Chaos prawny

Spór pomiędzy rządzącą koalicją a opozycją ujawnił stan polskiego prawa, które niby miało spełniać standardy europejskie, a okazuje się, że spełnia standardy, ale… wschodnioeuropejskie, a właściwie to ukraińskie. Nie jest to jednak wynikiem tego, że nikt tu nie potrafił stworzyć jasnego i precyzyjnego prawa, tylko dlatego, że tak miało być. Właśnie takie prawo – niejednoznaczne, które można interpretować na wiele sposobów – jest idealnym narzędziem, gdy chce się w danym państwie wprowadzić chaos, pokazać innym, że jest to państwo niepoważne, a może nawet jest jego karykaturą. Na Interii ukazał się w dniu 14 stycznia artykuł Chaos prawny w Polsce. Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego. Poniżej jego fragment:

Chaos prawny w Polsce. Dwa wyroki w jednej sprawie

Od kilku tygodni w Polsce panuje chaos prawny. Sytuację komplikują obecnie dwie sprawy – jedna z nich dotyczy osadzenia w więzieniach Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, z kolei druga odwołania prokuratora krajowego Dariusza Barskiego.

Politycy spierają się o prawo łaski udzielone wobec polityków PiS przez prezydenta jeszcze w 2015 roku. Głowa państwa oraz Prawo i Sprawiedliwość utrzymują, że decyzja Andrzeja Dudy sprzed dziewięciu lat pozostaje w mocy, a Kamiński i Wąsik zostali zatrzymani nielegalnie. Koalicja rządząca i większość ekspertów w dziedzinie prawa utrzymuje jednak, że akt łaski został wydany, gdy wyrok był jeszcze nieprawomocny.

Gdy 20 grudnia Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali prawomocnie skazani, marszałek Sejmu Szymon Hołownia, po zaczerpnięciu opinii prawnej Kancelarii Sejmu, zdecydował o wygaszeniu mandatów poselskich Kamińskiego i Wąsika.

Na początku stycznia nieuznawana przez unijny wymiar sprawiedliwości Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego uchyliła decyzję Hołowni. To posunięcie budzi jednak wątpliwości wielu prawników i konstytucjonalistów. Kilka dni później w środę 10 stycznia inna Izba Pracy odrzuciła z kolei wniosek odwoławczy Mariusza Kamińskiego, czym potwierdziła stanowisko marszałka Sejmu.

Dariusz Barski odwołany. Adam Bodnar podjął decyzję

Sprawa Dariusza Barskiego rozpoczęła się z kolei w piątek, gdy minister sprawiedliwości i prokurator generalny Adam Bodnar odwołał go z funkcji prokuratora krajowego. 

Resort podkreślił, że decyzja zapadła po zleceniu zewnętrznych opinii prawnych. Skład trzech ekspertów (prof. Anna Rakowska, prof. Sławomir Patyra oraz prof. Grzegorz Kuc) stwierdził, że Dariusz Barski został powołany do służby czynnej w sposób nieprawidłowy, dlatego pełniącym obowiązki prokuratora krajowego został Jacek Bilewicz.

Innego zdania są urzędnicy powołani do prokuratury przez PiS. W ich opinii Adam Bodnar złamał ustawę o prokuraturze, ponieważ odwołując szefa PK pominął prezydenta. Nominowani podczas rządów PiS prokuratorzy dodają ponadto, że przepisy nie przewidują takiego stanowiska jak “pełniący obowiązki prokuratora krajowego”.

x

Natomiast 12 stycznia na kanale „Myśli Polskiej” Przemysław Piasta tak skomentował (od 48:40) całe to zamieszanie:

(…) Nic się nie zmieni. PiS jest wygodny dla Platformy, Platforma dla PiS-u, tylko że w tej chwili dochodzimy do coraz większej dysfunkcji ustrojowej państwa, ponieważ jedna i druga strona harcuje już do tego stopnia, że państwo jako instytucja przestaje działać. Mają już dwa różne zestawy sędziów. Wzajemnie tych sędziów nie uznają. Nie uznają różnego rodzaju przepisów. Za chwilę przedstawiciele administracji publicznej nie będą w ogóle się wzajemnie uznawać i może zacząć dochodzić do sytuacji kuriozalnych. Rzecz jasna Platforma czy szeroko rozumiany anty-PiS po przejęciu władzy w wielu kwestiach poszedł po bandzie, co już na tej antenie krytykowałem, chociażby w postaci pierwszej próby przejęcia telewizji przez pana ministra Sienkiewicza, która okazała się w oczywisty sposób sprzeczna z prawem, co słusznie wykazał Krajowy Rejestr Sądowy. A zatem sędziowie spisali się tutaj na medal. Nie zmienia to faktu, że w przypadku wygaszania mandatów poselskich kryminalistów, których sprawy dzisiaj tutaj omawiamy, mamy już do czynienia z dwoma zestawami sądów i z dwoma zestawami rozstrzygnięć, a zatem świadczy to o głębokiej dysfunkcji państwa.

