Narzędzie

W dniu 25 grudnia Tomasz Piekielnik na swoim kanale przeanalizował umowę zawartą w dniu 2 grudnia 2016 roku pomiędzy rządami Polski i Ukrainy. Działo się to za rządów PiS-u. Podpisał ją ówczesny Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz. Poniżej krótkie streszczenie jego analizy.

Czy czasem już wtedy sojusz północnoatlantycki, a przynajmniej część jego dowództwa a konkretnie Amerykanie, nie spodziewali się wybuchu wojny na Ukrainie? A może była ona czymś więcej, niż tylko spodziewaną? Niektórzy twierdzą, że mogła być prowokowana.

Umowa, którą zawarł rząd polski w 2024 roku jest bardzo zaawansowana w swoich postanowieniach. Podpisał ją Donald Tusk z Wołodymirem Zełeńskim. Umowa, która powinna mieć rangę ustawową, powinna przejść proces ratyfikacji, który przewidziany jest przez Konstytucję. Ta umowa została zawarta z pogwałceniem Konstytucji. Stanowi ona zalążek, bardzo dziwny, pewnej wspólnej państwowości. Mowa jest tam o wspólnym opracowywaniu podręczników, o wspólnych pracach nad historią.

Warto przeanalizować umowę z 2016 roku pod kątem tego, co obecnie dzieje się. A dzieje się to, że front na Ukrainie załamuje się. Rosja koncentruje się na terenach rosyjskojęzycznych i prowadzi tam denazyfikację. Ukraińcy atakują cele w głębi Rosji. Amerykańska propozycja, sprzed paru miesięcy, wprowadzenia polskiej brygady pancernej na Ukrainę. Mamy też dwuznaczną postawę Tuska i Kosiniaka-Kamysza w kwestii wysłania wojska polskiego na Ukrainę. Nie ma jednoznacznej deklaracji, że nie zostanie ono tam wysłane. Natomiast, dodają, gdy wojska innych państw NATO zostaną tam wysłane, to w takim wypadku – również polskie. I od razu po tej deklaracji, jak na umówiony sygnał, gotowość wysłania tam swoich wojsk zgłosiły Holandia, Włochy, Estonia, Wielka Brytania.

Z tego względu ważne jest to, co uzgodnił już w 2016 roku rząd PiS-u ze stroną ukraińską. To nie jest tak, że państwo będące członkiem NATO, może sobie zawierać sojusze z kim chce. Po to jest sojusz, by był trzonem współpracy wojskowej państw członkowskich, ale też, by był trzonem gwarancji bezpieczeństwa dla państw członkowskich. Państwo członkowskie NATO nie może sobie tak samodzielnie wchodzić w sojusz, z kim chce. Kto więc był pomysłodawcą tej umowy? Już w 2016 roku, a właściwie jeszcze wcześniej, były przygotowywane okoliczności i podłoże pod to, co teraz się dzieje.

Czy ta umowa jest kolizyjna w stosunku do działań NATO? A może wręcz przeciwnie? No bo, co by było, gdyby Rosja podporządkowała sobie Ukrainę? Na to NATO nie wyraziłoby zgody, a więc ta umowa od początku nie była kolizyjna z działaniami NATO. Wręcz przeciwnie, to dowództwo NATO domagało się od Polski takiego działania. Dlaczego Polska zawarła umowę z państwem, które już wtedy miało spór terytorialny z Rosją o Krym? Obiektywnie rzecz ujmując, umowa ta była ryzykowna z punktu widzenia polskiego interesu narodowego i polskiego bezpieczeństwa. Bo już wtedy Rosja mogła uznać, że nie NATO, nie Ameryka, tylko Polska ingeruje w rosyjską strefę wpływów. To wygląda, jakby Polska była prywatną własnością tych, którzy nakazują politykom podpisywać takie dokumenty. A więc jest prywatną własnością tychże właśnie.

W art. 87 Konstytucji jest mowa o tym, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Tak więc nieratyfikowana umowa międzynarodowa nie może być źródłem prawa. Ratyfikacja polega na zatwierdzeniu umowy międzynarodowej przez Sejm i Senat, podpisaniu przez Prezydenta i opublikowaniu w Dzienniku Ustaw.

