Wizygoci

Rzeczypospolita Obojga Narodów była dziwnym tworem, bo miała dziwny ustrój, stworzony na potrzeby tego państwa czy raczej unii. Powstało wiele opracowań na temat tego ustroju i jego wad, ale trudno doszukać się jego autora czy autorów. Jedno jest pewne. Czas powstania tego ustroju, to czas reformacji, czas gdy cała szlachta i magnateria przeszły na kalwinizm. Nie było wówczas w Europie innego państwa o podobnych rozwiązaniach ustrojowych. Któż więc mógł wymyślić ten ustrój?

Ten śmieszny twór, „mocarstwo”, powstał na skutek unii lubelskiej z 1569 roku. Ale już niecałe 100 lat później, bo w 1660 roku dochodzi do jego pierwszego rozbioru. Na skutek wojen szwedzkich Rzeczypospolita traci Inflanty, Prusy uzyskują samodzielność, tarci województwo smoleńskie, czernihowskie i połowę kijowskiego (250 tys. km²). Dlaczego więc za pierwszy rozbiór uważa się ten z 1772 roku?

Charakterystycznymi cechami dla tego tworu były m.in. wolna elekcja i brak stałej armii. Natomiast najpotężniejsze rody miały własne wojska. I to te rody decydowały o polityce. Do tego dochodziło jeszcze przekonanie, że państwo było bezpieczne i nie miało wrogów. Są to cechy, które odnajduję w innym państwie, a które powstało ponad 1000 lat wcześniej i trwało niewiele dłużej (418-711) niż Rzeczypospolita Obojga Narodów. Było to państwo Wizygotów w Hiszpanii. Dosyć szczegółowo jego historię opisuje Wikipedia. Ja jednak chcę się skupić tylko na wybranych jej fragmentach.

Mapa
Królestwo Wizygotów po bitwie pod Vouille w 507 roku. Źródło: Wikipedia

W czasach rzymskich tereny obecnej Hiszpanii były prowincją Imperium. W 409 roku Pireneje przekroczyły plemiona Swebów, Wandalów i inne. W 416 roku na Półwysep dotarli Wizygoci, sprowadzeni tam prawdopodobnie przez Rzym, który chciał się pozbyć wrogich plemion germańskich. Wizygoci to lud germański, odłam Gotów. W IV wieku przyjęli arianizm. Lud ten pochodził z terenów południowej Szwecji – Gotlandii. Przewędrował wzdłuż Wisły na Bałkany, a stamtąd do Italii, południowej Francji, zwanej wtedy Galią, i w końcu do Hiszpanii. Już dwa lata później, w 418 roku, opanowali południową Galię i utworzyli królestwo Tuluzy. W 429 roku Wandalowie zostali wypędzeni do Afryki Północnej i od tego momentu Wizygoci rządzili prawie całym Półwyspem z wyjątkiem państwa Swebów w jego północno-zachodniej części. W 507 roku, po bitwie z Frankami pod Voille, w wyniku której utracili Akwitanię, zaczęli napływać do Hiszpanii. Około 526 roku przeniesiono stolicę z Tuluzy do Barcelony, a wkrótce potem do Toledo. Następne lata to walki z wrogami zewnętrznymi i z Bizancjum. Po roku 600 następuje powolny rozpad Królestwa Wizygotów. Wewnętrzne walki i spiski doprowadzają do stopniowego osłabienia autorytetu monarchy, coraz częstszych buntów i utraty poczucia jedności. W 711 roku Półwysep zaatakowały arabskie wojska Umajjadów i w ciągu siedmioletniej kampanii wojskowej pobijają prawie całe terytorium dzisiejszej Hiszpanii i Portugalii. Nastały czasy Al-Andalusu.

