Konstytucja 3 maja

Konstytucja 3 maja to jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski. Nadal jednak jest ona źródłem wielu sporów i polemik. Ma ona swoich zagorzałych zwolenników, ale też i zażartych wrogów. Jej przeciwnicy uważają, że przyczyniła się do II-go i III-go rozbioru. Jak więc na nią patrzeć? Pierwszą i podstawową rzeczą, jaką wypada wiedzieć, jest to, że decyzję o jej uchwaleniu podjął sejm skonfederowany tj. taki, który podejmuje decyzje większością głosów, a nie – jednomyślnie. Gdyby sejm nie był skonfederowany, to ta konstytucja nigdy nie zostałaby uchwalona. Wystarczyłby sprzeciw jednego posła. A może nie byłoby żadnego sprzeciwu i głupio by to wyglądało, taka niespotykana jednomyślność. Dlaczego więc sejm był skonfederowany? I czy stało się to przypadkiem? Na jego skonfederowanie musiała wyrazić zgodę Katarzyna II i taką zgodę dała. I czy to też był przypadek? O co w tym wszystkim chodziło? Jak zwykle w takich sytuacjach, wypada chyba zacząć od początku: od konfederacji i od tego, jak ona doprowadziła do powstania skonfederowanego sejmu.

Czym była konfederacja w historii Polski? Konfederacja (od łacińskiego confoederatio, związek) – związek zbrojny zawiązywany przez duchownych, szlachtę i miasta w celu realizacji własnych intencji lub w zastępstwie władzy państwowej, tworzony w Polsce i na Litwie w wiekach XIII-XIX. Jej genezy należy szukać w średniowiecznym prawie oporu przeciwko władzy. Charakterystyczną cechą konfederacji była przynależność imienna; spis jej członków sporządzano w okresie jej zawiązywania. Jako że zawiązanie następowało dla realizacji z góry określonego celu, konfederacja miała charakter czasowy.

Pierwszymi tego typu związkami były konfederacje miejskie, powoływane w latach 1298, 1302, 1310, 1350 przez miasta Wielkopolski. Miały one na celu m.in. ochronę bezpieczeństwa handlu i spokoju publicznego poprzez tępienie rozboju na drogach. Konfederacje wyłącznie rycerskie powstawały w Polsce w XIV wieku. Zwoływane były w obronie swobód szlacheckich przeciwko władzy centralnej, wpływom duchowieństwa i rozwojowi husytyzmu. W 1307 roku, w reakcji na związanie konfederacji rycerskiej przeciw roszczeniom kleru, dotyczącym dziesięcin i sądownictwa, duchowieństwo związało własną konfederację.

Konfederacje mogły być tworzone przy osobie króla, w obronie majestatu; istniały też przypadki, gdy władca sam popierał ich postulaty i przyłączał się do związku. Konfederacje uznane za buntownicze wobec króla nazywano rokoszami.

W czasie bezkrólewia po śmierci Zygmunta Augusta w 1572 roku wykształcił się nowy rodzaj tego typu związków – konfederacja generalna lub konfederacja kapturowa, zastępująca najważniejsze instytucje państwa, które w normalnym trybie działały w imieniu króla, gdy nie było monarchy. Uchwały konfederacji generalnej stanowione były większością głosów.

Prawo do występowania poddanych przeciwko władzy gwarantował artykuł de non praestanda oboedientia konfederacji warszawskiej w 1573 roku, wysnuty z przywileju mielnickiego z 1501 roku, gdzie zapewniano senatorom prawo do uważania króla, który przekroczył swoje uprawnienia, za tyrana.

W czasie konfederacji sejm zastępowała rada generalna konfederacji, na której decyzje w razie konieczności zapadały większością głosów. Wybrany przez szlachtę marszałek konfederacji sprawował władzę wykonawczą wraz z królem i senatem. W czasie obowiązywania konfederacji zawieszano przynajmniej de jure prawa szlachty (zakaz pozbawiania wolności i konfiskaty mienia bez wyroku sądowego).

Początkowo konfederacje obejmowały jedno tylko województwo bądź ziemię (konfederacja wojewódzka). Konfederację, która obejmowała całe państwo, nazywano konfederacją generalną. Konfederacje generalne zawiązywano osobno dla Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Władzę nad konfederacją obejmowała rada generalna konfederacji. W czasie trwania konfederacji w jej organach obowiązywała zasada głosowania większością głosów. Ten ewenement ustrojowy doprowadził do powstania sejmu skonfederowanego. Kilka rad walnych konfederacji miało charakter sejmów nadzwyczajnych (1710, 1735).

Zawiązywania konfederacji w Rzeczypospolitej zakazała ostatecznie konstytucja sejmu niemego z 1717 roku, w rzeczywistości zasada ta nigdy nie była przestrzegana. Sejm Czteroletni uchwalił ustawę zabraniającą tworzenia konfederacji, zapowiadającą karanie śmiercią inicjatorów takich związków.

Tyle m.in. możemy przeczytać w Wikipedii. Czymże więc była ta konfederacja? Był to idealny instrument do destabilizacji państwa i pretekst do ingerencji w sprawy państwa, w którym zastosowano tego typu rozwiązanie. Konfederacja barska (1768-72) porwała w pewnym momencie króla i to wystarczyło do dokonania pierwszego rozbioru.

Pierwszy rozbiór Polski nastąpił w 1772 roku. Pretekstu do niego dostarczyła konfederacja barska. Był to związek zbrojny szlachty polskiej, utworzony 29 lutego 1768 roku w Barze na Podolu. Był skierowany przeciwko Rosji i królowi Stanisławowi Poniatowskiemu oraz popierającym go wojskom rosyjskim. Celem konfederacji było zniesienie ustaw narzuconych przez Rosję, zwłaszcza tych zapewniających równouprawnienie innowiercom.

Jeszcze wcześniej zwołany został 8 listopada 1763 roku sejm konwokacyjny 1764 roku w celu przygotowania elekcji Stanisława Poniatowskiego. Obrady trwały od 7 maja do 23 czerwca 1764 roku. Sejm przeprowadził szereg reform ustroju I Rzeczypospolitej. Konfederacja stronników Czartoryskiego doprowadziła na drodze zamachu stanu do odsunięcia od obrad znacznej części posłów związanych z obozem sasko-republikańskim i do skonfederowania sejmu konwokacyjnego.

W celu skutecznego przeprowadzenia obrad Zamek Królewski i Krakowskie Przedmieście obsadzono wojskami rosyjskimi z armatami i nadwornymi wojskami Czartoryskich. Posłowie opozycji sprzeciwiali się i w ramach protestu przeciwko obecności wojsk rosyjskich opuścili salę obrad. Natomiast familia Czartoryskich, za zgodą posła rosyjskiego Hermana Karla von Keyserlinga, przeprowadziła zmianę ustroju Rzeczypospolitej. W obradach uczestniczyło jedynie 80 posłów (powinno 300) i 7 senatorów (zamiast 136). Reformy były dość radykalne. Zniesiono liberum veto, zlikwidowano żydowski Sejm Czterech Ziem, uporządkowano sprawy celne, wprowadzono zakaz przysięgania posłów na instrukcje poselskie. To tylko niektóre z tych fundamentalnych zmian.

Chociażby na tym przykładzie widać, że z demokracją nie miało to wiele wspólnego i sposób, w jaki uchwalono Konstytucję 3 maja, nie był czymś wyjątkowym. Raczej była to praktyka. Na ogół przedstawia się nam sejmy Rzeczypospolitej jako anarchiczne, bezradne wobec liberum veto, a prawda jest taka, że sejmy skonfederowane wcale nie były wyjątkami. Wprost przeciwnie! Często się nimi posiłkowano. Ale to też była parodia. Na konfederację tworzono kontrkonfederację.

Reformy te (sejmu konwokacyjnego) były tak rewolucyjne, że począwszy od 1766 roku porzucili je nawet sami inicjatorzy – Czartoryscy. Król był zupełnie osamotniony. Popadł w całkowitą zależność od Katarzyny II. W 1767 roku wkraczają wojska rosyjskie. Pod ich osłoną poseł rosyjski Nikołaj Repnin zawiązuje 20 marca konfederacje różnowiercze: słucką dla Wielkiego Księstwa Litewskiego i toruńską dla Korony. 23 czerwca w reakcji na te wydarzenia szlachta katolicka związała konfederację radomską, skierowaną przeciwko Stanisławowi Poniatowskiemu. Wykorzystuje to Repnin, uzyskując nad nią wpływ i zmusza Poniatowskiego do podporządkowania się Katarzynie II.

Zawiązany pod węzłem konfederacji radomskiej tzw. sejm repninowski w Warszawie zajął się rewizją reform przeprowadzonych przez sejm konwokacyjny w 1764 roku. Kwestią drażliwą pozostała sprawa równouprawnienia innowierców. Repnin sterroryzował posłów, porywając 14 października 1767 roku przywódców konfederacji radomskiej: biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka, biskupa kijowskiego Józefa Andrzeja Załuskiego, hetmana polnego koronnego Wacława Rzewuskiego i jego syna Seweryna.

24 lutego 1768 Rzeczypospolita podpisała z Rosją traktat o wieczystej przyjaźni, w wyniku którego stawała się rosyjskim protektoratem. Katarzyna II gwarantowała nienaruszalność granic i ustroju wewnętrznego państwa (Skąd my to znamy? Trwały sojusz ze Związkiem Radzieckim, gwarantem naszych zachodnich granic.). 26 lutego uchwalono prawa kardynalne, sankcjonujące równouprawnienie innowierców jako nienaruszalne prawo Rzeczypospolitej. W przededniu tych wydarzeń opuścili Warszawę główni przywódcy spisku barskiego.

Tak to opisuje Wikipedia. Nasuwa się jednak pytanie: Skąd przywódcy „spisku” (już nie konfederacja, tylko spisek) barskiego wiedzieli, jak rozwinie się bieg wydarzeń, skoro nie było ich w Warszawie. Chyba tylko od swoich „braci”.

Walki konfederatów barskich trwały do sierpnia 1772 roku. Rozbioru dokonano oficjalnie 18 września, ale decyzja o nim zapadła w Petersburgu już w połowie 1771 roku. Sam pomysł musiał być znacznie wcześniejszy i ktoś starannie to wyreżyserował: stworzenie pretekstu do buntu, a następnie zorganizowanie go. W walkach po stronie konfederatów wzięło udział 100 tysięcy ludzi. Stoczono około 500 potyczek. Straty konfederacji to 60 tysięcy. Było to więc bardzo skomplikowane i kosztowne przedsięwzięcie. Bitwy toczono na terenie całego kraju. Dowódcami byli Kazimierz Pułaski, Michał Jan Pac, Maurycy Beniowski i Charles François Dumouriez.

Pułaski był masonem, o czym informuje nawet Wikipedia. Z kolei Dumouriez w 1770 roku został wysłany do Polski, gdzie miał za francuskie pieniądze organizować korpus posiłkowy konfederacji barskiej. Po wybuchu rewolucji francuskiej przystąpił do jakobinów. – I wszystko jasne! Konfederacja barska była dziełem masonerii i przez nią finansowana. Tak więc prawdopodobnie wszystko zostało wyreżyserowane: te ustawy o prawach dla innowierców i te „święte oburzenie”, które doprowadziło do powstania tej konfederacji. I tak dokonano I-go rozbioru Rzeczypospolitej. Na kolejny trzeba było czekać aż 21 lat.

Sejm Czteroletni (1788-1792) – zwołany w Warszawie 6 października 1788 roku za zgodą cesarzowej Rosji Katarzyny II. Obradował do 29 maja 1792 roku. Był to sejm skonfederowany. Można by w tym miejscu zapytać: dlaczego niektóre sejmy były skonfederowane, a inne – nie. Kto decydował o tym, że teraz trzeba gładko przeforsować pewne projekty, a innym razem można sobie pozwolić na „wolność” i dezorganizować prace sejmu. Czasem można odnieść wrażenie, że ustrój Rzeczypospolitej został tak zaprojektowany, by zawsze móc realizować swoją grę polityczną, czy to poprzez liberum veto, czy – konfederację.

