. W wydanej we Lwowie w 1929 roku broszurze „Polskie powstanie 1863 roku” działacz UWO i OUN Mychajło Kołodzinskyj pisał:

Na przykładzie polskich powstańców widzieliśmy, że ludzie, którzy chcieli zdobyć wolność dla swojego narodu, nie przebierali w środkach dla jej osiągnięcia. Dlaczego i my nie mielibyśmy pójść drogami wytyczonymi przez historię? Trzeba krwi, dajmy morze krwi, trzeba terroru, wprowadzimy piekielny, trzeba ofiarować dobra materialne, nie zostawimy sobie niczego. Mając na celu wolne państwo ukraińskie, idźmy doń wszystkimi środkami i wszystkimi drogami. Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń. W walce nie ma etyki. Etyka na wojnie to pozostałości niewolnictwa narzuconego przez zwycięzców – zwyciężonym. Nie dbajmy o dobre imię i opinię w świecie, bo choćbyśmy byli nie wiadomo jak ideowymi w swojej walce, wszyscy nazywać nas będą bandytami. Każda droga, która prowadzi do naszego najwyższego celu, bez względu na to, czy przez innych nazywana jest heroizmem czy podłością, jest naszą drogą.

John Armstrong – amerykański historyk, sowietolog i badacz zagadnień nacjonalizmu – uważa, że ukraiński nacjonalizm czerpał po części wzorce z organizacji rewolucyjnych Rosji carskiej, w tym ruchów nastawionych na terror indywidualny, jak Narodnaja Wola (obrazują to lata 20. i 30. XX wieku – okres wzmożonych zamachów na polskich i radzieckich polityków i urzędników). Od bolszewików przyjął natomiast metody ucisku politycznego.

Antyrosyjskość i antyradzieckość

Według Dmytro Doncowa (twórcy ukraińskiej koncepcji nacjonalizmu, przyjętej w latach 30. XX wieku przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów za podstawę ideologiczną działalności politycznej) głównym wrogiem Ukrainy miała być Rosja, niezależnie od jej formy ustrojowej, kraj o skrajnie odmiennej od Europy cywilizacji. Doncow przypisywał Ukrainie rolę obrońcy Europy przed Rosją i jej nieuchronnym imperializmem, powracającym pod różną nazwą i w różnej postaci (stawiał carat na tej samej płaszczyźnie, co bolszewizm). W odczycie wygłoszonym we Lwowie na II Wszechukraińskim Zjeździe Studentów w lipcu 1913 roku Doncow zaprezentował zarys programu opartego na zwróceniu się ku Europie Zachodniej i zerwaniu związków z Rosją, którą uznał za jednoznacznie nieprzychylną niepodległości Ukrainy. Pogląd ten rozwijał w wydanej w 1921 roku w Wiedniu pracy Podstawy naszej polityki. Doncow przedstawił w niej propozycję polsko–ukraińskiej wspólnoty interesów, skierowanej przeciwko Rosji gotów był nawet do rezygnacji z ubiegania się o włączenie Galicji i Wołynia w skład przyszłego państwa ukraińskiego, uznając, iż niepodległość jest ważniejsza niż zjednoczenie wszystkich ziem ukraińskich.

Doncow zapowiadał zmierzch idei, „którym cześć oddawał wiek XIX”, i proponował nowe, oparte na bezwzględnym poświęceniu organizacji i „żelaznej sile entuzjazmu”. Podkreślał, że taka postawa grupy niezłomnych jednostek wystarczy, by zdobyć niepodległe państwo, zaś w przypadku braku podjęcia stosownych działań Ukraina nigdy się nie odrodzi – zgodnie z doktryną walki narodów jej miejsce zajmie ktoś inny. Dlatego w ideologii nacjonalizmu ukraińskiego ważną rolę odgrywało promowanie odpowiednich wzorców osobowych – głównie postaci związanych z ruchem kozackim, walczących w XVII i XVIII w. z Moskwą i Polską,np. Bohdana Chmielnickiego, Iwana Mazepy, Iwana Gonty i Maksyma Żeleźniaka.

Rewolucja narodowa” jako droga do niepodległości

Punkt 2 uchwały I Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (Wiedeń, 1929 r.) głosił:

Całkowite usunięcie wszystkich okupantów („zajmańców”) z ziem ukraińskich, co nastąpi w toku rewolucji narodowej i otworzy możliwości rozwoju narodu ukraińskiego (Nacji Ukraińskiej), zabezpieczy tylko system własnych militarnych sił i celowa polityka sojusznicza.

Główną rolę w „rewolucji narodowej”, która miała przynieść niepodległość, mieli odegrać ukraińscy chłopi. Do nich przede wszystkim nacjonaliści kierowali swoją propagandę.

Bezwzględność „rewolucji narodowej”

Czasopismo Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów Rozbudowa nacji z listopada-grudnia 1930 roku zapowiadała krwawy przebieg „rewolucji narodowej”:

Kiedy nadejdzie ten nowy, wielki dzień, będziemy bez litości. Nie będzie żadnego zawieszenia broni, nie powtórzy się ani perejasławska, ani hadziacka umowa – przyjdzie nowy Żeleźniak, nowy Gonta. Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego, ani dla małego, a poeta zaśpiewa: „I zarżnął ojciec syna”. (…) Tylko w morzu krwi, tylko bezwzględnością, tylko w jednym żelaznym szeregu i z jednym wodzem wywalczymy sobie prawa człowieka.

Antydemokratyzm i elitaryzm

Z czasem poglądy Dmytro Doncowa uległy radykalizacji i coraz silniej akcentowany był elitaryzm, głoszący, że władzę w państwie powinna przejąć narodowa dyktatura. Była to podstawowa zasada nacjonalizmu integralnego, zwana przez Doncowa „czynnym nacjonalizmem”. Uchwała I Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów głosiła:

W czasie walk wyzwoleńczych tylko narodowa dyktatura, która ukształtuje się w toku rewolucji narodowej, będzie mogła zabezpieczyć siłę wewnętrzną nacji ukraińskiej oraz jej odporność na zewnątrz.