Głęboką dysfunkcją państwa jest konflikt pomiędzy prezydentem a obozem rządowym w zakresie metodyki stosowania i szerokości stosowania prawa łaski przez prezydenta, szczególnie że mamy tutaj w tle wyrok Sądu Najwyższego. Wyrok, w moim mniemaniu, rozsądny i stosunkowo wyważony. Nie dyktowany politycznie, ale właśnie dyktowany pewnym pragmatyzmem ustrojowym. (…) To, co mnie jako obywatela niepokoi, to że obydwie strony harcują, a tymczasem państwo przestaje realnie funkcjonować. No bo, jeśli za chwilę marszałek Sejmu nie uzna wyroku jednej z izb Sądu Najwyższego, a rzecz jasna tak się stanie, a tymczasem druga z izb Sądu Najwyższego wyda wyrok dokładnie sprzeczny, to jest to paraliż ustrojowy państwa. Za chwilę, jeśli obie strony będą parły do konfrontacji, dojdziemy, jako państwo, do tego momentu, kiedy konstytucyjnymi metodami nie jesteśmy w stanie rozwiązać tej dysfunkcji, w którą nas ci ludzie pchają.

(…) Dzisiaj przeczytałem, że prezydent Andrzej Duda rozpoczął procedurę zmierzającą do ułaskawienia Wąsika i Kamińskiego. Paradoksalnie, mimo że byłoby to dla mnie przejawem wyjątkowej społecznej niesprawiedliwości, ponieważ panowie w oczywisty sposób są kryminalistami i zasługują zwyczajnie na to, by gnić w więzieniu, ale paradoksalnie to mogłoby być wyjście z tej patowej sytuacji. No bo, jeśli dwie strony, dwaj przedstawiciele władzy wykonawczej, a zatem prezydent i premier czy szeroko rozumiany obóz rządowy, nie będą wzajemnie uznawali własnych prerogatyw, no to będzie niebezpieczne dla państwa.

Przypominam, że jesteśmy w sytuacji niezwykle niekorzystnej dla Polski, ponieważ Polska otoczona jest przez wrogów. Nie musiało tak być, ale poprzednie rządy, nie tylko rządy PiS-u, ale także rządy obecnej koalicji, doprowadziły do tego, że niewielu mamy zgoła przyjaciół w okolicy. Szczególnie ostatnie osiem lat było dramatyczne. Skonfliktowaliśmy się z unią europejską, skonfliktowaliśmy się z Rosją w zupełnie absurdalny sposób. Popieramy Ukrainę, która nami gardzi i która gotowa jest w wyjątkowo asertywny sposób dbać o swoje interesy, tym bardziej kosztem interesów Polski. I nawet z tymi nielicznymi partnerami, z którymi przez ostatnie lata udawało się utrzymywać względnie przyjazne relacje, takimi jak chociażby Węgry, udało się w tym ostatnim okresie także skonfliktować. Sytuacja jest dramatycznie zła. I w tej sytuacji doprowadzenie do paraliżu ustrojowego państwa jest proszeniem się o kłopoty.

Jeśli ktoś z Państwa uważa, że to już nie te czasy i historia nie wykona nam tych przykrych niespodzianek, które spotkały Polaków w wieku XVIII, to zapewniam Państwa, że się mylicie. Większość z nas, jeszcze stosunkowo niedawno, była przekonana, że to nie te czasy, nie grozi nam wojna w Europie. Tymczasem mamy dużą wojnę tuż za wschodnią granicą. A zatem jest to wyjątkowo niepokojący moment i muszę zgodzić się z kolegami, że na ten moment za bardzo nie widać z niego wyjścia. Nie widać nowej formacji nie widać nowej siły, czy to społecznej czy politycznej, która mogłaby wziąć na siebie odpowiedzialność za kraj, która mogłaby ten kraj uporządkować.

xxx

Trudno nie zgodzić się z analizą dokonaną przez Przemysława Piastę, jednak wnioski, to jakby inna para kaloszy. Jeśli założymy, że ten spór jest autentyczny, to oczywiście możemy krytykować obie strony. Prawdą jest jednak to, że bez względu na to, czy jest on autentyczny czy wykreowany, sytuacja robi się niebezpieczna. Państwo, które jest skłócone ze wszystkimi sąsiadami czeka marny los. To samo dotyczy Ukrainy. Słabe państwo, które walczy z mocarstwem, jest z góry skazane na porażkę. Izolacja Polski na arenie europejskiej będzie miała ten sam efekt. Jednak analogia z XVIII wiekiem i rozbiorami jest raczej chybiona. Tu chodzi o odwrotny proces, o odtworzenie I RP. Wyjątkowe zaangażowanie Polski w wojnę na Ukrainie i wyjątkowa pomoc dla obywateli Ukrainy w Polsce ma przekonać państwa europejskie i opinię publiczna w Europie, że Polska i Ukraina to prawie jeden naród. Tak więc spór ten jest tylko częścią większego scenariusza, który posłusznie realizują obie „skłócone” strony.

