Krach finansowy

W dniu 3 listopada Tomasz Piekielnik zamieścił na swoim kanale krótką analizę tego, co dzieje się w światowych finansach i zastanawiał się nad tym, czy ostatnie decyzje Warrena Buffeta nie są oznaką zbliżającego się krachu finansowego. Poniżej wybrane przeze mnie fragmenty jego wypowiedzi.

Warren Buffet zgromadził gotówkę większą niż polskie państwo jest w stanie ściągnąć w podatkach przez dwa lata. Sprzedał duży pakiet akcji firmy Apple, a wcześniej – Bank of America, a jeszcze wcześniej – innych firm. I dziś zgromadził gotówkę ponad 330 miliardów dolarów. Dlatego warto się temu przyjrzeć, bo być może czeka nas kryzys finansowy i nie tylko finansowy.

Dane, które zgromadziłem, pokazują, że albo gospodarkami, czyli państwami rządzą szaleńcy, albo ci ludzie wiedzą, o co chodzi i kreują wydarzenia w świecie finansów, nawet takie jak kryzys czy krach. Warto się tym interesować, bo w mojej ocenie Warren Buffet, to nie tylko guru inwestowania. Nie brak słów, także w świecie finansów, że Warren Buffet, to nie wybitny inwestor, który potrafi – dzięki swoim zmysłom, logice i… no właśnie!, jakimś dodatkowym jeszcze czynnikom – podejmować świetne decyzje inwestycyjne, ale to człowiek, który podejmuje te decyzje dlatego, że kreuje wydarzenia, które towarzyszą tym decyzjom. Wydarzenia, które potem skutkują określonymi wzrostami czy spadkami na rynkach finansowych. Obojętnie, jaka jest prawda, warto śledzić jego ruchy, bo one dowodzą dobitnie, że może się coś wydarzyć na rynkach finansowych. I w mojej opinii tak właśnie się staje.

Jeszcze w 2022 roku Buffet określał Apple jako jednego z „czterech gigantów” Berkshire (sp. Buffeta – przyp. W.L.), odpowiadającego za większość wartości firmy. Zatem, jeśli Warren Buffet mocno wycofuje się z firmy Apple, to uważa, że albo sama firma, albo cały rynek, czyli branża, w której działa Apple, albo cała giełda spadnie i to mocno. Bo jeżeli uważa, że nie warto trzymać swoich kapitałów w akcjach tej firmy – technologicznej czy innych, jak Bank of America, lepiej mieć gotówkę, to znaczy, że z tą gotówką zamierza niebawem coś zrobić i warto to śledzić, bo to powie nam, w jakim kierunku będzie zmieniał się rynek finansowy.

Od wielu kwartałów Warren Buffet sprzedaje akcje spółek, które posiada, po to, żeby je spieniężyć, po to, żeby dysponować gotówką. Warto więc zadać pytanie: co się wydarzy z rynkami finansowymi? Ale warto też zadać sobie pytanie: czy dług publiczny może rosnąć do nieba? A jeżeli nie, to gdzie znajduje się granica możliwości zadłużania się? W Polsce zadłużenie przekroczy w przyszłym roku 60% PKB, a to oznacza, że czeka nas dyscyplina budżetowa, cięcia wydatków. Na ten moment zadłużenie przekroczyło już grubo 1 bilion 800 miliardów złotych. Deficyt w budżecie centralnym przekracza 240 miliardów złotych. Do tego poza skarbem państwa istnieją różnego rodzaju fundusze. Jest ich prawie dwadzieścia. Tam lokowany jest również dług, bo te fundusze mają możliwość emitowania obligacji.

