Nowy ruch

A więc mamy nowy ruch – Polski Ruch Antywojenny (PRA). Jego inauguracja miała miejsce 3 lutego 2023 roku o godzinie 18:00 w Częstochowie przy ulicy Królewskiej 30a, w siedzibie wydawnictwa 3DOM. Jego inicjatorami są Leszek Sykulski i Sebastian Pitoń. To drugi ruch, obok Ruchu Dobrobytu i Pokoju (RDiP) Macieja Maciaka, którego naczelnym hasłem jest sprzeciw wobec wojny. Oba więc ruchy mają podobny program. W przypadku PRA jest tylko jeden postulat, w przypadku RDiP – dwa. Będą więc walczyć o tego samego wyborcę. PRA ma już swoją stronę internetową (https://www.polskiruchantywojenny.pl).W krótkim nagraniu Leszek Sykulski informuje o powstaniu Ruchu, jego celach i metodach działania. Poniżej fragment jego wypowiedzi:

Celem Ruchu jest pokazanie, że w Polsce nie ma przyzwolenia sporej części społeczeństwa na angażowanie nas w wojnę na Ukrainie. Jesteśmy przeciwni bezwarunkowemu militarnemu wspieraniu Ukrainy. Jesteśmy przeciwni jakimkolwiek zakusom na to, aby wojsko polskie miało wziąć udział w tej wojnie. Jesteśmy przeciwni zaostrzaniu, antagonizowaniu, wzrastaniu napięcia w relacjach z Rosją i Białorusią. Uważamy, że Polska nie jest przygotowana do żadnej wojny, do udziału w żadnym konflikcie zbrojnym, a dalsze, bezwarunkowe wspieranie Ukrainy przybliża nas do ewentualnego odwetu ze strony Rosji i Białorusi.

Szanowni Państwo! Chcemy podjąć działalność informacyjną, edukacyjną na rzecz pokazania społeczeństwu polskiemu, narodowi polskiemu, że ta wojna, z całą swoją genezą, tak naprawdę nie wygląda tak, jak przedstawia to oficjalna narracja, oficjalna propaganda. Sprzeciwiamy się próbie cenzurowania mediów, cenzurowania intelektualistów, sprzeciwiamy się ograniczaniu wolności słowa, sprzeciwiamy się próbie dyskredytowania wszystkich tych osób, które nie podzielają wizji obecnej władzy. Uważamy, że jest to nie tylko łamanie Konstytucji, ale jest to działalność głęboko szkodliwa dla polskiej racji stanu i dla polskiego interesu narodowego. Mówimy jasno: to nie nasza wojna, to nie jest nasza wojna, nie idźmy na tę wojnę.

Chcemy, Szanowni Państwo, podjąć także działania edukacyjne w zakresie zarówno publikacji książkowych, e-booków, kampanii w mediach społecznościowych, różnego rodzaju raportach, analizach. Stąd też właśnie spotykamy się w siedzibie wydawnictwa, ale także chcemy podjąć działalność wychodząc na zewnątrz. Chcemy podjąć taką kampanię informacyjną, billboardową, kampanię plakatową, wklejkową, bannerową – generalnie obliczoną właśnie na szeroką kampanię informacyjną. Uważamy, że mamy do tego nie tylko prawo, ale nawet obowiązek, aby zaprezentować inny sposób spojrzenia na ten konflikt, na rolę Polski właśnie w całej tej geopolitycznej układance. Uważamy, że artykuł 54 Konstytucji mówiący o wolności słowa, jest nie tylko przywilejem, jest nie tylko prawem, ale jest także obowiązkiem, aby stosować pluralizm poglądów w życiu publicznym. Mamy szereg planów związanych z rozwojem Ruchu Antywojennego, Polskiego Ruchu Antywojennego w Polsce, od działalności edukacyjnej, informacyjnej, na działaniach związanych chociażby z organizacją – wynikających z Konstytucji, do której Konstytucja daje nam prawo – legalnych marszów antywojennych, marszów propokojowych, różnego rodzaju tego typu inicjatyw.

xxxxxxxx

Z wypowiedzi Leszka Sykulskiego wynika, że pod względem organizacyjnym i logistycznym, będzie to bardzo trudne i wymagające zaangażowania wielu ludzi przedsięwzięcie. A skoro tak, to i wymagające dużych pieniędzy, bo przecież nikt nie będzie pracował za darmo. Chyba nikt rozsądny nie uwierzy w to, że wsparcie finansowe, o które już proszą, wystarczy. Od kogo dostaną te pieniądze?

Jedni są przeciwko wojnie i zaangażowaniu Polski na Ukrainie, inni domagają się od Ukraińców przeprosin za Wołyń. I to wszystko ma być w państwie, w którym mieszka koło 10 mln Ukraińców, którzy od 2014 roku napływają do Polski, a po 24 lutego 2022 roku to już można mówić o potopie ukraińskim. Jeśli doda się do tego tych Ukraińców, którzy są potomkami przesiedlonych po II wojnie światowej, a którzy nie zasymilowali się, to tzw. mniejszość ukraińska w Polsce może już nie jest mniejszością. W takiej sytuacji tego typu inicjatywy i żądania mogą prowadzić do poważnych niepokojów społecznych, zwłaszcza, że Sykulski chce organizować marsze, czyli wyprowadzać ludzi na ulice.

Czy taki scenariusz wypichcili nam najlepsi scenarzyści, a najlepsi reżyserzy zrealizują go w praktyce? Czas pokaże. W każdym razie wygląda to bardzo źle, bo nic nierobienie nie poprawi tej niewygodnej sytuacji, ale tego typu propozycje, jak Sykulskiego, niosą ryzyko niepokojów społecznych, a rząd i tak będzie robił swoje.

Problem polega na tym, o czym już wcześniej wspominałem, że Polska jako państwo, w którym realizowano interesy tego państwa, skończyło się wraz z objęciem tronu polskiego przez Litwina, a już szczególnie – od unii lubelskiej. Od tego momentu Rzeczpospolita Obojga Narodów realizowała interesy obu tych narodów, czyli Litwinów i Rusinów, czyli wojny z Moskwą, a nie – Polaków, czyli dążenie do odzyskania Śląska, na którym ludność polska stanowiła większość. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku sytuacja powtórzyła się. Bolszewicy, którzy nie mieli szans, by opanować Europę, bo jeszcze nie pokonali białych, podeszli pod Warszawę po to tylko, by wojska polskie miały pretekst do zajęcia Kresów – bo dalej nie posunęły się, chociaż droga na Moskwę była wolna a bolszewicy rozbici – i przyłączenia ich do ziem polskich. To nie było w interesie Polski. Ktoś jednak tak zadecydował, że Polacy mają mieszkać w jednym kraju z Ukraińcami, Białorusinami, Litwinami itp. Musiał to być ktoś bardzo potężny. I teraz ten ktoś też zadecydował, że Polacy mają mieszkać wspólnie z Ukraińcami, Białorusinami i pomagać Ukrainie w wojnie z Moskwą. To jest „never ending story”. I o tym ktoś, kto chce podjąć jakąkolwiek akcję powinien wiedzieć. Powinien wiedzieć, że zderzy się z jakąś potężną, niewidzialną siłą.