Obie te zasady ustrojowe pojawiły się po powstaniu Rzeczypospolitej Obojga Narodów, czyli po powstaniu unii polsko-litewskiej. Dokładnie – po śmierci Zygmunta Augusta w 1572 roku. Również wtedy pojawia się trzecia zasada ustrojowa – wolna elekcja. Cała szlachta wybierała króla (viritim). Nie bez wielkiej przesady można powiedzieć, że po śmierci Zygmunta Augusta dokonuje się wielka rewolucja. Powstaje zupełnie nowy ustrój państwa. To jest ta słynna demokracja szlachecka. Jej trzema filarami są:

  • liberum veto
  • konfederacja
  • wolna elekcja

Kto zdecydował o tym, że wprowadzono te trzy zasady ustrojowe? Jakie pole do manipulacji stwarza taki ustrój! Wmawia się nam, że Polacy to warchoły, anarchiści, buntownicy itp. Tylko nikt nie mówi, że polskimi królami, po wymarciu dynastii Piastów, byli przeważnie obcy, że I RP to konglomerat różnych narodowości, że była ona miejscem intensywnego osadnictwa Żydów po ich wygnaniu z Hiszpanii w 1492 roku. Nie mówi się nam nic o tym, jaki wpływ na losy tego nowego tworu, czyli unii polsko-litewskiej, miała reformacja i tajne związki humanistów, przywleczone do nas przez królową Bonę. Nie mówi się o tym, jaki to miało wpływ na Zygmunta Starego i jego następcę – Zygmunta Augusta.

Zygmunt Stary zajmował wobec reformacji stanowisko wyczekujące i takim postępowaniem sankcjonował jej powstanie i rozwój. Przybycie królowej Bony (1519) otworzyło polski dwór królewski dla tajnych związków humanistycznych i dla Żydów. Jednym z nadwornych lekarzy królowej był Mojżesz Fiszel. Jego matka i córka należały do świty Bony.

„Już w czasie panowania Zygmunta I (1506-1548) zaprowadził podobno Brancacio, dworzanin królowej Bony, wolnomularstwo na królewskim dworze, a syn jej, Zygmunt II August (1548-1572), którego panowanie zwą złotym okresem literatury polskiej i który wydał w r. 1562 edykt tolerancyjny, proklamujący wolność wyznania i odbierający wyrokom sądów duchownych egzekutywę państwową, należał podobno do związku wolnomularzy.” – M.S. Goldbaum, Rudimente einer Geschichte der Freimauererei in Polen, za Henryk Rolicki, Zmierzch Izraela.

Trzeba oczywiście wziąć poprawkę na to, że masoneria powstała później z tajnych związków humanistyczno-reformacyjnych, do których musiało należeć wiele osób na dworze Zygmunta I, a później również jego syn i następca, Zygmunt August.

„Spowiednikiem królowej był niejaki Lismanini, jedna z najbardziej podejrzanych postaci reformacji w Polsce. Nic więc dziwnego, że postępowanie Bony z protestantami było bardzo nierówne. Kierowały nią nie tylko względy dogodności, lecz różne i namiętne zachcianki kobiety zepsutej; albowiem niepodobna przypuścić, by uczucia religijne mogły mieć jakikolwiek wpływ na duszę takiej jak Bona istoty, objawiającej stale zupełne lekceważenie wszelkich zasad moralnych. – Walerian Krasiński, Zarys dziejów powstania i upadku reformacji w Polsce.”

„W tych warunkach, gdy centrum organizacyjne reformacji znalazło się tuż pod bokiem dwóch ostatnich Jagiellonów, łatwo zrozumieć, dlaczego Zygmunt I był pierwszym w Europie, który oficjalnie uznał reformację, przyjmując w r. 1525 na rynku krakowskim hołd od Albrechta brandenburskiego, wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego i nadając mu duchowne dobra zakonne, jako lenno świeckie. Ten krok, który historycy polscy jednogłośnie niemal uznają za olbrzymi błąd polityczny, umożliwiający późniejsze rozbiory, podyktowany został wpływami reformatorów i był wyzwaniem Rzymu. Rzecz charakterystyczna, że równocześnie brat wychrzczonego żyda, Abrahama Ezofowicza, mianowanego przez Zygmunta I podskarbim litewskim, Michał Ezofowicz otrzymuje nobilitację.

Nobilitacji jego dokonał Zygmunt na rynku krakowskim podczas uroczystości składania hołdu przez Albrechta, księcia pruskiego. Jest to jedyna w dziejach Polski nobilitacja niechrzczonego żyda. – Majer Bałaban, Historia i literatura żydowska.

Siły reformacji wzrosły jeszcze za Zygmunta Augusta, który, sądzić wolno – był czynnym członkiem stowarzyszenia, założonego przez Lismaniniego. Sekretarzem jego był członek tego związku, znany bojownik kościoła narodowego, Andrzej Frycz-Modrzewski. Zygmunt August, jeszcze jako królewicz, propagował reformację.”

„Reformacja czuje się tak dalece na siłach, że na sejmie piotrkowskim w r. 1559 pojawia się wniosek, by wyłączyć biskupów katolickich z senatu, albowiem składają papieżowi przysięgę wierności. Wniosek jednak nie został przyjęty.”

„Do reformacji, a zwłaszcza do wyznania helweckiego (kalwińskiego) garnęło się możnowładztwo polskie i litewskie. Pod koniec panowania Zygmunta Augusta innowiercy mieli zdecydowaną większość wśród świeckich. W r. 1569 było 58 senatorów ewangelików, 53 katolików, 2 prawosławnych, ponadto zaś 15 biskupów katolickich.”

Wszystkie powyższe cytaty pochodzą z książki Henryka Rolickiego Zmierzch Izraela.

Takie było otoczenie dwóch ostatnich Jagiellonów. I to właśnie to otocznie, no bo któż inny, „wysmażyło” ten kuriozalny, idiotyczny ustrój, który, dokładnie w 200 lat po śmierci Zygmunta Augusta, doprowadził do I-go rozbioru. A był on wynikiem powstania konfederacji barskiej i jej działań.

Nie byłoby Konstytucji 3 maja, gdyby nie było Sejmu Czteroletniego (1788-92). Należy więc zacząć od niego i dowiedzieć się, w jakich okolicznościach doszło do jego powstania, a zwłaszcza do tego, że był to sejm skonfederowany, podejmujący decyzje większością głosów.

Nie mogę się powstrzymać, by nie przytoczyć kilku cytatów z książki Karola Zbyszewskiego Niemcewicz od przodu i tyłu. Pisał on językiem niezwykle soczystym i wyrazistym. Parę lat spędził w archiwach. Dotarł do dokumentów źródłowych, do pamiętników bezpośrednich świadków tamtych wydarzeń. To miała być jego praca doktorska na Uniwersytecie Warszawskim tuż przed wojną. Niestety odrzucono ją. Nie była zbyt „poważna”.

„Państwowe dochody Polski wynosiły rocznie 18 milionów, prywatne króla – 10 milionów złotych; wojsku można było nie płacić, bez armat się obejść, ale nałożnice monarsze musiały otrzymywać żołd akuratnie, nowe bohomazy w Łazienkach przybywać. Stanisław August miał długów powyżej uszu, bał się, że przy pierwszej o tym wzmiance opozycja wrzaśnie: Veto! i sejm rozejdzie się po kościach, nie uchwaliwszy mu żadnego sukursu. Szermując tedy potrzebą ustanowienia wojska i podatków, prosił usilnie przełaskawą Katarzynę o pozwolenie zawiązania konfederacji.

Carowa, przyzwyczajona, że Polacy leżą przed nią plackiem, upewniana przez Stackelberga, że i obecny sejm będzie mu posłuszny jak piesek – zezwoliła. – Ostatecznie, myślała, jeśli te niechlujne Polaczyszki zdobędą się naprawdę na wystawienie nieco wojska – tym lepiej, nic to nie będzie kosztować, a w razie kiepskiego obrotu wojny z Turcją może się przydać…

Siódmego października, jak zawsze w pierwszy poniedziałek po świętym Michale, nastąpiło otwarcie skonfederowanego sejmu. Marszałkiem obrano prawie jednogłośnie Stanisława Małachowskiego, zwanego polskim Arystydesem, co nie było znowu tak wielką pochwałą; każdego nieprzyłapanego na grubszym złodziejstwie zwano wtedy w Polsce Arystydesem. Było ich w całym kraju aż kilkunastu.”

„Trzynastego października otyły poseł pruski Buchholtz złożył notę sejmowi, w której jego pan, opasły Fryderyk Wilhelm, uprzejmie, po mnóstwie komplementów, proponował związanie z Polską przymierza.

Sejm oniemiał z radosnego wzruszenia. Do nich taka nota? Do nich, co od 25 lat otrzymywali od państw sąsiednich nie noty, ale aroganckie rozkazy, brutalne jak kopniaki. I to od Prus! Od tych Prus, co samowolnie poszerzały o kilometry granice zaboru, co bezprawnie nakładały takie cło na zboże spławiane Wisłą, że zabiły cały handel; jeszcze tak niedawno nie można było utrzymać w Warszawie wysokiego lokaja, bo werbownicy szwabscy porywali dorodnych mężczyzn w biały dzień ze środka ulic. Zdawkowe, obyczne zwroty grzecznościowe noty dyplomatycznej wydawały się sejmowi anielskim kwileniem, wnet kazał ją wydrukować i rozrzucić po kraju, by i obywatele mieli frajdę. Pięćdziesięciu posłów podrałowało do Buchholtza złożyć mu podziękowania, ledwo nie wysłano poselstwa dziękczynnego do Berlina. Pierwszy kamyk pruski w folwark Katarzyny zrobił wrażenie lawiny.”

„I oto nagle sejm składający się dotychczas ze stronników króla, Branickiego, Szczęsnego, Czartoryskiego, z posłów co – jak utarło się od wieku – byli klientami jakiegoś magnata, co mieli nie rozumować, a tylko iść ślepo za swym panem, ten sejm zawsze skłócony, rozdrobniony na dziesiątki grupek – podzielił się nagle na dwa wyraźne obozy: za Rosją i przeciw niej. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów sejm różniły nie możne osobiste ansy, nie małe świństewka, konszachty, ale arcyważne, polityczne zagadnienie: dogorywać pod moskiewskim butem czy próbować się spodeń wykaraskać? Z jednej strony chłystki niewidzący poza spódnicę wszechpotężnej carowej, jurgieltnicy drżący o swe pensje, tchórze; z drugiej ludzie, którym zbrzydło jarzmo, którym kołatało coś jeszcze żywiej w piersiach na dźwięk – Polska!”

„Walka z Rosją była wygrana: rublobiorcy zdziesiątkowani, ingerencja kacapska zlikwidowana, król zagłuszony, Stackelberg mógł już tylko rozkazywać swej kucharce.

Wielu zajadłych, krzykliwych, dotąd pożytecznych patriotów, jak Suchodolski i Suchorzewski, uznało, że sejm zrobił swoje, winien zakończyć swój żywot, a Polska rządzić się nadal tymiż prawami. Bardziej rozgarnięci patrioci pojmowali, że Polska stoczyła się do obecnego stanu bezsilności i poniżenia nie z powodu Rosji, lecz fatalnego ustroju. Postanowili dać Polsce nowy, sensowny.

Zniesienie wolnej elekcji i liberum veto, ukrócenie hetmanów, wzmocnienie władzy dziedzicznego monarchy – oto cele, które dzięki Ignacemu Potockiemu, Staszicowi, Kołłątajowi przyświecały drugiej edycji patriotów.

Dotychczasowy podział – za Rosją i przeciw niej, stał się nieaktualny; sejm rozpadł się na dwa nowe stronnictwa: zwolenników starego bałaganu i wyznawców reformy. Wciąż dotąd pijany Ksawery Branicki wylazł spod stołu, stanął na czele zacofańców, wylękniony Stanisław August zbliżył się do postępowców.”

„Patrioci parli całą siłą do zawarcia trwałego przymierza z Prusami. Nie wyobrażali sobie Polski bez gwarancji obcego mocarstwa.

