Anarchizm

Ledwo skończyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji, a już Antifa daje znać o sobie. Nie podoba się jej to, że do drugiej tury przeszła Marine Le Pen z Frontu Narodowego. Na portalu ZeroHedge pojawił się artykuł (https://www.zerohedge.com/political/antifa-riots-french-cities-because-they-didnt-election-result), w którym można przeczytać:

„Członkowie Antify we Francji zareagowali na wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich zamieszkami w kilku miastach, ponieważ nie podobał im się wynik.

Populistka Marine Le Pen zmierzy się z urzędującym Emmanuelem Macronem w drugiej i ostatniej turze wyborów za dwa tygodnie po tym, jak para zdobyła najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów.

To najwyraźniej rozzłościło członków skrajnie lewicowej grupy ekstremistycznej Antifa, którzy odpowiedzieli na demokratyczne głosowanie zamieszkami w kilku dużych miastach.

Po tym, jak ogłoszono wstępne wyniki, Rennes w Bretanii stało się ostatniej nocy miejscem licznych aktów podpaleń i kilku brutalnych starć.

Protestujący, którzy maszerowali ulicami, niszczyli także mienie prywatne. Inni uczestnicy zamieszek z Antify próbowali wtargnąć się do banku. Interweniowały antyterrorystyczne jednostki policji. Do zamieszek i starć dochodziło również w Lionie i Marsylii.

Pomimo sukcesu Le Pen, wszystkie inne partie establishmentu, od republikanów po komunistów, wezwały swoich zwolenników do głosowania na Macrona w drugiej turze, zwierając szyki wokół byłego bankiera Rothschildów i socjalistycznego technokraty.”

Antifa, jak pisze Wikipedia, to zbiorcze określenie ogółu osób deklarujących się jako antyfaszyści i czynnie sprzeciwiających się tendencjom skrajnie prawicowym, utożsamianym przez Antifę z faszyzmem. Antifa jest ruchem nieformalnym, pozbawionym jakiegokolwiek kierownictwa czy wewnętrznej hierarchii. Określana również jako subkultura. Choć z Antifą nie jest związana żadna ideologia polityczna, wyróżniają się w niej socjaliści, anarchiści, socjaldemokraci i liberałowie.

Symbolicznymi kolorami Antify są czerń, czerwień i biel. Często używanym przez nią hasłem jest No pasaran (Nie przejdą) oraz różne jego wariacje i tłumaczenia, jak te używane przez „Porozumienie 11 listopada”: Faszyzm nie przejdzie.

Istnieją różne loga Antify. Jednym z najczęściej używanych jest logo przedstawiające dwie flagi – czerwoną i czarną, jedna przed drugą w kole ratunkowym. Ten wizerunek nawiązuje do symboliki niemieckiej Akcji Antyfaszystowskiej z 1932 roku. Oryginalne flagi były czerwone i miały symbolizować dwie zdelegalizowane przez nazistowski rząd partie polityczne – Socjaldemokratyczną Partię Niemiec i Komunistyczną Partię Niemiec. We współczesnej wersji symbolu zmieniono kolor jednej z flag na czarny, co ma nawiązywać do anarchizmu i zmieniono kierunek, w którym powiewają flagi z prawego na lewy.

Innym często używanym symbolem są Trzy Strzały, będące logiem, założonego w 1931 roku przez SPD, Frontu Żelaznego. Symbolizują one sprzeciw wobec wojny, faszyzmu i nacjonalizmu, choć oryginalnie Trzy Strzały symbolizowały anty-monarchizm, antyfaszyzm i antykomunizm. Charakterystyczne dla Antify, szczególnie tej bojówkowej, są czarne ubrania oraz maski.

Antifa, jak wskazuje sama nazwa, jest antyfaszystowska, ale nie wszędzie. Na Ukrainie jest faszystowska. I ten ukraiński faszyzm i odwoływanie się do nazistowskiej symboliki, m.in. swastyki, jakoś nikomu nie przeszkadza, jak choćby Żydom z Gazety Wyborczej, która ma swoją filię na Ukrainie, na faszystowskiej (nazistowskiej) Ukrainie. Tak działają Żydzi. Antifa to po prostu ich narzędzie, które wykorzystują, tak jak im pasuje.

Czym jest anarchizm? Kto jest jego twórcą i komu on służy? O tym pisze Zbigniew Krasnowski (Tadeusz Gluziński) w książce Socjalizm, komunizm, anarchizm (1936):

»Anarchizm – konieczność walki z wszelką władzą

Głównym powodem, dla którego nawet ustrój komunistyczny nie może zapewnić żydom osiągnięcia na stałe ich celu ostatecznego, jest zagadnienie władzy.

W warunkach rozproszenia, czyli pozostawania w mniejszości wśród narodów rdzennych, nawet przy ustroju socjalistycznym nie jest możliwe skupienie przez żywioł żydowski władzy w całości.

Nawet przy ustroju socjalistycznym władza musi się znajdować, przynajmniej w części, w rekach społeczeństwa rdzennego, i to w części tym znaczniejszej, im więcej życie poczyna iść normalnie, chociażby „na zasadach nowych”, jak się wyraża Abram Idelson, czyli im więcej upływa czasu od chwili wybuchu przewrotu społecznego, który ułatwił wprowadzenie tych „nowych zasad”.

