Ostatnia Wieczerza

Ostatnio głośno zrobiło się wokół profanacji Ostatniej Wieczerzy dokonanej podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Niektórzy z internetowych komentatorów twierdzą, że jest to ostateczny atak na chrześcijaństwo, inni – że jest to prowokacja, mająca na celu wywołanie fermentu społecznego i dalsze polaryzowanie społeczeństw na całym świecie. Wobec tego wypada sobie zadać pytanie: czy warto reagować na takie prowokacje? Gdyby nie było reakcji na nie, to może umarłyby one śmiercią naturalną. Kościół katolicki jest w stanie całkowitego rozkładu i chyba nic już nie jest w stanie mu pomóc. Czy zatem te prowokacje i te protesty nie wychodzą z tego samego źródła? Trudno to oczywiście udowodnić. Może więc jest to dobra okazja, by przybliżyć sobie to wybitne dzieło i zastanowić się nad tym, czym ono sobie zasłużyło na takie miano i dlaczego jest tak ważne dla naszej kultury. Na początek parę informacji z Wikipedii.

Źródło: Wikipedia. Judasz – czwarty od lewej.

Ostatnia Wieczerza (wł. Il Cenacolo lub L’Ultima Cena) – malowidło ścienne autorstwa Leonarda da Vinci przedstawiające ostatnią wieczerzę, wykonane w refektarzu (jadalni) klasztoru dominikanów przy bazylice Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Obok Mona Lisy uchodzi za jeden z najwybitniejszych obrazów Leonarda da Vinci. Brytyjski historyk sztuki Kenneth Clark nazwał malowidło filarem europejskiej sztuki, zaś polska historyk sztuki Antonina Vallentin opisała dzieło jako kanon nowego ujęcia piękna i elementarz dla przyszłych pokoleń artystów.

Okoliczności powstania malowidła

Malowidło powstało na zamówienie księcia Mediolanu Ludwika Sforzy. Władca planował przebudować kompleks kościelno-klasztorny w mauzoleum Sforzów, jednak zrezygnował z tych planów po nagłych zgonach żony Beatrice i córki Bianki w 1497 roku. Malowidło miało stanowić główny element mauzoleum. Nie wiadomo, kiedy Ludwik Sforza zlecił wykonanie dzieła. Sam pomysł Ostatniej Wieczerzy Leonardo opracował ok. 1482 roku podczas prac nad Pokłonem Trzech Króli.

Leonardo malował obraz między 1494 lub 1495 a 1498 rokiem. Według relacji Giorgio Vasariego Leonardo da Vinci pracował nad malowidłem nieregularnie. Mając gotową wizję potrafił pracować przez kilkanaście godzin dziennie, zapominając o przerwie na posiłek. Po okresie ciężkiej pracy przez dłuższy czas nie malował, ograniczając swoją pracę do obserwowania obrazu i szukania najlepszych rozwiązań. Zdarzało mu się również nagle biec do klasztoru, by dokonać drobnych poprawek. Wolne tempo prac nad fryzami dekoracyjnymi dookoła malowidła wiązały się z prowadzonymi wówczas przez Leonarda studiami matematycznymi. Prace nad obrazem śledzili na bieżąco duchowni i mieszkańcy Mediolanu. Leonardo słuchał krytycznych uwag ze strony obserwujących i niekiedy dostosowywał się do nich.

Odbiór obrazu w kulturze

Modyfikacje tego dzieła da Vinci doczekały się bardzo wielu form. Polegają one zazwyczaj na zamianie bohaterów obrazu na inne postacie: gwiazdy popkultury, postacie fikcyjne, a nawet ustawione za stołem produkty spożywcze, przy czym sama postać Jezusa bywa wówczas wyobcowana. Niektóre nawiązania tworzone są z potrzeby szokowania odbiorcy, np. wykorzystując ten motyw dla ilustracji targów erotycznych, z użyciem gadżetów i fetyszy, część z nich jest celowo bluźniercza. Modyfikacjom towarzyszy mniejsza lub większa wierność w stosunku do oryginału. Tym, co podlega wiernemu kopiowaniu, są m.in.: liczba postaci, ich gesty, symetryczne ułożenie postaci, a także dodatkowe przedmioty, których nie ma na obrazie oryginalnym: trzymany przez Jezusa kielich (zastępowany innymi elementami kulturowymi), aureole.

