Burzenie cerkwi

W 1990 roku nakładem wydawnictwa Czytelnik ukazała się książka Teksty Stanisława Cata-Mackiewicza. Została wydana w niewielkim nakładzie 5000 egzemplarzy. Wybrał, opracował oraz wstępem poprzedził Jerzy Jaruzelski. Były to teksty napisane przez Cata-Mackiewicza w okresie 1922-1949. Był on piłsudczykiem, ogarniętym ideą mocarstwowej Polski, apologetą Jagiellonów itd. Z tego, co przeczytałem, to wyłonił się mi obraz kompletnego świra, co w sumie nie dziwi, bo ludzie z terenów byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego cierpią na jakąś dziwną przypadłość całkowitego oderwania się od rzeczywistości i antyrosyjską fobię. Jak już wcześniej napisałem, jedynym – w mojej ocenie – normalnym człowiekiem z tamtych terenów był jego brat Józef Mackiewicz, krytyk Piłsudskiego i jego polityki. Uważał on, że na ziemiach byłego WKL powinno było powstać po I wojnie oddzielne państwo, a to z tego względu, że Korona i WKL to były zupełnie odmienne byty państwowe z ludnością różniącą się diametralnie pod względem mentalnym. Tak się nie stało i cały ten psychiatryk wszedł w obręb II RP, a po II wojnie światowej został przeniesiony na ziemie poniemieckie. I stąd mamy taki kraj Zulu-Gula.

Jest jednak jeden tekst Cata-Mackiewicza, który warto zacytować w całości. To Dzieci na semaforach i zwrotnicach. Redakcja zamieściła takie wyjaśnienie:

Artykuł skonfiskowany w „Słowie” z 31 VII 1938. Opublikowany po 50 latach, w „Kwartalniku Historii Prasy Polskiej” nr XXVII/3 z 1988 r. Autor wyboru otrzymał oryginalny maszynopis artykułu, z poprawkami i własnoręcznym podpisem „Cat”, w listopadzie 1985 od p. Jerzego Roszczyckiego z Warszawy. Dziadek p. Roszczyckiego był w 1938 r. sekretarzem Świętego Synodu Prawosławnego w Warszawie i znał osobiście Mackiewicza, który, po konfiskacie, przysłał mu tekst.

Cat-Mackiewicz pisał:

W miesiącu czerwcu i lipcu br. na terenie wschodnich powiatów woj. lubelskiego na rozkaz władz administracyjnych zburzono 114 cerkwi prawosławnych i domów modlitwy1. W niektórych wypadkach do burzenia przez władze administracyjne używani byli więźniowie-kryminaliści.
Między innymi zburzono w Szczebrzeszynie w powiecie zamojskim cerkiew założoną w r. 1194 w wieku XII2.
Zburzono w Białej Podlaskiej cerkiew zbudowaną w r. 1929 według planów zatwierdzonych przez województwo w miejscowości Kijowiec zbudowaną przez prawosławnych w r. 1936, w Kodniu również w 1936, w Kostomłotach rok temu w 1937, w powiecie biłgorajskim zburzono 5 cerkwi zbudowanych pomiędzy rokiem 1932 a 1938, podobnie w powiecie chełmskim, tomaszowskim, włodawskim, zamojskim. Cerkwie te nigdy nie były kościołami łacińskimi, ani cerkwiami unickimi, wzniosła je ludność prawosławna już w niepodległej Polsce z ofiar pomiędzy sobą uzbieranych. Niektóre z tych cerkwi były bardzo ubogie. Obok akcji burzenia cerkwi szereg popów zostało ukaranych grzywną lub aresztem za odprawianie nabożeństw, w jednym cytowanym przez posła Barana3 w interpelacji wypadku zastosowano do popa uniwersalny środek na dolegliwości państwowe, mianowicie groźbę wywiezienia do Berezy.
Piszący te słowa jest w posiadaniu szeregu dokumentów, listów i opisów, w jaki sposób odbyło się burzenie na oczach ludności prawosławnej jej świątyń. Ludziom, którzy wyrośli w epoce bliskiej tej, kiedy Moskale stosowali odbieranie naszych kościołów i kary na naszych księży, będzie przykro, do tego stopnia obecne obrazki swoją brutalnością i bezwzględnością wobec cudzych uczuć religijnych przypominają tamte czasy.
Ciśnie się na usta pytanie: Po co to było potrzebne? Cerkiew prawosławna, niegdyś ultralojalna wobec cesarzy rosyjskich i narzędzie rusyfikacji na naszych ziemiach, po wybuchu rewolucji straciła wszelkie oparcie. Ta część hierarchii prawosławnej, która znalazła się w Polsce, nie miała oparcia nawet u swoich parafian, ponieważ ci mówili po ukraińsku, rusku, białorusku, popi mówili po rosyjsku. Wobec tego cerkiew uzależniła się od aparatu państwowego i stała się ultralojalna. To samo da się opowiedzieć o mniejszości rosyjskiej, która stała się całkowicie lojalną mniejszością, czego oczywiście o mniejszości ukraińskiej powiedzieć nie można.
Ponieważ w Polsce zamieszkuje 3 762 500 prawosławnych (trzy miliony siedemset sześćdziesiąt dwa i pół tysiąca)4 więc ten fakt, że Cerkiew i jej hierarchowie nie mając podtrzymania od bolszewików, nie mając oparcia u Ukraińców, czy separatystów białoruskich, uzależniała się coraz bardziej od naszych rządów było dla nas faktem pomyślnym i trzeba było upaść na głowę, aby się pozbawić tego atutu przez ukrainizację względnie białorutenizację tej Cerkwi.
Jednak tośmy zrobili.
Jakie są teraz skutki ostatniego wyczynu rozumu państwowego.
Oto po zburzeniu 114 cerkwi:
1) Metropolita Dionizy5, ten ultralojalny metropolita Dionizy wydał z innymi archijerejami prawosławnymi list, który uległ konfiskacie. Trzeba było istotnie kunsztu, aby takiego zdecydowanego ugodowca jak Dionizy pchnąć do roli biskupa Krasińskiego czy Hryniewieckiego6.
2) Ukraińcy i Rosjanie – którzy dotychczas byli między sobą na noże – pogodzili się i idą razem w obronie Cerkwi prawosławnej – wołając głośno o jej prześladowaniu. Niech sobie kto chce z publicystów polskich napisze, że to oskarżenie o prześladowanie jest niesłuszne – ja tego nie napiszę!
3) W roli obrońcy pokrzywdzonego prawosławia wystąpił w sejmie ukraiński nacjonalista dr Baran. Atut prawosławia został nam odebrany, wzięli do rąk go Ukraińcy.
4) W prasie rumuńskiej, niemieckiej, emigracyjnej rosyjskiej burzenie cerkwi odbiło się głośnym echem, a tej prasy skonfiskować nie można – można u nas zakazać pisania o burzeniu cerkwi, tak jak zakazywało się „dla dobra śledztwa” pisania o Bieganku7, ale z tego nic nie wyjdzie, tak jak Bieganki się nie złapało przez zakazy pisania. To wszystko jest tłuczeniem termometrów wskazujących gorączkę, jeszcze jedno zajęcie dla dzieci.
Istotnie porównanie z dziećmi nasuwa się przez cały czas pisania tego artykułu. Widziałem dzieci, które na szynach kolejowych ustawiały piramidkę z kamieni. Czy to były bardzo złe, bardzo zepsute dzieci? Nie – były to po prostu dzieci. Ale strach pomyśleć, co by one mogły poczynić, gdyby się dostały do semaforów, do zwrotnic, jaką spowodowałyby katastrofę. Otóż takie burzenie świątyń prawosławnych to polityka dzieci, które dostały się do semaforów i zwrotnic.
Dzieci te działają w dobrych intencjach. Wiedzą to, co wie każdy, że byłoby dobrze, aby trzy miliony prawosławnych przyjęły rzymski katolicyzm, bo się ich lepiej zwiąże z Polską. Ale, jak to dzieci, zabierają się do tego w sposób naiwny i niszczycielski, chcąc naprawić psują, niszczą, rozbijają. Nie przez złe serce, o nie!
Do wszystkich naszych kłopotów narodowościowych, społecznych, gospodarczych, to burzenie cerkwi dodaje nam jeszcze kwestię religijną. Potrzeba to nam jak dziura w moście!
Inteligentny stolarz nie robi mebli z mokrych desek. W sprawach asymilacji narodowej, religijnej trzeba umieć czekać. Nie nawraca się nikogo metodą burzenia świątyń. Przeciwnie, oddaje się tamtemu wyznaniu wielką usługę, roznieca płomień żarliwości.
A poza tym trzeba pamiętać, że stoimy oko w oko z Bolszewią, gdzie prawosławie jest strasznie prześladowane. Stosując wobec prawosławia politykę tolerancji zyskujemy sobie sympatię tamtej poniewieranej ludności. Gdyby ci, którzy te zarządzenia o burzeniu cerkwi wydają, znali historię, to by wiedzieli, że i Rosja, i Francja otaczały kościoły chrześcijańskie w Turcji swą opieką, a to ze względów politycznych. Pamiętam taki wypadek. Zbudowano dwa mosty przez graniczną rzekę – jeden most zbudowały władze kolejowe sowieckie, a drugi nasze. Sowietnicy zaprosili naszych kolejowców na otwarcie mostu, była też na tym otwarciu ludność pograniczna. Potem nastąpiło otwarcie mostu, poświęcił most ksiądz, potem poświęcił go pop. Ludność – w tych okolicach prawosławna - patrzyła i otwierała gęby ze zdziwienia. U nich popy w łachmanach, żebrzą po kryjomu, u nich cerkwie poburzone lub zamknięte, a tu pop święci most i władze sowieckie musiały na to patrzeć nieruchomo. O! – to była prawdziwa propaganda, to była myśl mocarstwowa, to było przygotowanie do odebrania naszych ziem dziedzicznych, na których mieszka ludność katolicka i prawosławna pospołu. Pamiętam, jak cieszyłem się, gdy usłyszałem, że most sowiecki się załamał i ludność mówiła: „A co, jak bez Boga budowali”.
Burzenie świątyń prawosławnych to jeszcze jeden dowód, że rządzą nami ludzie niedorośli do rządzenia, którzy zmarnują mocarstwowe możliwości Polski.

W 988 roku za czasów Włodzimierza Wielkiego Ruś Kijowska przyjęła chrzest w obrządku wschodnim. Początkowo stolicą metropolii był Kijów. Od 1054 roku trwał rozpad dzielnicowy Rusi Kijowskiej. Stolicą metropolii stał się od 1309 roku Włodzimierz, a od 1328 roku Moskwa. W 1414 roku utworzono drugą metropolię w Kijowie. W miarę wzrostu potęgi Księstwa Moskiewskiego następowało jego stopniowe uniezależnianie się od Konstantynopola. W 1589 roku został utworzony niezależny patriarchat w Moskwie. Słowianie wschodni, kłótliwi i skłonni do anarchii, szczególnie ci z południowo zachodniej części byłej Rusi Kijowskiej, nie chcą poddać się dyktatowi Moskwy. W 1596 roku dochodzi do unii brzeskiej, co oznacza, że ci Słowianie wolą uznać zwierzchnictwo papieża. I tak dochodzi do powstania kościoła greko-katolickiego w obrządku wschodnim. Wykreowano konflikt, który trwa do dziś, a ostatnim jego „owocem” jest wojna na Ukrainie.

