Holokaust

Naród żydowski jest czymś bardzo skomplikowanym i niezrozumiałym dla narodów rdzennych. Być może wielu sądzi, że jest to monolit, solidarna grupa społeczna, która kieruje się swoimi prawami i w ten sposób wyraźnie odróżnia się od reszty. Specyfiką tego narodu jest jego cel, czyli podporządkowanie sobie innych narodów. Jest to cel religijny, a więc taki, który motywuje ludzi jak żaden inny, a cel uświęca środki. Czy zatem w dążeniu do jego realizacji można również poświęcać swój naród, a przynajmniej jego część? Czy tym właśnie był Holokaust? W Wikipedii można przeczytać:

Zagłada Żydów, również Holocaust lub Holokaust (gr. ὁλόκαυστος holokaustos – całopalenie, ofiara całopalna), Szoa, Churbn Ejrope (jid. חורבן אײראָפּע – zagłada Europy, destrukcja Europy, zniszczenie Europy), Churbn Letland (jid. חורבן לעטלאנד – zagłada Łotwy) – ludobójstwo około 6 milionów europejskich Żydów dokonane w czasie II wojny światowej przez niemiecką III Rzeszę i wspierane w różnym stopniu przez uzależnione od niej państwa sojusznicze.

Zagłada Żydów w większości przeprowadzona została na okupowanych przez niemiecką III Rzeszę ziemiach polskich. Stanowiła, łącznie z zagładą Romów, bezprecedensową próbę wymordowania całych narodów przy użyciu metod przemysłowych, która nigdy wcześniej i później nie była przeprowadzona w takiej skali. Stanowiła systematyczny i realizowany przez aparat państwowy proces likwidacji całego narodu.

Partia nazistowska i jej przywódca Adolf Hitler po dojściu do władzy w 1933 rozpoczęli realizację programu rasistowskiego i antysemickiego, przewidującego izolację ludności żydowskiej i stopniowe pozbawienie jej wszelkich praw obywatelskich oraz cywilnych. Wspierano także emigrację Żydów z Niemiec. W wyniku tych działań do lata 1938 z III Rzeszy uciekło 150 tys. Żydów, którzy skierowali się do Wielkiej Brytanii (52 tys. osób), Francji (30 tys.), Polski (25 tys.), Belgii (12 tys.), Szwajcarii (10 tys.) i krajów skandynawskich (5 tys.).

Początkowo władze niemieckie rozważały wysiedlenie europejskich Żydów (np. za Ural bądź na Madagaskar), projekt ten został jednak oceniony jako niemożliwy do przeprowadzenia w warunkach wojny. W związku z tym, jesienią 1941 roku podjęto decyzję o tzw. „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej” (Endlösung der Judenfrage), co było sformułowaniem oznaczającym w praktyce politykę zagłady wszystkich Żydów w Europie. Szczegóły akcji dopracowano formalnie podczas konferencji w Wannsee, 20 stycznia 1942 r., a przeprowadzenie operacji powierzono SS.

x

Już nawet z tych pobieżnych informacji wynika, że to nie trzyma się kupy. Odnosi się wrażenie, że ci, którzy chcieli dokonać zagłady Żydów nie wiedzieli, jak się do tego zabrać. Nie! Oni dokładnie wiedzieli, o co im chodziło. Niemożliwa była zagłada narodu rozproszonego po całym świecie i do tego zasymilowanego w dużej części. Zamiar ten, którego realizację przypisano nazistom, zapoczątkowano w Niemczech wcześniej. Erich Maria Remarque w swojej powieści Na ziemi obiecanej Bellona 2011 pisze:

„Tannebaum urodził się w Niemczech i tam mieszkał, ale nie ufał w pełni ani Niemcom, ani jakimkolwiek Europejczykom. Przeżył niemiecką inflację z lat 1918-1923 i wyszedł z niej bankrutem.