Jak zakończyć wojnę, by Ukraina wyszła z niej z twarzą? Wiadomo, że terenów zajętych przez Rosję nie odzyska. Jedyne więc sensowne rozwiązanie, to takie które już w historii było. To połączenie Korony z południową częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego, które dokonało się na krótko przed unią lubelską (1569). Tak powstało wspólne państwo polsko-ukraińskie, które nadal nazywano Koroną, a które już nią nie było. I tak Polska wyszła z Europy i stała się częścią zacofanego tworu zwanego I RP. Czy czeka nas powtórne wyjście z Europy? Gdyby Polska, a ściślej cała Europa Wschodnia, nie była w unii europejskiej i w NATO, to żądania Ukrainy w sprawie wejścia do tych organizacji nie miałyby sensu. Cz to możliwe, by ci najlepsi scenarzyści i reżyserzy już wtedy wiedzieli, po co wciągają państwa tego regionu do unii i NATO?

Połączenie z częścią Ukrainy będzie się wiązało z utratą ziem zachodnich, no ale w zamian „Polska” dostanie zachodnią Ukrainę, czyli nie będzie pokrzywdzona. Oczywiście to będzie wiązało się z wyjściem Polski z unii europejskiej. No, ale skoro jest z nią skłócona, to nie będzie to trudne. Stworzenie takiej strefy buforowej pomiędzy Niemcami a Rosją będzie wymagało jeszcze włączenia Białorusi lub jej części oraz republik bałtyckich. Tylko czy rzeczywiście chodzi o taką strefę? Może oficjalnie tak to będzie tłumaczone, ale prawdziwy cel jest pewnie inny. Wszak I RP była państwem, które sami Żydzi nazywali swoim rajem. Czy chodzi im zatem o odtworzenie tego raju? Czy może raczej ma to mieć jakieś symboliczne znaczenie? Chabad Lubawicz deklaruje chęć stworzenia „nowego Izraela”. Miejsce owego tworu ich zdaniem zostało podyktowane przez historię. To dawne tereny Rzeczpospolitej, dziś Polski i Ukrainy.

Niektórzy twierdzą, że wojna na Ukrainie wybuchła po to, by uniemożliwić powstanie Jedwabnego Szlaku, dzięki któremu towary z Chin mogłyby docierać do Europy najkrótszą drogą i bez pośredników. Trudno uznać tę argumentacje za przekonywującą, bo przecież cały handel jest w rękach żydowskich i nie ma to najmniejszego znaczenia, którędy docierają one do Europy. Tak czy inaczej muszą przejść przez żydowskie centra dystrybucji i o tym, jaka ostatecznie będzie cena tych produktów, decydują Żydzi. W takim razie wypada sobie zadać jeszcze jedno pytanie: A do kogo należą przedsiębiorstwa transportowe? Czy Żydzi byliby na tyle nieroztropni, by pozwolić sobie na uzależnienie od obcych firm przewozowych? Ale o tym nie wolno głośno mówić. – Dlatego twierdzę, że w wojnie na Ukrainie chodzi o dokonanie zmian na mapie politycznej Europy wschodniej i centralnej. I tylko na skutek wojny można ich dokonać, jak również masowych przesiedleń. Nie przypadkiem przecież napływ emigrantów do Europy zachodniej następował po kolorowych rewolucjach.

Chasydzyzm

W 1982 roku pojawił się w polskich kinach film „Austeria” w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. Jego akcja rozgrywa się w pierwszym dniu I wojny światowej. Chasydzi z małego galicyjskiego miasteczka, w obawie przed Kozakami, chronią się w przydrożnej karczmie – tytułowej austerii. Z filmu tego nie dowiemy się, czym tak naprawdę był i jest chasydyzm, nie mniej jednak uważam, że warto go obejrzeć (cda.pl).

Chasydyzm to, jak pisze Wikipedia, ruch religijny lub pobożnościowy o charakterze mistycznym, powstały w łonie judaizmu. Występował w historii w trzech odmianach:

  • chasydyzm antyczny lub starożytny, który powstał w IV wieku p.n.e. jako reakcja pobożnej części społeczności żydowskiej na proces hellenizacji, czyli uleganiu wpływom kultury greckiej.
  • chasydyzm niemiecki, zwany tez aszkenazyjskim; wywodził się z południowych Niemiec i rozkwitał na przełomie XII i XIII wieku.
  • chasydyzm polski – powszechnie i potocznie zwany chasydyzmem; najszerzej znana odmiana, m.in. dlatego, że istnieje do dziś. Powstał w XVIII wieku.

