W poprzednim blogu cytowałem Arnolda Zweiga, który charakteryzował obszar zwany Ober-Ostem. Pisał on m.in. tak:
„Niewiele linii kolejowych ożywiało te rozległe prowincje, żadna z nich nie odpowiadała potrzebom mieszkańców. Tak więc szyny kolejowe biegły jedynie jako środki pomocnicze przyszłych operacji wojennych, wtłaczając w obręb swej szczupłej, zbyt ograniczonej sieci wszelki ruch komunikacyjny i potrzeby gospodarcze. Armia sprzymierzonych szczepów niemieckich tysiącem ssawek przylgnęła do ogromnego obszaru. W każdym punkcie, gdzie krzyżowały się drogi lub leżały gęściejsze skupiska ludności, przytwierdzała ona swoje macki, które czyhały, obezwładniały, dusiły lub popuszczały, zależnie od potrzeb i woli najwyższych instancji. Zarazem pompowały one z osłabionego kraju wszystkie soki żywotne i toczyły je w armię lub w państwo niemieckie; odcięte od morza i wszelkiego dowozu, niby gigantyczny polip wysysało ono okolice, które można było jeszcze z czegokolwiek ograbić.”
Tak mi się to skojarzyło, gdy przeczytałem na portalu RMF24 artykuł Miliardy na obronność z KPO. Polska pierwsza w Europie. Poniżej fragment:
Fundusz Obronności i Bezpieczeństwa w KPO – tak nazywa się fundusz, który powołuje Polska. We wtorek o jego powstaniu poinformowała minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Na obronę z Krajowego Planu Odbudowy ma trafić 30 mld zł. Pieniądze będą służyć nie tylko wzmocnieniu polskiego przemysłu zbrojeniowego, ale również rozbudowie infrastruktury strategicznej, w tym np. dróg.
“To już oficjalnie: Polska jako pierwsza w Europie powołuje Fundusz Obronności i Bezpieczeństwa w KPO. Zainwestujemy miliardy w schrony, infrastrukturę podwójnego zastosowania i rozwój polskich firm zbrojeniowych. Rozwiniemy nasz przemysł i badania nad nowymi technologiami” – poinformowała we wtorek na portalu X minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Dodała, że resort rozpoczyna rozmowy z Komisją Europejską związane z kwestią powołania funduszu, a w ciągu dwóch miesięcy we współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej i innymi resortami wypracowany zostanie plan inwestycyjny dla tego funduszu. Przekierowanie środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy na cele obronne było jednym z punktów wtorkowego posiedzenia rządu.
Mowa o Krajowym Planie Odbudowy – programie inwestycyjnym, który stworzono w ramach polityki łagodzenia skutków społecznych i gospodarczych pandemii Covid-19.
Teraz jednak fundusze z KPO zostaną przesunięte na cele obronne, o czym zadecydowano we wtorek na posiedzeniu rządu. Pieniądze trafią na Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności (FBiO), z którego będą rozdysponowywane na wzmacnianie zdolności obronnych Polski. Właśnie z FBiO finansowana ma być modernizacja przemysłu obronnego kraju, ale także rozwój technologii i infrastruktury strategicznej.
x
Tak się składa, że mieszkam na Podlasiu, w tej części, która wchodziła w skład Ober-Ostu. I prawdę mówiąc niewiele się zmieniło od czasu, gdy Zweig opisywał ten obszar. Układ linii kolejowych pozostał bez mian. Białystok i Lublin, a więc dwa największe miasta na tzw. ścianie wschodniej, nigdy nie miały połączenia kolejowego, takiego normalnego. Jeśli chce się przejechać koleją z jednego do drugiego miasta – dziś pociągi pomiędzy tymi miastami nie kursują, kiedyś kursował jeden – to trzeba, mówiąc językiem żeglarskim, halsować, czyli jechać zygzakiem, wykorzystując odcinki, które były budowane dla celów woskowych. Nie można też przejechać normalnie do Trójmiasta. Trzeba jechać przez Warszawę albo telepać się przez Mazury, czyli Prusy. W tym celu trzeba najpierw jechać na północ do Ełku i tam pociąg skręca na zachód. Tak samo jest, gdy chce się pojechać do Krakowa – tylko przez Warszawę. Kiedyś miałem okazję jechać pociągiem z Krakowa do Lublina. Pod Rozwadowem (Stalowa Wola) pociąg kręcił takie piruety, że głowa mała, bo przejeżdżał przez dawną granicę austriacko-rosyjską.
Po „odzyskaniu” niepodległości w 1918 roku połączono ze sobą trzy różne części, należące do trzech różnych państw i do dziś te części nie zostały scalone w sensie komunikacyjnym i nie wyrównano różnic w infrastrukturze kolejowej i drogowej. Szczególnie dotyczy to wschodniej części Rzeczypospolitej Ukraińskiej. Nie zrobiono tego w PRL-u, nie zrobiono tego również w III RP (1989-2022). Zapewne dlatego, że było to zabronione. Z tego wynika, że zarówno PRL jaki III RP były koloniami. W RU priorytetem są zbrojenia – wszystko dla województwa kijowskiego.
W takiej sytuacji nie dziwi, że strategia obronna RU zakłada cofniecie się na linię Wisły, czyli oddanie całej wschodniej części. To jest oczywiście nieco zmodyfikowana pierwsza wersja układu Ribbentrop-Mołotow. O tym, jak ewentualnie zostanie ustalona strefa wpływów na tym obszarze, zadecydują wnukowie obu wyżej wymienionych panów, a nie te pawiany w garniturach. Oni, co najwyżej, mogą bawić się w wybory pawiana nr 1 i skakać z gałęzi na gałąź, czyli pajacować.
Od czasu unii personalnej z Litwą w 1385 roku, pomiędzy Rosją a Niemcami, istnieje strefa, którą można określić jako Zulu-Gula Land, czyli typowy obszar kolonialny i poligon wojskowy, nazywany wcześniej przedmurzem. Stąd te bitwy, z których nic nie wynikało i nie było z nich żadnych korzyści, jak choćby Grunwald czy Wiedeń. W takich warunkach nie mogło powstać nowożytne, nowoczesne państwo, podobne do tych w Europie Zachodniej, a co się z tym wiąże – również takie społeczeństwo i naród. I tak ten obszar nadal jest traktowany przez współczesne państwa tej Europy i Stany Zjednoczone.