Naród żydowski jest czymś bardzo skomplikowanym i niezrozumiałym dla narodów rdzennych. Być może wielu sądzi, że jest to monolit, solidarna grupa społeczna, która kieruje się swoimi prawami i w ten sposób wyraźnie odróżnia się od reszty. Specyfiką tego narodu jest jego cel, czyli podporządkowanie sobie innych narodów. Jest to cel religijny, a więc taki, który motywuje ludzi jak żaden inny, a cel uświęca środki. Czy zatem w dążeniu do jego realizacji można również poświęcać swój naród, a przynajmniej jego część? Czy tym właśnie był Holokaust? W Wikipedii można przeczytać:
Zagłada Żydów, również Holocaust lub Holokaust (gr. ὁλόκαυστος holokaustos – całopalenie, ofiara całopalna), Szoa, Churbn Ejrope (jid. חורבן אײראָפּע – zagłada Europy, destrukcja Europy, zniszczenie Europy), Churbn Letland (jid. חורבן לעטלאנד – zagłada Łotwy) – ludobójstwo około 6 milionów europejskich Żydów dokonane w czasie II wojny światowej przez niemiecką III Rzeszę i wspierane w różnym stopniu przez uzależnione od niej państwa sojusznicze.
Zagłada Żydów w większości przeprowadzona została na okupowanych przez niemiecką III Rzeszę ziemiach polskich. Stanowiła, łącznie z zagładą Romów, bezprecedensową próbę wymordowania całych narodów przy użyciu metod przemysłowych, która nigdy wcześniej i później nie była przeprowadzona w takiej skali. Stanowiła systematyczny i realizowany przez aparat państwowy proces likwidacji całego narodu.
Partia nazistowska i jej przywódca Adolf Hitler po dojściu do władzy w 1933 rozpoczęli realizację programu rasistowskiego i antysemickiego, przewidującego izolację ludności żydowskiej i stopniowe pozbawienie jej wszelkich praw obywatelskich oraz cywilnych. Wspierano także emigrację Żydów z Niemiec. W wyniku tych działań do lata 1938 z III Rzeszy uciekło 150 tys. Żydów, którzy skierowali się do Wielkiej Brytanii (52 tys. osób), Francji (30 tys.), Polski (25 tys.), Belgii (12 tys.), Szwajcarii (10 tys.) i krajów skandynawskich (5 tys.).
Początkowo władze niemieckie rozważały wysiedlenie europejskich Żydów (np. za Ural bądź na Madagaskar), projekt ten został jednak oceniony jako niemożliwy do przeprowadzenia w warunkach wojny. W związku z tym, jesienią 1941 roku podjęto decyzję o tzw. „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej” (Endlösung der Judenfrage), co było sformułowaniem oznaczającym w praktyce politykę zagłady wszystkich Żydów w Europie. Szczegóły akcji dopracowano formalnie podczas konferencji w Wannsee, 20 stycznia 1942 r., a przeprowadzenie operacji powierzono SS.
x
Już nawet z tych pobieżnych informacji wynika, że to nie trzyma się kupy. Odnosi się wrażenie, że ci, którzy chcieli dokonać zagłady Żydów nie wiedzieli, jak się do tego zabrać. Nie! Oni dokładnie wiedzieli, o co im chodziło. Niemożliwa była zagłada narodu rozproszonego po całym świecie i do tego zasymilowanego w dużej części. Zamiar ten, którego realizację przypisano nazistom, zapoczątkowano w Niemczech wcześniej. Erich Maria Remarque w swojej powieści Na ziemi obiecanej Bellona 2011 pisze:
„Tannebaum urodził się w Niemczech i tam mieszkał, ale nie ufał w pełni ani Niemcom, ani jakimkolwiek Europejczykom. Przeżył niemiecką inflację z lat 1918-1923 i wyszedł z niej bankrutem.