Umowa z 2 grudnia 2016 roku została opublikowana w Monitorze Polskim, a nie w Dzienniku Ustaw, i do tego, dopiero 18 stycznia 2019 roku. Została ona sporządzona w języku polskim, ukraińskim i angielskim. W razie wątpliwości interpretacyjnych wersją rozstrzygającą będzie wersja angielska. Umowa ta w praktyce sprowadza się do współpracy w dziedzinie obronności, co oznacza, że Polska będzie pośrednikiem pomiędzy NATO i Ukrainą i będzie przekazywać Ukrainie sprzęt wojskowy, systemy łączności i informatyki, wsparcie logistyczne na rzecz sił zbrojnych, transport wojskowy, inżynierię wojskową itp. W praktyce jest to zasymilowanie wojsk ukraińskich z systemami, z polityką, ze strategią NATO. To taki sprytny fortel: NATO jeszcze nie przyjmuje Ukrainy, ale używa Polski do tego, żeby przeprowadzić takie wielkie przedbiegi. Tym jest ta umowa. W ocenie Piekielnika umowa ta, zbiór 24 punktów, które stanowią obszary współpracy, to tak naprawdę wprowadzenie Ukrainy do NATO kuchennymi drzwiami.

Umowa z 2 grudnia 2016 roku doczekała się publikacji dopiero w roku 2019. To pierwsza dziwna okoliczność. Druga – umowa ta powoduje istnienie bardzo szerokiej płaszczyzny styku pomiędzy wojskiem i sprawami militarnymi na Ukrainie i polskimi, które są przecież natowskimi. Czy zatem nie jest to już szykowanie na Ukrainie możliwości do takiej gotowości po stronie wojsk ukraińskich, która to gotowość umożliwia państwom natowskim realne wspieranie Ukrainy, czytaj – za pomocą Ukrainy walczenie z Rosją. Bo gdyby nie, to można powiedzieć, że niekompatybilność ukraińskiej armii z dowództwem NATO uniemożliwiałaby prowadzenie takiej wojny. Trzeba więc zadać pytanie: czy Polska w 2016 roku nie realizowała, w mojej opinii, niewdzięcznej roli doprowadzenia wojskowości, sfery militarnej na Ukrainie do poziomu kompatybilności z wojskami NATO? Po to, by ta kompatybilność stwarzała możliwość prowadzenia tych walk rękami Ukraińców, ale przy zaangażowaniu strony zachodniej. I coraz bardziej czytelne powinno być dla nas, czym ta umowa w dziedzinie współpracy obronnej z Ukrainą, mówiąc krótko, jest.

x

Tak dla porządku wypadałoby wyjaśnić, czym jest Monitor Polski. Jest to dziennik urzędowy wydawany przez Prezesa Rady Ministrów, służący do urzędowego ogłaszania aktów prawnych wewnętrznie obowiązujących, wydawanych przez naczelne organy władzy państwowej. W odróżnieniu od aktów normatywnych publikowanych Dzienniku Ustaw, akty prawne ogłaszane w Monitorze Polskim nie mogą być źródłem praw i obowiązków dla obywateli.

Piekielnik wyłożył więc nam kawę na ławę. Polska nie jest wasalem Ameryki. Jest jej narzędziem. Jest też prywatną własnością tych, którzy każą politykom podpisywać takie dokumenty. Politycy PiS podpisali jedną umowę, a politycy PO – drugą. Nie ma więc najmniejszego znaczenia, kto rządzi. Suweren jest gdzieś indziej. Ale skoro powiedziało się „A”, to należało powiedzieć „B”. Tego jednak Piekielnik nie zrobił. Czy dlatego, że „zapomniał”, czy dlatego, że jego nieznani przełożeni nie pozwolili mu o tym powiedzieć? Jeśli Polska jest czyjąś własnością, to chodzenie na jakiekolwiek wybory nie ma sensu, bo o tym, która partia ma wygrać, czy kto ma zostać prezydentem, decyduje właściciel.

