Cele socjalizmu

To, czego obecnie jesteśmy świadkami, to tworzenie tzw. NWO – New World Order, czyli Porządku Nowego Świata. Jak chce się ukryć prawdziwe cele i intencje, to stare nazywa się po nowemu. A ten nowy porządek to po prostu stary „dobry” socjalizm, czy jego wyższa forma – komunizm. Cel jest od zawsze ten sam – realizacja żydowskiego mesjanizmu. Socjalizm czy NWO to przykrywka. Żeby to jednak zrozumieć, to wypada zacząć od początku. Wszystkie cytaty, poza dwoma pierwszymi, pochodzą z książki Henryka Rolickiego Zmierzch Izraela. Te, przy których nie jest podane źródło, są jego autorstwa.

„Socjalizm to ideologia społeczna, która na gruncie krytyki ustroju kapitalistycznego głosi program zniesienia stosunków społecznych opartych na prywatnym władaniu środków produkcji oraz postuluje zachowanie ustroju społecznego, w którym społeczna (całkowita lub częściowa) własność podstawowych środków produkcji, oddanie ich pod kontrolę społeczeństwa i wykorzystanie w celu racjonalnego zaspokojenia jego potrzeb stanie się ekonomiczną podstawą zniesienia podziałów klasowych i wyzysku człowieka przez człowieka, a zarazem zasadniczą przesłanką przemian prowadzących do realizacji zasad sprawiedliwości i równości społecznej.” – Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1967.

Według tej definicji własność prywatna środków produkcji powoduje nierówności społeczne. Kiedy więc własność ta stanie się własnością społeczną, to znikną podziały klasowe, a wraz z nimi zapanuje sprawiedliwość i równość społeczna. Bez wątpienia jest to utopia. A dlaczego? Bo człowiek z natury chce być lepszy od innych: chce mieć lepszy samochód niż sąsiad; większy, bardziej okazały dom niż inni; tam, gdzie pracuje, chce zajmować wyższe, lepiej płatne stanowiska; chce nosić drogie ubrania, zegarki, biżuterię. I chce jeszcze wiele innych rzeczy, których posiadanie pozwoli mu na wyróżnienie się w swoim środowisku.

„Komunizm – ustrój społeczny postulowany przez ideologię komunistyczną; w marksistowskiej teorii rozwoju społecznego – wyższe bezklasowe stadium społeczeństwa socjalistycznego, różniące się od jego stadium niższego – socjalizmu, nie sposobem produkcji, nie typem stosunków produkcji, lecz stopniem rozwoju tego społeczeństwa, przede wszystkim stopniem rozwoju ekonomicznego, stwarzającym możliwość przejścia od zasady podziału „według pracy” do zasady podziału „według potrzeb” oraz stopniem dojrzałości stosunków społecznych opartych na zasadach równości społecznej i aktywnego współuczestnictwa obywateli w zarządzaniu społeczeństwem.” – Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1965.

Komunizm to wyższe stadium socjalizmu, w którym rozwój ekonomiczny pozwala na przejście do podziału wytworzonych dóbr według zasady „według potrzeb”. I znowu utopia! A kto będzie określał te potrzeby? I jak miałoby wyglądać aktywne współuczestnictwo obywateli w zarządzaniu społeczeństwem? No właśnie! Społeczeństwem – nie państwem. W tych wizjach nie ma już miejsca na państwa, a już szczególnie – państwa narodowe. Już w zasadzie tylko to pozwala zorientować się, kto za tym stoi i komu to służy. Zasada podziału „według potrzeb”, powraca obecnie w postaci „dochodu gwarantowanego”, czy jak oni tam go nazywają. Innymi słowy – pierwszy etap na drodze do wprowadzenia komunizmu. Bo ten dochód gwarantowany miałby być wprowadzony dla wszystkich. Dla tych, którzy pracują i dla tych, którzy nie pracują. A więc byliby równi i równiejsi, przynajmniej na początku.