Dzieje się to dlatego, że jednostki spośród społeczeństw rdzennych, biorące udział we władzy, jako ideowo urobione pod wpływem żydowskim na modłę już socjalistyczną – czyli „socjaliści” – nie są zdolni całkowicie oderwać się od życia tego społeczeństwa, z którego pochodzą, tym więcej, że to życie zadaje zbyt wyraźnie kłam przesłankom socjalistycznym. Te jednostki kierownicze poczynają coraz więcej uwzględniać realne warunki bytu swego społeczeństwa, czyli poczynają coraz więcej odchylać się od linii, ustalonej przez czynniki żydowskie.

G. Biesiedowski

Grigori Biesiedowski, b. członek poselstwa sowieckiego w Paryżu, żyd z Połtawy, w wywiadzie swoim, udzielonym w Paryżu w październiku 1929 r. przedstawicielowi żargonówki warszawskiej, oświadczył:

O Stalinie nie powiedziałbym, że jest zdecydowanym judofobem. Gruzinie są w ogóle bardzo rzadko judofobami. Lecz on stosuje system „uwalniania” administracji sowieckiej od żydów z motywów czysto państwowych. Masy są nastrojone antyżydowsko i dlatego nie należy im dawać możności twierdzenia, że administracja sowiecka jest żydowska. Nawet w korpusie dyplomatycznym dąży do przeprowadzenia tego systemu… – „Der Moment”, nr 248, 25 X 1929 r. – Zbiegły dyplomata Biesiedowski o swojej żydowskości i o położeniu żydów w Rosji”, I. Szechtman.

A jeżeli tak jest, że władza, nawet przy ustroju najwięcej dla żydów pożądanym, zmuszona jest uwzględniać postulaty narodów rdzennych, nawet postulaty judofobii, to reprezentowany przez każdą władzę czynnik przymusu musi nieodwołanie zaciążyć w końcu na pasożytującym życiu mniejszości żydowskiej. Zmusza to żydów do stałej walki z władzą jako taką w każdym kraju i w każdym czasie swego bytu w rozproszeniu. Walcząc z każdą władzą narodów rdzennych, czyli walcząc z przymusowym regulatorem życia społecznego, żydostwo musi rozszerzyć propagandę idei wolności do granic ostatecznych, które wyrażają się w negacji wszelkiej władzy, czyli w anarchizmie.

Anarchizm zatem jest dla żywiołu żydowskiego koniecznym wyrazem jego walki z pozostałą rodziną narodów.

Związek organizacji anarchistycznych ze społeczeństwem żydowskim

Anarchizm w życiu społeczeństwa żydowskiego jest prądem umysłowym zupełnie naturalnym, bo sprzyjającym rozwojowi żywiołu żydowskiego w warunkach rozproszenia. Tym się tłumaczy, że wśród żydostwa anarchista jest takim samym zasłużonym działaczem społecznym jak każdy inny, np. syjonista.

Ab. Goldberg

Korespondent dziennika żargonowego w Warszawie z Nowego Jorku w 1929 r. pisał:

W Nowym Jorku odbył się dwudziestopięcioletni jubileusz działalności Ab. Goldberga. Na bankiecie urządzonym na jego cześć byli przedstawiciele wszystkich odłamów miejscowego żydostwa: sędziowie i poeci, syjoniści i niesyjoniści, ortodoksi i wolnomyślni, bowiem Ab. Goldberg zagnieździł się, dzięki słowom i czynom, w najróżniejszym otoczeniu.

Rozpoczynał on swoją działalność w piśmie anarchistycznym – „Freie arbejter sztime”, w rok później staje się on redaktorem – „Dos jidisze folk”, oficjalnego organu amerykańskiej organizacji syjonistycznej. Ale w wigilię swego jubileuszu Ab. Goldberg czyni niespodziankę: jego nazwisko zjawia się znów w „Freie arbejter sztime” – pod pieśniami, lirycznymi pieśniami.

Już się przyzwyczajono, że Goldberg zaskakuje ludzi swoimi wystąpieniami publicznymi. Lecz nie są to żadne skoki, żadne „ucieczki” z jednego obozu do drugiego. W ciągu całej swojej działalności on pozostaje wiernym swemu nacjonalistycznemu światopoglądowi. Lecz są punkty, na których można zejść się z przeciwnikami ideowymi – są to punkty neutralne. W każdej idei tkwi iskra, która przemawia do każdego serca, bez względu na to, do jakiego kierunku ono może należeć. Tylko ludzie zasklepieniu nie chcą tego zrozumieć. Goldberg nigdy nie był człowiekiem zasklepionym. On stale jest dynamiczny, wybuchowy, poszukujący…

Goldberg, wódz syjonistyczny, powaga w najwyższych kołach, pozostał całkowicie człowiekiem ludu, towarzyszem i dobrym kolegą. W najgorętszych momentach działalności polityki syjonistycznej, wyrywa się on do grona literatów..