Unia brzeska skutkuje tym, że cały obszar Wielkiego Księstwa Litewskiego w obrębie Rzeczypospolitej, poza Litwą, dostaje się pod panowanie cerkwi unickiej. Po rozbiorach Rzeczypospolitej Rosja stopniowo przywraca prawosławie w myśl zasady: czyja władza, tego religia. Ostatnim bastionem unitów jest Chełmszczyzna. Dopiero w roku 1875 udaje się tam przywrócić prawosławie.

Po I wojnie światowej, w latach dwudziestych, zostają zburzone w Warszawie dwie największe cerkwie. Trwa odwracanie skutków intensywnej rusyfikacji Królestwa w latach 1831-1914. Ten fakt zburzenia tych dwóch największych cerkwi oraz zamiana pozostałych cerkwi na kościoły w największych miastach byłego Królestwa jakoś nie oburza prawosławnych, ale to burzenie cerkwi na Chełmszczyźnie – już tak. Jaka to różnica?

Sobór Aleksandra Newskiego na placu Saskim w Warszawie; źródło: Wikipedia.

W latach 1928-38 przeprowadzany został w województwie wołyńskim, w którym odsetek ludności polskiej we wschodnich województwach był najmniejszy, tzw. eksperyment wołyński. Miał on ostatecznie doprowadzić do autonomii tego województwa, a w przyszłości miało ono być podstawą do stworzenia niezależnego państwa ukraińskiego. Jednak w końcowym okresie władze II RP dokonują wolty i w 1937 roku rozpoczyna się akcja przymusowych konwersji lokalnych społeczności na katolicyzm. To dzieje się głównie w dwóch powiatach zachodnich, graniczących z województwem lubelskim, a konkretnie z Chełmszczyzną. Do 1939 roku „nawrócono” na Wołyniu około 10 tys. osób. Jednocześnie od maja do lipca 1938 roku dochodzi do burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie. Czy to była zemsta Ukraińców na Rosjanach za wcześniejszą akcję caratu? Osobami odpowiedzialnymi za przeprowadzenie tej akcji byli sanacyjni oficerowie: Gustaw Paszkiewicz, Brunon Olbrycht, Marian Turkowski. Ci oficerowie zostali w PRL-u oficerami Ludowego Wojska Polskiego.

W wyniku eksperymentu wołyńskiego powstały na Wołyniu oddziały paramilitarne, wyszkolone i wyposażone przez władze sanacyjne. To one przekształciły się w UPA, która oficjalnie powstała w grudniu 1942 roku, a w lipcu 1943 roku mieliśmy rzeź wołyńską. Czy była ona uzasadnieniem i reakcją na wcześniejsze wyburzanie cerkwi na Chełmszczyźnie i zemstą na ludziach, którzy zostali przekonwertowani na katolicyzm? Kim zatem byli ci ludzie, których mordowano na Wołyniu? Czy byli Polakami, czy tą przekonwertowaną ludnością. Nie wiadomo, ile osób tam zamordowano. Dziś mówi się o 100 tysiącach, a jeszcze inni, których ponosi fantazja – o 500 tysiącach. A czy ktoś się zastanawiał, co to znaczy 100 tysięcy osób. Ile osób musiałoby kopać groby, nawet płytkie? Ile czasu by to zajęło? A może ich nie zakopywano? Bolszewicy w Katyniu mieli czas i mnóstwo więźniów do roboty. A może tych ludzi nie grzebano? Jeśli domy i wszelkie zabudowania spalono, to może również zagoniono tam ludzi, tak jak w Jedwabnem. Gdyby tak było, to już nie trzeba tłumaczyć, dlaczego Ukraińcy nie chcą zgodzić się na ekshumację.

A co by było, gdyby nie doszło do unii polsko-litewskiej? Albo inaczej: co by było, gdyby po I wojnie światowej powstała Polska taka jak za Łokietka? Zjednoczone Królestwo Polskie składało się tylko z Wielkopolski i Małopolski. To było naprawdę małe państwo, które nie graniczyło z Księstwem Moskiewskim i nie miało z nim kwestii spornych. Gdyby powstało takie państwo, to Niemcy nie mogłyby upomnieć się o Korytarz, a Związek Radziecki nie mógłby zaatakować pod pretekstem ochrony ludności prawosławnej. Ateistyczny Związek Radziecki upomniał się o prawosławne mniejszości. Nie byłoby Katynia, Wołynia, burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie, konwertowania na katolicyzm. Jakby powiedział Kononowicz – nie byłoby niczego. Nie byłoby niczego z tych wymienionych wyżej zdarzeń. Że Polska nie miałaby dostępu do morza? A ile państw nie ma dostępu do morza i sobie radzi? Że nie byłaby mocarstwem? A kiedy była? Czy dla zwykłego, szarego obywatela ma to jakieś znaczenie? Jak mieszka w bogatym i dobrze zarządzanym państwie, to może sobie pojechać nad jakiekolwiek morze, nad jakie chce. I właśnie dlatego nazwałem Cata-Mackiewicza świrem. Mnie nie interesuje Wschód i wschodni Słowianie. Jeśli mają coś do siebie, to niech załatwiają to między sobą. Nie będę umierać za Kijów!

