Wettinowie

Panowanie Jagiellonów to dostosowywanie Królestwa Polskiego do standardów Wielkiego Księstwa Litewskiego, czyli feudalizm, niewolnictwo chłopów i skarlałe mieszczaństwo. Wazowie to unia brzeska, masowy napływ Żydów na tereny Rzeczypospolitej, powstania na Ukrainie i bezpośredni konflikt z Moskwą. Wettinowie, to sojusz z Moskwą, czyli całkowite podporządkowanie Rzeczypospolitej Rosji. Wtedy po raz pierwszy doszło do ścisłej współpracy Niemiec i Rosji, tak zgubnej dla Rzeczypospolitej i jej późniejszych odsłon. A obecnie „rząd polski” odbudowuje Pałac Saski. Czy po zakończeniu wojny na Ukrainie „Wettinowie” znowu będą dogadywać się z „Piotrem I” i dobudują jeszcze sobór św. Aleksandra Newskiego?

Zdjęcie lotnicze pałacu i okolic z ok. 1919 roku; widoczny sobór św. Aleksandra Newskiego; źródło: Wikipedia.

O tym, jak doszło do wyboru Fryderyka Augusta Wikipedia pisze tak:

Elekcję Augusta II sfinansowały domy bankowe Issachara Berenda Lehmanna i Samsona Wertheimera. August II wykorzystał jednak bierność Francuza, ruszając na Wawel i zjednując sobie po drodze coraz liczniejszą rzeszę szlachty. Opór napotkał dopiero u wrót Krakowa, gdzie wstępu odmówił mu starosta Franciszek Wielopolski – stronnik Contiego. Hojne obdarowanie starosty i jego małżonki rozwiązało ten problem, wnet jednak pojawił się następny. Ustawy sejmowe stanowiły, iż ceremonię koronacji przeprowadzić można było tylko przy użyciu insygniów przechowywanych w wawelskim skarbcu. Drzwi do skarbca zamknięte były na osiem zamków, do których osobne klucze miało siedmiu senatorów Rzeczypospolitej i jednocześnie wojewodów – krakowski, poznański, kaliski, wileński, trocki i sandomierski, kasztelan krakowski – oraz podskarbi koronny. Jako że sześciu z nich opowiadało się po stronie Contiego, drzwi nie można było otworzyć, ich wyważenie zaś poczytano by za świętokradztwo. Ostatecznie insygnia wyniesiono przez wybitą w murze dziurę, pozostawiając drzwi w stanie nienaruszonym. 15 września 1697 elektor zaprzysiągł pacta conventa i został – wobec odmowy dokonania koronacji przez prymasa Radziejowskiego – koronowany na króla Polski przez biskupa kujawskiego Stanisława Dąmbskiego w katedrze krakowskiej.

O sukcesie Wettyna zdecydowały: szybkie wkroczenie do Rzeczypospolitej, jego wcześniejsze przejście na katolicyzm, przekupienie części szlachty na sejmie elekcyjnym i sprzeciw cara Rosji Piotra I przeciwko kandydaturze francuskiego księcia Conti. Nad granicę litewską ściągnięto korpus wojsk rosyjskich kniazia Michaiła Grigoriewicza Romodanowskiego, którego obecność miała wymusić rezygnację z kandydatury francuskiej.

Conti we wrześniu 1697 r. przypłynął na czele eskadry 6 okrętów francuskich dowodzonych przez Jeana Barta na redę portu w Gdańsku. 9 listopada atak wojsk wiernych Augustowi II zmusił księcia Conti do opuszczenia jego kwatery w Oliwie i ostatecznego wycofania się z Rzeczypospolitej.

Początek panowania w Rzeczypospolitej Obojga Narodów

W 1698 roku August II odbył tajną konferencję z Piotrem I w Rawie Ruskiej, gdzie omówiono plan wspólnej wojny zaczepnej przeciwko Szwecji. Król Polski rozpoczął z carem rosyjskim negocjacje traktatu o pomocy wzajemnej w razie buntu poddanych. 24 marca 1698 roku zawarł przymierze odporne z królem Danii Chrystianem V, gdzie obie strony zobowiązały się do wystawienia 8000 żołnierzy ku wzajemnej pomocy. Po śmierci Chrystiana V, August II Mocny zawarł 25 września 1699 roku sojusz zaczepno-odporny przeciw Szwecji z królem Danii Fryderykiem IV Oldenburgiem. 11 listopada 1699 roku zawarł sojusz zaczepno-odporny przeciw Szwecji z carem Piotrem I.

W czerwcu tego roku spotkał się w Jańsborku z elektorem brandenburskim Fryderykiem III Hohenzollernem, gdzie zezwolił mu na tymczasową okupację pruską Elbląga, w zamian za 150 tys. talarów. Pod koniec grudnia 1698 roku potwierdził zawarty dzięki mediacji wojsk saskich rozejm pomiędzy zbuntowaną szlachtą litewską, żądającą koekwacji – zrównania prawa litewskiego i polskiego a wszechwładnym na Litwie rodem Sapiehów.

Doprowadził do faktycznego rozwiązania wojsk Rzeczypospolitej. W oddziałach znajdowali się starcy, brakowało uzbrojenia i koni (na jeden pułk kawaleryjski przypadał jeden koń). W Polsce stacjonowała armia saska, utrzymująca porządek w kraju.

x

Norman Davies w książce Boże Igrzysko Wydawnictwo ZNAK, 1999 pisze:

Okres sześćdziesięciu sześciu lat (1697-1763), które dzielą panowanie Jana Sobieskiego od panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, uważa się często za najbardziej żałosny i upokarzający w dziejach Polski. Nieszczęścia, jakie spotkały Polskę w tym czasie, wyjaśnia się na ogół jej podporządkowaniem obcym interesom zagranicznych władców. Właśnie ten okres miał na myśli Thomas Carlyle, opisując Polskę jako „pięknie fosforyzującą kupę próchna”.