Elementy faszyzmu

Uchwała II Zboru Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, który miał miejsce w Rzymie w sierpniu 1939 roku, wskazywała, że na czele państwa powinien stać Wódz, wsparty ponadpartyjną (nie dopuszczającą do powstania jakiejkolwiek partii politycznej), hegemoniczną Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów.

Przewodniczący Przywództwa Ukraińskich Nacjonalistów, jako przywódca i reprezentant walk wyzwoleńczych narodu ukraińskiego (Nacji Ukraińskiej) jest jego Wodzem. Za swą działalność i decyzje Przewodniczący PUN odpowiada przed Bogiem, Narodem i przed własnym sumieniem”. (…) Na czele państwa stanie powołany przez zorganizowaną wolę narodu Przewodniczący Państwa – Wódz Narodu. (…) istnienie partii politycznych zakazane będzie w drodze ustawy. Jedyną formą politycznej organizacji społeczeństwa będzie OUN (…). Organizacyjne przywitanie ma formę podniesienia wyprostowanej prawej ręki w prawo-skos wyżej czubka głowy. Obowiązujące słowa przywitania: Sława Ukrainie – odpowiedź: Bohaterom sława.

John Armstrong podkreśla, że mimo zaznaczania roli przywództwa w ruchu, OUN nie zrezygnowała z procedur demokratycznych, takich jak głosowania, zjazdy i wybór zarządu w drodze głosowania delegatów.

Darwinizm społeczny Dmytro Doncowa

Dmytro Doncow w swojej doktrynie uznawał poszczególne „nacje” (narody) za odrębne gatunki, co zgodnie z darwinizmem społecznym powodowało przyjęcie poglądu, że „nacje (narody) pozostają ze sobą w permanentnej wrogości, w stanie ciągłych wojen o byt i przestrzeń”. W wydanej w 1926 roku książce „Nacjonalizm” Doncow odwołuje się wprost do teorii Karola Darwina:

Kto wyobraża sobie narodowości jako odrębne gatunki, które, jak i w świecie organicznym zdane są na wieczną konkurencję między sobą – ten jasno widzi, że nawet dwie spośród nich nie zmieszczą się na jednym skrawku ziemi pod słońcem (…). Teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w ciągłej walce o istnienie.

Określenie „rasa” czy „nacja” (naród) w pismach Doncowa jest jednak tożsame z definicją Ludwika Gumplowicza, tzn. jest określeniem socjologicznym, nie zaś definicją rasistowską, zgodnie z tezami Houstona Chamberlaina. Stąd określanie Doncowa jako „rasisty: jest nadużyciem semantycznym.

Ekspansjonizm

Z darwinizmem społecznym wiąże się ekspansjonizm terytorialny, który miał być dowodem żywotności narodu i jego zdolności do przetrwania. Nacjonaliści ukraińscy nie definiowali granic planowanej ekspansji, która miała być logicznym wynikiem ich siły narodowej. Był to maksymalny cel strategiczny tego ruchu; znalazł swoje odzwierciedlenie w Uchwale I Kongresu Nacjonalistów Ukraińskich (pkt 7):

(…) Na drodze do własnego samourzeczywistnienia w formie największej intensywności znaczenia historycznego, nacja zwiększa liczebnie swe siły biofizyczne na jednocześnie poszerzanej bazie terytorialnej (…). Nacja znajduje się stale w stanie własnego rozrostu.

Ustrój gospodarczy

Ustrój miał być oparty na własności prywatnej (choć przewidywano ograniczenie prawa obrotu ziemią i dopuszczano nacjonalizację niektórych zakładów). Nacjonaliści postrzegali przyszłe państwo jako tradycyjne społeczeństwo agrarne, w którym problemy społeczne rozwiąże reforma rolna, tworząca silny stan chłopski. Poglądy nacjonalistów na sprawy gospodarcze z czasem jednak ewoluowały.

Ewolucja ukraińskiego nacjonalizmu

Dmytro Doncow, pisząc Nacjonalizm, opierał się na koncepcjach niemieckich (czytał Fichtego i Herdera), nie jest wiadome, czy znał prace Maurrasa czy D’Annunzio. Stąd Armstrong określa jego nacjonalizm jako zestawienie „fanatycznego romantyzmu” z wpływem tradycji politycznej regionu (podziemne radykalne organizacje, nieufność, a nawet wrogość wobec demokracji parlamentarnej). Ideologia OUN stanowi rzadko spotykany przypadek ewolucji programowej od faszyzmu do swego rodzaju socjaldemokracji. Dynamika tej przemiany, która dokonała się w ciągu zaledwie kilku lat, sprawiła, że transformacja ukraińskiego nacjonalizmu często uważana jest jako posunięcie taktyczne, kamuflowanie rzeczywistej natury. OUN Bandery, decydując się (po uprzedniej współpracy) na walkę z Trzecią Rzeszą, musiała zdystansować się od nazizmu. Aby zyskać sojuszników w demokratycznych państwach Zachodu, musiała wprowadzić do swojego programu elementy demokratyczne. Z drugiej strony, aby zyskać poparcie wschodniej części Ukrainy, należało zradykalizować program społeczny.

Życiorys Doncowa

Dmytro Iwanowycz Doncow (ur. 30 sierpnia 1883 roku w Melitopolu na Zaporożu, zm. 30 marca 1973 w Montrealu) – ukraiński pisarz, dziennikarz, działacz polityczny, doktor prawa. Twórca ukraińskiej koncepcji nacjonalizmu, przyjętej w latach 30. XX wieku przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów za podstawę ideologiczną działalności politycznej, a porzuconej w 1943 roku. Porzuconej – tak pisze Tomasz Stryjek, historyk i politolog, którego cytuje Wikipedia. Ale tak muszą pisać wszyscy ci historycy i politolodzy. Niechby spróbowali inaczej! Rzeź wołyńska trwała od lutego 1943 roku do lutego 1945 roku.