  1. “Słowo” było pierwszym pismem polskim, na ile udało się stwierdzić, które próbowało zaprotestować; do tego czasu pisały jedynie na ten temat: wydawane po rosyjsku pismo Kościoła Prawosławnego “Słowo”! oraz ukraińskie “Diło”, organ Ukraińskiego Nacjonalno-Demokratycznego Objednania (UNDO). Historycy podają, dość zgodnie, że rozebrano 127 obiektów (91 cerkwi, 10 kapilc, 26 domów modlitwy). Akcja została podjęta na polecenie władz wojskowych, zwłaszcza Dowództwa Okręgu Korpusu II w Lublinie (gen. Mieczysław Smorawiński). Mackiewicz zapewne wiedział o tym. Obszernie i źródłowo o sprawie: Piotr Stawecki, Następcy Komendanta. Wojsko a polityka wewnętrzna w II Rzeczypospolitej w latach 1935-1939 (Warszawa 1969) oraz Mirosława Papierzyńska-Turek, Między tradycją a rzeczywistością. Państwo i Kościół Prawosławny w Polsce w latach 1918-1939 (Warszawa 1986). ↩︎
  2. Cerkwi tej w końcu nie rozebrano dzięki stanowczej postawie miejscowej inteligencji i kleru katolickiego. ↩︎
  3. Stefan Baran – doktor praw, adwokat, dyrektor Ukraińskiego Banku Spółdzielczego w Tarnopolu, członek władz naczelnych UNDO, poseł z województwa tarnopolskiego. Złożył w Sejmie dwie interpelacje w sprawie Chełmszczyzny – 6 i 21 lipca 1938. Mackiewicz czerpał z nich dane. ↩︎
  4. Autor podaje wyniki spisu z 1931 r. Prawosławie, po Kościele rzymskokatolickim, było drugim, pod względem liczby, wyznaniem w II RP (rzym.-kat. 64,8%, prawosławne 11,8%, grek.-kat. 10,4%, mojżeszowe 9,8%, ewangelickie 2,6%, inne 0,6%). ↩︎
  5. Dionizy – właściwe nazwisko Konstantyn Nikołajewicz Waledyński. Prawosławny Metropolita Warszawy i całej Polski (1923), przedtem biskup chełmski. Prowadził wykłady z teologii na Uniwersytecie Warszawskim (1925-1939). Zasłużony dla autokefalii Kościoła prawosławnego w Polsce, wprowadzonej w 1924. W listopadzie 1938 r. przyczynił się do ustabilizowania stosunków z władzami (dekret Prezydenta RP regulujący stosunki z Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym w Polsce). W 1948 r. złożony z urzędu decyzją władz PRL. ↩︎
  6. Adam Stanisław Krasiński – biskup kamieniecki; przeciwnik Stanisława Augusta, jeden z przywódców Konfederacji Barskiej; później zwolennik reform i Konstytucji 3 Maja. Kwestia niejasna. Być może autorowi chodzi o Kajetana Hryniewieckiego, wojewodę lubelskiego, głośnego opozycjonistę, w końcu jednak pogodzonego z królem,lecz dalej krytyka Konstytucji. ↩︎
  7. Wojciech Bieganek zginął od przedwczesnego wybuchu bomby, podczas próby – jakoby – zamachu na płk. Adama Koca, szefa OZN, w Świdrach Małych pod Warszawą 18 lipca 1937. Incydent do dzisiaj nie wyjaśniony; nie wykluczona prowokacja policyjna. W każdym razie administracji nie na rękę były niezależne dociekania prasy; stąd konfiskaty. ↩︎

Unia brzeska

Unia lubelska, której efektem było połączenie Korony Królestwa Polskiego z Wielkim Księstwem Litewskim i w konsekwencji powstanie nowego państwa zwanego Rzeczpospolitą, stwarzała więcej problemów niż korzyści, ale chyba o to chodziło tym, którzy doprowadzili do jej powstania. W granicach tego nowego państwa znalazły się ziemie, na których panowało prawosławie. I stąd problem, że zasada Cuius regio, eius religio („czyja władza, tego religia”) nie mogła być zastosowana, a zachodziła obawa, że mogło być odwrotnie: czyja religia, tego władza, co skwapliwie wykorzystywała Katarzyna II.

Sytuacja wyznaniowa w I Rzeczypospolitej w 1573 roku. Na zielono zostały zaznaczone obszary zdominowane przez wyznawców prawosławia; źródło: Wikipedia.

Problem zaczął się wraz rozbiciem dzielnicowym Rusi Kijowskiej i mongolskim najazdem. Wikipedia tak to opisuje:

Wskutek najazdu mongolskiego na Ruś Kijowską i zniszczeniem samego Kijowa prawosławie Rusi Kijowskiej rozdzieliło się na trzy ośrodki: halicki, litewski i we Włodzimierzu nad Klaźmą, przy czym wszystkie te ośrodki uważały się za kontynuatora metropolii kijowskiej. W 1299 metropolita Maksym przeniósł swoją siedzibę do Włodzimierza nad Klaźmą. W I połowie XIV w. Moskwa stała się siedzibą metropolii. W 1448 Kościół ten jednostronnie ogłosił swoją niezależność od Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, zaczął samodzielnie dokonywać wyboru i intronizacji metropolitów moskiewskich, zaś metropolita Jonasz przybrał tytuł metropolity moskiewskiego i całej Rusi. Działo się to zaledwie na 5 lat przed upadkiem Konstantynopola, toteż Moskwa po jego upadku zaczęła uzurpować sobie prawo bycia sukcesorką jego tradycji, określając się jako Trzeci Rzym.