Nie powiedział też Piekielnik, dlaczego Rosja zachowuje się tak, jak się zachowuje? Biorąc pod uwagę jej potencjał militarny, to mogłaby zająć Ukrainę w dwa tygodnie. Jeśli nie całą, to przynajmniej tę wschodnią i środkową. Ale tak nie robi. Bo Rosja też jest czyjąś własnością, tak jak Stany Zjednoczone i reszta państw. Jeśli się tego nie przyjmie do wiadomości, to można zająć się geopolityką i innymi bzdurami, które serwują nam różni magowie jak Sykulski i inni, których nie brakuje.

Piekielnik napomknął też coś o wspólnym państwie polsko-ukraińskim. A więc zaczyna się gotowanie żaby na wolnym ogniu, powolne oswajanie ludzi z tym, co nieuchronnie nastąpi. Na razie jeszcze nikt nie wspomina o tym, że wspólne państwo z częścią Ukrainy będzie oznaczało utratę ziem zachodnich. Jeszcze na to za wcześnie.

W powieści Na zachodzie bez zmian, której autorem jest Erich Maria Remarque, jeden z młodych żołnierzy na froncie niemiecko-francuskim mówi:

„Tak, ale pomyśl tylko, że prawie my wszyscy jesteśmy prości ludzie. A we Francji większość to także robotnicy, rzemieślnicy albo drobni urzędnicy. Czemuż by francuski ślusarz albo szewc zechciał nas napastować? Nie, tego chcą rządy. Nigdy nie widziałem Francuza, zanim tu nie przybyłem, a z większością Francuzów ma się rzecz podobnie w stosunku do nas. Ich tak samo nie pytano o zdanie jak nas.”

Nic nie zmieniło się od czasów I wojny światowej. Nas też nikt nie pyta o zdanie. Jesteśmy więc niewolnikami rządów. W sprawach istotnych nie pytają nas o nic. Rozpalają w nas tylko uczucia nienawiści do innych nacji. Im bliżej tego wspólnego państwa, tym bardziej szczują na siebie Polaków i Ukraińców, wykorzystując do tego rzeź wołyńską, w której Ukraińcy mordowali Ukraińców.