Postulował zwrot polityki ukraińskiej na Zachód – całkowite zerwanie więzi politycznych i kulturalnych Ukraińców i Ukrainy z Rosją i bliską współpracę z Europą Zachodnią.

Rodzina Dmytra pochodziła z Ukrainy Słobodzkiej, tj. z pogranicza północno-wschodniej Ukrainy i południowo-zachodniej Rosji. Jednak ojciec odziedziczył 1500 dziesięcin ziemi w guberni taurydzkiej i przeprowadził się z rodziną do Melitopola i zajął się sprzedażą maszyn rolniczych. Rodzice zmarli w roku 1894 i 1895, musiał więc wcześnie usamodzielnić się. Ukończył szkołę w Carskim Siole, a w 1900 roku rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie w Petersburgu, tam też działał w Hromadzie i w Ukraińskiej Partii Rewolucyjnej.

Już nawet dalej nie trzeba czytać tego życiorysu, bo to wystarczy. Tate zabezpieczył materialnie syna. Jedna dziesięcina to 1,1 hektara. No i jeszcze handel. A szkoła? W innym miejscu Wikipedia pisze, że w Carskim Siole mieściło się elitarne liceum, założone w 1811 roku i przetrwało do 1843 roku. Rok później, jako Liceum Aleksandryjskie, zostało przeniesione do Petersburga, a w 1918 roku zlikwidowane. Z tego wynika, że Doncow ukończył Liceum Aleksandryjskie.

W czasie rewolucji 1905 roku aresztowany za działalność rewolucyjną. Wyszedł na wolność na mocy powszechnej amnestii po manifeście październikowym Mikołaja II. Teraz już wiem, po co są te amnestie. Rząd niby taki surowy i „walczy” z przeciwnikami politycznymi, a później wprowadza się amnestię i ich wypuszcza, by dalej mogli „walczyć” z rządem. Tak się kreuje bohatera. Po zwolnieniu Doncow przeniósł się do Kijowa, gdzie wstąpił do Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, z którą był związany do 1914 roku. W 1906 roku na łamach moskiewskiej „Ukrainskoj Żyzni” opublikował pierwszy artykuł, w 1910 wydał pierwszą książkę „Szkoła i religia”. W 1907 ponownie aresztowany – przebywał w areszcie osiem miesięcy, po czym opuścił granice Imperium Rosyjskiego, wyjeżdżając do Lwowa na terytorium Austro-Węgier. W latach 1909-1911 kontynuował studia prawnicze w Wiedniu.

W 1914 roku brał udział w organizowaniu we Lwowie Związku Wyzwolenia Ukrainy. W latach 1914-1916 kierował w Wiedniu Służbą Informacyjną Ukraińskiego Klubu Parlamentarnego w Reichsracie Przedlitawii (parlament austriacki), wydając równocześnie biuletyn „Korrespondenz”. W tym okresie skierował do niemieckich kół politycznych trzy memoriały o konieczności utworzenia państwa ukraińskiego.

Między rokiem 1916 a 1917 był kierownikiem Biura Narodów Rosji w Bernie i wydawcą biuletynu tegoż biura. Po wybuchu rewolucji lutowej w Rosji i obaleniu caratu wyjechał do Lwowa, gdzie uzyskał doktorat na Wydziale Prawa Uniwersytetu Lwowskiego. W latach 1912-1939 mieszkał we Lwowie i wydawał różne pisma. Był współorganizatorem Ukraińskiej Partii Pracy Narodowej.

2 września 1939 roku został internowany w Berezie Kartuskiej. Uwolniony po dwóch tygodniach w konsekwencji bolszewickiego najazdu na Polskę. A powodu represji policyjnych NKWD wobec działaczy ukraińskich emigrował przez Gdańsk i Berlin do Bukaresztu, gdzie przez dwa lata wydawał dziennik „Batava” (1940-1941).

W 1943 wyjechał do Pragi, gdzie pisał artykuły o tematyce ukraińskiej do prasy niemieckiej. Również w tym roku z powodu różnic ideologicznych rozeszły się drogi jego oraz kierownictwa OUN-B (OUN-Bandera), które zmierzało do odrzucenia zasad ustroju autorytarnego i „czynnego nacjonalizmu” na rzecz ustroju demokratycznego.

Od maja 1945 przebywał w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec, by przez Paryż, Londyn i USA dostać się do Kanady, gdzie zamieszkał. W latach 1949-1952 wykładał literaturę ukraińską na francuskojęzycznym Uniwersytecie w Montrealu oraz dużo publikował. Umarł w 1973 roku w Montrealu. Pochowany na cmentarzu South Bound Brook w Bound Brook, New Jersey.

Podsumowanie

Nie da się więc ukryć, że Dmytro Doncow, twórca ukraińskiego nacjonalizmu, był Żydem, co wcale nie dziwi, bo wszystkie te ideologie tworzyli Żydzi. Tworzyli je po to, by skłócać pomiędzy sobą narody osiadłe, by zwalczały się nawzajem i tym samym osłabiały się. I taki jest podstawowy cel tej obecnej wojny, co nie zmienia faktu, że i inne cele są przy tej okazji realizowane.