Podstawy socjalizmu i komunizmu tkwiły już w filozofii lóż wolnomularskich XVIII wieku. Jednak przodująca w rewolucji francuskiej warstwa mieszczańska miała zbyt wiele do stracenia, by dać się uwieść komunistycznym dążeniom Babeufa. Jego zapędy zostały stłumione w epoce terroru. Burżuazja była raczej zainteresowana w zachowaniu stanu po rewolucji. Rozwój przemysłu zapewniał jej uprzywilejowaną pozycję, a ideologia liberalizmu rozgrzeszała wyzysk robotnika przez fabrykanta. Rosnące uprzemysłowienie i rozrost miast tworzyły proletariat miejski, coraz bardziej wyzyskiwany i niezadowolony ze swego stanu. I to on miał się stać tą siłą rewolucyjną skierowaną przeciw burżuazji. Rolą wolnomularstwa było tylko powstrzymywanie ewentualnego jej oporu. Natomiast zbrojne ramię miał stanowić tajny związek, założony poza wolnomularstwem – związek węglarzy. Na jego czele stanął Filip Buonarotti, dawny towarzysz Babeufa.

Buonarotti, tworząc ideologię węglarstwa, nawiązywał do komunizmu Babeufa. Podpierał się ideą kontraktu społecznego Rousseau – zasadami prawa naturalnego.

„Na zasadzie prawa naturalnego, które uzależnia produkcję od pracy, praca staje się oczywiście dla każdego obywatela istotnym warunkiem kontraktu społecznego; skoro każdy, wstępując do społeczności, przynosi równy wkład, to jest całość swych sił i środków, wynika to z tego, że ciężary, wytwory produkcji i korzyści winny być rozdzielone równomiernie. Rzeczywiście celem społeczności jest zapobiec skutkom naturalnej nierówności; choćby było prawdą, ze nierówność używania przyspieszyła postęp w rzemiosłach, rzeczywiście użytecznych, mimo to dzisiaj winna się skończyć, gdyż dalszy postęp nie przyczyniłby się w niczym do rzeczywistego dobra ogółu, zaś równość – którą założycielom społeczeństw podszepnął zdrowy rozsądek – zaleca nam jeszcze wymowniej wzrost naszej wiedzy oraz codzienne doświadczenie tych złych skutków, jakie pociąga za sobą nierówność. Wspólność dóbr i pracy, to znaczy równomierny rozdział ciężarów i pożytków, jest więc właściwym przedmiotem stanu społecznego i jego udoskonaleniem, jedynym porządkiem publicznym, zdolnym do wygnania ucisku, uniemożliwia bowiem spustoszenia dokonywane przez ambicję i chciwość, a poręcza wszystkim obywatelom możliwie wielki dobrobyt.” – Philippe Buonarotti, Conspiration pour l’égalité de Babeuf.

Kontrakt społeczny? Co to takiego jest? Kto z kim się umawiał? Nie wiemy jakie były nasze, jako ludzi, początki. Każdy wnosi równy wkład? Przecież to bzdura. Wkład – całość swych sił i środków. Zawsze byli ludzie zdolniejsi i mniej zdolni, pracowici i lenie, zapobiegliwi i lekkoduchy, zdrowi i chorzy itp. A równość założycielom społeczeństw podszepnął zdrowy rozsądek. A skąd wiadomo, że tacy założyciele byli? Wspólność dóbr i pracy uniemożliwia spustoszenia dokonywane przez ambicję i chciwość. To prawda, wspólność dóbr i pracy zrównuje wszystkich, ale musi jeszcze być ktoś, kto strzeże tego porządku, okiełznuje chciwość i ambicję, ale ten ktoś, z racji tego, że występuje w roli strażnika, jest już ponad resztę. I tu kończy się ta równość. A więc „wybrani” strzegą tego porządku, tej równości. Są więc równi i równiejsi a cala ta ideologia staje się fikcją, przykrywką do realizacji innych celów. Te cele są wiadome od początku istnienia „narodu wybranego”. To on ma panować nad tą bezładną masą, w której nie będzie miejsca na realizację własnych ambicji, bo one dokonują spustoszeń. Właśnie jesteśmy świadkami realizacji tego nowego ładu. Jak utworzyć jednolite społeczeństwo? Dziś już wiemy. Zaszczepienie i zaczipowanie wszystkich ludzi umożliwi kontrolę nad nimi. Ci, którzy będą się sprzeciwiać zostaną wyeliminowani. Człowiekowi z czipem można wyłączyć funkcje życiowe, jeśli okaże się krnąbrny. Ale jak do tego doszło, do tego, czego obecnie jesteśmy świadkami?