„Paradoksalnie, okrojenie królestwa Wizygockiego do Półwyspu Iberyjskiego i Septymanii było korzystne dla jego obronności. Państwo było wprawdzie mniejsze, ale posiadało bezpieczniejsze, naturalne granice. Z drugiej jednak strony nowe położenie ograniczało możliwości ekspansji. Po utracie na rzecz Bizancjum przyczółka w Ceucie, Wizygoci w zasadzie zaniechali prób rozszerzania swoich posiadłości poza Iberią. Miało to swoje konsekwencje w postaci zmniejszenia dóbr królewskich, którymi można by nagradzać wiernych stronników i pozyskiwać nowych. Doprowadziło to do spadku autorytetu monarszego wśród gockiej arystokracji. Był to jeden z głównych czynników, obok wygaśnięcia dynastii Alaryka, który spowodował zmianę sposobu przekazywania władzy. Od panowania Teudisa (531-548) monarchą zostawało się w drodze elekcji, przeprowadzanej przez najpotężniejszych arystokratów i być może dostojników kościelnych. Poważnymi kandydatami do objęcia tronu byli tylko inni arystokraci, co prowadziło do rywalizacji między najwyższymi warstwami społeczeństwa oraz w zasadzie uniemożliwiało powstanie dynastii.”

Podział chrześcijaństwa na państwa rządzone przez arian i katolików w 495 roku. Źródło: Wikipedia

W 476 roku upada Imperium Rzymskie i dzieli się na część wschodnią i zachodnią. Część wschodnia jest katolicka a zachodnia – ariańska. Jak to więc stało się, że część zachodnia stała się z czasem katolicka? Państwo Wizygotów było początkowo ariańskie. Wikipedia tak to opisuje:

„W momencie objęcia władzy przez Rekkareda (586-601) państwo Wizygotów znajdowało się w bardzo korzystnej sytuacji, było wewnętrznie scalone, bez poważnych wrogów zewnętrznych, a władza królewska była respektowana. Jednym z nielicznych, ale ważnych problemów, były kontrowersje religijne między arianami a katolikami, dwoma wyznaniami które współistniały w wizygockiej Hiszpanii. Kwestią sporną między nimi była nauka o Trójcy Świętej. Wizygoci w VI wieku w dużej części dochowywali wierności ariańskiej wierze swoich przodków, którzy przyjęli chrześcijaństwo pod wpływem wschodniego cesarstwa wówczas gdy arianizm był tam dominującym poglądem. Wielu jednak wybierało katolicyzm, czego dowodzi przykład autora jednego z ważniejszych źródeł do badania dziejów Wizygotów – Jana z Biclar.

Rozłam religijny stał się w VI wieku poważnym problemem, czego dowodzi bunt (579) Hermenegilda i poparcie go przez wiele regionów. Stało się tak prawdopodobnie pod wpływem pism kościoła afrykańskiego, które wówczas zaczęły napływać do Hiszpanii. Wcześniej bowiem większych sporów nie było. W 580 roku na synodzie w Toledo, pod auspicjami Leowigilda (569-586), przyjęto zmodyfikowaną wersję arianizmu, opierającą się na twierdzeniu o współwieczności i równości Syna Bożego. W przeciwieństwie do ortodoksji katolickiej, wizygocki kościół nie przypisywał takich atrybutów Duchowi Świętemu. W tej zmodyfikowanej formie doktryna ariańska była do przyjęcia dla części katolików, w tym także niektórych biskupów. Nie wiadomo, jak przedstawiały się proporcje liczbowe między wyznaniami, zarówno po, jak i przed reformą. Wydaje się jednak, że arian w porównaniu do katolików było niezbyt wielu a ich silna pozycja wynikała raczej z tego, że stanowili większość wśród ścisłej elity. Być może z tego powodu królowie obawiali się podjąć decyzję o zmianie wyznania, nawet tacy jak Leowigild, który dopiero pod koniec swojego panowania zaczął rozważać przyjęcie katolicyzmu. Jednocześnie jednak różnice religijne były największym problemem na drodze do pełnej unifikacji państwa i coraz więcej członków elity zdawało sobie z tego sprawę.