Tate odziedziczył 1500 dziesięcin w guberni taurydzkiej, która obejmowała Krym i część południowej Ukrainy na północ od Krymu. To jest 1650 hektarów ziemi. Po kim odziedziczył? O tym Wikipedia nie informuje. W powieści Rękopis znaleziony w Saragossie Jana Potockiego, która jest powieścią o masonach, jest taki fragment, w którym bankier Moro mówi do jej głównego bohatera tak:

„W obecnej chwili (1739 – przyp. W.L.) wszyscy wtajemniczeni zajmują się umieszczaniem swoich funduszów po rozmaitych krajach i gdyby którykolwiek z nich stracił je nieszczęsnym wypadkiem, wówczas wszyscy przybylibyśmy mu na pomoc. Senor miałeś stryja w Indiach, który umarł, nie zostawiwszy ci prawie nic. Puściłem pogłoskę, że odziedziczyłeś znaczny spadek, ażeby nikt nie dziwił się twoim nagłym bogactwom. Trzeba będzie zakupić majątki w Brabancji, w Hiszpanii, a nawet w Ameryce; pozwolisz, że ja się tym zajmę.”

I ten „biedny” chłopiec wyrusza z tej guberni taurydzkiej do najbardziej elitarnego liceum w ówczesnej Rosji. Tam nie trafiali przypadkowi ludzie. Te wszystkie elitarne szkoły czy uczelnie typu Oxford, Harvard, Yale itp. nie reprezentują, jak podejrzewam, jakiegoś wyjątkowego poziomu nauczania. One są od tego, by poznawały się tam dzieci elit, które to dzieci później będą zajmować eksponowane stanowiska w różnych firmach, urzędach, bankach itp. I tak będą się rozpoznawać, nawet jeśli nie uczyli się tam w tym samym czasie – taki rodzaj hasła.

Dla Doncowa nie było granic. Wszędzie czuł się jak u siebie w domu. Wszędzie wydawał jakieś pisma. Studia prawnicze rozpoczął w 1900 roku w Petersburgu, kontynuował w latach 1909-1911 w Wiedniu, a po wybuchu rewolucji lutowej w 1917 roku wyjechał do Lwowa i tam uzyskał doktorat na Wydziale Prawa Uniwersytetu Lwowskiego. W 1939 roku dostaje się do Bukaresztu, w 1943 roku jest już w Pradze, a w 1945 w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec i stamtąd do Paryża, Londynu, Ameryki i ostatecznie Kanady. I w Montrealu na uniwersytecie wykłada literaturę ukraińską. Tak mogą tylko Żydzi.

Tę ideologię wykorzystywali Amerykanie, począwszy od 2014 roku, a może i jeszcze wcześniej. Wszak Ukraina w unii, to nic innego, jak dążenie do Europy, co jest jednym z wyznaczników tej ideologii. Drugim jest antyrosyjskość i antyradzieckość. Trzecim jest polsko-ukraińska wspólnota interesów skierowana przeciwko Rosji, czego właśnie doświadczamy. A to przecież nie wszystko. A co się stanie, gdy dojdzie do jakiegoś porozumienia pomiędzy Rosją a Ameryką i nastąpi podział Ukrainy? Czy oni, wyznawcy tej ideologi, pogodzą się z tym? Czy może przejdą do realizacji innych jej elementów, jak choćby terroryzmu? Jest ich w Polsce mnóstwo. Mają broń i wszystko inne, co jest potrzebne do jego wdrożenia. Wszystko oczywiście pod kontrolą mądrzejszych, bo ci nacjonaliści nie zdają sobie sprawy, że są tylko narzędziem w ręku innych. Destabilizacja Polski to kolejny krok na drodze do jej wypchnięcia z unii.

Życiorys

Kiedy tak zastanawiałem się nad obecną sytuacją polityczną, wojną na Ukrainie i zalewem Polski (czy to jeszcze jest Polska i czy to w ogóle kiedykolwiek była Polska?) przez „uchodźców”, którzy nie są żadnymi uchodźcami, bo uchodźcy nie nadaje się numeru PESEL, który przysługuje, a właściwie przysługiwał jeszcze do niedawna, tylko obywatelom Polski, a teraz nadaje się go przybywającym tu obywatelom Ukrainy, a więc to nie uchodźcy, a państwo to faktycznie jest, jak już wielokrotnie pisałem, Rzeczpospolitą Ukraińską – kiedy więc tak zastanawiałem się na tą sytuacją, to przypomniał mi się wiersz Adama Asnyka Daremne żale.

Daremne żale - próżny trud, 
Bezsilne złorzeczenia! 
Przeżytych kształtów żaden cud 
Nie wróci do istnienia.

No właśnie! To, co się dzieje, to są rzeczy nieodwracalne. Ukraina jest rozdarta i trudno sobie wyobrazić, by została ponownie sklejona. A jeśli ten podział się dokona, co jest bardziej prawdopodobne niż ponowne połączenie, to co dalej? Wschodnia Ukraina do Rosji – to naturalne, a co z zachodnią?

We wszystkich analizach dotyczących wpływu tej wojny na sytuację światową mówi się o zerwaniu łańcuchów dostaw, o zmniejszeniu dostaw ropy i gazu z Rosji i przechodzeniu na energie odnawialną, co jest istotą Wielkiego Resetu, o rewolucji w rolnictwie, o przeniesieniu siedziby globalistów do centralnej Azji i utworzeniu tam centrum decyzyjnego dla całego świata i o wielu innych skutkach tej wojny. Ale nikt nie widzi lub nie chce widzieć albo udaje, że nie widzi, że Ukraina jest już podzielona i że konsekwencje tego będą poważne. Ta część Europy zmieni się diametralnie: przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia.

A ja tak z ciekawości zajrzałem do Wikipedii i przeczytałem życiorys Adama Asnyka. Czytanie takich życiorysów może czasem przypominać śledztwo. Co tam piszą i czego nie piszą, to może prowadzić do ciekawych wniosków. Zabawiłem się więc w Sherlocka Holmesa i przeprowadziłem prywatne dochodzenie. Wikipedia m.in. pisze:

»Adam Prot Asnyk urodził się w 1838 roku w Kaliszu, zmarł w 1897 roku w Krakowie. Polski poeta i dramatopisarz; w czasie powstania styczniowego (1863-1864) członek Rządu Narodowego (1863), doktor filozofii (1866), w latach 1889-1894 redaktor dziennika „Nowa Reforma”, inicjator i pierwszy prezes Towarzystwa Szkoły Ludowej.