Węglarstwo, pomimo takich teorii, głoszonych przez Buonarotii’ego nie zdołało wyjść poza ramy rewolucji mieszczańskiej 1848 roku i poza zdobycie Żydom w całej Europie (poza Turcją i Rosją) pełni praw politycznych, ale mogli w niej kształcić się teoretycy socjalizmu i manifest komunistyczny Marksa i Engelsa z 1848 roku przygotował odpowiedni grunt wśród części inteligencji, która, jako warstwa społeczna, zaczęła się kształtować po rewolucji francuskiej.

„Marks skorzystał z krańcowych sformułowań liberalizmu, dokonanych przez Davida Ricardo. Zaczerpnął z nich swą doktrynę walki klas o byt i dobrobyt. Zasady liberalizmu ułatwiły mu materialistyczny pogląd na dzieje, jako łańcuch zmagań o charakterze wyłącznie klasowo-gospodarczym. Wzrost wielkich fortun uprawniał go do tezy o koncentracji kapitałów. Po barwę naukową sięgnął do Kanta i jego epigonów, a szczególnie do Hegla i odział – śladem tamtych – swe twierdzenia w szatę pewników apriorycznych, z „góry” danych, uczynił z nich konieczności historyczne. Tak powstał dogmatyczny i doktrynerski charakter teorii socjalistycznych.

Marks, ojciec socjalizmu i bolszewizmu, był oczywiście żydem i nie krył się z nienawiścią do otoczenia. Wszak dawniej ojciec jego wychrzcił się pozornie wraz z nieletnim wówczas synem. Twórca socjalizmu wiedział, gdzie uderzyć, gdzie znajdzie najsłabszą stronę burżuazyjnego ustroju, opartego o liberalizm. Manifest komunistyczny w r. 1848 głosił:

Rozwój przemysłu, którego mimowolną i nieuniknioną dźwignią jest właśnie burżuazja, stwarza z klasy robotniczej, rozbitej przez konkurencję, zjednoczone szeregi rewolucyjne.

Tym warstwom manifest Marksa rzucał gromkie hasła wywrotowe, twierdząc że proletariusz nie ma nic do stracenia prócz kajdan, że proletariusz nie ma ojczyzny; ich to wzywał okrzykiem, któremu zawdzięcza swe powstanie międzynarodówka i który po dziś dzień znaleźć można w nagłówkach pism socjalistycznych: proletariusze wszystkich krajów łączcie się!

Marks liczył na to, że dalsze panowanie liberalizmu, rozgrzeszającego wyzysk, doprowadzi do rewolucji proletariackiej. Albowiem wolność handlu zaostrza przeciwieństwo między proletariatem a burżuazją. Słowem – system wolności handlowej przyspiesza rewolucję. – Karl Marx, das Elend der Philosophie (Nędza filozofii).

Poglądem Marksa było więc, że teoria Dawida Ricardo przyspieszała rewolucję; jest to cenne wyznanie, a to tym bardziej, że mówi tak o żydzie burżuazyjnym żyd rewolucjonista.”

W stulecie urodzin Karola Marksa, w wychodzącym w Berlinie syjonistycznym organie w języku rosyjskim „Raswiet”, Idelson zamieścił jego charakterystykę:

