100 dni

Gdy tak obserwuję obecną scenę polityczną, to mam wrażenie, że jest tak jak zawsze, tyle że aktorzy coraz gorsi. A może to tylko moje subiektywne odczucie. Czym było owe 100 dni Napoleona? A może nie tylko to, może cała jego kariera i nie tylko jego? Czy rzeczywiście prawdziwi rządzący są niewidoczni, głęboko ukryci, ale realnie wpływający na naszą rzeczywistość? W przypadku rewolucji angielskiej szybko doszło do restauracji monarchii, w przypadku rewolucji francuskiej też szybko doszło do jej restauracji, a później jeszcze szybciej do ponownej. A zatem na brak restauracji nie możemy narzekać, więc głód nam nie grozi. Po co był ponowny powrót Napoleona do władzy na tak krótki okres? Najpierw mamy we Francji rewolucję, powstaje rząd rewolucyjny, a wraz z nim wielki bałagan i kłótnie frakcyjne, co uzasadnia wprowadzenie dyktatury. To pozwala na podbicie Europy kontynentalnej, by zaprowadzić w niej porządek prawny podobny do tego, który za rewolucji wprowadzono we Francji: poddani stali się obywatelami i otrzymali prawa wyborcze. Gdy to już zrobiono, to skierowano Napoleona do Rosji, by połamał sobie na niej zęby i gdy to się dokonało, pozbyto się go, zsyłając na wyspę, która „przypadkiem” leży tylko 20 km od wybrzeża Włoch, chyba tylko po to, by mógł on z powrotem łatwo dostać się na ląd. Natomiast kolejne zesłanie – na Wyspę św. Heleny, leżącą na południowym Atlantyku, z dala od wybrzeży Afryki – taki powrót uniemożliwiło. O co chodziło z tymi 100-tu dniami? Proste pytanie, a odpowiedź niestety trudna.

Wikipedia m.in. pisze:

Zaczynał karierę jako dowódca artylerii w wojskach rewolucji francuskiej, walczący z paryskim powstaniem rojalistów, z Monarchią Habsburgów i z Królestwem Wielkiej Brytanii. Obalił francuskie rządy Dyrektoriatu przez zamach stanu, wprowadził nową konstytucję i kontynuował walkę z Austrią, zdobywając nowe ziemie. Jako cesarz kontynuował walki z Austrią i Wielką Brytanią, a także sprzymierzoną z nimi carską Rosją, zdobywając m.in. tereny I Rzeszy Niemieckiej, dalsze części Półwyspu Apenińskiego oraz Bałkanów. Walki z dotychczasowymi wrogami oraz z Królestwem Prus i Królestwem Szwecji przyniosły mu tereny tego pierwszego państwa, z których utworzył Księstwo Warszawskie. Walczył z Wielką Brytanią także gospodarczo, za pomocą embarga znanego jako blokada kontynentalna. Obalił również władze Hiszpanii i Portugalii, wprowadzając tam przychylne mu rządy. Przy wsparciu Wielkiej Armii najechał na Rosję, ale po zdobyciu Paryża przez sprzymierzonych i jego zajęciu przez Rosjan 31 marca 1814 roku się abdykował. Doszło do pierwszej restauracji Burbonów. Wrócił do rządów w czasie znanym jako 100 dni Napoleona, jednak jego przegrana z Wielką Brytanią i Prusami w bitwie pod Waterloo skończyła się pojmaniem przez Brytyjczyków, ostatecznym uwięzieniem i drugą restauracją Burbonów. Mimo finalnej porażki Napoléon Bonaparte uchodzi za jednego z najwybitniejszych dowódców wojskowych w dziejach i bywa nazywany geniuszem wojny. Walki Francji pod przywództwem Bonapartego są znane jako wojny napoleońskie. Wywarły one wpływ na niemal całą Europę, skutkując między innymi utworzeniem Cesarstwa Austrii, upadkiem I Rzeszy Niemieckiej i kongresem wiedeńskim, na którym powołano Związek Niemiecki.

Bonaparte to także wpływowy reformator polityczny, kontynuujący pewne cele rewolucji francuskiej. We Francji i na podbitych terenach wprowadził kodeks cywilny znany jako Kodeks Napoleona, wprowadzający m.in. wolność religijną, świeckość państwa i małżeństwa cywilne z możliwością rozwodu. Kodeks ten był wzorcem dla przepisów innych państw, a jego niektóre zapisy obowiązywały w Polsce jeszcze po II wojnie światowej. Napoleońskie wojny i reformy przyczyniły się do upadku feudalizmu w Europie i zastąpienia go kapitalizmem. Rządy i poglądy Bonapartego i jego kontynuatorów są znane jako bonapartyzm i uznawane za nowożytną formę cezaryzmu.

Wczesne lata

Po wybuchu rewolucji francuskiej Bonaparte nie od razu ją poparł. Zgłosił się do korsykańskich powstańców Paolego, w konsekwencji odmowy przyjęcia przeszedł na stronę francuską. W kwietniu 1791 został awansowany na porucznika. Kiedy Paoli w maju 1793 wywołał antyfrancuskie powstanie, rodzina Bonapartych musiała uciekać z wyspy.

W lipcu 1793, Bonaparte opublikował pro-republikański pamflet pt. Le souper de Beaucaire (Kolacja w Beaucaire), którym zjednał sobie wsparcie Augustyna Robespierre’a, młodszego brata lidera Rewolucji, Maksymiliana Robespierre’a. Z pomocą swojego korsykańskiego znajomego, Antoine’a Christophe’a Salicetiego, Bonaparte został zaprzysiężony kapitanem artylerii sił rewolucyjnych podczas oblężenia Tulonu.

Po upadku jakobinów, z którymi był związany, znalazł się chwilowo w więzieniu, a potem przez kilkanaście miesięcy pozostawał bez przydziału. Dopiero lider Dyrektoriatu Paul Barras, który pamiętał Napoleona z okresu oblężenia Tulonu, powołał go do objęcia dowództwa nad oddziałami broniącymi Republiki w czasie rojalistycznego powstania 13 Vendémiaire (5 października 1795). Pozwoliło to Napoleonowi kolejny raz wykazać się skutecznością, przez zastosowanie w walkach ulicznych artylerii. Po tym wydarzeniu został mianowany dowódcą wojsk wewnętrznych i generałem dywizji.

9 marca 1796, mając 27 lat, poślubił owdowiałą arystokratkę Józefinę de Beauharnais, która po śmierci swojego męża była kochanką Barrasa i kilku innych wpływowych polityków. To wówczas zmienił nazwisko, nadając mu francuską pisownię i wymowę. Kilka dni po ślubie z Józefiną, Napoleon objął dowództwo nad wojskami francuskimi walczącymi z Austriakami na terytorium północnej Italii i spekulowano, że stało się tak dzięki znajomościom Józefiny.

W 1797 roku trwała wciąż wojna Francji z Monarchią Brytyjską, ostatnim państwem I koalicji antyfrancuskiej, zawiązanej w 1793 roku przeciwko rewolucji we Francji. By zmusić Wielką Brytanię do zakończenia wojny, Napoleon Bonaparte zaproponował podbicie Indii – perły Korony Brytyjskiej. W tym celu Napoleon ruszył na Egipt, mający być przyszłą bazą wypadową do ataku na Indie. Wyprawa egipska doszła do skutku w maju 1798 roku. Wzięło w niej udział 38 tysięcy marynarzy i żołnierzy oraz 175 uczonych i artystów, którzy mieli badać kulturę i historię Egiptu. Ich zasługą było odkrycie na nowo dla Europy historii starożytnego Egiptu.

Zamach stanu 18 brumaire’a

Napoleon, nie czekając na ostateczne zakończenie kampanii, powrócił do Francji. Katastrofalny autorytet rządzącego wówczas we Francji dyrektoriatu dawał wielkie nadzieje wszelkiego typu spiskowcom i zamachowcom. Rząd był zbyt skorumpowany i niekompetentny, aby poradzić sobie z problemami, jakie dotknęły państwo.

Pomysł przejęcia władzy na drodze zamachu stanu wyszedł od księdza Emanuela Sieyèsa, który wszedł do dyrektoriatu w maju 1799 roku, razem z nim spiskował inny dyrektor Roger Ducos, były minister spraw zagranicznych Charles Talleyrand, a także szef policji Joseph Fouché. Napoleon miał z początku jedynie poprzeć zamach wojskiem i swym autorytetem, jakim cieszył się wśród paryżan. Początkowo wybrano do tego zadania generała Jouberta, ale ten zginął w bitwie pod Novi 15 sierpnia 1799 roku, wśród konspiratorów wstawił się za Bonapartem Talleyrand.

Zamach stanu miał się odbyć 16 i 17 brumaire’a (7 i 8 listopada), ostatecznie jednak przesunięto go na 9 i 10 listopada. Pierwszego dnia Napoleon spotkał się o szóstej rano z sześćdziesięcioma oficerami 17 Okręgu Wojskowego oraz adiutantami z Gwardii Narodowej, wtedy „dobitnie przedstawił im rozpaczliwe położenie Republiki i poprosił o to, aby udowodnić swoje przywiązanie do jego osoby, składając przysięgę wierności obu izbom”. Mniej więcej w tym samym czasie, w pałacu Tuileries, przegłosowano mianowanie Napoleona dowódcą 17 Okręgu Wojskowego i Gwardii Narodowej oraz przeniesiono mające się odbyć następnego dnia obrady izb ustawodawczych do Saint-Cloud. Udało się to zrobić dzięki zwołaniu obrad o niesamowicie wczesnej porze i niepowiadomieniu członków Rady Starszych przeciwnych Napoleonowi. Następnie Bonaparte przybył osobiście do izby ustawodawczej i wygłosił przemówienie, w którym odwołał się do jedności narodowej Francuzów i które zostało bardzo ciepło przyjęte. Jeszcze tego dnia ze swych stanowisk ustąpili Ducos i Sieyès.

Nazajutrz 10 listopada obie izby ustawodawcze zebrały się na obradach w Saint-Cloud, przybył tam także Napoleon, by przemówić do Rady Starszych i Rady Pięciuset i przekonać ich do porzucenia konstytucji roku 3. Tego dnia bowiem przekupstwem i groźbami zmuszono pozostałych dyrektorów do ustąpienia ze stanowiska, powstała więc próżnia we władzy. Tak brzmiała jego (bardzo dobrze przyjęta) przemowa do Rady Starszych:

„Jesteście na wulkanie. Republika nie ma już rządu; dyrektoriat został rozwiązany, frakcje się miotają. Nadszedł czas decyzji. Wezwaliście mnie i moich towarzyszy broni, żebyśmy wsparli waszą mądrość, ale czas jest cenny. Musimy zdecydować. Wiem, że mówimy o Cezarze, o Cromwellu, jakby obecną chwilę można było porównać do wydarzeń z przeszłości. Ale tak nie jest, a ja pragnę jedynie bezpieczeństwa Republiki i chcę wspierać decyzje, jakie zamierzacie podjąć”

Następnie próbował przemówić do Rady Pięciuset, ale nie dano mu dojść do głosu i musiał uciekać pod osłoną grenadierów. Słychać wtedy było takie okrzyki jak: „Precz z tyranem!”, „Cromwell!”, „Wyjąć go spod prawa!”. Wtedy Napoleon i Lucjan, jego brat, pozyskali wsparcie 400 żołnierzy ochraniających Ciało Prawodawcze. W tym celu musieli odegrać istne przedstawienie, w którym Lucjan mierzył szpadą w Napoleona, mówiąc, że gdyby chciał sięgnąć po władzę, osobiście by go zabił. Przekonywali żołnierzy, że większość deputowanych Rady Pięciuset została sterroryzowana przez garstkę „fanatyków na angielskim żołdzie”. Do sali wdarło się wojsko pod wodzą Murata i rozpędziło przeciwników Bonapartego, następnie Lucjan, przewodniczący posiedzeniu, zebrał ok. 50 członków Rady i przegłosował odpowiednie ustawy: Ducosa, Sieyèsa i Napoleona mianowano tymczasowymi konsulami, a także zawieszono obrady izby ustawodawczej i wyrzucono z niej 61 przeciwników nowego reżimu. Nowa konstytucja miała zostać opracowana przez komisję łącznie 50 deputowanych z obu izb ustawodawczych, ale prawdopodobnie została opracowana już wcześniej przez Sieyèsa.

Klęska

Po klęsce Francuzów w kampanii moskiewskiej wojna rozgorzała ponownie w 1813 na terytoriach niemieckich. Napoleonowi udało się sprowadzić z Francji nową 150-tysięczną armię i początkowo odniósł zwycięstwa w bitwach pod Lützen, Dreznem i Budziszynem. Poniósł jednak klęskę w wielkiej Bitwie Narodów pod Lipskiem, rozegranej w dniach 16–19 października 1813. Bitwa pod Lipskiem była największą bitwą w historii wojen napoleońskich. Poległ w niej m.in. Józef Poniatowski, który był jedynym marszałkiem polskiej narodowości. Po zdobyciu Paryża przez Sprzymierzonych 31 marca 1814 rozpoczęła się rosyjska okupacja miasta.

Abdykacja

Pod wpływem nalegań części swoich marszałków Napoleon abdykował 6 kwietnia, zrzekając się władzy na rzecz syna, powierzając regencję swej żonie Marii Ludwice. Koalicja państw zawiązana przeciwko Napoleonowi zażądała jednak bezwarunkowej kapitulacji i zrzeczenia się tronu. Bonaparte, wobec zdrady marszałka Marmonta, bezwarunkową abdykację podpisał 6 kwietnia 1814 roku, co zostało potwierdzone konwencją z 11 kwietnia (tzw. traktat z Fontainebleau, który wszedł w życie 13 kwietnia). Zesłano go na wyspę Elbę, położoną na Morzu Śródziemnym, 20 km od wybrzeża Włoch.

100 dni

W kwietniu 1814 francuski Senat ogłosił detronizację cesarza Napoleona i sprowadził brata zgilotynowanego Ludwika XVI, aby ten objął rządy. Napoleon abdykował 6 kwietnia, zachowując tytuł cesarski i otrzymał dożywotnio we władanie wyspę Elbę na Morzu Śródziemnym. Jego żona Maria Luiza i syn Napoleon II otrzymali Księstwo Parmy i Piacenzy. 30 maja 1814 VI koalicja podpisała w Paryżu korzystny dla Francji pokój (I pokój paryski) z Ludwikiem XVIII Burbonem jako królem. Nowy ład w Europie miał być zatwierdzony na kongresie w Wiedniu, który zebrał się we wrześniu 1814. Ludwik XVIII wprowadził Kartę Konstytucyjną utrzymującą wolność słowa, równość i braterstwo; powołał dwuizbowy parlament (Izba Deputowanych i Izba Parów). Społeczeństwo obawiało się powrotu rządów absolutystycznych, dawna arystokracja wprowadzała chaos, a dymisje napoleońskich generałów oraz odebranie inwalidom wojennym prawa do rent obniżały morale armii, odrodził się kult Napoleona.

Cesarz zdecydował się na powrót i 26 lutego 1815 opuścił Elbę. 1 marca o godzinie 2:00 w nocy wylądował z oddziałami liczącymi około 800 ludzi w zatoce Juan (dziś niewielka miejscowość plażowa Golfe-Juan w gminie Vallauris, w okręgu Grasse) na Riwierze. Rozpoczął w ten sposób tak zwany „lot orła” – blisko trzytygodniową podróż do stolicy, w trakcie której z wygnańca na powrót stał się cesarzem Francuzów. Po biwaku w oliwnym gaju oddziały wyruszyły w drogę o godzinie 23:00. 4 marca dotarli do Digne, 5 marca do Gap, gdzie została wydrukowana proklamacja, którą cesarz podyktował 28 lutego, jeszcze na pokładzie statku. 6 marca dotarli do Corps, położonego u stóp dzisiejszego sanktuarium maryjnego La Salette. We wtorek 7 marca przez La Mure i Plateau Mateysine podążyli na północ. Wczesnym popołudniem na rozległych błoniach nad Wielkim Jeziorem Laffrey cesarzowi zastąpił drogę batalion piechoty. Wystąpienie cesarza do żołnierzy i przejście tego oddziału na stronę Napoleona (tak zwane Spotkanie na Łące Laffrey) uznawane jest za kluczowy moment epopei „100 dni” Napoleona.

20 marca dotarł do Paryża, wszędzie owacyjnie witany przez Francuzów i o godzinie 21:00 tego dnia zajął Pałac Tuileries, opuszczony zaledwie 20 godzin wcześniej przez króla Ludwika XVIII. Tu 22 kwietnia ogłosił liberalną konstytucję, opracowaną przez Benjamina Constanta.

Do ostatecznej bitwy doszło na terenie Belgii, gdzie stacjonowały, nie rozwiązane jeszcze, wojska VI koalicji (pruskie pod dowództwem feldmarszałka Blüchera i brytyjskie księcia Wellingtona). Wprawdzie część armii pruskiej została wcześniej powstrzymana, lecz i tak Blücherowi udało się w decydującym momencie bitwy pod Waterloo, kiedy zwycięstwo Francuzów było bliskie, wesprzeć potężnymi siłami pruskimi Wellingtona, w konsekwencji czego koalicja Wielkiej Brytanii i Prus ostatecznie pokonała Napoleona (18 czerwca 1815). Rezultatem był II pokój paryski podpisany w listopadzie 1815.

22 czerwca 1815 Napoleon, po „100 dniach”, abdykował kolejny raz. 3 lipca 1815 przyjechał do Rochefort, chcąc przedostać się do Ameryki, jednak ze względu na blokadę portu przez okręty Royal Navy było to niewykonalne. 8 lipca 1815 powrócił do Paryża Ludwik XVIII. 15 lipca 1815 Napoleon poddał się kapitanowi fregaty HMS „Bellerophon” Frederickowi Maitlandowi i jako więzień brytyjski dowieziony został do Plymouth. 31 lipca 1815 delegacja rządu brytyjskiego oznajmiła Napoleonowi, że będzie deportowany na Wyspę Świętej Heleny. 7 sierpnia 1815 więźnia przeniesiono na HMS „Northumberland”; podróż do miejsca zesłania trwała od 7 sierpnia do 15 października 1815. Napoleon zmarł w Longwood House na Wyspie Świętej Heleny 5 maja 1821.

Wojny napoleońskie zakończyły się na terenie Belgii w 1815 roku kapitulacją Francji i internowaniem obalonego Napoleona na Wyspie Świętej Heleny, na południowym Atlantyku. Klęska armii Napoleona przesądzona została na polach bitewnych, ale przyczynili się do niej również sami Francuzi. Zdrada oficerów i żołnierzy, których Napoleon wyniósł, dając im tytuły i zaszczyty, przesądziła o klęsce. W ostatnim okresie panowania Bonapartego dochodziło do spisków i zdrad, przykładem może być tajna współpraca byłego napoleońskiego ministra dyplomacji, księcia Charles’a Talleyranda, z carem Rosji Aleksandrem I.

x

W listopadzie 1799 roku, a więc w 10 lat po wybuchu rewolucji, dochodzi do zamachu stanu. W tym czasie rządzi Dyrektoriat, czyli pięcioosobowy rząd. Parlament to Rada Starszych i Rada Pięciuset. W maju 1799 roku w skład Dyrektoriatu wchodzi ksiądz Emmanuel Sieyes i spiskuje z dwoma innymi członkami Dyrektoriatu, czyli, w pewnym sensie, rząd sam siebie obala. W tym samym czasie przegłosowano (kto?) w Pałacu Tuileries mianowanie Napoleona dowódcą Gwardii Narodowej. 10 listopada zebrały się dwie izby ustawodawcze: Rada Starszych i Rada Pięciuset. Rada Pięciuset nie poparła Napoleona i wtedy wsparło go 400 żołnierzy z ochrony parlamentu. Zanim jednak do tego doszło, to Napoleon przebywał w Egipcie, bo niby miała to być baza wypadowa do ataku na Indie w celu osłabienia Anglii. Jednak nie dokończył tej kampanii, tylko wrócił do Francji. Czy samowolnie podjął taką decyzję, czy z czyjegoś rozkazu? O tym nigdzie nie piszą. Czy zatem rozkaz otrzymał od jakiegoś wysoko postawionego masona?

Po klęsce w bitwie pod Lipskiem Napoleon abdykował 6 kwietnia 1814 roku i został zesłany na Elbę. Wojska okupacyjne opuściły Paryż w czerwcu. Wikipedia pisze, że cesarz zdecydował się na powrót 26 lutego 1815 roku. Wypada więc zapytać czy to było zesłanie, czy – nie? Bo skoro sam zdecydował się na powrót, to znaczy, że nie było zesłania, tylko posuniecie taktyczne. A może znowu ktoś mu wydał rozkaz do powrotu?

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN (1962-70) pisze:

„Na wieść o głębokim niezadowoleniu, jakie wzbudziły we Francji rządy Burbonów, oraz o sporach wśród zwycięzców zebranych na kongresie wiedeńskim Napoleon wylądował w zatoce Juan na czele drobnego oddziału wojska i, bez żadnego wystrzału, opanował cały kraj, deklarując rządy liberalne i pokojowe. Władcy Europy odrzucili jego oświadczenie i uznali go za wyjętego spod prawa. Uprzedzając przeciwników, Napoleon wkroczył do Belgii i tu, w bitwie pod Waterloo 18 V 1815, poniósł druzgocącą klęskę.”

Z kolei Niall Ferguson, w książce Potęga pieniądza – Finansowa historia świata Wydawnictwo Literackie, 2010, pisze:

Wellington nazwał bitwę pod Waterloo „najbardziej wyrównanym starciem, jakie dane mu było oglądać”. Po całodziennych zajadłych natarciach, kontrnatarciach i bohaterskich obronach, nadejście spóźnionej armii pruskiej okazało się rozstrzygające.

W tej samej książce, nieco wcześniej, pisze:

„Rankiem 18 czerwca 1815 roku liczące 67 tysięcy żołnierzy oddziały brytyjskie, holenderskie i niemieckie pod dowództwem księcia Wellingtona stanęły na polach pod Waterloo niedaleko Brukseli, naprzeciwko niemal równie licznych wojsk francuskich dowodzonych przez cesarza Francuzów Napoleona Bonaparte. Bitwa pod Waterloo była kulminacyjnym punktem konfliktu zbrojnego między Anglią a Francją, trwającego z krótkimi przerwami przez ponad dwadzieścia lat. Było to jednak coś więcej niż tylko walka wrogich armii. Było to także starcie dwóch konkurencyjnych systemów finansowych: francuskiego, który za czasów Napoleona polegał głównie na grabieży (w formie podatków nakładanych na podbite narody), i brytyjskiego, opartego na długu publicznym.”

Czy zatem nie mieliśmy w tym wypadku do czynienia ze starciem dwóch żydowskich frakcji: kontynentalnej i brytyjskiej, w walce o dominację w Europie i na świecie. Rewolucja angielska pozwoliła Żydom na powrót do Anglii i skutkowała utworzeniem banku centralnego w tym kraju. Rewolucja francuska zapewniła francuskiemu mieszczaństwu, czyli Żydom, pozycję dominującą we francuskim społeczeństwie, a po podboju Europy również w społeczeństwach innych państw europejskich.

Czy dziś nie mamy do czynienia z podobną sytuacją? Czy to walka o utrzymanie dominacji dolara na świecie, czyli walka Żydów amerykańskich z pozostałymi, którzy ukrywają się za parawanem unii europejskiej i państw BRICS? – Tego nie wiem. Polityka żydowska jest wielowątkowa, wielowarstwowa i wielce zagmatwana. Bardzo trudno jest ją rozszyfrować.

Starożytny Rzym

Poprzedni blog był poświęcony starożytnej Grecji. W tym wypada zastanowić się, czym był starożytny Rzym, ile z niej zapożyczył i co nowego wniósł do dziejów świata. Ujmując to najbardziej lapidarnie jak się da, to można powiedzieć, że Grecja to kultura, a Rzym to organizacja społeczeństwa, państwa i prawo rzymskie, które do dziś jest najważniejszym przedmiotem na studiach prawniczych. Wikipedia bardzo obszernie i szczegółowo opisuje dzieje starożytnego Rzymu. Ja starałem się wybrać z niej pewne fragmenty z okresu Rzymu królewskiego i Republiki rzymskiej, które stały się podstawą do stworzenia wartości europejskich, jakbyśmy to dziś powiedzieli. To, co stało się pod koniec istnienia średniej republiki, było, w mojej ocenie, punktem zwrotnym w dziejach starożytnego Rzymu i świata. W 133 roku p.n.e. trybun ludowy Tiberius Gracchus przedstawił projekt ustawy, by ziemię, będącą własnością wspólną, rozdzielić wśród biedniejszych obywateli, czemu przeciwstawili się wielcy właściciele ziemscy, którzy często tę ziemię dzierżawili od dłuższego czasu i uważali ją za swoją. Inicjatywę Gracchusa zawetował inny trybun, Marcus Octavius, co było wydarzeniem bez precedensu, bo dotychczas żaden trybun nie występował przeciwko innemu. Wydaje mi się, że to jest ten moment, w którym lud stracił realny wpływ na władzę i stał się nic nie znaczącym do niej dodatkiem i tak jest do dziś. Ciekawe, że takie samo podłoże miał ruch egzekucyjny w XVI wielu w Rzeczypospolitej, którego celem była reforma państwa. Średnia szlachta domagała się zwrotu nielegalnie zajętych przez magnatów dóbr królewskich.