Susan Dorothea White bazując na dziele Leonarda da Vinci namalowała obraz „Pierwsza Wieczerza” (ang. The First Supper). Sparodiowała ona pierwowzór poprzez zastąpienie 13 białych mężczyzn kobietami o zróżnicowanym pochodzeniu, co odzwierciedlają ich stroje oraz karnacja, a w szczególności, w miejscu Jezusa namalowała czarnoskórą kobietę. Jak sama stwierdziła, jej obraz reprezentuje bezpośrednie wyzwanie dla akceptacji wizerunku trzynastu mężczyzn po jednej stronie stołu jako wychwalanego symbolu patriarchalnej religii.

x

W dzisiejszym świecie rządzący nim robią wszystko, by doprowadzić nas do stanu zdziczenia. Temu m.in. służą tego typu inscenizacje, jak ta w Paryżu. Dlatego w ramach odreagowania chciałbym zacytować, na zasadzie kontrastu, fragment z książki O sztuce (REBIS, 2009). Jej autor E.H. Gombrich (1909-2001) urodził się w Wiedniu, ale większość życia spędził w Anglii. To chyba najwybitniejszy historyk sztuki XX wieku. Poniżej jego spojrzenie na Ostatnią Wieczerzę.

x

Dziwnym trafem prace, które w niewielkiej liczbie Leonardo ukończył w wieku dojrzałym, zachowały się w bardzo złym stanie. Kiedy patrzymy na to, co pozostało ze słynnego malowidła ściennego przedstawiającego Ostatnią Wieczerzę, musimy starać się wyobrazić sobie, jak jawiło się ono zakonnikom, dla których zostało namalowane. Obraz pokrywa jedną ścianę prostokątnej sali służącej za refektarz klasztoru Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Jakże fascynujący był moment odsłonięcia malowidła, kiedy obok długich stołów, przy których siedzieli zakonnicy, pojawił się stół Chrystusa i apostołów. Nigdy przedtem żadna scena religijna nie wydawała się tak bliska i tak realistyczna. Refektarz jakby powiększył się o drugą salę, gdzie Ostatnia Wieczerza przyjęła widzialną formę. Jakże wyraźnie światło padało na stół, dodając postaciom krągłości i solidności. Być może zakonnicy byli w pierwszej chwili zaskoczeni realizmem, z jakim przedstawiono wszystkie detale, naczynia oraz fałdy draperii. Wówczas, tak jak i obecnie, laicy często osądzali dzieła sztuki na podstawie ich podobieństwa do rzeczywistości. Taka była jednak prawdopodobnie tylko pierwsza reakcja. Należy przypuszczać, że kiedy minął zachwyt niezwykłą iluzją rzeczywistości, zakonnicy zwrócili uwagę na sposób, w jaki Leonardo zaprezentował biblijną scenę. Nic w tej pracy nie przypominało wcześniejszych przedstawień tego tematu. W tradycyjnych wersjach apostołowie siedzieli rzędem za stołem – jedynie Judasz oddzielony był od reszty – podczas gdy Chrystus pełen spokoju udzielał Najświętszego Sakramentu. Nowy obraz bardzo różnił się od tamtych malowideł. Był w nim dramatyzm i coś elektryzującego. Tak jak wcześniej Giotto, Leonardo powrócił do tekstu Pisma Świętego, starając się wyobrazić sobie, jak to było, kiedy Chrystus powiedział: „«Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie wyda». Bardzo tym