Układy szły powoli, omal nie zostały zerwane, gdy Fryderyk Wilhelm zażądał szczerze Gdańska i Torunia, podjęte na nowo, gdy przewrotnie zapewnił, że wcale tych miast nie pragnie. Stanisław August przeszkadzał naprzód wszelkimi sposobami, robił drobne intrygi, zagroził nawet, że wyjedzie na rok do Włoch, zostawiając sejm własnemu rozumowi.”

„Dwudziestego dziewiątego marca 1790 roku zostało ostatecznie podpisane przymierze. Prusy o 200-tysięcznej armii i Polska o niespełna jeszcze 50-tysięcznej warowały sobie dokładnie w trakcie rozmiary pomocy wojskowej i finansowej w razie napaści na któreś państwo. Zbyt korzystne to było dla Polski, aby mogło być dochowane. Dla Prus, będących w naprężonych stosunkach z Rosją i Austrią oraz chcących szantażować całą Europę, przymierze było chwilowo na rękę; Polska nic na nim nie traciła, ale naiwnością patriotów była wiara, że bezinteresowna obrona Rzplitej przed Moskwą i wdzięczność jej obywateli jako jedyna zapłata Prusom wystarczą.”

„O wprowadzeniu nowego ustroju też nieco myślano. Specjalna deputacja do formy rządu wzięła się gorliwie do rzeczy – zaczęła od wypożyczenia z biblioteki królewskiej wszystkich książek traktujących o jakichkolwiek ustrojach i przeczytała je sumiennie. Sądzono wtedy, wzorem filozofów francuskich, że wystarczy przestudiować 200 różnych konstytucji, by ułożyć 201. – idealną.

Biskup Krasiński, dawna sprężyna konfederacji barskiej, przedstawił projekt 658 artykułów liczący. Samo odczytanie zajęło trzy dni! A potem na poszczególne artykuły tracono całe posiedzenia. Nawet sensownie debatowane i nie najtępsze zapadały uchwały, ale tempo było tak straszliwie powolne, iż ludzie umiejący na palcach liczyć, szybko wykalkulowali, że i Matuzalemowi nie starczyłoby czasu na przeprowadzenie konstytucji tą manierą – paragraf po paragrafie.

Wybitniejsi posłowie, prowodyrzy patriotów, przestali uczęszczać do sejmu, pokazywali się tam rzadko i na krótko – natomiast zbierali się prywatnie u Małachowskiego i radzili nad formą nowej konstytucji.”

„W ciasnym mieszkaniu Piattolego na Zamku, począwszy od stycznia 1791 roku, odbywały się zebrania. Przychodzili na nie Małachowski, Potocki, Kołłątaj, książę Adam, Sołtyk, Warnecki, redakcja Gazety Narodowej w komplecie – Mostowski, Weyssenhoff, Niemcewicz i jeszcze kilku co rozgarniętszych.

Ukrytym korytarzem przyczłapywał ze swych pokoi Stanisław August w towarzystwie ulubionego szambelana Wilczewskiego – głuchoniemego idioty.

Zarysy konstytucji przyjemnie zadziwiły króla; on, który przez sejm obecny został zredukowany do roli kołka w tronie, teraz, wedle projektu, miał się stać władnym monarchą, zostać wzniesionym w górę jak monstrancja. Normalni spiskowcy przemyśliwują, jak pozbawić swego króla władzy, że tu jednak spisek został zawiązany w momencie, gdy król żadnej władzy nie miał – patrioci uparli się go nią obdarzyć. Dla poprawienia sytuacji – zrobić wszystko na odwrót niż jest – umysł ludzki nie zdobędzie się nigdy na nic innego.”

„W rzeczywistości konstytucja była dziełem była dziełem trzech ludzi: opierała się w zasadniczych zrębach na koncepcjach Kołłątaja, układał ją Ignacy Potocki, redakcję powierzono Piattolemu. On jeden spośród tej polskiej elity umysłowej pisał bez błędów ortograficznych i miał wykształcenie prawnicze; rozbijał materiał na paragrafy, ujmował w treściwe zdania. Piattoli nie umiał słowa po polsku, konstytucja została więc naprzód napisana po francusku. Przetłumaczenie jej na polski zajęło miesiąc.”

„Osiemnastego kwietnia Małachowski, limitując sejm na dwa tygodnie świąteczne, życzył posłom wesołego jajka i dobrego trawienia. Z ukrytą radością patrzyli patrioci na rozjeżdżających się zacofańców, całą nadzieję teraz pokładali w ich zamiłowaniu do obżarstwa: Nie oderwą się od święconego, nie wrócą na czas! – myśleli”

Konstytucję uchwalono 3 maja 1791 roku. Na Zamek przybyło 182 posłów (na ogólną liczbę około 500), z których 72 było jej przeciwnikami. Można sobie zadać w tym momencie pytanie: dlaczego aż połowa posłów nie przyjechała? Przecież wyjeżdżając na święta wielkanocne wiedzieli, kiedy sejm wznowi obrady. Czyżby o jej zatwierdzeniu mieli zadecydować tylko wtajemniczeni, a opozycja miała tylko udawać, że jest przeciw. Gdyby jej nie uchwalono, nie byłoby pretekstu do powstania konfederacji targowickiej, która została zawiązana w nocy z dnia 18 na 19 maja 1792 roku w Targowicy, w porozumieniu z cesarzową Rosji Katarzyną II, pod hasłami obrony zagrożonej wolności przeciwko reformom Sejmu Czteroletniego i Konstytucji 3 maja.

18 maja 1792 roku 20 tysięcy konfederatów wraz z rosyjską piechotą liczącą 97 tysięcy wkroczyło do Polski. Król i reformatorzy mogli wystawić 37-tysięczną armię. Polska armia pod rozkazami Józefa Poniatowskiego i Tadeusza Kościuszki pokonała Rosjan w kilku bitwach. Jednak decydujący cios zadał sam król. W lipcu 1792 podczas oblężenia Warszawy, uznał, że zwycięstwo nad Rosjanami nie jest możliwe i poddanie się uchroni od totalnej klęski i masakry rewolucjonistów. 24 lipca Stanisław August Poniatowski przyłączył się do konfederacji targowickiej. Polska armia uległa rozbiciu, a wielu reformatorów, uznając sprawę za przegraną udało się za granicę. – No cóż, masoni nie mają ojczyzny. Zrobili „zadymę” i uciekli. Targowiczanie nie uratowali Polski (czy aby o to walczyli?). Pół roku później, 23 stycznia 1793 nastąpił drugi rozbiór, w którym uczestniczyły Prusy i Rosja. A więc sojusznik „patriotów” z sojusznikiem „zdrajców”. Można by skonstatować, że Polacy okazali się wyjątkowo naiwni, gdyby nie fakt, że zarówno „patrioci” jak i „zdrajcy” byli w większości masonami. Dziwne też jest zachowanie Rosji, która panuje niepodzielnie nad Rzeczpospolitą i wprowadza do niej swoje wojska, czego nie czynią Prusy, a mimo to dzieli się z nimi jej terytorium w drugim rozbiorze. Wygląda na to, jakby ktoś Rosji z góry dyktował, co ma czynić. To zresztą dotyczy też Prus. Celem nadrzędnym wydaje się być zlikwidowanie Rzeczpospolitej.

Konstytucja 3 maja liczyła 11 artykułów. Wprowadziła prawo powszechnej niepodległości dla szlachty i mieszczaństwa oraz trójpodział władzy na ustawodawczą (dwuizbowy parlament), wykonawczą (król) i sądowniczą. Ograniczała demokrację, pozbawiając część społeczeństwa (szlachtę gołotę) praw politycznych. Znosiła unię polsko-litewską na rzecz jednego państwa. W miejsce wolnej elekcji wprowadzono elekcję w ramach dynastii. Zgodnie z konstytucją po śmierci Stanisława Poniatowskiego tron miał stać się dziedziczny i przekazany Augustowi z dynastii Wettynów, z której pochodzili dwaj poprzedni królowie. Konstytucja znosiła liberum veto, konfederacje, skonfederowane sejmy oraz nadmierny wpływ sejmików ziemskich, wynikający z natury instrukcji nadawanych przedstawicielom do sejmu. Uznawała też ona katolicyzm za religię panującą, jednocześnie zapewniając swobodę wyznania.

Śledząc te wszystkie wydarzenia wokół tej konstytucji, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to wszystko było wyreżyserowane. Patrioci – masoni, targowiczanie – też. Trudno nie dojść do takiego wniosku, jeśli uwzględni się, że całe otoczenie ostatnich Jagiellonów tworzyli ludzie wywodzący się z tajnych związków humanistycznych i środowisk reformacyjnych. Któż inny mógł stworzyć taki ustrój, w którym państwo, z założenia, miało być kierowane przez ludzi ukrytych za marionetkami, wystawianymi na widok publiczny. Liberum veto, konfederacja, wolna elekcja – kto wprowadził te zasady ustrojowe?

Możemy się spierać o to czy patriotami byli zwolennicy konstytucji, czy targowiczanie. Możemy dyskutować na temat tego, czy była ona tak nowatorska i była tak wielkim dziełem. Wszystko jednak na to wskazuje, jeśli uwzględni się bieg wydarzeń, że została ona wprowadzona tylko po to, by mogła być obalona. To samo dotyczy również Sejmu Czteroletniego. Gwarantem niepodległości miały być Prusy. Gdy jednak Rosja wkracza ze swoim wojskiem, to nie reagują, a właściwie reagują, tyle że pół roku później, dokonując, do spółki z nią, II-go rozbioru.

Wszystkiego tego, co działo się w Rzeczpospolitej w latach Sejmu Czteroletniego, II-go i III-go rozbioru, nie można rozpatrywać w oderwaniu od tego, co działo się we Francji. Trzeba było stworzyć jakiś pretekst, by Rosja i Prusy nie interweniowały w obronie monarchii. I tak by tego nie zrobiły, ale potrzebne było wytłumaczenie. Zupełnie jak obecnie. Stwarzamy fikcyjnego wirusa, a nawet jeśli nie fikcyjnego, to niegroźnego, po to, by realizować swoje mesjańskie cele pod pozorem walki z nim.

Rozbiory Rzeczpospolitej dokonały się. Były trzy. Dlaczego trzy, a nie – jeden? Z „logistycznego” punktu widzenia wydaje się, że prościej było dokonać jednego. A tu po pierwszym, na dwa następne, trzeba było czekać ponad dwadzieścia lat. Komu przeszkadzało to państwo? I dlaczego akurat to? Jeśli to, co napisałem powyżej, może wydać się komuś niespójne i nielogiczne, to może moje wcześniejsze blogi: Reformacja w Polsce, Sztadlani i Żydzi a rozbiory, co nieco rozjaśnią.

41 thoughts on “Konstytucja 3 maja

  1. Po pierwsze, na wstępie czy nawet przed wstępem, zaznaczam dla porządku że Konstytucja 3 maja nie została uchwalona. Nie było kworum podczas głosowania. Ta ustawa została przyjęta wbrew prawu, to chyba był zamach stanu. Jeśli ustawa została przegłosowana bez kworum, to czy została przegłosowana/uchwalona czy to po prostu zwykła hucpa?

    Niniejszy komentarz na temat Konstytucji 3 maja jest pisany z perspektywy bieżących wydarzeń, mianowicie wprowadzania totalitarnego ustawodawstwa w Polsce ale i na świecie, dotyczącego walki z rzekomą „pandemią” fikcyjnej choroby COVID-19.
    Obecna konstytucja 3RP umożliwia ograniczanie podstawowych praw i swobód obywatelskich jedynie w reżimie „stanów nadzwyczajnych” (http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/11.htm): stanu wojennego, stanu wyjątkowego i stanu klęski żywiołowej.
    PiSlamska ustawa z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, która drastycznie ogranicza prawa obywatelskie, wprowadza zwykłą tyranię.
    Dzisiaj na podstawie tyrańskiej ustawy zasmarkaną osobę można przymusowo umieścić w miejscu odosobnienia, przymusowo faszerować farmaceutykami, a jak już umrze to ciało spalić w krematorium i tylko zawiadomić pisemnie rodzinę że leczenie zakończyło się sukcesem (https://www.straz.wodzislaw.pl/images/koronawirus/Procedura%20post%C4%99powania%20COVID-19%202020.03.14.pdf). Tyranię wprowadzono w Polsce na mocy zwykłej ustawy z rażącym pogwałceniem obowiązującej konstytucji.
    Podobne rozwiązania obowiązują w większości krajów świata, w większości krajów świata są bezprawne i sprzeczne z lokalną konstytucją.