Był gorącym patriotą, jak wielu Żydów w Niemczech czasów Wilhelma II, gdy antysemityzm jeszcze uważany był za coś wulgarnego, a Żydzi mogli awansować do sfery arystokracji. Swój majątek inwestował również w pożyczki wojenne. Gdy pod koniec inflacji w roku 1923 jeden bilion marek ustabilizował się na poziomie 4 marek (chodzi tu zapewne o nowe marki – przyp. W.L.), zmuszony był ogłosić upadłość. Nie zapomniał tego nigdy i później wszystkie oszczędności lokował w Ameryce. Obserwując uważnie francuską i austriacką inflację, skutecznie je ominął. Gdy dwa lata przed nazistowskim przewrotem niemiecka marka została nagle zablokowana, Tannenbaum większość majątku ulokował już za granicą. Mimo to zachował w Niemczech swoje przedsiębiorstwo. Blokada marki nigdy nie została zniesiona. Była to klęska dla wielu tysięcy Żydów, którzy – nie mogąc już transferować swoich pieniędzy za granicę – musieli pozostać w Niemczech. Straszliwa ironia losu polegała na tym, że chwiejący się bank, który wywołał blokadę, był bankiem żydowskim, i że blokada została ustanowiona przez demokratyczny rząd. Z tej przyczyny Żydzi w Niemczech stracili możliwość ucieczki, stając się później ofiarami obozów koncentracyjnych. W wyższych kręgach narodowosocjalistycznych uważano to za jeden z najlepszych kawałów światowej historii.”

Komentarz w tym wypadku wydaje się zbyteczny. Cytowany fragment jest aż nadto wymowny. Po co więc cała ta ideologia nazistowska i przez kogo została ona wymyślona? Syjonizm, czyli ruch dążący do utworzenia w Palestynie państwa żydowskiego, pojawił się jeszcze w XIX wieku. Problem jednak polegał na tym, że idea państwa żydowskiego nie znalazła zbyt wielu entuzjastów wśród Żydów, którym dobrze wiodło się w krajach rozproszenia i nie chcieli ich opuszczać. Trzeba było ich jakoś do tego przekonać. Dla kierowników żydostwa problemem było to, że Żydzi w diasporze ulegali często asymilacji faktycznej, co dla żydostwa było bardzo niebezpieczne, bo groziło jego rozwodnieniem w narodach rdzennych oraz to, że następował rozdźwięk pomiędzy żydostwem zachodu i wschodu. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela z 1935 roku cytuje „Hajnt” z dn. 3 kwietnia 1927 r. nr 79:

„Erec Izrael (Palestyna – przyp. autora) jest dla nas tylko metropolią światowego żydostwa, jest tylko historycznym i jedynym krajem, gdzie żydzi będą mogli rozwijać się samodzielnie i zdrowo, tworząc własne formy polityczne i kulturalne. Ze zdrowego i samodzielnego Erec Izrael będzie rozwijała się kultura żydowska we wszystkich krajach wygnania, gdzie jeszcze pozostali żydzi, lecz całe żydostwo z całego świata będzie nadal tworzyło jeden naród. I my twierdzimy, że bez silnego ekonomicznie żydostwa rozproszenia nie możemy mieć ekonomicznie silnej kolonizacji żydowskiej w Erec Izrael.”

Zatem ci wszyscy, którzy, jak mantrę, powtarzają za Kissingerem, że „za dziesięć lat nie będzie Izraela”, nie mają racji. Być może powstanie „Niebiańska Jerozolima” na Ukrainie, zapewne zostanie odtworzona I RP – żydowski raj, ale Izrael pozostanie, bo jest warunkiem koniecznym przetrwania Żydów w diasporze jako Żydów pozornie zasymilowanych, a nie – faktycznie.

Przez 800 lat I Rzesza była luźnym związkiem księstw i księstewek. Czy zjednoczenie Niemiec i powstanie II Rzeszy było już działaniem planowym? Dlaczego padło na Niemcy? Ze względu na położenie – w środku Europy, liczbę ludności – najludniejszy wówczas naród, potencjał gospodarczy, społeczeństwo – karne i zdyscyplinowane. Remarque w cytowanej powieści pisał, że Niemcom nie udała się żadna rewolucja, nawet zwyczajny bunt. Ich bożyszczem jest rozkaz i posłuszeństwo, a nie sumienie. Nie bez znaczenia był fakt, w jaki sposób doszło do kapitulacji Niemiec po I wojnie światowej. W jej momencie wojska niemieckie stały kilkadziesiąt kilometrów od Paryża, na froncie wschodnim również nie były pokonane. Trudno było dziwić się, że w społeczeństwie niemieckim, a przynajmniej w jego części, narastała frustracja, spotęgowana również kryzysem gospodarczym i hiperinflacją. W takiej sytuacji nietrudno wzbudzić w społeczeństwie falę niezadowolenia. W powieści Czarny Obelisk REBIS 2021, której akcja rozgrywa się w 1923 roku, Remarque pisał:

„Dzień jest błękitny i bardzo piękny. Niebo rozpina się nad miastem jak olbrzymi jedwabny namiot. Wilgotny chłód poranka wisi jeszcze w koronach drzew. Ptaki ćwierkają, jakby na świecie istniało tylko rozpoczynające się lato, gniazda i młode życie. Nic ich nie obchodzi, że dolar jak brzydki gąbczasty grzyb spuchł do pięćdziesięciu tysięcy. Ani to, że poranna gazeta donosi o trzech samobójstwach – wszystkie byłych drobnych ciułaczy, wszystkie popełnione w ulubiony sposób ubogich: za pomocą otwartego kurka od gazu. Żyjącą z oszczędności panią Kubalke znaleziono z głową w piecyku gazowej kuchenki; emerytowany rachmistrz Hopf, gładko wygolony, w nieskazitelnie wyszczotkowanym, mocno łatanym garniturze, trzymał w ręku cztery ostemplowane na czerwono banknoty tysiąc markowe, niby bilety wstępu do nieba; wdowa Class leżała na podłodze w swojej kuchni, a książeczkę oszczędnościową z wkładem pięćdziesięciu tysięcy marek znaleziono obok niej podartą na strzępy. Czerwono ostemplowane tysiącmarkówki Hopfa były ostatnią chorągwią nadziei; od dawna wierzono, że kiedyś zostaną skonwertowane. Skąd poszła ta pogłoska, nikt nie wie. Nigdzie nie jest na nich napisane, że można je wymieniać na złoto, a gdyby nawet tak było – państwo, ten nietykalny oszust, który sam kradnie biliony, ale zamyka każdego, kto sprzeniewierzy choćby pięć marek, znalazłoby jakąś sztuczkę, żeby wykręcić się sianem. Dopiero przedwczoraj zamieszczono w gazecie wyjaśnienie, ze stemplowane banknoty nie będą traktowane w sposób uprzywilejowany. Dlatego też dziś jest w gazecie nekrolog Hopfa.”

Tak więc społeczeństwo niemieckie przygotowywano bardzo starannie do tego, by popadło ono w głęboką frustrację, ale i to nie pomogło. Alan Bullock w książce Hitler – studium tyranii Czytelnik 1975 pisze:

Schröder należał do grupy przemysłowców i bankierów, którzy w listopadzie 1932 roku we wspólnym piśmie do Hindenburga domagali się, aby powierzył Hitlerowi utworzenie rządu opartego na nadzwyczajnych pełnomocnictwach prezydenta. Podpisy pod tym żądaniem zbierał także dr Schacht, a wśród podpisanych było wielu czołowych przemysłowców z zachodnich Niemiec.

Przed dojściem do władzy Hitler nigdy nie zdobył w wolnych wyborach więcej niż 37 proc. głosów. Gdyby pozostali wyborcy – 63 proc. byli jednomyślni w swojej opozycji, nie mógłby liczyć na to, że zostanie kanclerzem w sposób legalny; musiałby wybrać między ryzykiem zdobycia władzy siłą a stopniowym rezygnowaniem ze swoich ambicji. Dwa czynniki uratowały go przed tym wyborem: nieudolność i rozłam wewnętrzny przeciwników i gotowość prawicy do przyjęcia go jako partnera w rządzie.

Już w 1930 roku, kiedy Brüning nie zdołał stworzyć stałej większości ani w Reichstagu, ani przy wyborach, na polityce niemieckiej fatalnie zaciążył fakt, że partie polityczne nie potrafiły połączyć się i poprzeć Republiki.