zasmuceni, zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?»” (Ewangelia wg św. Mateusza 26,21-22). Św. Jan dodawał, że „Jeden z Jego uczniów – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?»” (Ewangelia wg św. Jana 13,23-24). To właśnie owe pytania i gesty rąk wprowadzają ruch do całej sceny. Chrystus dopiero co wypowiedział tragiczne słowa, a zgromadzeni u Jego boku apostołowie cofają się przerażeni. Niektórzy zdają się zapewniać o swoim oddaniu i niewinności, inni z powagą zastanawiają się, kogo Pan mógł mieć na myśli, jeszcze inni zdają się spoglądać ku Niemu w oczekiwaniu wyjaśnienia. Św. Piotr, najbardziej porywczy z apostołów, śpieszy ku św. Janowi, siedzącemu po prawej stronie Jezusa. Szepcąc mu coś do ucha, mimowolnie odsłania postać Judasza. On nie jest oddzielony od reszty, mimo to wydaje się odizolowany. Nie wykonuje żadnych gestów i nie zadaje pytań. Pochyla się do przodu, patrząc podejrzliwie lub ze złością, tworząc kontrast z postacią Chrystusa, który spokojny i zrezygnowany siedzi pośród całej tej wrzawy. Ciekawe, ile trzeba było czasu, by pierwsi widzowie uświadomili sobie, jakiego wielkiego mistrzostwa trzeba, by zapanować nad dramatyczną akcją tego wydarzenia. Mimo poruszenia, jakie wywołały słowa Chrystusa, w obrazie nie ma nic z chaosu. Dwunastu apostołów zdaje się w naturalny sposób dzielić na cztery trzyosobowe grupy, połączone ze sobą gestami i pozą. W całej tej różnorodności jest tyle porządku, a w całym porządku tyle różnorodności, że mamy tu prawie niewyczerpane możliwości harmonijnego wzajemnego oddziaływania odpowiadających sobie ruchów. (…) Jeśli na chwilę zapomnimy, co przedstawia scena, i tak możemy podziwiać piękno powstałego układu postaci. Wydaje się, że kompozycja ma charakterystyczną dla obrazów gotyckich naturalną równowagę i harmonię, którą próbowali przywrócić sztuce – każdy na swój sposób – artyści tacy jak Rogier van der Weyden i Botticelli. Leonardo nie musiał poświęcać poprawności rysunku ani dokładności obserwacji w imię zasad formalnych. Jeśli zapomnimy o pięknie kompozycji, staniemy nagle wobec rzeczywistości równie przekonującej i uderzającej jak to, co widzieliśmy w pracach Masaccia i Donatella. Ale także to osiągnięcie dotyka zaledwie prawdziwej wielkości dzieła Leonarda. Sięgając daleko poza takie kwestie warsztatowe, jak kompozycja i rysunek, musimy podziwiać głęboką wnikliwość, z jaką artysta przedstawił zachowanie i reakcje ludzi, oraz siłę wyobraźni pozwalającą mu rozwinąć przed naszymi oczami tę scenę. Naoczny świadek mówi, że często widywał Leonarda przy pracy nad Ostatnią Wieczerzą. Artysta wchodził na rusztowanie i nim wykonał następny ruch pędzlem, całe dnie stał z założonymi rękami, przyglądając się krytycznie już wykonanej pracy. To właśnie wynik owych przemyśleń pozostawił nam w spadku, a Ostatnia Wieczerza, mimo iż zachowała się w bardzo złym stanie, nadal pozostaje jednym z wielkich cudów, jakich dokonał ludzki geniusz.

