W dniu 11 lipca w muzeum w Gdańsku została otwarta wystawa zatytułowana „Nasi chłopcy mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w III Rzeszy”. Odnosi się to do tych mieszkańców, którzy służyli w armii III Rzeszy. Problem polega na tym, że oburzenie zostało wywołane użyciem słów „nasi chłopcy” które jest zarezerwowane dla żołnierzy Września, obrońców Westerplatte, żołnierzy AK, ale nie dla żołnierzy Wehrmachtu. Mamy tu do czynienia z testowaniem polskiej odporności psychologicznej, z testowaniem instytucji instytucji państwa polskiego w zakresie stosowania przemocy symbolicznej. – mówił Leszek Sykulski w swoim komentarzu z dnia 11 lipca. Poniżej fragmenty jego komentarza.
To jest niewyobrażalny skandal, próba relatywizacji historii, to jest próba wybielania zbrodni niemieckich. To jest proces, który można nazwać elementem przemocy symbolicznej. To jest ewidentne narzucenie pewnej interpretacji historii. Mamy redefiniowane granice wspólnoty. „Nasi chłopcy” to żołnierze września września 1939, obrońcy Westerplatte, powstańcy warszawscy, a nie żołnierze Wehrmachtu. Mamy tu redefinicję symbolicznej wspólnoty: nasi chłopcy, zamiast – wrogowie; zdrajcy, zamiast – ofiary. Bo przecież tak można określić ludzi siłą wcielonych do Wehrmachtu, jako ofiary, ale nie – nasi chłopcy. Jest to świadomy element polityki Niemiec i lobby niemieckiego w Polsce. Ale nie pierwszy to taki przypadek.
5 lipca tego roku w oddziale Instytutu Pileckiego w Berlinie doszło do gorszących scen. Niejaki Peter Oliver Loew z Deutsches Polen Institut opowiadał o projekcie Domu Polskiego, a konkretnie o pewnej ekspozycji w Domu Polskim w Berlinie, Domu, który ma być wybudowany w miejscu tego głazu, który Niemcy postawili. Ta ekspozycja miałaby zaakcentować kwestie rzekomej współwiny Polaków za holokaust. Niemcy prowadzą świadomą politykę rozmywania win, próbują relatywizować historię. To są działania skoordynowane.
Te działania nasilają się w okresie 80-tej rocznicy zakończenia II wojny światowej i 80-tej rocznicy powrotu Polski na ziemie zachodnie i północne. Nie da się nie zauważyć, że ten powrót na te ziemie jest traktowany przez władze Rzeczypospolitej Polskiej po macoszemu. Niezwykle skromnie wyglądają obchody powrotu Polski na te ziemie. Widać tu próbę eksponowania niemieckiej przeszłości tych ziem. I to dzieje się na bardzo wielu płaszczyznach. Przypomnę tylko, że całkiem niedawno doszło do skandalu na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie Aula Leopoldina, uznawana przez wielu za najpiękniejszą salę Uniwersytetu Wrocławskiego, została potraktowana w taki sposób, że zniknął z jej ścian Orzeł Biały, za to umieszczono tam portret króla Prus Fryderyka II, który był jednym z inicjatorów rozbiorów Rzeczypospolitej. To są, niektórzy powiedzieliby – drobne sprawy, drobne elementy – ale jest to właśnie to, z czego jest tkanina przemocy symbolicznej. W ten sposób, jeśli połączy się te kropki, to widać ewidentnie celowe działania, papierki lakmusowe, w jaki sposób państwo polskie, władze samorządowe czy władze państwowe, czy służby specjalne reagują bądź też nie reagują na tego typu działania. Niemcy sprawdzają, na ile mogą sobie pozwolić. Widzimy z jaką swobodą żołnierze Bundeswehry poruszają się po terytorium państwa polskiego. Wszystko to niby w kontekście tej osłony węzła logistycznego w Rzeszowie-Jasionce. Ministerstwo Obrony Narodowej oficjalnie potwierdziło, że Bundeswehra stacjonuje w Polsce w związku z ochroną węzła logistycznego w Rzeszowie-Jasionce. Faktem jest jednak, że niemieckie samochody i żołnierze są widoczni nie tylko na terenie województwa podkarpackiego czy autostrady do lotniska Rzeszów-Jasionka, ale są widoczni w Warszawie i w innych miastach Polski. To jest takie oswajanie społeczeństwa polskiego z widokiem tych żołnierzy.