Ale największa odpowiedzialność spadła na niemiecką prawicę, która nie tylko nie potrafiła porozumieć się z innymi partiami dla obrony Republiki, ale uczyniła z Hitlera swojego partnera w rządzie koalicyjnym. Stara klasa rządząca cesarstwem niemieckim nigdy nie pogodziła się z przegraną wojną i obaleniem monarchii w 1918 roku. Rządy republikańskie, które potem nadeszły traktowały ją wyjątkowo dobrze. Wielu z jej członków pozostało u władzy i utrzymało wpływy; nie ruszano ani ich własności, ani majątków; generałowie zachowali niezależną pozycję; przemysłowcy i kapitaliści robili wielkie interesy i ciągnęli olbrzymie zyski przy słabym i ustępliwym rządzie, a pomoc udzielana junkrom, obszarnikom, urosła do rozmiarów finansowego skandalu stulecia. Ale nie budziło w nich to wdzięczności ani nie skłaniało do lojalności. Niezależnie od tego, co się mówiło o jednostkach, ludzie ci jako klasa społeczna pozostali nieprzejednani i wrogo usposobieni do ustroju, z którego ciągnęli korzyści. Słowo „nacjonalista”, duma największej partii prawicy, stało się synonimem nielojalności wobec Republiki.

Natomiast Remarque w cytowanej wyżej powieści Czarny Obelisk tak pisze o niemieckiej rewolucji:

To prawda, że rewolucja niemiecka z roku 1918 była najmniej krwawa na świecie. Rewolucjoniści tak się przestraszyli samych siebie, że natychmiast przywołali na pomoc dygnitarzy i generałów starego rządu, dla obrony przed ich własnym napadem odwagi. Czym też tamci wielkodusznie się zajęli. Pewną liczbę rewolucjonistów zamordowano, książęta i oficerowie otrzymali wspaniałe emerytury, żeby mogli spokojnie przygotowywać pucze, urzędnicy dostali nowe tytuły, starsi nauczyciele zostali radcami studiów, inspektorzy radcami szkolnymi, kelnerzy otrzymali prawo do tytułu oberkelnerów, dawniejsi sekretarze partii zostali ekscelencjami, socjaldemokratyczny minister Reichswehry mógł pełen błogości rządzić prawdziwymi generałami w swoim ministerstwie, a niemiecka rewolucja utonęła w czerwonym pluszu, wygodach, przy stolikach restauracyjnych, w tęsknocie za mundurami i komendami.

x

Mamy zatem taką sytuację, że w cesarskich Niemczech nie było antysemityzmu, a Żydzi stawali się arystokratami. I tak, po zakończeniu wojny, antysemityzm pojawia się nagle jak jakaś zaraza. Dzięki nadzwyczajnym zaletom ustroju zwanego demokracją, w której do władzy można wynieść nawet osła, jeśli zajdzie taka potrzeba, możliwe było zjawisko zwane Hitlerem. I po to była potrzebna ta niemiecka rewolucja, bo bez niej nie byłoby republiki i dojście Hitlera do władzy byłoby niemożliwe. Demokracja stwarza też taki stan, w którym partie polityczne nie potrafią się dogadać, czyli polityczny pat. W takiej sytuacji faktyczna władza należy do elit. I tak, jak w przypadku Niemiec, elity wyniosły do władzy Hitlera, a winą obarczono społeczeństwo niemieckie. To ci źli Niemcy, ci naziści. I dzisiaj jest wielu takich, którzy uważają, że nie należy dzielić Niemców na nazistów i Niemców. Po prostu wszystkiemu winni byli Niemcy i kropka. A to Żydzi, czy może raczej ich nieznani kierownicy, którzy działali w wyższym celu, czyli w celu zachowania narodu żydowskiego jako odrębnego narodu. Dlatego byli gotowi poświęcić jego część, tę „gorszą”, głównie biedotę żydowską z Europy wschodniej, choć nie tylko. Jednak ich śmierć nie poszła na marne, choć dla nich to niewielkie pocieszenie. Powstało zjawisko zwane przemysłem Holokaust. I obecnie Żydzi za mienie tej biedoty domagają się niebotycznych sum.