Pochodził z rodziny szlacheckiej. Był synem Kazimierza, powstańca listopadowego, który po odbyciu kary zesłania osiedlił się w Kaliszu i trudnił się handlem skórami (na czym dorobił się znacznego majątku i następnie otworzył hotel i księgarnię), i Konstancji z Zagórowskich. Został ochrzczony w miejscowym kościele św. Mikołaja Biskupa, ojcem chrzestnym został Walenty Stanczukowski. W 1849 rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Realnej w Kaliszu, w której w 1853 złożył egzamin dojrzałości. W Kaliszu mieszkał do 1856, po czym wyjechał do Warszawy, gdzie podjął studia w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie (1856), następnie w Akademii Medyko-Chirurgicznej w Warszawie (1857-1859) oraz na uniwersytetach we Wrocławiu (1859-1860), gdzie działał w Towarzystwie Literacko-Słowiańskim, Paryżu (1861) i Heidelbergu (1861-1862). Brał udział w ruchu spiskowym; w powstaniu styczniowym był członkiem wrześniowego Rządu Narodowego. W latach 1864-1867 przebywał za granicą, w 1866 uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie Ruprechta i Karola w Heidelbergu. Po powrocie do kraju mieszkał we Lwowie, a w 1870 osiadł w Krakowie. Debiutował w 1870 roku na łamach dziennika „Kaliszanin” wierszem Rodzinnemu miastu.

W styczniu 1882 roku został wydawcą krakowskiego dziennika „Reforma”, przemianowanego w listopadzie tego roku na „Nową Reformę”, której redaktorem odpowiedzialnym był od grudnia 1889 do stycznia 1895. Od 1884 był radnym miejskim w Krakowie. W 1889 został posłem do galicyjskiego Sejmu Krajowego. Był jednym z założycieli Towarzystwa Szkoły Ludowej w Krakowie (1882) i członkiem honorowym TSL. Podejmował wyprawy wysokogórskie w Tatry. Wiele podróżował po Europie. W 1888 roku odbył podróż do Włoch, na Sycylię, Maltę i północne wybrzeże Afryki, zakończoną w Marsylii. W 1894 odbył podróż na Cejlon i do Indii. Został pochowany w Krypcie Zasłużonych na Skałce w Krakowie.

W czasie okupacji niemieckiej (1939-1945) całość twórczości Adama Asnyka trafiła na niemieckie listy proskrypcyjne jako szkodliwa i niepożądana, z przeznaczeniem do zniszczenia.

W czasie Obchodu XVIII Wieków Kalisza (1960) na pl. Konstytucji odsłonięto pomnik Adama Asnyka.«

Mamy więc powstańca, zesłańca, który po odbyciu kary zesłania osiedla się w Kaliszu. Nie wiemy więc skąd pochodził ojciec Asnyka. Z kontekstu wynika, że nie z Kalisza, bo gdyby z Kalisza, to napisaliby, że powrócił do Kalisza. Właściwie to nic o nim nie wiemy, poza tym, że był szlachcicem bez ziemi. Przyjechał do obcego miasta i zaczął handlować skórami i dorobił się na tym handlu znacznego majątku. Skąd pomysł na handel skórami? I jakimi skórami? Jak został zesłany, to pewnie na Syberię, a nie na Krym. Na Syberii nie brakowało skór, a może raczej futer, bo wtedy, w tamtym ostrym klimacie dzikie zwierzęta miały bardzo ciepłe i ładne futerka, takie jakie lubią wszystkie kobiety. I tylko na takich futerkach, a nie skórach można było się dorobić fortuny. Musiał więc na tym „zesłaniu” ojciec Asnyka nawiązać kontakty z miejscowymi handlarzami futrami. Pierwszy krok został zrobiony. Zesłanie okazało się początkiem dobrego interesu.

Dlaczego Kalisz? Bo Kalisz to było wtedy miasto na granicy prusko-rosyjskiej. Szły więc futra z Syberii do Kalisza, do ojca Asnyka, „szlachcica”. A z Kalisza do Prus. Przecież zwykły szlachcic nie pojechałby do obcego miasta i nie zaczął tam uprawiać międzynarodowego handlu skórami, bo na ten handel ma monopol tylko jedna nacja. Musiał to być bardzo intratny handel, skoro stać go było na otworzenie hotelu i księgarni. Do takiego handlu Żydzi nikogo obcego nie dopuszczą. Skoro ojciec Asnyka był Żydem, to i on nim był, bo jego matka – z Zagórowskich, prawdopodobnie była również z tej nacji. Te nazwiska typu Zagórowski, Zagórski (za górami) mogą sugerować, że tak było.

Adam Asnyk odebrał bardzo „wszechstronne” wykształcenie. W 1856 roku studiował w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego. W latach 1857-1859 – w Akademii Medyko-Chirurgicznej, w latach 1859-1860 – na uniwersytecie we Wrocławiu działał w Towarzystwie Literacko-Słowiańskim, czyli zetknął się z panslawizmem, w 1861 – w Paryżu, w latach 1861-1862 – w Heidelbergu. W 1863 roku w powstaniu. W latach 1864-1867 przebywał za granicą. W 1866 roku uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie w Heidelbergu. Gdyby nie to, że był Żydem, to musiałby być masonem, bo tylko oni mogą się tak szybko przemieszczać z miejsca na miejsce i tylko dla nich uczelnie stoją otworem i mogą je zmieniać jak rękawiczki i nie istnieją dla nich żadne granice. Taki Kościuszko zrobił zadymę w Polsce, a potem, jak gdyby nigdy nic, wyjechał do Ameryki i nikt go nie zatrzymywał. Ostatecznie uzyskał Asnyk doktorat z filozofii, czyli że nie musiał się wykazać żadną konkretną wiedzą i nikt tak naprawdę nie mógł jej zweryfikować. Ale brzmi poważnie – doktor filozofii.