Przedstawiciele saskiego domu panującego Wettinów trafili na tron polski wbrew wszelkim oczekiwaniom. Podczas elekcji królewskiej w czerwcu 1697 r. kandydat Austrii, syn zmarłego króla Jakub Sobieski, został zmuszony do wycofania swej kandydatury z powodu braku gotówki. Francuz, książę de Conti, choć ogłoszony królem przez prymasa i wspierany przez większość wyborców, nie był w stanie skorzystać z osiągniętego w sensie technicznym zwycięstwa. Główną nagrodę wziął w końcu elektor saski Fryderyk August – kandydat, który wyłonił się w ostatniej chwili. Skutek ten osiągnięto dzięki przekupstwu, groźbami i zręcznemu wyczuciu chwili. Gdy zwolennicy cieszących się większym poparciem kandydatów starli się ze sobą w walce, agent saski, hrabia Fleming, złożył doskonale obliczoną w czasie obietnicę, że jego pan nawróci się na katolicyzm, po czym – zastawiwszy w Wiedniu rodowe klejnoty Wettinów – rozdzielił uzyskaną w ten sposób gotówkę między elektorów. W porozumieniu z Nikitinem, rosyjskim ministrem rezydentem, który wygłosił po polsku płomienną perorę, zdołał rozbić pole elekcyjne na dwa przeciwstawne obozy i namówić biskupa kujawskiego do proklamacji wyboru Sasa. Była to elekcja podwójna, przypominająca elekcję z r. 1575 czy 1587. W czasie krótkiej wojny domowej, która nastąpiła w jej wyniku, sascy i rosyjscy najeźdźcy wzięli zdecydowanie górę nad stronnictwem francuskim. We wrześniu, gdy Fryderyk August był już dawno zaprzysiężonym i ukoronowanym w Krakowie królem Augustem II, książę de Conti wciąż jeszcze płynął po Bałtyku w stronę Gdańska. Skoro już jednak zadecydowano o wynikach elekcji, unia personalna Polski i Litwy z Saksonią otworzyła przed obiema stronami korzystne perspektywy. Obie czuły się zagrożone przez wspólnego sąsiada – Prusy, których ambicje terytorialne można było teraz skutecznie ukrócić. Obie strony czuły potrzebę niesienia sobie wzajemnie pomocy w niebezpiecznym świecie Europy Północnej: armie pruska, szwedzka i rosyjska były o wiele potężniejsze niż ich własne wojska. Obie przewidywały też zapewne – co zresztą okazało się słuszne – że niełatwo będzie się utrzymać każdej z osobna, jeżeli nie będą trzymać się razem. Ponieważ Rzeczpospolita Polski i Litwy była z nich dwóch większa, jej szlachta miała wszelkie powody, aby przypuszczać że uda się jej ochronić własne interesy. Pod względem ustrojowym mogła mieć nadzieję, że króla cudzoziemca uda się kontrolować w większym stopniu, niż byłoby to możliwe w przypadku króla Polaka – można było oczekiwać po nim bezstronności lub przynajmniej obojętności w rozstrzyganiu morderczych sporów w kwestiach polityki wewnętrznej. Dokładnie z tego samego powodu, i w tym samym czasie, parlament angielski o objęcie tronu poprosił najpierw Holendra, a potem dynastię hanowerską, zamiast wrócić do swoich własnych Stuartów. Walące się państwa dynastyczne były zjawiskiem częstym w osiemnastowiecznej Europie i nie istnieje nic, co można przyjąć a priori jako wyjaśnienie faktu, że niektóre z nich takie jak „Anglia-plus-Walia/Irlandia/Szkocja/Hanower”, prosperowały, podczas gdy inne – takie jak „Polska-plus-Litwa/Kurlandia/Saksonia”, ledwo kuśtykały.

Pominąwszy wszystkie te względy, sam August Mocny był postacią otwierającą interesujące perspektywy. Jako książę Saksonii, Miśni i Łużyc dysponował własnymi środkami utrzymania. Jako elektor cesarstwa rzymskiego miał szerokie wpływy w świecie, nie miał przy tym nieograniczonej władzy. Jako głównodowodzący armii cesarskich w kampaniach Świętej Ligi cieszył się uznaną sławą wojskową. Jako ojciec około trzystu dzieci – w tym słynnego Maurycego de Saxe (Saskiego), marszałka Francji (1696-1750) – nie wzbudzał cienia wątpliwości co do swej męskości. Wyglądał na godnego następcę wielkiego Sobieskiego.

