Nazwiska

Czytam sobie ostatnio powieść „Kim”, której autorem jest Rudyard Kipling. Wikipedia tak m.in. o niej pisze:

Dużą popularnością wśród czytelników cieszyła się powieść Kim (1901), przez wielu biografów uważana za najwybitniejsze dzieło pisarza. Niektórzy ze względu na wartką narrację i zmienną scenerię wiązali ją z nurtem literatury pikarejskiej, zwłaszcza z Łazikiem z Tormesu, inni, dostrzegając kunsztowny opis realiów, uważali, że okazała się dokonaniem na miarę Drogi do Indii Edwarda Morgana Forstera. Bohaterem tego utworu był zwerbowany do brytyjskiego wywiadu spostrzegawczy chłopiec, który wraz ze starym lamą przemierzał Indie. Wędrówka tej nietypowej pary pozwoliła pisarzowi ujawnić tamtejsze rozwarstwienie społeczne, zaprezentować kulturową różnorodność oraz nakreślić dowcipny i urozmaicony obraz hinduskiej codzienności. Dla krytyków natomiast opisana podróż była udanym nawiązaniem do słynnych przygód Don Kichota i Sancho Pansy u Cervantesa oraz pana Pickwicka i Sama Wellera w powieści Dickensa. Choć główny bohater, jak często u Kiplinga, żył na pograniczu dwóch odrębnych kultur, to o oryginalności pomysłu i zaskakujących zwrotach akcji tym razem przesądził wątek szpiegowski osadzony w realiach czasów „wielkiej gry”. Dodatkową atrakcją stał się barwny język wszystkich postaci, w którym pisarz zawarł angielskie archaizmy, zabawne błędy artykulacyjne, słowa świadomie użyte w niewłaściwym znaczeniu i określenia z rozmaitych hinduskich narzeczy.

Wielka gra (ang. The Great Game, ros. Большая игра) – termin używany na określenie rywalizacji między Imperium Brytyjskim a Imperium Rosyjskim w XIX wieku o wpływy na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej – głównie na terenie obecnych Iranu, Afganistanu i Pakistanu, a także Tybetu.

Jako orientacyjne daty początku i końca wielkiej gry przyjmuje się Traktat z Gulistanu z 1813 r. (kończący wojnę rosyjsko-perską i stanowiący o przyłączeniu obecnego Azerbejdżanu do Rosji) i porozumienie rosyjsko-angielskie z 1907 r., które podzieliły strefy wpływów w Azji Środkowej. Europejskim konfliktem powiązanym z wielką grą była wojna krymska (1853-1856) między Wielką Brytanią, Francją i Imperium Osmańskim a Rosją.

x

To, co zwróciło moją uwagę, to nazwisko tłumacza, bo Dodatkową atrakcją stał się barwny język wszystkich postaci, w którym pisarz zawarł angielskie archaizmy, zabawne błędy artykulacyjne, słowa świadomie użyte w niewłaściwym znaczeniu i określenia z rozmaitych hinduskich narzeczy. Było więc to dzieło trudne do przetłumaczenia i dokonał tego Józef Birkenmajer. Pojawiło się ono w 1926 roku. Poprzednie przekłady (Wilhelm Mitarski, 1901 i Maria Gąsiorowska, 1902) nie należały, jak pisał on we wstępie do swojej powieści, do najlepszych. Nikt po nim nie podjął się już tego zadania.