Sporo spośród uznanych obecnie powieściopisarzy żydowskich w Ameryce zawdzięcza Goldbergowi swoje imię. Ab. Goldberg, jako redaktor „Dos jidisze folk”, przed laty wprowadził na szeroki świat cały szereg powieściopisarzy i poetów, których nazwiska dźwięczą obecnie w całym świecie żydowskim… – „Der Moment”, nr 28, 1 II 1929 r. – „Ab. Goldberg” („z powodu jego 25-letniego jubileuszu”), A. Almi, Nowy Jork.

Anarchista jest syjonistą i odwrotnie… Na bankiecie urządzonym na jego cześć są obecni przedstawiciele wszystkich odłamów miejscowego żydostwa… Ich wszystkich łączą… „neutralne punkty”…

Jakie? Przede wszystkim walka z otoczeniem i konieczność, wobec tego, podważania władzy tego otoczenia. To jest ta „iskra”, która zapala serca żydowskie dla idei anarchizmu.

Odezwa atamana Machno

Jako przykład, czym są organizacje anarchistyczne dla żydów może służyć odezwa atamana Machno „do żydów na całym świecie”.

W „L’ouverture”, organie francuskiej federacji anarchistyczno-komunistycznej ogłasza Machno, słynny ukraiński przywódca, wielką odezwę – „Do żydów na całym świecie”. Odezwa jest skierowana przede wszystkim przeciw powieści Józefa Kesela – „Machno et sa Juife” (Machno i jego Żydówka), a następnie przeciw albumowi z fotografiami o pogromach na Ukrainie… – „Hajnt”, nr 96, 26 IV 1927 r. – „Ataman Machno tłumaczy się”.

Machno, jak się okazuje, został przedstawiony przez wymienionego autora żydowskiego, Józefa Kesela, jako „pogromca” żydów. Machno chciał się wytłumaczyć przed społeczeństwem żydowskim, że tak nie jest i, niewątpliwie, chciał trafić do tego społeczeństwa, aby ono go wysłuchało. Charakterystyczne, że tę swoją odezwę – „do żydów na całym świecie” – umieścił w tym celu właśnie w organie… anarchistyczno-komunistycznym.

Czy mógł on wybrać ten organ w Paryżu bez porozumienia się z żydami, i to takimi, którym nie jest obce środowisko żydowskie?

Szalom Szwarcbard anarchistą

A kim był z przekonań Szalom Szwarcbard, który zabił na ulicy w Paryżu w maju 1926 r. atamana ukraińskiego, Siemiona Petlurę?

Jesteście zatem anarchistą? – zadał Sz. Szwarcbardowi na sądzie zapytanie Kampenki, obrońca z ramienia wdowy po zamordowanym.

Minutę Szwarcbard milczy, wkrótce jednak odpowiada: Tak! jestem anarchistą… – „Hajnt”, nr 236, 23 X 1927 – Szczegółowe wyjaśnienie Szwarcbalda w sądzie w początku procesu”.

Czyn Szwarcbarda, jak wyjaśniono w innym miejscu, był uznany ze strony żydowskiej za tyle pożądany z punktu widzenia interesów polityki żydowskiej, że na czele akcji obrony tej osobistości stanął sam Leon Mockin, prezes „Komitetu akcyjnego” światowej organizacji syjonistycznej i przewodniczący „Komitetu delegacji żydowskich” (Paryż), a więc, niewątpliwie, wyraziciel poglądów światowego żydostwa.

Federacja anarchistów „polskich”

Organ syjonistyczny w marcu 1929 r. doniósł:

Sobotnia prasa polska podała wiadomość o sensacyjnym aresztowaniu 143 anarchistów w lokalu niezależnych socjalistów przy ul. Leszno 49 (w Warszawie, przyp. aut.). Według informacji policji politycznej jeszcze w czerwcu 1928 r., po rozłamie w organizacji komunistycznej, utworzyła się organizacja – Polska Federacja Anarchistyczna. Jako założyciele Federacji figurują: Izrael Neiman (pseudonim „Piotr”), Dzika 18, Bunem Wolman (pseudonim „Paweł”) – nigdzie nie meldowany i „ciotka polskiej rewolucji”, 55-letnia była komunistka, Marim Landau vel Linde, Prosta 4. Zeszłego piątku niejaki Mojżesz Gotheil, Franciszkańska 10, zalegalizował u władzy odczyt o Lesingu (anarchista) w lokalu niezależnych socjalistów, przy ulicy Leszno 49. Kiedy Gotheil miał mowę, nadeszła policja, spośród obecnych – około 200 – zatrzymała 143, którzy są oskarżeni o przynależność do organizacji anarchistycznej. U niektórych z nich, jak piszą pisma polskie, znaleziono wiele broszur i proklamacji anarchistycznych. Podczas rewizji w mieszkaniu p. Landau znaleziono 47 kilo druków o treści anarchistycznej. – „Hajnt”, 54, 10 III 1929r. – „Znów duże aresztowania polityczne”.

Izrael Neiman, Bunem Wolman i „ciotka polskiej rewolucji”, Marim Landau – są założycielami Polskiej Federacji Anarchistycznej. Sami… „Polacy”, jak wskazują choćby imiona…

Żargonówka warszawska w maju 1934 r. doniosła:

W ciągu ostatnich dni dokonano w Warszawie masowych rewizji i aresztowań wśród członków nowo założonej organizacji anarchistycznej… Anarchiści opracowali szereg występnych planów, jednak nie zdołali ich zrealizować. 26 młodych ludzi – większość żydów – osadzono w więzieniu przy ul. Pawiej… – „Der Moment”, nr 116, 18 V 1934 r. – „Likwidacja dużej organizacji anarchistów”.

