W swoim komentarzu w dniu 1 stycznia 2025 roku Tomasz Piekielnik analizuje deklaracje Donalda Trumpa. Zamierza on zmusić kraje NATO do zwiększenia wydatków na zbrojenia do 5% PKB, przejąć Grenlandię, Kanał Panamski, Kanadę i powrócić do doktryny Monroe. Poniżej streszczenie analizy Piekielnika.
Państwa europejskie mają płacić 5% PKB, co odpowiada 25% ich dochodów budżetowych. To mają być pieniądze płacone przez pastwa NATO do Stanów Zjednoczonych. Ameryka pod wodzą Donalda Trumpa ostrzy sobie zęby na przejęcie Grenlandii, Kanału Panamskiego i wprowadzenie swoich rządów w innych państwach Ameryki Południowej. – To wprost wypowiedziane cele prezydenta elekta. Czy to nie jest czysty imperializm?
Donald Trump chce opodatkować państwa NATO i zabrać im ¼ ich dochodów budżetowych, czyli pochodzących z podatków. Jest to wielki transfer pieniędzy z Europy do Ameryki pod przymusem i pod groźbą konsekwencji, gdy któreś z państw nie spełni tego obowiązku, a co wypełnia definicję podatku.
Donald Trump chce, by państwa NATO wpłacały 5% PKB na zbrojenia. Wpływy budżetowe Polski za rok 2024 wynoszą około 600 mld złotych. Jednocześnie PKB to 3,3 biliona złotych. 5% z tych 3,3 bln zł. To 165 mld złotych. 165 mld do ponad 600 mld, to jest to ¼. Nawet jeśli ¼ tej kwoty trafi do firm europejskich, to i tak ¾ – do amerykańskich, a więc około 20% dochodu państw NATO. Jakie będą tego skutki? Spadek konkurencyjności w stosunku do firm amerykańskich, ale także azjatyckich państw BRICS. Jakie będzie ryzyko kar? Jeśli państwa europejskie nie będą płacić, to Stany Zjednoczone mogą wyjść z NATO. Jego siła znacznie spadnie i tym właśnie Donald Trump szachuje państwa europejskie. Druga propozycja Trumpa to 3,5% PKB na zbrojenia, ale w zamian za korzystne warunki handlowe dla firm amerykańskich. PKB krajów NATO to 20 bln, a więc dochód około 5 bln dolarów. Dochód USA – 5 bln. Czy to sposób na zdobycie przewagi nad gospodarką europejską i być może sfinansowanie długu publicznego Ameryki?
Zapędy imperialne: Kanada, Grenlandia, Panama. Nie należy tracić z pola widzenia faktu, że na świecie trwa wielki konflikt, materializujący się poprzez tzw. proxy wojny na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, a rzecz idzie m.in. o hegemonię Stanów Zjednoczonych i hegemonię dolara na świecie, a po drugiej stronie jest nie tylko Rosja, ale także Chiny, Indie, czyli państwa będące członkami sojuszu BRICS.
Trump już za poprzedniej kadencji wypowiadał się za przywróceniem doktryny Monroe, o czym informowała Al Jazeera w 2019 roku. Wikipedia tak m.in. pisze o tej doktrynie:
„Głosiła, iż kontynent amerykański nie może podlegać dalszej kolonizacji ani ekspansji politycznej ze strony Europy, w zamian zaś zapowiadała, że Stany Zjednoczone nie będą ingerowały w sprawy państw europejskich i ich kolonii. Doktryna ta stała się fundamentem amerykańskiej polityki izolacjonizmu (hasło „Ameryka dla Amerykanów”).”
Kolizja pomiędzy rozwojem BRICS a doktryną Monroe (Brazylia) oznacza kolejne napięcia. Czy uda się zatem Donaldowi Trumpowi powstrzymać tę rosnącą potęgę tych państw nad Stanami Zjednoczonymi i światem Zachodu? Może więc być tak, że działania, jakie podejmują Stany Zjednoczone zmierzają ku temu, by nie utracić kontroli nad dolarem, nie utracić hegemonii na świecie i aby nie zostać zdystansowanym przez rosnące w siłę państwa BRICS. Trump grozi również nałożeniem ceł na Chiny, Meksyk i Kanadę.
Podsumowując, to co robią Stany Zjednoczone i decyzje, które zapowiada Donald Trump, są spektakularne, są imperialne. Stany Zjednoczone planują nałożyć wielkie podatki na państwa europejskie, które mają płacić 25% swoich dochodów budżetowych pod pozorem wydatków na zbrojenia. Te pieniądze w większości (¾) będą trafiać do amerykańskiej gospodarki, a więc transfer przymusowy pod groźbą kar wyrzucenia z NATO albo pozostawienie Europie tego sojuszu poprzez wyjście z niego Stanów Zjednoczonych. Jeśli nie 5%, to 3,5% plus jakieś szczególne względy w relacjach handlowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a tym państwem, które miałoby płacić 3,5%. To jedno. Drugie, to potężne zapędy imperialne: Grenlandia, Kanał Panamski, cła na Meksyk i Kanadę, chęć przyłączenia Kanady jako 51 stanu.
x
Zatem zdaniem Piekielnika, ale nie tylko, Stany Zjednoczone chcą powstrzymać rozwój państw BRICS, głównie poprzez zniszczenie Europy. Wojna na Ukrainie wybuchła po to, by utrudnić przepływ chińskich towarów i rosyjskich surowców do Europy w celu osłabienia obu państw. A więc na wojnie Ameryka – BRICS ginie Europa. To jest obowiązująca narracja, z którą nie zgadzam się i twierdzę, od początku wybuchu wojny na Ukrainie, że chodzi o odtworzenie I RP. Pierwszy etap tego procesu, czyli stworzenie wspólnego państwa z Ukrainą, które istniało za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, już trwa. Kolejnym będzie unia tego państwa z Białorusią i republikami bałtyckim, tak jak to było za I RP.