Starożytny Rzym – cywilizacja rozwijająca się w basenie Morza Śródziemnego i części Europy. Jej kolebką było miasto i późniejsza stolica Rzym, leżące w Italii, które w pewnym momencie swoich dziejów rozpoczęło ekspansję, rozszerzając swoje panowanie na znaczne obszary i wchłaniając m.in. kulturę starożytnej Grecji. Cywilizacja rzymska, nazywana też niekiedy grecko-rzymską, razem z pochodzącą z Bliskiego Wschodu religią – chrześcijaństwem, stworzyła podstawy późniejszej cywilizacji europejskiej. Miasto Rzym zaczęło kształtować się w VIII wieku p.n.e., natomiast kres stworzonego przez nie państwa nastąpił formalnie w 1453 roku n.e. (wraz z upadkiem Konstantynopola i tym samym Cesarstwa Bizantyńskiego), choć dosyć często jako koniec starożytnego Rzymu przyjmuje się rok 476 n.e., w którym upadło cesarstwo zachodniorzymskie.

Dzieje Rzymu można podzielić na następujące okresy:

Rzym królewski – od początków miasta (założenie Rzymu przez Romulusa – tradycyjna data to 753 p.n.e.) do obalenia ostatniego króla – Tarkwiniusza Pysznego – roku 509 p.n.e.

Republika rzymska – lata 509-27 p.n.e.

  • okres wczesnej Republiki – od obalenia Tarkwiniusza Pysznego (509 p.n.e.) do zakończenia podboju Italii (zdobyciem Volsini) w 264 p.n.e.
  • okres średniej Republiki – od rozpoczęcia wojen punickich (264 p.n.e.) do roku 133 p.n.e.
  • okres późnej Republiki – od rozpoczęcia reform agrarnych przez braci Grakchów (Tyberiusza i Gajusza) w 133 p.n.e. do upadku Republiki w 27 p.n.e. (podaje się także rok 31 p.n.e. lub 30 p.n.e.)

Cesarstwo Rzymskie – od ogłoszenia Oktawiana Augustem 27 p.n.e. do upadku Konstantynopola w 1453 n.e.

  • okres wczesnego Cesarstwa – od ustanowienia pryncypatu przez Oktawiana w 27 p.n.e. do śmierci Marka Aureliusza (koniec pax Romana) w 180 n.e.
  • okres średniego Cesarstwa – od śmierci Marka Aureliusza (180 n.e.) do objęcia władzy przez Dioklecjana i wprowadzenia dominatu w roku 284
  • okres późnego Cesarstwa – od objęcia władzy przez Dioklecjana w 284 do podziału Cesarstwa po śmierci Teodozjusza w 395

W 395 roku nastąpił ostateczny podział cesarstwa na dwa niezależne państwa:

  • Cesarstwo zachodniorzymskie – zlikwidowane w 476 roku (obalenie ostatniego cesarza Romulusa Augustulusa przez Odoakra
  • Cesarstwo Bizantyjskie (Bizancjum) – upadło w 1453 na skutek zdobycia Konstantynopola przez Turków Osmańskich

x

Rzym królewski (łac. Regnum Romanum) – okres w dziejach starożytnego Rzymu trwający według tradycji od założenia miasta przez legendarnego Romulusa w 753 p.n.e. do obalenia monarchii i wprowadzenia Republiki przez Lucjusza Juniusza Brutusa w 509 p.n.e.

Większość znanych źródeł literackich dotyczących Rzymu królewskiego to wytwór o wiele późniejszej historiografii senatorskiej i poezji doby cesarstwa (I wiek p.n.e. – I wiek n.e.). Przekaz przez nie prezentowany to pomieszanie legend i faktów historycznych. Wynika z niego, że najstarsza osada powstała w środkowych Włoszech, na wzgórzu palatyńskim (łac. Mons Palatinus), nad rzeką Tyber, w obrębie tzw. Roma quadrata.

Ustrój

Rzym we wczesnym okresie był monarchią, tzn. że pełnia władzy w mieście (łac. imperium) przypadała królowi. Władca (łac. rex) dowodził armią, a także posiadał pełnię władzy cywilnej, sądowej i religijnej. Jej pozostałości znane są także w postaci tytulatury funkcji religijnych, które przeszły w ręce członków rodów patrycjuszowskich w okresie późniejszym np.: król ofiar (łac. rex sacrorum), regia nazwa budynku kolegium pontyfików, interregnum okres pomiędzy ustąpieniem jednego z najwyższych urzędników a nastaniem kolejnego, czy też regifugium doroczne święto obchodzone 24 lutego na cześć ucieczki ostatniego króla. Według tradycji król był obieralny przez zgromadzenie ludowe (łac. comitia curiata). Królowi przysługiwały zapożyczone od Etrusków insygnia zwane fasces.

Senat w okresie królewskim miał najprawdopodobniej funkcję doradczą. Należeli do niego przedstawiciele możnych rodów (pierwotnie 100). Znaczenia nabierał w okresie bezkrólewia, kiedy to wyznaczał interrexów, tzn. urzędników wypełniających obowiązki króla i zmieniających się co 5 dni. Trwało to do momentu wyboru nowego władcy, co ważne zatwierdzanego przez senat (łac. patrum auctoritas) na podstawie pomyślnych wróżb (łac. inauguratio).

Obok króla i senatu trzecim organem władzy było zgromadzenie ludowe (łac. comitia curiata). Niestety niewiele o nim wiadomo poza faktem, że głosowano na nim według kurii, które były najprawdopodobniej, jak w innych miastach latyńskich, pozostałością podziałów rodowych z okresu przedmiejskiego.

Społeczeństwo

Podstawową jednostką społeczną starożytnego Rzymu była rodzina. Na jej czele stał pater familias (ojciec rodziny) mający nieograniczoną władzę (łac. auctoritas) nad wszystkimi członkami rodziny, niewolnymi oraz mieniem.

Spokrewnione rodziny łączyły się ze sobą w rody (łac. gens), a jego członkowie nosili oprócz imion indywidualnych także imię rodowe (łac. nomen gentile, np. Fabiusze, Juliusze, Klaudiusze itp.). Rody łączyły się w kurie (łac. co viria, zgromadzenie mężczyzn) początkowo w liczbie trzydziestu. Każda kuria zobowiązana była do wystawienia 10 jeźdźców (łac. decuria) i 100 pieszych (łac. centuria) w przypadku wojny. Dziesięć kurii tworzyło tribus (łac. tribu, plemię).

Zasadnicza linia podziału społeczeństwa Rzymu królewskiego przebiegała pomiędzy poszczególnymi grupami wolnych obywateli. Warstwę wyższą tworzyły bogate rody arystokratyczne (tzw. patrycjusze), a niższą plebejusze (łac. plebes, lud). Mozaikę tę uzupełniali uzależnieni od możnych klienci (często wyzwoleńcy) oraz ludzie niewolni.

x

Republika rzymska – (łac. Res publica Romana) – okres w historii starożytnego Rzymu, w którym był on republiką, trwający od upadku królestwa w 509*1 do początku cesarstwa w 27.

Wczesna republika

Powstanie republiki i konflikt pomiędzy plebejuszami i patrycjuszami

Zgodnie z rzymską tradycją historyczną od momentu swojego powstania Rzym był rządzony przez królów. Ostatnim z nich miał być Tarquinius Superbus (534* – 509*), którego tyrańskie rządy zakończyły się wygnaniem z Rzymu. Po obaleniu monarchii Rzym stał się republiką, co wiązało się przede wszystkim z postawieniem na czele państwa dwóch jednorocznych urzędników o równej władzy, początkowo prawdopodobnie nazywanych pretorami, a później konsulami. Prawo do sprawowania konsulatu i innych urzędów przysługiwało jedynie patrycjuszom, którzy tworzyli zamknięty stan arystokratyczny, ponieważ tylko ich uważano za uprawnionych do dokonywania czynności o charakterze sakralnym (w szczególności auspicjów) podtrzymujących więzi pomiędzy Rzymem a bogami. W roku 494* grupa obywateli postanowiła się zbuntować przeciwko nadużyciom konsulów i opuściła Rzym, po czym zawiązała sprzysiężenie, powołując spośród siebie dwóch trybunów, mających chronić członków sprzysiężenia przed nadużyciami urzędników. Średniozamożni plebejusze, bo pod taką nazwą stali się znani członkowie sprzysiężenia, stanowili zasadniczą część rzymskiej armii, stąd patrycjusze nie mogli ich po prostu zignorować. Tak rozpoczęła się trwająca dwa wieki walka patrycjuszy z plebejuszami. Pierwszym znaczącym sukcesem plebejuszy była kodyfikacja prawa w postaci tzw. Prawa XII tablic z 449*, która ograniczyła samowolę urzędników. W tym samym roku republika uznała także istnienie organizacji plebejskiej i nietykalność trybunów. W latach 444* – 367* zamiast konsulów powoływano 3 lub 6 trybunów konsularnych, przy czym kilkukrotnie stali się nimi plebejusze. Pozycja organizacji plebejuszy wzrosła w IV w. p.n.e., kiedy zaczęła ona zdobywać poparcie wśród rzymskiej biedoty domagając się rozdziału pomiędzy obywateli ziemi publicznej (ager publicus) oraz uchwalenia ustaw chroniących przed niewolą za długi. To w tym okresie do plebejuszy zaliczono wszystkich obywateli rzymskich nie będących patrycjuszami. W roku 367* plebejuszy dopuszczono do konsulatu, zaś w 326* zniesiono niewolę za długi. Za ostateczny koniec konfliktu pomiędzy plebejuszami a patrycjuszami uważa się uchwalenie w roku 287 lex Hortensia, zgodnie z którą uchwały komicjów plebejskich (plebiscitia) uzyskały moc ustaw (leges) wiążących całe państwo bez obowiązkowego dotychczas zatwierdzenia senatu. Ostatecznie pewna część górnej warstwy plebsu zespoliła się z patrycjuszami poprzez mieszane małżeństwa i wspólne sprawowanie urzędów, tak że zaczęła się wytwarzać nowa arystokracja senatorska, określana często mianem nobilitas.

Podbój Italii

Kompromis pomiędzy patrycjuszami a plebejuszami został zawarty w obliczu konieczności wspólnego prowadzenia wojen, które doprowadziły Rzym do podboju całej Italii. Po upadku monarchii Rzym od nowa uregulował stosunki z Latynami zawierając z nimi w roku 493* przymierze znane jako foedus Cassianum. Prowadzone w V w. wojny, skierowane przede wszystkim przeciwko Wolskom, Aeuquom i Sabinom, przynosiły korzyści wszystkim członkom przymierza. Przełomowym wydarzeniem było zdobycie w roku 396* wielkiego etruskiego miasta Veii. Miasto zostało zniszczone, a jego mieszkańcy wymordowani lub sprzedani w niewolę, tak że cała jego ziemia uprawna mogła zostać rozdzielona. (…) W 282 Rzym sprowokował wojnę z ostatnim niezależnym miastem Italii, Tarentem, który zwrócił się o pomoc do króla Epiru Pyrrusa (307–302, 297–272). W trakcie wojny z Pyrrusem (280–275) Rzymianie doznali szeregu porażek, jednak w krytycznym momencie udało im się zawrzeć sojusz z Kartaginą. W roku 275 Pyrrus wycofał się z Italii, zaś jego śmierć w roku 272 stała się sygnałem do kapitulacji Tarentu i dotychczas nieugiętych Samnitów. Za ostatni akt podboju Italii uznaje się zdobycie przez Rzym etruskiego miasta Volsinii w 264.

Społeczeństwo i ustrój wczesnej republiki

Podbój Italii był możliwy, ponieważ Rzymianie stworzyli mechanizmy powodujące, iż każde kolejne zwycięstwo pomnażało ich potęgę. Odbywało się to przede wszystkim poprzez osadzanie na zdobytej ziemi (po uprzedniej eksterminacji lub wygnaniu poprzednich mieszkańców) własnych obywateli, głównie w ramach tzw. kolonii. Ponieważ armia rzymska miała charakter obywatelski, tj. składała się z Rzymian zobowiązanych do różnego rodzaju służby wojskowej zależnie od wielkości posiadanego majątku (najbogatsi tworzyli kawalerię, najbiedniejsi służyli jako procarze) każdy taki przydział ziemi oznaczał zwiększenie potencjału militarnego państwa. Mieszkańcom wielu podbitych miast nadawano rzymskie obywatelstwo (często było to tzw. civitates sine suffragio, czyli bez praw politycznych), przy zachowaniu poprzedniego. Tego rodzaju nadal autonomiczne osady były nazywane municypiami. Ci nowi obywatele, zdegradowani zarówno politycznie, jak i majątkowo, musieli początkowo odczuwać wobec zdobywców ogromny resentyment, jednak nieustanna ekspansja ich nowych władców dawała im szansę odzyskania statusu quo ante, a nawet jego podwyższenia, kosztem kolejnych ofiar Rzymu. W ten sposób „raz skorzystawszy z owoców zaborczości, której sami padli byli ofiarą, nowi obywatele nie mieli już wyboru i stawali się takimi samymi patriotami rzymskimi jak obywatele optimo iure. Ta polityka rozciągania własnego obywatelstwa na ludy podbite była być może największą różnicą kultury politycznej Rzymu w stosunku do greckich polis, gdzie obowiązywała zasada obywatelskiego ekskluzywizmu. W okresach przerw pomiędzy wielkimi wojnami Rzymianie atakowali znacznie słabszych przeciwników, często ich sprzymierzeńców, pod różnymi pretekstami traktowanych jak buntownicy, i konfiskowali część ich ziemi. Ta brutalność była akceptowana przez wszystkie warstwy społeczeństwa, ponieważ chłopom dawała upragnioną ziemię i łupy, zaś ich wodzom sławę i bogactwo.

Najłagodniejszą formą podporządkowania Rzymowi był sojusz (foedus), zakładający udzielanie pomocy wojskowej (auxilia). Kontyngenty sprzymierzeńców, którzy zachowywali wewnętrzną autonomię i poza tym nie płacili daniny, stanowiły ponad połowę rzymskiej armii. Szczególną kategorię stanowili Latynowie, którym przysługiwało tzw. ius latinum, niepełna forma obywatelstwa rzymskiego, zgodnie z którą mogli oni korzystać z praw politycznych po przeniesieniu się do Rzymu. Od czasu zwycięstwa nad Latynami w 338* Rzymianie stosowali zasadę zgodnie z którą z każdym pokonanym przeciwnikiem zawierali osobny traktat (jeśli nie unicestwili go całkowicie) i chociaż sprzymierzeńcy byli związani sojuszem z nimi, to nie mogli zawierać sojuszy pomiędzy sobą. W ten sposób Rzymianie mogli wygrywać animozje pomiędzy sprzymierzeńcami, różnicując ich status według swojego upodobania, zgodnie z zasadą divide et impera. Oznaczało to iż Italia „pozostała luźną federacją silnie uzależnionych od Rzymu państewek. Sam Rzym zachował formy ustrojowe miasta państwa (civitas) i naczelne władze rzymskie pozostały w zasadzie władzami miejskimi”.

W III w. wykształciły się ostatecznie republikańskie instytucje, z których większość miała istnieć aż do końca funkcjonowania państwa rzymskiego, nawet jeśli w okresie cesarstwa przestała się z nimi wiązać rzeczywista władza. Suwerenną władzę w republice sprawował lud rzymski (populus Romanus), który wypowiadał się poprzez zgromadzenia. Istniały trzy rodzaje zgromadzeń. Komicja centurialne były zorganizowane według podziału obywateli na klasy majątkowe, co zapewniało przewagę w głosowaniach najbogatszym. To one wybierały wyższych magistratów: konsulów, pretorów i cenzorów, zatwierdzały traktaty z obcymi państwami oraz decydowały o wojnie i pokoju. Komicja tribusowe były zorganizowane na podstawie okręgów, tribus, poprzez które głosowano. W III wieku stały się one głównym organem ustawodawczym (chociaż uprawnienia w tym zakresie posiadały też komicja centurialne). Wybierano na nich także niższych magistratów: edylów kurulnych i kwestorów. Concilia plebis, także oparte na organizacji tribusowej (głosy w ramach tribus liczono tu jednak na zasadach całkowicie egalitarnych), wybierały trybunów ludowych i edylów plebejskich, oraz wydawały wspomniane już powyżej plebiscitia, które od 287 miały moc ustaw. Najwyższymi urzędnikami byli wybierani na okres jednego roku dwaj konsulowie, których władza (imperium), będąca przedłużeniem dawnej władzy królewskiej, była teoretycznie nieograniczona. Ich decyzje mogły zostać podważone jedynie przez odwołanie się obywatela do ludu (ius provocationis) oraz veto trybunów ludowych. (…) Rzymski senat był początkowo jedynie ciałem doradczym, z racji jednorocznych kadencji najważniejszych urzędników oraz przebywania konsulów z reguły poza granicami miasta stał się symbolem ciągłości państwa oraz organem w ramach którego podejmowano najważniejsze decyzje o strategicznym znaczeniu. Było to spowodowane także składem senatu, obejmującego byłych magistratów, na czele z dawnymi konsulami i pretorami. Nawet jeśli uchwały senatu (senatus consultum) formalnie rzecz biorąc były jedynie zaleceniami, to sprawujący swój urząd tylko przez rok konsul nie mógł sobie raczej pozwolić na zlekceważenie zdania swoich kolegów. Z biegiem czasu kompetencje senatu coraz bardziej się rozrastały, przy czym w okresie wczesnej republiki do najważniejszych należało zarządzanie finansami państwa oraz nadzorowanie spraw kultu religijnego.

Republika w okresie wielkich podbojów

Wojny punickie

Wojny punickie – nazwa ogólna dla konfliktów zbrojnych między Republiką rzymską a Kartaginą, państwem powstałym z fenickiej (łac. Poeni – Fenicjanie, punicus – fenicki, bella punica – wojny fenickie) kolonii w Afryce Północnej (obecnie Tunezja), jakie rozegrały się z przerwami w okresie od 264 do 146 r. p.n.e.

Kartagina i jej kolonie przed pierwszą wojną punicką; źródło: Wikipedia.

W polityce Kartaginy w III wieku p.n.e. zarysowały się dwa kierunki dalszego rozwoju:

  • pierwszy, popierany przez kupiectwo i rzemieślników, głosił rozszerzenie wpływów w terytoriach zamorskich poprzez podboje i kolonizację (w tym handlową)
  • drugi, zgodny z interesem właścicieli ziemskich, stawiał za główny cel utrwalenie już posiadanych zdobyczy afrykańskich i ich jak najefektywniejsze

Najwięcej zwolenników znalazł wariant pierwszy, gdyż podstawą ekonomicznego bytu Kartaginy był handel i handel pośredniczy. Transakcje zawierane przez Kartaginę dotyczyły w głównej mierze produktów rolnych, wyrobów rzemiosła, metali (w tym szlachetnych) oraz niewolników, na których oparte było stojące na bardzo wysokim poziomie rolnictwo. Penetracja militarna i handlowa Morza Śródziemnego prowadzona przez Kartaginę, uzależniała od niej w dużej części handel tego rejonu. Jednak poważną przeszkodę w osiągnięciu całkowitej dominacji handlowej stanowiły wolne miasta greckie położone na Sycylii, która była uważana za spichlerz rejonów śródziemnomorskich. Dzięki położeniu na przecięciu morskich szlaków handlowych miała duże znaczenie gospodarcze, strategiczne i polityczne. W kartagińskim posiadaniu znajdowały się położone w zachodniej części Sycylii posiadłości: Lilibeum, Drepanum i Panormus, jednak ich znaczenie w porównaniu z Syrakuzami czy Mesyną było nieznaczne. Opanowanie lub uzależnienie od siebie tych miast było jednym z głównych celów ekspansji kartagińskiej. Sycylia pełniła równocześnie niebagatelną rolę w planach rzymskich. Wyspa miała służyć jako dostawca żywności do Wiecznego Miasta, a także stanowić rodzaj buforu ochronnego w razie agresji ze strony Kartaginy.

Przed wojnami punickimi Rzym zajmował tylko tereny współczesnych Włoch. Do Fenicji należały prawie cała Sycylia – bez Mesyny i Syrakuz, które były wolnymi miastami greckimi – Korsyka, Sardynia, północne wybrzeże Afryki i południowa część Hiszpanii. Po tych wojnach stały się one częścią Rzymu.

Wojny z państwami hellenistycznymi

W latach 229–228 Rzymianie zajęli część Illiri, tym samym inaugurując swoją ekspansję na Bałkanach. Oznaczało to jednak ingerencję w strefę wpływów Macedonii i w 215 król Filip V (221–179) zawarł z Hannibalem układ przewidujący iż po zwycięstwie tego ostatniego rzymskie posiadłości w Illirii przejdą na jego rzecz. W odpowiedzi Rzym zawarł sojusz z Etolami (związek wspólnot i poleis greckich) i doprowadził do wybuchu nierozstrzygniętej tzw. I wojny macedońskiej (215–205). Po pokonaniu Kartaginy Rzymianie niezwłocznie przystąpili do ostatecznej rozprawy z Filipem, który został całkowicie pokonany w trakcie II wojny macedońskiej (200–196). Rzymianie ogłosili miasta greckie wolnymi, niezadowoleni z takiego stanu rzeczy byli jednak Etolowie, którzy tym samym nie uzyskali oczekiwanych zdobyczy. Zachęcany do tego przez Etolów, w roku 192 przeciwko Rzymowi wystąpił Seleukida Antioch III (223–187), rychło jednak okazało się, że pozostali Grecy są mu niechętni i w obliczu rzymskiej przewagi musiał on opuścić Europę. O losach wojny z Seleukidami zdecydowało rzymskie zwycięstwo pod Magnezją, po którym w 188 Antioch zgodził się wycofać z Azji Mniejszej aż po góry Taurus, zapłacić gigantyczną kontrybucję i zrezygnować z posiadania floty. Etolowie stali się państwem klienckim Rzymu, którego hegemonia nad światem hellenistycznym nie ulegała odtąd wątpliwości. Kolejna wojna z Macedonią w latach 171–167 doprowadziła do zagłady tego państwa, które zostało podzielone na cztery podlegające Rzymowi republiki. Do ostatecznego podporządkowania terenów Grecji doszło w latach 148–146, kiedy po stłumieniu rebelii w dawnej Macedonii i pokonaniu zbyt niezależnego z rzymskiego punktu widzenia Związku Achajskiego utworzono w tym regionie prowincję, kończąc tym samym definitywnie z fikcją greckiej wolności z łaski Rzymu.

Podbój Galii Cisalpejskiej i Iberii

Po zakończeniu II wojny punickiej Rzymianie przystąpili do systematycznego podbijania Gali Cisalpejskiej. Do roku 196 pokonano Kenomanów i Insubrów, jednak Bojowie skapitulowali dopiero po 11 latach nieprzerwanych walk (201–191), podczas których Rzymianie przegrali przynajmniej trzy walne bitwy. W latach 187–180 podbito Ligurów, jednak walki z pomniejszymi ludami Galii Cisalpejskiej miały się toczyć aż do 155.

Wielkość Półwyspu Iberyjskiego oraz siła zamieszkujących go ludów sprawiła, że okazał się on najtrudniejszą do ujarzmienia zdobyczą Rzymian. Rzymska obecność w Iberii była związana z zajęciem tamtejszych posiadłości Kartaginy w czasie II wojny punickiej, została zaś uregulowana w 197 utworzeniem dwóch prowincji, Hiszpanii Dalszej i Bliższej. Przez następne niemal dwadzieścia lat Rzymianie prowadzili walki z Celtyberami (w Hiszpanii Bliższej) i Luzytanami (w Hiszpanii Dalszej), jednak pomimo zwycięstw nie byli w stanie ich ujarzmić. Sytuacja zmieniła się dopiero za sprawą namiestnika Hiszpanii Bliższej Tiberiusa Gracchusa (180–178), który zaczął zawierać z miejscowymi ludami układy regulujące ich powinności wobec republiki. Ta polityka, kontynuowana przez jego następców, dała Iberii ćwierć wieku pokoju. Około 155 Rzymianie wznowili politykę agresji, co w pierwszym rzędzie doprowadziło do wybuchu wojny z Luzytanami. Ich najważniejszy przywódca, Wiriatus, zadał Rzymowi cały szereg klęsk w latach 147 do 139, dopóki nie został skrytobójczo zamordowany. W Hiszpanii Bliższej głównym przeciwnikiem byli Arewakowie i Rzymianie ponieśli całą serię porażek próbując zdobyć ich główne miasto, Numancję. W 137 cała rzymska armia konsularna została otoczona i konsul Mancinus był zmuszony zaprzysiąc pokój, nie zatwierdzony jednak później przez senat. Dopiero w 133 ogromna armia pod wodzą zdobywcy Kartaginy, Scipio Aemilianusa, pokonała Numantyńczyków i zrównała miasto z ziemią. Po zakończeniu tej wojny w rękach Rzymian znalazła się cała Iberia z wyjątkiem regionu Gór Kantabryjskich.