Tak więc Asnyk nie musiał mieć żadnego konkretnego zawodu, bo tate zabezpieczył go materialnie. Jak się okazuje i z „patriotyzmu” można coś wyciągnąć. Syn poszedł w ślady ojca i też „walczył” w powstaniu. W 1862 roku wrócił z Heidelbergu, a w 1864 ponownie wyjechał za granicę i nikt go nie zatrzymywał. Walczył przeciwko rządowi carskiemu, a ten pozwolił mu swobodnie opuścić kraj. „Patriotyczny biznes” to musiał być całkiem niezły biznes. Wprawdzie bardziej przypominał on biuro podróży, ale to szczegół. Ważne, żeby kochać ojczyznę i wszędzie się z tym obnosić, no i oczywiście obracać się w odpowiednim kółku.

Ostatecznie został Asnyk wydawcą dziennika w Krakowie. Co jak co, ale prasa musi być w rękach Żydów. Był też radnym miejskim w Krakowie i posłem do galicyjskiego Sejmu Krajowego oraz jednym z założycieli Towarzystwa Szkoły Ludowej. A więc wszystkie kluczowe stanowiska w ich rękach, łącznie z edukacją ludu.

W 1960 roku odsłonięto w Kaliszu pomnik Adama Asnyka. 11 listopada 2021 roku na Głównym Rynku w Kaliszu miało miejsce spalenie Statutu kaliskiego. Spotkało się to z bardzo ostrą krytyką niektórych środowisk. W blogu „Riposta” pisałem:

»W niedzielę w Kaliszu zorganizowano marsz “Kalisz wolny od faszyzmu”. To odpowiedź na wydarzenia, do których doszło podczas marszu 11 listopada. Grupa osób wznosząc antysemickie hasła, spaliła wówczas tekst Statutu Kaliskiego.

Manifestujący spotkali się w niedzielę o godz. 16 pod pomnikiem poety Adama Asnyka. Organizatorzy w mediach społecznościowych napisali: “W dniu Święta Niepodległości Kalisz został pohańbiony. Hordy przybyłych z różnych miejsc w Polsce faszystów, zwołanych przez Wojciecha Olszańskiego vel Aleksandra Jabłonowskiego, wykrzykiwały na ulicach naszego Miasta obrzydliwe hasło: ‘Śmierć Żydom’. Spalono publicznie, przed gmachem ratusza, najważniejszy dla Kalisza dokument – “Statut kaliski” z 1264.”.«

No i teraz już można zrozumieć dlaczego na miejsce protestu wybrano pl. Konstytucji, na którym znajduje się pomnik Asnyka. Pamiętam, że wtedy zastanawiałem się, dlaczego akurat przed jego pomnikiem, co on miał z tym wspólnego? Wtedy nie rozumiałem, a teraz już – tak. Ciągnie swój do swego. Czasem więc warto czytać życiorysy różnych osób, bo wiele można się z nich dowiedzieć, a Wikipedia też musi coś napisać, bo gdyby chciała wszystko ukryć, to nic nie napisałaby.

Konflikty społeczne

Ludzie dorośli, w odróżnieniu od dzieci, zatracili, z wielu względów, zdolność do zadawania prostych, podstawowych pytań. Nikt nie pyta skąd się biorą konflikty społeczne, zwane też czasem rewolucjami. Skąd się bierze to „niezadowolenie” społeczne? Być może wielu wydaje się, że są to zjawiska tak naturalne jak to, że pada deszcz czy świeci słońce. Bo przecież towarzyszą nam one od zarania dziejów. Czasem przybierały one postać powstań chłopskich, czasem wojen religijnych, a później strajków robotniczych, a jeszcze później rozkwitły ruchy anarchistyczne. W czasach najnowszych doświadczamy ruchów migracyjnych na wielką skalę. Jeszcze nie tak dawno temu wydawało się nam, że te ostanie nas nie dotyczą albo dotyczą w niewielkim stopniu. Ale jak mówi przysłowie: co się odwlecze, to nie uciecze.

Skąd więc biorą się te wszystkie niepokoje społeczne? Kto za tym stoi? Komu to służy? Dobrze to tłumaczy, jak sadzę, Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński) w książce Socjalizm, komunizm, anarchizm z 1936 roku. Krasnowski pisze:

»Umysł ludzki jest tak niedoskonały, natura ludzka jest tak niejednolita, że wszelkie wysiłki nadania społeczności ludzkiej form bytu jednakowo pomyślnych dla wszystkich muszą zawieść. Byli, są i będą zawsze ludzie w mniejszym lub większym stopniu niezadowoleni, zwłaszcza, że brak jest miary zadowolenia; każdy człowiek pragnie mierzyć swoje zadowolenie miarą własną.

Jeżeli trudno jest wobec tego osiągnąć zadowolenie wszystkich jednostek danego społeczeństwa, to w każdym razie można i należy dążyć do zadowolenia przynajmniej jego większości. A kiedy w danym kraju większość może być zadowolona? Może to nastąpić tylko wówczas, gdy posiada ona możność rozwijania w swoim kraju ojczystym wszystkich dziedzin swego życia według własnych chęci i własnych potrzeb. Zadowolenie to można osiągnąć tym łatwiej, że w podobnych warunkach bytu – geograficznych, klimatycznych, rasowych, chęci i potrzeby ludzkie zbliżają się do siebie.

Możność rozwijania przez naród w swoim kraju ojczystym wszystkich dziedzin życia, a więc – gospodarczej, kulturalnej i politycznej, według własnych chęci i własnych potrzeb stanowi przyrodzone prawo zwierzchnictwa, czyli przyrodzone prawo gospodarza kraju. Nieodzownym przeto warunkiem zadowolenia większości danego narodu jest zachowanie w całej pełni jego praw gospodarza, bez naruszania ich przez żywioły obce.