Żydzi dominują nad pozostałymi narodami. Zajmują oni kluczowe stanowiska we wszystkich liczących się dziedzinach życia politycznego, gospodarczego, finansowego, naukowego, kulturalnego we wszystkich państwach. To jest ta dobra strona przynależności do tej nacji, ale jest też ta zła. Nie wiadomo czy nie zdarzy się tak jeszcze, że ci ukryci kierownicy żydostwa nie zechcą kiedyś poświęcić jego części na rzecz przetrwania reszty, gdyby zaszła taka potrzeba, tak jak to było w czasie II wojny światowej. Zresztą, pogromy żydowskie wydają się stałym elementem życia tego narodu. I nie są one bynajmniej dziełem narodów rdzennych.

Dekalog

Podstawą naszego systemu wartości jest Dekalog. Tak jest w przypadku chrześcijaństwa, bez względu na wyznanie. W tym kręgu ludzie od najmłodszych lat przesiąkają nim i utrwala się on głęboko w ich psychice. Naturalnym jest więc dla nas, że nie wolno zabijać, kraść, że trzeba szanować rodziców itd. Taki sposób myślenia przenosimy na innych, również na Żydów.

Taka refleksja nasunęła mi się po przeczytaniu komentarza, w którym jeden z komentujących cytował fragment książki Albina Siwaka Syndrom gotowanej żaby. Była w nim mowa o tym, że Żukow zrobił czystkę w Biurze Politycznym i zlikwidował dwa moskiewskie garnizony NKWD, opanowane przez Żydów. Dla wielu jest to dowód na to, że od tamtego momentu w Związku Radzieckim skończyła się dominacja Żydów i że obecnie w Rosji rządzi niezależny od nich Putin.

Czy tak rzeczywiście jest? W mojej ocenie zadziałała tu kalka Dekalogu. Otóż wielu ludzi nie potrafi sobie wyobrazić sytuacji, w której Żydzi dokonują mordu na swoich współplemieńcach. A oni potrafią to zrobić, bo ich system wartości jest inny. Dekalog narzucili innym, by łatwiej im było podporządkować narody rdzenne. Oni w sytuacjach wyższej dla nich konieczności nie mają takich oporów. W tym wypadku chodziło im o przekonanie narodów rdzennych, że to Rosjanie zamordowali tych Żydów i od tego momentu Rosjanie rządzą, początkowo w Związku Radzieckim, a obecnie w Rosji. Są oni, Żydzi, mistrzami dezorientacji i robienia naiwnym wody z mózgu.

Dowodów na to, że Żydzi nie mają najmniejszych skrupułów, by poświęcić część swojego narodu, jest wiele. Krzysztof Baliński w książce Ministerstwo spraw obcych (Capital sp. z o.o., 2019) m.in. pisze:

Mamy źródła, które ujawniają, co Żydzi ukrywają – haniebny udział w zagładzie własnego narodu, i to że Mordechaja Anielewicza zdradzili ziomkowie, a pierwsze strzały w getcie oddali Żydzi do Żydów za współpracę z Niemcami. Wystarczą tylko źródła sporządzone przez Żydów, bo głos zamordowanych jest najbardziej wiarygodny i najważniejszy… (…) Źródło szczególnie niebezpieczne dla głoszonej od lat żydowskiej narracji, przeczące wszelkim oskarżeniom o współudział Polaków w zagładzie to Kronika getta warszawskiego Emanuela Ringelbluma.

Umschlagplatz (der Umschlagplatz – miejsce przeładunku, punkt przeładunkowy; przyp. W.L.). Szmerling (Żyd, komendant Umschlagplatz) – oprawca z biczem. Zbrodniczy olbrzym Szmerling z pejczem w ręku. Pozyskał łaskę (Niemców). Wierny wykonawca ich zarządzeń. […] Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła dopiero jednak w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swoich braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów policji żydowskiej byłą przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach kobiety i dzieci, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź […]