    Fundamentem nauczania czy raczej indoktrynacji w szkołach w Polsce jest dogmat o wysokiej wartości Konstytucji 3 maja, która miała zapobiec rozpadowi państwa dzięki zmianie ustroju, a państwo gniło właśnie z powodu złych rozwiązań ustrojowych „rzeczypospolitej szlacheckiej” i jakoby fatalnej instytucji „liberum veto”. W XVIII wieku konstytucja, ustawa zasadnicza była ustrojową nowością, miała ograniczać zapędy autorytarne władczy i stanowić gwarancję czytelności ustroju dla obywateli.

    Dzisiaj to wszystko wydaje się być bzdurą. Przecież teraz prawie wszystkie kraje na świecie mają konstytucje, niemalże wszędzie jest wprowadzana niesłychana tyrania z pogwałceniem lokalnych konstytucji, których wartość dzisiaj nie przekracza wartości paru kartek papieru, na których zostały wydrukowane.

    Jak to się stało, że dwieście trzydzieści lat temu konstytucja wydawała się być lekiem na największe problemy Rzeczypospolitej a dzisiaj inna konstytucja jest bezpardonowo deptana przez władzę z milczącym przyzwoleniem opozycji i obywateli?

    Nie wiem czy można to wyjaśnić bez koncepcji, którą Rosjanie określają jako „мировая закулиса”, światowa zakulisa, niewidzialna władza kreująca i manipulująca między innymi trendami kulturowymi.
    .


    Światowa zakulisa między innymi narzuca narrację, decyduje o tym, o czym „myślą” ludzie. Pod koniec XVIII wieku w europejskiej przestrzeni kulturowej uznawano konstytucję za wyraz postępu społecznego, za realne remedium na niedoskonałości ustroju, za uniwersalne lekarstwo dla państwa. Przywołana doskonała praca Karola Zbyszewskiego „Niemcewicz od przodu i tyłu” pokazuje że wtedy setki naprawdę inteligentnych ludzi dobrej woli wierzyło w magiczną moc konstytucji i poświęciło wiele energii jej wprowadzeniu wierząc, że uchwalenie dobrze napisanej konstytucji znacząco poprawi sytuację Rzeczypospolitej.

    Polskie państwo niedługo po rzekomym uchwaleniu tamtej konstytucji zdechło, więc nie mieliśmy okazji się przekonać o jej rzeczywistej wartości w praktyce ustrojowej. Ale w niedalekiej Francji niemalże równocześnie wprowadzono konstytucję, nie obowiązywała ona przesadnie długo, trzeba było wprowadzić nową, a potem jeszcze nowszą i nie wydaje się, aby francuski lud na tym zamęcie nadmiernie skorzystał. Za Atlantykiem również równocześnie wprowadzono konstytucję, która obowiązuje do dzisiaj. Konstytucja była tak kulawa, że natychmiast zaistniała potrzeba jej modyfikacji poprawkami, bo w oryginalnym dokumencie zapomniano o drobiazgu, o prawach ludu. Poprawki z 1791 roku przyznały ludowi ważne prawa, ale okazało się że aż do 1865 roku za ludzi nie były uważane „czarnuchy”. Wtedy to zauważono ale do dzisiaj „czarnuchy” są ludźmi tylko formalnie. Dzisiaj większość praw obywatelskich przyznanych obywatelom USA na mocy ichniej konstytucji jest tak samo iluzoryczna jak gdzie indziej. Ratuje ich pewnie tylko prawo do posiadania broni, a to dlatego że tego prawa i resztki pozostałych potrafią bronić bronią.

    Czy z perspektywy dodatkowych dwustu trzydziestu lat w maju 2020 konstytucja ma jakąś bezwzględną wartość? Wątpię. Dzisiejszą konstytucję bezpardonowo się depcze.

    1RP nie zgniła z powodu wad ustroju i braku konstytucji. Ustrój 1RP, ten wprowadzony w 1572 roku – jak się domyślam – był wzorowany na ustroju Cesarstwa Rzymskiego, tego które upadło w 1453 roku. Tam się wybierało cesarza. Ustrój oczywiście był niemądry bo demokratyczne rozwiązania ustrojowe bardzo łatwo sparaliżować. Demokracja przedstawicielska to zawsze nieporozumienie.
    „Liberum veto” to nie było przekleństwo a początkowo gwarancja podstawowych praw dla delegatów wszystkich ziem, instytucja nadająca realny kształt zasadzie jednomyślności. Kiedyś posłowie nie odważyliby się zerwać sejmu dla własnego interesu, zwykle z powodu przyjęcia banalnej łapówki, a potem stało się to regułą. Na początku ustrój nie funkcjonował fatalnie, to się zmieniło z czasem, więc to nie formalne rozwiązania ustrojowe były przyczyną sprawczą problemów. „Liberum veto” to przyczyna problemów wyłącznie w zakłamanych podręcznikach.
    1RP zgniła dlatego że ludzie sprawujący realną władzę i mający na nią wpływ, którzy wcześniej bywali zajęci tworzeniem swojego państwa, zaczęli realizować wyłącznie swoje partykularne interesy, a nie byli nieczuli na korzyści przyjmowane z zewnątrz. Proces degradacji był powolny, liczony w dekadach i nikt (mało kto) w środku tego nie zauważał. Wielką rolę w tym państwie – jak w każdym – odgrywał sektor finansowy i to on miał wielki wpływ na prowadzoną politykę, a tego nam się nie mówi. Ktoś korumpował a 1RP była wówczas nosicielem raka, obcej narośli na swoim ciele, która ją ostatecznie zdominowała i doprowadziła do śmierci, jak to się dzieje z rakiem do dzisiaj.

    Konstytucja jako konieczny i niezawodny element naprawy państwa to fetysz. Konstytucja 3 maja nie była żadnym cudem, śmiem twierdzić ze gdyby 1RP szybko nie zdechła, to mielibyśmy okazję się przekonać że ta konstytucja była totalnym nieporozumieniem i dla ratowania sytuacji konieczne byłoby przeprowadzenie kolejnego zamachu stanu czy uchwalenie nowej konstytucji inną drogą, być może – dla odmiany – legalną.

    Domyślam się o co wtedy chodziło w fetyszu konstytucji. Chodziło o nałożenie kajdan na władców Europy w taki sposób, aby arbitrami w przewidywanych w przyszłości sporach w dziedzinie powstałego prawa konstytucyjnego byli ci, którzy w tej dziedzinie będą stosować chociażby regułę z traktatu Baba kamma 113a (http://wsercupolska.org/wsp1/images/Chrze%C5%9Bcijanin%20w%20talmudzie%20%C5%BCydowskim.pdf, str 150):

    Nauka mówi: Gdy Izraelita i goj przyjdą na sąd, jeśli możesz uwolnić go (żyda) według praw Izraela, uwolnij; skarżącemu zaś gojowi powiedz, że tak nakazują nasze prawa. Jeżeli zaś (można uwolnić żyda) według praw narodów ziemi, uwolnij i powiedz: takie są wasze prawa. Jeżeli ani jedno, ani drugie nie jest możliwe, niech działa przeciw niemu (gojowi) podstępnie , jak chce r. Iszmae1. Rabbi Akiba zaś utrzymuje, że nie należy działać podstępnie, aby przypadkiem nie znieważyć Imienia (Boga Błogosławionego, gdyby żyd został przyłapany na podstępie). ? *)
    Że tak rzeczywiście należy rozumieć to sprostowanie r. Akiby, poucza wyjaśnienie na marginesie do tego miejsca: ?Niema wcale znieważenia Imienia (Najwyższego), kiedy (goj) nie zauważy, że on (żyd) kłamie.? **)

    W konstytucji chodziło o poddanie kontroli nad funkcjonowaniem aparatu władzy ludziom, którzy stosują taką mądrość, a dowodem jest nie tylko obecny zamęt (eufemizm) konstytucyjny związany z mityczną „pandemią” fikcyjnej choroby COVID-19. Art. art. 227.1 obecnej polskiej konstytucji jest łamany każdego dnia roboczego przez banki tworzące pieniądze z niczego w momencie kreacji kredytów (http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/10.htm). Tak samo jest w Stanach Zjednoczonych, a łamany jest tam Art I §8 pkt 5 (http://libr.sejm.gov.pl/tek01/txt/konst/usa.html). Od zawsze.

    O prowadzonej polityce nie decydują rozwiązania ustrojowe. O prowadzonej polityce decydują ludzie sprawujący realną władzę, którzy mają decydujący głos także w sprawie stosowanych rozwiązań ustrojowych, które rzeczywiście mają jakieś znaczenie, ale na piętrach niżej. W demokracji, także szlacheckiej, istnieje zjawisko: ci którzy mają władzę, nie są wybierani, a ci którzy są wybierani, nie mają władzy.

    Polityka to teatr cieni a my walczymy i uczymy się o cieniach.

    Like

  2. W zasadzie zgadzam się z tym, co Pan napisał. Czy jednak Konstytucja 3 maja została uchwalona niezgodnie z prawem? Wiemy, że sejmy nieskonfederowane podejmowały decyzje jednogłośnie, a skonfederowane – większością głosów, zwykłą większością głosów. Tak można wywnioskować z tego, co napisał Zbyszewski. Właśnie brak konstytucji w ustroju demokratycznym I RP powodował, że nie bardzo było wiadomo (przynajmniej ja nie wiem), kto decydował o tym, że sejm raz obradował w trybie zwykłym, a raz – skonfederowanym. Zapewne ci bardziej światli zdawali sobie sprawę z tego, że ktoś decydował o tym zakulisowo i starali się to zmienić.

    Obecnie, dzięki temu, że mamy konstytucję, wiemy, że to wszystko wokół tej “pandemii” jest niezgodne z nią. I co z tego? Widzimy, że demokracja jest fikcją, co starałem się wykazać w blogu “Faszyzm”. W tamtym czasie, czasie Konstytucji 3 maja, nie było to jeszcze takie oczywiste. Wydawało się wtedy, że jak będzie jasne prawo, to wszyscy będą je respektować.

    Like

  3. Konstytucja została uchwalona bez kworum. Czyli nie została uchwalona. Tak to rozumiem. Konfederacja nie ma tu nic do rzeczy.

    Fundamentalnie się nie zgadzam z taką interpretacją, że konstytucja by coś załatwiła, zainspirowany tym filmikiem:

    Może wtedy ludzie myśleli że konstytucja rozwiąże jakiś problem, ale zwyczajnie byli w błędzie. Choć może jakieś rozwiązała, ale bynajmniej nie te najważniejsze. Kluczową władzę mają ludzie, którzy mają pieniądze i tak było również w XVII czy XVIII wieku. To mądrość uniwersalna, Pwt 15:6 Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują. Prz 22:7 Ubogimi kieruje bogaty, sługą wierzyciela jest dłużnik. 

    O prowadzonej polityce nie decyduje całokształt rozwiązań ustrojowych tylko wola ludzi posiadających największą władzę, którzy determinują rozwiązania ustrojowe. Jeszcze w tradycyjnych monarchiach przyjmowano że za wszystko odpowiadał król/cesarz i nawet w Królestwie Polskim lud rozprawiał o zmianie polityki z powodu śmierci jednego cara i objęciu tronu przez drugiego. Bo car miał władzę, a w każdym razie sporo władzy i na nim spoczywała odpowiedzialność. Oczywiście w miarę rozwijania się stosunków kapitalistycznych władza cara ulegała rozmyciu, ale Romanowowie nie poszli na największe kompromisy typu założenie banku centralnego.

    Od czasów rewolucji masońskich, na kontynencie przynajmniej tej we Francji (w Niderlandach na pewno wcześniej) przyjmuje się że mamy demokrację, decyduje wola ludu, władcy niby rządzą ale nie ponoszą odpowiedzialności bo rządzą bezosobowe mechanizmy, ideologie czy chociażby konstytucja.