W 1589 metropolita Hiob ogłosił się patriarchą Moskwy i całej Rusi, co zostało potwierdzone przez patriarchę konstantynopolitańskiego. W Rosyjskim Kościele Prawosławnym, zajmuje on piąte miejsce w dyptychu Kościołów prawosławnych, tuż po czterech patriarchatach starożytnych. W ciągu następnych lat wraz z osłabianiem się potęgi domu carskiego patriarchowie (zwłaszcza Hermogen i Filaret) stali się wpływowymi figurami w państwie. Sobór moskiewski w 1620 uznał oficjalnie katolików za niechrześcijan i orzekł, że należy ich chrzcić na nowo.

Na mocy umowy z Konstantynopolem z 1686 r. Kościół prawosławny na terenach dzisiejszej Ukrainy i Białorusi podporządkowany został patriarchatowi w Moskwie. Terytorium metropolii kijowskiej zostało oddane przez Patriarchat Konstantynopolitański pod jurysdykcję kanoniczną patriarchatu moskiewskiego listem synodalnym patriarchatu konstantynopolitańskiego w 1686, wydanym po traktacie Grzymułtowskiego, który to list patriarcha Konstantynopola Bartłomiej anulował 11 października 2018 roku.

Traktat Grzymułtowskiego i poddanie metropolii kijowskiej jurysdykcji kanonicznej patriarchatu moskiewskiego pozwalały Rosji na instrumentalne interwencje Katarzyny II w kwestie wyznaniowe w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej.

xxxxxxxx

Dosyć dobrze jest przedstawiony ten problem na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej w artykule Kościół prawosławny i unia brzeska (https://zpe.gov.pl/b/kosciol-prawoslawny-i-unia-brzeska/PswebXpKQ). Poniżej jego treść:

Cerkiew prawosławna na początku XVI w. przeżywała podobne problemy jak Kościół katolicki. Rażący był niski poziom intelektualny duchowieństwa, brak głębszych zainteresowań religijnych wśród hierarchów, upadek rygorów życia zakonnego. Prawosławie podlegało patriarchatowi Konstantynopola, który tracił na znaczeniu, tymczasem rosła pozycja Moskwy jako ostoi i opiekuna Kościoła wschodniego, zwłaszcza po utworzeniu w 1589 r. patriarchatu moskiewskiego.

W Rzeczypospolitej sytuację tę obserwowano z niepokojem. Obawiano się, że jej prawosławni mieszkańcy podlegać będą duchownemu rezydującemu w kraju, z którym Rzeczpospolita toczyła wojny. Jednocześnie król Zygmunt III Waza pozostawał pod wpływem ks. Piotra Skargi, namawiającego go do zjednoczenia różnych Kościołów w kraju. W XVI w. Rzeczpospolita Obojga Narodów była bowiem państwem wielonarodowym i wielowyznaniowym. Ale do unii skłaniali się również prawosławni duchowni, dostrzegając konieczność reform. W ten sposób doszło do wydarzenia, które przyczyniło się z jednej strony do powstania nowego Kościoła greckokatolickiego, a z drugiej – nowych napięć religijno narodowościowych w Rzeczypospolitej.

Dążenie do odrodzenia prawosławia

W XVI w. zmieniło się położenie Kościoła prawosławnego. W wyniku ekspansji większość wyznawców prawosławia znalazła się pod panowaniem tureckim, a wierni musieli się skoncentrować na obronie swojej tożsamości. Część z nich zaczęła stopniowo odchodzić od swojej wiary, mimo że nie było to odgórnie narzucone. Przejście na islam przynosiło poprawę warunków życia i umożliwiało zrobienie kariery wojskowej lub dworskiej. Dodatkowym czynnikiem działającym na niekorzyść prawosławia było niewykształcenie się nurtu humanistycznego w tym kręgu kulturowym, co zniechęcało do Cerkwi szlachtę, gdyż ta chciała obracać się w kręgu oddziaływania nowej intelektualnej mody. Braki te piętnowali ludzie świeccy i to właśnie oni stali się orędownikami zmian. Pierwsze miejsce wśród nich zajmował najbogatszy magnat Rzeczypospolitej Konstanty Wasyl Ostrogski, założyciel prawosławnej trójjęzycznej akademii w Ostrogu oraz sieci szkół przycerkiewnych na Wołyniu, a także inicjator pierwszego pełnego przekładu Pisma Świętego na język staro cerkiewno słowiański, który opublikowano w 1581 r. i nazwano Biblią ostrogską. Ważny czynnik odnowy stanowiły również świeckie bractwa religijne, powstające w większych miastach.

W stronę unii

Król Zygmunt III Waza zaczął naciskać na podporządkowanie polskiej Cerkwi prawosławnej Kościołowi katolickiemu. W dzieło reformy włączyli się wkrótce prawosławni biskupi, którzy – aby uwolnić się od nacisku świeckich, a także zabezpieczyć się przed rosnącą potęgą patriarchatu moskiewskiego i cara – gotowi byli zgodzić się na unię z Kościołem katolickim. Jej istotą miało być uznanie prymatu papieża przy jednoczesnym zachowaniu własnego języka nauczania i form kultu. Pomysł ten podjęli biskup krakowski Bernard Maciejowski i jezuici z Piotrem Skargą na czele. W Polsce unię ogłoszono w 1596 r. na synodzie w Brześciu nad Bugiem, od którego zyskała ona miano unii brzeskiej, choć oficjalnie zawarto ją uroczyście w Rzymie w roku poprzednim.