Ekspansja Rzymu w II wieku p.n.e.; źródło: Wikipedia.

Powstanie systemu prowincjonalnego

Po zdobyciu Sycylii Rzymianie potraktowali jej mieszkańców inaczej, niż wcześniej podbijane ludy Italii – nie otrzymali oni statusu sprzymierzeńców, lecz zostali uznani za poddanych i obciążeni daniną (vectigal) i cłami. (…) W związku z powyższym Rzymianie musieli zorganizować rządy na terenach zamorskich inaczej niż w Italii, do czego wstępem było ustanowienie w roku 227 dwóch dodatkowych pretorów, którzy mieli sprawować swoją władzę (imperium) wyłącznie na Sycylii i Sardynii (z Korsyką). Takie określenie zakresu władzy Rzymianie nazywali provincia (np. prowincje konsulów były niemal zawsze obszarami wyznaczonymi im dla toczenia wojen) teraz jednak ten termin, dotąd przywiązany do osób, „został po raz pierwszy związany na stałe z pewnymi terytoriami: w czas wojny i w czas pokoju, Sycylia i Sardynia były odtąd rok po roku obszarami sprawowania władzy przez rzymskich urzędników”.

Niemal do końca republiki tak rozumiane prowincje zasadniczo nie straciły swojego charakteru – były one obszarami działań wojskowych rzymskich magistratów (nawet jeśli polegały one tylko na bezkrwawej okupacji), którzy stojąc na czele swych oddziałów rządzili danym regionem na zasadzie stanu wojennego, posiadając nieograniczoną władzę wojskowego dowódcy. Oznaczało to także, że ściągane z prowincji podatki przez długi czas były traktowane jak właściwie przedłużenie wojskowych kontrybucji, a namiestnicy uważali podlegające im tereny za podlegające rabunkowi jak kraje podbite.

Wzrost pozycji senatu

W tym okresie doszło do dalszego wzrostu pozycji senatu. Wiemy, że jeszcze w roku 295 to lud decydował o zadaniach (provincia) konsulów, lecz już w czasie II wojny punickiej obowiązywała zasada, iż decyduje o tym senat. To zatem senat wyznaczał prowincje pretorskie i konsularne (o ich przydziale konkretnej osobie decydowało losowanie), decydował o wielkości poboru, a w razie potrzeby przedłużał władzę namiestnika (prorogatio imperii) – kompetencja kiedyś także należąca do zgromadzeń. (…) Wszystko to sprawiło, że w rękach senatu znalazła się całość polityki zagranicznej republiki, zaś „im większą Rzym był potęgą, tym więcej petentów tłoczyło się przed drzwiami kurii, szukając sankcji dla prowadzonej przez siebie polityki, a zwłaszcza poparcia przeciw rywalom i wrogom, wewnętrznym i zewnętrznym” co oznaczało iż „praktycznie cała polityka świata śródziemnomorskiego przechodziła teraz przez senat, i to wskutek inicjatywy samych cudzoziemców”.

Przemiany społeczne

Zamorska ekspansja Rzymu dramatycznie zmieniła jego społeczeństwo i pozwoliła na zniesienie podatku od majątku (tributum) w Italii po zwycięstwie w wojnie z Macedonią w 167. W największym stopniu korzystali jednak na niej członkowie nobilitas i ludzie z nimi związani. Po konfiskacie części ziemi pokonanego przeciwnika Rzymianie włączali ją do areału ziemi publicznej (ager publicus). Jej część była potem rozdzielana pomiędzy obywateli, a część sprzedawana lub użytkowana na zasadzie faktycznego zajmowania, bez tytułu własności (possessio). Teoretycznie można było użytkować jedynie do 500 iugera ziemi (125 hektarów), w praktyce jednak zamożni Rzymianie bezustannie przekraczali ten limit. Wielka własność ziemska zaczęła powstawać już podczas podboju Italii, a rozrosła się ogromnie gdy po II wojnie punickiej do ager publicus włączono tereny południowej Italii skonfiskowane sprzymierzeńcom, którzy zdradzili Rzym podczas wojny z Hannibalem. Podczas gdy większość ziemi skonfiskowanej w Galii Cisalpejskiej została rozdzielona pomiędzy rzymskich obywateli, ziemia publiczna południowej Italii stała się obszarem na którym na zasadzie possessio istniały wielkie majątki ziemskie. Ich istnienie było możliwe także dlatego, że w wyniku podbojów do Rzymu napłynęło tysiące niewolników, którzy stali się pracownikami latyfundiów, i to od tego momentu niewolna siła robocza zaczyna odgrywać istotną rolę w gospodarce Italii. Zgodnie z zasadą terra Italia przyjmowano iż mieszkańcy Italii nie powinni mieszkać poza nią, co w praktyce oznaczało, że nie przydzielano im ziemi w zdobytych prowincjach. Akcja kolonizacyjna w Gali Cisalpejskiej właściwie ustała pod koniec lat siedemdziesiątych II w. i od tego momentu obywatele nie mogli się już spodziewać, że ich wysiłek zbrojny zostanie wynagrodzony ziemią. Było to tym bardziej dotkliwe, że wojny toczyły się teraz nie w Italii, a w odległych zamorskich regionach, przy czym żołnierze często pozostawali poza domem przez wiele lat, co powodowało upadek ich gospodarstw. W rezultacie w II w. armia rzymska zaczęła mieć problemy z poborem, zwłaszcza na wojnę w Iberii, która nie oferowała perspektywy zdobycia wielkich łupów, a kojarzyła się z długoletnią służbą z dala od domu i dużą szansą na śmierć, ranę lub niewolę. Ponadto działki przyznawane kolonistom nadal pozwalały jedynie na skromne utrzymanie, podczas gdy w ówczesnej Italii zaczęła powstawać rozwinięta gospodarka towarowo-pieniężna, oferująca całkiem inne perspektywy życiowe. Weterani wracali do podupadłych gospodarstw i musieli konkurować z gospodarstwami używającymi niewolników. Alternatywą dla życia na ubogiej wsi było sprzedanie nobilitas ziemi, czasami wymuszone, i emigracja do Rzymu, gdzie obywatele mogli żyć pełniąc jedynie rolę klienta rzymskiej elity władzy, bądź osiedlenie się w prowincji, gdzie Rzymianin natychmiast stawał się członkiem miejscowej warstwy wyższej. W tym samym czasie przedstawiciele nobilitas tworzyli ogromne fortuny dzięki łupom, darom od obcych państw, udziałowi w rozwijającym się handlu międzynarodowym i korzystaniu z ager publicus. Rosło zatem społeczne rozwarstwienie i wiążące się z nim niezadowolenie klas niższych.

Kryzys i upadek republiki

Reformy Gracchów i epoka Mariusa

Konflikt interesów pomiędzy nobilitas a niższymi warstwami rzymskiego społeczeństwa w pełni ujawnił się w 133, kiedy trybun ludowy Tiberius Gracchus przedstawił projekt ustawy przewidującej rozdzielenie ziemi wchodzącej w skład ager publicus pośród biedniejszych obywateli. Pomimo że jego propozycje były podobne do wielu inicjatyw tego rodzaju we wcześniejszej historii Rzymu spotkały się one z gwałtownym oporem wielkich właścicieli ziemskich, którzy, czasami dzierżąc ziemię publiczną przez okres dwóch pokoleń, od dawna uważali ją za swoją własność i nie zamierzali się nią z kimkolwiek dzielić. Inicjatywę Gracchusa zawetował inny trybun, Marcus Octavius, co było wydarzeniem bez precedensu – dotychczas nigdy trybun nie występował przeciwko innemu trybunowi – i doprowadziło do dyskusji czy trybun może działać wbrew woli plebsu. (…) Wydarzenia czasów Gracchów doprowadziły jednak do tego iż ta zgoda pomiędzy różnymi instytucjami, reprezentującymi różne elementy społeczeństwa, została bezpowrotnie utracona, a rozdzierający odtąd republikę konflikt ostatecznie doprowadził do jej upadku. Jego oznaką było powstanie dwóch stronnictw, które miały zdominować ostatnie lata istnienia republiki – popularów, będących duchowymi spadkobiercami Gracchów, oraz optymatów, broniących republiki przed ich zdaniem niszczącymi dla niej próbami zmian.

x

Zbigniew Krasnowski w swojej książce Socjalizm, komunizm, anarchizm (1936) wznowionej przez Dom Wydawniczy „Ostoja” w 2021 roku pisze:

Skrzypek żydowski, Bronisław Huberman, znany ze swoich oświadczeń w sprawach natury politycznej, podczas wymiany zdań na temat wpływu żydostwa na życie narodów rdzennych w krajach Europy, m.in. powiedział:

„Uważam, że my, żydzi, jesteśmy w Europie jedynymi Europejczykami. Był jeszcze jeden naród – starzy Ateńczycy, lecz oni znikli. Utrzymuję, że my, żydzi, wytworzyliśmy dla Europy wszystkie wartości, które obecnie istnieją w życiu kulturalnym, ekonomicznym i politycznym. Musimy jednak tworzyć dalej…” – „Hajnt”, nr 35, 10 II 1931r., „Bron. Huberman wypowiada swoje wrażenia z podróży do Erec Israel”, A. Alperin, koresp. z Paryża.

Jeśli tak jest, to wypada tę myśl rozwinąć i zapytać czy tylko wartości pozytywne, czy również negatywne? Bo jeśli to Żydzi wytworzyli te wszystkie wartości, to są odpowiedzialni za wszystko, co było dobre, ale również i za to, co było złe.

Gdy czyta się książki czy opracowania historyczne, to prawie zawsze pewne zdarzenia są opisane w formie bezosobowej, a więc, że wybuchła rewolucja, że obalono monarchię, a później republikę itp. Samo się to jednak nie zrobiło, a skoro tak, to kto? Tu odpowiedzi brak.

Greckie miasta rozwinęły się wokół wszystkich wybrzeży Morza Śródziemnego. Czy już wtedy byli tam Żydzi? Przypadek Persji jest wielce zastanawiający, bo wygląda na to, że to państwo samo na siebie napadło. To tak jakby Słowacja w 1939 roku, będąc państwem satelickim III Rzeszy, napadła na nią i pokonała ją. Takim państwem wasalnym Persji była Macedonia. Początkowo opanowała ona Grecję, a następnie podbiła Persję. Czy nie po to, by Żydzi greccy mogli osiedlić się we wszystkich państwach, które Persja uprzednio sobie podporządkowała? W ten sposób, jako Grecy, rozsiedli się m.in. na terenach obecnej Syrii, Turcji i Egiptu. I gdy Rzym wchłonął te tereny, to razem z tymi Żydami. A to oznaczało, że Rzym zaaplikował sobie truciznę, która, działając powoli, ale skutecznie, doprowadziła do jego upadku.

Dopóki Rzym rozwijał się na półwyspie, to jeszcze to jakoś działało i lud miał wpływ na politykę. Gdy jednak zaczął podbijać tereny zamorskie, to sytuacja zmieniła się:

W tym okresie doszło do dalszego wzrostu pozycji senatu. Wiemy, że jeszcze w roku 295 to lud decydował o zadaniach (provincia) konsulów, lecz już w czasie II wojny punickiej obowiązywała zasada, iż decyduje o tym senat. To zatem senat wyznaczał prowincje pretorskie i konsularne (o ich przydziale konkretnej osobie decydowało losowanie), decydował o wielkości poboru, a w razie potrzeby przedłużał władzę namiestnika (prorogatio imperii) – kompetencja kiedyś także należąca do zgromadzeń. (…) Wszystko to sprawiło, że w rękach senatu znalazła się całość polityki zagranicznej republiki, zaś „im większą Rzym był potęgą, tym więcej petentów tłoczyło się przed drzwiami kurii, szukając sankcji dla prowadzonej przez siebie polityki, a zwłaszcza poparcia przeciw rywalom i wrogom, wewnętrznym i zewnętrznym” co oznaczało iż „praktycznie cała polityka świata śródziemnomorskiego przechodziła teraz przez senat, i to wskutek inicjatywy samych cudzoziemców”.

A więc wpływ cudzoziemców był coraz większy i to ich interesy były realizowane. Żydzi opanowali Rzym, a po jego upadku dominowali na trenach, które on podbił, czyli w Europie Zachodniej. Z państw hellenistycznych powstało Bizancjum, którego spadkobiercą stała się Rosja. Czym zatem jest konflikt Zachodu ze Wschodem, również ten obecny? Po obu stronach Żydzi pociągają za sznurki.

Żydzi poprzez rozproszenie i asymilację zdobywają przewagę ekonomiczną i polityczną we wszystkich narodach rdzennych. Wnikają głęboko w ich tkankę i tworzą „walczące” ze sobą partie i stronnictwa. W III RP są obecni w tych „propolskich” środowiskach i w tych opozycyjnych. Z jednej strony Żydzi, obywatele III RP, reprezentują interesy Ukrainy, a z drugiej – Żydzi, obywatele III RP, demonstrują swoje patriotyczne postawy. W ten sposób pociągają za sobą innych obywateli, nieświadomych i ulegających emocjom. Taka to żydowska gra od czasów najdawniejszych, od czasów starożytnej Grecji i starożytnego Rzymu, a może nawet od jeszcze dawniejszych. Nic zatem dziwnego, że naród tak stary, przekazujący z pokolenia na pokolenie wiedzę i doświadczenie przodków, tak konsekwentny w działaniu, że ten naród dominuje wśród narodów rdzennych.

  1. Daty opatrzone asteriskiem podane są według tzw. chronologii varroniańskiej, ustalonej w I w. p.n.e. przez Marcusa Terentiusa Varrona na podstawie przyjętej przez niego listy eponimicznych (określających rok) rzymskich magistratów: konsulów, decemwirów i trybunów konsularnych. W stosunku do chronologii absolutnej daty chronologii varroniańskiej cofają daty wcześniejsze niż 333 p.n.e. o cztery lata (stąd 753 p.n.e.* to 749 p.n.e.), 332–325 p.n.e. – o trzy lata, 323–310 p.n.e. – o dwa lata, 308–302 p.n.e. – o rok; od 300 p.n.e. daty są zgodne z chronologią absolutną. Zobacz F.W. Walbank et al. (red.): The Cambridge Ancient History. Second Edition. Volume VII. Part II. The Rise of Rome to 220 B.C. Cambridge: Cambridge University Press. ↩︎

Starożytna Grecja

Żeby zrozumieć, czym było Imperium Rzymskie, trzeba cofnąć się do wcześniejszego okresu, do starożytnej Grecji, ale żeby wyrobić sobie bardziej ogólny pogląd, to trzeba cofnąć się do czasów Hamana i Estery. O tym w blogu Purim. Poniższe informacje pochodzą z Wikipedii.

Dzieje starożytnej Grecji (Hellady) to historia kilku następujących po sobie wysokich kultur oddzielonych „ciemnymi wiekami” i wielkimi migracjami. O najstarszej z tych kultur (jeszcze przedhelleńskiej) zwanej od mitycznego króla Minosa kulturą minojską, która rozwinęła się w III tysiącleciu p.n.e. na Krecie, wiadomo stosunkowo najmniej. Jej świadectwem są ruiny wielkich pałaców odkryte w Knossos i Fajstos. Nie wiadomo, kim byli ich budowniczowie. Nie udało się dotąd odczytać dwóch starszych z trzech pozostawionych przez nich systemów pisma. Z badań archeologicznych wynika, że w 2 połowie III tysiąclecia p.n.e. na wyspie znajdowało się wiele niezależnych małych państw. Pod koniec tysiąclecia władcy z Knossos podporządkowali sobie sąsiadów. Korzystne położenie geograficzne pozwoliło Kreteńczykom uczestniczyć w wymianie handlowej między ośrodkami cywilizacji greckich a Bliskim Wschodem i Egiptem. Zyski z handlu zainwestowano w rozwój floty, co uczyniło z Krety w XIX-XVIII w. p.n.e. największe mocarstwo morskie. Około 1800 p.n.e. Kreteńczycy założyli pierwszą kolonię na Kyterze, a wkrótce potem następne na innych wyspach Morza Egejskiego. W XV w. p.n.e. kultura minojska załamała się, co wiązane jest z erupcją wulkanu na wyspie Thira i – prawdopodobnie – z następstwami tsunami powstałego w trakcie tego wybuchu.

Przedstawiciele kultury mykeńskiej (greccy Achajowie) ukształtowanej w XV w. p.n.e. na Peloponezie, zniszczyli pałace na Krecie i narzucili wyspie swoje zwierzchnictwo. Posługiwali się przejętym od Kreteńczyków alfabetem, tzw. pismem linearnym B (odczytanym). Śladami ich działalności budowlanej są ruiny twierdz w Mykenach i Tyrynsie, a aktywności politycznej – późniejszy, literacki opis wojny z Troją w Azji Mniejszej (Iliada Homera).

W XII w. p.n.e. kultura mykeńska upadła – miasta zostały zniszczone, pismo wyszło z użycia. Stało się tak za przyczyną napływu obcych ludów i, być może, trzęsień ziemi. Czas od XII do VIII w. p.n.e. nosi w historii Grecji nazwę „wieków ciemnych”. W tym czasie Grecy kolonizowali wybrzeża Anatolii, powstały m.in. miasta Efez i Milet.

Greckie kolonie (kolor czerwony) powstałe do VI wieku p.n.e.; źródło: Wikipedia; autor: Gepgepgep – praca własna.

„Właściwa” starożytna Grecja ukształtowała się między VIII a VI w. p.n.e. Uformowały się wówczas państwa-miasta, terytorialne wspólnoty obywateli zwane polis. Powstał alfabet, pierwsze zbiory praw, umocniła się wspólnota kulturowa Greków, bazująca na wspólnocie języka, religii i tradycji zawartej w poematach epickich takich jak Iliada i Odyseja, a także na uznaniu ogólnogreckich ośrodków kultu: Zeusa w Olimpii oraz Apollina w Delos i w Delfach, igrzysk w Olimpii i wyroczni delfickiej. Emigracja ludności poszukującej lepszych warunków życia zaowocowała powstaniem kolonii greckich w całym basenie Morza Śródziemnego (Italia, Sycylia, tereny dzisiejszej Francji i Hiszpanii, Libii, Egiptu, Cypru i pd. Turcji) oraz nad Morzem Czarnym.

Pod koniec tego okresu ustaliła się ostatecznie odmienność ustrojowa największej polis Sparty, stale zagrożonej buntami podbitej ludności, zmilitaryzowanej i zamkniętej w swych granicach. Drugie co do wielkości, ale najludniejsze miasto-państwo Hellady, otwarte i ożywione handlem Ateny, przechodziło w VI w. przemiany ustrojowe, które do udziału w sprawowaniu władzy włączały kolejne grupy obywateli. Demokracja ateńska rozwinęła się w pełni w V w. Losowanie urzędów i wynagradzanie obywateli za sprawowanie funkcji publicznych umożliwiło wówczas bezpośredni udział w rządach nawet najuboższym.

Konflikt grecko-perski w latach 499-479; źródło: Wikipedia; Bibi Saint-Pol, praca własna. Macedonia oznaczona jest jako państwo wasalne Persji.

Konflikt między Persją i greckimi koloniami w Azji Mniejszej, a następnie atak perski na poleis na Półwyspie Bałkańskim sprawił, że u progu V w. p.n.e. zagrożeni w swych siedzibach Grecy wspólnie wystąpili przeciw najeźdźcom. Współdziałanie Aten i Sparty pozwoliło zwyciężyć Persów (490–470 p.n.e.), ale korzyści polityczne z sukcesu wyniosły głównie Ateny. Nadal obawiające się Persów mniejsze polis uznały ich hegemonię i przyłączały się do kierowanego przez nie Związku Morskiego. Rywalizacja obu państw doprowadziła do kilkudziesięcioletniej wojny, w której zaangażowali się także sojusznicy Sparty ze Związku Peloponeskiego i Aten ze Związku Morskiego. Mimo udziału w kolejnych wojnach, Ateny były w V w. p.n.e. niekwestionowaną stolicą kulturalną Grecji.

Wzrost pozycji Macedonii (360-336 p.n.e.)

Macedonia do połowy IV wieku p.n.e. pozostawała na peryferiach świata greckiego. Jej mieszkańcy etnicznie i językowo pokrewni Grekom, byli przez nich uznawani za po części barbarzyńców, jednak kraj stopniowo upodabniał się kulturowo do reszty Hellady. Decydującą zmianą w historii Macedonii było wstąpienia na tron w 360 p.n.e. Filipa II, wcześniej zakładnika w Tebach podczas szczytu potęgi tego polis. Nowy król zreformował armię, tworząc formację falangi macedońskiej, a także kawalerii tzw. hetajrów. Pokonał zagrażających państwu z północy Dardanów, potem dzięki zręcznej polityce i podbojom (m.in. w Tracji gdzie zajął greckie poleis oraz kopalnie złota) znacząco poszerzył granice i zasoby Macedonii. Interwencja podczas tzw. III wojny świętej w Grecji Środkowej dała mu możliwość przyłączenia w 352 p.n.e. Tesalii, później anektował poleis Związku Chalcydyckiego oraz dalsze tereny w Tracji aż po Morze Czarne. Rosnąca pozycja Macedonii doprowadziła do wojny z sojuszem Aten i Teb zakończonej sukcesem Filipa. W 337 r. p.n.e. narzucił on całej Grecji (z wyjątkiem Sparty) swoją hegemonię, tworząc Związek Koryncki – formalnie sojusz mający walczyć z Persją, w rzeczywistości narzędzie dominacji macedońskiej. Kolejnym etapem podbojów Filipa była wojna z Persją, rozpoczęta w 336 r. p.n.e., jednak tego samego roku król padł ofiarą zamachu, a na tronie macedońskim zasiadł jego dwudziestoletni syn, Aleksander, później nazwany Wielkim.

Panowanie Aleksandra Wielkiego (336-323 p.n.e.)

Młody król szybko stłumił opór miast greckich i został wybrany hegemonem Związku Korynckiego. Jednak gdy ruszył na wyprawę w głąb Bałkanów w Tebach wybuchło powstanie. Aleksander szybko wrócił do Beocji, zdobył i zrównał z ziemią miasto. Czyn ten ostudził w Grecji nastroje antymacedońskie i pozwolił władcy na kontynuowanie rozpoczętej przez ojca rozprawy z Persją. W 334 p.n.e. z wielką armią przekroczył Hellespont i rozpoczął kampanię, która po kilku latach walk uczyniła go panem całego rozległo państwa perskiego (obejmującego Azję Mniejszą, Lewant i Syrię, Egipt, Mezopotamię oraz Iran), którego stolicą uczynił Babilon. W 327 r. p.n.e. przekroczył Hindukusz i z sukcesami walczył w Indiach, lecz opór znużonej armii zmusił go do powrotu do Babilonu w 324 r. p.n.e., gdzie zajął się organizowaniem swojego imperium oraz planami kolejnych podbojów. Latem 323 r. p.n.e. niespełna 33-letni władca zmarł pozostawiając ogromne państwo dowódcom swojej armii. Jego podboje i włączenie pod panowanie macedońsko-greckie wielkich obszarów na Wschodzie zapoczątkowało nowy okres w dziejach Grecji.

Okres hellenistyczny (323-30 p.n.e.)

Imperium Macedońskie (336-323) i królestwa Diadochów w 301 roku p.n.e. i w 200 roku p.n.e.; Wikipedia, Captain Blood,praca własna.

Kształtowanie się świata hellenistycznego

Ogromne państwo Aleksandra szybko stało się polem walki pomiędzy jego dowódcami starającymi się wykroić dla siebie własne królestwa – nazwano ich diadochami, a toczone przez nich walki wojnami diadochów. Także część greckich poleis pod przywództwem Aten spróbowała uzyskać niezależność w tzw. wojnie lamijskiej z lat 323–321 p.n.e., ale uległy armii macedońskiej. Wojny diadochów trwające blisko 40 lat po śmierci Aleksandra doprowadziły do powstania trzech królestw, rządzonych przez dynastie wywodzące się od ich założycieli:

  • państwo Seleucydów z centrum w Syrii, obejmującego także Mezopotamię, Iran oraz część Azji Mniejszej
  • Egipt Ptolemeuszy ze stolicą w Aleksandrii
  • Macedonia Antygonidów

Scena polityczna świata greckiego uzupełniana była przez mniejsze, mniej lub bardziej niezależne państwa i poleis jak np. Epir, Pergamon (później lokalna potęga w Azji Mniejszej), Rodos czy poleis zachodniego basenu Morza Śródziemnego.

Świat hellenistyczny

Zakończenie wojen diadochów nie spowodowało końca rywalizacji między państwami hellenistycznymi. Seleucydzi i Ptolemeusze stoczyli w III i II w. p.n.e. szereg wojen tzw. syryjskich o kontrolę nad Syrią i Palestyną. Ptolemeusze prowadzili ekspansję na wyspach Morza Egejskiego, także w części Azji Mniejszej. Antygonidzi w Macedonii starali się utrzymać kontrolę nad resztą Grecji kontynentalnej, ale musieli stawić czoło nowym tworom politycznym – Związkom Achajskiemu i Etolskiemu. W przeciągu III w. p.n.e. w Azji Mniejszej rosła pozycja Pergamonu, który przeciwstawiał się głównie Seleucydom, walczył także z Galatami – Celtami, którzy po spustoszeniu północnej Grecji na początku III w. p.n.e. osiedli w Anatolii.