Deficyt w USA w 2024 roku przekroczy 1,8 biliona dolarów. To tyle brakuje w kasie rządu Stanów Zjednoczonych. Nie miejmy złudzeń, bezkrytyczne zadłużanie musi pchnąć władze zza Waszyngtonu, tak nazywam deep state, który w istocie pociąga za sznurki na świecie, nie tylko w kwestii tego, gdzie wybuchnie jakaś wojna, czytaj: gdzie będzie wprowadzona demokracja, ale także, co z finansami światowymi. I tutaj mamy do czynienia z dwoma kierunkami, którymi, moim zdaniem, Ameryka będzie podążać. Po pierwsze, krach i kryzys, ale nie taki, który będzie niespodzianką. Czemu miałby on służyć? Temu, żeby zdewaluować wartość swego długu. Krach i kryzys jest też powodem do różnego rodzaju działań, które na co dzień nie przejdą, na które społeczeństwa w normalnych okolicznościach się nie zgodzą. To po pierwsze. Po drugie – wojny. Wojny to sytuacje, które powodują także reset w dziedzinie finansów. A po ich zakończeniu następuje jakaś odbudowa. I gospodarki, które wezmą udział w tych odbudowach, znacznie zyskają. Zwróćmy uwagę, co się stało w Stanach Zjednoczonych po II wojnie światowej. Po pierwsze amerykańska gospodarka nie została zniszczona działaniami wojennymi, bo tam żadne inwazje nie miały miejsca. Co działo się po tym czasie? Gospodarka amerykańska zaczęła się mocno rozwijać za sprawą kilku okoliczności, ale jedną z nich był fakt, że Ameryka wykreowała swoją walutę światową. Zrezygnowała z pokrycia dolara w złocie, co spowodowało możliwość wykreowania tej waluty w takiej ilości, o jakiej nie byłoby mowy, gdyby dolar miał pokrycie w złocie lub skorelowany był sztywno z jakimś innym dobrem lub kruszcem.

I co się dzieje dzisiaj? Dzisiaj mówi się nam o wprowadzeniu waluty cyfrowej. Co jest potrzebne na świecie, aby się wydarzyło, aby społeczeństwa przyjęły nowe mechanizmy finansowe, nową walutę, obojętnie jak ją nazwiemy, jednak walutę zupełnie inną? To podobnie jak po II wojnie światowej rozpoczęły się działania na dolarze. Co potrzeba, aby na świecie się wydarzyło, abyśmy przyjęli nowe mechanizmy finansowe w ramach tzw. wielkiego resetu? I tu odpowiedź jest jasna – wojna, duża wojna.

x

Piekielnik poruszył tu kilka zagadnień, do których wypada się odnieść. Buffet sprzedał akcje i zgromadził potężną gotówkę. Nawet jeśli sprzedał je w kilku transakcjach, to i tak były to sumy dla nas niewyobrażalne. Jednak Piekielnik nie powiedział, komu on je sprzedał. Kto mógł kupić te akcje? Czy inni prywatni inwestorzy, może nie tak potężni, ale też wielcy, kupiliby akcje, których wyzbywa się największy z nich? Mało to prawdopodobne. Kto zatem dysponuje tak wielkimi pieniędzmi, że w każdej chwili może je wyłożyć? Są to fundusze emerytalne, firmy ubezpieczeniowe i inne tego typu instytucje, które dysponują nieprzerwanym dopływem pieniędzy. Kto na tym tarci? Zwykły człowiek, którego zmuszono do lokowania części swojej składki emerytalnej w takich funduszach. Być może później, gdy akcje tych spółek, które Buffet sprzedał, spadną na tyle nisko, że znowu staną się atrakcyjne, to odkupi je on, bo co zrobi z tą gotówką? A może kupi tanio inne akcje i sprzeda je później, gdy ich cena wzrośnie, jakiemuś funduszowi emerytalnemu czy innemu. Do tego, by przeprowadzać takie operacje potrzebny jest jeden warunek: wszyscy ludzie we wszystkich tych instytucjach muszą ze sobą współpracować i wykonywać polecenia, które otrzymują. To jest możliwe tylko wtedy, gdy należą do tej samej nacji handlowej, bo handel akcjami, to też handel. Celem podstawowym jest tu nie tyle zysk, ile zubożenie pozostałych nacji.

Czy do tego, by wprowadzić walutę cyfrową, potrzebna jest rewolucja w postaci wojny czy krachu finansowego? Przebieg „pandemii” i zachowania większości ludzi podczas niej dowodzą, że – nie. Zresztą waluta cyfrowa już istnieje i ludzie powszechnie z niej korzystają, więc jest to tylko kwestia czasu, gdy zupełnie się do niej przyzwyczają. Gotówka istnieje po to, by nie odcinać ludziom starszym dostępu do pieniędzy, ale też po to, by mógł istnieć czarny rynek i szara strefa, w których również Żydzi działają.