„W samym końcu zeszłego stulecia śród żydostwa w Niemczech dała się już stwierdzić kategoria żydów, będących pośrednimi typami między starym żydostwem a nową cywilizacją europejską. Nowe to żydowskie środowisko nie jest zdolne do rozpłynięcia się w ogólnym otoczeniu. To nie są ani żydzi, ani Europejczycy. Ta kategoria ludzi jakby stworzona jest do tego, aby być przednią placówką dla wszystkich eksperymentów i doświadczeń. Ze starego żydostwa ta kategoria typów zachowała brak poczucia rzeczywistości… Dla żyda wszystko jest oderwaną formułką, a stąd płynie jego całkowita pewność co do słuszności jego stanowiska, pochodzi jego brak zwątpień i wszelkich wahań, brak poszukiwań, zazwyczaj właściwych ludziom pracującym nad życiem, czerpiącym z jego różnorodnych przejawów swoje twórcze dążenia. Lecz poza tym u żydów, którzy znaleźli się w tym nowym życiu, jest jeszcze jedna właściwość: są pozbawieni tradycji, w odróżnieniu od otoczenia, które nie jest zdolne do uwolnienia się od niej… Kiedy żyd tępi szlachtę lub burżuazję, nie żałuje tego piękna życia i wyższej kultury, których wyrazicielami były te warstwy. W żydzie pozostała z przeszłości jedynie nienawiść do istniejącego stanu rzeczy, który zawsze był dla niego wstrętny. Wszystko to razem wzięte czyni z żydów typ wybitnie rewolucyjny, ściśle mówiąc, typ raczej okresu niszczenia niż twórczości, ponieważ twórczość nie może odbywać się szablonowo i na podstawie wypracowanych formułek. We wszystkich rewolucjach, poczynając od zeszłego stulecia a kończąc na na obecnej rosyjskiej, ten typ żydowski bierze udział, odgrywa w nich dużą rolę, stanowi częstokroć duszę tego ruchu, w zależności od odporności i rozwoju mas, wśród których działa… Do tej kategorii typów należał również Karol Marks.” – „Raswiet” z r. 1923, nr 49.

„Nie jest wcale przypadkiem, że twórcy ruchu naukowego socjalizmu, Marks, Lassale, Bernstein etc. byli żydami, a jest pewnym, że żydzi stali w pierwszym szeregu propagandy ideałów międzynarodówki.” – Zewi Parnass, Kwestia żydowska w świetle nauki.

„Socjalizm nie krył się od początku ze swym stosunkiem do dążeń żydowskich. W r. 1862 socjalista Mojżesz Hess, przyjaciel Marksa i Lassala, wydaje dzieło pt. Rzym i Jerozolima głoszące, że wieczną prawdę przechowuje tylko judaizm i propagujące mesjanizm Izraela.” – S. Berstein, Der Zionismus, sein Wesen und seine organization (Syjonizm, jego natura i organizacja).

I nie ma w tym nic dziwnego, bo „w mesjańskiej idei żydowskiej znajduje się taki wzór socjalizmu, jak nigdzie indziej.” – Arnold Zweig, Die Demokratie und die Seele des Juden (Demokracja i dusza Żyda).

„I ta mesjańska idea żydowska w odbiciu socjalistycznym miała prowadzić masy robotnicze do walki ze stworzonym przez żydów ustrojem kapitalistycznym. Nie należy jednak tego brać zbyt dosłownie. Przecież Marks głosił, że dyktaturę proletariatu musi poprzedzić koncentracja kapitałów. Uważał tę koncentrację za naturalny wynik rozwoju historycznego, którego skutkiem będzie dopiero rewolucja proletariacka. Skoro zaś każdy marksista musiał sobie życzyć, by ten moment, dogodny dla rewolucji, nastąpił jak najprędzej, to musiał także uważać za korzystne wszystko to, co przyspieszyć mogło koncentrację kapitałów. W ten sposób uderzył całą siłą w mniejsze przedsiębiorstwa, zaś powstanie przedsiębiorstw wielkich uważał za rzecz pożądaną i nie stawał im na drodze. Program erfurcki socjalnej demokracji niemieckiej głosił, że rozwój ekonomiczny społeczeństwa mieszczańskiego prowadzi siłą konieczności do upadku drobnych zakładów pracy.

Zbyt doktrynerskie sformułowania Marksa zmusiły socjalizm do pewnej rewizji jego poglądów. Powstał tzw. rewizjonizm w ruchu socjalistycznym, który poszedł w różnych kierunkach. Jednak istotne wytyczne autora Kapitału zostały po dziś dzień nienaruszone. Także i dzisiaj socjalizm uderza głównie w małego przedsiębiorcę, w większego rękodzielnika, małego fabrykanta, by przyspieszyć ich zagładę na rzecz wielkich zakładów skoncentrowanego kapitału. Ten mały przedsiębiorca, robotnikowi dobrze znany, jest przedmiotem ataków, on jest groźnym wyzyskiwaczem robotnika, za to wielki kapitał międzynarodowy, pracujący anonimowo za zasłoną trustów i towarzystw akcyjnych, bywa oszczędzany, bo jego istnienie i rozwój przyspiesza rewolucję proletariacką, a przecież im gorzej, tym lepiej. Robotnik, chroniony rzekomo przed wyzyskiem ze strony drobnego kapitalisty, winien być – w myśl teorii Marksa – oddany na łup nieznanych posiadaczy papierów, praca zaś jego ma być przedmiotem spekulacji giełdowej. Czy fakt, że ten anonimowy, skoncentrowany kapitał był w ręku giełdziarzy i bankierów nie miał wpływu na doktrynę żydowskiego ojca socjalizmu? Czy nie powodował tymi, którzy i później wieścili zagładę małym zakładom pracy, znajdującym się w rękach burżuazji?”