Wzmiankując o likwidacji tej organizacji anarchistycznej taż żargonówka po kilku dniach doniosła:

Ostatnio polscy anarchiści nawiązali styczność z zagranicą i jako Polska Federacja Anarchistyczna stali się oni filią centrali w Bazylei. Ponieważ centrala w Bazylei poczęła wysyłać do Polski różne „plany” z „rozkazami” ich wykonania, przeto władze postanowiły zlikwidować całą „filię”. – „Der Moment”, nr 118, 23 V 1934 r. – „Jak zlikwidowano dużą organizację anarchistyczną”.

Anarchizm jest koniecznym wyrazem walki żywiołu żydowskiego w warunkach rozproszenia z pozostałą rodziną narodów, wobec czego ten ruch musi być w XX wieku coraz silniej przez czynniki żydowskie rozwijany i popierany w skali światowej, jako dalszy po socjalizmie etap pochodu żydostwa po jego „historycznej drodze”.«

„Lecz są punkty, na których można zejść się z przeciwnikami ideowymi – są to punkty neutralne.” – No właśnie! I w ten sposób można atakować wszystkich „przeciwników” ideowych we wszystkich partiach, robiąc narodom rdzennym wodę z mózgu. Taka Marine Le Pen i cały ten jej Front Narodowy jest takim samym żydowskim tworem, jak i inne partie we Francji, w Polsce i w pozostałych krajach. Jeśli więc ktoś mówi z telewizyjnego czy monitorowego okienka, że trzeba głosować na właściwych ludzi, to oznacza, że realizuje cele żydowskie, bez względu na to, jak bardzo będzie agresywny w stosunku do swoich politycznych oponentów.

Czy można to zmienić? Teoretycznie tak i to w bardzo prosty sposób. Wystarczy nie pójść na wybory. Przy frekwencji bliskiej zeru demokracja staje się fikcją i musi zejść ze sceny. Tyko czy to byłby skuteczny środek w obronie przed żydostwem? Częściowo tak, bo demokracja to wielkie ułatwienie dla Żydów, zgodnie z jej pełną definicją:

“Demokracja jest najgorszym z ustrojów, bo przed wyborami trzeba płaszczyć się przed motłochem, ale nikt nie wymyślił lepszego ustroju, żeby wybrani nie odpowiadali za swe czyny. W ten sposób w demokracji mamy władzę zbliżoną do boskiej. Tylko Bóg nie odpowiada przed nikim za swoje czyny”. – Winston Churchill.

Antifa

Podmiana znaczenia słów jest najlepszym sposobem, by zamieszać ludziom w głowach. Nic tak nie dezorientuje ich i ułatwia manipulowanie nimi, jak chaos pojęciowy. Jednym z takich słów, któremu całkowicie zmieniono znaczenie jest faszyzm. Wszelkie zło, jakie mu się przypisuje, to nazizm. I żeby jakoś to usprawiedliwić, to określa się go jako skrajną odmianę faszyzmu. Dlaczego nazizm zastąpiono faszyzmem? Czy tylko dlatego, by zdjąć z Niemców odpowiedzialność za czyny popełnione podczas II wojny światowej? Czy może też dlatego, że wśród nazistów było wielu Żydów. Oczywiście rodowód nazizmu jest niemiecki, ale wkład organizacyjny już niekoniecznie tylko ich. Rodowód faszyzmu jest włoski, a sama nazwa sięga jeszcze czasów starożytnych.

Hasłami antyfaszystowskimi posługuje się Antifa. Wikipedia tak ją charakteryzuje:

»Antifa (od niem. Antifaschismus „antyfaszyzm” i ang. Anti-Fascist Action, ATA „Akcja Antyfaszystowska”) – zbiorcze określenie ogółu osób deklarujących się jako antyfaszyści i czynnie sprzeciwiających się tendencjom skrajnie prawicowym ( utożsamianym przez Antifę z faszyzmem). Jest ruchem nieformalnym, pozbawionym jakiegokolwiek kierownictwa czy wewnętrznej hierarchii. Określana również jako subkultura. Choć z Antifą nie jest związana żadna ideologia polityczna, wyróżniają się wśród nich socjaliści, anarchiści, antyrasiści i liberałowie.