Birken to po niemiecku brzozy. Die Birke – brzoza, die Birken – brzozy. Majer to meier, czyli der Meier – dzierżawca, rządca; liczba mnoga – die Meier. Mamy tu więc do czynienia z nazwiskiem typowym dla niemieckich Żydów, powstałym na tej samej zasadzie jak wiele innych, takich jak: Einstein, ein Stein – kamień, Silberstein, Goldstein, Goldman, Edelman, edel – szlachetny, Edelbaum, der Baum – drzewo. Kleeberg, der Klee – koniczyna, der Berg – góra. Jedna z postaci w „Lalce” Prusa to Szlangbaum. Die Schlange – kolejka w sklepie, wąż. Jednak typowo niemieckie nazwiska to przykładowo: Holst, Stichler, Schulze, Stedtke, Müller itp.

x

Z życiorysu Józefa Birkenmajera też można wiele dowiedzieć się. Wikipedia pisze:

Ludwik Antoni Birkenmajer (ur. 18 maja 1855 w Lipsku, zm. 20 listopada 1929 w Krakowie) – polski historyk nauki, fizyk, astronom, pedagog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pochodził z rodziny o korzeniach niemieckich, osiadłej w Polsce w czasie wojen napoleońskich; był synem Józefa Hermana i Petroneli ze Stefanowskich. Kształcił się w Gimnazjum im. Franciszka Józefa we Lwowie (1865-1873), następnie studiował na Uniwersytecie Lwowskim fizykę i matematykę (do 1878). Uzupełniał studia na uniwersytecie w Wiedniu (1879-1880). W 1879 obronił doktorat na Uniwersytecie Lwowskim na podstawie pracy O ogólnych metodach całkowania funkcyj algebraicznych i przestępnych. Od 1878 przez kilkadziesiąt lat był nauczycielem matematyki i fizyki w gimnazjum rolniczym w Czernichowie koło Krakowa. W 1897 dzięki wysokim osiągnięciom naukowym mianowano go profesorem na Uniwersytecie Jagiellońskim, z którym pozostał związany do końca życia.

To ojciec Józefa, a o nim samym Wikipedia pisze:

Józef Antoni Birkenmajer (ur. 19 marca 1897 w Czernichowie, zm. 26 września 1939 w Warszawie) – polski slawista, historyk literatury i krytyk literacki, poeta i tłumacz, profesor. Podoficer w 5 Dywizji Strzelców Polskich; więzień obozów bolszewickich w Krasnojarsku i Omsku.

Józef Antoni Birkenmajer urodził się 19 marca 1897 w Czernichowie, w rodzinie Ludwika Antoniego, astronoma, historyka nauk ścisłych i profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, oraz Zofii z Karlińskich, córki Franciszka Karlińskiego i Ludmiły z Luckerów. Wychowanek Konwiktu oo. Jezuitów w Chyrowie (1907–1915) i maturzysta Gimnazjum św. Anny w Krakowie (23 czerwca 1915). Miał liczne rodzeństwo; spośród starszych braci Aleksander Ludwik był historykiem nauk ścisłych i filozofii oraz bibliotekoznawcą, Alfred Józef – publicystą i posłem na Sejm, a młodszy Wincenty polonistą i znanym taternikiem.

Po wybuchu I wojny światowej powołany do austriackiej szkoły oficerskiej w październiku 1915 roku i następnie wysłany na front wschodni. Wzięty do niewoli rosyjskiej 7 sierpnia 1916; więziony w twierdzy w Pskowie. Zesłany do kazamatów w Czelabińsku, potem do Troickosawska na granicy mongolskiej, a stamtąd do obozu w Berezówce nad Bajkałem. W maju 1918 roku uciekł do formującej się 5 Dywizji Syberyjskiej Wojska Polskiego w Irkucku. Od 8 września dowódca plutonu 1. kompanii Polskiego Legionu Irkuckiego; front uralski; kampania kadrowa 1. Pułku Strzelców Polskich w Ufie. Od 27 lutego powołany do sztabu dowództwa Wojsk Polskich w Nowo-Nikołajewsku; redaktor „Żołnierza Polskiego” razem z Szymonem A. Nawrockim.

Po kapitulacji 5. Dywizji Syberyjskiej w dniu 10 stycznia 1920 roku, internowany przez bolszewików do obozu jenieckiego w Krasnojarsku. Skazany przez komunistyczny sąd wojenny w Omsku na ciężkie roboty w Tule. Uciekł z obozu 1 października 1920 roku i przedzierał się nocami na zachód; po miesiącu dotarł do wojsk polskich stacjonujących we wsi Porozoki na Litwie, 1200 km od Tuły. Po pięciu latach wojny i kazamatów powrócił do Polski 1 listopada 1920 roku i przeszedł do rezerwy jako oficer 5. pułku strzelców podhalańskich.