x

Ostatnia Wieczerza to z jednej strony symbol chrześcijaństwa, z drugiej – dzieło sztuki. Dla chrześcijan jest to wyjątkowy obraz, bo ilustruje powstanie chrześcijaństwa. A skoro tak, to wszyscy ci, którzy parodiują czy profanują to dzieło, obrażają uczucia religijne innych ludzi. I żadne tłumaczenie, że jest to wyraz artystycznej ekspresji, nie usprawiedliwia takiego działania. Obrażanie ludzkich uczuć, bardzo delikatnych, jest przejawem prymitywizmu i prostactwa. Tego robić nie należy. W takiej sytuacji jedynym rozsądnym zachowaniem wobec tego typu ekscesów jest zignorowanie ich, bo czynią to osobnicy, którzy na miano ludzi nie zasługują. A dyskusja z troglodytami nie ma sensu. Piszę to jako ateista, który jest przeciwnikiem wszelkich wyznań i religii, bo są one instrumentem skłócania ludzi wierzących. I prawdopodobnie dlatego podzielono chrześcijaństwo na wrogie sobie wyznania. A kto to zrobił? Pewnie ten, kto to chrześcijaństwo wymyślił.

Jednak Ostatnia Wieczerza to też dzieło sztuki, wybitne dzieło sztuki. Dlaczego? To chyba dobrze uzasadnił Gombrich w cytowanym fragmencie. Jednak ktoś, kto nie interesuje się malarstwem, może nie rozumieć, dlaczego uznano to za wybitne dzieło. To staje się oczywiste dopiero wtedy, gdy porówna się je z obrazami, które wcześniej malowano. Leonardo ukończył pracę nad swym dziełem w 1498 roku, a więc było to na przełomie średniowiecza i renesansu. Średniowiecze to okres potęgi Kościoła, a do wiernych, niepiśmiennych, najłatwiej było dotrzeć poprzez obraz. Ówcześni malarze dostawali zlecenia na malowanie scen religijnych. Były to zazwyczaj kompozycje statyczne, często był widoczny brak proporcji pomiędzy pierwszym planem a tłem, malarze nie potrafili oddać perspektywy. Gdy więc dziś patrzymy na te obrazy, to wydają się nam one dziwne. W przypadku Ostatniej Wieczerzy mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym: kompozycja nie jest statyczna, widać ruch, widać perspektywę. Obraz został namalowany na ścianie refektarza i sprawiał wrażenie, jakby pojawiła się druga sala, właśnie za sprawą perspektywy. To powoduje, że ten obraz jest wyjątkowy, tylko że to wszystko widać, gdy stoi się w tym refektarzu. Ci którzy parodiują i ci, którym to się podoba, nie mają zielonego pojęcia o tym kontekście. No, ale przecież od troglodytów nie można za wiele wymagać.

x

Modyfikacje tego dzieła da Vinci doczekały się bardzo wielu form. Polegają one zazwyczaj na zamianie bohaterów obrazu na inne postacie: gwiazdy popkultury, postacie fikcyjne, a nawet ustawione za stołem produkty spożywcze, przy czym sama postać Jezusa bywa wówczas wyobcowana. – pisze Wikipedia.

Ostatnia Wieczerza – Maciej Świeszewski; https://www.swieszewski.com/pl/ostatnia-wieczerza.

Od 21 marca 2016 roku obraz wisi w hali przylotów gdańskiego Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy, gdzie jest dostępny dla publiczności. Pod koniec 2022 roku obraz został uznany przez Tygodnik POLITYKA za jedno z dziesięciu najważniejszych dzieł sztuki ostatniego trzydziestolecia. – To informacja z podlinkowanej powyżej strony. Dla tego tygodnika to dzieło sztuki, a dla mnie to kicz. Czy można jednak przedstawić Ostatnią Wieczerzę inaczej? Można.

Na podlinkowanej stronie można przeczytać:

„Ostatnia Wieczerza” Salvadora Dali to dzieło niezwykle symetryczne, starannie przemyślane i dopracowane w najmniejszych detalach. Jezus jest tu główną postacią, o czym świadczą chociażby: umieszczenie go w centralnym punkcie obrazu czy otoczenie jasną poświatą wschodzącego słońca. Boskość i  nadprzyrodzona istota objawiają się na obrazie podwójnie  – poprzez nadnaturalną, przejrzystą postać Chrystusa siedzącego przy stole oraz gigantyczny, surrealistyczny fragment tułowia wynurzający się z wody jeziora często interpretowany jako symbol i zapowiedź zmartwychwstawania. Apostołowie skupieni wokół stołu z pochylonymi głowami wydają się modlić, nie widzimy jednak ich twarzy. Charakterystyczny jest również fakt, że nie ma przed nimi pokarmów ani wina.