Nie jest żadną tajemnicą, że Ameryka sfinansowała powstanie III Rzeszy. Wcześniej, po rewolucji październikowej, Ameryka i państwa Europy zachodniej uprzemysłowiły Związek Radziecki. Gdy Hitler napadł na tenże Związek Radziecki, to Anglosasi dozbroili go, bo bez tej pomocy przestałby on istnieć. Wniosek jest więc prosty – III Rzesza i Związek Radziecki nie były państwami suwerennymi, bo rozwój ich potęg zależał od Stanów Zjednoczonych. W Chinach wspierały one komunizm, a później kazały komuniście Czang Kaj-szekowi stać się antykomunistą i wspierały Kuomintang. A jeszcze później, po II wojnie światowej, gdy komuniści tracili kontrolę nad Chinami, to wstrzymali dostawy amunicji dla wojsk Kuomintangu. I w ten sposób Mao pokonał Czang Kaj-szeka, który uciekł na Tajwan, który teraz wspierają Stany Zjednoczone. Ale w lipcu 1971 roku Kissinger odwiedził Chiny Ludowe i od tego momentu zaczęło się intensywne uprzemysławianie Chin przez Amerykę. Jeśli do tego doda się, że Indie przez 300 lat były angielską kolonią, co skłania do wniosku, że wpływy anglosaskie są tam nadal duże, to trudno oprzeć się wrażeniu, że państwa BRICS są narzędziem w ręku Anglosasów, no bo przecież RPA i Brazylia również im podlegają.
Po co więc cały ten cyrk? Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że europejskie państwa należące do NATO nie zgodzą się na tak wysoki podatek na zbrojenia, bo ich gospodarki tego nie wytrzymają, tak jak nie wytrzymałaby tego polska gospodarka, gdyby nie była zasilana potężnymi kredytami. Stany Zjednoczone wcale nie muszą likwidować swego deficytu, bo skoro od lat rośnie on i nic z tego powodu nie dzieje się, to nie stanie się również, gdy jeszcze wzrośnie. Skoro państwa europejskie nie zgodzą się na tak wysoki podatek, to Stany Zjednoczone wyjdą z NATO, co w praktyce oznaczać będzie likwidację tego układu. Rozpadł się Układ Warszawski, to i NATO może rozpaść się. Nic przecież nie trwa wiecznie. A skoro nie będzie NATO, to do czego będzie wstępować Ukraina? Główny punkt sporu pomiędzy Rosją i Ukrainą stanie się bezprzedmiotowy. Jeśli więc Ukraina nie będzie mogła wstąpić do NATO, to co dalej? Dalej może być tylko to, na co zgadza się Rosja, a co jej podyktowali ci, którzy faktycznie nią rządzą, czyli podział Ukrainy na trzy części: ta zajęta przez Rosję pozostanie przy niej, część środkowa – rosyjskie lenno, część zachodnia – do Polski pozbawionej ziem zachodnich.
Nie jest możliwe połączenie Polski z Ukrainą w momencie, gdy istnieje NATO, do którego należy Polska, bo na to nie zgadza się Rosja. By tak mogło się stać, to albo Polska musiałaby wystąpić z tego sojuszu, albo musiałby on przestać istnieć. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy Ameryka wycofa się z niego pod pozorem powrotu do doktryny Monroe. Wtedy o nowym porządku w Europie będą decydować Niemcy i Rosja pod dyktando Ameryki. Gdy Niemcy odzyskają swoje ziemie wschodnie, a Rosja podporządkuje sobie Ukrainę wschodnią i środkową, to wytworzy się nowy układ sił. Niemcy zdominują Europę zachodnią i staną się ponownie mocarstwem. Rosja utrzyma swój status mocarstwa. Pomiędzy tymi państwami powstanie strefa buforowa w postaci współczesnej wersji I RP. Czy Żydzi chcą jej odtworzenia dlatego, że był to ich raj, czy może dlatego, że będzie to „państwo” multi-kulti, w którym dojdzie do starcia dwóch fundamentalizmów – prawosławnego i islamskiego? Nie zabraknie też innych konfliktów, jak choćby ten ukraińsko-ukraiński, w którym Ukraińcy, określający się jako potomkowie Polaków z Wołynia, domagają się ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej, a potomkowie sprawców tej rzezi omawiają jej. Tak więc odtworzenie I RP to będzie źródło niekończących się konfliktów, które tak kochają stwarzać Żydzi.
Pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie, co z bazami amerykańskim w Europie? Jeśli Ameryka „wycofa się” z NATO i Europy, to czy zlikwiduje również bazy wojskowe? O tym Trump nie wspomina. Jeśli to nie nastąpi, to tym bardziej będzie to cyrk. No cóż, dla nas to nie nowina. My, żyjący w kraju Zulu-Gula, cały czas mamy do czynienia z cyrkiem.