– zapisał Ringelblum. Zanotował też: „Pierwsze strzały w getcie w Warszawie padły od Żydów do Żydów jako kara za szpiegostwo i współpracę z Niemcami”. Mordechaj Anielewicz, dowódca „powstania”, został zdradzony przez swoich współbraci. W czasie wojny nie odnotowano przypadku Polaka, który ubrał mundur niemieckiego Gestapo. Tymczasem po getcie warszawskim krążyli Żydzi ubrani w takie mundury. W polskich archiwach zachowały się zdjęcia. (…) Dlaczego 50 esesmanów przy pomocy 200 Ukraińców i tyluż Łotyszów dokonało tak łatwo likwidacji getta? W wywózce Żydów z getta łódzkiego, jak dowodzą źródła żydowskie, uczestniczyło zaledwie kilku Niemców, którzy przyjeżdżali na pół godziny przed odjazdem pociągu do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem, a ich rola w praktyce sprowadzała się do nadzorowania odjazdu pociągu załadowanego Żydami przez żydowską policję. Dlaczego nie było żadnej próby buntu, zabicia Niemca, nawet próby ucieczki?

Hannah Arendt o roli przywódców żydowskich w zagładzie własnego narodu pisała: „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej tej ponurej Historii”. Wiedziano o niej wcześniej, ale szczegóły po raz pierwszy wydobył na jaw Raul Hilberg w książce The Destruction of the European Jews:

Zarówno w Amsterdamie, jak i w Warszawie, Berlinie i Budapeszcie można było mieć pewność, że funkcjonariusze żydowscy sporządzą wykazy imienne wraz z informacjami o majątku, zagwarantują odzyskanie od deportowanych pieniędzy na pokrycie kosztów ich deportacji i eksterminacji, będą aktualizować rejestr opróżnionych mieszkań, zapewnią pomoc własnej policji w chwytaniu i ładowaniu Żydów do pociągów, na koniec zaś – w ostatnim geście dobrej woli – przekażą nietknięte aktywa gminy żydowskiej do ostatecznej konfiskaty. […] Gdyby nie pomoc Żydów w pracy administracyjnej i działaniach policji wyłapywanie wszystkich Żydów berlińskich byłoby wyłącznym dziełem policji żydowskiej – zapanowałby kompletny chaos bądź też doszłoby do poważnego obciążenia niemieckiej siły roboczej.

Wielu nazistów było Żydami. Można też mówić o „żydowskim przywództwie” nazistowskich Niemiec. Alfred Rosenberg, jeden z najbardziej wpływowych nazistów w otoczeniu Hitlera, ideologiczny architekt III Rzeszy, zaszczepił w umyśle Führera skrajny antysemityzm i teorie wyższości rasowej. Pochodzenia żydowskiego byli: minister propagandy Joseph Goebbels, reichsführer SS Heinrich Himmler, gubernator Generalnej Guberni syn żydowskiego adwokata z Bambergu Hans Frank, gauleiter Julius Streicher, wydawca antysemickiego i antykatolickiego „Der Stürmer”, SS Obersturmbannführer Adolf Eichmann oraz Rudolf Hess. Temu ostatniemu w faszystowskiej karierze nie przeszkodziły nawet wyraziste semickie rysy. Do najbardziej złowieszczych postaci zaliczał się Reinhard Heydrich, po ojcu Süss (o którym Himmler powiedział, iż „zwalczył w sobie Żyda”), szef RSHA, organizacji kontrolującej gestapo, policję kryminalną, wywiad i kontrwywiad. To właśnie on w 1942 roku zorganizował konferencję w Wansee poświęconą „ostatecznemu rozwiązaniu kwestii żydowskiej”. Amerykański historyk Bryan Mark Rigg ustalił, że w Wehrmachcie mogło służyć co najmniej 150 tysięcy Żydów i mischlingów (der Mischling – mieszaniec; przyp. W.L.). Trafiali również do Luftwaffe, SS i jednostek policyjnych. Wśród nich znalazło się co najmniej 21 generałów, siedmiu admirałów i jeden feldmarszałek. W lotnictwie nie tylko wódz był Żydem, lecz także jego zastępca marszałek Erhard Milch. (…) Adolf Eichmann podczas swojego procesu w Jerozolimie bronił się pokrętnie: „Dlaczego ja? Dlaczego nie miejscowi policjanci, których były tysiące? Zastrzelono by ich, gdyby odmówili wyłapania Żydów przeznaczonych do obozów zagłady. Dlaczego ich nie powiesić za to, że nie chcieli być rozstrzelani? Dlaczego ja? Każdy zabijał Żydów”. Po wojnie wielu z nich wyjechało do Palestyny. Jeszcze dziesięć lat temu w Izraelu żyło 150 osób pobierających niemieckie emerytury za służbę w Wehrmachcie. Ilu zatem ich musiało być w latach 40? Nie jest żadną tajemnicą, że na odbywające się regularnie w Niemczech zjazdy weteranów z poszczególnych jednostek Wehrmachtu przyjeżdża sporo uczestników z Izraela.