Współczesne ruchy antyfaszystowskie nawiązują do niemieckich organizacji sprzeciwiających się faszyzmowi, które działały w okresie międzywojennym, takich jak Front Żelazny czy Akcja Antyfaszystowska (niem. Antifaschistische Aktion). Front Żelazny został założony przez SPD w 1931 roku, a Akcja Antyfaszystowska przez Komunistyczną Partię Niemiec w 1932 roku. Obie inicjatywy miały w założeniu jednoczyć różne grupy polityczne w sprzeciwie wobec nazizmu.«

Już w tym krótkim opisie widać niekonsekwencję. W jednym zdaniu jest sprzeciw przeciwko faszyzmowi, a w drugim – nazizmowi. To jest to wymienne stosowanie dwóch słów o różnym znaczeniu, sugerujące, że to jedno i to samo. A skoro tak, to po co używać dwóch pojęć? Chyba tylko po to, by robić mętlik w głowie. Pisze też Wikipedia, że to ruch nieformalny, pozbawiony jakiegokolwiek kierownictwa czy wewnętrznej hierarchii. I taka nieformalna grupa jest w stanie organizować akcje protestacyjne często na poziomie międzynarodowym, jest w stanie zwołać setki osób, które współdziałają ze sobą w sposób perfekcyjnie skoordynowany. – Ciekawe.

Na portalu „zerohedge” ukazał się ostatnio interesujący artykuł na temat Antify. Ja przytaczam tu jego obszerne fragmenty, ale zachęcam do zapoznania się z oryginalnym tekstem. https://www.zerohedge.com/political/brief-history-antifa-part-i

»Amerykański prokurator generalny obciążył Antifę odpowiedzialnością za zamieszki, które wybuchły po śmierci Georga Floyda. Stwierdził również, że organizacja ta przechwyciła legalne protesty na terenie całego kraju i przekształciła je w bezprawne, gwałtowne zamieszki, podpalanie, plądrowanie sklepów, niszczenie obiektów użyteczności publicznej, atakowanie sił porządkowych i przypadkowych ludzi.

Czym jest Antifa?

Jest to ponadnarodowy ruch rewolucyjny, który dąży, często nie przebierając w środkach, do obalenia liberalnej demokracji, w celu zastąpienia globalnego kapitalizmu komunizmem. Jej długofalowym celem jest ustanowienie komunistycznego porządku świata. W Ameryce jej doraźnym celem jest usunięcie Trumpa i jego administracji.

Podstawową taktyką stosowaną przez Antifę w Ameryce i Europie jest wzbudzanie niepokoju i niszczenie publicznej i prywatnej własności, w celu sprowokowania policji do podjęcia działań, co ma być dowodem, jak utrzymuje Antifa, że rząd jest faszystowski.

Antifa twierdzi, że w ten sposób sprzeciwia się faszyzmowi. Pod tym pojęciem rozumie wszystkich, którzy są jej oponentami, mają inne poglądy polityczne. „Faszyzm” według tradycyjnego znaczenia, zdefiniowanego przez Webster Dictionary, to „system rządów totalitarnych z dyktatorem na czele, charakteryzujący się agresywnym nacjonalizmem, militaryzmem i często rasizmem”.

Antifa podtrzymuje marksitowsko-leninowską definicje faszyzmu, która zrównuje ją z kapitalizmem. „Walka z faszyzmem będzie wygrana tylko wtedy, gdy system kapitalistyczny rozpadnie się i powstanie społeczeństwo bezklasowe”, jak utrzymuje niemiecka Antifa, Antifaschistischer Antifa München.

Niemiecka agencja wywiadowcza BfV, w specjalnym raporcie dotyczącym skrajnie lewicowych ruchów, pisze:

Walka Antify ze skrajną prawicą to tylko zasłona dymna. Podstawowy cel jest zawsze ten sam – państwo burżuazyjno-demokratyczne, które, w mniemaniu skrajnej lewicy, akceptuje i promuje „faszyzm” jako możliwą formę rządów i dlatego nie zwalcza go dostatecznie. W efekcie „faszyzm” zakorzenia się w społecznych i politycznych strukturach „kapitalizmu”. I zgodnie z tym, skrajna lewica, w swojej „antyfaszystowskiej” działalności, skupia się przede wszystkim na wyeliminowaniu „kapitalistycznego systemu”.

Matthew Knouff, autor An Outsider’s Guide to Antifa: Volume II tak wyjaśnił ideologię Antify:

Podstawa filozofii Antify koncentruje się na walce pomiędzy trzema głównymi siłami: faszyzmem, rasizmem i kapitalizmem – i wszystkie te siły, według Antify, oddziałują wzajemnie na siebie… z faszyzmem uważanym za ostatnie stadium kapitalizmu, z kapitalizmem będącym środkiem opresji, i z rasizmem, opresyjnym mechanizmem związanym z faszyzmem.

W eseju „What Antifa and the Original Fascists Have In Common” (Co wspólnego mają Antifa i prawdziwi faszyści), Antony Mueller, niemiecki profesor ekonomii, aktualnie wykładający w Brazylii, opisał jak antykapitalistyczne bojówki przebrane za antyfaszystowskie, odsłaniają swój własny faszyzm:

Po tym jak lewica zaszufladkowała pojęcie liberalizmu i odwróciła jego znaczenie, Antifa używa fałszywej terminologii, by ukryć swój prawdziwy program. Podczas gdy nazywa siebie „antyfaszystowską” i uznaje faszyzm za swego wroga, to ona sama jest najbardziej faszystowskim ruchem. Członkowie Antify nie są przeciwnikami faszyzmu, wprost przeciwnie – są jego autentycznymi przedstawicielami. Komunizm, socjalizm i faszyzm mają wspólnego wroga – kapitalizm i liberalizm. Antifa jest ruchem faszystowskim. Wrogiem tego ruchu nie jest faszyzm, ale wolność, spokój i pomyślność.