    TA NARRACJA JEST Z GRUNTU FAŁSZYWA.

    Rządzą, tak jak przed rewolucjami masońskimi, ludzie którzy mają realną władzę tylko teraz oni są ukryci. To oni narzucają fałszywą narrację że lud ma władzę, a jak coś się chrzani, to odpowiedzialność jest spychana na rzekomo wadliwe procedury. O demokracji mówi się: wybiera się ludzi którzy nie mają władzy a (prawdziwą) władzę mają ludzie, których się nie wybiera.

    Tutaj kanclerzyca Merkel, a chociażby z mowy ciała wynika że w tym towarzystwie ona ma najmniej władzy:

    Konstytucja jako problem czy rozwiązanie problemu, to w XVIII wieku była całkowicie fałszywa narracja narzucona przez żydomasonerię. Konstytucja jako rozwiązanie jakiegoś problemu to zawsze była fikcja, użyłem przykładu rówieśniczek Konstytucji 3 maja z Ameryki i z Francji. Ta amerykańska pozornie obowiązuje do dzisiaj, ale wiemy że przynajmniej od 9/11 Amerykanie nie mają żadnych praw, każdego figuranta można oskarżyć o terroryzm i trzymać w tiurmie do śmierci a po drodze jeszcze torturować. Takie rozwiązania istniały tam od wielu dziesiątek lat, zwykle wprowadzane dekretami prezydenckimi – następną instytucją łamiącą rzekomy konstytucyjny trójpodział władzy. Pierwszy bank centralny w Ameryce, ten ustanowiony jeszcze z udziałem Ojców Założycieli, łamał postanowienia przywołanego przeze mnie artykułu ich konstytucji tak samo jak dzisiaj łamie je Fed czy każdy bank komercyjny. Każdy człowiek w tamtym kraju miał niezbywalne prawa, ale z wyłączeniem „czarnuchów”. Więc łamano postanowienia konstytucji od samego początku.

    Jeśli człowiek zagłębi się w temat, to od początku konstytucja została nam narzucona jako fetysz, fałszywa narracja używana dla ogłupienia mas i tą właśnie myśl chciałem wyrazić.

    Like

    • “Konstytucja została uchwalona bez kworum. Czyli nie została uchwalona. Tak to rozumiem. Konfederacja nie ma tu nic do rzeczy.”

      Problem polega na tym, że nie wiemy, czy w tamtym czasie potrzebne było jakieś kworum, a jeśli tak, to – jakie? Kto decydował o tym, że raz sejm podejmował decyzje jednogłośnie, a innym razem – większością. Skoro nie wiemy i nie zostało to gdzieś opisane, to pozostaje przypuszczenie, że podejmowano takie decyzje zakulisowo. Znaczy to, że demokracja jest fikcją, co starałem się tym blogu wykazać.

      Like

      • Propaganda każe idealizować Konstytucję 3 maja więc należy oczekiwać że Wikipedia będzie zakłamywać relację na korzyść tej ustawy(?). Parę cytatów: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_3_maja#Przyjęcie_konstytucji

        ===========
        Nie ogłoszono daty rozpoczęcia sesji, tylko imiennie wezwano zwolenników reformy na posiedzenie 3 maja.
        Obrady sejmowe i przyjęcie Konstytucji odbyły się w warunkach zamachu stanu. 
        Na Zamek przybyło 182 posłów i senatorów (na ogólną liczbę ok. 500), z których 72 było przeciwnikami projektu Konstytucji.
        ===========

        Uczono mnie w szkole że wtedy, tak jak dzisiaj, do uchwalenia każdej ustawy potrzebne było kworum. Nie ma to jednak znaczenia, oni sami przyznają że posiedzenie parlamentu nie było zwołane, 3 maja w Warszawie odbyło się co najwyżej prywatne spotkanie części posłów i senatorów i reszty tych łachmytów. Nie wiem czy przyjęcie ustawy bez czytania było możliwe ale w sytuacji braku formalnego wezwania posiedzenia parlamentu i braku kworum takie rozważania są kontrproduktywne. Sami przyznają że to był zamach stanu.

        Like

    • “Fundamentalnie się nie zgadzam z taką interpretacją, że konstytucja by coś załatwiła, zainspirowany tym filmikiem:”

      Mnie ten filmik nie zainspirował, bo jako “dziecko” PRL-u stykałem się z opiniami, że kolektyw podejmował decyzję. Jak kolektyw mógł podejmować decyzje? Ktoś musiał ten kolektyw zainspirować. Ale skąd my to znamy? Czy sanhedryn podejmował decyzje?

      Like

      • No właśnie. Tłum nie myśli, tłum jest manipulowany a każde zgromadzenie o liczbie uczestników większej niż 6-10 osób to już tłum. Le Bon o tym pisał dawno temu (https://pl.wikisource.org/wiki/Psychologia_t%C5%82umu).

        Konstytucja 3 maja nic by nie zmieniła (lub niewiele) jeśliby nie zmieniła się polityka ludzi, którzy podejmowali najważniejsze decyzje dotyczące Rzeczypospolitej. Jeśliby Konstytucja zaczęła obowiązywać, to oni po prostu zaczęliby realizować starą politykę za pomocą nowych procedur. Wiedza, którą dzisiaj mamy, wskazuje że rozbudowane procedury demokratyczne tym grupom interesów bardzo odpowiadają. Pewnie dlatego wtedy narzucali konstytucję jako drogę do zbawienia i życia wietrznego.

        Tysiąc lat temu krajowi narzucono rzymskie chrześcijaństwo i stał się on peryferiami Zachodu. Ekspansję na ziemie ruskie rozpoczął król Kazimierz, syn Łokietka. Jagiellonowie tylko otarli się o najwyższe kręgi władzy w Europie, zawsze byli intruzami. System ich wypluł.
        Dalsza ekspansja na ziemie ruskie Jagiellonów i ich następców stanowiła realizację polityki obcych ośrodków interesów. To samo z unią brzeską, która przecież z krajowego punktu widzenia była strzałem w stopę, jeśli nie w kolano. Ówczesna polityka gospodarcza to zaplecze żywnościowe i surowcowe dla Zachodu. Brak było stabilnej polityki pieniężnej.
        O tym wszystkim decydowali obcy a Jagiellonowie byli zbyt słabi czy ograniczeni aby się temu przeciwstawić w zdecydowany sposób, tak jak to zrobił np. Iwan Groźny na Rusi. Po Jagiellonach było jeszcze gorzej.

        Konstytucja 3 maja to pozytywny symbol z dwóch powodów:
        – pierwszy to intensywna propaganda żydomasonów, którzy stali za tamtym zamachem stanu,
        – drugi to szybka śmierć państwa, która zapobiegła demaskacji braków Konstytucji i jej ostatecznej kompromitacji.

        Like

  4. “Nie ogłoszono daty rozpoczęcia sesji, tylko imiennie wezwano zwolenników reformy na posiedzenie 3 maja.
    Obrady sejmowe i przyjęcie Konstytucji odbyły się w warunkach zamachu stanu.
    Na Zamek przybyło 182 posłów i senatorów (na ogólną liczbę ok. 500), z których 72 było przeciwnikami projektu Konstytucji.”

    Przecież to nie trzyma się kupy. Skoro wezwano imiennie zwolenników reformy na posiedzenie 3 maja, to skąd 72 przeciwników wiedziało, że takie posiedzenie odbędzie się 3 maja?

    „Osiemnastego kwietnia Małachowski, limitując sejm na dwa tygodnie świąteczne, życzył posłom wesołego jajka i dobrego trawienia. Z ukrytą radością patrzyli patrioci na rozjeżdżających się zacofańców, całą nadzieję teraz pokładali w ich zamiłowaniu do obżarstwa: Nie oderwą się od święconego, nie wrócą na czas! – myśleli” – to jeden z cytatów ze Zbyszewskiego. Jemu bardziej ufam niż Wikipedii, choć i z niej można co nieco wyczytać.

    Dwa tygodnie od 18 kwietnia to dokładnie 3 maja. Tak więc wszyscy posłowie dobrze wiedzieli, kiedy sejm wznowi obrady. Skoro wiedzieli, to dlaczego nie przybyli?

    Like

    • Pierwsze zdanie z opisu Wikipedii wyjaśnia wątpliwości. Niedziela wielkanocna w 1791 roku to 24 kwietnia. Posiedzenie parlamentu miało być zwołane na czwartek 5 maja, a spiskowcy przeprowadzili zamach we wtorek 3 maja. Dwa dni różnicy.
      Myślę że wówczas jedna i druga data to „za dwa tygodnie” od 18 kwietnia, było to w czasach, gdy nie wszyscy mieli telefony komórkowe. Zresztą dzisiaj w podobny sposób by mówiono. Piszą wprost że posiedzenie zostało zwołane na 5 maja i to chyba wyjaśnia sprawę.
      A wyjaśnienie dużej liczby przeciwników konstytucji 3 maja w Warszawie to mobilizacja patriotów. Przecież plany zamachowców były publicznie znane. Od wielu tygodni czy miesięcy zdążyli się wygadać na popijawach. Niemożliwe jest utrzymanie tajemnicy w tajemnicy gdy wie o niej więcej niż trzy osoby.

      Like

      • “Myślę że wówczas jedna i druga data to „za dwa tygodnie” od 18 kwietnia, było to w czasach, gdy nie wszyscy mieli telefony komórkowe.”

        Ja połowę swego życia przeżyłem w PRL-u, w którym telefon stacjonarny, poza instytucjami, był luksusem. Jak można było się do kogoś dodzwonić, to umawiało się z nim, z wyprzedzeniem, że za tydzień czy dwa przyjadę. Mogłem też wysłać list. I już wiedziałem, że dana osoba dostała informację. Gdyby jej coś nie pasowało, to uprzedziłaby mnie. Skoro więc 18 kwietnia przerwano obrady na dwa tygodnie, to każdy poseł wiedział, że na 3 maja ma się stawić w sejmie. Skoro się nie stawił, to pozostaje pytanie – dlaczego?

        Zbyszewski pisał:

        “Uchwalenie konstytucji wyznaczono na 7 maja. Sekret był zachowany wyśmienicie, nikt niepowołany nie wiedział o niczym, nawet przedstawiciele obcych państw – taki Engestrom, wypróbowany przyjaciel Polski, baron Goltz zastępujący Lucchesiniego – nie byli poinformowani.”

        “Wszyscy przyzwoici ludzie już byli wciągnięci do spisku. Przyjaciół, domowników króla, jako najpodejrzańsze kreatury, zostawiono na ostatek. Stanisław August nie wytrzymał, przedwcześnie wypaplał się przed rodziną. Wnet było po sekrecie. Bułhakow wiedział wszystko, rozsyłał kurierów na prowincję, wzywał zacofanych posłów. gdyby istniały radio i samoloty cała sprawa wzięłaby w łeb.

        Patrioci na gwałt przyspieszyli termin konstytucyjnego zamachu; z 7 maja przełożono go na piątego, potem na trzeciego.”

        Jednak nawet Zbyszewski nie wyjaśnia, dlaczego posłowie nie wrócili na 3 maja do Warszawy. Przed wyjazdem wiedzieli, że wyjeżdżają na dwa tygodnie.

        Like

      • XX wiek to jednak inne czasy niż końcówka XVIII dlatego że w XX wieku rozpowszechnione były zegarki. To podobno one drastycznie zmieniły odbiór czasu. Poza tym w międzyczasie pojawił się telegraf, telefon i inne wynalazki.

        Tą dyskusję rozpoczęła kontrowersja czy Konstytucja 3 maja była faktycznie uchwalona, czy był to zamach stanu. Tutaj Zbyszewski używa słów “spisek” i “zamach konstytucyjny”. Co było do wykazania.

        Like

  5. “Konstytucja 3 maja nic by nie zmieniła (lub niewiele) jeśliby nie zmieniła się polityka ludzi, którzy podejmowali najważniejsze decyzje dotyczące Rzeczypospolitej.”

    Ona powstała, tak sądzę, po to by dać pretekst do związania konfederacji targowickiej, która zaprosiła wojska rosyjskie i co doprowadziło do II rozbioru.