Dlaczego tak dużo Żydów przyjęło rolę kata własnego narodu? Dlaczego Żydzi walczyli i umierali za Hitlera, mimo iż mordował ich ziomków? Dlaczego żydowscy kaci nie zostali ukarani, a w 1950 roku Kneset zwolnił ich od odpowiedzialności karnej za popełnione zbrodnie, sankcjonując religijną tradycję żydowską, zgodnie z którą Żyd ratujący siebie, ma prawo wydać na śmierć swoją rodzinę, i że Żyd nie może narażać swojego życia w obronie drugiego człowieka. W Izraelu stosują zatem dwa różne kryteria moralności – z góry rozgrzeszają i usprawiedliwiają zachowania Żydów za szeroką kolaborację i współpracę z Niemcami, traktując równocześnie podobne zachowania Polaków jako naganne i godne potępienia. Wojenny koszmar Żydów, którym udało się przeżyć, nikogo w Izraelu nie interesował. Uratowani z Holokaustu uznani zostali za ludzi drugiej kategorii niegodnych miana prawdziwego Izraelity i otoczeni powszechną pogardą. Ich los kłócił się z mozolnie tworzonym wtedy przez władze wizerunkiem państwa zasiedlonego wyłącznie przez walecznych, a nie tchórzliwych. Ocalałych nazywano pogardliwie „sabuni” czyli – „mydłem”, nawiązując do produkowanego przez Niemców w obozach koncentracyjnych mydła z ludzkiego tłuszczu. Ben-Gurion o Żydach i do Żydów, którzy po wojnie trafili do Izraela powiedział publicznie: „Przeżyli dlatego, że inni musieli za nich umrzeć. […] gdybyście nie byli ostatnimi łotrami, nie stalibyście tutaj przede mną”. Przy czym odniósł te słowa także do tych, którzy ukrywani byli przez Polaków oraz do dzieci żydowskich ukrywanych w klasztorach. Ocalonymi pogardzano aż do 1961 roku, kiedy to posłużyli Ben-Gurionowi w negocjacjach z Adenauerem, od którego wytargował 5 marek niemieckich za każdy dzień pobytu Żyda w Auschwitz (także takiego, który nie był więziony, ale miał zakaz przemieszczania się).

xxx

Mamy więc pewien problem: czy naród żydowski jest narodem w naszym rozumieniu, czyli takim, który poczuwa się do pewnej wspólnoty i ma podobny system wartości i moralności? Czy naród żydowski został wybrany do panowania nad innymi narodami, czy może raczej stanowi narzędzie w ręku tych, których William Bramley, w swojej książce Bogowie Edenu, nazywa Nadzorcami i to raczej oni panują, a Żydzi są tylko wykonawcami ich woli? Zostali oni, a raczej ich część, wybrani na egzekutorów i nie mieli problemów moralnych i etycznych, by w imię jakichś celów poświęcać część swojego narodu. – No właśnie! Czy swojego? A później bez skrupułów przerzucili odpowiedzialność za swoje postępowanie na inne narody. Z drugiej strony uległość ofiar i jakby pogodzenie się ze swoim losem też jest zastanawiająca. Czy jedni i drudzy należeli do tego samego narodu? A może to właśnie ci Nadzorcy byli tymi egzekutorami?