Każda z tych odmian jest oddzielnie opisana i każdy zainteresowany może poznać szczegóły. Jednakże nie znajdzie się tam, podobnie jak w poniższej definicji tego, co najważniejsze i co stanowiło, a może i nadal stanowi o istocie chasydyzmu.

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1963 tak charakteryzuje chasydyzm:

„Chasydyzm [hebr. ‘prawy, sprawiedliwy, bogobojny’], żydowski ruch religijno-mistyczny, powstały w latach 30-tych XVIII wieku na Podolu. Twórcą chasydyzmu był Baalszemtow, który wkrótce pozyskał liczne rzesze zwolenników wśród Żydów na ziemiach polskich, Ukrainie, Białorusi, w Rumunii i na Węgrzech. Źródła chasydyzmu sięgają XVII wieku, okresu powstań kozackich i obcych najazdów, w czasie których miały miejsce masowe prześladowania ludności żydowskiej na Ukrainie. Skłoniło to masy żydowskie do szukania ucieczki w wierze, co prowadziło w 2 połowie XVII i 1 połowie XVIII wieku do wyłonienia się wielu sekt (sabataizm, frankiści). Tłem społecznym chasydyzmu była niechęć mas żydowskich do oligarchii kahalnej, do bogaczy i uczonych talmudystów. Szerzeniu się idei wolnomyślnych wśród Żydów sprzyjały próby reformy stosunków społeczno-politycznych kraju, które dotknęły również problematyki żydowskiej. Rozwiązanie sejmów ziemskich żydowskich 1764 (waad) zlikwidowało ekonomiczną i religijną supremację plutokracji kahalnej nad biedotą żydowską. Ideologia chasydyzmu oparła się na tradycyjnym, talmudycznym judaizmie oraz na kabale. Adoracja Boga w chasydyzmie oparta była na uproszczonym rytuale, połączonym ze śpiewem i tańcem (często graniczącym z ekstazą). Filozoficzną podstawę chasydyzmu stanowił chabad. Centralną rolę w chasydyzmie odgrywał cadyk. Przeciwko chasydom występowali mithnagdim [hebr. ‘przeciwnicy’], zwolennicy tradycyjnych form religijnych. W XIX i XX wieku chasydyzm był ostoją ciemnoty i zacofania wśród Żydów, zwalczał wszelkie ich postępowe i emancypacyjne ruchy społeczne. Niemal zupełny zanik chasydyzmu nastąpił w czasie II wojny światowej wraz z wymordowaniem przez hitlerowców wielu milionów Żydów. Nieliczne grupy zwolenników chasydyzmu przebywają obecnie m.in. w Izraelu i USA.

Chabad [inicjały hebr. wyrazów: hokhmā ‘mądrość’, bînā ‘rozsądek’, dēa ‘wiedza, poznanie’], teoretyczny system poglądów religijnych odłamu chasydyzmu rozprzestrzenionego na Litwie; wysuwa na czoło poznanie, neguje rolę cadyka i elementy ekstazy w religijnej praktyce chasydyzmu.”

W tym opisie brak tego, czym naprawdę był chasydyzm, ale w tym wypadku chodziło mi o to, by pokazać jak w PRL-u opisywano ten ruch. Jakże różna jest PRL-owska jego interpretacja i postrzeganie od tej Jeske-Choińskiego i Rolickiego.

Teodor Jeske-Choiński w książce Historia Żydów w Polsce pisze:

»Kabalistyka żydowska gasła powoli, jako odrębna sekta, ustępując w Polsce miejsca nowej sekcie, zwanej chasydyzmem. Stworzyło ją dwóch rabinów, Izrael Beszt z Międzyborza (1698-1759r.) i Beir z Międzyrzecza (1700-1772 r.). Obaj byli wyznawcami księgi Zohar i Kabały, uchodzący za cudotwórców (cadyków). Tym cudotwórcom przyszło na myśl osłodzić życie byłym talmudystom. Więc zdjęli z nich jarzmo wszelkich ascetycznych ćwiczeń i pozwolili im „podnosić ducha” wesołym życiem z dobrym humorem. Nic dziwnego, że się ta reforma spodobała Żydom, terroryzowanym przez Talmud. Przeszedłszy do sekty, zwanej chasydim, żyli sobie wesoło, często rozwiąźle, szczęśliwi, że można być chasydem (pobożnym), a hulać co się zmieści. Ten pomysł cadyków zebrał ogromną gromadę chasydów, istniejących dotąd w Polsce. Niezwykły „pietyzm” żydowski wieku XVII i XVIII rozlał się z Polski szeroko, bo na Węgry, Rosję i kraje naddunajskie.