„Współczesny socjalizm nie dąży też wyłącznie do sprawiedliwości, to znaczy do równości, lecz także do podniesienia kultury społeczeństwa. Rozwój kultury jest jednak niemożliwy bez istnienia wielkich zakładów pracy.” – K. Kautsky, Rewolucja proletariacka.

„Jeżeli cała gospodarka kapitalistyczna nie ma być skonfiskowaną i upaństwowioną od jednego zamachu, jeżeli chociażby część przedsiębiorstw ma nadal istnieć, to nie wolno im odbierać tej części ich środków, niezbędnych do dalszego funkcjonowania, które zdeponowały one w bankach. Toteż, kto przemyślał nad ta sprawą, ten bez względu na sposoby nie żąda już dziś uspołecznienia kapitałów leżących w bankach. Trzeba tylko żądać upaństwowienia aparatu bankowego.” – K. Kautsky, Rewolucja proletariacka.

„I myśmy przemyśleli nad tą sprawą i sądzimy, że z tego rodzaju przewrotem, oszczędzającym wielkie zakłady pracy i kapitały nagromadzone w bankach, może się zgodzić spokojnie wielka finansjera żydowska.

To samo, co o stosunku socjalizmu do przedsiębiorstw przemysłowych, należy powiedzieć o jego stosunku do własności ziemskiej. Z początku socjalizm niechętnie odnosił się do włościaństwa i wieścił mu zgubę.

Nasz drobny włościanin jest, jak każdy przeżytek minionego systemu wytwarzania, nieuchronnie skazany na zagładę. – pisał Engels.

Warstwa włościańska była jednak w niektórych krajach zbyt potężna, by socjalizm odważył się stale iść wyraźnie przeciw niej. Postanowiono ją odurzyć demagogicznymi hasłami, tym bardziej, że ponure przepowiednie o jej zagładzie jakoś nie chciały się sprawdzać. Socjalizm już przed wojną w Rosji rzucił hasło reformy rolnej, pomyślanej jako pozbawienie ziemi wielkiej własności na rzecz małej. Hasło to, tak sprzeczne z teorią Marksa o koncentracji kapitałów, było czystą demagogią. Po wojnie socjalizm w szeregu państw popierał hasła reformy rolnej bez odszkodowania, a więc przewrotu rolnego. Oczywiście socjalizm uważa reformę rolną za etap przejściowy do upaństwowienia własności ziemskiej.

Postulatem jawnym socjalizmu żydowskiego jest socjalizacja ziemi, lecz własność prywatna fabryk, domów itd. – Max Brod, Sozialismus im Zionismus.

A więc domów żydowskich w miastach i własności fabrycznej międzynarodowego kapitału nie należy dotykać. Za to do własności rolnej nie można dopuścić, bo do roli żydzi ciągu nie mają, a własność ziemska jest instytucją rzymską, sprzeczną z prawem mojżeszowym. Prawdziwa reforma rolna musi uzgodnić stosunki agrarne z przepisami judaizmu.

Reforma rolna stara się o to, aby ziemię (ewentualnie za pomocą wieczystej dzierżawy) usunąć z obrotu towarowego (żeby mogła stać się według wzoru Mojżeszowego przedmiotem prawa publicznego własnością publiczną – przyp. autora). – Max Brod, Sozialismus im Zionismus.

Jeden z największych przewrotów zmierza ku unicestwieniu arystokracji pracujących głową, ku społecznemu ich zrównaniu z robotnikami ręcznymi – jest to niwelacja tak niesłychana i potężna, że niejednemu mędrcowi dziś jeszcze wydaje się niedorzeczną utopią, chociaż na jego oczach już się rozpoczęła – pisał na kilka lat przed wojną światową (przed I wojną światową – przyp. mój) lider socjalizmu niemieckiego. (K. Kautsky, Historia komunizmu).