16 thoughts on “Narzędzie

  1. Kultura Zachodu spoczywa bazuje na Cywilizacji Łacińskiej, a ta spoczywa na trzech filarach – grecka filozofia, rzymskie prawo i chrześcijańska religia. To dobrze znana triada, wypowiadana zwykle bez głębszych refleksji. Z tych filarów można natomiast wysnuć normy postępowania, które uczyniły Zachód tym, czym był do niedawna. Normy te można umieścić w dwóch obszarach – umysłów i struktur instytucji społecznych. Obszar umysłu wyznacza to, co ludzie mają w swoich własnych głowach, i jak układają sobie stosunki z innymi ludźmi i bytami. Po pierwsze, koncepcja prawdy obiektywnej, wzięta od Arystotelesa, w której prawdą jest tym, co jest rzeczywiście, a wyobrażenie umysłu musi być z nią zgodne. Po drugie, dobro obiektywne, czyli to, co jest dobrem zawsze, niezależnie od doraźnych interesów. Po trzecie, motywacje, czyli napęd do działania – poznawcze i etyczne. Motywacje poznawcze to pęd do poszukiwania prawdy obiektywnej. Motywacje etyczne to pęd do działań obiektywnie dobrych. Obszar struktur wyznacza relacje polityczne, ekonomiczne i prawne. Po pierwsze, pluralizm ośrodków władzy. Oddzielone są od siebie poszczególne władze – prawno – polityczna, religijno – etyczna, poznawczo – naukowa. Po drugie, pluralizm ośrodków opinii – państwo, sfera prywatna, instytucje wiedzy, sztuka, opinia publiczna. Po trzecie, pluralizm możliwości realizacji celów życiowych. Każdy może zająć się tym, co najlepiej umie i lubi, w różnych sferach – prywatnej, społecznej, państwowej, co oznacza mobilność społeczną, czyli możliwość zmiany swojej sytuacji mocą własnej decyzji. Obie sfery połączone były dwoma konsensusami. Pierwszy konsensus polegał na tym, że próg wejścia w relacje społeczne warunkowany był dojrzałością, czyli umiejętnością ponoszenia odpowiedzialności moralnej za swoje działania i zaniechania. Drugi konsensus to etos pracy – każdy dojrzały człowiek wie i godzi się na to, że musi wnosić swój własny wysiłek nie tylko dla własnych korzyści, ale też dla utrzymania wspólnej konstrukcji społecznej.
    O tych zjawiskach należy już pisać w czasie przeszłym, ponieważ te ustawienia na Zachodzie wygasły lub są w trakcie wygaszania. Zachód odszedł od swoich własnych zasad, a zaczęło się to od stopniowej apostazji od chrześcijaństwa. Potem kolejno odpadał rozum, dojrzałość i etos pracy. Jesteśmy obecnie w momencie, w którym funkcjonują jeszcze pozostałości oryginalnej kultury Zachodu, natomiast młode pokolenie jest już niemal kompletnie oderwane od wszystkiego, poza własnymi emocjami, popędami, instynktami i dobrostanem.
    Skutki widoczne są w każdym obszarze życia, a wszystkie obszary wzajemnie się warunkują, a to znaczy, że procesy, kształtujące jeden obszar wpływają też na pozostałe. Proces wielkiego odchodzenia Zachodu od zdrowych korzeni cywilizacyjnych nie wszczął się sam. Działają tu siły sterowane za pomocą licznych i złożonych systemów. Te systemy to globalne mafie kryminalistów, nazywanych „zewnętrznym organizatorem”.
    Polityka – prawie wszystkie rządy Zachodu obsadzone są przez figurantów, niezdolnych do samodzielnych działań, zepsutych moralnie. Rządy realizują polecenia i interesy zewnętrznych organizatorów. Objawy polityki zabójczo – samobójczej stwierdzić niezwykle łatwo, a są one następujące: polityka walki o klimat, polityki równościowe i feministyczne, rozbudowany socjal, upadek edukacji poprzez zastosowanie edukacji włączającej i seksedukacji, promocja partii lewackich, ideologia gender, woke i podobne, przyjmowanie masowej imigracji wielokulturowej.