Czy można myśleć o zadowoleniu ogółu ludności rdzennej, a choćby tylko jej większości, w okresie rozproszenia żydowskiego, zwłaszcza od czasu tzw. równouprawnienia żydów, a więc od czasu nie tylko faktycznej, lecz i oficjalnej utraty przez narody rdzenne ich praw gospodarza w krajach ojczystych na rzecz rozproszonego w nich żywiołu żydowskiego? Nie. O tym zadowoleniu z obecnego ustroju społecznego myśleć nie można. Wszak życie ludności rdzennej obecnie rozwija się nie według chęci i potrzeb jej większości, ale w przystosowaniu do chęci i potrzeb żydostwa, a więc idzie po linii potrzeb znikomej części ogółu ludności, w dodatku części całkowicie obcej rasowo i kulturalnie, czyli przesiąkniętej odrębnymi swoistymi chęciami i potrzebami.

Większość w narodzie rdzennym została zatem obarczona obowiązkami we wszystkich dziedzinach swego życia na rzecz obcego żywiołu żydowskiego, bowiem „prawom” żydowskim muszą muszą odpowiadać „obowiązki”, czyli ciężary ludności rdzennej, skutkiem czego ustrój społeczny musi być przez ludność rdzenną odczuwany jako ustrój krzywdzący, jakkolwiek może ona nie rozumieć, gdzie tkwi istotna przyczyna jej zła i jej krzywdy. Stąd pochodzi stałe niezadowolenie ludności rdzennej z obecnego ustroju społecznego.

Sami żydzi nie przeczą (w chwilach szczerości), że żydostwo wpływa rozstrzygająco na budowę ustroju społecznego w krajach tzw. kulturalnych, a tym samym na zniekształcenie – z punktu widzenia narodów rdzennych – obecnej budowy gospodarczej w tych krajach.

Skrzypek żydowski, Bronisław Huberman, znany ze swoich oświadczeń w sprawach natury politycznej, podczas wymiany zdań na temat wpływu żydostwa na życie narodów rdzennych w krajach Europy, m.in. powiedział:

Uważam, że my żydzi, jesteśmy w Europie jedynymi Europejczykami. Był jeszcze jeden naród – starzy „Ateńczycy”, lecz oni znikli. Utrzymuję, że my, żydzi, wytworzyliśmy dla Europy wszystkie wartości, które obecnie istnieją w życiu kulturalnym, ekonomicznym i politycznym. Musimy jednak tworzyć dalej… – „Hajnt”, nr 35, 10 II 1931 r. „Bron. Huberman wypowiada swoje wrażenia z podróży do Erec Izrael”, A. Alperin, koresp. Z Paryża.

W jakim celu wytwarzali żydzi dla Europy wartości ekonomiczne (a tylko o nie chodzi nam w danym wypadku)? Czy w dbałości o dobro narodów rdzennych? Nie. Ich wysiłki myślowe musiały być skierowane na zabezpieczenie potrzeb żydostwa w warunkach jego bytu w rozproszeniu. Ponieważ zaś potrzeby żydowskie w tych warunkach mogą być zabezpieczone jedynie kosztem otoczenia, kosztem ludności rdzennej, przeto „wartości ekonomiczne”, którymi tak się chełpił ten żyd, muszą stanowić ciężary dla narodów rdzennych. Jedną z tych „wartości” jest układ stosunków gospodarczych, czyli obecna budowa gospodarcza, która opiera się na zaprzeczeniu zasad gospodarki narodowej, narodowej w sensie potrzeb każdego narodu rdzennego w jego kraju ojczystym.

Niezadowolenie z obecnego ustroju społecznego, a więc tarcia i nieporozumienia wśród ludności rdzennej, muszą być obecnie, jak wynika z powyższego, zjawiskiem „normalnym”.

Jeżeli niezadowolenie jakiejś jednostki, albo wielu jednostek, w łonie jakiejś warstwy społecznej danego narodu jest dla niego okolicznością niepożądaną i zgubną, bo powoduje wewnętrzne tarcia i tamuje pomyślny rozwój całości, to z punktu widzenia interesów narodu żydowskiego wszelkie tego rodzaju niezadowolenia i niesnaski istniejące w łonie narodów osiadłych są okolicznościami nie tylko pożądanymi, ale wręcz koniecznymi dla dalszego jego bytu, jako narodu pasożytującego. Niezadowolenie bowiem w łonie narodu osiadłego pociąga za sobą jego osłabienie. Wskutek czego naród żydowski otrzymuje możność łatwiejszego przedostania się do wnętrza tego narodu bez odpowiedniego sprzeciwu, który niewątpliwie musiałby powstać, gdyby ten naród nie został uprzednio osłabiony.

W interesie przeto żydostwa leży, aby możliwie potęgować w łonie narodów poszczególnych wszelkie tarcia i nieporozumienia albo sztucznie je na powierzchnię życia wydobywać.

Praktyka życiowa wskazuje, że najłatwiejszym sposobem wywołania niezadowolenia jest krytyka dotychczasowych stosunków w danym środowisku panujących. Krytykować łatwiej, niż dokonywać czegoś nawet według wzorów krytyki, zwłaszcza gdy krytyk nie może czy też nie chce sam zabrać się do pracy w celu wskazania słuszności swego twierdzenia. Tego rodzaju krytyka ma charakter złośliwy; oparta jest na zlej woli.

Praktyka życiowa musiała pouczyć czynniki żydowskie, że drogą takiej właśnie krytyki istniejących stosunków w otoczeniu najłatwiej wywołać tarcia i nieporozumienia, niezbędne dla żydostwa do jego bytu w rozproszeniu, a to tym bardziej, że, dzięki warunkom rozproszenia, żydostwo nie ma ani możności, ani potrzeby wykazywania na własnym przykładzie wzorów lepszego postępowania.