Naziści po wojnie uciekali do Ameryki Południowej, co jest faktem powszechnie znanym. Nie działo się to przypadkiem. Na przełomie XIX i XX wieku wiele niemieckich firm tworzyło swoje filie na tym kontynencie i dzięki temu niemiecka społeczność rosła tam w siłę i była bardzo wpływowa. Echa tego dały jeszcze znać o sobie podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w Meksyku w 1970 roku. W ćwierćfinale doszło do spotkania RFN – Anglia, czyli rewanżu za finał z 1966 roku, gdy Anglia pokonała Niemcy 3:2 po kontrowersyjnym golu uznanym przez sędziego liniowego ze Związku Radzieckiego, którym był Azer Tofik Bachramow. Geoff Hurst strzelił tak, że piłka trafiła w poprzeczkę, odbiła się od ziemi i wyszła w pole. Tofik Bachramow stwierdził, że piłka odbiła się za linią i na tej podstawie szwajcarski sędzia Gottfried Dienst uznał gola. Tylko dwa europejskie państwa nie transmitowały meczów z Meksyku: Albania i… Polska. Wtedy Anglia przegrała z Niemcami 3:2. Nie tak dawno temu udało mi się obejrzeć dwa skróty z tego meczu. Pierwszy z niemieckiej telewizji, w której pokazano to, co chcieli Niemcy zobaczyć, czyli wygraną Niemiec 3:2. Mecz w regulaminowym czasie zakończył się remisem 2:2. W dogrywce Niemcy strzelili trzecią bramkę. I na tym koniec niemieckiej wersji. Drugi skrót pochodził z włoskiej telewizji i tam pokazano to, co działo się dalej, po tym jak Niemcy strzelili trzecią bramkę. Anglicy wyrównali na 3:3, ale sędzia orzekł, że był spalony, choć go nie było i bramki nie uznał. Później w polu karnym, w sytuacji, gdy Anglik wychodził na pozycję sam na sam z bramkarzem, niemiecki obrońca skosił go. To był ewidentny rzut karny, którego sędzia nie podyktował. Skąd pochodził sędzia? Z… Argentyny!

Jednak nie wszyscy naziści uciekali do Ameryki Południowej. Byli tacy, którzy uciekali do… Palestyny. I może to początkowo oni, a obecnie ich dzieci i wnuki, rządzą Izraelem. A skoro tak, to może łatwiej zrozumieć powojenną politykę Izraela i to, co teraz dzieje się w strefie Gazy.

Baliński napisał, że Eichmann podczas procesu w Jerozolimie bronił się pokrętnie:

Dlaczego ja? Dlaczego nie miejscowi policjanci, których były tysiące? Zastrzelono by ich, gdyby odmówili wyłapania Żydów przeznaczonych do obozów zagłady. Dlaczego ich nie powiesić za to, że nie chcieli być rozstrzelani? Dlaczego ja? Każdy zabijał Żydów.

Czy to było pokrętne tłumaczenie? W moim odczuciu logiczne. „Zastrzelono by ich”. Kto? Zastanawia ta forma bezosobowa. Kto ich tak terroryzował, że mieli do wyboru: albo ja zabiję, albo mnie zabiją. Czy można w takiej sytuacji potępiać takie zachowanie? Instynkt samozachowawczy każdego człowieka nie pozostawia mu wyboru. „…gdyby odmówili wyłapania Żydów przeznaczonych do obozów zagłady.” Kto wyznaczył Żydów, których miano wywieźć do obozów? To była bardzo skomplikowana operacja, bo przecież zwożono ich z całej okupowanej Europy. Ktoś też zaopiekował się majątkiem wywiezionych:

…funkcjonariusze żydowscy sporządzą wykazy imienne wraz z informacjami o majątku, zagwarantują odzyskanie od deportowanych pieniędzy na pokrycie kosztów ich deportacji i eksterminacji, będą aktualizować rejestr opróżnionych mieszkań, zapewnią pomoc własnej policji w chwytaniu i ładowaniu Żydów do pociągów, na koniec zaś – w ostatnim geście dobrej woli – przekażą nietknięte aktywa gminy żydowskiej do ostatecznej konfiskaty.

Komu te aktywa zostały przekazane? Tego nie wiemy, wiemy natomiast, że Żydzi domagają się od państwa polskiego rekompensaty za mienie pożydowskie, które ktoś wcześniej sobie przywłaszczył. – Perfidia doskonała. Widać więc, że problem z Żydami jest wielki, bo nawet nie wiemy czy tylko ich można obwiniać za to wszelkie zło, jakie dzieje się na świecie, czy może za nimi kryje się jeszcze ktoś inny.