Dlaczego Wołyń?

Zbliża się kolejna, tym razem okrągła, 80-ta rocznica rzezi wołyńskiej z 11 lipca 1943 roku. Dlaczego akurat Wołyń? I dlaczego w tym miejscu Wołynia, czyli blisko granicy z województwem lubelskim i lwowskim, czyli Galicją Wschodnią? Po co był tzw. eksperyment wołyński? Pytania można mnożyć. Wypada więc przytoczyć parę faktów, które skłonią do refleksji, bo dotarcie do prawdy będzie trudne.

Galicja Wschodnia i Wołyń; źródło: Wikipedia.

Województwo wołyńskie

Województwo wołyńskie liczyło w 1931 roku około 2 mln ludzi z tego:

  • 70% – Ukraińcy
  • 15% – Polacy (około 1/3 ludności polskiej zamieszkiwała w miastach)
  • 10% – Żydzi
  • 2,3% – Niemcy
  • 2,7% – inne narodowości

Spośród czterech województw południowo-wschodnich II RP, tj. stanisławowskiego, tarnopolskiego, lwowskiego i wołyńskiego, to właśnie województwo wołyńskie miało najmniejszy odsetek ludności polskiej.

Szkolenie Ukraińców w organizacjach paramilitarnych

W legalnej organizacji „Łuh” przeszkolono wojskowo co najmniej 50 tysięcy młodych Ukraińców. Tajnym celem szkolenia było przygotowanie ukraińskiej młodzieży do „odwojowania” z rąk sowieckich Ukrainy Kijowskiej, tzw. Wielkiej Ukrainy. Oficjalnie, to Towarzystwo Gimnastyczno-Pożarnicze, działające głównie na terenach Polski południowo-wschodniej, posiadało w 1927 roku 627 oddziałów terenowych. Tymczasem, podobnie jak pozostałe, od początku było infiltrowane przez terrorystyczne UWO (Ukraińska Organizacja Wojskowa) i OUN. Skutkiem tego w Małopolsce Wschodniej wyszkolono za polskie pieniądze armię partyzancką zdolną do przekształcenia się w armię regularną i złożoną zarówno z emigrantów, jak i z młodzieży ukraińskiej.

I tak też się stało. UPA powstała pod koniec 1942 roku. Nikt w ciągu pół roku nie mógł by stworzyć takiej armii i wyszkolić tylu ludzi, by mogli oni wykonać tak skomplikowaną pod względem logistycznym i organizacyjnym operację, jaką była rzeź wołyńska.

Eksperyment wołyński

Przez 11 lat Henryk Józewski, przyjaciel i protegowany Piłsudskiego, był wojewodą wołyńskim. Eksperyment wołyński był ewenementem na skalę światową. Z ocalałych dokumentów wiemy, że w administracji Józewskiego nie brakowało ruso- i ukrainofilów, z pochodzenia rdzennych Rosjan, których lojalność do państwowości polskiej była wątpliwa. Byli to naczelnicy wydziałów, referenci bezpieczeństwa, prezes Urzędu Ziemskiego. Jak wykazały późniejsze dochodzenia, prawie wszyscy z nich byli podejrzewani o szpiegostwo! Zamiast asymilacji następowała więc dramatyczna ukrainizacja Wołynia. 

W dziedzinie szkolnictwa i edukacji młodzieży też nastąpiło dramatyczne pogorszenie. Polacy musieli wręcz prosić o zgodę na założenie polskiej szkoły. Polskie dzieci musiały przymusowo uczyć się języka ruskiego. Powołano trzy gimnazja ukraińskie: w Krzemieńcu, Łucku i Równem. W gimnazjach tych młodzież wychowywana była w duchu ukraińskiego szowinizmu. Dalszą edukację młodzież ta odbierała we Lwowie, skąd wracała na Wołyń przygotowana do samodzielnego zakładania terrorystycznych komórek. 

Eksperyment wołyński był jednym z wielu przedsięwzięć władz sanacyjnych, mających na celu zjednanie ludności ukraińskiej kolejnymi koncesjami, kosztem polskiego stanu posiadania. 

Henryk Józewski

Po zawarciu sojuszu z Petlurą w 1919 roku został Józewski wiceministrem spraw wewnętrznych Ukraińskiej Republiki Ludowej i tak sam określał swój status:

(…) byłem Polakiem – mężem zaufania Polski i byłem Polakiem – wiceministrem ukraińskim, mężem zaufania Ukrainy. Nie byłem narzędziem Polski w ukraińskim rządzie, nie byłem agentem albo wtyczką. Polska mogła mieć do mnie zaufanie. W mierze nie mniejszej mogła mieć do mnie zaufanie Ukraina.

Odegrał znaczącą rolę w przygotowywaniu wyborów parlamentarnych w 1928 r. Wraz z Kazimierzem Świtalskim i Walerym Sławkiem współtworzył Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) i był odpowiedzialny za budowę jego struktur regionalnych oraz stworzenie list kandydatów w przyszłych wyborach. Po ich przeprowadzeniu, wiosną 1928 r., Józewski wyjechał z Warszawy do Łucka, gdzie objął funkcję wojewody wołyńskiego. To zwolennik budowy niepodległej Ukrainy w oparciu o Wołyń.