Jednakże w odróżnieniu od plemników Augusta Mocnego – jego polityczne przedsięwzięcia rzadko osiągały zamierzony cel. W dziedzinie spraw zagranicznych, jego prywatne przymierze z Rosją, które stało się po raz pierwszy przedmiotem dyskusji podczas wizyty Piotra I w Rzeczypospolitej w r. 1698, a które w r. 1699 zostało przypieczętowane traktatem preobrażeńskim, okazało się fatalne w skutkach. W r. 1704 król stanął w Rzeczypospolitej w obliczu rywala, wyniesionego na tron i ukoronowanego przez jego przeciwników, w r. 1706 zaś wypędzono go z Drezna. Los ponownie się do niego uśmiechnął niemal wyłącznie za sprawą łaski rosyjskiego protektora, w którego interesie August roztrwonił swoje dziedzictwo i od którego był od tej pory całkowicie zależny. W międzyczasie ofiarował Hohenzollernom wspaniałą okazję założenia „królestwa w Prusach” i przesunięcia punktu ciężkości sił w Niemczech w kierunku Berlina. (…)

x

Wielka wojna północna (1700-21), która stała się wyrazem dążeń Rosji do pokonania Szwecji w walce o władzę, rozpoczęła się z przyczyn, które miały zaledwie przypadkowy związek ze sprawami Polski i Litwy. Układ Augusta z Rosją, zawarty wyłącznie z pozycji elektora saskiego, nie dotyczył Rzeczypospolitej. Motywem jego najazdu na szwedzkie Inflanty w r. 1700 była głównie chęć odniesienia osobistych korzyści. Rzeczpospolita została wciągnięta w tę wojnę niejako wbrew własnej woli i stała się jedną z jej głównych ofiar. Jest oczywiście prawdą, że obecność zwycięskiej armii saskiej w Rydze mogła była uczynić wiele dla przywrócenia władzy królewskiej na Litwie, która praktycznie oderwała się od Polski wskutek trwających całe dziesięciolecia walk między wielkimi magnatami. Z tego też powodu najsilniejsza na Litwie frakcja zwolenników rodu Sapiehów pospieszyła wesprzeć Szwedów przeciwko sasko-rosyjskiej koalicji. Ale August nigdy nie zdobył sobie takiej pozycji, z której mógłby narzucić jakąkolwiek konsekwentną politykę, a jego wrogowie w Rzeczypospolitej, aby usprawiedliwić własny opór, systematycznie wyolbrzymiali zagrożenie ze strony jego saskiej straży. W dalszym biegu wydarzeń początkowa porażka Augusta w drodze na Rygę zapoczątkowała nieprzerwaną zabawę w kotka i myszkę wzdłuż i wszerz jego saskich i polskich włości. W r. 1700, uratowawszy Rygę, król szwedzki Karol XII zajął należące do Rzeczypospolitej księstwo Kurlandii. W 1702 r. ruszył przez Rzeczpospolitą z północy na południe, zajmując Wilno, Warszawę i Kraków. Pokonawszy polską kawalerię w jednej regularnej bitwie stoczonej pod Kliszowem 19 lipca 1702 r., odkrył, że wojska Augusta ruszyły w przeciwnym kierunku okrężną drogą na Pomorze. W r. 1703 sejm podjął uchwałę o powiększeniu sił militarnych Rzeczypospolitej; wszelkie oczekiwania zniweczyło jednak kolejne zwycięstwo Szwedów pod Pułtuskiem oraz wybuch powstania Paleja na Ukrainie. W r. 1704 przeciwko Augustowi wystąpiła w Rzeczypospolitej popierana przez Szwedów konfederacja warszawska, która wysunęła własnego kandydata do tronu w osobie wielkopolskiego magnata, Stanisława Leszczyńskiego (1677-1766). Prosaska konfederacja sandomierska pokładała wielkie nadzieje w pomocy ze strony Rosjan. August zrobił unik przed Szwedami, wycofując się do Lwowa, a następnie raz jeszcze ruszając w kierunku Warszawy. W r. 1706 Karol XII postanowił położyć ostateczny kres zabawie, wkraczając w głąb Saksonii. Na mocy traktatu zawartego w Altranstädt August zobowiązał się między innymi do zrzeczenia się tronu polskiego na rzecz Leszczyńskiego; dopiero potem dowiedział się, że Rosjanom i konfederatom sandomierskim udało się tymczasem odwrócić losy wojny dzięki zwycięstwu odniesionemu nad pomocniczymi wojskami szwedzkimi w bitwie pod Kaliszem.

Po siedmiu kampaniach stało się oczywiste, że bez najazdu na Rosję nie da się uzyskać zadowalającego rozwiązania. Po rocznych przygotowaniach Karol XII wyruszył zatem na wschód, wychodząc z Grodna w styczniu 1708 i pozostawiając Leszczyńskiego i generała Krassau, aby strzegli jego baz wypadowych na terenie Rzeczypospolitej. W kampanii z lat 1708-09, która doprowadziła do epokowego zwycięstwa Rosjan w bitwie pod Połtawą, wybitną rolę odegrali chłopi polscy, którzy w walkach podjazdowych nękali szwedzkie kolumny, jak i konfederaci sandomierscy, którzy nie dopuścili, aby do obleganych Szwedów dotarły posiłki. Połtawa położyła kres stronnictwu szwedzkiemu w Rzeczypospolitej. Leszczyńskiego i Krassau przepędzono do Szczecina. Konfederacja warszawska została rozwiązana. W r. 1709 August tryumfalnie powrócił do kraju. Monarchia saska została odbudowana.