Ideologiczne korzenie Antify

Źródeł ideologii Antify należy szukać w Związku Radzieckim. W 1921 i 1922 roku Międzynarodówka Komunistyczna (Komintern) opracowała taktykę zjednoczonego frontu, by „zjednoczyć masy pracujące poprzez agitację i organizację”… „w skali międzynarodowej i w każdym państwie oddzielnie” przeciw „kapitalizmowi” i „faszyzmowi” – dwu pojęciom, których używano zamiennie.

Pierwsza na świecie antyfaszystowska formacja Arditi del Popolo (Bojówki Nieustraszonego Ludu) powstała w czerwcu 1921 roku we Włoszech, w celu przeciwdziałania wzrostowi znaczenia partii faszystowskiej Benito Mussoliniego, która z kolei miała za zadanie zapobiec rewolucji bolszewickiej na Półwyspie Apenińskim. Wielu członków z tej grupy, liczącej około 20.000 osób, składającej się z komunistów i anarchistów, brało udział w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936-39.

W Niemczech, Komunistyczna Partia Niemiec utworzyła w lipcu 1924 roku paramilitarne oddziały Roter Frontkämpferbund (Liga Bojowników Czerwonego Fronu). Grupa ta została zdelegalizowana ze względu na swój ekstremizm. Wielu z jej 130.000 członków kontynuowało działalność podziemną lub przeniosło się do nowych, lokalnych organizacji takich jak Kampfbund gegen den Faschismus (Związek Walki przeciw Faszyzmowi).

Współczesna Antifa wywodzi swoją nazwę od grupy zwanej Antifaschistische Aktion, założonej w maju 1932 roku przez przywódców Komunistycznej Partii Niemiec. Jej celem była walka z faszyzmem, przez co rozumiała wszystkie prokapitalistyczne partie w Niemczech. Podstawowym celem było obalenie kapitalizmu. Po dojściu do władzy Hitlera została ona zdelegalizowana.

Po wojnie niemiecka Antifa uaktywniła się organizując różne manifestacje studenckie lat 60-tych. Tworzyła ona również lewicowe bojówki działające w latach 70-tych, 80-tych i 90-tych. Frakcja Czerwonej Armii (RAF), znana także jako banda Baader-Meinhof, była marksistowską grupą partyzantki miejskiej. Jej należy przypisać wiele zabójstw, zamachów bombowych, porwań dzieci. Wszystko to miało na celu wzniecenie rewolucji w Niemczech Zachodnich, które grupa określała jako faszystowską pozostałość z okresu czasów nazistowskich. Przez ponad 30 lat zamordowano ponad 30 osób a 200 zraniono.

Po upadku komunistycznego rządu w NRD (Niemcy Wschodnie) w 1989-90, ujawniono, że Frakcja Czerwonej Armii była finansowana, szkolona i wyposażana przez Stasi – wschodnio-niemieckie służby specjalne. Celem terrorystów było wywołanie gwałtownej reakcji rządu, co, w odwecie, miało prowadzić do jeszcze większego rozprzestrzeniania się rewolucyjnych zamieszek. Twórczyni grupy Urlike Meinhof tak opisała stosunek skrajnie lewicowych bojówek do policji: „Facet w mundurze to świnia, a nie istota ludzka. A to oznacza, że nie musimy z nim rozmawiać i jakakolwiek rozmowa z tymi ludźmi to błąd. I oczywiście można do nich strzelać.”

Bettina Röhl, niemiecka dziennikarka i córka Meinhof, twierdzi że współczesna Antifa jest kontynuacją Frakcji Czerwonej Armii (RAF). Podstawowa różnica polega na tym, że członkowie Antify są anonimowi, ukrywają swoją twarz. W artykule z czerwca 2020 opublikowanym przez szwajcarską gazetę Neue Zürcher Zeitung, Röhl zwróciła uwagę, że Antifa jest nie tylko oficjalnie tolerowana, ale jest opłacana przez niemiecki rząd, by zwalczała skrajną prawicę:

W porównaniu do RAF, bojówkom Antify brak znanych twarzy. Z tchórzostwa, jej członkowie zakrywają twarz i utrzymują w tajemnicy swoje nazwiska. Antifa ciągle grozi i atakuje polityków i policjantów. Organizuje i popularyzuje bezsensowne niszczenie mienia o wielkiej wartości. Niemniej jednak posłanka Renate Künast (Zieloni) narzekała ostatnio w Bundestagu, że w ostatnich dekadach Antifa nie była należycie finansowana przez państwo. Była rozczarowana, że organizacje pozarządowe i Antifa nie zawsze mogą organizować zbiórki pieniędzy i mogą tylko zawierać krótkoterminowe, z roku na rok, umowy o pracę. Można by zapytać czy Antifa jest czymś takim jak RAF, grupą terrorystyczną z państwowymi pieniędzmi, przeznaczonymi do „walki z prawicą”.