W większości germańskich państw proces zmiany religii był długotrwały, a władcy podchodzili do sprawy bardzo ostrożnie, czasem nawet ostatecznej konwersji dokonywali dopiero ich następcy. Kluczową kwestią w tej sprawie było zapewne nastawienie ariańskiej hierarchii, która wywodziła się najczęściej ze ścisłej elity i w ewentualnej zmianie wyznania obawiała się utraty swej pozycji i wpływów. W przeciwieństwie do swojego ojca Rekkared nie zwlekał ze zmianami. Ogłosił przyjęcie dogmatów katolickich w ciągu dziesięciu miesięcy po wstąpieniu na tron. Źródła podają, iż zaraz po zmianie wyznania w 587 roku król spotkał się z przedstawicielami ariańskiej hierarchii, a później do takich spotkań doszło jeszcze kilkakrotnie. Brakuje dokładnych informacji na temat tego, o czym dyskutowano na tych spotkaniach i jak przebiegały, ale patrząc na ich skutki, wydaje się, że ariańscy duchowni po prostu zaakceptowali nowe wyznanie, a utrata urzędów kościelnych przez część z nich była zapewne w jakiś sposób rekompensowana. W 589 roku w Toledo zebrał się synod, na którym obecny był król i 72 biskupów oraz wielu innych duchownych. Synod formalnie ogłosił wcześniej podjęte decyzje i oficjalnie uznał katolicyzm za wyznanie panujące w państwie Wizygotów.”

Zadziwiające! Żadnej wojny religijnej! Jak to możliwe? A duchowni ariańscy tak po prostu zrzekli się urzędów kościelnych. Trudno to wszystko zrozumieć. Wikipedia tylko w jednym miejscu wspomina o Żydach:

„W pierwszych latach rządów Sisebut (612-621) zmusił Żydów zamieszkujących jego królestwo do przyjęcia chrztu, co wywołało opór ze strony hierarchii kościelnej. Duchowieństwo wprawdzie nie skrytykowało Sisebuta otwarcie za jego życia, ale zaraz po śmierci władcy pojawiły się takie głosy i w 633 roku w Toledo odbył się synod, na którym radzono nad metodami cofnięcia tej decyzji i ich ewentualnymi skutkami. Wobec siły arystokratów, którzy popierali Sisebuta i jego działania, duchowni nie zezwolili Żydom, którzy przyjęli chrześcijaństwo, na powrót do poprzedniego wyznania, ale zatrzymali podobne praktyki.”

Trudno oczywiście zrozumieć to, co działo się wtedy na Półwyspie Iberyjskim, jeśli nie uwzględni się Żydów, którzy zapewne zamieszkiwali tam od czasów rzymskich i zapewne stanowili część arystokracji rzymskiej tamtych terenów. Za panowania Teudisa (531-548) doszło, na szerszą skalę, do mieszanych małżeństw między arystokracją rzymską a przedstawicielami najważniejszych rodów wizygockich.

»Na synodzie w Toledo z 653 roku określono również jasne zasady wyboru króla. Postanowiono że elekcja będzie przeprowadzana tylko w „mieście królewskim”, czyli w Toledo a elektorami będą biskupi i maiores palatii, czyli najwyżsi świeccy dostojnicy. W przypadku biskupów, w praktyce, w elekcji brali udział biskupi Toledo i niektórzy z ich sufraganów, gdyż zwołanie całego kleru na synod zajmowało kilka miesięcy. Sprawa miała się podobnie w przypadku arystokratów, w elekcjach uczestniczyli ci, którzy przebywali na stałe lub na dłuższy czas w Toledo lub jego okolicach. Wydaje się, że chciano w ten sposób zmarginalizować wpływ lokalnych elit, zarówno świeckich, jak i duchownych, na wybór króla. W procesie wyboru nowego władcy szczególną rolę odgrywał odtąd biskup Toledo.«