Kłopoty Rzeczypospolitej trwały jednak nadal. Ponowne wprowadzenie do kraju straży saskiej oraz jej brutalne poczynania na nowo rozpaliły animozje w narodzie, który nauczono myśleć, że wszystkie cudzoziemskie oddziały wojskowe są narzędziami tyranii króla. W listopadzie 1715 r. szlachta raz jeszcze dała wyraz wspólnocie własnych interesów, zawiązując konfederację w Tarnogrodzie, gdzie przysiężono sobie popędzić Sasów razem z całym ich kramem. Przez pewien czas wydawało się, że konfederacja zwycięży. Utraciwszy Poznań, August był zmuszony do wycofania się w kierunku Saksonii, gdy sytuacja nabrała nagle wymiarów bezlitosnej rzeczywistości: pojawiła się armia rosyjska. Car, zirytowany utarczkami swych saskich i polskich klientów, nie owijając w bawełnę zagroził, że potrząśnie nimi tak mocno, że stukną się nawzajem głowami. Zaoferował swoją kandydaturę do roli arbitra w sporze, biorąc w ten sposób mocno i na stałe sprawy polskie we własne ręce. Po siedemnastu latach wyniszczających działań wojennych posiniaczona Rzeczpospolita była wyczerpana i rozdarta wewnętrznymi podziałami. Tak przedstawiało się tło słynnego Sejmu Niemego z r. 1717.

x

Polityka Piotra Wielkiego wobec Polski i Litwy nabrała dojrzałych kształtów w okresie dwudziestolecia wojny północnej. Stadium pierwsze polegające na uzależnieniu od Rosji jej saskiego klienta, zakończyło się w ciągu pięciu czy sześciu lat od chwili jego elekcji. Realizacja stadium drugiego – polegającego na przekształceniu militarnej hegemonii Rosji w trwały układ polityczny – zajęła nieco więcej czasu. W latach 1706-07, gdy August porzucił tron, Piotr spędził w Polsce długie miesiące, szukając głowy, którą można by osadzić na szyi zgilotynowanej Rzeczypospolitej. Mieszkając w ulubionych pałacach Sobieskiego w Żółkwi, Jaworowie i Wilanowie, dobierając i gromadząc ogromne ilości zagrabionych skarbów, które następnie wywożono do Rosji, prowadził długie pertraktacje z konfederatami sandomierskimi. Wstrząsnęło nim to, czego się dowiedział. Polscy „republikanie” oczekiwali, że będą sobie poczynać z carem jak z równym sobie. Byli to ludzie, którzy nie słuchali rozkazów i nie brali łapówek. Jeden z magnatów odmówił przyjęcia oferowanej mu korony twierdząc, że nie będzie „błaznem żadnego cara”. Inni na kosztowne podarunki cara odpowiadali jeszcze cenniejszymi darami. Po tych doświadczeniach Piotr dobrze zrozumiał, z kim i z czym miał do czynienia. (Właśnie w tym okresie po raz pierwszy pojawił się w dokumentach rosyjskich termin „polska anarchia”). Car musiał utrzymać Polskę i Litwę siłą – co przekraczało nawet możliwości Rosji – albo zaprząc do pracy Wettinów w taki sposób, aby oni sami, ani polska szlachta nie byli w stanie odrzucić narzucanych im układów. Szansą stała się dla niego wojna konfederacji tarnogrodzkiej. Podczas rokowań prowadzonych w Warszawie w 1716 r. dyplomaci cara zdołali przekonać króla, aby na stałe wycofał wojska saskie z terytorium Rzeczypospolitej. Przedstawiciele sejmu zobowiązali się jednocześnie do ustalenia stałego limitu wysokości finansów Rzeczypospolitej oraz liczebności jej wojsk. Ze swojej strony car zobowiązał się do zagwarantowania zawartego układu w formie pisemnej konstytucji. W ten sposób zarówno szlachta, jak i król zostali pozbawieni środków, którymi mogliby sobie nawzajem zagrozić. Nie było zwykłym zbiegiem okoliczności, że zostali również pozbawieni środków wszelkiego oporu wobec ingerencji cara w ich sprawy – odtąd mógł on zupełnie legalnie, i kiedy tylko zechciał, wtrącać się w sprawy Polski. Warunki te – uzgodnione z góry – miały zostać przedstawione sejmowi, który zaprzysiężono, aby je przyjął bez dyskusji i protestów. Operację, która trwała mniej niż jeden dzień, zakończono 1 lutego 1717. Sejm Niemy, otoczony przez oddziały rosyjskiego wojska, swym podpisem na długo zaprzepaścił wolność Polski; nie podniósł się ani jeden głos sprzeciwu.

x

Wydarzenia wielkiej wojny północnej wyznaczają zatem początek współczesnej historii politycznej Polski. Supremacja Rosji, ustanowiona po raz pierwszy w r. 1717, przetrwała w takiej czy innej formie do dnia dzisiejszego (książka ukończona w 1981 roku – przyp. W.L.). Czasami prawa rosyjskiego protektoratu egzekwowano, manipulując posunięciami autonomicznego, lecz zależnego państwa polskiego – działo się tak na przestrzeni całego niemal XVIII w. – kiedy indziej zaś wcielając rozległe partie ziem polskich w granice obszaru imperium rosyjskiego. Czasami Rosja egzekwowała je sama, a czasami przy współpracy swych niemieckich lub austriackich wspólników. Ale w ciągu 260 lat zdarzały się jedynie krótkie okresy interludium, zwłaszcza na przestrzeni 24 lat między 1915 a 1939. Co więcej, podczas gdy inni „protektorzy” Polski pojawiali się i znikali, Rosjanie wciąż nie odchodzą. W tej sytuacji życie polityczne szybko przybrało inny charakter. Postawy polityczne kształtowały się nie tyle w zależności od potrzeb Polski, co – w coraz większym stopniu – w zależności od żądań Rosji. Polityczne frakcje tworzyły się i rozpadały nie tylko w zależności od poparcia ze strony społeczeństwa w Polsce, ale głównie w zależności o tego, czy spływała na nie łaska czy niełaska Petersburga. Warstwy polityczne w Polsce, przerażone urzeczywistnieniem się planów Rosji zmierzających do podporządkowania ich sobie, łatwo przerzucały się od skrajnej obojętności do desperackiego buntu, broniąc tych przywilejów, które jeszcze udało się im zachować, z agresywnością, która – jak się wydaje – nieodmiennie prowokowała nieszczęście. Na krótszą metę – praktycznie rzecz biorąc na resztę epoki saskiej – ustalenie się rosyjskiego protektoratu przemieniło politykę Polski w niezgłębioną otchłań korupcji i paraliżu. Na dłuższą metę natomiast stało się niesłabnącym bodźcem do rozwoju współczesnej świadomości narodowej.