Rozległe państwo Seleucydów borykało się także z tendencjami odśrodkowymi – w III w. p.n.e. uniezależniły się jego wschodnie rubieże – królestwo Greko-Baktryjskie rządzone przez grecką elitę, które potem rozpoczęło ekspansję w Indiach. Inna uniezależniona prowincja – Partia, zdobyta przez koczowników ze stepu Środkowo-Azjatyckiego, stała się poważnym zagrożeniem dla Seleucydów, przejmując później inne wschodnie satrapie.

Ekspansja Rzymu i upadek świata hellenistycznego

Na Zachodzie szybko rosła potęga italskiego miasta – Rzymu. Na początku III w. p.n.e. było już panem prawie całej Italii (w tym znajdujących się tam greckich poleis). Seria wojen z Kartaginą dała mu pozycję hegemona na Zachodzie i kontrolę, w większości greckiej, Sycylii. Wojny macedońskie toczone przez Rzym z Antygonidami pozwoliły mu zaangażować się w politykę w Grecji, gdzie został wkrótce głównym arbitrem. Po zwycięskiej wojnie z Seleucydami z lat 192–188 p.n.e. mógł dyktować swoje warunki tak wrogom, jak i sojusznikom w regionie. Stopniowo kolejne części świata greckiego stawały się rzymskimi prowincjami. Próbę przeciwstawienia się tej ekspansji podjął w latach 88–66 p.n.e. helleński Pont pod rządami Mitrydatesa VI, zyskując sojuszników na terenie Grecji europejskiej i w Azji Mniejszej, ale w końcu uległ rzymskim armiom. Znacznie okrojone państwo Seleucydów stało się prowincją w latach 60 I w. p.n.e., ostatnie z państw hellenistycznych – Egipt w 30 r. p.n.e. Wschodnie tereny państwa Seleucydów (Mezopotamia i Iran) trafiły w ręce Partów.

Suwerenne, greckie i hellenistyczne państwa i poleis zniknęły z mapy politycznej, jednak ich kultura wciąż trwała, silnie oddziałując także na Rzymian. Wschodnia połowa Imperium Romanum pozostała greckojęzyczna, a część elementów greckiej kultury przyjmowały także dalsze państwa Wschodu.

x

Skoro kultura hellenistyczna tak bardzo oddziaływała na Rzym, to wypada przybliżyć sobie ten świat hellenistyczny. Wielka Encyklopedia Powszechna PWN (1962-1970) tak m.in. pisze:

Hellenizm – nazwa wprowadzona do nauki przez J.G. Droysena (1836) na określenie dziejów greckich w latach ok. 330-30 p.n.e., tj. od podboju monarchii perskiej przez Aleksandra Wielkiego do zlikwidowania państw hellenistycznych, które pojawiły się na terenie jego imperium.

Jedną z podstawowych zasad polityki władców hellenistycznych było kolonizowanie terenów państw osadnikami grecko-macedońskimi, zakładanie miast typu greckie polis (podległych komendantowi załogi macedońskiej) lub kolonii wojskowych. Z Macedończyków i Greków rekrutowali się urzędnicy i wojsko; w ich rękach znalazła się ziemia, handel i obrót pieniężny. Punkt ciężkości życia ekonomicznego i kulturalnego przeniósł się z Grecji do Azji Zachodniej i Egiptu. Rozkwit gospodarczy, któremu towarzyszył rozwój handlu sięgającego do krajów Dalekiego Wschodu i wschodniej Afryki, był wywołany m.in. upłynnieniem zasobów kruszców szlachetnych jeszcze przez Aleksandra Wielkiego, eksploratorską polityką władców, wyzyskiwaniem zasobów surowców i umiejętności rzemieślniczych ludów orientalnych. Kształtująca się na Wschodzie kultura zwana hellenistyczną (w odróżnieniu od helleńskiej, czyli czysto greckiej), była kulturą nowego typu, powstałą wśród Greków pochodzących z różnych stron Grecji i pozostających w kontakcie z wysoką kulturą ludów orientalnych; szczególnymi jej cechami były: uniwersalizm – mający za podstawę jedność ekonomiczną państw hellenistycznych (unia europejska się kłania – przyp. W.L.), kosmopolityzm, jako wynik przejścia z roli obywatela miasta-państwa (gr. polis – stąd polites) do roli obywatela świata (gr. kosmopolites – termin wprowadzony przez cynika Diogenesa z Synopy), indywidualizm – znajdujący wyraz m.in. w ówczesnych kierunkach filozoficznych (cynizm, stoicyzm, epikureizm), poszukujących drogi do szczęścia jednostki oraz synkretyzm, wypływający z tych samych dążeń, lecz wiążący nadzieje ludzkie z pomocą i opieką mniej znanych, potężnych bóstw, utożsamianych z bóstwami rodzimymi. Przejawem zachodzących procesów było również wytworzenie się na podstawie dialektu attyckiego nowej formy języka greckiego, zwanej wspólnym (gr. koine); w tym języku powstawało ówczesne piśmiennictwo.

Podboje Aleksandra Wielkiego i głębokie zmiany, jakie zaszły we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego w okresie hellenizmu, zburzyły dawne stosunki polityczne, społeczne, ekonomiczne i ideologiczne. W sferze religii wyraziło się to m.in. w rozpowszechnianiu się judaizmu, oraz w zjawisku zwanym synkretyzmem. Polegało ono na stapianiu się różnych kultów i różnych bóstw w jedno, z ogólną tendencją utworzenia jednego (choć nie jedynego) bóstwa (Izyda, Serapis). Władcy hellenistyczni, chcąc zapewne m.in. zjednoczyć we wspólnym kulcie wieloplemienne i niejednolite społeczeństwo, wprowadzili oparty na wschodnich tradycjach kult panującego. Charakterystyczny był również dla hellenizmu kult bogini „losu” – Tyche oraz babiloński kult gwiazd (i planet), którym przypisywano wpływ na bieg wszelkich zdarzeń. Poznanie przyszłego losu miała ułatwić coraz bardziej rozpowszechniająca się astrologia, a zapobiec niepomyślnym przypadkom gnoza, posługująca się w niższych formach magią. Wyrazem racjonalizujących tendencji w hellenizmie były poglądy religijne Euhemera. Wszystkie te wierzenia nie zaspokoiły jednak ówczesnych dążeń ludzkich – potrzeby szczęścia; jedni szukali go w radościach życia doczesnego, inni w ówczesnych systemach filozoficznych, wielu zaś widziało w życiu pozagrobowym; drogę do szczęścia pozagrobowego wskazywały coraz szerzej uprawiane religie misteryjne. Na tym podłożu znalazł licznych wyznawców chrystianizm, rozwijający się w okresie cesarstwa rzymskiego.

x

Po tym cytacie z WEP już można się zorientować, czym był hellenizm, ale otwartym tekstem pisze o tym Henryk Rolicki w książce Zmierzch Izraela (1932), wznowionej przez Dom Wydawniczy „Ostoja”:

Po rozpadnięciu się państwa Aleksandra Wielkiego na Macedonię, Egipt i Syrię, Palestyna dostała się pod władzę Egiptu. Jest to okres, w którym po raz pierwszy w całej pełni hellenizm spotyka się z judaizmem twarzą w twarz. Barwnie i wszechstronnie opisał to spotkanie Tadeusz Zieliński w swej dwutomowej książce: „Hellenizm a judaizm”.

Na dworze Ptolomeuszów w Aleksandrii żydzi są nader mile widziani i są powiernikami królów, nie omijają ich urzędy państwowe i inne korzyści. Okres panowania egipskiego (323-201 przed Chr.) zaznacza się mniej lub więcej powierzchowną hellenizacją Palestyny, a nawet Jerozolimy. Ton życiu duchowemu żydostwa nadają teraz niewidzialne wpływy skupień emigracyjnych. Właściwie już od śmierci Nehemiasza podnieta dla podtrzymania Erec Izrael (siedziby narodowej) płynie z Babilonu. Jest to znany nam kierunek „ogrodzenia”. Drugie potężne skupienie żydowskie wytwarza się w Aleksandrii. Przedstawia ono kierunek hellenistyczny, a więc mniej więcej pozornej asymilacji do cywilizacji greckiej.

Jerozolima jest miejscem, gdzie oba te kierunki toczą ze sobą walkę.

Hellenizm jest widoczny z dala, a judaizm nurtuje pod spodem. Hellenizm niesie z sobą równouprawnienie obywatelskie z ludnością macedońską egipskiego państwa; w Aleksandrii Ptolomeusze równają ludność żydowską w prawach z ludnością panującą. Stąd rozchodzą się żydzi po innych miastach Egiptu i uzyskują większość w nadbrzeżnych miastach Cyrenajki (dzisiejszy Trypolis).

W państwie syryjskim, pod którego władzą znalazł się Babilon, żydzi również otrzymują pełnię praw obywatelskich; z Babilonu rozchodzą się do miast założonych przez dynastię Seleucydów i dają początek m.in. wielkiemu żydowskiemu skupieniu w Antiochii.

x

Można więc powiedzieć, że hellenizm to asymilacja Żydów na terenie byłego państwa perskiego. Skoro nawet WEP pisze, że w rękach Macedończyków i Greków znalazła się ziemia, handel i obrót pieniężny, to chyba nie ma żadnych wątpliwości, co to byli za Macedończycy i Grecy. Natomiast Persja, to chciałoby się powiedzieć ewenement na skalę światową, bo to państwo, które samo na siebie napadło. Bo jak inaczej rozumieć fakt, że Macedonia, która była całkowicie podległa Persji napadła na nią i doprowadziła do jej rozpadu. Prawdopodobnie stało się tak dlatego, że łatwiej było przyłączyć Grecję do Imperium Rzymskiego jako oddzielne państwo, niż gdyby była ona częścią innego potężnego państwa. Zresztą losy Aleksandra Wielkiego też świadczą o tym, że wszystko było wyreżyserowane.

Żydzi wykorzystali Persję, by zdominować Egipt, tereny obecnej Syrii i Turcji. To, co było dalej na wschód, też zostało przez nich opanowane. Później to samo czyniono w Imperium Rzymskim, gdy ono podbijało Europę Zachodnią. Za legionami rzymskimi szli Żydzi i osiedlali się na zdobytych terenach. Do tych samych celów służyło wykorzystywanie imperiów kolonialnych Portugalii, Hiszpanii, Francji, Anglii, Holandii i Rosji.

Jeśli komuś dzisiaj wydaje się, że to, z czym mamy obecnie do czynienia, to walka o utrzymanie dominacji dolara na świecie, to jest w błędzie. Żydzi kontrolują wszystkie waluty i nie ma to dla nich najmniejszego znaczenia, czy walutą dominującą będzie dolar czy jakaś inna waluta stworzona przez państwa BRICS, bo będzie ona pod ich kontrolą, tak jak wszystkie banki na świecie. A czy pozwolą dalej Ameryce być mocarstwem dominującym, czy raczej zdecydują na to, że nadszedł czas Chin, to za jakiś czas się dowiemy.

Można też powiedzieć, że Żydzi cały czas robią to samo, co robili w okresie hellenistycznym. Mamy więc kosmopolityzm, unifikację gospodarczą, wędrówki ludów, horoskopy i co tam jeszcze.

Mongolskie najazdy

Zawsze powtarzałem i będę powtarzał do znudzenia, że kluczem do zrozumienia teraźniejszości jest przeszłość. I właśnie z tego powodu tak bardzo fałszuje się historię, by współcześni nie rozumieli teraźniejszości. Często zastanawiałem się nad tym, dlaczego Mongołowie zaatakowali ziemie polskie i po ich podbiciu nie ruszyli na zachód? Wydaje mi się, że znalazłem odpowiedź na to pytanie. Wikipedia tak m.in. pisze o mongolskich najazdach:

Tło historyczne

W maju 1223 w bitwie nad rzeką Kałką wojska rusko-połowieckie zostały pokonane przez armię imperium mongolskiego – w ten sposób Mongołowie stanęli u wrót Europy. W sierpniu 1227 umarł Czyngis-chan – jego imperium uległo podziałowi: zachodnia część przypadła w spadku jego wnukowi Batu-chanowi, który w 1236 stanął na czele inwazji na Europę. W grudniu 1240 Mongołowie zdobyli Kijów i ostatecznie podbili Ruś Kijowską, która weszła w skład Złotej Ordy.

Charakterystyka najazdów

I najazd mongolski

Z ziem ruskich główne siły mongolskie skierowały się na Węgry, gdzie schroniły się niedobitki Połowców pod dowództwem chana Kocjana uciekających przed pogromami mongolskimi. Pomocniczy zagon wojska mongolskiego pod dowództwem Bajdara w 1241 uderzył na Polskę, z zadaniem związania sił polskich i czeskich, aby nie mogły przyjść z odsieczą królowi węgierskiemu Beli IV.

Po bitwie legnickiej przed armią mongolską stanął problem jakim było osłonięcie oddziałów walczących bezpośrednio na Węgrzech przed siłami czeskimi. Dlatego też Bajdar szachując króla czeskiego dokonał w końcu kwietnia krótkiego wypadu dywersyjnego na Łużyce. Manewr ten zupełnie zmylił Wacława czeskiego, co oddziałom mongolskim pozwoliło na bezpieczne wtargnięcie trzema kolumnami na Morawy. Teren Moraw był systematycznie pustoszony przez siły mongolskie. Dopiero w końcu maja Wacław wzmocniony resztkami polskiego rycerstwa i posiłkami niemieckimi postawił na kontruderzenie. W tym czasie jednak Bajdar wraz z całą armią biorącą udział w udanym najeździe na Polskę wycofał się z Moraw na Węgry.

Kiedy wszystko wskazywało na to, że następnym celem uderzenia Mongołów będzie Europa Zachodnia, nastąpił odwrót. Duże straty sięgające około jednej trzeciej stanu pierwotnego, oddalenie od koczowisk, bunty w ujarzmionej Rusi i w Azji, wreszcie wieść o śmierci władcy imperium mongolskiego chana Ugedeja skłoniły Batu-chana i towarzyszących mu wodzów do odwrotu.

II najazd mongolski

Do kolejnego najazdu doszło na przełomie 1259 i 1260. Wówczas Złota Orda pod wodzą Burundaja zorganizowała – zakończoną sukcesem – wyprawę przeciwko Bolesławowi V Wstydliwemu.

III najazd mongolski

Do ostatniego najazdu mongolskiego doszło na przełomie 1287 i 1288. Dwie grupy wojsk mongolskich (północna pod dowództwem Telebogi i południowa pod dowództwem Nogaja) operowały w porozumieniu. Północna pod dowództwem Telebogi przez Lublin i Sandomierz dotarła do Gór Świętokrzyskich, gdzie pod Łagowem została pokonana przez wojska księcia Leszka Czarnego. Południowa pod dowództwem Nogaja doszła pod Kraków i na Podhale, gdzie stoczyła bitwę nad Dunajcem, a następnie doznała klęski w bitwie pod Starym Sączem, pokonana przez Polaków i przybyłe im na pomoc wojska węgierskie.

Podsumowanie

Najazdy Mongołów, choć przyniosły duże straty ludnościowe i gospodarcze (zwłaszcza I najazd w 1241), to nie spowodowały uzależnienia Polski od imperium mongolskiego. Wstrzymały natomiast proces jednoczenia państwa polskiego i osłabiły jego siłę – dopiero w 1320 Władysław I Łokietek został koronowany na króla Polski. Tę datę uznaje się za moment odtworzenia zjednoczonego Królestwa Polskiego.

x

Z powyższej charakterystyki najazdów mongolskich wynika, że ich celem była grabież i zniszczenie. Czy rzeczywiście była to grabież i zniszczenie dla samej grabieży i samego zniszczenia? Warto w tym momencie zacytować Normana Daviesa. W swojej monumentalnej pracy Boże igrzysko Wydawnictwo ZNAK 1999 pisze:

Zasadnicze przemiany społeczne nastąpiły w XIII w. w wyniku kolonizacji. Koloniści rekrutowali się częściowo z cudzoziemskich imigrantów, częściowo zaś spośród miejscowej ludności, która podejmowała reorganizację istniejących osiedli według nowego modelu. Główny impuls dla tego ruchu przyszedł z określonych terenów w zachodnich i północnych Niemczech, które już od dawna dostarczały osadników marchiom na wschodzie i które nękała groźba przeludnienia i coraz uciążliwszego ucisku feudalnego. Kolonizacja przybierała dwie odmienne formy: osadnictwa wiejskiego oraz lokacji miast. Proces ten wspomagała inicjatywa ze strony polskich książąt, których ziemie miały o wiele za mało ludności i nierzadko były dewastowane w wyniku wojennych grabieży i najazdów tatarskich. Oferując warunki dzierżawy korzystniejsze od tych, jakie można było uzyskać w Niemczech, oraz powołując zawodowego zasadźcę (lokatora), który wyszukiwał, przywoził i organizował nowo przybyłych, energiczny książę mógł w ciągu zaledwie kilku lat wzmocnić się i podnieść gospodarkę swego dziedzictwa.

Tempo kolonizacji wiejskiej nadał Henryk Brodaty, książę Śląska, który w 1205 r. rozpoczął kampanię mającą na celu ściągnięcie aż do dziesięciu tysięcy rodzin chłopskich i założenie około czterystu nowych wsi. Każda rodzina miała otrzymać jeden łan (18 ha, niem. Lahn – przyp. W.L.) ziemi ornej; pastwiska i lasy miały być użytkowane wspólnie. Wszystkie świadczenia i daniny miały zostać odroczone na czas umowy, potrzebny na zagospodarowanie. Po upływie tego okresu miały się one ograniczyć do służby wojskowej, opłat z tytułu dzierżawy i dziesięcin, płatnych w gotówce, a częściowo w naturze, oraz służby na dworze i prac przy naprawie grodu, co miało zająć dwa do czterech dni w roku. Szczegółową umowę spisaną w 1227 r. przez Henryka Brodatego z biskupem wrocławskim przyjęto jako wzór dla większości dalszych aktów kolonizacji wiejskiej na terenie całej Polski. W nowych wsiach koloniści cieszyli się znaczną autonomią. Według tzw. „prawa niemieckiego” podlegali oni tylko rozkazom dziedzicznego sołtysa (Schultheiss), czyli „naczelnika”, mianowanego przez pana, oraz jurysdykcji wiejskich ławników, którym sołtys przewodniczył. Ich sytuacja była o wiele lepsza od położenia reszty ludności wiejskiej, która nadal podlegała daninom i obowiązkom nakładanym przez jus ducale, czuli „prawo polskie” książąt. Wielu z nich zachowało swą odrębną swą odrębną tożsamość aż do czasów współczesnych. We wsi Wilamowice w pobliżu Oświęcimia w województwie krakowskim potomkowie mieszkańców założonej w 1242 r. osady fryzyjskiej do dziś zachowali własny strój regionalny i rodzimy dialekt.

Jako model nowego osadnictwa miejskiego przyjęto powszechnie dawne „prawo magdeburskie”. Stare miasta słowiańskie otrzymywały nowe przywileje lokacyjne jako miasta „niemieckie” – Wrocław w r. 1242, Poznań w r. 1253, Kraków w r. 1257. Przyciągały one osadników niemieckiego pochodzenia i stopniowo powstawała w nich odrębna warstwa mieszczan. Odtąd znane były światu zewnętrznemu pod niemieckimi nazwami Breslau, Posen i Krakau. W innych miejscach kraju zakładano zupełnie nowe miasta, których mieszkańcami od początku byli niemieccy emigranci. Thorn (Toruń) nad Wisłą został założony przez Krzyżaków w 1231 r., natomiast miasto Neu Sandez (Nowy Sącz) założył w rejonie Karpat w 1292 r. król Wacław czeski w okresie swego sporu z Łokietkiem. Proces kolonizacji, w XIII w. przebiegający dość leniwie, miał nabrać tempa w wiekach późniejszych – XIV, XV, XVI.

x

Podstawowe pytanie jest z kategorii, co było pierwsze: kura czy jajko? Czy zatem kolonizacja niemiecka była wynikiem najazdów mongolskich, które wyludniły ziemie polskie, czy może raczej kolonizacja ta była możliwa, bo najpierw „oczyszczono” teren, co umożliwiło tę kolonizację? O tym, że mongolskie najazdy były po to, by umożliwić niemiecką kolonizację, świadczą niektóre fakty. Szczegółową umowę spisaną w 1227 r. przez Henryka Brodatego z biskupem wrocławskim przyjęto jako wzór dla większości dalszych aktów kolonizacji wiejskiej na terenie całej Polski. Umowa ta została spisana na 14 lat przed pierwszym najazdem. Czy już tedy wiedziano o tym, co nastąpi i czyniono odpowiednie przygotowania? Mongołowie pod podbiciu ziem polskich nie ustanawiają na nich swojej władzy, tak jak to zrobili na Rusi Kijowskiej. Nie kierują się dalej na zachód, co wydawałoby się naturalne w przypadku podbojów, których celem jest zdobycie nowych terenów i ustanowienie na nich swojej władzy. Wprost przeciwnie – wycofują się z podbitych terenów. Celem najazdów mongolskich były też Czechy i Węgry, a więc ziemie, na które również była nakierowana niemiecka kolonizacja.

Niemiecka kolonizacja obejmowała zarówno obszary wiejskie jak i miejskie. Można więc powiedzieć, że była kolonizacją totalną. Jeśli dodamy do tego fakt, że osadnicy niemieccy na wsiach byli uprzywilejowani w stosunku do miejscowej ludności, to jej dominacja na tych terenach była tylko kwestią czasu. Natomiast miasta były opanowane przez niemieckie mieszczaństwo.

W tamtym czasie, w roku 1264, nadano Żydom kaliskim przywilej, który przyznawał im prawo do swobodnego poruszania po terytorium całego kraju i zajmowania się handlem. I tu rodzi się kolejne pytanie: czy takie uprzywilejowanie niemieckich osadników na wsiach nie było po to, by ich gospodarstwa, rozwijając się, zadłużyły się i zostały przejęte przez wierzycieli? Czy tak właśnie powstała „polska” szlachta, która później tak hojnie udzielała swoich herbów litewskim i rusińskim bojarom, których korzenie wydają się tożsame z tymi tej „polskiej”?

Jakie zatem korzenie ma ludność ziem piastowskich? Czy są to korzenie niemieckie i korzenie miejscowej ludności, która do XIX wieku przetrwała w stanie niewolnictwa? A jeśli tak, to w jakich proporcjach?

Republika Wenecka

1 czerwca wybrano nowego pawiana nr 1 nieistniejącego już w praktyce państwa, zwanego III RP. W chwili obecnej jesteśmy w stanie przejściowym, czyli czymś takim jak lata 1939-45. Było to zupełnie bez znaczenia czy wybrany zostanie ten czy inny pawian. Decyzje co do losów tego obszaru, pomiędzy Rosją a Niemcami, zapadają gdzie indziej, choć panuje na nim ustrój republikański. Może więc warto przyjrzeć się temu, jak on działał w najdłużej istniejącej w historii Republice Weneckiej. Wikipedia tak pisze:

Republika Wenecka, Rzeczpospolita Wenecka, Najjaśniejsza Republika Wenecka (wł. Serenissima Repubblica di Venezia, wenecki Repùblega de Venèsia) – północnowłoska republika kupiecka, istniejąca od 697 roku do 15 maja 1797 roku. Najdłużej nieprzerwanie funkcjonujące państwo o ustroju republikańskim w historii. W średniowieczu jedna z największych potęg handlowych i politycznych w basenie Morza Śródziemnego i jedno z najbogatszych miast Europy. Republika Wenecka była najpotężniejszą i zarazem najtrwalszą z powstałych w średniowieczu miejskich komun włoskich. Jako jedno z nielicznych państw włoskich odegrała również wielką rolę w historii nie tylko Italii, ale całej Europy i basenu Morza Śródziemnego. Od czasów wypraw krzyżowych po zmagania z Imperium Osmańskim, Republika Wenecka była dla Europy głównym pośrednikiem i uczestnikiem kontaktów z muzułmańskim Bliskim Wschodem – zarówno tych pokojowych, jak i wojennych.

Źródło; Wikipedia (Netzach – Praca własna).

Doża Wenecji (wł. doge, wec. doxe) – najwyższy urzędnik w Republice Weneckiej. Wybierany dożywotnio najpierw przez arengo, zgromadzenie ogółu dorosłych obywateli republiki, później przez kolegium elektorów, które z kolei było wybierane przez 480-osobową wielką radę – przedstawicieli bogatych rodów (patrycjuszy).