x

Jak mówi chińskie przysłowie: jeden rysunek jest więcej wart, niż 1000 słów. Różnica pomiędzy dziełem sztuki a kiczem jest tak wyraźna, że nie wiem czy można tu jeszcze coś dodać. Leonardo miał swoją wizję Ostatniej Wieczerzy, a Dali – swoją. Wersja tego ostatniego jest taką uwspółcześnioną i być może na wielu robiącą większe wrażenie, niż ta Leonarda. I to jest prawdziwa sztuka. A troglodyci niech się bawią modyfikacjami, jak pisze Wikipedia.

19 thoughts on “Ostatnia Wieczerza

  1. Każdy ma prawo do swojej oceny. Ja osobiście uważam Ostatnią Wieczerzę jako wyśmienite dzieło sztuki. Autor tego dzieła to najwyższa półka wśród malarzy. Ostatnia Wieczerza pokazana że w Paryżu to było celowe uderzenie w katolików . W roli głównej żydowska prowokatorka. Jej wygląd przemilczę. Już sobie wyobrażam co by było gdyby w podobny sposób wyrażono się o Żydach lub Arabach. Pan uważa że mogła to być jakaś ustawka. Nie sądzę aby tak było. Ci wszyscy prowokatorzy doskonale wiedzą że my katolicy musimy bronić się sami więc pozwalają sobie na tego typu incydenty. Jasno pokazuje sprawa ks. Olszewskiego gdzie nikt z Episkopaty nie stanął w jego obronie. Nie dziwi więc że ludzie odchodzą z kościoła.

    Like

    • “Pan uważa że mogła to być jakaś ustawka.” – Tak uważam. Jednak jest pewien problem. Ja jestem ateistą i każdy wierzący może mi zarzucić, że wtrącam się w nie swoje sprawy. Mnie wszelkie profanacje nie obrażają i nie szokują, ale uważam to za zwykłe prostactwo i chamstwo. Uważam też, że najlepszą metodą jest olewanie tego typu ataków. Gdyby nie było reakcji na tego typu ekscesy, to szybko skończyłyby się. Kim zatem są ci po stronie katolickiej, którzy reagują? Może piątą kolumną?

      Like

  2. Mam za sąsiadów ateistów i bardzo nam się dobrze żyje . Nie ingerujemy w sprawy kto ,kim jest . Ja natomiast uważam że to było celowe uderzenie w katolików. Ci którzy reagują na tego typu prowokacje czy ataki na KK to tylko zwykli katolicy chodzący do kościoła . Podejrzewam tych z wyższej rangi KK za tchórzy. Podejrzewam że ,, księża patrioci,, nadal są.

    Like

    • “Podejrzewam tych z wyższej rangi KK za tchórzy. Podejrzewam że ,, księża patrioci,, nadal są.” – Kościół w Polsce i nie tylko w Polsce jest zażydzony. Ci z wyższej rangi to prawdopodobnie w większości Żydzi.

      Like

  3. biernosc wobec obrazania swoich swietosci oznacza tchorzostwo

    czy jakby matkę Panu ktos obrazał to bedzie czekał aż mu przejdzie

    “Gdy dana społeczność przestaje reagować na obrażanie jej świetości znaczy, że została duchowo podbita i mozna zacząć lepić z niej co się chce”

    te wszystkie profanacje to z premedytacją działania socjotechniczne

    Like

    • A dlaczego nie protestują protestanci? To przecież oni, z racji nazwy, są niejako predestynowani do protestów. A dlaczego nie protestują prawosławni? Pan protestuje?

      Like

  4. nie oglądam tych “igrzysk”, zresztą wogóle TV już od 20 lat,

    taki to protest z mojej wioski

    zastanawiam się czy pańscy rodzice byli wierzącymi katolikami?