To bardzo ważna informacja. Skupienie władzy w jednym mieście i w rękach bardzo nielicznych miało decydujące znaczenie podczas arabskiego podboju Półwyspu Iberyjskiego. Końcowy okres Wikipedia opisuje tak:

„W 710 lub 711 doszło do przewrotu, w wyniku którego Roderyk pozbawił władzy Wittizę. Obalenie Wittizy różniło się dość znacznie od poprzednich detronizacji. Relacje podają, iż było ono gwałtowne, prawdopodobnie Roderyk dokonał go z użyciem siły, być może zabijając poprzednika. Nowy król dysponował poparciem choć części elit świeckich i kościelnych, ale jest raczej pewne, że grupa ta jako całość nie doszła do porozumienia, co spowodowało poważne konflikty. Na północnym wschodzie władcą ogłosił się Agila, pod którego władzą znalazły się Tarraconensis i Narbonensis. Do walk między obydwoma władcami jednak nie doszło, prawdopodobnie na skutek najazdów muzułmańskich na południe Hiszpanii. Dla Roderyka musiał to być bardziej palący problem, gdyż to przeciwko ekspedycji Tarika skierował swoje wojska. Bitwa na rzeką Guadalete (lub bitwa pod Jerez de la Frontera) między Arabami a Wizygotami skończyła się w 711 roku klęską Roderyka. Według źródeł arabskich wyprawa Tarika była jednorazowym podbojem, ale inne źródła podają, że był to szereg wyniszczających najazdów, które dopiero potem przerodziły się w zajmowanie terenów przeciwnika. Najprawdopodobniej początkowo Arabowie i Berberowie, korzystając z pomocy floty, lądowali na wybrzeżu, najeżdżali okoliczne miasta, a później wycofywali się do Afryki. Zmiana taktyki nastąpiła zapewne, gdy w gockiej elicie doszło do otwartego rozłamu, a Roderyk został zdradzony i zginął wraz z częścią spiskowców. Pozostali przy życiu możni obsadzili na tronie Oppę, prawdopodobnie syna Egiki. Ten jednak nie cieszył się koroną zbyt długo, bo muzułmanie szybko zajęli Toledo. Następnie najechali dolinę rzeki Ebro i Saragossę, a w czasie walk zginął władający północnym wschodem Agila (wskazują na to jego daty panowania zawarte w liście królów). Jego zastępcą został Ardo, który rządził w Narbonensis do 721 roku, kiedy to muzułmanie przekroczyli Pireneje i zajęli ostatnie posiadłości wizygockie.”

Z tego opisu wynika, że to było państwo z dykty, jakbyśmy to dziś powiedzieli. Skłócone elity, które w obliczu najazdu wrogiej armii nie potrafią się zjednoczyć, albo ktoś im uniemożliwia to zjednoczenie. Analizując przyczyny upadku Wikipedia pisze:

„Upadek potężnego, jak mogłoby się zdawać, królestwa Wizygotów był bardzo szybki. Historycy do dzisiejszego dnia nie są pewni dlaczego Arabom podbój ten przyszedł z taką łatwością. Wszelkie źródła historyczne z epoki podają, że był to efekt demoralizacji i zepsucia, które toczyły wyższe warstwy społeczeństwa, czyli po prostu kara boża za grzechy. Przy próbie znalezienia przyczyn upadku Wizygotów nie sposób nie zauważyć, że Arabowie mieli dużo szczęścia i trafili na bardzo sprzyjające okoliczności. Świadczy o tym choćby niewielka liczebność wojsk użytych do podboju Półwyspu Iberyjskiego, maksymalne szacunki mówią bowiem o zaledwie 7 tysiącach żołnierzy, a te bardziej ostrożne o zaledwie około 2 tysiącach.

Główną przyczyną słabości królestwa Wizygotów były elity, które zazwyczaj zgodnie wybierały i odwoływały władców. Teraz zaś były ze sobą skłócone i mocno podzielone, a ówczesny król zmagał się z kontrkandydatem, który panował nad znaczną częścią ziem monarchii. Nie można zresztą wykluczyć, że Agila nie był jedynym rywalem Roderyka, żadne źródła nie mówią o tym, co działo się w Betyce czy Galicji, a panowanie króla z Toledo nad tymi terenami jest często podawane w wątpliwość.