Czy dług publiczny może rosnąc do nieba? – pyta Piekielnik. I twierdzi, że nie może, bo ogranicza ten proceder dyscyplina budżetowa, która nie pozwala na to, by deficyt budżetowy był większy, niż 60% PKB, ale za chwilę dodaje, że rząd lokuje swój dług również w funduszach pozabudżetowych, których jest prawie dwadzieścia. A więc dług może rosnąć do nieba. Dlaczego nie? Jeśli inflacja może…

„Największą hiperinflacją w historii była hiperinflacja na Węgrzech po zakończeniu II wojny światowej, gdzie w 1946 roku największym nominałem był banknot 100 000 000 000 000 000 000 (100 trylionów, gdzie trylion to jedynka z 18 zerami) pengő (przygotowano już do wprowadzenia banknot o nominale miliard bilionów (tryliarda) pengő , tj. jedynki z 21 zerami; zamiast opisu cyfrowego na banknocie znajdowało się oznaczenie „Egymilliárd B.-pengő”), a inflacja wyniosła 41 900 000 000 000 000 (41,9 biliarda) % w skali miesiąca, co oznaczało podwajanie się cen przeciętnie w ciągu każdych 15 godzin. Gdy w sierpniu 1946 roku wprowadzono tam forinta, przyjęto przelicznik 1:400 000 000 000 000 000 000 000 000 000, co oznacza, iż jeden forint otrzymał wartość czterystu tysięcy kwadrylionów (gdzie kwadrylion to jedynka z 24 zerami) pengő.” – Wikipedia. Więcej o hiperinflacji na Węgrzech w blogu Hiperinflacja c.d.

Krach i kryzys jest po to, by zdewaluować wartość swego długu – mówi Piekielnik. I tak było w Republice Weimarskiej po I wojnie światowej. Jak to działa? Więcej o tym w blogu Hiperinflacja. Fragment poniżej.

»Wskutek orzeczenia sądowego o spłacie kredytów z wiosny 1923, stanowiącego, że „marka marce równa” (niem. eine Mark gleich eine Mark), przedwojenne pożyczki zaciągnięte w markach złotych były spłacane w markach papierowych w stosunku 1:1. Wielu rolników i przedsiębiorców mogło szybko spłacić zaciągnięte wcześniej kredyty. Również skarb państwa spłacił długi wojenne w ten sposób – wykupując obligacje wojenne w kwocie 154 miliardów marek, których wartość nabywcza w listopadzie 1923 stanowiła 15,4 fenigów z 1913.

Und hier ist der Hund begraben (I tu jest pies pogrzebany). A więc skorzystali, rolnicy i przedsiębiorcy, tak pisze Wikipedia, poprawna politycznie. Bullock pisze o obszarnikach i przemysłowcach, a to zupełnie co innego. Ale warto było do niej zajrzeć, bo nie mogłem zrozumieć, z jakiego powodu inflacja w postępie arytmetycznym, przekształciła się w inflację w postępie geometrycznym, czyli hiperinflację. Nic takiego się wtedy w Niemczech nie działo, poza tym jednym orzeczeniem sądowym. Właśnie po nim nastąpiła ta zmiana. I skorzystał skarb państwa, jak zwykle bezlitosny i bezduszny wobec swoich obywateli. Okradł tych patriotycznie nastawionych, którzy kupowali obligacje wojenne. Taka była „wdzięczność” rządu niemieckiego. Ale nie łudźmy się – inne rządy nie są lepsze. Z drugiej strony, ci obywatele sami są sobie winni, jeśli wierzą rządowi: „Karl Helfferich ówczesny sekretarz stanu w Urzędzie Skarbu Rzeszy (niem. Reichsschatzamt), popierał politykę zadłużania. Jak sugerował Helfferich w swoim przemówieniu przed Reichstagiem w 1915 r., wykup obligacji wojennych po zwycięskiej wojnie mógł być finansowany z reparacji wojennych uzyskanych przez Niemcy od przegranych.«

Co było pierwsze, kura czy jajko? Czy wojny wywołują kryzysy i krachy finansowe, czy odwrotnie? Wielki kryzys z 1929 roku nie wybuchł po I wojnie światowej przed II wojną światową. Wybuchł dokładnie pośrodku. Jego celem było pozbycie się z amerykańskiego systemu bankowego ludzi nienależących do nacji handlowej.