    Like

    • A rozbiory zostały przeprowadzone w interesie Prus, czy szerzej, w interesie niemieckich warstw rządzących. Przed rozbiorami dynamika sytuacji była inna, Rzeczypospolita stawała się rosyjską kolonią. Cała Rzeczypospolita.

      Rosja chciała ziem Rzeczypospolitej chociażby z powodu dokończenia akcji „zbierania ziem ruskich” zapoczątkowanej przez Wasyla, ojca Iwana Groźnego.

      Niemieckie koła rządzące chciały zakończenia akcji, którą rozpoczęła chrystianizacja Polski. Oni chcieli przejąć formalną władzę w kraju choć oczywiście plan przejęcia całego kraju, wobec siły Rosji, był nierealny. Kompromisem były rozbiory, nota bene zachodnia granica Rosji po rozbiorach była dość zbliżona do późniejszej linii Curzona. Polskę udało im się przejąć. Poza kwestią Galicji rozbiory zakończyły akcję „zbierania ziem ruskich”. Warszawa wówczas należała do Prus a Lublin do Austrii. Powstała wówczas kwestia Galicji (nazwa oczywiście późniejsza) pali do dzisiaj, bękartem tego problemu są banderowcy czy teraz raczej żydobanderowcy (https://uk.wikipedia.org/wiki/%D0%96%D0%B8%D0%B4%D0%BE%D0%B1%D0%B0%D0%BD%D0%B4%D0%B5%D1%80%D1%96%D0%B2%D1%86%D1%96).

      Po pierwszym rozbiorze sytuacja opisana w pierwszym akapicie nadal pozostawała aktualna. Rosja mogła przejąć cały kraj jako wasala, ale Niemcy chcieli wyrwać coś dla siebie i dlatego wymyślono prowokację z Konstytucją 3 maja i reakcję na nią w postaci Konfederacji targowickiej. „Patrioci” to byli zwyczajni pożyteczni idioci, jak był pewnie powiedział św. Władimir Lenin.
      Taka hipoteza.

      Like

      • “Po pierwszym rozbiorze sytuacja opisana w pierwszym akapicie nadal pozostawała aktualna. Rosja mogła przejąć cały kraj jako wasala, ale Niemcy chcieli wyrwać coś dla siebie i dlatego wymyślono prowokację z Konstytucją 3 maja i reakcję na nią w postaci Konfederacji targowickiej. „Patrioci” to byli zwyczajni pożyteczni idioci, jak był pewnie powiedział św. Władimir Lenin.
        Taka hipoteza.”

        Konfederacja targowicka zaprasza wojska rosyjskie do Polski i te wojska wkraczają. Wojska pruskie nie wkraczają. Mamy więc sytuację, że na terenie Rzeczypospolitej są wojska rosyjskie, w Warszawie. Dlaczego więc Rosja godzi się na drugi rozbiór Polski i zaprasza do niego Prusy?

        Like

      • ///Konfederacja targowicka zaprasza wojska rosyjskie do Polski i te wojska wkraczają. Wojska pruskie nie wkraczają. Mamy więc sytuację, że na terenie Rzeczypospolitej są wojska rosyjskie, w Warszawie. Dlaczego więc Rosja godzi się na drugi rozbiór Polski i zaprasza do niego Prusy?///

        To Rosja zapraszała Prusy? Mi się zdaje że to była gra międzynarodowej masonerii.

        Konstytucja 3 maja była zamachem na istniejące status quo, wyrazem wzmocnienia stronnictwa pruskiego, znaczącego zwiększenia jego wpływów w Polsce. Katarzyna II „zbierała ziemie ruskie”, mniej była zainteresowana Poznaniem. Skoro Prusy zwiększyły swoje wpływy w Polsce, to może należy brać to co jest dostępne (Mińsk) i zrezygnować z przejęcia całego kraju?
        Wtedy Lwów już był poza zasięgiem.

        Poza tym wtedy sprawa polska była już częścią skomplikowanej gry międzynarodowej (awantura we Francji). Rzeź we Francji mogła mieć wpływ na podejmowane w sprawie Polski decyzje.

        Like

  6. “Tą dyskusję rozpoczęła kontrowersja czy Konstytucja 3 maja była faktycznie uchwalona, czy był to zamach stanu. Tutaj Zbyszewski używa słów “spisek” i “zamach konstytucyjny”. Co było do wykazania.”

    Mnie nie interesuje to, czy był to spisek, czy zamach konstytucyjny, czy zamach stanu. Jak zwał, tak zwał. Mnie interesuje to, kto pociągał za sznurki. Dlaczego posłowie, którzy opuszczali sejm 18 kwietnia, wiedząc że wznowi on obrady za dwa tygodnie tj. 3 maja, nie przyjechali. Gdyby przyjechali, to Konstytucja nie zostałaby uchwalona. Gdyby nie została uchwalona, to nie byłoby pretekstu do zawiązania konfederacji targowickiej, a tym samym do wkroczenia wojsk rosyjskich i zaproszenia Prus do dokonania II rozbioru. Komuś zależało na tym, by tego rozbioru dokonać i zależało mu na tym, by mieć pretekst. Tym pretekstem było uchwalenie Konstytucji. Dla tych, którzy tym kierowali nie miało znaczenia, jak to się dokona. Miało być zrobione i tyle. I “patrioci” i “zacofańcy” szli na tym samym pasku. Może to był masoński pasek, ale masoni to tylko żydowskie przydupasy, którzy posłusznie wykonują ich polecenia. Nie jest więc prawdą, że tylko Józef Szwejk “meldował posłusznie”, również masoni to robili i robią.

    Like

  7. “Katarzyna II „zbierała ziemie ruskie”, mniej była zainteresowana Poznaniem. Skoro Prusy zwiększyły swoje wpływy w Polsce, to może należy brać to co jest dostępne (Mińsk) i zrezygnować z przejęcia całego kraju?”

    Katarzyna II urodzona w Szczecinie, Niemka, mniej była zainteresowana Poznaniem?

    Like

      • “Katarzyna realizowała rosyjskie cele imperialne.”

        Jeśli realizowała rosyjskie cele imperialne, a nie tylko zbierała ziemie ruskie, to była zainteresowana “łyknięciem” całej Rzeczypospolitej, łącznie z Poznaniem. To prawda, że wcześniej rządziła dynastia Sasów, ale Poniatowski był po jej stronie. Jeśli więc przed drugim rozbiorem są w Rzeczypospolitej tylko wojska rosyjskie, to dlaczego w drugim rozbiorze biorą udział Prusy?

        A tak już zupełnie na marginesie, to dlaczego były trzy rozbiory, a nie – jeden? Pytam, bo nie wiem. Może Pan wie?

        Like

      • //Jeśli realizowała rosyjskie cele imperialne, a nie tylko zbierała ziemie ruskie, to była zainteresowana “łyknięciem” całej Rzeczypospolitej, łącznie z Poznaniem.//

        O tym napisałem wcześniej: https://bb-i.blog/2020/05/12/konstytucja-3-maja/comment-page-1/#comment-1569

        Rosja była zainteresowana przejęciem całej Rzeczypospolitej, ale to okazało się być nierealne. Podobno pierwszą propozycję rozbiorów otrzymał jeszcze Piotr I, ale odpowiedział: „das ist nicht praktikabel”. Czyli ta idea funkcjonowała na linii Prusy – Rosja przez dekady.

        Nawet ja (czyli: wszyscy) wiem że król pruski miał wówczas bardzo wysoką pozycję w masonerii. A z masonerią wszyscy muszą się liczyć, jej pupile mogą odnosić z takiej współpracy korzyści.
        Jak się spojrzy na mapę to wyraźnie widać, że I rozbiór to sprawa absolutnie kluczowa dla Prus. A gdyby cała Rzeczypospolita, czy nawet po I rozbiorze, cała stała się rosyjskim protektoratem, to przyszłość Prus stanęła by pod znakiem zapytania. Bo przecież Prusy Wschodnie były jałową krainą, żyły z ceł narzuconych na handel Wisłą. Zgniła Rzeczypospolita musiała pruskie cła tolerować a wątpliwe jest aby taką politykę zechciała kontynuować Rosja. Przejęcie dorzecza Wisły przez Rosję to w ówczesnych warunkach gospodarczych śmiertelne niebezpieczeństwo dla Prus.

        Przejęcie Rzeczypospolitej przez Rosję naraziłoby na niebezpieczeństwo byt pupilka masonerii – Prus.

        //to dlaczego były trzy rozbiory, a nie – jeden?//

        Nie wiem.

        Przeprowadzali to ludzie, którzy rozbili wiele imperiów, zaczynając choćby od Cesarstwa Rzymskiego w jego różnych edycjach. Oni znają dynamikę sytuacji w takich sytuacjach i na pewno mieli swoje racje.

        Być może takich rzeczy nie robi się od razy, trzeba rozłożyć to na etapy? Z różnych powodów, od praktycznych do okultystycznych. Duże bydle zdycha powoli, inaczej się wierzga a drgawki dużego bydlęcia mogą być niebezpieczne.

        Like

      • Tutaj jakaś próba odpowiedzi: https://naszeblogi.pl/49666-czwarty-zaborca-polski

        Wtedy, tak jak dzisiaj, stosowano narzędzia “wojny hybrydowej”. Ważną była wojna gospodarcza. Na początku XVIII wieku Rzeczypospolita była już słaba, ale wiele krajów było osłabionych. A dużo jeszcze można było ukraść. I robiła to żydowska mafia psująca pieniądz. Takie rzeczy robili się powoli a konsekwentnie.

        Like

  8. “Nawet ja (czyli: wszyscy) wiem że król pruski miał wówczas bardzo wysoką pozycję w masonerii. A z masonerią wszyscy muszą się liczyć, jej pupile mogą odnosić z takiej współpracy korzyści.”

    Ale masoni byli i są wszędzie. Byli w Rosji za czasów Katarzyny II, byli i w Polsce. Adam Wielomski, zbliżony do konserwatywnych liberałów z “Najwyższego Czasu”, stwierdził na kanale “cepolska”, że polska szlachta w większości należała do masonerii. I to prawda. Masonami byli “patrioci” i targowiczanie.

    “Jak się spojrzy na mapę to wyraźnie widać, że I rozbiór to sprawa absolutnie kluczowa dla Prus. A gdyby cała Rzeczypospolita, czy nawet po I rozbiorze, cała stała się rosyjskim protektoratem, to przyszłość Prus stanęła by pod znakiem zapytania. Bo przecież Prusy Wschodnie były jałową krainą, żyły z ceł narzuconych na handel Wisłą. Zgniła Rzeczypospolita musiała pruskie cła tolerować a wątpliwe jest aby taką politykę zechciała kontynuować Rosja. Przejęcie dorzecza Wisły przez Rosję to w ówczesnych warunkach gospodarczych śmiertelne niebezpieczeństwo dla Prus.”

    Po trzecim rozbiorze handel Wisłą zanikł, a dorzecze Wisły dostało się w ręce Rosji i Austrii, a mimo to, Prusy Wschodnie miały się dobrze.

    Like

    • //Ale masoni byli i są wszędzie. Byli w Rosji za czasów Katarzyny II, byli i w Polsce. Adam Wielomski, zbliżony do konserwatywnych liberałów z “Najwyższego Czasu”, stwierdził na kanale “cepolska”, że polska szlachta w większości należała do masonerii. I to prawda. Masonami byli “patrioci” i targowiczanie.//

      Masoni byli i są wszędzie. Dobrym przykładem jest sam „konserwatywny liberał” Wielomski (ChMwD) i cały żydowski CEP.

      W masonerii obowiązuje hierarchia. Tutaj próba ujęcia piramidy władzy a obok piramidy wiedzy:

      Ci masoni na dole to raczej półgłówki, są rządzeni przez masonów wyższego stopnia, takich jak np. pan Wielomski, wyżej są jeszcze ważniejsi, ci którym podlega pan Wielomski. Wówczas wysoko w hierarchii był król pruski. Obok jest piramida wiedzy, która wyjaśnia dlaczego mason Wielomski może chrzanić dyrdymały a głupki muszą to łykać.