W latach 80-tych XVI wieku zaczyna się ruch w stronę odnowy Cerkwi, ale nie poprzez jakąś reformę wewnętrzną a związanie się z Kościołem katolickim. Następuje powrót do unii florenckiej.

Unia florencka – unia Kościoła katolickiego i prawosławnego ogłoszona bullą Laetentur Caeli (Niech się radują niebiosa) papieża Eugeniusza IV na soborze florenckim 6 lipca 1439 roku. W tym wypadku miało to być podporządkowanie się Cerkwi prawosławnej Kościołowi katolickiemu i uznanie papieża jako zwierzchnika Cerkwi.

Jedną z przyczyn skłaniających do tej unii był kryzys zaufania do patriarchy konstantynopolitańskiego, który był zwierzchnikiem metropolity kijowskiego. Patriarcha przyjechał w latach 80-tych na Ukrainę i bez pytania kogokolwiek o zgodę, choć miał zgodę króla, złożył z urzędu metropolitę i mianował jego następcę, ale nie metropolitę tylko – egzarchę, czyli niższego w hierarchii. Co więcej, wprowadził on poważne zmiany w samej Cerkwi, nadając autonomię tzw. bractwom cerkiewnym. To były stowarzyszenia, w których łączyły się osoby duchowne i świeckie, działając dla dobra miejscowej społeczności. Później zajęły się one działalnością edukacyjną, gospodarczą (budownictwo) itp. Dostając tę autonomię od patriarchy zostali wyłączeni spod zarządu miejscowych władyków (biskupów), co nie podobało się Cerkwi w Rzeczpospolitej.

Drugą przyczyną, która sprawiła, że Cerkiew zaczęła bardzo poważnie rozważać kwestię zawiązania unii z Kościołem katolickim było powołanie w roku 1589 czwartego patriarchatu w Kościele prawosławnym, czyli patriarchatu moskiewskiego. W naturalny sposób patriarchat moskiewski zaczął rościć sobie prawo do zwierzchnictwa nad ludnością prawosławną Rzeczypospolitej. Kijów nie chciał się na to zgodzić. Nie zamierzał poddawać się pod władzę patriarchy uznawanego za rządzącego Kościołem, stojącego na znacznie niższym poziomie prawosławnego rozwoju cywilizacyjnego, niż kwitnąca intelektualnie metropolia kijowska, choć nie w tym czasie, ale o głębokiej, starej tradycji.

Również król Zygmunt III Waza, poza tym, że starał się doprowadzić do przejścia protestantów na katolicyzm, chciał również to samo uczynić z prawosławnymi. On również czuł się zaniepokojony tym, że Moskwa może teraz rościć sobie zwierzchnictwo nad wyznawcami prawosławia na terenie Rzeczypospolitej. Stąd nieformalny sojusz w tym jednym elemencie. Króla niepokoiło również to, że w roku 1595 prawosławni i protestanci zawarli w Rzeczypospolitej sojusz wymierzony przeciwko działaniom króla, postrzeganego już wtedy jako ten, który będzie starał się siłą narzucić katolicyzm protestantom i prawosławnym. Żeby rozbić ten sojusz, król popiera ideę unii pomiędzy dwoma Kościołami. Ona jest również obecna w polityce Rzymu, który w latach 70-tych i 80-tych lansował taką politykę w stosunku do różnych państw, także do Moskwy. W roku 1594 zostaje zawarte wstępne porozumienie pomiędzy Cerkwią prawosławną a Rzymem. Dochodzi do tego w siedzibie papieskiej. Cerkiew zgadza się uznać zwierzchnictwo papieża. Później w roku 1596 synod brzeski formułuje takie warunki ugody i zostaje ona podpisana.

Unia brzeska – połączenie Cerkwi prawosławnej z Kościołem katolickim w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, dokonana w Brześciu Litewskim w 1596 roku. Część duchownych prawosławnych i wyznawców prawosławia uznała papieża za głowę Kościoła prawosławnego i przyjęła dogmaty katolickie.

Unia stała się powodem rozłamu w Cerkwi, jako że bractwa religijne i część duchowieństwa jej nie uznały. Za unią opowiedział się król Zygmunt III Waza i choć nie podjął aktywnych działań w celu zwalczania prawosławia, to jednak do 1609 r. Cerkiew prawosławna działała nielegalnie. Spór załagodził dopiero Władysław IV, zobowiązując się do prowadzenia polityki mającej na celu pogodzenie unitów (katolików obrządku wschodniego) i dyzunitów (prawosławnych). W międzyczasie jednak większość magnaterii i szlachty ruskiej zdążyła już przejść na katolicyzm, na obrońców prawosławia awansowali zaś Kozacy.

xxxxxxxx

Według Wikipedii unia miała na celu podporządkowanie Kościoła prawosławnego jurysdykcji papieskiej na terenach Rzeczypospolitej, przy zachowaniu przez Kościół prawosławny dotychczasowego obrządku. Za unią opowiedziała się większość hierarchii prawosławnej, w tym metropolita kijowski i halicki Michał Rahoza. Przeciwko unii było dwóch biskupów prawosławnych, za unią opowiedziało się sześciu biskupów.