15 sierpnia 1971 roku prezydent Nixon zawiesił wymienialność dolara na złoto, co oznaczało, że od tego momentu można było drukować go bez ograniczeń. To jednak nie było wynikiem II wojny światowej, bo nastąpiło to 26 lat po jej zakończeniu. To niemal zbiegło się z decymalizacją funta, przeprowadzoną 15 lutego 1971 roku. Od tego momentu funt odpowiadał 100 nowym pensom. Wcześniej było inaczej. Wikipedia tak pisze:

„Wcześniej jeden funt był równy 20 szylingom, zaś jeden szyling (shilling) – 12 pensom (pence). Jeszcze wcześniej 1 pens dzielił się na dwie półpensówki (halfpenny) lub na 4 ćwiartki (farthings).

Funt oznaczany był symbolem “£”, szyling literą “s.”, pens “d.” Obecnie, dla rozróżnienia między “starym” pensem a nowym, stosuje się oznaczenie tego ostatniego “p.”; szyling wyszedł z użycia, a oznaczenie funta symbolem “£” pozostało bez zmian. Przykładowo zapis £2 5s. 3d. lub analogicznie “2/5/3” oznaczał: “2 funty, 5 szylingów, 3 pensy”. Jeżeli podano tylko dwie cyfry, oznaczało to szylingi i pensy, np. “5/3” oznacza to samo, co “5s. 3d.”, czyli 5 szylingów i 3 pensy.

Wartość 5 szylingów (1/4 funta) odpowiadała koronie (crown), zaś pół korony stanowiły dwa szylingi i sześć pensów (2s. 6d.).

Ceny artykułów wysokiej jakości oraz honoraria przedstawicieli wolnych zawodów (lekarzy, adwokatów itp.) liczone były w gwineach. 1 gwinea (guinea, gn.) stanowiła funta i szyling, czyli 1gn. = £1 1s = 21s.”

Być może nam ten system wydaje się idiotyczny, ale w tym „szaleństwie” była metoda. W XIX wieku funt był najmocniejszą walutą świata i nie tracił na wartości. Być może wcześniej też tak było. Co zrobić, gdy towarów i usług przybywa, a pieniędzy – nie. Funt szterling (pound sterling) był bity w standardzie „sterling”, czyli próbie srebra 925 (na 1000), dolar – 900. W Niemczech obowiązywał standard 800. W PRL-u wybito z okazji XXX-lecia PRL monetę „kolekcjonerską” o próbie 625, czyli g… wartą, bo srebro w próbie poniżej 750 traci swoje walory. Tak więc, gdy funt zyskiwał na wartości, co oznaczało, że można było za niego kupić znacznie więcej, niż wcześniej, to trzeba było stworzyć nowe monety o mniejszej wartości tak, by można było kupować tańsze towary. To był system, w którym człowiek pracy nie był oszukiwany, przynajmniej w tym sensie, że pieniądze, które zarobił nie traciły na wartości. O tym pisałem w blogu Pieniądze.

„Żydzi rządzą pieniądzem od bardzo dawna, ale przed nimi byli Fenicjanie i to prawdopodobnie od nich wiele się nauczyli. Wmówili wszystkim, że rozwój może następować, gdy na rynku jest coraz więcej pieniędzy, a kredyt musi być oprocentowany. A dlaczego nie może być rozwoju, gdy ilość pieniądza jest stała? Gdy ilość pieniądza jest stała, a następuje rozwój, czyli pojawia się na rynku więcej dóbr i usług, to pieniądz zyskuje na wartości. Zysk oszczędzającego polegałby nie na dopisaniu mu odsetek, tylko na tym, że po jakimś czasie za te same pieniądze mógłby nabyć więcej dóbr i usług. Ryzyko kredytobiorcy polegałoby na tym, że w momencie spłaty kredytu ta sama nominalnie ilość pieniędzy miałaby znacznie większą moc nabywczą niż w momencie jego zaciągnięcia. Rola banku sprowadzałaby się do pośrednictwa pomiędzy oszczędzającymi, a kredytobiorcami. I mógłby on tylko pożyczyć pieniądze tych, którzy je tam wcześniej zdeponowali. Nie byłoby żadnej giełdy, żadnych funduszy inwestycyjnych i temu podobnych wynalazków. Po co? Pieniądz zyskiwałby na wartości w miarę rozwoju i upływu czasu. Wszystko byłoby odwrotnie niż teraz. A czy w takiej sytuacji możliwe byłyby jakieś wojny i konflikty zbrojne?”