To jest proces przyspieszania federalizacji unii europejskiej, przekształcenia Europy ojczyzn w państwo federalne, super państwo europejskie.
x
Rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana. Państwo, które podbija inne i zajmuje jego teren, staje się od tego momentu suwerenem na danym terenie i ono stanowi prawo, a jego ludność musi się mu podporządkować. Nikt nie idzie na wojnę z własnej woli, bo wie, że szansa przeżycia jest niewielka i szczęśliwi są ci, którzy z niej wracają. Niemcy wcielali do wojska nie tylko ludzi z Pomorza czy Wielkopolski. Również czynili to w Generalnej Guberni. Tam jeden mężczyzna z każdej wsi stawał się żołnierzem Wehrmachtu. Tego doświadczył jeden z dalekich kuzynów mojej rodziny. Dotarł z wojskiem niemieckim pod samą Moskwę i przez lornetkę oglądał miasto.
Proces oskarżania ludności polskiej o współudział w holokauście nie jest czymś nowym i już dawno temu zapoczątkowali to Żydzi. Można oczywiście wmawiać światu, że Polacy, którzy nie mieli własnego państwa i byli pod niemiecką okupacją, że oni budowali obozy koncentracyjne, ale w jaki sposób to było możliwe, tego nikt nie tłumaczy, a w dobie sztucznej inteligencji wszystko można ludziom wmówić. I jak ona powie im, że Ziemia jest łaska, to uwierzą.
We Wrocławiu na uniwersytecie zdjęto w jednej z sal godło państwowe i zastąpiono je portretem króla Prus. Z kolei żołnierze Bundeswehry panoszą się po całej Polsce. Można oczywiście, jak czyni to Sykulski, sugerować, że chodzi tu o działania związane z tworzeniem superpaństwa europejskiego, ale chyba nikt poważny nie uwierzy w tego typu tłumaczenie. Jest to przede wszystkim dowód na to, że państwo polskie istnieje już tylko na papierze. No bo jeśli ktoś zdejmuje jego godło ze ściany uniwersytetu i władze tego państwa nie reagują, to czyż trzeba lepszego dowodu? No, jest nim niewątpliwie też obecność wojska niemieckiego na terytorium tego państwa, w sytuacji, gdy wojsko polskie w zupełności wystarczyłoby do wykonywania tych zadań, które realizuje na jego terenie Bundeswehra.
Jakieś kilkanaście lat temu dokonano korekty granicy województwa warmińsko-mazurskiego. Powiat olecki, należący do województwa podlaskiego, włączono do warmińsko-mazurskiego. I w ten sposób województwo to ma obecnie na terenie Polski historyczne granice Prus Wschodnich. To jeszcze jeden z dowodów na to, że przygotowania do przejęcia ziem zachodnich przez Niemcy trwają od dawna. Jest to proces powolny, ale dokonywany konsekwentnie małymi kroczkami. Prędzej czy później do tego dojdzie i trzeba będzie to jakoś wytłumaczyć światu. Jednak jakoś tak dziwnie nikt o tym w Polsce nie mówi, jest to temat tabu. Czy dlatego, że Niemcy to nasz „sojusznik”? Inna sprawa, że bez wojny na Ukrainie nie byłoby to możliwe.
Mieszkam we Wrocławiu i z racji swoich zawodowych działań miałem/mam kontakt z niektórymi osobami z polit-świecznika. W 2014 spotkałem się z Kazimierzem Ujazdowskim na okoliczność jego kampanii wyborczej do PE.
W trakcie rozmowy zeszliśmy na temat omawiany w pańskim artykule i dowiedziałem się iż (wedle jego słów) mój rozmówca był inicjatorem remontu Hali Ludowej ale jak to w lokalnym zwyczaju bywało i nadal bywa – kasy nań nie było…
Ale wkrótce znalazł się sponsor-zbawca.