Na czele państwa weneckiego stał obieralny – de iure dożywotnio – doża, który zazwyczaj wywodził się z wąskiego grona kilku najważniejszych rodów. Ustrój republiki był bardzo konserwatywny i zapewniał starej oligarchii kupieckiej monopol władzy. Oligarchia ta miała również bezpośredni wpływ na rządy poprzez liczne rady i sądy, które krępowały poczynania doży. Władza, w rozbudowanym z czasem państwie, całkowicie spoczywała w rękach Wenecjan, którzy wszelkie terytoria przyłączone do republiki traktowali jak kolonie. Ten miejski partykularyzm stał się jedną z przyczyn niemożności podjęcia przez Wenecję próby zjednoczenia Italii – mimo całej posiadanej przez nią potęgi i bogactwa.

Powstanie Wenecji i początki republiki (VIII – X wiek)

Wenecja, jako miasto została założona w 452 roku. W VI wieku włączona została do restaurowanego Cesarstwa Rzymskiego pod egidą Bizancjum. Pierwszym historycznie potwierdzonym dożą (księciem) Wenecji był Orso Ipato panujący od roku 726 i rok ten uznaje się za datę powstania Republiki Weneckiej. Miasto wciąż podlegało wówczas władzy bizantyńskiej, jednak wpływy Konstantynopola sukcesywnie słabły. Bizancjum samorządność Republiki uznało w 887 roku. W ciągu kolejnych wieków (IX–XI) Republika Wenecka stała się ważnym centrum handlu między Europą Zachodnią a Bizancjum i Azją, co zawdzięczała w znacznej mierze przywilejom nadawanym przez cesarzy bizantyńskich. W tym też czasie Republika rozpoczęła budowę swego imperium terytorialnego podporządkowując sobie szereg miast i wysp Dalmacji i wypierając z tego regionu wpływy Konstantynopola.

Wzrost znaczenia Wenecji w dobie krucjat (XI – XIII wiek)

Nowy rozdział w historii Wenecji rozpoczął się wraz z powstaniem ruchu krucjatowego. Dysponująca znaczną flotą Wenecja czerpała zyski z przewożenia krzyżowców oraz dzięki przywilejom handlowym w nowo powstałych na Bliskim Wschodzie państwach łacińskich. W handlu lewantyńskim Wenecja zajęła wkrótce pierwsze miejsce.

Przełomowe znaczenie dla budowy imperium weneckiego na Morzu Śródziemnym miała IV krucjata, w trakcie której wenecki doża Enrico Dandolo skłonił dowodzących krucjatą do ataku łacinników na Konstantynopol. Mimo potępienia tego projektu ze strony papiestwa doszło do zdobycia i złupienia przez krzyżowców najpotężniejszego ówcześnie chrześcijańskiego miasta. Na opanowanych terenach europejskiej części Bizancjum powstały państwa krzyżowe (w tym Cesarstwo Łacińskie). Jednak największym beneficjentem wyprawy i upadku Bizancjum stała się Republika Wenecka, która całkowicie zdominowała handel w tym regionie i w ciągu kilku lat opanowała rozliczne miasta i wyspy strzegące drogi z Wenecji do Konstantynopola (m.in. Wyspy Jońskie, liczne peloponeskie porty, Cyklady, Eubeę i Kretę). Do Wenecji trafiły wówczas liczne łupy, w tym wspaniałe dzieła sztuki zrabowane w Konstantynopolu. Przejawem wzrostu potęgi Wenecji było rozpoczęcie w 1284 roku wybijania złotego dukata, który stał się ważną monetą obiegową Europy i był używany aż do upadku republiki w XVIII wieku.

Rozwój handlu weneckiego zaczął kolidować z interesami innych miast włoskich z Genuą na czele. Między obydwiema republikami doszło na tle rywalizacji handlowej do licznych wojen. Jedna z poważniejszych wybuchła pod koniec XIII wieku, a jej przyczyną było zamknięcie przez Wenecję dostępu do Adriatyku obcym okrętom. Mimo zwycięstwa militarnego Genueńczyków w bitwie morskiej pod Curzolą (1298), Genua z powodu sporów wewnętrznych nie była w stanie kontynuować wojny i w konsekwencji doszło do rozgraniczenia wpływów między republikami.

Republika Wenecka w późnym średniowieczu (XIV- XV wiek)

Destabilizacja północnych Włoch po upadku wpływów Świętego Cesarstwa Rzymskiego w drugiej połowie XIII wieku w Italii zmusiła Wenecjan do wzmożonej aktywności politycznej na swym najbliższym, lądowym zapleczu. Na początku XIV wieku Republika wzięła udział w wojnie o Ferrarę oraz w walkach przeciw agresywnemu rodowi Scaligieri z Werony. By zabezpieczyć swe interesy od strony lądu rządzący republiką oligarchowie postanowili opanować najbliższe Wenecji tereny nadpadańskie. Pierwszą zdobyczą w tym regionie było Treviso, zajęte w 1339 roku.

Ostatnie lata Republiki (1718 – 1797)

Klęska 1718 roku ostatecznie zepchnęła Wenecję do roli państwa drugorzędnego i unaoczniła rządzącym Republiką oligarchom słabość militarną państwa. Nie przyczyniło się to jednak do prób zreformowania państwa. Elita władzy, wciąż dostatnia i doskonale radząca sobie w utrzymaniu swej przewagi politycznej i majątkowej nie była zainteresowana zmianami. Dlatego też w XVIII wieku wenecka polityka międzynarodowa polegała na zachowaniu ścisłej neutralności i bierności wobec toczących się konfliktów. Mimo pokoju Republika nie odzyskała już na morzu swej dawnej świetności. Pozostała jednak ważnym ośrodkiem kultury i sztuki promieniującej na całą Europę. Wenecjanie przodowali wciąż w malarstwie, muzyce, teatrze. Do miasta świętego Marka przybywali podróżnicy z całej Europy by poczuć atmosferę słynnych weneckich karnawałów i trwonić pieniądze na koncerty, operę, teatr, czy kurtyzany. Ożywienie myśli politycznej w dobie oświecenia nie stało się w Republice zaczątkiem reform państwowych. Republika aż do końca swego istnienia pozostała oligarchią urządzoną według średniowiecznych wzorców. Gdy w roku 1789 we Francji wybuchła rewolucja, jej idee i hasła szybko przeniknęły do Wenecji rządzonej w sposób despotyczny. Toteż gdy w czasie wojny z Austrią Napoleon Bonaparte przekroczył granice Republiki, witany był tam początkowo jako wyzwoliciel. Gdy Napoleon zażądał przeprowadzenia demokratycznych reform w państwie, 12 maja 1797 Wielka Rada w czasie burzliwego posiedzenia olbrzymią większością głosów obaliła tysiącletni porządek Republiki, powołując prowizoryczny rząd ludowy, zaś 15 maja 1797 abdykował doża Ludovico Manin. Nie zmieniło to jednak losu bezsilnej już Wenecji, którą Bonaparte poświęcił w imię taktycznego pokoju z Austrią, dlatego na podstawie układu w Campo Formio, zawartego 17 października 1797, większość posiadłości weneckich wraz z samym miastem została przyznana Austrii.

x

Wikipedia nie pisze zbyt wiele na temat ustroju Republiki Weneckiej. W Encyklopedii Powszechnej Wydawnictwa Gutenberga (1929-38) można przeczytać:

Od XI wieku uzyskała Wenecja niezawisłość, doża Vitale Falieri (1084-1096) uzyskał od cesarza bizantyjskiego Istrię i Dalmację. Na przełomie XII i XIII wieku nastąpiła organizacja władz państwowych; najwyższą władzę posiadała Wielka Rada (Consiglio Maggiore), złożona z sędziwych patrycjuszów, obok niej istniała Mała Rada (Signoria), składająca się z doży i sześciu rajców, z czasem wytworzyła się Rada Czterdziestu (Quarantia) z władzą sądowniczą i polityczną, wreszcie w 1260 Senat (Consiglio de’ Pregadi) o decydującym wpływie na politykę zagraniczną Wenecji. Na początku XIV wieku ustaliła się ostatecznie arystokratyczno-oligarchiczna forma rządów, po ustanowieniu Rady Dziesięciu (Consiglio de’ Dieci); organem jej od XVI wieku była państwowa inkwizycja.

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN (1962-1970):

Rywalizacja w latach 800-812 między państwem Karola Wielkiego a Bizancjum o zwierzchnictwo nad Wenecją przyczyniła się do umocnienia faktycznej niezależności republiki od 1 połowy IX wieku. Głównym jej ośrodkiem stała się od roku 810 wyspa Rivoalto (Rialto) – zalążek przyszłej Wenecji. Dogodne położenie i przywileje nadane przez cesarzy bizantyjskich sprzyjały bogaceniu się mieszczaństwa.

W miarę wzrostu potęgi politycznej Wenecji jej ustrój wewnętrzny przekształcał się stopniowo w oligarchiczną republikę (rolę doży sprowadzono do funkcji reprezentacyjnych), rządzoną przez około 200 rodów arystokratycznych; dostęp do najwyższych godności mieli przedstawiciele zaledwie kilku z nich. Ustrój ten utrwaliły zwłaszcza ustawy z 1297 i 1299, oddając rządy rodom, które aktualnie uczestniczyły w Radzie; pozostałe grupy ludności (rzemieślnicy, nawet bogaci kupcy) były całkowicie pozbawione udziału w rządach (zgromadzenie ludowe ostatecznie zlikwidowano w 1423 roku). Próby obalenia oligarchii (1299, 1310, 1354 – M. Falieri) zostały udaremnione. Najwyższym organem władzy była istniejąca od 1187 Wielka Rada; sprawami zagranicznymi i kolonii zajmował się senat; sądownictwo spoczywało w ręku Quarantii (Rady Czterdziestu) i podległych jej kolegiów; właściwy rząd tworzyła 10-osobowa signoria; ustroju strzegł rozgałęziony system policji politycznej.

x

Republika Wenecka była republiką kupiecką, a więc żydowską. Tym chyba najprościej można wytłumaczyć fakt, że ani imperium Karola Wielkiego, ani bizantyjskie nie podporządkowało jej sobie. I może też właśnie dlatego władcy Bizancjum tak hojnie obdarzali przywilejami (monopolami) handlowymi tę republikę. Nie inaczej było w przypadku nowo powstałych państw łacińskich na Bliskim Wschodzie w okresie krucjat. Na pośrednictwie handlowym pomiędzy Bliskim Wschodem i Europą wyrosła jej potęga.

„Ustrój republiki był bardzo konserwatywny i zapewniał starej oligarchii kupieckiej monopol władzy. Oligarchia ta miała również bezpośredni wpływ na rządy poprzez liczne rady i sądy, które krępowały poczynania doży.”

Czy zatem stara oligarchia kupiecka Republiki Weneckiej to odpowiednik obecnego deep state? Jeśli uznamy, że doża to odpowiednik dzisiejszych prezydentów i premierów, to znaczyłoby to, że oni nie mają na nic wpływu, co wcale nie dziwi. Faktyczna władza jest głęboko ukryta. Być może jest tak, jak w przypadku organizacji masońskich i obowiązują stopnie wtajemniczenia. Urzędnicy na szczeblu wojewódzkim znają urzędników na szczeblu centralnym, a ci znają swoich przełożonych, którzy nie są jeszcze tymi, którzy faktycznie sprawują władzę.

Republika Wenecka trwała przez 1100 lat. Jej świetność i potęga skończyła się wraz z odkryciem Nowego Świata i pojawieniem się nowych szlaków handlowych, ale ona jeszcze przez trzysta lat prowadziła różne wojny. Skąd miała na to pieniądze? Prawdopodobnie zyski z handlu z Bliskim Wschodem zostały zainwestowane w Nowym Świecie i część z nich przeznaczano na finansowanie wojen, które być może prowadzono po to, by odwrócić uwagę od faktycznych celów oligarchów. I może właśnie dlatego nie byli oni zainteresowani zjednoczeniem pod swoim przewodnictwem Italii. Gdy już ugruntowali swoją przewagę w Ameryce (1776), to uznali (1797), że Republika Wenecka nie jest już im potrzebna. Wygląda więc na to, że potomkowie wielkich rodów kupieckich nadal rządzą światem z ukrycia. Teraz przerzucili swój kapitał do Chin i opłacają różnych dziennikarzy, naukowców, ekonomistów i całą resztę, by robili nam wodę z mózgu, tłumacząc nam na różne sposoby rzeczywistość tego świata.

Włochy

Włochy to państwo, które ma bardzo ciekawą historię, której warto przyjrzeć się bliżej, bo można z niej wyciągnąć ciekawe wnioski. Cechą charakterystyczną tego państwa jest podział na bogatą północ i biedne południe. Skąd on się wziął? To efekt ścierających się na „bucie” wpływów bizantyjskich i zachodnich. Na północy była to dominacja, jakbyśmy dziś powiedzieli, wpływów niemieckich, a na południu bizantyjskich, hiszpańskich i francuskich. Tam, gdzie Ordnung muss sein, tam był porządek i rozwój. Tam, gdzie ścierały się różne wpływy, tam tego porządku i rozwoju było mniej. To jest oczywiście uogólnienie, ale ono ma za zadanie pokazać pewną tendencję, która rzutowała na włoską historię. Wszystkie informacje zawarte w tym blogu pochodzą z Wikipedii, chyba że podane jest źródło.

Historia Włoch – W okresie paleolitu tereny Włoch zamieszkiwali Ligurowie i Sykulowie. W okresie starożytności tereny Włoch znalazły się pod panowaniem Rzymian. Przed okresem rzymskim tereny Włoch były zamieszkiwane przez Fenicjan i Greków. Od średniowiecza do połowy XIX wieku, pomimo że Półwysep Apeniński był spójny pod względem językowym i kulturowym, jego historia składała się z dziejów niezależnych republik i księstw oraz obcych posiadłości i stref wpływów. W 1861 roku doszło do zjednoczenia wszystkich tych państw – ogłoszono powstanie Królestwa Włoch i koronowano Wiktora Emanuela II na króla tego państwa. W początkach XX wieku Włochy stały się państwem faszystowskim. Po II wojnie światowej w referendum konstytucyjnym obywatele Włoch opowiedzieli się za zmianą ustroju państwa na republikę, na czele której stoi prezydent Włoch.

Starożytność

Dzieje starożytnej Italii to przede wszystkim dzieje Rzymu jednoczącego plemiona italskie i celtyckie, podbijającego etruskie i greckie miasta-państwa i rozpoczynającego ekspansję w basenie Morza Śródziemnego. W VIII w. p.n.e. rozpoczęła się kolonizacja Fenicjan (Sardynia i Sycylia) oraz Greków, którzy w VII–VI w. p.n.e. opanowali wschodnią Sycylię i południowe wybrzeża Półwyspu Apenińskiego. W VI–III w. p.n.e., rzymianie dokonali zjednoczenia Półwyspu, który stał się centralnym terytorium imperium Rzymskiego. Podczas panowania cesarza Augusta za granicę Italii uznano Alpy i został dokonany jej pierwszy podział terytorialny na 12 regionów, których nazwy w większości przetrwały do czasów współczesnych.

Średniowiecze

Po upadku cesarstwa zachodniorzymskiego w 476 Włochy znalazły się pod panowaniem germańskiego wodza Odoakra. W 493 roku Odoaker został pokonany i zastąpiony przez Ostrogotów pod wodzą Teodoryka. W 552 roku Ostrogoci zostali wyparci przez Bizantyjczyków, którzy jednak wkrótce stracili część swoich posiadłości na rzecz germańskiego plemienia Longobardów.

Początek średniowiecza to okres rywalizacji bizantyjsko-longobardzkiej na półwyspie. Papieże, których siedziba znajdowała się na terenie Egzarchatu Raweńskiego, otrzymywali od Bizantyjczyków wsparcie przeciw Longobardom i byli od nich w pewnym stopniu zależni. W 751 roku Longobardowie położyli kres istnieniu egzarchatu, kończąc tym samym okres wpływów bizantyjskich na półwyspie, choć jeszcze przez kilka wieków Bizantyjczycy dominowali w jego południowej części. Zagrożone przez Longobardów papiestwo zwróciło się o pomoc do władców frankijskich, co rozpoczęło nowy okres w dziejach Italii. W 756 roku Frankowie pod wodzą Pepina Krótkiego pokonali Longobardów, ofiarowując papieżom władzę nad terytorium dawnego Egzarchatu Raweńskiego (Państwo Kościelne).

Źródło: Wikipedia.

Ostateczne zwycięstwo na Longobardami odniósł Karol Wielki, który zapoczątkował panowanie frankijskie w północnych Włoszech. W 800 roku papież koronował go na cesarza rzymskiego. Godność ta w IX i X w. przynależała do drobnych feudałów północnowłoskich, co stanowiło oś konfliktów politycznych tamtych czasów.

IX, X i XI wiek to okres najazdów normańskich i arabskich na Półwysep Apeniński. W IX w. Arabowie zdobyli Sycylię, którą w wieku XI odebrali im Normanowie, tworzący tam samodzielne królestwo.

W XI w. rozpoczyna się okres świetności niezależnych politycznie miast handlowych Włoch – Genui, Wenecji, Amalfi, Pizy. Papiestwo dąży wtedy do niezależności od cesarstwa ( spór o inwestyturę).

Święte Cesarstwo Rzymskie około 1000 roku; źródło: Wikipedia.
  • 1167 – miasta północnej Italii tworzą Ligę Lombardzką w celu obrony swej tożsamości przed cesarzem rzymskim Fryderykiem I Barbarossą.
  • 1282 – Sycylijskie nieszpory – masakra francuskich najeźdźców.
  • 1309–1377 – Papiestwo rezyduje w Awinionie we Francji po wygnaniu z Rzymu.
  • 1378–1381 – republiki morskie Genui i Wenecji walczą o dominację.

Renesans

Pod koniec wieków średnich Włochy nadal były podzielone politycznie. Na Północy i w Toskanii dominowały bogate komuny, środkowe Włochy znajdowały się pod nominalną władzą rezydujących w Awinionie papieży, w istocie jednak były rozbite na wiele feudalnych małych państw, południe i wyspy okresowo znajdowały się pod obcymi rządami. Rozpoczynający się we Włoszech Renesans przyniósł im rozkwit gospodarczy, nie przyniósł jednak – mimo wielu wysiłków – zjednoczenia politycznego. Włoskie szlaki handlowe pokrywały cały obszar Morza Śródziemnego przyczyniając się do rozpowszechnienia wiedzy i kultury. Był to okres rozkwitu gospodarczego włoskich państw-miast, które osiągnęły faktyczną niezależność od Świętego Cesarstwa Rzymskiego.

Italia około 1494 roku; źródło: Wikipedia.

Renesans włoski rozpoczął się w Toskanii, a jego pierwszym ośrodkiem była Florencja, skąd rozprzestrzenił się w całych Włoszech. Wiek XV to także początek odrodzenia uwolnionego spod dominacji francuskiej papiestwa, co przyczyniło się do zjednoczenia Państwa Kościelnego i odbudowy świetności Rzymu.

W końcu XV w. roszczenia królów Francji do tronu Neapolu i Mediolanu dały początek wojnom włoskim 1494–1559. Przeciwko Francji występowała koalicja państw włoskich i europejskich – Liga Święta. Podczas toczącej się we Włoszech wojny hiszpańsko-francuskiej wojska cesarza Karola V zdobyły i złupiły Rzym (1527, tzw. sacco di Roma), a w jej wyniku Francja zrezygnowała z włoskich roszczeń na mocy pokoju w Cambrai z 1529. Potwierdził to kończący wojny włoskie pokój w Cateau-Cambresis (1559), utrwalający rozdrobnienie Włoch i hiszpańską dominację. Władając Lombardią, Sardynią oraz połączonymi królestwami Neapolu i Sycylii, pozostającymi na prawach wicekrólestwa, Hiszpania utrzymywała w wasalnej zależności większość księstw włoskich. Pewną autonomię miała Republika Genui, natomiast względną niezależność zdołały zachować Wenecja (pozostająca nadal wielką potęgą morską), Wielkie Księstwo Toskanii (pod panowaniem Medyceuszy), Państwo Kościelne i księstwo Sabaudii.

Wiek XVII-XIX

Dalsze dzieje Półwyspu Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga (1929-38) tak opisuje:

Obce rządy (Habsburgowie hiszpańscy – przyp. W.L.) stopniowo doprowadziły kraj do ruiny, zmiana dróg handlowych podcięła dawną pomyślność gospodarczą. Wojna o sukcesję austriacką (1702-14) oddała przodujące we Włoszech stanowisko domowi austriackiemu, z którym w XVIII w. podjęli na terenie włoskim rywalizację Bourbonowie hiszpańscy. Mediolan, Toskania, Parma, Neapol, Sycylia znajdowały się pod obcymi rządami. Niektórzy z tych władców robili dużo dla gospodarczego i kulturalnego podniesienia kraju, ale w opinii publicznej wzbierała coraz mocniej niechęć ku cudzoziemskiemu panowaniu, dążność do oswobodzenia się spod obcego ucisku i zjednoczenia narodowego, której prekursorami byli kolejno Arnold z Brescii, Cola di Rienzi, Savonarola, Juliusz II, Machiavelli, zaś w XVIII wieku poeta Alfieri. Rewolucja francuska otworzyła w dziejach Włoch nowy okres walk o panowanie. Po całym szeregu przeobrażeń terytorialnych utrzymał się Napoleon, który część państw włoskich wcielił bezpośrednio do Francji, część zjednoczył w Królestwo Włoskie, z Neapolu utworzył odrębne państwo pod rządami swego brata Józefa, potem Murata. Pierwszy raz dokonało się faktyczne zjednoczenie niemal całych Włoch pod jednym władcą. Panowanie Napoleona stało się w rozwoju wewnętrznym kraju epoką przełomu. Zniósł on dawny ustrój feudalny, stworzył nowoczesną organizację państwową i społeczną, pchnął potężnie rozwój oświaty i robót publicznych, powołał do życia włoską armię i włoski sztandar, pobudzając przez to potężnie nadzieję całkowitego oswobodzenia i zjednoczenia. Kongres wiedeński, niwecząc dzieło Napoleona, potraktował Włochy jako „pojęcie geograficzne”: na północy przywrócił rządy austriackie; w Lombardii i Wenecji, we Włoszech środkowych i południowych odrestaurował rządy dawnych dynastii. Cały kraj został poddany rządom absolutystyczno-policyjnym, przywołano dawne, przedrewolucyjne urządzenia, myśl liberalna i narodowa była tępiona z największą bezwzględnością. W tych warunkach stały się Włochy klasycznym terenem tajnych stowarzyszeń rewolucyjnych (karbonariusze) oraz spisków patriotycznych. W 1820 wybuchła rewolucja w Neapolu i Piemoncie, która została szybko stłumiona. W 1830 pod wpływem przewrotu lipcowego we Francji, wystąpiły zaburzenia we Włoszech środkowych. Po ich stłumieniu ośrodek życia włoskiego przeniósł się na emigrację, gdzie Mazzini utworzył „Młode Włochy”, jako odgałęzienie „Młodej Europy”.

Risorgimento – „Powstanie”

Klęski Risorgimenta

Odrodzenie włoskiej świadomości było inspirowane przez dwa przeciwstawne ruchy polityczne. Radykalny ruch „Młode Włochy” założony w 1831 roku przez Giuseppe Mazziniego dążył do zjednoczenia państwa poprzez powstanie ludowe. Natomiast skrzydło umiarkowane chciało doprowadzić do zjednoczenia przez utworzenie federacji państw rządzonych przez włoskich książąt. Ruch rewolucyjny został pobudzony już w 1846 roku po wyborze papieża Piusa IX, który wprowadził reformy w państwie kościelnym. W ciągu dwóch lat historia gwałtownie przyśpieszyła, narodziny narodu włoskiego zbiegają się z Wiosną Ludów. Rewolucyjne nastroje, ogarniające mieszczan, ludność wiejską i burżuazję, skłoniły władców do ustępstw na rzecz ruchu liberalno-konstytucyjnego. (…) Po początkowych sukcesach Włochów między ich przywódcami wybuchły spory oraz osłabł zapał monarchów, co wpłynęło na opieszałość prowadzenia działań wojennych. Nieudolność tę wykorzystali Austriacy, którzy w lipcu zwyciężyli pod Custozą. W sierpniu zajęli Mediolan i zmusili Karola Alberta do podpisania rozejmu na niekorzystnych warunkach. Możliwość pokonania Austriaków i zjednoczenia Włochów zostały zaprzepaszczone.

Zakończyła się pierwsza faza walki Włochów o wolność, tzw. „wojna królewska” a rozpoczęła się „wojna ludowa”. Pod koniec 1848 roku doszło do starć między siłami Piemontu a ruchem radykalno-demokratycznym. W Państwie Kościelnym zastraszony papież mianował rząd złożony z radykałów, a następnie uciekł do Gaety w Królestwie Neapolu, gdzie 4 grudnia zwrócił się o pomoc do wielkich mocarstw. Zareagowały Francja i Austria. Wojska francuskie stłumiły rewolucję w Rzymie, gdzie w lutym 1849 roku utworzono republikę. Natomiast wojska austriackie po zwycięskiej bitwie pod Novarą weszły do Toskanii. Przyspieszyło to zwycięstwo sił reakcyjnych w Wenecji, Florencji, Modenie i Parmie. Całe Włochy ogarnęła fala represji. Klęska ruchów niepodległościowych lat 1848–1849 była dużym ciosem dla chcącej zjednoczenia politycznego większości narodu włoskiego.