W latach 1921–1924 studiował polonistykę, lingwistykę porównawczą i filologię klasyczną, początkowo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim. Już od 1921 roku rozwinął działalność literacką i publicystyczną. Był wybitnym tłumaczem literatury angielskiej i klasycznej. W roku 1922 ożenił się z Marią (Masią) Jętkiewiczówną, poznaną na Syberii, córką polskiego inżyniera, i osiadł na stałe w Warszawie. Aby zabezpieczyć byt powiększającej się rodzinie, podjął pracę nauczyciela języka polskiego i łaciny w szkołach gimnazjalnych. Jednocześnie kontynuował pracę naukową, uzyskując stopień doktora filozofii na podstawie rozprawy Bolesław Chrobry w literaturze polskiej (1932) oraz pisząc pracę habilitacyjną Patrium Carmen – Bogurodzica Dziewica (1937). Od 1925 współredaktor Biblioteki Laureatów Nobla, od 1926 członek PEN Clubu, od 1927 członek Czartaka, grupy poetów beskidzkich, w latach 1932–1934 współpracownik Wielkiej Literatury Powszechnej Trzaski & Everta. W latach 1938–1939 był wykładowcą literatury słowiańskiej w Stanach Zjednoczonych na Uniwersytecie Wisconsin w Madison. W sierpniu 1939 roku wrócił do kraju, aby objąć Katedrę Historii i Literatury Polskiej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Po wybuchu II wojny światowej zgłosił się ochotniczo do wojska jako porucznik rezerwy. W dniu 26 września 1939 r. zginął śmiercią żołnierza na murach Cytadeli w obronie Warszawy. Został pochowany na nowym cmentarzu Służewie przy ul. Wałbrzyskiej.

Pozostawił żonę z sześciorgiem dzieci. Jednym z jego synów był Krzysztof Birkenmajer (zm. 2019), geolog i polarnik.

x

Mamy tu parę ciekawych wątków, m in.: Wychowanek Konwiktu oo. Jezuitów w Chyrowie (1907–1915). Wikipedia tak o nim pisze:

Zakład Naukowo-Wychowawczy Ojców Jezuitów w Chyrowie pod wezwaniem św. Józefa – szkoła prywatna o statusie gimnazjum, założona i prowadzona przez jezuitów w Chyrowie k. Przemyśla w latach 1886–1939. Chyrowskie gimnazjum uważane było w czasach II Rzeczypospolitej za kuźnię polskich elit społecznych i finansowych.

Geneza i założenie

Zakład kontynuował tradycje założonego w 1582 kolegium jezuitów w Połocku (od 1812 Akademii Połockiej), którego kadra po kasacie zakonu w Imperium Rosyjskim przez cara Aleksandra I w 1820 przeniosła się do Tarnopola w zaborze austriackim. Szkoła w Tarnopolu funkcjonowała początkowo jako prywatny konwikt szlachecki. W 1846 utraciła większą część kadry na rzecz nowo utworzonych konwiktów w Feldkirch i Karlsbergu, a w 1848 w związku z udziałem studentów i absolwentów w Wiośnie Ludów została przejęta przez państwo. Konwikt jezuicki w Tarnopolu został odtworzony jako nowa instytucja w 1856, w 1863 uzyskał status kolegium, a od 1875 był znany jako Zakład Wychowawczo-Naukowy Towarzystwa Jezusowego w Tarnopolu.