No właśnie! Okres od 1815 do 1914 był praktycznie okresem bez wielkich wojen. Wtedy funt szterling był walutą światowa i najdroższą. Wszystko skończyło się w 1913, gdy powstał Fed.

Czy potrzebny jest kryzys finansowy i krach, by wybuchła wojna? Chyba nie! „Polski” minister spraw zagranicznych robi laskę Amerykanom, by pozwolili mu wciągnąć państwo polskie do wojny na Ukrainie. I pewnie tak się stanie. Wszystko rząd może zrobić, nie pytając swoich obywateli o zgodę. Jednak jedna rzecz jest najtrudniejsza – zmiana granic. I to już się dzieje. Ukrainie już je zmieniono. Wojna na małym skrawku Ukrainy dała też powód do przesiedlenia milionów Ukraińców z terenów nieobjętych wojną do Polski, co w warunkach pokojowych nie byłoby możliwe. Gdy Polska włączy się do wojny na Ukrainie, to będzie to pierwszy krok do zmiany jej granic.

I jeszcze jedno. W czasie wojen nie ma miejsca na kryzysy finansowe, krachy i hiperinflację, bo wtedy prowadzenie ich byłoby niemożliwe. One występują po wojnach i w czasie pokoju.

Czy zatem możliwy jest świat bez wojen, kryzysów finansowych, inflacji i hiperinflacji? Bez nieograniczonego kreowania pieniądza i giełd jest pewnie możliwy, choć całkowite wyeliminowanie wojen wydaje się mało prawdopodobne, czego uczy nas historia, to realne byłoby wyeliminowanie wojen światowych i znaczne ograniczenie lokalnych, czego dowodzi wiek XIX.

10 thoughts on “Krach finansowy

  1. Jeszcze muszą opchnąć te akcyjki zanim zwalą rynek. Z resztą na długie spadki w USA ciężko liczyć. Po numerze bankowym w 2008 roku zmienił im się tam system gospodarczy. Dosłownie każdy Amerykanin praktycznie ma coś na giełdzie, chociażby poprzez fundusze inwestycyjne tutaj wyżej wymieniane. Akcje ma pod warunkiem, że nie mieszka pod namiotem, ponieważ super kapitalizm go wyzerował i nim gardzi… Przez to giełda tak rośnie nawet jak ekonomia nie nadąża. Wiadomo, że czasem spadnie, ale i tak wyciągają nawet na dodruku pieniądza.

    Ciekawe kogo globaliści jutro przepchną w USA? Żyd Jared Kushner – zięć Trumpa, a jeśli wierzyć zaskakująco dobrym prognozom z bajki Simpsonowie to właśnie jego żona Ivanka Trump ma być pierwszą kobietą prezydent.

    Z kolei mąż Kamali Harris też koszerny. Jak ją przepchają to już na ostro z jankesami pójdą.

    Ja lekko stawiam na Trumpa, ale już muszę być bardziej ostrożny 🙂

    Like

    • “Ja lekko stawiam na Trumpa, ale już muszę być bardziej ostrożny” – Sądzę, że Trump wygra, bo deklarował “wycofanie się” z Europy, co oznaczałoby, że to Niemcy i Rosja będą robić porządki w Europie po wojnie na Ukrainie, a co to oznacza dla Polski, to chyba nie muszę tłumaczyć. Słowo “trump” po angielsku: rzeczownik – atut, karta atutowa; czasownik – trąbić, przebijać atutem, górować, prześcigać, przezwyciężać, pierdzieć, puszczać bąki. Dawniej: ktoś niezawodny, osoba, na której można polegać.

      Like

      • Tylko mimo wzrostu potęgi Chin to Stany Zjednoczone nadal są jedynym imperium globalnym. Wycofanie się z Europy spowoduje utratę tego statusu.