Problemem królestwa była także niezbyt liczna armia. W jej skład wchodziły prywatne oddziały członków elity, która była przecież nieliczna, bo składała się z około 20 rodzin, oraz ludzie zebrani przez króla z jego prywatnych ziem. Wizygoci z racji zamieszkiwania Półwyspu Iberyjskiego nie obawiali się zbytnio najazdów, z trzech stron chroniło ich przecież morze, a od północnego wschodu Pireneje. Po podbiciu ziem hiszpańskich i ustaniu większego zagrożenia ze strony Bizancjum i Franków liczna armia po prostu przestała być potrzebna. Królestwo potrzebowało bardziej sił porządkowych, zdolnych poradzić sobie z grupami bandytów i łupieżczymi wypadami Basków. Królowie Toledo zaprzestali ekspansji, nie próbowali podbijać ani północnej Afryki ani rozszerzać swoich wpływów w Galii, gdzie za konkurentów mieli zmilitaryzowane społeczeństwa państw frankijskich. Pojawienie się Arabów w Afryce Północnej i ich pierwsze wypady również nie wzbudziły w Wizygotach potrzeby rozbudowy armii. Łupieżczy charakter początkowych najazdów prawdopodobnie sprawił, że zagrożenie to mogło być traktowane na podobnej zasadzie co baskijskie.

Po śmierci króla i dużej części członków elit doszło do olbrzymiego kryzysu, który w zasadzie przesądził o zwycięstwie muzułmanów, mimo że ci nie zajęli na trwałe jakichś większych terenów ani nawet strategicznych twierdz (poza Toledo). Wybór nowego władcy był bowiem uzależniony od elekcji w gronie ścisłej elity, a ta w zasadzie przestała istnieć. Istniała jeszcze wprawdzie arystokracja regionalna, ale ludzie ci nie mogli wybierać króla i byli odsunięci od wpływu na politykę państwa, skutkiem czego koncentrowali się na sprawach lokalnych, nie przejmując się zbytnio wydarzeniami w stolicy. Poza tym różnica w skali między nimi a arystokracją dworską była olbrzymia. Lokalne elity posiadały o wiele mniejsze posiadłości i bogactwa. Nie dziwi więc, że lokalna elita nie stawiała większego oporu najeźdźcom, a wielu jej przedstawicieli weszło w układy z Arabami, chcąc zachować swoją pozycję i majątek. Wszystko wskazuje na to, że olbrzymia większość społeczeństwa wizygockiej Hiszpanii po prostu nie identyfikowała się z interesami elit i króla i nie miała najmniejszego zamiaru za nie walczyć. Była to chyba najważniejsza przyczyna upadku tego państwa.”

To ciekawe. Podboju całego Półwyspu dokonano dwoma a maksymalnie siedmioma tysiącami żołnierzy i przy skłóceniu elit, które wcześniej zgodnie wybierały i odwoływały władców. I pisze Wikipedia, że Arabowie mieli szczęście i trafili akurat na taki moment. Normalnie jakby wygrali w Lotto. Ale mieli farta!

Oczywiście Wikipedia niczego sama nie wymyśla. Korzysta z opracowań naukowych różnych historyków. To jednak tylko dowodzi tego, że obowiązuje reguła: o Żydach tylko dobrze lub wcale. W sumie więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko odwołać się po raz kolejny do książki Henryka Rolickiego Zmierzch Izraela (1932), by wyjaśnić o co tam chodziło:

»Zamiarem kierowników żydostwa było niewątpliwie wyzyskać przygotowany od wieków grunt w Arabii do zdobycia dla siebie olbrzymich kadr prozelitów, którzy by z mieczem w ręku uderzyli na kraje chrześcijańskie, jako przednia straż żydostwa.