Był gorącym patriotą, jak wielu Żydów w Niemczech czasów Wilhelma II, gdy antysemityzm jeszcze uważany był za coś wulgarnego, a Żydzi mogli awansować do sfery arystokracji. Swój majątek inwestował również w pożyczki wojenne. Gdy pod koniec inflacji w roku 1923 jeden bilion marek ustabilizował się na poziomie 4 marek (chodzi tu zapewne o nowe marki – przyp. W.L.), zmuszony był ogłosić upadłość. Nie zapomniał tego nigdy i później wszystkie oszczędności lokował w Ameryce. Obserwując uważnie francuską i austriacką inflację, skutecznie je ominął. Gdy dwa lata przed nazistowskim przewrotem niemiecka marka została nagle zablokowana, Tannenbaum większość majątku ulokował już za granicą. Mimo to zachował w Niemczech swoje przedsiębiorstwo. Blokada marki nigdy nie została zniesiona. Była to klęska dla wielu tysięcy Żydów, którzy – nie mogąc już transferować swoich pieniędzy za granicę – musieli pozostać w Niemczech. Straszliwa ironia losu polegała na tym, że chwiejący się bank, który wywołał blokadę, był bankiem żydowskim, i że blokada została ustanowiona przez demokratyczny rząd. Z tej przyczyny Żydzi w Niemczech stracili możliwość ucieczki, stając się później ofiarami obozów koncentracyjnych. W wyższych kręgach narodowosocjalistycznych uważano to za jeden z najlepszych kawałów światowej historii.”
Komentarz w tym wypadku wydaje się zbyteczny. Cytowany fragment jest aż nadto wymowny. Po co więc cała ta ideologia nazistowska i przez kogo została ona wymyślona? Syjonizm, czyli ruch dążący do utworzenia w Palestynie państwa żydowskiego, pojawił się jeszcze w XIX wieku. Problem jednak polegał na tym, że idea państwa żydowskiego nie znalazła zbyt wielu entuzjastów wśród Żydów, którym dobrze wiodło się w krajach rozproszenia i nie chcieli ich opuszczać. Trzeba było ich jakoś do tego przekonać. Dla kierowników żydostwa problemem było to, że Żydzi w diasporze ulegali często asymilacji faktycznej, co dla żydostwa było bardzo niebezpieczne, bo groziło jego rozwodnieniem w narodach rdzennych oraz to, że następował rozdźwięk pomiędzy żydostwem zachodu i wschodu. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela z 1935 roku cytuje „Hajnt” z dn. 3 kwietnia 1927 r. nr 79:
„Erec Izrael (Palestyna – przyp. autora) jest dla nas tylko metropolią światowego żydostwa, jest tylko historycznym i jedynym krajem, gdzie żydzi będą mogli rozwijać się samodzielnie i zdrowo, tworząc własne formy polityczne i kulturalne. Ze zdrowego i samodzielnego Erec Izrael będzie rozwijała się kultura żydowska we wszystkich krajach wygnania, gdzie jeszcze pozostali żydzi, lecz całe żydostwo z całego świata będzie nadal tworzyło jeden naród. I my twierdzimy, że bez silnego ekonomicznie żydostwa rozproszenia nie możemy mieć ekonomicznie silnej kolonizacji żydowskiej w Erec Izrael.”
Zatem ci wszyscy, którzy, jak mantrę, powtarzają za Kissingerem, że „za dziesięć lat nie będzie Izraela”, nie mają racji. Być może powstanie „Niebiańska Jerozolima” na Ukrainie, zapewne zostanie odtworzona I RP – żydowski raj, ale Izrael pozostanie, bo jest warunkiem koniecznym przetrwania Żydów w diasporze jako Żydów pozornie zasymilowanych, a nie – faktycznie.