x

Dla Rzeczypospolitej skutki były natychmiastowe i doniosłe. Kampanie wielkiej wojny północnej, które rozgrywały się przeważnie na terytorium Polski i Litwy, zniszczyły kraj i rozbiły szlachtę na wrogie sobie zbrojne obozy. Gospodarka była zrujnowana. (…) Sejm raz po raz zrywano; utrudniano zarządzanie; Rzeczpospolita była bezbronna. W zamian za odwołanie nie istniejących planów króla dotyczących rzekomego przewrotu oraz gwarancję swych wątpliwych przywilejów szlachta musiała się zgodzić na to, aby na organizację jej skarbu i armii nałożono kolosalne ograniczenia. Obywatele Rzeczypospolitej nie mieli odtąd prawa podejmować bez pozwolenia cara reform w swoim własnym państwie. Wyładowując nagromadzoną gorycz na swym nieszkodliwym saskim władcy, Polacy wzięli sobie na kark protektora, którego samowładcze pretensje były dla wszystkich całkiem oczywiste. Tak wielkie było rozczarowanie Augusta II polskim królestwem, że dwukrotnie – w r. 1721, a powtórnie w r. 1723 – otwarcie mówił o wystawieniu go na licytację.

Sam w sobie związek z Saksonią nie był zatem szkodliwy dla Polski. Wina Wettinów polegała na tym, że sami dość wcześnie wpadli w ręce Rosji. W rezultacie nie tylko nie umocnili pozycji Polski na arenie europejskiej, ale za ich przyczyną Rzeczpospolita została doprowadzona jak na sznurku do rosyjskiego obozu; posłużyli więc jako narzędzie do narzucenia więzów politycznych, z których Polakom już nigdy nie udało się całkowicie wyswobodzić.

Bezsilność króla oraz upadek sejmu pozostawiły rządy w kraju całkowicie w rękach magnatów. Zarządzanie sejmikami ziemskimi, trybunałami, armią i hierarchią kościelną dostało się walkowerem nielicznej oligarchii wielkich magnatów, którzy zmonopolizowali wszystkie wysokie urzędy państwowe i z saskim rezydentem pertraktowali jak z równym sobie. Każdy z członków oligarchii rządził we własnych włościach jak udzielny książę własnego „państewka” – państwa w państwie. Utrzymywał własną klientelę, złożoną ze szlachty, która broniła jego interesów na sejmikach i w sądach i która tworzyła jego prywatną armię. Zawierał własne przymierza – zarówno w obrębie kraju, jak i poza jego granicami – wybierając jedną z kilku różnych „orientacji” – rosyjską, francuską, pruską lun austriacką – zależnie od tego, co dyktowały mu osobiste inklinacje i stan własnych finansów. Poczynając od początku XVIII w., potęga magnatów zaczęła gwałtownie wzrastać. Życie polityczne sprowadziło się do walk, zmiennych kolei losu i kaprysów kilku wielkich rodzin; niektóre rody – Radziwiłłowie, Lubomirscy, Sapiehowie, Potoccy, Wiśniowieccy czy Czetwertyńscy – znane były od bardzo dawna; inne – jak Sułkowscy, Jabłonowscy, Poniatowscy, Tarłowie, Czartoryscy, Sieniawscy, Ogińscy, Denhoffowie czy Braniccy – byli w porównaniu z nimi parweniuszami.

x

Zubożenie Rzeczypospolitej znalazło najwyraźniejsze odbicie w katastrofalnym upadku jej sił zbrojnych. Poczynając od r. 1717, komput (stan liczebny wojska – przyp. W.L.) został na czas nie określony ustalony na 24 000-18 000 dla Korony i 6000 dla Wielkiego Księstwa. Z powodu włączenia w tę liczbę nadmiernie rozrośniętego personelu administracyjnego, nominalny komput był w gruncie rzeczy ograniczony do niecałych 20 000 żołnierzy. Co więcej, armię pozbawiono centralnych subwencji: na Sejmie Niemym uchwalono na jej rzecz podatki z dóbr kościelnych, królewskich i szlacheckich. Każdy regiment był odtąd odpowiedzialny za zapewnienie sobie środków utrzymania i niechętnie oddalał się od okolic konkretnego starostwa, od którego zależały jego losy. (…)