Część wiernych prawosławnych na czele z ruskim kniaziem Konstantym Ostrogskim nie zaakceptowała warunków unii. W tym samym czasie w Brześciu odbył się Sobór przeciwników unii, w którym uczestniczyli przedstawiciele duchowieństwa na czele z biskupem przemyskim Michałem Kopysteńskim i biskupem lwowskim Gedeonem Bałabanem oraz świeccy. Sobór ten potępił akt unii z Kościołem rzymskokatolickim i pozbawił hierarchów, którzy do niej przystąpili, święceń biskupich. Zaogniający się konflikt wkrótce pchnął przeciwników unii do przymierza z Księstwem Moskiewskim.

W 1635 roku dokonał się podział kościoła wschodniego na dwie legalne i równoprawne metropolie kijowskie: unicką i prawosławną – dyzunicką. Metropolia unicka dzieliła się na siedem diecezji, a dyzunicka na sześć diecezji. Taki stan trwał do końca XVII wieku.

Sytuacja wyznaniowa w Rzeczypospolitej w 1750 roku; źródło: Wikipedia.

Jak widać na powyższej mapie unici dominowali na terenach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jednak po III rozbiorze Rzeczypospolitej sytuacja zaczęła się zmieniać. Mieczysław Kuriański w swojej pracy Unia brzeska (1596): geneza, zawarcie i dalsze losy (http://perspectiva.pl/pdf/p29/07-KURIANSKI.pdf) m. in pisze:

Podporządkowanie formalne Cerkwi prawosławnej w Polsce Patriarchatowi Moskiewskiemu nastąpiło w 1686 r. Bp Józef Siemaszko na synodzie połockim w 1839 roku oddał Kościół unicki w Cesarstwie Rosyjskim w ręce Cerkwi prawosławnej. Wielu unitów przeszło z praktykami religijnymi niejako do podziemia. Zanim w 1875 r. rząd carski przystąpił do likwidacji ostatniej reduty unickiej w diecezji chełmskiej, w obronie wiary oddali życie męczennicy z Drelowa i Pratulina (1874). Ostatecznie w Rosji unia przestała istnieć w 1899 roku. Natomiast Kościół unicki w zaborze austriackim był przeciwstawiany łacińskiemu. W 1774 r. Maria Teresa imputowała mu nazwę Kościół Greckokatolicki. Cerkiew mogła rozwijać się swobodnie. Wreszcie wybiła godzina i w 1918 r. Polska została wskrzeszona. W II Rzeczypospolitej mieszkało około 3,4 mln unitów. Wyznawcy uniccy mieli trzy diecezje podporządkowane metropolii halicko-lwowskiej; dla Łemkowszczyzny utworzono administraturę apostolską.

W podsumowaniu warto postawić pytanie, czy unia brzeska spełniła oczekiwania? Częściowo tak, bo podniosła cywilizacyjnie Cerkiew, jej poziom duchowy i intelektualny. Wreszcie wpisała się w modlitwę Chrystusa, który gorąco prosił Ojca, «aby byli jedno». Dlaczego nie powiodła się w pełni? Tu, oprócz ambicji niektórych hierarchów i możnych, zaważyły przede wszystkim czynniki zewnętrzne: powstanie Patriarchatu Moskiewskiego i jego wywrotowe działanie w państwach ościennych, gdzie mieszkali prawosławni; wreszcie rozbiory Polski i wrogi stosunek władz do unitów w Cesarstwie Rosyjskim. Stali się oni kozłem ofiarnym w rękach cara. Teraz Cerkiew Greckokatolicka w wolnej Polsce rozwija się, buduje swoją tożsamość i ubogaca naszą wspólną historię, jak też Kościół powszechny.

xxxxxxxx

Czy unia brzeska spełniła oczekiwania, pyta Mieczysław Kuriański. To zależy czyje? I czym ona była? Czy rzeczywiście chodziło o powrót prawosławnych na łono Kościoła katolickiego? A może chodziło o zupełnie coś innego? – O podział prawosławia. A jeśli tak, to unia była tylko kontynuacją reformacji. Tak jak w Europie zachodniej jej celem było rozbicie katolicyzmu, tak we wschodniej – rozbicie prawosławia. Tak jak w Europie zachodniej tajne związki doprowadziły do reformacji, tak we wschodniej – tzw. bractwa cerkiewne osłabiały prawosławie. Schemat działania ten sam. A skoro tak, to i sprawcy tych rozłamów ci sami?

Wygląda na to, że unia z Wielkim Księstwem Litewskim miała dwa cele: polityczny i religijny. Nie wiem, który ważniejszy, ale ważniejszy chyba był podział prawosławia. O tym pośrednio może świadczyć fakt, że bezpośrednio przed unią wydzielono z WKL województwo podlaskie, Wołyń, Kijowszczyznę i województwo bracławskie. I to właśnie te tereny, włączone do Korony, stały się miejscem wojen religijnych, choć nazywano je powstaniami, tak jak powstanie Chmielnickiego. Przyznam, że od kiedy dowiedziałem się, że coś takiego miało miejsce, to zastanawiałem się po co to zrobiono?

„Wskutek najazdu mongolskiego na Ruś Kijowską i zniszczeniem samego Kijowa prawosławie Rusi Kijowskiej rozdzieliło się na trzy ośrodki: halicki, litewski i we Włodzimierzu nad Klaźmą, przy czym wszystkie te ośrodki uważały się za kontynuatora metropolii kijowskiej. W 1299 metropolita Maksym przeniósł swoją siedzibę do Włodzimierza nad Klaźmą.”