Nie powiodła się wprawdzie w całości pierwsza i istotna część programu; islam zachował niezależność organizacyjną od kierowników judaizmu, lecz przesiąknięty został żydowską wyłącznością wobec obcych i nienawiścią do chrześcijaństwa. Te dwa czynniki starczyły na to, aby wojska islamu runęły na kraje chrześcijańskie, zaś żydom pozwoliły zbierać korzyści ze swych zwycięstw. Odtąd los żydów, mimo niejednokrotnych zatargów z wyznawcami Allaha, na kilka wieków sprzęgł się nierozerwalnie z ich fortuną. Dzięki islamowi powiodło się żydom naprawić klęski, będące skutkiem lekkomyślnego zniszczenia cesarstwa rzymskiego i wtargnąć ponownie do Europy.

Rozsiani wszędzie żydzi zdradą ułatwili pochody wojsk muzułmańskich. Wkrótce wskutek zdrady wpadały w ręce Arabów Cezarea (palestyńska) i Jerozolima (636 po Chr.). Za zgodą żydów i Babilonia przeszła pod panowanie kalifów arabskich. Nic dziwnego, wszak kierownictwo nie mogło pozostać odcięte od terenu ważnych wydarzeń.

Wkrótce przechodzi pod panowanie arabskie Egipt, a niebawem i cała Afryka północna.

„Stosunki między żydami, a muzułmanami w wielu krajach bardzo dobrze się ułożyły, a prawie w żadnym kraju muzułmańskim nie znano systematycznych prześladowań religijnych i przymusowych nawracań. Już za następnego kalifa, Alego, odegrali żydzi perscy niepoślednią rolę; około 90.000 żydów złożyło hołd temu monarsze i tym rozstrzygnęło na jego korzyść spór o tron po proroku”. – Majer Bałaban Historia i literatura żydowska.

Czując się tak dobrze pod rządami kalifów, mogli już żydzi z Afryki północnej spoglądać pożądliwie na europejski brzeg morza Śródziemnego, gdzie krzewiło się chrześcijaństwo, a rozsiane gęsto skupienia żydowskie pozbawione były na ogół politycznych wpływów. Szczególnie nęciła ich wzrok wizygocka Hiszpania, przedzielona jedynie wąską cieśniną od afrykańskich ziem kalifów.

Królowie Wizygotów hiszpańskich chwiali się raz po raz między katolicyzmem a arianizmem. „Żydzi wiedli pod berłem królów ariańskich żywot spokojny, ciesząc się wolnością cywilną i polityczną i piastując nawet różne urzędy”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Katolicki król Sisebut rozkazał w r. 612 żydom opuścić kraj, pozostać zezwolił tylko tym, którzy przyjmą chrzest. Znaczna część żydów ochrzciła się, pewna liczba wywędrowała do Francji i Afryki północnej. Ale już następca Sisebuta – Swintila, nazwany przez żydów „ojcem ojczyzny”, pozwolił wychodźcom powrócić, toteż i wychrzczeni masowo wrócili do judaizmu (621-631 po Chr.).

Niebawem jednak zastosowano w stosunku do żydów, którzy z katolicyzmu przeszli z powrotem na judaizm, ten rygor, że im oraz ich potomkom odjęto prawo świadczenia w sądach, „albowiem kto się sprzeniewierzył Bogu, nie zasługuje na wiarę u ludzi”.

Za następnych królów nieufność do żydów wzrosła i żydzi znowu poczęli masowo przechodzić na katolicyzm. Za króla Hindaswinda (642-652) znowu tłumnie wracali na judaizm. I tak ten pochód mas żydowskich od judaizmu do katolicyzmu i z powrotem ściśle wiązał się zawsze z konstelacją polityczną, jakby już wówczas chcieli ustalić zasadę poreformacyjną „cuius regio eius religio”.