Niemiecka agencja wywiadowcza BfV wyjaśnia gloryfikację gwałtów przez Antifę:

Dla skrajnej lewicy kapitalizm jest rozumiany jako źródło wojen, rasizmu, katastrof ekologicznych, społecznej nierówności i nieuzasadnionego bogacenia się. I dlatego kapitalizm jest czymś więcej niż tylko porządkiem ekonomicznym. W dyskursie skrajnej lewicy określa ona społeczną i polityczną rzeczywistość, ale też – wizję radykalnej społecznej i politycznej reorganizacji. Tak czy inaczej, demokracja parlamentarna jako tak zwana burżuazyjna forma rządów powinna być w każdym przypadku obalona.

Z tych powodów skrajna lewica zwykle lekceważy lub usprawiedliwia łamanie praw ludzkich w socjalistycznych lub komunistycznych dyktaturach lub w krajach, które są rzekomo zagrożone przez „Zachód”. Do dziś zarówno zatwardziali komuniści, jak i niezależni aktywiści, usprawiedliwiają, chwalą i sławią terrorystyczną RAF i zagraniczne lewicowe bojówki terrorystyczne jako rzekome „ruchy wyzwoleńcze” lub nawet „ruchy oporu”.

W 1985 roku powstała w Wielkiej Brytanii Anti-Fascist Action (AFA), która zapoczątkowała ruch Antify w Stanach Zjednoczonych. W Niemczech powstała w 1992 roku Antifaschistische Aktion-Bundesweite Organization (AABO). Jej celem było połączenie wysiłków mniejszych grup Antify, działających w różnych regionach kraju. W 1993 roku w Szwecji powstała Antifascistisk Aktion (AFA), stosująca terror wobec swoich przeciwników. We Francji działa grupa Antify – L’Action antifasciste, znana ze swojej szczególnej wrogości wobec Izraela.

Po upadku Muru Berlińskiego w 1989 roku i bankructwie komunizmu w 1990 roku, Antifa wyznaczyła sobie nowy cel – neoliberalną globalizację. W 1989 roku powstaje we Francji Attac, promujący ogólnoświatowy podatek od transakcji finansowych. Obecnie przewodzi on ruchowi alterglobalistycznemu, który, podobnie jak Global Justice Movement (Ruch Globalnej Sprawiedliwości) jest wrogiem kapitalizmu. W 1999 roku Attac był obecny podczas zamieszek w Seattle, które doprowadziły do fiaska obrad WTO. Attac brał również udział w antykapitalistycznych protestach przeciw G7, G20, WTO i wojnie w Iraku. Obecnie stowarzyszenie to jest obecne w 40 krajach, z ponad tysiącem lokalnych zrzeszeń i setkami organizacji wspierającymi sieć. Zdecentralizowana i pozbawiona hierarchii organizacja Attac wydaje się korzystać z modelu wypracowanego przez Antifę.

W lutym 2016 roku Międzynarodowy Komitet Czwartej Międzynarodówki przedstawił polityczne podstawy globalnego ruchu antywojennego, który, podobnie jak Antifa, oskarża kapitalizm i neoliberalny globalizm o istnienie militarnego konfliktu:

Nowy antywojenny ruch musi być antykapitalistyczny i socjalistyczny, ponieważ nie może być poważnej walki przeciw wojnie z wyjątkiem walki, która zakończy dyktaturę kapitału finansowego i systemu ekonomicznego, który jest podstawową przyczyną militaryzmu i wojny.

W lipcu 2017 roku ponad 100.000 antyglobalistów oraz członków Antify zebrało się w Hamburgu, by protestować przeciw szczytowi G20. Antifa chełpiła się, jak to jej udało się zmobilizować grupy Antify z całego świata:

Ta mobilizacja związana ze szczytem, zaowocowała doświadczeniem i współpracą lewicowych i antykapitalistycznych grup z całej Europy i świata. Wymienialiśmy się doświadczeniami i razem walczyliśmy, braliśmy udział w międzynarodowych spotkaniach, byliśmy atakowani przez policję i wojsko, przegrupowywaliśmy nasze siły i ponownie podejmowaliśmy walkę. Ruch antyglobalistyczny zmienia się, ale nasza sieć trwa. Jesteśmy aktywni lokalnie w naszych regionach, miastach, wsiach i lasach. Ale walczymy również globalnie.

Niemieckie tajne służby, w swoim rocznym raporcie, dodają:

Skrajnie lewicowe struktury starały się przedstawić swój udział w proteście przeciwko szczytowi G20 w korzystnym dla siebie świetle. Prezentowały fotografie i raporty, mające na celu skompromitowanie policji, której działania były nieproporcjonalnie duże w stosunku do zaistniałej sytuacji. Promowały obraz państwa, które potępia legalne protesty i gwałtownie tłumi je. Przeciwko takiemu państwu mówią: „zbrojny opór” jest nie tylko usprawiedliwiony, ale również konieczny.«

Cóż więc z tego wynika? Wynika to, że państwo niemieckie finansuje organizacje pozarządowe i Antifę po to, by mogła ona zwalczać państwo. Wygląda to na paranoję, ale nią nie jest, bo to tylko pozory. Cel jest zupełnie inny. I jeszcze te organizacje i Antifa mogą zawierać umowy o pracę. Wprawdzie zawierane tylko na rok, ale z możliwością przedłużenia na następny. Oznacza to, że państwo daje im pracę – bardzo specyficzną, ale pracę. Skoro tak się dzieje w państwie niemieckim, to można przypuszczać, że w innych państwach dzieje się podobnie. I że w Polsce wszystkie te „prawicowe”, „lewicowe” ruchy i partie oraz organizacje typu Centrum Adama Smitha i temu podobne, wszystkie one są na garnuszku państwa, i że to jeden wielki teatr, gra pozorów, mająca na celu zdezorientować ludzi, czyli tzw. elektorat. Wszystko po to, by coś się działo, a wraz z tym dzianiem się była nadzieja na zmianę, która nigdy nie nadejdzie, przynajmniej dla tych mamionych mas. Marks mówił, że religia to opium dla ludu. Można by więc zapytać: A czymże jest demokracja?