      Fragment Protokołów:

      =============
      Protokół XI § 5. Masoneria tajna i jej ,,loże” na pokaz
      W jakimże innym celu wymienialiśmy i nakazaliśmy gojom całą tę politykę, nie dając im możności zbadania jej treści – jeżeli nie tym – żeby drogą okólną osiągnąć to, co jest prostą drogą niedosięgłe dla naszego plemienia rozsianego. Posłużyło to – jako fundament dla naszej organizacji masonerii tajnej, która nie jest znana oraz dla celów, których istnienia nawet nie podejrzewają te bydlęta – goje, znęceni przez nas do szeregów armii lóż masońskich ,,na pokaz”, istniejących dla zamydlania oczu gojom.
      =============

      Jednym z kluczy siły masonerii jest hierarchia i wiążące się z nią bezwzględne posłuszeństwo w krytycznych sytuacjach. Piramidę wiedzy pokazałem wyżej. Mason Wielomski powie coś głupiego, chociażby „wszyscy byli masonami” w celu zakłamania rzeczywistości, bo takie otrzymał rozkazy.

      Jedną korzyści, którą odniósł król pruski z faktu pełnienia odpowiedzialnej funkcji w masonerii, była monetarna dywersja przeciwko Rzeczypospolitej. Proceder psucia monety trwał kilkadziesiąt lat, była to wspólna operacja prusko-żydowska, bo przecież ktoś musiał te monety rozprowadzać po Polsce i zbierać te dobre do Prus. To jest właśnie doskonały przykład masońskiej operacji.

      https://naszeblogi.pl/49666-czwarty-zaborca-polski
      https://zbierajmymonety.blogspot.com/2013/03/efraimki.html
      https://www.salon24.pl/u/nick/713781,falszywe-ephraimity-jak-nas-rabowali

      //Po trzecim rozbiorze handel Wisłą zanikł, a dorzecze Wisły dostało się w ręce Rosji i Austrii, a mimo to, Prusy Wschodnie miały się dobrze.//

      Po III rozbiorze spora część dorzecza Wisły przypadła Prusom, handel mógł się tylko rozwinąć. Zmiana granic spowodowała zmianę organizacji gospodarki a to wszystko nie ma wielkiego znaczenia bo wkrótce rozpoczęła się wojna światowa.

      Po trzecim rozbiorze czy już przed nim Europa weszła w epokę chaosu, rewolucji oraz wojen inicjowanych przez pupilka żydomasonerii – Napoleona Bonaparte. To skończyło się w 1815 roku. Te wojny żydzi zainicjowali w celu utworzenia europejskiego nad-rządu, ale to dopiero udało się dokonać sto lat później.

      W 1815 roku cesarz Aleksander I Romanow, który wtedy rozgrywał karty jako zwycięzca, narzucił (a w każdym razie chciał narzucić) zupełnie inny paradygmat stosunków międzynarodowych. Zamiast konkurencji, wojny wszystkich ze wszystkimi, pokojowa współpraca oparta na fundamentach chrześcijaństwa. Nazywało się to „Święte Przymierze”. Tą deklarację podobno zupełnie na serio własnoręcznie napisał Aleksander, on w to wierzył i w 1815 roku miał siłę aby narzucić taką politykę. Warto przeczytać.

      Po 1815 roku dorzecze Wisły przypadło Rosji. Tymczasem w Królestwie Polskim handel zbożem nadal funkcjonował i nawet się rozwijał, osobiście pływałem kanałem zbudowanym w Królestwie za czasów księcia Druckiego-Lubeckiego właśnie w celu ułatwienia eksportu zboża. Z Wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kana%C5%82_Augustowski): „O budowie Kanału Augustowskiego zdecydowano w celu ominięcia pruskich komór celnych przy tranzycie zboża do Gdańska”.

      „W Królestwie Polskim po uzyskaniu dużej autonomii (rząd, parlament, wojsko), w latach 1815–1830 nastąpił intensywny rozwój przemysłu i ekspansja gospodarcza. Najpoważniejszym problemem stał się eksport towarów, spławianych Wisłą do Gdańska. Królestwo Polskie potrzebowało otwartego i wolnego dostępu do morza w celu nawiązania silnych stosunków gospodarczych z Zachodem, zwłaszcza z Wielką Brytanią. Minister skarbu Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki postanowił wybudować kanał żeglowny z pominięciem Gdańska, Elbląga, Kłajpedy i Królewca. Pomysł swój przedstawił Aleksandrowi I już w lipcu lub sierpniu 1822 r. Cesarz zgodził się, a spory wpływ na jego decyzję miały wydarzenia międzynarodowe – Prusy wprowadziły w 1823 r. represyjne cła (opłaty na niektóre towary, np. żyto i jęczmień wzrosły sześciokrotnie, na owies trzynastokrotnie).”

      Problem nadal istniał, ale został rozwiązany dzięki rozbudowie dróg wodnych. Ostatecznie Niemen zastąpił Wisłę a Prusom się pogorszyło bo skończyło się r#chanie frajerów na cłach wiślanych.

      Like

      • “Mason Wielomski powie coś głupiego, chociażby „wszyscy byli masonami” w celu zakłamania rzeczywistości, bo takie otrzymał rozkazy.”

        Powiedział, że polska szlachta w większości należała do masonerii. Powiedział to przy okazji omawiania Konstytucji 3 maja. Dotyczyło to końca XVIII wieku. I to się zgadza. I “patrioci” i targowiczanie byli w większości masonami.

        “Proceder psucia monety trwał kilkadziesiąt lat, była to wspólna operacja prusko-żydowska, bo przecież ktoś musiał te monety rozprowadzać po Polsce i zbierać te dobre do Prus. To jest właśnie doskonały przykład masońskiej operacji.”

        Mennice w Rzeczypospolitej zamknięto w 1685 roku. – Tak pisze Władysław Konopczyński w swojej książce “Dzieje Polski Nowożytnej”. W pierwszym z trzech linków jest zdanie, że mennice zamknięto za czasów Jana III Sobieskiego. W obu przypadkach mamy tę formę bezosobową. A przecież bez tego, kto zamknął i dlaczego, podawanie takich informacji nic nie wnosi. Ktoś musiał taką decyzję podjąć i od kogoś to zależało, że mennice zostaną zamknięte lub – nie.W Wikipedii możemy przeczytać, że Sobieski zapewnił gdańskiemu astronomowi Heweliuszowi dożywotnią pensję i zwolnił jego browar z podatków. O tym, że za jego panowania zamknięto mennice Wikipedia nie wspomina. Widać więc, że miał lekkie podejście do spraw finansowych albo był od kogoś mocno zależny.

        Like

      • //Powiedział, że polska szlachta w większości należała do masonerii. Powiedział to przy okazji omawiania Konstytucji 3 maja. Dotyczyło to końca XVIII wieku. I to się zgadza. I “patrioci” i targowiczanie byli w większości masonami.//

        I co wyjaśnia zdanie „ polska szlachta w większości należała do masonerii”? Moim zdaniem nic. To kapitulacja. Wielomski nie czytał Protokołów? Uważam że zrobił to specjalnie, jako mason.

        Dzisiaj pewnie Kidawa-Błońska, Kaczyński, Morawitzky i podobni – wszyscy są podczepieni pod różne loże. I co z tego? To też nic nie znaczy? A może znaczy to, że realizują pewien plan nakreślony wyżej?

        //Widać więc, że miał lekkie podejście do spraw finansowych albo był od kogoś mocno zależny.//

        Kto od kogo jest zależny w sprawach finansowych, o tym uczy nas „Słowo Boże”.

        Pwt 15:6 Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują. 

        Prz 22:7 Ubogimi kieruje bogaty, sługą wierzyciela jest dłużnik.

        Jeśli chodzi o ten okres w historii Europy, to jak wyglądały wówczas sprawy finansowe, było to przedmiotem analiz. Ciekawe, choć oczywiście ujęcie skrajnie filosemickie, jednak lepszy rydz niż nic: https://archive.org/details/courtjewacontrib027906mbp/page/n5/mode/2up

        O Józefie Oppenheimerze, najsłynniejszym chyba dworskim żydzie, powstał film „Żyd Suss” (1940), Widziałem go na cda.pl ale już nie potrafię znaleźć. Film ckliwy, naiwny, nakręcony pewnie “dla pokrzepienia serc”, ale był.

        O innych dworskich żydach, też z Wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/August_II_Mocny): „Elekcję Augusta II sfinansowały domy bankowe Issachara Berenda Lehmanna i Samsona Wertheimera.”

        Można zacząć stąd: https://pl.wikipedia.org/wiki/Issachar_Berend_Lehmann
        Legenda mówi że to on załatwił królowi królestwo.

        Przy okazji, znalazłem potwierdzenie planów rozbiorów Polski z 1720 roku, to samo hasło: „W 1719 roku August II próbował emancypacji i zawarł w Wiedniu traktat sojuszniczy z Austrią i Wielką Brytanią i zażądał stanowczo wyjścia z Rzeczypospolitej także wojsk rosyjskich, co faktycznie wkrótce nastąpiło. Na dwóch sejmach w 1720 roku plany Augusta II zostały sparaliżowane przez podsycaną przez Prusy i Rosję opozycję szlachecką. Wobec tego król postanowił przeprowadzić rozbiór Rzeczypospolitej. Jego nadworni bankierzy Lehmann i Meyer rozpoczęli sondowanie opinii dworów europejskich w tej sprawie, jednak Piotr I udaremnił ten plan.”

        Być może Piotr I planował przejęcie całego kraju, tego nie wiem. Ale idea rozbiorów wyszła od polskiego króla pół wieku przed pierwszym rozbiorem. Może też pochodziła od pana Lehmanna, który również sam tego nie wymyślił?

        Dynamiczne niszczenie Rzeczypospolitej zaczęło się najpóźniej z wymarciem Jagiellonów.

        Like

  9. “I co wyjaśnia zdanie „ polska szlachta w większości należała do masonerii”? Moim zdaniem nic. To kapitulacja. Wielomski nie czytał Protokołów? Uważam że zrobił to specjalnie, jako mason.”

    Jeśli w większości należała do masonerii, to realizowała masońskie zadania, zlecone przez Żydów. Ja nie wiem, czy tak było. Ja mam swoje zdanie na ten temat i uważam, że szlachta była żydowskim urządzeniem, wcześniejszym od masonerii. O tym pisałem na blogu “Szlachta”, z którego fragment poniżej:

    “Szlachta jako stan jest dziwnym zjawiskiem. Przynależność do niego określały nie kryteria społeczno-gospodarcze, lecz wspólne dla wszystkich jego członków przywileje i zobowiązania. Przyjmowanie do stanu szlacheckiego odbywało się poprzez wprowadzenie przez króla do wybranego przez niego rodu. Mogli to robić też wybitni przedstawiciele szlachty poprzez „przyjęcie” do własnego. Szlachta zwracała się do siebie per „panie bracie”. I ten jakiś nadzwyczaj przychylny stosunek do Żydów. Skąd taka sympatia? Jakoś to wszystko dziwnie współgra z masonerią, choć do jej powstania jest jeszcze daleko. Jeśli więc masoneria jest urządzeniem żydowskim, to może i polska szlachta była nim również.”

    “Przy okazji, znalazłem potwierdzenie planów rozbiorów Polski z 1720 roku”

    Pierwszy z planami rozbioru Polski wystąpił po 1645 roku, po wojnach kozackich, Karol Gustaw podczas najazdu szwedzkiego.

    “Dynamiczne niszczenie Rzeczypospolitej zaczęło się najpóźniej z wymarciem Jagiellonów.”

    Zaczęło się od Hołdu Pruskiego (1525) i sekularyzacji Prus Zakonnych i przekształcenia ich w Prusy Książęce.

    Like

    • Na naszych oczach rozgrywa się plan zniszczenia Stanów Zjednoczonych. Oni najpierw kraj ten zbudowali, potem doprowadzili do kwitnącego stanu, przynajmniej według swoich kryteriów, a teraz go niszczą.
      Dezindustrializacja Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się chyba w latach 60-tych, na początku tej dekady. Widać więc jak długo trwają takie procesy.
      I mamy odpowiedź na pytanie „dlaczego trzy rozbiory?”