Przez 800 lat I Rzesza była luźnym związkiem księstw i księstewek. Czy zjednoczenie Niemiec i powstanie II Rzeszy było już działaniem planowym? Dlaczego padło na Niemcy? Ze względu na położenie – w środku Europy, liczbę ludności – najludniejszy wówczas naród, potencjał gospodarczy, społeczeństwo – karne i zdyscyplinowane. Remarque w cytowanej powieści pisał, że Niemcom nie udała się żadna rewolucja, nawet zwyczajny bunt. Ich bożyszczem jest rozkaz i posłuszeństwo, a nie sumienie. Nie bez znaczenia był fakt, w jaki sposób doszło do kapitulacji Niemiec po I wojnie światowej. W jej momencie wojska niemieckie stały kilkadziesiąt kilometrów od Paryża, na froncie wschodnim również nie były pokonane. Trudno było dziwić się, że w społeczeństwie niemieckim, a przynajmniej w jego części, narastała frustracja, spotęgowana również kryzysem gospodarczym i hiperinflacją. W takiej sytuacji nietrudno wzbudzić w społeczeństwie falę niezadowolenia. W powieści Czarny Obelisk REBIS 2021, której akcja rozgrywa się w 1923 roku, Remarque pisał:
„Dzień jest błękitny i bardzo piękny. Niebo rozpina się nad miastem jak olbrzymi jedwabny namiot. Wilgotny chłód poranka wisi jeszcze w koronach drzew. Ptaki ćwierkają, jakby na świecie istniało tylko rozpoczynające się lato, gniazda i młode życie. Nic ich nie obchodzi, że dolar jak brzydki gąbczasty grzyb spuchł do pięćdziesięciu tysięcy. Ani to, że poranna gazeta donosi o trzech samobójstwach – wszystkie byłych drobnych ciułaczy, wszystkie popełnione w ulubiony sposób ubogich: za pomocą otwartego kurka od gazu. Żyjącą z oszczędności panią Kubalke znaleziono z głową w piecyku gazowej kuchenki; emerytowany rachmistrz Hopf, gładko wygolony, w nieskazitelnie wyszczotkowanym, mocno łatanym garniturze, trzymał w ręku cztery ostemplowane na czerwono banknoty tysiąc markowe, niby bilety wstępu do nieba; wdowa Class leżała na podłodze w swojej kuchni, a książeczkę oszczędnościową z wkładem pięćdziesięciu tysięcy marek znaleziono obok niej podartą na strzępy. Czerwono ostemplowane tysiącmarkówki Hopfa były ostatnią chorągwią nadziei; od dawna wierzono, że kiedyś zostaną skonwertowane. Skąd poszła ta pogłoska, nikt nie wie. Nigdzie nie jest na nich napisane, że można je wymieniać na złoto, a gdyby nawet tak było – państwo, ten nietykalny oszust, który sam kradnie biliony, ale zamyka każdego, kto sprzeniewierzy choćby pięć marek, znalazłoby jakąś sztuczkę, żeby wykręcić się sianem. Dopiero przedwczoraj zamieszczono w gazecie wyjaśnienie, ze stemplowane banknoty nie będą traktowane w sposób uprzywilejowany. Dlatego też dziś jest w gazecie nekrolog Hopfa.”
Tak więc społeczeństwo niemieckie przygotowywano bardzo starannie do tego, by popadło ono w głęboką frustrację, ale i to nie pomogło. Alan Bullock w książce Hitler – studium tyranii Czytelnik 1975 pisze:
Schröder należał do grupy przemysłowców i bankierów, którzy w listopadzie 1932 roku we wspólnym piśmie do Hindenburga domagali się, aby powierzył Hitlerowi utworzenie rządu opartego na nadzwyczajnych pełnomocnictwach prezydenta. Podpisy pod tym żądaniem zbierał także dr Schacht, a wśród podpisanych było wielu czołowych przemysłowców z zachodnich Niemiec.
Przed dojściem do władzy Hitler nigdy nie zdobył w wolnych wyborach więcej niż 37 proc. głosów. Gdyby pozostali wyborcy – 63 proc. byli jednomyślni w swojej opozycji, nie mógłby liczyć na to, że zostanie kanclerzem w sposób legalny; musiałby wybrać między ryzykiem zdobycia władzy siłą a stopniowym rezygnowaniem ze swoich ambicji. Dwa czynniki uratowały go przed tym wyborem: nieudolność i rozłam wewnętrzny przeciwników i gotowość prawicy do przyjęcia go jako partnera w rządzie.
Już w 1930 roku, kiedy Brüning nie zdołał stworzyć stałej większości ani w Reichstagu, ani przy wyborach, na polityce niemieckiej fatalnie zaciążył fakt, że partie polityczne nie potrafiły połączyć się i poprzeć Republiki.