Głównym patronem tej dziwacznej sekty był Izrael Beszt. Dowiadujemy się od Hilarego Nussbauma („Szkice historyczne z życia Żydów w Warszawie”), że wmówił w swoich zwolenników, iż „przy pomocy hałaśliwego odprawiania modlitwy, wysilania się w natężonych ruchach, kiwania i wstrząsania całym ciałem, zdolny jest przenikać w nieskończoność. Dusza jego wtedy ulatuje w świetlane sfery, wznosi się w niebiosa, widzi oblicze Boga, wchodzi w rozmowę z aniołami i jest w stanie za ich pośrednictwem, łaskę Bożą, szczęście, a głównie odwrócenie grożącego niebezpieczeństwa uprosić. Zalecał też swoim owieczkom naśladować go w krzykliwym modleniu się, utrzymując, że modlitwa to rodzaj małżeńskiego związku między człowiekiem a majestatem Boskim i dlatego wymaga fizycznego bodźca, cielesnego wstrząśnięcia, co krzykiem, ruchem, kiwaniem się i gestykulacją najłatwiej się osiąga.

Dalej głosił, że „tylko przy wesołym usposobieniu, jak skakanie, śpiewanie, klaskanie itd. odprawiane modlitwy zagrzewają duszę i ciało, wzniecają płomień modlitwy i mogą niechybnie łaski oblubienicy niebieskiej uzyskać”.

Zabawna ta, krzykliwa, skakająca, kiwająca się, wstrząsająca całym ciałem przy modlitwie, a hulająca poza modlitwą sekta…

Z tej dziwacznej reformy wykwitła dla cadyków cala góra złota. Bowiem nie wolno się zbliżać chasydowi do cadyka bez datku, stosownie do jego możności. Bogaty musi za audiencję u cudotwórcy płacić słono.

Chorzy i nieszczęśliwi chasydzi spieszą po zdrowie albo uspokojenie duszy do nieomylnego, według nich, cadyka i błagają go o wstawiennictwo przed tronem Boga.

Cadyk radzi, obiecuje i zgarnia mamonę, potrzebną mu do utrzymania licznego dworu, którym się otacza, niby panujący książę. W białych jedwabnych sukniach chodzi i w sobolach. Swoją mądrość cudotwórczą podtrzymuje i odświeża bezustannym odczytywaniem Zohara.

Najzaciętszym wrogiem chasydów był rabin wileński, Eliasz (1780-1797 r.), mąż energiczny i nieugięty. Wypędził on chasydów z Wilna a księgi ich kazał spalić (w roku 1772). Gdy jeden z przewodników nowej sekty, Jakub Józef Kohen, mowy swe wydrukował (w r. 1780), wyklął go razem z innymi rabinami.

W chwili, kiedy chrześcijaństwo nie znało już prześladowań religijnych, wojowały ze sobą dwa stronnictwa żydowskie (w Polsce) z namiętnością nieubłaganych wrogów. Wielu chasydów powędrowało wówczas na Sybir z łaski rabinów, którzy się za pomocą donosu pozbywali niemiłych im przeciwników. Niejeden chasyd poszedł na Daleki Wschód jako – przestępca polityczny, choć nie wiedział nawet, co to sprawa polityczna.

Ta nienawiść prawowiernych talmudystów nie złamała jednak oporu chasydów. Chasydzi zostali chasydami, nie zrzekłszy się narodowości i religii żydowskiej.«

Żeby jednak zrozumieć istotę chasydyzmu wypada zacząć od początku, od chasydyzmu antycznego. Już w bardzo zamierzchłych czasach, w okresie zetknięcia się Żydów z Asyrią (VIII w. p.n.e.) i Babilonią (VI w. p.n.e.) pojawia się tajne „stowarzyszenie pobożnych” (chassidim). Bez nich reformy Ezdrasza i Nehemiasza nie doszłyby do skutku. To oni, w krytycznym momencie, sprowadzają z Babilonii Nehemiasza. Dzięki nim dochodzi do odbudowy Jerozolimy po jej zburzeniu w 586 r. p.n.e. przez babilońskiego władcę Nabuchonodozora. Gdy około 200 r. p.n.e. Judea dostaje się pod panowanie Syrii, „pobożni” organizują partyzantkę przeciwko jej wojskom. Wprawdzie zostaje ona rozbita, ale stowarzyszenie pobożnych działa dalej. Na czele ruchu staje Matatiasz, pochodzący z rodu Machabeuszów (Hasmoneuszów) i rozpoczyna wojnę podjazdową. Z ukrycia napada na wojska syryjskie.

W tym właśnie czasie niewidzialna ręka rozpowszechnia wśród Żydów dwie księgi o charakterze mesjanistycznym: Księgę Estery i Księgę Daniela. Ta ostatnia wyszła od „pobożnych” i prorokuje upadek państwa syryjskiego i przejście władzy do „narodu świętych”, któremu złożą hołd wszyscy królowie świata. Co ciekawe, to właśnie Księga Daniela stała się w XVI wieku inspiracją dla ruchów komunistyczno-rewolucyjnych.