        Donald Trump wygrał, więc ciekawie będzie 🙂

        Like

      • Oni “wycofają się”, a nie wycofają się. Właśnie po to, by Niemcy i Rosja mogły zrobić swoje. W przeciwnym razie Ameryka, jako sojusznik Polski, byłaby w kłopotliwej wizerunkowo sytuacji.

        Like

  2. Kim jest ten Warren Buffet ,jakiej jest narodowości? .Wojny były, są i będą. Inaczej po co byłaby produkcja broni. Wiadomym jest ze na broni i wojnach zarabia się duże pieniądze. Uważam że gdy ktoś chce prowadzić wojnę to powinno ich na to stać Z tego co można wywnioskować to Ukrainy na to nie stać, aby prowadzić wojnę. Stać by ją było gdyby bracia w wierze prezydenta-komika ją nie rozkradli. Żebry już się skończyły , kto miał dać to już dał i co teraz? Polskę ogołocili z wszystkiego co było możliwe. Zostaliśmy praktycznie z gołymi d,,,,. Gdyby faktycznie doszło do wojny to klapa na całego, rozłożeni jesteśmy ba łopatki. Mam tylko nadzieję ze do tego nie dojdzie. Jako katoliczka nadzieje pokładam w Bogu.

    Liked by 1 person

    • “Kim jest ten Warren Buffet ,jakiej jest narodowości?” – No wiadomo jakiej, albo na jej pasku.

      “Jako katoliczka nadzieje pokładam w Bogu.” – “In God we trust” – tak jest napisane na banknocie jednodolarowym, co znaczy: Ufamy Bogu. Ale mamy też: “Gott mit uns”, czego chyba nie muszę tłumaczyć. Skoro więc Boga angażują wszystkie strony, to nie wiadomo, po której stronie on opowie się. W takie sytuacji raczej nie liczyłbym na niego.

      Like

  3. Jednak wygrał Trump. Po jego zwycięstwie nie liczę ze cokolwiek w Polsce zmieni się na lepsze, oby tylko gorzej nie było. Moja maksyma to ,, umiesz liczyć, licz na siebie,,. Historia już to pokazała jak Polacy zostali potraktowani przez tzw. ,, przyjaciół,, podczas wojny. Oby tylko nie było powtórki . Po prostu nie ufam tym ludziom.

    Like

    • Wygrał, bo miał wygrać. Od początku mówił, że wycofa Amerykę z Europy – ale bazy amerykańskie w Europie zostaną – a to oznacza, że Niemcy i Rosja podzielą się Polską i Ukrainą. Niemcy zabiorą w Polsce co ich, a Rosjanie zabiorą na Ukrainie, co ich.

      Like

  4. Być może że został ,,namaszczony,, przez tych którym jest on na rękę. Oby tylko nie stało się tak jak Pan napisał ,odnośnie tego podziału. Co to znaczy że wycofa Amerykę z Europy ale bazy zostaną? .W ostatnim numerze mojej gazety jest ciekawy materiał pióra Sławomira M. Kozaka . Pisze on o bazach amerykańskich w których to kwitnie na wysoką skalę handel narkotykami. Ostatnimi czasy było głośno o wypadkach spowodowanych przez amerykańskich żołnierzy na naszych drogach. Być może że to za sprawą narkotyków. Takie bazy są poza wszelką kontrolą ,nieliczni mają tam wstęp więc wolną amerykankę uprawiają na całego.

    Like

    • “Co to znaczy że wycofa Amerykę z Europy ale bazy zostaną?” – To znaczy, że Amerykanie nadal będą rządzić Europą. Że amerykańskie bazy są poza wszelką kontrolą? A radzieckie też były poza wszelką kontrolą, ale jakoś ci wszyscy słowianofile zapomnieli i już gotowi są robić laskę Rosjanom, tak jak Sikorski – Amerykanom. Kiedyś, w latach siedemdziesiątych, był taki włoski film “Odrażający, brudni, źli”. Parafrazując ten tytuł, mógłbym powiedzieć o wschodnich Słowianach w Polsce – “Odrażający, wredni, fałszywi”.

      Like

Leave a reply to Łukasz 3000 Cancel reply