    Like

    • A ja ponawiam pytanie: dlaczego protestanci i prawosławni nie protestują?

      “biernosc wobec obrazania swoich swietosci oznacza tchorzostwo” – a więc stchórzył Pan.

      “zastanawiam się czy pańscy rodzice byli wierzącymi katolikami?” – Matka była wierzącą, choć nie gorliwie. Ojciec, po Oświęcimiu, jak usłyszał Wyszyńskiego: “przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, to tylko miał dla niego przekleństwa.

      Like

  5. Szanowny Panie Liżniewicz Protestanci nie mają powodu do protestów ponieważ nikt ich kościoła nie atakuje. By najmniej nie jest mi wiadomym ,aby byli atakowani. Nie atakowane są inne kościoły. Atakują tylko katolików i ich kościoły. Jak napisałam powyżej nikt z hierarchów KK nie wyraził swoich sprzeciwów, toteż jakby za ich przyzwoleniem tak się dzieje. Chociaż jestem katoliczką to nazwę ich tchórzami i zaprzańcami . Na inne miano nie zasługują.

    Like

    • Ale “Ostatnia Wieczerza” jest wspólna dla wszystkich: dla katolików, protestantów i prawosławnych. Wtedy było jedno chrześcijaństwo, nie było podziałów. Dlaczego więc profanowanie tego fresku nie obraża protestantów i prawosławnych?

      Like

    • Ateista wierzy, że Boga nie ma i to jest jego aksjomat, czyli twierdzenie, które przyjmuje bez dowodu, tak jak w geometrii przyjmuje się bez dowodu twierdzenie, że przez jeden punkt można przeprowadzić nieskończenie wiele prostych, a przez dwa punkty – tylko jedną prostą. Natomiast aksjomatem wierzącego jest wiara w to, że Bóg istnieje. Dyskusja na poziomie odmiennych aksjomatów nie ma sensu.

      Natomiast ja ponawiam pytanie: dlaczego protestanci i prawosławni nie protestują?

      Like

  6. protestanci nie protestują bo są o wiele jeszcze bardziej zlaicyzowani, a prawosławni pewnie by to robili jakby to się wydarzyło ale w moskwie

    a co jeżeli wierzący wierzy bo wie, że Bóg istnieje

    Like

    • Nie zauważyłem, by protestanci byli bardziej zlaicyzowani. Są bardziej gorliwi w swojej wierze, niż katolicy. A jakie to ma znaczenie, gdzie następuje obrażanie uczuć religijnych?

      Jeśli wierzący wie, że Bóg istnieje, to powinien podać dowód. Sama jego wiara nie przekona ateisty.

      Like

  7. Do autora p W. Liźniewicza. Zacznę od pańskiego cytatu: „…Kościół katolicki jest w stanie całkowitego rozkładu i chyba nic już nie jest w stanie mu pomóc…” Zdanie to – pomijając, że jest nieprawdziwe – świadczy o pańskiej nieznajomości tematu. Sugeruję zapoznać się z książką dr Bella V. Dodd – „Szkoła ciemności|”. Jest to  wstrząsające świadectwo działaczki Komunistycznej Partii USA. Bella Dodd w latach 30-ych i 40-ch XX wieku była jedną z najbardziej wpływowych osób w Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych i szefową Związku Zawodowego Nauczycieli. Doskonale wykształcona nauczycielka i prawnik przez długie lata naiwnie wierzyła, że jej partia walczy z faszystami o pokój i szczęście ludzkości.

    Po dziesiątkach lat nauki w tej „szkole ciemności” ostatecznie została wyrzucona z partii komunistycznej w 1949 roku. Wkrótce, dzięki abp. Nowego Jorku, Fultonowi Sheenowi, nawróciła się na katolicyzm, przyjmując sakrament Chrztu św. w dniu 7 kwietnia 1952 roku. Jej zeznania przed Komisją do spraw Działalności Antyamerykańskiej są ważnym źródłem w badaniu dziejów komunistycznej konspiracji na świecie.