Socjalizm doktryny swoje ubrał w szatę pozornie naukową. Tę naukowość pożyczył od Niemców, lecz treść dali mu żydzi. Naukowość marksizmu oto jego niemiecka, jego nieżydowska, jego antyżydowska ingrediencja. – Max Brod, Sozialismus im Zionismus.

Socjalizmem opanowali żydzi masy proletariatu miejskiego i rzucili je do walki z kapitałem aryjskim, z aryjską burżuazją. W tym znaczeniu socjalizm był towarem na eksport. Ale miał on i wewnętrzne swoje znaczenie w życiu żydostwa. Oto rozwój stworzonego przez żydów ustroju kapitalistycznego zagroził samemu żydostwu. Z jednej strony bowiem wymagał od finansjery żydowskiej pozornego przyznania się do narodowości państwowej, z drugiej utrudniał życie szerokim masom żydowskim. Żydzi i wyraziciel ich Marks naprawdę wierzyli w koncentrację kapitałów, w upadek małych przedsiębiorstw. Jakże czarna dola czekała w ich oczach szerokie masy żydowskich drobnych kupców! Za cenę istnienia judaizmu musiał ich uratować socjalizm. W ustroju socjalistycznym, pod rządem proletariatu te masy żydowskie znajdą chleb, jako jedyni uprawnieni do „pracy głową”, jako urzędnicy – komisarze komunistycznego państwa. Przykład Rosji sowieckiej wskazuje, że żydzi w takim ustroju znajdą chleb.

Żydowska organizacja socjalistyczna, „Cejre-Sjon” głosi w swym programie, mówiąc o potrzebie dokonania przewrotu komunistycznego: W podstawie całej tej idei jest położona swego rodzaju linia żydowskiego socjalizmu. Socjalizm wprowadzi narodowość żydowską, jako równouprawnionego członka, do przyszłej rodziny socjalistycznej narodów. O to chodzi, a reszta – to niemiecka naukowość socjalizmu.”

Jaki jest zatem cel socjalizmu? Zrównanie wszystkich poprzez likwidację małych i średnich firm. Czy ten sztucznie wywołany kryzys nie skutkuje właśnie tym? Rolnictwo indywidualne niszczy się zalewając rynek tanią zagraniczną żywnością. A koncentracja kapitału? Jeszcze nigdy w dziejach świata nie była tak wielka.

Karol Kautsky (1854-1938) był bez wątpienia wybitną osobowością. Jeszcze przed pierwszą wojną światową napisał:

Jeden z największych przewrotów zmierza ku unicestwieniu arystokracji pracujących głową, ku społecznemu ich zrównaniu z robotnikami ręcznymi…

A jak obecnie chce się unicestwić pracujących głową? Proste! Sztuczną inteligencją. Przecież po to jest wprowadzana, a nie po to, by nam ułatwić życie. Zaczipowanie i zaszczepienie umożliwi pełną kontrolę nad ludzkim umysłem i w razie potrzeby wyeliminuje tych, którzy będą stawiać opór lub próbować samodzielnie myśleć.

Na początku napisałem, że socjalizm to chora i utopijna ideologia, że ludzi nie da się zrównać. Otóż da się! Teraz jesteśmy świadkami początku tego procesu. Czy to próba generalna, czy pierwszy etap? Czas pokaże. Jakie są więc cele socjalizmu?

  • zniszczyć drobną i średnią przedsiębiorczość (co się dokonuje)
  • zniszczyć indywidualne rolnictwo (co się właśnie dzieje)
  • maksymalnie skoncentrować kapitał ( co się praktycznie dokonało)
  • zniszczyć pracujących głową (co się dokonuje)
  • zniszczyć własność prywatną (co się dokonuje)

W moim odczuciu niszczenie własności prywatnej polega na uzależnieniu od kredytów hipotecznych, które są rozłożone na wiele lat i jest jeszcze dużo czasu i sposobów na to, by tę własność przejąć lub zarządzać nią. Natomiast tych, którzy nie są obciążeni kredytami, można dobić podatkiem katastralnym.