Powagę sytuacji zwiększał fakt, że upadek militarny Polski i Litwy zbiegł się w czasie z zakrojoną na szeroką skalę militaryzacją państw sąsiednich. W chwili objęcia tronu przez Wettinów armia Rzeczypospolitej liczebnie mniej więcej dorównywała armiom jej potencjalnych przeciwników: przy 36 000 zaciężnych, przewyższała wojska zarówno zarówno Prus, jak i Szwecji, tylko nieznacznie ustępując kontyngentom Rosji czy Austrii. W r. 1702 pod Kliszowem, a następnie w r. 1705 pod Warszawą została dwukrotnie pokonana przez ustępujące jej liczebnie siły wroga. Potem walczące ze sobą konfederacje wyczerpały jej siły, a postanowienia Sejmu Niemego trwale ją okaleczyły. Na przestrzeni dwudziestu lat wszystkie formacje znalazły się daleko w tyle za sąsiadami: w epoce saskiej dysproporcja stosunku liczebności sił zbrojnych Rzeczypospolitej do liczebności armii jej sąsiadów wzrosła do 1:11 dla Prus, dla Austrii 1:17 i 1:28 dla Rosji. Ogromne rzesze zubożałej drobnej szlachty, stanowiące rezerwy siły ludzkiej dla celów militarnych, które nie miały sobie równych w całej Europie, wolały służyć na magnackich dworach niż w pułkach armii państwa. Pierwsze próby stworzenia przemysłu zbrojeniowego i zapewnienia szkolenia wojskowego na miarę rozwoju technicznego epoki podejmowano nie z inicjatywy Rzeczypospolitej jako państwa, lecz z prywatnej inicjatywy Radziwiłłów czy Branickich. Polsce i Litwie nie brakowało żołnierzy. Był to dziwaczny paradoks; niemniej jednak najbardziej zmilitaryzowane społeczeństwo w Europie nie było sobie w stanie zapewnić obrony. Na tę godną pożałowania sytuację oczy świata zwróciły się po raz pierwszy podczas wojny o polską sukcesję.

Śmierć Augusta II w r. 1733 spowodowała ponowne zaostrzenie tych samych konfliktów, które rozdarły królestwo Wettinów na początku ich polskiej kariery. W samej Saksonii tron objął jedyny syn Augusta z prawego łoża, również Fryderyk August – nie było żadnych sprzeciwów. Natomiast w Polsce zaczęły się kłopoty. Podczas elekcji, która odbyła się w Warszawie 12 września 1733 r., sukces odniósł ponownie kandydat francuski – Stanisław Leszczyński. Jego zwycięstwo stało się zarzewiem kolejnej wojny o zasięgu międzynarodowym. Rosja i Austria opowiedziały się za sukcesją Wettinów i armia rosyjska wkroczyła na obszar Rzeczypospolitej, aby jej tę decyzję narzucić. Po blisko trzech latach walk rozbito wszelką opozycję. Interwencja ze strony Francji ograniczyła się do pośredniej akcji przeciwko Austrii, podjętej w Lotaryngii i Sabaudii. Elekcję powtórzono w październiku pod osłoną rosyjskich bagnetów i starannie dobrany elektorat proklamował wybór Sasa, Augusta III. Skonfederowaną armię królewską zmuszono do wycofania się z Warszawy. W styczniu 1734 r. zainscenizowano w Krakowie koronację. Gdański, który odmówił poddania się, został oblężony i w maju dostał się w ręce Rosjan. (…)

x

Następne trzydzieści lat panowania Augusta III nie obfitowało w wydarzenia. Poglądy drugiego elektora-króla przyrównywano do budyniu: miękkie, słodkie, bezwładne. Nie miał żadnej prawdziwej władzy i nie miał też ochoty sprawdzać, czy ją ma, czy nie. Objęcie tronu Rzeczypospolitej zawdzięczał armii rosyjskiej, a później nie zrobił żadnego wysiłku, aby ją odprawić. Rosjanie przychodzili i odchodzili, kiedy i jak im się podobało. Wszelki czynny udział w sprawach Polski oddał w ręce ministrów, zwłaszcza hrabiego Heinricha Brühla (1700-63), który zdobył w Warszawie pozycję niemal dyktatora. W latach 1740-42) nie uczynił żadnego kroku, aby zapobiec pruskiemu podbojowi austriackiego Śląska, który wżynał się podłużnym klinem między jego saskie i polskie włości. Podczas wybuchłej później wojny o sukcesję austriacką (1742-48) oraz wojny siedmioletniej (1756-63) prowadził politykę obliczoną wyłącznie na interesy Saksonii i tylko w jej imieniu, Rzeczpospolitą traktując jak dojną krowę, która dostarczała środków na dworskie zbytki i wydatki wojenne. Nie był w stanie zapobiec ekscesom, jakich dopuszczały się rosyjskie wojska wędrujące przez Rzeczpospolitą w kierunku Prus i Pomorza, czy też wojska Fryderyka Wielkiego, który w latach 1762-63 nałożył na północne prowincje Rzeczypospolitej przymusowe kontrybucje, jako środek do podreperowania zbankrutowanego skarbu pruskiego. Aby ułatwić sobie rozboje i grabieże, Prusy zalewały Rzeczpospolitą fałszywymi i bezwartościowymi imitacjami polskich jednostek monetarnych. Zawieszeniu uległa działalność większości instytucji systemu centralnego zarządzania. Zadania sejmu przekazano sejmikom ziemskim. Magnaci – zwłaszcza cieszący się poparciem Rosjan Czartoryscy i mający powiązania z Francją Potoccy – rządzili jak udzielni władcy w swoich prywatnych imperiach i paraliżowali wszelkie próby zjednoczenia się dla jakichkolwiek wspólnych celów. Trybunały zostały sterroryzowane. Maleńka armia królewska nie opuszczała koszar ze strachu przed jakąkolwiek akcją. Gospodarka uległa stagnacji. Miasta kurczyły się. Klasa mieszczan przestała niemal istnieć. Chłopi tyrali bez żadnej nadziei na poprawę swego losu. Kwitła ciemnota, mnożyło się ubóstwo, podczas gdy Warszawa tańczyła na nie kończących się arystokratycznych balach, gdzie liczyły się wyłącznie rozmiary latyfundium partnera. Wspaniale rozwijała się sztuka operowa i teatralna. Zakładano przepiękne parki, wznoszono wspaniałe pałace, powstawała muzyka najwyższej klasy. Wszystkie gałęzie sztuki znajdowały licznych mecenasów. Niektórzy komentatorzy uważali, że „choroba polska” jest o wiele mniej niebezpieczna niż wojny i gwałty, które zżerały sąsiednie kraje; inni porównywali ją do Sodomy i Gomory. Popularne powiedzonko brzmiało: „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa!” Prowadzone w połowie XVIII w. wojny, które ostatecznie przyniosły zarówno Rosji, jak i Prusom status większych mocarstw europejskich, ujawniły jednocześnie żałosną niemoc Rzeczypospolitej Polski i Litwy. W czasie wojny o sukcesję polską siły zbrojne Polski nie odegrały żadnej niezależnej roli – wszystkie główne kampanie stoczyła nad Renem, w Lombardii i w południowych Włoszech koalicja francuska i austriacka. (…)