Zwycięstwa Risorgimenta

Na początku lat pięćdziesiątych na scenie pokazali się nowi politycy. We Francji – Napoleon III Bonaparte, po swym stryju przejął ideę popierania praw narodów uciskanych, a przede wszystkim włoskiego. W Królestwie Sardynii – król Wiktor Emanuel II mianował premierem hrabiego Camillo Cavoura, który postawił sobie za cel, aby Sardynia (Piemont) jako zreformowane państwo znalazło się na czele włoskiego ruchu zjednoczeniowego. W lipcu 1858 roku Napoleon III spotkał się z Cavourem na tajnej konferencji w Plombières, aby uzgodnić warunki ich przyszłego przymierza w przypadku zwycięstwa. Działania wojenne rozpoczęły się w kwietniu 1859 roku. Po kilku drobniejszych przegranych bitwach Austriacy ponieśli klęski: pod Magentą – 4 czerwca i Solferino – 24 czerwca. Jednocześnie, w środkowych Włoszech wybuchła rewolucja. W Toskanii, Parmie i Modenie panujący zostali wygnani. Takiego obrotu sprawy nie przewidział Napoleon, który nie chciał być przywódcą rewolucji. Pod naciskiem Prus i Rosji, w lipcu 1859 roku zaproponował cesarzowi Franciszkowi Józefowi rozejm. Tym faktem Napoleon naraził się wszystkim: Austriakom, którzy pragnęli utrzymać we Włoszech status quo; Francuzom, którzy nie otrzymali obiecanych Nicei i Sabaudii oraz Włochom, którzy uważali się za zdradzonych. Rewolucja rozpoczęta przez Napoleona III i Cavoura wywołała bardzo silne wrażenie na społeczeństwie.

Zjednoczenie

W marcu 1860 roku Królestwo Sardynii odstąpiło Francji Sabaudię i Niceę a Napoleon wyraził zgodę na przyłączenie Toskanii, Modeny, Parmy i Emilii-Romanii do Sardynii. W kwietniu 1860 roku na Sycylii rozpoczął się ruch powstańczy, w Genui zaś powstał komitet złożony z emigrantów sycylijskich – przeważnie mazzinistów, który podjął inicjatywę poparcia powstania przez wyprawę zbrojną. 6 maja na dwóch statkach wypłynął z Genui z „tysiącem czerwonych koszul” Giuseppe Garibaldi. Po pięciu dniach wylądował w Marsali na Sycylii, gdzie w imieniu Wiktora Emanuela II mianował się dyktatorem. Do jego oddziałów zgłaszali się ochotniczo liczni powstańcy. Do końca maja po kilku zwycięstwach Garibaldi zajął całą wyspę. Dzięki tym akcjom stał się bohaterem walki o wolność Włoch. Ustanowił tymczasowy rząd i powszechny obowiązek służby wojskowej. W połowie sierpnia już około 30 000 powstańców przebyło Cieśninę Mesyńską i 7 września triumfalnie wkroczyło do Neapolu. Tymczasem od północy na czele swych wojsk zmierzał Wiktor Emanuel, który uzyskał zgodę od Napoleona na zajęcie Państwa Kościelnego, Marche i Umbrii. Garibaldi, stawiając wyżej sprawę zjednoczenia niż swój program społeczny, polegający na rozdzielnictwie ziemi chłopom oraz ograniczeniu przywilejów arystokracji i kleru, podporządkował się Wiktorowi Emanuelowi. 18 lutego 1861 roku Cavour przekształcił parlament Sardynii – Piemontu w ogólnowłoski. 17 marca 1861 roku parlament proklamował Królestwo Włoch i koronował Wiktora Emanuela II na jego króla, a także ogłosił tymczasową stolicą nowego państwa Turyn (od 1865 roku Florencja).

Rzym stolicą królestwa

Młode państwo włoskie stanęło od razu wobec olbrzymich problemów wewnętrznych i zewnętrznych. Na południu dużym zagrożeniem był bandytyzm – do jego zwalczania używano oddziałów wojskowych, których straty były większe niż podczas wszystkich wojen Risorgimenta. Panował poważny rozłam pomiędzy rządzącymi a obywatelami, systematyczną opozycję wobec rządu stanowił kler katolicki. Ponadto młodemu państwu groziło bankructwo z powodu olbrzymiego długu (ok. 300 milionów lirów) zaciągniętego głównie na działania wojenne przez Królestwo Sardynii – Piemontu, który przeszedł teraz na nowe zjednoczone państwo. Natomiast największym wyzwaniem dla polityków była kwestia Wenecji i Rzymu, które przyłączono do państwa dzięki niezwykle skomplikowanej sytuacji międzynarodowej. W lipcu 1866 wybuchła wojna prusko-austriacka. Dzięki sojuszowi z Prusami Włosi zdobyli Wenecję w październiku 1866. Próby zdobycia Państwa Kościelnego wraz z Rzymem rozpoczął Garibaldi w 1867 roku, lecz dopiero klęska Francji pod Sedanem z Prusami w 1870 pozwoliła Włochom zająć Rzym we wrześniu 1870 roku. W lipcu 1871 roku stolica Królestwa Włoskiego została przeniesiona z Florencji do Rzymu.

x

Zjednoczenie Włoch zbiegło się ze zjednoczeniem Niemiec. Czy przypadkiem? Raczej chyba nie, bo w polityce nie ma przypadków, choć czasem można odnieść takie wrażenie. Jak wspomniałem na początku, wpływy niemieckie na Półwyspie Apenińskim istnieją od czasów upadku Imperium Rzymskiego. W książce, Dno czary Lwa Kaltenbergha Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1965, natrafiłem na taki fragment:

  Cyprian Kamil na dźwięk nazwiska spojrzał z zaciekawieniem na Kleofasa-Telesfora. Osoba i nazwisko Cesarego Cantu nie były mu obce. Nie tylko dlatego, że często i przygodnie obijało się o uszy. Wiedział - jak tu wszyscy - że autor Regionamenti della storia Lombarda nel secolo XVII odpokutował swoje dzieło w austriackim więzieniu, czytał Marguerittę Pusterlę, napisaną w celi więziennej. Miał też w ręku zadziwiające dzieło: tomy aż 35 woluminów Storia universale. I historyczna, nasycona politycznymi aluzjami powieść, i Historia powszechna, pełna na podziw lekko podawanej, ogromnej erudycji autora, czyniły na Cyprianie wrażenie raczej niesympatyczne. Ukazująca pozorną łatwość, lotna, łacińska swada, zastosowana do historycznego poznania, napełniała rodzajem nie tylko nieufności, ale i lęku. (...)
- Nie wiem, jak inni sygnatariusze świętego aliansu, ale Austriacy usiłują nade wszystko stosować w politycznych swych postępkach tradycjonalizm zapożyczający pojęć z czasów bardzo dawnych. Tu w grę wchodzi już nie żaden ancien régime, ale błogosławione wieki średnie. Zwalcza się gwelfa - a jest nim w oczach austriackich nasz Cesare - ponieważ nie jest gibelinem. Gdyby nim był, mógłby sobie pozwolić na największą, a bodaj i otwartą bezbożność.
- Dodać by tu trzeba - wtrącił z uśmieszkiem Telesfor-Kleofas - że nie sam przecie anachronizm działa u tych tu Austriaków. Prawda, że ci z nich, którym wiek, a częściej jeszcze wysokie pochodzenie przyciemnia widzenie - tak, ci trzymają się tradycji nieraz bardzo odległej, bo i czegóż mogą się trzymać? Ale tacy z nich, którzy bezpośrednio zetknęli się z mieszkańcami miast i osiedli italskich... Choćby i mieli ochotę na wspomnienia z przeszłej historii, to im dzień dzisiejszy takie pomysły z głów powybija. Wiedzą oni dobrze, że signor Cesare, jeśli jest gwelfem, to nie przez swoje przywiązanie do papiestwa, w którym by pragnął widzieć zjednoczyciela Włoch. Ich węszyciele mają mają dobre nosy i teraz uchwycili właściwą woń. Nie ten jeden, wielu się mieni papistami - gwelfami właśnie - tylko dlatego, żeby nikt ich nie podejrzewał o gibelizm. Gorsze to pono, niż być agentem któregoś z italskich monarchów. Zresztą, tych tam wszystkich utytułowanych honoracjorów łatwo się rozgrzesza: strasznie im trudno komukolwiek się naprawdę podobać lub bodaj we własnej służbie znaleźć ludzi ufających...
Bartoli znów zamachał gwałtownie rękoma.
- A wstyd, wstyd, fratello! Jakże?! Mógłbyś powiedzieć, że każdy utytułowany, że każdy szlachcic włoski - to już zaraz rojalista burboński, sabaudzki czy, uczciwszy uszy, parmeńskiej Neupergowej?! dajże no spokój. Co najmniej tyle samo domów o wielkich wspomnieniach i tradycji ma dość italskiego rozdrobnienia, co - powiedzmy...
Telesfor-Kleofas uśmiechnął się jawniej i szerzej:
- Tyle ma dość, ile nie ma dość, co? Tyluż jest źle, ilu dobrze?!

Wypada więc dowiedzieć się, kim byli ci gibelini i gwelfowie. Wikipedia tak pisze:

Gibelini i gwelfowie – stronnictwa polityczne rywalizujące we Włoszech na przełomie XII i XIII wieku, głównie w okresie zmagań cesarza Fryderyka II z papiestwem.

Nazwa gwelfowie wywodzi się od włoskiej formy nazwiska popieranych przez nich książąt bawarskich Welf. Welfowie współpracowali z Państwem Kościelnym w walce przeciwko Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu, a od XIII wieku byli przeciwnikami władzy cesarskiej we Włoszech.

Gibelini (lub gibelinowie, z wł. ghibellino) byli stronnikami władzy cesarskiej we Włoszech. W pewnym okresie zdołali zdominować część miast włoskich. Nazwa stronnictwa pochodzi od nazwy wirtemberskiego miasta Waiblingen i zarazem zawołania bojowego Hohenstaufów.

Oba stronnictwa nękane były wewnętrznymi sporami, co prowadziło niekiedy do zatarcia głównej linii podziału. Np. we Florencji w początkach XIV w. stronnictwo gwelfów podzieliło się na białych gwelfów – zwolenników ugody z cesarzem (należał do nich Dante Alighieri), i czarnych – radykalnie antycesarskich. Nazwy stronnictw i różnice między nimi przetrwały czasy zasadniczej przyczyny sporów i były w użyciu także po upadku dynastii Hohenstaufów.

Miasta gibelinów to: Arezzo, Forli, Modena, Osimo, Pawia, Pistia, Piza, Siena, Spoleto, Todi.

Miasta gwelfów to: Bolonia, Brescia, Crema, Cremona, Florencja, Genua, Lodi, Mantua, Orvieto, Perugia.

Neogwelfizm (wł. neoguelfismo. Neo- od gr. νέος, néos – nowy; -gwelfizm od wł. guelfismo – gwelifizm) – nazwa oznaczająca ruchy nawiązujące do ideologii gwelfów, działające w wiekach XIX i XX.

W XIX wieku neogwelfizm sprzeciwia się zjednoczeniu Włoch w laickie państwo. W zamian proponuje zjednoczenie pod przywództwem papieża. W XX wieku terminem tym określany jest ruch części katolickich przeciwników faszyzmu. Katolicyzm traktuje jako religię narodową Włochów, a w nich samych widzi naród, który ma moralny i obywatelski prymat nad innymi, jak głosi tytuł manifestu neogwelfizmu.

Najważniejszym ideologiem neogwelfizmu był Vincenzo Gioberti, ale istotny wkład wnieśli również Cesare Balbo i Carlo Cattaneo. Przeciwnikami neogwelfizmu byli przede wszystkim karbonariusze, którzy chcieli świeckich rządów, oraz konserwatywni przedstawiciele katolicyzmu jak Luigi Taparelli, którzy twierdzili, że katolicyzm nie jest szczególnie związany z żadną konkretną narodowością (Ga 3,28), a papież, jako przywódca Kościoła, nie powinien stawać się przywódcą jednej z nich.

Ga 3,28 – List św. Pawła do Galacjan: Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie.

x

Jak widać wpływy niemieckie na Półwyspie są niezwykle trwałe. W spór pomiędzy Świętym Cesarstwem Rzymskim a Bizancjum w 1018 roku zaangażował się Bolesław Chrobry, który po zajęciu Kijowa wysłał poselstwo do Bazylego II, władcy Bizancjum, oferując mu przyjaźń, ale grożąc jednocześnie, że odwoła posiłkowe oddziały ruskie znajdujące się w armii bizantyjskiej, o ile Bazyli nie wycofa się z Italii południowej. Więcej o tym w aktualizacji bloga 1025. Jest to pośredni dowód na to, że Chrobry był wasalem cesarza niemieckiego, a ziemie piastowskie częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego, czyli I Rzeszy.

Okres napoleoński w historii Włoch jest w Wikipedii całkowicie pominięty. Czy przypadkiem? W praktyce to Napoleon zjednoczył je i stworzył nowoczesne państwo. Jednak kongres wiedeński cofnął jego dzieło, ale chyba tylko po to, by wielcy tego świata mogli zorganizować ruch rewolucyjny, sugerując tym samym, że lud ma na coś wpływ. Napoleon stworzył państwo włoskie, tak jak Niemcy stworzyli Piłsudskiemu Królestwo Polskie, które po ich upadku przekształcono w republikę. Rewolucjoniści włoscy, zanim przystąpili do dzieła, mieli już gotowe państwo i Piłsudski również.

Przebieg walk o zjednoczenie Włoch wskazuje na taki scenariusz. Powstały dwa stronnictwa: jedno radykalne, drugie umiarkowane. I to drugie, królewskie, szybko wycofało się. Pozostało tylko te, które miało pozostać. Zaprowadzono rządy republikańskie, a wraz z nimi powszechny obowiązek służby wojskowej. Powstała więc współczesna forma niewolnictwa, bo zmusza się ludzi do zabijania innych, a tym samym narażania własnego życia w imię jakiejś abstrakcyjnej idei zwanej ojczyzną. Mniejsze państwa jednoczy się w większe, chyba tylko po to, by mogły prowadzić wojny z innymi większymi państwami, powstałymi również wskutek zjednoczenia mniejszych. Małego państwa nie stać na utrzymanie armii, która mogłaby zagrozić innemu małemu państwu, a przynajmniej zniszczenia nie byłyby tak wielkie i straty w ludziach byłyby daleko mniejsze.

Polska i Czechy

Często zastanawiałem się, dlaczego relacje polsko-czeskie były takie, mówiąc delikatnie, dziwne, żeby nie powiedzieć chłodne. Przecież Czesi są pod względem kulturowym i językowym nam najbliżsi. A jednak wśród ludności tego państwa, zwanego oficjalnie Polską, lekceważący czy nawet pogardliwy stosunek do Czechów nie jest rzadkością. Tym bardziej to dla mnie dziwne, bo ja zawsze byłem nastawiony pozytywnie do nich. Skąd zatem to się wzięło i co było tego przyczyną, tych dziwnych relacji polsko-czeskich? I znów, jak w poprzednim blogu, szukając odpowiedzi, zajrzałem do książki Normana Daviesa Boże igrzysko Wydawnictwo ZNAK 1999. Pisze on tak:

Charakterystyka i powiązania Kościoła chrześcijańskiego w Polsce w pierwszych stuleciach nie były jednak proste. Apologeci katoliccy średniowiecza i epok późniejszych zawsze zwracali uwagę wyłącznie na zwierzchnictwo Rzymu i łaciński obrządek. Tymczasem Polanie przyjęli chrześcijaństwo z Czech; w tym kontekście nie należy zapominać, że aż do końca XI w. słowiańska liturgia tradycji Cyryla i Metodego współistniała na ziemiach czeskich z popieranym przez Niemców Kościołem łacińskim. Chociaż nie ma bezpośrednich dowodów na to, że chrzest władcy Wiślan z rąk Metodego wywarł jakikolwiek trwały wpływ na życie religijne na terenach położonych na północ od Karpat, nie ma wątpliwości, że znaczny procent słownictwa religijnego w języku polskim wywodzi się z form czeskich i słowiańskich, nie zaś niemieckich czy łacińskich. Takie słowa, jak „chrzest”, „kazanie”, „kościół”, „pacierz” czy „ksiądz”, dostarczają oczywistych przykładów. Zarówno Wojciech, jak i jego przyrodni brat Gaudenty, byli członkami książęcego rodu Sławnikowiców, patronów słowiańskiego obrządku; można więc oczekiwać, że przenieśli oni te sympatie na teren Polski.

Stosunki Polski z Czechami miały kapitalne znaczenie. Jako starsze z dwóch najważniejszych królestw Słowian Zachodnich, Czechy odgrywały doniosłą rolę w kulturalnym i politycznym rozwoju Polski. Czesi, wcześniej zjednoczeni w obrębie państwa wielkomorawskiego, nawiązali kontakty z zachodnim chrześcijaństwem i cesarstwem niemieckim co najmniej o wiek wcześniej niż Polanie i spełniali rolę głównego filtra, przez który docierała do Polski wiedza o Zachodzie. To właśnie z Pragi – w osobach Dubrawy i Wojciecha – po raz pierwszy dotarła do Polaków religia chrześcijańska. To z Pragi docierała do nich wiedza o subtelnościach powiązań z Niemcami, ponieważ Czechy zostały królestwem elektorskim cesarstwa na prawach inwestytury. To czeski język obdarzył ich praktycznie całym słownictwem z zakresu polityki, religii i życia społecznego. Niektórzy historycy podkreślają, że w tym stadium dziejów Polaków i Czechów w ogóle nie należało uważać za dwa odrębne narody. W pierwszej połowie XI w. istniała realna szansa utworzenia – pod przywództwem czeskim czy polskim – trwale zjednoczonego państwa Słowian Zachodnich.

Wzajemna poufałość nie przeszkodziła jednak powszechnej wówczas fali sąsiedzkich wojen. Nadała raczej szczególny koloryt ich wzajemnym stosunkom: każdy z dwóch słowiańskich braci wtrącał się w najbardziej prywatne sprawy wewnętrzne drugiego, jeśli tylko dostrzegał u niego najmniejszą oznakę słabości. Właśnie podczas jednego z takich momentów słabości – w 990 r., podczas trójstronnej walki dynastycznej Piastów, Przemyślidów, Sławnikowiców – Mieszko I po raz pierwszy namówił Ślężan i Wiślan do nieposłuszeństwa wobec Czechów. W 1003 r. Bolesław Chrobry zdobył Pragę i na krótko został wyniesiony na tron czeski. Morawy – po Dunaj i Cisę – utrzymał do roku 1017. W dwadzieścia lat później król czeski odpłacił pięknym za nadobne. Korzystając z okazji, jaka się nadarzyła w postaci wybuchu powstania pogańskiego w latach 1035-37, Brzetysław zdobył Kraków i Gniezno i uwiózł ciało św. Wojciecha. Władał Śląskiem do 1050 r.

W czasie wojen pomiędzy Polakami a cesarstwem królowie czescy często stawali po stronie cesarstwa, wdzierając się daleko w głąb kraju i prowokując najazdy odwetowe ze strony Polaków. W okresie rozbicia dzielnicowego przejściowo ustalili swoje zwierzchnictwo nad Śląskiem, Wielkopolską, Małopolską, a nawet Mazowszem. W r. 1300 Wacław II, który był już królem czeskim i księciem małopolskim, został ukoronowany na króla Polski i Gniezna. Rządził osobiście aż do swojej śmierci w pięć lat później. Jego syn, Wacław III, został zamordowany w czasie podróży do Polski, którą podjął, aby przejąć tron po zmarłym ojcu. Ten krótki okres supremacji czeskiej nie przyciąga większej uwagi polskich historyków. Jednak w oczach obserwatora z zewnątrz jest to jedna z nielicznych okazji zjednoczenia się w obliczu silniejszego wroga, jaką dzieje ofiarowały ludom Europy Środkowej. W każdym razie był to ostateczny impuls do podjęcia dzieła ponownego zjednoczenia królestwa polskiego za panowania Łokietka.

x

Pisze więc Davies, że słowiańscy bracia wtrącali się w prywatne sprawy każdego z nich. Ten okres był również, według niego, szansą na zjednoczenie. Czy wynikało to z kłótliwości jednych i drugich? Taka sugestia, nawet jeśli bardzo subtelna, zawarta jest w jego opisie relacji polsko-czeskich. Taki wniosek można by było wyciągnąć przy założeniu, że były to niepodległe państwa. W praktyce Czesi i Polacy, a raczej ich księstwa czy królestwa, były częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego, czyli I Rzeszy, a władcy Czech i Polski byli wasalami cesarza i papieża. Z tej racji realizowali ich politykę, której celem było niedopuszczenie do zjednoczenia się Słowian Zachodnich, bo gdyby tak się stało, to powstałoby państwo jednolite pod względem etnicznym, kulturowym i religijnym, czyli, mówiąc ogólnie, cywilizacyjnym. Trudno byłoby w nim o jakieś konflikty natury wyznaniowej czy innej. W tej strefie tak być nie mogło. Zamiast tego stworzono tu „państwo” wielokulturowe, wielowyznaniowe, zróżnicowane w sensie gospodarczym i cywilizacyjnym, czyli źródło wszelkich konfliktów. I tak to trwa do dziś. Wojna na Ukrainie i irracjonalne zaangażowanie się „Polski” w ten konflikt jest tego dowodem.

Starcie Słowian Zachodnich z cesarstwem niemieckim musiało skończyć się ich porażką. Cała Europa Zachodnia to obszar, który został podbity przez Rzym, a więc podlegał jego wpływom, czerpał z jego dorobku i doświadczenia. I to tę wiedzę i doświadczenie zachowały państwa, które powstały na terenie byłego imperium. Wprawdzie tylko niewielka część obszaru I Rzeszy znajdowała się w granicach Rzymu, ale to wystarczyło. W takiej sytuacji zetknięcie się I Rzeszy ze Słowianami Zachodnimi musiało doprowadzić do ich wasalizacji, bo ziemie, na których oni mieszkali nie wchodziły w skład Rzymu i nie mogli dorównać Niemcom pod żadnym względem. Ten podział trwa do dziś i wejście „Polski” do unii niczego nie zmieniło. A jej wyjście z unii również niczego nie zmieni, bo to też już było.

Tak więc w zależności o tego, jaki przyjmiemy punkt wyjścia, takie otrzymamy wyjaśnienie. Jeśli przyjmiemy, że Czechy i Polska były państwami niezależnymi, to zachowania ich władców wydają się co najmniej dziwne lub niezrozumiałe, a nawet nielogiczne. Jeśli natomiast założymy, że władcy Polski i Czech byli wasalami Świętego Cesarstwa Rzymskiego, a oba państwa były częścią I Rzeszy, to wszystko układa się w logiczną całość.

1025

W tym roku w kwietniu, podobno 12-tego, przypadła okrągła tysięczna rocznica koronacji Bolesława Chrobrego, co uważane jest w powszechnej świadomości za symbol uniezależnienia się państwa polskiego od cesarza niemieckiego. Jednak w praktyce sytuacja była bardziej skomplikowana i ta niezależność Piastów była bardziej symboliczna niż faktyczna. Dobrze to wyjaśnia Norman Davies w książce Boże igrzysko Wydawnictwo ZNAK 1999. Wprawdzie nie nazywa on rzeczy po imieniu, bo cenzura nie dopuściłaby wtedy do druku tej pracy, ale z informacji przez niego podanych wyłania się stan odmienny od oficjalnej narracji. Pisze on:

Status monarchii nigdy nie był jasno określony. Choć praktycznie rzecz biorąc, Piastowie byli niewątpliwie panami we własnym domu, ich stosunki z władcą Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz władcami innych sąsiednich krajów były przedmiotem stałych modyfikacji i kompromisów. W dokumentach łacińskich z XI i XII w. w odniesieniu do Piastów używano najczęściej tytułu Dux. Tłumaczony na angielski jako Duke i na niemiecki jako Herzog, tytuł ten w nieokreślony sposób implikuje pewien sposób subordynacji wobec dostojnika wyższego rangą w hierarchii feudalnej. Niemieccy historycy interpretowali go zazwyczaj jako oznakę stosunku zwierzchności władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego wobec Piastów. W gruncie rzeczy może słuszniej byłoby interpretować go jako odpowiednik „wodza” czy „dowódcy”.

Gdy jednak na mocy testamentu Krzywoustego z 1138 r. królestwo zostało podzielone między jego synów, tytuł wybrany dla „księcia senioralnego”, który miał zatrzymać prowincję krakowską i sprawować zwierzchnictwo nad braćmi, nie brzmiał Dux, lecz Princeps. Tytuł Dux tłumaczy się na ogół na polski jako „książę”, dla rozróżnienia między pozycją nie koronowanego księcia a pozycją króla (rex), przy czym słowo”król” jest zniekształconym imieniem Karol i pochodzi od imienia Karola Wielkiego. Koronacja nie była jednakże niezawodną oznaką statusu panującego. Gdy podczas uroczystości w Gnieźnie w 1000 r. Otto III włożył swoją własną koronę na głowę Bolesława Chrobrego, wyniósł go w ten sposób do godności patriciusa, czyli „członka starszyzny rzymskiej” i ogłosił „bratem i pomocnikiem w Cesarstwie”. Niektórzy historycy widzą w tym akt łaski okazałej przez cesarza wasalowi; inni gest przyjaźni między równymi. Zgoda Ottona na formalną koronację Bolesława przez ćwierć wieku nie doczekała się realizacji z powodu nieprzejednanej postawy jego następcy, Henryka II. Stała się faktem, za sprawą cichej zgody papieża, w r. 1025 podczas bezkrólewia po śmierci Henryka.