Ale największa odpowiedzialność spadła na niemiecką prawicę, która nie tylko nie potrafiła porozumieć się z innymi partiami dla obrony Republiki, ale uczyniła z Hitlera swojego partnera w rządzie koalicyjnym. Stara klasa rządząca cesarstwem niemieckim nigdy nie pogodziła się z przegraną wojną i obaleniem monarchii w 1918 roku. Rządy republikańskie, które potem nadeszły traktowały ją wyjątkowo dobrze. Wielu z jej członków pozostało u władzy i utrzymało wpływy; nie ruszano ani ich własności, ani majątków; generałowie zachowali niezależną pozycję; przemysłowcy i kapitaliści robili wielkie interesy i ciągnęli olbrzymie zyski przy słabym i ustępliwym rządzie, a pomoc udzielana junkrom, obszarnikom, urosła do rozmiarów finansowego skandalu stulecia. Ale nie budziło w nich to wdzięczności ani nie skłaniało do lojalności. Niezależnie od tego, co się mówiło o jednostkach, ludzie ci jako klasa społeczna pozostali nieprzejednani i wrogo usposobieni do ustroju, z którego ciągnęli korzyści. Słowo „nacjonalista”, duma największej partii prawicy, stało się synonimem nielojalności wobec Republiki.
Natomiast Remarque w cytowanej wyżej powieści Czarny Obelisk tak pisze o niemieckiej rewolucji:
To prawda, że rewolucja niemiecka z roku 1918 była najmniej krwawa na świecie. Rewolucjoniści tak się przestraszyli samych siebie, że natychmiast przywołali na pomoc dygnitarzy i generałów starego rządu, dla obrony przed ich własnym napadem odwagi. Czym też tamci wielkodusznie się zajęli. Pewną liczbę rewolucjonistów zamordowano, książęta i oficerowie otrzymali wspaniałe emerytury, żeby mogli spokojnie przygotowywać pucze, urzędnicy dostali nowe tytuły, starsi nauczyciele zostali radcami studiów, inspektorzy radcami szkolnymi, kelnerzy otrzymali prawo do tytułu oberkelnerów, dawniejsi sekretarze partii zostali ekscelencjami, socjaldemokratyczny minister Reichswehry mógł pełen błogości rządzić prawdziwymi generałami w swoim ministerstwie, a niemiecka rewolucja utonęła w czerwonym pluszu, wygodach, przy stolikach restauracyjnych, w tęsknocie za mundurami i komendami.
x
Mamy zatem taką sytuację, że w cesarskich Niemczech nie było antysemityzmu, a Żydzi stawali się arystokratami. I tak, po zakończeniu wojny, antysemityzm pojawia się nagle jak jakaś zaraza. Dzięki nadzwyczajnym zaletom ustroju zwanego demokracją, w której do władzy można wynieść nawet osła, jeśli zajdzie taka potrzeba, możliwe było zjawisko zwane Hitlerem. I po to była potrzebna ta niemiecka rewolucja, bo bez niej nie byłoby republiki i dojście Hitlera do władzy byłoby niemożliwe. Demokracja stwarza też taki stan, w którym partie polityczne nie potrafią się dogadać, czyli polityczny pat. W takiej sytuacji faktyczna władza należy do elit. I tak, jak w przypadku Niemiec, elity wyniosły do władzy Hitlera, a winą obarczono społeczeństwo niemieckie. To ci źli Niemcy, ci naziści. I dzisiaj jest wielu takich, którzy uważają, że nie należy dzielić Niemców na nazistów i Niemców. Po prostu wszystkiemu winni byli Niemcy i kropka. A to Żydzi, czy może raczej ich nieznani kierownicy, którzy działali w wyższym celu, czyli w celu zachowania narodu żydowskiego jako odrębnego narodu. Dlatego byli gotowi poświęcić jego część, tę „gorszą”, głównie biedotę żydowską z Europy wschodniej, choć nie tylko. Jednak ich śmierć nie poszła na marne, choć dla nich to niewielkie pocieszenie. Powstało zjawisko zwane przemysłem Holokaust. I obecnie Żydzi za mienie tej biedoty domagają się niebotycznych sum.
Żydzi dominują nad pozostałymi narodami. Zajmują oni kluczowe stanowiska we wszystkich liczących się dziedzinach życia politycznego, gospodarczego, finansowego, naukowego, kulturalnego we wszystkich państwach. To jest ta dobra strona przynależności do tej nacji, ale jest też ta zła. Nie wiadomo czy nie zdarzy się tak jeszcze, że ci ukryci kierownicy żydostwa nie zechcą kiedyś poświęcić jego części na rzecz przetrwania reszty, gdyby zaszła taka potrzeba, tak jak to było w czasie II wojny światowej. Zresztą, pogromy żydowskie wydają się stałym elementem życia tego narodu. I nie są one bynajmniej dziełem narodów rdzennych.