To pozorne przechodzenie na katolicyzm już wówczas rzuciło się w oczy króla i soborów. Próbowano różnych środków, by uchronić Kościół od potajemnych żydów, czyli jak ich nazywano, „chrześcijan judaizujących”.

Ograniczenia praw żydowskich w owym czasie uzasadniano właśnie brakiem zaufania do ich postępowania. Tymczasem nadszedł moment, w którym żydzi mogli już zrzucić maskę.

„Weszli w porozumienie ze swymi szczęśliwymi braćmi afrykańskimi, zamierzając, prawdopodobnie przy pomocy idących naprzód mahometan i niezadowolonych magnatów krajowych, obalić państwo Wizygotów (r. 694)”. – Henryk Graetz, Historia żydów.

Spisek tym razem został odkryty i winni ponieśli zasłużoną karę. Ale w kilkanaście lat potem w r. 710 „żydzi, którzy różnymi czasy wyemigrowali z Hiszpanii i ich nieszczęśni współwyznawcy na półwyspie połączyli się ze zdobywcą muzułmańskim Tarikiem, który przeprowadził z Afryki do Andaluzji żądne boju zastępy”. – Henryk Graetz Historia żydów.

„Bitwa pod Jerez de la Frontera (711) rozstrzygnęła o losach chrześcijaństwa na Półwyspie Iberyjskim. Po tym zwycięstwie wtargnęli zwycięzcy Arabowie w głąb kraju, popierani wszędzie przez żydów”. – Henryk Graetz Historia żydów.

Bramy stolicy kraju, Toledo, otwarli żydzi zdradziecko przed wrogiem (712) i urządzili pogrom chrześcijan. Fala muzułmańska rozlała się poprzez cały Półwysep Iberyjski i wtargnęła aż do Francji. Tu żydzi wydali Arabom miasto Tuluzę. Dopiero klęska wojsk arabskich między Tours a Poitiers ocaliła chrześcijaństwo.

Umocnienie się panowania islamu w Hiszpanii pozwoliło żydom na silne usadowienie się tuż u wrót znienawidzonego chrześcijaństwa. Następuje dla żydostwa okres prawdziwego rozkwitu jego wpływów ideowych i politycznych.

Dojrzewa powoli stan rzeczy, w którym kierownictwo światowe żydostwa może się przenieść z Babilonii do Hiszpanii.«

Podbój państwa Wizygotów trwał 7 lat. Wzięło w nim udział około 7 tysięcy żołnierzy, a według niektórych źródeł tylko 2 tysiące. I do tego odbyło się to prawie bez walk. Jak to było możliwe? Tak rozłożyć wielkie państwo? Było możliwe, bo się dokonało. Najpierw trzeba było zmienić wyznanie na katolickie, by Arabowie mieli odpowiednią motywację i czuli w sobie nienawiść do podbijanego narodu. Arianie nie pasowali do tej koncepcji. Następnie trzeba było skłócić między sobą elity państwa, a te najznaczniejsze skupić w jednym mieście (Toledo), by móc się ich łatwo i szybko pozbyć.

Podbój trwał tylko 7 lat, ale rekonkwista zajęła 7 wieków, bo zakończyła się dopiero w 1492 roku odbiciem przez chrześcijan ostatniego przyczółka Arabów na Półwyspie Iberyjskim.

Bezpośrednio po rozpadzie Imperium Rzymskiego jego zachodnia część była ariańska, a od pewnego momentu zrobiła się już katolicka. I nie było wojen religijnych, żadnej reformacji i podobnych wynalazków. Od czego to zależy, że raz wszystko odbywa się w sposób prawie niezauważalny, a innym razem dochodzi do wyniszczających wojen? Historia państwa Wizygotów jest bardzo pouczająca i można w niej znaleźć odpowiedzi na pytania, na które próżno szukać ich gdzie indziej. A może dzięki niej łatwiej jest zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość: kolejny najazd muzułmanów na Europę i kto im w tym pomaga. Tak mi się przynajmniej wydaje.