Od tego czasu koronacja i uznanie władców polskich bynajmniej nie następowały automatycznie. Szereg następców Chrobrego uznawało nadrzędną władzę cesarza. W r. 1033 podczas zjazdu w Magdeburgu Mieszko II (990-1034) uznał zwierzchnictwo nowego cesarza niemieckiego Konrada II, czyniąc z Polski lenno cesarskie. Natomiast Kazimierz II Odnowiciel (1016-58), który odbudował państwo po buncie w 1037 r., nie był nigdy koronowany. Bolesław II Szczodry poszedł w ślady swego poprzednika i imiennika i, korzystając z kłopotów cesarza Henryka IV, koronował się na króla w 1076 r. Władysław Herman (1034-1102) nie był koronowany i uznał zwierzchnictwo cesarza. Jego starszy syn Zbigniew starał się pozyskać poparcie cesarza przeciwko swemu młodszemu bratu, Bolesławowi III Krzywoustemu. Ten ostatni zaś był łupieżczym wojownikiem i żadna ochrona nie była mu potrzebna. Nie zatroszczył się o to, aby się koronować, ale w 1135 r. drogą podbojów wymógł na cesarzu zwierzchność nad Pomorzem.

W okresie rozbicia dzielnicowego (1138-1320 – przyp. W.L.), który miał teraz nastąpić, niekończące się walki o tron krakowski uniemożliwiały koronacje królewskie. Od czasu do czasu – jak to miało miejsce w przypadku Bolesława Kędzierzawego (1120-73), księcia Mazowsza, który w r. 1157 złożył hołd cesarzowi Fryderykowi Barbarossie – odzywały się echa cesarskiego zwierzchnictwa. Po śmierci Henryka II Pobożnego (1191-1241) w bitwie pod Legnicą nastąpił ostateczny upadek koncepcji pryncypatu. Dopiero w 1320 r., kiedy Łokietek otrzymał zgodę papieża na wyniesienie do godności monarchy ponownie zjednoczonego królestwa, królestwo polskie, corona regni Poloniae, i tytuł królewski, rex Poloniae, rozpoczęły swą nieprzerwaną karierę.

Na przestrzeni pierwszych stuleci akty hołdu i koronacji stanowiły broń w ręku książąt walczących o umocnienie swej niepewnej władzy. Same w sobie nie były jednak dokładną miarą władzy politycznej. Słabi władcy mogli się do nich odwołać, szukając ochrony i wsparcia, władcy silni zaś używali ich jako oznak swego powodzenia i niezależności lub też jako broni dyplomatycznej. Równie dobrze jednak można je było bezkarnie ignorować. Zwłaszcza we wczesnym okresie władcy cesarstwa niemieckiego woleli naturalnie myśleć, że należy im się posłuszeństwo Piastów – czy to w roli przyjaciół, czy też sprzymierzeńców lub wasali; mieli zaś po temu kilka wyraźnych precedensów, na których mogli się opierać. Sami Piastowie natomiast woleli oczywiście uważać się za władców niepodległego królestwa, którego związki z cesarstwem miały wyłącznie przelotne znaczenie. Oni także mieli własne precedensy.

x

Z tego, co napisał Davies wynika, że Piastowie bardziej byli wasalami cesarza niemieckiego niż królami niezależnego państwa. A czy cichą zgodę papieża, jak on napisał, można uznać za akt o międzynarodowym znaczeniu? Problem z koronacją Bolesława Chrobrego dotyczy też jej daty. Wikipedia tak pisze:

„Trwa spór co do daty koronacji. Niektórzy historycy uważają, że Chrobry od 1000 roku starał się o papieską zgodę na koronację, potwierdzającą akt dokonany podczas zjazdu gnieźnieńskiego. Niezależne źródła proweniencji niemieckiej jednoznacznie potwierdzają, że Bolesław, korzystając z krótkiego bezkrólewia w Niemczech po śmierci Henryka II, kazał się koronować w 1025 roku (dokładna data ani miejsce nie jest znane). Inni uważają (Johannes Fried) iż w 1025 dokonano tylko odnowienia koronacji z roku 1000 (tzw. srebrna, koronacje wielokrotne są spotykane w tym czasie). Przeciwko temu poglądowi protestuje Jerzy Wyrozumski, który zaznacza, że w świetle tekstu z epitafium władcy, jak również według późniejszej polskiej tradycji, symboliczny akt włożenia diademu cesarskiego na głowę polskiego władcy przez Ottona III w 1000 roku nie był przez współczesnych uznawany za jakikolwiek ekwiwalent koronacji. Nie wyklucza to wspomnianego wcześniej faktu, że polski książę starał się uzyskać koronę wkrótce po zjeździe, niemniej starania te zakończyły się niepowodzeniem ze względu na śmierć przychylnych Bolesławowi cesarza Ottona III i papieża Sylwestra II. Istnieją również podania, że korona pierwotnie przeznaczona dla polskiego władcy trafiła ostatecznie na Węgry, gdzie spoczęła na skroniach tamtejszego władcy Stefana.”

Wygląda więc na to, że tej koronacji nie było, bo skoro papież dał ciche przyzwolenie, czyli nieoficjalne, to oficjalnie nie powstało żadne królestwo. Żeby to wszystko zrozumieć, to trzeba sobie uświadomić, czym było Święte Cesarstwo Rzymskie.

Mapa Świętego Cesarstwa Rzymskiego około 1000 r. z Niemcami, Włochami, Czechami i Burgundią; źródło: Wikipedia. Ta mapa wyjaśnia też, dlaczego Włochy dzielą się na bogatą północ i biedne południe.

I Rzesza, prawie 1000-letnia, była zlepkiem księstw i księstewek. Miała ona w miarę stabilne granice na zachodzie, północy i południu. Natomiast na wschodzie te granice były płynne, dynamiczne. Tu księstwa rywalizowały ze sobą o ziemię i ludność zamieszkującą sporny teren. Często zapewne w tych kłótniach rozjemcami byli cesarz i papież. I tak zapewne trzeba patrzeć na wojny Piastów z władcami innych księstw w ramach I Rzeszy, a nie jak na wojny polsko-niemieckie. Na powyższej mapie ziemie polskie oznaczone są jako królestwo, co jest nieprawdą, bo to mapa z około 1000 roku. Nie jest też żadną tajemnicą, że za Piastów osadnictwo niemieckie było bardzo intensywne, mieszczaństwo było praktycznie niemieckie, a miasta zakładano na prawie magdeburskim. Ustrój tych ziem pewnie był zbliżony do tego w Cesarstwie, a wiec zrównoważone stany, w miarę rozwinięte mieszczaństwo i zasobny skarb oraz silna władza centralna. W praktyce można powiedzieć, że ziemie polskie były częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego, czyli I Rzeszy, a Piastowie byli wasalami cesarza. No bo czy w innych warunkach możliwy by był tak intensywny napływ ludności niemieckiej na ziemie polskie? Kraków w pewnym okresie był miastem bardziej niemieckim niż polskim.

x

Konsekwencje podziału Imperium Rzymskiego na część zachodnią i wschodnią trwają do dziś. Początkowo chrześcijaństwo szerzyło się w Europie zachodniej. Stąd nastąpiła jego ekspansja na tereny Europy środkowej. Podobny proces rozwijał się od części wschodniej, czyli od Bizancjum. Zderzenie tych dwóch prądów miało miejsce na ziemiach polskich.

Podział imperium rzymskiego po śmierci Teodozjusza I w 395 roku; źródło: Wikipedia.

Za panowania Włodzimierza Wielkiego (960-1015) dochodzi do chrztu Rusi w 988 roku. Jego następcą był Jarosław Mądry (978-1054). W roku śmierci Jarosława, czyli w 1054, dochodzi do wielkiej schizmy wschodniej, czyli podziału na chrześcijaństwo zachodnie i wschodnie. I w tym samym roku Ruś wchodzi w okres rozbicia dzielnicowego.

W 1169 roku Andrzej Bogolubski, książę włodzimierski, oddziela na Rusi rolę wielkiego księcia od miejsca rezydowania. Od tej pory w Kijowie zasiadali książęta pozostający najczęściej w stosunku lennym do książąt ruskich, a następnie obcych. Przerwanie szlaków handlowych północ-południe – co było wynikiem utworzenia Cesarstwa Łacińskiego (1204-1261) w wyniku czwartej wyprawy krzyżowej (1202-1204) i utworzenie szlaków handlowych wschód-zachód – osłabiło Ruś Kijowską. W 1240 roku, na skutek najazdu mongolskiego, większość księstw ruskich utraciła niezależność polityczną na rzecz Złotej Ordy. Tatarzy nie przejęli bezpośrednio rządów w podległych księstwach, wybierali kandydata do tronu we Włodzimierzu, który z kolei pełnił funkcję zwierzchnią nad pozostałymi księstwami.

Księstwa Rusi Kijowskiej po śmierci Jarosława Mądrego w 1054 roku; źródło: Wikipedia.

Zanim jednak doszło do rozbicia dzielnicowego Rusi Kijowskiej, to było to potężne księstwo. O wyprawach Piastów na Ruś Wikipedia tak pisze:

Do schyłku X wieku państwa polskie i ruskie rozwijały swoje terytoria oddzielnie, nie stykając się ze sobą. Do Mieszka I należały Grody Czerwieńskie (późniejsza Ruś Czerwona lub jej zachodnia część), które siłą zagarnął w 981 roku książę kijowski Włodzimierz, czym zapoczątkował polsko-ruską rywalizację o te ziemie. W roku 1018 Bolesław Chrobry w wyniku udanej wyprawy kijowskiej, nie tylko odzyskał dla Polski Grody Czerwieńskie, ale też zdobył stolicę Rusi. Wysyłane przez niego z Kijowa listy do obu cesarzy oraz bite monety z napisami cyrylicą wskazują, że w chwili koronacji w 1025 roku Bolesław Chrobry i jego syn Mieszko II mogli czuć się pretendentami do zwierzchnictwa nad Rusią Kijowską. Na pewno też w skład Korony Chrobrego wchodziły ziemie Rusi Czerwieńskiej.

Kolejni Piastowie (Bolesław Śmiały, Kazimierz Sprawiedliwy, Leszek Biały) jeszcze kilkakrotnie interweniowali w sprawy Rusi, osadzając na tronie w Kijowie i Haliczu podległych im książąt. Poza tym poprzez żony niektórych Piastów istniały relacje dynastyczne z Rurykowiczami.

W czasie rozbicia dzielnicowego, gdy większa część ziem ruskich pozostawała w zależności od Złotej Ordy, nastąpił upadek Rusi Kijowskiej. Według tradycyjnej historiografii rosyjskiej, czołową rolę na Rusi przejęło wówczas prowincjonalne księstwo włodziemiersko-suzdalskie (później moskiewskie), a czynnik religijny (przeniesienie patriarchatu) dał początek ideologii Trzeciego Rzymu i ekspansji Moskwy na całą Ruś pod pretekstem zbierania ziem ruskich. Jak jednak wykazał ukraiński historyk Mychajło Hruszewski, bezpośrednią legalną kontynuację politycznej władzy książąt kijowskich posiadali wówczas książęta halicko-włodzimierscy, którym faktycznie podlegał Kijów i którzy wciąż uznawali się za panów Rusi. W roku 1253 Daniel Halicki został nawet koronowany na króla Rusi i jego państwo nosiło nazwę Królestwa Rusi.

x

A zatem Bolesław Chrobry, który w 1018 roku zdobył Kijów, działał, podobnie jak późniejsi Piastowie, jako wasal cesarza i papieża, bo i faktycznie takim był. Celem tych wszystkich wypraw było przeciągniecie Rusi na stronę Świętego Cesarstwa Rzymskiego kosztem Bizancjum, a narzędziem do jego realizacji byli Piastowie. To działo się jeszcze przed schizmą w 1054 roku.

Po rozbiciu dzielnicowym Rusi Kijowskiej nie następuje ponowne zjednoczenie. Utrwala się podział na księstwa, z części których powstało Księstwo Moskiewskie i te, które weszły w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zatem ani Moskwa, ani WKL nie były królestwami. To też zapewne stanowiło jakiś argument czy usprawiedliwienie do późniejszych prób podporządkowania sobie takiego księstwa. Powstaje małe Królestwo Polskie złożone z Wielkopolski i Małopolski. To Królestwo Łokietka. Jego syn, Kazimierz Wielki, dorzuca do tego Ruś Halicką. I nadal to niewielkie obszarowo Królestwo łączy się z rozległym WKL. I w ten sposób ten nowy twór staje się formalnie Królestwem. Jagiełło, wielki książę litewski, zostaje królem Polski.

„Pod koniec XV wieku zaczęła się też kształtować ideologia suwerenności Korony i dążenie do zrzucenia zwierzchnictwa cesarstwa i papiestwa. W roku 1555 sejm piotrkowski zrzucił zależność od papieży (od zjazdu w Sulejowie w roku 1318 papieże byli suwerenami Królestwa Polskiego). Za czasów ostatnich Jagiellonów przyjęto również zasadę suwerenności królów Polski od cesarzy, czego symbolem było zamknięcie korony Chrobrego złotymi kabłąkami i globem z krzyżem.” – Wikipedia. Jak to się stało, że przez tyle czasu cesarze i papieże nie zgadzali się na suwerenność swoich wschodnich prowincji, aż w końcu ulegli. Jakież tu siły zadziałały?

A więc następuje zmiana suwerena. Ziemie polskie wydostają się spod cesarskiej i papieskiej dominacji (wyjście z unii europejskiej) i stają się dodatkiem do WKL (wejście w strefę wpływów Bizancjum). Ich wyższy stopień rozwoju gospodarczego (wcześniej część I Rzeszy) i przewaga cywilizacyjna służyć będą od tej chwili interesom „Królestwa Rusi”, co oznaczało zapoczątkowanie permanentnego konfliktu z Moskwą, a później z Rosją. Czy to nie przypomina obecnej sytuacji? – Wszystko dla Ukrainy.

Wychodzi więc na to, że na ziemiach polskich nigdy nie było suwerennego państwa polskiego i obecnie też go nie ma. Jest to strefa zgniotu, w której ścierają się ze sobą ideologie wschodniej i zachodniej części byłego imperium. Zmieniają się tylko nazwy. Raz była to Rzeczpospolita Obojga Narodów, raz Napoleon, Hitler czy Stany Zjednoczone; z drugiej strony Wielkie Księstwo Moskiewskie, Cesarstwo Rosyjskie, Związek Radziecki, Rosja – to wszystko to Bizancjum. To dalej konflikt Rzym – Bizancjum. Czy prawdziwy, czy wykreowany? To już inna para kaloszy. Obecna wojna na Ukrainie to tylko kontynuacja tego zderzenia, zapoczątkowanego przez Stany Zjednoczone, a kończyć je pewnie będzie Europa. Po drugiej stronie Bizancjum – niezmienne i ortodoksyjne, jak niezmienne i ortodoksyjne jest prawosławie, które samo w sobie jest zagadkowe. O tym pisałem w blogu Arianie.

x

Aktualizacja z dnia 31 maja 2025

We wprowadzeniu do książki Dzieje Bizancjum Georg Ostrogorski PWN 1968, natrafiłem na taką uwagę:

“A.F. Grabski starał się odtworzyć stosunki Polski z Bizancjum w XI wieku. Opierając się na źródłach bizantyjskich, rozpatrując politykę Bazylego II w stosunku do Rusi Kijowskiej, konflikty między Bizancjum a państwem niemieckim na terenie Italii południowej i stanowisko, jakie w tych zagadnieniach zajmował Bolesław Chrobry, wówczas sojusznik cesarza niemieckiego.

Zdaniem autora Bolesław, po zajęciu w 1018 r. Kijowa, wysłał do Bazylego II poselstwo ofiarując mu przyjaźń, ale grożąc jednocześnie, iż odwoła posiłkowe oddziały ruskie znajdujące się w armii bizantyjskiej, o ile Bazyli nie wycofa się z Italii południowej.”

Sojusznik cesarza niemieckiego – tak to ładnie wyrażono w tym wprowadzeniu, ale jaki interes i korzyść miałby Chrobry, jako władca Polski, z wycofania się Bazylego z południowej Italii? Był wasalem cesarza niemieckiego i wykonywał jego rozkazy? Bo czy w innym wypadku taki prowincjonalny książę mógł grozić władcy Bizancjum?

Rzeź galicyjska c.d.

W piątek 11 kwietnia wysłuchałem komentarza Macieja Maciaka na jego kanale Musisz to wiedzieć. Już od dłuższego czasu nie zaglądałem tam, ale ponieważ nie znalazłem niczego ciekawego, to, jak mówią, na bezrybiu i rak ryba. Maciak komentował wypowiedź Brauna, który okazał się być zwolennikiem obowiązkowej służby wojskowej. Powiedział on też, że Braun jest austriackim Żydem i że ukraiński nacjonalizm wywodzi się z Galicji, że to Austriacy go stworzyli. Na taką zbitkę słowną, Galicja plus Austriacy, mój procesor zaczął iskrzyć, pojawił się ogień i kłęby dymu. Gdy one opały, wyłonił się napis rzeź galicyjska.

Mam na swojej stronie parę blogów, które mnie uwierają, zamieściłem je w poczuciu niedosytu, że tak naprawdę niczego nie wyjaśniłem. Jednym z nich jest blog Rzeź galicyjska. Nie dotarłem wtedy do faktów, które zmieniłyby mój punkt widzenia i interpretacji tej rzezi. W związku z tym starałem się znaleźć jakieś uzasadnienie dla niej i usprawiedliwić chłopów, którzy mieli tak brutalnie rozprawić się ze szlachtą. Zamieściłem więc obszerny cytat z Rozdroża Marii Dąbrowskiej, która opisywała trudne położenie chłopów od czasu I RP, w której stali się niewolnikami. I tak ich usprawiedliwiałem:

„Rzeź galicyjska nie wzięła się znikąd. Gdyby relacje chłopsko-szlacheckie wyglądały inaczej, Austriacy i Żydzi nie byliby w stanie sprowokować chłopów. To, że doszło do tak drastycznych wydarzeń, oznaczało tylko to, że chłopi byli ludźmi, którzy czuli i cierpieli z racji swego poniżenia. Taka jest ludzka natura: niezgłębiona, tajemnicza, wybuchowa, a nade wszystko nieobliczalna. Szlachta miała wszelkie instrumenty ku temu, by poniżać chłopa: czasem biła go, czasem linczowała, czasem zabijała, ale najczęściej zmuszała go do niewolniczej pracy, wyzyskując wszelkie jego siły witalne. Chłop nie mógł odpowiedzieć tym samym. Nie mógł rozłożyć w czasie swojej zemsty w taki sposób, jak to czyniła szlachta. Gdy więc nadarzyła się okazja, emocje wzięły górę.”

Sam nie bardzo wierzyłem w to, co wtedy napisałem, ale to było ponad 4 lata temu, a więc niewiele ponad rok od założenia bloga i wyszło tak, jak wyszło. Dziś, dzięki Maciakowi, coś zaiskrzyło i wróciłem do tematu. Wikipedia pisze:

Rabacja galicyjska rozpoczęła się 19 lutego, choć do pierwszych napadów na dwory doszło już 18 lutego. Zbrojne gromady chłopów zrabowały i zniszczyły w ciągu kilku dni w drugiej połowie lutego 1846 roku ponad 500 dworów w cyrkułach: tarnowskim (tu zagładzie uległo ponad 90% dworów), bocheńskim, sądeckim, wielickim, jasielskim. Chłopi oblegali również miasta, np. Limanową i Grybów. Zamordowano, często w bardzo okrutny sposób (stąd określanie tych wydarzeń terminem rzeź) od ponad 1200 do 3000 osób, niemal wyłącznie ziemian, urzędników dworskich i rządowych. Bandy atakowały także mniejsze oddziały powstańcze zmierzające do Krakowa. W okolicach Jasła buntowi chłopskiemu przeciwko właścicielom rodzinnej wsi Smarzowy – Boguszom, przewodził Jakub Szela, który wkrótce miał objąć kontrolę nad większym terytorium. Szereg posiadłości pomiędzy Bogoniowicami a Grybowem rozgrabiły oddziały Antoniego Korygi. Jak ustalił i podkreślał prof. Stefan Kieniewicz, mimo skali wydarzeń, ani jeden Żyd nie padł ofiarą [powstańców]. Nie atakowano również Niemców. Nieliczną część ofiar stanowili księża, którzy choć nie cieszyli się posłuchem ze strony chłopstwa, to byli potrzebni jednak dla utrzymania kultu kościelnego.

Rzeź galicyjska, Jan Nepomucen Lewicki; źródło: Wikipedia. Jak widać, za każdą ściętą głowę Austriacy płacili tym, którzy im ją dostarczyli.

Gdy powstanie krakowskie zostało stłumione i chłopi przestali być potrzebni Austriakom, wojsko przywróciło spokój. Jakub Szela został internowany, a następnie przesiedlony na Bukowinę. Bardzo szybko w Galicji zapanował spokój, jednak długo jeszcze pamiętano o rabacji galicyjskiej, która swoim zasięgiem objęła przede wszystkim Tarnowskie, Sanockie, Nowosądeckie i część Jasielskiego. Krwawe wystąpienia chłopskie miały miejsce przede wszystkim na tym obszarze, gdzie rozwinął się masowy ruch trzeźwości, propagowany przez Kościół katolicki, który w ciągu roku przyniósł spadek spożycia alkoholu do kilku procent wielkości wcześniejszej. Prawdopodobnie brak możliwości utopienia chłopskich krzywd w alkoholu stał się przyczyną nasilenia drastyczności buntu.

x

Z tej informacji wynika, że największe nasilenie rzezi przypadło na okolice Tarnowa, a więc zamieszkałe w większości, jak sądzę, przez ludność polską. Do takiego, a nie innego zachowania chłopów miało dojść również na skutek braku alkoholu. Szelę, gdy wykonał swoje zadanie, przeniesiono na Bukowinę. A o samym Szeli Wikipedia tak m.in. pisze:

Jakub w „młodym wieku” miał rzekomo spalić ojcowską chałupę, co zarzucano mu w 1846 r., jednak do tej pory nie znalazło to potwierdzenia w źródłach. Podobnie nie wiadomo, czy był w wojsku. Prawdopodobnie w 1805 r. został zamustrowany do wojska, do 35 pułku piechoty. Kilka miesięcy potem w bitwie pod Ulm (8–15 października 1805) trafił do niewoli, skąd po wypuszczeniu (lub ucieczce) wrócił do domu. Tam odciął sobie siekierą palce mały i serdeczny, zaś środkowy trwale uszkodził, wszystkie w lewej dłoni. Okaleczenie to uwolniło go od służby wojskowej. Ojciec Jakuba, który zmarł w 1807 r., najprawdopodobniej wydziedziczył go (być może po spaleniu domu), przekazując schedę jego żyjącemu bratu Kazimierzowi, który dzięki temu stał się najbogatszym chłopem (kmieciem) we wsi, dysponując ponad 32 morgami ziemi (ponad 18 ha).

Mimo że Jakub Szela nie umiał czytać ani pisać, w imieniu gminy Smarzowa, jako jej reprezentant (deputowany, plenipotent), wraz ze Stanisławem (zwanym Wojciechem) Białasem prowadził spór z rodziną dziedziców – Boguszami. Język niemiecki Szela znał w niewielkim stopniu, korzystając z usług tzw. pokątnych adwokatów i pisarzy (Winkeladvokat, Winkelschreiber). Jako reprezentant chłopów Szela bywał upokarzany, więziony i bity. Po uwięzieniu w kajdanach w końcu grudnia 1832 r. został zaprowadzony na nabożeństwo do kościoła. Stanie na mrozie przed świątynią zakończyło się groźnymi odmrożeniami. To spowodowało, że zaczął myśleć o zemście. Jakub Szela, stawiając opór dziedzicowi, z jednej strony jako deputowany wsi Smarzowy podtrzymywał w jej imieniu tradycję sporu wsi z dziedzicami o niwę (działka, grunt – przyp. W.L.) Kopaliny, datowanego co najmniej od 1781 roku, przy czym rozgałęziony w Smarzowej i okolicy ród Szelów jako taki był stratny na podziale Kopalin przed laty. Ziarno niezgody zasiane było więc już w poprzednim pokoleniu, problem nierozwiązany jednakże narastał, aby w lutym 1846 roku znaleźć krwawy finał.