Wikipedia tak go charakteryzuje:

Był z pochodzenia Grekiem. Został metropolitą kijowskim w 1283. Do objęcia tego urzędu był typowany jeszcze za życia swojego poprzednika Cyryla. Sprawowanie obowiązków metropolity rozpoczął od wyjazdu do Złotej Ordy. Następnie zwołał w Kijowie sobór biskupów ruskich (treść jego obrad i decyzji jest nieznana). W 1285 udawał się z wizytami na Wołyń, do Nowogrodu, Halicza, Pskowa i Włodzimierza. Tam też w 1299 przeniósł na stałe siedzibę metropolitów kijowskich (we Włodzimierzu czasowo rezydował już Cyryl II). Przeniósł biskupa włodzimierskiego Szymona do eparchii rostowskiej i sam objął obowiązki hierarchy włodzimierskiego. W 1300 udał się do Nowogrodu Wielkiego, zaś w 1301 wyjeżdżał do Konstantynopola w celu udziału w soborze biskupów. Zdaniem D. Ostrowskiego Maksym opuścił Kijów, gdyż pragnął rezydować w tym samym mieście, co wielki książę, nominalny władca całej Rusi (tak, jak patriarcha Konstantynopola przebywał w miejscu zamieszkania cesarza). B. Gudziak podkreśla, że Włodzimierz nad Klaźmą był zagrożony najazdami tatarskimi w co najmniej tym samym stopniu, co Kijów.

xxxxxxxx

Z tego fragmentu można wywnioskować, że to nie Moskwa rościła sobie prawo do przywództwa duchowego na całym prawosławiem, tylko Kijów przeniósł się do Moskwy, bo ta rosła w siłę i miała potencjał do „zebrania wszystkich ziem ruskich”.

Chińskie przysłowie mówi, że jeden rysunek jest więcej wart, niż 1000 słów. Jeśli za taki rysunek uznać powyższą mapę, to ona jest więcej warta, niż wiele prac poświęconych unii brzeskiej. Na niej widać, że unia objęła również tereny Litwy, w skład której wchodziła obecna Białoruś, ale tu był spokój. Dlaczego na terenach przyłączonych do Korony nastąpił podział prawosławia, a na Litwie – nie? Czy chodziło o to, by wywołać konflikt nie tylko religijny, ale również narodowy? Gdyby powstania wybuchały także na Litwie, to musiałyby być skierowane przeciwko Litwinom. Zdaniem Janusza Tazbira, polskiego historyka, następstwem zawarcia unii brzeskiej był wzrost niechęci wiernych prawosławnych do Polski i polskości. Ta niechęć często przeradzała się w nienawiść i tak to trwa do dziś. Miliony prawosławnych przesiedleńców, którzy pewnie za jakiś czas staną się polskimi obywatelami, nie wróży dobrze na przyszłość. Jednak to nie Polacy są temu winni, bo to nie oni podejmowali decyzję o utworzeniu unii politycznej i religijnej.

Prawosławie, tak samo jak katolicyzm i protestantyzm podlegało i podlega wpływom żydowskim. Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela pisze:

Sekta judaizująca rozszerzyła się w kościele prawosławnym. Sekciarze na swych sekretnych zebraniach znieważali przedmioty kultu religijnego, ikony i krzyże, i dopuszczali się aktów świętokradztwa. Obaj na początku wtajemniczeni księża, Alexis i Denis, zdołali się dostać w bezpośrednie pobliże wielkiego księcia Iwana III, który zabrał ich z Nowogrodu do Moskwy i mianował arcybiskupami. Obaj arcybiskupi zajęli się tajemnie rozkrzewianiem judaizującej sekty wśród duchowieństwa i na dworze wielkoksiążęcym. Udało im się nawet wciągnąć do spisku Helenę, synową Iwana III, matkę następcy tronu i wiele innych wpływowych osób. Wsparty o tak potężnych popleczników Alexis został metropolitą prawosławnym; żydzi, sprawcy tego niesłychanego zamachu, ulotnili się z Rosji.

Dopiero w roku 1487, po trzynastoletnim istnieniu, sekta judaizantów została odkryta przypadkowo, lecz metropolita Alexis dopiero w 1503 roku zmuszony został do ustąpienia. W roku 1504 sobór potępił sektę i sekciarze jeszcze głębiej weszli pod ziemię. Za Iwana Groźnego ujawnili się znowu i w roku 1553 spadły na nich represje. Odtąd sekta ta przeniosła się na Litwę i pod kierunkiem Teodora Kossoja rozszerzyła się wśród prawosławnych tak dalece, że mnich prawosławny Zenobiusz Oleński w dziele naówczas przeciw niej skierowanym tak pisze: „Diabeł skorumpował wschód za pomocą Bahometa (Mahometa), zachód za pomocą Niemca Marcina Lutra, zaś Litwę za pomocą Kossoja”.

xxxxxxxx

Może właśnie dlatego na Litwie nie działo się tak, jak na Ukrainie. Wszędzie ci sami manipulują przy religiach i wyznaniach. Jest to najbardziej niezawodny sposób skłócania narodów. W 1899 roku unia przestała istnieć w Rosji, natomiast w katolickiej Austrii wręcz kwitła. Maria Teresa nazwała ją Kościołem Grekokatolickim. Wraz z powstaniem II RP Austrię uwolniono od niego, a podrzucono to kukułcze jajo państwu, które powstało tylko po to, by tworzyć problemy. I dzisiaj to kukułcze jajo jest jak znalazł.