Śmierć Augusta III w dniu 5 października 1763 r. położyła naturalny kres czasom saskim w dziejach Rzeczypospolitej. Problem ewentualnego wyboru jego syna, Fryderyka Chirstiana, w ogóle nie powstał. Tym razem Rosjanie mieli swoje własne plany. Katarzynie II bardzo zależało na zreformowaniu polskiego protektoratu podług własnych wyobrażeń. Musiała w tym względzie współzawodniczyć z polskimi reformatorami, a gdyby zdecydowała się nie ustąpić – sprowokować wybuch konfliktu. Tak więc, po trzydziestu latach sennej sklerozy, politycznym organizmem Rzeczypospolitej miały wstrząsnąć gwałtowne konwulsje. Wielu z tych, którzy przeżyli epokę rozbiorów, z pewnością z nutką żalu wspominało dawne dobre saskie czasy.

xxx

„Elekcję Augusta II sfinansowały domy bankowe Issachara Berenda Lehmanna i Samsona Wertheimera.” – A więc Wikipedia pisze otwarcie, kto sfinansował elekcję króla Augusta II. Ale też sposób, w jaki została ona przeprowadzona, to jakiś kabaret: wybijanie dziury w murze skarbca, by nie naruszyć drzwi. Można by zadać sobie pytanie, czy cokolwiek, co działo się w tamtym okresie, działo się na zasadzie gry sił, czy – potęgi pieniądza? Raczej to drugie. Więcej o tym w blogu Sztadlani.

W latach 1706-07 po raz pierwszy pojawia się w rosyjskich dokumentach określenie „polska anarchia”. Jak widać Rosjanie „zapomnieli” o swojej historii, o najstarszym zabytku ruskiego piśmiennictwa, historii wschodnich Słowian, o Powieści minionych lat z 1143 roku:

„i zaczęli rządzić się sami, i nie było wśród nich prawdy, i klan stanął przeciw klanowi, i mieli spory, i zaczęli walczyć ze sobą. I powiedzieli sobie: szukamy księcia, który by nami rządził i sprawiedliwie sądził. I przeprawili się przez morze do Waregów, do Rusi (…). Powiedzieli: nasza ziemia jest wielka i obfita, ale nie ma w niej porządku, chodź panować nad nami. I wybrano trzech braci (…). Najstarszy Ruryk siedział w Nowogrodzie, a drugi Sineus na Biełoozierze, a trzeci Truvor w Izborsku. I od tych nazwano ziemię ruską.”

Waregowie zjednoczyli ziemie ruskie i powstało Wielkie Księstwo Moskiewskie. Nie obejmowało jednak ono południowo-zachodnich księstw, które weszły w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego, a w nim – hulaj dusza! cara nie ma! Nie miał kto wziąć za mordę i trzymać krótko, jak w Księstwie Moskiewskim. To warcholstwo, kłótliwość, skłonność do nieposłuszeństwa, pijaństwo, brak zdolności organizacyjnych, a więc cechy Słowian wschodnich, zostały przypisane Polakom, choć oni nie mieli z tym nic wspólnego. Podmiana narodu zaczęła się od unii horodelskiej w 1413 roku, na mocy której 47 rodów rusińskich i litewskich bojarów zaadoptowało 47 herbów szlachty polskiej, a pewnie również wielu zaadoptowało polskie nazwiska. Po unii lubelskiej z 1569 roku wielkie rody z WKL przejęły nowe państwo, czyli Rzeczpospolitą. Czy ten fakt miał wpływ na politykę Rosji wobec państwa, które było zdominowane przez Słowian wschodnich, którzy nie chcieli się zjednoczyć z pozostałymi Słowianami wschodnimi? Według mnie miał i nadal ma. Sądzę, że Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy, jako wschodni Słowianie, którzy nigdy nie stworzyli własnego państwa, w odróżnieniu od Słowian zachodnich, czyli Czechów i Polaków, mają gdzieś głęboko w podświadomości zakorzeniony kompleks niższości, właśnie z tego powodu. To, że teraz mogą ośmieszać Polaków, podszywając się pod nich, pozwala im stłumić te kompleksy. Ale jak w przypadku narkotyku, tak i w tym wypadku następuje uzależnienie i kolejne dawki są niezbędne. To „jesteśmy sługami narodu ukraińskiego” czy ostentacyjne lekceważenie przez Zełeńskiego III RP, to tylko przykłady tych kompleksów. Również lekceważące wypowiedzi Rosjan o Polakach mają to samo podłoże. Ale tymi muzykami, którzy grają na tych emocjach i kompleksach są oczywiście przedstawiciele narodu wybranego. Są w tym mistrzami i tego nie można im odmówić.