Tą drogą żydostwo szło dotąd i idzie nadal. Ma krytykę dla otoczenia, lecz nie dla siebie. Uczyniło sobie fach z krytyki stosunków istniejących w łonie pozostałej rodziny narodów. Stosując krytykę od zarania swej historii, czynniki żydowskie musiały wypracować pewne hasła, które by najskuteczniej działały na otoczenie w kierunku jego rozbicia wewnętrznego.

Wolność”

Jednym właśnie z takich haseł jest hasło „wolności”. Inaczej hasło „wolność” musiało wyrazić się w okresie walki żydostwa z Rzymem i z Grecją; inną treść musiało mieć np. w Polsce w wiekach średnich, kiedy to dla rozkładu szlachty polskiej, jako warstwy przewodniej, podsunięto „liberum veto”; inną treść musiało otrzymać w krajach niemieckich, przeznaczonych na penetrację żydowską po wyrzuceniu żydów z Hiszpanii, kiedy to „uciemiężeni” w swoim sumieniu przez Kościół katolicki Niemcy musieli walczyć o „wolność” i „protestować” przeciw zależności zarówno swego sumienia, jak i swego kraju, od Stolicy Apostolskiej („protestantyzm”); w inną treść musiało być obleczone w Anglii w wieku XIX, kiedy to rozwinięto „liberalizm”, który uwarunkował rozrost żydostwa nie tylko w tym kraju, ale pośrednio też na całym świecie. I tak dalej w większych i mniejszych prądach życia ludzkiego.

Na zewnątrz hasło to w różnych okresach coraz to inny wyraz otrzymuje, istota jego jednak jest ta sama: dążność do opanowania otoczenia.

Ale hasło „wolność”, przez czynniki żydowskie od zarania historii żydowskiej stosowane, nie zabezpieczyłoby interesów żydowskich, bo obejmuje ono nie tyle zakres dóbr materialnych pozostałych narodów, ile dotyka dziedziny ich dóbr duchowych. A przecież w gruncie rzeczy nie o zagadnienie dóbr duchowych żydostwu chodzi.

O cóż bowiem walczy ono z pozostałą rodziną narodów? Czy o „wolność”? Nie.

Walczy o możność bytu w rozproszeniu, a więc o możność pasożytowania na organizmach narodowych, czyli o możność eksploatowania ich w dziedzinie materialnej. Walka żydostwa z pozostałą rodziną narodów w dziedzinie ich dóbr duchowych jest jedynie środkiem do tym łatwiejszego opanowania narodów i zagrabienia ich dóbr materialnych, bowiem dopiero po osłabieniu, bądź po zniszczeniu podstawowych dóbr duchowych narody tracą swoją odporność na najazd obcy.

Dlatego też żydostwo musiało mieć na swoich usługach hasło jeszcze inne, które by nie tylko odpowiadało potrzebie żydowskiej rozsadzania otoczenia od wewnątrz, jak hasło „wolność”, lecz które by jednocześnie otwierało drogę bezpośrednią do opanowania dóbr materialnych otoczenia. Takim hasłem, zadość czyniącym obu wymienionym warunkom i stosowanym przez czynniki żydowskie od dawien dawna aż do dni ostatnich, jest hasło „wspólnoty” wszystkich dóbr na świecie.

Wspólnota”

Hasło „wspólnoty” (łac. communa) wszystkich dóbr na świecie, a więc zaprzeczenie podstaw światopoglądu człowieka osiadłego, zatem – zmuszanie ludzi osiadłych do rozumowania właściwego koczownikom – jest hasłem, które musi wywołać zamieszanie w pojęciach i w układzie stosunków ustalonych u otoczenia, wśród którego żydostwo przebywa.

Zamieszanie powstaje tym łatwiej, że żaden układ stosunków społecznych nie może być doskonały, a w każdym społeczeństwie istnieją jednostki lub całe grupy ludzi niezadowolonych z istniejącego stanu rzeczy i skutkiem tego skorych do jego „poprawy”. A czynnikom żydowskim o to właśnie idzie, aby w dążeniu do stałego podważania ustroju społecznego można było oprzeć się na rzeszach niezadowolonych spośród narodów rdzennych, jako na sprzymierzeńcach żydostwa w jego walce z otoczeniem.«

To, co się teraz dzieje na Ukrainie, to nie tylko wojna, która jest przedłużeniem żydowskich praktyk ingerencji w społeczeństwa, to też wywołanie migracji na wielką skalę i dokonująca się wymiana społeczeństwa polskiego na ukraińskie. Polacy są marginalizowani i zostaną zmarginalizowani, co spowoduje ich niechęć do „uchodźców” ukraińskich. Ale ci „uchodźcy” będą lepiej traktowani niż mniejszość ukraińska, która mieszka w Polsce. To z kolei wywoła konflikty pomiędzy tymi dwoma grupami. Tak się skłóca społeczeństwa i rządzi się nimi wedle własnego uznania i dla własnej korzyści.

Żydzi uważają, że są jedynymi Europejczykami, że to, co zostało stworzone w dziedzinie kultury, ekonomii i polityki, to ich dzieło. Trudno się z tym nie zgodzić. Ja przynajmniej zgadzam się z tym. Wszyscy ci filozofowie typu Spinoza, Kant, Hegel, Marks byli Żydami. Co więcej, nawet Józef Popper-Lynkeus, twórca nazizmu, był Żydem. A wśród nazistów było wielu Żydów. Zatem kto jest odpowiedzialny za holokaust? Kto finansował Hitlera i całą ówczesną niemiecką elitę polityczną, która wyniosła Hitlera na stanowisko kanclerza? Naziści w ostatnich wolnych wyborach dostali od narodu niemieckiego tylko 37% głosów i nie byliby w stanie samodzielnie rządzić. Jeśli uważa się za naród wybrany, który wynosi się ponad innych i o wszystkim decydował i decyduje, to i za wszystko ponosi się odpowiedzialność. Za wszystko, bez wyjątków. Skoro nazizm był dziełem Europejczyków…