Nic nowego c.d.

Przyglądając się naszej zawiłej rzeczywistości, nie sposób nie zauważyć, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem, choć pewnie nie wszyscy tak uważają. Jego powaga polega na tym, że jest on wielowątkowy i globalny. Mamy więc kryzys cywilizacyjny, gospodarczy, energetyczny, demograficzny i imigracyjny.

Tak liczne skumulowanie niekorzystnych zjawisk rodzi pytanie, którego nie sposób uniknąć: czy to już początek końca? A jeśli tak, to co dalej? Jak zwykle w takich sytuacjach człowiek szuka odpowiedzi w historii. Wszak skoro już coś zdarzyło się, to nasi przodkowie musieli sobie z tym jakoś poradzić. Jakkolwiek przeszłość nie udzieli nam wiążącej odpowiedzi, to jej analiza z pewnością nie zaszkodzi.

We wstępie do swojej powieści „Faraon” B. Prus tak opisywał Egipt z czasów, w których umieścił jej akcję, a działo się to w XI wieku p.n.e.:

„Rodowici Egipcjanie mieli barwę skóry miedzianą, czym chełpili się, gardząc jednocześnie czarnymi Etiopami, żółtymi Semitami i białymi Europejczykami. Ten kolor skóry, pozwalający odróżnić swojego od obcego, przyczyniał się do utrzymania narodowej jedności silniej aniżeli religia, którą można przyjąć, albo język, którego można się wyuczyć.

Z biegiem czasu jednak, kiedy państwowy gmach zaczął pękać, do kraju coraz liczniej napływały obce pierwiastki. Osłabiały one spójność, rozsadzały społeczeństwo, a nareszcie zalały i rozpuściły w sobie pierwotnych mieszkańców kraju.

Faraon rządził państwem przy pomocy armii stałej i milicji czy policji tudzież mnóstwa urzędników, z których powoli utworzyła się arystokracja rodowa. Tytularnie był on prawodawcą, naczelnym wodzem, najbogatszym właścicielem, najwyższym sędzią, kapłanem, a nawet synem bożym i bogiem. Cześć boską odbierał nie tylko od ludu i urzędników, ale niekiedy sam sobie stawiał ołtarze i przed swymi własnymi wizerunkami palił kadzidła.

Obok faraonów, a bardzo często ponad nimi stali kapłani: był to zakon mędrców kierujący losami kraju.

Dziś prawie nie można wyobrazić sobie nadzwyczajnej roli, jaką stan kapłański odegrywał w Egipcie. Byli oni nauczycielami młodych pokoleń, wróżbitami, a więc doradcami ludzi dorosłych, sędziami zmarłych, którym ich wola i wiedza gwarantowała nieśmiertelność. Nie tylko spełniali drobiazgowe obrządki religijne przy bogach i faraonach, ale jeszcze leczyli chorych jako lekarze, wpływali na bieg robót publicznych jako inżynierowie tudzież na politykę jako astrologowie, a nade wszystko – znawcy własnego kraju i jego sąsiadów.

W historii Egiptu pierwszorzędne znaczenie mają stosunki, jakie istniały między stanem kapłańskim a faraonami. Najczęściej faraon ulegał kapłanom, składał bogom hojne ofiary i wznosił świątynie. Wówczas żył długo, a jego imię i wizerunki, ryte na pomnikach, przechodziły od pokolenia do pokolenia, pełne chwały. Wielu jednak faraonów panowało krótko, a niektórych znikały nie tylko czyny, ale nawet nazwiska. Parę razy zaś trafiało się, że upadła dynastia, a klaff, czapkę faraonów otoczoną wężem, przywdziewał kapłan.

Egipt rozwijał się, dopóki jednolity naród, energiczni królowie i mądrzy kapłani współdziałali sobie dla pomyślności ogółu. Lecz nadeszła epoka, że lud skutkiem wojen zmniejszył się liczebnie, w uścisku i zdzierstwie utracił siły, napływ zaś obcych przybyszów podkopał rasową jedność. A gdy jeszcze w powodzi azjatyckiego zbytku utonęła energia faraonów i mądrość kapłanów, i dwie te potęgi rozpoczęły między sobą walkę o monopol obdzierania ludu, wówczas Egipt dostał się pod władzę cudzoziemców, i światło cywilizacji przez kilka tysięcy lat płonące nad Nilem – zagasło.”

Brzmi znajomo? „Nihil novi sub sole” – Nic nowego pod słońcem, jak głosi starożytna maksyma. W 1972 roku słynna włoska dziennikarka Oriana Fallaci przeprowadziła wywiad z cesarzem Etiopii Hajle Syllasje.

Co sądzi Wasza Wysokość o nowym pokoleniu, które jest niezadowolone? Mam na myśli studentów, którzy burzą się na uniwersytetach, szczególnie w Addis Abebie i…

Młodzież to młodzież. Nie da się zmienić niestosownych zachowań młodzieży. Zresztą nie są one niczym nowym, na świecie nigdy nie dzieje się nic nowego. Proszę zastanowić się nad przeszłością: przekona się pani, że nieposłuszeństwo młodzieży jest odwieczne.

Józef Mackiewicz w powieści “Lewa wolna” pisze: Opowiadał przyjaciel, który przedostał się od Kołczaka. Tam w Omsku, czy Tomsku, czy innym Irkucku, był kinematograf gdzie pokazywali: dwie pary pederastów, później dwie pary lesbijek, później mężczyzna z kozą, później kobieta z psem…