      Like

      • “Na naszych oczach rozgrywa się plan zniszczenia Stanów Zjednoczonych. Oni najpierw kraj ten zbudowali, potem doprowadzili do kwitnącego stanu, przynajmniej według swoich kryteriów, a teraz go niszczą.”

        I tu jest problem, to znaczy – dla mnie problem, bo nie rozumiem, kto to są ci “oni”. Bo według mnie, to chodzi tu o Żydów. Ale po co oni mieliby niszczyć Stany Zjednoczone, skoro są one gwarantem istnienia Izraela? Oni, moim zdaniem, niszczą cały świat, realizując w ten sposób swoje mesjanistyczne cele.

        Rozbiory Polski załatwiały jedną sprawę, z którą wcześniej Żydzi nie mogli się uporać. Nie mogli wejść do Rosji. Po rozbiorach już byli w niej, ale to chyba było dla nich za mało. Po klęsce Napoleona “łyknęli” Księstwo Warszawskie i tym sposobem jeszcze więcej Żydów mogło przenikać do Rosji. Powstanie listopadowe i styczniowe jeszcze bardziej ułatwiło tę tendencję.

        Like

  10. //Ale po co oni mieliby niszczyć Stany Zjednoczone, skoro są one gwarantem istnienia Izraela? Oni, moim zdaniem, niszczą cały świat, realizując w ten sposób swoje mesjanistyczne cele.//

    Nie wiem. Ale się wypowiem.

    Alians z elitami anglosaskimi należy liczyć przynajmniej od czasów Cromwella, a raczej znacznie wcześniej (https://www.youtube.com/watch?v=TZ2WBiMmI34). Ale to Cromwell miał plany wprowadzenia w Anglii hebrajskiego jako języka urzędowego.

    Oni posługują się narodami, rasami w realizacji celu mesjańskiego (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=532):

    10 Cudzoziemcy odbudują twe mury, 
    a ich królowie będą ci służyli. 
    Bo uderzyłem cię w moim gniewie, 
    lecz w mojej łasce okazałem ci litość. 
    11 Twe bramy zawsze stać będą otworem, 
    nie zamkną się we dnie ni w nocy, 
    by wpuszczać do środka bogactwo narodów 
    i królów ich, którzy je prowadzą. 
    12 . 

    Być może, po drodze, Anglosasi się zgrali. Po drodzie ni byli posłuszni? Obama nie zaatakował demonicznego Iranu. Ile było takich rozczarowań?

    Kiedyś czytałem prof. Kevina McDonalda, który mówił, że sporym szokiem dla żydów była Trzecia Rzesza. Oni białych ludzi (przyjmuję tą – moim zdaniem – niedoskonałą terminologię) uznali za zagrożenie. Uznać mieli białych ludzi jako jedyną rasę, która jest zdolna do oporu czy walki przeciwko żydowskiej hegemonii i postanowili białą rasę osłabić/zniszczyć. A rozmachu to na pewno im nie brakuje: https://en.wikipedia.org/wiki/Germany_Must_Perish!

    Tą politykę prowadzą (nie tylko) w Ameryce Północnej od ponad pół wieku. Słyszałem niedawno Walerija Piakina, który powiedział że „oni” (Globalny Predyktor) rozpoczął przygotowania do wykreowania Chin jako lidera świata ~500 lat temu. Z pewnością historia XIX i XX wieku to nie jest przypadek. Chińczyki zostały poddane zaawansowanej inżynierii społecznej.

    Chiny stają się liderem świata, „oni” tam na szczycie chyba już przenieśli swoje złoto do Szanghaju. Pewnie to złoto, które Polska dostała niedawno, to banalny wolfram 🙂

    Stany Zjednoczone są gwarantem istnienia Izraela tylko dlatego że światowe żydowstwo wykreowało potęgę Stanów Zjednoczonych. Siła tego kraju bierze się z faktu posiadania światowej waluty. Ten kraj nie musi być opiekunem Izraela na wieczność.

    //Rozbiory Polski załatwiały jedną sprawę, z którą wcześniej Żydzi nie mogli się uporać. Nie mogli wejść do Rosji. Po rozbiorach już byli w niej, ale to chyba było dla nich za mało. Po klęsce Napoleona “łyknęli” Księstwo Warszawskie i tym sposobem jeszcze więcej Żydów mogło przenikać do Rosji. Powstanie listopadowe i styczniowe jeszcze bardziej ułatwiło tę tendencję.//

    Być może jednym z celów rozbiorów było właśnie wejście do Rosji, przejęcie przez Rosję najbardziej zażydzonego kraju świata. Jeśli tak – to udało się, ale zabrało prawie 150 lat, licząc od pierwszych planów rozbiorów.

    Jeśliby wierzyć Sołżenicynowi, to późniejsze przenikanie żydów poza strefę osiedlenia to już wewnątrzrosyjska dynamika.

    Michaił Heller (https://pl.wikipedia.org/wiki/Michai%C5%82_Heller) napisał: polskie powstania to były bunty inicjowane przez parchy, w których ginęły polskie pany.

    Like

    • Bardzo możliwe, że Żydzi postawili na Chiny. Jednak osłabienie czy rozpad Stanów Zjednoczonych na mniejsze państwa może trwać latami i być może jest to początek tego procesu, a nam się wydaje, że to tylko zamieszki, które wkrótce wygasną. Z drugiej strony, Chiny to stary azjatycki naród, tak jak Żydzi, może nawet starszy od nich. Nie byłbym pewny, kto tu kogo wpuszcza w maliny, ale to też długi proces. Dla starszych z nas zostało chyba za mało czasu, by zobaczyć, co z tego wyniknie.

      Like

    • Żydzi postawili na Chiny już dawno temu. Jako cezurę przyjąłbym spotkanie Davida Rockefellera z Deng Xiao Pingiem w 1976 roku. To właśnie dzięki temu porozumieniu to Chińczycy otrzymali większość światowego przemysłu, dzięki temu żydzi i Chińczycy kradną technologie w Stanach Zjednoczonych, itp, itd.

      Przypomina to trochę sytuację, gdy żydzi postawili na ZSRR. Wtedy towarzysz Stalin otrzymał od nich plany bomby atomowej, dzięki czemu oni już bali się zaatakować ten kraj. Oni potem przestali kochać ZSRR, zresztą zamordowali Stalina, ale plany bomby dostał. Takie są korzyści z sojuszu z żydowstwem.

      Żydzi mają plany globalne a Chińczycy nie. Nikt zdrowy na umyśle, kto zaznał w dzieciństwie innej kultury, nie chce być Chińczykiem. Chiny mogą być „centrum świata”, „państwem środka” i pewnie to tyle.

      Domyślam się, bo chyba tylko domysły nam pozostają, że Chińczycy wystrychnęli żydów nie raz. Historia chińskiego pieniądza papierowego liczy ponad dwa tysiące lat i ten pieniądz był pod kontrolą cesarza a nie żydów.

      Like

  11. > Ja nie wiem, czy tak było. Ja mam swoje zdanie na ten temat i uważam, że szlachta była żydowskim urządzeniem

    Proszę zapoznać się z tym, takie rzeczy jeszcze wiszą w sieci ale chyba już niedługo. Mały cytat:

    “Mateusz Mieses, językoznawca i historyk Żydów w Polsce dowodził, iż pogląd o pochodzeniu chłopów w Rzeczypospolitej od Chama nie był wytworem sarmatyzmu, lecz korzeniami sięga pierwotnego, biblijnego rozumienia przekleństwa Chama, jako obciążającego samych Kananejczyków i przeszedł do mentalności szlacheckiej zapożyczony od Żydów.”

    i cały link:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Przekle%C5%84stwo_Chama#S%C5%82owianie_jako_Kananejczycy_%E2%80%93_niewolnicy_%C5%BByd%C3%B3w

    Like

    • Dziękuję za ciekawy link. Sądzę jednak, że hasło i jego zawartość nie zniknie. W Wikipedii jest mnóstwo różnych, często sprzecznych ze sobą informacji, ale też i wiele wartościowych. A kto może dotrzeć do takiej informacji, gdy nie wie, co wpisać w wyszukiwarkę? Internet potęguje wiedzę tych, którzy dużo wiedzą. Zupełnie tak jak z podróżami – kształcą wykształconych.

      Like

    • Jeśli mowa o szlachcie polskiej i o Wikipedii, to podrzucam inne hasło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Abraham_Prochownik

      To tylko intuicja, ale procesy, które rozpoczęli Piastowie na późniejszych polskich ziemiach, czyli bandycki podbój i utworzenie organizacji przestępczej znanej później jako państwo, w Europie Zachodniej były przeprowadzane przez Merowingów.

      Katalizatorem procesów państwotwórczych byli żydzi. Podbój, wojna, zawsze są kosztowne, wymagają nakładów. Te pieniądze zwykle trzeba pożyczyć. Model biznesowy wojny może zakładać jej opłacalność w krótkim terminie, np. dzięki połowowi niewolników, ale tych niewolników sprzedaje się żydom. Żyd na etapie tworzenia państwa jest czynnikiem koniecznym.

      Wiemy że zachodnioeuropejskie bandziory żyły w symbiozie z żydami. Karol Wielki „robił im laskę” (jakby pewnie powiedział Radek Apfelbaum) a oni mu się odwzajemnili wymyślając dla niego cesarstwo (uzurpacja, Cesarstwo Rzymskie istniało i miało stolicę w Konstantynopolu).

      Nie wiem jak odczytać historię o Abrahamie Prochowniku, ale jest ona pewnie świadectwem bliskich związków Piastów z żydami. Rasizm, segregacja, to ważne judejskie memy. Z tym Chamem to na pewno oni wymyślili, zresztą to mem z ich mitologii.

      Like

  12. Metro: Karol Wielki może być postacią nie do końca historyczną. Polecam ciekawy film na temat rachuby czasu. Oczywiście nie zmienia to wiele w samej historii powstawania bandyckich państw, narzucanych siłą.

    Like

  13. Okres od V do IX wieku określa się jako wieki ciemne ze względu na skromną wiedzę o tym okresie. Być może więc jest coś na rzeczy. Ale w takim razie wypadałoby zadać sobie pytanie: czy był Karol Młot? Czy bitwa pod Poitiers w 732 roku miała miejsce, a jeśli miała, to w którym roku? A problem,sam w sobie, ciekawy.

    Like

  14. O wiarygodności Wielomskiego, o poziomie jaki reprezentuje: https://marucha.wordpress.com/2020/06/26/wielomski-formujemy-sie-w-czworoboki-i-idziemy-glosowac-na-krzysztofa-bosaka/

    Mi się wydaje że on traktuje swoich czytaczy jak stado baranów, nie wiem na ile słusznie.

    Jeden z komentatorów (#12) wyjaśnia bzdury z artykułu w ten sposób, że Wielomski wkręca swoich czytaczy. Niby żart na Prima Aprilis, ale spóźniony.
    I chyba przyjęcie tego tekstu właśnie jako żartu pozwoliłoby zachować(?) reputację Wielomskiego.

    Like

    • Wielomscy to kanalie.
      Trudno to nawet uzasadnić słowami. To po prostu węże, w rozumieniu odczucia atawistycznej odrazy podszytej nieokreśloną obawą. Po prostu wyczuwam takich ludzi przez “skórę” i trzymam się od takich z daleka.
      Jeszcze na prawicy.net rozpoznałem ich jako skrajnie zakłamanych obłudników, ociekających lukrowanym fałszem.
      Gdyby tacy ludzie jak Wielomscy dorwali się do władzy, to mam prawie pewność, że byliby to bardzo niebezpieczni ludzie. Idealny materiał na sadystycznych tyranów.

      Like

      • “Gdyby tacy ludzie jak Wielomscy dorwali się do władzy, to mam prawie pewność, że byliby to bardzo niebezpieczni ludzie. Idealny materiał na sadystycznych tyranów.”

        Sądzę, że im nie chodzi o te widoczne stołki i robienie za pajacyków. Raczej o tę faktyczną i ukrytą.

        Like

    • “I chyba przyjęcie tego tekstu właśnie jako żartu pozwoliłoby zachować(?) reputację Wielomskiego.”

      Istotnie trudno nie odnieść wrażenia, że robi sobie jaja, ale to tylko znaczy, że szkoda czasu na jego teksty i wypowiedzi.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s