Z inicjatywy Mariana Ignacego Morawskiego, od 1880 rektora zakładu w Tarnopolu, prowincjał galicyjski jezuitów ks. Henryk Jackowski podjął starania o przeniesienie szkoły do nowej lokalizacji, która zapewniłaby możliwość powiększenia placówki, obniżenie kosztów utrzymania i bezpieczeństwo z racji oddalenia od granicy państwowej. W 1883 jezuici zakupili za sumę 60 tys. złotych reńskich, pochodzącą z ojcowizny ks. Morawskiego, majątek Franciszka Topolnickiego w Bąkowicach pod Chyrowem k. Przemyśla, na przecięciu tras Węgiersko-Galicyjskiej Kolei Żelaznej i Galicyjskiej Kolei Transwersalnej. Pozostałą po zakupie kwotę 45 tys. zł ks. Jackowski uzupełnił na potrzeby budowy od podstaw szkolnego gmachu darowiznami od ziemian (2,6 tys. zł reńskich) i cesarza Franciszka Józefa I (3 tys. zł). W 1886 po przeniesieniu 150 uczniów pierwszych klas gimnazjum z Tarnopola zakład w Chyrowie rozpoczął swoją działalność.

x

Gdy przygląda się bliżej tego typu rodzinom, to ślady prowadzą często do Niemiec i do niemieckich Żydów. W przypadku Kleeberga Wikipedia pisze, opierając się na przekazach rodzinnych Kleebergów, że wywodzą się oni od szwedzkiego żołnierza, który w czasach potopu szwedzkiego został wzięty do niewoli i został w I RP. Jednak nazwisko jest takie, jakie jest, i raczej nie szwedzkie. A poza tym przez Rzeczpospolitą przetaczały się wtedy różne wojska z sąsiednich krajów.

Gdy bliżej zainteresujemy się, to większość tłumaczy z różnych języków na polski ma korzenie żydowskie. To nie dziwi, bo to nacja, która od wieków żyje w rozproszeniu i siłą rzeczy musi adoptować się do życia w obcych krajach, a to oznacza w pierwszej kolejności naukę języka społeczności, wśród której żyje. Podobnie jest w przypadku pisarzy, ludzi nauki, kultury itp. Po ostatnim rozbiorze I RP do zaboru pruskiego napłynęło mnóstwo Żydów niemieckich, a trzeba pamiętać, że początkowo zabór pruski sięgał do linii Curzona. I z części tego zaboru i austriackiego Napoleon stworzył Księstwo Warszawskie. Jednym słowem Prusacy wycofali się, ale Żydzi zostali. Później, po klęsce Napoleona, Księstwo przerobiono na Królestwo Polskie pod rosyjskim zarządem. Wśród carskich urzędników zapewne też było wielu Żydów.

Żydzi niemieccy i austriaccy asymilowali się. Często stawali się też gorliwymi patriotami, a że zajmowali eksponowane stanowiska w wielu dziedzinach życia, to ich wpływ na kształtowanie się pojęcia patriotyzmu i Polaka był największy. Nie ulega też wątpliwości, że ich udział w różnych powstaniach i wojnach był znaczny, co oznacza, że w nowych realiach synekury im przeważnie przypadały. Zwykły, przeciętny człowiek, jeśli chciał walczyć o Polskę, to musiał pamiętać, że w nowej rzeczywistości mógł co najwyżej dostać medal. Natomiast „prawdziwi” patrioci zawsze wiedzieli, o co walczą i jaka ich czekała nagroda.

Wraz z powstaniem nowego państwa w 1918 roku inteligencja już istniała. Tworzyli ją mniej lub bardziej zasymilowani Żydzi, ale potrzebne były jeszcze doły, czyli chłopi, którzy w rolniczym od wieków kraju stanowili zdecydowaną większość. Nowe państwo będzie potrzebować żołnierza, który ma ginąć za ojczyznę. Jeszcze na przełomie wieków XIX i XX pojawiło się zjawisko zwane chłopomanią, znane nam z Galicji – inteligenci żenili się z chłopkami. W latach 1901-1908 pisał Reymont w Paryżu powieść Chłopi. Początkowo, w latach 1902-1908, ukazywała się ona w odcinkach w Tygodniku Ilustrowanym. W formie książkowej wydana w latach 1904-1909 w wydawnictwie Gebethner i Wolff. W 1924 roku za tę powieść pisarz otrzymał literacką Nagrodę Nobla. Czy napisał ją na zamówienie, by dowartościować chłopów i wzbudzić, w jeszcze nie tak dawno niewolnikach, patriotyzm, czyli gotowość do oddania życia za ojczyznę?