W 1846 Szela przewodził w okolicach Jasła buntowi chłopskiemu przeciwko właścicielom rodzinnej wsi Smarzowej – Boguszom. Rychło zapanował nad większym terytorium, obejmując swoim zasięgiem ponad 100 wsi. Agresja chłopów skierowana była przeciwko panom, właścicielom majątków ziemskich, i związanym z nimi urzędnikom (zwanych m.in. „ciarachami”, „surdutowymi” czy pogardliwie „panami-Polakami”), a sporadycznie też przeciw księżom. Ich furia uderzyła we wszystkich niebędących chłopami – oszczędzili jedynie urzędników cesarskich, Żydów i Niemców. Krwawe wystąpienia chłopów trwały dwa dni, ale do sporadycznych ekscesów dochodziło jeszcze przez wiele tygodni.

x

Z tych informacji wynika, że Szela mógł być chory psychicznie lub mógł być austriackim agentem lub jednym i drugim. Sama rabacja trwała dwa dni i w tym czasie spalono 500 dworów i wyrżnięto od 1200 do 3000 ludzi. Wygląda więc na to, że akcja była doskonale zorganizowana i że taką operację mogły przeprowadzić zdyscyplinowane i wyszkolone oddziały. Sam Szela, z kolei, był może bardziej wyszkolonym żołnierzem niż chłopem. I jeszcze to przeniesienie na Bukowinę, tak jak przywódców powstania warszawskiego ewakuowano do Anglii i Kanady.

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN (1962-1970) pisze:

Szela Jakub, ur. 15 VII 1787 w Smarzowej (pow. jasielski), zm. 1866 w Sołce (Bukowina), przywódca chłopski w powstaniu 1846 w Galicji, syn zagrodnika, z zawodu cieśla; był wieloletnim pełnomocnikiem wsi w procesie z dziedzicem Boguszem o odszkodowanie za nieprawny zabór gruntów i przeciążanie pańszczyzną; składał skargi w gubernium, znosił areszty i chłosty za stawianie oporu wobec dworu. Podczas powstania chłopskiego 1846 w Galicji stanął (20 II) na czele okolicznych chłopów i rozgromił kilkanaście dworów na pograniczu Tarnowskiego i Jasielskiego (m.in. zabijając rodzinę Boguszów); starał się zorganizować walkę w skali ogólnokrajowej; wysuwał hasło odmowy pańszczyzny na folwarkach; 1 kwietnia wystąpił do gubernatora z memoriałem w imieniu 50 wsi o obniżenie pańszczyzny do jednego dnia rocznie z morgi i o zamianę reszty na czynsz; po przeprowadzeniu pacyfikacji wsi przez wojsko austr. internowany 20 IV 1846 w Tarnowie, w lutym 1848 przesiedlony na Bukowinę.

Z kolei Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga (1929-1938) pisze:

Szela Jakób, przywódca chłopów z czasów rzezi galicyjskiej 1846 (zm. 1866), za namową starosty Breindla stanął na czele urlopników, z którymi zaczął pamiętną rzeź galicyjską w powiatach bocheńskim, rzeszowskim i tarnowskim. W ten sposób rząd austriacki sparaliżował wybuch zamierzonego powstania, gdyż chłopi z zaciekłością mordowali szlachtę, dwory jej zaś grabili i palili. Po pacyfikacji kraju rząd austriacki ofiarował S. osadę w Glitt na Bukowinie, lecz i tu spotkał się z pogardą sąsiadów, którzy go unikali. Umarł w obłąkaniu.

x

Ten wspomniany powyżej starosta to nie Breindl tylko Breinl, zapewne literówka. To był Joseph Breinl von Wallerstern. Tę narrację w Wikipedii, powtarzającą się w innych źródłach, można ująć w następujących punktach:

  • rabacja trwała w praktyce dwa dni
  • zniszczono 500 dworów i zabito 1200-3000 osób
  • chłopi mieli pomóc Austriakom w stłumieniu powstania krakowskiego
  • w tarnowskim zniszczono 90% dworów, ponadto niszczono i mordowano w cyrkułach bocheńskim, wielickim, sądeckim i jasielskim
  • najbardziej krwawe wystąpienia były tam, gdzie rozwinął się ruch trzeźwości
  • Szela nie umiał pisać i czytać
  • Szela prowadził długotrwały spór z rodziną dziedziców – Boguszami i w związku z tym był więziony, bity i upokarzany
  • za głównego podżegacza, zachęcającego chłopów do mordów, uważany jest starosta tarnowski Breinl

W sumie nie ma w tym żadnej logiki. Jeśli chłopi byli potrzebni Austriakom do zwalczania powstania krakowskiego, to dlaczego całą akcje przeprowadzono poza terenem objętym tym powstaniem. Jedynie Bochnia i Wieliczka znajdowały się na granicy terenów objętych powstaniem i rabacją.

Obszar Galicji objęty powstaniem chłopskim (czerwony) w odniesieniu do powstania krakowskiego (niebieski); źródło: Wikipedia.

Największych zniszczeń i zapewne mordów dokonano w cyrkule tarnowskim, a więc daleko poza terenem objętym powstaniem krakowskim. Jeśli rodzina Boguszów tak dokuczyła Szeli, to dlaczego mordowano tych, którzy nie mieli z tym nic wspólnego?

Po pacyfikacji kraju rząd austriacki ofiarował S. osadę w Glitt na Bukowinie, lecz i tu spotkał się z pogardą sąsiadów, którzy go unikali. Umarł w obłąkaniu.

…lecz i tu spotkał się z pogardą sąsiadów… – to sugeruje, że i w stronach rodzinnych towarzyszyła mu ta pogarda. A skoro tak, to czy możliwe byłoby, by chłopi poszli z nim mordować szlachtę? Raczej niemożliwe. Jednak kluczem do wyjaśnienia tej zagadki galicyjskiej jest słowo urlopnicy.

…za namową starosty Breindla stanął na czele urlopników, z którymi zaczął pamiętną rzeź galicyjską w powiatach bocheńskim, rzeszowskim i tarnowskim.

Słownik Języka Polskiego PWN: urlopnik, przestarzałe, żołnierz korzystający urlopu. Jak śpiewał Andrzej Rosiewicz w przeboju Chłopcy radarowcy:

To się wtedy okazało, 
Że to nie są milicjanci,
Że to byli przebierańcy.

A więc to nie byli chłopi, tylko urlopnicy, czyli żołnierze, którzy dostali urlop na wykonanie pewnego zadania. Wojsko to wojsko, a rozkaz, to rozkaz. I zapewne chętnych nie brakowało, bo można było dobrze zarobić. Z jakiego wojska byli ci żołnierze? – Z austriackiego. Czy mogli to być ci, którzy pochodzili z terenów objętych rabacją? Mordowaliby szlachtę z terenów, z których pochodzili? Wojsko desantowe – bo skoro główna akcja trwała dwa dni, to był to desant – musiało pochodzić z Galicji Wschodniej. Wojsko ewakuowało się, a jedynego świadka przeniesiono na Bukowinę. Wobec tego Wyspiański mógł napisać w Weselu: Myśmy wszystko zapomnieli… Mego dziadka piłą rżnęli.

Szela był na analfabetą i miał doświadczenie szeregowego żołnierza. Nie mógł więc dowodzić tak skomplikowaną operacją wojskową, jaką była rabacja. Był słupem. Nie ulega wątpliwości, że ścisłe i nieformalne dowództwo musiało być austriackie. Rzeź galicyjska była operacją wojskową, podobnie jak była nią rzeź wołyńska. UPA powstała ze zmilitaryzowanych, uzbrojonych i wyszkolonych przez Piłsudskiego oddziałów na Wołyniu w okresie tak zwanego eksperymentu wołyńskiego z lat 1928-38. Oczywiście nie można wykluczyć, że jakaś niewielka ilość chłopów mogła wziąć udział w tej rzezi, ale sami chłopi nie byliby w stanie zorganizować się. Jeśli ktoś w to wierzy, to jest naiwny.

Mamy więc tu do czynienia z wielką mistyfikacją. Rzeź galicyjska została utrwalona w świadomości potomnych jako mord, którego dokonali chłopi na szlachcie. I byli to chłopi polscy, bo przecież rzecz działa się w Galicji zachodniej, a więc na terenach, gdzie dominowała ludność polska. Jaki więc był cel tej mistyfikacji? To był czas, gdy po rzeziach na Ukrainie pozostało tylko wspomnienie. Jej wschodnia część znalazła się w Rosji, a zachodnia – w Austrii. Czy ktoś wybiegał bardzo daleko w przyszłość i uwzględniał możliwość powstania wspólnego państwa polsko-ukraińskiego? Po części takim państwem była II RP, a po powojennych przesiedleniach również PRL i III RP. Obecnie wizja wspólnego państwa polsko-ukraińskiego, już oficjalnie, staje się coraz bardziej realna. Czy rzeź galicyjska ma być za jakiś czas wykorzystana jako kontrargument przeciwko tym, którzy uważają, że Ukraińcy i Polacy mają niewiele ze sobą wspólnego?

Jakoś tak dziwnie się dzieje, że obecnie do zaostrzania sytuacji wewnętrznej w Rzeczypospolitej Ukraińskiej wykorzystuje się rzeź wołyńską, a Ukraińcy nie kwapią się z kontrargumentem w postaci rzezi galicyjskiej. Czy ten argument czeka na swój czas, gdy po burzliwym okresie przyjdzie czas na „pojednanie”? – My wprawdzie odpowiadamy za rzeź wołyńską, ale i wy macie swoje grzechy i niczym się od nas nie różnicie. A może nie do pojednania, a jeszcze większego zaognienia relacji polsko-ukraińskich, które bardziej są relacjami ukraińsko-ukraińskimi? Za jakiś czas przekonamy się, czy tak będzie.

Faszoda

W blogu Syberia pisałem o tym, że główne mocarstwa nie walczą ze sobą bezpośrednio. Tak było w przypadku, gdy mocarstwo lądowe, Rosja, zetknęło się z mocarstwem morskim, Wielką Brytanią, w Kalifornii. Mocarstwo lądowe wycofało się, sprzedając jednocześnie za bezcen Alaskę. Podobnie było w przypadku, gdy Francja i Wielka Brytania „skrzyżowały szpady” w Afryce. W Wikipedii można przeczytać:

Incydent w Faszodzie – kulminacyjny punkt brytyjsko-francuskiego konfliktu o granice posiadłości kolonialnych w Afryce Wschodniej, który miał miejsce w 1898 roku i omal nie doprowadził Wielkiej Brytanii i Francji do wojny. Skończył się korzystnie dla strony brytyjskiej, gdyż jego skutkiem było ograniczenie działalności Francji w strefie wpływów brytyjskich w Afryce.

Tło

Pod koniec XIX wieku europejskie mocarstwa prowadziły w Afryce gwałtowną ekspansję. Ten okres nazywany jest wyścigiem o Afrykę. Największą rolę odegrały wówczas dwa mocarstwa: Wielka Brytania i Francja.

Francuzi prowadzili ekspansję w głąb Afryki z jej atlantyckiego wybrzeża, podporządkowując sobie kolejne terytoria Sahelu położone wzdłuż południowej granicy Sahary, czyli obszar współczesnego Senegalu, Mali, Nigru i Czadu. Ich głównym celem było uzyskanie połączenia pomiędzy rzeką Niger a Nilem, co zapewniłoby Francuzom kontrolę nad całym handlem w Sahelu (kontrolę nad szlakami karawanowymi biegnącymi przez Saharę uzyskali już wcześniej).

Celem Brytyjczyków było połączenie ich posiadłości w Afryce Południowej (współczesne obszary RPA, Botswany, Zimbabwe i Zambii) z posiadłościami w Afryce Wschodniej (dzisiejsza Kenia) i dorzeczem Nilu. Zdobycie kontroli nad Sudanem (który wówczas obejmował również obszar dzisiejszej Ugandy) było kluczem dla realizacji tych ambicji, szczególnie, że Egipt był już pod kontrolą brytyjską.

Źródło zdjęcia: Wikipedia.

Jeśli wyznaczyć linie pomiędzy Kapsztadem a Kairem (proponowana przez Cecila Rhodesa „czerwona linia”) oraz pomiędzy Dakarem a Somali Francuskim (dzisiejsze Dżibuti), to okazuje się, że przecinają się one w okolicach Faszody (dzisiejsze Kodok), co wyjaśnia jej strategiczne znaczenie. Francuska oś wschód-zachód i brytyjska oś północ-południe nie mogły istnieć równocześnie; naród kontrolujący skrzyżowanie tych osi mógł zrealizować swoje plany jako jedyny.

Faszoda miała także swoje znaczenie dla sporu pomiędzy Wielką Brytanią a Francją o legalność brytyjskiej okupacji Egiptu. Wielu francuskich polityków żałowało decyzji o nieprzyłączeniu się do okupacji. Planowali zmusić Brytyjczyków do wycofania się z Egiptu, a placówka nad Nilem mogła stanowić bazę dla francuskich kanonierek. Istniały także plany przegrodzenia Nilu tamą, co odcięłoby Brytyjczyków od zasobów wodnych. Te plany były bardzo trudne w realizacji, jednak wywołały obawy wśród Brytyjczyków, którzy – dla zapewnienia Egiptowi bezpieczeństwa – postanowili przejąć kontrolę nad Nilem.

Przebieg

Latem 1896 Francuzi wysłali z Libreville nad Zatoką Gwinejską oddział 11 oficerów marynarki i 150 afrykańskich żołnierzy pod dowództwem kapitana Jean-Baptiste’a Marchanda, by objąć protektorat nad okolicami Faszody, w której znajdowała się niewielka twierdza. Mieli połączyć się z dwiema innymi ekspedycjami idącymi przez Abisynię, z których jedna, wychodząca z Dżibuti, dowodzona była przez Christiana de Bonchamps, weterana ekspedycji kapitana Williama Stairsa do Katangi.

Ekspedycja Marchanda, po przejściu z zachodu na wschód kontynentu, dotarła do Faszody nad Nilem Białym 10 lipca 1898 roku, jednak ekspedycji Bonchampsa to się nie udało, ze względu na sprzeciw Etiopczyków wobec przemarszu i wypadek w wąwozie rzeki Baro. 18 września w Faszodzie pojawiła się flotylla brytyjskich kanonierek. Brytyjczykami dowodził Horatio Kitchener, zwycięzca spod Omdurmanu, który odbijał Sudan w imieniu egipskiego kedywa. Obie strony rościły sobie prawa do Faszody.

Informacje o spotkaniu dotarły do Londynu i Paryża, gdzie rozpaliły poczucie narodowej dumy obu imperialnych narodów. Obie strony oskarżały się wzajemnie o ekspansjonizm i agresję. Doszło do trwającego dwa miesiące międzynarodowego kryzysu, a oba mocarstwa zmobilizowały swoje floty.

Na morzu przewaga liczebna, techniczna i organizacyjna Wielkiej Brytanii była znaczna. Wojska lądowe Francji były liczniejsze, jednak nie mogły zagrozić Brytyjczykom bez odpowiedniego wsparcia morskiego.

Fakty te były znane Théophile’owi Delcassému, nowo powołanemu ministrowi spraw zagranicznych Francji. Dbał on o utrzymanie sojuszu z Wielką Brytanią, spodziewając się przyszłego konfliktu z Cesarstwem Niemieckim, i nie widział żadnej korzyści w ewentualnym konflikcie kolonialnym. Nalegał na pokojowe rozwiązanie sporu. W tym czasie społeczeństwo francuskie zaczęło kwestionować racjonalność wojny z powodu sporu w odległej Afryce, a później afera Dreyfusa odwróciła uwagę opinii publicznej od Sudanu. 3 listopada 1898 roku rząd Francji nakazał wycofanie oddziałów wojskowych, nie rozgłaszając tego faktu.

Skutki

W marcu 1899 roku Francuzi i Brytyjczycy doszli do porozumienia, zgodnie z którym źródła Nilu i Kongo miały stanowić granicę ich stref wpływów. Niektórzy historycy uważają rozwiązanie konfliktu i wzrost potęgi Niemiec za przyczyny ustanowienia entente cordiale. Incydent był ostatnim sporem kolonialnym między Wielką Brytanią a Francją.

Z kolei Britannica tak opisuje ten incydent:

Spory wynikały ze wspólnego dążenia każdego kraju, aby połączyć swoje rozproszone posiadłości kolonialne w Afryce. Celem Wielkiej Brytanii było połączenie Ugandy z Egiptem poprzez linię kolejową z Przylądka Dobrej Nadziei do Kairu, podczas gdy Francja, nacierając na wschód od zachodniego wybrzeża, miała nadzieję rozszerzyć swoje panowanie na całą Afrykę Środkową i Sudan.

Aby spełnić ekspansjonistyczne aspiracje Francji, francuski minister spraw zagranicznych,Gabriel Hanotaux w 1896 r. zorganizował wyprawę 150 ludzi pod dowództwem Jean-Baptiste Marchanda. Równie zdeterminowany, by odzyskać Sudan, brytyjski oddział pod dowództwem Sir (później Lorda) Horatio Herberta Kitchenera otrzymał jednocześnie rozkaz, aby ruszyć na południe z Egiptu (gdzie Brytyjczycy byli okopani od 1882 r.) w górę rzeki Nil. Marchand dotarł do Faszody 10 lipca 1898 r. i zajął opuszczony egipski fort; Kitchener, który musiał najpierw zdobyć Omdurman i Chartum, dotarł do Faszody dopiero 18 września. W napiętej konfrontacji, która nastąpiła, ani Marchand, ani Kitchener nie byli gotowi zrezygnować ze swoich roszczeń do fortu, ale ponieważ obaj chcieli uniknąć starcia militarnego, zgodzili się, że nad fortem powinny powiewać flagi egipskie, brytyjskie i francuskie.

Nowy francuski minister spraw zagranicznych, Théophile Delcassé, świadomy międzynarodowych implikacji incydentu i pragnący uzyskać brytyjskie poparcie przeciwko Niemcom, postanowił zignorować reakcję oburzonej opinii publicznej. 4 listopada polecił Marchandowi wycofanie się z Faszody, ale nadal popierał francuskie roszczenia do szeregu mniejszych posterunków, które miały utrzymać otwarty francuski korytarz do Białego Nilu. Chociaż brytyjski premier i minister spraw zagranicznych, lord Salisbury, odrzucili również tę propozycję, rządy Francji i Wielkiej Brytanii ostatecznie zgodziły się (21 marca 1899 r.), że dział wodny rzek Nil i Kongo powinien wyznaczać granicę między ich strefami wpływów.

Następnie Francuzi skonsolidowali wszystkie swoje zdobycze na zachód od działu wodnego, podczas gdy pozycja Brytyjczyków w Egipcie została potwierdzona. Rozwiązanie kryzysu doprowadziło do anglo-francuskiej Ententy z 1904 r.

O tym incydencie wspomniał również Ryszard Kapuściński w swoim eseju o Rwandzie. Poniżej ten fragment z blogu Ludobójstwo:

Mitterrand był pod silną presją proafrykańskiego lobby. O ile większość metropolii europejskich radykalnie zerwała ze swoim dziedzictwem kolonialnym, o tyle w wypadku Francji jest inaczej. Po dawnej epoce pozostała jej bowiem duża, czynna i dobrze zorganizowana armia ludzi, którzy zrobili kariery w administracji kolonialnej, spędzili (nieźle!) życie w koloniach, a teraz w Europie są już obcy, czują się nieprzydatni, niepotrzebni. Jednocześnie wierzą głęboko, że Francja jest nie tylko krajem europejskim, ale także wspólnotą wszystkich ludów kultury i języka francuskiego, że, słowem, Francja to także globalna przestrzeń kulturalno-językowa: Francophonie. Filozofia ta przełożona na uproszczony język geopolityki mówi, że jeśli ktoś gdzieś na świecie atakuje kraj frankojęzyczny, to niemal tak, jakby uderzył w samą Francję. W dodatku urzędników i generałów z lobby proafrykańskiego uwiera jeszcze dotkliwie kompleks Faszody. Kilka słów na ten temat. Otóż w XIX wieku, kiedy kraje Europy dzieliły między siebie Afrykę, Londynem i Paryżem rządziła dziwaczna (choć wówczas zrozumiała) obsesja, aby swoje posiadłości na tym kontynencie mieć ułożone w linii prostej i aby istniała między nimi terytorialna ciągłość. Londyn chciał mieć taką linię z północy na południe – z Kairu do Cape Town, a Paryż – z zachodu na wschód, tj. z Dakaru do Dżibuti. Jeżeli teraz weźmiemy mapę Afryki i wykreślimy na niej dwie prostopadłe linie, to skrzyżują się one w południowym Sudanie, w miejscu, gdzie nad Nilem leży mała rybacka wioska – Faszoda. Panowało wówczas w Europie przekonanie, że kto będzie miał Faszodę, ten zrealizuje swój ekspansjonistyczny ideał jednoliniowego kolonializmu. Między Londynem i Paryżem zaczął się wyścig. Obie stolice wysłały w kierunku Faszody swoje ekspedycje militarne. Pierwsi dotarli Francuzi. 16 lipca 1898 roku, pokonując pieszo straszliwą trasę z Dakaru, doszedł do Faszody kapitan J.D. Marchard i zatknął tu francuską flagę. Oddział Marcharda składał się ze stu pięćdziesięciu Senegalczyków – dzielnych i oddanych mu ludzi. Paryż szalał z radości. Francuzów rozpierała duma. Ale dwa miesiące później dotarli tu także Anglicy. Dowodzący ekspedycją lord Kitchener ze zdumieniem stwierdził, że Faszoda jest już zajęta. Nie zważając na to, wywiesił również flagę brytyjską. Londyn szaleje z radości. Anglików rozpiera duma. Oba kraje żyją teraz w gorączce nacjonalistycznej euforii. Z początku żadna strona nie chce ustąpić. Wiele wskazywało na to, że I wojna światowa rozpocznie się już wówczas, w 1898 roku – o Faszodę. W końcu (ale to długa historia) Francuzi musieli się wycofać. Zwyciężyła Anglia. Wśród starych, francuskich kolonów epizod Faszody jest ciągle bolesną raną i nawet dziś na wiadomość, że Anglophones gdzieś próbują się ruszyć, od razu rzucają się do ataku.

x

A więc Francuzi musieli się wycofać. W takim razie można by zapytać: to po co było to całe przedsięwzięcie? Czy ci ludzie, którzy podejmowali decyzję o marszu na Faszodę nie wiedzieli, że Anglia nie zgodzi się na kontrolę Nilu w jego górnym biegu, co miałoby wpływ na Sudan i Egipt, znajdujące się w angielskiej strefie wpływu? Przez dwa miesiące trwał ten kryzys. W końcu nowy minister spraw zagranicznych Francji nakazał wycofanie się Francuzów z Faszody. Wikipedia pisze, że to dlatego, że spodziewano się konfliktu z Cesarstwem Niemieckim i pomoc Wielkiej Brytanii byłaby wskazana. A skoro tak, to znaczy, że na 16 lat przed wybuchem I wojny światowej wiedziano już, że ona wybuchnie i kto z kim będzie walczył przeciwko komu. Oczywiście takie stanowisko rządu francuskiego nie podobało się opinii publicznej we Francji. Co innego przegrać po walce, a co innego poddać się bez niej. Coś zatem musiało być na rzeczy i sprawę tę należało jakoś wyciszyć czy skierować uwagę opinii publicznej na inne tory. Być może po to właśnie na nowo rozniecono tlącą się w tamtym czasie aferę Dreyfusa, którego oskarżono wcześniej o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Czy nie po to wykorzystano ją, by zatuszować niechlubne wycofanie się z Faszody i wykreować nowego wroga – Niemcy, a z Anglii zrobić sojusznika?

Incydent w Faszodzie potwierdza tylko, po tym jak Rosja wycofała się z Ameryki Północnej, że Wielka Brytania została wybrana przez Żydów na to, by stać się najpotężniejszym imperium, ważniejszym od innych, któremu należy się pierwszeństwo pomiędzy potęgami, a inne miały ustępować, gdy dochodziło do bezpośredniego kontaktu. W takiej sytuacji, gdy po wybuchu I wojny światowej, Anglia przystąpiła do niej po stronie Francji, to Niemcom nie pozostało nic innego, jak tylko odwołać się do siły wyższej: Gott Strafe England (Boże ukarz Anglię). Taki napis mógł przeczytać dzielny wojak Szwejk, gdy przebywał w swojej ulubionej praskiej piwiarni, w której, po decyzji Anglii, do denek kufli przyklejano nalepki z takim właśnie napisem. Oczywiście decyzja była odgórna.

Faktem jest, że Rosja wycofała się z Ameryki Północnej a Francja – z Faszody, wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice. Jaka zatem siła zmusiła te dwa mocarstwa do podjęcia takich decyzji? Jeśli komuś wydaje się, że to, co obecnie obserwujemy na Ukrainie, na Bliskim czy Dalekim Wschodzie, w Ameryce – to jakaś rywalizacja mocarstw, że kształtuje się świat wielobiegunowy, to jest w błędzie. Świat był, jest i jeszcze długo pozostanie jednobiegunowy. A ci, którzy tym rządzą, ustawiają sobie te mocarstwa – które sami sobie wykreowali – jak pionki i figury na szachownicy i przesuwają je wedle własnego uznania.