Przymusowe konwersje

W grudniu 1937 na Wołyniu, wbrew opinii wojewody Henryka Józewskiego, rozpoczęto akcję przymusowych konwersji lokalnych społeczności na rzymski katolicyzm, co uzasadniano potrzebą powrotu do polskości osób zruszczonych w epoce zaborów. Do 1939 roku „nawrócono” na Wołyniu 10 tys. osób. Rząd konsekwentnie twierdził, że wszyscy konwertyci dobrowolnie zmienili religię, środowiska ukraińskie i prawosławne utrzymywały natomiast, że większość przechodzących na katolicyzm czyniła to pod wpływem szantażu i przymusu, lub też za sprawą zatargów z lokalnym klerem prawosławnym.

Wyburzanie cerkwi na Chełmszczyźnie

Wojsko Polskie przeprowadziło akcję tzw. drugiej pacyfikacji, połączonej z masowym burzeniem cerkwi na terenach etnicznie mieszanych. Istotną rolę odegrał tu gen. Gustaw Paszkiewicz. Przeprowadzenie tej operacji uzasadniano potrzebą konsolidacji narodowej w obliczu zaostrzającej się sytuacji międzynarodowej. W konsekwencji doprowadziło to dalszej eskalacji konfliktu narodowościowego na terenach etnicznie mieszanych. Wyburzanie cerkwi na Chełmszczyźnie miało miejsce od maja do lipca 1938, rozbiórki dokonywali wynajmowani robotnicy, więźniowie, saperzy lub strażacy. Głównodowodzącym akcji był gen. Brunon Olbrycht zastąpiony 21 maja przez płk. Mariana Turkowskiego. Wszyscy oni zostali w PRL-u oficerami Ludowego Wojska Polskiego.

Akcja

11 lipca 1943 roku około godziny 3.00 oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim, które leżały obok siebie w południowo-zachodniej części województwa i graniczyły z województwem lubelskim, czyli z Chełmszczyzną. Była to akcja przygotowana i zaplanowana: przykładowo akcję w powiecie włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich. Na cztery dni przed rozpoczęciem tej akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków.

Dziwnie to wygląda. Na cztery dni przed akcją rozgłoszono o zamiarze wymordowania Polaków. To tak, jakby ktoś celowo chciał nagłośnić ten zamiar. Trudno sobie wyobrazić, by taka informacja nie dotarła do zainteresowanych, a mimo to wydawali się być zaskoczeni. A może atak nastąpił tam, gdzie mówiono o tym otwarcie i dlatego ludzie byli zaskoczeni, bo sądzili, że będzie dotyczył kogo innego.

xxx

Powyższe informacje pochodzą z artykułu Lucyny Kulińskiej Kto zapomina historię powtarza ją. Refleksja nad polską polityką wschodnią z artykułu Henryk Józewski – twórca „eksperymentu wołyńskiego” z portalu HistMag i z Wikipedii. Natomiast wszystko zostało obszernie opisane na blogu „Eksperyment wołyński” i tam też są linki do wspomnianych artykułów, choć link do artykułu Kulińskiej nie działa, ale artykuł ten jest w całości na tym blogu.

Wybór miejsca wydaje się logiczny, bo jeśli chce się przeprowadzić czystkę etniczną, to robi się ją w miejscu, gdzie ludności polskiej jest najmniej, czyli na Wołyniu. A tam w miejscu, gdzie jest ona najliczniejsza. To ma być argument, że właśnie chodzi o motyw nacjonalistyczny, a nie o to, by skłócić na wieki Polaków i Ukraińców. I ten motyw ma ukryć tego, kto napisał ten scenariusz i wyreżyserował cały spektakl.

Źródło zdjęcia: Wikipedia. Najjaśniejszym kolorem zaznaczony jest powiat włodzimierski.

Nie ulega wątpliwości, że taka, zakrojona na szeroką skalę akcja, nie mogła być przeprowadzona bez wiedzy i akceptacji Niemców. W tamtym czasie front znajdował się pod Kurskiem i tam 5 lipca 1943 roku rozegrała się największa pancerna bitwa w dziejach świata. Bitwa nierozstrzygnięta, ale od tego momentu inicjatywa przechodzi w ręce sowieckie. Tak więc na Wołyniu Niemcy nadal rządzili. 4 lipca ginie w katastrofie generał Sikorski. 10 lipca wojska angielskie, kanadyjskie i amerykańskie lądują na Sycylii, co oznacza otwarcie drugiego frontu. Karta się odwraca.