II RP nie była państwem przyjaznym dla chłopów. To była pańska Polska. PRL był państwem robotników i chłopów, jak głosiła jego propaganda. Ale czy tak rzeczywiście było? Raczej nie. Artur Sanadauer, PRL-owski literat, tłumacz i Żyd, był w jednej ze swoich wypowiedzi szczery aż do bólu, gdy odnosił się do antysemityzmu w tamtym czasie:

“W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące. Dlatego antysemityzm, wszelkie odruchy antyżydowskie w Polsce to choroba umysłowa, to buntowanie się ręki i nogi przeciwko własnej głowie. Żydzi są głową Polaków, bo są lepsi a Polacy to ręce i nogi. Nie może polska ręka bić żydowskiej głowy”.

Żydzi od dawna są polską inteligencją i trudno nie zgodzić się w tej kwestii z Sandauerem, choć on zawęża ten fakt tylko do czasu PRL-u. Jednak antysemityzm w Polsce jest dziełem samych Żydów, więc ręka i noga nie buntuje się przeciwko głowie, tylko ta głowa tak kieruje ręką i nogą, by wyglądało to na bunt przeciwko głowie. Jeśli więc Żydzi są w polskim społeczeństwie głową, to znaczy, że to oni odpowiadają za wszystko, co się w tym państwie dzieje, bo to głowa o wszystkim decyduje, a nie ręka i noga, które nie mają mózgu. Odpowiadają za wszystko, co dobre i co złe.

Jeśli Żydzi są polską inteligencją, to czy w innych państwach nie jest podobnie? Gdy imperium rzymskie stopniowo wkraczało na tereny Europy zachodniej, to za legionami rzymskimi podążali Żydzi i zapewne, jak to w podbitych krajach, zajmowali tam kluczowe stanowiska. I to oni – jako najstarszy naród, najbardziej hermetyczny i dysponujący utalentowanymi jednostkami – tworzyli tam nową rzeczywistość. Być może to oni udoskonalali miejscowe języki w oparciu o łacinę i poprzez nie kształtowali świadomość lokalnej ludności i w ten sposób powoli tworzyli świadomość narodową w tych społecznościach. Język polski w dobie reformacji został “podrasowany” do rangi języka literackiego i podejrzewam, że wzorowano się, przynajmniej częściowo, na języku niemieckim. Ja te analogie już dostrzegam, choć jestem na bardzo początkowym etapie poznawania tego języka, ale ciekawość mnie motywuje do dalszej nauki. Pomijając jednak te moje podejrzenia, to faktem jest, że dopiero Rej w XVI wieku ogłosił “urbi et orbi”, że Polacy nie gęsi i swój język mają. Dlaczego dopiero wtedy? A co było wcześniej?

W blogu Reformacja w Polsce pisałem:

W 1540 roku powstaje tajne stowarzyszenie dla szerzenia nauk ewangelicznych. Składa się ono z najwybitniejszych uczonych owego okresu. Na jego czele stał Włoch, Franciszek Lismanini, prowincjał zakonu franciszkańskiego, kapelan i spowiednik Bony. Do stowarzyszenia należeli też Jan Trzecieski – pierwszy polski gramatyk, jego syn, Andrzej Trzecieski – uczony i lingwista, Bernard Wojewódka – księgarz i radny miasta. Obaj byli uczniami Erazma z Rotterdamu. Andrzej Frycz-Modrzewski – uczeń Melanchtona, Jakub Przyłuski – wybitny prawnik, Adam Drzewiecki – kanonik kapituły krakowskiej, Andrzej Zebrzydowski – późniejszy biskup krakowski, ulubiony uczeń Erazma, Jakub Uchański – referendarz koronny, następnie arcybiskup gnieźnieński i prymas, który popierał protestantów. Oprócz nich wiele innych wybitnych osób należało do tego stowarzyszenia. Można więc bez przesady powiedzieć, że po stronie reformacji opowiedziała się cała ówczesna polska elita umysłowa.