W rodzie hasmonejskim władza świecka połączyła się z duchową. Jednak ponad nimi była jeszcze trzecia. W czasie powstań Machabeuszów (167-160 p.n.e.) pojawia się „wysoka rada” złożona z „mędrców”. Jest ona zewnętrzną emanacją „stowarzyszenia pobożnych”, a właściwie ich kierowników. Rada ta to „Sanhedryn”. W jego obrębie ścierają się dwa ortodoksyjne kierunki : Saduceusze i Faryzeusze. Saduceusze byli wierni Zakonowi, ale byli zwolennikami asymilacji. Faryzeusze, należący do „pobożnych”, wprost przeciwnie, wierni reformom Ezdrasza i Nehemiasza, odgrodzili Żydów od innych narodów, wpoili im nienawiść do innowierców. Najskrajniejszy odłam „pobożnych” usunął się z życia politycznego i stworzył związek Esseńczyków.

„Najpierwsze gminy wytworzyły się na wschodzie, ekonomicznie najdalej rozwiniętym, a zwłaszcza wśród żydów, wśród których już około r. 100 przed Chr. Napotykamy tajny związek komunistyczny – związek Esseńczyków.” – Karol Kautsky, Historia komunizmu w starożytności i średniowieczu. Był to więc pierwszy zalążek ruchu komunistycznego, który utworzyli najbardziej zagorzali ze „stowarzyszenia pobożnych” (chassidim).

Po powstaniach Machabeuszów, około 140 roku p.n.e., udało się Żydom opanować Jerozolimę. Szymon Hasmonejczyk otrzymuje godność duchowego arcykapłana i wodza narodu (nassi). Panowanie książąt hasmonejskich to rozkwit ekonomiczny żydostwa. W Palestynie następuje „odgrodzenie”, ale na zewnątrz, poza jej granicami, wprost przeciwnie, żydostwo promieniuje. Aleksandria staje się głównym ośrodkiem jego skupienia. Mieszka w niej około miliona Żydów i gromadzą się w dwóch dzielnicach. Trudnią się głównie zamorskim handlem zbożem. Docierają do Rzymu i tworzą tam liczną kolonię kupców i bankierów.

Królowie egipscy nadają Żydom równouprawnienie obywatelskie i samorząd. Ich zwierzchnikiem jest etnarcha. W jego ręku skupia się władza administracyjna i sądownicza. To pierwszy przypadek autonomicznego żydowskiego sądownictwa w krajach rozproszenia. Później, w wiekach średnich, staje się to ich zasadniczy przywilej.

W Palestynie Zakon rozwija się. Dzięki Faryzeuszom poszerza się istniejące poza Torą, przekazywane ustnie, tradycyjne prawo tzw. Halacha – poprzedniczka Talmudu. Obok niej ma miejsce wykład Agady, która ma charakter mesjanistyczno-polityczny. Z niej wywodzi się kabała żydowska. A więc: Halacha – Talmud, Agada – kabała żydowska.

Wydawało się, że wszystko szło w jak najlepszym kierunku, żydostwo kwitło, aż tu nagle na granicach Judei pojawia się Rzym. Zburzenie przez Rzymian świątyni w Jerozolimie w 70 roku oznacza koniec państwa żydowskiego.

W imperium rzymskim „pobożni” wywoływali zamieszki i powstania. Ich skrajne ugrupowanie tzw. zeloci doprowadzili do masakry Greków i Rzymian w Cyrenajce, Egipcie i na Cyprze. Powstanie Bar-Kochby (132-135 n.e.) w Palestynie też było ich dziełem. W Izraelu „pobożni” zawsze byli nosicielami „mesjańskich marzeń”. W stosunku do nieżydów byli odłamem najbardziej skrajnym, bezwzględnym i rewolucyjnym. Po zburzeniu Jerozolimy przez Tytusa członkowie zelotów schronili się na Półwyspie Arabskim. I to oni kierowali narodzinami islamu. W wyniku upadku Rzymu tworzy się pewna pustka. Zanim powstanie nowy porządek mija trochę czasu. W żydostwie też dokonują się różne zmiany. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela, wydanej w 1932 roku, pisze:

»W wiekach średnich spoidło, jakie stanowił związek „pobożnych”, zastąpiły więzy Talmudu. Kabała obejmowała tylko szczupłe koła. Dopiero kabała praktyczna Lurii występuje już jako więź obejmująca szerokie koła żydostwa. Z początku kabała praktyczna nie walczy z Talmudem, nie usiłuje go zastąpić. Dopiero Sabbataj Cwi, ogłaszając się mesjaszem w Turcji, uderzył we wszechpotęgę Talmudu. Pod koniec XVII w. istnieją niejako dwie odrębne organizacje pospólstwa żydowskiego na wschodzie Europy: talmudyści i kabaliści praktyczni. Obie przenikają się wzajem i są sobie niechętne. Stan ten w imię mesjańskich planów żydowskich nie mógł trwać długo. Kierownictwo Izraela musiało widzieć jasno, że Talmud, dobry w średniowieczu dla odgrodzenia żydostwa, teraz w okresie bardziej bojowym, gdy żydostwo szło do ofensywy, stracił swą wartość organizacyjną. Przyszłość leżała z jednej strony w organizacjach pozornej asymilacji na zachodzie Europy, a więc w wejściu do lóż wolnomularskich, z drugiej strony zaś na wschodzie Europy, gdzie żydostwo, skupione gęsto, mogło występować bez maski, w organizacjach kabały praktycznej, a więc w praktykach kabalistycznych, przyspieszających nastanie ery mesjańskiej i wiążących adeptów w ścisłe związki ofensywne w stosunku do nieżydów. Na zachodzie Europy organizacje talmudyczne padają pod ciosami Mendelssohna, na wschodzie pod naporem Izraela z Międzyborza.

Zarówno Mendelssohn, jak Izrael z Międzyborza zwalczani są przez oficjalne władze żydowskie, lecz mimo to odnoszą zwycięstwo. W ten sposób triumfują przecież i twórcy nowych rytów w wolnomularstwie. I tu i tam – starodawnym obyczajem Izraela – rewolucji dokonują z góry jacyś „nieznani przełożeni”. Aby ułatwić sobie zadanie na wschodzie, nawiązuje się do tradycji historyczno-rewolucyjnych tajnego związku „pobożnych” (chasydów). Organizacja, stworzona przez Izraela z Międzyborza, zwie się nowochasydzką; z biegiem czasu w XIX w. zanikł ten dodatek, wskazujący na coś nowopowstałego; na wschodzie Europy działa już po prostu organizacja chasydów, czyli starożytny związek „pobożnych”. Od odnowienia chasydyzmu liczą żydzi nowy okres w swych dziejach.

Organizacja chasydzka pomyślana została jako tajny związek wielostopniowy i zbudowany hierarchicznie o zakrytych celach. Wiemy już od Maimona, ze kabała posiadała dwa misteria. Małe misterium, to były filozoficzne sekrety, zagmatwane i ciemne, zaś wielkie misteria – to były tajemnice polityczne. Na szczycie hierarchii organizacyjnej chasydów ukryto te tajemnice polityczne w ten sposób, by pozostały niedosięgłe nawet dla bezpośrednich wykonawców. W ten iście judejski sposób zapewniono sobie sprawność organizacji, tak samo zresztą, jak w wolnomularstwie.

„Droga jest ciężka. Łańcuch ludów i pokoleń. Jeden pomaga drugiemu. Baalszem, twórca chasydyzmu, mówił o tym właśnie w pewnym porównaniu, jak nam opowiada Martin Buber: oto ludzie stali pod bardzo wysokim drzewem. Jeden z tych ludzi miał oczy, aby mógł widzieć. I widział: na szczycie drzewa stał ptak, wspaniały w swej nieziemskiej piękności. Inni nie widzieli tego ptaka. I tego człowieka ogarnęło tęskne pragnienie dojść do tego ptaka i wziąć go; nie mógł odejść bez tego ptaka. Ale wobec wysokości drzewa nie mógł ptaka dosięgnąć, a drabiny nie można było znaleźć. Jednak w tęsknocie potężnej znalazł dla duszy swej radę. Wziął ludzi, którzy stali wokół niego i postawił jednego na drugim każdego na ramionach jego towarzysza. Sam zaś stanął na najwyższym, tak że doszedł do ptaka i wziął go. A ludzie, choć temu jednemu pomagali, nie wiedzieli nic o ptaku i nie widzieli go. On zaś, który wiedział o ptaku i widział go, nie mógłby bez nich do niego dojść. Gdyby jednak najniższy z nich opuścił swoje miejsce, musiałby najwyższy upaść na ziemię. Zaś świątynia mesjasza zwana jest w księdze Zohar gniazdem ptasim.” – Heinrich Kohn, Die politische des Judentums.

„Stowarzyszenie pobożnych miało cel mniej więcej taki, jaki zakon iluminatów w Bawarii i posługiwało się nader podobnymi środkami”. – Salomon Maimon, Autobiografia.