Skąd państwa biorą pieniądze na finansowanie tych wszystkich organizacji? Jakiś czas temu czytałem gdzieś, że budżet naszego państwa, to tylko połowa wpływów z podatków. Druga połowa jest wydawana nieoficjalnie, poza nim. W innych państwach pewnie jest podobnie. Jeśli więc te pieniądze trafiają do takich organizacji i pewnie jeszcze do wielu innych, o których nie wiemy, to nie sposób oprzeć się wrażeniu, że współczesne państwa, to zalegalizowane organizacje przestępcze, które mandat do sprawowania władzy uzyskują w trakcie wyborów, będących zupełną fikcją. Ale nie tylko w sposób tajny bandyci, udający polityków i urzędników, realizują swoje cele. W sposób jawny państwo narzuca społeczeństwu totalną cyfryzację, która nikomu nie jest do niczego potrzebna poza tą bandą, która chce wszystko i wszystkich kontrolować. Forsuje technologie energii odnawialnej, które nie są wstanie zastąpić tradycyjnych nośników, czyli węgla i ropy. Finansuje inwestycje, które nie mają uzasadnienia ekonomicznego i nigdy nie zwrócą się, jak choćby przekop Mierzei Wiślanej. Ale ile firm przy tym zarobi? Ileż projektów trzeba wykonać? Ekspertyz, analiz! A za wszystko trzeba płacić sobie lub swoim kolesiom. Ale co tam! Podatnik zapłaci.

Antifa to anonimowa organizacja. Jej członkowie zakrywają twarz i ukrywają swoją tożsamość. A więc tajna organizacja. A któraż to nacja lubuje się w tajnych związkach? W okresie renesansu tworzyła tajne związki humanistyczne, których członkowie ukrywali się pod, często wyszukanymi, pseudonimami. Jak widać pewne metody działania są niezmienne, a przez to, że są niezmienne, zdradzają kierowników tych wszystkich konfliktów, zamieszek i niepokojów.

Antifa uważa, że źródłem wszelkiego zła jest kapitalizm, który trzeba obalić i zastąpić go komunizmem. Jednak sposób, w jaki ona działa, tj. poprzez zamieszki uliczne i niszczenie mienia prywatnego i publicznego, nie da się tego osiągnąć. Ale można osiągnąć zupełnie coś innego, coś, co już w przeszłości sprawdziło się. Stanisław Didier w książce „Rola neofitów w dziejach Polski”, wydanej w 1934 roku, pisał:

Przyszedł 1905 r., o którym pisał zasymilowany Żyd J. Unszlicht („O pogromy ludu polskiego”), że „nastał moment decydujący – rozłamu między polskością i żydostwem”. Potulna, wychowana przez frankistów: Krzywickiego, Matuszewskiego, Wołowskiego, Niemirowskiego i in., neofitów: Kraushara, Posnera, Mendelsohna i in. oraz Żydów: Askenazego, Dicksteina i in., inteligencja polska zobaczyła z przerażeniem obok siebie, zamiast układnych neofitów i asymilatorów, aroganckiego Żabotyńskiego, Radka, Grosnera i in. Spostrzeżono gęstą sieć spisku antypolskiego, uknutego przez Żydów, do którego wciągnięto nieuświadomione masy ludu polskiego. Z krzykiem „precz z białą gęsią” (Orzeł Biały – przyp. mój) kroczyli po ulicach Warszawy czarni bundyści, subsydiowani przez ochrzczonego milionera Łazarza Polakowa i… Powszechny Związek Izraelski.

Komitet statystyczny miasta Warszawy wykazał, że wypadki 1905 r. zburzyły i zniszczyły w Królestwie około 2.000 mniejszych zakładów przemysłowych, należących do Polaków. Cofnięty został o dziesiątki lat wstecz swojski, dopiero kiełkujący przemysł. Lud roboczy zubożał. Wielcy kapitaliści żydowscy drwili zaś sobie z tej „pseudo-antykapitalistycznej rewolucji”.

Najwyraźniej Żydzi swoje mesjanistyczne cele, panowanie nad światem i podporządkowanie sobie całej jego ludności, uważają za możliwe do osiągnięcia tylko poprzez ciągłe wojny, konflikty militarne, rewolucje, powstania, bunty, zamieszki, protesty uliczne. Nie zapominają przy tym o innych metodach: niszczenie rodziny, systemu wartości, patologicznemu wychowaniu i takiej edukacji. Ot i cała tajemnica wiary… judejskiej.