    Ekonomia i finanse – zanikanie własnej drobnej i średniej przedsiębiorczości, pochłanianej i wypieranej z rynku przez wielkie monopole pozapaństwowe. Przejęcie strategicznych gałęzi gospodarki przez kapitał globalny i wyprowadzenie produkcji poza państwo. Brak suwerenności gospodarczej poprzez zależności od rozbudowanych, globalnych łańcuchów dostaw. Warunki prowadzenia działalności gospodarczej wybitnie szkodzą własnym przedsiębiorcom, premiując wielkie korporacje.
    Prawo – chaos prawny, spowodowany nadprodukcją prawa niskiej jakości. Ma szkodzić zwykłym obywatelom i własnym przedsiębiorcom, utrudniając życie na każdym kroku, pomaga natomiast wielkim, globalnym korporacjom.
    Medycyna – usługi publiczne stają się coraz droższe i trudniej dostępne, w miarę, jak zwiększa się ilość ludzi dysfunkcyjnych, a maleje produktywnych.
    Media – znajdują się pod wpływem sił wrogich społeczeństwu lub należą do obcego kapitału, co na jedno wychodzi. Nie zajmuję się już dostarczaniem informacji, lecz dezinformacji. Kłamią w interesie bardzo określonych grup. W czasie wolnym od kłamstw i manipulacji dostarczają społeczeństwu ogłupiającą papkę.
    Obronność – społeczeństwa Zachodu są w większości pacyfistyczne, niedojrzałe psychicznie, infantylne i niezdolne do stawienia oporu. Armie mało liczne i niezdolne do mobilizacji, przemysł obronny niezdolny do szybkiego przejścia w tryb wojenny.
    Religia – w większości odrzucono chrześcijaństwo, panuje więc NEO – POGANIZM. Objawia się poprzez pozorny pluralizm i dowolność wyznawanej wiary. Większość to ateiści lub agnostycy, wielu też jest czcicieli zabobonów, guseł, religii Wschodu i czarnej magii.
    Obyczaje – coraz bardziej pogańskie, bazujące na dążeniu do osobistego zaspokojenia za wszelka cenę i bez myślenia o konsekwencjach. Młodzi ludzie nie chcą tworzyć stałych związków i unikają potomstwa. Bierze się to głównie z lenistwa, niedojrzałości, nieodpowiedzialności, skierowaniu uwagi na karierę, trudnych warunków ekonomicznych. Istniejące związki się rozpadają, a dzieci pogrążają się w rosnących problemach psychicznych i społecznych. Brak jest bezinteresowności i uczciwości w relacjach międzyludzkich, dlatego coraz większą rolę odgrywa prawo i instytucje. Demografia upada z powodu braku dzietności. Do krajów tych przybywa wielokulturowa imigracja, głównie islamska.
    Sztuka – kompletna degeneracja. Zerwane zostało powiązanie z prawdą, dobrem i pięknem na rzecz ich przeciwieństw.
    Umiejętności – ludzie z każdą dekadą coraz mniej umieją i coraz są głupsi, a także coraz bardziej leniwi. Nie potrafią i nie chcą rozeznać, w jakiej sytuacji społecznej i geopolitycznej się znajdują, co sprawia, że nie podejmują środków zaradczych.
    Elity społeczne – zdegenerowane do szczętu. Dały się przekupić zewnętrznym organizatorom, którzy dążą do zniszczenia ich własnych społeczeństw. Kolaborują w tym procesie. Zatraciły zdolność samooczyszczenia.
    Wolność osobista – ograniczana coraz bardziej, zarówno przez rząd, wielki kapitał jak i ulicę. Rząd nakłada coraz bardziej absurdalne obostrzenia, dotyczące zaimków, mniejszości seksualnych, kobiet, równości, ochrony dzieci itd. i w ten sposób krępuje wolność słowa i coraz częściej czynu. Coraz częściej nakładane są represje z użyciem państwowego aparatu przymusu.
    Perspektywy – Zachód jest jak samolot, który wpadł w korkociąg. Dałoby się maszynę wyprowadzić ze spirali, ale nikt tego nie chce. Zarówno elity, jak i społeczeństwa Zachodu zaakceptowały politykę zabójczo – samobójczą, i póki co jakąkolwiek racjonalną propozycję naprawy odrzucają z wrogością i pogardą. Zachód nie będzie zdolny do samonaprawienia, dopóki nie przejdzie przez CHRZEST OGNIA I KRWI. Jak mawiał Zbigniew Herbert „Wolność uzyskana bez kropli krwi nie jest żadną wolnością” Dopiero takie doświadczenie pozwoli na usunięcie zdegenerowanych elit oraz na powrót do własnych ustawień pierwotnych. Dziękuję.