Słowa te pisze Maimon w Niemczech, w kilka lat po ujawnieniu archiwum iluminatów przez rząd bawarski, oraz w chwili uwięzienia Ludwika XVI przez szalejącą już rewolucję. A więc chasydyzm i iluminaci wytknęli sobie ten sam cel i środki: mówiliśmy już wyżej, że celem tym u iluminatów było zniszczenie religii chrześcijańskiej, władzy świeckiej i prawa własności, środkiem zaś miała być rewolucja światowa. Chasydzi – jak już nadmieniłem – pokrewni byli esseńczykom, a więc komunistycznemu odłamowi starożytnego stowarzyszenia „pobożnych”. Tamci byli raczej teoretykami, ci jednak uzdolnieni do czynu przez kabałę praktyczną – stali się już czynnym elementem rewolucyjnym – mogli sobie postawić cel taki, jak zakon iluminatów bawarskich i realizować go podobnymi środkami. Z talmudystami chasydzi uporali się już w pierwszych latach XIX w. i odnieśli stanowcze zwycięstwo. Później przeciwnikami ich na terenie ziem polskich byli żydzi postępowi, którzy przez jakiś czas „mieli w ręku” kahały większych miast. Przed rokiem 1863 kahałem warszawskim rządzili już oryginalna spółka: chasydów, czyli ortodoksów z żydami asymilatorami (tzw. żydami – Polakami). Obecnie chasydyzm opanował już w całości pospólstwo żydowskie na wschodzie Europy, a za pośrednictwem mas dostał się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Owładnął wszędzie kahałami i masy żydowskie dzisiaj kierowane są przez owych „mądrych”, mających takie cele, jak zakon iluminatów w Bawarii i posługujących się podobnymi środkami.

Stowarzyszeniu „pobożnych” w pokłony uderzył nawet syjonizm. Oto w syjonistycznej księdze zbiorowej pisze Marcin Buber:

„W XVI stuleciu nie Józef Karo, lecz Izaak Luria, a w XVIII stuleciu nie gaon wileński, lecz Baalszem rzeczywiście umocnili i odgraniczyli żydostwo.”

A więc nie kabała, lecz kabała praktyczna, czyli rozległa organizacja kabalistyczna, nie trzymanie pospólstwa za kark Talmudem, lecz uzdolnienie go do ataku na nieżydów za pomocą „stowarzyszenia pobożnych”; będzie ono powodować tłumami nie drogą postrachu jak talmudyści, lecz przez ich „odurzenie i oćmienie”, przez zahipnotyzowanie przez cadyków, przez stawianie im na wzór owych „dobrych”, zaś w gruncie rzeczy „słabych”.

Od Talmudu do chasydyzmu – to droga od obrony do ofensywy, od odgrodzenia Zakonu do uderzenia w system chrześcijańskiego świata w drodze rewolucji. Oto tak niewinni na pozór dzisiejsi żydowscy ortodoksi.«

To tyle z tych długich cytatów. Książka Jeske-Choińskiego ukazała się w 1920 roku, a Rolickiego w 1932 roku. Dawno temu. Może to wszystko już nieaktualne. A może nie! Kiedy dziś patrzymy na te pielgrzymki chasydów do Leżajska, Lelowa i innych miejscowości, w których kiedyś żyli ci cadycy, to możemy odnieść wrażenie, że chodzi tylko o religię, mistycyzm, a jak jeszcze zobaczy się, jak dużo przy tym piją, tańczą i modlą się, to pomyślimy sobie, że to tacy nieszkodliwi Żydzi. Tak ich się u nas przedstawia. Może i tak, ale nie wszyscy! Filozoficzną podstawą chasydyzmu jest chabad. Na stronie Chabad-Lubavitsch (chabad.org) możemy przeczytać:

„Chabad-Lubavitch is a philosophy, a movement, and an organization. It is considered to be the most dynamic force in Jewish life today.”

Znaczy to, że elita chasydyzmu jest nadal, tak jak w starożytności, najbardziej dynamiczną, czyli dążącą do zmian, siłą żydostwa. Na portalu wPrawo.pl czytamy:

„Chabad Lubawicz deklaruje chęć stworzenia „nowego Izraela”. Miejsce owego tworu ich zdaniem zostało podyktowane przez historię. To dawne tereny Rzeczpospolitej, dziś Polski i Ukrainy. W Dniepropietrowsku już wybudowano gigantyczną siedzibę Chabad Lubawicz zwaną Centrum Kulturalnym Menora. To tam ma się znajdować stolica „nowego Izraela”. W obliczu ponad 70 lat ludobójstwa, które wojska izraelskie przeprowadzają na ludności palestyńskiej, w który zaangażowani są politycy Stanów Zjednoczonych, koncepcja rezygnacji (choćby częściowej) z państwa okupacyjnego na wschodnim brzegu Morza Śródziemnego wydaje się być bardzo wygodna dla USA, co może wyjaśniać nagłe przejście Trumpa do żydowskich kabalistów i uwiarygodnienia w ten sposób ich religijno-historycznej koncepcji geopolitycznej.”

Tu już nie ma wątpliwości, że chasydzi z Chabad Lubawicz nawiązują bezpośrednio do swoich starożytnych korzeni. Więcej tu: https://wprawo.pl/j-miedlar-trump-przeszedl-na-judaizm-i-stworzy-nowy-izrael-zydowski-publicysta-zginal-po-wyjawieniu-tej-informacji.