Czy ci, którzy podjęli decyzję o przeprowadzeniu tej akcji nie wiedzieli o tym, że Niemcy powoli przegrywają wojnę i to nie oni będą decydować o losach Europy? Raczej mało prawdopodobne. Dla nacjonalistów ukraińskich oznaczało to, że nie będzie żadnego państwa ukraińskiego, bo nie będzie wsparcia ze strony Niemiec. Po co więc dokonali tej rzezi? Po to, o czym napisałem wyżej, by skłócić obie nacje, a właściwie po to, by spotęgować to skłócenie i nienawiść. Dziś widać, jak dalekowzroczne było to posunięcie. Sprowadzono do „Polski” miliony Ukraińców, nie mówiąc o tych, których przesiedlono po II wojnie światowej, co gwarantuje konflikt na długie lata. Czegóż więcej trzeba tym, którzy tym wszystkim zarządzają?

Ukraińcy, czy ci nacjonaliści ukraińscy, byli tylko narzędziem w ręku tych najlepszych na świecie scenarzystów i reżyserów. Domaganie się dziś od nich przeprosin, to tylko podsycanie konfliktu i eskalowanie wzajemnej nienawiści. Wszyscy ci, którzy do tego nawołują i uważają się za patriotów i prawdziwych Polaków, działają wbrew interesom tej „Polski” i normalnych Polaków, których chyba jeszcze trochę zostało w tym kraju Zulu-Gula. Tym interesem jest dotarcie do prawdy. Obie strony, czyli ukraińska i ta niby polska, są kontrolowane i sterowane przez tych scenarzystów i reżyserów. Jest to po prostu mistrzowskie zarządzanie konfliktem. Bez tego, co stało się 11 lipca 1943 roku, nie było by to możliwe.

6 thoughts on “Dlaczego Wołyń?

  1. To, że pięknie posterowali to jedno.
    Ale, że wysterowali aż do takiego poziomu bestialstwa to tutaj już wiedza mocno okultystyczna wchodzi.

    A to właśnie za jej pomocą sterujący zza kurtyny utrzymują władzę. Dzięki niej zdobycie zasobów itd. jest bardzo łatwe.
    Zwłaszcza gdy się dysponuje wiedzą o funkcjonowaniu świata dosłownie z kilku wieków, a nawet tysiącleci.

    Like

    • “Zwłaszcza gdy się dysponuje wiedzą o funkcjonowaniu świata dosłownie z kilku wieków, a nawet tysiącleci.” – Dokładnie! I dlatego żyjemy w okresie cywilizacji żydowskiej, o czym pisałem w blogu o takim tytule.

      Like

  2. Jak zwykle, uruchomiona została potężna propaganda a ja zwróciłem uwagę na multum wrzuconych opisów bestialstwa Ukraińców a czego do tej pory nie było w takiej ilości. Nie pierwszy raz sobie pomyślałem czy czasami to nie jest robione celowo aby nie tylko utrwalać ale i wzmacniać obopólną nienawiść. Tłumaczenie, że te drastyczne opisy należy zachować w zbiorowej pamięci jest dla mnie nieprzekonywujące. Mówią, że pierwszą ofiarą wojny jest Prawda a my, po tyłu latach nie jesteśmy w stanie zweryfikować tego o czym wtedy pisano – być może już wtedy był taki zamysł aby, poprzez takie opisy wykopać dzielący na amen nasze narody rów.
    Raz po raz zapalało mi się czerwone światełko co nie znaczy, że nie dopuszczam myśli, że tak nie było w wielu przypadkach ( podczas wojny dzieją się sprawy, których nie można sobie wyobrazić w pokojowych czasach ).

    Like

    • “Mówią, że pierwszą ofiarą wojny jest Prawda a my, po tyłu latach nie jesteśmy w stanie zweryfikować tego o czym wtedy pisano – być może już wtedy był taki zamysł aby, poprzez takie opisy wykopać dzielący na amen nasze narody rów.” – Prawdopodobnie o to chodziło, by wykopać ten rów. Przecież nikt nie mówi, że to była bardzo skomplikowana logistycznie i organizacyjnie akcja, że wszystko musiało być wcześniej zaplanowane i przygotowane. Takiej akcji nie mogli przeprowadzić prości chłopi z widłami i siekierami.

      Like

  3. Panie Wiesławie ten rów wykopano już bardzo dawno temu np. pod Humaniem w 1768 , prawie sto lat później w 1860 r później polską i żydowską krwią spłynęło województwo bracławskie i winnickie, w 1918 w Złoczowie , Stanisławowie i Tarnopolu krwawe jatki urządzali Rusini na Polakach. Nie było jeszcze wtedy Dmytro Doncowa i Stepana Bandery a krew już się lała.

    Like

    • “…ten rów wykopano już bardzo dawno temu np. pod Humaniem w 1768…” – Ponad 120 lat wcześniej ten rów wykopał Chmielnicki, chociaż, tak po prawdzie, to jeszcze przed nim byli pomniejsi watażkowie. Zaczęło się to wszystko prawie dokładnie po tym, jak południowa część Wielkiego Księstwa Litewskiego, czyli Podlasie, Wołyń, Kijowszczyzna i województwo bracławskie, na krótko przed unią lubelską, została włączona do Korony, czyli Polski. Łączenie prawosławia i katolicyzmu w jednym państwie tylko tak mogło się skończyć i ci, którzy to zrobili, dobrze wiedzieli, co robią.

      Like

Leave a reply to veri Cancel reply