    Like

    • W jaki sposób miałby odbyć się ten “chrzest ognia i krwi” i przeciwko komu miałby być skierowany ten ogień?

      Like

    • Ja nie kasuję, chyba że są jakieś wulgaryzmy lub ataki personalne. Wszystko inne jest dopuszczalne, łącznie z krytyką moich opinii. Być może jakaś złośliwość rzeczy martwych.

      Like

  2. Aha…
    Wrzucałem go na dwa różne sposoby i oba – bezskutecznie.
    Wygląda na to że miał Pan rację co do pańskiego gospodarza… 😦

    Spróubuję więc bez tego linku…

    Like

  3. Ad Narzędzie by WL / Autor:
    Jak w większości wypadków – wracamy do nieśmiertelnej formuły Divide et Impera…

    Ad komentarz Mats’a:
    Diagnoza niemal kompletnie trafna – pokrywająca się z krążącą w sieci listą 45 zasad zniewolenia Polaków:
    tu był link do wytycznych Bermana

    A w związku z tym – w żaden “chrzest ognia i krwi” ja także nie wierzę… (o tym poniżej)

    Ad pytania Autora:
    Spróbujmy sobie to wyobrazić i rozłożyć przyszłe zdarzenia na czynniki pierwsze: moim zdaniem ciąg wydarzeń będzie stosunkowo krótki i biegnący w jednym, oczywiście – fatalnym kierunku:

    1. bunty małych grup lokalnych (na powstania ludowe nie ma już szans – patrz pacyfikacja robotniczych grup zawodowych, kibiców, etc… po 1989-m)

    2. pacyfikacja dokonywana:
    2a. tradycyjnie – formacjami siłowymi
    2b. technologią (banki, telekomunikacja, roboty)
    2c. ewentualnie nachodźcami jako “batalionami zaporowymi” (armia EU?)

    3. szybki upadek buntów

    4. okres totalnego terroru

    5. wewnętrzne napięcia w strukturach systemu spowodowane załamaniem dotychczasowego porządku społecznego mogą powodować:
    6. transformację represyjnego systemu dokonywaną przez jego nadzorców:

    7a. kontynuację quasi-demokratycznego obercnego tworu, zachowującego pozory demokracji gdy proces zniewalania nie będzie dostatecznie skuteczny
    lub:
    7b. gwałtowne przejście do chińskiego systemu kontroli społecznej gdy wygasną ostatnie ośrodki sprzeciwu

    Wnioski:
    Po lekturze książki “W cieniu Saddama” Mikhaela Ramadana (to pseudonim literacki) nie mam żadnych wątpliwości iż kraje (cywilizacje) które doświadczyły totalitaryzmu – nie mają szans na swoją odbudowę w jakiekolwiek formie zapewniającej jednostce swobody obywatelskie i tzw. “normalne” życie.
    Struktury bezpieczniackie bowiem przeniknęły do wszystkich sfer życia społecznego i jest ono obecnie pod ich całkowitą kontrolą a owoce ich działalności zniszczyły wewnętrzne więzi i przez to – potencjał obronny społeczeństw.
    Z innych lektur opisujących ten historyczny aspekt wyciągnąć można jedynie podobne wnioski – tu w pełni działa prawo Murphy’ego. Jeśli coś ma pójść źle…

    Nie od dziś wiadomo iż cywilizacje upadają, o czym pisali bardziej kompetentni ode mnie ale i ja bazując na swej (skromnej) wiedzy jestem pewien że jako przedstawiciele cywilizacji łacińskiej doszliśmy do ściany już dość dawno (KDL – od ’45-go a Zachód od umownego ’68-go).
    Patrz: historia CCCP i demoludów, Iraku – no i oczywiście ChRL…

    Jeśli się nie mylę:
    – jedynym możliwym etapem “rozwoju” takich bytów jest kolejna mistyfikacja podobna do tej z przełomu ’80-tych / ’90-tych: przetransformowanie dzisiejszo-jutrzejszej miękkiej dyktatury w jeszcze szczelniejszą…
    ewentualnie
    – wersja full option – patrz: T&T na wzór chiński: Terror & Technology.

    O zdanie tzw. “opinii publicznej” i “międzynarodowej” Nadzorcy Koryta nie będą już dbali (bo po co…?!) – ich już przecież nie będzie…

    PS

    Proszę o uzupełnienie powyższych rozważań lub poprawienie błędów rozumowania.

    Like

    • Problem polega na tym, że my żyjemy w podstawionej rzeczywistości, to znaczy nam serwuje się tę podstawioną rzeczywistość. Jakiekolwiek próby zmiany tej podstawionej rzeczywistości prowadzą donikąd. I o to chodzi. Problem polega na tym, że światem, czyli ludźmi, rządzi pieniądz, a właściwie ci, którzy mają monopol na jego emisję. Bez przełamania tego monopolu nie ma szans. Ale to nie wystarczy. Jest jeszcze rozproszenie i asymilacja narodu, który tym światem rządzi. A przeciwstawienie się temu wydaje się jeszcze trudniejsze niż w przypadku monopolu na emisję pieniądza. Jeśli wiec ktoś chce naprawiać świat i swój kraj, to powinien zacząć od tego.

      Like

Leave a reply to Mats Bertil Åhlberg Cancel reply