Wpis do rejestru światowego dziedzictwa kultury UNESCO w 2006 i dotacja (czy raczej – kredyt…?!) z tego tytułu obwarowane zostały nakazem zmiany nazwy obiektu na “bardziej rozpoznawalną w świecie” – jak usłyszałem.
Jak pamiętamy z historii dzieło Maxa Berga zostało nazwane przez ówczesne państwo germańskie w 1913 Halą Stulecia (niem. Jahrhunderthalle) na część setnej rocznicy zwycięstwa antynapoleońskiej koalicji pod wodzą Prus i Austrii nad wojskami francuskimi w bitwie pod Lipskiem co skutkowało pogrzebaniem wszelkich nadziei polskich patriotów związanych z Napoleonem na restaurację państwa polskiego w jakiejkolwiek postaci na ponad sto lat.
Akceptacja takiej demonstracji niemieckich wpływów przez działaczy PiS-u świadczy o ich luźnym stosunku do polskiej racji stanu oraz niewątpliwie skutecznym oddziaływaniu politycznym Niemiec na decyzje tej międzynarodówki oraz na zachowania lokalnej polskojęzycznej agentury i folksdojczy kierowanych z konsulatu przy Podwalu.
Nota bene – kilkanaście lat temu doczytałem się gdzieś w otchłaniach sieci iż podobnież placówka ta zatrudniała na przełomie wieków ok. 800 osób na umowach-zlecenie ale po pewnym czasie tych osób było już ok. 2000…
Co oni mogli robić i w czyim interesie…?!
Oczywiście zweryfikować tego niepodobna ale po wypowiedziach jednego z teutońskich czynowników – panoszącego się niegdyś po Wrocławiu, bezczelnego do rozpuku “niemiecko-polskiego dziennikarza” i wykładowcy UWr i UW – Klausa Bachmana – staje się to oczywiste i bardziej niż prawdopodobne.
Kolejnym przykładem przygotowań do wchłonięcia zachodniego PRL-Bis do Germanii (jak przeczucie mi mówi) jest projekt Rewitalizacji Kolei Dolnośląskich pod patronatem ziomka z mojego rodzinnego miasta – platfusa Cezarego Przybylskiego, niedawnego marszałka województwa.
Chyba wcześniej już pisałem Panu iż na mój misiowy rozumek – jest to nic innego jak przygotowanie zrujnowanej przez komuchów a później “patriotów” pod wodzą Balcerowicza i jego szajki szabrowników – infrastruktury transportowej regionu na przybycie nowych/starych właścicieli – oczywiście za nasze pieniądze…
Sprytnie pomyślane – owszem, są to istotne dla społeczeństwa inwestycje aczkolwiek wszyscy naiwni i bezrefleksyjni cmokać z zachwytu będą nad tym dziełem – pewnie do czasu coming-outu jego prawdziwych autorów i beneficjentów (a może i dłużej…): Viva GG…!!!
Takich kwiatuszków jest dużo więcej acz te wraz z omawianym powyżej – wydają mi się być bardziej znamiennymi…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hala_Stulecia_we_Wroc%C5%82awiu
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Lipskiem
https://pl.wikipedia.org/wiki/Klaus_Bachmann
LikeLike
Kolejnym przykładem przygotowań do wchłonięcia zachodniego PRL-Bis do Germanii (jak przeczucie mi mówi)…
Tu już nie trzeba przeczucia, to jest już oczywistość, choć do większości to jeszcze nie dociera.
LikeLiked by 1 person
O – taki kolejny kwiatek mi przed chwilą wpadł w oczy…
https://gazetawroclawska.pl/niemiecki-napis-kaiser-brucke-wroci-na-most-grunwaldzki-awantura-o-nazwe-symbolu-wroclawia-i-autora-tego-pomyslu/ar/c1p2-27766289
LikeLike
Tak zaczyna się oswajanie z językiem niemieckim i działanie na podświadomość. Od tego nie ma odwrotu. Czy zatem czekają nas kolejne przesiedlenia? Czy może raczej tylko potomkowie właścicieli kamienic, gruntów i pól powrócą? (ja już się przyzwyczajam do składni niemieckiej – czasownik na końcu zdania)
LikeLike