W kampanii z lat 1708-09, która doprowadziła do epokowego zwycięstwa Rosjan w bitwie pod Połtawą, wybitną rolę odegrali chłopi polscy… – Tu Davies przesadził. Połtawa leży około 300 km na wschód od Kijowa. Tam nigdy żadnych polskich chłopów nie było. Jednak narracja jest zawsze i wszędzie taka sama: na wschodzie byli i są Polacy.

W 1716 roku dyplomaci carscy przekonali króla, by na stałe wycofał wojska saskie z terytorium Rzeczypospolitej. Przedstawiciele sejmu zobowiązali się jednocześnie do ustalenia stałego limitu wysokości finansów Rzeczypospolitej oraz liczebności jej wojska. Sejm Niemy z 1717 roku przyjął te warunki. Można powiedzieć, że w tym momencie państwo to zostało całkowicie sparaliżowane, bo bez pieniędzy i wojska żadne państwo nic nie wskóra.

W latach 1762-63 Fryderyk Wielki nakłada na północne prowincje Rzeczypospolitej przymusowe kontrybucje, co tylko dowodzi, że państwo to było już fikcją. Do tego doszło jeszcze to, że te same Prusy zalewały Rzeczpospolitą fałszywymi pieniędzmi, rujnując jej gospodarkę. Tylko czy to robiły Prusy? Przecież monopol na emisję pieniądza wszędzie, a więc i w Prusach, mieli Żydzi. I to zapewne oni podrzucali rządowi pruskiemu te fałszywe pieniądze.

Na krótszą metę – praktycznie rzecz biorąc na resztę epoki saskiej – ustalenie się rosyjskiego protektoratu przemieniło politykę Polski w niezgłębioną otchłań korupcji i paraliżu. Na dłuższą metę natomiast stało się niesłabnącym bodźcem do rozwoju współczesnej świadomości narodowej. – Tak pisze Davies.

Ustalenie się rosyjskiego protektoratu przemieniało politykę Polski w niezgłębioną otchłań korupcji i paraliżu. To była polityka Rzeczypospolitej, a nie Polski. A w tej Rzeczypospolitej dominowali wschodni Słowianie. Kto kogo korumpował? O tym Davies nie wspomina, ale jest to zabieg świadomy. Taka narracja obowiązywała wcześniej, jego książka ukazała się w1981roku, i obowiązuje dziś.

Według niego ten niesłabnący bodziec do rozwoju współczesnej świadomości narodowej, czego nie dopowiedział, to niekończący się konflikt z Rosją. A ta świadomość to powstanie kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe i warszawskie. Obecnie doszła nam nowa odsłona tej paranoi, czyli bezwarunkowe wspieranie Ukrainy. A więc najpierw ktoś, wiadomo kto, zmusza szantażem czy łapówkami do tego, by rządzący zlikwidowali własne państwo, a później, tymi samymi metodami, każe im, już jako patriotom, walczyć o jego odzyskanie.

Tak jakoś ustalili nieznani przełożeni, że strefa pomiędzy Rosją i Niemcami, ma być miejscem kreowania przeróżnych konfliktów. Powstanie państwa, w którym ścierali się prawosławni, katolicy i unici, stało się źródłem niekończących się konfliktów. Do tego doszło jeszcze stworzenie na wschodzie w XIX wieku przez jezuitów nowego narodu polskiego. Jeśli do tej menażerii dodamy jeszcze Żydów, Niemców i kolorowych, to mamy dziś pięknie fosforyzującą kupę g…. Oczywiście w innych państwach, takich jak Ameryka, Kanada, Wielka Brytania i innych, da się tę kupę utrzymać w ryzach, ale nie tu. Dlaczego unia na Wyspach Brytyjskich mogła działać sprawnie, a tu – nie? Ktoś jednak o tym decydował. Kto?

2 thoughts on “Wettinowie

  1. Boże Igrzysko

    Chyba tylko poprzez pryzmat husarii, Sobieskiego pod Wiedniem Polacy odbierają I RP jako państwo godne szacunku, z którym się identyfikują.

    ps. kiedy na S24 piszę, że I RP nie była państwem Polaków to komentarz z mety przyozdabiany jest czerwonymi łapkami … dyżurujący wiedzą jaki jest ‘ kurs i ścieżka ‘ ?

    Like

    • “dyżurujący wiedzą jaki jest ‘ kurs i ścieżka ‘ ?” – Doskonale wiedzą i to nie od dzisiaj. Największa w tym zasługa PRL-u, którego ideologią był narodowy socjalizm i wmawiano ludziom, że PRL to państwo jednonarodowe i katolickie. I tak to zostało zakodowane w ludzkich umysłach, że do dziś w to wierzą, pomimo że osiedlenie się milionów Ukraińców spowodowało diametralną zmianę w sensie etnicznym i wyznaniowym.

      Like

Leave a reply to veri Cancel reply