    Ta książka to opowieść Belli Dodd o jej niezwykłym życiu, o dążeniu do prawdy i wolności poprzez manowce kłamstwa i zniewolenia. To świadectwo tego, czym był i czym nadal jest komunizm, przybierający obecnie rozmaite twarze, ale mający wciąż te same, destrukcyjne dla człowieka i ludzkości zamiary.

    W 1953 roku, zeznając pod przysięgą w amerykańskim Senacie przed Komisją Śledczą ds. Działalności Antyamerykańskiej, Bella Dodd stwierdziła między innymi: „W latach trzydziestych wprowadziliśmy tysiąc stu mężczyzn do kapłaństwa, aby zniszczyć Kościół od wewnątrz. Chodziło o to, aby ci ludzie zostali wyświęceni, a następnie wspięli się po drabinie wpływów i władzy jako prałaci i biskupi”. Wśród nich mieli być m.in. homoseksualiści. Bella Dodd twierdziła, że był to pomysł Stalina, który sam w młodości był prawosławnym seminarzystą i zdawał sobie sprawę, jaką rolę odgrywa Kościół w życiu publicznym. To on nakazał sięgać po ludzi bez wiary i moralności, by – zgodnie z zasadami sztuki wojny Sun Tsy – rozkładać społeczeństwo wroga od wewnątrz.

    Być może Pan przerzedzi swoje szeregi w przygotowaniu na wielkie starcie z demonicznymi siłami zła. Prawdziwe katolickie życie kształtuje się w kryzysie, gdzy trzeba dokonać wielkiego wyboru. Możemy albo zjednoczyć się z Pasterzem, albo przeciwko Niemu. To właśnie dlatego dni w których żyjemy, są wielkie. Możemy bowiem podejmować decyzje których następstwa odczujemy w wieczności. Dzięki śmierci nikczemność zła nie może trwać wiecznie. Przyjdą nowe pokolenia. Już widać sygnały: https://www.facebook.com/darek70105/videos/1260950238220400   

    Like

    • Czym innym jest Kościół jako instytucja, a czym innym Kościół jako zgromadzenie wiernych. Kościół jako instytucja już niejednokrotnie w swoich dziejach przechodził poważne kryzysy. Czy i tym razem również uda Mu się odrodzić? Może warto napisać o tym, jak to było w przeszłości. Taki blog też chodzi mi po głowie.

      Liked by 1 person

  8. protestanci są bezwglednie posłuszni władzy państwowej, świeckiej, stąd nie protestują przeciwko jej działaniom

    jezeli wie Pan, że boli go np. głowa to czy jest w stanie mi to udowodnic?

    podobnie jest z tą wewnętrzną wiedzą o Bogu

    Pan Bóg jest duchem i udziela się każdemu człowiekowi z osobna na sposób duchowy, wewnetrzny. Jednak nie łamie wolnej woli człowieka i nie narzuca się

    im bardziej jednak człowiek zaczyna CHCIEĆ Wierzyć w Boga tym bardziej On zaczyna się udzielać tej osobie i wiedza o tym że On Jest staje się coraz pewniejsza dla tej osoby

    Wola jest wszystkim

    Natomiast widzialnym dowodem Jego Istnienia jest cały stworzony materialny świat

    Liked by 1 person

    • “protestanci są bezwględnie posłuszni władzy państwowej, świeckiej, stąd nie protestują przeciwko jej działaniom” – Czyli bliżej im do władzy, niż do Boga. Prawosławnym również.

      “Gdy dana społeczność przestaje reagować na obrażanie jej świetości znaczy, że została duchowo podbita i mozna zacząć lepić z niej co się chce” – Oznacza to, że protestanci i prawosławni zostali podbici duchowo i można z nich lepić, co się chce. – to pański cytat. Czyli z Pana, jako protestanta, też można ulepić, co się chce.

      Like

Leave a reply to Wiesław Liźniewicz Cancel reply