No właśnie! W tajnym stowarzyszeniu pierwszy polski gramatyk oraz uczony i lingwista. Chyba nie przypadkiem tam się znaleźli. A skoro Jan Trzecieski (trzeci-eski) był pierwszym polskim gramatykiem, to znaczy, że wcześniej ich nie było. A czy to znaczy, że wcześniej nie było też polskiej gramatyki?

Być może komuś wydawać się będzie, że to karkołomna hipoteza: Żydzi to jedyny prawdziwy naród, a inne to tylko pochodne narodu żydowskiego, który je stworzył i rządzi nimi. Skoro jednak praktycznie do końca XIX wieku narodu polskiego nie było, bo chłopi byli niewolnikami, a na Kresach dopiero w XIX wieku zaczęto miejscową ludność przerabiać na Polaków – to wygląda na to, że tworzono go sztucznie i pośpiesznie, czyli że nie był to proces naturalny. A kto go tworzył? Czy podobnie było wcześniej w przypadku innych narodów?

Najgorsze, co może nas spotkać, to autocenzura, czyli odrzucanie z założenia hipotez, które wydają się nam absurdalne. Gdy jednak chce się zrozumieć naszą obecną rzeczywistość, to warto czasem puścić wodze fantazji, bo może ona czasem skieruje nas na właściwe tory. Kto wie?

2 thoughts on “Nazwiska

  1. “Żydzi od dawna są polską inteligencją i trudno nie zgodzić się w tej kwestii z Sandauerem, choć on zawęża ten fakt tylko do czasu PRL-u”

    To pokazuje jego kompetencje że nie wychodzi poza empire tego co widział i doświadczał. To była brutalna operacja transplantacyjna gdzie najpierw CELOWO ujęto pacjentowi łeb w akcjach a-b oraz sowieckich katowniach (z dogrywką powstania warszawskiego i dożynkach powojennych patriotów) po czym przyjechał sowiecki, gotowy, dobrze sformatowany łeb złożony z żydów.

    Like

  2. “Być może komuś wydawać się będzie, że to karkołomna hipoteza: Żydzi to jedyny prawdziwy naród, a inne to tylko pochodne narodu żydowskiego, który je stworzył i rządzi nimi. “

    Jak dla mnie to zbyt daleko postawiona teza, ale chyba we właściwym kierunku.

    Warto zastanowić się nad różnicami nacji żydowskiej z wszystkimi innymi.

    Pierwsze co się narzuca to niesamowita spoistość wspólnotowa, mentalna, oraz celów jakie narzuca sanhedryn/kierownictwo. Inna to struktura “społeczna ukształtowana na wzór hierarchiczny, niemal wojskowy.

    Inne narody nie są tak spójne mentalnie i nie są tak wydolne/wydajne pod względem działania/wykonywania a więc z automatu są podatne na wpływy organizmu w tych dziedzinach lepszego/wydajniejszego.

    W Sowietach ,jak Żydzi przejęli władzę , to uderza błyskawiczna samoorganizacja struktur, komitetów i biurokracji że momentalnie jak grzyby po deszczu Żydzi się samo organizowali w różne grupy. Z tego co pamiętam to nawet zawiązał się jakiś komitet szerzenia komunizmu na innych planetach hehehe

    Przecież tam też ucięli łeb Rosji i przyszyli własny. Chyba trochę na tym polegała tamtejsza strategia przejmowania władzy. Strącanie jeźdźca z konia i samemu wsiadanie na konia do sterow władzy.

    Like

Leave a comment